daenerys_targaryen
03.10.11, 20:09
Tak po prostu. Bo znowu jestem w ostrej fazie 'wścieku macicy'. Znów instynkt macierzyński podniósł łeb.
Za miesiąc skończę 33 lata.
Kilka tygodni temu rozstałam się ze swoim długoletnim partnerem.
Od kilku tygodni jestem z obecnym chłopakiem.
I zaczynam cholernie żałować, że zawsze byłam taka uczciwa. Że wolałam przekonywać, rozmawiać, uzgadniać, planować.
I co gorsza wiem, że się nie zmienię.
Więc będzie tak:
Znowu będę uzgadniać, przekonywać, planować.
Rok na chodzenie i docieranie się - dodatkowa trudność: związek na odległość, a więc co drugoweekendowy.
Później wyprowadzka do innego kraju (aktualny nie jest Polakiem), szukanie tam pracy, urządzanie sobie życia. Nawet zakładając wersję optymistyczną, że po roku ślub, to o dziecku zaczniemy mówić nie wcześniej niż za 2 lata.
Zaczynam się obawiać, że zabraknie mi czasu.
Że już za późno.
A to przecież i tak najbardziej optymistyczna wersja.
Ale z drugiej strony, czy mogę coś zrobić inaczej?
Poradźcie coś mądrego.