Dodaj do ulubionych

do Edelstein i matek w DE

03.02.12, 09:46
Witaj,
przepraszam, że taki osobny wątek zakładam ale musze napisac Tobie ważną rzecz. Proszę administratorów o zostawienie tego postu, bo może zainteresuje również inne matki mieszkające w Niemczech.
Wpisz w google Wojciech Pomorski oraz Jugendamt. Również na youtube jest szereg filmów, które moga Ciebie zainteresować, bo jestes Polką mieszkającą w Niemczech.
Napisałam, ponieważ wczoraj ucieszyłas się, że Twoje dziecko mówi w Niemczech po polsku.
Obserwuj wątek
    • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 10:05
      Cześć,

      Dzięki za linki, ale nie rozumiem, co chciałaś nam przez to przekazać?
      Też jak edelstein mieszkam w Niemczech i moje dzieci mówią po polsku.
      Starszy nawet chodzi do polskiej szkoły, co ułatwiła mu jego niemiecka szkoła dopasowując plan lekcji do zajęć z języka "kraju pochodzenia rodziców" dzieci.

      Japońskie dzieciaki mają kilka przedszkoli i szkół prowadzonych przez Japończyków, tak ich dużo. Greckie dzieci uczą się po lekcjach greckiego, chorwackie chorwackiego,rosyjskie rosyjskiego, a polskie - polskiego. Mamy to w naszym landzie zagwarantowane prawnie. Pod jednym warunkiem - że chcą tego rodzice dziecka.


      --
      Kasia
      • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 10:17
        www.youtube.com/watch?v=iuK6zrkkCdk


        proszę przesłuchaj to nagranie i napisz co o tym sadzisz? Będę wdzięczna za każda uwagę na temat.
        • donkaczka Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 10:23
          jugendamt swiety nie jest, za uszami maja sporo, czesto sa niewydolna instytucja, ktora robi wiecej szkod niz z niej pozytku

          ale to nie jest tak, ze ktos biega po ulicach i zabrania rodzicom po polsku rozmawiac z dziecmi
          u nas wszyscy - wychowacy, terapeuci, logopedka, wspieraja dwujezycznosc u dzieci i zachwycaja sie, ze mowia w obu jezykach
          ja sie jezyka nie wstydze, rozmawiam z dziecmi tylko po polsku, nawet w niemieckim towarzystwie i nigdy sie z ostracyzmem nie spotkalam
          wiec nie wyciagaj pochopnych wnioskow
          • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 10:29
            nie wyciągam wniosków tylko pytam. Przeczytałam dośc dokładnie przypadki opisane przez pana Pomorskiego. Przeciez on tego wszystkiego nie wymyslił.
            • donkaczka Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 10:35
              ale i nie wszystko mogl powiedziec
              no i nawet jesli ma racje, jesli jugendamt bezprawnie postepuje, to nie znaczy, ze to norma traktowania polakow w de
              jugendamt funkcjonuje na przedziwnych zasadach, ale nie interweniuje w normalnych rodzinach
              wybacz, ale to zawsze sa jakies historie z pogranicza patologii - walczacy ze soba rodzice, rozbestwione dzieci, ojciec bijacy matke i/lub dzieci itd
              jasne, rodzice potrafia niezle i jugendamtem manipulowac dla swoich korzysci, zwlaszcza gdy maleznstwa sa mieszane, jak pisalam - ten urzad ma duzo na sumieniu
              ale nikt nie wojuje tu z ludzmi rozmawiajacymi z dziecmi w obcym jezyku, nikt tego nie zabrania itd
              • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 10:50
                zainteresowałam się ta sprawa, bo mam bliską koleżankę, która wróciła z Niemiec, bo tam jej dzieci rzekomo nie mogły mówic po polsku, organiczano im dostęp do edukacji. Ona mieszkała w Berlin Brandenburg. Opowiada mi mrożące w zyłach historie dotyczące Jugendamtu. Ma normalna rodzinę i męża Niemca, którego również znam i który jest chyba całkiem normalny. Oni razem taka decyzje podjęli by wyjechac do Polski i chronić rodzinę przed Jugendamtem. Nie sa patologiczni, a wręcz całkiem normalni. Przykładaja wage do edukacji, wartości rodzinnych, bardzo się kochają. Bardzo również cierpieli w DE przez Jugendamt, jako małzeństwo mieszane. Dlaczego? Ja tego nie rozumiem.
                • donkaczka Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 10:58
                  ????? ke ????
                  albo oni koloryzuja, albo o czyms nie mowia
                  nikt nie zabrania nigdzie mowic dzieciom/ludziom w jakimkolwiek jezyku - czy to polski, czy turecki, czy angielski
                  ograniczanie dostepu do edukacji? znaczy co? ten sam urzad, ktory pilnuje, zeby dzieci do szkoly chodzily akurat tym zabranial?

                  powtorze - jugendamt nie wtraca sie do rodzin bez powodu, do nas raz zadzwonili, bo zapomnialam z dzieckiem pojsc na okresowa kontrole lekarska, pogadalam z pania, posmialysmy sie, wizyte odwolali, bo doslalam kwit, ze kontrola sie odbyla
                  i to caly moj kontakt przez 6 lat
                  jesli nie ma powodu do zainteresowania sie rodzina, czyli jesli potencjalnie sie krzywda dzieciom nie dzieje, nikt palcem nie ruszy w jej kierunku
                  • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:07
                    poszperałam w sieci i znalazłam sporo artykułów na ten temat. Ostatnio był nawet reportaż w TV

                    www.youtube.com/watch?v=uEUAnL-oCJU&feature =related

                    O sprawie mówi również poseł Libicki w Europarlamencie ale tam sprawę uciszyli. Był nawet jakis raport.
                    • donkaczka Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:12
                      tak i jugendamt byl podawany do strasburga, generalnie podstawy prawne ich funkcjonowania i brak nadzoru sa poddawane w watpliwosc
                      w dalszym ciagu tlumacze - oni nie poluja na polskie dzieci, oni nie interewniuja, jesli nie maja powodu

                      znam mnostwo polskich rodzin w de
                      kontakt z jugendamet ma jedna, w sprawie niemieckiej corki niemieckiego meza, nie interesuja sie polska zona i polskojezycznymi dziecmi z drugiego malzenstwa

                • demonii.larua Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:14
                  >rzekomo
                  To jest dobre słowo. Mam rodzinę w Niemczech w tym osobistą siostrę i żadne z tych osób nie opowiadały podobnych historii, oczywiście dopuszczam do świadomości jakieś incydenty, o błędach jugendamtu słyszałam również, ale głównie dotyczyły niemieckich dzieci, mniej tureckich czy polskich. Dzieciaki mojej siostry wręcz są namawiane do dwujęzyczności, to samo córka kuzynki.
                • mallina Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 13:07
                  ciekawe, a z jakiej okazji mieli w ogole kontakt z Jugendamtem?
                  • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 13:15
                    na pozór wydają się normalną rodziną, stąd moje spore zaskoczenie. Dzieci , teraz tutaj w polskiej szkole, należa do najlepszych uczniów i sa naprawde dobrze wychowane i ułozone, zawsze chetne do pomocy, kolezeńskie. Nie rzoumiem tego. Myślała, ze matki z DE mi wytłumacza i dlatego załozyłam watek.
                    Czy Jugentamt zawsze , że tak powiem z urzędu , odwiedza rodzine?
                    Tam była taka sprawa, że musieli się zgłosić i były jakieś badania lekarskie przeprowadzane. Kazali dziecku skakać przez 15 minut. Dziecko było rozebrane do golaska. Lekarze z JA niby cos obserwowali. Po co???
                    • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 16:49
                      > Czy Jugentamt zawsze , że tak powiem z urzędu , odwiedza rodzine?

                      Nie. Jugendamt ma za zadanie wspierac rodzine, chronic dzieci i modziez, generalnie pomagac i stac na strazy. Niektore przedszkola sa prowadzone przez JA. JA ma takze interwencyjne "izby dziecka", gdyby dziecku potrzebne bylo schronienie poza rodzina. Czesto jest tez tak, ze np. JA prowadza place zabaw (a wlasciwie organizuja siec "patronow" placow zabaw, ktorzy sie opiekuja ruchomym drobnym sprzetem, zamykanym na noc w metalowych szafach na placu zabaw).

                      Nie wtracaja sie, dopoki ktos ich sam nie poprosi o pomoc (np. adopcje) lub ktos z zewnatrz, np jakis urzad nie zglosi zaniepokojenia jakas sytuacja. Np. niewykonane badania okresowe podpadaja pod zaniedbanie, jak pisala juz Donkaczka - ale juz do obsuwy w szczepieniach sie nie czepiaja. Z urzedu to odwiedza rodzine polozna srodowiskowa - ale to jednostka wysoce nierestrykcyjna.

                      > Tam była taka sprawa, że musieli się zgłosić i były jakieś badania lekarskie pr
                      > zeprowadzane. Kazali dziecku skakać przez 15 minut. Dziecko było rozebrane do g
                      > olaska. Lekarze z JA niby cos obserwowali. Po co???

                      W jakim wieku bylo dziecko? Jedyne takie badania, jakie mi przychodza na mysl to badania w okolicach 5. roku zycia zwiazane z gotowoscia szkolna. Ale to chyba robi wydzial zdrowia? (Gesundheitsamt).


                      --
                      Kasia
                      • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 19:56
                        coś tak właśnie kojrzę, że chodziło to o sprawdzenie gotowości szkolnej dziecka więc mały musiał mieć wtedy z 5 - 6 lat.
                    • my-alena Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 17:07
                      > Czy Jugentamt zawsze , że tak powiem z urzędu , odwiedza rodzine?

                      Nie.

                      > Tam była taka sprawa, że musieli się zgłosić i były jakieś badania lekarskie pr
                      > zeprowadzane. Kazali dziecku skakać przez 15 minut. Dziecko było rozebrane do g
                      > olaska. Lekarze z JA niby cos obserwowali. Po co???

                      W Jugendamt ?
                      Moja córka miała badania sprawdzające gotowość szkolną. Na to badanie dostaje się wezwanie z urzędu. Były one przeprowadzane w lutym/marcu (dokładnie nie pamiętam) w roku kiedy dziecko kończy 6 lat, w Gesundheitamt. Moja córka jest urodzona jesienią, więc miała wtedy 5,5 roku. Nie była tam rozbierana i nie kazano jej skakać przez 15 min. Był tam kontrolowany słuch, znajomość języka, trzeba było napisać imię, rozpoznać jakieś kształty, coś narysować, opowiedzieć co widzi na obrazku, spacerować po lini prostej, możliwe, że podskoczyć kilka razy na jednej nodze (dokładnie nie pamiętam). Jest to procedura standardowa i dotyczy każdego dziecka.
                      • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 17:26
                        U nas byly trzy etapy: sportowy (to skakanie raz tak raz siak, jedna noga, dwie nogi, naprzemienne schodki, etc) - ok 15 min. Z rodzicem siedzacym na laweczce. Przebieranie w stroj za kotara. Test sprawnosci jezykowej kilkuminutowy (opisywanie obrazkow rozmowa - bez udzialu rodzica). I na koniec badanie medyczne. Wzrok, sluch, kregoslup. I wtedy byl tez golasek (pani dr sprawdzala stan oprzyrzadowania Mlodego). Oczywiscie w obecnosci rodzica.

                        Nie wiem, moze to jakies nieporozumienie wynikajace z nieznajomosci tutejszych realiow? Jezyka? Brak znajomych otrzaskanych z takimi procedurami?


                        --
                        Kasia
                      • jagna797979 Re: do Edelstein i matek w DE 08.03.14, 21:20
                        moja corka miala dokladnie takie badania teraz na U9 wiec to standard. Jugendamt tez nie wpada do domu bez przyczyny. Moj prawie ex maz naslal na mnie kontrole bo uslyszal ze mam grzyba w mieszkaniz. W tym samym czasie znalazlam nowe mieszkanie dla nas obu. Moj maz polak i takie swinstwo mi odwalil w jugendamcie powiedzieli mu tylko ze jak ma z tym problem to powinien ze mna porozmawiac a nie im d...e zawracac..Tyle w tym temacie
                    • moni692 Re: do Edelstein i matek w DE 03.07.12, 10:09
                      Badania profilaktyczne sa obowiazkowe i jak sie na nie nie pojdzie, to najpierw przysylaja upomnienie z urzedu zdrowia, potem telefon, a potem sie Jugendamt melduje.
                      Moja corka byla na 8 badaniach i na zadnych z nich nie musiala nago skakac, no i byla tylko pediatra.
                      • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.07.12, 10:18
                        A wczesniej sie dostaje jeszcze przypomnienie z kasy chorych, ze niedlugo pora na badanie okresowe (U-z kolejna cyferka). Jugendamt nie jest jakis specjalnie skory do robienia afer o badania, bo np. moj mlodszy ma notorycznie jakies szczepienia w plecy - problemu nie ma.
                        Jedyny raz, kiedy starsze dziecko musialo sie do golasa na badaniu profilaktycznym rozebrac, to bylo badanie dojrzalosci szkolnej w urzedzie zdrowia - sylwetke i klejnoty sprawdzano, trwalo to moment i bez skakania.
          • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:09
            Donkaczka ma racje - nikt nikomu nie zabrania mowic do dziecka w jezyku ojczystym. W wielu wypadkach dwujezycznosc jest wspierana - np. informacje dot. opieki nad dziecmi, szkoly, etc w centrum informacji sa w kilku jezykach. Przedszkola sa przygotowane na przyjecie dzieci nie znajacych slowa po niemiecku, widzialam nawet w bibliotece materialy dla nauczycieli przygotowane obrazkowo - zeby sie z takim dzieckiem dogadac. Nie widzialam tego w uzyciu, ale pewnie sa przedzskola, ktore tego potrzebuja.

            Z urzedami - jak zwykle - zalezy, na kogo sie trafi, nie wszyscy wszedzie sa lotni, madrzy i wrazliwi. Ale z zalozenia urzedy sa dla ludzi i nie spotkalam sie z razacym dyskryminowaniem dzieci czy rodzicow ze wzgledu na pochodzenie. A juz na pewno historia zwiazana z Jugendamtami jest przejaskrawiona.

            Nie obejrzalam w calosci filmow, ktore zalinkowalas - ale obracaja sie wokol tego samego schematu, ktory sie zawsze przewija: zly niemiecki rodzic zamierza odebrac polskiemu rodzicowi dziecko po rozwodzie i dziecko jest wynaradowiane. Dla mnie to jest tragedia, ktora zachodzi w lonie rodziny - i urzedy sa wplatywane niejako przy okazji w wieksza sprawe, ktora sie dzieje miedzy rodzicami pochodzacymi z roznych krajow i roznych kultur. Nie jest tak, ze z automatu przy rozwodzie sie dziecko komus odjezycza, no wybacz. Te filmy, ktore podeslalas sa tendencyjne, strasznie tendencyjne. Kliknelam na 4 i wylaczylam po tekstach, w ktorych kobieta rzuca oskarzenia pod adresem niemieckich prawnikow, ktorzy sa wszyscy w jednej klice majacej na celu odbierac polskim rodzicom dzieci.

            Natomiast powiem Ci, co ja osobiscie obserwuje: polscy rodzice w De sa czesto pogubieni. Ci, ktorzy nie znaja jezyka czesto na sile staraja sie do dziecka mowic lamanym niemieckim, zakladajac, ze dziecko sie w ten sposob pewniej poczuje w srodowisku. Ci, ktorzy maja obcojezycznego partnera rozkladaja bezradnie rece, ze "no jak ono ma mowic po polsku, skoro my w domu mowimy po niemiecku". Do tego dorzuc masy Polakow, ktorzy wyjechali do Niemiec jako dzieci i wychowywani byli w poczuciu, ze po polsku mowic jest wstydem. Jak teraz maja sie czuc ich dzieci, skoro sami rodzice nie sa do konca pewni swojej tozsamosci? Mam teraz w klasie syna 5 innych polskich dzieci z malzenstw 100% polskich lub mieszanych. Wszystkie maja niemieckie paszporty, wzgledem prawa sa obywatelami niemieckimi. I to od rodzica obcokrajowca zalezy, czy dziecko bedzie sie poslugiwac jezykiem kraju pochodzenia rodzicow czy nie. I to od rodzicow zalezy, czy dzieciaki na pytania zadawane po polsku odpowiadaja po niemiecku lub maja problemy ze slownictwem czy z czytaniem, bo sa skolowane przez rodzicow mowiacych "Chodź Dżastinku, szułki ancijen, bo nam u-banka ucieknie".

            W takich poplatanych sytuacjach jasne jest dla mnie, ze byly partner/ka bedzie uderzac w najslabsze ogniwo i w najczulszy punkt drugiego rodzica. Mowie to z pelna swiadomoscia, bo nie o takich akcjach slyszalam. Ale to sa sprawy zalatwiane miedzy rodzicami, w ktore wplatywane sa urzedy.

            Nikt nikomu prawnie nie zabrania poslugiwania sie jezykiem polskim - jak mowilam, moje dziecko ma zagwarantowana nauke jezyka polskiego w polskiej popoludniowej szkole. W formularzu urzedowym przy meldowaniu do 1 klasy bylo pole dotyczace tego, czy rodzice zycza sobie nauki dodatkowego jezyka obcego, bedacego jezykiem pochodzenia rodzica/ow. Zycza sobie, ergo - kilka okolicznych szkol dogaduje sie co do planu i wszystkie dzieciaki o tych samych korzeniach maszeruja raz w tygodniu do jednej szkoly na wspolne lekcje. Pozniej beda miec dodatkowy jezyk na swiadectwie gratis.

            I to gwarantuje nam dokladnie ta sama machina urzedowa, ktora "odbiera i wynaradawia" dziecko z podanych przez Ciebie linkow. W sadzie, ktory mam kilka przystankow metra stad.
            Bo o ile dobrze slyszalam w pierwszym filmie, ta matka mieszka 30 km ode mnie.

            --
            Kasia
            • donkaczka Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:18
              > nictwem czy z czytaniem, bo sa skolowane przez rodzicow mowiacych "Chodź Dża
              > stinku, szułki ancijen, bo nam u-banka ucieknie
              ".

              polalam
              tez slyszalam podobne "chodz, podciagne ci hoski"
              i podobnie jak ty widze, ze mnostwo polakow rozmawia z dziecmi po niemiecku
              pewnie dostane w glowe, ale im nizsze warstwy spoleczne, tym wieksze odrzucenie jezyka i parcie na niemiecki, im lepiej wyksztalcone rodziny i wyzszy poziom zycia, tym bardziej pielegnuje sie polski - niezalenie od narodowosci rodzicow
              znam rodzine, gdzie ojciec niemiec nauczyl sie polskiego smile i rozmawia z dzieciakami po polsku wlasnie
              a sa ojcowie niemcy, ktorzy nie godza sie na polski w ich obecnosci, bo nie rozumieja.. to sa uklady miedzy partnerami, jak sie dogadaja, tak bedzie

              i tak, jezyk to tylko narzedzie, ktorym jeden rodzic dowala drugiemu, smutne i tyle
      • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 10:19
        Mysiu, napisz prosze w jakim mieszkasz landzie?
        • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:16
          Düsseldorf
          Nadrenia Polnocna- Westfalia

          O Berlinie rozne historie slyszalam zwiazane z tym, ze tam jest masa szkol, w ktorych w klasie jest tylko jeden Niemiec - pan/i nauczyciel. Moze maja jakies regulacje wewnatrz szkoly zeby w szkole na lekcjach mowic tylko po niemiecku? Byla glosna sprawa, gdy niemieckie dziecko bylo szykanowane przez grupe Turkow, dyrektor sie wypowiadal, zmienili wychowawce na takiego, ktory mial tureckie pochodzenie.

          Wiele histerycznych opowiesci tu slyszalam od Polakow na temat edukacji. Nowym hitem u mnie w klasie jest prowadzanie dzieci na religie do polskiego kosciola, bo przeciez co to za komunia po religii w niemieckiej szkole wink

          --
          Kasia
          • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:21
            Mysiu, a jak to jest z polska szkołą?
            Napisz mi prosze, jesli możesz oczywiście, jak wygląda zycie polskich dzieci w NRW?
            Jzkie są mozliwości edukacyjne dla nich tam?
            • donkaczka Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:26
              takie same jak dla niemieckich
              i mysia nie mieszka w nrw, ale co za roznica, ktory land..
              • donkaczka Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:27
                smile sorry, myslalam ze wy w berlinie mieszkacie
                tak to jest, jak sie czyta jednym okiem, a drugim kroi marchewke hehe
              • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:31
                czy sa różne uwarunkowania dla róznych landów?
                Mysia mieszka w NRW smile
                NRW akurat wydaje mi się sympatyczne smile
                • donkaczka Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:33
                  nie, nie w kwestii dostepu do edukacji itd
                  roznie sie placi za przedszkola, w roznym terminie sa ferie szkolne, reszta zasadniczo jest zbiezna
                  • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:36
                    dzięki za wpisy.
                    Proszę o więcej, bo mnie ten temat interesuje.
                    Jak wyglada ta polska szkoła? Czy to jest w weekendy? Odpłatnie?
                    • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 12:01

                      > Jak wyglada ta polska szkoła? Czy to jest w weekendy? Odpłatnie?

                      W kazdym landzie jest inaczej to rozwiazane. W NRW jest mowa o nauce jezyka kraju pochodzenia. Wszystko pewnie zalezy od tego, gdzie sie mieszka i jaka jest dostepnosc do szkoly w danej miejscowosci.

                      W Düsseldorfie sa dwie szkoly w miescie (polnoc/poludnie), ktore oferuja zajecia z jez. polskiego dla polskich dzieci. Jest to zgrane z planem lekcji, bo tego samego dnia my szorujemy do sasiedniej szkoly na polski, a rownoczesnie kolega z klasy zasuwa gdzies na lekcje do szkoly chorwackiej. Zajecia sa raz w tygodniu po poludniu, dzieciaki leca programem nauczania w zwyklej polskiej podstawowce. Na razie to okrojone nauczanie zintegrowane, w starszych klasach maja jezyk polski z elementami historii i geografii.

                      Dzieciak uczy sie pisac i czytac po polsku (moj), dla innych to jedyny kontakt z rowiesnikami polskojezycznymi (malzenstwa mieszane). Organizowane sa imprezy szkolne, wycieczki do Polski, przedstawienia - tak wiec to nie tylko skladanie literek. A i to skladanie literek jest uzgodnione z wladzami oswiatowymi landu, na konferencjach metodycznych polscy nauczyciele ustalaja metody nauczania - tak zeby np. ne wprowadzac literek zanim nie zacznie tego robic niemiecka szkola (literki pisane maja rozny ksztalt w czytankach polskich i niemieckich).

                      Prowadzonym lekcjom towarzyszy dokumentacja obecnosci, postepow, ocen. Dzieki temu dziecko ma na swiadectwie w rubryczce jezyki obce wpisany nie tylko angielski, ale i polski. I srednia idzie w gore wink

                      Gdy sa ferie w niemieckiej szkole, to w polskiej tez. Gdy dziecko ma do szkoly dalej niz 3 km, to dostaje zwrot za biety.

                      --
                      Kasia
                      • edelstein Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 12:15
                        Pozdrawiam sasiadkewink
                        • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 16:14
                          edelstein napisała:

                          > Pozdrawiam sasiadkewink

                          smile a Ty gdzie szukasz tego swojego loftu? wink


                          --
                          Kasia
                          • edelstein Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 19:17
                            No wlasnie w w/w okolicywink
                            • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 19:25

                              Okolica to i Wuppertal i Kolonia - o lofty chyba latwiej w tym pierwszym.
                              A ty nadal nie piszesz, skad jestes wink

                              --
                              Kasia
                    • my-alena Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 12:04
                      Ja mieszkam w DE. Oboje jesteśmy polakami i rozmawiamy z dziećmi tylko po polsku. Nauczycielka starszej córki pytała nas w jakim języku rozmawiamy w domu. I NIE, nie miała na myśli nic złego big_grin według niej córka niespotykanie dobrze mówi po niemiecku jak na dziecko z nie niemieckiej rodziny i była przekonana, że w tym języku z nią rozmawiamy. Chciała nas namawiać na rozmawianie po polsku big_grin. Podobnie w przedszkolu naciska się na rozmawianie w językach ojczystych, bo wielu rodziców tego nie robi, są to rodzice różnych narodowości.
                      Córka chodziła również do polskiej szkoły przy konsulacie. Szkoła jest bezpłatna (płatna jest klasa 0 i poczywiście komitet rodzicielski), idzie programem nauczania normalnej szkoły w Polsce. Jest to szkoła weekendowa , zajęcia odbywają się dwa razy w m-cu i nauka głównie polega na pracy w domu. Córka ma lat 8, płynnie czyta po polsku, pisze jeszcze zbłędami , ale pracujemy nad tym smile, nie nauczyła się tego bynajmniej w polskiej szkole. O tej szkole wiele dobrego się napisać nie da (konkretnie o naszej nie wiem jak działają inne)

                      Co do Pana Pomorskiego, to poszukaj w googlach bardzo głęboko, bo Pl przedstawia jego sprawę bardzo stronniczo. Zastanów się dlaczego w ogóle Pan Pomorski musiał się spotykać z dziećmi pod opieką kuratora. Sprawdż czy nie były jednocześnie w tym czasie prowadzone sprawy przeciwko niemu o znęcanie się nad rodziną itd. Sprawa dość stara już jest, nie pamiętam szczegółów, ale Pan Pomorski nie jest taki święty jak się sam przedstawia (Jugendamt też nie, ale nie o tym wątek). To sprawa trochę podobna do sprawy porwanej przez Rutkowskiego Nikoli. Święta rodzina , której bez powodu odebrano dziecko i święty Pan Pomorski któremu się zabrania z dziećmi po polsku rozmawiać.
                      Pan Pomorski przyjął również obywatelstwo niemieckie, więc według niemieckiego urządu jest NIEMCEM.
              • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:47
                Az wyjrzalam przez okno, czy mi Landtagu nie zamienili na Reichstag wink

                --
                Kasia
    • edelstein Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 11:43
      A juz sie zastanawialam co zbroilamwink
      A teraz do sedna,juz opisywalam,ze moj ukochany sasiad naslal na mnie jugendamt,wiec z ta instytucja mialam do czynienia osobiscie. przez pewien czas.Efekty sa takie,ze dziecka nikt mi nie zabral,jak najbardziej bylam pochwalona,ba doceniona za moje wychowanie.Nauczenie mego syna j.polskiego jest jak najbardziej propagowane.Wrecz panie pytaly dlaczego on jeszcze nic po polsku nie mowi.Dostalam adres dobrego psychologa w celu wyrobienia papierka o inteligencji mego syna,wg pan z jugendamtu jest ponadprzecietny(musialam sie pochwalicwink) Zarowno najlepszy pediatra w miescie, a zarazem moj pediatra jak i inne osoby z ktorymi mam do czynienia sa za dwujezycznoscia.Bylam pozytywnie zaskoczona swietna wspolpraca z jugendamtem.
      Co do filmow,wypowiedzi przytoczonych przez ciebie,najczesciej do takich sytuacji dochodzi w chwili rozwodu malzenstw mieszanych,gdzie partnerzy traktuja dziecko jak karte przetargowa i robia sobie na zlosc.Jugendamt ma za zadanie robic wszystko,by ochronic interesy dziecka.Czesto same matki,bo to one sa najczesciej nietubylcze w swoim zacieciu dzialaja przeciw dobru dziecka wykluczajac j.niemiecki calkowicie(pani z j.opisywala mi taki przypadek)w takiej sytuacji przymusowo wydaje sie nakaz wylacznie uzywania j.niemieckiego.Moj wywod nie ma na celu udowodnienia,ze Polki sa be,jedynie to,ze czasem kreca same na siebie bat.Oczywiscie Jugendamt swiety nie jest nadinpretuje przepisy,sa tam rozni ludzie,w dobie niecheci tubylcow do nie chcacych sie integrowac co raz wiecej osob zaczyna miec poglady neonazistowskie (byl obszerny material o nauczycielce werbujacej uczniow do neonazi,NPD w Stern tv)co powoduje wymienione przez ciebie konflikty.Swietych nie ma.Ja spotkalam sie z zyczliwoscia,zainteresowaniem uczynienia z mego syna dziecka dwujezycznego.Spie spokojnie.
      • gazeta_mi_placi Re: do Edelstein i matek w DE 02.07.12, 16:16
        Ale dlaczego owe Panie urzędniczki dziwiły się, że dziecko nie mówi po polsku?
        Przecież ciągle piszesz, że nie jesteś Polką tylko Niemką.
        Ojciec Twojego dziecka wobec tego jest Polakiem?
    • sokhna Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 12:03
      Tez pierwszy raz o tym slysze, a juz jakis czas tu jestem. Nasze dziecko jest 3-jezyczne i nigdy nikt problemow nie robil. W przedszkolu jest np. pani - Rosjanka, ktora raz w tygodniu ma zajecia z rosyjskiego dla chetnych dzieciaczkow. Z tego co wiem pytali tez rodzicow pochodzacych z innych krajow czy nie zechcieliby od czasu do czasu poprowadzic zajecia i poopowiadac o swojej ojczyznie i nauczyc dzieci kilku slowek.
    • rosabell Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 13:04
      a o tej sprawie cisza?

      dziendobry.tvn.pl/video/dramat-polskiej-rodziny-w-niemczech,1,newest,34379.html
      to sa co prawda pojedyncze przypadki, ale strach sie bac.
      • rosabell Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 13:08
        chcialam tylko dodac, ze strach sie bac wlasnych dzieciwink
        • donkaczka Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 13:21
          tez to przewalkowalysmy na niemieckim forum nieco, ale to kolejna perelka pod tytulem - dzieci sa jak walizka, co wlozysz to wyjmiesz
    • ola33333 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 13:19
      mieszkam w de w landzie nrw, tu wszyscy dookola popieraja dwujezycznosc, nasza niemiecka pediatra, panie w przedszkolu, sasiedzi, znajomi i koledzy z pracy. Nigdy sie nie spotkalam tu z niechecia ze wg. na polskie pochodzenie, czy tez jezyk polski, a akurat w naszej okolicy nie mieszka wielu obcokrajowcow. Moze tez to kwestia tego, ze moje dziecko swietnie zna niemiecki, ma 0 akcentu, a ja tez niezle mowie, choc z akcentem.
      Ministerstwo szkolnictwa wspiera tu nauke jezyka pochodzenia i tak moje dziecko bedzie moglo uczeszczac za darmo na lekcje polskiego od pierwszej do dziesiatej klasy na koszt panstwa smile.
      • ola33333 Re: NRW nauka j. polskigo - link 03.02.12, 13:28
        www.jpolski.de/index.php?menu=105
        • ola33333 Re: mysia125 03.02.12, 13:32
          jestesmy sasiadkami, a powiedz w jakim wieku masz dziecko/dzieci?
          Bo moja corka dzis skonczyla 5 lat..

          Ile zaraz dalej impreze przygotowywac smile
          • mysia125 Re: mysia125 03.02.12, 16:15

            Starszy skonczyl 7 lat, a mlodszy 3.
            Ja juz mam imprezy za soba, wszystkie chlopy mam ze stycznia smile

            --
            Kasia
            • astomi25 Re: mysia125 03.02.12, 17:21
              O matko co za stek bzdur confused
              Mieszkam w DE 13 lat, mieszkalam w 3 roznych landach, mam 2 dzieci i nigdzie nie spotkalam sie z potepieniem, ze mowie do dzieci w ojczystym jezyku.
              Turcy mowia po turecku, Wlosi po wlosku, Polacy po polsku...czyli tak jak powinno byc.
              Dzieci z rodzin mieszanych sa wlasnie mieszane, nie sa z nich czyste "Niemce' wink. Wiec jasnym jest ze i jezyk i swoje pochodzenie znac powinny.
              Szkoda, ze niektore matki mowia do swoich dzieci lamanym niemieckim, ale wszystkie takie osoby ktore znam, sa patologia, albo sie chociaz o nia ocieraja.
              • mysia125 Re: mysia125 03.02.12, 17:39
                astomi25 napisała:

                > O matko co za stek bzdur confused

                O matko, myslalam, ze Ty tak do mnie personalnie wink a to tylko drzewko.

                > Szkoda, ze niektore matki mowia do swoich dzieci lamanym niemieckim, ale wszyst
                > kie takie osoby ktore znam, sa patologia, albo sie chociaz o nia ocieraja.

                To juz Donkaczka tu pisala - ma poniekad racje. Bardzo sie staram, aby nikogo nie urazic w takich sytuacjach - ale w klasie syna spotkalam sie z makaronizmami w wykonaniu rodzicow po studiach. Np. jeden dzieciak ma polskich rodzicow, matka od 7 lat mieszka w De i nie jest w stanie zrozumiec kartek pisanych przez wychowawczynie, ale "dla dobra dzieci" umowila sie z mezem, ze ten (Polak, mieszkajacy tu od 20 lat, pracownik biurowy) do dzieci bedzie mowic tylko po niemiecku. Sami rodzice do siebie mowia po polsku, dzieciaki maja kontakt od urodzenia glownie z Polakami, na zadne dodatkowe zajecia nigdy nie chodzili, niemiecki byl jedynie w przedzskolu - i dziwia sie, ze u dzieci jakos przestawienie z jezyka na jezyk nie klika, a do tego brakuje im slow w kazdym z jezykow...

                Niechby i juz byly te glupie dowcipy o Polaczkach, slyszane od Niemcow - nawet fajnie mozna sie odgryzc wink ale niechlujnosc lub nieporadnosc jezykowa w mowie ojczystej polaczona z lamanym niemieckim w wykonaniu spotkanych gdzies rodakow doprowadza mnie do szewskiej pasji wink

                --
                Kasia
    • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 03.02.12, 19:58
      Powiedzcie mi jeszcze proszę co to jest ta diagnoza psychologiczna (chyba ? ) , o której mówi ta kobieta w filmie. Ona mówi, że to był jej największy błąd, że się temu poddała, a nie jest to obowiązkowe. Nie wiem czy dobrze teraz kojarzę ale nie mam siły oglądać jeszcze raz tego filmu.
      Poza tym dziękuję Wam za ciekawe wpisy, które z wielkim zainteresowaniem przeczytałam.
      • mysia125 Re: do Edelstein i matek w DE 04.02.12, 19:58
        kobieta306 napisała:

        > Powiedzcie mi jeszcze proszę co to jest ta diagnoza psychologiczna (chyba ? ) ,
        > o której mówi ta kobieta w filmie. Ona mówi, że to był jej największy błąd, że
        > się temu poddała, a nie jest to obowiązkowe.


        Nie mam bladego pojecia, jak przebiega ta diagnoza, o ktorej wspomina bohaterka filmu - nie interesowalam sie tym, nie mialam nigdy kontaktow z Jugendamtem i prawde mowiac nie znam nikogo z mojego otoczenia, ktory by takie kontakty mial. Pewnie to jakies standardowe postepowanie w trakcie rozwodu z aferami.

        >Nie wiem czy dobrze teraz kojarzę
        > ale nie mam siły oglądać jeszcze raz tego filmu.

        Ja nie obejrzalam w calosci, padlam po hasle, ze "kazde dziecko w Niemczech ma troje rodzicow: matke, ojca i Jugendamt, czyli panstwo niemieckie, ktore poprzez wielka siec kontaktow w szkolach, przedzskolach, domach pomocy matkom i urzedach dazy do jednego celu - wyrwania dzieci rodzicom i wychowywania ich na swoj sposob". Normalnie strach na ulice z dzieckiem wyjsc wink

        > Poza tym dziękuję Wam za ciekawe wpisy, które z wielkim zainteresowaniem przecz
        > ytałam.

        Zastanawiam sie, dlaczego tak strasznie zainteresowal Cie ten temat? Ksiazke piszesz?
        Przpomnialam sobie, ze przeciez ta slynna sprawa porwania przez matke po rozwodzie syna i wywiezienia go do Polski miala miejsce w moim miescie. Tu jest artykul przedstawiajacy zdarzenie oczyma ojca, moze ci sie przyda:
        www.rp-online.de/region-duesseldorf/duesseldorf/nachrichten/mutter-verschleppt-sohn-nach-polen-1.762478

        --
        Kasia
        • kobieta306 Re: do Edelstein i matek w DE 04.02.12, 21:40
          dziekuję bardzo za wpis. Nie pisze książki. Staram się zwyczajnie zrozumieć otaczającą mnie rzeczywistość i sytuację mojej koleżanki. Poza tym jednak najlepiej spytać właśnie osoby bezpośrednio tam żyjące i znające środowisko.
    • onycha Re: do Edelstein i matek w DE 02.07.12, 15:26
      Moje dziecko ma 2,5 roku. Wszedzie gdzie z nia pojde rozmawiamy po polsku. To bardzo wazne nie wyrabiac w dziecku poczucia wstydu. Mam nadzieje ze inni nie zaprzepaszcza staran i walki o mowe mojego dziecka, i ze ono z wiekiem nie przestanie mowic do mnie po polsku. Problem zawsze lezy w ludziach (szczegolnie z bliskiego otoczenia), ktorzy wstydza sie mowic w miejscach publicznych w j. ojczystym-jakis kompleks bycia Polakiem chyba bo nie wiem jak inaczej mozna to wytlumaczyc...
    • annajustyna Re: do Edelstein i matek w DE 02.07.12, 20:22
      A jak po niemieckiemu nie mowimy, to co? wink. A tak w ogole to, o co chodzi?
    • mysia125 pol roku pozniej 03.07.12, 10:55
      Wlasnie dostalismy ze szkoly list ze swiadectwem naszego pierwszaka. Dzieciak, ktory w domu mowi po polsku, z otoczeniem po niemiecku i ma staly konktakt z angielskim (nasi angloprzyjaciele nieznajacy niemieckiego) jest w pierwszej piatce uczniow w klasie (jako jednyny obcokrajowiec). Zarowno znajomosc slownictwa niemieckiego, jak i umiejetnosc czytania czy pisania nie sugeruja pochodzenia dzieciaka. W polskiej szkole pani chwali go za brak akcentu. Mam go tylko pogonic z czytaniem, bo plynniej na glos czyta po niemiecku - juz kupilam "W szkole i na wakacjach" wink

      Dziecko jak walizka - co wlozysz, to wyjmiesz. Bawimy sie nasza wielojezycznoscia, nie kryjemy sie z pochodzeniem (no, ja ze swoim akcentem to sie kryc nie zdolam), dzieciaki dumne sa z tego, ze wladaja nie tylko niemieckim, bo np. moga sobie cos doczytac na dany temat w ksiazce innej niz te w niemieckiej bibliotece.

      Dzieciak malzenstwa, o ktorym pisalam, (dziela sie jezykami w domu mimo, ze oboje Polacy i do siebie mowia po polsku) ma deficyty i w jednym i w drugim jezyku. Dzastinek, zakladajacy szulki, zeby zlapac ubanke nie mowi juz po polsku ani slowa. Rozumie wypowiedz po polsku, odpowiada po niemiecku. Jugendamtu nadal nie widzialam, choc czytajac zachwyty edelstein chyba sie wybiore, bo jako zywo nie widzialam, zeby ktokolwiek kierowal na specjalne testy na inteligencje trzylatka - tym sie zajmuja dopiero w szkole (program dla uzdolnionych dzieci od 2.klasy). A mam na stanie trzylatka, ktory daje mi w kosc jezykowo i chetnie bym skonsultowala, czy ta swoboda wypowiedzi ma jakies inne podloze.
      • sokhna Re: pol roku pozniej 03.07.12, 14:27
        Nie ma moze testow na inteligencje, ale np. w NRW jako czterolatek musi przejsc tzw. test Delfin 4 (Diagnostik, Elternarbeit, Förderung der Sprachkompetenz In Nordrhein-Westfalen bei 4-Jährigen), z tego co wiem z tym programem beda tez startowac w innych landach a wtedy juz bardzo latwo wychwyca gdzie i jakie braki ma dziecko. Moja corka 3jezyczna zdala test doskonale).
        • mysia125 Re: pol roku pozniej 03.07.12, 22:20
          Gratuluje zdolnej corki smile Dzieki, sokhna, delfina znam, bo moj starszy sie juz zalapal. To nie jest trudny test, przeprowadzaja go w fajnej formie - a szybko wylapuje problemy jezykowe dzieciakow, nie tylko wynikajace z obcojezycznosci, ale i z innych deficytow. Wiele rzeczy w naszym landzie w dziedzinie edukacji szwankuje, ale widac jaskolki smile

          Wiem, ze innych testow dla przedszkolakow w standardzie nie ma - a interesowalam sie, bom ciekawa z natury i edukacja to moja dzialka. Ciekawa jestem, co to za testy przechodzil syn edelstein (i na jakiej podstawie go jako malomownego dwulatka skierowali), bo przeciez nie buja, prawda? A jest sporo rzeczy, ktorych o wlasnym miescie nie wiedzialam, a dzieki niej sie douczam wink
    • sommer08 Re: do Edelstein i matek w DE 03.07.12, 14:13
      Mieszkamy w Niemczech od 10 lat, w domu oraz z dziecmi rozmawiamy po polsku.
      Zarowno moj 9-latek jak i 4-latka uczyli sie niemieckiego wlasciwie dopiero w przedszkolu, a wiec w wieku 3 lat. Syn konczy 3 klase i jest w pelni dwujezyczny, corka tez juz rozmawia i rozumie po niemiecku. Zarowno panie przedszkolanki jak i nauczycielki chwalily i popieraly to, ze dzieci najpierw umialy j. polski, mialy ugruntowany a pozniej bez problemu i szybko przyswajaly sobie niemiecki.
      Nigdy nie mielismy kontaktow/odwiedzin z Jugentamt.
      Jest tu wielu obcokrajowcow roznych, nie slyszalam o zadnych problemach.
      Mieszkamy w Bawarii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka