Dzwoni do mnie babcia i mówi, ze ciocia chce się ze mną spotkać. Bo się o moje małżeństwo martwi, bo (uwaga cytat): "Nie gotuję porządnych obiadów", porządny obiad to dwudaniowy obiad z rosołem i kotletem. No jaja jakieś, ręce mi opadły, ciotka to nie jest jakaś nawiedzona kura domowa, kobieta pracuje, sporo zarabia, utrzymuje rodzinę, swojego męża, raczej bym powiedziała, że kobieta sukcesu a nie kuchta. Czy to jest 21 wiek??
Pominę fakt, ze męża teraz nie ma w Polsce, a jak jest to gotujemy na zmianę, a nie tylko ja. Mięsa rzeczywiście nie gotuję, mąż nie jest wege ale też gotuje w domu bezmięsnie, tak żeby było też dla mnie. Absolutnie żadnych problemów na tym tle nie mamy, a ty wyskakuje ciotka, która mieszka w innym mieście, widzę się z nią raz na rok, u mnie w domu była ostatnio na moim slubie i chce m dobrych rad małżenskch udzielać