Dodaj do ulubionych

Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy?

28.12.11, 16:11
A niech sobie żyją jak chcą, tylko niech potem nie lamentują, jak się mężowi znudz stary model i na nowszą żonę delikwentkę wymieni pozostawiając tę starą bez środków do życia i bez szans na pracę po kilkunastu latach bezczynności zawodowej. Wersja hard to śmierć małżonka, a z rent w tym kraju dobrze żyją tylko i wyłącznie żony górników, córka Papały i sieroty smoleńskie, bo szary obywatel to może co najwyżej zęby w ścianę wbić.
Obserwuj wątek
    • daere Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 18:22
      A dlaczego ma mnie na kogoś wymieniać? Ja nie pracuję zawodowo i dzięki temu mam czas na wszystko - i na zajęcie się domem, dziećmi, mężem, mam czas na to, żeby rozwijać zainteresowania i dbać o siebie. W dodatku to głupie mówić "nie pracuję" - tak, jakby zajmowanie się domem i dbanie o rodzinę to nie była praca. Tyle, że rzeczywiście trzeba pomyśleć o zdarzeniach losowych, dlatego mam swoje konto z przeznaczeniem na emeryturę. O pomocy dzieci nie napiszę, bo zaraz się odezwą tacy, którzy napiszą, że dzieci pójdą na swoje, i nawet mi szklanki wody nie podadzą na starość wink Każdy wybiera jak chce i lubi, o czym tu dyskutować?
      • milenka_net Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 18:47
        daere napisała:

        > A dlaczego ma mnie na kogoś wymieniać? Ja nie pracuję zawodowo i dzięki temu ma
        > m czas na wszystko - i na zajęcie się domem, dziećmi, mężem, mam czas na to, że
        > by rozwijać zainteresowania i dbać o siebie. W dodatku to głupie mówić "nie pra
        > cuję" - tak, jakby zajmowanie się domem i dbanie o rodzinę to nie była praca. T
        > yle, że rzeczywiście trzeba pomyśleć o zdarzeniach losowych, dlatego mam swoje
        > konto z przeznaczeniem na emeryturę. O pomocy dzieci nie napiszę, bo zaraz się
        > odezwą tacy, którzy napiszą, że dzieci pójdą na swoje, i nawet mi szklanki wody
        > nie podadzą na starość wink Każdy wybiera jak chce i lubi, o czym tu dyskutować
        > ?

        Mogłabym napisać podobnego postasmile On niedawna nie pracuję- świadomy wybór i jeszcze nigdy w moim małżeństwie i rodzinie nie działo się tak dobrze. W końcu mam dla wszystkich czas , w tym dla siebiewink
        W końcu nie przypominam zagonionej desperatki która chce udowodnić wszystkim , ze we wszystkim jest naj.
        • hankam Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 22:28
          Mhm, moja koleżanka też przez wiele lat nie przypominala zagonionej desperatki. Dzieci kwitly, ogród kwitł, dom piękniał.
          W tej chwili jest po pięćdziesiątce z niewielkimi alimentami na nastoletnią córkę, domem z cieknącym dachem, bez wyrobionej emerytury, desperacko próbuje rozkręcić dzialalność gospodarczą.
          • rosapulchra-0 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 06:39
            Jedna koleżanka wiosny nie czyni.
            • hankam Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 16:30
              Życzę wszystkim kobietom na utrzymaniu męża jak najlepiej.
              Jedna koleżanka wiosny nie czyni, jednak takie historie zdarzają się wcale nie tak rzadko. Rozwód jest dostatecznym dramatem, jeśli się przy okazji ma zero doświadczenia zawodowego i przerażeniem napawa myśl, że trzeba pójść do banku albo urzędu, bo nigdy się tego nie robilo, to jest to katastrofa.
              Coś trzeba w życiu umieć, oprócz organizacji szałowych urodzin dla córek.
              • kropkacom Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 16:56
                Ja naprawdę nie rozumiem problemu wypowiadających się tu pań na etatach. W tej dyskusji widzę też taki zbiorowy "onanizm" historiami o rozwodach, śmierciach mężów, krachów finansowych jakiś tam znajomych, koleżanek nie pracujących w poza domem. I tego też nie ogarniam. Może powinnam iść do sąsiadki i pozaglądać jej do garów. Znajomą opieprzyć, ze poszła do pracy, a inną zrugać za coś tam innego wink Z całym szacunkiem oczywiście...

                > Jedna koleżanka wiosny nie czyni, jednak takie historie zdarzają się wcale nie
                > tak rzadko. Rozwód jest dostatecznym dramatem,
                • trollingstones Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 06.12.13, 13:21
                  Jestem w stanie zrozumieć kobietę mającą świetną pracę, zarabiającą tyle, że opłaci się wynająć nianię, ale nijak nie pojmę, że można dla 1000 zł z groszami odstawić dziecko do żłobka, a samej wykonywać jakąś małpią robotę "dla idei". Przecież w razie śmierci męża czy rozwodu będzie w takiej samej d..ie co niepracująca. Mówię oczywiście o kobietach, których mąż jest w stanie utrzymać rodzinę, bo jak on też zarabia kiepsko to inna bajka. Ale rezygnacja z kształtowania umysłu własnego dziecka dla przewalania papierków w jakimś urzędzie?? Pensja się rozejdzie i nie będzie z tego ani oszczędności na starość ani emerytury. Codzienny dojazd do pracy, brak czasu, zaniedbane dziecko, zaniedbane mieszkanie.. To może być cena wielkiej kariery, ale nie dziecinny upór żeby "trochę mieć dziecko a trochę też popracować".
              • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 17:40
                Niepracująca zawodowo kobieta jawi sie w tym poście jak garkotłuk co przelewu nie potrzfi zrobic. Porazka.
                • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:00
                  przeciwcialo napisała:

                  > Niepracująca zawodowo kobieta jawi sie w tym poście jak garkotłuk co przelewu n
                  > ie potrzfi zrobic. Porazka.

                  Normalka jeszcze nie było słowa UTRZYMANKA tongue_out Uwielbiam to jak nie które nie szczęśliwe panie na etacie podnoszą sobie ego kobietami które z wyboru zostają w domu .Tak ja zostałam w domu z wyboru ,nie czuje się gorsza maż dba oto abym miała komfort pod każdym tego słowa znaczeniem.Nawet nie długo odnawiamy nasza przysięgę małżeńską tongue_out
                  • hankam Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:22
                    To chyba nie do mnie? Nikogo nie nazwałam utrzymanką.
                    Po prostu przedstawiam Wam inny punkt widzenia.
                    Takie podejście do życia nie wydaje mi się bezpieczne. Może jestem starsza?
                    Doskonale rozumiem, że ktoś może woleć zajmowac sie "wlasnym rozwojem" cokolwiek by to nie znaczyło, zamiast stresować się w pracy.
                    Pytanie, czy jesteście zabezpieczone - tak na wszelki wypadek.
                    Moja znajoma też miała polisę, żeby w przyszłości mieć emeryturę. Założoną przez męża. Mąż tam wpłacał jakies sumy co kwartał. I polisa była pierwszą rzeczą, jaką zlikwidował, gdy postanowił zacząc nowe życie.
                    • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:35
                      hankam napisała:

                      > To chyba nie do mnie?
                      Napisałam to ogólnie,takie słowa bardzo często tu na forum były spotykane tongue_out

                      Nikogo nie nazwałam utrzymanką.
                      dobrze o tobie to świadczy

                      > Po prostu przedstawiam Wam inny punkt widzenia.

                      tak jak ja swój smile

                      > Takie podejście do życia nie wydaje mi się bezpieczne.

                      Dla ciebie nie ,ale dla mnie tak

                      Może jestem starsza?

                      A co ma wiek do tego ?Mogę być straszą ale z doświadczaniem życiowym równym zeru ,i mogę być młoda osoba z bagażem doświadczań takim ze ty byś tego nie udziwniła.

                      > Doskonale rozumiem, że ktoś może woleć zajmowac sie "wlasnym rozwojem" cokolwie
                      > k by to nie znaczyło, zamiast stresować się w pracy.

                      I jeśli ma do tego możliwości i swoje cele pasje to dla czego nie ,prawda ?

                      > Pytanie, czy jesteście zabezpieczone - tak na wszelki wypadek.

                      Tak dla tego jestem spokojna o swoje dzieci i o siebie ,bardziej przeraza mnie fakt że może mojego męża zabraknąć .Bo rożnie w życiu bywa pieniądze rzecz nabyta tongue_out

                      > Moja znajoma też miała polisę, żeby w przyszłości mieć emeryturę. Założoną prze
                      > z męża. Mąż tam wpłacał jakies sumy co kwartał. I polisa była pierwszą rzeczą,
                      > jaką zlikwidował, gdy postanowił zacząc nowe życie.

                      Ale i takie rzeczy się zdarzają kobita które pracują zawodowo ,wiec o czym tu mówisz?
                      • hankam Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:51
                        Nie bardzo rozumiem ostatnie zdanie z powodu literówek. Jesli rozwód, śmierć męża czy ciężka choroba zdarza się kobiecie pracującej, to jest to nieco inna sytuacja, niż w przypadku osoby, która ma pięcdzisiąt lat i nigdy nie pracowała.

                        > > Po prostu przedstawiam Wam inny punkt widzenia.
                        >
                        > tak jak ja swój


                        Mhm, tylko że ja nie wmawiam nikomu, że nazywa innych utrzymanką (podczas gdy takie słowo nie padło) sprowadzając dyskusję do parteru, oraz nie piszę "Uwielbiam to jak niektóre nieszczęśliwe panie na etacie podnoszą sobie ego kobietami które z wyboru zostają w domu
                        .
                        "
                        Kazdy kto jest na etacie jest nieszczęśliwy? Bycie na etacie to nieszczęście?

                        Wiesz, są kobiety, które nie lubią mieć prawa jazdy - wolą być wożone. Ja lubi,ę prowadzić, nie lubię być zalezna, moze dlatego cięzko mi zrozumieć i nieposiadanie prawa jazdy, i niechęc do zarabiania.
                        • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 19:26
                          hankam napisała:

                          > Nie bardzo rozumiem ostatnie zdanie z powodu literówek. Jesli rozwód, śmierć mę
                          > ża czy ciężka choroba zdarza się kobiecie pracującej, to jest to nieco inna syt
                          > uacja, niż w przypadku osoby, która ma pięcdzisiąt lat i nigdy nie praco
                          > wała.
                          >
                          Jaka inna taka sam śmierć jest starciem nie widzę tu żadnej różnicy.Jestem bardzo dobrze zabezpieczona,i staram ci uświadomić ze nie kasa się liczy .




                          > Mhm, tylko że ja nie wmawiam nikomu, że nazywa innych utrzymanką (podczas gdy t
                          > akie słowo nie padło) sprowadzając dyskusję do parteru, oraz nie piszę "Uwie
                          > lbiam to jak niektóre nieszczęśliwe panie na etacie podnoszą sobie ego k
                          > obietami które z wyboru zostają w domu
                          > .
                          "


                          Po pierwsze nie napisałam ze ty powiedziałaś ale wiele kobiet w ten sposób mówią o kobietach które nie pracują .Na forum ze złośliwością podnosząc sobie w ten sposób ego ,bo są bardzo sfrustrowane .I nie potrafią zrozumieć ze ktoś może żyć inaczej i po prostu go na to stać .


                          > Kazdy kto jest na etacie jest nieszczęśliwy? Bycie na etacie to nieszczęście?

                          dla nie których tak ,znam kilkanaście babeczek które jak by nie musiał to porostu zostały by w domu.

                          >
                          > Wiesz, są kobiety, które nie lubią mieć prawa jazdy - wolą być wożone. Ja lubi,
                          > ę prowadzić, nie lubię być zalezna, moze dlatego cięzko mi zrozumieć i nieposia
                          > danie prawa jazdy, i niechęc do zarabiania.
                          >
                          Nie posiadam lubię być wożonatongue_out
                          • aretahebanowska Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 20:55
                            Podpinam się tu, bo ta dyskusja tak się rozwinęła, że w sumie to obojętne gdzie. Nie do końca rozumiem całą tę jatkę, bo ilu ludzi tyle sytuacji życiowych. Każda tu jest inna, każda ma inną sytuację osobistą. W każdej grupie znajdą się baby mądre i głupie, sfrustrowane i szczęśliwe, leniwe i pracowite itd. Jednocześnie przedstawiane tu skrajne postawy są jednak IMO dość rzadkie, bo przecież każdy dzień jest inny, jednego dnia człowiek jest zadowolony, a innego wkurzony na swoją sytuację. Mnie tam nic do tego jak kto żyje, choć przyznam, że jestem zaskoczona tak dużą ilością pań nie zaangażowanych zawodowo, ale to dlatego, że wokół mnie takowych nie ma. Nie mnie oceniać ich życiowe wybory. Ja pracuję i nie wyobrażam sobie by było inaczej. Owszem, marudzę czasem, że mi się nie chce, że wolałabym siedzieć w domu, ale jak przychodzi co do czego to wracam do pracy z chęcią. Tak było po obu macierzyńskich i tak pewnie będzie po trzecim. Nie mam zadatków na panią domu. Sprzątanie mnie nie jara i pracując mam wymówkę by robić to tak rzadko, jak się da (sytuację w domu można określić jako chlewik, ale na szczęście nikt nie ma wymagań by było wylizane). Gotować nie znoszę (szczęśliwie nie muszę, ale mój przypadek to wyjątkowa sytuacja). Kocham swoje "słodkie" dzieciaczki, ale w tej chwili, po tygodniu spędzonym z nimi w domu mam ochotę wysłać je w kosmos. A jeśli chodzi o finanse to owszem, małżonek zarabia trochę więcej, ale moje dochody też się liczą. Być może sam dałby radę nas utrzymać, zwłaszcza gdybym zdecydowanie odciążyła go jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi (chodzi o czas, który wtedy mógłby przeznaczyć na pracę), ale jest ta jedna rzecz, która mnie przed tym powstrzymuje - właśnie śmierć czy bardzo ciężka choroba.

                            gabi683 napisała:

                            > hankam napisała:
                            >
                            > > Nie bardzo rozumiem ostatnie zdanie z powodu literówek. Jesli rozwód, śmi
                            > erć mę
                            > > ża czy ciężka choroba zdarza się kobiecie pracującej, to jest to nieco in
                            > na syt
                            > > uacja, niż w przypadku osoby, która ma pięcdzisiąt lat i nigdy nie
                            > praco
                            > > wała.
                            > >
                            > Jaka inna taka sam śmierć jest starciem nie widzę tu żadnej różnicy.Jestem bard
                            > zo dobrze zabezpieczona,i staram ci uświadomić ze nie kasa się liczy .
                            Śmierć małżonka, w przypadku gdy przez kilkanaście/dziesiąt lat się nie pracowało niesie jednak nieco inne konsekwencje, chyba, że mówimy o rodzinie milionera. Jeśli nie, to jednak sytuacja kobiety staje się dużo trudniejsza. Moje zarobki może nie są powalające, ale wystarczą na jakąś podstawową egzystencję (nawet z dziećmi), choć pewnie byłoby ciężko. Nie wyobrażam sobie siebie jako kobiety niepracującej w takiej sytuacji. I to właściwie jedyne co mnie trochę dziwi przy wyborze tej drogi życiowej, bo w końcu milionerów u nas za dużo nie ma.
                          • hankam Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:02
                            gabi683 napisała:
                            > >
                            > Jaka inna taka sam śmierć jest starciem nie widzę tu żadnej różnicy.Jestem bard
                            > zo dobrze zabezpieczona,i staram ci uświadomić ze nie kasa się liczy .


                            Nic nie rozumiesz, ale to trudno. W momencie, kiedy jesteś bardzo dobrze zabezpieczona, kasa się nie liczy, ale jeśli nie jesteś?
                            Wiesz, moja babcia też byłą całkiem dobrze zabezpieczona. Posag został zjedzony w czasie I wojny światowej, różne wartościowe papiery diabli, to znaczy bolszewicy wzięli, jako bezposażna panienka wyszła za przyzwoitego, pracowitego człowiek, to, czego się dorobili stracili podczas II wojny światowej, ale babci całkiem dobrze się żyło, dopóki żył i pracowal mąż. Jak umarł została z dnia na dzień bardzo ubogą rencistką.
                            Dobrze, że umiała robić na drutach, haftować, robi,ć klockowe firanki.
                            A czy Ty umiesz robić na drutach?
                            >
                            > Po pierwsze nie napisałam ze ty powiedziałaś ale wiele kobiet w ten sposób mówi
                            > ą o kobietach które nie pracują .Na forum ze złośliwością podnosząc sobie w ten
                            > sposób ego ,bo są bardzo sfrustrowane .I nie potrafią zrozumieć ze ktoś może ż
                            > yć inaczej i po prostu go na to stać .

                            >
                            Po pierwsze, napisałas to pod moim postem, więc mam prawo podejrzewać, ze było to pisane w kontekście tego postu i znajdujących się pod nim wypowiedzi.
                            Ja rozumiem, że ktoś może nie chcieć pracować, a poświęcać czas na wlasny rozwój (chociaż chciałabym wiedzieć, jakie to szczególne dziedziny tak pochlaniają założycielkę tego wątku), piszę tylko, że w pewnych sytuacjach może mieć ta polityka dość krótkie nogi.
                            Po drugie - mam też uczucie, że to właśnie Ty nie możesz zrozumieć, ze wiele osób nie tylko musi, ale i lubi pracowac.
                            I po trzecie - odnoszę też wrażenie, że cała masa niepracujących matek poprawia sobie własne ego i dowartościowuje się pisząc "mnie na to stać". One są wartościowszymi samicami, mogą leżeć i pachnieć, a nie zarabiać. bo praca to dla kobiety dyshonor.

                            > dla nie których tak ,znam kilkanaście babeczek które jak by nie musiał to poros
                            > tu zostały by w domu.


                            Może niewiele potrafią, albo są leniwe umysłowo?
                            > >
                            > Nie posiadam lubię być wożonatongue_out

                            Tak wlaśnie podejrzewałam.
                            Zależnosć od drugiej osoby Ci nie przeszkadza? Nigdy nie lubiłaś być samodzielna?
                            • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:19
                              hankam napisała:
                              > Nic nie rozumiesz, ale to trudno. W momencie, kiedy jesteś bardzo dobrze zabezp
                              > ieczona, kasa się nie liczy, ale jeśli nie jesteś?

                              Nie martw się o mnie naprawdę sobie gdyby coś się stało .

                              > Dobrze, że umiała robić na drutach, haftować, robi,ć klockowe firanki.
                              > A czy Ty umiesz robić na drutach?

                              co ciebie tak interesuje co potrafię a czego nietongue_out

                              > Po pierwsze, napisałas to pod moim postem, więc mam prawo podejrzewać, ze było
                              > to pisane w kontekście tego postu i znajdujących się pod nim wypowiedzi.

                              a wcale do ciebie nie było taki psikus tongue_out

                              > Ja rozumiem, że ktoś może nie chcieć pracować, a poświęcać czas na wlasny rozwó
                              > j (chociaż chciałabym wiedzieć, jakie to szczególne dziedziny tak pochlaniają z
                              > ałożycielkę tego wątku), piszę tylko, że w pewnych sytuacjach może mieć ta poli
                              > tyka dość krótkie nogi.

                              Ale ty to jest aż tak istotne dla ciebie ?Nie należę do ludzi nieprzechwalających się ,i się nie dowiesz smile


                              > Po drugie - mam też uczucie, że to właśnie Ty nie możesz zrozumieć, ze wiele os
                              > ób nie tylko musi, ale i lubi pracowac.

                              garstka ...

                              > I po trzecie - odnoszę też wrażenie, że cała masa niepracujących matek poprawia
                              > sobie własne ego i dowartościowuje się pisząc "mnie na to stać".

                              zrozum nas na to stać czy ci to się podoba czy nie ,ale mowie to o sobie

                              > Może niewiele potrafią, albo są leniwe umysłowo?

                              no właśnie nie są i zdziwię cie są to kobiety na wysokich stanowiskach


                              > Tak wlaśnie podejrzewałam.
                              > Zależnosć od drugiej osoby Ci nie przeszkadza? Nigdy nie lubiłaś być samodzieln
                              > a?
                              >

                              jestem bardzo samodzielna i nie narzekam ani mój mąż
                              • hankam Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:51
                                gabi683 napisała:
                                >
                                > Nie martw się o mnie naprawdę sobie gdyby coś się stało .
                                >
                                Dlaczego sądzisz, ze się o Ciebie martwię? Ty za to powinnaś się martwić o siebie. Nie w sensie zamartwiania, tylko dbania o swoje sprawy.

                                > co ciebie tak interesuje co potrafię a czego nietongue_out

                                Nie interesuje mnie to zupełnie, natomiast mam nadzieję, że się zastanowiłaś, czy potrafisz robić cokolwiek, gdyby jednak okazało się to potrzebne. Naucz się chociaż piec najlepsze na świecie serniki. : )
                                >
                                > a wcale do ciebie nie było taki psikus tongue_out

                                >
                                >
                                > Ale ty to jest aż tak istotne dla ciebie ?Nie należę do ludzi nieprzechwalający
                                > ch się ,i się nie dowiesz smile

                                >
                                Pisałam o założycielce wątku. Czy Ty czytasz czasami swoje posty przed wyslaniem? Bo wlaśnie użylaś podwójnego zaprzeczenia i sens tego, co napisałaś jest jak sądzę, odwrotny do tego, co zamierzalaś napisać.

                                > > Po drugie - mam też uczucie, że to właśnie Ty nie możesz zrozumieć, ze wi
                                > ele os
                                > > ób nie tylko musi, ale i lubi pracowac.
                                >
                                > garstka ...


                                Trudno zrozumieć innych, nieprawdaż?
                                >
                                > > I po trzecie - odnoszę też wrażenie, że cała masa niepracujących matek po
                                > prawia
                                > > sobie własne ego i dowartościowuje się pisząc "mnie na to stać".
                                >
                                > zrozum nas na to stać czy ci to się podoba czy nie ,ale mowie to o sobie


                                A cóż Cię tak zdenerwowało? Przecież to Ty bylaś uprzejma napisać, że kobiety niepracujące poprawiają sobie ego. Mój tekst jest tylko lustrzanym odbiciem tego , co sama napisalaś. Myślisz, że pracujące muszą sobie poprawiać ego, a niepracujące nie?
                                >
                                > > Może niewiele potrafią, albo są leniwe umysłowo?
                                >
                                > no właśnie nie są i zdziwię cie są to kobiety na wysokich stanowiskach


                                Czemu uważasz, że miałoby mnie to zdziwić? Myślisz, że sądzę, że jesteś zbyt nieskomplikowana, żeby znać osoby na "wysokich stanowiskach" ; )
                                Im wyższe stanowisko, tym większy stres i ntym bardziej masz ochotę to ciepnąć. Ale jakoś tego nie robią. (Osoby na "wysokich stanowiskach"z reguły są nieźle zabezpieczone finansowo i stać je, żeby przez jakiś czas nie pracować.)
                                >
                                >
                                > jestem bardzo samodzielna i nie narzekam ani mój mąż

                                >
                                W jakiej dziedzinie jesteś samodzielna?
                                • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 11:54
                                  hankam napisała:
                                  > Dlaczego sądzisz, ze się o Ciebie martwię? Ty za to powinnaś się martwić o sieb
                                  > ie. Nie w sensie zamartwiania, tylko dbania o swoje sprawy.

                                  To martwisz się o wszystkie biedne mamy które z wybory pozostają w domu ,teraz będzie dobrze ?Co ciebie kobieto obchodzę ja czy mam zabezpieczenie finansowe czy nie .Mam ci pokazać ile mam ,beznadzieja totalna zajmij się ciułaniem grosza do grosza.Ciesz się praca i bądź szczęśliwa
                                  >

                                  > Nie interesuje mnie to zupełnie, natomiast mam nadzieję, że się zastanowiłaś, c
                                  > zy potrafisz robić cokolwiek, gdyby jednak okazało się to potrzebne. Nau
                                  > cz się chociaż piec najlepsze na świecie serniki. : )

                                  Potrafię wiele nie muszę nic nikomu udowadniać z twoich oczach mogę być zerem co nie zmieni faktu ze i tak ja spije śmietankę a ty dostaniesz fusy tongue_out

                                  > Trudno zrozumieć innych, nieprawdaż?

                                  Nie każdy ma inne potrzeby ,bardzo prosta sprawa

                                  > A cóż Cię tak zdenerwowało? Przecież to Ty bylaś uprzejma napisać, że kobiety n
                                  > iepracujące poprawiają sobie ego. Mój tekst jest tylko lustrzanym odbiciem tego
                                  > , co sama napisalaś. Myślisz, że pracujące muszą sobie poprawiać ego, a niepra
                                  > cujące nie?

                                  no właśnie sobie poprawiasz tongue_out

                                  > Czemu uważasz, że miałoby mnie to zdziwić? Myślisz, że sądzę, że jesteś zbyt ni
                                  > eskomplikowana, żeby znać osoby na "wysokich stanowiskach" ; )

                                  No zdziwiła byś się smile)))

                                  > Im wyższe stanowisko, tym większy stres i ntym bardziej masz ochotę to ciepnąć.
                                  > Ale jakoś tego nie robią. (Osoby na "wysokich stanowiskach"z reguły są nieźle
                                  > zabezpieczone finansowo i stać je, żeby przez jakiś czas nie pracować.)

                                  No wiec do kogo ta mowa ,poprawi ci nastrój to ze pójdę do pracy ,no patrz psikus nie pójdę smile

                                  > >
                                  > W jakiej dziedzinie jesteś samodzielna?
                                  >

                                  moja droga w każdej
                                  • hankam Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 12:33
                                    Muszę Cię zmartwić, Gabi.
                                    Pomylilaś się wielokrotnie.
                                    Nie pracuję.
                                    Odpoczywam.
                                    Mogę sobie pozwolić na zrobienie paromiesięcznej przerwy w pracy.
                                    I nie jestem od nikogo zależna.
                                    Nie masz (i nie będziesz mieć) pojęcia, jaki to luksus.

                                    Nie odnoś tak wszystkiego do siebie, bo udowadniasz w ten sposób, jak bardzo czujesz się niepewna.
                                    I radzę Ci, zrób prawo jazdy.
                                    • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 12:48
                                      hankam napisała:

                                      > Muszę Cię zmartwić, Gabi.
                                      > Pomylilaś się wielokrotnie.
                                      > Nie pracuję.
                                      > Odpoczywam.
                                      > Mogę sobie pozwolić na zrobienie paromiesięcznej przerwy w pracy.
                                      > I nie jestem od nikogo zależna.
                                      > Nie masz (i nie będziesz mieć) pojęcia, jaki to luksus.
                                      >
                                      > Nie odnoś tak wszystkiego do siebie, bo udowadniasz w ten sposób, jak bardzo cz
                                      > ujesz się niepewna.
                                      > I radzę Ci, zrób prawo jazdy.

                                      Mnie twoje życie nie obchodzi ,i bardzo cie proszę nie bądź monotematycznasmile
                                  • hipinka Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 07.12.13, 16:56
                                    "co nie zmieni faktu ze i tak ja spije śmietankę a ty dostaniesz fusy"

                                    tak sobie to czytam z boku i do głowy przychodzi mi taka myśl; żałosne jest to co piszesz
                                    sorry, ale wygląda to tak, jakbyś na siłę chciała się dowartościować i przekonać wszystkich a przede wszystkim siebie, jaka to twoja sytuacja jest wyjątkowa
                                    nie potrafisz zaakceptować innego punktu widzenia

                              • aretahebanowska Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 22:11
                                Ale gabi - hankam nie pisze tylko o Tobie, tylko nieco bardziej ogólnie. Jeśli jesteś zabezpieczona to OK, ale nie możesz twierdzić, że wszystkie są w takiej sytuacji jak Ty. Są i takie, które zabezpieczenia nie mają, a są i takie, które myślą że mają, a potem okazuje się, że jednak nie. Dyskusja myślę dotyczy spraw bardziej ogólnych a nie przypadków konkretnych forumek.

                                > > Po drugie - mam też uczucie, że to właśnie Ty nie możesz zrozumieć, ze wi
                                > ele os
                                > > ób nie tylko musi, ale i lubi pracowac.
                                >
                                > garstka ...
                                A to już mi się bardzo nie podoba, bo skąd możesz to wiedzieć? Bo masz kilka znajomych? Gdybym ja patrzyła tylko na najbliższych mi ludzi to powiedziałabym, że kobiet niepracujących zawodowo nie ma, bo takich nie znam. Znam za to sporo zadowolonych ze swojej pracy - mimo wszystko, w tym siebie (choć czasem marudzę).
                    • rosapulchra-0 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 00:10
                      hankam napisała:


                      > Pytanie, czy jesteście zabezpieczone - tak na wszelki wypadek.
                      > Moja znajoma też miała polisę, żeby w przyszłości mieć emeryturę. Założoną prze
                      > z męża. Mąż tam wpłacał jakies sumy co kwartał. I polisa była pierwszą rzeczą,
                      > jaką zlikwidował, gdy postanowił zacząc nowe życie.

                      Pytanie dotyczy zarówno kobiet pracujących i niepracujących. Jak sobie wyobrażasz to zabezpieczenie? Czy będzie ono równowarte kilkunastu obecnym pensjom w przypadku utraty męża? Jaki procent wspólnych dochodów to pensja pracującej żony? Częściej niż gęściej jest to niewielki procent, więc panie pracujące nie za bardzo mają się czym pochwalić po rozwodzie czy jako świeże wdowy.. Poza tym istnieje coś takiego jak wspólnota majątkowa, sorry, ale nie wierzę, że twoja znajoma została bez środków do życia, mieszkania i wielu innych rzeczy..
                      • hankam Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 01:16
                        Została przede wszystkim bez ubezpieczenia, wypracowanej emerytury, zawodu.
                        Z córką licealistką i niewielkimi alimentami - na córkę. Może nie tak niewielkimi, ale z pewnością nie pokrywającymi połowy kosztów utrzymania szesnastoletniej dziewczyny.
                        Z wymagającym remontu domem poza miastem (małżonek przez ostatnie lata w dom nie inwestował), rozpadającym się samochodem. Pewną ilością gotówki pozostalą ze sprzedaży wspólnego mieszkania (było więcej warte niż dom, który jej przypadł w udziale).
                        Z tej gotówki żyje, bo utrzymać się nie jest w stanie. Ale te pieniądze się kiedyś skończą.

                        Według mnie najistotniejsze jest to, co napisałam w pierwszym zdaniu.

                        Jak się zabezpieczyć? No cóż, jeśli ktoś nie chce pracować, to powinien zadbać, aby majątek był na niego, a nie na pracującego wpółmałżonka - napisałam to wyżej. Nawet wspólwłasność nie jest do końca korzystna. Znam też historię, gdzie się okazało, że nie ma żadnej realnej współwlasności - dom, nieruchomości, były własnością firmy męża.
                        No i jeszcze polisa na sumę, z której odsetki zapewnią przyzwoite miesięczne dochody (oczywiście polisa, której małżonek nie może sam zlikwidować) albo po prostu zdeponowana odpowiednia suma na koncie zamiast tej polisy.
                        Tylko, że osoba całkowicie zależna ma kiepską zdolność negocjacyjną.
                        • chipsi Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 24.06.13, 11:05
                          No właśnie, jak się zabezpieczyć? Problemem nie jest brak pracy tylko brak wyobraźni, nieograniczone zaufanie do męża itd. Ematka ematką ale w rzeczywistości nie znam ani jednej niepracującej kobiety (a znam ich więcej niż pracujących), która by posiadała polisę, nieruchomości czy co tam jeszcze ematka posiada.
                      • chipsi Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 24.06.13, 11:01
                        rosapulchra-0 napisała:

                        > Jaki procent wspólnych dochodów to pensja pracującej żony?
                        > Częściej niż gęściej jest to niewielki procent,

                        Ha haha ha... Nie no, sorki, zapomniałam że tu wszystkie mają mężów milionerów. big_grin
                        Swoją drogą, skoro masz takie zdanie o kobietach to nie rozumiem skąd pewność że mąż jednej z drugą nie zostawi na lodzie, skoro takie to borajstwa nieudolne, co to nawet pracując wyżywić by się bez chłopa nie mogły?
                  • to_ja_tola Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 06.12.13, 17:33
                    Tyle tylko ze ematka woli tego nie ogarniac.I od razu założyc ze taka babka nie potrafi nawet sprawy w banku załatwic.Zal im po prostu doopy sciska ze one musza zapier...ć i udawac ze im tak pasuje.Ja kiedys nie pracowałam ze wzgl na ur.wych. teraz juz pracuje i czasami rzygam tą praca i tesknie za momentami nudy tak jak dzisiaj...cały dzien w pidzamie : P
                • hankam Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:10
                  Ach, nie, nie nazwałabym mojej koleżanki garkotłukiem. Ona była od pieknego urządzania domu, organizowania życia towarzyskiego, była oczytana (także w książkach kucharskich, ale przecież nie tylko). Nie miała konta jak Kaczyński, bo nie potrzebowala. Konieczność zajmowania się tak obrzydliwie przyziemnymi sprawami jak przelewy okazała się nieprzyjemną niespodzianką.
                  Uczciwie radzę niepracującym zawodowo dziewczynom, aby sie zabezpieczyły (wspólnota majątkowa, a jeszcze lepiej niech dom, firma, będą na nie, a nie na męża, wtedy mniej głupich pomysłów przychodzi panom w wieku klimakteryjnym do głowy), niech też jakoś planują przyszlość niekoniecznie w oparciu o męża.
                  Powstarzam, rozwody się zdarzają, śmierci też i niekoniecznie dotyczy to innych.
                  • eses4321 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 09.12.13, 16:43
                    Chyba Cie pogrzało.... Feminowścieklizna w najlepszym wydaniu...
                    A takie przypadki gdy leżąca i pachnąca Pani domu znajduje innego adoratora i odchodzi to się nie zdarzają, co? Oj zdarzają się zdarzają - a mąż jest wtedy jeszcze zwykle z punktu widzenia feminy "winny", bo nigdy go w domu nie było - kiedy on harował na rodzinę to gach obrabiał mu ogródek... I co wtedy zostaje mężczyźnie? Para rąk do pracy, bo majątek pachnąca skasuje?

                    Sprawa jest prosta.... Jedyną sprawiedliwą umową małżeńską jest "wspólnota majątkowa". Z definicji symetryczna. A to co kto robi z własnym życiem (jaki ma pomysł na realizację w życiu) to indywidualna sprawa....
          • ksionzka Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 22.12.13, 17:06
            A ile kobiet które skalały rączki pracą często wieloletnią kończy tak samo? Po 50 roku życia bez szans na nową pracę, z niewielką przyszłą emeryturą mimo X lat pracy, bez domu desperacko próbując godnie żyć?? kobieta pracująca też nie ma żadnej gwarancji kwiecistej przyszłości. Idiotyczne założenie.
      • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 19:36
        Zajmowanie się domem i dzieckiem powyżej lat 3 to nie jest praca.
        Efektywne zajęcie się domem zajmuje dwie-trzy godziny dziennie - tyle mniej więcej zajmujemy się domem pracując jednocześnie zawodowo.I jeszcze bywa czas na książeczkę i wychowywanie dziecka na ludzi i inne rozrywki. Co Ty robisz pożytecznego z pozostałym czasem?
        Trudno uznać za pracę mycie czystych okien i desperackie wycieranie czystej podłogi co najczęściej wykonują tzw. gospodynie domowe.
        Podpisano : matka i zadowolona pracowniczka ( z doświadczeniem na wychowawczym i epizodycznym bezrobociem).
        • slonko1335 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:15
          8 godzin pracy, godzina na dojazd co dla niektórych jest marzeniem, 2-3 godziny dla domu to ile tego czasu na to wychowanie , ludzi i inne rozrywki Ci zostaje? jakbyś nie liczyła takiej niepracującej zawodowo matce zostaje więcej i ma czas na każde z nich codziennie a nie co jakiś czas......
          • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:19
            Ale nie ma kasy( swojej, bo wypasożytowanej nie liczę) no chyba że nie ma hamulców moralnych żeby ciężko zarobione przez męża pieniądze wydawać na rozrywki a czas kiedy on siedzi w pracy przeznaczać na pierdoły. Mi byłoby głupio tym bardziej, że jak wykazuję wyżej gospodynie domowe jedynie MARKUJĄ pracę myjąc 10 razy tą samą podłogę.

            A czasu mam wystarczająco, nie narzekam, dziękuję.

            • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:27
              Wiesz co to wspólnota majatkowa? Nie ma moje twoje, jest nasze.
              • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:30
                Nie wiem. Ja nie mam. Rodzice też nie mieli bo jak mieli to z tego same kłopoty były.
                • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:35
                  No i dlatego takie pogiete obrazy wyniosłas z domu. U niektórych jednak normalniej wszystko funkcjonuje.
                  A i wymienione na młodszy model to znam tylko pracujace kobiety. Te domowe póki co pławią się w rodzinnym szczęściu.
                  • goodnightmoon Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:19
                    przeciwcialo napisała:

                    > No i dlatego takie pogiete obrazy wyniosłas z domu. U niektórych jednak normalniej wszystko funkcjonuje.

                    Dokładnie!!!

                    > A i wymienione na młodszy model to znam tylko pracujace kobiety. Te domowe póki co pławią się w rodzinnym szczęściu.

                    smile
                • rosapulchra-0 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 06:38
                  Ryza i co? Uważasz, że jesteś lepsza od niepracującej żony i matki? Bo pracujesz? No nie jesteś. Ani lepsza, ani ładniejsza, ani mądrzejsza. I powodu do dumy nie masz żadnego, ale żyj sobie w swojej ułudzie, skoro ci tak dobrze tongue_out
                  • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:28
                    Wcale tak nie uważam wbrew pozorom.
                    • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:49
                      ryza_malpa1 napisała:

                      > Wcale tak nie uważam wbrew pozorom.


                      to po co bzdury wypisujesz ?
                • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:47
                  ryza_malpa1 napisała:

                  > Nie wiem. Ja nie mam. Rodzice też nie mieli bo jak mieli to z tego same kłopoty
                  > były.

                  z domu wyniosłaś widocznie zły przykład miałaś
            • slonko1335 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:34
              Ale, że kasa jest wypasożytowana to Ty uważasz, nie wiem czemu zakładasz, że zainteresowani także. Ja też lubię być niezależna i swój własny grosz na waciki mieć ale znam pary gdzie obie sztuki są bardzo zadowolone z takiego układu. Pani nie jest głupio bo niby dlaczego, ma swój ogromny wkład w dopiszczanie gniazdka rodzinnego, pan mąż przychodzi na posprzątane, ugotowane, zrobione , pani zadbana, wypachniona, zadowolona,, dzieciaki ogarnięte nie siedzą po 10 godzin w placówkach, nikt z wywieszonym jęzorem na zajęcia dodatkowe ich nie wozi do późnego wieczora, nie musi kombinować co gdy chore, co gdy ferie, wakacje, itp. przychodzi i może spędzić czas z rodziną a nie na wycieczkach po zakupy, szybkich porządkach po łebkach, itp...

              > A czasu mam wystarczająco, nie narzekam, dziękuję.
              być moze wystarczająco dla ciebie, nie wszystkim wystarcza szybka kawa z przyjaciółką raz na tydzień, czy spędzanie z dzieckiem dwóch godzin dziennie, niektórzy maja czas na tę kawę i ploty bez pośpiechu codziennie, na wyjście na zajęcia z tańca czy fitness na spacery po parku czy choćby galerii handlowej przez pół dnia i na spędzenie większej ilości godzin z dzieckiem, wcale nie trzeba szorować podłogi 10 razy dziennie coby znaleźć jakieś zajęcie, no chyba ze ktoś na tyle nudny, że poza sprzątaniem domu innego wyobrazić sobie nie potrafi... Kwestia wyboru i priorytetów.
              • wassercug_fajvvel Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 02:05
                Na ogół ta wypachniona pani spędza pół życia przed kompem(np forum emama), bo w dobie pralek, odkurzaczy itp, zwyczajnie nie ma co robić. Potem ma wielkie pretensje do wykończonego robotą męża, że ten nie bzyka jej kilkanaście razy w tygodniu. Po jakimś czasie, znudzona i sfrustrowana kończy w łóżku fagasa poznanego np na czacie. Dzieci nie przybywające w jak to nazwałaś "placówkach", bardzo często są "dzikie", bo brak im kontaktu z rówieśnikami.
                • rosapulchra-0 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 06:27
                  Musisz być strasznie samotnym gościem, jeśli pożycie małżeńskie wyobrażasz sobie jako stosunki płciowe kilkanaście razy w tygodniu i dzikie dzieci, bo w placówkach nie przebywają.. Zajmij się kibicowaniem, choć wcale lepiej ci nie wychodzi uncertain
                  • tautschinsky Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 31.12.11, 20:47
                    Powiedz mi, czym taka "pani" jak matka 10-letniego dziecka, które od 8.00 do 14 czy 15.00 przebywa w szkole, potem na ulicy godzinami się bawi z koleżankami, może robić w tym swoim "miejscu pracy", jakim jest mieszkanie o powierzchni 43 metry kwadratowe? Pani jest po zawodówce, z zawodu sprzedawczyni. Miałem okazję z racji sąsiedztwa ją usłyszeć
                    nie raz i nie dwa, kiedy ta darła mordę z uchylonego okna do dziecka,
                    żeby przyszło na obiad. Z moich obserwacji - lata mieszkania - obrazek jest następujący: kawka, papierosek za papieroskiem na balkonie, 2-3 podobne jej koleżanki, które z racji niepracowania złażą się do niej, a ona zapewne je odwiedza w domach, kiedy ich mężowie zapierniczają jak GŁUPIE TĘPE WOŁY na takie to "panie pracujące w domu". Facet wychodzi do pracy przed szóstą i wraca najprędzej o 18.00. Nie kosi kokosów - jest robotnikiem budowlanym. W domu szamie odgrzewany obiad - bo ten jest przygotowywany o przyzwoitej porze powrotu dziecka do domu lub nieco później. Powiedzcie mi, co on z takiego układu ma? Wyszorowane podłogi do łysego, umyte okna? A może seks? Za te pieniądze, które idą na utrzymanie jego leniwej żonki miałby nie jedną i nie dwie panie do towarzystwa. Myślicie, że jemu taki układ odpowiada? Nie odpowiada. To wiem - tylko że nie umie wpłynąć na tego swojego garkotłuka, żeby podjął pracę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta jego, dziś babsko po 30. wkrótce znowu zaciąży i będzie liczyć, że ten głupi mąż będzie ją utrzymywał do końca życia. Między sobą takie nieroby nazywają swoich głupich mężów"swoimi bossami" - z ironią i ze śmiechem. Kto by nie chciał mieć takiego "szefa", który haruje na pracownika. No ja bym chciał jak ta cholera i ta lala. Tego pasożytniczego trybu życia, jaki prowadzą siedzące w domach kobiety na utrzymaniu swoich głupi - to trzeba podkreślić wiele razy, bo takich durniów nie potrafię zrozumieć - nie da się inaczej nazwać jak zrakowiałą tkaną zżerającą. Taka kobieta to jest choroba, którą trzeba albo poddać leczeniu albo AMPUTOWAĆ. Lepiej stracić część niż całe życie dźwigać taki wrzodziejący garb na sobie!
                • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:52
                  wassercug_fajvvel napisał:

                  > Na ogół ta wypachniona pani spędza pół życia przed kompem(np forum emama), bo w
                  > dobie pralek, odkurzaczy itp, zwyczajnie nie ma co robić.
                  I co jakieś bóle życie trzeba sobie ułatwiaćtongue_out

                  Potem ma wielkie pre
                  > tensje do wykończonego robotą męża, że ten nie bzyka jej kilkanaście razy w tyg
                  > odniu.

                  Wiesz to ze swojego doświadczania?Widocznie masz problemy ze ci nie stawał tongue_out

                  Po jakimś czasie, znudzona i sfrustrowana kończy w łóżku fagasa poznaneg
                  > o np na czacie.

                  Wszystkie

                  Dzieci nie przybywające w jak to nazwałaś "placówkach", bardzo
                  > często są "dzikie", bo brak im kontaktu z rówieśnikami.


                  bo nie ma przedszkoli tongue_out
                  • wymiatator1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 07.12.13, 19:38
                    zdeklarowana feministka, jak mniemam?
                • slonko1335 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:46
                  > Na ogół ta wypachniona pani spędza pół życia przed kompem(np forum emama)
                  dziwne, na emamie podobno większość pracujących i zarabiających po 10 tys....

                  , bo w
                  > dobie pralek, odkurzaczy itp, zwyczajnie nie ma co robić
                  no już to pisałam, że jak dla kogoś coś robić to wyłącznie prać i myć podłogi to faktycznie może on nie mieć co robić...

                  Potem ma wielkie pre
                  > tensje do wykończonego robotą męża, że ten nie bzyka jej kilkanaście razy w tyg
                  > odniu.
                  no tak bo mąż pracującej emamy nie pracuje i nie jest wykończony robotą...mylisz się moja droga za tego pracującego męża ta pracująca odwala całą robotę w domu i przy dzieciach, ten przychodzi na gotowe i ma dużo więcej czasu niż ten mąż pracującej z którą musi potem dopiero ten dom i dzieci ogarnąć..
                  • slonko1335 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:51
                    >za tego pracującego męża ta pracująca odwala całą robotę '
                    ta niepracująca odwala robotę miało być rzecz jasna
                    • sandiii Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 21.12.13, 22:38
                      to znaczy, co dokładnie robi przy tych dzieciach w tym domu? Jeśli kobiety pracujące potrafią obrobić się z całą domowa robotą po pracy to chyba dużo jej nie ma?
                      Prawo parkinsona: "praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie"
            • maciekqbn Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 09:35
              ryza_malpa1 napisała:

              > Ale nie ma kasy( swojej, bo wypasożytowanej nie liczę) no chyba że nie ma hamul
              > ców moralnych żeby ciężko zarobione przez męża pieniądze wydawać na rozrywki a
              > czas kiedy on siedzi w pracy przeznaczać na pierdoły. Mi byłoby głupio tym bard
              > ziej, że jak wykazuję wyżej gospodynie domowe jedynie MARKUJĄ pracę myjąc 10 ra
              > zy tą samą podłogę.
              >
              > A czasu mam wystarczająco, nie narzekam, dziękuję.
              >

              Oby więcej takich kobiet było na świecie. Brawo!

              Ale i tak leniwe "matki Polki" wiedzą lepiej, że zapewne masz syf w domu a dzieci wychowasz na patologię wink
            • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:46
              ryza_malpa1 napisała:

              > Ale nie ma kasy( swojej, bo wypasożytowanej nie liczę) no chyba że nie ma hamul
              > ców moralnych żeby ciężko zarobione przez męża pieniądze wydawać na rozrywki a
              > czas kiedy on siedzi w pracy przeznaczać na pierdoły.

              Ale co ciebie to obchodzi ,masz z tym problem lub twój mąż zarabia tak mało ze musiałaś pracować .Bo kredyty trzeba spłacać ,ale wybacz być w domu świadomie to w dzisiejszych czasach to komfort .Na który ty sobie pozwolić nie możesz.Mam czworo dzieci i mam takie rozrywki ze normalnie szok .



              Mi byłoby głupio tym bard
              > ziej, że jak wykazuję wyżej gospodynie domowe jedynie MARKUJĄ pracę myjąc 10 ra
              > zy tą samą podłogę.


              Moja podłoga jest czysta a u ciebie moja droga pewnie się lepi bo sprzątanie byle jak to żadne sprzątanie tongue_out

              > A czasu mam wystarczająco, nie narzekam, dziękuję.


              cyborg a nie matka w takim razie jesteś tongue_out
              • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:28
                nic o mnie nie wiesz. Mogłabym nie pracować i żyć z dochodów generowanych przez mój majątek ale nie chcę bo siedzenie w domu uwstecznia. kredytów nie posiadam,nie posiadałam i nie potrzebuję.tongue_out
                • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 12:17
                  ryza_malpa1 napisała:

                  > nic o mnie nie wiesz. Mogłabym nie pracować i żyć z dochodów generowanych przez
                  > mój majątek ale nie chcę bo siedzenie w domu uwstecznia. kredytów nie posiadam
                  > ,nie posiadałam i nie potrzebuję.tongue_out


                  oczywiście klawiatura wszystko przyjmie tongue_out Przestań dziewczyno marzyc i zejdź na ziemie smile
            • lilka69 ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha ha ha 30.12.11, 12:59
              to nieczego sie nie nauczylas na studiach. jak ktos ma wspolnote majatkowa to z zasady majatek jest WSPOLNY.
              • pulcino3 Re: ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha 30.12.11, 16:07
                kochana lilko i tu cie muszę rozczarować, wspólnota określa , że ma się wspólny majątek dorobkowy czyli nabyty w trakcie małżeństwa . Czyli ograniczamy się tylko i wyłącznie do nabywania dóbr i zobowiązań w czasie małżeństwa. Jednak życie bywa przewrotne i w momencie, gdy pan małżonek ma już wcześniej lokum, czy majątek, to jednak pani małżonka nie nabywa tego tylko na podstawie tego, że jest jego żoną. Chodzi mi np.o sytuacje, gdy pani wprowadza się do pana, żyją fyfnaście lat, rodzą im się dzieci itd. i pani żyje w błogiej nieświadomości, że ów dom /mieszkanie jednak nie są jej. Tak, że w momencie rozwodu - zostaje z gołą dupeczką. Wszelkie darowizny są również wykluczone z wspólnoty majątkowej i stanowią odrębny majątek "obradowanego" ( to w sytuacji gdy miś dostaje cokolwiek, a żona też myśli, że podarowany domek w którym mieszka i tak będzie jej.)


                To tak hipotetycznie i dla otrzeźwienia niektórych gołąbeczke.
                Pragnę zaznaczyć, że w/w sytuacje dotyczą tylko i wyłącznie kwestii ROZWODU i podziału majątku.

                ps. nie jestem prawnikiem, więc proszę mnie w razie W, nie wyzywać od prawników smile
                • gabi683 Re: ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha 30.12.11, 16:17
                  srutu tutu jeśli ja miałam mieszkanie i mąż miał mieszkanie jesteśmy po ślubie z automatu jest to wspólne jeśli nie podpisaliśmy intercyzy przed małżeńskiej.
                  • przeciwcialo Re: ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha 30.12.11, 16:34
                    Nie masz racji, majątek przedslubny nie uwspólnia sie. Tak samo jak nabyte np. w drodze spadku majątki w czasie trwania małżeństwa. To majątki odrebne chyba że załatwią to prawnie.
                    • pulcino3 Re: ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha 30.12.11, 17:48
                      Dokładnie.

                      Prosta sprawa, gabi:
                      Jeśli byłaś przed zawarciem związku małżeńskiego właścicielem mieszkania X, oznacza to, że ty i tylko ty widniejesz w księdze wieczystej, nie twój mąż on nie nabył prawa do tego mieszkania przez sam fakt ,że został twoim mężem. Jest to twój odrębny majątek. Gdyby mąż wyremontował to mieszkanie , mógłby jedynie drogą sądową wnioskować o zwrot poniesionych kosztów ( i tu są istotne faktury, rachunki, dowody wpłat).

                      Sądzę gabi, że nie wszystko jest tak jak ci się wydaje,lub usilnie chcesz by tak było. Warto trzymać rękę na pulsie smile
                      • pulcino3 Re: ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha 30.12.11, 17:54
                        Na pokrzepienie, tym samym sposobem nie nabywa się mężowych zobowiązań do spłaty kredytów. Czyli po ślubie jego kredyty sprzed ślubu nie są waszymi wspólnymi kredytami. Kredyty brane w trakcie małżeństwa, bez intercyzy oboje was zobowiązują do solidarnej spłaty.
                        • ryza_malpa1 Re: ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha 30.12.11, 18:57
                          Nie, nie jestem prawniczką .I nie mam kredytów.Ani mąż nie ma.
                          • spicy_orange Re: ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha 01.01.12, 19:13
                            prawniczką, pracowniczką - niektórym jest wszystko jedno wink
                • hankam Re: ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha 30.12.11, 18:47
                  Są i inne kruczki. Znajomi pierwsza kawalerkę kupili wspólnie za pieniądze zarobione na saksach - już jako małżeństwo. Tyle, że w momencie rozwodu mąż przedstawił zaświadczenie od swoich rodziców, że mu na tę kawalerkę pożyczyli. Więc rewaloryzowany koszt kawalerki został odliczony ze wspólnego majątku.
                  Jak równiez rodzice wystawili mężowi kilka kwitów, że mu w różnych momentach malżeństwa pożyczyli pieniądze.
                  Na pytanie zadane po rozwodzie przez eksmałżonkę dlaczego tak bezczelnie kłamie odpowiedzial, że przecież przez dwadzieścia lat ją utrzymywał i jakoś to musiał odliczyć.
                  Strasznie solidny i skrupulatny facet z niego był. ; )
                  • joaaa83 Re: ryza malpa- ty jestes prawniczka??? ha ha ha 06.12.13, 09:28
                    Chyba coś się nie zgadza w Twojej opowieści. Bo skoro mu pożyczyli, to powinni zgłosić ten fakt w Urzędzie Skarbowym w odpowiednim czasie. Skoro w Sądzie twierdził, że takie pożyczki istniały, to każdy normalny człowiek zażądał by ich potwierdzenia, właśnie zgłoszeniem do US Nawet jak nie przyszło to do głowy eks małżonce (zakładam, że nie miała prawnika) to nie wierzę, że Sędzia by nie poprosił o takiego dokumenty. Przecież nierejestrowana pożyczka to żaden dowód.
        • andaba Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:23
          ryza_malpa1 napisała:

          > Zajmowanie się domem i dzieckiem powyżej lat 3 to nie jest praca.
          > Efektywne zajęcie się domem zajmuje dwie-trzy godziny dziennie

          Pod warunkiem, że dzieci jest jedno czy troje, nie ma ogrodu, gospodarstwa lub starszej matki, którą sie trzeba opiekować.

          W przypadku wiekszej rodziny samo przygotowanie obiadu zajmuje sporo czasu, podobnie, jak więcej czasu zajmuje sprzątanie czy prasowanie.
          W sezonie wiosenno-letnio-jesiennym kilka godzin dziennie zajmuje plewienie i inne zajęcia gospodarcze. Dodatkowo babcia, której nie można samej zostawić - co w przypadku pracującej matki robi się z taką babcią? Wynajmuje się opiekunkę?

          I tak naprawdę, to nie widzę tego społecznego nacisku na niepracujące matki, większość wokół mnie nie pracuje i nikt im tego nie wytyka, nawet, a może zwłaszcza, mężowie.
          Mam na myśli mężów owych niepracujących kobiet, opinia innych mężów jest mało istotna.
          • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:28
            Ja nie znam niepracujących kobiet. Moja babcia pracowała, matka pracowała, ciotki pracowały i siostry pracują. Koleżanki takoż. Także niepracująca baba matka nie-oseska to dla mnie baba - dziwo.
            • goodnightmoon Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:23
              ryza_malpa1 napisała:

              > Ja nie znam niepracujących kobiet. Moja babcia pracowała, matka pracowała, ciotki pracowały i siostry pracują. Koleżanki takoż.

              No widzisz - brak Ci po prostu doświadczenia życiowego i wyobraźni.
              • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 19:14
                A babcia miała, wychowała i wykształciła wysoko sześcioro dzieci.Była nauczycielką. I nie było pralek, zmywarek,...nie wiem jak to zrobiła.
        • asia_i_p Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:32
          .I jeszcze bywa czas na
          > książeczkę i wychowywanie dziecka na ludzi i inne rozrywki.
          No a matka niepracująca zawodowo nie miewa czas na wychowanie dziecko na ludzi i czytanie mu książeczek, tylko go ma. I tak, wiem, bo jestem matką pracującą, to boli. Przykro jest patrzeć, jak matka niepracująca zawodowo podejmuje swobodną decyzję, czy świeżo wyzdrowiałe dziecko posłać do szkoły czy dać mu jeszcze dwa dni rekonwalescencji. Przykro jest wiedzieć, że odprowadza dziecko pod szkolną salę na tę 10:45, kiedy zaczynają się lekcje, podczas kiedy moja córka siedzi w świetlicy, której nie lubi.
          Lekcje w szkole trwają na poziomie wczesnej podstawówki cztery-pięć godzin. Praca zawodowa na etacie przeważnie osiem. Trzeba albo nie mieć dzieci albo mieć sztab babć do pomocy, żeby wątpić, że jedna niepracująca zawodowo osoba w rodzinie ma co robić i zdecydowanie ulepsza logistykę i jakość życia rodzinnego.
          Pracuję, bo finansowo i ze względów bezpieczeństwa muszę oraz lubię swoją pracę - ale nie wmawiam sobie, że życie rodzinne w ogóle na tym nie cierpi. Pogodziłam się z tym, że cierpi, więc mnie nie szarpie agresja wobec tych, co mają lepiej.
        • h2so4_pl Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 13:44
          Byłam w domu do momentu pójścia syna do gimnazjum. A więc dłużej niż 3 lata smile
          Co robiłam: żadnego pucowania podłóg, żadnego szorowania okien.
          Przede wszystkim dbałam o najbliższych. Rano odwoziłam dziecko do szkoły, potem szłam na pływalnię, robiłam zakupy, wpadałam do rodziców, teściowej. Czasem rano szlismy do kina, na spacer, na wystawę ( nie było tłoku), gotowałam obiad. OCZYWIŚCIE NIE WSZYSTKO KAŻDEGO DNIA. Potem po dziecko do szkoły. Dziecko jadło obiad, szliśmy na spacer, wspólnie odrabialiśmy lekcje, odwoziłam na zajęcia pozalekcyjne, wspólnie uczyliśmy się 2 języków , czytaliśmy, bawiliśmy się w zależności od wieku dziecka. Uczniowi V czy Vi klasy pokazywałam świat, którego nie oglądałby z zapracowaną mamą.
          Nie musiałam brać urlopu więc w czasie wolnym mogliśmy na kilka dni wyskoczyć nad morze, w góry czy do jakiejś europejskiej stolicy.
          Dbałam o zdrowie dziecka- regularne wizyty u np. dentysty, okulisty, dobrego fryzjera itd.
          W domu zawsze było czysto , ale jak powtarzam nie szorowałam stale podłogi. Miałam czas , żeby wysłuchać co dziecko ma mi do powiedzenia, porozmawiać, poradzić. Zwierzali mi się( i zwierzają dotąd) koledzy i koleżanki syna.
          Chodziłam na wszystkie wywiadówki, działałam w Trójce Klasowej.
          Naprawdę dużo czytałam i książek i prasy i prasy zawodowej- także po angielsku.
          Tak! oglądałam seriale. Zwykle w tym czasie prasując, ale robiłam to regularnie. Na marginesie- wielką miłośniczką seriali jest moja mama ( prof. przed nazwiskiem).
          Raz na 2 tygodnie biegałam z kumą do filharmonii ( abonament), przychodzili do nas przyjaciele, chodziliśmy wspólnie do teatrów ( czasem w innym mieście).
          Miałam czas na fryzjera, kosmetyczkę, dentystę, pedicuristkę i plotki z koleżankami.
          Piszę w czasie przeszłym, bo dziś, choć dziecko jest dorosłe, samodzielne, ustawione życiowo, rodzice jeszcze nie wymagają pomocy a ja pracuję zawodowo i na wiele tych czynności nie mam czasu. Bo nie da się jednocześnie robić kilku rzeczy na raz.
          Nie potępiam pracujących mam maluchów. Ich wybór, ich model życia. Ale model życia niepracujących kobiet nie jest gorszy - jest inny.
          • lavinka Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 16:37
            Czyli robiłaś praktycznie wszystko za swojego partnera, który jak widac w wychowaniu dziecka praktycznie nie uczestniczył. Tak samo w ogarnianiu domu. Pytanie, dlaczego? Miałaś tylko jedno dziecko więcej. Straszne, całe życie robić coś za innego człowieka tylko dlatego, że płaci komorne.
            • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 16:43
              Rodzina to zywy organizm. Nie da się wszystkiego podzielić idealnie na pół. No i jednak natura w jakims celu stworzyła dwie płcie a nie jedna.
            • h2so4_pl Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 08:43
              Wiele rzeczy robiłam ZA mojego mężą po to, żebyśmy wiele rzeczy mogli robić WSPÓLNIE. I nie jest prawdą, że mój mąż nie uczestniczył w życiu syna. Właśnie dlatego, że znaczną część rzeczy robiłam tak jak to określiłaś za niego, on zamiast lecieć po zakupy miał czas na męskie zajęcia.
              Ubóstwialiśmy wspólne wypady, wycieczki, wyjazdy. Tylko żeby móc razem jechać ktoś musiał przejąć na siebie obowiązki drugiej osoby, żebyśmy mieli na to czas.
          • bergamotka77 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 17:31
            Droga h2so4_pl!
            Większość tych rzeczy robię i poza tym pracuję choć nie muszę. Kobiety pracujące sa zwykle lepiej zorganizowane, szybsze, bardziej ogarnięte. 13 lat w domu? Masakra, można zwariować. Kobiety, które zostają w domu gdy dziecko ma więcej niż 3 lata zwykle chciałyby to zrobić, ale albo nie mają do czego wracać, bo wypadly z rynku pracy, więc to usprawiedliwiają, że dla "dobra dziecka" albo nie mogą znaleźć pracy albo zarabiałyby grosze. Albo im się nie chce, bo to obowiązek.

            Przychodziły do mnie kandydatki na nianie, takie co siedziały 30 lat w domu i dramat. Niepozbierane, wolno wszystko robiły, nawet mówiły, bo miały czas i mnóstwo warunków - godziny pracy krótsze bo im nie pasuje, taka stawka, tego nie będą robić... A przy dziecku jest harówka, nie można zgrywać damulki, która nie dotknie odkurzacza choć maluch wysypał popcorn na podłogę. Myślały ze będą guwernantkami, które posłuchają z dzieckiem wspólnie muzyki, zabiorą do opery, ew. na spacer, poczytają książeczki a tu dochodzi zwykła codzienna obsługa - karmienie, gotowanie zupki, wytarcie pyszczka, ubranie, przewiniecie, usypianie, wydmuchanie nosa. I ich zapał gasł, mój już na wstępie. Bo jakie doświadczenie z dziećmi ma pani, która ostatni raz widziałam małe dziecko 27 lat temu?


            • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:08
              bergamotka77 napisała:
              > Większość tych rzeczy robię i poza tym pracuję choć nie muszę.

              Ta z potrzeby serca tongue_out

              Kobiety pracując
              > e sa zwykle lepiej zorganizowane, szybsze, bardziej ogarnięte.

              Naprawdę ,jakieś badania naukowe ?Na pewno nie jestem mamą czwórki dzieci i logistycznie moja droga, byś się gdzieś zagubiła a ja sobie świetnie radzę dzieci są dopilnowane i bardzo dobrze się uczą .Malo tego mam czysto w domu i mam czas dla siebie tongue_out


              13 lat w domu?

              To jest twój problem ?

              M
              > asakra, można zwariować.

              O sobie mówisz,są kobiety stworzone do tego aby być w domu a są i takie które zwyczajnie się do tego nie nadają ...

              Kobiety, które zostają w domu gdy dziecko ma więcej ni
              > ż 3 lata zwykle chciałyby to zrobić, ale albo nie mają do czego wracać, bo wypa
              > dly z rynku pracy, więc to usprawiedliwiają, że dla "dobra dziecka" albo nie mo
              > gą znaleźć pracy albo zarabiałyby grosze. Albo im się nie chce, bo to obowiązek
              > .

              Naprawdę nie potrafisz zrozumieć że są kobiety i takie które z wyboru pozostają w domu ?

              >
              >
            • h2so4_pl Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 08:58
              Jeśli potrafisz robić kilka rzeczy równocześnie i to dobrze- gratuluję. Z mojego doświadczenia wynika, że oprócz dwóch prostych czynności np. oglądanie tv+ prasowanie dobrze raczej nie da się robić dwóch czynności na raz. Zaznaczam, że robić dobrze. Dobrze nie perfekcyjnie.
              Nie zwariowałam przez 13 lat w domu. Był to dla mnie dobry czas.
              Nie jest też prawdą, że nie miałam do czego wracać. Mam dość deficytowy zawód a do tego dr przed nazwiskiem otwierało mi drzwi do wielu miejsc pracy. Nawet wtedy gdy stopa bezrobocia była duża.
              Czy przez 13 lat wypadłam z rynku pracy? Z pewnością w jakimś stopniu. Jednak gdy po wspomnianych 13 latach podejmowałam pracę mój szef bardzo się ucieszył, że mam podchowane duże dziecko, nie będą brała na nie zwolnień. Tu wygrałam z mamami maluchów.
              Patrząc retrospektywnie nie żałuję decyzji. Była ona dobra i dla dziecka i dla mnie i dla całej naszej rodziny. Naszej! co nie oznacza, że każdej.
              Czy zarabiałabym grosze? Nie wiem pewnie moja pensja nie byłaby ogromna, ale z pewnością w granicach średniej krajowej+.
              tzw "siedzenie w domu" jeśli robi się to w sposób konstruktywny jest obowiązkiem- może większym niż niejedna praca zawodowa. Więc też odrzućmy- w moim przypadku- wątek lenistwa.
              Nie bardzo rozumiem wątek o niezaradnych nianiach ( a raczej kandydatkach), które nigdy nie pracowały. To czy pracowały zawodowo czy nie nie ma związku z ich wymaganiami, roszczeniami i wyobrażeniami.
              Praca przy dziecku jest trudna, odpowiedzialna, i jeśli chce się ją dobrze wykonywać ciężka. Oboje z mężem doszliśmy do wniosku, że nie chcemy, aby naszym dzieckiem zajmowały się przypadkowe osoby. Był to nasz wybór, który w naszej rodzinie zdał egzamin. Powtarzam- w naszej!
              • bergamotka77 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 11:12
                h2so4_pl napisała:

                > Jeśli potrafisz robić kilka rzeczy równocześnie i to dobrze- gratuluję. Z mojeg
                > o doświadczenia wynika, że oprócz dwóch prostych czynności np. oglądanie tv+ pr
                > asowanie dobrze raczej nie da się robić dwóch czynności na raz. Zaznaczam, że r
                > obić dobrze. Dobrze nie perfekcyjnie.

                To współczuję. Ja nie robię wszystkiego naraz, ale po kolei - stosuję gradację, pewne rzeczy są ważne, inne ważniejsze, ale z tego co wymieniłaś wiele rzeczy da radę zrobić pracując. I miałaś z tego co czytam, tylko jedno dziecko - cóż za folgowanie sobie. 13 lat by wychować rozpieszczonego jedynaka...

                > Nie zwariowałam przez 13 lat w domu. Był to dla mnie dobry czas.
                > Nie jest też prawdą, że nie miałam do czego wracać. Mam dość deficytowy zawód a
                > do tego dr przed nazwiskiem otwierało mi drzwi do wielu miejsc pracy. Nawet wt
                > edy gdy stopa bezrobocia była duża.

                Dr przed nazwiskiem otwiera drzwi w pewnych branżach, w innych nie. A kariera akademicka, z całym szacunkiem, nie jest zbyt dochodowa w tym kraju choć zapewne rozwijająca i można ją najłatwiej pogodzić z opieką nad dzieckiem, zapewniam cię, że trudniej jest pracować w korporacji.

                > Czy przez 13 lat wypadłam z rynku pracy? Z pewnością w jakimś stopniu. Jednak g
                > dy po wspomnianych 13 latach podejmowałam pracę mój szef bardzo się ucieszył, ż
                > e mam podchowane duże dziecko, nie będą brała na nie zwolnień. Tu wygrałam z ma
                > mami maluchów.

                Brak zwolnień jako jedyna przewaga nad młodszymi, bardziej doświadczonymi pracownikami? No to niewysoko się oceniasz. Myslę ze wazniejsze sa kwalifikacje, a zwolnienia ustawowo przysługuja rodzicom. W koncu wychowuje sie pokolenia, ktore będa zarabiac na nasze emerytury więc łaski państwo nie robi zapewniajac zasiłek opiekuńczy.

                > Patrząc retrospektywnie nie żałuję decyzji. Była ona dobra i dla dziecka i dla
                > mnie i dla całej naszej rodziny. Naszej! co nie oznacza, że każdej.
                > Czy zarabiałabym grosze? Nie wiem pewnie moja pensja nie byłaby ogromna, ale z
                > pewnością w granicach średniej krajowej+.

                Obawiam się, ze nie byłaby duża. To dziwne ale nie znam kobiety z dobrym zawodem, ciekawą i dobrze płatną praca, która by z tego zrezygnowała na zawsze dla męża i rodziny. Robią tak dziewczyny które i tak zarobiłyby " parę groszy" więc mężowie uważaja, ze więcej kosztuje rodzinę jej praca niż niepracowanie.

                > tzw "siedzenie w domu" jeśli robi się to w sposób konstruktywny jest obowiązkie
                > m- może większym niż niejedna praca zawodowa. Więc też odrzućmy- w moim przypad
                > ku- wątek lenistwa.

                Haha, ile jest mam, które czytają dzieciom i bawią się z nimi całymi dniami, słuchają z dzieckiem Chopina, zabierają do kina i muzeów? W domu jest syzyfowa praca - pranie, sprzątanie, gotowanie, obsługa rodziny i abarot. Chyba ze macie pomoc domową a same chodzicie na basen i lekcje włoskiego.

                > Nie bardzo rozumiem wątek o niezaradnych nianiach ( a raczej kandydatkach), któ
                > re nigdy nie pracowały. To czy pracowały zawodowo czy nie nie ma związku z ich
                > wymaganiami, roszczeniami i wyobrażeniami.

                Ma to znaczenie, bo panie te nie mialy doświadczenia ani zadnych zalet a największe wymagania sposród kandydatek, przyzwyczajone do wygodnego zycia i tego, ze nic nie muszą.

                > Praca przy dziecku jest trudna, odpowiedzialna, i jeśli chce się ją dobrze wyko
                > nywać ciężka. Oboje z mężem doszliśmy do wniosku, że nie chcemy, aby naszym dzi
                > eckiem zajmowały się przypadkowe osoby. Był to nasz wybór, który w naszej rodzi
                > nie zdał egzamin. Powtarzam- w naszej!

                Ojej, rozpieszczony jedynak jak nic. Sorry nie rozumiem watku o wychowywaniu pzrez obca osobę. Dziecko jest wychowywane przez 20 lat a niania jest potrzebna w pierwszych latach jego zycia. Potem jest przedszkole i szkoła wiec i taka mama nie spedza wiekszosci dnia z dzieckiem. Moze tak zgrac prace, zwłaszcza naukową, gdzie sa bardziej elastyczne godziny pracy, by odebrac dziecko i reszte czasu spedzic razem. Ale sie nie chce prawda?

                Poza tym nie porownujmy sytuacji na rynku pracy 15 i wiecej lat temu i dzis. Jest kryzys, trudno o prace, wzrosły wymagania pracodawców, kto nie wroci do pracy do 2-3 latach od urodzenia dziecka moze nie wrocic juz nigdy. Chyba ze do najslabiej oplacanych prac.
                • lilka69 bergamotka- dla ciebie szczytem marzen jest praca 30.12.11, 13:17
                  w fabryce , inaczej mowiac korporacji??? ha ha ha ha ha

                  plaszcz sie dalej przed swoim szefem i caluj go po stopach
                • h2so4_pl Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 18:58
                  Ja zaś współczuję schematycznego myślenia....Każdy ma w życiu preferencje. Moją było wychowanie dziecka. Dziecka, które na moich oczach przekształcało się w nastolatka, młodzieńca, studenta bardzo dobrze radzącego sobie w życiu.
                  W mojej branży dr przed nazwiskiem + to co umiem otwierało mi drzwi co najmniej w instytutach resortowych, przemyśle, policji czy szkole. Jest kilka takich miejsc.
                  Przyznam się, że kusząca była policja.......
                  Zaś korporacje, nie, są one nie dla mnie ze stu powodów, choć nie twierdzę, że nie ma ludzi, którzy się tam znakomicie odnajdują.
                  Zwolnienia matek z małymi dziećmi są bardzo źle widziane przez pracodawców. Tak, należą się, ale szefowie bardzo ich nie lubią, nie powierzają poważniejszych zadań.
                  Nie wiem co to jest dla Ciebie duża a co niewielka pensja, wiem, że niewiele wiesz o życiu. Ja znam kobiety rózne- mające bardzo dobre zawody, znakomicie wykształcone, które na wiele lat rezygnowały z pracy zawodowej, znam takie, które biegły do pracy dwa dni po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. I losy ich dzieci były różne.
                  Tak, przedszkole, szkoła........ Moje dziecko w pierwszym okresie chodziło na kilka godzin do przedszkola, w szkole syn nie chodził do świetlicy, natomiast spędzał ze mną dużo czasu. I dałam mu więcej niż lepsza lub gorsza przechowalnia, która czasem bywa koniecznością.
                  Praktyka zaś pokazała, że syn w ekstremalnych sytuacjach bardzo dobrze sobie poradził wyposażony w bagaż tego co dał mu dom.
                  Rynek pracy jest różny. Gdy wracałam stopień bezrobocia był wyższy niż w tej chwili.
                  Dla mnie, powtarzam, dla mnie powrót do pracy i zostawienie małego dziecka pod opieka obcej osoby nie jest dobrym rozwiązaniem, ale nie oceniam innych, którym to odpowiada.
                • kotobala Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 09.12.13, 01:09
                  > Brak zwolnień jako jedyna przewaga nad młodszymi, bardziej doświadczonymi praco
                  > wnikami? No to niewysoko się oceniasz. Myslę ze wazniejsze sa kwalifikacje, a z
                  > wolnienia ustawowo przysługuja rodzicom. W koncu wychowuje sie pokolenia, ktore
                  > będa zarabiac na nasze emerytury więc łaski państwo nie robi zapewniajac zasił
                  > ek opiekuńczy.

                  A ty w jakiej bajce żyjesz, dziewczynko...? Pytam POWAŻNIE.
                • agnewo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 09.12.13, 15:52
                  Bergamotka twoje ciasne horyzonty mnie porazaja . Ty sobie zyjesz w swoj okreslony sposob , poszlas do pracy , ok,twoja sprawa. Nikt ci nie zarzucil , ze jestes do dupy mama bo nie siedzialas z dzieckiem w domu. Ale jak juz ktos nie zyje wg twojego schematu tylko wg swojego i mu to ODPOWIADA i jego rodzinie i dziala tylko na korzysc to co to za teksty z twojej strony ze " ale sie nie chce" i ze na bank len i pasozyt. Skad ty to wiesz ????Zyj po swojemu i daj innym . Bo maja do tego prawo czy ci sie to podoba czy nie. A inna sprawa jest , ze niektore mamy moga sobie pozwolic na luksus siedzenia w domu dzieckiem, ba nawet i juz bez dziecka . Stac je na to i na bardzo wiele innych przyjemnosci. Maja kase i nie musza zapieprzac na etacie zeby zyc i sie utrzymac a spelnianiu wiekszych i mniejszych marzen ,finansowaniu podrozy nie wspomne . Schowaj ta swoja zawisc do kieszeni i zrozum, ze nie wszyscy maja jak ty smile pozdr
                • agnewo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 09.12.13, 15:54
                  Aha a teksty o rozpieszczonym jedynaku ... Dno z mulem .
          • mirkad Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 06.12.13, 14:41
            i tak właśnie wyglądałoby moje życie niepracującej mamy, a nie zagonionej wiecznie matki, z językiem do kolan

    • anlumaka Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 18:26
      Szkoda słów. Najlepiej żeby żona zasuwała w domu ,obiadek podała ,upiekła ciasto, zrobiła pranie, poodkurzała, w międzyczasie skoczyła po zakupy, odrobiła z dzieckiem lekcje,wyprowadziła psa i poszła na wywiadówkę do szkoły oczywiście to wszystko w ramach odpoczynku po 8 godzinnej pracy z której przyniesie comiesięczną pensję w wysokości 1000 zł. Mąż po pracy musi przecież odpocząć, poleżeć przed telewizorem. Nie pieprzcie głupot o wymianie na młodszy model "starej żony" .Mało który facet się na to zdecyduje. Faceci są za bardzo wygodni aby ryzykować pewne ustabilizowane związki dla krótkiego szaleństwa z jakąś siksą. Zwłaszcza że te młodsze modele nie biorą starych pryków po to by przy nich zasuwać.
    • marzeka1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 18:26
      Mądra niepracująca żona po prostu zadba o swoją przyszłość w postaci majątku własnego,korzystnej polisy, specjalnego konta- wtedy odejście z jakiegokolwiek powodu męża nie będzie tragedią.I tyle.
      • daere Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 18:30
        marzeka1 napisała:

        > Mądra niepracująca żona po prostu zadba o swoją przyszłość w postaci majątku wł
        > asnego,korzystnej polisy, specjalnego konta- wtedy odejście z jakiegokolwiek po
        > wodu męża nie będzie tragedią.I tyle.

        Dokładnie tak. A wolny czas poświęci na własny rozwój, na czytanie, hobby, naukę. Nie musi spędzać dnia na siedzeniu w szlafroku i oglądaniu idiotycznych seriali - chyba, ze lubi, ale w tym wypadku praca zawodowa niczego nie zmieni.
        • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 19:37
          A jakim prawem mąż ma finansować Twoje rozwoje i hobbi? Chcesz się rozwijać i hobbić - zarób na to sama a nie pasożytuj na mężu.
          • kropkacom Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 19:43
            A jakim prawem wtrącasz się Ty w czyjeś układy? Jak masz problem to zaszczyć swojego prywatnego męża/żonę rozmową.
            • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 19:50
              Po to jest forum.
              Jakby każdy zaszczycał rozmową prywatnego męża i żonę to by dawno umarło tongue_out
              Jakby Pani nie chciała żeby komentować jej wybory to by się nie wypowiadał tutaj tylko w zaciszu domowym truła mężowi.

              • kropkacom Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 19:59
                Ja wiem, że to forum. Ciekawi mnie dlaczego czujesz potrzebę ustawiania ludziom życia? Pani się skarżyła?
          • znowu.to.samo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:00
            ryza_malpa1 napisała:

            > A jakim prawem mąż ma finansować Twoje rozwoje i hobbi? Chcesz się rozwijać i h
            > obbić - zarób na to sama a nie pasożytuj na mężu

            Aleś wyskoczyła jak Filip z konopii
            A może mężowi pasuje że wraca do domu a tam czeka na niego zadbana żona, obiadek, dzieci dopilnowane, dom dopieszczony? a nie zalatana, sfrustrowana męczennica?
            • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:13
              No pewnie że mu pasuję. Ja się Panu nie dziwię, dziwię się Pani...
              • daere Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:18
                ryza_malpa1 napisała:

                > No pewnie że mu pasuję. Ja się Panu nie dziwię, dziwię się Pani...
                A co Cię tak dziwi ? Że dwoje ludzi żyje szczęśliwie i przyjemnie tak jak lubi i nie prowadzą ze sobą wojny, a jedno drugiemu sprawia radość i daje możliwość robienia tego, co lubi? A może to nie zdziwienie, tylko zazdrość?
                • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:31
                  Hehehehhee! A to teoria! Miałam epizody siedzenia w domu bo dośc długo szukałam pracy. W życiu bym się nie zamieniła!
                  • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:39
                    Bycie w domu z powodu poszukiwania pracy a bycie w domu z wyboru to dwie rózne rzeczy. Kobieta domowa nie szuka pracy i nie musi sie frustrowac jej brakiem.
                    • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:05
                      przeciwcialo napisała:

                      > Bycie w domu z powodu poszukiwania pracy a bycie w domu z wyboru to dwie rózne
                      > rzeczy. Kobieta domowa nie szuka pracy i nie musi sie frustrowac jej brakiem.


                      dokładnie tongue_out
              • asia_i_p Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:33
                Ale upominałaś się o prawa pana.
            • jamesonwhiskey Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 22:43
              > A może mężowi pasuje że wraca do domu a tam czeka na niego zadbana żona, obiade
              > k, dzieci dopilnowane, dom dopieszczony? a nie zalatana, sfrustrowana męczennic
              > a?

              zadbana starzejaca sie zona ktorej wydazeniem dnia byla kawa z psiapsiulka i zakupy w spozywczaku
              breja nazywana obiadem ktora ledwo mozna zjesc
              (nie kazda zadbana zona umie gotowac),
              a dom dopieszczony to juz wylacznie twoja fanaberia przecietnego faceta malo obchodzi czy okna sa myte codziennie czy raz na rok a jesli po podlodze nie walaja sie puszki po piwie a zlodowki nie wychodzi nowa forma zycia to jest czysto
              • rosapulchra-0 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 06:45
                Za dużo whisky czy kolejne wspomnienie nieumiejętności postępowania z kobietami? O ortach nie wspomnę suspicious
              • asia_i_p Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:35
                Odkryłeś właśnie, że praca zawodowa zatrzymuje proces starzenia się, czy mnie oczy zmęczone forum mylą?
              • girasole01 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 12:19
                "zadbana starzejaca sie zona ktorej wydazeniem dnia byla kawa z psiapsiulka i zakupy w spozywczaku"

                lepsza jest niezadbana starzejaca sie zona, ktorej wydarzeniem dnia bylo to, ze ta wredna Kaska z dzialu marketingu przespala sie z Markiem z ksiegowosci?

                Czy moze szanowni forumowicze kiedys beda w stanie zrozumiec (po kilkudziesieciu latach zycia) te oczywista, wydawaloby sie, prawde - ludzie sa rozni! Nie jest tak, ze kobieta ktora zajmuje sie domem to przyglup ogladajacy seriale, a pracujaca to superinteligenta wonderwoman, ktora na codzien zmierza sie w pracy z ciagle nowymi, fascynujacymi wyzwaniami. Tak bywa, ale bywa tez tak, ze ta pracujaca to siedzacy przed biureczkiem glab malujacy caly dzien paznokcie i siedzacy na emamie, a ta niepracujaca ciagle sie rozwija, bo w koncu ma czas na czytanie ksiazek, wolontariat, czy pisanie doktoratu. Ludzie sa rozni. W obu grupach kobiet (pracujacych i zajmujacych sie domem) znajduja sie zarowno nudne glaby jak i intrygujace wonderwomen.
          • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:01
            A co cie obchodzi na co wydaja wspólne pieniadze?
            Masz jakies strasznie zanizone poczucie włąsnej wartosci.
            • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:22
              Wiedziałam, ze z tym poczuciem wartości ktoś wyskoczy....Przejrzałaś mnie,.
              A tak naprawdę nie obchodzi mnie na co kto te pieniądze swoje wydaje. Tak sobie szczekam - nudzi mi się dziś...
              • farabella Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 22.06.13, 16:51
                ryza_malpa1 napisała:

                Tak sobie
                > szczekam

                To może pora już do budki tongue_out

                Ja pracuję zawodowo na pełen etat, ale zazdroszczę kobietom tej możliwości bycia w domu i pracy w domu. Ja się czuje zaganiana, właśnie odkąd pracuję, mam wrażenie że mniej się rozwijam w swoich pasjach, bo zwyczajnie nie mam czasu, czas mi przelatuje niejednokrotnie, jakby przez palce.
                Mam tylko nadzieję, że uda mi się przejść niebawem na niepełny etat.
                To już byłoby coś.
                Ale każdy jest inny. Mam koleżanki, które w domu tygodnia by nie wytrzymały, nie przyszłoby mi do głowy je krytykować. Każdy niech żyje jak lubi i na ile mu okoliczności pozwalają.
          • daere Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:15
            Pasożytować? W moim małżeństwie nie ma pasożytowania, jest wzajemna miłość, szacunek i taki, a nie inny podział obowiązków. To nie są pieniądze męża, tylko nasze, bo on by ich nie zarobił, gdybym ja nie przejęła innych obowiązków. Zakładasz, że dom się sam sprząta, obiad przynoszę ze stołówki, dzieci siedzą do wieczora w świetlicy, a ja leżę i pachnę? Zapewniam Cię, że odrobinkę inaczej to wygląda. Patrząc w ten sposób, to ja mogłabym powiedzieć, że mąż pasożytuje na mojej pracy i że jak chce mieć wypraną koszulę, to niech sobie wypierze smile Współczuję Ci, jeśli Twój związek to walka o wpływy i podział na moje - twoje,ale rozumiem, że tak też można. W moim po prostu jest inaczej.
            • agnewo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 09.12.13, 16:04
              10/10
          • rosapulchra-0 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 06:42
            Jakim prawem? Małżeńskim prawem, którego raczej nie znasz, jak widać.
          • tempera_tura Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:22
            Oj widzę ze o prawie mało wiesz.... Jakim prawem?
            We wspólnocie majątkowej pół dochodów jednego małżonka nalezy sie drugiemu małżonkowi. Takie jest PRAWO!!!
          • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:01
            ryza_malpa1 napisała:

            > A jakim prawem mąż ma finansować Twoje rozwoje i hobbi? Chcesz się rozwijać i h
            > obbić - zarób na to sama a nie pasożytuj na mężu.

            Ja wychowuje dzieci mąż w tym czasie rozwija się zawodowo a ja co mam stać i patrzeć jak życie mi przebiega obok .Mam prawo mieć swoje pasje i swoje cele wolnym czasie ,pilnuj swojego dupska !
            • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:31
              Jasne, zapełniaj pustkę w swoim życiu bzdurami. pewnie krzyżykami haftujesz?tylko jak cie mąż zostawi albo zejdzie na zawał w kwiecie wieku to nie wyciągaj łapsk po zapomogi bo nie zasłużyłaś.
              • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 12:27
                ryza_malpa1 napisała:

                > Jasne, zapełniaj pustkę w swoim życiu bzdurami.

                Nie uważam aby pomoc innymi była bzdurą tongue_out

                pewnie krzyżykami haftujesz?

                Nie potrafię ale podziwiam dziewczyna które haftują i tworzą piękne rzeczy.Robbie zupełnie co innego tongue_out

                tyl
                > ko jak cie mąż zostawi albo zejdzie na zawał w kwiecie wieku to nie wyciągaj ła
                > psk po zapomogi bo nie zasłużyłaś.

                Są polisy na życie co ma być to będzie cieszymy się sobą i kochamy się smileJesteś dziewczynko sfrustrowana zamknij się w swoim maleńkim świecie i żyj sobie spokojnie .
              • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 16:53
                Jawisz mi się jak taki chomik co zapitala w kołowrotku. Nie kazdy tak lubi.
                • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:12
                  przeciwcialo napisała:

                  > Jawisz mi się jak taki chomik co zapitala w kołowrotku. Nie kazdy tak lubi.


                  Jeśli to do mnie to masz jakieś dziwne skojarzenia tongue_out No ale jeśli ci się tak jawie tongue_out Oczywiście ze nie każdy musi lubić ale ,ktoś pracuje a ktoś nie każdego wolny wybórtongue_out Każdy człowiek podejmuje swoje decyzje oraz konsekwencje ponosi za te decyzje tongue_out
                  • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:17
                    Nie podpiełam sie pod toba. Chodzi o post wyżej.
                    • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:18
                      przeciwcialo napisała:

                      > Nie podpiełam sie pod toba. Chodzi o post wyżej.

                      a to przepraszam smile
              • agnewo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 09.12.13, 16:07
                Jak tak czytam twoje posty to dochodze do jednego wniosku . Predzej ciebie maz zostawi albo zejdzie na zawal przy takim babsku.
              • doradwan00 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 10.12.13, 10:20
                Nie wstyd ci być takim prymitywem?
                Nie mierz innych swoją miarką przekupki, kobieto, bo się przeliczysz smile
                Czemu w babach jest tyle jadu? Obciach!
      • kropkacom Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 19:34
        A przepraszam, pracująca żona nie musi być mądra? Pracujących pań mężowie nie zostawiają? Oczywiscie możemy się licytować komu w razie czego byłoby prościej. Prawda jest taka, ze największy problem z niepracującą żoną ma cudzy mąż, cudza żona i masa innych "życzliwych". Z czego wszyscy wiedza najlepiej co pani powinna robić. Ja tam nikomu do garnków, portfela i łózka nie zaglądam i sobie tez zaglądać nie pozwalam.
      • yenna_m Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 19:52
        marzeka, pytanie, na jak dlugo kobiecie wystarczy byc odpoczynkiem wodza
        na jak dlugo wystarczy sil, zeby zyc w cieniu męża
        czasami przychodzą kryzysy i czasami bilans wlasnych osiagniec nie wychodzi wtedy tak, jak by się zamarzylo, niestety
        • marzeka1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 19:56
          Ależ nigdy nie obchodziła mnie opcja "jestem kobietą domową", ale wiem, że ludzie są różni, mają różne oczekiwania od życia. Tyle ze mądra niepracująca kobieta po prostu zadba o swoją także finansową przyszłość, nie będzie do końca polegała na tym, ze maż "nie ukrzywdzi".
          Moja matka wdową została w wieku 40 lat, widziałam, jak to, ze ona pracowała + renta po ojcu pozwoliło nam na spokojne w miarę życie, za to znam przykład, gdy niepracująca kobieta została sama z 4 dzieci, bo mąż zginął na autostradzie w Niemczech i jak jej było trudno ( z tym, że nic nie odłożyli, żyli z miesiąca na miesiąc- było bardzo, bardzo trudno).
          • yenna_m Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:04
            pytanie, czy wyksztalcona kobieta będzie chciała ograniczyc swoje zyciowe ambicje i marzenia do finansowego aspektu

            ja nie pracuję, ale dzis np cholernie mi zle jest ze świadomością, że moje życie ogranicza się jedynie do obowiązkow domowych okraszonych hobby

            czasem to jednak za malo i czasem szkoda energii wlozonej w zdobycie wyksztalcenia

            (tak, tak, mam dzis totalny kryzys; przejdzie mi, wiem)
        • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:04
          No tak, bo bilans dodatni w zyciu mozna osiagnąc tylko jak sie w biurze papiwery przewraca.
          • yenna_m Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 20:11
            napisalam:
            czasami przychodzą kryzysy i czasami bilans wlasnych osiagniec nie wychodzi wtedy tak, jak by się zamarzylo, niestety

            kwestia zderzenia wlasnych aspiracji zyciowych z rzeczywistoscia bywa czasami bolesna

            i nie, nie trzeba tak osiagac bilansu dodatniego
            ale jednak czasem chcialoby sie ponad poziomy wyleciec wink
            ściera jakoś przeszkadza w tym lataniu :p
            • anetuchap Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:18
              Ja nie pracowałam i dzięki temu mój mąż mógł robić karierę,nie ograniczały go dzieci i obowiązki rodzinne,domowe. Mógł wyjeżdżać na szkolenia,zjazdy,spotkania,firmowe regaty itd,bo
              ja zostawałam z dziećmi w domu. Nigdy nie miałam poczucia,że wydaję jego pieniądze,
              to nasze pieniądze. Kiedyś liczyłam ile bym zapłaciła ludziom,którzy zajmowaliby się dziećmi
              i domem,gdy ja pójdę do pracy. Opiekunka,to ok.1000/mc sprzątanie,prasowanie,gotowanie 400-500 zł. Moj znajomi płacą dziewczynie 1800 zł,ona zajmuje się małą,gotuje,ogarnia dom,
              prasuje. Tyle jest warta praca obcych ludzi w naszym domu,więc jeśli ja to robię,to mój wysiłek jest wart podobną sumę. Ja jestem za tym,aby gospodynie domowe miały opłacane składki ZUS.
              Tak,mój punkt widzenia,jest zdeterminowany moim punktem siedzenia.
              • jowita771 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 23:09
                > Ja jestem za tym,aby gospodynie domowe
                > miały opłacane składki ZUS.

                Ja też jestem za tym. Niech mężowie opłacają swoim żonom składki.
                • aazz91060 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 05:44
                  jowita771 napisał:

                  > > Ja jestem za tym,aby gospodynie domowe
                  > > miały opłacane składki ZUS.
                  >
                  > Ja też jestem za tym. Niech mężowie opłacają swoim żonom składki.
                  Sama sobie oplacaj skladki. Malo ci, ze maz pracuje na cala rodzine? Wyrachowana z ciebie... I ty mowisz o rodzinie. ZGROZA.!
                  • jowita771 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 09:45
                    Pogięło Cię, człowieku? Ja pracuję. Napisałam o płaceniu składek przez męża, bo skoro on chce mieć niepracującą żonę i w czasie, kiedy on jest w pracy żona szoruje jego podłogę i pierze jego gacie, to niech on jej za to płaci. Niepracujące panie miały już pomysły, żeby ich składki były płacone z budżetu, co jest bezczelnością do kwadratu, moim zdaniem. Bo z jakiej racji obcy ludzie mają się składać na składki pani, która ściera kurz we własnym domu? Ja chodzę do pracy, a po powrocie do domu swój kurz też muszę pościerać i pranie zrobić. No, chyba, że panie pobierające składki z budżetu obrabiałyby tez domy tych, którzy pracują. Albo składki byłyby dla wszystkich, pracujących zawodowo również, im się też samo nic w domu nie robi i największa różnica jest taka, że mają na obowiązki domowe mniej czasu.
                    • aazz91060 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 27.01.12, 15:27
                      jowita771 napisał:

                      > Pogięło Cię, człowieku? Ja pracuję. Napisałam o płaceniu składek przez męża, bo
                      > skoro on chce mieć niepracującą żonę i w czasie, kiedy on jest w pracy żona sz
                      > oruje jego podłogę i pierze jego gacie, to niech on jej za to płaci. Niepracują
                      > ce panie miały już pomysły, żeby ich składki były płacone z budżetu, co jest be
                      > zczelnością do kwadratu, moim zdaniem. Bo z jakiej racji obcy ludzie mają się s
                      > kładać na składki pani, która ściera kurz we własnym domu? Ja chodzę do pracy,
                      > a po powrocie do domu swój kurz też muszę pościerać i pranie zrobić. No, chyba,
                      > że panie pobierające składki z budżetu obrabiałyby tez domy tych, którzy pracu
                      > ją. Albo składki byłyby dla wszystkich, pracujących zawodowo również, im się te
                      > ż samo nic w domu nie robi i największa różnica jest taka, że mają na obowiązki
                      > domowe mniej czasu.
                      Powiedz mi w takim razie, do czego potrzebna jest mu wogole zona? Albo dla zony maz? Po co wogole instytucja malzenstwa? Co to kuzwa przedsiebiorstwo? Jezeli rozpatrujesz to w takich kategoriach to facet lepiej wyjdzie jak zatrudni sprztaczke bo nie bedzie mu pyskowac ani zatruwac zycia a jak bedzie chcial sobie bzyknac, to zamowi sobie dobry towar. Taniej wyjdzie.A wtedy ty, jako stara panna i tak bedziesz musiala jakos zarobic na zus. Pozdrawiam jako malzonek z 27 letnim stazem.
                      • agnewo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 09.12.13, 16:12
                        Malzonek z 27 letnim stazem, ktoremu sie chyba nienajlepiej w malzenstwie dzieje . I w glowie tez raczej nie wszystko w porzadku. Wspolczuc zonie pozostaje tylko
                  • rosapulchra-0 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:33
                    Kolejny internetowy frustrat/ka, któremu mózg nie pracuje jak należy..
                • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:37
                  Jestemt także za ale nie z mojej pracy.
                  ja nie mam zamiaru składac się na luksus jakiegoś pana, który chce mieć ugotowane i posprzątane i zabawy hobbistyczne jekaijśc pani ukryte za parawanem "ciężkiej pracy domowej" - ja pracuje i też muszę wespół z mężem ugotować i posprzątać. Ugotować i posprzatać musi też singielka i stary kawaler i wdowa na emeryturze.
                  Jak chce żona ZUSU to niech mąż płaci bo to on czerpie benefity z niepracującej żony.Jeśli Pana Męża stać na to, żeby żona nie pracowała to niech ją łaskawie sam ubezpiecza i przejmie nad nią całkowitą odpowiedzialność.
                  Wyłączyłabym z takiego systemu jedynie kobiety opiekujące się dziećmi w wieku przedprzedszkolnym bo wiadomo jak jest z opieką państwową nad takimi dziećmi - nie ma jej.
                • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:41
                  Nie ma prawnie takiej mozliwości. Pytałam w zus. Trzeba miec działalnośc. Bez działalności nie mozna opłacać zusowskich składek emerytalnych.
                  • joanekjoanek Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 02.01.12, 11:10
                    przeciwcialo napisała:

                    > Nie ma prawnie takiej mozliwości. Pytałam w zus. Trzeba miec działalnośc. Bez d
                    > ziałalności nie mozna opłacać zusowskich składek emerytalnych.

                    Co za bzdury.
                    Można i ustawa przewiduje sporo takich przypadków, gdy można. Najważniejszym jest kontynuacja ubezpieczenia - czyli osoba, która gdziekolwiek wcześniej pracowała bądź studiowała, zawsze może po ustaniu stosunku pracy lub po skończeniu studiów zgłosić się do dobrowolnego ubezpieczenia w zusie i normalnie opłacać składki.
                    • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 02.01.12, 11:19
                      Prawda, jest coś takiego jak dobrowolne ubezpieczenie.
              • landora Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:07
                > Ja nie pracowałam i dzięki temu mój mąż mógł robić karierę,nie ograniczały go d
                > zieci i obowiązki rodzinne,domowe. Mógł wyjeżdżać na szkolenia,zjazdy,spotkania
                > ,firmowe regaty itd

                Tak z ciekawości i bez złośliwości - a nie żal Ci Twojej kariery? Zrezygnowałaś z niej zupełnie bez żalu?
                I jeszcze - jak podjęliście decyzję, że to Ty zrezygnujesz z pracy? Czy to było oczywiste, bo jesteś kobietą, czy jednak się nad tym namyślaliście?
              • ankh_morkpork Ja też ... 30.12.11, 13:20
                > jestem za tym,aby gospodynie domowe
                > miały opłacane składki ZUS.

                ... oczywiście opłacane przez MĘŻA / PARTNERA / RODZINĘ, któremu / której prowadzą gospodarstwo domowe.

                Ja akurat pracuję zawodowo i nie zgadzam sie na to, aby z moich podatków opłacano składki gospodyniom domowym. Od tego, że pani Kowalska w Poznaniu uprasowała dzisiaj 7 koszul męża, mnie prasowania w domu nie ubylo.
                • gabi683 Re: Ja też ... 30.12.11, 14:37
                  ankh_morkpork napisała:

                  > > jestem za tym,aby gospodynie domowe
                  > > miały opłacane składki ZUS.
                  >
                  > ... oczywiście opłacane przez MĘŻA / PARTNERA / RODZINĘ, któremu / której prowa
                  > dzą gospodarstwo domowe.
                  >
                  > Ja akurat pracuję zawodowo i nie zgadzam sie na to, aby z moich podatków opłaca
                  > no składki gospodyniom domowym. Od tego, że pani Kowalska w Poznaniu uprasowała
                  > dzisiaj 7 koszul męża, mnie prasowania w domu nie ubylo.
                  >

                  No proszę cię mam czworo dzieci za wszystkich mój m oraz za mnie płaci na leczenie ogromne sumy +prywatnie .A ja nie chce aby z naszych składek leczono ciebie i twoja rodzinę.
                  • ankh_morkpork Re: Ja też ... 30.12.11, 19:22
                    > No proszę cię mam czworo dzieci za wszystkich mój m oraz za mnie płaci na lecz
                    > enie ogromne sumy +prywatnie .A ja nie chce aby z naszych składek leczono ciebi
                    > e i twoja rodzinę.

                    Jedna osoba płaci składkę ubezpieczeniową, a leczy się u Was osób sześć? U mnie płacą składki _dwie_ osoby, a leczą się trzy.

                    Lubisz się kurować prywatnie to się kuruj prywatnie i nie narzekaj, że kosztuje się to ogromne sumy. Za moją rodzinę, statystycznie patrząc na podsumowanie powyżej, Twój mężunio na pewno nie płaci.
                  • kolteta Re: Ja też ... 31.12.11, 19:53
                    Tak się składa, że skoro składki opłaca u was jedna osoba a leczy się 6 to wy nie płacicie za nikogo. To raczej pracujący inni dokładają do ciebie. Chcesz mieć emeryturę w przyszłości, opłacane składki to niech małżonek tyra na ciebie.
                    • gabi683 Re: Ja też ... 02.01.12, 07:46
                      kolteta napisała:

                      > Tak się składa, że skoro składki opłaca u was jedna osoba a leczy się 6 to wy n
                      > ie płacicie za nikogo. To raczej pracujący inni dokładają do ciebie. Chcesz mie
                      > ć emeryturę w przyszłości, opłacane składki to niech małżonek tyra na ciebie.

                      A od kiedy to tylko na jedna osobę mój m płaci składki ?Widzę ze wiesz lepiej tongue_out
                      • kolteta Re: Ja też ... 02.01.12, 10:52
                        A napisałam, że NA JEDNĄ osobę, czy JEDNA osoba? Widzę, że Ty umiesz lepiej czytać ;-P
                        • gabi683 Re: Ja też ... 02.01.12, 11:57
                          kolteta napisała:

                          > A napisałam, że NA JEDNĄ osobę, czy JEDNA osoba? Widzę, że Ty umiesz lepiej czy
                          > tać ;-P

                          Pani mądralińska się odezwała tongue_out Mam więcej dzieci płace więcej podatku niż ty z jednym dzieckiem jest to logiczne .Płacimy więcej na leczenie niż ty z jednym dzieckiem .Nie leczymy się państwowo a prywatnie wiec ty i inni korzystają naszych składek .Tyle w temacie tongue_out
                          • kolteta Re: Ja też ... 02.01.12, 12:01
                            Strach się bać. Pewnie wesz też gdzie mieszkam, pracuje i co jadam na śniadania wink
                            • gabi683 Re: Ja też ... 02.01.12, 12:09
                              kolteta napisała:

                              > Strach się bać. Pewnie wesz też gdzie mieszkam, pracuje i co jadam na śniadania
                              > wink


                              masz jakąś posesje czy co ?Ty myślisz ze to jest takie trudne znaleźć kogoś ?tongue_out
                              • gabi683 Re: Ja też ... 02.01.12, 12:10
                                gabi683 napisała:

                                > kolteta napisała:
                                >
                                > > Strach się bać. Pewnie wesz też gdzie mieszkam, pracuje i co jadam na śni
                                > adania
                                > > wink
                                >
                                >
                                > masz jakąś obsesje czy co ?Ty myślisz ze to jest takie trudne znaleźć kogoś ?tongue_out
                                >

                                tak miało być tongue_out
                                • kolteta Re: Ja też ... 02.01.12, 12:15
                                  W Nowym Roku gabi życzę ci troszkę więcej dystansu do siebie życia. I niech ci dzieci zdrowo rosną.
                                  • gabi683 Re: Ja też ... 02.01.12, 12:23
                                    kolteta napisała:

                                    > W Nowym Roku gabi życzę ci troszkę więcej dystansu do siebie życia. I niech ci
                                    > dzieci zdrowo rosną.

                                    Mam i to spory smileI bardzo dziękuje za życzenia i tobie wszystkiego najlepszego życzę w nowym roku smile
            • goodnightmoon Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:30
              yenna_m napisała:

              > ale jednak czasem chcialoby sie ponad poziomy wyleciec wink ściera jakoś przeszkadza w tym lataniu tongue_out

              To kup sobie miotłę tongue_out
              • yenna_m Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 23:04
                oj, mam miotłę wink
          • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 12:33
            przeciwcialo napisała:

            > No tak, bo bilans dodatni w zyciu mozna osiagnąc tylko jak sie w biurze papiwer
            > y przewraca.

            To prawda ostatnio byłam u męża w pracy przed świętami ,chciałam złożyć życzenia kilku osoba które bardzo lubię i cenię.Ale jak zobaczyłam nie które Panie co niby pracują to mnie normalnie na wymioty wzięło.Raczej udawanie ze pracują i kasę biorą bo czy się stoi czy się leży.Ale buzie otwierają bo one pracują ,pracujących garstka a nie pracujących masa tongue_out
            • wymiatator1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 07.12.13, 19:53
              Doprawdy żal mi twojego męża.
              • agnewo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 09.12.13, 16:16
                A mi zal ciebie.
        • daere Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:23
          yenna_m napisała:

          > marzeka, pytanie, na jak dlugo kobiecie wystarczy byc odpoczynkiem wodza
          > na jak dlugo wystarczy sil, zeby zyc w cieniu męża
          > czasami przychodzą kryzysy i czasami bilans wlasnych osiagniec nie wychodzi wte
          > dy tak, jak by się zamarzylo, niestety
          >
          A co to jest osiągnięcie? I co to znaczy życie w cieniu męża? Możesz wyjaśnić? Że męża szef pochwali a żonę nie? Że on dostanie podwyżkę a ona nie? Bo na przykład my wykształcenie mamy oboje takie samo, a mnie moje hobby daje wielką satysfakcję i traktuję je w kategoriach sukcesu. A może chodzi o pieniądze? Tylko czy wszystko można mierzyć w pieniądzach?
          • yenna_m Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 23:08
            daere, a widzisz, wszystko relatywne jest

            pytanie, jak długo kobieta jest w stanie w zgodzie z sobą być w domu i jak długo będzie jej to hobby wystarczać
            póki jej to nie uwiera i czuje się szczęśliwa - ok

            jeśli jednak zaczyna uwierać, to myślę, że czas po prostu coś zmienić w zyciu (na takiej samej zasadzie, jak należy zmienić pracę, jeśli ta zaczyna uwierać i frustrować)

            i chyba nie ma nic złego w tym, że w zyciu nie jest tak, że wszystko jest constans

            otóż nie jest - ludzie i warunki (twarde, miękkie) się ciągle zmieniają, i o tym trzeba pamiętać
          • girl.anachronism Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 07.12.13, 17:25
            Życie w cieniu męża to ma Michelle Obama (choć i co do tego można by się było spierać), a nie Iksińska, żona Iksińskiego - pionka z działu kadr.
    • abionline Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:05
      Nie mogłabym nie pracować, lecz szanuję każdy wybór....
    • arichi Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:06
      Gdyby wszyscy byli tacy mądrzy, to by dawno teleport wynaleziono.. Są kobiety, dla których jedynym celem w życiu jest upiec idealną kaczkę na obiad i poskładać w kostkę ręczniki, a dla innych celem będzie zwiedzenie pół świata, nauczenie się 5 języków i przeczytanie Odysei w oryginale, a i to za mało.
      Same ZwEinsteiny na forum oceniające kobiety siedzące w domach albo w biurach. Forum jest fajne, bo można wyrazić swoje zdanie, ale jak wchodzą w grę epitety do innej osoby to się zamienia w pouczanie..
      Tak samo z resztą debatując o facetach-kurach domowych można pisać eseje, ale po co? smile
    • undoo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:15
      Pracowalam - zycie w ciaglym biegu i z wywieszonym jezorem. Na nic nie bylo czasu, ciagle wyrzuty sumienia, ze dzieci placowki wychowuja.
      Nie pracuje - dzieci zadbane i zaopiekowane, ja utrzymuje kwalifikacje zawodowe i doswiadczenie plus ciagle sie doksztalcam i poszerzam swoja wiedze zawodowa, bo moj zawod kocham, ale mam ten komfort, ze juz nie ganiamy jak konie wyscigowe tylko jako rodzina mamy wiekszy luz, ma sie kto dziecmi zajac. Paradoksalnie oboje mamy wiecej czasu dla rodziny.

      Wbrew modnych tekstom, ze powyzej 3.rz dzieci moze wychowywac placowka, nie uwazam, ze to absolutna prawda, bo dziecko potrzebuje dostepnego rodzica, chocby i pracowal z domu, to zeby byl, gdy jest potrzebny. Moje dzieci b sobie chwala, ze ja nie pracuje pelnoetatowo w biurze, tylko poszerzam kwalifikacje, czasem zrobie jakis projekt, bo wg nich, a juz sa w stanie oceniac, w domu jest mniej nerwowo i maja mnie dla siebie. Widze, jakie im to daje poczucie bezpieczenstwa. Poza tym widzi to i moj maz, ze gdyby nie moje poswiecenie (tymczasowe dodajmy) to nie moglby pracowac jak pracuje, a swoja prace tez kocha. Za kilka lat planuje wrocic do pracy, ale w tej chwili najwazniejszym projektem jaki wykonuje jest moja rodzina i nie chce go zaniedbac. Swiadomie sie oboje decydowalismy na pewien model zycia (rodzina wielodzietna). Pewnie mozna bylo miec jedynaka i drzec o przyszlosc, ale co to za zycie w ciaglym strachu, ze cos sie zdarzy? Moje niepracowanie to epizod w porownaniu z dlugoscia calego mojego zycia zawodowego. Pracowalam wlasciwie cale studia, potem dlugie lata bylam bez przerwy zatrudniona, odlozylam srodki, by teraz nie pracowac.
      To nasz wybor, wolno nam. Wcale nie tesknie za byciem elementem lancucha pokarmowego korporacji. A juz pojscie do pracy za 1000zl miesiecznie w ogole mi sie nie oplaca.
      • refluksiara Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 21:29
        Nie zgodze sie. Niepracująca mam to skarb. Bede tak uważała i nic tego nie zmieni. Moja babka, kobieta niepracująca ciagle w domu, przy cieciach, obiady domowe, domowa atmosfera, zawszem ozna byo przyjść do niej po wyjsciu z tego kolowrotka. Moja matka-kobieta ciagle pracujaca, nigdy jej w odmu nie bylo, wszystko w pospiechu, na lapu-capu. Krzyki, awantury, stres i ciagle gadanie o pracy-byla mobbowana czy jak.. Ja? Tez odbyla sie proba zagonienia mnie do pracy, ale nie wyszlo. Raz bylam tam 8 godzin i myslalam ,ze oszaleje!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie mowie juz o dojezdzie-godzina 10 wczesniej z odmu trzeba wyjść. Mozna tak raa naj kais czas. Oczywiscie w domu tez zasiedziec sie mozna, ale zawsze cos mozna znależc, a tak-w keiracie? Nie idzekuje!
        P.S. nigdy nie pracowalam, mam ok. 30 lat i jestem happy.
        Moj mąz pracuje luzno, przez 2,3 dni w tyg. Ale dostalam spory psadeksmile)
      • miaowi nie rozumiem... 28.12.11, 21:58
        Jedynaka i drżeć o przyszłość? Czegoś tu nie rozumiem. Przecież jak się ma jedynaka, to zwykle finansowo jest bezpieczniej. To przy rodzinie wielodzietnej się człowiek trzęsie, jak to wszystko wykarmić, wykształcić , utrzymać...
      • jamesonwhiskey Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 28.12.11, 22:34
        > Poza tym widzi to i moj maz, ze gdyby nie moje poswiecenie (tymczasowe dodajmy)
        > to nie moglby pracowac jak pracuje, a swoja prace tez kocha.

        po pierwszym zawale mu sie optyka zmieni a i twoje poswiecenie moze byc juz nie tak dobrze odebrane
      • embea kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 02:19
        Piszesz, że to tylko tymczasowo - super, ale jak długo trwa takie tymczasowe niepracowanie? Ja jestem zdania, że można "siedzieć w domu" tylko tyle, ile wymaga tego ciąża i niemowlak, a potem DLA WŁASNEGO DOBRA nalezy wyjść z domu do ludzi. Pójście do pracy wymaga od kobietki ładnego ubrania się, wymalowania i super organizacji czasu. Nie możemy nie pracować, bo nie będą nas szanować, niestety. I mąż, i dzieci, i otoczenie.
        Ja mam prawie 40-stkę i trójkę dzieci, w tym dwóch przedszkolaków. Plus poczucie własnej wartości. Bo pracuję zawodowo i za każdym dzieciątkiem pracowałam do późnych tygodni ciąży, potem wykorzystywałam wyłącznie macierzyński. Nie widzę w tym nic złego, że maluchy są w przedszkolu co najmniej do 16,a 11-letnia córka wraca sama autobusem do domu (mieszkamy na wsi). I mam czas na pracę społeczną i co jakiś czas na kulturę, np koncerty lub teatr. No ale nie marnujemy czasu na telewizję - w ogóle nie mamy; nigdy nie mówimy, że coś jest niemozliwe - dojeżdzałam przez 5 lat do pracy pociągiem 3 x w tygodniu 150km w jedną stronę, a dom budowalismy "na odległość". Praca kobiety jest konieczna, no ale to trzeba miecc samozaparcie oraz zrozumienie i pomoc męża, zwłaszcza po urodzeniu dziecka i powrocie do roboty.
        Moje dzieciaki są odważne, bo pępowina rodzicielska jest poluźniona. Nie mówię, ze nie ma kłopotów - córcia raz dostała pałę z matmy, bo nie dopilnowałam; synkowie usypiają w samochodzie, kiedy wracamy z przedszkola, zapominam czasem coś załatwić czy zadzwonić. Ale czuję, że łapiemy życie, bo stac nas na wakacje i na nowe rzeczy do domu; czujemy się potrzebni innym.
        Przepraszam, ale śmieszą mnie babeczki, które nie pracują tłumacząc, że się realizują i robią samo dobro rodzinie. Same sobie jestesmy winne, że przegrywamy z mężczyznami!
        • kropkacom Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 08:08
          > Przepraszam, ale śmieszą mnie babeczki, które nie pracują tłumacząc, że się rea
          > lizują i robią samo dobro rodzinie. Same sobie jestesmy winne, że przegrywamy z
          > mężczyznami!

          Kotek, ciebie to może śmieszyć, ale na dzień dzisiejszy w mojej rodzinie jedna osoba musi być dyspozycyjna. A kobiety przegrywają z facetami na forum praca, bo nadal (mimo wyrwania się z domu) większość domowych obowiązków jest na ich głowach. Tak, to babki biorą zwolnienia na opiekę, babki biegną do domu i gotują obiadki, babki sprzątają. Nie oszukujmy się, to wszystko jest kosztem pracy. Mój układ jest chociaż uczciwy. I nie zamierzam wracać na rynek pracy, a potem stwierdzać, że polegnę na pierwszej chorobie dziecka i tak dalej. Pozdrawiam.
          • ryza_malpa1 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 08:43
            Nie cuduj. Moje dziecko właśnie się przeziębiło na sankach i na zwolnieniu siedzi z nim mój mąż bo on ma akurat pozamiatane w pracy a ja nie ( och, kurna, zamiast tu ględzic powinnam brac sie do robótki....)!!!
            Mąż także odbiera dziecko ze szkoły ( wcześniej zaczyna pracę - wczesniej kończy) i karmi obiadem , nierzadko własnoręcznie ugotowanym.
            Naprawdę są na tym świecie normalni faceci...
            • przeciwcialo Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 08:48
              No ale jak ci trójka choruje w odstępach tygodniowych to juz tak różowow nie jest.
              • ryza_malpa1 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 11:34
                Dlatego poprzestaje na jednym. Jak ktoś ma trójkę to faktycznie ma co robić i bez sensu jest pracować. Ja się dziwię kobietom, które mając odchowane jako tako dzieci nie planują nigdy iśc do pracy( soryy ale w wieku 40 lat trudno zaczynać prace od zera).Podobnie jak ktoś ma wybór między prowadzeniem domu a pracą w tesco na kasie - niech siedzi w domu i dzierga makatki...
                • asia_i_p Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 02.01.12, 00:14
                  Ale może rozejrzyj się trochę dalej niż własna rodzina? Bo jedno dziecko na rodzinę to zdecydowanie nie jest model, do którego jako całe społeczeństwo powinniśmy dążyć.
          • embea mama trójki odpowiada 29.12.11, 22:04
            Kochane mamy, cudów nie ma... Przepraszam, jesli kogos uraziłam moim postem.
            Moja praca jest taka, że czasem muszę być 12 godzin, a czasem 3 dni z rzędu sama dopasowuję czas pracy (praca umysłowa). Czasem wyjadę na 2-3 dni. Czyli nie pracuję codzinnie "od do" 8 godzin. To pozwala wiele rzeczy zaplanować i np w razie choroby dzieci zostać w domu i zrobić cos później czy nawet innego dnia. Ale uczyłam się latami, żeby miec taka pracę. Poza tym trochę okrutnie powiem, że moje dzieciaki mało chorują, bo się nad nimi nie roztkliwiam za bardzo. Wstajemy o 5.30 (z powodu korków podczas dojazdu do pracy) i gdyby tak sie przejmować każdym marudzeniem, to oszalelibysmy.
            Nie mamy czasu na TV, więc z niego zrezygnowaliśmy. Wieczorem padamy na twarze, ale tak to juz jest, ze kalendarz zapisany co do daty daje siły na następny dzień. Radzę sobie, tylko że sen trzeba było skrócić do 5 godzin.
            Mam wrażenie, że ludziom często wszysko wisi. A do życia potrzebna jest pasja.
            Dziś towarzyszyłam kolędnikom misyjnym w kolędowaniu po wsi - około 12 dzieci spiewało kolędy i mówiło wierszyki po to, by zebrać pieniądze na pomoc dla płd. Sudanu. Pracuję społecznie jako redaktor oraz biore udział w sesjach rady gminy, zeby cos zdziałać. Moimi dziećmi w razie potrzeby opiekuje się wspaniała przyszywana babcia (za pieniądze). Mąż wraca najwczesniej o 18, ale mając samochód mogę wszytko sama załatwić.
            Szanuję mamy, które sa w domu - ale pamiętajcie, ze dzieci nie odwdzięczą się wam za to. I w wieku 50 lat, schorowane, zostaniecie co najwyżej z ogródkiem działkowym jako hobby, nie wspominając o marnej rencie czy emeryturze. Taka jest prawda.
            • followthesun Re: mama trójki odpowiada 29.12.11, 22:10
              Ogólnie zgadzam się z tym co piszesz. Ale!
              Dlaczego schorowane w wieku 50 lat?!
              • hankam Re: mama trójki odpowiada 30.12.11, 18:57
                Bo tak bywa.
                Masz już pięćdziesiąt lat?
                Jak nie, to pójdź na spotkanie pięćdziesięciolatków. Prędzej czy później ktoś na coś zacznie narzekac. Na serce, cholesterol, tarczycę, albo kolana. I wcale niekoniecznie będą to same stare, zapasione dziady.
                • followthesun Re: mama trójki odpowiada 30.12.11, 21:56
                  Od narzekania do prawdziwej choroby jeszcze droga daleka.

                  Mam do czynienia z osobami w tym wieku na co dzień i jakoś sobie radzą. smile
                • h2so4_pl Re: mama trójki odpowiada 30.12.11, 22:59
                  Mam prawie 50 lat. I 170 cm wzrostu. I 62 kg. I lipidogram w normie. I ciśnienie nie skaczące. Czasem mnie bolą mięśnie gdy za dużo ćwiczę na siłowni albo przepłynę zbyt wiele basenów. Ostatni katar miałam kilka lat temu. Czytam bez okularów .
                  Mój brat ma ponad 55 lat. Codziennie biega. Jest okazem zdrowia.
                  Tak więc nie wszyscy.
                  • hankam Re: mama trójki odpowiada 30.12.11, 23:28
                    To fajnie, że jesteś w tak świetnej formie , ale bywa różnie.
                    • h2so4_pl Re: mama trójki odpowiada 31.12.11, 00:11
                      Pewnie, że bywa różnie. Bywają ociężałe, sfrustrowane 20 latki, które na pierwsze piętro wjeżdżają windą.
                      Mój ojciec naprawdę niemłody pływa, jeździ po świecie, słowem korzysta z życia.
                      Geny i podejście do ludzi i świata.
                      • hankam Re: mama trójki odpowiada 31.12.11, 15:44
                        Nie ma ludzi zdrowych, są tylko źle przebadani. ; )
            • kropkacom Re: mama trójki odpowiada 29.12.11, 22:20
              Nie wyobrażam sobie (nie mając noża na karku) aby codziennie mąż wracał o 18 z pracy, a ja w tym czasie (od dwóch dni) byłabym gdzieś w trasie. To znaczy widzę to, ale w wersji bez dzieci. Tylko teraz, przychodzi refleksja - to nie jest moje życie i nie mój problem. Także życzę aby dzieci nadal były zdrowe i nie wymagające przejmowania się rodziców. Jak będą to wspominać pokaże czas. Ja od moich dzieci nie chce wdzięczności.
            • h2so4_pl Re: mama trójki odpowiada 30.12.11, 22:55
              To jest Twoje zdanie i Twój model życia. Nie masz patentu na nieomylność i rację.
              Masz taki a nie inny zawód. Czy uważasz, że mniej wykształcone od Ciebie są prawniczki ( np. notariuszki prowadzące kancelarię), nauczycielki, lekarki, dentystki, dziennikarki, itd. Te osoby muszą fizycznie być w pracy, nie mają elastycznego czasu pracy. Wiele z nich musi być dyspozycyjnymi i dla nich zostanie w domu gdy zachoruje dziecko wiąże się z koniecznością organizowania zastępstwa, małej rewolucji. Szef się krzywi. Alternatywą jest babcia ( ale czy każdy ją ma na miejscu i chętną do pomocy) albo coś co ja uważam za niehumanitarne- upychanie chorego dziecka w przedszkolu chociaż jeszcze na jeden dzień.
              Nie pracowałam także dlatego, żeby moje dziecko nie musiało zwlekać się bladym świtem, żeby mogło pomarudzić sobie ( tak!- "wymarudziło" się mając kilka lat i nie marudzi jako człowiek dorosły) itd.
              Miałam inny model wychowania. Mnie i mężowi odpowiadający. Model, który w przypadku naszego syna zdał egzamin- i mogę o tym mówić, bo jest on człowiekiem dorosłym.
              A najbardziej zdziwiło mnie Twoje kategoryczne zapewnienie, że niepracująca mama będzie - w wieku 50 lat- schorowaną kobietą, której tylko działka pozostanie.
              Dobiegam do pięćdziesiątki. Jestem zdrowa, wysportowana, wyglądam dużo młodziej. Nie mam działki. Jeżdżę po świecie ( teraz mniej, bo ogranicza mnie urlop), bardzo dużo czytam, chodzę na pływalnię, chodzę na wystawy, spotykam się z koleżankami ( także takimi, które nigdy nie pracowały) i o zgrozo! oglądam Klan. I W-11 ( seriale).
              • embea Re: mama trójki odpowiada 01.01.12, 19:54
                Nie mam patentu na nieomylność, oczywiście. Tylko proszę czytać ze zrozumieniem. Jestem nauczycielem akad. i dziennikarzem, więc siłą rzeczy raz musze być wiele godzin w pracy , a innym razem wszystko robię na odległość, przez internet. Inne są teraz czasy niż kiedyś, teraz często człowiek (tu w sensie "kobieta") pracuje, żeby miec pracę, a nie żeby zarobić. Jutro też obudze dzieci o 5.45 i pognam je do przedszkola i szkoły, bo mnie tez tak gnano. Jedyne co mogli mi dac rodzice, skromni przedpotopowi lekarze, a nie żadni biznesmeni medyczni, to wykształcenie. I moja córcia będzie się starała o miejsce w jednym z najlepszych gimnazjów,bo lepiej równac do lepszych niz do gorszych. Nie poddamy się tylko dlatego, że wygodniej jest siedzieć w domu.
                Nie mówię, że wszystkie mamy siedzące w domach są leniwe - sa mamy niepełsnosprawnych dzieci, maluszków, sa takie, które nie mają szans na godziwą płacę. Ale wiele z mam siedzących w domu to lenie i tylko się upsrawiedliwiają jakimiś powodami typu dobro rodziny!
                • asia_i_p Re: mama trójki odpowiada 02.01.12, 00:39
                  > Nie mówię, że wszystkie mamy siedzące w domach są leniwe - sa mamy niepełsnospr
                  > awnych dzieci, maluszków, sa takie, które nie mają szans na godziwą płacę. Ale
                  > wiele z mam siedzących w domu to lenie i tylko się upsrawiedliwiają jakimiś pow
                  > odami typu dobro rodziny!
                  Ci się ten szacunek dla matek niepracujących wylał uszami już w drugim poście.
              • embea jeszcze doprecyzowanie 01.01.12, 20:33
                Proszę mnie nie zrozumieć źle, daleka jednak jestem od oceniania ludzi, bo to ich zycie, nie moje.
                Ale ja mam troje dzieci i nie mam wyboru - muszę być zacięta, jesli mam konkurować z moimi koleżankami mającymi jedno dziecko i rodziców na miejscu lub niemającymi dzieci w ogóle. Jest taki stereotyp - troje i więcej dzieci, zatyrana kura domowa, której wysiłku nikt nie docenia. Dziewczyny z dyplomami lub tez po prostu np. uznane pracownice sklepów zamykają się w domach, bo mają dzieci. Mąż kwitnie, a kobieta ma po kilka-kilkanascie lat siedzenia w domu, bo wykonywała robotę nie do przerobienia...
                Moje życie pokazuje, ze mozna inaczej. Ale powtarzam - nie mam wyboru. Musimy wstawać 5.30 i nie możemy sobie pozwolić na TV (choć kiedyś uwielbiałam np. Ranczo). Nie po to uczyłam się po maturze jeszcze 9 lat, żeby teraz usprawiedliwiać się, ze "no ja przecież mam troje małych dzieci".
                Jak pisałam, nie jest idealnie. Musimy w razie choroby lub mojego wyjazdu opłacać nianię. często na koniec miesiąca okazuje się, po opłaceniu róznych rzeczy, że moja praca to tak naprawdę hobby (dzieci nie dostały się do gminnego przedszkola, więc musza chodzić do placówki prywatnej). Ale tak się boję emerytury w wysokości 600zł, że nikt mnie nie przekona do siedzenia w domu.
                • h2so4_pl Re: jeszcze doprecyzowanie 01.01.12, 21:47
                  Czytam ze zrozumieniem. Ty masz takie życie, ja inne. Mam jedno dziecko- z wyboru. Po maturze ukończyłam studia+ studia doktoranckie - więc pewnie też zdobywałyśmy naukę mniej więcej tyle samo lat. Pochodzimy obie z podobnych rodzin. I.... ja po urlopie wychowawczym bez żalu zrezygnowałam z pracy. Po to, żeby dziecka nie zrywać o 5.30, po to, żeby syn powoli adaptował się do przedszkola, żeby nie przebywał tam od 7.00 do 17.00 , żeby nie jadł stołówkowego jedzenia, żeby nie przesiadywał w świetlicy, żeby nie dorastał pod okiem opiekunek, żebym to ja zajmowała się nim jak jest chory i żebym ja odpowiadała na tysiące pytań, które dziecko zadaje w róznym wieku.
                  Taką podjęliśmy wspólnie z mężem decyzję.
                  Ryzykowałam, że do pracy nie wrócę. Brałam to pod uwagę. Była to nasza decyzja, bo uznaliśmy, że tak będzie dla NAS najlepiej.
                  Nie czułam się zamknięta w domu.
                  Nie czułam, że coś mi ucieka ( choć pewnie uciekało), ale zyskiwałam coś innego.
                  Tak, oglądałam TV i co więcej oglądam ją dalej pracując.
                  Podejrzewam, że nasza dyskusja jest typowa dla tej o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. A ponieważ Boże Narodzenie mamy za sobą a do Wielkanocy jeszcze trochę więc chyba lepiej poprzestać na tym, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi- w jednej rodzinie sprawdza się jedna opcja w drugiej przeciwna.
                  • bergamotka77 Re: jeszcze doprecyzowanie 01.01.12, 23:03
                    Muszę doprecyzować - nie uważam, ze praca w domu jest lekka, zwłaszccza gdy ma sie małe dzieci i tu szacunek dla kobiet, które maja po kilkoro maluchow, ale sorry jedno dziecko i wielki problem?
                    A poza tym punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia - jak zawsze.
                    Miałam znajoma - gd yurodziłam pierwsze dziecko dopytywala mnie ciagle dlaczego jeszcze nie wracam do pracy, bo przeciez dziecko ma juz cale pol roku czy osiem miesiecy! Sama, wtedy bezdzietna, pracowala i uwazala ze bez niej firma sie zawali. Ja bylam dwa lata z pierwszym dzieckiem w domu wiec nie jestem korposzczurem jak niektorzy mi zarzucali - potem rok z drugim wiec wiem jak sie zyje nie pracujac. Gdy owa znajoma zaszla w ciaze i jej podziekowali po macierzynskim w pracy to zmienila front i stwierdzila, ze ona "nie musi pracowac", bo maz zarabia wystarczajaco. Z wyzszoscia oczywiscie, bo ja juz pracowalam etatowo, maluch w przedszkolu. Nie pracowala pare lat, urodzila drugie dziecko i po pewnym czasie maz wymienil ja na nowszy model. I nagle spotykam ja w znajomej firmie, gdzie nagle pokornie pracuje i juz nie komentuje ze "jak ja moge znikac na caly dzien" a ona dobra matka z dziecmi w domu jest bo ja stac. Tak sie skonczyla historia - teraz ma dwojke dzieci i kiepsko platna prace, po rozwodzie musi pracowac, czego nie robila od lat i nagle...okazuje sie ze uwielbiai pracowac! To tyle o przemadrzalych pouczajacych. Doceniam kobiety, ktore wychowuja male dzieci, ale sorry nie pracowac cale zycie? To zwykle lenie majace mezow frajerow, jak w XIX wieku - urodzilas dziecko i koncza sie twoje plany zawodowe, odtad tylko matka dzieciom. Mnie moj maz nie zmuszal do pracy, wolalby zeby obiadek czekal na stole, ale sama wrocilam do pracy bo dzieci rosna, ja mam swoje zawodowe ambicje i lubie swoj zawod, lubie byc niezalezna finansowo i otoczona ludzmi, miec swoje zycie, sprawy i nie wisiec na mezu. Po prostu. Poza tym moja mama nie pracowala 7 lat i uwazala ze to za dlugo, bo swietnie sobie radzilsimy z bratem , potem wrocila na pol etatu gdy skonczylam podstawowke i pracowala na caly choc nie musiala - tata mial swietnie prosperujaca firme a mama pracowala w budzetowce. Zaszczepiono mi kult pracy a nie rozczulanie sie nad soba jak niektore tu panny - ksiezniczki na ziarnku grochu. Olabaoga maja jedno dziecko i jak one ciezko pracuja, klekajcie narody!

                    Do h2so4_pl

                    Moje dzieci wstaja najwczesniej o 7:30, jedza domowe obiady, z ta adaptacja to przesada, kolejny rozpieszczony jedynak. Nie przegapilam zadnego waznego momentu w ich zyciu - obaj juz chodzili samodzielnie gdy wrocilam do pracy, mam z nimi swietny kontakt. Starszy synek mial rok opiekunke, drugi prawdopodobnie bedzie mial ja poltora-dwa lata - jaki to fragment ich zycia? Minimalny. Sama sie nimi zajmuje gdy choruja albo ida do szpitala, nie korzystaja ze swietlicy a sa pewnie bardziej smaodzielni niz byl twoj syneczek, dla ktorego poswiecilas cale zycie. Masz szczescie ze dali ci jakas prace, dla mnie kobieta obijajaca sie cale zycie bylaby juz na starcie skreslona. I nie marze o korporacji, mam wolny zawod.

                • embea dyskusja zrobiła się bardzo ciekawa ;-) 02.01.12, 09:41
                  Rzeczywiście, to troche takie dyskutowanie jak o wyższości świąt.
                  Ponieważ mam trójkę dzieci i już brzmi to jak hasło smile, to mogę sobie zrobić małe wnioski socjologiczne, próbka 3 małych ludzików jest chyba miarodajna wink
                  Z córcią byłam w domu jakieś 14 miesięcy od narodzin, bo w międzyczasie nie przedłużono mi kontraktu w ówczesnej firmie i zostałam trochę z musu, szukając pracy na etacie (jednocześnie robiłam tłumaczenia, więc jakas kasa była). Spędzałam z nią duzo czasu, wówczas też mieszkaliśmy w mieście, gdzie były obie babcie, czyli sytuacja idealna. Kiedy miałam nową pracę, to do czasu pójscia do przedszkola malutka była z babciami. Czyli była "zaopiekowana". To na pewno fajnie, tylko że teraz moja dziewczynka jest dość nieśmiała i zbyt grzeczna. Natomiast wychowywani przez instytucje młodsi chłopcy są otwarci, odważni, zdecydowani, no oczywiście też niegrzeczni, czasem za bardzo.
                  Myślę, że nie ma co już tu się licytować. Ocenię za 20 lat czy warto było tak się męczyć. Może ja sie mylę, może powinnam siedzieć w domu i robić w tygodniu normalne obiady albo odbierać dzieci o 13 zamiast o 16. Tylko że już nie potrafię inaczej.
                  Pozdrawiam wszystkie mamy i proszę - zajmijcie się swoją ścieżka zawodową, a nie wyłącznie domem i dziecmi.
                  • h2so4_pl Re: dyskusja zrobiła się bardzo ciekawa ;-) 02.01.12, 13:12
                    Ja jestem w tej sytuacji, że mogę ocenić swoją decyzję z perspektywy właśnie 20 lat. Mój syn był dopieszczony co nie oznacza, że wyrósł na rozpieszczonego człowieka. Bardzo dobrze radzi sobie w róznych życiowych sytuacjach. Nie wiem jak radziłby sobie gdybyw dzieciństwie nie był dopieszczony, uczony, niezestresowany. Może lepiej może gorzej, może identycznie- od zbyt wielu czynników może to zależeć.
                    Ja mam mniej lat pracy niz moje koleżanki nie mające przerwy na wychowanie dziecka. Przerwy dużo dłuższej niż standardowy urlop wychowawczy.
                    Miałam to szczęście, że wróciłam do pracy i jeszcze mogłam pogrymasić. Gdybym nie miała takiej sytuacji pewnie, choć tego też nie wiem, nie płakałabym z rozpaczy.
                    Nie ma uniwersalnej recepty na szczęście. Ludzie są rózni, i bardzo dobrze. Pozdrawiam.
            • asia_i_p Re: mama trójki odpowiada 02.01.12, 00:25
              Moja babcia była kobietą niepracującą programowo, całe życie. Z siódemki jej dzieci niewdzięczne nie okazało się żadne. Doceniają czas, jaki dla nich miała. Co więcej - ich koledzy, dzieci matek ambitnych i pracujących, to z moją babcią rozmawiali o życiu, to w domu mojej babci organizowali teatrzyki jako dzieci, do niej przychodzili bandażować kolana, przynosili ranne ptaki do odchowania, u niej organizowali imprezy i wspólne noclegi jako studenci. Bo ona była stęskniona do ludzi i miała czas dla ludzi. Ja po pracy w szkole nie mam ochoty i emocjonalnie nie mam sił na prowadzenie domu otwartego.
              Są różne modele życia. Ja z pracy nie zrezygnowałam, bo jej potrzebuję - pod wieloma względami. Ale zdaję sobie sprawę, że dla mojej córki na przykład teraz, na starcie edukacji szkolnej, niepracująca zawodowo mama byłaby bardzo przydatna.
              Fajnie byłoby, gdyby matki pracujące oprócz formalnego szacunku doceniły to, co matki niepracujące robią także dla ich dzieci. Czas, jaki ich dzieci spędzają u kolegów, których matki nie pracują. Czas, jaki niepracujące matki wkładają w organizację imprez szkolnych i klasowych. A tymczasem cóż - zakładamy, że oczywiście do trójki klasowej powinna być wybrana ta niepracująca - i dalej wierzymy, że mamy prawo uważać, że to pasożyt, bo nie pracuje. Tak, jakby to, że pakuje te paczki na Mikołaja i to, że w tym czasie nie pracuje, w ogóle się ze sobą nie wiązało.
              • embea trójka klasowa i odpowiedzialność 02.01.12, 09:49
                Myślę, że takie zaangazowanie w prace szkoły nie do końca wiąże się z niepracowaniem czy pracowaniem, ale poczuciem odpowiedzialności. W klasie mojej córci w trójce są akurat 2 mamy pracujące i 1 niepracująca, ale wiele mam czy ojców, czy pracujących czy niepracujących, po prostu nie chce się angazować.i Myślenie jest takie - "dobra, to zarządźcie, bo ja nie mam głowy=nie chce mi się=mam to gdzieś"...
                Robię trochę rzeczy społecznie i już wiele razy usłyszałam, że ktoś nie ma czasu na costam, podczas gdy wiem, ze nie pracuje uje lub nawet pracuje, ale ma np 1 dziecko i babcię niedaleko. To jest chyba - tak myślę - kwestia odpowiedzialności, bo akurat najbardziej pomagają te osoby, które są najbardziej zalatane.
        • przeciwcialo Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 08:46
          Boże, biedulko. Czujesz się potrzebna jak zapitalasz w pracy, z dziećmi się prawie nie widzisz itp. Co zrobisz jak trzebabedzie włączyc zajęcia dodatkowe bo synkowie zapałaja pasję sportowa np i trzebabędzie na treningi dowieźć, czy na basen na 6 rano.
          • ryza_malpa1 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 11:36
            Dowożę na treningi . w domu jestem ok. 16.W czasie gdy dziecko jest na trenigu ja wyginam śmiało ciało na fitnessie obok smile
            • kropkacom Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 11:43
              ryza_malpa, Ty pracujesz? Ktoś płaci za pisanie na forum? Podrzuć adres tego pracodawcy. Czasami mam trochę czasu to sobie dorobię.
              • ryza_malpa1 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 11:55
                Pracuję!
                I mam w pracy dużo luzu. I płacą mi za zrobiona robotę i dyspozycyjność w sensie że mam byc w pobliżu biura w okolicach od 9 - 15.30. Mogę również wychodzić i załatwiać prywatne sprawy w trakcie- wczoraj spóźniłam się dwie godziny bo wiozłam dziecko do lekarza.A także latać po internecie. Bywam tez na jasełkach . fajnie mi wiem . Poza tym lubię swoją robotę bo jest zgodna z moimi zainteresowaniami, kierunkiem studiów no i właśnie daje dużo luzu czasowego.
                Adresu nie podam bo to wąska branża i jeśli umiałabyś w niej robić cokolwiek to byś sobie znalazła bo mało jest takich miejsc . Pracowałam trzy miesiace w "obozie pracy ' i podziękowałam, tez wolałam w domu siedzieć niz zapieprzać bez urlopu i godziwej zapłaty.
                • slonko1335 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 20:42
                  Pracuję!
                  > I mam w pracy dużo luzu. I płacą mi za zrobiona robotę i dyspozycyjność w sensi
                  > e że mam byc w pobliżu biura w okolicach od 9 - 15.30. Mogę również wychodzić i
                  > załatwiać prywatne sprawy w trakcie- wczoraj spóźniłam się dwie godziny bo wio
                  > złam dziecko do lekarza.A także latać po internecie. Bywam tez na jasełkach . f
                  > ajnie mi wiem

                  no to teraz policz ile realnie zajmuje Ci PRACA! 2-3 godziny dziennie wyjdzie? tyle muszą jakoś zagospodarować te niepracującesmile
                  • ryza_malpa1 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 20:49
                    Tylko, że mi za to płacą a im nie smile Zresztą to zależy - czasami mam co robić wiele godzin dziennie. Jest u nas kolega - przydaje się raz na dwa miesiące przez kilka dni - przez resztę czasu gra w gry. Kasę dostaje - za to, że nie pójdzie do konkurencji i że przez te 7 - 8 h jest do dyspozycji firmy. Wiem, dziwna branża, polega głównie na czekaniu aż spłyną prace wielu osób i koordynacji tych prac, weryfikacji zgodności z różnymi normami i prawem i złożeniu do kupy. Dziękuję za zainteresowanie.
                    • slonko1335 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 21:02
                      czekaj, czekaj ale zdaje się, że największy problem był z zagospodarowaniem czasu przez te niepracujące kobiety? no wiec wychodzi, że patrząc na Twoją 'ciężką" pracę nie muszą go znowu tak wiele więcej zagospodarowywać, czyli generalnie "obijasz sie" podobnie całkiem do nich. Owszem pozostaje sprawa wynagrodzenia ale wiele takich kobiet ma zabezpieczoną przyszłość i może sobie serial pooglądać lub poczytać książkę czy poleżeć po prostu te kilka godzin dłużej a na emeryturze możliwe, że będą mieć więcej od Ciebie, innym mąż "płaci" za takie dogodności i wiele z tych szczęściar od których on nie odejdzie też znacznie lepiej na emeryturze będzie miało niż te pracujące całe życie, po 8-10 godzin....
                      "Zajmowanie się domem i dzieckiem powyżej lat 3 to nie jest praca.
                      Efektywne zajęcie się domem zajmuje dwie-trzy godziny dziennie - tyle mniej więcej zajmujemy się domem pracując jednocześnie zawodowo.I jeszcze bywa czas na książeczkę i wychowywanie dziecka na ludzi i inne rozrywki. Co Ty robisz pożytecznego z pozostałym czasem?
                      Trudno uznać za pracę mycie czystych okien i desperackie wycieranie czystej podłogi co najczęściej wykonują tzw. gospodynie domowe."
                      • ryza_malpa1 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 21:11
                        Racja, ale ja jednak WOLĘ pracować...
                        • gabi683 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 21:21
                          ryza_malpa1 napisała:

                          > Racja, ale ja jednak WOLĘ pracować...

                          ta i siedzieć na forum oszczędzamy aby przeżyć do 10 tego każdego miesiąca taka bajka
                          • ryza_malpa1 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 21:26
                            Oszczędzanie to dobra, protestancka praktyka. Podobnie jak pracowitość, zapobiegiwość i skromnośc materialna.
                            Tak, jestem kutwą....odkładam!
                            I chce odłożyc jak najwięcej bo wiem, że taka sytuacja jak teraz nie potrwa wiecznie. Tym sie różnie od kobiet domowych, zę myślę o przyszłości i nie jestem jej pewna.Widziałam już niejeden majątek rozwalony w pół roku, niejedna karierę rozwaloną przez jeden artyku prasowy. Nic nie trwa wiecznie. Trzeba oszczędzać.
                            • smierdza_mi_nogi Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 22:54
                              > Tak, jestem kutwą....odkładam!




                              Tia... Jaka praca, taka płaca.
                            • gabi683 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 30.12.11, 11:17
                              ryza_malpa1 napisała:

                              > Oszczędzanie to dobra, protestancka praktyka. Podobnie jak pracowitość, zapobie
                              > giwość i skromnośc materialna.

                              Widzisz ja korzystam życia ty zaciskasz zęby,taka jest różnica .
                              w dzisiejszych czasach nic nie jest pewne

                              > Tak, jestem kutwą....odkładam!

                              za moment może się życie skończyć i co z twojego odkładania wielkie g zostanie
                              tak śmierć nie dotyczy tylko matek domowych tongue_out

                              > I chce odłożyc jak najwięcej bo wiem, że taka sytuacja jak teraz nie potrwa wi
                              > ecznie.

                              nie pewna jesteś swojej branży?


                              Tym sie różnie od kobiet domowych, zę myślę o przyszłości i nie jestem
                              > jej pewna.

                              Ja kobieta domowa już dawno jestem zabezpieczona a ty musisz na to ciułać,w cudownej pracy

                              Widziałam już niejeden majątek rozwalony w pół roku, niejedna karierę
                              > rozwaloną przez jeden artyku prasowy. Nic nie trwa wiecznie. Trzeba oszczędzać
                              > .

                              no tak na świecie ludzie umieraj codziennie i baki tracą miliardy ,wiesz co kasa rzecz nabyta raz ja masz a raz nie życie.A wiesz co jest najważniejsze w życiu nie kasa a zdrowie i miłość najbliższych.A ja znam takie małżeństwo ona ciuła on ciuła kupili auto kupili mieszkanie ,a w domu jest ty stara k****i sz****on po operacji serca lat 45 ona chodzący cień i takie cuda się zdarzają
                        • slonko1335 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 21:27
                          ja Cię całkowicie rozumiem bo ja też wolę pracować niż nie-pracować ale nie oznacza to, że wmawiam sobie, że dla dzieci i rodziny to zawsze lepiej i nie widzę plusów niepracowania-tak widzę też minusy i główny jest taki, że mnie na taki luksus na dłuższą metę nie stać.
                • przeciwcialo Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 20:57
                  Nie kazdy ma taka prace. Ktos pracując przy tasmie zasuwa 8 godzin, kasjerka to samo. Urzedniczka podobnie. Nie kazdy moze pracowac 2-3 godziny. Swoją drogą co to za branża? Tradycyjnie owiana tajemnicą? Nigdy te dobrze zarabiające ematki, specjalistki prima sort nie napisza w jakiej branży takie cuda. No i tez jakos nie maja swiadomości że nie wszyscy w tej waskiej dziedzinie moga pracowac. Ktos musi piec bułki chociazby wink
                  • gabi683 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 21:24
                    przeciwcialo napisała:
                    No i tez jak
                    > os nie maja swiadomości że nie wszyscy w tej waskiej dziedzinie moga pracowac.
                    > Ktos musi piec bułki chociazby wink

                    oj tam oj CEBULARZE które zresztą uwielbiam ,zawsze kupuje będąc w Lublinie ,Zamościu w Hrubieszowie
                    • ryza_malpa1 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 21:33
                      Widzę, ze ci zalałam za skórę i latasz za mna po innych forach....ciekawośc, och ta ciekawość....
                      • gabi683 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 30.12.11, 11:18
                        ryza_malpa1 napisała:

                        > Widzę, ze ci zalałam za skórę i latasz za mna po innych forach....ciekawośc, oc
                        > h ta ciekawość....

                        nie schlebiaj sobie już ci pisałam
                        • bergamotka77 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 30.12.11, 11:29
                          ryza malpa ma rację, zgadzam się z każdą jej opinią, napsuła trochę krwi domowym mamom. Pewnie wiele z nich nigdy dotąd nie zastanawiało się nad tym, ze ich cale życie zależy od łaski i niełaski męża, i co jeśli nie daj Boże...

                          Gabi - przeraża mnie trochę twoje infantylne i naiwne podejście do życia. Widać, ze przy całej pozornej pewności siebie, drżysz o swoją sytuację. Twoje całe życie koncentruje się na mężu, jego pracy, znajomych, ich stanowiskach. Pewnie uważa, ze jego żona nie będzie pracować byle gdzie a jak sądzę wykształcenia, ani tym bardziej doświadczenia, za bardzo nie masz. Pewnie jako żona -trofeum ozdabiasz salony jego wpływowych znajomych. Cóż taki life, w pewnych sferach nie wypada pracować. Tylko zapisz się kobieto na prawo jazdy, bo jak wyjedzie to jak się dostaniesz na shopping albo z dzieckiem do lekarza?
                          • gabi683 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 30.12.11, 11:41
                            bergamotka77 napisała:
                            > Gabi - przeraża mnie trochę twoje infantylne i naiwne podejście do życia.

                            Nie wiesz kim jestem ,nie wiesz jak żyje ,nie wiesz ile mam w baku i co mam a czego nie mam ,pozostaje ci gdybać .
                            Widać
                            > , ze przy całej pozornej pewności siebie, drżysz o swoją sytuację.

                            Tak bo pomimo ze mam to czasy są takie ze mogę za moment nie mieć,lub sporo stracić.

                            Twoje całe ż
                            > ycie koncentruje się na mężu, jego pracy, znajomych, ich stanowiskach.

                            No mylisz się raczej na dzieciach mam ich czworo najstarszy syn już mieszka samodzielnie ,a reszta ma 2,6,13 lat wiec jest kim się zajmować.


                            Pewnie u
                            > waża, ze jego żona nie będzie pracować byle gdzie a jak sądzę wykształcenia, an
                            > i tym bardziej doświadczenia, za bardzo nie masz.

                            No tak bo jestem w domu z dziećmi to napawano jestem bidna sierotką z podstawówkątongue_out Mysl sobie co chcesz tongue_out

                            Pewnie jako żona -trofeum ozd
                            > abiasz salony jego wpływowych znajomych.

                            czasem taka rola zony

                            Cóż taki life, w pewnych sferach nie w
                            > ypada pracować.


                            Tylko zapisz się kobieto na prawo jazdy, bo jak wyjedzie to jak
                            > się dostaniesz na shopping albo z dzieckiem do lekarza?

                            Nie i nie martw się o mnie świetnie sobie radzę
            • gabi683 Re: kontrowersyjne: pracująca mama trójki dzieci 29.12.11, 12:49
              ryza_malpa1 napisała:

              > Dowożę na treningi . w domu jestem ok. 16.W czasie gdy dziecko jest na trenigu
              > ja wyginam śmiało ciało na fitnessie obok smile

              Pusta jesteś jak bęben tongue_out
    • fajny.kasik Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 01:29
      Moim zdaniem są etapy w życiu kobiety kiedy pozostanie w domu z rodziną jest uzasadnione np.po urodzeniu dziecka, w czasie choroby itp. Ale wieczne niepracowanie jest dla mnie brakiem ambicji i zwykłym wygodnictwem. Ja nie musiałabym pracować bo mój mąż ma bardzo dobry zawód ale nie wyobrażam sobie aby główną rolą mego życia było "bycie żoną swego męża".

      A prawda jest taka, ze nigdy się nie dojdzie w tej sprawie do porozumienia.Bo kobiety bronić swego zdania aby usprawiedliwić np. swój brak czasu dla rodziny a kobiety tzw. housewifes zawsze będą obstawały przy swoim aby ich bycie w domu było zasadne...

      Anyway -każdy ma prawo do swoich wyborów jakby wszyscy mieli takie samo zdanie byłoby nudno...wink
    • kota_marcowa Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 01:29
      Ho ho, chyba sezon ogórkowy się zaczął, skoro nas wybiórcza obsmarowałabig_grin
    • embea mama trójki dzieci - kontrowersyjne? 29.12.11, 02:23
      Ja jestem zdania, że można "siedzieć w domu" tylko tyle, ile wymaga tego ciąża i niemowlak, a potem DLA WŁASNEGO DOBRA nalezy wyjść z domu do ludzi. Pójście do pracy wymaga od kobietki ładnego ubrania się, wymalowania i super organizacji czasu. Nie możemy nie pracować, bo nie będą nas szanować, niestety. I mąż, i dzieci, i otoczenie.
      Ja mam prawie 40-stkę i trójkę dzieci, w tym dwóch przedszkolaków. Plus poczucie własnej wartości. Bo pracuję zawodowo i za każdym dzieciątkiem pracowałam do późnych tygodni ciąży, potem wykorzystywałam wyłącznie macierzyński. Nie widzę w tym nic złego, że maluchy są w przedszkolu co najmniej do 16,a 11-letnia córka wraca sama autobusem do domu (mieszkamy na wsi). I mam czas na pracę społeczną i co jakiś czas na kulturę, np koncerty lub teatr. No ale nie marnujemy czasu na telewizję - w ogóle nie mamy; nigdy nie mówimy, że coś jest niemozliwe - dojeżdzałam przez 5 lat do pracy pociągiem 3 x w tygodniu 150km w jedną stronę, a dom budowalismy "na odległość". Praca kobiety jest konieczna, no ale to trzeba miecc samozaparcie oraz zrozumienie i pomoc męża, zwłaszcza po urodzeniu dziecka i powrocie do roboty.
      Moje dzieciaki są odważne, bo pępowina rodzicielska jest poluźniona. Nie mówię, ze nie ma kłopotów - córcia raz dostała pałę z matmy, bo nie dopilnowałam; synkowie usypiają w samochodzie, kiedy wracamy z przedszkola, zapominam czasem coś załatwić czy zadzwonić. Ale czuję, że łapiemy życie, bo stac nas na wakacje i na nowe rzeczy do domu; czujemy się potrzebni innym.
      Przepraszam, ale śmieszą mnie babeczki, które nie pracują tłumacząc, że się realizują i robią samo dobro rodzinie. Same sobie jestesmy winne, że przegrywamy z mężczyznami!
    • babajaga99 Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 03:47
      Czytam te wszystkie wypowiedzi i spory. Co wazniejsze, świeta wielkanocne czy boże narodzenie. I myśle sobie, że cyt: "każdemu wedle potrzeb i od każdego wedle możliwosci" - intelektualnych też ! Już na etapie szkoły podstawowej a bardziej szkoły średniej, można wyróżnić które dziewczyny będą "mamuśkami" a które rokują miano "człowieka". To wynosi się z domu i doświadczeń rodzicielskich. Dziewczyny zdolne, inteligentne i ambitne chcą żyć jak "ludzie". Reszta szuka, po ukończeniu edukacji, jak "dobrze wyjść zamąż" i wieść życie w cieniu frajera, który im wszystko zapewni a w zamian dostanie obsługę: praczki, sprzątaczki, kucharki i niańki. Mam dość już lat, by obserwując losy kobiet, które dokonały różnych wyborów opowiadać się za jedną, lub drugą opcją. Żadna nie jest idealna, ale kobieta, która nie ma żadnych zainteresowań ani pasji i zamyka się "w garach" powinna być świadoma, że jest skazana na zależność od innego człowieka a równocześnie skazuje tego człowieka na permanentny stress wynikajacy z odpowiedzialności bycia JEDYNYM żywicielem rodziny. System emerytalny nie zabezpiecza takich kobiet wcale. Dokonywanie wyborów pociąga za sobą ponoszenie konsekwecji. 1. Dzieci nie szanują - na dłuzszą metę - głupich matek. 2. Pomoc dziecku w lekcjach, jak jedynym horyzontem jest kuchnia i ploteczki z innymi "niepracującymi" , nie rokuje nadzieii dla dzieci. 3. fakt, że 50% małżeństw kończy się rozwodem mówi sam za siebie - takie są statystyki. 4. Mężczyzna otoczony, w pracy, madrymi, ambitnymi i ciekawymi kobietami może się szybko znudzic garkotłukiem i co wtedy? Może jednak warto być "człowiekiem" a nie tylko jego cieniem i służką? Widywałam już takie zapłakane, co całe życie "poświeciły rodzinie" i zostały w nędzy, bez szans na żadne zatrudnienie. Ich "wychuchany" - czy nie z braku innych zainteresowań i ambicji aby? - domek stał się norą z płaczącymi z głodu, na zapomogach, dziećmi. Za takie wygodnictwo mogą zapłacić tez dzieci. Uczcie miłe panie swoje córki, że nic nie trwa wiecznie; ani miłość, ani pieniadze, ani uroda. Warto się uczyc i rozwijać zainteresowania i pasje, by w przyszłości nie liczyć na innych a samemu sobą reprezentować niezależnego człowieka. Mój dorosły syn miał "pracującą matkę" teraz na odległość wyczuwa takie co by chciały zapewnić mu wymoszczone gniazdko i pyta mnie: a o czym ja bym z nią rozmawiał, jakim byłaby wzorem dla naszych dzieci? Toż to jemioły! A co jak ja bym zaniemógł? Wymieniłaby mnie na bardziej sprawny model? Kto wykarmiłby mnie i nasze dzieci? Ma chłop rację i narazie się nie żeni-szuka własciwej PARTNERKI.
      • kol.3 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 06:29
        Wyobraź sobie, że życie pisze różne scenariusze czasem bardzo optymistyczne dla nierobów. Pan tyra na 2-3 etatach, pani spędza czas na kawkach i ploteczkach, żyjąc sobie wygodnie i bezstresowo, dziecko niekoniecznie jest bardzo zadbane ani zaopiekowane ani prowadzane na zajęcia dodatkowe (bo pani się zwyczajnie nie chce i nie ma ambicji) i układ ten trwa latami aż do śmierci zatyranego chłopa na starość, po której pani przejmuje wysoką emeryturę i żyje dalej jak pączucho w maśle.
        Te biedne chłopy niekoniecznie się buntują, czasem tyrają jak konie w w kieracie.
      • gryzelda71 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:20
        to najfajniejszy cytacik:
        Mężczyzna otoczony, w pr
        > acy, madrymi, ambitnymi i ciekawymi kobietami może się szybko znudzic garkotłuk
        > iem i co wtedy?

        A wtedy to juz ambitna,ciekawa i mądra kobieta bedzie musiała zając sie misiem hehehe
        • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:51
          Wyzej napisałam że wymienione na młodszy model znam tylko pracujące kobiety. Te domowe kwitna w cieple domowego ogniska. Jakos tym pracującym czegos zabrakło. Teraz sa pracującymi rozwódkami, czesto samotnymi matkami a pan z młodszym modelem mioeszka.
      • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:45
        bardzo mądrze piszesz. To co ja tylko kulturalniej wink
    • aazz91060 Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 05:31
      Zwykle, egoistyczne nieroby.
      • kropkacom Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:17
        Kto wam się karze żenić z tymi nierobami? Poważnie pytam. A może jesteś kobietą, która mówi tak o swojej mamie, babci, siostrze czy sąsiadce? Co pomyślisz jak sam/sama stracisz pracę, albo z innych powodów będziesz w domu?
        • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:46
          Berrobotna kobieta to nie to samo co pani domu z pretensjami.
          • kjojik Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 31.12.11, 14:55
            Nie pracuje od 4 lat, z wyboru, nie wyobrażam sobie powrotu do pracy. Nie wyobrażam sobie pozostawienia dziecka w przechowali ( żłobek, przedszkole) na głupie godziny.
            Starsza córka (3 lata) pozostaje w przedszkolu 8-14 mamy tez maluszka który jest ze mną w domu. Moje zdanie jest takie że miejsce mamy jest przy dziecku, dziecku nie jest potrzebna szczęśliwa mama, której nigdy nie ma, dziecko potrzebuje mamy która jest, która widzi jak się rozwija, dla mnie największa w życiu satysfakcją jest widzieć jak rosną i rozwijają si moje dzieci, jak zdobywają kolejne kamienie milowe, zaczynają mówić, raczkować, chodzić, zdobywają kolejne umiejętności, nie chciałabym tego przegapić za żadną cenę. Jestem wsłuchana we własne dzieci i ich potrzeby, znam je lepiej niż ktokolwiek innych, dla mnie to właśnie jest macierzyństwo. Ani opiekunka, ani przedszkole, nie da dziecku tego co kochająca mama.
            Jest tle sposobów na zarabianie pieniędzy że 10 godzin poza domem? Moja praca wymagałaby, żebym prawie nie widywała się dziećmi (10-18) w domu ok 19 lub później.
            Wyznaję zasadę rodzicielstwa bliskości, zaspakajania potrzeb dziecka (emocjonalnych) to daje mi szczęście, może kiedyś wrócę do pracy, ale wtedy kiedy będę na to gotowa i kiedy będą gotowe moje dzieci. na razie realizuję się w inny sposób.
    • kol.3 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 06:21
      Jeśli chodzi o finansową stronę takiego układu, to po prostu bywają ludzie z dużymi majątkami, gdzie nie ma problemu z dochodami ani z zabezpieczeniem pani na starość/wypadek śmierci męża a i zasoby na przyszłość są wystarczające. Znam takie przypadki choć nie powiedziałabym aby siedzenie w domu odbiło się pozytywnie na stanie umysłowym kobiety.
      Jeśli natomiast pieniędzy w domu jest nieco więcej, a pani już uważa to za powód do porzucenia pracy na stałe, to jest to głupie.
    • gal_ja Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 07:34
      Z dwóch modeli dyskutowanych w tym wątku;
      - niepracującej żony zajmującej się domem, dziećmi i ogrodem, uwalniającej pracującego męża od troski o czynności dnia codziennego, oraz
      - żony - partnerki, pracującej zawodowo, dzielącej z mężem obowiązek utrzymania rodziny,
      wśród znajomych obserwuję częściej model 3. i 4. czyli;
      - żona niepracująca zawodowo, ale i niepoczuwająca się do odpowiedzialności za sprawy domowe - ani dom nie jest "wychuchany", ani mąż uwolniony od obowiązków domowych ("pojedź", "przywieź", "czemu tak długo w pracy", "jedziemy na zakupy" itd.), lub
      - żona pracująca, ale jej zarobki stanowią ułamek zarobków męża i z trudem pokrywają koszt benzyny na dojazdy do pracy, nie mówiąc o dodatkowych kosztach z pracą związanych, niemniej szafującej argumentem "ja też pracuję/zarabiam" dla uzasadnienia "partnerskiego podziału obowiązków domowych". Gdyby rzuciła tę pracę, byłaby to odczuwalna ulga dla domowego budżetu...
      smile
      • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 08:47
        dobre wink
      • mruwa9 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 09:27
        I model idealny, piaty (praktykowany w mojej rodzinie): oboje partnerzy pracuja i wspoluczestnicza zarowno w wychowaniu dzieci, jak i pracach domowych, z podzialem prac z grubsza symetrycznym, o rownym obciazeniu pracami dzieciowo-domowymi.
        O ile moge zrozumiec idee urlopu wychowawczego, o tyle rowniez uwazam, ze dobrowolne rezygnowanie z pracy zawodowej po osiagnieciu przez dzieci wieku przedszkolnego, to strzal we wlasna stope. Argumenty padly powyzej i w artykule (zgadzam sie z nimi), od siebie dodam argument o wzorcu, jaki sprzedajemy w takim ukladzie wlasnym dzieciom: ze zdrowa, pelnosprawna dorosla osoba pasozytuje na innych i uwaza, ze tak jest ok, podczas gdy jedyny zywiciel rodziny goni wlasny ogon.
        • upartamama Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:04
          Idąc dalej tym tropem najlepiej żeby córka była ładna i zaradna, troszeczkę trzpiotka i głupiutka bo najlepiej będzie żeby siedziała w domu. Podstawą jej umiejętności powinno robienie domowego makaronu sklejanie resztek mydła w całość.

          Pamiętajcie że dzieci biorą z nas przykład. Pokażmy im że praca nie hańbi a daje satysfakcję i pieniądz.
          • gal_ja Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:12
            > Idąc dalej tym tropem najlepiej żeby córka była ładna i zaradna, troszeczkę trz
            > piotka i głupiutka bo najlepiej będzie żeby siedziała w domu. Podstawą jej umie
            > jętności powinno robienie domowego makaronu sklejanie resztek mydła w całość.

            Całkiem spora grupa kobiet tak uważa. Z zastrzeżeniem, że urodę da się kupić/namalować/poprawić chirurgicznie, "zaradność" zamienimy na manipulację, a trzpiotką jesteśmy bo tak wygodniej (najlepszy tekst jaki znam na ten temat, to "zawsze znajdzie się jakiś miły pan, który...").

            > Pamiętajcie że dzieci biorą z nas przykład. Pokażmy im że praca nie hańbi a daj
            > e satysfakcję i pieniądz.

            Zgadzam się z tym, że dzieci biorą z nas przykład - 100 %. Ale co do pracy, to zwykle (statystycznie, w Gaussowskiej formie), praca daje albo satysfakcję albo pieniądze. Tak jakoś dziwnie się się składa, że grabarz zarabia lepiej niż "kopacz rowów" na budowie, a komornik lepiej niż referent w dziale finansów wypisujący noty odsetkowe od niezapłaconych w terminie faktur - choć teoretycznie robią to samo...
        • gal_ja Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 18:27
          mruwa9 napisała:

          > I model idealny, piaty (praktykowany w mojej rodzinie): oboje partnerzy pracuja
          > i wspoluczestnicza zarowno w wychowaniu dzieci, jak i pracach domowych, z podz
          > ialem prac z grubsza symetrycznym, o rownym obciazeniu pracami dzieciowo-domowy
          > mi.
          > O ile moge zrozumiec idee urlopu wychowawczego, o tyle rowniez uwazam, ze dobro
          > wolne rezygnowanie z pracy zawodowej po osiagnieciu przez dzieci wieku przedszk
          > olnego, to strzal we wlasna stope. Argumenty padly powyzej i w artykule (zgadza
          > m sie z nimi), od siebie dodam argument o wzorcu, jaki sprzedajemy w takim ukla
          > dzie wlasnym dzieciom: ze zdrowa, pelnosprawna dorosla osoba pasozytuje na inn
          > ych i uwaza, ze tak jest ok, podczas gdy jedyny zywiciel rodziny goni wlasny og
          > on.
          Powiedziałbym, że to jest również mój model idealny - szkoda, że zwykle rządzą indywidualne interesy, a małżeństwo traktowane jest nie jako rozszerzenie rodziny, ale jako "asertywny związek z obcym, acz pożądanym (w danym momencie, z jakiegoś powodu) osobnikiem". W momencie w którym powody pożądania stają się nieistotne (np. osiągniemy zamierzone cele), asertywnie zdążamy ku nowym celom, tzn. rozwodzimy się.
          Małżeństwo, które nie tworzy rodziny jest kupą g****.
        • undoo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 20:55
          Ale skad wiesz, ze goni wlasny ogon? Czy zywiciel rodziny nie moze kochac swojej pracy?

          Czy w rodzinie wielodzietnej, gdzie dzieci sa tez uczone w domu, naprawde nie jest potrzebna na codzien w domu matka? Czy Ty wiesz, ile jest samego pranie przy trojce-czworce dzieci? A ile sie gotuje, zeby zdrowo jadly?
      • leniwy_pierog Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 19:05
        Jest jeszcze wariant 5 czyli lepiej zarabiająca żona, która i tak dała się wrobić w "święte powołanie kobiety" i zapitala w domu, choć zarobki męża stanowią ułamek jej zarobków i małżonek mógłby spokojnie pracę rzucić i zająć się dziećmi i domem, co byłoby ulgą dla rodzinnego budżetu, bo zwolniona z domowego etatu kobieta mogłaby zarabiać więcej. Ale panu honor nie pozwoli.
        • gal_ja Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 19:44
          Z całą pewnością bywają i takie przypadki.
          Ale rzadziej.
          Powiedziałbym - znacznie rzadziej.
          I w sumie dobrze, bo to jakiś debilizm by kobieta utrzymywała rodzinę. Mężczyzna (niestety) znacznie gorzej od kobiety rodzi dzieci, karmi piersią, ma również (zwykle) mniejszy dryg do utrzymania jakiegoś porządku i estetyki w domu.
          Ma również pewne przewagi - np. zwykle lepiej zarabia (kto chce, niech uważa, że to kwestia "szklanych sufitów") ale fakt jest faktem.
          Dlatego praca żony bywa w istocie jej fanaberią, a nie źródłem utrzymania rodziny (jasne, że nie zawsze).
    • upartamama w moim otoczeniu nie ma niepracujących kobiet 29.12.11, 09:50
      Nie wiem jak to jest ale jak w temacie. Nie mam koleżanek które nie pracują bo mają dzieci. Za to mają dzieci i pracują.

      Zawsze spotykałam się z takim nastawieniem, że kobieta powinna pracować dla własnego dobra, żeby mieć poczucie własnej wartości, bo jak widać z postów na forum małe dziecko mamy nie pracujące są sfrustrowane. Czekają od rana na koniec dnia żeby sobie odpocząć. Dobija je monotonia. A że forum jest dla matek dzieci do 6 roku życia tych też jest na nim dużo.

      Moja mama jest emerytką, zapracowaną w domu cały dzień.... Tak jak napisała ryza_malpa czyści podłogę 10 razy, ma oczywiście swoje hobby typu fitness ale widzę że siedzenie w domu to tetryczenie.

      A tetryczeć można nie tylko na emeryturze ale i po 30 tce.

      Możecie się teraz na mnie spuszczać.
      • ceide.fields Re: w moim otoczeniu nie ma niepracujących kobiet 29.12.11, 10:16
        "Mądra niepracująca żona po prostu zadba o swoją przyszłość w postaci majątku własnego,korzystnej polisy, specjalnego konta"

        jak bym oglądała serial w tvn big_grin

        A skąd kasa na to?
    • anias29 A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 10:36
      Tak pytam z ciekawości, bo w większości postów pojawiają się zawsze argumenty (za niepracowaniem) typu "bo 1.000zł nie wniosłoby dużo do domowego budżetu", "bo i tak zarobiłabym ułamek tego, co mąż".
      Z czego wynika, że w domu "siedzą" głównie te emamy, które nie są w stanie zarobić ponad przysłowiową minimalną oraz te, których mężowie zarabiają co najmniej kilkanaście tys miesięcznie.
      • zuzanna56 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 10:47
        anias29 napisała:

        > Z czego wynika, że w domu "siedzą" głównie te emamy, które nie są w stanie zaro
        > bić ponad przysłowiową minimalną oraz te, których mężowie zarabiają co najmniej
        > kilkanaście tys


        Mam takie samo wrażenie czytając posty na tym forum.
        • anias29 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 10:57
          zuzanna56 napisała:

          > Mam takie samo wrażenie czytając posty na tym forum.

          smile
          zastanawiam się, czy "siedziałyby" również zarabiając z grubsza podobnie do męża...
          • zuzanna56 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 11:05
            Pewnie nie. Wiecie co, ja rozumiem że kobieta nie pracuje bo ma małe dzieci, wiadomo. Ale jeśli ma dzieci w szkole, a do tego dobry zawód i możliwość zarobienia, no nie wiem 6-7 tysięcy, pracując 8 godzin dziennie, do tego ma sensowną i lubianą pracę, dobre warunki pracy, to nie pojmuję dlaczego miałaby wybrać niepracowanie i zajmowanie się na przykład dwójką nastoletnich dzieci.
            • mnb0 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 11:25
              Jesli ma lubiana prace, to chyba oczywiste, ze w niej pracuje. Duzo ludzi (wiekszosc?) jednak nie lubi swojej pracy, siedzi w niej tylko dla pieniedzy i tez odlicza godziny do fajrantu. Wiec to chyba logiczne, ze wybierze niepracowanie i zajmowanie sie dwojka nastoletnich dzieci. Dlaczego cie to dziwi?
              • joanna266 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 11:44
                dokładnie.jesli tyle ile zarobi maz starczy na zycie jakie sie chce i lubi to nalezy miec swiadomosc ze nie kazdy jest tak zachłanny na kolejne tysiaki zeby odbębniac przez iles tam lat po pare godzin dziennie w robocie której nie cierpi.na naszym przykładzie moge powiedziec ze na takich 2 tygodniowych wakacjach tracimy dobrych pare tysiaków bo wiadomo jak kota nie ma to myszy harcuja.dlatego tez gdy firma sie rozwijała nie jeszdzilismy nigdzie teraz po paru latach mamy swiadomosc ze kazda mezowa nieobecnosc w firmie po prostu nas kosztuje lecz poza praca jest tez zycie ,pasje itp .nie wszystko to tylko kasa,kasa,kasa.na szczescie maz nalezy to tych co to wiedza ,czuja i nie chca zeby zycie przeleciało im miedzy palcami.nie tylko praca człowiek zyje nawet jesli sie ja lubi .
                • zuzanna56 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 13:08

                  joanna266 napisała:

                  > jesli tyle ile zarobi maz starczy na zycie jakie sie chce i lubi to n
                  > alezy miec swiadomosc ze nie kazdy jest tak zachłanny na kolejne tysiaki


                  Ależ zgadzam się. Tylko nieczęsto mąż zarabia wystarczająco. Gdyby mój zarabiał 20 tysięcy to na pewno pracowałabym na pół etatu. Tak w ogóle nie pracować to bym nie chciała bo lubię swoją pracę, ale chętnie popracowałabym mniej.
                • madzioreck Trzymajcie mnie... 30.12.11, 01:34
                  > dokładnie.jesli tyle ile zarobi maz starczy na zycie jakie sie chce i lubi to n
                  > alezy miec swiadomosc ze nie kazdy jest tak zachłanny na kolejne tysiaki zeby o
                  > dbębniac przez iles tam lat po pare godzin dziennie w robocie której nie cierpi

                  A jak czytam takie teksty - nie lubisz, a ma Cię kto utrzymać, nie pracuj - to mi się nóż w kieszeni otwiera, głównie ze względu na fakt, że co chwilę czytam, że przez bezdzietnych nie będzie kto miał na emerytury pracować smile
              • zuzanna56 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 11:56
                mnb0 napisała:

                > Jesli ma lubiana prace, to chyba oczywiste, ze w niej pracuje. Duzo ludzi (wiek
                > szosc?) jednak nie lubi swojej pracy, siedzi w niej tylko dla pieniedzy i tez o
                > dlicza godziny do fajrantu.


                Aha, no nie wiedziałam że większość ludzi swojej pracy nie lubi. Facet nie lubi ale pracować musi. Kobieta nie lubi to nie pracuje, tak?
                OK, może patrzę po sobie. Moje praca jest w porządku, lubię ją.
                • landora Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 12:47
                  > Jesli ma lubiana prace, to chyba oczywiste, ze w niej pracuje. Duzo ludzi (wiek
                  > szosc?) jednak nie lubi swojej pracy, siedzi w niej tylko dla pieniedzy i tez o
                  > dlicza godziny do fajrantu.

                  No ale to chyba dotyczy obu płci? Co by było, gdyby panowie też zdecydowali, że oni wolą siedzieć w domu i zajmować się dziećmi? tongue_out
                  • gryzelda71 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 12:55
                    Co by było, gdyby panowie też zdecydowali, że
                    > oni wolą siedzieć w domu i zajmować się dziećmi? tongue_out

                    Pracowałaby kobiety?
                    Częściej niż myślisz sa takie układy.
                  • mnb0 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 13:04
                    > No ale to chyba dotyczy obu płci?
                    Tak.

                    > Co by było, gdyby panowie też zdecydowali, że
                    > oni wolą siedzieć w domu i zajmować się dziećmi? tongue_out
                    Sodomia i gomoria! big_grin
                    No jak to, co by bylo? To jest chyba indywidualnie ustalane w kazdym zwiazku. Jesli facet woli siedziec w domu z dziecmi, a kobieta isc do pracy, to kto im broni? Jesli maja stale zrodlo dochodow np. nieruchomosc i oboje chca siedziec w domu to kto im broni? Gorzej, jesli oboje chca siedziec w domu, ale nie maja zadnych pieniedzy, takich tez jest pelno. Zyja chyba z zasilkow.
                    • zuzanna56 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 13:09

                      mnb0 napisała:
                      > To jest chyba indywidualnie ustalane w kazdym zwiazku. J
                      > esli facet woli siedziec w domu z dziecmi, a kobieta isc do pracy, to kto im br
                      > oni?


                      Zgadzam się.
            • gryzelda71 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 11:27
              Ale jeśli ma dzieci w szkole, a do tego dobry zawód i możliwość zarobien
              > ia, no nie wiem 6-7 tysięcy, pracując 8 godzin dziennie, do tego ma sensowną i
              > lubianą pracę, dobre warunki pracy,

              A jak ze dwa podpunkty szwankują,a zwłaszcza ten 6-7 tys to tez ma się do roboty,zeby panie pracujące lepiej sypiały?
              • zuzanna56 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 11:59

                gryzelda71 napisała:

                > A jak ze dwa podpunkty szwankują,a zwłaszcza ten 6-7 tys to tez ma się do robot
                > y,zeby panie pracujące lepiej sypiały?

                Nie rozumiem o co chodzi z tym sypianiem?

                Dobrze, niech sobie kobieta, która jest mądra, wykształcona, ma dwoje nastoletnich dzieci, nie pracuje, choć ma taki zawód, że mogłaby dużo zarobić. Jaj sprawa. Ja tego nie rozumiem, ale jej sprawa. Może woli nie pracować.

                • gryzelda71 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 12:38
                  I sama sobie odpowiedziałaś.Nie twoja sprawasmile
                  • zuzanna56 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 13:05
                    Pewnie że nie mojawink Mogę się dziwić i tylesmile
                    Inna sprawa jest taka że jest chyba bardzo mało mądrych wykształconych kobiet, z doświadczeniem, z dobrą pracą, lubiących tę pracę, które ją tak po prostu rzucają aby żyć z pensji przeciętnie zarabiającego męża. Ale to inny temat w sumie.
                    • gryzelda71 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 13:18
                      Znasz świetnie wykształcone panie co siedzą w chałupach by co dnia zastanawiać się na co wydać dniówke w kwocie 30 zł?
                • mnb0 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 12:56
                  > Dobrze, niech sobie kobieta, która jest mądra, wykształcona, ma dwoje nastoletn
                  > ich dzieci, nie pracuje, choć ma taki zawód, że mogłaby dużo zarobić.
                  Moze dla niej cenniejszy jest CZAS niz pieniadze?

                  > Ja tego nie rozumiem, ale jej sprawa. Może woli nie pracować.
                  A ja nadal nie rozumiem, co cie tak dziwi. To chyba oczywiste, ze woli nie pracowac. Czy gdybys wygrala w totolotka, nadal zaiwanialabys do pracy na 8 godzin dziennie? Ludzie pracuja, bo musza, rzadko dlatego ze tak lubia swoja prace, ze zyc bez niej nie moga. Takie sa statystyki.
                  • zuzanna56 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 13:03
                    Po pierwsze nie pracuję 8 godzin dziennie tylko mniej. No tak, gdybym wygrała wielką sumę, to pewnie bym nie pracowała. Ale to co innego niż gdybym miała męża który zarabia no nie wiem 10 tysięcy, wtedy bym pracowała. Wygrana a dobrze zarabiający mąz to są dwie różne sprawy.
                    • rosapulchra-0 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 30.12.11, 11:01
                      A teraz dlaczego pracujesz? Bo chcesz? Czy musisz?
                      (domyślam się odpowiedzi na potrzeby tej dyskusji)
            • przeciwcialo Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 17:04
              Jaki procent luidzi w Polsce zarabia 6-7 tys? Wiekszosc poniżej sredniej krajowej.
      • h2so4_pl Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 13:24
        Niekoniecznie. Odeszłam z pracy na urlop macierzyński i wychowawczy a potem złożyłam wymówienie zarabiając nieco ponad średnią krajową. Byłam zatrudniona na stanowisku adiunkta. Mój mąz zarabiał nieco więcej, ale nie były to kominy, nie był prezesem firmy itd. Budżetówka+ praca dodatkowa. Typowa klasa średnia.
      • przeciwcialo Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 17:02
        Rasowa ematka to specjalistka wysokiej klasy na wysokim stołku. TYlko kto kurna pracuje w tesco na kasie, w szpitalach na oddziałach, w szkołach itp? Nieudacznicy?
        • deodyma Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 17:51
          przeciwcialo napisała:

          > Rasowa ematka to specjalistka wysokiej klasy na wysokim stołku. TYlko kto kurna
          > pracuje w tesco na kasie, w szpitalach na oddziałach, w szkołach itp? Nieudacz
          > nicy?


          no przeca nie ematka.
          tu same korporacyjne szychy siedzabig_grin
          alez watek sie rozwinal...

          • gabi683 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 18:17
            deodyma napisała:
            > no przeca nie ematka.

            jak nie są dziewczyny które głośno mówią gdzie pracują i się tego nie wstydzą tongue_out

            > tu same korporacyjne szychy siedzabig_grin

            zony tych szych toi owszem tongue_out które się obraża tongue_out
            • deodyma Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 19:17
              gabi, nie zrozumialas ironii...
              do Ciebie i siedzacych w domu z wyboru, nic nie mam, ale smiesza mnie te panie, ktore tak bardzo "troszcza" sie o takie, jak Ty , czyli tak naprawde zycza im zle.
              poki co, ja tez na dzien dzisiejszy dzien, jestem zona swojego meza( mam w domu male dziecko) i poki co, tez nie wiem, kiedy wroce do pracysmile
              gdzie pracowalam, tez pisalam, kariery nigdy nie zrobilam i jest tu taki przyglup forumowy, ktory wciaz mi wypomina Biedronke, w ktorej pracowalambig_grin
              panie zyja w swiecie fantazji i chyba nie zdaja sobie sprawy, ze one z czasem tez moga zostac wymienione na mlodszy model i meza nie bedzie jakos obchodzilo, czy pani pracowala, czy nie.
              w takich watkach widac, co wylazi z ludzi.
              troll bagienny wiedzial, co robismile

              • gabi683 Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 19:32
                deodyma napisała:

                > gabi, nie zrozumialas ironii...

                dokładnie jakoś zakręcona jestem ale to dla tego ze tyle osób się o mnie troszczy i o moje życie

                > do Ciebie i siedzacych w domu z wyboru, nic nie mam, ale smiesza mnie te panie,
                > ktore tak bardzo "troszcza" sie o takie, jak Ty , czyli tak naprawde zycza im
                > zle.

                podnoszenie ego ,takie żmijki tongue_out

                > poki co, ja tez na dzien dzisiejszy dzien, jestem zona swojego meza( mam w domu
                > male dziecko) i poki co, tez nie wiem, kiedy wroce do pracysmile
                > gdzie pracowalam, tez pisalam, kariery nigdy nie zrobilam i jest tu taki przygl
                > up forumowy, ktory wciaz mi wypomina Biedronke, w ktorej pracowalambig_grin

                ale czy coś jest złego pracować w Biedronce ?Praca jak każda inna smile

                > panie zyja w swiecie fantazji i chyba nie zdaja sobie sprawy, ze one z czasem t
                > ez moga zostac wymienione na mlodszy model i meza nie bedzie jakos obchodzilo,
                > czy pani pracowala, czy nie.

                100% racjitongue_out

                > w takich watkach widac, co wylazi z ludzi.
                > troll bagienny wiedzial, co robismile
                >

                dokładnie
      • undoo Re: A ile zarobiłaby niepracująca pracując? 29.12.11, 21:14
        A moze siedzi w domu, bo jest w trudnej ciazy i nie blokuje przodowniczkom pracy etatu? tongue_out
    • gryzelda71 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:41
      Niesamowita jest troska o te niepracujące kobiety hehehe.
      Siedzi taka pani w pracy i myśli jakie nieszczęście spadną na sąsiadkę co z 3latkiem na spacer chodziwink,jak to z dnia na dzień zostanie bez złotóweczki na życie.
      A może ma już dość jej męża co siedząc obok niej ,mądrej,ambitnej i ciągle smali cholewki a ona ma już dość?
      • zuzanna56 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:50
        Nie chciałabym całe życie nie pracować, ale rok czy dwa przerwy - chętnie. Albo najlepiej na pół etatusmile zamiast półtora. Jeśli czyjś mąż zarabia kilkanaście tysięcy i żona może zostać kilka lat w domu - to ja mogę tylko pozazdrościćsmile
      • deodyma Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:55
        wiesz gryzeldo, pomyslalam o tym samym.
        najwiecej krzycza tu te pracujace, szczesliwe i spelnione.
        wrecz marza o tym, zeby znajomej/kolezance/sasiadce, ktore sa "zona swojego meza", powinela sie noga i zostala z niczym.
        coz za milosc do blizniego...
        a w niedziele do kosciolka poleci, wyspowiada sie i wszystko zostanie im wybaczonesmile
        taka "troska" o przyszlosc tych niepracujacych wyziera z tych postow/watku, ze mozna sie naprawde WZRUSZYC ( chlip chlip)big_grin
      • joanna266 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 10:59
        mamy własna firme ,troche pomagam w jej prowadzeniu ale ciezko to pogodzic z ogarnianiem 4 dzieci,wozeniem i przywozeniem ze szkoły,zajecia dodatkowe itp.ale znajduje czas na swoje pasje ostatnio zumba i ceramika smilemam swoje konto na które jest ustawiony stały wpływ z którego moge spokojnie odkładac spora sumke co miesiac nie odmawiajac sobie niczego a lubie sobie poszopowac nie powiemsmile.lokate na emaryture tez posiadam.maz postarał sie zebym w zaden sposób nie czuła sie gorsza prez to ze" nie pracuje"rozdzielnosci majatkowej tez nie mamy wiec firma jest wspolna i cały dorobek zycia tez.czuje sie bezpieczna nawet pomijajac fakt ze maz pozamna i dziecmi swiata nie widzi.nawet przez moment nie zazdroszcze moim korporacyjnym styranym psychicznie i fizycznie kolezankom które dzieci widza czesto tuz przed snem i które z braku czasu maja na pozór udane małzenstwa.
        • zuzanna56 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:08

          joanna266 napisała:

          > nawet przez moment nie zazdrosz
          > cze moim korporacyjnym styranym psychicznie i fizycznie kolezankom które dzieci
          > widza czesto tuz przed snem i które z braku czasu maja na pozór udane małzens
          > twa.

          Tylko takie masz koleżanki? A nie można pracować 5-7-8 godzin dziennie, zarabiać przyzwoicie, mieć sensowną pracę, udane małżeństwo, zadbane dzieci???
          • gryzelda71 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:23
            Można.Tak jak i można mieć dzieci męża i kasę nie pracując.
          • joanna266 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:27
            oczywiscie ze mozna.ale tylko na tym forum spotykam w zdecydowanej wiekszosci kobiety zachwycone praca w korporacjach, majace mega udane małżenstwa i zawsze oganiete zadbane dzieci dla których maja bardzo duzo czasu.w zyciu realnym takich kobiet jest bardzo mało. nawet moja kuzynka która jest szefowa jednej z bardzo poczytnych gazet na prace i na zycie po niej strasznie narzeka choc zarobki ma swietne ale co z tego kiedy nie ma ich tak naprawde kiedy upłynniac a dzieci i meza widzi w zasadzie gdy spia.znam takie co pracuja po kilka godzi n i niby czasu wiecej ale wtedy zarobki smiesznie małe i jakos słabo sie to wszystko kalkuluje kiedy odejmie sie za nianie lub za przedszkole.no jest jeszcze forum jak juz pisałam wczesniej ale tu same miss swiata w wysokim iq ,swietną praca i błyskowtliwymi dziecmi i banderaa przy boku.tylko jakos wole sie do swego swiata odnoscic....
            • zuzanna56 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 12:03

              joanna266 napisała:

              > oczywiscie ze mozna.ale tylko na tym forum spotykam w zdecydowanej wiekszosci
              > kobiety zachwycone praca w korporacjach, majace mega udane małżenstwa i zawsze
              > oganiete zadbane dzieci dla których maja bardzo duzo czasu.w zyciu realnym tak
              > ich kobiet jest bardzo mało.

              I tu jest odpowiedźwink Nie ma o wierzyć w to to tu niektóre osoby wypisująwink

              Tu piszą e-mamy pracujące w korporacjach i tą pracą zachwycone? Kto? Mają czas na forum? wink
            • kres_8 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 19:12
              > ale tylko na tym forum spotykam w zdecydowanej wiekszosci
              > kobiety zachwycone praca w korporacjach, majace mega udane małżenstwa i zawsze
              > oganiete zadbane dzieci dla których maja bardzo duzo czasu.w zyciu realnym tak
              > ich kobiet jest bardzo mało.
              Jest dokładnie odwrotnie- na tym forum przez pół tego wątku produkowały się głównie kobiety domowe, a jedyną kobietą pracującą zawodowo udzielającą się tu przez długi czas była ryża-małpa, dopiero w drugiej części wątku ujawniły się nieliczne pracujące, wyrażające swoje zdziwienie, że można być tak beztroskim w dzisiejszych niepewnych czasach.
              ALe mniejsza o statystykę. Mnie zastanawia coś innego, na ile realne są te liczne tu opisy zadowolonych pań domu, jakie to one prowadzą fascynujące życie, wcale nie ograniczają się do sprzątania i gotowania, o nie. One licznie uczęszczają do teatrów i filharmonii, chodzą do kina i na basen, znają 5 języków, między gotowaniem posiłków czytają literaturę sf, chodzą na fitness i do kosmetyczki, takie są zadbane i cudowne, że mąż nigdy ich nie rzuci.
              Czy to jest realne? myślę , że o wiele mniej niż istnienie zadowolonych ze swej kariery kobiet pracujących.
              A tak naprawdę rzeczywistość jest zróżnicowana, truizm, ale jakoś tu wszystko zbyt spolaryzowane, żeby go dostrzec.
              Są kobiety sfrustrowane: a) siedzeniem w domu, bo wbrew pozorom wcale nie mają tak wiele czasu czy pieniędzy na rozwijanie pasji, a i monotonia życia tłumi ambicję; b) chodzeniem do pracy, bo pracują ciężko za psie pieniądze a szans na karierę nie ma, a w dodatku czasu na rodzinę i pasje ciągle za mało.
              Tak samo zadowoleni ludzie bywają i tu, i tu: w pracy, gdy mogą rozwijać karierę, i w domu, bo mają więcej czasu na wszystko włącznie z wyrafinowanym hobby, choć to ostatnie mało jest prawdopodobne, bo zwykle ludzie ciekawi o fascynujących zainteresowaniach mają również silne ambicje.
              I jeszcze co do oceniania wkładu własnego, kobieta zajmująca się czwórką dzieci, gospodarstwem i chorującą matką pracuje o wiele ciężej niż pani przy biurku na etacie, nie mówiąc o pani domowej spedzająej pół dnia na szopingu czy równie rozwijających ploteczkach z podobnie ambitnymi przyjaciółkami.
              • kropkacom Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 19:24
                > Jest dokładnie odwrotnie- na tym forum przez pół tego wątku produkowały się gł
                > ównie kobiety domowe, a jedyną kobietą pracującą zawodowo udzielającą się tu pr
                > zez długi czas była ryża-małpa,

                I po co było małpa zakładać nowego nicka?
                • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 20:27
                  Ech, to nie ja. Nie każdy kto mądrze mówi jest mną smile Niestety....
                  W nawiązaniu do dyskusji pragnę nadmienić:
                  1. nie pracuję w korporacji - pracuję z małym zespołem podobnych mi ludzi,nie wiem co to korporacja - u nas "na wsi" takich nie ma. Są za to normalni pracodawcy, normalni mężowie i normalni współpracownicy z którymi można się dogadać w kwestiach organizacyjnych,
                  2. nie uważam, że praca chroni przed porzuceniem przez męża - po prostu ja gdy mężowi się odwidzę poradzę sobie finansowo i przejdę to bez większych strat , gorzej z kobietami bez zabezpieczeń materialnych i bez pracy. Dla męża to też wygodne - wie, ze jestem z nim nie dlatego, ze bez niego sobie nie poradzę tylko dlatego, że fajny z niego facet.
                  3. stać mnie na niepracowanie ale jednak pracuję - podobnie jak jedna z moich współpracowniczek - ma naskładane na koncie na 100 żyć, nieruchomości nakupiła do obdzielenia trzech pokoleń do przodu a jednak do pracy chodzi....nienormalna jakaś??? No bo kto normalny chodzi do pracy dla adrenaliny, z powodów towarzyskich, dla nowych wyzwań, rozwoju , prestiżu? Bo jakoś zmienia się w tej pracy świat na ładniejszy?Bo ma się władzę, wpływy , pieniądze? (żeby nie było niedomówień - nie mówię o sobie tylko o kimś z kim pracuję) Jeśli ktoś myśli, ze praca zawodowa to kierat i nieszczęście to jednak mu współczuję bo oznacza to, że nigdy satysfakcjonującej pracy nie miał i miał nie będzie z takim podejściem. Bo nie wykona tego niewygodnego kroku do przodu - nie pójdzie na początek do pracy za 1000 zł albo za darmo, żeby się czegoś nauczyć bo bardziej mu się opłaci na dzień dzisiejszy siedzieć w domu albo to poniżej jego godności. Bo on by poszedł ale za 20 tys ( tylko kto mu tyle da na początek?).
                  4. nie uważam, że kobiety domowe są głupie - uważam, że są nieodpowiedzialne i bez wyobraźni. Patrz punkt 2.
                  5. Nie jestem sfrustrowana - byłam sfrustrowana gdy siedziałam w domu bez roboty - z nikim nie można się spotkać jak dziecko w szkole bo wszyscy w pracy, dom ogarnięty w trzy godziny, obiad ugotowany, hobby mam ale ile można? Czułam się źle bo byłam samotna, niedoceniana przez społeczeństwo, budząca litość bo na bezrobociu. Poza tym nie znoszę czynności domowych bo są jałowe : człowiek posprząta a tu znów nabałaganione, ugotuje - zjedzą, wypierze - nic z tego nie wynika.Męka.
                  6. Teraz jestem naprawdę zadowolona ze swojego życzenia i nie rozumiem jak można uwięzić się w domu i w garach na własne życzenie. I wbrew kilku sugestiom jakie tu padły wcale kobietom domowym nie zazdroszczę - ja im współczuję bo ich życie nie zależy od nich.
                  • kropkacom Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 20:32
                    Tia... Na drugi raz trzeba być sprytniejszym, a nie zakładać nowe konto i jeszcze wymieniać swój stary nick w poście.
                    • kres_8 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 22:16
                      > Tia... Na drugi raz trzeba być sprytniejszym, a nie zakładać nowe konto i jeszcze wymieniać swój stary nick w poście.
                      Chyba tylko ktoś wyjątkowy prosty wpadłby na taki pomysł, a ktoś tak ograniczony nigdy nie znalazłby pracy.
                      A niektórym tak bardzo ambitnym i rozwijającym się nieustannie w zaciszu domowym lub na ploteczkach z przyjaciółkami przydałoby się trochę więcej wiedzy na temat IP, wtedy może przestałybyście snuć teorie spiskowe
                      • kropkacom Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 22:22
                        Masz już całe dwa posty big_grin Bravo!!
                        • kres_8 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 15:13
                          Bravo, już wiemy że potrafisz liczyć do dwóch.
                          To teraz zapytaj kogoś bardziej kumatego, co to jest numer IP
                  • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 20:34
                    Juz dawno zrozumiałam prosta kwestie- kazdemu co innego słuzy. I jest takie ładne i modne obecnie słowo- tolerancja. Żyj i daj życ innym.
                    • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 20:40
                      A czy ja nie daję? No przecież daję...nie nawołuję do wystrzelania.Jak ktoś nie rozumie, że można chodzić do pracy pomimo ze kogoś stać na niechodzenie tak samo ja nie rozumiem innych spraw.
                      Może faktycznie za bardzo naskoczyłam - jeśli tak to przepraszam.
                      Nie będę się więcej kłócić i znieważać .
                      Od nowego roku się poprawię i będę mniej wredna.
                      • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 20:48
                        No i pieknie.
                        Ja przy trójce marze czasami o byciu mama domowa jak padam na nos, wracam po pracy, odbieram dzieci, jadę prosto na trening, mąz nas zgarnia i wracamy o 19. O tym ze na obiad wczorajsza zupa to pikus. Nie jest łatwo.
                  • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 20:53
                    ryza_malpa1 napisała:

                    > Ech, to nie ja. Nie każdy kto mądrze mówi jest mną smile Niestety....

                    Nie schlebiaj sobie ,bo za mądra to ty nie jesteś widząc co piszesz ..

                    > W nawiązaniu do dyskusji pragnę nadmienić:
                    ładne wypociny pol dnia się nad tym zastanawiałaś ?


                    > 1. nie pracuję w korporacji - pracuję z małym zespołem podobnych mi ludzi,nie w
                    > iem co to korporacja - u nas "na wsi" takich nie ma.
                    cudowna wieś mlekiem i miodem płonąca ,obudź się .I nie sadze aby jakiś normalny pracodawca pozwolił na całodniowe siedzenie w necie.

                    Są za to normalni pracoda
                    > wcy, normalni mężowie i normalni współpracownicy z którymi można się dogadać w
                    > kwestiach organizacyjnych,

                    Normalni co to znaczy ?Nie posiadają czółek i nie świecą bo zapewne reszta ludzi w Pl to nie normalni i szefów maja be ...

                    > 2. nie uważam, że praca chroni przed porzuceniem przez męża - po prostu ja gdy
                    > mężowi się odwidzę poradzę sobie finansowo i przejdę to bez większych strat , g
                    > orzej z kobietami bez zabezpieczeń materialnych i bez pracy.

                    Dziękuje za twoją troskę ale zapewniam cię nikt nikogo nie zdradzi ,a jak by to miało miejsce to raczej on zostanie bez niczego tongue_out

                    Dla męża to też wy
                    > godne - wie, ze jestem z nim nie dlatego, ze bez niego sobie nie poradzę tylko
                    > dlatego, że fajny z niego facet.

                    i tej wersji się trzymaj tongue_out

                    > 3. stać mnie na niepracowanie ale jednak pracuję - podobnie jak jedna z moich w
                    > spółpracowniczek - ma naskładane na koncie na 100 żyć, nieruchomości nakupiła
                    > do obdzielenia trzech pokoleń do przodu a jednak do pracy chodzi....nienormalna
                    > jakaś???

                    jej wybór jej życie ,i jej sprawa nie zazdroszczę bo w dzisiejszych czasach każdy może wszystko kupić .Wiec co to za przykład ,bo pracuje no proszę cię .


                    No bo kto normalny chodzi do pracy dla adrenaliny, z powodów towarzys
                    > kich, dla nowych wyzwań, rozwoju , prestiżu?

                    normalnie urzekła mnie jej historia tongue_out

                    Bo jakoś zmienia się w tej pracy ś
                    > wiat na ładniejszy?

                    no cudowny tongue_out


                    Bo ma się władzę, wpływy , pieniądze? (żeby nie było niedomó
                    > wień - nie mówię o sobie tylko o kimś z kim pracuję) Jeśli ktoś myśli, ze praca

                    Wiesz co obudź się ,ty tego nie masz i podejrzewam ze nigdy nie będziesz mieć ,masz parcie na szkło i jarają ciebie takie osoby.Gówno wiesz o ludziach na stanowiskach ,a ja wiem sporo z własnego podwórka tongue_out

                    > zawodowa to kierat i nieszczęście to jednak mu współczuję bo oznacza to, że ni
                    > gdy satysfakcjonującej pracy nie miał i miał nie będzie z takim podejściem. Bo
                    > nie wykona tego niewygodnego kroku do przodu - nie pójdzie na początek do prac
                    > y za 1000 zł albo za darmo, żeby się czegoś nauczyć bo bardziej mu się opłaci n
                    > a dzień dzisiejszy siedzieć w domu albo to poniżej jego godności.

                    No tak jasne ,co ciebie to obchodzi ?


                    Bo on by posz
                    > edł ale za 20 tys ( tylko kto mu tyle da na początek?).

                    jak dobrze zna swój fach to dla czego nie miał by zarobić tych 20 tys ?


                    > 4. nie uważam, że kobiety domowe są głupie - uważam, że są nieodpowiedzialne i
                    > bez wyobraźni. Patrz punkt 2.

                    jestem bardzo odpowiedzialna osobą ,uwierz.proponuje napić się melisy dobrze ci to zrobi

                    > 5. Nie jestem sfrustrowana - byłam sfrustrowana gdy siedziałam w domu

                    bo wolisz prace niż własny dom ,ale nie che oceniać to twój wybór.

                    bez robot
                    > y - z nikim nie można się spotkać jak dziecko w szkole bo wszyscy w pracy, dom
                    > ogarnięty w trzy godziny, obiad ugotowany, hobby mam ale ile można?

                    Do roboty to psy i koty do pracy ludzie tongue_out

                    Czułam się
                    > źle bo byłam samotna, niedoceniana przez społeczeństwo, budząca litość bo na be
                    > zrobociu.

                    hehheheh to jest najlepsze

                    Poza tym nie znoszę czynności domowych bo są jałowe : człowiek posprz
                    > ąta a tu znów nabałaganione, ugotuje - zjedzą, wypierze - nic z tego nie wynika
                    > .Męka.

                    dla ciebie a ja to lubię tongue_out

                    > 6. Teraz jestem naprawdę zadowolona ze swojego życzenia i nie rozumiem jak możn
                    > a uwięzić się w domu i w garach na własne życzenie. I wbrew kilku sugestiom jak
                    > ie tu padły wcale kobietom domowym nie zazdroszczę - ja im współczuję bo ich ży
                    > cie nie zależy od nich.

                    Cudowna jesteś tongue_outA powiedz mi od kogo ?
                    • kres_8 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 22:42
                      > Dziękuje za twoją troskę ale zapewniam cię nikt nikogo nie zdradzi
                      ale skąd o tym możesz wiedzieć na 100%?
                      > a jak by to miało miejsce
                      przed chwilą zapewniałaś że do tego nie dojdzie, zaprzeczasz sama sobie
                      > to raczej on zostanie bez niczego tongue_out
                      kobieto, skąd się w tobie bierze tyle pewności co do przyszłości zależnej od tylu niewiadomych czynników? zakładasz, że przy ewentualnej zdradzie oskubiesz swego męża z całego majątku, na który głównie on zapracował. Bardzo to szlachetne z twej strony, żyć na jego koszt a potem puścić go w skarpetkach, tylko dlatego, że prawdopodobnie miał dość wiszącego na nim leniwego bluszczu.
                      Nie zapomnij tylko odkładać już teraz kasę na najbardziej bezwzględnego adwokata, tacy są drodzy

                      > Bo jakoś zmienia się w tej pracy świat na ładniejszy?
                      > no cudowny tongue_out
                      jak ci się nie podoba otaczający cię świat, to może zacznij go zmieniać bardziej aktywnie zamiast plotkowania z psiapsiółkami o najnowszym modelu pieluszek?

                      > Gówno wiesz o ludziach na stanowiskach ,a ja wiem sporo z własnego podwórka tongue_out
                      mówisz o stanowisku kury domowej?

                      > No tak jasne ,co ciebie to obchodzi ?
                      Ona zapewne próbuje zrozumieć, jak można na własne życzenie tak sobie spartolić życie

                      > jak dobrze zna swój fach to dla czego nie miał by zarobić tych 20 tys ?
                      bo żeby dobrze poznać swój fach to zwykle trzeba długo pracować, najczęściej zaczynając za średnią krajową. w każdym razie od czegoś trzeba zacząć, i raczej nie od 20 tys.

                      > >ja im współczuję bo ich życie nie zależy od nich.
                      > Cudowna jesteś tongue_outA powiedz mi od kogo ?
                      Od tego, który płaci za ich rachunki?
                      • crises Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 15:10
                        Rany, ile ja znalałam takich naiwnych laś, które też opowiadały na prawo i lewo, jak to są męża pewne, a jakby co, to i tak go puszczą w skarpetkach. A jak przyszło co do czego, okazało się, że zostawały z 10 zł w portfelu, cwany facet wykolegował wszystkich, firmę przepisując na kochankę, a sąd zasądził 300 zł alimentów od faceta, który płakał, że tak bardzo chciałby płacić, ale nie ma z czego.
                    • kocio_007 do gabi 29.12.11, 23:09
                      Prosta z ciebie kurka. Nie dowierzasz, że ktoś może miec satysfakcjonującą pracę za dobre pieniądze i jeszcze sporo wolnoSCi w niej, bo najwyraźniej nikt ci takiej nie zaproponował. Podejrzewam że wykształcenie i kompetencje nie te. Wyobraź sobie, że są zawody twórcze, w których duże pieniądze (kilka-kilkanaście tys. miesięcznie) płaci się za napisanie w ciągu dnia np. 3 radiówek (reklama). Jak jesteś bystra, zajmie ci to w sumie godzinę. A resztę czasu możesz siedziec w necie i nikt ci słowa nie powie. Potem wybierasz głosy i muzykę z banku głosów, bardzo przyjemna i twórcza praca. Następnego dnnia nagrywasz radiówkę w studiu, często z popularnym aktorem (b. często tak sobie dorabiają).I też jest bardzo miło, pośmiac się można, a jak wybierzesz dobre studio nagraniowe, to i lanczyk ci przyniosą - gratis i pod nos.
                      No ale co ty możesz o tym wiedziec, osoba, której praca kojarzy się wyłącznie z męką i przymusem.
                      • rosapulchra-0 Re: do gabi 30.12.11, 00:15
                        No to pięknym, twórczym wręcz! poziomem się kocio wykazało. Pogratulować!
                        uncertain
                        • ryza_malpa1 Re: do gabi 30.12.11, 08:51
                          kocio prawdę mówi a jeśli chodzi o wyzwiska to już zostałam nazwana "pustym bębnem" smile))) jaki kraj - taki obyczaj smile
                          • rosapulchra-0 Re: do gabi 30.12.11, 10:08
                            Nie czytałam całego wątku, jutro sobie poczytam, bo dziś czasu ni chu chu.
                            A ten 'pusty bęben' to tak zupełnie za darmo? Bo z doświadczenia wiem, że każda akcja rodzi reakcję..
                            • ryza_malpa1 Re: do gabi 30.12.11, 10:19
                              Nie, nawsadzałam . I wzajemnie.
                              • gabi683 Re: do gabi 30.12.11, 11:27
                                ryza_malpa1 napisała:

                                > Nie, nawsadzałam . I wzajemnie.

                                Oczywiście samo wyszło tongue_out
                          • gabi683 Re: do gabi 30.12.11, 11:27
                            ryza_malpa1 napisała:

                            > kocio prawdę mówi a jeśli chodzi o wyzwiska to już zostałam nazwana "pustym bę
                            > bnem" smile))) jaki kraj - taki obyczaj smile

                            no bo jesteś tongue_out
                      • h2so4_pl Re: do gabi 30.12.11, 09:25
                        Ja, choć nie mam pojęcia co to są "radiówki", i nie zarabiam kilkunastu tysięcy miesięcznie, wiem co to jest satysfakcjonująca praca.
                        Miałam ją na wszystkich etapach życia- nawet wtedy gdy nie pracowałam zawodowo i zajmowałam się dzieckiem.
                        I zastanawiam się co sprawiło mi większą radość- czy odebranie przeze mnie dyplomu doktorskiego czy szkolne sukcesy mojego syna czy to, że dostał się i dobrze studiuje na trudnym uniwersyteckim kierunku.
                        • zuzanna56 h2so4 pl 30.12.11, 10:08
                          Mądra babka z ciebie. Fajnie piszeszsmile
                          • rosapulchra-0 Re: h2so4 pl 30.12.11, 10:10
                            Zgadzam się z przedmówczynią.
                      • gabi683 Re: do gabi 30.12.11, 11:26
                        kocio_007 napisała:

                        > Prosta z ciebie kurka. Nie dowierzasz, że ktoś może miec satysfakcjonującą prac
                        > ę za dobre pieniądze i jeszcze sporo wolnoSCi w niej, bo najwyraźniej nikt ci t
                        > akiej nie zaproponował.

                        Ta widzisz mylisz się bo pracowałam ,ale przyszedł czas ze z niej zrezygnowałam.Po pierwsze zwolniłam etat .Po drugie nie było takiej potrzeby aby pracować jak wół tongue_out


                        Podejrzewam że wykształcenie i kompetencje nie te.

                        Bo każdy kto zostaje w domu jest prostakiem i tępakiem ,mylisz się

                        Wyob
                        > raź sobie, że są zawody twórcze, w których duże pieniądze (kilka-kilkanaście ty
                        > s. miesięcznie) płaci się za napisanie w ciągu dnia np. 3 radiówek (reklama). J
                        > ak jesteś bystra, zajmie ci to w sumie godzinę.

                        Ja nie poszukuje pracy

                        A resztę czasu możesz siedziec
                        > w necie i nikt ci słowa nie powie. Potem wybierasz głosy i muzykę z banku głosó
                        > w, bardzo przyjemna i twórcza praca. Następnego dnnia nagrywasz radiówkę w stud
                        > iu, często z popularnym aktorem (b. często tak sobie dorabiają).I też jest bard
                        > zo miło, pośmiac się można, a jak wybierzesz dobre studio nagraniowe, to i lanc
                        > zyk ci przyniosą - gratis i pod nos.
                        > No ale co ty możesz o tym wiedziec, osoba, której praca kojarzy się wyłącznie z
                        > męką i przymusem.

                        zabastuj zabastuj to było do jednej osoby a nie do wszystkich
                        • kocio_007 Re: do gabi 30.12.11, 13:25
                          Pozwole sobie odpowiedziec. Moją dużą zaletą jest szczerośc. Spróbuj to docenic. Odniose się do twoich komentarzy:
                          Ta widzisz mylisz się bo pracowałam ,ale przyszedł czas ze z niej zrezygnowałam
                          > .Po pierwsze zwolniłam etat .Po drugie nie było takiej potrzeby aby pracować
                          > jak wół :
                          Znów to samo. Nie każda praca jest pracowaniem jak wół. Jeśli lubisz/kochasz to co robisz - tym bardziej. Wida, że tego stanu nie doświadczyłaś. To, że Ty pracę automatycznie tak postrzegasz, znaczy że miałas inne doświadczenia lub znasz to tylko ze słyszenia ("życie jest cięzkie").

                          Bo każdy kto zostaje w domu jest prostakiem i tępakiem ,mylisz się

                          Myślę, że na pewno jest człowiekiem specyficznym, z którym mi niekoniecznie po drodze. Co do ciebie - twój sposób wypowiedzi, błędy jakie popełniasz (mamą, panią - w celowniku, czółki itp), poziom argumentacji - to wszystko świadczy o jakby tu powiedziec... daleko posuniętym średniactwie. Średnie wykształcenie, zgadłam? Wiem, że osoby "nie z twojej bajki" - te które pracują, bo chcą, bo lubią - wiedzą, o czym piszę. Na razie tyle, bo teraz jest ten moment, że musze popracowac.
                          • rosapulchra-0 Re: do gabi 30.12.11, 14:00
                            Łatwo ci besztać Gabi, tak przyjemnie się teraz poczułaś, prawda? Lepsza, mądrzejsza, lepiej wykształcona, z fajną, twórczą pracą.. Czemu nie podejmiesz dyskusji z.. np. H2SO4? A może z Verdaną czy kimś innym na ich poziomie? Obstawiam, że to za wysokie progi dla ciebie, a swoje bajeczki o komponowaniu reklam schowaj sobie głęboko do szuflady. Na forum wszystkie są doskonałe, ty też. Wrażenia na nikim nie zrobiłaś.
                            • rosapulchra-0 Re: do gabi 30.12.11, 14:01
                              Jeszcze jedno: nie myl szczerości z chamstwem, nawet tym ubranym w ładne słówka.
                              • gabi683 Re: do gabi 30.12.11, 14:46
                                rosapulchra-0 napisała:

                                > Jeszcze jedno: nie myl szczerości z chamstwem, nawet tym ubranym w ładne słówka
                                > .

                                Wiesz co to jest -to jest właśnie to o czym cały czas pisze podnoszenie sobie ego i wycieranie sobie dupy kobitami które cha być w domu .Jestem teraz chamska ale zam kilkanaście kobiet pracujących i opieprzających się za kasę swojego pracodawcy tongue_out
                                • rosapulchra-0 Re: do gabi 30.12.11, 23:44
                                  Gabi, to było skierowane do kocio suspicious
                                  • gabi683 Re: do gabi 31.12.11, 09:36
                                    rosapulchra-0 napisała:

                                    > Gabi, to było skierowane do kocio suspicious

                                    wiem i opowiedz była do niej smile
                            • kocio_007 Re: do gabi 30.12.11, 22:16
                              Czemu nie podejmiesz dysku
                              > sji z.. np. H2SO4? A może z Verdaną czy kimś innym na ich poziomie? Obstawiam,
                              > że to za wysokie progi dla ciebie, a swoje bajeczki o komponowaniu reklam schow
                              > aj sobie głęboko do szuflady. Na forum wszystkie są doskonałe, ty też. Wrażenia
                              > na nikim nie zrobiłaś.

                              Nie rozumiem. Podejmuję dyskusję z tym, z kim chcę, mam sobie szukac tylko osób z doktoratem smile byłoby nudno. Akurat z kwasem siarkowym wink zgadzam się. Co do reklam, myślisz że jak powstają? Ktoś musi to robic, i robi sie je w takich specjalnych miejscach. Miejsca te nazywają się agencjami reklamowymi. Pracują tam ludzie na różnych stanowiskach. Dobrze zarabiają. Czy napisałam wystarczająco drukowanymi literami? Wrażenie to bym mogła zrobic jakbym świat objechała dookoła. Niestety nie zrobiłam tego, chociaż znam ludzi (żywych, prawdziwych) którzy to zrobili (ale pewnie w to też nie uwierzysz). Ale pracą w agencji? No kaman.
                              Z tego co wyczytałam na forum, ty też nie pracujesz?
                              • rosapulchra-0 Re: do gabi 30.12.11, 23:47
                                CytatCo do reklam, myślisz że jak powstają? Ktoś musi to robic, i robi sie je w takich specjalnych miejscach. Miejsca te nazywają się agencjami reklamowymi.
                                Jako były dyrektor handlowy jednej z agencji reklamowych doskonale wiem, na czym polega praca w agencji reklamowej. Sorry, ale ostro spudłowałaś tym razem. Nie pozdrawiam.
                                • kocio_007 Re: do gabi 31.12.11, 09:10
                                  Jako były dyrektor handlowy jednej z agencji reklamowych doskonale wiem, na czy
                                  > m polega praca w agencji reklamowej

                                  Tym bardziej jestem zdziwiona Twoim zdziwieniem - w takim razie doskonale wiesz, jak to się odbywa i że robią to żywi, prawdziwi ludzie. Skąd założenie a priori, że nie mogę byc jedną z tych osób?
                                  Widzisz, ja też mogę nie wierzyc w to co piszesz i obśmiac twoją rozbuchaną wyobraźnię, ale z zasady ufam ludziom, i wiem, że naprawdę różni ludzie piszą na forum.
                                  • rosapulchra-0 Re: do gabi 31.12.11, 15:25
                                    Najwyraźniej mnie nie zrozumiałaś. Znam bardzo wiele osób kreatywnych, z pomysłami, świetnie wykonujących swoje zadania, z naukowymi tytułami lub nie, ale oni swoją pracę traktują jak pracę, a nie jak powód do wywyższania się wobec innych tylko dlatego, że czym innym się w swoim życiu zajmują. Nie neguję twojego zajęcia, ale sposób w jaki przedstawiasz się w opozycji do Gabi, która nie pracuje zawodowo. W moich oczach wykazałaś się poziomem osoby, która za wszelką cenę próbuje być lepsza od innych, ale miara kiepska to raz, powód chwalenia się to dwa.
                                    • kocio_007 Re: do rosy 31.12.11, 16:24
                                      W takim razie ty mnie nie zrozumiałaś albo może źle się wyraziłam. Nie traktuję swojej pracy jako powodu do wywyższania się, bo niby czym? Dookoła siebie mam mnóstwo osób "lepszych" zawodowo ode mnie, od których stale się uczę. Wiele lat przepracowałam w reklamie, dobrze znam to środowisko i moje doświadczenia są takie, że tzw. kreacja traktuje swoją pracę jak dobrze płatną zabawę i w dużej mierze to sprawia, że ta praca jest tak atrakcyjna. Teraz prowadzę własną firmę, w zupełnie innej branży i wiele jeszcze przede mną.
                                      Co do gabi - dyskutowałam z osobą, która jest święcie przekonana, że praca to ciężka koniecznośc i pracują tylko te, które muszą. Niepotrzebnie, bo jest to osoba kompletnie nie z mojej bajki.
                                      Poczytaj sobie, kto zaczął pierwszy używac argumentów ad personam. Poczytaj sobie więcej postów gabi (z innych wątków) i wtedy szczerze z ręką na sercu powiedz, czy charakteryzując tę osobę - nie miałam racji wink
                                      • rosapulchra-0 Re: do rosy 31.12.11, 16:49
                                        Poczytam. Cały wątek sobie na spokojnie przeczytam, gdy tylko znajdę więcej czasu, a więcej czasu znajdę, gdy już sernik i jabłecznik będą w piekarniku, a kapusta w garze. Bo takie mam plany na tego Sylwestra: poczytać forum, obejrzeć jakiś film, najeść się i o przyzwoitej porze zasnąć wink
                                        Co do Gabi.. wiem, jak Gabi pisze i co pisze, niejednokrotnie czytałam jej posty, jednak nadal podtrzymuję zdanie, że twoja reakcja jest nieadekwatna do całej sytuacji. Czuje się w twoich słowach pogardę wobec innego człowieka, bo inny poziom, inne życie prezentuje niż ty. A przecież obie wiemy, że inne nie znaczy gorsze czy lepsze. Inne to po prostu inne. Nie zawsze przez nas akceptowalne, jednak nie stawia nas na tym czy tamtym stopniu w hierarchii człowieczeństwa. Od tym co innego świadczy, nieprawdaż?
                                        CytatCo do gabi - dyskutowałam z osobą, która jest święcie przekonana, że praca to c
                                        > iężka koniecznośc i pracują tylko te, które muszą.

                                        O tym, czy Gabi jest święcie przekonana czy nie, to wie tylko i wyłącznie ona sama. Ty odniosłaś takie wrażenie, a to może być mylne, prawda? Podobnie jak dyskusja między nami, ja zrozumiałam inaczej twoje intencje, a ty moje. I gdyby nie chęć (obustronna, o ile się nie mylę) dogadania się, zostałybyśmy nabzdyczone na siebie, z poczuciem wzajemnej wyższości, tracąc bez sensu czas na jałową dyskusję, jak właśnie w przypadku twoim i Gabi.
                                        Tyle z mojej strony. Miłego Sylwestra życzę, spokojnego Nowego Roku, mniej zaparcia (sobie również wink), więcej wsparcia. Jakiego bądź smile
                                        • kocio_007 Re: do rosy 31.12.11, 17:15
                                          A to miło. Dziękuje za życzenia, Tobie również życzę wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń smile
                                          Sama się pewnie nieraz przekonałaś, że słowo pisane ma to do siebie, że co innego napisane, a co innego się nieraz odczyta, i w słowach i w emocjach. Każdy filtruje tekst przez własne doświadczenia, reaguje na specyficzne słowa, ton. Ja alergicznie reaguję na (już nie napiszę, bo znów mi zarzucisz że pagardzam, ale naprawdę poczytaj sobie dziś smile do winka grzanego). Pogardę dla inności gabi, którą mi wytknęłaś - ja taką dokładnie odebrałam od niej, w dodatku nie przebierała w słowach.
                                          No nic, niektóre światy nigdy się nie dogadają, a niektóre owszem smile Jeszcze raz życzę najlepszego i oddalam się paznokcie piłowac, bo czas najwyższy!
                          • ryza_malpa1 Re: do gabi 30.12.11, 14:18
                            kocio_007 napisała:
                            Co do ciebie - twój sposób wypowiedzi, błędy jakie popełniasz (mamą, pa
                            > nią - w celowniku, czółki itp), poziom argumentacji - to wszystko świadczy o ja
                            > kby tu powiedziec... daleko posuniętym średniactwie.

                            eufemizm.
                            • kocio_007 Re: do gabi 30.12.11, 22:50
                              > eufemizm.

                              Brak reakcji gabi. Zdaje się, że to słowo jest jej obce wink
                              • gabi683 Re: do gabi 31.12.11, 09:38
                                kocio_007 napisała:

                                > > eufemizm.
                                >
                                > Brak reakcji gabi. Zdaje się, że to słowo jest jej obce wink

                                Do pięt mi dziewczynko nie dorastasz ,wykształcona a gamoń tongue_out
                            • rosapulchra-0 Re: do gabi 30.12.11, 23:50
                              Jakby to nazwać? http://emots.yetihehe.com/3/co.gif Na moje to bardzo nieudany eufemizm, rzekłabym, że prostacki jakiś..
                          • gabi683 Re: do gabi 30.12.11, 14:42
                            kocio_007 napisała:
                            > Znów to samo. Nie każda praca jest pracowaniem jak wół. Jeśli lubisz/kochasz to
                            > co robisz - tym bardziej.

                            Zejdź na ziemie takich co lubią i kochają jest mnie niż takich którzy normalnie w świecie muszą pracować...

                            Wida, że tego stanu nie doświadczyłaś. To, że Ty pra
                            > cę automatycznie tak postrzegasz, znaczy że miałas inne doświadczenia lub znasz
                            > to tylko ze słyszenia ("życie jest cięzkie").

                            ta ze słyszenia pracowałamtongue_out


                            > Myślę, że na pewno jest człowiekiem specyficznym, z którym mi niekoniecznie po
                            > drodze. Co do ciebie - twój sposób wypowiedzi, błędy jakie popełniasz (mamą, pa
                            > nią - w celowniku, czółki itp), poziom argumentacji - to wszystko świadczy o ja
                            > kby tu powiedziec... daleko posuniętym średniactwie.

                            Tak a ja sadze co innego ,jestem dyslektyczką i nie obchodzi mnie co o mnie myślisz

                            Średnie wykształcenie, zga
                            > dłam?

                            czaruj maleńka dalej smile

                            Wiem, że osoby "nie z twojej bajki" - te które pracują, bo chcą, bo lubią
                            > - wiedzą, o czym piszę. Na razie tyle, bo teraz jest ten moment, że musze popr
                            > acowac.

                            no to zajmij się pracą a nie klep na forum smile
                          • gabi683 kocio_007 30.12.11, 14:55
                            Znajdź sobie dziecino inna ofiarę bo na mnie nic nie ugrasz .Uwielbiam swoje życie i jest mi bardzo dobrze pracuj cale życie na kogoś i tryskaj szczęściemtongue_out
                            • kocio_007 Re: kocio_007 30.12.11, 22:03
                              Uwielbiam swoje ży
                              > cie i jest mi bardzo dobrze pracuj cale życie na kogoś i tryskaj szczęściem

                              Kurko, ja obecnie pracuję dla siebie. Co robię nie napiszę bo i tak nie uwierzysz. Pracuję i owszem, tryskam szczęściem, bo robię to co kocham.
                              • gabi683 Re: kocio_007 31.12.11, 09:41
                                kocio_007 napisała:

                                > Uwielbiam swoje ży
                                > > cie i jest mi bardzo dobrze pracuj cale życie na kogoś i tryskaj szczęści
                                > em
                                >
                                > Kurko, ja obecnie pracuję dla siebie. Co robię nie napiszę bo i tak nie uwierzy
                                > sz. Pracuję i owszem, tryskam szczęściem, bo robię to co kocham.


                                Nie obrażaj mnie bo nie wiesz z kim rozmawiasz i nie życzę sobie tego .Myślisz ze ciężko będzie cię wyłapać po IP .Mam prawo żyć jak chce i do tego mnie na to stać więc odwal się tongue_out
                                • kocio_007 Re: kocio_007 31.12.11, 10:10
                                  Nie rozśmieszaj mnie. To ty obrażasz innych nazywając ich pustymi bębnami.
                                  A co do namierzania po IP - tak, w jednym sie z tobą zgodzę - wszystko w necie można namierzyc bez problemu. Można nawet zrobic z tego zawody namierzania na czas.
                                  Wiem to doskonale, bo zajmuje się tym zawodowo mój mąż. To co, pościgamy się?

                                  więc odwal się tongue_out
                                  Pa, kochanie. Co zobaczenia.
                                  • gabi683 Re: kocio_007 31.12.11, 10:18
                                    hehekocio_007 napisała:

                                    > Nie rozśmieszaj mnie. To ty obrażasz innych nazywając ich pustymi bębnami.
                                    > A co do namierzania po IP - tak, w jednym sie z tobą zgodzę - wszystko w necie
                                    > można namierzyc bez problemu. Można nawet zrobic z tego zawody namierzania na c
                                    > zas.
                                    > Wiem to doskonale, bo zajmuje się tym zawodowo mój mąż. To co, pościgamy się?
                                    >
                                    > więc odwal się tongue_outprzestań dziecino skoro piszesz coś takiego o sobie hehe
                                    nawet teraz nie posiadasz rozumu tongue_out
                                    Skorzystałabym z okazji i wyjechała za granicę na kilka lat, porządnie nauczyłabym się języka - a zrezygnowałam z głupiego powodu... Byłabym bardziej wyluzowaną matką i w ogóle - człowiekiem, nie zamartwiałabym się byle pierdołą. Byłabym zdecydowanie bardziej asertywna. Bardziej dbałabym o swoje interesy i o swoje relacje z innymi. To wszystko pomogłoby mi osiągnąć lepsze efekty w tym co robiłam - nie odpuszczałabym tak łatwo, nie oddawałabym walkowerem moich spraw, liczyłabym bardziej na siebie.
                                    Teraz jest już ok, szkoda tylko, że samoświadomosć nie przyszła z 15 lat wcześniej...

                                    > Pa, kochanie. Co zobaczenia.

                                    Przesta
                                    • kocio_007 Re: kocio_007 31.12.11, 10:59
                                      Kurko, poczytaj sobie więcej o mnie, może czegoś się nauczysz. To, co napisałam jest prawdą - i moją refleksją nad sobą. Nie znaczy to, że nie mam osiągnięc - mam, i to duże, mimo b. nieciekawego startu. Nie wykorzystałam w przeszłości kilku dużych szans. Z powodu niskiej samooceny - odmówiłam zarządzania sporą firmą (w co oczywiście nie uwierzysz). Wtedy nie byłam na to gotowa, teraz robię to z palcem w nosie i widzę, że i wtedy dałabym radę. Tego mi czasem trochę szkoda. A nie że języka nie znam, bo (uwaga!) znam. Nauczyłam się, chociaż mogłam wcześniej.
                                      Możesz mnie też namierzyc, zapraszam - zdziwisz się tym bardziej. Nic nie mam do ukrycia.
                                      Ja jakoś nie jestem ciebie ciekawa, ciekawe dlaczego. Jeśli to zrobię, to tylko dla sportu.
                                      Z mojej strony eot - naprawdę szkoda na ciebie czasu.
                                      • gabi683 Re: kocio_007 31.12.11, 15:00
                                        kocio_007 napisała:

                                        > Kurko, poczytaj sobie więcej o mnie, może czegoś się nauczysz.

                                        Dla ciebie Pani KURKO tongue_out

                                        To, co napisałam
                                        > jest prawdą - i moją refleksją nad sobą.

                                        No tak bo net jest od refleksji nad sobą tongue_out

                                        Nie znaczy to, że nie mam osiągnięc -
                                        > mam, i to duże, mimo b. nieciekawego startu.

                                        Widocznie ciebie to nic nie nauczyło,a na pewno nie szacunku do drugiej osoby tongue_out

                                        Nie wykorzystałam w przeszłości k
                                        > ilku dużych szans. Z powodu niskiej samooceny - odmówiłam zarządzania sporą fir
                                        > mą (w co oczywiście nie uwierzysz).

                                        Klawiatura wszystko przyjmie zresztą jak papier.

                                        Wtedy nie byłam na to gotowa, teraz robię t
                                        > o z palcem w nosie i widzę, że i wtedy dałabym radę. Tego mi czasem trochę szko
                                        > da.

                                        nie płacze się nad rozlanym mlekiem tongue_out

                                        A nie że języka nie znam, bo (uwaga!) znam. Nauczyłam się, chociaż mogłam w
                                        > cześniej.

                                        Jasne smile

                                        > Możesz mnie też namierzyc, zapraszam - zdziwisz się tym bardziej. Nic nie mam d
                                        > o ukrycia.

                                        Wiem z kim mam do czynienia i nikt nie będzie mnie obrażać,bo nie jestem byle kim abyś sobie mogła tyłek wycierać moja osobą


                                        > Ja jakoś nie jestem ciebie ciekawa, ciekawe dlaczego. Jeśli to zrobię, to tylko
                                        > dla sportu.

                                        to zrób to dla sportutongue_out

                                        > Z mojej strony eot - naprawdę szkoda na ciebie czasu.

                                        A mi nie szkoda stara baba z ciebie do tego zgryźliwa smile)Mimo wszystko szczęśliwego nowego roku ,oby twoje fantazje w końcu się spełniłytongue_out
                                        • kocio_007 Re: kocio_007 31.12.11, 15:39
                                          smile a spotkałaś się w końcu z madzią nad bałtykiem?
                                          wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
                                          • gabi683 Re: kocio_007 31.12.11, 16:55
                                            kocio_007 napisała:

                                            > smile a spotkałaś się w końcu z madzią nad bałtykiem?
                                            > wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

                                            Matko litościwa po co zmieniać nik ?
                                            Wszystkiego najlepszego tongue_out
                          • h2so4_pl Re: do gabi 31.12.11, 00:26
                            A jeśli ma średnie wykształcenie to co? Czy jest gorsza? Czy nie nalezy jej szanować?
                            Mnie taki sposób rozumowania i postępowania nie odpowiada.
                            P.S. Moja mama jest profesorem. Belwederskim. Jej najlepsza przyjaciółka nie ma matury. Jest wdową po wybitnym naukowcu. Spędzili razem co najmniej pół wieku.
                            • kocio_007 Re: do gabi 31.12.11, 09:15
                              To nie chodzi o wykształcenie formalne. Tu chodzi o.... wszystko średnie - zasób słownictwa, sposób argumentacji (zamiast argumentów teksty "obudż się" "zejdz na ziemię"...) średnie ambicje i oczekiwania wobec życia. Gabi prezentuje się jako... dośc prosta osoba.
                              Ludzie po studiach - można ich rozpoznac "wyczuc pismo nosem" - prezentują się inaczej, niezależnie od poglądów i tego czy pracują, czy nie smile Oczywiście wśród ludzi ze średnim też zdarzają się wyjątki i to pewnie nierzadko. Ale gabi do nich nie należy.
                              Ale doś na ten temat napisałam. Na więcej szkoda czasu, wracam do łóżka.
                              • gabi683 Re: do gabi 31.12.11, 09:46
                                kocio_007 napisała:
                                Gabi prezentuje się
                                > jako... dośc prosta osoba.

                                Nie znasz mnie więc nie oceniaj ,jesteś chamska ,arogancka to się wynosi z domu .


                                > Ludzie po studiach - można ich rozpoznac "wyczuc pismo nosem" - prezentują się
                                > inaczej, niezależnie od poglądów i tego czy pracują, czy nie smile

                                a to dobre ty to jesteś najlepszym przykładem smile

                                Oczywiście wśr
                                > ód ludzi ze średnim też zdarzają się wyjątki i to pewnie nierzadko. Ale gabi do
                                > nich nie należy.

                                Tak smileTo dobrze bardzo się ciesze ze tak mówisz smile


                                > Ale doś na ten temat napisałam. Na więcej szkoda czasu, wracam do łóżka.

                                dobranoc
                  • h2so4_pl Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 09:19
                    1. Ja przed urodzeniem dziecka i długą, bo aż 13 letnia przerwą, pracowałam w instytucie będącym jednostką PAN a po przerwie rozpoczęłam pracę na uczelni. Ze wszystkimi prawami i obowiązkami nauczyciela akademickiego.
                    2. Tak jest w Twoim małżeństwie- w innych może być inaczej
                    3. Trochę zagmatwane te Twoje wywody o wyższości pracy zarobkowej nad "siedzeniem" w domu
                    4. Zostawmy opinie o odpowiedzialności na boku. Dla mnie nieodpowiedziane są mamy wpychające na siłe do przedszkola chore dzieci, pozostawiające je z kluczem na szyi na podwórku, wpadające do świetlicy pół godziny po zakończeniu jej pracy......
                    5. Ja lubię czynności domowe. Gotowanie jest dla mnie w jakimś stopniu wyzwaniem , sztuką . Hobby- ja się nie nudziłam. Owszem, czasem zdarzały się głupie komentarze, ale najczęściej wygłaszane przez niemądrych ludzi i ich opinie miałam w nosie.
                    6. Jeśli dla kogoś bycie osobą niepracującą zawodowo jest "uwięzieniem w domu i garach" to niech jak najszybciej wraca do pracy zawodowej. Jakiejkolwiek. Bo uwięzienie gdziekolwiek i w jakikolwiek sposób jest groźne.
                    I na koniec- piszesz o wasnych odczuciach nie biorąc pod uwagę, że ludzie są rózni- różne mają doświadczenia, relacje między sobą, preferencje, wykształcenie, światopogląd.
                    Dla jednego przysłowiowy obiad jest "uwięzieniem w garach", dla drugiego elementem sztuki kulinarnej a dla większości przygotowaniem posiłku. Dla jednego zajmowane się dzieckiem jest "pilnowaniem go", dla drugiego przyjemnością i procesem edukacyjnym przy wykonywaniu każdej czynności. Co jest lepsze- nie wiem. Pewnie dla każdej rodziny coś innego.
                    • ryza_malpa1 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 09:46
                      Rozumiem i szanuje twoje stanowisko.
                      Ale nie rozmawiamy tu o kobietach, które maja "przerwę' na wychowanie dziecka bo taka przerwa w pracy jest niezbędna i naturalna. Mówimy tu o kobietach które nigdy nie pracowały i pracowac nie zamierzają bo skoro urodziły i wychowują dziecko to "im się należy" - dożywotnio. Nie wiem czy nie rozumieją że kiedyś, za lat kilka, przestaną być dziecku potrzebne na każde zawołanie i chyba nie zastanawiają się jak spędzą następne 40 lat życia.

                      I, gwoli wyjaśnienie, lubię swój dom i bardzo lubię gotować ( gotowanie to dla mnie forma relaksu) ale nie w nadmiarze i nie ciągle - nie chciałabym, żeby moje aktywność życiowa ograniczała się do prowadzenia domu bo MNIE to nie wystarcza.
                      Przyjmuję do wiadomości ze komus może wystaczarczać ale trudno mi to zrozumieć i wczuć się w taką sytuację - ze jestem w domu, zajmuje się dzieckiem i....nie mam żadnej innej perspektywy, nawet jej nie wytwarzam. Całe życie do końca takie samo - dom, sprzatanie, gotowanie, wymyślanie sobie na siłę zajęć hobbystycznych żeby zapokoić potrzebę satysfakcji z dzieła rąk własnych....

                      Dom to mój "odpoczynek wojownika" - fajnie by było jeszcze mieć taką żonę co mi obiad ugotuje, posprząta, gacie upierze...ech- rozmarzył się człowiek....

                  • falka_85 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 31.12.11, 18:47
                    > 5. Nie jestem sfrustrowana - byłam sfrustrowana gdy siedziałam w domu bez robot
                    > y - z nikim nie można się spotkać jak dziecko w szkole bo wszyscy w pracy, dom
                    > ogarnięty w trzy godziny, obiad ugotowany, hobby mam ale ile można? Czułam się
                    > źle bo byłam samotna, niedoceniana przez społeczeństwo, budząca litość bo na be
                    > zrobociu. Poza tym nie znoszę czynności domowych bo są jałowe : człowiek posprz
                    > ąta a tu znów nabałaganione, ugotuje - zjedzą, wypierze - nic z tego nie wynika
                    > .Męka.

                    Z ust mi to wyjęłaś, mam dokładnie takie same odczucia. Okres poszukiwania pracy wspominam jako traumę. Żeby jakoś przetrzymać dzień to trzeba sobie wynajdywać zajęcia na siłę, bo przecież człowiek chce być potrzebny i produktywny, a leżeniem i oglądaniem seriali ciężko spełnić taką potrzebę. A ile znowu jest tych rzeczy do zrobienia w domu? Zwłaszcza, że prace domowe, są dla mnie monotonne i nudne, przez co nie dają potrzebnej satysfakcji.
                    Co do hobby, to np. wraz z pójściem do pracy lektury mam jakby więcej i ambitniejszej. Paradoksalnie, bo czasu przecież mniej. Generalnie, moim zdaniem jest tak, że jak na hobby i przyjemności ma się bardzo dużo czasu, to przestaje to dawać radość - staje się czasozapychaczem, żeby z nudy nie paść.
        • babajaga99 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 20:55
          do: joanna266
          Dyskusja tutaj nie toczy się na temat wyjątków. Mówimy tu o "sredniej krajowej". Ruchy feministyczne NIE zapoczątkował fakt, ze kobiety rwały się do pracy. Ich powodem było prawo, które dyskryminowało kobiety, a co za tym idzie, ich potomstwo. To mężczyźni doprowadzili do buntu kobiet. Chciały móc pracowac by być NIEZALEZNE finansowo. Głupotą jest ignorowac statystyki i wiedzę ogólnią o społeczenstwie . Kazde małzenstwo wybiera model życia jaki IM najbardziej odpowiada. Ale konsekwencje tych wyborów (negatywne oczywiście) ponoszą głównie kobiety i ich dzieci. Warto się kształcić i dokształcac- chyba, że jest się leniem umysłowym. Statystyki są nieubłagane tak jak i sprawozdania pracowników MOPS-ów. Wychowanie dziewcząt przygotowujące je wyłącznie do roli "mamuśki" zamiast pełnosprawnego "człowieka", jest prostą drogą do ubóstwa i zacofania społeczeństwa, nie mówiąc o marnowaniu talentów i potencji intelektualnej. Przeczytajcie życiorys Marii Skłodowskiej-Curi a szczególnie tę część o wychowaniu Jej córek - napisała to jedna z nich. Przykład mądrej matki powiela sie w modelu życia córek. Pozdrawiam
        • kolteta Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 02.01.12, 13:23
          Wiem, że w życiu różnie bywa, u ciebie tak u innych inaczej. Praca lub nie- praca to wolny wybór każdej z kobiet. Nie troszczę się o ciebie, lata mi koło tyłka los kobiet niepracujących, ale taki przykład z życia. Mam koleżankę, która jeszcze 4 lata temu miała identyczną sytuację jak ty, tylko, że ona ma 2 dzieci. I nagle okazało się, że mąż ma romans i wyniósł się z domu. Zostawił jej dom, płaci bardzo dobre alimenty, podzieli majątek, formę wziął on, bo ona się na tym przecież nie zna, płacił jej tylko jakąś kasę za wynajem czy dzierżawę biura. Z czasem się rozwiedli, ona brała kasę z konta, na którym miała oszczędności, polikwidowała lokaty i co? I teraz nie ma kasy, bo z kupki to się fajnie bierze, tyle, że do tej kupki nikt nie dokłada. On powiedział, że za wynajem płacić nie będzie, bo już nie potrzebuje lokalu (umowy nie mieli), została z gołym alimentami i z płaczem, że jak ona dom ogrzeje. Na sugestie pójścia do pracy mówi, że ona nie ma parcia na karierę zawodową, że dziećmi się zajmuje (dzieci mają 16 i 12 lat). Tyle, że nie rozumie jednego: do pracy nie idzie się, bo ma się parcie na karierę, ale głównie dlatego, że się nie ma pieniędzy. I tutaj chyba jest problem, że te co pracują, często muszą a nie chcą i tak świetnie się w pracy rozwijają. Choć znam przypadki, że żona pracuje bo lub, a kasa z tego malusia, mąż utrzymuje dom a ona swoją pensję ma na swoje wydatki. Inna sprawa, że praca uszlachetnia.
    • kandyzowana30 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:08
      dziennikarstwo siegnelo dna i kopie wciaz coraz głebiej
    • mnb0 Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:32
      Na forum jak zwykle skrajnosci - albo nianczenie dzieckow do 18-tki, albo podrzucenie 4-miesieczniaka do zlobka. A gdzie zloty srodek? Mozna przeciez posiedziec z dziecmi w domu ile komu pasuje, dla jednego bedzie to 3 lata, dla innego az najmlodsze nie pojdzie do szkoly. Okres produkcyjny trwa 49 lat (18-67), wiec czy te 5-10 lat zrobi taka kolosalna roznice? Moim zdaniem przegieciem jest zycie pod dyktando CV, "zeby CV ladnie wygladalo", "zeby nie miec dziur w CV". No prosze, zycie to cos wicej niz CV, a pracodawca jak ma kopnac w tylek to i tak kopnie, nawet najbardziej lojalna pracownice, co to dziecko z goraczka posylala do zlobka, zeby tylko nie stracic dnia w pracy (i milionow dochodow dla pracodawcy of kors).
      • zuzanna56 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 12:05
        mnb0 napisała:

        > Na forum jak zwykle skrajnosci - albo nianczenie dzieckow do 18-tki, albo podrz
        > ucenie 4-miesieczniaka do zlobka. A gdzie zloty srodek? Mozna przeciez posiedzi
        > ec z dziecmi w domu ile komu pasuje, dla jednego bedzie to 3 lata, dla innego a
        > z najmlodsze nie pojdzie do szkoly.


        A tu się zgadzam.
        • milenka_net Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 12:22
          Wiecie co, moim zdaniem niepracująca zona to luksus na który nie każda rodzina może sobie pozwolić, dlatego te pracujące tak nie akceptuja i obrażaja wręcz te pracujące. Może trochę zazdroszczą, któż to wie?
          Przez wiele lat byłam zoną pracującą, wczesniej żoną kończąca dwa kierunki studiów aby mieć jak najlepsza pracę, wszystko dla pracy, dla swojego rozwoju zawodowego, po części też dla kasy, a teraz jestem juz dojrzałą mamą malutkiego dziecka , spełnioną zawodowo, która ciężko zapracowała sobie na " luksus" możliwości wyboru- wybrałam i jestem szczęśliwa . I nic tu nie zmieni wasze ujadanie i tworzenie ideologii jakie to przestępostwo popełniam niepracując zawodowo. Stać mnie na to smile
          • zuzanna56 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 13:11
            No dobrze milenko, ale ty się już w życiu napracowałaś, jeszcze napracujesz a do tego masz małe dziecko, nic dziwnego że teraz nie pracujesz.
          • babajaga99 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:05
            I masz do tego prawo. To Twój wybór. A własciwie Twój i Twojego partnera. Ale jak takie decyzje podejmuja (w duchu żeby "przyszły" nie wiedział) panienki jeszcze w szkole średniej - jemioły - to drżę o mojego syna, że taki stworek może go omotac i zmanipulować. Bo o ile wiem, on kuchty nie szuka tylko partnerki na dobre i złe.
          • kocio_007 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 23:06
            Wiecie co, moim zdaniem niepracująca zona to luksus na który nie każda rodzina
            > może sobie pozwolić, dlatego te pracujące tak nie akceptuja i obrażaja wręcz te
            > pracujące. Może trochę zazdroszczą, któż to wie?

            Niepracująca żona to luksus. Moim zadniem można sobie pozwoli na niego wtedy, kiedy jest zabezpieczona materialnie, ma regularnie opłacane składki a rodzina żyje na dobrym poziomie. Są i takie, mam jedną taką znajomą, BARDZO duże pieniądze (firma męża, odziedziczona). Opływają w dostatki na tyle, że czasem po cichu im zazdroszczę. Ona nie pracuje zawodowo, ale społecznie, owszem, w hospicjum dziecięcym. Piękne i bardzo trudne zajęcie, jestem dla niej pełna podziwu. Ma ok 40 lat. Ale to naprawdę jest wyjątek, bo reguła t raczej drugi przypadek.
            Z kolei druga pani 50+, pańcia w prestensjach, wykształcona owszem, nigdy nie pracowała, wychowywała syna (obecnie prawie 18 lat). Na wszystkich patrzy z góry, najmądrzejsza. Mąż - rodzaj freelancera, zarobki nieregularne i niepewne, zawsze tak było. Mieszkanko małe (odnowienie pokoju to projekt, o którym potrafi rozprawiac 2 lata, chodzi o pomalowanie ścian), meble stare, ciuchy wyłącznie z sh, wakacje żadne. Co roku Lato w mieście i wieczne pretensje do męża dlaczego tak.
            Jej niepracowanie jest w towarzystwie śmierdzącym jajem, o tym się nie mówi. Kiedy raz nieopatrznie wleźliśmy na minę, skończyło się to karczemną awanturą. Wyszło wtedy na jaw, że pani sie tylko wydaje, że mąż i nastoletni syn są szczęśliwi, że ona jest w domu. Okazało się, że przeciwnie.
            Składek za nią nie płacą, bo niby z czego. I czego tu zazdrościc. Współczuję raczej, bo teraz to już musi robi minę do złej gry. Po 50-tce, bez doświadczenia - kto ją przyjmie?
          • jerzozwierza Re: Jak żyją niepracujące mamy? Leniwie? 29.01.12, 12:29
            Mama nie pracująca gdy dziecko jest małe to słuszny i fajny luksus. Na który zresztą niektórych stać a nie chcą, wbrew temu, co Ci się wydaje. Ale ja nie o tym: dla mnie kobieta niepracująca, gdy dzieci są duże to zwyczajny leń. Niepojęte jest dla mnie, jak można uzasadniać sobie: zajmuję się dziećmi- kiedy te dzieci są w szkole! Ciekawe, jak sobie taka uzasadnia nic nie robienie- gdy dzieci idą na studia i są już dorosłe??? Sorry ale na ogół tzw. hobby to jest totalna fikcja i pierdzenie w stołek przez pół dnia. Znam wiele obiet pracujących (szczęśliwych, spełnionych) i parę niepracujących (straaasznie są one wolne, leniwe. Rozciągają czas z nudów a spotkania z nimi są również śmiertelnie nudne). Te niepracujące zawsze najpierw opowiadają, jak to mają fajnie, ale wystarczy lampka wina... i się okazuje, że mąż nie zwraca uwagi, dzieci cały dzień poza domem a one takie niepotrzebne, odrzucone i gorzki żal... Ale pójść do fajnej pracy, spocić sie z zaangażowania- o, to już nie. Bo się jeszcze zmęczą! Jakoś mi trudno szanować taki wybór: będę sobie nierobem. 400 wątków uzasadnień przekonuje mnie jedynie, że Panie mają nadmiar czasu. I to zabawne przekonanie kobiet niepracujących, że pracujące też by chciały tak żyć... No jakoś się musicie pocieszać... Owszem, są kobiety, które nie cierpią swojej pracy. Moje przyjaciółki kochają to, co robią. I jak słyszą, że kobieta wiodąca śmiertelnie nudne życie bluszcza uważa, że jej zazdroszczą... pusty śmiech, drogie panie. Pusty śmiech. Może Wam zazdroszczą kobiety biedniejsze. Którym jest zwyczajnie ciężko finansowo. Ale te, którym się udaje samym coś osiągnąć, bez pomocy jelonka małżonka... Które lubią swoją pracę, mają poczucie sensu w tym co robią... Nie powiedzą Wam wprost co myślą z jednego tylko powodu: grubej osobie też się nie mówi w oczy, że jest gruba. Jak dla mnie tyle w temacie.
      • undoo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:36
        W koncu jakas madra wypowiedz, bo dla mnie idealem jest wlasnie zloty srodek. Cierpliwie teraz dbam i wychowuje dzieciaki, by gdy zrobia sie bardziej samodzielnymi uczniami (czyli nie trzeba bedzie do szkoly wozic i odbierac) na spokojnie wrocic do pracy. Zdaze jeszcze ponad 20 lat popracowac, wiec o co chodzi? Czy to taki grzech, ze moje dzieci nie siedza calymi dniami na swietlicy? Czy tak trudno uwierzyc, ze gdy oni sa w szkole, to ja poszerzam horyzonty zawodowe? Czy to tak boli, ze nie mam problemu z feriami, wakacjami? Za opieke nad moja dziatwa zaplacilabym wiecej pewnie niz bym zarobila, a zarabialam godnie. Tylko wole sama swoich dzieci dopilnowac niz placic komus, by te prace zrobil za mnie. I wierzcie mi, praca w biurze jest duzo latwiejsza niz codzienna opieka nad dziecmi i domem, ktora jest monotonna i nuzaca. Jednak podjelam pewne wybory w zyciu i jestem konsekwentna, odpowiadam za moje dzieci ja, a nie pani nauczycielka, czy przedszkolanka.
        Teraz jestem bardziej potrzebna w domu i tego sie trzymam. Gdy dzieci podrosna, wroce do pracy. Kilka lat przerwy w pracy zawodowej nie robi takiej roznicy.
        • babajaga99 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:44

          Braawo, za rzetelną i madrą wypowiedź. A co najważniejsze, za: "Jednak podjelam pewne wybory w zyciu i jestem konsekwentna, odpowiadam za moje dzieci ja" Pozdrawiam.
          • gabi683 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 30.12.11, 11:32

            babajaga99 napisała:

            >
            > Braawo, za rzetelną i madrą wypowiedź. A co najważniejsze, za: "Jednak podjela
            > m pewne wybory w zyciu i jestem konsekwentna, odpowiadam za moje dzieci ja" Po
            > zdrawiam.



            dokładnie i ja się z tym zgodzą ,i dziękuje za te słowa
        • ewlinn.net Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 06.12.13, 15:42
          Wiesz co, zgadzam się z tobą w 90%. Bo gdybyśmy żyli w idealnym świecie, to faktycznie super by było, by kobieta, jeśli tego chce, mogła poświęcić kilka lat życia zawodowego, by wychowywać dzieci i zajmować się domem. Dbać o rodzinę. Myślę, że to dobre dla dzieci, dla rodziny. Ale ryzykowne dla kobiety. Nie napisałam "niedobre", bo różnie może być, zależy jakie ma się ambicje, wykształcenie, sytuację życiową, itp. Niestety, żyjemy w czasach i w kraju, gdzie praca staje się luksusem. Kilka lat przerwy, nieważne ile, naprawdę wystarczy więcej niż rok, góra dwa lata i już kobieta wypada z rynku pracy. Może pewnym wyjątkiem są nauczycielki, ogólnie budżetówka, ale znajdźcie mi kobietę, która bez przeszkód wróciła do "korporacji" po 3 czy 4 latach wychowawczego albo po tym czasie z sukcesem reaktywowała własną firmę. Byłam niedawno na szkoleniu, gdzie było kilka pań z HR i w toku dyskusji przyznały, że one nawet nie czytają CV, gdzie przerwa w pracy jest dłuższa niż rok. Na moje oburzenie odpowiedziały, że może by i się przyglądały im bliżej, ale jak mają 30 innych potencjalnych kandydatów, którzy spełniają warunki, to po co tracić czas i się dowiadywać, czy i co taka mama robiła w czasie przerwy poza wychowywaniem dzieci.
      • frup33 Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 09.12.13, 12:31
        Fajnie by było wrócić do pracy po 2-3 latach .ale dla kobiety ambitnej jest to nie możliwe .W Polsce po tym czasie wypada się z rynku pracy (wg pracodawców brak doświadczenia i żadne kursy nie pomogą)Oczywiście na kasie w jakimś markecie znajdzie się praca .Jak ktoś nie ma wyboru ,ale chyba nie o to chodzi.
    • babicka_pl Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 11:59
      troll_bagienny napisał:

      > Wersja hard to śmierć małżonka, a z rent w tym kraju dobrze żyją tylko i w
      > yłącznie żony górników, córka Papały i sieroty smoleńskie, bo szary obywatel to
      > może co najwyżej zęby w ścianę wbić.

      tu się zgodzę w 100%
    • h2so4_pl Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 13:19
      Złamię stereotyp. Przez dobrych kilka lat byłam osobą niepracującą. Żoną swojego męża. Matką małego i trochę starszego dziecka. Córką starzejących się rodziców. Synową. Byłam opiekunka, pielęgniarką, kierowcą, zaopatrzeniowcem, rzadziej sprzątaczka, praczka, prasowaczką, kucharka, powiernicą, nauczycielką, kulturalno-oświatową, księgową, dyrektorem przedsiębiorstwa "Rodzina" i jego sekretarką. Przez 24 godziny na dobę. Bez wynagrodzenia. Bez prawa do urlopu. I nie narzekałam. I było mi z tym dobrze. I był to spokojny czas.
      Wróciłam do pracy nie z powodów finansowych, chociaż dodatkowe pieniądze się przydały, ale ambicjonalnych i nadmiaru wolnego czasu. Dziecię się usamodzielniło a doktorski dyplom kurzył się w szufladzie.
      Pracuję na uczelni.
      Mąż nie wymienił egzemplarza na młodszy.
      A renta- przyjdzie na nią czas. Czy będziemy zęby w ścianę wbijać nie wiem. Z pewnością mam mniej przepracowanych lat niz większość moich równolatek.
      Ale jestem bogatsza o to co dałam dziecku jako kobieta domowa, żona swojego męża a przede wszystkim matka swojego dziecka.
      • alama_ferka Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 07.12.13, 23:52
        No to złamałaś stereotyp, po maksie.

        Żebyśmy się dobrze zrozumiały - to bardzo dobrze dla Ciebie. Robisz i robiłaś to, co uważałaś w danej chwili za najlepsze, chwała Ci. Ale gdzie to "złamany stereotyp"? Weszłam, bo myślałam, że będę mogła się jakoś odnieść, a tu kicha.

        U mnie w związku ja, kobieta, jestem głównym źródłem dochodu. Obecnie akurat nie pracujemy oboje, trochę łatwiej jest z dziećmi w wieku 2 miesiące i półtoraroku. Żyjemy z oszczędności. W styczniu ja chcę wracać do pracy, a partner chyba zostanie w domu - wszystkim tak wygodniej. On ma swoje projekty, nad którymi będzie pracował z domu, a ja dobrze się czuję w korpo na kontrakcie, a kasa z tego idzie wystarczająca.

        I mimo takiego odwrócenia ról to wierzcie mi, nie miesza nam się kto ma spodnie w związku smile Kwestia pewnej dojrzałości - pieniądze nie stanowią dla nas broni ani narzędzia ucisku, jak to bywa w niektórych związkach. Po prostu są. Albo ich nie ma, bo też się zdarzało. Póki jest co do gara włożyć, to mamy ważniejsze rzeczy do obmyślania wink
    • lavinka Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 16:30
      Szanowanie decyzji innych zawsze było kiepską stroną Polaków wink

      Żyjemy w trudnych czasach, decyzja o pozostawieniu siebie i dziecka na łasce męża jest moim zdaniem ryzykowna. Nie zła czy głupia. Ryzykowna. Norweskie czy Szwedzkie mamy mogą sobie ryzykowac, bo tam zasiłki są tak wysokie, że za jeden wyżyłaby przeciętna polska rodzina bez ruszania się z domu. U nas taki zasiłek jest w granicach 200zł. Wypadki losowe nie są częste, ale kobieta bez perspektyw na zatrudnienie (z sensowną pensja na poziomie średniej krajowej minimum, bo tylko za taką będzie miała szansę utrzymac rodzinę bez pomocy partnera) to tak naprawdę kobieta przegrana. Jej dzieci będą niedożywione, wychowywane w nędzy i w poczuciu bycia gorszym (porównanie do rówieśników). A przecież o finansowe kłopoty nietrudno. Nawet rodziny, gdzie oboje rodzice pracują - się z nimi borykają. Gwałtowne zmiany na rynku pracy, zniżkowa koniunktura w niektórych branżach, problemy z kredytem, choroba, śmierć, wreszcie problemy w związku i rozstanie... warto stawiać na szali całe swoje życie? I czy na pewno takie ryzyko jest dla dobra dzieci?
      No nie wiem. Ale ja się wychowałam w biednej rodzinie, wiem co to jest głód. Mam wrażenie, że kobiety które decydują się zostać z dziecmi aż one dorosną, nigdy tego głodu nie zaznały i zwyczajnie się go nie boją. Ja się boję i stąd moja niechęc do takich wyborów.
      Ale jeśli ktoś tak wybiera - proszę bardzo. Zazdroszczę silnej psychiki. Ja bym nie mogła spać po nocach z nerwów co by się stało, gdyby nagle jedyny żywiciel rodziny stracił pensję i tym samym rodzina w przeciągu paru lat(po zjedzeniu oszczędności) stanęłaby na krawędzi.
    • joxanna Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:04
      Ja właśnie jestem półtora roku na wychowawczym i zbieram się powoli do pracy. I ciężko mi z tym powrotem. Gdyby nie strach, że praca w końcu nie będzie czekać, gdyby nie strach przed brakiem emerytury pewnego dnia, albo przed jakimiś przykrymi sytuacjami związanymi z mężem, to na pewno jeszcze bym pozajmowała się dziećmi, bo w tym roku zadebiutowałam z przedszkolem i szkołą.

      I wbrew pozorom dziś mam wrażenie, że z dzieckiem szkolnym jest dużo więcej zachodu, niż z przedszkolnym, czy z maluchem z nianią. Dziecko szkolne dodatkowo ma ochotę na zajęcia pozalekcyjne, wizyty u kolegów / wizyty kolegów u nas, trzeba parę minut poświęcić na przygotowanie do szkoły, jakieś lekcje odrobić - pod względem logistycznym to jest dużo więcej pracy, niż z przedszkolakiem.

      z trójką małych dzieci (6-4-1,5) nie mogę powiedzieć, żebym się jakoś strasznie rozwijała przez ostatni czassmile. Ale - ostatecznie - to był czas na rozwój moich dzieci, ja tyle, że jak mogę to książkę poczytamsmile

      Ale marzy mi się taki czas, że z wolną głową będę mogła nie pracować. Nie - bezrobocie - ale taki luz finansowy, żebym mogła poświęcić czas rodzinie i sobie.
      • przeciwcialo Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:09
        Gdybym na wychowawczym nie zrobiła prawka i nie podszkoliła języka a drugiego nie nauczyła się to teraz będac pracująca matka trójki za nic nie byłabym w stanie tych rzeczy zrobic. Czasowo ledwie wyrabiam z zajęciami dodatkowymi. I popieram- ze szkolniakami więcej zachodu, oj wiecej.
      • joxanna Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:47
        a jeszcze tylko dodam, że tak naprawdę do szczęścia brakuje mi sensownej możliwości pracy np na 3/4 etatu. Przez parę lat, aż dzieci samodzielnie będą chodzić do kolegów i na te swoje różne zajęcia. Czyli jeszcze jakieś 10 latsmile.

        Ale jakoś nie widzę tych firm, które tak chętnie zatrudniają na 3/4 etatu. Raczej widzę: cały etat + nierozliczane nadgodzinysad
    • kowalka33 Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:15
      No i znowu jatka pod tytułem co w zyciu wazniejsze Boże Narodzenie czy Wielkanoc...dajcie ludziom zyć po swojemu!!! Ale gdy pojawiaja się takie watki o pracujacych czy nie mamach do głowy przychodzą mi dawne watki z których wynika że robiąca zawrotną karierę emama to nauczycielka i emama milionerka (naturalnie zarabiająca kasę że ho ho ) gustująca i przekonyjąca innne że najlepsze są kremy Ziaji. MYslę ze znakomita większośc emam pracuje bo musi , bo kredyt, bo tako każe mąż i teściowa.
    • nellyssima Re: Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy? 29.12.11, 21:18
      Nie rozumiem, dlaczego każdy się martwi tym, co ta biedan niepracujaca żona zrobi, kiedy opusci ją mąż. A co zrobi żona pracująca zarabiająca 1000-2000zł? Jak znakomita większość pracujących kobiet. Tak samo będzie przymierać głodem i tak samo będzie musiała znaleźć pomysł na dalsze życie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka