paliwodaj Re: ciala jednak nie znalezli 03.02.12, 04:58 jeszcze jedno, kurcze bo nie pojmuje. Czasami matka morduje noworodka, bo go nie chce od poczatku, mimo ze to nie tlumaczenie, ale takie sytuacje mialy miejsce. Ale karmic, przytulac, przebierac , bawic sie z dzieckiem 6 miesiecy a pozniej zostawic je pod drzewem zawiniete w kocyk i udawac ze porwane. Przeciez takie dziecko jest juz bardzo kontaktowne i tak po prostu wyrzucic jak smiecia ;-( Do moderatora apel - pewnie nie jeden epitet tu sie pojawi- nie usowajcie , nalezy sie takiemu mordercy, tak mordercy, bo gdyby nie byla morderca nie zanioslaby dziecka pod drzewo, a dziecko moglo tylko przestac chwilowo oddychac Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: ciala jednak nie znalezli 03.02.12, 05:26 co sie burzysz? Dziecka pod drzewem nie bylo. Ciala nie znalezli. Odpowiedz Link Zgłoś
chwila_prawdy Re: ciala jednak nie znalezli 03.02.12, 05:34 Znaleźli, Rutkowski na tvn24 przed chwilą mówił, że mają pewność, że to jest zaginiona Madzia. Z reklamówki wystawały śpiochy i był smród rozkładającego się ciała jak tam zajrzał Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: ciala jednak nie znalezli 03.02.12, 05:46 a na gazecie mowia co innego...Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: ciala jednak nie znalezli 03.02.12, 05:57 zajrzalam sobie na strone tvn24 tak, tak...Rutkowski pieprzy tzrzy po trzy, a policja zaprzecza Mowie, ze idiota Odpowiedz Link Zgłoś
chwila_prawdy Re: ciala jednak nie znalezli 03.02.12, 06:14 "Zaznaczał, że ma pewność, że w znalezionym przez policję we wskazanym miejscu pakunku są zwłoki dziecka, bo w środku są śpioszki. - Czuć też charakterystyczny zapach ciała - dodał. Po godzinie okazało się, że Rutkowski się myli. Policja poinformowała, że do tej pory zwłok nie znaleziono. Pakunek, na który wstępnie wskazywano, jako ten, w którym mogły się znajdować zwłoki dziecka - jak poinformował podkomisarz Paweł Warchoł z sosnowieckiej policji - okazał się zwiniętą kurtką. Tropu nie podjął również sprowadzony na miejsce pies." Faktycznie idiota Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 04:48 Wcale mnie to nie zdziwilo. Od samego poczatku podejrzewalam,ze dziecko nie zyje i matka wie co sie stalo. Moze gdyby policja przeszukala dokladnie okolice rzeki to szybciej znalezliby zwloki dziecka.Po tym wszystkim w wersje o wypadku tez nie wierze. Odpowiedz Link Zgłoś
mea.may Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 05:20 Co za potworna wiadomość. Nie współczuję tej młodej kobiecie ani trochę. Jakim trzeba być odmóżdżonym potworem,żeby nie próbować ratować dziecka,nie wezwać karetki - każda normalna matka by to zrobiła w piewszym oduchu. A już wyrzucać zwłoki dziecka jak jakiś śmieć???? Potworne. Odpowiedz Link Zgłoś
mysia125 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:45 > Co za potworna wiadomość. Nie współczuję tej młodej kobiecie ani trochę. Jakim > trzeba być odmóżdżonym potworem,żeby nie próbować ratować dziecka,nie wezwać ka > retki - każda normalna matka by to zrobiła w piewszym oduchu. A już wyrzucać z > włoki dziecka jak jakiś śmieć???? Potworne. Nie osadzaj matki zbyt pochopnie. Nikt z nas nie zna tej rodziny. Wiadomo tylko, ze rodzice bardzo mlodzi, a dziecko bylo wczesniakiem - mozna przypuszczac, ze zaburzony byl proces nawiazywania wiezi miedzy matka a noworodkiem. Nie wiemy, czy dziewczyna nie cierpiala na depresje (czesto przytrafia sie mamom wczesniakow). Nie wiemy, jakie miala wsparcie wsrod najblizszych i personelu medycznego (depresja czesto jest niezdiagnozowana). Nie wiemy w koncu, co tam sie naprawde wydarzylo (mam dwoch chlopakow, niejeden upadek z wysokosci za nami). -- Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Czy to był wypadek to się okaże... 03.02.12, 05:42 Na razie są to słowa matki, sekcji zwłok nie było. A pierwszym odruchem przy wypadku jest wezwanie pogotowia, a nie ukrywanie zwłok... I jeszcze robienie takiej akcji na Polskę i pół Europy. Opowiadając przed kamerami o mężczyźnie, który ją śledził, dokupując kocyk itd nadal była w szoku? Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: Czy to był wypadek to się okaże... 03.02.12, 11:04 zebra12 napisała: >I jeszcze robienie taki > ej akcji na Polskę i pół Europy. Opowiadając przed kamerami o mężczyźnie, który > ją śledził, dokupując kocyk itd nadal była w szoku? Dokupując kocyk??? Myślę, że ona nawet nie podejrzewała, jaki wymiar przybiorą poszukiwania. Pewnie mąż i znajomi podrzucali kolejne pomysły jak nagłośnić sprawę, a ona co? Miała ich stopować wiedząc to, co wiedziała? Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 06:21 Dziewczyna powinna być porządnie przebadana psychiatrycznie.Nie wierze w upadek jak i nie miałam przekonania do braku winy matki.Poprawność była na tyle istotna że policja działała jak działała. Uważam też że rodzina się domyślała prawdy i tylko modlili sie by to była nieprawda.A domyślała sie bo poza durną historią o porwaniu mieli świadomość że dziewczyna ma kłopoty z głową.Straszna tragedia dla wszystkich, nie ma już dziecka, nie ma rodziny, nie małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mea.may Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 06:52 A te nieroby z policji potrafią tylko brać podwyżki,chodzić na urlopy i wcześniejsze emerytury. Może gdyby ruszyli swoje tłuste tyłki wcześniej,udałoby się odnaleźć jeszcze żywe dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 06:58 mea.may napisała: Może gdyby ruszyli swoje tłuste tyłki wcześniej,udałoby się od > naleźć jeszcze żywe dziecko. ??? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:22 nie sądzę. Zanim cokolwiek z kobiety wyciągnęli - minęło kilka godzin. Mroźnych godzin, nawet jeśli było tylko -5, a nie -20. Odpowiedz Link Zgłoś
sarenka46 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 06:51 kurw.. na fb poblokowali zdarzenie Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 do tych co broniły matki -i co nie głupio wam? 03.02.12, 06:52 ja od poczatku byłam pewna że to jej sprawka Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: do tych co broniły matki -i co nie głupio wam 03.02.12, 07:21 Ja będę dalej bronić matki. Nie wiem co zrobiła ani dlaczego, ale okropnie mi jej szkoda. Ma przed sobą piekło tu na ziemi, a wierzę, że trzeba w nim być jeszcze zanim zrobi się coś takiego jak chocby tylko zaniechanie szukania pomocy dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: do tych co broniły matki -i co nie głupio wam 03.02.12, 07:29 nangaparbat3 napisała: > Ja będę dalej bronić matki. Nie wiem co zrobiła ani dlaczego, ale okropnie mi j > ej szkoda. Ma przed sobą piekło tu na ziemi, a wierzę, że trzeba w nim być jes > zcze zanim zrobi się coś takiego jak chocby tylko zaniechanie szukania pomocy d > la dziecka. Tak wiem ze ty bedziesz., Wyrodna suka, cwana przebiegła ,nieudzielenie pomocy w tym przypadku= morderstwo. Zlicznowałabym ją i potepiam za to co zrobiła. Cała ta szopka itp. Wcale mi jej nie zal. I dobrze ze ma piekło przed sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
oliwka2009 Re: do tych co broniły matki -i co nie głupio wam 03.02.12, 08:12 Mnie to od początku wydalo się dziwne- matka mowiła, że nie moze wyjawić ptawdy. Po prostu nie wierzylam w to porwanie. Odpowiedz Link Zgłoś
martab15 Tyle ludzi się domyślało a policja nie ? 03.02.12, 07:46 18_lipcowa1 napisała: > ja od poczatku byłam pewna że to jej sprawka No właśnie takie pewne byłyście,jak to głupio będzie nam przed matką tego biednego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: do tych co broniły matki -i co nie głupio wam 03.02.12, 09:58 Nie wiem, dlaczego miałoby mi być głupio? W drugą stronę - gdybym osądzała, a byłaby niewinna - byłoby mi głupio. Nadal jest mi żal tej dziewczyny. Jak sobie pomyślę, co musiała czuć, jak to dziecko było nieżywe, bezwładne. Mam córkę w wieku tej dziewczynki i chyba bym oszalała. Mojemu mężowi raz upadła starsza córka, jak była taka mała. Do tej pory pamiętam tę chwilę, kiedy pomyślałam, że coś jej się stało, to była rozpacz nie do opisania. Ona pewnie myślała, że małą szybko znajdą. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: do tych co broniły matki -i co nie głupio wam 03.02.12, 10:21 > Nadal jest mi żal tej dziewczyny. Jak sobie pomyślę, co musiała czuć, jak to dz > iecko było nieżywe, bezwładne. no jak co czuła? ze trzeba sie jej pozbyc chyba co ? Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: do tych co broniły matki -i co nie głupio wam 03.02.12, 11:12 18_lipcowa1 napisała: > ja od poczatku byłam pewna że to jej sprawka > NIE, NIE JEST MI GŁUPIO. A TY - MASZ SATYSFAKCJĘ? > > > Odpowiedz Link Zgłoś
maderta Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 07:10 Od początku miałam przeczucie, że coś strasznego się stało. Teraz nie opuszcza mnie przeczucie, że Madzia nie wypadła z tego kocyka.... Podobno ta matka już raz porzuciła dziecko na 2 tygodnie.... Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 07:25 maderta napisała: > > Podobno ta matka już raz porzuciła dziecko na 2 tygodnie.... I co wtedy? Kto jej pomógł? Kto zaopiekował się matką? Zaprowadził do psychiatry? Psychologa? Czy może powtarzali jak tu kiedys na forum innej matce: nie przejmuj się, że nic nie czujesz do dziecka, za pół roku poczujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
martab15 Szkoda mi tych dziadków, 03.02.12, 07:50 bo widać było ,że bardzo to przeżywali a teraz wiedzą ,że to ich córka winna jest śmierci ich kochanej wnuczki.Dramat Odpowiedz Link Zgłoś
martab15 Półroczne dziecko nie jest noworodkiem 03.02.12, 07:52 aby wyślizgiwało się z rąk.Przecież to dziecko samo już trzyma główke,samo siedzi..... masakra Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: Szkoda mi tych dziadków, 03.02.12, 11:17 martab15 napisała: > bo widać było ,że bardzo to przeżywali a teraz wiedzą ,że to ich córka winna je > st śmierci ich kochanej wnuczki.Dramat Nie wiem czy zmniejszy ich dramat fakt, że to SYNOWA, a nie córka. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:51 nangaparbat3 napisała: > maderta napisała: > > > > > Podobno ta matka już raz porzuciła dziecko na 2 tygodnie.... > > I co wtedy? Kto jej pomógł? Kto zaopiekował się matką? Zaprowadził do psychiatr > y? Psychologa? Czy może powtarzali jak tu kiedys na forum innej matce: nie prze > jmuj się, że nic nie czujesz do dziecka, za pół roku poczujesz. Tak jest Nanga, słuszna uwaga. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:02 > I co wtedy? Kto jej pomógł? Kto zaopiekował się matką? Po co? Pewnie powiedzieli, żeby się wzięła w garść i po sprawie. Może się pomodlili za nią. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ronka hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 07:18 z kółka maryjnego lub innej kościelnej sekty. Biedna,wypadek,porwanie.Gó........prawda.Matka -zabójczyni a niektóre tak gorliwie jej broniły. Odpowiedz Link Zgłoś
paliwodaj Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 07:28 daruj sobie, od rana pijesz? A ty od razu wiedzialas, widzialas i wogole bylas swiadkiem , zalosna jestes z tym najazdem na kosciol w obliczu smierci dziecka. Ale jak sie nie ma czym zablyskac to trzeba sie kompromitowac Odpowiedz Link Zgłoś
a-ronka Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 07:31 paliwodaj napisała: > daruj sobie, od rana pijesz? > A ty od razu wiedzialas, widzialas i wogole bylas swiadkiem , zalosna jestes z > tym najazdem na kosciol w obliczu smierci dziecka. > Ale jak sie nie ma czym zablyskac to trzeba sie kompromitowac tak,bo podkreślana jej religijnośc była w kółko. A tu zonk,mamusia zabiłą i cynicznie !!! zwodziła rzeszę policjantów. Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 10:13 jestem ateistką, ale i tak uważam, że to żałosne, co piszesz. Większość Polaków to katolicy, część z nich żarliwi, a mało kto zachowałby się w taki sposób jak matka tej dziewczynki. Wiara tu nie ma nic do rzeczy. Pierw myślałam, że to nieszczęśliwy wypadek, że matka działała pod wpływem szoku, ale potem obejrzałam konferencję, gdzie opowiadała to wszystko jak szła, jak była śledzona, cały stek tych kłamstw przed całą Polską, przed ludźmi, którzy jej szczerze współczuli, to jakoś pozbawiło mnie zrozumienia dla jej czynów. No i skąd u niej uraz głowy? Chciała sobie coś zrobić, może zginąć podobnie jak córka? A może ktoś był w to zamieszany jednak, ktoś jej pomagał? Obejrzyjcie sobie program na TLC "Chcę skrzywdzić swoje dziecko". Jest tam o matkach, które cierpiały na depresję poporodową i chciały zabić lub zrobić jakąś krzywdę dziecku i często również sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 07:37 Jeśli matka słuzyła do mszy, musiała chyba byc związana z Kościołem bardziej niż przeciętna. Dla mnie to wszystko zasługuje na głęboki namysł i próbę zrozumienia, obrzucanie g..em kogokolwiek można sobie darować, już wystarczy nieszczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 07:51 tylko że naród nasz kochany uwielbia obrzucać. myślałam, że wczoraj mieliśmy w internecie piekiełko przy okazji partyjnej przeszłości Szymborskiej - dzisiaj to dopiero miłośnicy linczu będą mieli używanie. nie wiadomo jeszcze, co naprawdę się wydarzyło, wiadomo, że to dla wszystkich uczestników dramatu potworna tragedia, ale wyrok już wydany i kamienie do rzucania przygotowane. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 08:05 nangaparbat3 napisała: > Jeśli matka słuzyła do mszy, musiała chyba byc związana z Kościołem bardziej ni > ż przeciętna. Dla mnie to wszystko zasługuje na głęboki namysł i próbę zrozumie > nia, obrzucanie g..em kogokolwiek można sobie darować, już wystarczy nieszczęśc > ia. ale co ja mam próbowac zrozumiec? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 08:43 Mechanizm, który doprowadza kobietę do tego, że a) zataja wypadek, b) zabija (nie wiadomo jeszcze, co się stało). Żebyś mogła pomóc swojej córce, jeśli będzie miała depresję czy psychozę poporodową. I na czas uratować swojego wnuka. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 08:46 pytanie tylko, czy to poporodówka... Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 08:55 yenna_m napisała: > pytanie tylko, czy to poporodówka... najwygodniej tak biedna mamusia na poporodowej depresji i nieczułe otoczenia Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 08:58 18_lipcowa1 napisała: > najwygodniej tak > biedna mamusia na poporodowej depresji > i nieczułe otoczenia dlaczego uważasz, że to niemożliwe? depresja poporodowa nawet do roku po porodzie może się przytrafić. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 09:11 > dlaczego uważasz, że to niemożliwe? > depresja poporodowa nawet do roku po porodzie może się przytrafić. > bo wszelkie wynaturzenia matek to na pewno depresja nie bierzesz pod uwage zrytego łba? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 09:17 18_lipcowa1 napisała: > bo wszelkie wynaturzenia matek to na pewno depresja > nie bierzesz pod uwage zrytego łba? > nie wiem, czy wszelkie, w sumie jak na razie nie wiadomo nic ponad to, że matka się przyznała, ale skoro nie ma ciała to trudno coś stwierdzić. A może miała poważne zaburzenia...kto to wie. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 09:23 Nie wiem, czy otoczenie jest nieczułe. Często jest bezradne. Albo chowa głowę w piasek albo reaguje źle, nie wspiera matki. Matka nie idzie do psychiatry, bo się boi odebrania dziecka albo boi piętna złej matki - starczy poczytać wątki na forum. Rodzina do psychiatry nie posyła, żeby nie mieć wariatki w rodzinie, tylko mówi, żeby wzięła się w garść. Oprócz depresji poporodowej istnieje jeszcze psychoza poporodowa. Halucynacje, głosy, silne zaburzenie postrzegania rzeczywistości. Depresja poporodowa występuje u około 10% rodzących, psychoza poporodowa u około 0,2% - z tym, że musi się zacząć wcześniej, do 8 tygodni po porodzie, i jeśli to psychoza, to matka była nieleczona. W wyniku samej depresji poporodowej kobiety raczej nie krzywdzą dziecka, w wyniku psychozy - już tak. Podobno około 5% zabija siebie, 4% dziecko. W Anglii są specjalne oddziały, gdzie przyjmuje się matkę z dzieckiem, uczy ją opieki nad dzieckiem, pozwala nawiązać więź. Był kiedyś film BBC o depresji poporodowej i wypowiadała się tam matka, która tygodniami marzyła, żeby dziecko zmarło na nagłą śmierć łóżeczkową i żeby się go pozbyła, ale żeby to nie była jej wina. Po przejściu leczenia jest normalną kochającą matką. Inaczej się idzie do psychiatry, kiedy w perspektywie jest takie leczenie, inaczej, kiedy odebranie dziecka i społeczne potępienie. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 10:07 > Jeśli matka słuzyła do mszy, musiała chyba byc związana z Kościołem bardziej ni > ż przeciętna. I mogło jej być jeszcze trudniej, Maryja nie miała depresji. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 11:41 bo Maryi nie wypadało mieć depresji, no jakże to, matka boska i depresja po urodzeniu boga? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 11:48 I zapewne sam poród miała lekki, skoro mimo poród dalej została dziewicą. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 13:40 oglądam Rutkowskiego i autentycznie robi mi się niedobrze jak go słucham.. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: hehehe żarliwa katoliczka 03.02.12, 13:48 Brzydko to Rutkowski rozgrywa Odpowiedz Link Zgłoś
melancho_lia Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 07:47 Ja czułam, że coś jest nie tak, czułam, ze to nie żadne porwanie, czułam, ze z tą rodziną jest coś nie halo i że nie są "szczerzy"... Nie rozumiem tylko jednego- skoro dziecko wypadło z rąk, uderzyło o podłogę, straciło przytomność itp to chyba w takiej sytuacji każdy normalny człowiek po pogotowie dzwoni??? A nie pakuje dzieciaka do wózka i zostawia na mrozie.... Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 07:52 Matka upuszcza dziecko. Albo coś celowego sie dzieje. Nie udziela mu pomocy. Nie biegnie do sasiada/babci/ męza. Nie zostawia nawet w domu. Nie podrzuca sasiadce. Nie woła pogotowia. Nie krzyczy, nie płacze. Z PREMEDYTACJA WYWOZI JE I ZOSTAWIA NA ZIMNIE,pozbawiajac je mozliwosci pomocy,ratunku. NA MROZIE -20. Nikomu o tym nie mówi. Rozkreca medialna szopke. Angazuja pełno ludzi dobrej woli, ludzie płacza, szukaja ,wpółczuja rodzicom. A potem wychodzi takie cos. I WY JEJ WSPÓŁCZUJECIE? TŁUMACZYCIE JĄ? CO Z WAS ZA LUDZIE???????????? halo! mówimy tu o dziecku które WLASNA matka POZBAWIŁA pomocy!!1 Otrząsnijcie sie dobre duszyczki! Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 07:55 i dalej: biegły orzeka, że była uderzona w głowę i teraz wyjaśnijcie mi (bo ktoś pisał w necie a ja nie śledziłam konferencji prasowych) czy mąż nie pomagał jej znosić wózka na spacer? bo coś takiego obiło mi się o uszy a nie wiem, czy to prawda... Odpowiedz Link Zgłoś
gwen_s Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 09:26 nawet jak jej znosił, to mogł nie zauważyć, ze coś nie tak, pomysleć, że dziecko śpi... ile nas tyle możliwych scenariuszy... Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 09:30 gwen_s napisała: > nawet jak jej znosił, to mogł nie zauważyć, ze coś nie tak, pomysleć, że dzieck > o śpi... ile nas tyle możliwych scenariuszy... serio? nie pobiegłabyś do męża po pomoc dla dziecka tylko w tajemnicy wsadziłabys do wózka? Odpowiedz Link Zgłoś
gwen_s Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 11:54 oczywiście, że bym tak nie zrobiła, Yenna, ja się odnosiłam do zachowania ojca, skoro matka zdołała posunąć się do zatajenia śmierci dziecka i upozorowania wszystkiego to ojcu dziecka wcale nie musiała się z tego zwierzać... ja pierwsze co wzywałabym pogotowie, robiłabym wszystko by dziecko ratować, do głowy by mi nei przyszło nic innego... sama mam dzieci, stąd nie wyobrażam sobie co mogła kierować taką osobą... bo ciężko nazwać ją matką... Odpowiedz Link Zgłoś
a-ronka Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 07:57 i tu Lipcowa ci klaszcze i przytakuję. Zabiła a te bronią bo matka w szoku. Kur@#$# jakim szoku ??????? Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 08:02 a-ronka napisała: > i tu Lipcowa ci klaszcze i przytakuję. Zabiła a te bronią bo matka w szoku. > Kur@#$# jakim szoku ??????? Masakra, rozwala mnie ta wyrozumiałosc. Sa jakies granice. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 08:19 > Masakra, rozwala mnie ta wyrozumiałosc. > Sa jakies granice. > dokladnie. babka nie byla w zadnym szoku, wiedziala, co robi. Odpowiedz Link Zgłoś
beverly1985 Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 07:58 A skad ty wiesz, że własnie tak sie stało? Chyba jeszcze nie znaleziono ciala, prawda? To, co Rutkowski mówi dziennikarzom mogło byc nieprawdą lub mogło byc przekręcone i zmienione. Co tak naprawdę wiesz o mamie małej Magdy? Przecież to nie twoja sasiadka, nie znasz jej osobiście. Proponuję z osądami poczekać na fakty. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 08:01 ciała mogą wcale nie znależć (zwierzęta) pytanie, czy dziewczyna zdrowa psychicznie... na pewno powinien się jej przyjrzeć psychiatra, bo różnie może być Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 08:55 Stopień oddalenia kolejnych zeznań od rzeczywistości może wskazywać na jakieś poważniejsze zaburzenia, rzeczywiście. Tu się zresztą w ogóle nic nie klei - Rutkowski przekazujący, że ciało "leżało" koło drzewa, czyli tak, jakby je znalazł, a teraz ciała nie ma. Ja mam wrażenie, że na to wszystko nakłada się jakiś dość makabryczny wyścig mediów, kto pierwszy przekaże istotną czy rozstrzygającą wiadomość i że dlatego media publikują wiadomości na chybcika, zanim są pewne, przeinaczając fakty, niekoniecznie nawet celowo. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 09:22 Wyscig z czasem próbuje wygrac wlasnie Rutkowski, chcac zebrac laury pierwszenstwa w rozwiklaniu tej sprawy.Stad falstart. Odpowiedz Link Zgłoś
milenium5 Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 08:19 Od początku podejrzewałam, że porwania nie było. Na 99 procent byłam przekonana, że stało się coś, za co winę ponosi rodzina. Aż w pewnym momencie zmieniłam zdanie - o czym pisałam na forum w innym wątku. Stało się to wtedy, gdy obejrzałam TVN Uwagę, a tam kobieta, która znalazła nieprzytomną matkę opowiadała: był pusty wózek i torba z mlekiem, pieluchami, wszystko na wierzchu... Doszłam do wniosku, że gdy coś się stało: zabójstwo, nieszczęśliwy wypadek, kobieta nie miałaby czasu, aby tak wszystko precyzyjnie obmyśleć, zabrać mleko, sprawdzić, gdzie nie ma monitoringu, poczekać, że nie będzie świadków... Później coraz więcej argumentów przemawiało za porwaniem: - obdukcja - psy, które podejmują trop i gubią go na parkingu - monitoring, matka idzie z wózkiem zgodnie z czasem, w którym iść powinna... Nie wierzyłam, że dwudziestodwulatka może wodzić za nos całą policję... Dlatego teraz nie wierzę w wypadek, ale w dokładnie zaplanowaną akcję i to nie przez jedną osobę.... Za dużo w tym precyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_gromadki Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 09:04 Zgadzam się. Wszystko wygląda na zaplanowaną akcję. A teraz jak słucham na tvn24 że nie odnaleziono ciałka małej tylko kurtkę(czyją?) to ciarki mi przechodzą i nasuwa się pytanie; co ona zrobiła temu dziecku? Jak długo Madzia nie żyła zanim"mamusia" wyszła z nią(ciałem) na spacer do niby rodziców?W uwadze ojciec dziecka powiedział że pomógł żonie znieść wózek i pojechał z kolegą do sklepu a ona poszła pieszo do rodziców. Wtedy mnie zastanawiało dlaczego tak zrobili, nie pasowało mi to, bo który facet wsiada w samochód i pozwala żonie z dzieckiem iść pieszo taki kawał drogi po zmroku w zimno? Nielogiczne to jest. Według mnie stało się coś Madzi, nie wiem czy wypadek czy coś celowo zrobili/ła ale zaplanowali całą akcję ze spacerem i rzekomym napadem. Psy straciły wtedy trop na pobliskim parkingu, może na tym parkingu stał przez chwilę samochód ojca Madzi? Może to on podrzucił ciało? Nie pasuje mi też jego aktywność na facebook w tym dniu zaginięcia małej. O godzinie 17;58 wrzucił filmik z muzyką, nie opiszę jaką. Jeśli brał udział w tym wszystkim to jaką trzeba mieć zimną krew by tak precyzyjnie wszystko zaplanować. Taka aktywność na profilu to próba pokazania swojego alibi. Więc nie wiem może się mylę ale mam wielkie obawy o to że Madzia zginęła na skutek zabójstwa. Ciała na razie nie ma w wskazanym przez matkę miejscu, obawiam się że ona nadal wodzi za nos policję i wszystkich zainteresowanych. Bardzo współczuję dziadkom Madzi. Obym się myliła i ojciec małej nie miał z tym nic wspólnego. Matce nie można już wierzyć, będzie nadal matoczyć i wodzić wszystkich, bardzo dobra aktorka. Nabrała wszystkich. Serce się kraje jak pomyślę o tej małej. Mam tylko nadzieję że nie cierpiała. Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 11:32 milenium5 napisał: > > Doszłam do wniosku, że gdy coś się stało: zabójstwo, nieszczęśliwy wypadek, kob > ieta nie miałaby czasu, aby tak wszystko precyzyjnie obmyśleć, zabrać mleko, sp > rawdzić, gdzie nie ma monitoringu, poczekać, że nie będzie świadków... > To wszystko nie musiało być planowane; mogła mieć spakowane wszystko do wyjścia, wiec spakowane... A potem ... niewiadomoco... Odpowiedz Link Zgłoś
h2so4_pl Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 08:02 Jest to regularna patologia. Kilka dni temu czytałam , chyba w Wyborczej, jak ojciec Magdy zachowywał się na cmentarzu żydowskim w Sosnowcu, jak profanował groby ( w tym, co jest dla mnie osobiście wyjątkowo przykre pomnik Żydów zamordowanych przez hitlerowców). I wtedy sobie pomyslałam, że jest to patologiczna rodzina i może nie jest do końca tak jak wielu przypuszcza. Jednak cała Polska współczuła, mnóstwo ludzi angażowało czas,pieniądze, przebywało na dwudziestostopniowym mrozie i nie zajmowało się innymi ważnymi rzeczami tylko szukało domniemanych porywaczy Magdy. Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 08:51 Z tego, co słyszałam, przeszła spory kawał, najpierw z ciałem, potem bez niego. Szok? W szoku to człowiek stoi i się trzęsie, śmieje bez sensu, wymiotuje. A nie wkłada ciało własnego dziecka do wózka, wywozi kawał drogi od domu, porzuca (czy pod jednym drzewem czy innym - bo teraz słyszę, że ciała nie znaleziono - ale matka się przyznała; o to śledczym chodziło), wraca i pozoruje napad, po czym opowiada cuda-niewidy o facecie w białej kurtce z paskiem... O śmierci tej biednej dziewczynki i uczestnictwie matki w zajściu byłam przekonana właściwie od momentu kiedy przeczytałam, że była wcześniakiem i miała problemy zdrowotne. Tak to czuję: młodziutka dziewczyna, wychowana w duchu "dziecko to dar Boży" i głęboko o tym przekonana, wychodzi za swojego narzeczonego, zachodzi w ciążę. Jednak nie ma w tym nic z cudu: rzyga, rozciąga się jej ciało, bolą plecy - jest bardzo drobna - jest jej po ludzku ciężko jak cholera. Dziecko rodzi się za wcześnie, jest reanimowane. Zamiast różowego bobasa pachnącego mlekiem jest maleńki, czerwony człowieczek opleciony rurkami. Gdzie ta wrodzona, obezwładniająca miłość? Gdy mała z tego wychodzi, ojciec dostaje świra na jej punkcie, a ona nie może. Gdy tylko ma taką możliwość, podrzuca dziecko własnej mamie - w końcu mają mało miejsca, pieniędzy brakuje... Wynajmują mieszkanie - maleńkie, ale w końcu mogą być rodziną! I... nadal nic, żadnych chórów anielskich i błogości - tylko rezygnacja i potworne zmęczenie. Mała płacze, Kasia próbuje ją uspokoić i wtedy coś się dzieje. Nie chcę ferować wyroków - może faktycznie był to wypadek (choć dziecko nie umiera tak o; jako mała, elastyczna istotka z wciąż niepozrastanymi niektórymi kośćmi jest zadziwiająco odporne na przypadkowe uderzenia)... co dalej - wiemy... Błagam, nie linczujcie mnie, że tworzę nagonkę... Tak czuję gdzieś w środku i musiałam to z siebie wyrzucić... Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 08:57 Tak to czuję: młodziutka dziewczyna, wychowana w duchu "dziecko > to dar Boży" i głęboko o tym przekonana, wychodzi za swojego narzeczonego, zach > odzi w ciążę. Jednak nie ma w tym nic z cudu: rzyga, rozciąga się jej ciało, bo > lą plecy - jest bardzo drobna - jest jej po ludzku ciężko jak cholera. Dziecko > rodzi się za wcześnie, jest reanimowane. Zamiast różowego bobasa pachnącego mle > kiem jest maleńki, czerwony człowieczek opleciony rurkami. Gdzie ta wrodzona, o > bezwładniająca miłość? Gdy mała z tego wychodzi, ojciec dostaje świra na jej pu > nkcie, a ona nie może. Gdy tylko ma taką możliwość, podrzuca dziecko własnej ma > mie - w końcu mają mało miejsca, pieniędzy brakuje... Wiesz ile młodych lasek zaciąża- wpadka czy nie i jakos dają rade? Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 10:11 > Wiesz ile młodych lasek zaciąża- wpadka czy nie i jakos dają rade? Wiem. Wcale jej tym nie usprawiedliwiam i nie wybielam - w żaden sposób. Dziewczyna jest, moim zdaniem, zaburzona - chociażby depresją, która z człowiekiem sama w sobie potrafi zrobić straszne rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 10:20 > Wiesz ile młodych lasek zaciąża- wpadka czy nie i jakos dają rade? Niektórzy dają radę w jakiejś sytuacji, inni nie. To nic nie znaczy. Nie można takiej osobie powiedzieć: weź się w garść, bo inni mają tak samo, jak ty i nie marudzą. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 08:57 nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że mogło być tak, jak napisałaś, z tym, że chyba najpierw było dziecko, a później ślub, więc jeszcze motyw wpadki... Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 11:49 tabakierka2 napisała: > nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że mogło być tak, jak napisałaś, z tym, ż > e chyba najpierw było dziecko, a później ślub, więc jeszcze motyw wpadki... Ślub cywilny w kwietniu. Dziecko rodzi się w polowie lipca. Wcześniak. Odpowiedz Link Zgłoś
gwen_s Re: czegos tu nie rozumiem 03.02.12, 09:38 ja też rodziłam młodo pierwsze dziecko... miałam wizję pięknego rodzicielstwa a tu zonk, poród porażka, dziecko na rękach a u mnie brak uczuć, czekałam, doczekałam się, pokochałam tego małego człowieka po ok pół roku... ale nigdy nie opuściło mnie uczucie, że jestem za niego odpowiedzialna i nie wybaczyłabym sobie NIGDY gdyby cokolwiek mu się stało... Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: DOkładnie tak 03.02.12, 09:21 zabulin napisała: > Zgadzam sie w 100 % chociaz raz Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: DOkładnie tak 03.02.12, 09:26 Bo masz kurna świeta rację. Resztę wytrzęsłam z siebie pod twoją wypowiedzią zaczynającą sie od słów: "porypało cię" Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: DOkładnie tak 03.02.12, 09:27 zabulin napisała: > Bo masz kurna świeta rację. > Resztę wytrzęsłam z siebie pod twoją wypowiedzią zaczynającą sie od słów: "pory > pało cię" > widziałam nie potrafie zrozumiec tego zrozumienia dla tej suczy Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 07:59 Nie mogłam spać w nocy, ciągle myślałam o małej i o matce...co trzeba mieć w głowie i jakim być człowiekiem by w pierwszym odruchu zamiast pomóc drugiemu człowiekowi (swojemu dziecku!) podjąć wszelkie próby ratowania, wychodzi sie z domu ze zwłokami i ukrywa dziecko.... Straszna sprawa, straszna sytuacja, straszna afera ale...może ktoś zwróci uwagę na matki po porodzie, na matki w depresji, zamiast udawać że problemu nie ma. Bo nie wierzę, i nie chcę wierzyć, że mogła zrobić nie mając problemów psychicznych... szok.. Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:19 Sorry ale nawet osoba z zewnątrz do ktorej docierały informacje medialne mogła przwidziec taka wersje wydarzen, no bo gdzie w tym kraju tym bardziej na jakims slaskim zapupowie porywa ktos dzieci ? raczej sie je podrzuca i pozbywa problemu . Ci ludzie nie chcieli pomocy jasnowidza , wykrywacza kłamst , dziwnym trafem nikt nic nie widział i nie słyszał w biały dzien wewnątrz blokowiska itd Laska ma 20lat zobaczyła na własnej skórze że macierzynstwo to harówka i wyrzeczenia wiec sie pozbyła dziecka i tyle ( wersja o wypadku to jest teraz rodzaj asekuracji ,kobieta jest w stresie ale ma swiadomosc konsekwencji jakie jej grożą ) , odstawiła szopke ale nie przewidziała ze zrobi sie w okół sprawy taki szum medialny. T ak sie własnie dzieje i dziać bedzie , nie , nie z bidy i nędzy ale z wygody ludzie nie będa miec dzieci a jak się przydarzy to się będa pozbywac problemu , takie czasy. Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 11:44 tezee napisał: > Sorry ale nawet osoba z zewnątrz do ktorej docierały informacje medialne mogła > przwidziec taka wersje wydarzen, no bo gdzie w tym kraju tym bardziej na jakims > slaskim zapupowie porywa ktos dzieci ? No dobra, jeszcze raz - SOSNOWIEC TO NIE ŚLĄSK, TYLKO ZAGŁĘBIE. To "zapupowo" to paręset metrów od centrum miasta liczącego 200 tys. mieszkańców. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:12 to bylo do przewidzenia, ze mala nie zyje... dlatego matka nie chciala pomocy jasnowidza Jackowskiego i jak facet slusznie zauwazyl, skrywala jakas tajemnice. nie jestem ta wiadomoscia zaskoczona. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:14 przede wszystkim dlatego bała się wariografu... Odpowiedz Link Zgłoś
ja-32hh Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:23 Tak jak nie wierzyłam w porwanie, tak nie wierzę w wypadek.To dziecko zostało zamordowane.I przypuszczam, że zwłok nie znajdą. Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:34 Zobaczycie jak znajdą zrobią sekcję to będzie morderstwo , teraz chciałabym tylko wiedzec czy ta młoda laska miała depresję /zaburzenia czy to było wykalkulowane działanie bo miała dość uwiązania przy niemowlęciu. Moze byc jeszcze tak że matce zależy zeby zwłoki nie zostały znalezione z wiadomych przyczyn i bedzie robic wszystko by utrudnic policji pracę ne wskaze wlasciwiego miejsca ( juz chyba jest taka akcja bo wczoraj wskazała złe miejsce ) , zwalając wszystko na szok. itd Nie do konca rozumiem apele żeby nie pietnowac matki ok sprawa nie jest jeszcze dokonca jasna ale wszystko wskazuje na to że nie udzwignęła odpowiedzialnosci jakim jest macierzynstwo. Nie widze powodu by ją rozgrzeszac miliony kobiet kazdego dnia ledwo ciągną ale dają radę , nic nie usprawiedliwia morderstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:41 Miliony daja rade a jakas czesc nie daje. We wszystkich tego typu przypadkach, o ktorych czytalam jakims cudem po tragicznym fakcie sie okazuje ze wszyscy wiedzieli, ze matka rady nie dawala a jednak nikt palcem nie kiwnal zeby cos zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:41 ja też nie rozumiem jak można do dziennikarza powiedzieć: "Czy pan zdaje sobie sprawę z tego, jak to jest, kiedy porywają własne dziecko?" jak można! do tego stopnia? w tej chwili mam wrażenie, że medialne tonowanie emocji jest nadal częścią gry operacyjnej... żeby jak najwięcej od kboiety wyciągnąć szczegółów Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 15:41 Można, można. Można sobie stworzyć rzeczywistość, w której ktoś bliżej nieokreślony porywa dziecko - żeby tylko nie pamiętać, że to nie tak... Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 15:50 oczywiście, że można stworzyć taką rzeczywistość dlatego myślę, że biegli psychiatrzy też pewnie na bank wkroczą do sprawy, choćby po to, żeby ustalić, czy czyn rzeczywiście zawiniony (albo jakoś tak, nie siedzę w prawie karnym od lat) Odpowiedz Link Zgłoś
milenium5 Szarlatan Jackowski 03.02.12, 08:26 Jackowskiego faktycznie mogła się bać... Przecież zobaczył dziewczynkę w czerwonym domu z kobietą z czarnymi włosami... Żałosny szarlatan. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:30 yenna wariograf nie jest wiążący, nie może być dowodem i jednak można go oszukać. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:36 ależ ja to wiem i wiem, że nie jest wiarygodnym sposobem badania prawdy natomiast wariograf ma działanie psychologiczne i tu śmierdziało nie fakt, co by z niego wyszło śmierdział fakt, że matka nie chce się poddać badaniu jak jesteś niewinna, szukasz rozwiązania, to nic nie ukrywasz... nie kręcisz - o to mi chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 15:44 A widzisz yenna, ja akurat wiem sporo o zasadzie działania wariografu i różnych metodach badań na wariografie - i chyba bym się nie paliła do badań tego typu, no, ewentualnie jakby Paul Ekman albo ktoś szkolony bezpośrednio przez Ekmana mnie badał... Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 15:46 ale statystyczny czlowiek z ulicy nie wie zwłaszcza po programie "Chwila prawdy", który utrwalił błędny obraz skuteczności badania wariograficznego bo gdyby wariograf był rzeczywiście pewny, to nie mam wątpliwości, że wymiar sprawiedliwości chętnie by z niego korzystał Odpowiedz Link Zgłoś
e_madziq w obronie policji.... 03.02.12, 08:32 byc może byli jednak na tropie i tuż od odkrycia prawdy... a wersje porwania celowo utrzymywali jako prawdopodobną by nieco uspić czujność winnych... wiadomosci.wp.pl/title,Policja-odkryje-tajemnice-rodziny-porwanej-Magdy,wid,14210426,wiadomosc.html?ticaid=1dda9 Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 apel psychologa w Trójce 03.02.12, 08:37 nie wiem, czy słyszałyście? żeby nie piętnować matki za to, co się stało. Ja sama mam mętlik w głowie...jako matka nie potrafię sobie tego wyobrazić. Koszmar...Chcę wierzyć, że ciało się nie znajdzie, a mała jest w jakiejś rodzinie adopcyjnej. (*) Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 08:39 tabakierka2 napisała: > nie wiem, czy słyszałyście? > żeby nie piętnować matki za to, co się stało. a kogo qrwa mam pietnowac ? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 08:43 e, bo pewnie to ciągle element gry operacyjnej polegający na uspokojeniu baby na tyle, żeby zaczęła opowiadac Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 08:57 asia_i_p napisała: > A musisz kogoś? QRWA NIE ŻYJE DZIECKO Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:29 Wiem. Ale uważam, że im większa tragedia, tym wolniej, a nie tym szybciej trzeba wydawać wyroki. I trochę odpowiada się za społeczną atmosferę, którą się tworzy. Na przykład za to, żeby matka, której dziecko dotknie wypadek z jej winy, nie bała się wezwać pogotowia - a po tym wątku może się bać. Że nikt nie uwierzy, że zinterpretują jej małe oczka, za głośny lub za cichy płacz. Dlatego warto poczekać z potępieniem, aż będzie pewne, że to nie był wypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:33 asiu, przed chwilą na tvn24 wypowiadał się gość, prawnik, i facet stwierdził na antenie, że o ile wypadek może się każdemu zdarzyć, to niedopuszczalne jest i obciążające jest nie wezwanie pomocy tylko takie właśnie zachowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:44 To prawda. Jak również prawdą jest, że za sam wypadek też byłaby tutaj zjedzona równo. Że nastawienie społeczne jest takie, że to po prostu jest wina matki. Niezależnie co złego się dzieje. Nie wiem - dziewczyna prawdopodobnie nie jest normalna - i zarówno na wypadek mogła zareagować nienormalnie, jak i mógł nie być to wypadek. Ale robienie nagonki zanim się okaże, co się stało, jest niepotrzebne. A nawet kiedy okaże się, co się stało, bardziej by się przydało zastananwianie, jak zapobiegać na przyszłość niż piętnowanie. A żałowanie swoich "wydatków emocjonalnych", na jakie też się natknęłam w tym wątku - przejmowanie się sobą, że się tak martwiło, a tu nie było czym - tego już kompletnie nie kumam. Odpowiedz Link Zgłoś
niebieski_lisek Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 10:36 > Jak również prawdą jest, że za sam wypadek też byłaby tutaj zjedzona równo. To nie jest prawda. Ludzie potrafią współczuć, każdy rozumie, że czasami wypadki się zdarzają. O ile coś nie jest konsekwencją skrajnej głupoty - to nikt nie piętnuje takich rodziców - śmierć czy kalectwo dziecka jest dla nich najdotkliwszą karą. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 10:39 bez przesady, wypadki się zdarzają i każdemu mogą się zdarzyć ale takiej szopki nie rozumiem i nie potrafię pojąć Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 10:15 Dlatego warto poczekać z potępie > niem, aż będzie pewne, że to nie był wypadek. ale to nie ma znaczenia nie udzieliła pomocy albo zamordowała co to za roznica? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 10:55 a jak kogos zlinczujesz to ozyje ? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 10:44 18_lipcowa1 napisała: > a kogo qrwa mam pietnowac ? Siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 10:47 Rany Boskie, mnie zazwyczaj wkurzają wpisy lipcowej, ale w tym wypadku ma rację, to ona doprowadziła do śmierci własnego dziecka?? Tfu Tfu odpukac. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 08:54 Chcesz wierzyć tabakierko, ze jesteś lepsza? Smutne... Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:00 kropkacom napisała: > Chcesz wierzyć tabakierko, ze jesteś lepsza? Smutne... słucham????????????? co Ty pierdzielisz? ciała póki co nie znaleziono, więc może matka sprzedała dziecko do adopcji? to niemożliwa wersja wydarzeń? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:06 może matka sprzedała dziecko do adopcji? to > niemożliwa wersja wydarzeń? Gdyby sprzedała nie trąbiłaby o porwaniu,nie pozorowała takowego. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:08 gryzelda71 napisała: > Gdyby sprzedała nie trąbiłaby o porwaniu,nie pozorowała takowego. dlaczego nie? jakoś musiałaby wytłumaczyć zaginięcie dziecka. Pytanie dlaczego nie znaleziono ciała, skoro, podobno, położyła je przy drzewie. Przez przeszło tydzień nikt nie znalazł ciała? nie dziwne to? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:18 Ale komu miała się tłumaczyć? I ty serio snujesz teorie,że sprzedała dziecko,a teraz przyznała się do czegoś takiego? Zejdź na ziemie,to nie bajka,t nie ma radosnego zakończenia. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:20 gryzelda71 napisała: > Ale komu miała się tłumaczyć? > I ty serio snujesz teorie,że sprzedała dziecko,a teraz przyznała się do czegoś > takiego? > Zejdź na ziemie,to nie bajka,t nie ma radosnego zakończenia. póki nie ma ciała, nie wiadomo co się wydarzyło. póki nie ma obdukcji zwłok nie wiadomo czy to był nieszczęśliwy wypadek, cy zabójstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:21 Obdukcja to chyba nie ustali czy specjalnie czy niechcący dziecka pozbawiono życia.Ustali przyczynę. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:26 gryzelda71 napisała: > Obdukcja to chyba nie ustali czy specjalnie czy niechcący dziecka pozbawiono ży > cia.Ustali przyczynę. ustali. Na podstawie urazu można stwierdzić z jakiej wysokości i z jaką siłą dziecko uderzyło o podłogę. Gdyby spadło matce z rąk siła oczywiście byłaby zdecydowanie mniejsza niż gdyby matka dzieckiem rzuciła...Miejsce urazu też pewnie wiele powie. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 10:22 zgadza się ale jeśli będzie ileś tam uderzeń, ileś tam uszkodzeń ciała, ileś tam ran, to wiadomo, ze nie od jednego upadku, tylko od pobicia Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:06 Nie mam zamiaru spekulować. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:09 kropkacom napisała: > Nie mam zamiaru spekulować. coś nowego w tym wątku. Mogłabyś mi wyjaśnić o co Ci chodził w poprzednim zarzucie w stosunku do mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:15 Pisałaś, ze jako matka nie potrafisz sobie tego wyobrazić. Mnie jako człowieka boli, ze umarło dziecko. Jako matka czuje ten strach tamtej matki... Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:19 kropkacom napisała: > Pisałaś, ze jako matka nie potrafisz sobie tego wyobrazić. Mnie jako człowieka > boli, ze umarło dziecko. Jako matka czuje ten strach tamtej matki... jako matka nie potrafię sobie takiego scenariusza wyobrazić - że nie szukała pomocy dla dziecka, nie zadzwoniła po pogotowie, do dziadków/ojca dziecka - o to mi chodziło. Każdy ma inną konstrukcję psych., ale kurka, w takiej sytuacji (jeśli to był faktycznie nieszczęśliwy wypadek) szuka się pomocy, a nie kombinuje jak pozbyć się ciała(?) dziecka. Czy nie mam racji? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:21 Nie byłaś w takiej sytuacji... A może byłaś? Ja nie byłam. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:29 kropkacom napisała: > Nie byłaś w takiej sytuacji... A może byłaś? Ja nie byłam. w przypadku upadku dziecka? Młody kilka razy zjechał ze schodów czy łupnął głową. Poza całodobową obserwacją - obserwowaniem, czy nie odpływa, czy czasem nie wymiotuje, zwykle od razu dzwoniłam do męża czy szwagierki (lekarka) celem konsultacji...Więc trudno mi sobie wyobrazić schemat działania, w którym nie szukasz pomocy, a starasz się sprawę zatuszować. Odpowiedz Link Zgłoś
derena33 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:33 A moze prawda lezy zupelnie gdzie indziej, a obecne informacje to zer dla pismakow, dziennikarzy i gawiedzi, by odciagnac uwage? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: apel psychologa w Trójce 03.02.12, 09:37 derena33 napisała: > A moze prawda lezy zupelnie gdzie indziej, a obecne informacje to zer dla pism > akow, dziennikarzy i gawiedzi, by odciagnac uwage? > może. Faktem jest, że media nami manipulacją - mamy piękny tytuł artykułu, że znaleziono zwłoki Madzi, a w treści, że znaleziono pakunek i nie wiadomo co w nim jest...Jak to nie wiadomo? Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: w obronie policji.... 03.02.12, 08:38 Oczywiscie że tak , ludzie pracują kupę lat w tym fachu i wiedzą że pewnych informacji nie podaje sie mediom tym bardziej że nie ma na pewnym etapie jezscze dowodow , policja pozwoliła by szoł medialny reżyserowały serwisy informacyjne a wiedzieli swoje i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: w obronie policji.... 03.02.12, 08:44 "Z relacji dziadków wiem, że wielokrotnie kobieta zostawiała dziecko pod ich opieką, wychodziła nie mówiąc kiedy wróci. Raz nawet zostawiła je na dwa tygodnie - dodaje. ' No k... , laska miała ewidentnie dość bycia mamusią ale jaką trzeba byc bestią żeby mordować? Odpowiedz Link Zgłoś
mea.may obejrzałam "Uwagę" 03.02.12, 08:44 co za szmata, tak się kreuje na pokrzywdzoną, "Madziulka","Madziulka",noszszsz słów brakuje.... Odpowiedz Link Zgłoś
mea.may Re: obejrzałam "Uwagę" 03.02.12, 08:46 i widać WIDAĆ ,że kłamie,ma przeważnie spuszczony wzrok,nie patrzy wprost. Te małe,zapuchnięte,cwaniackie oczka,od razu widać,że coś nie halo. Odpowiedz Link Zgłoś
mea.may Re: obejrzałam "Uwagę" 03.02.12, 08:48 Tatuś też jakieś dziwne miny robi...kto jej w ten łeb przyłożył???? podobno na obdukcji wyszło,że była uderzona czymś ciężkim Odpowiedz Link Zgłoś
zefirek1612 Re: w obronie policji.... 03.02.12, 08:56 od początku tej sprawy jestem w totalnym szoku, najpierw bo próbowałam sobie wyobrazić co czuje ta matka, myślałam o mojej córce, gdyby mi ją ktoś ukradł... teraz nie wierzę że nie szukała pomocy dla dziecka, nadziei, tylko zostawiła gdzieś na mrozie, na pastwę zwierzętom, że tak długo ciągnęła tę fikcję, udawała przed dziennikarzami i już nie wiem czy ona jest tak zimna i przebiegła czy tak zwariowała gdy dotarło do niej że dziecko nie żyje? Bo wierzę że mogła wtedy zwariować, być zagubiona, tworzyć fikcję w którą wierzyła, takie wyparcie, bo dziecko porwane to szansa że żywe i ona w to uwierzyła. To bardzo zaburzona osoba i chyba nie zdawała sobie do końca sprawy z tego co robi. Brawo dla Rutkowskiego. Ile potrzebował, 4 dni? Tylko wkurza mnie że teraz lata i wywiadów udziela, chyba nie powinien gadać dla dobra śledztwa. Myśli teraz tylko o reklamie. Odpowiedz Link Zgłoś
sposobuzycia Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:41 Przerażające... Strasznie współczuję rodzicom, bo to tak czy inaczej wielka strata. Strasznie współczuję matce, bo każdej z nas może się to przydarzyć - jakiś drobny przypadek, wypadek i maleństwa nie ma. Aż mnie zmroziło, kiedy usłyszałam o tym... Biedna kobieta, na pewno w szoku, a potem brnęła w tę historię, bo bała się konsekwencji. Teraz jeszcze dołożą jej za zaangażowanie policji itd. I strasznie współczuję ojcu dziecka. W zasadzie stracił córkę i nie wiadomo co z żoną... Ja myślałam, że być może porwano dziecko żeby je sprzedać ... Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:54 Policja publicznie twierdziła że nie ma nagran z monitoringu które cokolwiek wyjasniają, zrobili to celowo bo okazuje się ze były , i przedstawiały nieco inną wersje wydarzeń , policja mówi że działała celowo w mediach chodziło zeby sprawe rozwiązac. Trzeba było tez podpuszczac dziewuszysko , tzn Rutkowski podstawił swoich ludzi jako świadków ze niby widzieli kobiete z pustym wózkiem i wtedy panna pękła. Odpowiedz Link Zgłoś
kajmanik Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:55 od samego początku tej sprawy wiedziałam ze dzieciaka nikt nie porwał tylko ze skrzywdziła je matka.jakim trzeba być potworem zeby porzucić ciało własnego dziecka i urządzać taki cyrk? tu nie ma mowy o szoku , to wyrachowanie i kłamstwo za kłamstwem.dozywocie. najbardziej wspólczuję ojcu dziecka. nie dośc ze stracił dziecko to zwiazał sie z kimś kogo nawet nie wiadomo jakimi epitetami nazwac. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:59 pytanie, czy ojciec nie działał wspólnie z matką policjant na tvn : to też sprawa do ustalenia, czy matka działała sama, czy ktoś działał wspólnie z matką; czy matka tylko wiedziała, czy wiedziało więcej osób Odpowiedz Link Zgłoś
upartamama Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:18 przecież został zbadany wariografem. A nie szkolił się na Bonda żeby urządzenie oszukać. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:24 Nie trzeba być Bondem, żeby oszukać wariograf. Odpowiedz Link Zgłoś
upartamama Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:31 Nie wiem, nigdy nie byłam badana ale mam odczucie, że tą maszynkę trudno oszukać. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:38 Znam osobę, która podczas rekrutacji do jednej ze służb mundurowych przeszła wariograf a przejść nie powinna, pewnie to się rzadko zdarza ale się zdarza. W 100% wiarygodne to nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:51 iuscogens napisał: > Znam osobę, która podczas rekrutacji do jednej ze służb mundurowych przeszła wa > riograf a przejść nie powinna, pewnie to się rzadko zdarza ale się zdarza. W 10 > 0% wiarygodne to nie jest. sa też metody żeby zafałszować wynik wariografu, bo wariograf tylko napięcie emocjonalne pokazuje, które występuje kiedy kłamiemy. Podobne efekty można, podobno, bo sama nie byłam podłączona, spowodować napinając odpowiednie mięśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 11:53 Ludzka psychika nie takie rzeczy potrafi, nie tylko jak oszukac wariograf. Stres, mechanizm wyparcia, leki, brak snu, otepienie - wszystko to "splaszcza" emocje i nawet najwiekszy zabojca moze przejsc wariograf bez cienia watpliwosci. Z drugiej zas strony zupelnie niewinna osoba, zapytana gdzie schowala cialo, moze sie zdenerwowac. Nigdy tak nie mialyscie, ze np. wchodzi kanar do autobusu sprawdzic bilety, a Wy mimo, ze macie bilet czujecie zdenerwowanie i puls Wam skacze? Ja mysle, ze gdyby mnie na tym wariografie przepytac w sprawie zaginiecia Magdy, to bym tego badania nie przeszla. Mimo, ze nie mam nic wspolnego z ta sprawa. Bron Boze nie chce przez to powiedziec, ze ojciec jest winny i "oszukal" wariograf. Wypowiadam sie tylko w kwestii uzywania wariografu w sledztwie. Nie przez przypadek nie jest to zaden dowod w sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 12:05 d.o.s.i.a napisała: . Nigdy tak nie mialyscie, ze np. wchodzi kanar do autobusu spr > awdzic bilety, a Wy mimo, ze macie bilet czujecie zdenerwowanie i puls Wam skac > ze? prawie zawsze > Bron Boze nie chce przez to powiedziec, ze ojciec jest winny i "oszukal" wariog > raf. Wypowiadam sie tylko w kwestii uzywania wariografu w sledztwie. Nie przez > przypadek nie jest to zaden dowod w sprawie. czyli co? czyli w takim razie strata czasu, bo ojciec podaje sprzeczne informacje, a wariografu nie można wykorzystać jako dowód... Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 12:47 > czyli co? czyli w takim razie strata czasu, bo ojciec podaje sprzeczne informac > je, a wariografu nie można wykorzystać jako dowód... NIe, nie strata czasu. Wariografu wykorzystuje sie obecnie glownie jako metody sprawdzenia, czy podejrzany sie zgodzi na badanie, czy nie. W tym przypadku chodzilo tylko o to, zeby sprawdzic jak zachowa sie matka. Czlowiek niewinny raczej by nie odmowil w takiej sytuacji zwlaszcza rodzice szukajacy dziecka, ktorym zalezy, aby policja skupila sie na szukaniu, a nie np. sprawdzaniu zbednego watku w sprawie. Tak zrobili, zdaje sie, McCannowie, ktorzy od razu zarzadali badania, po to, aby pozwolic policji wykluczyc ich z grona podejrzanych i skupic sie na poszukiwaniu, bo czas w takich sprawach ma znaczenie. Taka sama watpliwosc mam np. w sprawie Iwony, w ktorej jej kolega odmowil badania. Nie wiem dlaczego, wiem, ze mnie to zastanawia. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 12:52 d.o.s.i.a napisała: > Taka sama watpliwosc mam np. w sprawie Iwony, w ktorej jej kolega odmowil badan > ia. Nie wiem dlaczego, wiem, ze mnie to zastanawia. nie wiedziałam... takie osoby w sumie od razu powinny być podejrzane - siłą rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 porypało cie? 03.02.12, 09:03 Strasznie współczuję matce, bo każdej z nas może się to przydarzyć - jakiś > drobny przypadek, wypadek i maleństwa nie ma nigdy w zyciu bym nie zrobila tak jak ona Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: porypało cie? 03.02.12, 09:12 Słuchajcie nawet jak są wypadki to zakładam że zdrowa zrównowazona kochająca matka , robi wszystko by dziecko ratowac wzywa pogotowie , pomoc bo jest w niej siła i instynkt by to przeżyło to jest k.. jakby naturalne .Wyobrazasz sobie że kochająca mama patrzy jak jej dziecko kona po czym zaciera ślady , ściemnia , zakopuje pod drzewem nikt mi nie wmowi ze to było działanie w afekcie bo sorry w mediach panna działała w sposob wykalkulowany. Boi sie o własny tyłek i tyle myslała że zmanipuluje otoczenie i jej sie upiecze ale coz nie udało sie. Odpowiedz Link Zgłoś
schere Re: porypało cie? 03.02.12, 09:20 Lipcowa ma tym razem 100% racji. Normalna matka narobiłaby pisku, wrzasku, dzwoniła po karetkę, waliła do sąsiadów - wszystko aby dziecko ratować. Poza tym: niejednej z nas dziecko upadło, spadło z łóżka, pośliznęło się w wannie. Ile z was leciało wtedy do lekarza i obserwowało dziecko ze strachem przez następne 24 godziny. W tym wypadku matka i ojciec warci siebie. A współczuć to można tym wszystkim ludziom, którzy szukali, fundowali nagrody, współczuję też tym wszystkim mamom, które były przekonane o porwaniu i pisały w obronie rodziców dziewczynki. Ale rodzice na współczucie nie załużyli. Ani matka na miano "suki" też nie, bo suka zamarźnie a szczeniaki osłoni. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: porypało cie? 03.02.12, 09:22 . Ani matka na miano "suki" też nie, bo > suka zamarźnie a szczeniaki osłoni. Piekne podsumowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: porypało cie? 03.02.12, 10:02 A gdybyś Lipcowa miała FAS też byś tak nie zrobiła? Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: porypało cie? 03.02.12, 10:33 schere napisała: > Lipcowa ma tym razem 100% racji. Normalna matka narobiłaby pisku, wrzasku, dzwo > niła po karetkę, waliła do sąsiadów - wszystko aby dziecko ratować. > Poza tym: niejednej z nas dziecko upadło, spadło z łóżka, pośliznęło się w wann > ie. Ile z was leciało wtedy do lekarza i obserwowało dziecko ze strachem przez > następne 24 godziny. No dokładnie....Postawiłam bym wszystkich na nogi,gdyby mi dziecko wypadło.Poza tym pediatra w tvp info mówi,że nie możliwością jest,ze dziecko,nawet jakby wypadło jej z rąk,na pewno nie miało by to skutku śmiertelnego. > W tym wypadku matka i ojciec warci siebie. > A współczuć to można tym wszystkim ludziom, którzy szukali, fundowali nagrody, > współczuję też tym wszystkim mamom, które były przekonane o porwaniu i pisały w > obronie rodziców dziewczynki. O to,to....własnie.Jak czują się znajomi tych ludzi,którzy poświęcali swój czas na szukanie i rozwieszanie ogłoszeń. > Ale rodzice na współczucie nie załużyli. Ani matka na miano "suki" też nie, bo > suka zamarźnie a szczeniaki osłoni. Nie zasłużyli,a ona jest dla mnie....Nie napiszę,bo mnie wytną.....Ale jest najgorszą....Epitety najgorsze bym użyła Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: porypało cie? 03.02.12, 11:19 > Lipcowa ma tym razem 100% racji. Lipcowa to nie raz i nie dwa na tym forum odszczekiwala to co powiedziala. Nie raz jej sie poglad zmienial o 180stopni. I albo jest kompletnie glupia, albo przynajmniej powaznie ograniczona, ze to ja jeszcze nic a nic nie nauczylo i zeby za kazdym razem, za KAZDYM razem, wypowiadac sie jak ta wyrocznia ze stuprocentowa pewnoscia bez cienia reflesji, ze moze sie nie ma racji. Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: porypało cie? 03.02.12, 11:59 schere napisała: > > > współczuję też tym wszystkim mamom, które były przekonane o porwaniu i pisały w > obronie rodziców dziewczynki. Dziekuję, nie trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: porypało cie? 03.02.12, 09:22 Wypadek może zdarzyć się każdemu. Dla nieudzielenia pomocy-zwłaszcza wlasnemu dziecku -wytłumaczenia nie ma. Ciekawe,czy panny które jej tak bronią, broniłyby kogoś w takiej sytuacji. WYobraźcie sobie, ze wasze dzieciątko idzie do szkoły. Potrąca je samochod. Sprawca ucieka z miejsca wypadku, na ulicy jest dwoje przechodniów, odwracaja wzrok. Wasze dziecko umiera w śniegu. Bronicie ich?? Bo jesli tłumaczycie takie zachowanie jak tej kobiety, nie oczekujcie, ze ktoś powinien pomóc waszemu dziecku. Nie, no świat zdurniał. Jak nie potępiać takiego zachowania? Ludzie, powariowaliscie? Toczycie tu piane, ze własciciele srających psow powinni byc pietnowani, a nie piętnować olanai dziecka? Na mróz i kubel zimnej wody na łeb, może sie otrząśniecie. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: porypało cie? 03.02.12, 09:26 > Bo jesli tłumaczycie takie zachowanie jak tej kobiety, nie oczekujcie, ze ktoś > powinien pomóc waszemu dziecku. No jak to- ematki sa wpólczujące. Zaraz Ci napisza ze żal by im było sprawcy i jego rodziny. jasne, dziecka tez żal, ale sprawy tez- pewnie był w szoku. > Toczycie tu piane, ze własciciele srających psow powinni byc pietnowani, a nie > piętnować olanai dziecka? > Na mróz i kubel zimnej wody na łeb, może sie otrząśniecie. matke tego dziecka powinno rozszarpac Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: porypało cie? 03.02.12, 09:27 ano dokładnie poza tym, jesli dzieciak upadł, JAK OJCIEC zniósł wózek z martwym dzieckiem? Oboje wiedzieli. Nie wierzę, że oboje nie są w to zamieszani w jakiś sposób. Niewyobrażany cynizm, niewyobrażalna dla mnie sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:10 Jakoś każdej z nas to się nie przydarza,wiec nie pierdziel głupot. Biedaczka,nie chciała udzielić pomocy dziecku,zakładając,że to był wypadek. No nic tylko współczuć.Matce rzecz jasne,biedaczka..... No historia dziwna od początku,bo czy w Polsce zdarzaja się takie przypadki porwania dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 08:52 Tłumaczenie o śliskim kocyku jest obrzydliwe. Prawda jest taka, jak ktoś napisał w komentarzał- dla jednych zupa jest za słona, dla innych kocyk zbyt śliski. Niestety zachowanie matki, jej kłamstwa w zeznaniach od razu wskazywały na nią. To dlatego policja przeszukiwała rzekę, a nie szukała sprawcy, od razu wiedzieli co jest nie tak... Biedna dziewczynka, straszna historia. Jak można bronić takiej mamuni- tego nie pojmę nigdy i mam nadzieję, że nigdy nie pojmę. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 08:52 Jeśli stało się to przez przypadek to jest mi jej żal. Całe swoje życie jako rodzic nosze w sobie przekonanie, ze jestem największym wrogiem swojego dziecka. Tak, gdyby mi spadło jedna z pierwszych myśli byłoby, że nikt mi nie uwierzy w nieumyślność... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:13 I po prostu bys porzucila wlasnego dziecko na mrozie..Zywe czy niezywe. Nie.Gdy sie cos takiego dzieje normalny czlowiek przede wszystkim szuka dla dziecka ratunku.Dzwoni na pogotowie, próbuje cos zrobic. Ostatnie o czym mysli to jak tu pozbyc sie ciala wlasnej córeczki i odsunac od siebie podejrzenia w obawie o wlasny los. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:19 Nie wiem. Czuje strach tej kobiety. Tylko tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:22 O własną skórę ten strach? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:23 Nie. Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:25 No, czekam. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:29 Na co czekasz? Dziwne,że matka czuła strach,ale nie o dziecko. Serio,ze strachu,ze powiedzą ze zrobiłaś specjalnie krzywdę dzieciakowi nie wezwałabyś pomocy? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:34 Mam nadzieje, ze tak. Widzę, ze trafiłam na jakieś tabu. Nie nigdy nie uczestniczyłam w żadnym wypadku moich dzieci. Syn raz rozciął sobie palec i raz rąbnął samodzielnie o kaloryfer. Miesiąc temu zrobiłam kurs pierwszej pomocy. Raz czułam, że córka umiera mi na rekach. Natychmiast kazałam wzywać pogotowie. Starczy? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:39 Ale o co tobie chodzi?Bo nie łapie? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:41 Czego nie łapiesz? Zapytałaś czy boje się o własną skórę? Tak? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:45 Nie.Pytałam o skórę TEJ matki,wszak o niej ten watek. Jej poczynania wskazują,że jedyne o co się troszczy to własny tyłek. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:54 A to przepraszam. Ta wiadomość o tej małej bardzo mnie poruszyła dzisiaj. Widzę też, ze nadal te wiadomości o wypadku to nic pewnego. Także już milknę... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:20 Lola,ona w szoku była.... suka. Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 10:13 No nie wiem, zawsze wydawało mi się i wiem to z własnego doświadczenia, że w takiej sytuacji człowiek jest w stanie stanąć na rzęsach, byle nie dopuścić do śmierci dziecka. To że dziecko nie dawało znaków życia, nie świadczyło o tym, że już nie żyło. Kto wie, może żyło. Może żyło jeszcze w momencie porzucenia... Tak czy inaczej matka ma przerąbane. Odpowiedz Link Zgłoś
gootica Re: Jestem największym wrogiem swojego dziecka... 03.02.12, 09:48 Żadnego litowania i usprawiedliwiania nad ta zwyrodniałą...Zgadzam się w 100% z lipcową!Tylko zwyrodnialec może tak postąpić!Nie wierze w śmiertelny upadek półrocznego dziecka-to nie noworodek, tak samo nie wierzyłam w porwanie i czułam że ta sprawa śmierdzi. Niby wypadło jej ze śliskiego kocyka-a czym on był do cholery wysmarowany? smalcem???Lipcowa masz 100% racji-w razie wypadku szybko dzwonię po karetke, a nie jak inni twierdza, że w szoku była-własnie w gdyby była w tak dużym szoku to nie była by tak z zimną krwia wszystkiego zaangażować, dokładnie przemysleć upozorowanie porwania, angazować wszystkich w poszukiwania. To niemożliwe, podejrzewam, że to wszystko zaplanowała-takie jest moje zdanie. Mam nadzieję, że spotka ją zasłużona kara. Tyle w temacie Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:12 Jestem w szoku, ze mozna opublikowac nagranie, na ktorym ten Rutkowski wyciaga z dziewczyny wyznanie. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:18 franczii napisała: > Jestem w szoku, ze mozna opublikowac nagranie, na ktorym ten Rutkowski wyciaga > z dziewczyny wyznanie. a ja jestem w szoku,że tylu ludzi pracowało dzien i noc szukając porywacza,którego nie było..tylu ludzi sie modliło o dobre rozwiązanie. I mamy rozwiazanie;/ Zakladalam dwie wersje-że to matka zabila,lub że dziecko jest już w Niemczech. Mam nadzieję,że nie okaże się,ze to nie byl wypadek;/ dziwi mnie,że nic nie było ba tym monitoringu,że ona to dziecko gdzies ukrywa? Okropna sprawa;/ Poryczałam się Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:18 Dokładnie, nie mieści mi się w głowie takie sku...syństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Nie rozumiem, no nie rozumiem 03.02.12, 09:16 Jak można w obliczu tak nieszcześliwego wypadku tak chłodno kalkulować? O ile to prawda co mówi o tym nieszczesliwym wypadku. W tej sytuacji zakładam, ze to może być dopiero początek "rewelacji" Wydaje się, ze normalna rekacją gdy dziecku coś się stanie (najgorsza rzecz dla rodziców) jest wzywać pogotowie, ratować. Tak na wlasną rękę stwierdziła zgon? Nie miała nadziei, ze to tylko utrata przytomności? Z reguły rodzice maja nadzieję wbrew wszystkiemu. pewnie okaże się "niepoczytalna" i tyle. Współczułabym wypadku, tragedii. Brat znajomego zginął rodzicom na ich oczach. Miał 2 latka. Cierpienie nie do opisania, ból na całe zycie, sto pytań. Niczego nie ukrywali, natychmiast wezwali pomoc. Niejednemu z nas dziecko walnęło w coś głową, spadło skądś, oparzyło się, dławiło, krztusilo. Ostatnio gdy byłam na SOR z synem przyjechali rodzice z córką- ok 2 lata. Kopnął ją prąd. Matka prawie neiprzytomna z przerażenia, widać że udręczona że to się stało gdy była z nimi, ale ratowała, prosiła o pomoc. A tu?? Tak się bać o siebie, zeby pogotowia nie wezwać? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Nie rozumiem, no nie rozumiem 03.02.12, 09:24 Latem we Wloszech matka utopila dziecko w morzu w czasie przejazdzki rowerem wodnym. Wszystko bylo zaplanowane na chlodno i upozorowane na wypadek. Ale z drugiej strony matka matka miala stwierdzona depresje i leczyla sie psychiatrycznie, brala leki, od urodzenia tego dziecka odrzucala je. Jak to mozliwe ze wszystko tak sobie wykalkulowala pomimo choroby? W dodatku juz wczesniej zrobila zamach na zycie tego dziecka probujac je utopic w wanience ale sie w pore opamietala i wezwala pomoc, dziecko odratowali. Pierwsza proba przeszla jako nieszczesliwy wypadek mimo ze juz wtedy wszyscy wokol wiedzieli, ze ze ma problem. Jakim cudem? Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Nie rozumiem, no nie rozumiem 03.02.12, 09:30 Dlatego obawiam się,ze nie jest to prawda z tym wypadkiem;/ Zwlaszcza,że ciala wciaz nie odnalezli-obdukcja da odpowiedz,na tych mrozach nie ma szans aby zwloki sie rozlozyly.. Skoro mama Madzi jest taka mitomanką,obawiam się,że opcje z wyslizgnięciem się dziecka-też wymyśliła;/ Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: Nie rozumiem, no nie rozumiem 03.02.12, 10:16 Mam takie same odczucia, niestety. I nie zdziwiłabym się, gdyby i tym razem moje przypuszczenia się sprawdziły... Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak A ojciec? Pamiętacie ten film z "Uwagi" 03.02.12, 09:20 Bartek opowiadał w nim, że byli razem na jakiś zakupach, gdzieś je podwiózł samochodem, on odjechał, a żona z córką poszła w kierunku domu swoich rodziców. Czy jest to możliwe, żeby nie zauważył, że dziecko jest już martwe? Czy może jest współwinny? Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: A ojciec? Pamiętacie ten film z "Uwagi" 03.02.12, 12:08 imasumak napisała: > Bartek opowiadał w nim, że byli razem na jakiś zakupach, gdzieś je podwiózł sam > ochodem, on odjechał, a żona z córką poszła w kierunku domu swoich rodziców. > Czy jest to możliwe, żeby nie zauważył, że dziecko jest już martwe? Czy może je > st współwinny? Ja to zrozumiałam inaczej - on odjechał z kolegą do sklepu, a ona poszła z wózkiem... Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: A ojciec? Pamiętacie ten film z "Uwagi" 03.02.12, 12:37 A wcześniej pomógł jej znieść wózek po schodach? O ile mnie pamięć nie myli, sam tak mówił. Był w domu? Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: A ojciec? Pamiętacie ten film z "Uwagi" 03.02.12, 12:36 Mnie ten facet nie podoba sie od samego początku. Może dlatego, że nam kiedyś syn zaginął i mój, spokojny i zrównoważony, mąż od zmysłów odchodził szukając go. To już ja byłam bardziej spokojna choć i tak daleko było nam do normalnego zachowania. Szukaliśmy my, szukała policja, ludzie. Ja pokazywałam ludziom zdjęcie syna a mój mąż latał jak oszalały. I nie w głowie było mu wiązanie krawata. A ten chłopak taki spokojny, elegancki, pod krawatem...I te wywiady... Jakoś mi leży, że dziecko żyje ale trzeba było jakoś wytłumaczyć zniknięcie małej. Chcę wierzyć, że mała żyje. Nie wierzę też, że jeśli jest inaczej, on o niczym nie wie. Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:28 Dla mnie to jak jakiś film sf niemal... nie potrafię współczuć matce, irytuje mnie Rutkowski, który niczym wyrocznia prawi, że policja na nartach dlatego to on wspaniały doprowadził do rozwiązania sprawy a tym czasem nie ma ciała dziecka nadal... mam dziwne wrażenie, że ta laska dalej kłamie i gdzies w tym wszystkim jest ktoś kto bardzo jej pomaga w tych klamstwach. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:33 Jeszcze nie wiadomo, czy to był wypadek.... może znów coś wymyśla lub roi sobie ta dziewczyna, a była jeszcze zupełnie inaczej. A nawet jeśli to był wypadek to przecież dziecko mogło jeszcze żyć, może tylko straciło przytomność i gdyby pomoc lekarza to by się uratowało... Ale w takim wieku można być naprawdę głupim i wyczyniać nawet to co ona teraz, albo to wynik szoku..... Dopuki tego ostatecznie nie wyjaśnią to trudno się wypowiadać. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:37 jufalka napisała: > Jeszcze nie wiadomo, czy to był wypadek.... może znów coś wymyśla lub roi sobie > ta dziewczyna, a była jeszcze zupełnie inaczej. A nawet jeśli to był wypadek t > o przecież dziecko mogło jeszcze żyć, może tylko straciło przytomność i gdyby p > omoc lekarza to by się uratowało... latego ciezko mi w to wierzyc.. Ale w takim wieku można być naprawdę głupim > i wyczyniać nawet to co ona teraz, w jakim wieku??Ta gowiara nawet 25 lat nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:39 jufalka napisała: Ale w takim wieku można być naprawdę głupim > i wyczyniać nawet to co ona teraz, żartujesz? przecież ona ma 22lata, a nie 15 to dojrzała (?) kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:42 smarkula jeśli jeszcze dziecko z wpadki a ona nie miała poczucia, że się wyszalała w zyciu... no, mogła najzwyczajniej emocjonalnie nie dorosnąć do macierzyństwa mogła być przemęczona chora psychicznie mogła też z zimną krwią zamordować jest masa tego "mogła" policja ustali Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:43 tabakierka2 napisała: > jufalka napisała: > > Ale w takim wieku można być naprawdę głupim > > i wyczyniać nawet to co ona teraz, > > żartujesz? przecież ona ma 22lata, a nie 15 to dojrzała (?) kobieta. Dojrzała 22 -latka to oksymoron. > > Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:48 mamaemmy napisała: > Dojrzała 22 -latka to oksymoron. ale 22latka to nie nastolatka, która może nie przewidywać konsekwencji swoich decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
gootica Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:51 Nie rozumiem tego litowania i usprawiedliwiania zwyrodnialców Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:21 To nie jest usprawiedliwianie zwyrodnialców, tylko zastanawianie się, czy mamy dostateczne dane, aby stwierdzić, że są zwyrodnialcami. Nie wiedziałam, że stosowanie zasady domniemania niewinności jest moralnie naganne. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Wiek a dzieciobójstwo 03.02.12, 09:52 A wiecie, że prawdopodobieństwo dzieciobójstwa jest tym większe im niższy wiek matki? Były badania na ten temat, jak znajdę w domu źródło to wkleję. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:50 ale i na pewno nie dojrzała kobieta jak spytasz się forumek kto jest dojrzałą kobietą: 22 czy np 40 latka, to raczej tę drugą możliwość wybiorą Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:54 Mamoemmy, co ty chrzanisz? Skąd ta tendencja do upupiania? Dzieci w wieku szkolnym traktuje sie jak niemowlaki, nastolatków jak siedmiolatki, a teraz jeszcze będziesz wmawiać, że człowiek dorosły jest po 30-tce? Jak można twierdzić, ż 22-latka jest niedojrzała? Niedojrzała do macierzyństwa to może być 14-latka i to niekoniecznie, bo znam takie co na ludzi wychowały, ale nie w pełni dorosła kobieta. Jak była niedojrzała, to nie wiek był tu przyczyną, tylko jakieś klepki nie tak ułozone. A tu wiek nie ma nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:06 andaba napisała: > > Jak można twierdzić, ż 22-latka jest niedojrzała? No -może akurat Ty w wieku 22 lat bylas dojrzala psychicznie do macierzyństwa i pewnie gro osób z tego forum. Ale znam jeszcze więcej osob dla których ten wiek to jest wiek zabawy i bynajmniej odpowiedzialni(ne) nie są/nie byly. Niedojrzała do macierzyństwa > to może być 14-latka i to niekoniecznie, bo znam takie co na ludzi wychowały, a > le nie w pełni dorosła kobieta. acha.. Jak była niedojrzała, to nie wiek był tu przycz > yną, tylko jakieś klepki nie tak ułozone. A tu wiek nie ma nic do rzeczy. > z tym to się zgodzę. > Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:11 mamaemmy napisała: > Ale znam jeszcze więcej osob dla których ten wiek to jest wiek zabawy i bynajm > niej odpowiedzialni(ne) nie są/nie byly. > > Znak naszych czasów i wielkich miast. Ile lat w momencie zamążpójścia miały twoje babcie, prabacie, wiekowe ciotki i sąsiadki? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:13 andaba napisała: > Znak naszych czasów i wielkich miast. > Ile lat w momencie zamążpójścia miały twoje babcie, prabacie, wiekowe ciotki i > sąsiadki? matki? moja miała 21lat, była w trakcie budowania domu, ja urodziłam się, jak miała 23. Teściowa urodziła w wieku 22 lat (na 4roku studiów, teść 4 lata starszy). Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:15 andaba napisała: > mamaemmy napisała: > > > Ale znam jeszcze więcej osob dla których ten wiek to jest wiek zabawy i b > ynajm > > niej odpowiedzialni(ne) nie są/nie byly. > > > > > > Znak naszych czasów i wielkich miast. > Ile lat w momencie zamążpójścia miały twoje babcie, prabacie, wiekowe ciotki i > sąsiadki? Fakt,ale sama zauwaz..najlepszy bilogicznie wiek na zajscie w ciaze to 18-20lat ale pod wzgledem psychologicznym-to juz niekoniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:20 18-25. Co do reszty masz rację. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:19 andaba napisała: > > > > > > Znak naszych czasów i wielkich miast. > Ile lat w momencie zamążpójścia miały twoje babcie, prabacie, wiekowe ciotki i > sąsiadki? a z drugiej strony..twoje babcie,prababcie ,wiekowe ciotki i sąsiadki uwazaly klapsy i lanie za metodę wychowawczą,a teraz ..czasy się zmienily.. Mozna mnożyc bez konca Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:29 mamaemmy napisała: > a z drugiej strony..twoje babcie,prababcie ,wiekowe ciotki i sąsiadki uwazaly > klapsy i lanie za metodę wychowawczą,a teraz ..czasy się zmienily.. Jeżeli alternatywą dla klapsów ma być mordowanie lub sprzedawanie własnego dziecka, to wybacz, wolę klapsy. Obym była złym prorokiem, ale ja czarno widzę przyszłość rodziny na tym świecie. Dzieci są tak długo trzymane pod kloszem, że psychicznie będą dojrzewać po trzydziestce. A wtedy juz płodność drastycznie spada. Cztając to forum mam przedsmak tego co będzie - dawniej ośmiolatki były bardziej odpowiedzialne niż dziś są 16-latkowie. Ale cóż, skoro mamusia zaprowadzi, przyprowadzi, ukroi i podetrze. Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 11:12 Dokładnie , dosyć że nieodpowiedzialni , bo dwudziestolatkowie /trzydziestolatkowie sa dziś standardowo traktowani jak dzidzie przez swoje rodziny a społecznie jak niedojrzała gównazeria. To jeszcze ludzie są tak wygodni że dziecko to jest zawsze problem wiec albo sie nie dopuszcza do tego by je mieć a jak sie przydarzy to trzeba sie pozbyć problemu by mieć za wszelka cenę to lajtowe wygodne konsumpcyjne życie. Straszne czasy. A medialne panie tak sie dobrze czuja w tej dzisiejszej rzeczywistosci że jedna po drugiej chwalą sie medialnie faktem usuwania ciąży ,wszyscy przyklaskują bo dzis fajniej jest byc zimna suką niż broń boże matką polka. Dzieci faktycznie rodzi się coraz mniej , bo nikt sie nie chce poswiecac ,społeczenstwo sie starzeje. Bedziemy mieć przerąbane w przyszłosci przez te naszą wspolczesną mentalność , za komuny nasze bardzo młode matki bez wsparcia , kasy , w kolejkach rodziły dzieci dziś miec dziecko to jest tragedia. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 11:13 fajnie psycholog wypowiada sie teraz na tvn 24 Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 11:15 Wiesz, że tak małe dziecko można zabić potrząsając nim? I tzw. tylko klapsami też można je nieźle uszkodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 16:25 morekac napisała: > Wiesz, że tak małe dziecko można zabić potrząsając nim? I tzw. tylko klapsami > też można je nieźle uszkodzić. tez mi to przyszlo do glowy Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: No właśnie... 03.02.12, 11:35 Bez przesady z tym młodym wiekiem. To chyba znak naszych czasów, że za najbardziej odpowiedni wiek do zostania matką uważa się 30- tkę. Ja mam w tej chwili 41 lat, w wieku 22 lat urodziłam pierwsze dziecko, a w wieku 23 - drugie. Czułam się dojrzała. Co więcej - gdy rodziłam po raz pierwszy byłam na oddziale najstarszą pierworódką. Pomijając dwie 17 - letnie dziewczyny, reszta miała ok. 19-21 lat i jak najbardziej były to dzieci chciane i planowane, na dodatek rodzice byli małżeństwem zanim kobieta zaszła w ciążę. Nikogo wtedy nie dziwiła wychodząca za mąż 20 -latka, było to zupełnie normalne. Teraz nagle się okazuje, że 22 - latka to gó...ara. Cofa się nam mentalnie społeczeństwo chyba, bo mimo, że teraz jestem dojrzalsza, niż gdy miałam 22 lata, to jednak obecnie nie jestem gotowa na macierzyństwo , a wtedy byłam. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 11:43 moje prababcie nie studiowały i nie pracowały zawodowo, nie jeździły same samochodami, nie decydowały same o sobie więc porównanie z deka nietrafione Odpowiedz Link Zgłoś
tezee Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:21 Ja np urodziłam jak miałam 21 lat , nie wiedziałam wiele o życiu , byłam wychuchaną jedynaczką z pod klosza , wygodnicką do granic , macierzynstwo zabrało mi wolność i swobodę jaką się ceni w tym wieku ale co z tego ? czemu miałam sobie nie dac z tym rady ? Normalna zrównoważona osoba niezaleznie od wieku nie kalkuluje w takich sytuacjach tylko bierze odpowiedzialnośc to jest naturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:22 Byłaś zdrowa psychicznie czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:27 A skad pewnosc, ze matka tego dziecka byla jest zrownowazona? Odpowiedz Link Zgłoś
rhysmeyers22 Re:andaba 03.02.12, 10:23 ee no co ty,dorosly to po 40tce dopiero.lol tragedia,zawsze mnie to wkurza to gadanie o 20 paroletnich ludziach,oj dzieciaczki,smarkacze,dzidziiusie jeszcze.no szok.jakie qwa smarkacze.to dorosli ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:54 > żartujesz? przecież ona ma 22lata, a nie 15 to dojrzała (?) kobieta. jak ja sobie przypomne siebie w wieku 22lat to teraz bym chyba połowy rzeczy nie zrobiła (lub zrobiła inaczej) co wtedy Ale oczywiście to zależy od człowieka, bo niektórzy w wieku 22 lat są bardziej dojrzali niz niektórzy w wieku 30-tu Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:06 Ja w wieku 22 lat miałam niezłe siano we łbie, a jeszcze ktoś tu powiedział, że ona miała FAS? No, sorry, ale jeśli tak to mimo wszystko od człowieka chorego na FAS wymaga się chyba mniej niż od zdrowego? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:11 gazeta_mi_placi napisała: > Ja w wieku 22 lat miałam niezłe siano we łbie, a jeszcze ktoś tu powiedział, że > ona miała FAS? No, sorry, ale jeśli tak to mimo wszystko od człowieka chorego > na FAS wymaga się chyba mniej niż od zdrowego? ten ktos domniemywał, że ona miała FAS z analizy samodzielnej jej zdjęcia Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:47 sądzisz, że skończone 18 lat czyni z kogoś odpowiedzialnego dorosłego? że ta magiczna cyfra daje od razu wszystkim poczucie odpowiedzialności, stateczność, dorosłe myślenie? Sory ale 22 latka to nadal taki dorosły dzieciuch - z całym szacunkiem, wychodziła kiedy chciała, znikała, widać, że rodzicielstwo przerosło ją....gdyby miała z 35, to nawet okiem nie mrugnęłabym, wtedy można byłoby napisać, że dojrzała ale 22-latka? Odpowiedz Link Zgłoś
upartamama Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:51 Szkoda, że muszę powiedzieć "a nie mówiłam". To nie jest matka tylko potwór, który zamiast ratować dziecko (choćby już nie żyło) dzwonić na pogotowie, a potem po ludzku pochować - zawija je w coś i wyrzuca. Podobno, że w szoku - ale dla mnie jest to nie do wyobrażenia. Kwestią pozostaje czy to dziecko naprawdę jej się wyślizgnęło... czy mamusia troszkę losowi w tym pomogła. Szkoda mi dziecka i męża - matka może zgnić w więzieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:03 > Kwestią pozostaje czy to dziecko naprawdę jej się wyślizgnęło... ta "informacja" mnie też zastanowiła... wg. mnie to prawie niemożliwe, aby dziecko się "wyślizgnęło" z rąk, jeśli się je trzyma z intencją aby je utrzymać Ale jeśli ona ma depresję lub inne poważne zaburzenia to mogło się "wyśliznąć".... Odpowiedz Link Zgłoś
gemmavera Re: Mała Magda - przyklejone przed moderatora 03.02.12, 09:52 Mała Madzia - moje refleksje iuscogens 03.02.12, 09:43 Wiecie, jak się dowidziałam o tej wersji z wypadkiem to mnie naprawdę tąpnęło, bo sama takim dzieckiem po upadku jestem, cudem to przeżyłam, ale dlatego, że mnie od razu pogotowie do szpitala zawiozło, może to dziecko też by przeżyło jakby zaraz się w szpitalu znalazło, ja nie mogę uncertain I jeszcze młodsza byłam, 4 miesiące miałam. Niby szok, ale moja mama mówi, że szok szokiem, ale pierwsza myśl to pogotowie uncertain Nigdy nie patrzylam na to pod tym katem, że miałam szczęście, że pod drzewem nie wylądowałam. Przecież to dziecko mogło jeszcze zyć jak je tam zaniosła sad Re: Mała Madzia - moje refleksje mamaemmy 03.02.12, 09:46 Naprawdę wierzysz w ten wypadek? Własnie w tv mowili,że niewiadomo czy znów nie bierzemy udzialu w kolejnym spektaklu.. Re: Mała Madzia - moje refleksje iuscogens 03.02.12, 09:48 Nie wiem sama, właśnie obawiam się, że to wcale wypadek nie był, ale nawet przy wypadku nie ma usprawiedliwienia dla nieudzielania pomocy sad Jakby to nie był wypadek to bym się nie zdziwiła, jak ktoś kłamie to raczej wiarygodny potem nie jest... Odpowiedz Link Zgłoś
kalarepka83 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 09:53 Ja miałam z dzieckiem kilka "wypadków" i zawsze, bez względu na to, co się działo, dzwoniłam po karetkę lub sama jechałam na pogotowie. Inne opcje nie były brane pod uwagę. Wydaje mi się, że jeśli dziewczyna mówi prawdę, to niestety coś z nią jest nie tak, może jakieś zaburzenia psychiczne, depresja? Choć osobiści myślę, że to jeszcze nie koniec tej historii... Odpowiedz Link Zgłoś
anka_cyganka35 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:01 no chyba jednak to nie jest wersja ostateczna... Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Mała Magda nie żyje 03.02.12, 10:04 Różnica między Kalarepką a mamą Magdy jest taka, że kalarepka to normalna mama, a nie morderczyni. Normalna mama nie musi się zastanawiać, co robić w razie wypadku. Zresztą, trzeba być bardzo naiwnym, żeby wierzyć, że był to wyadek... Biedna dziewczynka, gdzie jest jej ciało? Odpowiedz Link Zgłoś
znowu.to.samo Ta sprawa staje sie coraz bardziej dziwna....... 03.02.12, 10:04 Własnie piszą na gazecie że w miejscu wskazanym przez matke NIE BYŁO CIAŁA! Wczoraj w nocy trąbili że mają ciało, dzis okazuje sie że jednak go nie ma. Co to ma znaczyć??? Co to za farsa??? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Ta sprawa staje sie coraz bardziej dziwna.... 03.02.12, 10:14 znowu.to.samo napisała: > Własnie piszą na gazecie że w miejscu wskazanym przez matke NIE BYŁO CIAŁA! > Wczoraj w nocy trąbili że mają ciało, dzis okazuje sie że jednak go nie ma. > > Co to ma znaczyć??? > Co to za farsa??? sugerują, że ciało mogły zjeść zwierzęta Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Ta sprawa staje sie coraz bardziej dziwna.... 03.02.12, 10:18 Jednak zawsze jakieś resztki zostają. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Ta sprawa staje sie coraz bardziej dziwna.... 03.02.12, 10:25 gazeta_mi_placi napisała: > Jednak zawsze jakieś resztki zostają. jeśli to faktycznie zwierzęta, bo mogły gdzieś to ciało przenieść... ale jakoś ta wersja mi nie pasuje...tyle czasu nie znaleziono zupełnie nic? nikt nie widział ciała? Odpowiedz Link Zgłoś