Dodaj do ulubionych

Lekarze - święte krowy

17.02.12, 13:06
Zaraz mnie zlinczujecie pewnie za tytuł wątku - ok, nie wszyscy, ale większość...

Robię badania okresowe w pracy. Rejestracja: założenie karty, zebranie wywiadu. Babka pyta mnie o operacje, porody, w którym roku cesarskie cięcie, czy było leczenie psychiatryczne, onkologiczne, przyjmowane leki... Obok (2 metry) siedzi młody facet i też jest rejestrowany. Oczywiście wszystko słyszy. Ponieważ zostałam wzięta z zaskoczenia, nie miałam siły/ochoty protestować, odpowiedziałam do końca (na koniec wzrost i waga smile) i poszłam do lekarza. Dziś był okulista. Na grafiku było napisane: 8:00 - 14:00. Przyjechałam 7:30 bo wiadomo, jakie kolejki i kto pierwszy ten lepszy, a pracę o 10 zaczynam. O 8:30 poszłam do rejestracji zapytać, czemu nie ma lekarza. Pani wyraziła zdziwienie.. To nikt Pani nie poinformował, że w tym tygodni pani doktor od 9 przyjmuje? Spytałam, dlaczego w takim razie na drzwiach nie ma kartki. Pani nie umiała powiedzieć.

Po drodze zebrało się około 20 osób. Byłam pierwsza smile O 9:25 przyszła lekarka i słysząc wzburzone pomruki ludzi powiedziała: "Przepraszam, ale byłam na rehabilitacji". Ale jazda, co nie? smile Tłum był bliski zlinczowania jej. Jeden facet rzucił: Jak ja bym się do roboty spóźnił 1,5 godziny, to by mnie wy..lili tego samego dnia. Masakra.

A najfajniejsze (!!!!), że pani Dyrektor centrum medycznego, do której zadzwoniłam z domu uważa, że nic się nie stało, bo przecież wszyscy zostali przyjęci a teraz (godz. 12:30) nie ma tam nikogo, to o co w zasadzie mi chodzi? A kiedy lekarz ma pójść na zabieg, jak od rana pracuje?

Powiedzcie mi, czy ja zwariowałam? W jakim my kraju żyjemy?
Obserwuj wątek
    • monia1-23411 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:12
      To jest normalka i nie tylko dotyczy lekarzy.
      Ostatnio poszłam do Gminy żeby coś opłacić w kasie. Patrzę wisi kartka wracam za 15 minut. Po ok 30 minutach przychodzi zziajana pani i mówi "Przepraszam, musiałam zrobić zakupy"
      • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:17
        Ciekawam, czy taka sama patologia na zachodzie, np. u Niemców z ich przysłowiowym porządkiem... Obawiam się, że genetycznie my Polacy jesteśmy w jakiś sposób pokrzywdzeni i u nas nigdy normalnie nie będzie. sad
        • edelstein Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 15:29
          To cie nie pociesze,w De sluzba zdrowia jest super,a jak machne karta gdzie stoi “privatversichert“to czuje sie juz jak krolowa.Najdluzej do lekarza czekalam 10min.I nikt mnie publicznie nie pytal o wage i wzrost,zabilabymbig_grin recepty wysylaja poczta do domu,laboratorium na miejscu,wyniki przez telefon.
          • gazeta_mi_placi Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 16:49
            W prywatnej przychodni w Polsce też jest porządek, wyniki na życzenie klienta wysyłają na maila tego samego dnia co badanie albo osobiście można odebrać, jak kto woli.
            U lekarza też nikt nie wypytuje w recepcji tylko normalnie w gabinecie.
            • gazeta_mi_daje Re: Lekarze - święte krowy 20.02.12, 02:04
              Nie kłam. Wyników na maila, tudzież na faxa nie mogą wysyłać od dłuższego czasu, bo nei wiadomo w czyje ręce trafią.
          • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:07
            I tak powinno być. Zacznę chyba myśleć o emigracji, uwiera mi ten kraj i ludzie wink
            A w mojej branży na Zachodzie żyłabym jak pączek w maśle. Idę męża urabiać smile
        • imasumak Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 15:49
          Pojedź do Portugalii, to dopiero zobaczysz co to znaczy niefrasobliwość urzędników wink
    • babsee Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:16
      Piękna historiasmile
      • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:18
        I jaka typowo polska, prawda? smile
        • kolpik124 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:20
          Typowo polskie jest także powszechne niezjawianie się przez pacjentów na wcześniej umówione wizyty.

          Tak więc widzisz, to działa w obydwie strony.
          • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:22
            Zgadza się. Ja np. zawsze dzwonię i odwołuję wizytę jak nie mogę przyjść, nie wyobrażam sobie inaczej. Pozwalać na siebie czekać to chamstwo.
            • kolpik124 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:35
              Wiem, każda ematka dzwoni i odwołuje big_grin
              • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:53
                Każda - nie. Wiem, ludzie nie lubią dzwonić (czas, pieniądze). Ale jak właśnie pod tym kątem jakaś nietypowa jestem. Rodzice mnie tego nauczyli.
                • kolpik124 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 14:00
                  Jakżeby inaczej, każda na forum taka. Bydło to ONI big_grin
                  • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 14:04
                    No cóż, na forum to nie udowodnisz, że nie jesteś wielbłądem, więc pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że koleżanka też dzwoni i odwołuje smile
                • gazeta_mi_placi Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 16:50
                  Ja też dzwonię zawsze gdy muszę odwołać wizytę, tak zostałam nauczona.
    • gazeta_mi_placi Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:40
      Czemu nie zaprotestowałaś? Jak każdy będzie morda w kubeł i tylko żalił się na forum nic się nie zmieni. Gdyby zapytała w jakim wieku straciłaś dziewictwo też byś odpowiedziała?
      • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:55
        Bo byłam w ciężkim szoku i mi język odebrało, wiem, moja wina sad

        Dzwoniłam do p. Dyrektor, która w obu sprawach nie widzi nic dziwnego, wręcz dziwi się, że jestem zbulwersowana (o żesz kuźwa!!!!). Dzwoniłam nawet wyżej - do wojewódzkiego ośrodka medycyny pracy. Odcięli się od problemu i kazali składać pisemną skargę bezpośrednio w ośrodku. Co też uczynię w poniedziałek.
        • gazeta_mi_placi Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 16:54
          P.s. Napisz jeszcze do lokalnej GW, serio piszę.
      • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:57
        A tak btw: Mojej koleżance na badaniach okresowych na całą rejestrację (mężczyźni, kobiety) spytała o datę ostatniej miesiączki smile
        • gazeta_mi_placi Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 16:53
          W dzisiejszych czasach nawet czterolatki uczy się co to jest miesiączka, więc gdzie tu bulwersacja, że dorośli jak mniemam osobnicy to słyszeli? Myślicie, że ludzie w kolejce nie wiedzą o tym, że kobiety do 40 roku życia miesiączkują?
          • jiena Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 17:42
            Tak, a po 50 miewają dzieci. To a propos sąsiedniego wątku.
            Jeszcze raz muszę napisać o poczytaj o klimakterium.
            Odpytywanie publicze z intymności jest dobre dla ekstrawertyków. To słowo również sprawdź w słowniku.
    • bri Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 13:46
      Wczoraj miałam przykrość być u lekarza i też jestem w lekkim szoku. Pani doktor była najwyraźniej wkurzona ostatnią reformą i za punkt honoru przyjęła przenieść swoje wku...enie na pacjentów. Czas poświęcony na badanie - 0 min, nie dotknęła mnie nawet palcem, nie zmierzyła ciśnienia, nie zapytała dosłownie o nic, ponad to, co sama jej powiedziałam. Czas poświęcony na tłumaczenie mi dlaczego nie może mi pomóc, skarżenie się, że sama ma chorobę wieńcową i jest nerwowo wykończona - 20 min. Łaskawe wypisanie nierefundowanych recept (jak już się popłakałam i prawie ją błagałam, bo lek jest mi niezbędny i nie mogę czekać pół roku na wizytę u specjalisty - tym bardziej, że byłam 3 miesiące temu i nie mam żadnej potrzeby iść znowu) 3 min. Ponieważ obie recepty były wypisane źle musiałam się z apteki wrócić, żeby gwiazda poprawiła; poprawiła znowu źle i zamiast dawki na trzy miesiące dostałam w końcu dawkę na miesiąc, ale ponieważ była już 10:00 i też musiałam iść do pracy, nie miałam już nerwów wracać się do niej i jej tłumaczyć jak powinna wystawić receptę. Przy okazji zapoznałam panią doktor z tajemniczym farmaceutykiem (Groprinosin), który znała tylko ze słyszenia

      Odniosłam wrażenie, że opór personelu służby zrowia jest tak duży, że żeby cokolwiek się zmieniło trzeba by rozpirzyć wszystko w drobny pył i zbudować od nowa. Mogłoby to wszystko być znacznie sprawniej zorganizowane nawet przy pomocy jakiegoś prymitywnego systemu komputerowego - zalecenie specjalisty byłyby w systemie i nie potrzebna byłaby wizyta po jakiś kolejny głupi świstek, żeby dostać receptę. Nie potrzebne byłoby 15 min oczekiwania na "przyjście" kart pacjenta z rejestracji, itd. Ale w tym celu pani doktor musiałaby się nauczyć korzystać z komputera, a na to za bardzo szans nie widzę - ledwo sobie radziła z długopisem.
      • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 14:02
        Dokładnie - ni żyją jeszcze w poprzedniej epoce i za panów się uważają. Masakra, ciekawe kiedy się to zmieni, o ile w ogóle....
        • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 21:32
          Coś Ty? Akurat mam odwrotne spostrzeżenia, to pacjenci maja postawę roszczeniową , oni żądają, im się należy itp. Tak wykrzykują swoje prawa, a zapominają o obowiązkach np. telefonicznym odwołaniu wizyty. Bo po co? Przecież lekarz to służba.
          • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:11
            Czas przywyknąć koleżanko lekarko. Klient nasz pan. Ja pracuję na uczelni wyższej i student też wymaga i zna swoje prawa. I jak się spóźniasz 15 minut na zajęcia to do biegają do dziekanatu (ja się nie spóźniam, zaznaczam). Student nawet mówi, czego ma być uczony. Cóż, prawa rynku wink Tylko dlaczego służba zdrowia ostała się niereformowalana.........
            • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 09:26
              a student może sobie nie przychodzić bez żadnych konsekwencji? Bo pacjent i owszem. Jak się żąda od innych, trzeba też trochę wymagać od siebie.
              • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:28
                Tak, może nie przychodzić. Wykłady w ogóle są nieobowiązkowe. Dostanie nieobecność. Ale jaką ty analogię widzisz? Chcesz pacjentowi, który nie przyszedł, nieobecność wstawić? smile
              • yenna_m Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:44
                nie, no akurat sie tak sklada, ze student to inna para kaloszy, bo za porade lekarska chyba przychodnia (a i lekarz) dostaje kase, co nie?
                to tak, jakbym nie poszla do koszmatyczki/fryzjera bez odwolania wizyty

                obciach jest, ale nie ma co porownywac jednak studenta, ktory chodzac zalicza cos od osoby, ktora korzysta z pewnego rodzaju uslug w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, ktorego oplaca i z ktorego wszelkiej maści ZOZy żyją
                • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:47
                  Akurat to,że pacjent płaci składki nie zwalnia go z odrobiny kultury.
                  • yenna_m Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:51
                    oczywiscie
                    natomiast fakt, ze to pacjent utrzymuje lekarza (bo taka prawda) powoduje rowniez koniecznosc szanowania tego pacjenta (skoro z tego pacjenta sie zyje)
                    • yenna_m Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:53
                      dodam, ze rzadko ktora grupa zawodowa tak nie szanuje klienteli jak lekarze (mowa o plublicznych i niepubicznych ZOZach i wszelkiej maści szpitalach, bo w prywatnych praktykach jednak pacjent nagle staje sie czlowiekiem)
                      • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 21:02
                        Tylko,że ja akurat pracuję w przychodni i szanuję swoich pacjentów, czego nie mogę powiedzieć w drugą stronę-standardem jest przychodzenie na ostatnią chwilę, pielgrzymki osób, którym nie chce sie wstać,żeby się zarejestrować,próby naciągania na badania,wydzwanianie na okrągło w bzdurnych sprawach. Codziennie wychodzę grubo po czasie, zmęczona, bez posiłku i toalety,bo pacjenci na to nie pozwalają.
                        • yenna_m Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 21:31
                          widzisz, a ja spotkalam w przychodniach i cudownych lekarzy i takich, co niestety... bez komentarza
                          i mysle, ze do tych fajnych, powaznie podchodzacych do pracy nikt nie ma pretensji, ba! bardzo się ich szanuje
                          zresztą - pacjenci na lekarza głosują nogami
                          chodzą najchętniej tam, gdzie kompetentnie i tak po ludzku miło
                          • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 10:36
                            Właśnie to uwielbienie przez pacjentów powoduje tak nieludzkie zmęczenie wink Wiem też jacy potrafią być lekarze, mamy taką jedną w pracy,aż się włosy jeżą i dziwię się,że mimo wielu skarg pisemnych nadal pracuje... Natomiast wkurza mnie uogólnianie zastosowane przez autorkę wątku, w dodatku obraźliwe nazywanie.
          • wjw2 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 19:58
            Nie wiem o jakim obowiązku odwoływania wizyt piszesz.
            Z tego co sie orientuję, lekarz przyjmuje w przychodni "od - do", zatem czy umówiony pacjent przyjdzie czy nie, to nie robi wiekszej różnicy?
            Czy się mylę?
            • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:42
              Owszem, robi różnicę, choćby taką ,że każdego dnia pacjenci są odsyłani z braku miejsc, a mogliby być przyjęci, gdyby niektórzy sie określili. Dla Ciebie blokada miejsca nie jest problemem?
      • dziennik-niecodziennik Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 14:30
        jak wypisała Ci recepty nierefundowane to nie miało znaczenia czy były na nich błedy czy nie, wiec nie wiem po co apteka Cie cofała do poprawek. a Groprinosin to taki popularny i rewelacyjny specyfik ze naprawde nie kazdy ma obowiazek znac.
        • bri Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 15:15
          Serio? Nie ma znaczenia Eutyrox 25 czy 75, 20 czy 50 tabletek, brak pieczątki czy podpisu??? wink

          > Groprinosin to taki popularny i rewelacyjny specyfik ze naprawde nie kazdy ma obowiazek zn
          > ac.

          Ja nie jestem ani lekarzem, ani farmaceutą a słyszałam, ale faktycznie pani doktor nie musi. Szkoda tylko, że nie miała nic innego do zaproponowania...

          • dziennik-niecodziennik Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 15:37
            > Serio? Nie ma znaczenia Eutyrox 25 czy 75, 20 czy 50 tabletek, brak pieczątki c
            > zy podpisu??? wink

            jak na 100% to znaczenie ma tylko nazwa leku i jego dawka. reszta ganz egal.

            > Ja nie jestem ani lekarzem, ani farmaceutą a słyszałam

            a wiesz o ilu lekach NIE słyszałaś?...

            • bri Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 15:55
              No to jeszcze mi tylko wytłumacz czemu pani doktor mnie nie zbadała, żebym się całkiem uspokoiła. Bo rozumiem, że to też normalne i profesjonalne.. wink
            • bri Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 16:02
              > jak na 100% to znaczenie ma tylko nazwa leku i jego dawka. reszta ganz egal.

              Dawka była zła, właśnie w tym rzecz.
    • stukostrach-jeden Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 14:16
      Po pierwsze-na badania okresowe masz dzień wolny, co wynika z KP.
      Po drugie lekarz ma prawo przesunąć godziny przyjęć, czemu więc wściekasz sie na lekarza a nie na rejstratorkę?
      Bo na lekarza łatwiej i bardziej zgodnie z obecna polityką rzadu.
      • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 14:21
        Ale pracowałam w drugiej pracy od 10 smile

        W zasadzie chyba najmniej na lekarza się wściekam (?), ale przecież mogła wywiesić kartkę, że przez kilka tygodni codziennie zaczyna prace nie o 8, a o 9:30 i ok (no, prawie ok).

        Chyba najbardziej jestem zbulwersowana, że dyrektorka (czyli przełożona lekarki), nie widzi nic złego, że pracownik w godzinach służbowych załatwia swoje sprawy i to nie jednorazowo, ale przez dłuższy okres czasu.
        • dorry Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 14:33
          > Chyba najbardziej jestem zbulwersowana, że dyrektorka (czyli przełożona lekarki
          > ), nie widzi nic złego, że pracownik w godzinach służbowych załatwia swoje spra
          > wy i to nie jednorazowo, ale przez dłuższy okres czasu.
          ???? A w jaki inny sposób wg Ciebie lekarka ma odbyć tę rehabilitację?
          Co do informacji - zgoda - powinna wywiesić kartkę.
          • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 14:37
            A kogo to obchodzi???? Może pójść prywatnie po południu, po godzinach pracy. Wszyscy ludzie pracujący to robią. No bo jak mają nie przychodzić do pracy przez 1-2 godziny? Wyobrażasz to sobie?
            • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 21:10
              Jak można? Normalnie, na rehabilitację przysługuje zwolnienie lekarskie, tylko wtedy mądralo lekarz nie przyjmie nikogo przez dwa tygodnie, proste.
              • wjw2 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 21:46
                No i git, niech lekarz idzie na chorobowe, ktoś mu broni?
                A że nie będzie go przez 2 tygodnie i nie będzie przyjmował to co?
                Każdy może zachorować, ale każdy lekarz to tak sie poświęca dla pacjentówbig_grinbig_grinbig_grin
                zwłaszacza pacjentów przychodnibig_grinbig_grinbig_grin



                • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 18:28
                  Kto zabroni? U mnie dyrektorka potrafiła zadzwonić i próbować ściągnąć do pracy gdy siedziałam na zwolnieniu z rotawirusem. Nie każdy może wziąć zwolnienie, bo oznacza to poważny problem logistyczny dla przychodni.Żebyś wiedziała,że wolę raz na rok zacząć godzinę później i przyjąć 6 pacjentów mniej, niż nie przyjąć całej 30-stki. Może Ciebie to bawi, moi pacjenci są zadowoleni.
                  • wjw2 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 19:52
                    Oczywiście, że jest to "poważny problem logistyczny dla przychodni", ale lekarzowi płacą za leczenie pacjentów, a nie za rozwiązywanie problemów logistycznych przychodni, to nie Twój problem. Lekarz jest od leczenia pacjentów, a nie od ich zarażania wszelkiego rodzaju wirusami.
                    Zwyczajnie nieudolna ta Twoja dyrektorka, może dzwonić, próbować, ale to nie Twój problem.

              • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:05
                A niech idzie na zwolnienie - to jest lepsze i uczciwsze rozwiązanie. A przyjmować ma kto, bo jest druga okulistka. Ja bym wolała przyjechać w innym dniu/godzinie, niż czekać półtorej godziny razem z dwudziestoma innymi osobami.
                • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 18:21
                  Inna okulistka również będzie miała tłum,gdy ta druga pójdzie na zwolnienie, proste jak drut.
                  • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:31
                    Ale będzie punktualnie.
          • stukostrach-jeden Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 14:52
            Niby najmniej sie wściekasz, ale tytuł mówi sam za siebie
        • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 20:46
          Lekarz nic nie może w przychodni wywiesić o ile to nie jest jego prywatny gabinet lub jego własna przychodnia.
          • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:12
            Twardogłowi są wśród nas smile
        • ania_dentystka Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 18:14
          Moja znajoma pracuje w instytucji, która bardzo, ale to bardzo nie chciała się sprywatyzować. Od 2 lat prawie codziennie W GODZINACH PRACY wychodzi na rehabilitację, często do lekarza. W pracy nie ma jej CODZIENNIE co najmniej 2 godziny. Za czas nieobecności bierze pieniądze. Skandal? Tak. I co z tego?
          • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:29
            I co z tego? Ano to, że jak ci to przeszkadza to interweniuj.
    • 1borgia Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 15:19
      na tteamt watku: nie wiem, nie mam zdania. znam lekarzy, ktorzy nie sa "swietymi krowami"- zwlaszcza tam, gdzie mieszkam. musza niezle sie naharowac, by zarobic na zycie.
      co do twojego wpisu to powiem szczerze- malo mnie interesuje. odpowiedzi nt rowniez.

      klaniam sie,
      borgia
      • pesteczka5 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 17:29
        Zmienić się musi i od jednej strony, i od drugiej, i od góry.
        Wczoraj nie stawiło się na zarejestrowaną na konkretną godzinę wizytę 7 pacjentów, telefonicznie odwołał - jeden.
        Za to przyszło nieumówionych ponad 20 - naprawdę chorych w sposób wymagający zaopatrzenia przez lekarza było 4, może 5 pacjentów, reszta to katarki i kaszelki albo gorączka od rana.
        Niestety przyszli w większości uw innym czasie niż ten, który zablokowali nieobecni pacjenci. Można sobie wyobrazić chaos w poczekalni.
        • claudel6 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 23:58
          a wiesz dlaczego? bo w naszym kraju nie mozna sie zwolnic z pracy na gębę, na głupie
          przeziębienie, które nijak sie leczy (ale osłabia człowieka i jest zaraźliwe), trzeba mieć zwolnienie lekarskie. na 1-dniowe zatrucie żołądkowe też. w UK po prostu dzwonisz od pracy i mówisz, że jestes chory. a Twój szef mówi "take care of yourself". nie widziałam, by ktokolwiek tego nadużywał.
      • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 19:46
        I vice versa.
      • wjw2 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 21:48
        > co do twojego wpisu to powiem szczerze- malo mnie interesuje. odpowiedzi nt row
        > niez.


        To po co w ogóle zabierasz głos???????
    • jiena Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 17:36
      Nie znasz dowcipu o lekarzu wezwanym do US. Na zarzut jak to jest możliwe, że pracuje 26 godzin na dobę, odpowiada-wstaję 2 godziny wcześniej.
      • pirania78 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 20:20
        Ciesz się, że wogóle o coś zapytali wink
        Miałam ostatnio badania okresowe, weszłam to usłyszałam od lekarki odpowiedź na moje dzień dobry, potem:proszę iść do okulisty, jak już wróciłam z "badania" u okulisty dałam jej karteczkę to usłyszałam jeszcze: proszę tu podpisać (odbiór zaświadczenia) i do widzienia. To się nazywa badanie. Następnego dnia musiałam do niej wrócić, bo źle wypisała zaświadczenie smile
        • anetuchap Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 20:40
          Ja uważam,że założycielka wątku słusznie jest oburzona.
          Któraś napisała:kiedy ma iść na rehabilitację? No żesz k...a,to przecież oczywiste -
          poza godzinami pracy. Gdyby była,dajmy na to ekspedientką,to też by przyszła półtorej godziny później,bo ma rehabilitację? To jest ewidentny brak szacunku dla pacjentów. Wielu lekarzy
          uważa,że to pacjenci są dla nich,a nie oni dla pacjentów. Wydaje mi się,że służba zdrowia
          i urzędy zatrzymały się w poprzedniej epoce. Nie wiem jak jest w innych krajach,ale np.
          w USA takie zachowanie jest niedopuszczalne. Rehabilitant Leny,przez 7 lat pracował
          w Stanach,w szpitalu i opowiadał,że tam nie ma "opieprzania",nie ma kawuś i rozmów,
          ludzie szanują swoją pracę. Raz chciał pomóc pielęgniarce,bo musiała podnieść pacjenta,
          to ona była na niego zła! To była jej praca i ona sama ją wykona,bo jeśli on jej będzie pomagał,to może ktoś stwierdzić,że ona jest nie potrzebna. W Polsce nie do pomyślenia.
          Pielęgniarka byłaby oburzona,gdyby jej nie pomógł.
          • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 21:01
            Poza godzinami pracy mówisz, ciekawe, więc według Ciebie mogę sie leczyć jedynie prywatnie, bo niestety przed 8 i po 18 wszystko jest zamknięte. Trudno to ogarnąć, prawda?
            • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:14
              No tak, prywatnie. A jakie widzisz wyjście? Chcesz być nieuczciwa i patologię normą nazywać??? To trzeba było wolny zawód wybrać, miałabyś czasu bez liku.
              • arwena_11 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 13:06
                Mój tata ma rehabilitacje o 7 rano. Państwowo.
            • claudel6 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 00:01
              myślisz, ze jak robia to inni ludzie, niezatrudnieni w budżetowce? państwowego lekarz to ja ostatni raz widzialam..nie wiem kurde, 20 lat temu? a skłladkę zdrowotną płacę od 14 lat.
            • yenna_m Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 00:34
              kochana, w tym kraju masa ludzi sie leczy prywatnie, korona z głowy nie spadnie

              od leczenia się jest zwolnienie lekarskie
            • na_pustyni Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 15:59
              ja chodzę po pracy albo przed
          • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:18
            O to właśnie mi chodzi..... Że lekarze uważają, że pacjent to zło konieczne i wszystko im wolno. A pacjent to klient i należy mu się miła i kompetentna obsługa smile
        • grzalka Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 20:44
          no to ja mam nagminnie np. spóźnienie godzina- bo dziecko spało (nic to, że na tę godzinę mam innego pacjenta, jakoś mam sobie poradzić- zostać dłużej, skrócić tamtych itp), wpadanie bez wcześniejszej rejestracji (a tak przy okazji byłam, to sobie pomyślałam, że załatwię), totalny brak orientacji we własnym leczeniu (takie małe czerwone tabletki, wie pani, a w ogóle po co pani pyta, przecież to nie ma związku)

          co do czasu na badanie to z czasu wizyty 15 minut (tyle daje NFZ) po odliczeniu czasu na wywiad i wypełnienie dokumentacji, a nie daj Bóg jeszcze recepty po zmianie ustawy, gdzie każdą refundację trzeba sprawdzić, na badanie może zostaje 5 minut jak dobrze pójdzie, a może nawet nie- jeszcze zależy czy zima, czy lato i jak szybko się pacjent rozbiera
          • pesteczka5 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 21:42
            Ja mam w poz 10 minut. A żeby jakoś zdążyć, noszę do pracy własny sprzęt z własnym internetem, bo ustawa wymaga, pracodawca ma w nosie, a ja muszę.
            Inna rzecz że na rehabilitację bym sobie nie wyszła, w głowie mi się nie mieściwink Niemniej i tytuł, i ogólna nagonka - nie ma zgody.
            • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:17
              Nie ma zgody na tytuł - ale sami na to wy lekarze zapracowaliście, sorry. Taka jest prawda i już. A że na rehabilitację byś nie wyszła - super, tak powinno być. Oby wszyscy tak pracowali.
              • imasumak Kto zapracował, ten zapracował 17.02.12, 22:56
                Skoro piszesz, że dobrze byłoby, żeby wszyscy pracowali tak jak Pesteczka, nie mów jednocześnie, że sobie zapracowała na tytuł świętej krowy.
                • nanuk24 Re: Kto zapracował, ten zapracował 17.02.12, 23:00
                  Czesc Ima!wink
                  • imasumak Re: Kto zapracował, ten zapracował 17.02.12, 23:04
                    Cześć! smile
                • ashley36 Re: Kto zapracował, ten zapracował 17.02.12, 23:05
                  Wyjątki potwierdzają regułę smile Ogół lekarzy to święte krowy, niestety.
                  • alexa0000 Re: Kto zapracował, ten zapracował 18.02.12, 09:48
                    Absolutna racja. Taka sama, jak ta, że na uczelniach lwia część wykladowców to buce.
                  • imasumak Re: Kto zapracował, ten zapracował 18.02.12, 12:44
                    Czasem zastanawiam się czy ja tez w Polsce żyje. Lekarze których spotykam, są mili i profesjonalni.
              • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 18:35
                Jacy Wy? Znasz mnie osobiście,żeby oceniać i tak nazywać?
                • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:26
                  A muszę cię znać, żeby tak pisać? To jest forum a nie Wersal i zwracanie się per "ty" jest ogólnie przyjęte.
                  • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:34
                    Kobieto Ty nawet nie rozumiesz o czym ja piszę... pytam,czy znasz mnie aby nazywać świetą krową? Jakim prawem uogólniasz?
          • princess_yo_yo Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 13:31
            caly system jest do zmiany. wizyty powinny byc tylko umowione wczesniej, wtedy rejestracja nie umawia na czas kiedy lekarza nie ma to chyba oczywiste. jasny przekaz ze duze spoznienie (ponad 15 minut) oznacza nie stawienie sie na wizyte, i ze jesli sie jest spoznionym to nalezy zadzwonic i poinformowac co sie dzieje. jasny przekaz ze spoznienia i nie stawianie sie na wizyte to nie jest niedogodnosc dla lekarza ale dla innych pacjentow ktorzy mogliby skorzystac z porady w tym czasie a wiec pilnowanie terminow jest w interesie kazdego. lekarz jak jest spozniony ma w obowiazku poinformowac miejsce pracy co sie dzieje, to tez chyba oczywistosc, zeby rejestracja mogla poinformowac pacjentow i przeprosic.
            przypadki nagle - od tego jest izba przyjec, walk in centre czy jak to sie nazywa gdzie przyjmuje sie pajentow wg wagi problemu a nie kolejki, jesli ktos ma ochote latac do lekarza z katarem albo innym bzdetem i nie ma ochoty umawiac wizyt to posiedzenie kilku/kilkunastu godzin w takim miejscu czegos go w koncu nauczy.
            formularze wypelnia sie samemu a nie przeprowadza przesluchanie w rejestracji i tym samym tworzy kolejke gdzie nie ma takiej potrzeby.
            przedluzanie recept na leki ktore bierze sie przewlekle powinno sie odbywa w rejstracji - z odpowiednim wyprzedzeniem, dzwonisz albo idziesz wypelnic formularz i po 2 dniach odbierasz recepte. i tak do czasu kiedy wyznaczona jest nastepna kontrola.
            system prosty jak konstrukcja cepa, nie rozumiem czemu wprowadzenie tak prostego rozwiazania jest tak trudne.
            • malgosiek2 Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 13:47
              Ale tak się nie datongue_out
              Przykład:
              Lekarce rozchorowało się dziecko, zadzwoniła dzień wcześniej do rejestracji, że jej nie będzie w dniu nastepnym.
              Dzwonimy do pacjentów z listy zarejestrowanych i informujemy w czym rzecz.
              Oczywiscie jakaś tak ilość pacjentów nie podała telefonów, więc i trudno zawiadomić.
              Dzwonimy do biura numerów i najczęściej brak telefonów.
              Więc awantura na następny dzień gotowa.
              Przez telefon jak się chce pacjent zarajestrować to też informujemy, że dziś doktor X będzie od 9 wyjątkowo.
              Ale ci co przychodzą to oczywiście już na wstępie źle.
              Recepty owszem i tel. i jak ktoś przyjdzie.
              Ale jest też gro ludzi, którzy musza miec na już, bo od trzech dni im zabrakło, więc znowu źle jak odmówimy.
              Następna awantura gotowa.
              To samo się tyczy skierowań, bo pacjent zapomniał, że ta wizyta juz dziś i skierowanie ma być wypisane od ręki.
              O katarach od dzisiaj czy kaszlu możemy mnożyć ilość pacjentów.
              I oni koniecznie muszą się dostać do lekarza i nie ważne, że nie ma już gdzie tego pacjenta zapisać.
              Potrafią też nieźle nakłamać tym co byli wcześniej zapisani i czekają na swoje wejście, aby tylko się wcisnąć do lekarza.
              Tak naprawdę na 30 pacjentów przyjmowanych dziennie niecała połowa przychodziła w poważnymi problemami zdrowotnymi.
              Nie wspomnę, że przy okazji też chcą aby wypisać receptę dla córki/żony/mamy etc.
              Ale nie zdają sobie sprawy, że to zajmuje dodatkowe 5-10 min.
              I tak można mnożyć przykłady wzajemnego nieszanowania się.
              • princess_yo_yo Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 13:57
                no ale idea systemu jest to ze trzeba sie go trzymac -
                jak sie zapisuje pacjenta do przychodni to musi poda numer telefonu, od tego jest rejestracja zeby pilnowac ze numer jest, jak ktos odmawia podania numeru telefonu to trzeba mu wytlumaczyc konsekwencje jak dziecku itd
                jak ktos zostal zapisany na 9 a przychodzi godzine wczesniej to moze miec pretensje tylko do siebie
                wywiesza sie informacje i powtarza kazdemu do znudzenia, ze tyle i tyle zajmuje przedluzenie recepty, nie ma wyjatkow
                nie ma przyjec bez rejstracji i koniec
                praca w rejestracji to praca z ludzmi wiec oznacza wysluchiwanie marudzenia i narzekania ale jak rejestracja pomaga obchodzic system to sama sobie robi na zlosc.
                • malgosiek2 Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 14:05
                  Hehe nie ma wyjątkówtongue_out
                  Owszem prosimy o telefon, ale pomimo tłumaczeń po co nam to i tak mają to w nosie.
                  Nie ma przyjęć bez rejestracji i koniec!
                  To Ci się tak tylko wydaje.
                  Nie mam ochoty na przepychanki, awantury i wyzywanie przez pacjenta.
                  Proszę wtedy, aby zapytał się bezpośrednio lekarza czy go przyjmie.
                  Pacjenci nawet nie potrafią zapamiętać, kiedy jego lekarz przyjmuje po popołudniu raz w tygodniu ;P
                  Pomimo iż wydrukowałyśmy karteczki jak przyjmuje każdy lekarz i je rozdajemy pacjentom.
                  Niestety, ale i pacjenci są niereformowalni.
                  Naprawdę staramy się pracować jak podałaś wyżej.
                  Ale wierz mi, że nie zawsze się da.
                  A wtedy są skargi od pacjentów na nas i naszą pracę + dopowiedzą co nieco.
                  • princess_yo_yo Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 14:22
                    u mnie sie da wiec w pl tez sie da. pacjent przychodzi sie zapisac do przychodni dostaje formulrz ktory musi wypelnic, numer telefonu musi podac obowiazkowo, tak samo jak date urodzenia i inne dane. nie wiem czy istnieja ludzie ktorzy odmawiaja podania danych ale jesli takie specjaly sie zdarzaja to sie ich pewnie grzecznie informuje ze takie informacje sa potrzebne dla ich wlasnej wygody.
                    trzeba chciec wprowadzic jednolity system w calej panstwowej sluzbie zdrowia i rzeczywiscie to zrobic. to wymaga pracy, ale w dluzszym okresie sie oplaci, nawyki sie zmienia ale do tego potrzeba konsekwencji, i wspolpracy miedzy wszystkimi pracownikami, nie wyobrazam sobie zebym sie mogla zapakowac do gabinetu bez imiennego zaproszenia przez lekarza, tak samo jak rejestracja sobie nie wyobraza zeby mogla wyslac pacjenta z zaleceniem zeby sie bez zapowiedzi wpakowal do gabinetu zeby zapytac o cos osobiscie. kosmos
                    • malgosiek2 Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 14:32
                      U nas też dostaje pacjent deklarację, gdzie zaznaczam co ma wypełnić.
                      Ale też tutaj ma znaczenie mentalność obywateli danego kraju.
                      Ja wiem, że dla tych co mieszkają już kilkanaście lat zagranicą to trudno zrozumieć, ale niestety tutaj w PL to trudno uzyskać.
                      Bo każda zmiana na coś innego jest przyjmowana z ogromnym negatywizmem, głównie ze strony pacjentów.
                      • princess_yo_yo Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 15:32
                        z tego co piszesz negatywne podejscie maja wszyscy:
                        co to znaczy ze lekarz decyduje czy rejestracja bedzie umawiala na godziny czy bedzie przyjmowal wg kolejnosci przyjscia? co to znaczy ze lekarz/rejestracja wymaga zeby pacjenci sami pilnowali kolejki? kompletny brak profesjonalizmu
                        pacjent dostaje formularz i co robisz kiedy podaje ci zle wypelniony formularz? przechodzisz nad tym do porzadku dziennego? a moze pytasz o numer telefonu bo wyglada na to ze zapomnial podac? to pracownikow danej placowki musi zalezec zeby system dzialal i wymoc jego dzialanie, grzecznie i profesjonalnie, bo sie jest w pracy.

                        tym sposobem nic sie nigdy nie zmieni. ludzie sa wszedzie tacy sami i nie lubia zmian. za granica tez nic sie samo nie zrobilo, ktos ustalil logiczne zasady i konsekwentnie je wprowadzal dla benefitu wszystkich a zwlaszcza tych ktorzy z systemu maja korzystac (a wiec pacjentow) i najpierw wymagajac od pracownikow a potem od pacjentow.
                        • malgosiek2 Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 15:37
                          Jeśli źle wypełni lub jest niekompletnie wypełnione pokazuję co jeszcze ma wypełnić w tym podanie nr.tel.
                          Ale mimo tego i tak nie wpisują.
                          Tak sobie ustalili lekarze i ja tego przecież nie zmienię.
                          Jak któraś napisała powyżej nie życzy sobie, aby lekarz wywoływał po imieniu czy nazwisku, bo nie chce, aby każdy wiedział jak się nazywa czy też pacjent obok.
                          • princess_yo_yo Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 15:46
                            wtedy sie nie pokazuje tylko pyta o numer telefonu i wpisuje samemu. jak ktos odmawia podania danych to sie mu wyjasnia konsekwencje jak 5latkowi.
                            lekarz jest pracownikiem, zeby system dzialal wszyscy musza sie do niego stosowac, chyba jest jakisz szef/manager ktory ustala zasady i rozlicza z wykonanej pracy?
                            jak ktos sobie nie zyczy zeby lekarz wywolywal po imieniu to znaczy ze powinien isc do psychiatry albo umawiac sobie wizyty domowe, wprowadza sie taki system i juz, po kilku miesiacach marudzenia i narzekan ludzie sie przyzwyczaja i pewnie docenia ze im to ulatwia zycie.
                            wiem ze nie jest latwo zwlaszcza ze teraz wyglada na to ze wszyscy sobie robia co sie im podoba i potem dziwia sie ze jest balagan.
    • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 20:55
      Tytuł wątku zwyczajnie obraźliwy. O co Tobie chodzi? Lekarz nie ma prawa się leczyć? Od tego jest rejestracja,żeby zadzwonić i zapytać o której lekarz przyjmuje. To tylko człowiek, ma prawo chorować, mieć wypadek losowy czy wreszcie samemu korzystać z leczenia. Niestety, zdecydowana większośc pacjentów nie ogarnia tego. Miałam już okazję tego doświadczyć i wysłuchiwać pretensji pacjentów, bo miałam być, a zachorowałam, no jak mogłam.
      • wjw2 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 21:54
        > Tytuł wątku zwyczajnie obraźliwy. O co Tobie chodzi? Lekarz nie ma prawa się le
        > czyć? Od tego jest rejestracja,żeby zadzwonić i zapytać o której lekarz przyjmu

        Jeżeli lekarz jest chory to idzie na L4, tak trudno pojąć?

        Spróbuj się dodzwonić do rejestracji w godzinach 7-10, życzę powodzenia.

        • kosa.bar Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 09:27
          Jak idzie na L4 wówczas nie przyjmie ani jednej osoby, tak trudno pojąc?
          • wjw2 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 11:06
            > Jak idzie na L4 wówczas nie przyjmie ani jednej osoby, tak trudno pojąc?

            No i??????
            Jak jest chory, to jest chory, idzie na chorobowe. Koniec kropka.

            Prawdziwych Judymów już nie ma droga/i kosa.bar........
          • yenna_m Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 20:47
            no i to jest uczciwsze od czekania na pania doktor

            ostatnio bylam zarejestrowana do doktora na 11
            czekalam od 10.50 i pomimo, że doktor nie miała nikogo w gabinecie, przyjela mnie dopiero o 11.40.
            A wiedziala, że czekam.

            Trudno powiedziec, żeby to bylo profesjonalne i grzeczne.
            Albo sie nie rejestruje ludzi na okreslone godziny, jesli lekarz musi zrobic dokumentacje (podejrzewam, ze chyba o to chodzilo) albo tez prosi pacjenta, ktory czeka na okreslona godzine zwlaszcza, ze czeka sam jeden
      • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:23
        Proste jak drut:
        1. Ma prawo chorować, niech idzie na zwolnienie i się leczy. Chory chyba nie powinien się stawiać w pracy, prawda? Jak na ironię - dzieje się to w ośrodku medycyny pracy wink
        2. Niech chodzi gdzie chce - poza godzinami pracy. To nie komuna, że po mięso się w kolejkę wyskakiwało w godzinach pracy. ale widać niektórzy zatrzymali się mentalnie na poziomie poprzedniej epoki. Ciekawe, ile jeszcze pokoleń musi wymrzeć, żeby mentalność ludzi była na takim poziomie, jak na Zachodzie........
        3. Można wywiesić karteczkę - to trudne? Ja (i inni wkur..eni pacjenci)do rejestracji nie musieliśmy się stawiać, bo mieliśmy kartki od lekarza medycyny pracy. Nie mieliśmy więc żadnej możliwości bycia poinformowanymi. Wystarczyła czyjaś dobra wola, której zabrakło.
        • ania_dentystka Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 15:24
          Szkoda, że o "Zachodzie" wiesz tylko z tv i tego co ci naopowiadali głupi ludzie. Ja urodziłam się w Stanach i sporo lat tam mieszkałam. Polska służba zdrowia jest idealna w porównaniu z amerykańską. Chyba, że leczysz się za ogromne pieniądze, w przeciwnym razie możesz się wykrwawić a nikt ci nie pomoże wcześniej niż nadejdzie twoja kolej. A w tzw. izbie przyjęć czeka się 8-10 godzin.
          • yenna_m Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 16:45
            czy w USA studia medyczna również są bezpłatne?
            • ania_dentystka Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 18:55
              Nie, płatne.
      • nanuk24 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:47
        O co Tobie chodzi? Lekarz nie ma prawa się le
        > czyć?

        pani doktor tak na powaznie pisze?surprised
        • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:50
          No właśnie o tym jest wątek - lekarze zachowanie niedopuszczalne w innych grupach zawodowych uznają za całkowicie normalne wink
          • nanuk24 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 22:56
            Ciekawe, czy gdyby pani doktor prowadzila prywatna praktyke, tez by sobie tak klientow olewala i wychodzila sobie na rehabilitacje, czy jednak pilnowalaby by swoich pieniedzy, a czas na leczenie szukala po godzinach pracywink
            • ania_dentystka Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 15:26
              Jak mam iść na rehabilitację w godzinach przyjmowania pacjentów ( prywatnych) to idę przepisując pacjentów na inny dzień czy godzinę.
              • yenna_m Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 16:45
                no i wlasnie tu jest pies pogrzebany
                po prostu szanujesz czas innych ludzi
                • ania_dentystka Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 18:56
                  Szanuję nie tylko czas innych, ale i innych ludzi. I dlatego nie nazywam nikogo "krowami", nawet świętymi.
      • asia_i_p Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 21:10
        Tytuł wątku rzeczywiście obraźliwy.
        Jednak twoja sugestia, żebym znając godziny przyjęcia w danej przychodni na wszelki wypadek dzwoniła i upewniała się, czy w danym dniu lekarzowi coś nie wypada w godzinach jego pracy, jest zdumiewająca.
    • beataj1 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 23:00
      U nas w przychodni lekarz po za umiejętnościami medycznymi potrafi jeszcze zaginać czasoprzestrzeń. W tym samym czasie pracuje w dwóch miejscach. W jednym na NFZ a w drugim (piętro niżej) prywatnie. Przyjmuje normalnie ludzi stojących w długiej kolejce na NFZ a jak ktoś pojawi sie prywatnie to "PYK" wychodzi na "chwilkę" na dół by przyjąć prywatnie. A potem wraca spokojnie do czekających pacjentów na NFZ.
      Więcej takich jak on pracujących w kilku miejscach w tym samym czasie i wieku emerytalnego nie trzeba by wydłużać...
      • ashley36 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 23:03
        Ale jazda, uśmiałam się do łez smile)))))))
    • kyla_3 Re: Lekarze - święte krowy 17.02.12, 23:19
      I jeszcze jeden temat, gdzie moge wtracic swoje 3 grosze, cudnie. Mam corke chora na cukrzyce od 9 lat i tyle ile ja przeszlam z lekarzami nie zycze nikomu. Sa przekonani o swojej nieomyslnosci i inteligencji, ktorej nie powstydzilby sie " da vinci i einstain do kupy". W rzeczywistosci to banda tepakow, ktorzy i o leczeniu cukrzycy i o kulturze osobistej maja tyle do powiedzenia, co krasnoludek o Sierotce Marysi. Od zawsze place za wizyty prywatne, a lux med za badania mojej corki, lekarze z panstwowej sluzby zdrowia nie nadaja sie nawet mycia toalet, chyba, ze sie im zaplaci, nagle umieja wiecej niz jezdzenie na mopie.
      • reszka2 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 00:05
        Mam nadzieję, że poinformowałaś lekarzy leczących twoje dziecko o swojej opinii na ich temat, oraz że ze wdziękiem i odwagą przyjęłaś na klatę wezwanie do sądu jakie otrzymałaś za pomówienia?
        Bez wątpienia twoje dziecko urośnie na takie same mydło jak i ty - płaszczące się i pyszczące w zależności od okoliczności. Bo od mamuśki się nasłucha.
        • kyla_3 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 00:39
          Tp chyba do mnie, pano doktórsmile, jak najbardziej poinformowalam owych lekarzy i coz, jeastem dobrze ubrana, mam pieniadze, wiec jakos do mnie swoje "pyszczydla" " trzymaja krotko. Powinno byc bez cudzyslowow. Jeszcze pani doktÓr ma jakies pytania?
          • kyla_3 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 00:43
            A pyszczydla trzymaja krotko, kiedy to oprocz dobrych ubran, wstapil na "arena lwow" moj maz prawnik, to tak gwoli wyjasnienia, pano doktÓr reszko.
            • kyla_3 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 01:06
              I jeszcze jedno, jesli umknelo, ja PLACE sama za wizyty lekarskie dziecka, za badania rowniez. Place ze swoich PRYWATNYCH pieniedzy, mimo, ze ubezpieczenie na skladki zdrowotne jest pobierane. Tylko, jakos tak mam dziwnie, ze chce, aby moje dziecko bylo LECZONE, a nie bylo tylko numerkiem w poradni, ot fanaberia matki, ktorej to mozg zostal 17 la temut wyzarty przez pieluszkowe zapalenie owej gabczastej substancji. Place za okuliste , neurologa i pediatre, diabetologa- endykronolga, dentyste i jestem z Wroclawia. I musze ogladac pyski niektorych lekarzy, dlatego, ze wielu badan i zabiegow nie moge zrobic bez ich udzialu.
              • ania_dentystka Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 15:20
                Na szczęście mam prywatny gabinet i kulturalnych pacjentów. Szczerze współczuję Kolegom, którzy muszą obcować z takimi kreaturami jak ty. Dziś płacisz- jutro może się okazać, że w twojej korporacji pokażą ci drzwi, pieniążków zabraknie, a dziecko cukrzycę będzie miało do końca życia. Resztę sobie dośpiewaj.
                I życzę ci bardzo serdecznie, aby znalazł się lekarz, który w przypadku twojego chamskiego zachowania odpowie tak jak powinien- pozwem o zniesławienie. I wygra proces. Należy ci się to, bo jesteś marnym, niewiele wartym człowieczkiem.
            • imasumak Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 12:53
              Jesteś zwyczajnie bezczelna.
    • reszka2 Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 00:18
      Resztka przyzwoitości nakazywałaby zatytułować wątek "Lekarka- święta krowa".
      Ja nie uogólniam opinii o pacjentach - w rodzaju "Pacjenci - niedomyte świnie, śmierdzące niepranymi ubraniami i niemytym ciałem", "Pacjenci - niezorientowane w swojej chorobie stado kur", "Pacjenci - wymądrzające się małpy".
      Owszem, są dni, że czuję się jak w zwierzyńcu, ale zasadnicza większość pacjentów jest normalna, budząca sympatię, współczucie, zrozumienie.
      Oczywiste jest,że rejestracja nie miała prawa pytać o takie dane medyczne w obecności słuchaczy. To można wypełnić w ankiecie. I oczywistą jest, że w jakiś sposób powinna ś być poinformowana o godzinach przyjęć. A skoro lekarka nie zdąża wrócić z rehabilitacji na czas - stąd pewnie przesunięcie pierwsze - to powinna jeszcze raz zastanowić się nad swoim grafikiem. Swoją drogą nie wyobrażam sobie miny mojego szefostwa, gdyby sobie leczyła zęby w godzinach przyjęć pacjentów. I pacjenci powinni być poinformowani przez recepcję o spóxnieniu lekarza.
    • batata17 Pacjenci tez nie lepsi. 18.02.12, 00:23
      Niedawno zapisalam sie do stomatologa. Przyszłam kilka minut przed wyznaczona godzina. Powiedzmy, byłam zapisana na 12:30, a w poczekalni pojawilam sie o 12:20. Pod gabinetem mamusia z synkiem. Siadlam, czekam. Za kilka minut pacjent wychodzi. Ja sie podnosze. Pani z synkiem tez. Wchodzi przede mną, ja za nia. Mówię, ze nazywam sie tak i tak i jestem na 12:30. Lekarz sprawdza i zaprasza mnie na fotel. Pani oburzona, bo ona, co prawda, na 13, ale przyszła juz o 12 czeka! I byla pod gabinetem przede mną, wiec powinna przede mną byc obsluzona! Nie mogla zrozumieć, ze jednak ja bede pierwsza. No, gdzie tu rozum? Po co przylazic godzinę wcześniej?
      • mgasg Re: Pacjenci tez nie lepsi. 18.02.12, 01:41
        NIENAWIDZE LEKARZY W POLSCE A WSZCZEGOLNOSCI W PORADNI CUKRZYCOWEJ W KRAKOWIE PROKOCIMIU!
        Plotkuja o pacjentach,licytuja sie, ktorej "pani do sprzatania"glupsza, ktorej dziecko madrzejsze,wzdychaja,stekaja,zanim palcem rusza,a kolejka ludzi budzacych swoje dzieci o 4.00 i jadacych gdzies spod Sacza czy dalej, czeka..czeka.."pani DOKTOR juz idzie..juz idzie..ok 14.00 rzucaja sie nerwowo po korytarzu aby pokazac szefostwu, jakie zapracowane...Boze! gdybym miala mozliwosc to wyjechalabym w poszukiwaniu jednej specjalistki,ale olala ten burdel i wyjechala.
        Wina lerzy po obu stronach, ale to PACJENT jest strona poszkodowana, wszak nie mowimy tylko o badaniach profilaktycznych..pojedzcie do tego Prokocimia to wlosy dlugo wam deba staly i w snach koszmarnych sobie nie wyobrazicie tej ignorancji.
        A bledy w sztuce..a lapoweczki..to jest e l d o r a d o i dlatego tu siedza ale wciz im malo i narzekaja.
        sorry,za dlugi post,ale scyzoryk mi sie otwiera na slowo"PANI DOKTOR"
        • ania_dentystka Re: Pacjenci tez nie lepsi. 18.02.12, 18:15
          To się nie lecz. Prosta sprawa. Nie ma obowiązku.
          • yenna_m Re: Pacjenci tez nie lepsi. 18.02.12, 20:48
            oczywiscie, ze nie ma
            gorzej, ze istnieje obowiazek odprowadzania skladki na obezpieczenie zdrowotne (a wiec i finansowania instytucji, z ktorych w duzej mierze sie nie korzysta, jesli chodzi sie czesto do lekarzy prywatnie)
            to uwazam za gruby skandal
      • princess_yo_yo Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 14:13
        no ale lekarz chyba wola pacjentow po imieniu a nie czeka az mu sie ktos do gabinetu wpakuje? co to za dziwaczny system?
        • batata17 Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 15:18
          Po imieniu? Po nazwisku- zdarzało sie, ale jakos mnie osobiście to nie pasuje. Nie musza wszyscy oczekujący słyszeć jak sie nazywam, ani ja nie musze wiedziec, jak nazywa sie pacjent siedzący obok mnie. W niektórych miejscach wydają numerki- tez sie z tym spotkałam. A w innych miejscach zapisują na konkretna godzinę.
          Akurat w tym gabinecie obowiązują godziny, wiec przychodzenie grubo przed czasem jest idiotyczne.
          • princess_yo_yo Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 15:35
            no to jak ci nie pasuje ze ktos cie zaprasza do gabinetu wg tego jak sie umowilas to nie narzekaj ze musisz sie (c)handyczyc z innymi rownie rozgarnietymi pacjentami. zawsze mozesz zastrzec w rezerwacji zeby zwracali sie do ciebie per 'x' big_grin
            • batata17 Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 15:47
              Nie narzekam i nie handrycze sie. Opisuje sytuacje. Z ta panią ani slowa nie zamienilam, bo po co.
          • kosa.bar Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 15:40
            To jest idiotyczne zachowanie pacjentów. U mnie są numerki na określone godziny, pacjenci nadal przychodzą grubo przed czasem, nie mogą również pojąć,że numerki mają wchodzić po kolei, niezależnie od tego ile kto wysiedział. Nie ma dnia bez awantury o to, kto ma wejść.
            • princess_yo_yo Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 15:48
              no ale skad wiedza ktory numerek teraz wchodzi, mowisz ze teraz ma wejsc numer 3 a numer 5 sie awanturuje?
              • kosa.bar Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 17:10
                Zwyczajnie mają w reku numerki, wiedzą jaka jest kolejność bo debatują pod drzwiami. Awantury nie są na poziomie 3 i 5 numerek, ale raczej 3-15, bo 15 przyszedł 3 godziny wcześniej.
                • duzeq Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 19:23
                  Hmm. ALe to w takim razie kiedy ten nr 15 dostaje do reki numer? Przy rejestracji? Z godzina na ktora ma sie stawic?
                  • kosa.bar Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 20:40
                    Tak właśnie jest, nikt nie może im tego zabronić.
            • yenna_m Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 16:48
              ale czesto pacjenci nie wiedza, jaki numerek czy jaką godzinę ma przydzielony typ siedzący obok wink
              nic sie nie stanie, jesli lekarz wyjdzie i wyczyta pacjenta wg jego kolejności big_grin
              w ten sposob kolejnosc jest zachowana a cwaniactwo i wszelkiego rodzaju starcia miedzy pacjentami eliminowane big_grin
              • kosa.bar Re: Pacjenci tez nie lepsi. 19.02.12, 17:11
                Pacjenci doskonale wiedzą kto ma jaki numerek, trzymają go, ja natomiast tej wiedzy nie posiadam, więc nie mam jak wyczytywać.
    • lampka_witoszowska Re: Lekarze - święte krowy 18.02.12, 07:32
      moim zdaniem żyjemy w świecie, gdzie wielu osobom zdarza się lub zdarzyło nie być w pracy na czas i nikt nie robi z tego powodu głośnego halo
      jedynie wtedy, gdy od pracy spóźnialskich zależą inni - klienci, pacjenci - powstaje problem

      pani doktor, jeśli była na rehabilitacji, w miarę możliwości powinna zwyczajnie wziąć zwolnienie lekarskie na ten czas, jeśli godzin rehabilitacji nie da się ustawić pod pod godziny pracy (a bywa to trudne przy normalnych godzinach pracy, znam z autopsji - co dopiero przy pracy w godzinach pracy lekarzy) - autorka wątku i cała kolejka ludzi mogłaby spokojnie pójść do domu albo nei przyjeżdżać i czekać sobie spokojnie na inny termin
    • duzeq Ja mam rozwiazanie problemu. 18.02.12, 20:41
      Trzeba wprowadzic system holenderski w Polsce:

      Ilosc lekarzy limitowana odgornie (czyli panstwowo), pensje (bardzo wysokie, czasami astronomiczne) tez.

      Do lekarza sie nie idzie, bo cos. Najpierw do lekarza sie dzwoni i jego asystentka ustala czy wizyta sie nalezy czy nie. Zaden katar, kaszel, pierwszy dzien goraczki, bol w prawym palcu nogi etc. nie kwalifikuja do obejrzenia lekarza. Dopiero kiedy symptomy sie pogarszaja i trwaja kilka dni jest szansa, ze mozna w koncu bedzie sie do lekarza dostac.

      Pomimo rejestracji na dana godzine, czasami sie czeka i do godziny (zdarzaja sie potezne spoznienia, o czym pacjenci nie sa informowani, o ile nie pojda sie sami zapytac na recepcji).

      Jezeli przyszlo sie dlatego, ze dziecko goraczkuje 5 dzien, a przy okazji chcialoby sie, zeby lekarz ogladnal rowniez nasze gardlo, zdrapane po kilkudniowym kaszlu - nie ma szans, to jest drugi problem, trzeba sie udac do pani asystentki i zapisac sie na kolejna wizyte.

      Lekarz domowy odsyla do specjalisty tylko w bardzo powaznych wypadkach. Domowy ma specjalizacje ze wszystkiego, jest internista, okulista, dermatologiem, ginekologiem etc. Pomimo tego w kolejce do prawdziwego specjalisty mozna czekac od paru godzin do paru miesiecy.

      Lekarz domowy nie musi znac odpowiedzi na kazde pytanie, ma internet przy sobie, jak nie moze znalezc odpowiedzi na tak skomplikowane pytanie jak "te najpopularniejsze tabletki hormonalne w NL co mi pan chce przepisac sa jedno, dwu- czy trojfazowe?", to kaze udac sie do apteki i tam zapytac.

      Nie ma badan profilaktycznych - lekarz musi najpierw w sobie znalezc glebokie uzasadnienie przepisania np. badan krwi . Nie ma mozliwosci nawet zrobic sobie badan na wlasna reke, bo nie ma gabinetow prywatnych. Cytologia dozwolona jest raz na 5 lat.

      Dopiero jakies 3 lata temu wprowadzono nakaz posiadania przynajmniej jednego anestezjologa przez 24 h na dobe w kazdym szpitalu. Wczesniej taka rozpuste uprawialy tylko szpitale uniwersyteckie. Do dnia dzisiejszego jednakze jest to loteria czyli moze sie zdarzyc, ze matce rodzacej w nocy w szpitalu za 400 euro nie bedzie przyslugiwalo zzo, bo anestezjolog bedzie spal.

      Lekarstwem na niemal wszystkie choroby jest paracetamol, hojnie wypisywany w ramach tzw. bezplatnych lekow.

      A wszystko to w ramach skladki zdrowotnej i obowiazkowego prywatnego ubezpieczenia (120-140 euro na miesiac na glowe).

      Zalety: mozna sie dodzwonic na rejestracje (co nie oznacza z automatu dostanie sie do lekarza), nie ma nieziemskich kolejek (chociaz czekac trzeba), czlowiek czuje sie zawsze zdrowy, bo na specjaliste nie ma szans, recepty sa wysylane komputerowo do przypisanej apteki (jezeli jest to apteka, w ktorej zawsze sa kolejki, to ma sie pecha - z innej nie mozna korzystac) no i czlowiek na glupie fanaberie typu profilaktyczne coroczne badania nie musi wydawac kasy, bo sie nie da. Za to za 1400-1500 euro rocznie ma prawo uscisnac dlon lekarza i kupic, a sorry, dostac! kolejny paracetamol.
      • vincentyna Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 18.02.12, 21:17
        Prawie sie zgodze, poza:
        - nigdy u lekarza nie czekalam dluzej niz 5 min, nawet jesli wizyta byla zupelnie z zaskoczenia, bo np dziecko upadlo groznie w szkole i nauczycielka stwierdzila, ze lepiej, by lekarz zobaczyl, zadzwinilam, lekarz czekal na mnie w drzwiach
        - bez problemu zalatwiam dwa roznne problemy na jednej wizycie
        - nigdy nie mialam problemu z skierowaniem do specjalisty, nigdy nie czekalam dluzej niz pare dni na wizyte u specjalisty
        - o badania profilaktyczne sie dopominam sama, jak lekarz twierdzi, ze nie ma potrzeby, mowie, ze i tak chce, w razie czego, to jest sprawa miedzy mna a ubezpieczalnia (jeszcze nigdy nie placilam)
        - za porod w szpitalu placi sie 300 euro, znieczulenie i opieka, o jakiej rodzace w PL moga tylko pomarzyc: za darmo smile
        - najtansze ubezpieczenie basis kosztuje 92 euro (ander zorg) a jak sie ma dochod w rodzinie mniejszy niz 40 tys euro rocznie (czyli wiekszosc spoleczenstwa) to sie dostaje dofinansowanie siegajace 70 euro na mc.

        Moze zmien lekarza, bo z tym Twoim chyba Ci nie po drodze.

        Ale prawda jest taka, ze w NL z katarkiem do lekarza sie nie leci, wielu Polakow mna straszny problem z tym. Poza tym czuja sie przez lekarza olani, bo cala wizyta w przychodni, lacznie z poczekalnia, rozmowa, receptami potrafi zajac 15 min.

        Mysle, ze gdyby w PL pracodawca nie wymagal L4 na jedniodniowy katarek, to w poczekalniach zrobilo by sie od razu luzniej wink
        • yenna_m Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 18.02.12, 21:35
          vincentyna, ino z tyym katarkiem jest tak, że w PL bardzo długo nie miano zaufania do ludzi i np dzieciak/uczeń, żeby dostać zwolnienie lekarskie, musiał iść do lekarza, żęby udowodnić, że się żle czuje i nie jest w stanie brać udziału w lekcji

          a i tak szedł z duszą na ramieniu, pomimo zaawansowanej anginy, bo się nie raz zdarzało, że lekarz od symulantów nawyzywal wink

          i chyba takie podejście zostało, pomimo tego, że teraz rodzic może usprawiedliwić nieobecność dzieciaka (choć i tak szkoła krzywo się patrzy na często chorujące dziecko)
          • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 12:57
            Nie.
            Z tym katarkiem jest tak, ze w PL matka moze isc do przychodni i zarejestrowac sie do lekarza kiedy tylko jej to przyjdzie do glowy. Niezaleznie od tego czy dziecko ma tylko katar albo pierwszy dzien goraczki i zadnych innych symptomow.
            Tutaj nie ma chodzenia do lekarza z katarem, bo lekarz cie nie przyjmie. Pani asystence musisz sie wyspowiadac przez telefon co dziecku jest i masz do wyboru powiedziec prawde (ma tylko katar, wymiotuje, pierwszy dzien goraczki) i wtedy uslyszysz, ze prosze dziecku dawac duzo pic i jak nie przejdzie po 3-4 dniach, to trzeba jeszcze raz sie dodzwonic, albo mozesz naklamac jak z nut, do lekarza sie dostaniesz, ale to oczywiscie nic nie da, bo uslyszysz, ze dziecko ma duzo pic i odpoczywac.

            Nie to, zebym szalala za holenderskim systemem zdrowotnym, ale ich rozwiazanie wydaje mi sie logiczniejsze - nie ma potrzeby wleczenia dzieci do przychodni skoro rezultat jest taki sam. Natomiast brak ulatwien typu L4 powoduje, ze wszystko co nie scina dziecka z nog, nie zaliczane jest do chorob przez duze "C".
            • asia_i_p Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 21:17
              Niezaleznie od tego czy d
              > ziecko ma tylko katar albo pierwszy dzien goraczki i zadnych innych symptomow.
              Ale co mam zrobić - posłać gorączkujące dziecko do szkoły czy zostawić samo w domu? Pracuję i jeśli mam się dzieckiem zająć, potrzebuję zwolnienia. Lekarskiego, bo jestem nauczycielką i urlop mam najdłuższy ze wszystkich zawodów, ale w z góry wyznaczonym czasie, a dziecko jakoś nie chce się z chorobami do tego czasu ograniczyć.
        • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 12:46
          - Lekarza zmienilam juz 3 razy, za kazdym razem powtarzala sie ta sama historia, co oznacza, ze to ty mialas szczescie.
          - Za kazdym razem, gdy chcialam sie zapytac o dodatkowa rzecz, proszono mnie o ponowne zarejestrowanie sie.
          - do specjalisty skierowano mnie raz, po 5 miesiacach eksperymentow u domowego, na wizyte czekalam ok. 2 godzin. Mojego meza skierowano tez raz, po zrobieniu lekkiej awantury, czekal miesiac.
          - na badania profilaktyczne nie mam szans, pytalam u wszystkich trzech lekarzy, mowilam ze chce zaplacic z wlasnej kieszeni - nie. Nie widzieli podstawy do wydania mi skierowania i koniec.

          - za porod w szpitalu placi sie 300 euro, znieczulenie i opieka, o jakiej rodza
          > ce w PL moga tylko pomarzyc: za darmo smile

          Znieczulenie dostaniesz pod warunkiem, ze bedzie anestezjolog. A ta opieka to za darmo czy w koncu za 300 euro? (moje znajome rodza za ponad 400, obydwie tutejsze).

          Ja sie do systemu przyzwyczailam, choc uwazam, ze sa lepsze. Natomiast chcialam uzmyslowic co niektorym wyklinajacym polska rzeczywistosc, ze mozna zlikwidowac kolejki w przychodniach i nie ogladac lekarza nawet przez caly rok, ale cos za cos.
      • vincentyna Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 18.02.12, 23:55
        Haha, z apteka tez bzdura! Sama mowie do ktorej apteki ma mi lekarz wyslac recepte, a nazwe apteki podaje taka, jaka mi akurat dzisiaj najbardziej po drodze bedzie. Czasem nawet w innym miescie, nigdy nie bylo problemu.
        • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 13:03
          Ok, tu zgoda - to sie zmienilo od pewnego czasu.
      • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 13:28
        Nie idealny system, ale mnie się zaczyna podobać.
        Skończyłoby się ja tylko w przy okazji wizyty mamusi po, receptę/skierowanie na dziś, bo za 3 godz.mam wizytę, a zapomniałam wziąć etc.
        Albo za 5 min. 18 przychodzi mamusia, bo dziecku przed chwilą zabolało ucho, a na wizytę w przychodni dyzurnej nie pójdzie.
        Niestety, ale i pacjenci i lekarze i handlowcy i pani z biura i pani w urzędzie to święte krowy.
        Bo nimi wszak tak czy inaczej wszyscy nimi jesteśmy tongue_out
        • princess_yo_yo Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 14:09
          skierowania do specjalisty powinny byc przesylane/faxowane wewnetrznie, pacjent dostaje tylko numer pod ktory ma zadzwonic i sie umowic albo nie dostaje nic i specjalista ustala termin wizyty i powiadamia pacjenta
          wizyty akwizytorow medycznych powinny w ogole nie miec miejsca - zabanowac i juz
          jak sie wymaga wczesniejszej rejestracji na konkretna godzine to nie ma ze sie przychodzi niezapowiedzianym i juz
          • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 14:15
            U nas firmy mają obowiązek rejestrowania się na wizytę i tylko jedna firma dziennie może być zarejestrowana do danego lekarza, bo inni nie przyjmują na godziny tylko wg.kolejności przyjścia pacjenta.
            • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 14:20
              Pytanie: dlaczego lekarze przyjmuja wg kolejnosci przyjscia pacjenta, a nie na godziny?
              Rozumiem, ze w teorii wydaje sie to bardziej efektywne, ale w praktyce (jak widac po watku) wszyscy przychodza o tej samej godzinie i robi sie problem.
              • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 14:25
                Bo tak chcą?
                Mam 4 lekarzy, dwóch przyjmuje na godziny, a dwóch wg.kolejności.
                W sumie to większy bałagan jest u tych co przyjmują na godziny wbrew pozorom.
                A do tego dochodzą kłótnie między pacjentami i wciskanie się na siłę, bo on musi i koniec basta.
                Żadne logiczne argumenty nie docierają i spokojne tłumaczenie.
                I dlatego u tych wg.kolejności jest spokojniej, bo grzecznie czekają na swoją kolejkę.
                Dziwne, no nie?
                • princess_yo_yo Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 14:28
                  nie jest wcale dziwne skoro system nie ma zadnej logiki. pacjent nie jest od pilnowania swojej kolejki, pacjent wchodzi do gabinetu jak jest do niego imiennie zaproszony
                • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 14:57
                  > A do tego dochodzą kłótnie między pacjentami i wciskanie się na siłę, bo on mus
                  > i i koniec basta.
                  > Żadne logiczne argumenty nie docierają i spokojne tłumaczenie.
                  > I dlatego u tych wg.kolejności jest spokojniej, bo grzecznie czekają na swoją k
                  > olejkę.
                  > Dziwne, no nie?

                  Raczej smutne. Bo to tylko swiadczy o jakims wykolejeniu mentalnosci odnosnie kolejek wink. Cos a la "moge po schab stac i 13 godzin, byleby zaden Jozek co przyszedl 15 minut po mnie, nie dostal go 10 minut wczesniej, nawet jezeli mu sie nalezy".

                  Ostatnia scene jaka pamietam z tej alternatywnej polskiej rzeczywistosci przychodniano-kolejkowej (lata temu), to wlasnie swietny lekarz z tlumami przed drzwiami. Przyjmowal w kolejnosci przyjscia pacjentow, wiec jak zobaczylam, ze jestem bodaj 15, to zapytalam sie kto ostatni i zapowiedzialam, ze wroce za jakis czas. Wrocilam po godzinie, zostalo jeszcze 6 osob ze "starej kolejki" i kolejne 10 z "nowej". Ktos tam dluzej siedzial w gabinecie, wiec jakas bojowo nastawiona kobieta z "nowej" kolejki zaczela ustalac kolejnosc: " a tak, to jeszcze pani, potem pani, potem tamta pani" nastepnie wymienila ta, ktora byla przede mna i przeskoczyla na kolejna osobe. Powiedzialam, ze nie, ja jestem jeszcze pomiedzy tymi dwoma i tutaj rozpoczela sie jatka.... ze ich nie obchodzi, ze bylam wczesniej, ze cos ustalalam, ze wlasnie przyszlam i jestem ostatnia etc. Wzruszylam ramionami, nie chcialam sie wdawac w pyskowke, ale.... ale jak weszla ta, ktora byla przede mna, bojowa pani zagrodzila drzwi wlasna (obfita) osoba i powiedziala, ze przejde po jej trupie. Wzruszylam znowu ramionami, bo widzialam, ze ta co jest po mnie, nie bedzie sie rzucac. Kiedy drzwi sie otworzyly, ta rzucila sie na lekarza i zapowiedziala, ze nie moze mnie przyjac teraz, ze jestem bezczelna smarkula, ze sie wepchalam etc. Lekarz mnie znal, zapytal sie wczesniejszej czy bylam za nia, ta kiwnela glowa. Weszlam, a bojowa pani za mna, wykrzykujac cos o mlodocianych gnojach bez szacunku dla starszych osob...

                  Eeehhh, jezeli nadal masz takie doswiadczenia, to trzeba zrobic system holenderski.
                  • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 15:22
                    Pacjent dzwoni i prosi o pilną wizytę domową do babci, która wczoraj wyszła ze szpitala.
                    Mówię, że dr.babci akurat dziś przyjmuje po południu i proszę, aby zapisał nr.tel.komórkowego do p.doktor.
                    I tłumaczę kilka razy swoje, on swoje.
                    Z uporem maniaka powtarzam, aby zapisał sobie numer telefonu.
                    Na co pan się wydziera przez telefon i na koniec rzuca mięchem cytuję" Ty ku... jebana "
                    • princess_yo_yo Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 15:38
                      taki urok pracy w sluzbie publicznej, nie zazdroszcze ale taki jest charakter pracy i takich spraw nie mozna brac personalnie
                      • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 15:41
                        Wiem, wiem, ale nie powiem po raz pierwszy chyba mnie zatkało.
                        I odłozyłam słuchawkę.
                        Dlatego wieczorem lubię chodzę na basen czy inne tańce, aby dać sobie upust tongue_out
                        • imasumak Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 16:16
                          Fajnego masz sierściucha smile.
                          • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 17:44
                            imasumak napisała:

                            > Fajnego masz sierściucha smile.
                            >

                            Oj tak, sierściuch nam się udał.
                            A jeszcze do tego trafił sie "gadający" egzemplarz.
                  • kosa.bar Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 15:44
                    Nadal tak jest, u mnie mimo numerków próbują sie wciskać i czasem wchodzi jednocześnie kilku pacjentów , przeważnie wiecznie spieszących się emerytów z tekstami typu "muszę teraz wejść, wnuk czeka w samochodzie"
                    • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 17:17
                      Sprawdzasz wtedy te numery?
                      Nie da sie wywiesic kartki na drzwiach, ze kolejnosc wejscia ustala tylko i wylaczenie numer, a nie widzimisie?
                      • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 17:42
                        Pacjenci NIE czytają informacji ani na drzwiach ani w rejestracji.
                        Uważają to za zbędną czynność tongue_out
                        Na drzwiach gabinetu jest informacja jak lekarz przyjmuje, a i tak się pytają w rejestracji.
                        Stąd u nas karteczki rozdawane z informacją jak jego lekarz przyjmuje.
                        • princess_yo_yo Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 17:46
                          jak napisalam wyzej ten kto wprowadza procedure musi miec mozliwosc jej kontrolowania i egzekfowania, jesli nie ma takiej mozliwosci oznacza to ze procedura jest zla, bo zrzuca odpowiedzialnosc za dzialanie procedury na pacjentow/klientow. to sie nie moze udac.
                          • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 19:14
                            Ale z tego co pisza kosa_bar i malgosiek, ta procedura nie jest taka zla, tylko rozbija sie o mentalnosc roszczeniowa ludzi. Gdyby w NL wprowadzono numerki zamiast nazwisk, to nikt nikomu by sie nie pchal dlatego, ze "wnuk czeka w samochodzie". Po prostu.
                            Usprawnienie rejestracji przy pomocy mozliwych formularzy, dostepnosci telefonicznej i komputeryzacji w ogole to jedno, drugie to rozprawienie sie ze skrzywiona po PRL-u mentalnoscia kolejkowa.
                        • kosa.bar Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 20:43
                          Dokładnie smileobok moich drzwi od 3 miesięcy wisi wielka informacja o potrzebie uzyskania zaświadczeń od specjalistów, a 95 % pacjentów jest zdziwionych jak im to mówie wink
                      • kosa.bar Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 20:45
                        Sprawdzam oczywiscie i nie wpuszczam na ich widzimisię, ale ile czasu zabiera ta bezsensowna dyskusja i wyrzucanie z gabinetu... nie ma pojęcia skąd się bierze tak dziwna mentalność. Mam tylko nadzieję,że wreszcie ich nauczę.
              • princess_yo_yo Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 14:26
                no co ty, lekarz musialby wtedy podniesc duupe z krzesla i zaprosic do gabinetu konkretnego czlowieka wg grafiku, to jest przeciez straszny wysilek
                • kosa.bar Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 15:47
                  Nie jest to wysiłek, wyobraź sobie,że po każdym pacjencie wstaję z krzesła żeby umyć ręce, tylko niestety nie mam wykazu kto ma jaki numerek, więc jak to zrobić?
                  • princess_yo_yo Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 15:51
                    po to zeby byl porzadek, ustal taki system z rejestracja zebys miala grafik jaka jest kolejnosc pacjentow, chyba pracujecie razem i jakos sie komunikujecie? zapraszaj pacjenta imiennie/numerem/pseudonimem/itd wg kolejnosci ktora dostalas z rejestracji.
                    • kosa.bar Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 17:07
                      Niestety w przychodni to dyrekcja ustala reguły, nie ja, nie mogę sama nic zmieniać,tak jak w każdym innym zakładzie pracy. To wszystko nie jest takie proste, politycy powinni pomysleć o usprawnieniu służby zdrowia zamiast rzucać kłody pacjentom i lekarzom.
                      • princess_yo_yo Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 17:44
                        ja doskonale rozumiem ze jednostka nie jest w stanie zmienic sama systemu w danej przychodni ale zakladam ze dyrekcja nie jest banda idiotow ktora nie potrafi wcielic w zycie logicznej procedury i wspolpracuje z pracownikami zeby wszystkim sie zylo latwiej. skoro system numerkowy nie dziala to trzeba wprowadzic taki zeby dzialal.
                        ps. system numerkowy nie ma prawa dzialac bo opiera sie na zalozeniu ze beda go przestrzegac i efektywnie kontrolowac ludzie ktorzy nie maja ze soba zadnego zwiazku (pacjenci ktorzy nie maja ze soba nic wspolnego poza tym ze przypadkowo chodza do tego samego lekarza). kompletny brak logiki, tak samo nie mozna wymaga od politykow zeby regulowali takie detale.
                        • ania_dentystka Re: Sprywatyzować........ 19.02.12, 19:03
                          Stomatologia jest praktycznie sprywatyzowana więc czemu nie da sie sprywatyzować innych specjalistów?
                          Zęby owszem mozna leczyc na NFZ, ale jakos niewielu pacjentów to robi. Są gabinety mające umowę z NFZ i wykaz bezpłatnych procedur, za inne trzeba płacić.
                          Dlaczego nie zrobić tego z innymi specjalistami? Koszyk świadczeń w ramach NFZ, umowy z NFZ ( niektórzy) a reszta za pieniądze. Od razu będzie lepiej, prościej i...kulturalniej. Bo jak pacjent płaci to jest....grzeczniejszy. Jak lekarz dostaje pieniądze za wykonaną pracę to też tak ustawia - tu rehabilitację,- żeby było łatwo i przejrzyście.
                          Tylko dlaczego nikt tego nie zrobi?
                          • duzeq Re: Sprywatyzować........ 19.02.12, 19:06
                            Oooo, ale Ci sie za chwile oberwie...
                          • yenna_m Re: Sprywatyzować........ 19.02.12, 19:11
                            ja tam jestem za, skonczy sie fikcja darmowego leczenia
                        • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 19:05
                          > ps. system numerkowy nie ma prawa dzialac bo opiera sie na zalozeniu ze beda go
                          > przestrzegac i efektywnie kontrolowac ludzie ktorzy nie maja ze soba zadnego z
                          > wiazku

                          Wywolywanie po nazwisku na pewno jest efektywniejsze, niemniej skoro systemy numerkowe sprawdzaja sie zarowno na poczcie jak i w kolejkach po ryby w Hiszpanii, to moze trzeba wprowadzic tylko maszyne wyswietlajaca numer.
                          • yenna_m Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 19:10
                            a też prawda
                            zwyczajnie nie pomyslalam o numerkomacie
                            • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 19:17
                              Numerkomat nie przyjmuje argumentow o niezwyklym pospiechu i o wnuczkach czekajacych w samochodzie etc. Jest bezduszna maszyna, ktorej nikt nie podskoczy. NIe wiem dlaczego nie stoi jeszcze na korytarzach w przychodniach wink.
                              • kosa.bar Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 20:53
                                Pomysł bardzo mi się podoba smile
                          • princess_yo_yo Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 19:27
                            o dokladnie, zapomnialam o tym pomysle, wprowadzic wyswietlacz nad gabinetem i po klopocie. bardzo dobry pomysl.
                        • kosa.bar Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 20:52
                          Hmm,sama nie wiem co powiedzieć na temat dyrekcji. Pacjenci narzekają,że nie mogą się dodzwonić bo telefon ciągle zajęty, poszłam więc to dyrektorki, zgłosiłam problem i zaproponowałam założenie jeszcze jednej linii. Ona problemu nie widzi, dodatkowego numeru nie będzie, tak jest u nas ze wszystkim.
                          • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 20:58
                            Hehe chyba byśmy się pochlastały jakbyśmy miały jeszcze jeden telefon.
                            Nie nadążamy z odbieraniem jednego telefonu/numeru, a co dopiero mieć jeszcze jeden.
                            Naprawdę nie zdążę dobrze odłożyć słuchawki jak już dzwoni.
                            A gdyby nawet były 3 numery to pacjenci i tak będą narzekali, że nie mogą się dodzwonić tongue_out
                            • duzeq Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 21:12
                              Hmmm, u nas bezduszna maszyna informuje mnie, ze dodzwonilam sie do przychodni i ze jestem np. 5 w kolejce.... prosi o cierpliwosc i gra muzyeczke.... potem informuje, ze jestem 4-ta i znowu muzyczka. I tak do momentu kiedy odbierze asystentka.
                              Na maszyne nie mozna sie wydrzec i to chyba jakos w ludzkiej mentalnosci jest zakodowane, ze wyjasnienie czegos oslabia agresywna reakcje - skoro slysze na poczatku, ze bylam 5-ta, a po ilus tam minutach wiem, ze jestem 3-cia, to domyslam sie, ze ktos tam faktycznie za biurkiem ma pare telefonow i nic na to nie moge poradzic. I czekam cierpliwie.

                              2 maszyny zalatwilyby juz pare problemow, widze... smile.
                              • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 21:20
                                Rejestracja w przychodni czynna od 8:00, a telefoniczna od 8:30.
                                Czasami włączamy telefon wcześniej i od razu słyszymy przepiękny za przeproszeniem "jazgot" ...."Dzwonię już od 7:00 rano i nikt nie odbiera !!!"
                              • princess_yo_yo Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 21:30
                                u mnie jest tak samo, nie da sie dyskutowac z maszyna, i jakos dajemy rade. czasem jest zajete, pewnie maszyna nie nadaza big_grin ale u mnie nie ma mozliwosci zeby przyjsc do lekarza w ten sam dzien kiedy sie dzwoni zeby sie zapisac. jesli sprawa jest bardzo pilna ozncza to ze stan jest na tyle powazny ze trzeba isc na izbe przyjec a tam recepcja zadaje odpowiednia serie pytan zeby ocenic kolenosc pacjentow, nie ma ze boli i juz, robienie awantury niczego nie zmienia wiec ludzie sie nie awanturuja big_grin
                            • yenna_m Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 21:19
                              niektore przychodnie wprowadziły rejestrację przez net - bardzo dobra sprawa, zmniejsza ilość telefonow znacząco
                            • kosa.bar Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 21:20
                              Wiem,że będą narzekaćwink Tylko,że nasza przychodnia jest ogromna i wielospecjalistyczna, myślałam o oddzielnych numerach do rejestracji specjalistycznej i poz. Swoja droga praca w rejestracji to piekło wink
                              • malgosiek2 Re: Ja mam rozwiazanie problemu. 19.02.12, 21:23
                                A to trochę co innego fakt.
                                Ja pracuję tylko w POZ i mam rodzinnych.
                                Tu faktycznie mądrze byłoby wprowadzić osobne numery dla specjalistów i osobne dla POZ.
                                U nas z reguły takie "molochy"mają osobne numery.
    • malwisul Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 19:55
      z tym że tylko zarejestrowani na dany termin mają prawo wejśc się nie zgodzę wcale......! ja sama byłam często w terminie gdzie powinno mnie nie byc, ale również sama wpuszczam takie osoby.... przykład- przyszłam z córką do gastrologa chociaż że córka miała termin dalszy- przewlekłe ale ZWIĘKSZONE krwawienie z dróg pokarmowych a do tego przyszły pocztą złe wyniki histopatologiczne i kilka innych takich zdarzeń przy których nie miałam problemu aby na już rozmawiac ze specjalistą i sama jak jestem w kolejce to też jak coś jest takiego to wpuszczam; w przychodni nie trzeba się rejestrowac na dany termin i się cieszę bo mała jak była w poprzedniej przychodni i przez tel słyszałam od lekarki że to nic złego, wszystko ok, nie trzeba się fatygowac itp (trwało to 5 dni) to jak 6 dnia stwierdziłam że uznają mnie za przewrażliwioną matkę i pojechałam na izbę przyjęc to mała pod kroplówki poszła i okazało się że to sepsa już.......... Dlatego nie robi na mnie wrażenia że ogólnie od święta (czasem często) siedzę w poczekalni x czasu. O przełożeniu terminu jestem informowana przez tel., jak ktoś nie poda? Jego sprawa. Jakiś czas temu zaczęłam pracę w szpitalu, pamiętam jak dziś jak przechodziłam korytarzem w jedną stronę- kolejka na IP ogromna i gdzieś tam pod koniec facet siedzi i trzyma się za brzuch z bólu; w drugą stronę (15min później) facet cały spocony i leży prawie, pół godziny potem przeszłam specjalnie bo nie dawało mi to spokoju a facet cały blady leży, trzyma się za brzuch, caaaały spocony i... czeka w kolejce!!! nikt z sąsiadów go nie wpuścił sad poszłam do lekarza, powiedziałam o co chodzi, lekarz wyszedł po niego i zabrał do zabiegowego. Słyszałam różne chamskie odzywki najpierw na temat pacjenta, potem lekarza (typu: na pewno ma znajomości) a po chwili pacjent wyjechał z zabiegowego na łóżku, spytałam o co chodzi- jedzie na cito (czyli na już) na blok operacyjny...... ale w innym szpitalu wcześniej pamiętam jak przyszłam do naszej byłej pani dr gastrolog na końcu zmiany w poradni (z rejestracji wiedziałam że jeszcze siedzi w gabinecie) wchodzę i mówię: -pani doktor ja mam taką pilną sprawę.... -jestem zajęta -ale pani doktor bo to bardzo pilne.. - ja mam papierkową robotę, do widzenia... - ale pani doktor to BARDZO PILNE! - niejasno się wyraziłam? DO WIDZENIA!! niestety prze to byłam z córką 14 raz w szpitalu sad Pamiętam też pierwsze zdanie naszej pani doktor, obecnej gastrolog: pani chyba przeszła już przez wszystkich gastrologów w naszym szpitalu, zdaje sobie pani sprawę że jestem ostatnia bo więcej już nie ma?? Po kolejnym znakomitym podejściu typu nie wiadomo co?, leczymy na alergię.... Leczymy się w Instytucie Matki I Dziecka smile Po wstępnej diagnozie spytałam czy jak już wiadomo mniej więcej co i jak to czy nie lepiej leczyc się teraz u naszej pani gastrolog bo jednak jest to strasznie daleko (dojazd zajmuje nam ok 6 godzin, nie wspomnę o kosztach, usłyszałam: -jak chce pani dalej męczyc dziecko zamiast leczyc to proszę bardzo.... Różni są lekarze raz lepsi, raz tacy co powinni zmienic zawód; ale tak jest chyba w prawie każdym zawodzie, co nie??
    • iceland.3 Re: Lekarze - święte krowy 19.02.12, 21:22
      Ja z lekarzami nigdy nie miałam najmniejszego problemu. Wiele razy mi pomogli. Lekarzy sie u nas w kraju nie szanuje. Ja wyjeżdzam do Emiratów(Dubai) i tam czekają na lekarzy pediatrów. Czekaja z otwartymi ramionami, z usmiechem na ustach, z zyczliwością, szacunkiem i z odpowiednim wynagrodzeniem;]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka