Dodaj do ulubionych

Pytanie do mam emigrantek

07.01.12, 15:21
Drogie emamy, czy czujecie sie zwiazane z krajem do ktorego wyemigrowalyscie? Czy czujecie, ze to jest jakby wasza nowa ojczyzna i nie wyobrazacie sobie juz zycia gdzie indziej? Czy jednak myslicie kiedys o powrocie do Polski lub wyjazdu do jakiegos innego kraju? A tak wogole to z jakich przyczyn wyjechalyscie- praa, milosc, nauka?
Pytam sie tak z ciekawosci. Sama jestem emigrantka. Mieszkam we Wloszech od prawie 10 lat. Zawsze bardzo lubialam ten kraj i wyjechalam z powodu dostania stypendium a zostalam z miloscismile). Przez bardzo dlugi czas myslalam, ze wlasnie tu sie czuje dobrze, w koncu mam tu dom, meza, teraz dziecko i od niedawna prace, znajomych. W Polsce tez mam znajomych, ale kazdy ma juz wlasne zycie i kontakty ktore miedzy soba utrzymujemy staje sie coraz bardziej rzadsze i sprowadzane glownie do "wszystkiego najlepszego z okazji swiat". Jednak jakos tak ostatnio po rozmowie z mama jakos tak przypomnialy mi sie czasy studiow w Polsce, imprezy, takie beztroskie zycie i zatesknilam. Tu we Wloszech mi tego brak (moze tez dlatego, ze tutaj jestem juz na innym etapie zycia), czasem sie tez czuje taka ograniczona tym bardziej, ze mam pewne zatargi z tesciowa. Z tego wszystkiego zaczelam sie zastanawiac czy rzeczywiscie chce tu mieszkac przez reszte mego zycia. A jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • azjaodkuchni Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 15:29
      My jesteśmy prawie rok. Mąż pracuje a ja uczę się języka dziecko chodzi do szkoły. Kraj jest egzotyczny , inny kulturowo, ciekawy, ale nie czuję się tu jak w domu. Od tubylców różni mnie mentalność. Kontrakt pewnie wydłużymy, ale nie zostaniemy tu na zawsze. Dom to ja mam w Pl tu jestem gościem. O moim życiu 10 tyś km od Pl możne poczytać na naszym blogu (link w sygnaturze). Czujemy się Polakami. Myślimy i czujemy po polsku bez względu na język jakim mówimy.
      --
      azjaodkuchni.blogspot.com/
      • paliwodaj Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 15:56
        szczerze to caly czas czuje sie podzielona po ponad 10 latach mieszkania poza Polska, obywatelstwem nabytym w kraju w ktorym mieszkam. Sa okresy , gdy tesknie za Polska np swieta, jakies imprezy rodzinne.
        Ale wrocic na stale juz nie chce, chyba.
        Prawda jest taka ze czasami gdy czytam forum, tym bardziej nie chce mi sie wracac do Polski.
        Sposoby leczenie dzieci, tony lekow jakie spozywa dziecko przy byle przeziebieniu, nie pasuje mi to , jest to niepotrzebne. Przewrazliwiwnie rodzicow na punkcie swoich dzieci, jakies chore teoryjki. No nie ,nie dla mnie, Polske moge odwiedzic od czasu do czasu
    • marianna72 Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 15:56
      Ja tez wyemigrowalam do wloch .Najpierw mialam tu ciotke,siostre mojej mamy, do ktorej przyjezdzalam na wakacje a pozniej poznalam meza i zostalam. Nie czuje sie tu jak w Polsce chociaz jak jade do Polski to tez sie juz nie czuje jak w tej Polsce, ktora znalam z przed 10 latu.Poza tym coraz wiecej tu emigrantow i wlosi zaczynaja na to krzywo patrzec(ostatnio prowadze dlugie i nieprzyjemne dyskusje na ten temat z moimi wloskimi znajomymi)Ja od niedawna zdalam sobie sprawe ,ze drugiego zycia nie bedzie i chyba jestem skazana na zycie tu , ale to pewnie tez juz kwestia wieku mam 39 lat i pewne rozwazania sa nieuniknionewink) Wrocic raczej nie wroce , koncze tu studia, po ktorych mam nadzieje miec jakas konkretna praca, a ktore w Polsce na niewiele by sie zdaly .Maz nie jest pracownikiem etatowym wiec nawet przeniesienie sie na kilka lat nie wchodzi w rachube bo nie mielibysmy do czego wracac.Poza tym mama 3 dzieci , ktore tu czuja sie u siebie. W srodku czuje sie bardziej Polka , a raczej Wloszka wogole sie nie czujewink) Wkurzam sie kiedy ktos krytkuje Wlochy i Wlochow i podobnie jest kiedy ktos krytykuje Polske i Polakow chociaz zdaje sobie sprawe z wielu niedoskonalosci.
    • edelstein Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 16:08
      Czuje sie bardziej zwiazana z Niemcami niz z Polska.Kocham ten kraj,ten jezyk i porzadek.Do Polski moge pojechac na 5dni raz na rok,po 5dniach zaczyna mnie wszystko irytowac i chce wracac do domu.Wyjechalam w celu nauki,w miedzyczasie przypaletala sie milosc,potem milosc zniknela,a pojawila sie nowa, jak zwykle tubylecwinkmam jakas slabosc do nichwink
      Czy zamienilabym na inny kraj,nie,dodatkowo kupilabym sobie dom u wybrzezy morza srodziemnego i spedzala tam wakacje,ale na stale tylko De.
      Zazdroszcze synowi,ze urodzil sie wlasnie tu,tez bym chcialawink
      • kocianna Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 16:12
        Wyjechalam do pracy, na z gory okreslony czas. Jesli bede miala mozliwosc zmiany kraju albo miasta zamiast powrotu do Polski - zmienie. Jesli bede musiala wrocic "na ojczyzny lono" - wroce bez specjalnego zalu, z poczuciem przezycia przygody. Ale podoba mi sie moja praca, a najbardziej podoba mi sie w niej to, ze cyklicznie zmienia sie kraj, w ktorym sie pracuje.
        • azjaodkuchni Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 16:30
          Kocianna jaki kraj będzie następny?
          • kocianna Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 18:18
            Pojęcia nie mam, gdzie mnie zechcą wysłać, o ile zechcą. Najbardziej prawdopodobne to Kazachstan, Białoruś, być może tylko zmiana miasta (Petersburg?), a może... Kair. Ale równie dobrze mogą nie przedłużyć kontraktu i wtedy jestem bezrobotna big_grin
    • kropkacom Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 16:18
      Na dziś mogłabym się przeprowadzić dalej, ale nie do Polski. Tu gdzie mieszkam jest w porządku, ale doszłam do etapu gdzie zbyt wiele rzeczy mnie angażuje już uczuciowo, a ja nie szukam ojczyzny. Szukam spokoju.
      • arista80 Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 16:32
        Mam podobnie wlasnie jak Marianna72smile) Jak ktos w Polsce gada zle o Wlochach to sie wkurzam, jak ktos z wloskich znajomych powie cos nie tak o Polsce to sie wkurzam jeszcze bardziej. Taka jakas rozdarta jestemsmile) Wloszka jednak nie czuje sie, nie zlozylam nawet wniosku o obywateltwo ku wielkimu oburzeniu ze strony moich tesciow.
        Moja niehec do kraju w ktorym obecnie mieszkam poglebila sie przede wszystkim za sprawa niemoznosci znalezienia pracy. Mimo stazy, kursow zawodowych itd... nie moglam znalesc pracy i w rozmowie ze znajomymi tez slyszalam czesto i wciaz slysze, ze w dobie kryzysu preferowani sa swoi chocby byli nie wiadomo jak glupi niz obcokrajowcy. Od niedawna zaczelam wspolpracowac z Polakami i chyba tez przez to zatesknilo mi sie za krajemsmile)
    • olena.s Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 16:56
      Siedzę tu, gdzie siedzę, już od prawie pięciu lat. Może posiedzimy dłużej, a może, jako że w regionie się gotuje, trzeba będzie się ewakuować w przyspieszonym tempie.
      "Moje" miejsce jest o tyle nietypowe, że przyjezdni tu są wszyscy na trochę - na kontrakt, na rok, na dziesięć lat, ale nikt z nas nie zostanie tu na zawsze, bo nie istnieje żadna możliwośc naturalizacji - no, poza jakiś specjalnym dekretem Emira dla kogoś nadzwyczaj zasłużonego.
      W efekcie, do którego przyczynia się także absolutna obcośc kulturowa, mieszkay tu jak na wyspie - ekspaci trzymają się z ekspatami, lokalni z lokalnymi. My, ekspaci wszyscy wcześniej czy później pojedziemy gdzieś indziej. Sądzę, że większość z nas ruszy dalej w świat, bo zasmakowaliśmy w życiu na obczyźnie.
      A autorka wątku tęskni za młodszą młodością - w Polsce w swoim wieku i swoim punkcie życia niestety również nie doznawałaby owej studenckiej bezstroski.
    • mruwa9 Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 17:59
      Nie tesknie za Polska, jesli juz, to za rodzina, ktora chetniej goszcze u siebie, niz odwiedzam w Polsce ( z roznych wzgledow). Mam swiadomosc, ze jesli bardzo mnie tesknota przycisnie, to dzieli mnie od Polski tylko poltora godziny lotu. No, ale od poltora roku tesknota mnie nie przycisnela. Nie planuje powrotu do Polski na stale, tu sie czuje u siebie, tu sa moje dzieci, praca, dom. patrze pragmatycznie i jestem odporna na ckliwe sentymeny.
      • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 18:29
        Ja juz mieszkam dluzej w Kanadzie niz mieszkalam w PL (moja corka, ktora w tym roku skonczy 28 lat tu sie urodzila a nie przyjechalam w ciazy ... smile ) i wszystko wskazuje na to, ze narazie sie nie bedziemy wyprowadzac wink Polska to jest moja Ojczyzna przez duze "O" i nie popadajac w enstymentalizm, nie jestem w stanie nic wiecej na ten temat napisac. Kanade kocham serdecznie i czuje sie tu wysmienicie, jestem Kanadyjka i bardzo mi zalezy na sensownym rozwoju i rzadzeniu sie mojego kraju. Angazuje sie w lokalne sprawy i ogolnie to jest moje miejsce na Ziemi. ALE przeszlam wszystkie ksiazkowo-opisane fazy emigracyjne tudziez pare nieopisanych wink z cala gama wzlotow i upadkow, uniesien i depresji ... Od wielu lat spedzam troche wakacyjnego czasu w Europie cieszac sie mozliwosciami jakie daja mi moje obecne zarobki i za kazdym razem dochodze do wniosku, ze Europa fajna jest ale ja juz bym TAM mieszkac na stale nie umiala/nie chciala - to dotyczy rowniez PL. Ciasno wink
        Polski/Polakow wlasciwie nigdy nie musialam/nie musze "bronic" - obracam sie wsrod ludzi, ktorzy albo Polakow doceniaja i szanuja, bo cos o nas wiedza, albo ogolnie szanuja INNYCH, wliczajac w to rowniez nas smile Swoj polski background "obnosze" zawsze i wszedzie, podobnie czynia moje dzieci, szczegolnie corka-globtroter wink Moje dzieci, urodzone, wychowane i wyksztalcone w Kanadzie nieodmiennie okreslaja sie jako Polish-Canadian i jako mother tongue we wszystkicj ankietach czy statystykach podaja Polish. I tak jest OK.
        Zgadzam sie z "diagnoza" powyzej, ze autorka watku teskni zapewne nie tyle za PL, co za soba sama "z tamtych lat" - to sie zdarza nam wszystkim ... Ja zawsze mowie, ze jestem "dziecko z piosenki" - mialam "saneczki na Dynasach i swoj dab w bielanskich lasach" ale to juz przeszlosc - tamtej mnie juz nie ma, zostala na zdjeciach (czarno-bialych glownie wink ). I to tez jest OK. Ta dzisiejsza "ja" tez ma swoje "swiete" miejsca tyle, ze na innym kontynencie ...
        • sokhna Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 20:09
          Kiedys odgrazalam sie, ze ja z Polski to nigdy nie wyjade bo i po co (dom byl, praca dobra itp.), jak sie w cudzoziemcu zakocham to niech tu przyjezdza wink ale serce nie wybiera i jednak kraj opuscilam.
          Na poczatku nie moglam sie w ogole zaaklimatyzowac tym bardziej, ze nie znalam jezyka i nie moglam pracowac. Z czasem jednak zaczal mi sie podobac tutejszy porzadek i organizacja (DE). Zalatwianie spraw urzedowych to przyjemnosc smile
          Po drodze pojawilo sie na swiecie dziecko, a ja caly czas twierdzilam, ze gdybym miala wracac do PL to zrobilabym to bez zastanowienia. Mala ma niecale 4 lata, a moje spojrzenie na wiele spraw tutaj bardzo sie zmienilo i juz co raz mniej mowie/mysle o powrocie. Szczerze mowiac to jakos sobie tego nie wyobrazam. Jak ktoras z poprzedniczek napisala - moge przyjechac do PL na kilka dni, tygodni, ale tu czuje sie najlepiej.
          Jedyne co mnie tu dystansuje to tubylcy. Niestety nie lubie tego narodu (i to nie ze wzgledu na historie), bije od nich chlodem, sa tacy oficjalni, nie ma w nich zyczliwosci, serdecznosci.
          Dlatego tez mamy tez dom nad Morzem Czerwonym, gdzie spedzamy w roku sporo czasu, ja z corka wyjezdzamy tam za rok na rok smile a za jakies 6-7 lat przewidujemy przeniesc sie tam na stale cala rodzina. Tam doskonale moge sobie wyobrazic zycie: serdeczni ludzie, zawsze usmiechnieci, gotowi do niesienia pomocy, zadnych paragrafow no i przede wszystkim 365 dni w roku slonce smile
        • malka37 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 10:58
          Ania z Wyspy Księcia Edwarda sprawiła, że bardzo lubię Kanadę smile
    • undoo Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 20:11
      Ja lubie sobie pomieszkac w jednym miejscu, potem w innym, potem troche w Polsce itd. Kiedys chce wrocic, ale wiem, ze moje dzieci sa globalnymi nomadami i ani w Polsce, ani w dowolnym miejscu swiata nie beda sie czuly w 100% u siebie, nasza ojczyzna jest przeprowadzka, pakowanie, przemieszczanie. Oni sie czuja polskimi obywatelami swiata.
      Chyba mi najblizej do Kocianny i Azjiodkuchni.
      • zuzik30 Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 20:38
        Czemu akurat dzis ten watek, kiedy to naszla mnie faza na straszna tesknote? Ja tesknie coraz bardziej. Co najgorsze, kiedy przyjezdzam do Polski nie jest to juz "moje" miejsce, zycie plynie swoim nurtem w ktorym ja juz nie mam swojego miejsca. Potem wracam tu i znow nie jestem u siebie. To poczucie "bezdomnosci" jest okropne, choc mam tu rodzine czuje sie wciaz obco. Wroce kiedys napewno.
        • kropkacom Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 20:47
          No widzisz, ja w Polsce też już nie jestem u siebie.
    • hamerykanka Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 20:48
      Mam podobne odczucia jak paliwodaj.
      Jestem w Stanach od 8 lat, tu czuje sie u siebie, mam dom i rodzine, corke ktora jest tu urodzona. Do Polski ciagnie mnie czasem sentyment do miejsc gdzie mieszkalam i studiowalam, tesknota za mama. Kiedy jeednak odwiedzam Polske, widze to samo co tu na forum-zacietosc, dogryzanie, nieufnosc i zawisc. Wtedy ciesze sie, ze wracam do Stanow i do ludzi, ktorych lubie i ktorzy lubia mnie.
      Nie wyobrazam sobie powrotu do Polski na stale.
      • kasia191273 Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 20:55
        w Holandii mieszkam od 10 lat, czuję się tutaj w domu i marzę, żeby nie musieć stąd nigdy wyjeżdżać, zwłaszcza z powrotem do Polski. Tu urodziły się moje dzieci, jedno już chodzi do szkoły, dla nich Polska to już nawet nie jest sentymentalne wspomnienie czy skarbnica narodowych mitów...

        odpowiada mi tutaj przewidywalność, porządek, kultura i uśmiech na co dzień, mentalnie coraz dalej jestem od Polski tzn. z każdą kolejną wizytą w ojczyźnie czuję się coraz dziwniej
      • sokhna Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 20:56
        Ja tez m.in. dzieki forum mam co raz mniej ochoty na wyjazdy do PL, ale z innego wzgledu: jak czytam o tych wszystkich problemach, niektorych tak przyziemnych jak np. walka o miejsce w przedszkolu (!!), zasrane chodniki itp. to sie odechciewa.
        • kitjensen Re: Pytanie do mam emigrantek 07.01.12, 23:43
          mieszkam 21 lat w Dani ,czyli cale moje dorosle zycie...mam tutaj prace , rodzine, ale caly czas zyje w dwoch swiatach polskim i dunskim...wydaje mi sie im jestem starsza tym bardziej tesknie nie tyle za Polska ,co za rodzinnym miastem Wroclawiem...gdy mi sie cos sni zawsze jest to w Polsce albo ze jestem w podrozy !
          • lucysienna Re: Pytanie do mam emigrantek 08.01.12, 00:11
            To ja odwrotnie niż bi_scotti - nie wyobrażam sobie mieszkania poza Europą. Mieszkaliśmy w Ameryce, mieszkaliśmy w Nowej Zelandii, mąż miał epizod w Australii i cykliczne wyjazdy do Afryki, byliśmy razem i osobno, teraz mieszkamy w UK i pewnie na razie, przez jakiś czas tutaj ze wglądu na edukację dzieci zostaniemy, chociaż ja ma swój biznes ,takiego samograja w Polsce.
            Nie wiem gdzie będziemy mieszkać w przyszłości, bo moja połowa ma taki zawód i sto rożnych pomysłów , które pozwalają mu pracować wszędzie.
            Z własnych doświadczeń powiem jedno - tęsknię. I może nie tyle do konkretnego miejsca, co do stabilizacji i o dziwo nasze dzieci też. Starsza skoczyła studia w UK i zamierza robić karierę w.... Polsce, chociaż na razie pracuje w amerykańskiej firmie i siedzi w... Indiach. Młodsze jeszcze nie wiedzą dokładnie co i jak , na razie się edukują ale wiedzą ,ze Europa i tylko Europa. Zupełnie inna kultura , zupełnie inne postrzeganie świata i inne wartości.
            Niedawno pojawiła się nowa propozycja pracy dla męża, nowy kraj i moje dzieci po zapoznaniu się kategorycznie odmówiły kolejnej podroży. Wolą szkołę z boardingiem, niż kolejny wyjazd, mimo , ze porozumiewają się praktycznie w trzech językach.
            Jeżdżę cyklicznie do Polski. Widzę jak wiele się zmienia. Miele się wszystko. Stare walczy z Nowym. Dla wielu rodzin jest nadal bardzo ciężko - cena przemian , która muszą zapłacić pokolenia przejściowe jednak tylko TAM czuje się u siebie i wątpię by to kiedykolwiek się zmieniło. Czekam jednak co los przyniesie.
    • feronique Re: Pytanie do mam emigrantek 08.01.12, 01:42
      Ja do UK wyjechałam z miłości, ale za krajem jako takim nie przepadam i cieszę się, że już wkrótce wybywamy stąd w cieplejsze klimaty. Nie jestem upałolubna, ale pociąga mnie przygoda i nieznane. Wyjazd na czas określony, więc jestem dobrej myśli, bo nawet gdyby okropnie nam się nie podobało, to wiemy, że nie musimy zostawać tam "na zawsze".
      Żyję poza Polską dopiero od kilku lat i tęskno mi - za krajem, mentalnością, ale przede wszystkim za znajomymi i rodziną. Wiem, że o wiele łatwiej byłoby mi się zajmować dzieckiem mając mamę mniej więcej pod ręką. No ale tak się ułożyło, a nie inaczej.
      Planujemy osiąść w Polsce kiedyś, choć oczywiście będziemy musieli także uwzględnić plany naszej córki, która obecnie ma 9 miesięcy i przed sobą chyba dosyć szalone dzieciństwo (jestem z mężem od 4 lat i w tym czasie - zupełnie nieplanowanie - przeprowadzaliśmy się już 4 razy, zaliczając Polskę, Walię, Kanadę i Anglię, no a teraz te nieszczęsne Emiraty nadchodzą). Bardzo chciałabym jednak, żeby moja mała z Polską też się trochę identyfikowała. Zobaczymy jak będzie.
      • najma78 Re: Pytanie do mam emigrantek 08.01.12, 10:22
        Hmm, od 10 lat w UK, maz, dwoje dzieci urodzonych tutaj, zadnych sentymentow, czasem wspomnienia zwlaszcza kiedy ogladamy zdjecia z naszego dziecinstwa. W Pl nie bylam 4 lata i jakos nie mam ochoty jechac.
        Bi_scotti napisala, ze nie moglaby mieszkac w Europie, ja natomiast zawsze sadzilam, ze nie moglabym poza Europa, ale od jakiegos czasu mam ochote zobaczyc jak zyje sie w Ameryce, konkretnie w USA i poszukac tam pracy na czas okreslony np. 3 lat przy okazji moglibysmy pozwiedzac. Zobaczymy co z planow wyjdzie, jednak juz na sama mysl o wyjezdzie tesknie za Anglia.
    • basia_mikulski Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 03:39
      Wyemigrowalam do Stanow prawie 10 lat temu, bo zakochalam sie w Amerykaninie. Bardzo podoba mi sie zycie w tym kraju, bardzo szybko poczulam sie z nim zwiazana, np. zawsze emocjonalnie angazuje sie w lokalne wybory do kongresu i prezydenckie. Mamy przyjaciol Amerykanow a znajomych nie tylko Amerykanow, ale tez Polakow i innych cudzoziemcow. Moje dzieci bawia sie na placu zabaw z dziecmi o roznych kolorach skory, mowiacych w swoich domach w roznych jezykach ale te dzieci urodzone tutaj to Amerykanie - i to mi sie podoba, ze to jest takie naturalne. Nikt nie dziwi sie ani nie patrzy na mnie krzywo, bo mowie z akcentem - tutaj to jest normalne. Bardzo mi odpowiada tutejszy styl zycia, chociaz chcielibysmy wyjechac na kilka lat za granice, ale na stale - tylko Ameryka. Ogromnym plusem jest tez komfort finansowy, nie jestesmy bogaci, ale zyje nam sie bardzo wygodnie z jednej pensji. Np. mam kolege w Polsce, ktory pracuje w takim samym zawodzie, jak moj maz, ale na wyzszym stanowisku i zarabia 8 razy mniej od mojego meza... Niestety nie tesknie za Polska, i zawsze jest mi przykro, jak to mowie. Ucze dzieci j. polskiego i zalezy mi na tym, zeby w Polsce bylo dobrze, codziennie ogladam Wiadomosci, ale powrotu do Polski na stale juz sobie nie wyobrazam. Ze znajomymi z Polski mam bardzo niewielki kontakt.

      Do autorki: nie mozesz porownywac beztroskiego zycia studentki z zyciem matki i zony.
      A na zatargi z rodzina najlepsza jest przeprowadzka do innego miasta (wiem to z mojego doswiadczenia).
    • anaisanais Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 08:19
      Napisz jakie masz zatargi z tesciowa i jak sobie radzisz. Ja mam meza Wlocha i z tesciami troche trwalo zanim sie utarlo i dalej sie uciera, troche mi nerwow zjadla ta moja tesciowa...
      Moze wspolne doswiadczenia ? smile
    • my-alena Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 09:43
      Jestem 7 lat poza Polską. W De nie czuję się jak w domu, ale czuję się tu dobrze, spokojnie, bezpiecznie. Nie czuję się Niemką i nigdy się czuła nie będę, ale czuję się współodpowiedzialna za otaczającą mnie rzeczywistość. W PL nie czuję się już jak w domu, wiele rzeczy mnie wkurza (w DE coprawda też, ale w PL jest ich więcej).
      Jeżeli życie w jakikolwiek sposób nie zmusi mnie do powrotu do PL, to raczej z własnej woli nie wrócę. Mogłabym natomiast wyjechać do Kanady.

      Alena
    • a.nancy Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 10:35
      > po rozmowie z mama jakos tak przypomnialy mi sie czasy studiow w Polsce, imprez
      > y, takie beztroskie zycie i zatesknilam. Tu we Wloszech mi tego brak (moze tez
      > dlatego, ze tutaj jestem juz na innym etapie zycia)

      ja wróciłam, ale beztroskie życie i imprezy jakoś nie wróciły wink
      okazało się, że dawni znajomi mają własne sprawy, rodzinę, pracę i jakoś trudno ich gdzieś wyciągnąć. Hiszpanie jednak są bardziej imprezowi.
      • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:31
        Ooo, tak. Ilekroc spadam na weekend do ES, tylekroc sie zastanawiam jak ci ludzie w ogole moga pracowac. Ja taki wyjazd odsypiam pozniej przez dwa tygodnie, a oni tak ciagna dokad nie padna w wieku 90 lat.... wink. Moja teoria jest taka, ze oni maja specjalne baterie sloneczne w srodku i ze w ten sposob laduja sobie witalne akumulatory.
        • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 20:34
          duzeq napisała:

          > Ooo, tak. Ilekroc spadam na weekend do ES, tylekroc sie zastanawiam jak ci ludz
          > ie w ogole moga pracowac.

          Problem w tym ze nie pracują ... to zwykle lenie śmierdzące, bezrobocie ponad 20%, a ile ukrytego jeszcze to pan Bóg raczy wiedzieć...ale co siesta, odpoczywanko, winko
    • dziewczyna_z_plazy Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 10:38
      Od lat mieszkam we Francji. Tu jest dom, praca, tu przyszły na świat dzieci. Obecnie, nie wyobrażam sobie przewracania do góry nogami tego co już jest w miarę stabilne, więc o powrocie do Polski nie ma mowy (głownie z powodów zawodowych). Nawiązałam nowe przyjaźnie, ze starymi znajomymi utrzymuję kontakt. Zapuściłam korzenie.
    • kamelia04.08.2007 Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 13:52
      mieszkam od kilku lat we FRancji, tu sie urodziły moje dzieci, starsza chodzi do przedszkola, chłop-tubylec ma pracę.

      Do PL nie wyobrażam sobie powrotu, nie mam ochoty na to uzeranie sie, kombinowanie jak koń pod górkę. Niemniej jednak, moje dzieci (na razie starsze) doskonale mówia po poslku i nikt nie pozna, ze sa z małezństwa mieszanego i nie mieszkaja w Polsce.

      Do PL przyjeżdżam czasem na wakcje i w odwiedziny, robie zakupy przez internet (zabawki, książki, filmy po polsku).

      Brakuje mi polskich kulinariów, ale bez przesady
      • emilly4 Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 17:08
        Od 7 lat w Irlandi. Nigdy nie czulam sie tutaj jak w domu. Mam juz dosyc tutejszej mentalnosci. Przyjaciol i rodzine mamy w Pl- wiecznie pytaja, kiedy przyjedziemy. Corka strasznie teskni do dziadkow, ciotek. . . ba! nawet do osiedlowego bazarku smile
        Drugiego dziecka nie zamierzamy tu chowac.
        • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 17:35
          > Corka strasznie teskni do dziadkow, ciotek. . . ba! nawet do osiedlowego bazarku smile

          jesli dziecko sie nie zaaklimatyzowalo przez 7 lat to jest z wami cos nie tak
          niech zgadne zycie w podrzednej dzielnicy z innymi podrzednymi rodakami ze stala trasa lidl - robota

          > Drugiego dziecka nie zamierzamy tu chowac.

          okreslenie podrzedne na podstawie twierdzenia "chowac"
          slyszalem to ze dwa razy na wyjatkowo zapadlej wsi
          • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:11
            jamesonwhiskey napisał:

            > niech zgadne zycie w podrzednej dzielnicy z innymi podrzednymi rodakami ze stal
            > a trasa lidl - robota

            Przyczepie sie. Skad to wyczuwalne w tonie Twoje poczucie wyzszosci? Po co? Nie wszyscysmy milionery co to mieszkaja po jakichs super luksusowych dzielnicach - jaka to jest ta "podrzedna dzielnica"? Jacy to sa "podrzedni rodacy"? Jestes "niepodrzedny"? C'mon, roznie sie zycie uklada, szczegolnie na emigracji, szczegolnie w pierwszych latach. Wielu ludzi bardzo dlugo cierpi i teskni, czesto z roznych wzgledow nie mogac wrocic i jednoczesnie wysluchujac przez telefon/czytajac emails o znajomych robiacych w PL kariery etc. To boli i dotyczy przeciez nie tylko Polakow ... Syndrom imigracyjny to diagnozowalna przypadlosc sad
            A dzieci sa pleasers ... gdy wyczuwaja nastroje rodzicow czesto sie w nie wpasowywuja. Normalne.
            Po co chcesz komus "dolozyc" takim sarkastycznym komentarzem? My emigranty - my sie powinnismy wspierac i rozumiec a nie dokopywac sobie po kostkach ...
            • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:19
              > - jaka to jest ta "podrzedna dzielnica"

              gdzie slychac strzaly a domki z dykty rozpadaja sie pod naporem grzyba

              > Jacy to sa "podrzedni rodacy"?

              wasate mariany , z reklamowka z lidla wersja 40+ ,
              mlodsi z plecakiem jakby sie wybierali na trekking w gory


              > golnie w pierwszych latach


              7 lat to jakies 5 po pierwszych latach na emigracji

              > Po co chcesz komus "dolozyc" takim sarkastycznym komentarzem?

              nikomu nie chce dolozyc, wku...aja mnie takie mamle co to cierpi na emigracji od 7 lat
              to po co tu siedzi


              • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:27
                jamesonwhiskey napisał:

                > wku...aja mnie takie mamle co to cierpi na emigracji o
                > d 7 lat
                > to po co tu siedzi
                >

                Bo zycie bywa skomplikowane i nie kazdy moze wrocic tak zaraz natychmiast. Z tysiaca roznych powodow. Poza tym wielu ludzi zyje w sinusoidzie - czasem jest im super, czasem beznadziejnie i gdy pisza cokolwiek w momencie takiej beznadziejnosci to po prostu daja wyraz swojemu cierpieniu.
                O co chodzi z tymi 5 lat vs. 7? A jak ktos nie jest w stanie w pelni sie zaadaptowac i po 10 latach to co? Rozstrzelac go? Nie wiesz tego, ze dla wielu, bardzo wielu emigrantow najwiekszym problemem jest psychiczne zycie "w rozkroku"? Juz jest im niby dobrze tu, gdzie sa a wciaz im sie sni to skoda przyjechali ... Bo, jakby na to nie patrzec, jestesmy jednak skomplikowani (nawet te wasate mariany, ktorymi chyba lekko pogardzasz) i sama zmiana adresu lub nawet posiadanie go przez wiele lat nie rozwiazuje wielu dylematow sentymentalnych. Life.
                • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:49
                  E tam, whiskacz jest jednym z tych zerojedynkowych nickow na tym forum, dla ktorych PL jest wyjatkowo paskudnym krajem. Cokolwiek dzieje sie w PL podpada pod 0, cokolwiek dzieje sie za granica - to juz 1. NIe ma co wchodzic w dyskusje z nimi, bo i tak ich nie przekonasz - za granica z definicji jest lepiej i juz.

                  Ja tam emily4 rozumiem, bo mieszkam w kraju, w ktorym nie zamierzam umrzec. I jest to moj piaty kraj, w ktorym mieszkam wiec czeka mnie kolejna wyprowadzka. Ot, tutaj nie odpowiada mi jakies 50% caloksztaltu i nie zamierzam sie nawet probowac do tego przyzwyczajac. Poczekam chwile na dobra okazje i przeniesiemy sie gdzie indziej.
                  • cherry.coke Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:50
                    A co ci nie odpowiada tak konkretnie? Nie zamierzam sie przeprowadzac do NL, ale lubie odwiedzac smile
                    • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:22
                      NIe odpowiada mi mentalnosc wiatrakow, pomijajac oczywiscie mojego doskonalego meza wink. Nie odpowiada mi ich sztywnosc, widzenie swiata jako jednego wielkiego targowiska , swiatopoglad sprzedawcow niewolnikow i arogancja, ktora chyba tylko Amerykanie moga czasami pobic wink. Nie odpowiadaja mi pewne aspekty organizacji zycia (np.system zdrowotny), chociaz musze przyznac, ze infrastruktura rowerowa rzucila mnie na kolana.
                      Ja jednak lubie nieco improwizacji, smiechu i wyluzowania i pewnie dlatego nadaje sie bardziej na poludnie niz tutaj. Ale to ja - znam za to mase poludniowcow, ktorzy rozkwitaja w NL jak paczki w masle. De gustibus... wink.

                      • cherry.coke Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:35
                        Mam raczej wyluzowanych wiatraczych znajomych, ale fakt, ze znam ich przez rozne specyficzne hobby, ktore sila rzeczy wymagaja wyluzowania na starcie smile
                        Wielkie targowisko, ciekawa metafora. Ale moze lepiej niz wielkie pole bitwy (PL) czy wieczne jaja (IE)? big_grin
                        • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 16:46
                          Ale ja nie mowie, ze nie ma fajnych wiatrakow, bo sa. I nawet znam paru big_grin. Tylko tak ogolnie mam male zastrzezenia....
                          No, wielkie pole bitwy mi sie tez stanowczo przejadlo. O wieczne jaja Ajryszow nie podejrzewalam big_grin.
                  • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:19
                    jakos nie jaram sie polska, zmeczone szare twarze, wykrzywione w jakims grymasie jakby wszyscy mieli zatwardzenia,

                    > Poczekam chwile na dobra okazje i przeniesiemy sie
                    > gdzie indziej.

                    zgaduje ze logika nie jest twoja najmocniejsza strona ale jesli w pieciu jrajach bylo ci zle
                    sadze ze w nastepnych dziesieciu bedzie to samo
                    • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:29
                      > jakos nie jaram sie polska, zmeczone szare twarze, wykrzywione w jakims grymasi
                      > e jakby wszyscy mieli zatwardzenia.

                      No, mowilam - rude, wojujace po pubie po nadmiernym spozyciu Guinnessa jest oczywiscie sudowne, bo zagraniczne. Co kto lubi.

                      zgaduje ze logika nie jest twoja najmocniejsza strona ale jesli w pieciu jrajac
                      > h bylo ci zle
                      > sadze ze w nastepnych dziesieciu bedzie to samo.

                      Moje wczesniejsze wojaze byly zwiazane z zawodem. Moj obecna sytuacja jest wynikiem czegos innego. Wiem gdzie chce mieszkac, czekam na odpowiedni moment. Cos jeszcze, miszczu logiki?
                      • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:31
                        > iem gdzie chce mieszkac, czekam na odpowiedni moment. Cos
                        > jeszcze, miszczu logiki?

                        to gdzie chcesz mieszkac i co tam jest takiego super
                        • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:45
                          Niewazne gdzie i niewazne dlaczego. JA wiem, ty nie musisz.
                      • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 20:45
                        duzeq napisała:

                        > Moj obecna sytuacja jest wyni
                        > kiem czegos innego. Wiem gdzie chce mieszkac, czekam na odpowiedni moment. Cos
                        > jeszcze, miszczu logiki?

                        Jak w Hiszpani to możesz nie doczekać, leniuchom smierdzacych nic sie z gospodarka nie chce robić, bezrobocie z ponad 20% nie zrobi sie nawet w najbliższej 10latce 3%. System zdrowotny wali sie na łeb na szyje, bo wszystko za darmo to utopia tongue_out
                        • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 21:20
                          1. Gdzie chce mieszkac, to moja sprawa. Nie martw sie tez o moje plany, takie 20% bezrobocia w Hiszpanii to dla mnie lepiej.
                          2. Nie znasz sie na systemie zdrowotnym Hiszpanii.
                          3. WG MNIE maja lepszy system, bo maja wybor. Holendrzy nie maja. Ja jestem zawsze za wyborem.
                          4. Kraczesz cos tam z kraju, ktory padl na pysk i poprosil o pomoc finansowa, ktorej na razie nie dostala Hiszpania.
                          • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 21:43
                            duzeq napisała:

                            > 1. Gdzie chce mieszkac, to moja sprawa. Nie martw sie tez o moje plany, takie 2
                            > 0% bezrobocia w Hiszpanii to dla mnie lepiej.

                            A czy ja powiedzialam gdziekolwiek ze to moja sprawa? I zamartwianie sie o twoje plany nawet nie wskoczylo na moje liste rzeczy do zamartwania sie tongue_out wiec o czym bredzisz

                            > 2. Nie znasz sie na systemie zdrowotnym Hiszpanii.
                            A tak...nie znam sie, jak zwykle tyle tylko potrafisz stwierdzic, a ja nie zamierzam nawet z tym polemizowac, bo mi sie nie chce, z tymi twoimi twierdzeniami kto co widzial, kto co wie, kto gdzie byl i co robil w wakacje, bo ty oczywiscie wiesz duzo lepiej
                            Wysztarczy mi ze wiem ze wszystko za darmo dla wszystkich sie nie sprawdzilo i wali sie na leb na szyje

                            > 3. WG MNIE maja lepszy system, bo maja wybor. Holendrzy nie maja. Ja jestem zaw
                            > sze za wyborem.

                            Ale holenderski sie nie wali a hiszpanski i owszem tongue_out

                            > 4. Kraczesz cos tam z kraju, ktory padl na pysk i poprosil o pomoc finansowa, k
                            > torej na razie nie dostala Hiszpania.
                            Poczytaj prosze nieco wiecej zanim zaczniesz bredzic glupoty
                            • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:27
                              Musialas sie wciac, zeby mnie uswiadomic jaka sytuacja panuje w HIszpanii. Nie to, zebym potrzebowala jakiejkolwiek rady, szczegolnie od takiego dyletanta ekonomicznego jak ty, wiec pomyslalam, ze to troska.

                              A tak...nie znam sie, jak zwykle tyle tylko potrafisz stwierdzic, a ja nie zami
                              > erzam nawet z tym polemizowac,

                              Bo nie mozesz. Bo nie sie znasz. A jezeli cokolwiek wiesz, to wykaz jak bardzo sie rozni hiszpanski system zdrowotny od irlandzkiego.

                              > Poczytaj prosze nieco wiecej zanim zaczniesz bredzic glupoty.
                              Aaaa, ziew. Powiedz mi ile dostala Hiszpania na bail-out.
                              • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:54
                                duzeq napisała:

                                > Musialas sie wciac, zeby mnie uswiadomic jaka sytuacja panuje w HIszpanii.

                                Od kiedy wypowiadania sie w jakimś wątku jest wcinaniem? Przełknąć nie możesz ze ktoś ma zdanie inne od twojego?

                                Nie
                                > to, zebym potrzebowala jakiejkolwiek rady, szczegolnie od takiego dyletanta eko
                                > nomicznego jak ty, wiec pomyslalam, ze to troska.

                                To nie myśl bo kiepsko ci idzie.


                                > Bo nie mozesz. Bo nie sie znasz.

                                Ziew...

                                > A jezeli cokolwiek wiesz, to wykaz jak bardzo
                                > sie rozni hiszpanski system zdrowotny od irlandzkiego.

                                No już biegnie w podskokachy... przedszkole ukonczylam już jakiś czas temu, tobie jak widzę przedszkolne zagrywki pozostały: powiedz powiedz bo jak nie powiesz to sie nie znasz , buchacha...

                                > > Poczytaj prosze nieco wiecej zanim zaczniesz bredzic glupoty.
                                > Aaaa, ziew. Powiedz mi ile dostala Hiszpania na bail-out.

                                O widzisz, a ja nie o Hiszpanii tylko o IE, o ktorym bredzisz, a tyle podobno wiesz tongue_out
                                • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 16:27
                                  Ale ja cie nie pytalam o zadne zdanie, tak? Czyli sie wcielas. Wolno ci. Tylko sie potem nie obruszaj jak wytykam ci bledy w mysleniu.

                                  No już biegnie w podskokachy... przedszkole ukonczylam już jakiś czas temu, tob
                                  > ie jak widzę przedszkolne zagrywki pozostały: powiedz powiedz bo jak nie powies
                                  > z to sie nie znasz , buchacha...
                                  >
                                  Ja znam roznice. Wiec opowiedz nam cos teraz o tym darmowym (WTF???) systemie w Hiszpanii.

                                  O widzisz, a ja nie o Hiszpanii tylko o IE, o ktorym bredzisz, a tyle podobno w
                                  > iesz tongue_out
                                  MOje pytanie o bail-out Hiszpanii bylo pytaniem na inteligencje. Nie zdalas. To przynajmniej porownaj te 2 bail-outy.
                                  • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 20:25
                                    duzeq napisała:

                                    > Ale ja cie nie pytalam o zadne zdanie, tak? Czyli sie wcielas. Wolno ci. Tylko
                                    > sie potem nie obruszaj jak wytykam ci bledy w mysleniu.

                                    Od kiedy to na forum publicznym mozna sie wypowiadac tylko zapytanym o zdanie lub wywolanym do odpowiedzi? Cos ci sie chyba wybitnie pochrzanilo pani nauczycielko z bozej laski. surprised?
                                    I ja sie nie obruszam, ja sobie kpie z ciebie, bo twoje wolno, nie wolno to wiesz gdzie ja mam...
                                    > Ja znam roznice. Wiec opowiedz nam cos teraz o tym darmowym (WTF???) systemie w
                                    > Hiszpanii.

                                    Odbijajac pileczke, ja tez znam ...tylko nie wiedziec czemu mam ci robic elaborat na ten temat bo jak nie to sie nie znam bo duzeq tak sobie stwierdzilo po przedszkolnemu tongue_out

                                    > MOje pytanie o bail-out Hiszpanii bylo pytaniem na inteligencje. Nie zdalas. To
                                    > przynajmniej porownaj te 2 bail-outy.
                                    A moje sugestia tez dotyczyla czego innego ale jak widac na zalaczonym obrazku nie zrozumialas...wiec na wszelki wypadek kolejne pytanie egzaminacyje...nie odpowiesz...dwoja bo sie nie znasz...tak?

                                    Wiesz...z postu na post robisz sie zalosniejsza...wyciagasz zalosna bron...to sie przyczepiasz do zawodu (pokreconym z najma), to do ortografii, to powiedz, powiedz bo inaczej to sie nie znacz, to ze ktos nie zrozumial twojich "lotnych" wyluszczen, to ze ktos z pewnoscia z dziury takiej gdzie niczego nie bylo i kawalek asfaltu powoduje nobilitacje...itd, itp...co jeszcze wyciagniesz...? Jak widac argumentow merytorycznych brak
                                    • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 21:02
                                      1. Odpowiedz na pytanie o darmowym (?) systemie zdrowotnym HIszpanii.
                                      2. Porownaj dwa bail-outy. Nie powinno ci to sprawic problemu - w Irlandii mieszkasz, o Hiszpanii, jak widac, wiesz bardzo wiele. Chetnie poslucham.
                • lucysienna Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:54
                  bi_scotti napisała:


                  > Bo zycie bywa skomplikowane i nie kazdy moze wrocic tak zaraz natychmiast. Z ty
                  > siaca roznych powodow. Poza tym wielu ludzi zyje w sinusoidzie - czasem jest im
                  > super, czasem beznadziejnie i gdy pisza cokolwiek w momencie takiej beznadziej
                  > nosci to po prostu daja wyraz swojemu cierpieniu.
                  > O co chodzi z tymi 5 lat vs. 7? A jak ktos nie jest w stanie w pelni sie zaadap
                  > towac i po 10 latach to co? Rozstrzelac go? Nie wiesz tego, ze dla wielu, bardz
                  > o wielu emigrantow najwiekszym problemem jest psychiczne zycie "w rozkroku"? Ju
                  > z jest im niby dobrze tu, gdzie sa a wciaz im sie sni to skoda przyjechali ...
                  > Bo, jakby na to nie patrzec, jestesmy jednak skomplikowani (nawet te wasate mar
                  > iany, ktorymi chyba lekko pogardzasz) i sama zmiana adresu lub nawet posiadanie
                  > go przez wiele lat nie rozwiazuje wielu dylematow sentymentalnych. Life.

                  Bardzo mądrze napisane. Fajnie , ze mimo tego , ze od lat nie mieszkasz w Polsce nie masz jasne spojrzenie na sprawę. Emigracja nie jest dla każdego ,a czasami tak jak piszesz życie się dziwnie plecie. Moi przyjaciele mieszkają w Niemczech 27lat. Świetnie im się wiedzie od strony finansowej. Ze względu na rodzaj Jego pracy zwiedzili prawie cały świat. On i dzieci całkowicie zasymilowani ze społeczeństwem niemieckim ( syn już na swoim, ożeniony z Niemką ), Ona mimo tego, ze spełniona zawodowo i rodzinnie nadal na polskim paszporcie, z pełną premedytacją odmawiająca przyjęcia obywatelstwa Niemiec. Regularnie przylatuje, przyjeżdża do Polski, jak mówi - nasycić sięsmile. Nikt tego nie może zrozumieć. A Ona marzy , ze za parę lat jak pójdą na emeryturę to sprzedadzą dom i kupią sobie nowy w Polsce.
                  Nie mają wąsów, a plecaki pewnie tak bo lubią łazić po górach.
                  • lucysienna Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:57
                    lucysienna napisał:


                    > Bardzo mądrze napisane. Fajnie , ze mimo tego , ze od lat nie mieszkasz w Polsc
                    > e nie masz jasne spojrzenie na sprawę.

                    Oczywiście miało być "od lat nie mieszkasz w Polsc
                    > e masz jasne spojrzenie na sprawę.
                  • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:23
                    > . A Ona m
                    > arzy , ze za parę lat jak pójdą na emeryturę to sprzedadzą dom i kupią sobie no
                    > wy w Polsce.

                    zwykle pierdzielenie starej baby, na glowe po tygodniu by w pl dostala
                    nie znam udanych powrotow po 20-30 latach
                    • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:30
                      Ja znam. I co teraz....????
                      • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:34
                        > Ja znam. I co teraz....????

                        nic , a ja mam slonia w szafie i co teraz
                        • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:36
                          No wlasnie nic, o kant twoje anegdotyczne dowody rozbic.
                    • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 21:21
                      jamesonwhiskey napisał:

                      > nie znam udanych powrotow po 20-30 latach

                      Jeśli czegoś nie znasz, to znaczy, że to nie istnieje? Błąd logiczny jameson i znowu zbyt dużo podłej łyski.
                      • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:09
                        > Jeśli czegoś nie znasz, to znaczy, że to nie istnieje? Błąd logiczny jameson i
                        > znowu zbyt dużo podłej łyski.

                        jest cos takiego jak wnioskowanie
                        do czego wracaja ci ludzie skoro wiekszosc swojego zycia spedzili na emigracji



                        • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 23:40
                          jamesonwhiskey napisał:

                          > jest cos takiego jak wnioskowanie
                          > do czego wracaja ci ludzie skoro wiekszosc swojego zycia spedzili na emigracji
                          >
                          Może do marzeń? Do wyobrażonego, wymarzonego polskiego świata? Nie każdy patrzy tak racjonalnie na życie, jak ty albo inny emigrant. Ludzie naprawdę są różni.
                • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:21
                  > O co chodzi z tymi 5 lat vs. 7?

                  chodzi o to ze 7 lat trudno nazwac poczatkiem na emigracji



                  > A jak ktos nie jest w stanie w pelni sie zaadaptowac i po 10 latach to co? Rozstrzelac go?


                  to po co sie meczy latami , niech wraca do kraju raju gdzie jest tak reweacyjnie
                  • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:34
                    Znam ludzi, ktorzy zaczeli budowe domu w PL. Mieszkaja poza PL bo chcieli sie tylko szybciej dorobic i wrocic. Niektorym kryzys pokrzyzowal mocno plany i stoja w poteznym rozkroku. Nie urzeka ich irlandzka/dunska/hiszpanska/grenlandzka rzeczywistosc, ale chca skonczyc, to co zaczeli. Zaciskaja zeby i odliczaja dni. To naprawde, whiskacz, takie trudne do zrozumienia?
                    • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 21:29

                      duzeq napisała:

                      > Znam ludzi, ktorzy zaczeli budowe domu w PL. Mieszkaja poza PL bo chcieli sie t
                      > ylko szybciej dorobic i wrocic. Niektorym kryzys pokrzyzowal mocno plany i stoj
                      > a w poteznym rozkroku.

                      Czyli jak mówiłam ...piniadze.
                      Gdyby jeszcze byli mądrzy to by wiedzieli ze recesja sie na razie nigdzie nie wybiera i wymarzona chata sie oddala, a lata płyną, dzieci rosna, pasa zaciskanie już na wiele sie nie zdaje, czasy kiedy w rok, dwa sie zarabialo na dom skończyły sie w latach 80tych a moze jeszcze wczesniej.

                      > Zaciskaja zeby i odliczaja dni.

                      A jak już wrócą do tego wymarzonego domu to ciezko będzie rachunki płacić za te wybudowane hale, więc nadal trza będzie jechać gdzieś by pałac utrzymać, w gorszym wypadku trzeba będzie to w cholerę sprzedać bo sie chorobska przylacza, utrzymanie pałacu zbyt kosztowne, siły brak, w najgorszym przypadku rak zżera (akurat znany mi przypadek) w kilka miesiecy i nici z ciszenia sie chałupa dla której chleba sie sobie odmawialo



                      • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 21:40
                        Jak sie ma zaczety dom, to trzeba go skonczyc. Chociazby po to, zeby go pozniej lepiej sprzedac. Bo jak ktos zaczynal budowac dom, to nie wiedzial, ze w 5 lat sie nie wyrobi. Bo mial inne plany, bo inaczej wygladala praca. Bo inaczej przyznawali granty. Bo kontrakt mial byc dluzszy/krotszy. Bo nie wiedzial, ze do takiego stopnia, nie bedzie mu odpowiadala mentalnosc danych autochtonow. Bo dzieci latwiej by bylo wychowac z pomoca chetnych do tego babc/dziadkow/kuzynow/ciotek.
                        Bo tak, bo majac juz postawiony dom, ma sie nadzieje, ze jednak znajdzie sie w PL praca, ktora pozwoli na moze gorsze zycie, ale w otoczeniu rodziny. Bo niektorzy maja inne priorytety zyciowe. Bo lepiej czuja sie w tej paskudnej, szarej i beznadziejnej Polsce niz zagranica.
                        • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 21:50
                          duzeq napisała:

                          > Jak sie ma zaczety dom, to trzeba go skonczyc. Chociazby po to, zeby go pozniej
                          > lepiej sprzedac.

                          Czyli nadal piniadze, piniadze, piniadze

                          Bo jak ktos zaczynal budowac dom, to nie wiedzial, ze w 5 lat
                          > sie nie wyrobi. Bo mial inne plany, bo inaczej wygladala praca. Bo inaczej prz
                          > yznawali granty. Bo kontrakt mial byc dluzszy/krotszy. Bo nie wiedzial, ze do t
                          > akiego stopnia, nie bedzie mu odpowiadala mentalnosc danych autochtonow. Bo dzi
                          > eci latwiej by bylo wychowac z pomoca chetnych do tego babc/dziadkow/kuzynow/ci
                          > otek.

                          A inteligentnych ludzi charakteryzuje to ze potrafia weryfikowac plany i dostosowywa ich do bierzacych wydarzen, a tak...pol zycia w tej szarej rzeczywistosci, wsrod tych strasznych ludzi z ta tesknota i zacisnietym pasem.

                          • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:31
                            NO tak, niektorzy maja tak, ze wola z zacisnietym pasem, ale majac nadzieje, ze wroca do Polski, a niektorzy maja tak, ze spedzaja pol zycia w internecie goniac za okazjami z Polski, ktorych oficjalnie nie potrzebuja i nazywaja to inteligencja.

                            PS. BieZacych.
                          • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 23:06
                            hanalui napisała:


                            > Czyli nadal piniadze, piniadze, piniadze
                            >
                            > A inteligentnych ludzi charakteryzuje to ze potrafia weryfikowac plany i dostos
                            > owywa ich do bierzacych wydarzen, a tak...pol zycia w tej szarej rzeczywistosci
                            > , wsrod tych strasznych ludzi z ta tesknota i zacisnietym pasem.
                            >

                            OK, forsa jest brudna i teoretycznie gentlemen don't talk about money, ALE nie oszukujmy sie - z pustym portfelem i zerem na koncie mozna swietnie zyc jako student gdy sie ma kochajacych starych w zapleczu i czasem sie dorwie jakis sensowny part-time. To nie jest plan na zycie! Nie rozumiem dlaczego tak Cie mierzi to, ze ludzie chca gdzies przyzwoicie zarabiac, zyc wygodnie w oparciu o te zarobki i sa sklonni zrezygnowac z innych wartosci/przyjemnosci (np. polscy znajomi w PL na wyciagniecie reki) w imie zabezpieczenia sobie pelnego koryta i niecieknace dachu nad glowa. To jest jak najbardziej ludzkie i normalne. Zreszta, dzieki temu, ekonomia jeszcze jakos-takos sie ma ...
                            Nawet bedac BARDZO INTELIGENTNYM czlowiekiem ma sie czesto ograniczona kontrole nad wlasnymi uczuciami. tak wobec innych ludzi jak i np. miejsc czy wspomnien. I nie ma sie co krzywic czy wybrzydzac na tych, ktorzy mimo mijajacych lat i pelnej michy wciaz czuja klucie w sercu gdy jakis tam Malysz skacze rekord albo inny Kubica ma dramatyczny wypadek. No bo ta Polska w wielu z nas po prostu jest i tyle. I z inteligencja to ma zero wspolnego (moze na szczescie ...)!
                            Poza tym nikt nie jest naparewde 100% "logiczny" w swoich decyzjach zyciowych i swoim postepowaniu - mysmy nie roboty! Wielokrotnie robimy cos wbrew common sense, bo mamy taka ulanska fantazje czy inny kaprys. I wielokrotnie tez cierpimy totalnie "nielogicznie" gdy z roznych powodow czujemy, ze "i tak zle, i tak niedobrze" i czujemy sie zmuszeni do wybierania "mniejszego zla". Dla wielu tym wlasnie "mniejszym zlem" jest tkwienie na jakiejs nie-do-konca-zaakceptowanej emigracji, bo inne czynniki sugeruja, ze jednak to ma wiecej sensu niz powrot do domu.
                            Skad w Tobie i w Jamesonwhisky tyle zlosci na delikatnych/wrazliwych ludzi? Tyle niechceci do tych, ktorzy sie wahaja, cierpia ... Naprawde wolicie miec do czynienia z ludzmi, ktorzy ida przez zycie jak taran?
                            • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 23:43
                              bi_scotti napisała:
                              > Nie rozumiem dlaczego tak Cie mierzi
                              > to, ze ludzie chca gdzies przyzwoicie zarabiac, zyc wygodnie w oparciu o te zar
                              > obki i sa sklonni zrezygnowac z innych wartosci/przyjemnosci (np. polscy znajom
                              > i w PL na wyciagniecie reki) w imie zabezpieczenia sobie pelnego koryta i nieci
                              > eknace dachu nad glowa.

                              Problem w tym ze dach im cieknie nad glowa od lat, a oni w imie tego ze za kilkanascie lat beda miec zlote klamki i owy dach tak zyja tu i teraz. Koryto tez puste lub wyposazone tanio bo szkoda...w imie mitycznego koryta kiedys

                              > To jest jak najbardziej ludzkie i normalne. Zreszta, dz
                              > ieki temu, ekonomia jeszcze jakos-takos sie ma ...

                              No nie wiem...dla mnie ludzkie i normalne jest zycie na codzien w normalnych i ludzkich warunkach, a nie za 20-30 lat

                              > I nie ma sie co krzywic czy wybrzydzac na tych, ktorzy mimo mijajacych lat i p
                              > elnej michy wciaz czuja klucie w sercu gdy jakis tam Malysz skacze rekord albo
                              > inny Kubica ma dramatyczny wypadek. No bo ta Polska w wielu z nas po prostu jes
                              > t i tyle.

                              To juz pojechalas nieco za daleko. Ja do tego nic nie mam...

                              > Dla wielu tym w
                              > lasnie "mniejszym zlem" jest tkwienie na jakiejs nie-do-konca-zaakceptowanej em
                              > igracji, bo inne czynniki sugeruja, ze jednak to ma wiecej sensu niz powrot do
                              > domu.

                              I super...ale to jakis wybor i ten kto go wybiera niech stoi a tym wyborem...z malyszem i kubica w sercu ale niech do cholery stoi, a nie truje

                              > Skad w Tobie i w Jamesonwhisky tyle zlosci na delikatnych/wrazliwych ludzi? Tyl
                              > e niechceci do tych, ktorzy sie wahaja, cierpia ... Naprawde wolicie miec do cz
                              > ynienia z ludzmi, ktorzy ida przez zycie jak taran?

                              Zlosci? surprised? Raczej zdziwienia, ze mozna latami zyc tak nisko, bo szkoda zyc lepiej tu i teraz, i jednoczesnie mozna zyc w o wiele gorszych warunkach jednoczesnie majac poziom 7 w PL jak to okreslila duzeq.
                              I o jakich wrazliwych ludziach mowisz...raczej wyrachowanych...serio to z wrazliwoscia, skokami malysza i patriotycznymi zrywami ma malo wspolnego, gadanie ewentualne a ogolnie to piniadze, piniadze, piniadze i potencjalne koszty utracone ewentualnego przeniesienia sie do tego raju opuszczonego
                              • cherry.coke Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 23:47
                                A skad ty znasz te hordy takich ludzi? Bo ja z reka na sercu nie znam nikogo takiego. Znany jest mi przypadek jednej pary, ktora pograzyla sie w marazmie, ale nie osobiscie, tylko znajomy przyjechal odwiedzic nas i przy okazji swoich dalszych krewnych, przy czym przyszokowal sie ich kiepskim stanem i podzielil sie wrazeniem. To tyle.
                                • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 07:59
                                  Jedną, dla mnie bardzo wyjątkową parę poznałam. Młodzi ludzie, około trzydziestoletni, przyjechali w zeszłym roku do UK. Na trzy miesiące. Zarobić. Przywieźli ze sobą wałówkę, żeby nie wydawać pieniędzy tutaj na jedzenie. Bardzo szybko znaleźli pracę. I dziadowali na DOSŁOWNIE WSZYSTKIM. Włącznie z papierem toaletowym, środkach czystości, przyprawach, potrafili kraść pastę (w sensie pasek na szczoteczkę) do zębów, w ramach "oszczędności", o wyjadaniu batoników, cukierków i innych jadalnych rzeczy w pracy nie wspomnę. Wymusili nawet obniżkę czynszu, ale gdy po miesiącu i wyjściu na jaw ich niektórych praktyk właściciel wrócił do starego czynszu, to się obrazili i wrócili do Polski (szkoda im było poszukać sobie nowego pokoju, bo wiedzieli, że nigdzie nie zapłaciliby tak śmiesznych pieniędzy, jak tu, gdzie mieszkali). W efekcie poniesiona inwestycja w podróż i pobyt tu im się nie zwróciła, a po sobie zostawili niemiły smród cwaniactwa i złodziejstwa.
                                  • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 08:00
                                    Wyjątkowi, nie dlatego, że coś dla mnie znaczyli, ale dlatego, że byli wyjątkowymi szujami w moich oczach.
                              • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 02:02
                                W zyciu najczesciej jest "cos za cos" a na dodatek nie wszystkie nasze decyzje sa madre i trafione, w kazdym razie ja zaliczam sie do ludzi, ktorzy porobili w zyciu troche bledow i pewnie jeszcze jakies porobia. Ty nie? No i tak jest dla wielu z emigracja. Nie wiem czy sie kiedykolwiek wspinalas albo chociaz probowalas. Dla wielu poczatkujacych climbers prawdziwe trudnosci zaczynaja sie wtedy gdy ani w gore, ani w dol, bo kazdy (najdrobniejszy!) ruch ciala grozi odpadnieciem od skaly a umiejetnosci/doswiadczenia/hucpy/determinacji brak zeby zrobic "cokolwiek". I tak mozna tkwic w tej scianie az do u...smiechnietej albo do zdretwienia wszystkich koniuszkow i tzw. naturalnego toku rzeczy ... I tak bywa z emigrantami/imigrantami - zle jest i "tu", i "tam" - w kazdym miejscu z roznych powodow. Wiec sie tkwi w poczuciu krzywdy i bolu, tesknoty i wstydu ... To nie sa "hordy" imigrantow jak pisze Cherry, ale wystarcza ilosc (z kazdego kraju) zeby to traktowac powaznie i, jak wspomnialam, zeby nawet profesjonalisci zajeli sie "immigrant syndrom".
                                Ja nie wiem dlaczego Ty sie tak upierasz przy tych pieniadzach. Czy nie dostrzegasz cierpienia ludzi, ktorym w nowym (wybranym?) kraju jest zwyczajnie zle a nie umieja/nie wiedza jak wrocic do "starego"? Przeciez to jest tak smutno-powszechne zjawisko ... I na dodatek miedzynarodowe.
                                • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 08:47
                                  bi_scotti napisała:

                                  > W zyciu najczesciej jest "cos za cos" a na dodatek nie wszystkie nasze decyzje
                                  > sa madre i trafione, w kazdym razie ja zaliczam sie do ludzi, ktorzy porobili w
                                  > zyciu troche bledow i pewnie jeszcze jakies porobia. Ty nie?

                                  A i owszem, ale ja stoję za moimi porażkami i sukcesami, i uważam ze to mój wybór lub konsekwencja moich wyborów. Nie obwiniam mitycznych onych, lokalnych ludzi, warunkow i miejsc, ze są jakie są bo to był mój wybór. O ile rodziny sie nie wybiera i tyle miejsce do życia, męża itd można wybrać, zmienić.

                                  To ni
                                  > e sa "hordy" imigrantow jak pisze Cherry, ale wystarcza ilosc (z kazdego kraju)
                                  > zeby to traktowac powaznie i, jak wspomnialam, zeby nawet profesjonalisci zaje
                                  > li sie "immigrant syndrom".

                                  Tak, masz racje. No i? Naukowcy maja sie czym zajac, co nie zmienia faktu ze są rzesze zadowolonych, szczęśliwych i nie dlatego ze wyjechali z poziomu -1, jak to widzi duzeq w przypadku każdego zadowolonego tylko po prostu ze zawsze bedą sie czuć dobrze w warunkach które wybierają a jeśli nie to bedą robić wszystko by zadowolenie osiągnąć i nie żyć w zgorzknieniu day by day.

                                  > Ja nie wiem dlaczego Ty sie tak upierasz przy tych pieniadzach. Czy nie dostrze
                                  > gasz cierpienia ludzi, ktorym w nowym (wybranym?) kraju jest zwyczajnie zle a n
                                  > ie umieja/nie wiedza jak wrocic do "starego"? Przeciez to jest tak smutno-powsz
                                  > echne zjawisko ... I na dodatek miedzynarodowe.

                                  A ja nie wiem czemu sie upierasz przy cierpieniu, niezadowoleniu wybieranym świadomie dla piniadza... zwłaszcza ze dla wielu to nie "żyć albo nie żyć" tylko czy zwykle klamki czy złote klamki lub jak to określiła duzeq wskoczenie z poziomu dotychczasowego 7 na 10 poprzez życie latami na poziomie 2-3.
                              • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 20:12
                                > Zlosci? surprised? Raczej zdziwienia, ze mozna latami zyc tak nisko, bo szkoda zyc lep
                                > iej tu i teraz, i jednoczesnie mozna zyc w o wiele gorszych warunkach jednoczes
                                > nie majac poziom 7 w PL jak to okreslila duzeq.

                                Gwoli scislosci: nie zrozumialas mojej metafory. Mowiac o poziomie 7, mialam na mysli tych, ktorzy wyjechali za granice nie dlatego, ze musieli byt poprawiac, tylko z zupelnie innych powodow. Wiec ci akuratnie nie spadli do poziomu 2, tylko zyja na poziomie ekwiwalentnym do 7 w PL. Ci moga sobie porownywac i swoja Polske, i swoja zagranice i nie przestanie mnie to nigdy zadziwiac, ze komus jak np. tobie, bedzie sie wiecznie wydawalo nieprawdopodobne, ze zagranica nie bedzie w tym wypadku posiadala samych plusow.

                                Jak ktos wyjechal z poziomu -1 z PL, cos tam gdzies osiagnal (przeniosl sie na wyzszy poziom)i na dodatek mu sie podoba, to grejt. I niech sobie zostanie tam, gdzie mu sie podoba. Ale pomiedzy tym co by sie chcialo, a tym co sie moze istnieje czasem rozbieznosc, ktora nie polega tylko na "piniondzach".

                                Ty nie rozumiesz nadal tego, ze NAJLEPSZEGO MOZLIWEGO wyboru mozna dokonac bazujac na milionie powodow czy kompromisow (niektorzy sa tacy nienormalni, ze licza sie tez ze zdaniem/wyborem swoich partnerow) i ze niekoniecznie musi to oznaczac cudowna, 100% akceptacje danej rzeczywistosci.

                                A swoja droga - kazesz ludziom dokonac wyboru i sie zamknac (" I super...ale to jakis wybor i ten kto go wybiera niech stoi a tym wyborem...z malyszem i kubica w sercu ale niech do cholery stoi, a nie truje"" - pomijam fakt, ze nie czaje o co chodzi ze staniem), a sama przybiegasz natentychmiast jezeli tylko mozna ponarzekac na polskich lekarzy, na polskie czapki, na polskie drogi, na polskich kierowcow, na polskie zwyczaje, na cokolwiek zwiazanego z Polska. Po co narzekasz, skoro czujesz sie tak szczesliwa i spelniona w swoim nowym raju?
                                No i sorry, ale cherry jest dla mnie jedynym solidnym punktem odniesienia w stosunku do zjawisk zachodzacych w Irlandii. Ty dla mnie jestes tylko agresywnym mitomanem.
                                • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 21:13
                                  duzeq napisała:
                                  > Gwoli scislosci: nie zrozumialas mojej metafory. Mowiac o poziomie 7, mialam na
                                  > mysli tych, ktorzy wyjechali za granice nie dlatego, ze musieli byt poprawiac,
                                  > tylko z zupelnie innych powodow. Wiec ci akuratnie nie spadli do poziomu 2, ty
                                  > lko zyja na poziomie ekwiwalentnym do 7 w PL.

                                  No coz...widac nie umiesz wyrazac swoich pokreconym mysli jednoznacznie to raz, dwa...opcja druga rozwinieta przeze mnie jest tez mozliwa...i wlasnie zakladam ze ty jestes swietnym przykladem takiej opcji: spadlas z 7 do 2-3 stad to zgorzknienie, krytykanctwo...i serio twoje gadanie o tym samym poziomie imozesz sobie wsadzic

                                  Ci moga sobie porownywac i swoja
                                  > Polske, i swoja zagranice i nie przestanie mnie to nigdy zadziwiac, ze komus ja
                                  > k np. tobie, bedzie sie wiecznie wydawalo nieprawdopodobne, ze zagranica nie be
                                  > dzie w tym wypadku posiadala samych plusow.

                                  Widzisz kochaniutka...dla mnie kazdy sobie moze porownywac, nie porownywac - generalnie robimy, albo przynajmniej powinnismy robic tak, by bylo nam w zyciu lepiej i lepiej, bez wzgledu gdzie sie znajdziemy. Tak wiec nawet jesli zostalas na tym samym pozimie (w co szczerze watpie bo to zgorzknienie, narzekactwo, wiec zakladam ze spadlas itd) to tez sie coflas, bo kto nie idzie do przodu to sie cofa...i kropka.

                                  > Ty nie rozumiesz nadal tego, ze NAJLEPSZEGO MOZLIWEGO wyboru mozna dokonac bazu
                                  > jac na milionie powodow czy kompromisow (niektorzy sa tacy nienormalni, ze licz
                                  > a sie tez ze zdaniem/wyborem swoich partnerow) i ze niekoniecznie musi to oznac
                                  > zac cudowna, 100% akceptacje danej rzeczywistosci.

                                  A ty nie rozumiesz ze normalni ludzie ida do przodu, poprawiaja sobie warunki na tyle ile moga, a nie tkwia w tym samym albo gorszym, bo obydwa warianty znacza spadek.

                                  > A swoja droga - kazesz ludziom dokonac wyboru i sie zamknac (" I super...ale to
                                  > jakis wybor i ten kto go wybiera niech stoi a tym wyborem...z malyszem i kubic
                                  > a w sercu ale niech do cholery stoi, a nie truje"" - pomijam fakt, ze nie czaje
                                  > o co chodzi ze staniem), a sama przybiegasz natentychmiast jezeli tylko mozna
                                  > ponarzekac na polskich lekarzy, na polskie czapki, na polskie drogi, na polskic
                                  > h kierowcow, na polskie zwyczaje, na cokolwiek zwiazanego z Polska. Po co narze
                                  > kasz, skoro czujesz sie tak szczesliwa i spelniona w swoim nowym raju?

                                  Czyzbys miala problem z rozroznieniem znaczenia slow narzekanie i krytykowanie?
                                  Czyzbys juz w swojej wscieklosci nie kumala ze krytykuje nie cos w czym tkwie, tylko cos co mnie kiedys mierzilo i z czego swiadomie zrezygnowalam, bo wybralam cos lepszego bardziej mi odpowiadajacego? Tak, tak...to pewnie ten awans o ktorym trujesz wink

                            • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 12:56
                              > Skad w Tobie i w Jamesonwhisky tyle zlosci na delikatnych/wrazliwych ludzi? Tyl
                              > e niechceci do tych, ktorzy sie wahaja, cierpia ... Naprawde wolicie mie


                              nie wiem gdzie ty zlosc widzisz no ale niech ci bedzie

                              wieksziosc tych cierpiacych co to po 7dmiu latach nadal teskni
                              siedzi tu na zasilku w chacie oplaconej przez panstwo gdzie podnajmuja jeszcze komus pokoj
                              pija tanie browary ogladaja polsat i nazekaja na miejscowych
                              to ze nie zdazyli sie nauczyc jezyka oczywiscie pomijaja
                              poprostu takie brylanty na ktorych sie nikt nie poznal i oni teraz musza tu siedziec na dupie i sie mordowac w tym podlym kraju
                              • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 13:23
                                Jameson, niesprawiedliwe są te twoje uogólnienia. Piszesz o ludziach, o których ja np. nic nie wiem, nie znam takich po prostu. I jeszcze piszesz, że to większość. I sam dobrze wiesz, że to nieprawda. Jak przekupa na bazarze się wykłócasz, bo tylko twoja, najtwojsza prawda jest jedyna słuszna. Znam malkontentów, którym NIGDY W ŻYCIU nic nie odpowiada, gdziekolwiek są, cokolwiek robią i bez znaczenia jaką kasę zarobią.
                                I w zasadzie to po forumowemu powinnam ci napisać: ale masz fajnych znajomych suspicious
                                • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 15:36
                                  > z, bo tylko twoja, najtwojsza prawda jest jedyna słuszna

                                  akurat pojawil sie wpis w watku potwierdzajacy moje zdanie o bezsensie "powrotu" po 30 latach ,wpisow tych ktory wrocili jakos nie widze
                                  • cherry.coke Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 15:44
                                    Mam w rodzinie przypadek powrotu po ponad 30 latach. Wrocili sobie na emeryture, mieszkaja przy puszczy, hoduja konie. Wygladaja na calkiem zadowolonych.
                                  • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 15:49
                                    jamesonwhiskey napisał:

                                    > wpisow tych ktory wrocili jakos nie widze

                                    Wiesz, ja mysle, ze po wielu latach to moga chyba wrocic jedynie ci, ktorzy nie maja dzieci. Bo dzieci jednak bardzo "przywiazuja" do danego kraju a jak sie juz pojawia wnuki to naprawde trudno ... Ale znam kilka wloskich i portugalskich par, ktore po ponad 40 latach w Kanadzie wrocily do swoich krajow. Wrocili glownie z powodu poczucia obowiazku zajecia sie starymi rodzicami no i przekalkulowawszy sobie wartosc tego, co tu i tego co tam ... I tez trudno oceniac ich poczucie szczescia po powrocie, bo opieka nad starymi/chorymi rodzicami/dziadkami rzadko laczy sie z fajerwerkami radosci. Znam dwie polskie pary, ktore po wielu latach emigracji wrocily do PL i obie te pary sa wyraznie very happy ale czy czworo ludzi mozna traktowac jako reprezentatywna probke szczescia? tongue_out
                                    Mysle, ze moje pokolenie i kolejne (obecne 40, 30, 20-latki) inaczej patrzy na kwestie osiedlenia sie/zmiany adresu niz chocby ci, ktorzy teraz odchodza na emeryture. My juz mozemy sie relatywnie latwo przemieszczac po duzej czesci swiata i przede wszystkim jestesmy czesto na to gotowi. Ja mam 3 dzieci, kazde pewnie bedzie mieszkac gdzie indziej oddaleni od siebie po kilka-kilkanascie tysiecy kilometrow; gdzie bedziemy mieszkac z moim mezem "na starosc" to wciaz wielka niewiadoma - narazie myslimy, ze kolo tego dziecka, ktore moze nas najbardziej potrzebowac ale przeciez tak wcale nie musi byc. Moze nam cos odbije i po 70-tce wrocimy do PL? Who knows? big_grin
                                    • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 16:20
                                      no to fajnie , ale portugalii czy wloch to bym jednak nie porownywal do pl
                                      • lucysienna Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 17:50
                                        jamesonwhiskey napisał:

                                        > no to fajnie , ale portugalii czy wloch to bym jednak nie porownywal do pl

                                        Mimo, ze dyskusja przyjęła już obraz zwykłej pyskówki i zazwyczaj na tym etapie już mi się nie chce. to powiem Ci, ze tez znam starsze małżeństwa , które na emeryturze wróciły do Polski , kupili sobie mieszkania i bardzo są zadowoleni. I tez bym tego nie porównywała z Portugalia czy Włochami, bo tam nie wiem czy byłoby im tak dobrze. Pobierając swoje niemieckie emerytury ( w tych przypadkach o których mówię ) żyją w Polsce na takim poziomie na jakim nie potrafili by żyć w Niemczech , a mają tak dobrze ze względu na przelicznik walutowy, który ciągle jest jaki jest i oglądając to, co się na świecie dzieje w dziedzinie ekonomii ,pewnie na długo w Polsce pozostanie. Mogą sobie pozwolić na wszystko to, na co nie może sobie pozwolić przeciętny polski emeryt. Mają dostęp do bezpłatnej służby zdrowia i do wszystkich innych rzeczy jako obywatele polscy. Jak na coś muszą dłużej poczekać to korzystają z prywatnych gabinetów, bo to jest dla nich ciągle prawie jak za darmo robiąc porównania z Niemcami. Stać ich na sanatoria , zagraniczne wycieczki ,do własnych dzieci mają godzinkę lotem-samolotem , czy po prostu wsiadają w auto i jadą. Co tez dzieci ich czynią i w drugą stronę. Nie sa samotni , bo ciągle mają Polsce rodzinę i to taką w ich wieku, więc mają do kogo pójść i z kim porozmawiać.
                                        Można nigdy nie tęsknic za krajem i nawet go nie odwiedzać ale nie można zakładać ,ze wszyscy są w tej materii jednakowi.

                                  • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 17:16
                                    Osobiście znam kilka "francuskich" emigranckich rodzin, które wróciły do Polski po 20-30 latach, wtedy, gdy zmienił się ustrój w kraju. Żyją sobie spokojnie, mają swoje firmy, nie biadolą, że im źle, a dzieci mają po kilkoro.
                                    • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 17:19
                                      > po 20-30 latach, wtedy, gdy zmienił się ustrój w kraju. Żyją sobie spokojnie,
                                      > mają swoje firmy, nie biadolą, że im źle, a dzieci mają po kilkoro.


                                      to te dzieci mieli jak wrocili
                                      zreszta przemiany to byly 20 lat temu i tak maja te firmy w wieku 70 - 80 ciu lat
                                      • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 17:27
                                        Powiem ci dokładnie, pierwsza rodzina wróciła, z trójką dzieci w wieku przedszkolno - szkolnym (sami wyjechali jako dzieciaki z rodzicami z powodów politycznych) w 1993 roku, wiem, bo w tym roku urodziło się im się pierwsze "polskie" dziecko. Druga rok wcześniej, a dwie zdaje się dwa albo trzy lata później. Wszyscy dzieciaci, wtedy te dzieciaki były dzieciakami. A powrót do takiej Polski, jak wtedy Polski, uważałam i uważam za szaleństwo. Teraz, sądzę, byłoby im dużo prościej niż wtedy. A jednak nie zrazili się, zostali, pozakładali firmy, dzieci posłali do prywatnych szkół. Dziś to już dorosłe osoby, które robią kariery w Polsce, nie na świecie. Da się? Jak widać, da.
                                        I dla jasności, poznałam te rodziny, bo uczyłam te dzieci prywatnie matematyki, w większości dzieci były bardziej francuskojęzyczne niż polskojęzyczne, stąd była moja pomoc.
                  • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:41
                    jamesonwhiskey napisał:

                    > chodzi o to ze 7 lat trudno nazwac poczatkiem na emigracji

                    Hmmm ... to zalezy od tego ile sie na tej emigracji w koncu jest ... dla mnie pierwszych 5-7 lat to juz dosc zamierzchla przeszlosc a tak do pierwszych 12-15 lat to teraz mysle, ze byly nasze "poczatki" - punkt widzenia od punktu przylozenia tongue_out
                • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 21:07
                  bi_scotti napisała:

                  > Bo zycie bywa skomplikowane i nie kazdy moze wrocic tak zaraz natychmiast. Z ty
                  > siaca roznych powodow.

                  Dużo moze wrócić teraz i już, ba...wraca ...juz na wiosnę, juz w lipcu, juz na święta i runda od nowa. I tak od lat i pewnie nigdy nie wrócą i umrą zgorzkniali i nieszczesliwi. I jedyna komplikacja to piniadze (nie pieniadze) które można na emigracji zarobić jednocześnie je "kiszac", odmawiając sobie tego, czego w PL sie sobie nie odmawialo.
                  I tak żyją latami w dziurach, na kupie z innymi zupelnie obcymi by bylo taniej, wkurzajac sie na przywary innych, mając jednoczesnie konta zapychane kapucha, pozwalajaca na godne zycie, ale szkoda na miejscu kase wydawac, bo w PL za te pieniadze...,bo..., bo...i tak latami, i tak zycie przecieka miedzy palcami

                  > Nie wiesz tego, ze dla wielu, bardz
                  > o wielu emigrantow najwiekszym problemem jest psychiczne zycie "w rozkroku"?

                  No właśnie i tacy ludzie nigdzie, podkreslam nigdzie nie bedą zadowoleni, nawet w 50 kraju, potencjalnie idealnym. Zawsze bedą narzekać gdziekolwiek by nie byli, to ci dla których szklanka zawsze w połowie pusta.

                  • mruwa9 Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 21:21
                    hanalui napisała:

                    > > I tak żyją latami w dziurach, na kupie z innymi zupelnie obcymi by bylo taniej,
                    > wkurzajac sie na przywary innych, mając jednoczesnie konta zapychane kapucha,
                    > pozwalajaca na godne zycie, ale szkoda na miejscu kase wydawac, bo w PL za te p
                    > ieniadze...,bo..., bo...i tak latami, i tak zycie przecieka miedzy palcami


                    ..albo wroca do Polski i beda siedziec na kupie z tesciami, szwagrem i/lub bratowa z nieslubnym dzieckiem, na 46 metrach, bo na wlasne mieszkanie nie ma kasy, a ze trudno zwiazac koniec z koncem, co roku ma sie dylematy, czy kupic dziecku podreczniki do szkoly, czy wymienic rozlatujaca sie wersalke, a tak w ogole gdzie w tym 9-metrowym pokoju zmiescic jeszcze lozeczko, bo kolejne dziecie w drodze, a w tym wszystkim jeszcze wredna tesciowa ma czelnosc czuc sie w swoim wlasnym mieszkaniu jak u siebie w domu i zaprasza gosci, nie liczac sie z mlodymi...,..
                  • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 21:28
                    Ty nienawidzisz Polski, Polakow i pokaralo cie zupelnie, ze sie nad Wisla urodzilas. Szczerze wspolczujemy.

                    Zycie w rozkroku nie polega na tym, ze ma sie konto napachne po uszy, bo wtedy mozna mieszkac tam, gdzie by sie chcialo. Pod warunkiem, ze nie ogranicza cie np. sytuacja osobista, zawodowa, cokolwiek. Ja wiem, ze ty znasz tylko to polskie buractwo, co to miliony na koncie ma, ale nie chce ich wydawac na irlandzka kielbase, tylko, olaboga! kupuje polska w polskich sklepach. Ja znam za to wylacznie ludzi, ktorzy stojac w rozkroku, nie maja po prostu innego wyjscia. Bo dom trzeba skonczyc i musza jeszcze dorobic. Bo maja taka, a nie inna sytuacje zawodowa. Bo jak odrzuca granta, to moga niczego nie znalezc w Polsce. Bo dzieci tez bywaja ogranicznikiem decyzji.

                    O pozostaniu za granica decyduje czasami milion roznych czynnikow, ktore niekoniecznie musza byc zgodne z wewnetrznymi preferencjami i upodobaniami. Ale dla kogos, kto wyjechal z jakiejs polskiej nedzy, bo liznal cos tam angielskiego i zalapal sie na prace asystenta w szkole, bedzie to do konca zycia niezrozumiale.

                    • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:01
                      duzeq napisała:
                      > Zycie w rozkroku nie polega na tym, ze ma sie konto napachne po uszy, bo wtedy
                      > mozna mieszkac tam, gdzie by sie chcialo. Pod warunkiem, ze nie ogranicza cie n
                      > p. sytuacja osobista, zawodowa, cokolwiek.

                      Wez mnie nie rozmieszaj...to ze sie ma kapuche nie znaczy ze nie mozna jej miec wiecej ,nie na 2 pietra i 500 arow tylko na 3 pietra i 2.5 tys arow tongue_out

                      Ja wiem, ze ty znasz tylko to polski
                      > e buractwo, co to miliony na koncie ma, ale nie chce ich wydawac na irlandzka k
                      > ielbase, tylko, olaboga! kupuje polska w polskich sklepach.

                      Ta w polskich jest duzo drozsza, wiec lepiej na te tania wydawac jak sie chce kapuch kisic...tongue_out

                      Ja znam za to wylac
                      > znie ludzi, ktorzy stojac w rozkroku, nie maja po prostu innego wyjscia. Bo dom
                      > trzeba skonczyc i musza jeszcze dorobic.

                      Oczywiscie...bo zamiast zwyklych klamek trzeba miec zlote, zamiast zwyklej bramy taka z bajerami i fontanne z wodotryskiem. Tak, tak...

                      Bo maja taka, a nie inna sytuacje zaw
                      > odowa. Bo jak odrzuca granta, to moga niczego nie znalezc w Polsce. Bo dzieci t
                      > ez bywaja ogranicznikiem decyzji.

                      Lo boze...i dlatego trzeba latami w nieszczesciu?
                      >
                      > O pozostaniu za granica decyduje czasami milion roznych czynnikow, ktore niekon
                      > iecznie musza byc zgodne z wewnetrznymi preferencjami i upodobaniami.

                      WIdzisz robaczku...mnie nic do czyichs wyborow, ale jakzes wybral tak masz, jak sobie poscielesz tak sie wyspisz, to ze granty, sranty, zlote klamki to twoj wlasny wybor, wiec stoj za tym wyborem a nie mialcz, jecz i skomlij jak ci to zle. Kropka

                      Ale dla k
                      > ogos, kto wyjechal z jakiejs polskiej nedzy, bo liznal cos tam angielskiego i z
                      > alapal sie na prace asystenta w szkole, bedzie to do konca zycia niezrozumiale.

                      Tak, tak...oczywiscie ...z nedzy wszyscy wyjezdzaja...i jak cos to najma jest asystentem a nie ja, cos ci sie znowu pokielbasilo
                      • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:37
                        WIdzisz robaczku...mnie nic do czyichs wyborow, ale jakzes wybral tak masz, jak
                        > sobie poscielesz tak sie wyspisz, to ze granty, sranty, zlote klamki to twoj w
                        > lasny wybor, wiec stoj za tym wyborem a nie mialcz, jecz i skomlij jak ci to zl
                        > e. Kropka

                        No to ich wybor. Chca cos osiagnac, ale w miedzyyczasie okazuje sie, ze rozowo nie jest. Ale oni przynajmniej miaUUUUCZa (kobieto, jak mozesz robic tak beznadziejne bledy...????) z okreslonych powodow. Ty miauczysz i jeczysz o wszystko co zwiazane jest z Polska bez powodu. To jest dopiero miszczostwo!

                        > Tak, tak...oczywiscie ...z nedzy wszyscy wyjezdzaja...i jak cos to najma jest a
                        > systentem a nie ja, cos ci sie znowu pokielbasilo.

                        Jak sie wyjezdza z poziomu -1 w skali 10 stopniowej, to wszystko zagranica powoduje sikanie po nogach ze szczescia. Jak sie wyjezdza z poziomu 7, ma sie zupelnie inna perspektywe. A co do asystenta, to faktycznie, to najma. Macie tak podobny styl jojcenia, ze nie odrozniam was czasem.
                        • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 23:19
                          duzeq napisała:

                          > To jest dopiero miszczostwo!
                          MISTRZOSTWO kobieto, jak mozesz robic tak beznadziejne bledy...???? tongue_out

                          > Jak sie wyjezdza z poziomu -1 w skali 10 stopniowej, to wszystko zagranica powo
                          > duje sikanie po nogach ze szczescia. Jak sie wyjezdza z poziomu 7, ma sie zupel
                          > nie inna perspektywe.

                          Fakt....masz racje...jak sie z poziomu 7 laduje na poziomie powiedzmy 2-3 dla piniedzy, zaciskania pasa, granta, dla zlotych klamek za 20 lat, dla fontanny z wodotryskiem za 30 lat to faktycznie moze to byc bolesny i szokujacy upadek. I tak przez lata na tym marnym poziomie z poziomu 7 tongue_out. Na tym samym marnym poziomie co i ten z poziomu -1 co awansowal, podwojny policzek nie? No strasznie to musi bolec big_grin
                          A mowia ze sie wyjezdza zeby bylo lepiej, a tu prosze...zeby bylo gorzej mozna latami egzystowac bo moze za 20 lat bedzie lepiej tongue_out
                          I tu wot...wielka pani duzeq wyjechala (moze spadla z 7 posiomu) i sie okazalo ze swiat szary smile

                          • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 16:38
                            Miszczostwo jest sarkazmem, co zreszta jest dosc ewidentne
                            . Twoje "mial, kotek, mial" to jakies nieporozumienie - polecam ksiazki dla dwuletnich dzieci.

                            Ja poziomu nie zmienilam. Dlatego moge sobie spokojnie pokrytykowac rzeczy, ktore zagranica mnie nie rzucaja na kolana.
                            Ale spokojnie, ja juz naprawde rozumiem, ze nigdy tego nie zaczaisz.
                            • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 16:50
                              > Ja poziomu nie zmienilam. Dlatego moge sobie spokojnie pokrytykowac rzeczy, kto
                              > re zagranica mnie nie rzucaja na kolana.

                              dziwne , mieszkasz w krajach w ktorych nic ci sie nie podoba
                              i jeszcze nie ma to przelozenia na finanse
                              chyba masz cos niezbyt z glowa albo lubisz siedziec po uszy w gownie
                              • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 17:20
                                jamesonwhiskey napisał:

                                > dziwne , mieszkasz w krajach w ktorych nic ci sie nie podoba
                                > i jeszcze nie ma to przelozenia na finanse
                                > chyba masz cos niezbyt z glowa albo lubisz siedziec po uszy w gownie

                                A gdzie duzeq pisała o kwestii finansowej? SWOJEJ kwestii finansowej? Przesadzasz, jameson, znowu przesadzasz suspicious
                              • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 18:53
                                Whiskacz, masz ze zrozumieniem niejakie problemy. Krytykuje niektore zjawiska za ta mityczna zagranica, bo moge sobie swobodnie porownywac - w kraju A czesc rozwiazan jest lepsza niz w kraju B, natomiast w kraju C niedogodnosci zycia zawodowego moga byc rekompensowane przez lepsze standardy zycia prywatnego. Cos za cos. Nie padam twarza na ziemie i nie caluje stop autochtonow, nie podniecam sie automatycznie wszystkim co zagraniczne.
                                A to wszystko dlatego, ze nie uwazam Polski za beznadziejny kraj, w ktorym wszystko jest do du.py, czego tez nie potrafisz zrozumiec.

                                Ale musze przyznac, ze rozsmieszyla mnie do lez twoja bzdurna konstatacja, ze moge nie przepadac za krajem, w ktorym mieszkam i moze to nie miec przelozenia na finanse. big_grin big_grin big_grin.
                                Dzieki za ubaw, whiskacz! Sciskam!


                                • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 23:00
                                  nie wiem co cie tak rozbawilo
                                  zwyczajnie nie rozumiem motywacji , piec krajow wszedzie ci zle, kasy z tego nie ma ,luxuxy masz w polsce do ktorej tak tesknisz jakas totalna paranoja i ciezko zlapac dlaczego tak sie lubisz meczyc ,jestem daleki od podniecania sie czymkolwiek a juz szczegolnie kraju w ktorym mieszkam bo mieszkalem w kilku i rowniez nie bardzo rozumiem czym ty sie tak podniecasz w odniesieniu do krajow w ktorych ty mieszkasz, jakies trudnosci z dostosowaniem sie ?



                                  • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 23:25
                                    jamesonwhiskey napisał:

                                    > nie wiem co cie tak rozbawilo
                                    > zwyczajnie nie rozumiem motywacji , piec krajow wszedzie ci zle, kasy z tego ni
                                    > e ma ,luxuxy masz w polsce do ktorej tak tesknisz jakas totalna paranoja i cie
                                    > zko zlapac dlaczego tak sie lubisz meczyc ,jestem daleki od podniecania sie czy
                                    > mkolwiek a juz szczegolnie kraju w ktorym mieszkam bo mieszkalem w kilku i rown
                                    > iez nie bardzo rozumiem czym ty sie tak podniecasz w odniesieniu do krajow w kt
                                    > orych ty mieszkasz, jakies trudnosci z dostosowaniem sie ?
                                    >
                                    >
                                    Jameson, pokaż mi proszę, gdzie duzeq pisała o kasie??Gdzie dokładnie pisała o SWOJEJ KASIE?
                                    >
                                    • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 23:50
                                      no tutaj, gdzie paniusia sie jakimis poziomami podnieca

                                      >Ja poziomu nie zmienilam. Dlatego moge sobie spokojnie pokrytykowac rzeczy, ktore zagranica >mnie nie rzucaja na kolana.
                                      • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 11.01.12, 00:15
                                        jamesonwhiskey napisał:

                                        > no tutaj, gdzie paniusia sie jakimis poziomami podnieca
                                        >
                                        > >Ja poziomu nie zmienilam. Dlatego moge sobie spokojnie pokrytykowac rzeczy
                                        > , ktore zagranica >mnie nie rzucaja na kolana.

                                        Paniusia zmienila, zmienila...chociazby ten lepszy hiszpanski poziom opieki zdrowotnej na ten gorszy w ktorym teraz zyje..ja nie wiem czy to sie kwalifikuje na spadek, bo pewnie wg duzegoq standardow nie, ale ki pieron dla mnie spadek. (jak znam zycie to pewnie obroci kota ogonem...jak zwykle)..a mialy byc hiszpanskie palace, prywatne polozne z dzwonkiem do lozka wink a tu kazali push, push na piechote wink
                            • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 20:33
                              duzeq napisała:

                              > Ja poziomu nie zmienilam. Dlatego moge sobie spokojnie pokrytykowac rzeczy, kto
                              > re zagranica mnie nie rzucaja na kolana.
                              > Ale spokojnie, ja juz naprawde rozumiem, ze nigdy tego nie zaczaisz.

                              Oczywiscie...jak zwykle autorytatywnie stwierdzilas ze ktos zadowolony to koniecznie z dziury i awans, a ty na tym samym poziomie to tobie wolno krytykowac.
                              A mnie to wyglada na spadek, spory spadek (trzymajac sie twoich chorych teorii, ktore normalnie nie przyszly by mi do glowy) stad to zgorzknienie, krytykansctwo, niemoznosc znalezienie sobie miejsca...tongue_out
                              • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 20:58
                                Tylko ktos, kto wyrwal sie z nedznych warunkow, do czegos tam doszedl i nie ma nic do stracenia w PL, moze odnosic sie z taka pogarda do tych, ktorzy osmielaja sie myslec wciaz o powrocie. Popatrz na cherry - lubi Irlandie, nie zamierza wracac do PL, tez drazni ja pare zjawisk w Polsce, ale widac ze startowala z innego poziomu i z innego poziomu ocenia rzeczywistosc Polakow w IE.

                                I ja krytykuje w bardzo niewielkim stopniu otaczajaca mnie rzeczywistosc w porownaniu do twoich wscieklych atakow na wszystko, co polskie, a co rozne od irlandzkiego. I z tego co widze w tym watku (a takze w innych) nie jestem jedyna. Powiedzialabym, ze wiekszosc uwaza twoje wynaturzenia za nieuzasadnione zlosliwosci (przy czym z whiskaczem niezly mam ubaw, bo to twoja meska wersja).

                                Moje teorie sa logiczne, tylko ty nie zrozumialas mojej metafory o poziomach. Wytlumaczylam ci to juz w innym miejscu w tym watku. A miejsce moje tam, gdzie serce moje. Tylko ja nigdy nie trace trzezwej oceny sytuacji.

                                Poprosilabym jeszcze o wnikliwa analize darmowego systemu zdrowotnego w Hiszpanii i porownanie bail out'ow.
                                • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 21:29
                                  duzeq napisała:
                                  > Moje teorie sa logiczne, tylko ty nie zrozumialas mojej metafory o poziomach. W
                                  > ytlumaczylam ci to juz w innym miejscu w tym watku. A miejsce moje tam, gdzie s
                                  > erce moje. Tylko ja nigdy nie trace trzezwej oceny sytuacji.

                                  Jak zwykle megalomania duzegq ...buchahahaha

                                  > Poprosilabym jeszcze o wnikliwa analize darmowego systemu zdrowotnego w Hiszpan
                                  > ii i porownanie bail out'ow.

                                  Nie kochana...uscislijmy...ty nie prosisz...ty juz stwierdzilas ze nie wiem kilkanascie postow temu i teraz niecierpliwie jak bachorek z przedszkola tupiesz nozka i usilnie krzyczysz powiedz, powiedz bo jak nie powiesz to znaczy ze nie wiesz...tongue_out
                                  Pomijam ze swiecie oburzylo cie ze ktos smial ci zwrocic uwage ze nie za dobrze doczytalas o tej IE i glupoty piszesz
                                  • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 22:25
                                    > > Poprosilabym jeszcze o wnikliwa analize darmowego systemu zdrowotnego w Hiszpanii i porownanie bail out'ow.

                                    To jest tupanie noga? Hmmm.

                                    To jeszcze raz: moglabym poprosic w koncu o twoje zdanie na temat darmowego systemu zdrowotnego w Hiszpanii? I rowniez o zajecie stanowiska w sprawie czego to ja dobrze nie doczytalam o Irlandii?
                                    • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 23:03
                                      duzeq napisała:
                                      > To jest tupanie noga? Hmmm.

                                      Alez oczywiscie...juz w pierwszym poscie po mojej wypowiedzi zwanej przez ciebie wcieciem stwierdzilas autorytatywnie ze sie nie znam, a jesli sie znam to powinam ci udowodnic, co jako zywo przypomina predszkole ...ale moze twoi znajomi daja sie w takie przrdszkolene gierki wciagac...mnie to jedynie rozbawilo. Wiesz gdzie mam opinie co uwazasz czy wiem czy nie wiem...prawda?

                                      >
                                      > To jeszcze raz: moglabym poprosic w koncu o twoje zdanie na temat darmowego sys
                                      > temu zdrowotnego w Hiszpanii?

                                      Nie kochaniutka...teraz to juz nie mozesz prosic...ty od razu stwierdzilas, ze wiesz lepiej niz ja (nie po raz pierwszy z reszta w jakimkolwiek by to nie bylo temacie i tak wiesz lepiej niz ja), a ja nie zamierzam ci niczego udowadniac, bo nie...

                                      I rowniez o zajecie stanowiska w sprawie czego to
                                      > ja dobrze nie doczytalam o Irlandii?

                                      No wlasnie...moze wroc co pierwsze beklas niewlasciwego o IE, a potem doczytaj cos na ten temat, a potem moze bedziemy mogly dyskutowac ile to ty wiesz o tej IE
                                      • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 23:28
                                        hanalui, a nie możesz jej zwyczajnie odpowiedzieć, co wiesz? Bo ty tez tupiesz nóżką, jak przedszkolak - a właśnie na złość ci nie powiem!
                                        • hanalui Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 23:44
                                          rosapulchra-0 napisała:

                                          > hanalui, a nie możesz jej zwyczajnie odpowiedzieć, co wiesz? Bo ty tez tupiesz
                                          > nóżką, jak przedszkolak - a właśnie na złość ci nie powiem!

                                          Ale po co? Kiedys rozmawialysmy na ten temat ...wieki temu, wtedy kiedy jeszcze nie wiedziala kim jestem i mnie nie nienawidzila, wiec powinna wiedziec, co wiem na ten temat smile i to ona wtedy skomlala jak jej to zle...chodz wiesz, moze nie...ona ma biale plamy i amnezje, wiec byc moze nie wie...nawet nie potrafi spamietac czy ja najma czy hanalui smile, a dla srednio inteligentnej osoby odroznienie dwoch nickow to chyba nie powinien byc problem
                                          Poza tym to nie temat o sluzbie zdrowia w hiszpanii, ani o bail-out w IE to raz, dwa...to nie po raz pierwszy kiedy duzeq wie lepiej niz ja: co ja wiem, gdzie bylam i nie bylam, na jakich watkach sie udzielam i jesli sie nie udzielam to czemu, sie tam nie udzielam, co jem, skad pochodze, jaka mam rodzine, itd, itp...w rzeszy watkow autorytatywnie stwierdza cos tam i chce bym sie do tego ustosunkowywala, w zaleznosci od jej humoru udzielala lub nie, bo jesli sie udziele to sie wtracam, a jesli sie nie udzielam to z pewnoscia sie nie znam, i dlatego sie nie udzielam wink...i tak w kolo macieju.
                    • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:13
                      > O pozostaniu za granica decyduje czasami milion roznych czynnikow, ktore niekon
                      > iecznie musza byc zgodne z wewnetrznymi preferencjami i upodobaniami. Ale dla k
                      > ogos, kto wyjechal z jakiejs polskiej nedzy, bo liznal cos tam angielskiego i z
                      > alapal sie na prace asystenta w szkole, bedzie to do konca zycia niezrozumiale.


                      strasznie wredna chamka z ciebie
                      widze ze nie masz pojecia jak to jest zyc spokojnie i byc szczesliwym
                      preferujesz chyba wieczne nie zadowolenie i nadeta mine jakbys miala zatwardzenie
                      • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:39
                        > strasznie wredna chamka z ciebie
                        > widze ze nie masz pojecia jak to jest zyc spokojnie i byc szczesliwym
                        > preferujesz chyba wieczne nie zadowolenie i nadeta mine jakbys miala zatwardzen
                        > ie

                        _
                        big_grin w twoim opacznym pojeciu rzeczywistosci, to zaprawde komplement. o zatwardzeniu juz piszesz chyba trzeci raz. Nudny jestes, whiskacz. Pa.
                        • najma78 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 13:13
                          duzeq ty swiatowa osoba jestes, wyjechalas z PL, gdzie zycie na najwyzszym poziomie wiodlas, a nie jakies tam nedzne, podrozujesz, masz swietna prace, fajnych znajomych, ogolnie ciekawe zycie, zadowolona jestes, no moze tylko fryzjerzy ci nie odpowiadaja w tych miejscach gdzie mieszkasz i z tych w PL korzystasz to co ci tak sola w oku ten moj teaching assistant? Nie twoje poziomy, nie twoj problem, kobieto, wyluzuj, zobaczysz lzej ci bedzie na duszy. Mam tez dla ciebie niedobra wiadomosc - rozwijam sie zawodowo, nie stoje w rozkroku, nie tesknie za PL i ogolnie nawet z fryzjera tutejszego jestem zadowolona wink eh jaka niedobra emigrantka ze mnie, eh, bo jak tak mozna byc teaching assistant i nazywac jakas tam Anglie swoim krajem i czuc sie tam dobrze, no jak, eh.
                          Widac sensownych argumentow ci juz brak w twoje wymianie zdan z hanalui, skoro czepiasz sie najmy jak tonacy brzytwy.
          • emilly4 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 16:54
            jamesonwhiskey napisał:

            > jesli dziecko sie nie zaaklimatyzowalo przez 7 lat to jest z wami cos nie tak
            > niech zgadne zycie w podrzednej dzielnicy z innymi podrzednymi rodakami ze stal
            > a trasa lidl - robota

            Co ma tesknota za rodzina do aklimatyzacji ??
            Swiadczy tylko o tym, ze dziecko nie jest odcinane od swoich korzeni, pamieta o najblizszych i darzy ich ogromnym uczuciem. To straszne wink

            Nie, nie mieszkamy w podrzednej dzielnicy. Ale jest Lidl (przepyszny chlebek) i podrzedna robota za 35k


            > > Drugiego dziecka nie zamierzamy tu chowac.
            >
            > okreslenie podrzedne na podstawie twierdzenia "chowac"
            > slyszalem to ze dwa razy na wyjatkowo zapadlej wsi

            Zgubiles sie, czy pomieszkujesz u Cyganow?? (idac tokiem twojeo myslenia)
            • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 17:17
              > Co ma tesknota za rodzina do aklimatyzacji ??
              > Swiadczy tylko o tym, ze dziecko nie jest odcinane od swoich korzeni, pamieta o
              > najblizszych i darzy ich ogromnym uczuciem. To straszne wink

              dziwne , po 7miu latach tesknic do bazarku ,po takim czasie dzieciak to juz powinien miec swoje sprawy na miejscu i tu powinno byc jego miejsce zamieszkanie


              jakies zbiorowe umartwianie sie urzadzacie codziennie wieczorem,
              wycie z tesknoty, czy jak podsycasz te tesknote do bazarku
              • emilly4 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 17:30
                jamesonwhiskey napisał:

                > > Co ma tesknota za rodzina do aklimatyzacji ??
                > > Swiadczy tylko o tym, ze dziecko nie jest odcinane od swoich korzeni, pam
                > ieta o
                > > najblizszych i darzy ich ogromnym uczuciem. To straszne wink
                >
                > dziwne , po 7miu latach tesknic do bazarku ,po takim czasie dzieciak to juz pow
                > inien miec swoje sprawy na miejscu i tu powinno byc jego miejsce zamieszkanie
                >
                >
                > jakies zbiorowe umartwianie sie urzadzacie codziennie wieczorem,
                > wycie z tesknoty, czy jak podsycasz te tesknote do bazarku

                O jacie pierdziele... nic tylko wyc z rozpaczy, ale nie z tesknoty, tylko z twojego nietrafnego wnisokowania smile
                Ja i maz mieszkamy tutaj 7 lat, dziecko 5. Dziecko ma swoje sprawy, swoich znajomych, Jednakze nalezy do grona ludzi, ktorzy (prawdopodnie w przeciwienstwie do ciebie) lubia swoja rodzine- te poza matka i ojcem ("ciocie" sasiadki nie mozna tak nazwac). uwielbia ich odwiedzac (1-2 razy do roku)- co w tym zlego, ze w zwiazku z tym teskni i pamieta jak z dziadkiem chodzila po bazarze i wybierala sobie jakies tam pierdoolki. Jej rodzina i jej ulubone miejsca sa w PL. Tak juz ma i koniec, a skoro mamy okazje do opuszczenia Irlandi, to dlaczego tego nie zrobic i pozwolic dziecku na obcowanie ze swomi najblizszymi. Ty nie masz zadnych wspomnien z dziecinstwa?? Chowali cie w piwnicy, czy gdzie? Czego nie ogarniasz??

                Irlandia jest spoko jak sie jest singlem i na wiele rzeczy nie zwraca sie uwagi. Tylko wytlumacz mi, dlaczego tak wielu Irlandczykow (pare tysiecy) opuscilo ojczyzne w 2011r i wyjechalo do Stanow czy Australi i nie zamierza juz tutaj wracac?? Wielu narzeka na pogode smile, na system, opieke zdrowotna (Probowales kiedys dostac sie na emergency ze zwichnieta noga?
                )...i co z tego ze ma na koncie odlozone pieniadze, z ktorymi nic nie zrobi w tak ciasnym kraju.

                pozdrawiam.
                • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 17:42
                  sorry ale zostawienie dzieciaka na dwa lata i wyjazd trudno skomentowac

                  > . Tylko wytlumacz mi, dlaczego tak wielu Irlandczykow (pare tysiecy) opuscilo o
                  > jczyzne w 2011r i wyjechalo do

                  nie wiem czy slyszalas o bezrobociu na poziomie 15%

                  > ys dostac sie na emergency ze zwichnieta noga?

                  mam vhi dostaje sie gdzie chce
                  • my-alena Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 18:20
                    jamesonwhiskey napisał:

                    > sorry ale zostawienie dzieciaka na dwa lata i wyjazd trudno skomentowac
                    >

                    Hm, a może dziecko ma dopiero 5 lat i urodziło się w Irlandii ?

                    Jeżeli tak jest , to mojej tęsknota za rodziną w PL mniej więcej w tym wieku przeszła. Odkąd poszła do szkoły ( w wieku 6 lat) ważniejsze są koleżanki. Babcie i cała reszta nadal są ok i fajnie jak przyjadą i fajnie jak my do Polski pojedziemy, ale... wcześniej córka mówiła, że chce mieszkać w Polsce bo tam jest Babcia, a teraz mówi, że tutaj jest jej dom smile


                    • jamesonwhiskey Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 18:25
                      > Hm, a może dziecko ma dopiero 5 lat i urodziło się w Irlandii ?


                      to nie wiem jakim cudem moze tesknic za polska mieszkajac w ire
                      • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 18:45
                        jamesonwhiskey napisał:

                        > to nie wiem jakim cudem moze tesknic za polska mieszkajac w ire

                        O rany, nie badz taki nieprzemakalny - kobieta pisze wyzej, ze dziewczynka teskni za babciami, ciotkami, kuzynami, miejscami poznanymi w czasie wizyt u rodziny - ma prawo! Wrecz to jest fajne, ze 5-latka jest spostrzegawcza, wrazliwa i uczuciowa. Pewnie, jak pisze poprzedniczka, jej to przejdzie gdy pojdzie do szkoly, zaczna byc wazne przyjaznie, nauczyciele, nowe wyzwania etc. Ale poki co, wspomina pewnie jakies "jedne-jedyne" zabawki w parku odwiedzanym z ciotka albo "najlepsze na swiecie nalesniki" robione przez babcie w PL i sobie teskni. Cool.
    • cherry.coke Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:08
      Od paru lat w Irlandii, wracac nie planujemy, bardzo sie tu zadomowilismy i rozwinelismy. Polske bardzo cenie i jak najbardziej staram sie promowac wsrod znajomych, lubie wpasc z wizyta, ale mimo rzeczy wspanialych za duzo spraw jest dla mnie niestrawnych. Irlandia ma swoje wady i to sporo, ale akurat nie sa w aspektach dla mnie osobiscie krytycznych. Idealnego panstwa nie ma. No moze Kanada, ale byloby mi za zimno i do rodziny za daleko smile

      A autorke rozumiem, bo podczas wizyt w kraju tez mnie czasem ogarnia nostalgia za czasami studenckimi i tym fajnym okresem w zyciu. No ale jest to nostalgia zwiazana z czasem, a nie przestrzenia smile
      • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:12
        cherry.coke napisała:

        > No moze Kanada,
        > ale byloby mi za zimno i do rodziny za daleko smile

        Za zimno? Ja czekam i czekam na mroz i snieg; dzis znow +5C suspicious
        • cherry.coke Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:30
          bi_scotti napisała:

          > cherry.coke napisała:
          >
          > > No moze Kanada,
          > > ale byloby mi za zimno i do rodziny za daleko smile
          >
          > Za zimno? Ja czekam i czekam na mroz i snieg; dzis znow +5C suspicious

          A macie jakis kawalek, gdzie nie spada ponizej zera? big_grin
        • duzeq Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:37
          To do kanadyjskich zim mozna sie tak przyzwyczaic, ze sie do nich teskni...??? Znam moze nie stada, ale ilus tam Kanadyjczykow pochodzenia roznego, ktorzy zakosztowawszy klimatu Europy srodkowo-poludniowej ani mysla w to zimno wracac i trzymaja sie pazurami swojego zycia, zyjac nawet w takiej niemal juz upadlej Portugalii.... wink.
          • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:39
            duzeq napisała:

            > To do kanadyjskich zim mozna sie tak przyzwyczaic, ze sie do nich teskni...???
            > Znam moze nie stada, ale ilus tam Kanadyjczykow pochodzenia roznego, ktorzy za
            > kosztowawszy klimatu Europy srodkowo-poludniowej ani mysla w to zimno wracac i
            > trzymaja sie pazurami swojego zycia, zyjac nawet w takiej niemal juz upadlej Po
            > rtugalii.... wink.

            smile No a ja znam Francuza ozenionego z Hiszpanka i paru Niemcow ze "srodziemorskimi" zonami/mezami mieszkajacych w tzw. snow belt, bo... kochaja zime a nie lubia Skandynawii tongue_out
            Czlowiek jednak dziwaczny jest, nie? big_grin
            Dla tych co by chcieli i Kanade, i Mediterranean, to pewnie Victoria, BC: www.victoria-bc-canada-guide.com/victoria-bc-weather.html
            • myelegans Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:53
              Cytat Dla tych co by chcieli i Kanade, i Mediterranean, to pewnie Victoria, BC do BC szczegolnie Vancouver moglabym sie przeprowadzic nawet jutro smile
              • cherry.coke Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:32
                Vancouver mi sie bardzo podoba na odleglosc smile Zamierzam odwiedzic kiedys.
                • bi_scotti Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 22:55
                  cherry.coke napisała:

                  > Vancouver mi sie bardzo podoba na odleglosc smile Zamierzam odwiedzic kiedys.

                  Samo miasto ma, NIESTETY, duzo ciemnych stron (szczegolnie East Side sad ) ALE prowincja - British Columbia jest fascynujaca. O ile przez Van przemykam gdy odwiedzam Najmlodszego, o tyle "reszte" (wlaczajac w to Vancouver Island z Victoria) smakuje i odkrywam, i smakuje, i odkrywam ... Milych podrozy!
            • my-alena Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 19:57
              A u mnie to tak dziwnie jest, bo ja niby lubię ciepełko i lubię Włochy i lubię Hiszpanię i ciepłe morze i dużo słońca, ale jak myślę o ewentualnej dalszej emigracji (obecnie DE) to myślę o krajach północnych : Kanada, Szwecja , ło matko nawet Alaska mi kiedyś przez głowę przemknęła. Chyba "starość" mnie dopada i zaczyna mi się marzyć dom, spokój, las, cisza, kominek, ciepła herbata i .... śnieg za oknem smile
              No ale póki co realny świat, może na emeryturze big_grin
              • lucysienna Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 20:07
                Na emeryturze nie pojedziesz, tu są tacy co lepiej wiedza, co na emeryturze robi będziesz smile Chociaż może to działa tylko w sprawie powrotów wink
    • moni692 Re: Pytanie do mam emigrantek 09.01.12, 18:17
      Wyemigrowalam przed 10 laty, po maturze pojechalam do Niemiec studiowac.
      W Niemczech podoba mi sie to, ze nie ma takiego wtracania jak w Polsce, raczej kazdy zyje swoim zyciem.

      Jestem juz tutaj zwiazana, poniewaz wyszlam za maz za "tubylca", mamy razem dziecko i kupilismy dom. Do Polski chyba juz wrocic bym nie mogla/nie chciala, chocby z powodu tutejszego wyzszego standartu zyciowego, w PL pewnie bysmy tak dobrze nie zarabiali.

    • lipsmacker Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 06:57
      W tym roku minie 30 lat odkad jako dziecko z rodzicami wyladowalam w Australii. Nigdy za Polska nie tesknilam ale czulam do niej jakas ciekawosc, w jakis sposob czulam sie z nia zwiazana. W 2008 roku po kolejnych wakacjach w Europie zapragnelismy z mezem pomieszkac w Polsce. Poslalismy kontenerem kupe mebli, kupilismy w Polsce dom. Wytrzymalismy niecale 2 lata i wrocilismy na lono naszej prawdziwej ojczyzny. Juz nie chcemy nigdzie indziej mieszkac, naszym domem byla i jest Australia. Czekamy az uplynie 5 lat od nabycia nieruchomosci w Polsce zeby sie jej pozbyc i koniec tego epizodu. Wiele wynieslismy z tego pobytu, byl to bardzo ciekawy okres, ale Polska to nie nasz dom, a ja juz nie czuje sie polka.
      • kuragan Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 09:16
        Ja najchetniej pomieszkalabym teraz w innym kraju. Juz za dlugo jestem w w de, a nie jest to moj pierwszy kraj poza Polska. Ale mam tu meza, ktory ma dobrze prosperujaca firme, dziecko i tu zostane.
        A jesli chodzi o Polske, to tesknie przede wszystkim za jezykiem w drobnych sytuacjach, bo uwielbiam bawic sie slowami, a Po niemiecku tego nie potrafie. i znajomych mi brak i rodziny. Ktos pisal powyzej, ze w DE kazda rodzina zyje wlasnym zyciem. To prawda, Ale mi to nie odpwiada.
        Chcialabym znow pomieszkac w Rosji, Ale nie na stale, na kilka lat.

        Za to od jesieni zaczne prace w PL i bede kursowac miedzy Berlinem a Warszawa. Bardzo sie z tego ciesze.

        A zamiast tego od jesieni zaczne prace w PL i bede kursowac miedzy
      • emilly4 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 17:06
        lipsmacker napisała:
        Wiele wynieslismy z tego pobytu, by
        > l to bardzo ciekawy okres, ale Polska to nie nasz dom, a ja juz nie czuje sie p
        > olka.

        No widzisz, ale przynajmniej sprobowalas, wiesz jak jest i juz tesknic nie bedziesz.
        Czasami lepiej jest stracic 2 lata i troche kasy, niz meczyc sie i gdybac "jak by to bylo gdyby".
    • evee1 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 13:40
      Wlasnie minelo 20 lat od czasu gdy wyjechalam z Polski do Australii. 10 lat temu przenieslismy sie do UK. Mial to byc wyjazd tymczasowy, ale nie wykluczalismy pozostania tam na stale. Jednak zdecydowalismy sie wrocic do Australii. Tutaj zyje nam sie milo i wygodnie. Ja osobiscie czuje sie czescia tutejszej spolecznosci. Bardzo ciekawe jest tez dla mnie zycie w otwartym (w kazdym razie wedlug polskich standardow wink) i wielonarodowym spoleczenstwie. Jak narazie nie rozwazam w ogole powrotu do Polski. Wizyty - owszem, ale nie zycie na codzien. Czasami neci mnie Kanada (wiecej sniegu wink), choc nigdy tam nie bylam.....
    • rosabell Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 16:32
      a ja bym mogla mieszkac znowu w Polsce, bo zagranica nauczylam sie nie przejmowac sie juz tak wszystkim, wiec polskie niedoskonalosci mi nie przeszkadzaja. niestety im dluzej mieszkam poza Polska, tym trudniej byloby moim dzieciom w Polsce sie zaaklimatyzowac, bo dla nich bylaby to emigracja
    • bez_seller Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 21:15
      arista80 napisała:

      > Drogie emamy, czy czujecie sie zwiazane z krajem do ktorego wyemigrowalyscie? C
      > zy czujecie, ze to jest jakby wasza nowa ojczyzna i nie wyobrazacie sobie juz z
      > ycia gdzie indziej? Czy jednak myslicie kiedys o powrocie do Polski lub wyjazdu
      > do jakiegos innego kraju? A tak wogole to z jakich przyczyn wyjechalyscie- pra
      > a, milosc, nauka?

      Bardzo lubie obecne miejsce zamieszkania (USA)i nie wyobrazam sobie przeprowadzki do Polski. Polska, to kraj dla mnie zbyt egzotyczny, choc wszyscy tam mowia moim jezykiem.smile
      Wyjezdzajac z Polski porzucilam mozliwosc zycia na wysokim i wygodnym poziomie, lecz rzucilam sie w przygode. Warto bylo. Moglabym mieszkac wlasciwie wszedzie, w kazdym mniej lub wiecej cywilizowanym kraju oprocz Rosji z przyleglosciami, Canady i Australii oraz Nowej Zelandii.
      • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 21:39
        Dlaczego nie chcesz mieszkać w wymienionych przez ciebie krajach?
        • bez_seller Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 21:49
          rosapulchra-0 napisała:

          > Dlaczego nie chcesz mieszkać w wymienionych przez ciebie krajach?

          Australia nie dosc ze daleko, nie dosc, ze na atypodach gdzie wszystko postawiane jest na glowie smile, to jeszcze tak naprawde jest ogromna pustynia z obrzeszkiem natury mozliwej do zamieszkania. No po prostu wygwizdow. NZ jeszcze dalej, chociaz urodziwa dosc. Canady nie lubie, jak wjezdzam do tego kraju, serce sciska zal, ze tak biednie i ponuro. Nature ma za to cudna, ale trudna. W Rosji bym sie bala.smile
          • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 22:38
            Pytam, bo wymieniłaś akurat te kraje, do których ja chętnie bym wyjechała pomieszkać, tak po kilka lat. Nie zraża mnie odległość, klimat czy sytuacja ekonomiczna kraju. Może jeszcze znajdę czas i uda mi się zrealizować chociaż turystycznie te nieśmiałe marzenia? wink
            • bez_seller Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 23:01
              Zamien niesmiale marzenia na smiale. smile Wszedzie mozna pomieszkac "na troszke", jesli nie ma sie zbyt wielkich wymagan. Mam zamiar w przyszlosci mieszkac w paru krajach po pol roku. Albo dluzej jesli bardzo mi sie spodoba.smile
              • rosapulchra-0 Re: Pytanie do mam emigrantek 10.01.12, 23:31
                Na razie dzieci mnie wstrzymują i ich edukacja. Ale za kilka lat.. Czemu nie?
          • evee1 Re: Pytanie do mam emigrantek 11.01.12, 10:02
            > Australia nie dosc ze daleko, nie dosc, ze na atypodach gdzie wszystko postawia
            > ne jest na glowie smile, to jeszcze tak naprawde jest ogromna pustynia z obrzeszki
            > em natury mozliwej do zamieszkania. No po prostu wygwizdow.
            No, ale co z tego? Stan Victoria, w ktorym mieszkam (i w ktorym nie ma pustyni!!) ma powierzchnie nie tak wiele mniejsza od powierzchni Polski. To zupelnie inna perspektywa. Co mnie obchodzi, ze 1000 kilometrow dalej jest pustynia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka