Dodaj do ulubionych

Taka szkolna sytuacja.

23.09.11, 10:38
Córka (IV kl. podstawówki) z angielskiego miała pracę domową, narysować jakieś zwierzątko i napisać o nim kilka zdań. Narysowała i napisała na kartce A4, po czym w szkole pani zebrała zeszyty dp sprawdzenia i wpisała jedynkę za brak pracy domowej. Córka pokazała rysunek i powiedziała że odrobiła pracę domową ale na kartce, na co pani stwierdziła , że teraz to już za późno. Dziecko się wściekło i straciło motywację do dalszej pracy. Jak byście się zachowały w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • na_pustyni Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:42
      Pogadałabym z panią.
      Czemu córka nie dała tej kartki od razu, kiedy nauczycielka zbierała zeszyty z pracą domową?
      • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:47
        No własnie też ją o to zapytałam, a ona powiedziała, że nie wiedziała po co pani zbiera te zeszyty. Pani jest typem strasznej służbistki, na początku roku podpisała zeszyty dzieciom, żeby broń Boże ich nie wymieniły i kazała dzieciakom ponumerować w zeszytach strony.
        • ib_k Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:49
          , na początku roku pod
          > pisała zeszyty dzieciom, żeby broń Boże ich nie wymieniły i kazała dzieciakom p
          > onumerować w zeszytach strony.

          to chore jakieś!!
          • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:53
            Dlaczego? Nam tez kazano numerowac, byc moze zebysmy nie wyrywali kartek z ocena niedostateczna z zeszytu.
            • ib_k Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:56
              Nam tez kazano numerowac, byc moze zebysmy nie wyrywali kartek z ocen
              > a niedostateczna z zeszytu.

              w takim razie twoi nauczyciele też byli chorzy na głowę, a co do oceny to od tego jest dziennik

              jestem już bardzo dorosła, mam za sobą edukację w czasach poprzedniego ustroju, moje dzieci od 15 lat są w systemie szkolnym i nigdy nie spotkałam się z takim wymogiem ze strony nauczyciela
              • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:00
                > w takim razie twoi nauczyciele też byli chorzy na głowę, a co do oceny to od te
                > go jest dziennik

                Uwazam, ze bardzo dobrze robili. Przynajmniej rodzic byl poinformowany- ze brakuje zadania domowego i jest ocena ndst.
              • aurinko Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:39
                ib_k napisała:

                > jestem już bardzo dorosła, mam za sobą edukację w czasach poprzedniego ustroju,
                > moje dzieci od 15 lat są w systemie szkolnym i nigdy nie spotkałam się z takim
                > wymogiem ze strony nauczyciela

                Mój najstarszy syn (prawie 17 lat) w większości zeszytów w podstawówce i gimnazjum miał numerowane strony i wcale nie uważam tego za głupi czy chory pomysł. Co gorsza mój syn też nie uważał tego za chore ;P
                • ib_k aurinko 23.09.11, 11:50
                  ale powiedz mi po co? jaki jest cel w numerowaniu stron w zeszycie, argument o wpisanej ocenie mnie nie przekonuje, od tego jest dziennik szkolny, dzienniczek ucznia czy zeszyt do korespondencji,
                  często odnoszę wrażenie że niektórzy (w tej sytuacji nauczyciele) skupiają się na idiotyzmach (takich jak opisane tu numerowanie stron, czy wymóg obkładania jednorazowych ćwiczeń) a brakuje im czasu na rzeczy naprawdę ważne
                  • rita75 Re: aurinko 23.09.11, 12:12
                    od tego jest dziennik szkolny, dzienniczek
                    > ucznia czy zeszyt do korespondencji,

                    <lol>, ktorego np. gimnazjalista nagminnie "zapomina". Zreszta, mnie nie obchodzi, ze ciebie nie przekonuje. Wazne, ze mnie przekonuje. A ocena w dzienniku Cie przekonuje? Zawsze przeciez ten pozal sie boze nauczyciel mogl ja sobie dopisac bezpodstawnie, bo przeciez kartka z zeszytu z brakiem zadania- wyrwana ;DDD
                    • ib_k Re: aurinko 23.09.11, 12:38
                      rita75 napisała:
                      bo przeciez kartka z zeszytu z brakiem zadani
                      > a- wyrwana ;DDD

                      czy ty (nauczycielka?) naprawdę nie widzisz nic nagannego w traktowaniu z góry wszystkich jako potencjalnych szkolnych przestępców? jeżeli uczeń wyrwie kartkę ze złą (lub jakąkolwiek) oceną lub nie przyniesie podpisanej oceny to on powinien być ukarany! tylko on!

                      • rita75 Re: aurinko 23.09.11, 12:43
                        Ponumerowanie kartek to nie kara, lecz prewencja. Poza tym - ja nie kaze numerowac kartek- bo mi sie nie chce w moim zyciu zawodowym dyskutowac na ten temat z ludzmi twego pokroju.
                        • ib_k Re: aurinko 23.09.11, 12:46
                          nie chce w moim zyciu zawodowym dyskutowac na ten temat z
                          > ludzmi twego pokroju.

                          ooooo, kolejna która przy braku rozsądnych argumentów próbuje obrażać?

                          a tak z ciekawości jakiegoż to pokroju jestem?
                          • rita75 Re: aurinko 23.09.11, 12:51
                            > ooooo, kolejna która przy braku rozsądnych argumentów próbuje obrażać?

                            wiesz to nie moj problem, iz argumentow nie potrafisz odczytac

                            Poza tym, co w tym obrazliwego? Kazdy jest jakiegos pokroju big_grinDDD, a ja nie odbieram na tych samych falach z kazdym, tak wiec staram sie nie nadeptywac na odcisk ludziom, z ktorymi nie mozna sie porozumiec.
                    • kkokos Re: aurinko 23.09.11, 17:05
                      > <lol>, ktorego np. gimnazjalista nagminnie "zapomina". Zreszta, mnie n
                      > ie obchodzi, ze ciebie nie przekonuje. Wazne, ze mnie przekonuje. A ocena w dzi
                      > enniku Cie przekonuje? Zawsze przeciez ten pozal sie boze nauczyciel mogl ja so
                      > bie dopisac bezpodstawnie, bo przeciez kartka z zeszytu z brakiem zadani
                      > a- wyrwana ;DDD

                      nie pozostaje nic innego jak serdecznie współczuć dziecka i jego kolegów oraz szkoły, czyli środowiska, w którym się obracacie... jakoś w środowisku mojego syna - rejonowa podstawówka, państwowe gimnazjum - nic takiego się nie zdarzało

                      też mi się wydaje, że numerowanie stron jest chore. a już na pewno w IV klasie, w której - z perspektywy gimnazjum - dzieci naprawdę jeszcze mało kombinują
                      • gazeta_mi_placi Re: aurinko 23.09.11, 17:42
                        Za moich czasów było co najmniej o połowę mniej kombinatorstwa niż obecnie, mimo to już w czwartej klasie zaczynało się kombinowanie, i to o dziwo także w przypadku dziewczynek typu prymus, dla których czwórka, nie mówiąc o trójce to ujma na honorze więc trzeba zrobić wszystko żeby do tego nie dopuścić jak się już coś zawaliło.
                        A teraz podejrzewam takich sytuacji jest jeszcze więcej.
                  • aurinko Re: aurinko 23.09.11, 12:43
                    ib_k napisała:

                    > ale powiedz mi po co? jaki jest cel w numerowaniu stron w zeszycie, argument o
                    > wpisanej ocenie mnie nie przekonuje, od tego jest dziennik szkolny, dzienniczek
                    > ucznia czy zeszyt do korespondencji,

                    Ja akurat wolę ocenę wpisaną do zeszytu i cieszę się jak nauczyciele tę metodę stosują oprócz wpisywania oceny do dziennika.

                    > często odnoszę wrażenie że niektórzy (w tej sytuacji nauczyciele) skupiają się 
                    > na idiotyzmach (takich jak opisane tu numerowanie stron, czy wymóg obkładania j
                    > ednorazowych ćwiczeń) a brakuje im czasu na rzeczy naprawdę ważne

                    Akurat w przypadku mojego syna żaden nauczyciel w żadnej szkole nie numerował osobiście kartek, zawsze robili to uczniowie.
                    Dla mnie to było wygodne i podobało mi się to, oceny wpisane zawsze pod pracą domową czy dodatkowo za pracę na lekcji, znałam tę ocenę tego samego dnia bez chodzenia do szkoły i zaglądania w dziennik, synowi zdarzało się "zapominać" wink o jedynce a tak widziałam w zeszycie, wiedziałam też z jakiego zakresu materiału ta jedynka i mogłam tego samego dnia reagować. A młody nie miał szans zakombinować i wyrwać kartki jakby mu się coś uroiło że wyrwana jedynka zniknie na zawsze wink
                    Zeszytu uwag nigdy nie nosił, po co dodatkowe obciążenie kolejnym zeszytem.
                    Napisałam, że nam to pasowało, dla mnie i syna numerowanie kartek nigdy głupotą nie było, Ciebie to nie musi przekonywać.
                    • ib_k Re: aurinko 23.09.11, 12:51
                      A młody nie miał szans zakombin
                      > ować i wyrwać kartki jakby mu się coś uroiło że wyrwana jedynka zniknie na zaws
                      > ze wink

                      sprawą nauczyciela jest wyciągnięcie konsekwencji z oszustwa,
                      a wyrwanie kartki doprawdy nie jest jedyną możliwością utylizacji złej oceny, zeszyt może "się zgubić", może być "przypadkiem zalany herbatą" lub "poszarpany przez psa", itd

                      powtarzam, traktowanie wszystkich jako potencjalnych przestępców jest przede wszystkim objawem małości "rządzących", w tym przypadku nauczycieli
                      • aurinko Re: aurinko 23.09.11, 12:57
                        ib_k napisała:

                        > sprawą nauczyciela jest wyciągnięcie konsekwencji z oszustwa,
                        > a wyrwanie kartki doprawdy nie jest jedyną możliwością utylizacji złej oceny, z
                        > eszyt może "się zgubić", może być "przypadkiem zalany herbatą" lub "poszarpany
                        > przez psa", itd

                        Oczywiście, ale z punktu widzenia mojego syna - kartkę najłatwiej wyrwać, utrata/zniszczenie zeszytu = konieczność przepisania go od początku więc się nie opłaca gubić/niszczyć big_grin

                        > powtarzam, traktowanie wszystkich jako potencjalnych przestępców jest przede ws
                        > zystkim objawem małości "rządzących", w tym przypadku nauczycieli

                        Dla Ciebie tak, dla mnie nie. Ani dla mojego syna i praktycznie wszystkich uczniów z jego klasy, jakoś małolaci nie mieli nic przeciwko numerowaniu kartek. Pewnie mi nie uwierzysz, ale mój syn nie czuje się jak potencjalny przestępca z powodu ponumerowanych kartek wink
                        • ib_k Re: aurinko 23.09.11, 16:26
                          Pe
                          > wnie mi nie uwierzysz, ale mój syn nie czuje się jak potencjalny przestępca z p
                          > owodu ponumerowanych kartek wink

                          i to jest w tym wszystkim najgorsze, zupełnie zlasowany mozg...
                          • aurinko Re: aurinko 23.09.11, 16:35
                            ib_k napisała:

                            > i to jest w tym wszystkim najgorsze, zupełnie zlasowany mozg...

                            To jaki masz mózg to już Twoja prywatna sprawa.
                          • gazeta_mi_placi Re: aurinko 23.09.11, 17:44
                            Ty pewnie Ib_k przez bramki lotniskowe też nie przechodzisz bo nie chcesz się czuć jak przestępca, co...
                      • kkokos Re: aurinko 23.09.11, 17:06
                        > powtarzam, traktowanie wszystkich jako potencjalnych przestępców jest przede ws
                        > zystkim objawem małości "rządzących", w tym przypadku nauczycieli

                        zgadzam się!
                        • gazeta_mi_placi Re: aurinko 23.09.11, 17:47
                          Nie powinno wobec tego się używać także dzienniczków, zwłaszcza tej części z uwagami.
                          Nauczyciel powinien wierzyć na słowo uczniowi, że ten powie o swoim niegrzecznym zachowaniu w szkole albo kolejnej jedynce.
                          Po co te dzienniczki ucznia... To traktowanie uczniów jak potencjalnych oszustów i krętaczy, który się nie przyznają do ocen swoim rodzicom...
        • carmita80 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:50
          Jesooo... nie liczy sie to, ze zadanie zostalo wykonane, ale to, ze nie bylo go w zeszycie w danym momencie? O co chodzi??? Porozmawialabym z ta pozal sie boze nauczycielka.
          • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:53
            Najgorsze jest to że potraktowała moje dziecko na równi z tymi którzy totalnie sobie pracę domową olali.
            • carmita80 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:56
              monia.s01 napisała:

              > Najgorsze jest to że potraktowała moje dziecko na równi z tymi którzy totalnie
              > sobie pracę domową olali.


              No o tym pisze... Idz do niej i zapytaj gdzie tu logika i jakie sygnaly daje dzieciom.
            • ib_k Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:58
              porozmawiaj z nauczycielem, nawet jeżeli dziecko miała zrobić pracę w zeszycie, niedopuszczalne jest aby nauczyciel zupełnie zignorował jego pracę, oczekiwałabym w takiej sytuacji co najmniej nie karania za brak pracy, mogła jej nie ocenić i zalecić wykonanie w zeszycie
          • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:57
            to, ze nie bylo go
            > w zeszycie w danym momencie? O co chodzi??? Porozmawialabym z ta pozal sie boz
            > e nauczycielka.

            Kocham takie pozal sie boze mamuski- nie wie nic- i od razu . pozal sie boze nauczycielka A pozniej dzieciak poleje sprawdzian 6klasisty, bo nie potrafi wykonac polecenia i przeczytac ze zrozumieniem (zakladam, ze w poleceniu byly zawarte wszelkie wytyczne, gdzie praca ma byc wykonana itp. ).
            • carmita80 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:10
              rita75 napisała:


              > Kocham takie pozal sie boze mamuski- nie wie nic- i od razu . pozal sie boz
              > e nauczycielka


              Tak, pozal sie boze, bo taka kartke z wykonanym zadaniem wystarczy wkleic do zeszytu i pouczyc dziecko, zeby nastepnym razem wykonalo je tam gdzie trzeba. Prosto, bez stresu i glupich ocen w postaci jedynki. Kazdy ma prawo do bledu i do poprawy.

              A pozniej dzieciak poleje sprawdzian 6klasisty, bo nie potr
              > afi wykonac polecenia i przeczytac ze zrozumieniem (zakladam, ze w poleceniu by
              > ly zawarte wszelkie wytyczne, gdzie praca ma byc wykonana itp. ).

              A co ma z tym sprawdzian rozumiem test 6-klasisty wspolnego? Dzieciom, ktore maja problemy z czytaniem (niekoniecznie to debilki, przyczyny moga byc rozne a dziecko miec wiedze) pytania na tescie sa czytane.
          • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:07
            nie liczy sie to, ze zadanie zostalo wykonane, ale to, ze nie bylo go
            > w zeszycie w danym momencie?

            Ale jak było wykonane skoro go nie ma w zeszycie?
            A czy pani mówiła,że praca domowa ma być na kartkach poza zeszytem?
            Czy dziecko do tej pory nie wie,że zeszyty zbiera się między innymi po to,by sprawdzić prace domową?
            Czy nie mogło dołączyć pracy do zeszytu?
        • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:52
          Kiedy tę pracę pokazała? I jakie bylo polecenie- narysowac na kartce czy w zeszycie?
          Na Twoim miejscu poznalabym rowniez wersje nauczycielki. Ze swojego doswiadczenia, rowniez rodzicielskiego- wiem, ze dzieci czasami mijaja sie z prawdą. I to na dobre nie wychodzi, ze rodzic slucha tylko jednej strony- swojego dziecka.
          • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:00
            Pracę pokazała po fakcie czyli wtedy gdy jedynka już widniała w zeszycie, fakt to jej błąd i zdaję sobie z tego sprawę. Jeżeli chodzi o polecenie to było w podręczniku i brzmiało mniej więcej tak: narysuj ulubione zwierzątko i napisz o nim kilka zdań, w każdym razie nikt nie mówił czy ma to być w zeszycie czy na kartce, oczywiście taka jest wersja mojej córki, ale myślę że nie miałaby żadnego interesu w tym żeby mnie okłamywać, zresztą nigdy tego nie robiła. Mam z nią bardzo dobry kontakt, a ona jest dobrą uczennicą i bardzo ambitną.
            • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:03
              Porozmawiaj z nauczycielka. Nauczyciele szanuja i licza sie z rodzicami, ktorzy interesuja sie zyciem szkolnym dziecka.

              ale myślę że nie miałaby żadnego
              > interesu w tym żeby mnie okłamywać, zresztą nigdy tego nie robiła. Mam z nią b
              > ardzo dobry kontakt

              W przypadku dzieci najlepiej sprawdza sie zasada ograniczonego zaufania.
            • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:09
              Ojej dziecko w 4 klasie powinno już wiedzieć,że pracę domową odrabia się w zeszycie.
              • ciociacesia bede bronic 23.09.11, 11:12
                roztrzepanego dzieciecia.
                nie raz i nie dwa bylismy proszeni o wykonanie pracy domowej na kartkach, bo pani bedzie zbierac i sprawdzac
                • gryzelda71 Re: bede bronic 23.09.11, 11:18
                  Ale BYLIŚCIE PROSZENI.Czy każdy sam wybierał gdzie pracę domowa odrobi?
                  • morgen_stern Re: bede bronic 23.09.11, 11:22
                    Ja p..., czy to zabawa "kto ma rację i dlaczego to będzie nauczyciel"? Czy to na tym polega współpraca z dzieckiem w szkole? Nienawidzę takich bab z miotłą w tyłku, które kosztem dziecka koniecznie muszą pokazać, kto tu rządzi? Jakie to małostkowe.
                    • gryzelda71 Re: bede bronic 23.09.11, 11:27
                      Nauczycielka tylko zebrała zeszyty.Jej wina.Powinna dopytać się,bo może ktoś pracę domową odrobił w innym zeszycie.Kurcze dzieci naprawdę nie kapują po co nauczyciel zbiera zeszyt?Gdyby podeszła i pokazała i wówczas dostałaby pałę to tak głupia pani,ale tak?
                      • morgen_stern Re: bede bronic 23.09.11, 11:36
                        Ja p... po raz drugi. To tylko dziecko...
                        • gazeta_mi_placi Re: bede bronic 23.09.11, 12:55
                          To "tylko dziecko" będzie kiedyś dorosłym i może się zdziwić gdy np. zapomni skasować biletu, że nie tylko za lenistwo dostaje się karę, ale i za gapiostwo. I samymi dobrymi chęciami się nie wykręci.
                  • carmita80 Re: bede bronic 23.09.11, 11:25
                    gryzelda71 napisała:

                    > Ale BYLIŚCIE PROSZENI.Czy każdy sam wybierał gdzie pracę domowa odrobi?

                    Ale autorka napisala, ze jasno nie wynikalo czy ma byc zrobione w zeszycie, czy na kartce. Czy to naprawde tak duzy problem aby polecic dziecku wkleic do zeszytu kartke i poprosic aby zapamietalo, ze wszystkie nastepne zadane prace maja byc wykonane w zeszycie? Czy ta jedynka czyli zrownanie jej do osob, ktore nie wykonaly zadania byla sensowna? Czy chodzilo o jej upokorzenie, bo raczej wychowawcze to nie bylo?
                    • gryzelda71 Re: bede bronic 23.09.11, 11:28
                      No bo zeszyt to taka nowość w szkole,zazwyczaj na świstkach się pisze i prace domowe odrabia.
                      • monia.s01 Re: bede bronic 23.09.11, 11:34
                        Tłumaczę to sobie faktem, że do tej pory system I - III rządził sie trochę innymi prawami. Prawie wszystkie zajęcia były z jedną panią, a rysunki jako praca domowa wykonywane były różnie, czasem w zeszytach, a czasem rzeczywiście na kartkach. Córka po 3tyg. w szkole w zupełnie innym systemie chyba jeszcze się do tego nie przyzwyczaiła.
                        • gryzelda71 Re: bede bronic 23.09.11, 11:48
                          Uczul córkę,żeby w razie wątpliwości dopytała.
                          Nie ty,tylko ona.A tę sprawę wyjaśnij sama.
                  • ciociacesia wystarczy 23.09.11, 11:42
                    ze nauczycielka juz wczesniej praktykowala prace domowe na kartkach coby je zbierac i sprawdzac i ze powiedziala ze te prace domowe bedzie sprawdzac
            • morekac Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 12:32
              Dziewczę utul i pociesz, nauczycielki się nie czepiaj. Skąd miała wiedzieć, że dziecko odrobiło pracę domową na ten właśnie dzień? Tak to każdy, kto olał, mógłby przynosić kartki z pracą domową na zasadzie "proszę pani, bo ja zapomniałem dać" - nawet jeśliby nie zrobił na oznaczony termin. Uznałabyś to za motywujące i sprawiedliwe?
    • pusza123 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 10:51
      fakt, córka powinna dać tę kartkę kiedy pani zbierała zeszyty. czy pani nie powiedziała dlaczego je zbiera?dziwne to jest bo nawet jeśli nie powiedziała to dzieci zazwyczaj pytają dlaczego. też jestem nauczycielką i ja raczje nie zrobiłabym problemu, zakładając że faktycznie dzieci nie były poinformowane dlaczego zeszyty są zbierane. niech córka jeszcze raz spróbuje pogodać z nauczycielką, jeśłi się nie da, idź do niej i spokojnie, bez nerwów wyjaśnij sytuację.
    • jamesonwhiskey Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:02
      > Dziecko się wściekł
      > o i straciło motywację do dalszej pracy. Jak byście się zachowały w takiej sytu

      oj stracilo motywacje no straszne, trudno sie mowi zostanie glabem
      moze juz jesty skoro w 4klasie nie wie gdzie sie odrabia prace domowa
      dobrze ze nie narysowala zwierzatka na scianie
      • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:04
        skoro w 4klasie nie wie gdzie sie odrabia prace domowa
        > dobrze ze nie narysowala zwierzatka na scianie

        dobre smile)))))))))))
        • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:36
          big_grin big_grin big_grin
      • sabciasal Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:53
        jamesonwhiskey napisał:"trudno sie mowi zostanie glabem> moze juz jesty skoro w 4klasie nie wie gdzie sie odrabia prace domowa> dobrze ze nie narysowala zwierzatka na scianie"

        taaa.
        wstawić jej jeszcze jedną jedynkę. Albo dwie. Niech się głąb nauczy. Nie wiadomo do końca czego, może kasowania biletów...
        rozumiem, ze mowa o pierwszym miesiącu w czwartej klasie, po zmianie wszystkich nauczycieli. Jak dla mnie to przejaw po prostu złośliwości nauczycielki. Nalezy udać się na rozmowę bądź napisać informację, że dziecko odrobiło pracę domową w terminie, a brak było wskazania, że rysunek musi być w zeszycie w kratkę. Szczególnie, że jak zrozumiałam, w latach poprzednich dopuszczano kartki. Profesjonalna nauczycielka uzna takie wytłumaczenie.
        • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:58
          że dziecko odrobiło pracę domow
          > ą w terminie, a brak było wskazania, że rysunek musi być w zeszycie w kratkę

          Takie wskazanie musiałoby paść,gdyby było wyjątkową sytuacją.
        • jamesonwhiskey Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:06
          > ą w terminie, a brak było wskazania, że rysunek musi być w zeszycie w kratkę. S



          gdyby nauczycielka powiedzial w zeszycie, to by pozniej byl problem ,ze nie powiedziala ,ze w zeszycie od angielskiego bo dziecko postanowilo sobie odrobic ta prace domowa w zeszycei do matematyki

          > zczególnie, że jak zrozumiałam, w latach poprzednich dopuszczano kartki.

          no to dopuszczano a teraz sa zeszyty , nie jest to pierwsza klasa ale czwarta


    • gemmavera Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:04
      Monia, zlituj się wink i zmniejsz sygnaturkę.
      • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:07
        Dzięki za wszystkie rady, z dobrych skorzystam, a złośliwe puszczę mimo uszu wink
        • gemmavera Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:14
          monia.s01 napisała:

          > Dzięki za wszystkie rady, z dobrych skorzystam

          To świetnie big_grin
          • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:37
            Chyba nie te "dobre" co Ty myślisz ma na myśli, tylko te "dobre" co ona ma na myśli, zatem nie cieszyłabym się przedwcześnie tongue_out
            • gemmavera Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:39
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Chyba nie te "dobre" co Ty myślisz ma na myśli, tylko te "dobre" co ona ma na m
              > yśli, zatem nie cieszyłabym się przedwcześnie tongue_out

              Ja tam wierzę w ludzi.. tongue_out
              • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:51
                Skorzystałam z dobrej rady. Tak lepiej droga moderatorko?
    • morgen_stern Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:15
      Pamiętam do dziś moją pierwszą dwóję w szkole... pani "uczycielka" dyktowała temat, a mnie zaschło pióro i kiedy wszyscy już odkładali pisadła wpatrzeni w panią, ja jeszcze pisałam. Pani wzięła mnie do tablicy "bo skoro już wszystko wiesz z nowego tematu to nam wytłumaczysz". Całkiem nieźle mi szło, ale zrobiłam jeden błąd i mogła z triumfalnym okrzykiem wrzasnąć: "A widzisz! Siadaj, dwója!" Do dziś pamiętam to upokorzenie i poczucie niesprawiedliwości.
      Widzę, że niewiele się zmieniło...
    • milenka_net Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:16
      Na pewno porozmawiałabym tą służbistką dla dobra dziecka i jego motywacji naprawdę wyjaśniłabym tą sytuację. Niech kobieta wie że rodzic jest czujny i przygląda się jakości pracy tej Pani. Oczywiście wszystko grzecznie i na poziomie, żadnej pyskówki. Powodzenia
      • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:23
        Zawsze w takich sytuacjach staram się najpierw grzecznie, być może nauczycielka miała jakiś swój powód, że postąpiła tak a nie inaczej.
        • carmita80 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:28
          monia.s01 napisała:

          > Zawsze w takich sytuacjach staram się najpierw grzecznie, być może nauczycielka
          > miała jakiś swój powód, że postąpiła tak a nie inaczej.

          Byc moze to zdarzalo sie twojej corce czesciej, ignorowala jej polecenia, ale jesli nie to naprawde nie rozumie, chyba jest tak jak pisze morgen stern.
          • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:36
            Córka jest bardzo obowiązkowa, zawsze przynosiła na lekcje wszystko o co dzieci były proszone, nigdy nie ignorowała żadnych poleceń nauczycieli.
            • carmita80 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:39
              monia.s01 napisała:

              > Córka jest bardzo obowiązkowa, zawsze przynosiła na lekcje wszystko o co dzieci
              > były proszone, nigdy nie ignorowała żadnych poleceń nauczycieli.

              Wiec to ewidentnie problem nauczycielki.
              • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 12:01
                Problemem nauczycielki jest,że postawiła pałę za brak pracy?
                • carmita80 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 12:58
                  gryzelda71 napisała:

                  > Problemem nauczycielki jest,że postawiła pałę za brak pracy?

                  Probelemem to wogole jest tego rodzaju system oceniania. A dziecko mialo prace tyle, ze na kartce, a nauczycielka nie mogla nad tym przejsc do porzadkui dziennego, powiedziec dziecku zeby nastepnym razem zrobilo to w zeszycie, bo tego oczekuje, polecic wklejenie tej konkrtenej pracy do zeszytu i odmowic sobie wpisywania ''jedynki'' do dziennika. Matka dziecka takze zwraca uwage, ze jest to dopiero trzeci tydzien w czwartej klasie gdzie panuja nieco inne zasady niz dziecko sie przyzwyczailo. Do tego dziewczynka jest dobra uczennica. Nie mozna bezstresowo? Trzeba od razu dowalic?
                  • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:04
                    Miało,albo nie miało.Doniesione na następnej lekcji mogła by wykonana po czasie.Nauczycielka nie duch święty,ze ma domyślać się.
                    • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:07
                      Dokładnie. Teraz jest dzieckiem, nauczy się (jeżeli matka dopnie swego i ocena się anuluje), że gapiostwo uchodzi na sucho.
                      A potem jako osoba dorosła będzie wielce zdziwiona, że np. US chce jej dowalić karę, bo przecież nie chciała celowo oszukać US po prostu naprawdę zapomniała się rozliczyć.
                  • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:05
                    Teraz będzie miała pretensje tylko do nauczycielki, potem będzie miała pretensje do kanara w autobusie, że nie wierzy jej na słowo, że miała w planie skasować bilet, ale zapomniała.
                    Trzeba uczyć dzieci, że ponosi się konsekwencje nie tylko celowego zaniedbania, ale także gapiostwa.
            • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:40
              Znałam taką prymuskę, jedynaczkę, faktycznie zawsze obowiązkowa, starała się, ale kiedyś dostała (zasłużoną) jedynkę z chemii.
              Oj ile wtedy było płaczu, latania do wychowawczyni i gdzie tam jeszcze, że ktoś śmiał tej zawsze przygotowanej prymusce dać jedynkę.
              • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:44
                Nie jest prymuską, ale uczy się dobrze , nie jest też wychuchaną jedynaczką. Zrozumiałabym jedynkę za ewidentny brak pracy domowej, gdyby zupełnie olała to co ma przygotować na lekcje, ale tego nie rozumiem i już wink
              • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:46
                Poza tym tak całkiem szczerze naucz córkę, że wpadki zdarzają się każdemu człowiekowi, nawet zawsze przygotowanemu jak Twoja córka i trzeba umieć przyjmować porażkę, nawet jeśli to porażka z niedopatrzenia a nie z lenistwa.
                Inaczej wychowasz znerwicowaną perfekcjonistkę, która prędzej czy później i tak w pewnym momencie może czegoś nie wiedzieć odpytywana przez nauczycielkę (nawet prymusom to się czasem zdarza) i potem będzie płacz na lekcji (i to w wykonaniu nie 8-latki, ale 16-latki) i robienie przez nią afery na całą szkołę bo nauczyciel śmiał postawić jedynkę (i to "wina" nauczyciela).
                Skoro wszystkie dzieci prawidłowo zrozumiały polecenie a tylko Twoja córka nie, to gdzie tkwi problem? W tych dzieciach, Pani nauczycielce czy Twojej córce?
                • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:55
                  Nie wiem jak zrozumiały polecenie inne dzieci i mnie to zupełnie nie interesuje, być może nie była jedyna, ale o inne dzieci niech się martwią ich rodzice.
                  • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 12:31
                    > Nie wiem jak zrozumiały polecenie inne dzieci i mnie to zupełnie nie interesuje

                    Zle podejscie. Powinno Cie to zainteresowac. Zawsze to argument w rozmowe z nauczycielka. Byc moze nauczyciel wytlumaczyl na czym polegac bedzie zadanie domowe i GDZIE ma byc wykonane, a twoja corka w tym czasie "spala", a moze nie bylo to powiedziane- i to bylby argument.
            • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:40
              Gdyby taka sytuacja przytrafiła się synowi, nie robiłabym problemu, bo wiem że jest strasznym roztrzepańcem z natury i wiele rzeczy jest w stanie zapomnieć, ale córka to jego zupełne przeciwieństwo, spokojna, stonowana, czasem za bardzo, w szkole nigdy nie było z nią problemów.
              • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 11:49
                Zawsze jest ten pierwszy raz.
                Naucz córkę w końcu przyjmować porażki oraz to, że każdy ponosi (no dobra, przynajmniej powinien uncertain ) konsekwencję swojego gapiostwa czy jest to roztrzepany na co dzień syn u którego jest to już trzecia jedynka w ciągu roku czy poukładana córka, której wyjątkowo się zdarzyło zapomnieć/źle zrozumieć polecenie nauczycielki i jest to jej pierwsza zła ocena od czterech lat.
    • morekac Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 12:27
      Słowem: w dniu zrobienia pracy domowej dziewczę owej pracy domowej nauczycielce nie dostarczyło? To skąd nauczycielka miała wiedzieć, że praca jest odrobiona? Jedynki dostaje się nie tylko za lenistwo, ale i za gapiostwo.
      • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 12:49
        Chyba nie zrozumiałaś, praca była odrobiona na ten dzień na który miała być zrobiona tyle tylko, że na początku lekcji pani zebrała zeszyty , dzieci w czasie lekcji pracowały w ćwiczeniówkach, pod koniec lekcji pani oddała zeszyty i córka zobaczyła że ma pałę, więc pokazała pani kartkę z rysunkiem. To wszystko działo się wczoraj na jednej lekcji.
        • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:01
          To, że Twoja córka jest uczciwa nie oznacza, że wszystkie dzieci takie są.
          Być może Pani pomyślała, że Twoja córka nie zrobiła tego zadania (zapomniała), dopiero po zebraniu zeszytów "przypomniała" sobie o zadaniu, wzięła kartkę papieru i zrobiła zaległe zadanie w międzyczasie na lekcji, zwłaszcza że dopiero pod koniec lekcji kartka z zadaniem się ukazała Pani...
          Pamiętam jeszcze Kochana jak ściemniało się nauczycielom, i to nie tylko klasowe głąby ściemniały (im i tak często nauczyciele nie wierzyli), ale i klasowe prymuski (one nawet były bardziej zdeterminowane bo bardziej ambitne).
          Zachowanie córki mogło wyglądać tak jak opisywałam. Czemu nauczycielka ma wierzyć na słowo, że córka zrobiła to zadanie na szybko w trakcie lekcji, a nie w domu, zwłaszcza że oddała kartkę na koniec lekcji, a nie na początku.
          • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:09
            Toteż napisałam wcześniej że być może nauczycielka miała , sobie tylko znane powody wpisania tej pały, nie chcę tu oczerniać ani mojego dziecka za gapiostwo, przecież każdemu może się zdarzyć, ani też nauczycielki za jej reakcję na taką sytuację. Wydaje mi się że dzieci rzeczywiście mogą być wyrachowane , wyrywać kartki z zeszytu na których widnieje pała, czy tak jak piszesz uzupełnić pracę domową w czasie lekcji, ale chyba jeszcze nie w tym wieku.
            • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:13
              Nie wiem czy będziesz rozmawiać z nauczycielką,ale warto wyjaśnić z dzieckiem pewne sprawy,żeby takie sytuacje nie miały więcej miejsca.Wszak to przede wszystkim uczeń ma dbać o własne oceny.
        • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:05
          Widzisz.....dziecko mogło na lekcji odrobić.
          • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:11
            Mogło, oczywiście tyle tylko że osobiście byłam świadkiem jak przedwczoraj wieczorem smarowała ten cholerny rysunek.
            • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:15
              Ale pani świadkiem nie była.
              • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:20
                No i co to nie jest traktowanie 10-latków jak potencjalnych przestępców?
                • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:23
                  Nie.
                  Nie miała w zeszycie pracy domowej.Czemu nie zapytała,czemu od razu nie dała?No po klasach I-III powinna wiedzieć,że pani zbiera zeszyt(ćwiczenie)by sprawdzić pracę domową.
                  • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:31
                    Oczywiście że powinna tę pracę dać od razu i to samo jej powiedziałam, dlatego właśnie nie uważam za oczywiste żeby od razu lecieć do nauczycielki i się z nią kłócić.
                    • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:35
                      Zapytaj dziecka,czy chce,abyś interweniowała.Jak tak idź do szkoły i porozmawiaj,nie kłóć się tylko porozmawiaj.
                      • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 13:47
                        Myślę, że na razie zaproponuję córce, żeby przede wszystkim uzupełniła pracę w zeszycie, czyli tam gdzie powinna się znaleźć i żeby spróbowała sama załatwić tę sprawę z nauczycielką, jeśli się nie uda póję ja.
                  • jogi.nka Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:13
                    Jeżeli córka nie wiedziała po co nauczycielka zbiera zeszyty, tzn, że nie uważała. Skoro widziała, że Pani zbiera zeszyty, to powinna się chyba już w tym wieku domyśleć, że coś jest na rzeczy i dopytać, czy ona też ma oddać. A tak nic nie powiedziała, pracy nie oddała i słusznie dostała jedynkę. Na twoim miejscu spokojnie wytłumaczyłabym córce, że jedynka to nie powód do załamywania rąk, tylko bodziec do tego, by się poprawić. No i taka rada - jak się będziesz tak przejmowała każdą podobną sytuacją i biegała do szkoły z każdą pierdołą, to sama z nerwów osiwiejesz, a dziecku niestety tym nie pomożesz. Szkoła jak szkoła- będą świetne dni i szóstki, ale będą też rozczarowania i jedynki. Tego się nie zmieni. Pozdrawiam smile
      • fogito Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 12:53
        Ja w podstawówce dostałam dwóję z muzyki za brak zeszytu z pracą domową, którego zapomniałam przynieść. Była to moja jedyna dwója w karierze szkolnej.
        • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 12:56
          Twoja Mama była w tej sprawie w szkole?
          Przecież miałaś napisane to zadanie tyle, że zostało w domu.
          --
          https://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
          • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:04
            Idiotka,nieprofesjonalna pipka.Szczerze?Zrobilabym dym.
            Najpierw bym porozmawiała,a gdyby to nie pomogło zrobiłabym dym-znam siebie.
            Robienie dymu zawsze mi sie opłacalo,jestem osoba mila..do czasu.
            Dziecko miało zrobiona prace domowa.
            Nie powinno dostac oceny za brak zadania-skoro mialo je zrobione.
            Nie chcialabym aby taka pani uczyla moje dziecko.
            Nauczycieli profesjonalnych sporo-debilek na stołku nauczyciela w panstwowej placówce -podobna ilosc.Wystarczy wymienic.
            • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:10
              O co zrobiłabyś dym,ze córka gapa nie umie dać pracy domowej nauczycielce?
              • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:26
                gryzelda71 napisała:

                > O co zrobiłabyś dym,ze córka gapa nie umie dać pracy domowej nauczycielce?


                Oczywiscie,że nie.
                Zrobiłabym dym,bo pani była nieprofesjonalna i tyle.
                U nas mówiło sie :NO TO ZBIERAMY PRACE DOMOWE-bo nie wszytskie dzieci miały je w zeszycie,formy były rózne.Wtedy córka autorki dalaby swoja prace i problemu by nie bylo.
                Ale takie malo pedagogiczne podejscie do sprawy..no halo.
                Tak,jestem rodzicem,który może sprawiac problemy.Jestem malpa bo mam znajomości w Kuratorium.Dobre znajomości.
                Ale jak na razie mamy szczescie i bardzo profesjonalnych i kochajacych swoj zawód nauczycieli.Tak samo bylo w przedszkolu-pełen profesjonalizm,dziewczyny przedszkolanki-naprawde super.
                I nie jestem przewrazliwiona.Emka wiecznie mówi,że pani na nią krzyczy..smileAle ja wiem,że sobie na to zasluzyłasmile
                Ale tu sytuacja była wyjatkowa i naprawde by mnie wkurzyla.
                Chyba,że...było wyraznie napisane/powiedziane ,że zadanie ma byc odrobione w zeszyciku-(uczmy dzieci konformizmu,niech sie nie wychylaja ponad ramy) -wtedy co innego.
                Mala gapa dostalaby nauczke na przyszlośćsmile
                • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:28
                  Ludzie,od kiedy to prace domową odrabia gdzie mi się spodoba?Jak nie ma instrukcji,pisemnej bądź ustnej,że na kartkach,ze w jakimś formacie to zawsze jest w ćwiczeniach lub zeszycie.
                  • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:41
                    Mamy niewiele danych. Może to szkoła specjalna i trzeba dzieciom wszystko tłumaczyć, łącznie z tym, że do prac pisemnych używamy długopisu.
                    • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:15
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > Mamy niewiele danych. Może to szkoła specjalna i trzeba dzieciom wszystko tłuma
                      > czyć, łącznie z tym, że do prac pisemnych używamy długopisu.

                      no wiesz,w Stanach przy zakupie pralki musi byc informacja,że nie wolno w niej prac kota smile
                      • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:21
                        Czyli psa mogę spokojnie zapakować...
                        • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:46
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > Czyli psa mogę spokojnie zapakować...

                          tak,taksmile
                          • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:21
                            I wtedy nie będę głupią kretynką jeno "osobą kreatywną" big_grin
                • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:53
                  W sumie więcej niż żałosne, żeby wykorzystywać swoje prywatne znajomości do zniszczenia komuś pracy zawodowej, bo Twoim zdaniem źle ocenił Twoją córkę.
                  Ciekawe jakbyś się czuła gdybyś przez czyjeś znajomości straciła pracę Ty albo ktoś z Twojej rodziny.
                  • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:21
                    ęgazeta_mi_placi napisała:

                    > W sumie więcej niż żałosne, żeby wykorzystywać swoje prywatne znajomości do zni
                    > szczenia komuś pracy zawodowej, bo Twoim zdaniem źle ocenił Twoją córkę.
                    > Ciekawe jakbyś się czuła gdybyś przez czyjeś znajomości straciła pracę Ty albo
                    > ktoś z Twojej rodziny.

                    Ano prosze Cie,do zniszczenia komus przeze mnie pracy droga daleka.
                    A kwestią jest nieprofesjonalizm-ja jak wykonam zle swoja prace moge nie dostac premii.
                    Staram sie i jestem profesjonalna i tego samego wymagam od innych.
                    >
                    • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:31
                      Jeśli nauczycielka przeoczyła pracę domową uczennicy to jej wina i jej nieprofesjonalizm.
                      Jeżeli zaś uczennica oddaje pracę na osobnej kartce, a nie w zeszycie oraz pod koniec lekcji jaka jest pewność (abstrahując od tego, że praca owa powinna być w zeszycie), że nie zrobiła tej pracy na szybko podczas owej lekcji gdy uświadomiła sobie, że zapomniała ją odrobić?
                      Nie tak dawno chodziłam do szkoły i wiem do czego zdolne są dzieci (i co ciekawe właśnie te bardziej prymusowate, poukładane niż obiboki) aby tylko nie dostać jedynki...
                • morekac Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:07
                  Zrobiłabym dym,bo pani była nieprofesjonalna i tyle.

                  Ale w którym momencie nauczycielka była nieprofesjonalna?
                  Dostała pracę domową na początku lekcji? Nie dostała.
                  • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:28
                    morekac napisała:

                    > Zrobiłabym dym,bo pani była nieprofesjonalna i tyle.
                    >
                    > Ale w którym momencie nauczycielka była nieprofesjonalna?
                    > Dostała pracę domową na początku lekcji? Nie dostała.

                    A pytala o prace domową?Nie pytała.
                    Bylo mówione,że praca ma byc koniecznie w zeszycie?Nie.
                    Wszystko zalezy od konkretnej sytuacji-jesli wina byłaby po stronie mojej córki gapy-rzecz jasna,że nagadalabym tej gapiesmile ale tu sytuacja jest inna.Nie wiem czy moze ja czytac nie umiem??
                    A,ze zrobiłabym dym za zle ocenione moje dziecko-coż,piszę jak by bylo,pisze jaka jestem,może jednak powinnam sie kreowac na idealną osobe jak większosc na tym forumtongue_out?
                    • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:39
                      >Bylo mówione,że praca ma byc koniecznie w zeszycie? Nie.

                      To prawda. Może być przecież zrobiona na przykład na ścianie (jak ktoś już wyżej sugerował) albo w prywatnym notatniku bądź w zeszycie, ale tym od matematyki lub historii.
                      Opcji jest wiele, zatem Pani od angielskiego powinna skonkretyzować, że zadania domowe robi się w zeszycie i to w zeszycie od angielskiego (bo jeszcze jakiś dzieciak zrobi w zeszycie od matematyki i będzie płakał, że nie wiedział bo mu Pani nie powiedziała).
                      • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:09
                        Pani jest pedagogiem,powinna mówic tak,aby miec dobry kontakt z dziećmi i aby dzieci ja dobrze rozumiały.To takie ku.. trudne?To są dzieci młodsze niż 14 letnie,więc jeszcze MAŁE.
                        Dziecko robiące prace domowa specjalnie na innej kartce niz w zeszycie-tylko specjalnie na kartce A4 -daje jakies szanse na kogos madrzejszego i bardziej kreatywnego niż .........
                        Ale jak trafi na idiotkę popierajaca konformizm i wychowywanie sztampowe małych kolejnych debilków na zmywak w Angli -no to juz nie mam argumentów.
                        • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:25
                          Jak widzisz wszystkie inne dzieci z tej klasy ją zrozumiały, tylko jedna córka forumowiczki nie...
                          Niestety, ale pachnie ściemą na kilometr (może niekoniecznej samej matki, ale i dziewczynki, dzieci też potrafią kłamać, że hej).
                          Ja stawiam na to, że mała bojąc się reakcji matki (jak widać słusznie, bo matka z powodu oceny potrafi zrobić dym na całe forum i pół szkoły) szybko zrobiła owe zadanie na kartce w trakcie lekcji licząc, że jej się upiecze.
                          Nie takie ściemy odstawiały nauczycielom w szkole dzieci, a zwłaszcza te od ambitnych rodziców.
                          • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:37
                            Myslisz?
                            NO to inna sprawa..
                            Ja emkę wychowałam jak moja mama mnie:jak powiesz prawdę to Ci się upiecze.
                            I Emka zawsze mi mówi,tak,że zawsze wiem na czym stoje..
                            Powtarzam-wszystko zalezy od sytuacji,ale jakbym razem z nia odrabiała ta prace i bez powodu dostalaby jedynke-niesprawiedliwie-to naprawdę nie stalabym jak baranek ..No raczej.
                        • morekac Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:46
                          Życie uczy, że nauczyciele są bardzo różni. Zaś pani uczy nie tylko wrażliwych jak przysłowiowe mimozy 10-latków, ale również całkiem cwanych 13-latków. Jej osobnicze, czułe podejście do 10-letnich dzieci mogło się nieco, hm, zdegenerować i stępić.
                          BTW: jeśli 10-13-latek to małe dziecko, to ja wymiękam. Nie da się dziecka w tym wieku traktować jak 4-latka. I nawet nie powinno.
                        • jamesonwhiskey Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:47
                          > Dziecko robiące prace domowa specjalnie na innej kartce niz w zeszycie-tylko sp
                          > ecjalnie na kartce A4 -daje jakies szanse na kogos madrzejszego i bardziej krea
                          > tywnego niż .........

                          cos odjezdzasz ze swoimi teoriami
                          powiedzmy przychodzi do ciebie malarz pokojowy pomalowac sufit
                          ale on byl akurat z tych kreatywnych
                          i skonczyl robote tydzien pozniej niz mial skonczyc
                          do tego pomnalowal ci sciany do polowy ot tak zeby bylo kreatywnie
                          no przeciez nie mowilas nie maluj scian
                          zapewne sie cieszysz placisz za swietnie wykonana usluge
                          • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:59
                            Akurat podaj inny problemsmile
                            Ja malowałam dwupokojowe mieszkanie sama bo akurat uważam,ze dobrze to robię i po co mam placić za to komus smile Oczywiscie nikt mi nie wierzy,że ja sama wymalowałam dwa pokoje i kuchnie i czesc lazienki(reszta to kafelki)
                            Kreatywnośc wazna jest w wielu firmach-ja byłam na rozmowie o prace w kilku firmach--dzięku kreatywnosci dostałam pracę wszedzie.Odzwonili ze wszystkich miejsc w których byłam na rozmowie.
                            • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:05
                              Moja była 17-letnia sąsiadka też samodzielnie potrafiła pomalować swój pokój, żadna filozofia.
                              Ułóż samodzielnie flizy w łazience to będzie naprawdę coś...
                              • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:21
                                gazeta_mi_placi napisała:

                                > Moja była 17-letnia sąsiadka też samodzielnie potrafiła pomalować swój pokój, ż
                                > adna filozofia.
                                > Ułóż samodzielnie flizy w łazience to będzie naprawdę coś...


                                żadne coś -w poprzednim mieszkaniu ukłaadałam flizy jest ,oksmile
                                • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:33
                                  Bu ha ha ha...
                                  Pokaż nam te flizy big_grin
                            • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:06
                              Kreatywność to by była,gdyby dziewczę dokleiło tę kartkę do zeszytusmile
                    • morekac Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:03
                      Napiszę tak: gdyby dziecko usiłowało wcisnąć pani ową pracę domową w formie luźnej kartki i pani odmówiłaby przyjęcia owej kartki - też byłabym oburzona. Ale tu dziewczę oddało pracę domową z 45 minutowym opóźnieniem.
                      Wiem, że dziecku jest przykro, ale takie jest życie. Jedynki dostaje się również nie za nieuctwo, ale w dużej mierze za własne roztargnienie czy gapiostwo. Cóż, moje własne dziecię lubuje się w niepełnym odrabianiu matematyki - czasem umyka jej 0,5-1 zadania z matematyki, z 10. I tak, dostaje tak samo za to minusy czy jedynki, jakby wcale się do tych zadań nie dotknęła. Sprawiedliwe? Niekoniecznie. Ale takie są zasady.
                      Być może pani jest zupełnie pozbawiona litości, tudzież empatii, ale to jeszcze nie powód, żeby zarzucić jej brak profesjonalizmu.
                      • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:12
                        morekac napisała:

                        > Napiszę tak: gdyby dziecko usiłowało wcisnąć pani ową pracę domową w formie luź
                        > nej kartki i pani odmówiłaby przyjęcia owej kartki - też byłabym oburzona. Ale
                        > tu dziewczę oddało pracę domową z 45 minutowym opóźnieniem.

                        no ja cie ależ masakra!
                        Zasługuje na jedynkę.



                        >
                      • zolza79 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 19:30
                        Jedynek nie dostaje się za gapiostwo!
                        • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 24.09.11, 14:32
                          To za co dostawałam jedynki gdy trzeci raz pod rząd nie przyniosłam stroju na wf albo zadania na angielski?
                        • morekac Re: Taka szkolna sytuacja. 24.09.11, 20:34
                          Jedynek nie dostaje się za gapiostwo!

                          Dostaje się. Moja starsza, przykład chwilami totalnego roztrzepania, nazbierała ich w trakcie swej szkolnej kariery całkiem sporo. Bo się zgapiła, niedopilnowała, zapomniała. Ba, groziła jej poprawka..., głównie z powodu gapiostwa. Jej własnego, osobistego gapiostwa.
                          • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 24.09.11, 20:54
                            Ma mało asertywną matkę, powinnaś chodzić do szkoły do nauczycieli i robić im awantury, że przecież za gapiostwo nie dostaje się jedynek tongue_out
                            • morekac Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 08:20
                              Matka, jak trzeba , wykazuje się asertywnością. Ale już dawno stwierdziła, że nie będzie latała do szkoły 3 razy w miesiącu, bo dziecię o czymś zapomniało, coś pomyliło czy jej się poprzestawiało. Być może jednak w takim przypadku poszłaby do szkoły, niemniej nie uważa, że od razu trzeba nauczycielkę zlinczować.
                    • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:31
                      > Bylo mówione,że praca ma byc koniecznie w zeszycie?

                      Jaja sobie robisz.Skoro nie powiedziała,że w zeszycie to można byle gdzie?
                      • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:45
                        gryzelda71 napisała:

                        > > Bylo mówione,że praca ma byc koniecznie w zeszycie?
                        >
                        > Jaja sobie robisz.Skoro nie powiedziała,że w zeszycie to można byle gdzie?


                        zalezy jaka szkoła.
                        Mam przyjaciolke pracujacej w znanej firmie reklamowej,zarabia kupe kasy.WSZYSTKIE prace robila na bloku technicznym-wiem,bo chodzilam z nia do szkoły.DO POSTAWÓWKI.Do tej co chodzi teraz moja córka.
                        NOSZ ku... jedynki nie dostała,bo nie miała rysunku kroliczka w zeszycie.

                        Zarabia teraz jakies 12 000 -15 000na miesiac ,"troszke"wiecej niz nauczycielka.
                        Przesłałam jej linkiem ten post.
                        Napisała niecenzuralne słowa,wiec przytoczyłam to w dość cenzuralnej formie.
                        Moja przyjaciołka ma dzieci.
                        W wieku szkolnym.I maja tak samo KRAEATYWNE pomysły.I kurde jakos maja piatki i szostki!
                        Może kwestia nauczycielek,a nie idiotek na tych stanowiskach???
                        • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:49
                          Ty też wszystko na bloku robiłaś?
                          • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:51
                            gryzelda71 napisała:

                            > Ty też wszystko na bloku robiłaś?

                            ano nie..
                            ale zarabiam teraz o wiele mniej...może powinnam?smile
                            • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:55
                              Rozwalasz mnie.
                              Dziecko nie dostarcza pracy domowej na czas=dziecko kreatywne.
                              • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:10
                                gryzelda71 napisała:

                                > Rozwalasz mnie.
                                > Dziecko nie dostarcza pracy domowej na czas=dziecko kreatywne.


                                ej,Gryzeldo,.rozumiem TWój tok rozumowania.
                                Ale wg autorki nauczycielka nie poprosila o prace domowe.Tylko zeszyty.A prace domową dzieciaczek mial odrobioną!
                                Kwestia podejscia indywidualnego.
                                Będąc nauczycielką powinna miec to na uwadze.Koniec.Kropka.

                                wyjątkiem jest zaznaczenie,że prace dom. maja być w zeszycie.Wtedy osobiscie nagadałabym mojej gapie do głowy.
                                WYMAGAM PROFESJONALIZMU OD WSZYSTKICH.
                                • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:13
                                  Jaki masz dowód, że miał odrobioną, a nie zapomniał i zaczął odrabiać w czasie zajęć gdy Pani już zebrała owe zeszyty?
                                • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:16
                                  Zadana była praca domowa.Nauczyciel na następnej lekcji zbiera zeszyty.Ile dzieci nie załapie,że w celu sprawdzenia owej pracy?
                                  I pierwszy raz ,oczywiście na forum,dowiedziałam się,że nauczyciel musi ZAZNACZYĆ ZE PRACA MA BYĆ W ZESZYCIE,albo ćwiczeniach z danego przedmiotu.
                              • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:10
                                Jedno jest pewne.
                                Kreatywność Mam w wymyślaniu pięknych określeń zwykłego gapiostwa własnego dziecka nie zna granic smile
                                Czekam jeszcze na post Mamy, której dziecko pobiło kogoś która nazwie pobicie "ekspresyjnym wyrażaniem własnych emocji"...
                            • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:18
                              A gdybyś kupiła blok technicznych...
                              Bądź wielki - kup blok techniczny i w nim odrabiaj zadania, a każda firma gdy dorośniesz będzie u Twoich stóp...
                              He he...
                              Zamiast wysyłać mniej zdolne dzieci na korepetycje niech rodzice kupią im roczny zapas bloku technicznego i każą odrabiać w nim zadania domowe.
                              Skoro Twoja przyjaciółka na skutek tego teraz odnosi sukcesy w pracy to i na inne dzieci powinno to zadziałać.
                              Teraz wiem czemu jestem kapuścianym głąbem...
                              Z bloku technicznego korzystałam tylko na zajęciach z plastyki, a gdybym używała go także do zadań domowych..
                              Ech..
                              Już widzę piękną karierę...
                              • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:25
                                Mam przykład u mojej przyjaciólki.
                                KReatywnosc-przynajmniej w naszej szkole(Kraków)jest docenianana.
                                Nie odpowiadam za jakąś Wsie -proponuję wszystko jak wszyscy w zeszyciku.

                                OJP wspolczuje co będzie za 20 lat.
                                • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:27
                                  Ale ja kreatywna uczennica gapa to nic nie pomoże,prawda?
                                • asia_i_p Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 18:55
                                  Ale kreatywność to jest wtedy, kiedy robi się coś sprzecznie z poleceniem PO COŚ, a nie z gapiostwa. I coś pozytywnego z tego wynika.
                        • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:34
                          > Zarabia teraz jakies 12 000 -15 000na miesiac ,"troszke"wiecej niz nauczycielka

                          rozwalilas mnie big_grinDDDDDD i co z tego?
                          a moja kolezanka- matematyczka na pol etatu- jest wspolwlascicielka wielkiej firmy budowlanej, a 12 tysiecy wydaje w jeden weekend <lol>
                          • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 20:50
                            rita75 napisała:

                            > > Zarabia teraz jakies 12 000 -15 000na miesiac ,"troszke"wiecej niz nauczy
                            > cielka
                            >
                            > rozwalilas mnie big_grinDDDDDD i co z tego?

                            i h..ja z tego.Chodziło mi o to,że mozna być nonkonformista i dobrze na tym wyjśc.

                            > a moja kolezanka- matematyczka na pol etatu- jest wspolwlascicielka wielkiej fi
                            > rmy budowlanej, a 12 tysiecy wydaje w jeden weekend <lol>
                            no wow, smile mam znajomych którzy 20 000 potrafia wydac na jednych zakupach,bedziemy sie teraz przerzucac???Też maja firme-tyle,ze sami,zadnych wspolwłaścicieli.
                            • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 21:03
                              > i h..ja z tego.Chodziło mi o to,że mozna być nonkonformista i dobrze na tym wyj
                              > śc.

                              No i fajnie. Ale po co to porownywanie - jej zarobkow i nauczycielki?
                            • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 24.09.11, 14:30
                              W dodatku robisz zakupy w Almie tongue_out
                      • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 18:58
                        gryzelda71 napisała:

                        > > Bylo mówione,że praca ma byc koniecznie w zeszycie?
                        >
                        > Jaja sobie robisz.Skoro nie powiedziała,że w zeszycie to można byle gdzie?

                        Tak,jak dziecko kreatywne-może byc nawet na kamieniu łupanym.
                        Ale nie w szkole gdzie idiotka-konformistka prowadzi zajęcia.
                        Bogu dzięku chodziłam do lepszej szkoły.Nie ma jak krakowskie szkołysmile
                        • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 19:33
                          Tak,na kamieniu łupanym.Tylko absolwentka krakowskiej szkoły takie idiotyzmy wymyśli.
                          • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 19:40
                            Ciekawe czemu ktoś po tak dobrych krakowskich podstawówkach nie robi naukowej lub artystycznej kariery tylko zawodowo wyciska Paniusiom pryszcze i maluje paznokcie tongue_out
                • asia_i_p Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 18:51
                  Chyba,że...było wyraznie napisane/powiedziane ,że zadanie ma byc odrobione w ze
                  > szyciku-(uczmy dzieci konformizmu,niech sie nie wychylaja ponad ramy) -wtedy co
                  > innego.
                  Nie, no po co.
                  Uczmy dzieci oryginalności. Proponuję na przykład papier toaletowy, deskę do krojenia ewentualnie deskę rozdzielczą z samochodu tatusia.
                  Nie cierpię, jak się bałaganiarstwo nazywa nonkonformizmem i oryginalnością.
                  • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 19:38
                    Po prostu współczesny dzieckocentryzm się kłania i pajdokracja.
                    Gdyby osoba dorosła zawaliła dowolną sprawę przez gapiostwo to nikt by jej nie bronił (nawet jeśli intencje miała dobre).
                    Ale że dziecko to oczywiście trzeba je ze WSZYSTKIEGO wytłumaczyć i ładnie ubrać gapiostwo ( w kreatywność ) czy rozpuszczenie (żywe dziecko).
            • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:49
              Jaki miałabyś dowód, że zadanie domowe zostało zrobione faktycznie w domu, a nie chybcikiem na lekcji skoro tamta dziewczynka oddała je nie na początku lekcji, ale na końcu? Jaki dowód?
              Poza tym nie ma chyba jeszcze takiego rodzicocentryzmu (może w prywatnych szkołach) aby wywalali nauczycielkę tylko z tego powodu, że dała dziecku jakiejś histeryczki jedynkę bo nie oddało pracy domowej na czas.
              • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:54
                A kto tu mówi o wywalaniu nauczycielki z roboty? A tak w ogóle to szkoła nie sąd żeby tzreba było zbierać jakiekolwiek dowody. Nauczycielka też człowiek i ma prawo do błędu.
                • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:34
                  To prawda, ale w tym konkretnym przypadku błąd popełniła Twoja córka, ale wiesz sądząc po Twoich wypowiedziach i robieniu widły z igły z powodu złej oceny wcale bym się nie zdziwiła, że córka wiedząc jak emocjonalny i ambicjonalny masz stosunek do jej ocen i wiedząc, że ZAPOMNIAŁA (poukładanym grzecznym dzieciom też się to zdarza) zrobić pracy domowej ze strachu na szybko zrobiła to zadanie na lekcji kłamiąc nauczycielce, że "myślała, że ma być na kartce" mając nadzieję, że jej się upiecze byle tylko nie zawieść mamusi.
    • lejla81 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 12:49
      My matki staramy się za wszelką cenę chronić nasze dzieci, niestety w życiu jest tak, że często się coś nie udaje albo zostajemy niesprawiedliwie potraktowani. Nie rozczulałabym się za bardzo nad córką, starałabym się jej wytłumaczyć, że zdarzy jej się to jeszcze nie raz i nie ma sensu brać takich sytuacji do siebie. Motywacją powinno być to, że będzie znała obcy język, a nie ocena.
      Wiem - łatwo mi mówić. Sama niestety mam skłonność do ułatwiania mojemu kochanemu, biednemu synusiowi życia wink Ale na dłuższą metę nie ma to sensu.
      • przeciwcialo Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:22
        Ale to dziecko miało odrobioną prace.
        • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:26
          przeciwcialo napisała:

          > Ale to dziecko miało odrobioną prace.


          Dokładnie.
          Tylko jakas............. tego nie zauwazyła.
          • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:28
            A jak ma zauważyć jak praca lezy w plecaku?
            • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:34
              A skąd wiesz czy leżała w plecaku czy została zrobiona chyłkiem podczas owej lekcji? Miała wszak na to czas.
              • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:36
                Bo ja wierzę,że było tak jak napisała autorka.Ale jak wina nauczyciela?Bo się nie domyślił?
          • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:37
            Za 10 lat mamusia będzie miała pretensje, że dziecko nie dostało pracy a przecież takie piękne CV napisało, tylko zapomniało wysłać, albo wysłało po wyznaczonym czasie...
            I ci wredni pracodawcy się na niej nie poznali....
            Albo pretensja do kontrolerów, że dziecko nie miało skasowanego biletu, przecież bilet miało i miało w planie skasować, ale zapomniało.
            Przecież każdy człowiek ma być obowiązkowo przekonany, że jej córcia należy do tych uczciwych obywateli, a nie cwaniaków jeżdżących na gapę.
    • minnie_su Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:14
      hmm... wiekszosc mam zdaje sie traktowac oceny szkolne z takim namaszczeniem, ze trudno sie dziwic, ze dla dzieciaka dwoja to taka tragedia. w gruncie rzeczy bylby to dobry moment na pogadanie z dzieckiem o tym, jaki w ogole jest sens ocen szkolnych, do czego sluza. to tylko takie sobie poboczne szkolne narzedzie, majace jej ulatwic ocene wlasne wiedzy, wlasnych postepow, pokazac braki nad ktorymi warto pracowac. nic wiecej. to nijak nie jest ocena jej jako osoby. dwoja to tylko wskazowka: "to czegos nie umiesz. warto nad tym popracowac". poki nie nauczy sie sama oceniac swojej wiedzy, szkolne oceny sa takim kierunkowskazem na jej drodze. a jesli wie, ze prace zrobila a tylko w czyms tam sie zagapila, to ten kierunkowskaz mowi jedynie:"ogolnie jestes na dobrej drodze. moze tylko warto sie nauczyc nie zagapiac - to bedzie ci sie latwiej szlo". i tyle. i z usmiechem przechodzi sie do dalszego zycia, z dwoja w dzienniku, ktora w tym przypadku niewiele znaczy. mama to rozumie. dziecko to rozumie. a reszta nie gra roli.
      • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:23
        Świetna rada, serdeczne dzięki. Chyba musimy obie "przyjąć to na klatę" i pocieszyć się tym że w zasadzie jest dobra z angielskiego, zna słówka, umie się wypowiedzieć i , sprawdzałam, dobrze napisała o tym zwierzątku, więc nie ma sensu histeryzować. Cóż chyba tak to jest już w życiu że czasami dostajemy kopa w tyłek, ważne żeby się po nim podnieść. To dobra nauczka na przyszłość smile
        • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:45
          Współczuję Twojemu dziecku skoro uczysz ją, że zwykła jedynka to "kop w tyłek", strach pomyśleć co będzie jak faktycznie będzie jakaś naprawdę nieprzyjemna sytuacja w życiu czy szkolnym czy domowym...
          • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:48
            A co mam jej powiedzieć że teraz najlepszym rozwiązaniem będzie podcięcie sobie żył z rozpaczy?
            • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:52
              Może to,że ie warto rozpaczać z powodu jedynki.
        • thana203 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:55
          Nie wiem, czy Twoje dziecko by na to poszło, ale ja bym zrobiła rzecz następującą: poprosiłabym panią (ja, rodzic) o wyznaczenie dziecku terminu i sposobu poprawienia oceny - dodatkowe zadanie, wypracowanie itp. I w zeszycie, oprócz tego wypracowania, znalazłby się dodatkowo "list dziecka do nauczyciela" (jeśli to język angielski, to po angielsku) opisujący sytuację z punktu widzenia dziecka i jak się wtedy poczuło. List napisany oczywiście przez samo dziecko, chociaż można przy tym dziecku pomóc. Z zakończeniem: "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - dzięki temu nauczyłam się, jak jest po angielsku: smutek i żal".

          A dziecku powiedziałabym tak: potraktowano cię niesprawiedliwie? Podwójnie udowodnij, że popełniono błąd. A przy okazji nauczysz się pisać listy po angielsku. Żadne tam utraty motywacji, zawsze uciekaj do przodu.
          • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 14:58
            Za moich czasów nikt takich mecyi nie robił z powodu jakiejś tam jedynki.
            • thana203 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:24
              Bo z Ciebie zgred jest: "za moich czasów to, za moich czasów tamto". Memuary czas pisać.
            • monia.s01 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 15:41
              Nie chodzi o jedynkę tylko o jawną niesprawiedliwość. Cenię sobie cenne uwagi ale już widzę że z twoich rad nie skorzystam. Dziękuję , możesz już udzielać rad innym forumowiczkom.
              • wioskowy_glupek Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:01
                Poszła bym do nauczycielki i zażądała skreślenia oceny ndst... Skoro córka miała pracę domową to nie ma w ogóle o czym rozmawiać... Chyba że nauczycielka wcześniej jasno powiedziała że ma być odrobione w zeszycie.
                A następnym razem naucz córkę, że o swoje racje trzeba walczyć...

                Nie jestem zwolennikiem darcia mordy przez matki o wszystko, ale bez przesady nie można tolerować niesprawiedliwości.
                • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 16:33
                  Pierwsze słyszę,że prace można odrabiać gdzie popadnie.
        • asia_i_p Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 18:58
          Pamiętam, jak załapałam pierwszą dwójkę za krzywy szlaczek w zerówce - miałam oryginalną panią. Za to nie pamiętam jakiejkolwiek traumy ani mojej ani mojej matki z tego powodu. Nie przeżywała tego w ogóle.
          Wyhodujesz dziecku piękną nerwicę szkolną.
    • przeciwcialo Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:21
      Pewnie skonfrontowałabym to z panią osobiście. Wszak dziecko prace miało odrobiona.
    • sta-fraszka Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 17:48
      W czwartej klasie (pamietam, bo mnie nauczylo na cale zycie) kolezanka pozyczyla ode mnie zeszyt zeby uzupelnic cos, czego nie zdazyla zapisac w klasie (na j. polskim).

      Przy okazji, nie informujac mnie, spisala wypracowanie o wiosnie, zadane pare dni wczesniej.

      Pani zbierala zeszyty po kilka, trafilo ze nasze zostaly zebrane razem. Pani wywolala nas na srodek klasy i nie informujac o co chodzi spytala "Kto od kogo".
      Ja nie mialam zielonego pojecia o co chodzi.
      Kolezanka wydukala ze ona spisala.
      Ja nadal zielona nie wiem o co chodzi.

      No i pani powiedziala, ze ona nie bedzie dochodzic kto od kogo i za czyim przyzwoleniem, obu nam wpsiala za wypracowanie szmaty (wowczas dwoje) mowiac, ze najwieksza wartosc tej oceny to nauczka jaka bedziemy mialay na przyszlosc.

      Kolezanka, by nie sciagac.
      Ja by stosowac zasade ograniczonego zaufania i szanowac wlasna prace.

      Nauczylam sie na cale zycie.
      Suma sumarum na koneic roku ta jedna dwoja znaczenia nie miala zadnego.

      Moja mama podeszla do niej dokladnie w taki sposob: popelnilac blad (zaufalas osobie zaufania niegodnej), prosze oto nauczka (prawdopodobnie najmniej bolesna na swiecie), jesli zapamietasz i bedziesz uwazac (czyli stosowac zasade ograniczonego zaufania i szanowac co napiszesz a nie pokazywac wszystkim by sie "inspirowali") wiecej tak cierpiec nie bedziesz.

      No.
      Wiec moze tak to potraktowac, te jedynke i zapomnienie: nie dopytala, nie uprzedzila ze rysunek na kartce, za gapiostwo sie placi, tym razem tylko jedynka, ktora naprawde nie ma znaczenia (bo naprawde nie ma), jesli zapamieta by watpliwosci wyjasniac a o rozbieznosciach w rozumieniu uprzedzac wiecej tak cierpiec nie bedzie.
      • hellulah Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 18:51
        Rozdziobałaś mnie. Naprawdę zaakceptowałaś "prawdę objawioną", iż pożyczenie zeszytu koleżance (celem uzupełnienia braków w notatkach) jest czymś złym?! Jak w takim razie mają sobie radzić uczniowie nieobecni z powodu choroby? Czy według ciebie poważnie i na serio jest także brakiem poszanowania własnej pracy? I czy uważasz, że odpowiedzialność zbiorowa jest cacy? i że ofiara/pokrzywdzony powinien ponieść karę na równi z popełniającym wykroczenie?

        Super! Jakby ciebie ktoś okradł albo zgwałcił mama też by powiedziała, że to gorzka nauczka i nieważne, że sędzia nałożył na złodzieja i na ciebie ten sam wyrok? No, no, no...

        Nauczycielka zachowała się jak idiotka, a twoja mama, cóż. To twoja mama. Matce się wiele wybacza, świadomie lub nie.

        Sorry - za tak kretyńskie zachowanie nauczyciel mojego dziecka poniósłby odpowiedzialność. A dziecko wiedziałoby, że zrobiło dobrze (chciało pomóc nadrobić braki koleżance), koleżanka ją okradła (naruszyła jej własność intelektualną), a pani nadaje się do lotu w kosmos z biletem w jedną stronę.

        p.s. Ta dwója miała znaczenie - zrobiła z ciebie konformistkę pierwszej klasy.
        • sta-fraszka Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 21:03
          o prosze.

          Nikt mi nie mowil, ze pozyczenie zeszytu bylo czyms zlym. Pozyczenie osobie, ktora mnie okradla natomiast bylo jak najbardziej bledem (jak pozyczenie pieniedzy w dobrej wierze na wieczne nieoddanie), ale kara, choc sie wydaje straszna, zostala pokazana jako naprawde mala W PERSPEKTYWIE tego, czego sie z danej sytuacji mozna nauczyc.
          Jak widac z kazdej sytuacji mozna wyciagnac rozne wnioski.

          Ja nie uwazalam, ze mnie potraktowano dobrze.
          Ja uwazalam, ze mnie potraktowano niesprawiedliwie.
          Dlatego na przyklad, na boku nauczylam sie by nigdy nikogo tak nei traktowac.
          Nauczylam sie tez ze odpowiedzialnosc zbiorowa jest do zadu.
          Oraz, ze czasami trzeba czlowiekiem lekko potrzasnac, by sie obudzic (jako ze dziecko ze mnie bylo naiwne, potulne i bardzo gapowate).
          Ale to nie jest tematem watku.
          Autorka sama wybierze jaka metode wychowawcza zastosuje.

          To tyle gwoli wyjasnienia.
          • hellulah Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 19:21
            "Nikt mi nie mowil, ze pozyczenie zeszytu bylo czyms zlym. Pozyczenie osobie, ktora mnie okradla natomiast bylo jak najbardziej bledem (jak pozyczenie pieniedzy w dobrej wierze na wieczne nieoddanie), ale kara, choc sie wydaje straszna, zostala pokazana jako naprawde mala W PERSPEKTYWIE tego, czego sie z danej sytuacji mozna nauczyc."

            Ja naprawdę poproszę o wyjaśnienie tej myśli większymi literami.

            Nikt nie mówił, że nie należało pożyczać zeszytu ale jednocześnie pożyczenie zeszytu było błędem oraz zasługiwało na karę?

            Czego miałaś się nauczyć z danej sytuacji? (cóż to było takiego, że kara była w perspektywie naprawdę mała?)

            Ok - jak dla mnie, pokrzywdzone dziecko w takiej sytuacji, średnio bystre i umiarkowanie niezależne, nauczyło się w tej sytuacji, że pani nauczycielka to sadystyczna idiotka a na wsparcie matki nie ma co liczyć. Wartościowa lekcja, nie ma co. Bo i owszem, przydatna w życiu, ale już tę część z matką nieudzielającą wsparcia można było pominąć.

            Powtórzę - zachowanie nauczycielki wymagało interwencji rodziców.

            "Ja nie uwazalam, ze mnie potraktowano dobrze."

            W tym poście to precyzujesz.

            "Ja uwazalam, ze mnie potraktowano niesprawiedliwie.
            Dlatego na przyklad, na boku nauczylam sie by nigdy nikogo tak nei traktowac.
            Nauczylam sie tez ze odpowiedzialnosc zbiorowa jest do zadu."


            Teraz to precyzujesz.

            "Oraz, ze czasami trzeba czlowiekiem lekko potrzasnac, by sie obudzic (jako ze dziecko ze mnie bylo naiwne, potulne i bardzo gapowate)."

            Znowu nie łapię. Potrząsnąć aby obudzić - do czego? Czy skutkiem akcji pani nauczycielki (podpartej działaniami wychowawczymi matki) było potrząśnięcie tobą, abyś zaprotestowała, stawiła opór niesprawiedliwości i odzyskała własny głos? czy może raczej od tamtej pory podkuliłaś ogonek i wypinałaś się na koleżanki i kolegów potrzebujących pomocy w uzupełnieniu notatek z lekcji, np. na skutek nieobecności z powodu choroby?

            "Ale to nie jest tematem watku. "

            Oczywiście, że nie jest. Taki smakowity off top tylko. A i związany z tematem - tak, zdarzają się nauczyciele, którzy nie powinni pracować w zawodzie.

    • zolza79 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 19:05
      Odpowiem, jako nauczycielka: anglistka zachowała się bardzo nieprofesjonalnie! Mało tego, zignorowała wszelkie zalecenia dydaktyczne i motywacyjne! Ja często zlecam uczniom wykonanie pracy domowej na oddzielnej kartce i zawsze znajdzie sie kilku delikwentów, którzy napiszą zadanie w zeszycie. Nigdy nie robię żadnego problemu i zabieram zeszyt. Idź do nauczycielki i porozmawiaj z nią rzeczowo! Rodzice dzieci, z którymi pracuję od razu pognaliby do dyrekcji ze skargą!
      • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 19:09
        Współczuję tych rodziców dzieci...
        • zolza79 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 19:39
          Cóż, ja momentami też sobie współczujewink ale poważnie: nauczyciel ocenia dziecko za postępy w nauce. Na ostatnim szkoleniu usłyszałam, że nie powinno się dawać jedynek za brak zadania domowego. Dzieciaki w czwartej klasie przeżywaja naprawdę bardzo trudne chwile, piszę to jako nauczyciel nie matka! I dlatego warto być WYROZUMIAŁYM dla nich. Życie czwartoklasisty to ciągłe zmiany! Dlatego musimy my nauczyciele być empatycznie!
      • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 19:10
        często
        > zlecam uczniom wykonanie pracy domowej na oddzielnej kartce i zawsze znajdzie s
        > ie kilku delikwentów, którzy napiszą zadanie w zeszycie

        Ale dają te zeszyt co?Bo córki autorki nie dała oddzielnej kartki,taki malusi problem.
        • zolza79 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 19:41
          Oddaja zeszyty, bo pada komendawink teraz zbieram zadania domowe!
          • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 20:41
            Bosze na siłę z dzieci debili robicie.
            • zolza79 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 20:52
              Ale dlaczego debili? Jaką funkcję pełni zadanie domowe? Ma uporządkować zdobyte informacje, utrwalić umiejętności. Jeżeli nauczyciel nie dostanie od ucznia zadania domowego, to jaka będzie miał diagnozę wiedzy i umiejetności ucznia? Postawienie jedynki za zadanie domowe, to dla mnie jako nauczyciela pójście na łatwiznę! Takie jest moje zdanie i tego się trzymam w swojej pracy.
              • gryzelda71 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 20:58
                Debili,że jak panie nie powie,że zbiera zeszyty,żeby ocenić pracę domową to ni jak nie wpadnie na to.Ze jak zada to zechce sprawdzić.Ze jak ma ową pracę to ma dać do sprawdzenia.I ze pani musi za każdym razem powtarzać,że praca domowa w zeszycie,bo jak nie powie to w ćwiczeniach młodszej siostry odrobi.
          • mamaemmy Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 21:05
            zolza79 napisała:

            > Oddaja zeszyty, bo pada komendawink teraz zbieram zadania domowe!

            i w tym w tkwi sedno sprawy.

            Idiotka nie nadajaca sie na nauczycielkę tego nie powiedziała.
            80 % moich znajomych to nauczycielki-żadna by tak nie postapiła,ale większosc pracuje w najlepszych LO w Krakowie.
            • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 21:14

              > Idiotka nie nadajaca sie na nauczycielkę tego nie powiedziała.

              WOW. Skad wiesz, ze nie powiedziala?
            • zolza79 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 21:14
              Kurcze, to nienormalne, żeby nauczycielka broniła dzieci przed matkamiwink a tak na serio: dzieciaki, które do tej pory miały jedna panią i naprawde cieplarniane warunki, przeżywają szok przechodząc do klasy czwartej! Dla nich wszystko jest nowe> Jeden nauczyciel ma takie wymagania, drugi inne! Korona srogiego belfra z głowy mi nie spadnie, jeśli przez pierwsze tygodnie ułatwię im oswojenie się z nową sytuacja!
              • rita75 Re: Taka szkolna sytuacja. 23.09.11, 21:21
                Jeden nauczyciel ma takie wymagania, drugi inne! Korona srogiego b
                > elfra z głowy mi nie spadnie, jeśli przez pierwsze tygodnie ułatwię im oswojeni
                > e się z nową sytuacja!

                Oki, racja. Ale dlaczego ta matka jeszcze nie pojawila sie w szkole? Na jej miejscu bylabym tego samego dnia - w miare mozliwosci- i porozmawialabym z nauczycielka. Wiem, latwiej wyrzucic zale na forum niz w twarz nauczycielce.
                • zolza79 Re: Taka szkolna sytuacja. 24.09.11, 09:15
                  I tu sie z Tobą zgadzam, powinna pójść do nauczycielki i sprawę wyjaśnić! Bez robienia dymu i bez pretensji od samego progu. A wracając do tej dziewczynki, którą niektórzy zdąrzyli oszustką okrzyknąć - mała mogła się po prostu bać, gdy zorientowała się, że ma zadanie na kartce a nie w zeszycie i dlatego siedziała cicho. Dopiero gdy pojawiło sie widmo jedynki przyznała się, że ma to zadanie.
                  • zolza79 Re: Taka szkolna sytuacja. 24.09.11, 19:29
                    Zdążyli oczywiście.
                    • phantomka Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 00:17
                      Nie ukrywajmy, połowa nauczycieli nadaje się do zawodowego odstrzału. Spotkałam takowych kilkukrotnie na swojej edukacyjnej ścieżce i nigdy nie popuszczałam tej chorej nadgorliwości. Miałam taką nauczycielkę w liceum, uczyła mnie j. polskiego. Wstawiała mi uwagi za to, że nie pisałam piórem, że opuszczałam jedną stronę pisząc w zeszycie. Po kilku m-cach trafiła na leczenie psychiatryczne, jak się okazało któreś z kolei. No urocze po prostu, że takie niezrównoważone osoby pracują z młodzieżą.
              • lolinka2 Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 06:06
                zolza79 napisała:

                > Kurcze, to nienormalne, żeby nauczycielka broniła dzieci przed matkamiwink a tak
                > na serio: dzieciaki, które do tej pory miały jedna panią i naprawde cieplarnia
                > ne warunki, przeżywają szok przechodząc do klasy czwartej! Dla nich wszystko je
                > st nowe>

                No wreszcie głos rozsądku, który to zauważył. Proszę państwa, mamy wrzesień nadal... oni się od 3 tygodni uczą w zupełnie nowej rzeczywistości. I tak - IV klasy są megaupierdliwe, bo im trzeba wszystko powiedzieć jak krowie na rowie, powtórzyć 3 razy i upewnić się, że dotarło. I mają durne pomysły: pisanie kredką, pisanie czerwonym długopisem, pisanie w bloku rysunkowym... I trzeba to przewidzieć, wskazać jedyny słuszny sposób rozwiązania danego zadania etc. Wtedy rzeczywiście efekty pracy dydaktycznej będą fajne.
              • asia_i_p Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 18:54
                No kurde, nie pamiętam tego szoku.
                Za to już wiem, skąd się biorą u nas w gimnazjum dzieci, które podchodzą podczas kiermaszu podręczników i mówią "Proszę książkę do angielskiego" oraz robią wielkie oczy, jak pada pytanie jaką i jaki poziom.
                Po prostu były dotąd uczone przez profesjonalistów.
                • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 19:29
                  asia_i_p napisała:

                  > No kurde, nie pamiętam tego szoku.
                  > Za to już wiem, skąd się biorą u nas w gimnazjum dzieci, które podchodzą podcza
                  > s kiermaszu podręczników i mówią "Proszę książkę do angielskiego" oraz robią wi
                  > elkie oczy, jak pada pytanie jaką i jaki poziom.
                  > Po prostu były dotąd uczone przez profesjonalistów.

                  big_grin big_grin big_grin
                  Dobre!
                  Moim zdaniem jest winna Pani od angielskiego powinna dokładnie powiedzieć o jaką książkę chodzi, jaki poziom i wszystkim uczniom zapisać dodatkowo na osobnej karteczce (jakby ktoś zapomniał zapisać jednak).
                  Na wszelki wypadek Pani anglistyka powinna jeszcze zrobić dla każdego ucznia po kopii owej karteczki gdyby niektórzy uczniowie tę pierwszą karteczkę zniszczyli, zalali herbatą itp.
                  A najlepiej żeby nie było takiej sytuacji jak opisałaś Pani powinna osobiście zakupić ów podręcznik dla każdego ucznia.
                  • gazeta_mi_placi Re: Taka szkolna sytuacja. 25.09.11, 19:32
                    P.s. Moja koleżanka w czwartej klasie (sama z nią nieraz chodziłam) odbierała niekiedy swojego młodszego brata z przedszkola i odprowadzała do domu.
                    Teraz pewnie byłyby wielkie mecyje gdyby 15-latka miała odebrać z przedszkola swoje młodsze rodzeństwo, pewnie zdążyłaby się zgubić trzy razy, pięć razy zapomnieć o której godzinie kończą się tam zajęcia bo nikt jej nie zapisał, a nawet jeśli zapisał to nie sprecyzował, że chodzi o 5.30 popołudniu itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka