gazeta_mi_placi
16.02.12, 12:00
nie chciała nawet sporadycznie zostać z dzieckiem", taki o to cytat z wątku o nie pomagających Babciach.
A ja zadam inne i przewrotne pytanie.
Czemu to od mężów nie wymagacie aby zaopiekowali się Waszym wspólnym dzieckiem od czasu do czasu gdy chcecie iść do fryzjera czy kosmetyczki? Czemu tylko wymagacie od innych kobiet (kobieta kobiecie wilkiem?) pomocy przy dziecku, a nie od własnych "rodzonych" mężów?
Dlaczego chuchacie i dmuchacie na karierę Waszych mężów biorąc wyłącznie w pracy wolne na opiekę nad chorym dzieckiem jednocześnie pomstując na babcie, że nie pomagają w takiej sytuacji? Gdzie równouprawnienie o którym tak dużo się plujecie? Mężowi tak samo jak Wam można wziąć dni opieki z pracy nad chorym dzieckiem.
Czemu wymagacie w pierwszym rzędzie pomocy od tej paskudnej teściowej czy matki?
Na jeden wątek o mężu co nie pomaga jest 10 wątków o paskudnych nie pomagających mimo, że na emeryturze i w tym samym mieście babciach.