Dodaj do ulubionych

Jestem przerażona

18.11.11, 21:02
Idę na pogrzeb. Najprawdopodobniej załapię się na stypę... A w sprawach uczuciowych to ja się poruszam z gracją słonia w składzie porcelany. Przeraża mnie bo wiem, ze w temat żałoby jest kruchy jak szkło a nie chcę zrobić kolejnego ała osobom pogrążonym w najcięższej żałobie.

cokolwiek nie zrobię mogę zranić. Wyć mi się chce.

Obserwuj wątek
    • imasumak Re: Jestem przerażona 18.11.11, 21:08
      Po prostu bądź taktowana, nie komentuj, a jak ktoś będzie się wypłakiwał, to bardziej przytul, niż mów cokolwiek. Dasz radę.
    • joanna266 Re: Jestem przerażona 18.11.11, 21:16
      ty mi nic nawet nie mów.prawie 2 tyg.temu bylismy wraz z mezem na pogrzebie córeczki naszych przyjaciół .dziecko wyczekane,wymarzone w 4 miesiacu zdiagnozowany rak watroby.przeszczep od ojca ,udany.potem przerzuty na płuca i smierc w krótkim czasie.jak byli w warszawie w szpitalu cały czas byłam z nimi ,wspierałam jak mogłam. w przerwach chemii zostawali u mnie w domu(mieszkaja w tychach).bardzo sie zzylismy i mocno wszyscy kibicowaismy wyzdrowieniu małej a tu tuz przed moim urlopem odeszła.cała droge na cmentarz jechalismy w milczeniu,jakis straszny stres,smutek...potem widok małej trumny,zdjecie Gabrysi.szok.płakalismy oboje .zadnych słów ani reakcji wczesniej nie wymyslisz.smierc ,pogrzeb jest czyms na co nikt nie jest nigdy do konca przygotowany.po prostu bądz.to jest najwazniejsze..i gdy czujesz ze powinnas nie rezygnuj ze swojej obecnosci chocby wszystko ci mówiło ze nie dasz rady .jedno ze wspomnien z tamtego zdarzenia to takie jak to dobrze ze jednak byłam....
    • maria.vermeer Re: Jestem przerażona 18.11.11, 21:45
      Moim zdaniem nie masz się czym przejmować. Szczerze mówiąc na pogrzebie bliskiej osoby kompletnie nie zwracałam uwagi na gości. Nie pamiętam nikogo oprócz najbliższej rodziny, a było sporo ludzi. Więc nikt mi w niczym nie przeszkadzał, oprócz jednego hmm dość ekscentrycznego ciotecznego dziadka, który latał z aparatem po kościele jak oszalały i robił zdjęcia "do kroniki rodzinnej". Tak to nikt nie zrobił mi żadnego ała, bo tym ała była już czyjaś śmierć i w porównaniu z tym strzelenie gafy było niezauważalne.
    • atowlasnieja Wstyd się przyznać 23.11.11, 20:08
      Ze względu na biurokrację tamten pogrzeb mógł się zdrowo przesunąć w czasie (spodziewałam się, że to może potrwać jeszcze z dwa tygodnie). A tak w środku tygodnia dowiedziałam się, że moja babcia bardzo zapadła na zdrowiu. I jestem wredna bo nie pomyślałam sobie żeby babcia wyzdrowiała tylko... żebym nie była postawiona przed dylematem na który pogrzeb pójść (wprawdzie wiem, że wybrałabym pogrzeb babci ale byłoby mi przykro że nie idę na tamten).

      Ponieważ skóry się nie dzieli na niedźwiedziu i piszę o tym dopiero gdy pogrzeb babci jest już przykrą koniecznością a nie niewiadomą przyszłością.


      A wracając do tamtego pogrzebu:
      - na pogrzebie łatwo się zbłaźnić gdy nie jesteś z najbliższej rodziny (czy ryczysz czy nie ryczysz pozostali żałobnicy mogą twoje zachowanie odebrać jako przerysowane).
      - widok rodziców, dzieci i rodzeństwa nad otwartym grobem jest przygnębiający. Ale po dużym pogrzebie (znajomi, sąsiedzi, współpracownicy, koledzy dzieci) poraził mnie widok konduktu pogrzebowego złożonego z maksymalnie 20 osób (w tym ksiądz i ministrant)

      Temat w sam raz na listopadowy wieczór
      • na_pustyni Re: Wstyd się przyznać 23.11.11, 20:48
        Prowokujesz z tą babcią? Jeśli tak, to słabo.
        Nigdy się nie zastanawiałam, jak wypadnę na czyimś pogrzebie. Gdybym miała takie dylematy, oznaczałoby to, że miałam głęboko w d.pie zmarłego i po prostu bym na ten pogrzeb nie poszła.
        • gupia_rzona Re: Wstyd się przyznać 23.11.11, 20:56
          kurczę mam te same odczucia uncertain ostatnie nad czym się zastanawiam na pogrzebach to to, jak mnie postrzegają inni czy jak wypadnę. Dla mnie dziwny problem. Wręcz prowokacja (i zgadzam się że słaba, jeśli to faktycznie prowokacja)
        • atowlasnieja Re: Wstyd się przyznać 23.11.11, 21:16
          Pierwszy pogrzeb nie był babci tylko dalszego kuzyna. Facet ma młodziutkie dzieci, byłam od nich odrobinę starsza gdy przyszło mi pochować ojca więc tak na pogrzeb patrzę się z perspektywy tego co stoi przy trumnie.

          W zeszłym tygodniu babcia była w stanie krytycznym. A to plus wiem w języku lekarzy mówiących do rodziny oznacza że nie należy robić sobie zbyt dużych nadziei

          Co do wyjścia na głupca to mówiłam o obserwacjach z pogrzebu kuzyna i zasłyszanych komentarzy; jakaś kobieta się poryczała "pyf! jaka teatralna", jakaś nastolatka miała nerwowy uśmiech "a czego ona tak zęby suszy?"
    • asia_i_p Re: Jestem przerażona 23.11.11, 20:58
      Różnie się przeżywa żałobę, więc pewnie nie jestem normą, ale nie było mnie łatwo dotknąć na pogrzebie mojej mamy. Raczej niewiele do mnie docierało. Z kolei tato mówił, że po prostu się cieszy, że kogoś to obchodzi i ktoś przyszedł i mówił, że o ile zawsze wcześniej wydawało mu się, że lepiej komuś nie wyrażać współczucia, o tyle teraz składane kondolencje były dla niego rzeczywistym pocieszeniem, sygnałem troski ze strony innych.
      • atowlasnieja Re: Jestem przerażona 23.11.11, 21:29
        na pogrzebie mojego taty zdecydowałyśmy się poprosić o nieskładanie kondolencji ze względu na babcię bardzo rozpaczającą babcię. Bałyśmy się po prostu, że takiej dawki emocji seniorka rodu może nie znieść.
        • asia_i_p Re: Jestem przerażona 23.11.11, 23:22
          Czyli w sumie możesz założyć, że jak rodzina nie chce kondolencji, to prosi o ich nieskładanie, a w przeciwnym razie mówi się parę ciepłych słów, że współczujesz. Płakanie/ niepłakanie na to wpływu nie masz, jak obawiasz się, że zrobisz scenę i narobisz kłopotu, to nie idź albo weź coś uspokajającego - ale to już trochę hardcore.
    • falka32 Re: Jestem przerażona 23.11.11, 22:16
      Byłam kiedyś na pogrzebie, na którym tylko ja uroniłam łzy. Reszta - w tym ścisła najbliższa rodzina - chichotała, nad grobem opowiadano anegdoty i ulubione kawały zmarłego a przygrywał zespół ze skocznym dżezikiem, do którego wszyscy lekko podrygiwali. Za moje łzy zostałam wybuczana, że mam się nie wygłupiać, bo miało być wesoło, żeby pożegnać zmarłego z takim samym fasonem, z jakim żył. Nie ma jednego prawidłowego zachowania na pogrzebach, taki wniosek.
      • iin-ess Re: Jestem przerażona 24.11.11, 10:10
        Zachowuj się poważnie i naturalnie i bez dziwnych pomysłów. ja miałam taka sytuacje, że ktos chciał dobrze a wyszło nie najlepiej.
        Kiedy umarł mój ukochany dziadek miałam 17 lat. Strasznie to przeżyłam wszystko pamiętam jak przez mglę, jak sen. Byłam w ogromnej rozpaczy. Dziadek był osobą, ktora miała dużo przyjaciół i znajomych na całym świecie więc na jego pogrzebie bylo bardzo dużo obcych ludzi. I na obiedzie w restauracji pewien niemiecki dziennikarz wpadł na genialny pomysł- no chciał dobrze chłopina- żeby puścić wywiad z moim dziadkiem, który zrobił tuz przed śmiercią. ja byłam w kiepskim stanie a kiedy uslyszlam glos dziadka niemalże wpadlam w histerie. Oczywiście wywiad zaraz wyłączono, Pan przeprosil rodzinę i powiedział, że chciał dobrze. Ale dobrze nie wyszło. Więc co mogę Ci poradzić to bez takich dziwnych pomysłów, wspominek a będzie dobrze.
    • damajah Ja nawet nie wiem kto był 24.11.11, 11:01
      na pogrzebie mojej mamy. Nie zarejestrowałam niczego poza tym że nagle kiedy zaczęli kopać ten cholerny grób zrobiło się pięknie - zaświeciło piękne słońce i wszystko się skrzyło pokryte śniegiem.I to że nie płakałam, wylałam już wcześniej chyba wszystkie łzy. Pamiętam jeszcze fragment mowy pastora - to co powiedział o mojej mamie było piękne. Z pogrzebu nie pamiętam właściwie nic więcej, nie pamiętam nawet jaką mama miała trumnę mimo że patrzyłam na tą trumnę cały czas. Wiem że było najbliższa rodzina - o części gości powiedział mi tata kilka mies po pogrzebie, do dzisiaj nie wiem ile ludzi było w sumie i kto dokładnie był nie mówiąc już o tym jak się zachowywał.
    • atowlasnieja Re: Jestem przerażona 25.11.11, 00:55
      Jednak zaliczyłam wtopę... Przed pogrzebem kuzyna wspominałam go i przypominało mi się, że poznał się i zakumplował z moim kuzynem z drugiej strony. Wprawdzie już dawno nie mieli z sobą wspólnych spraw ale zawsze pytali co słychać u tego drugiego... No i na stypie babci się zorientowałam, że nie pomyślałam by kuzyna powiadomić o tym przykrym fakcie wcześniej. Dawno mi nie było tak głupio.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka