Dodaj do ulubionych

Rosół i małżenstwo

26.02.12, 20:51
Dzwoni do mnie babcia i mówi, ze ciocia chce się ze mną spotkać. Bo się o moje małżeństwo martwi, bo (uwaga cytat): "Nie gotuję porządnych obiadów", porządny obiad to dwudaniowy obiad z rosołem i kotletem. No jaja jakieś, ręce mi opadły, ciotka to nie jest jakaś nawiedzona kura domowa, kobieta pracuje, sporo zarabia, utrzymuje rodzinę, swojego męża, raczej bym powiedziała, że kobieta sukcesu a nie kuchta. Czy to jest 21 wiek?? uncertain
Pominę fakt, ze męża teraz nie ma w Polsce, a jak jest to gotujemy na zmianę, a nie tylko ja. Mięsa rzeczywiście nie gotuję, mąż nie jest wege ale też gotuje w domu bezmięsnie, tak żeby było też dla mnie. Absolutnie żadnych problemów na tym tle nie mamy, a ty wyskakuje ciotka, która mieszka w innym mieście, widzę się z nią raz na rok, u mnie w domu była ostatnio na moim slubie i chce m dobrych rad małżenskch udzielać uncertain
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 20:56
      Komuś się musi bardzo nudzić.
    • bez_seller Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 20:59
      Wielkie halo. Pieknie podziekuj cioci za rady i zyj dalej swoim zyciem.
      • iuscogens Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:09
        no wiem, że to niby nic wielkiego, ale strasznie mnie wkurza jak mi się ktoś w życie wtrąca.
        • bez_seller Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:45
          iuscogens napisał:

          > no wiem, że to niby nic wielkiego, ale strasznie mnie wkurza jak mi się ktoś w
          > życie wtrąca.

          Ty to nazywasz zyciem?
          • nabakier Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 22:27
            big_grin
        • to_ja_tola Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 16:51
          iuscogens napisał:
          strasznie mnie wkurza jak mi się ktoś w
          > życie wtrąca.



          98% ematek to robibig_grin
    • lilly_about Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:06
      Hmm... skoro nie widujecie się, to skąd ona wie, jak ty gotujesz? Czyżby jednak ktoś ciocię nasłał w imię słusznej sprawy?
      • iuscogens Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:08
        pewnie babcia, była u mnie na święta, kiedyś przesłała mi 100 zł z przeznaczeniem na kiełbasę dla małżonka uncertain
        • lilly_about Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:11
          Ha ha moja babcia też uważa, że jak chłop kiełbasy nie zje, to się nie naje.
        • czarnaalineczka Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:19
          pokaz babci wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11238416,Sprzedawali_sol_drogowa_firmom_produkujacym_kielbase.html?lokale=kielce
          a ciotka ci tylka zazdrosci wink
          • iuscogens Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:40
            babcia czyta tylko angorę i mity i fakty oraz działkowca więc źródło kiepskie tongue_out
    • tezee Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:10
      No własnie skoro ciotka nie mieszka za ścianą , nie macie wspolnego gospodarstwa domowego , nie ma między wami zależności to skąd ona ma takie szczegółowe info na temat twojego zycia /zawartości lodówki czy tego jak prowadzisz dom?
      Jeśli klepiesz o swoim życiu rodzinie a zwłaszcza takim ciotkom w menopauzie ze specyficznym charakterem to co sie dziwisz ze sie taka wtrąca i pozwala sobie względem ciebie na komentarze? Załoze się że w kazdej rozmowie gdy ta ciotka klotka naciera , coś sugeruje , ty sie jej tlumaczysz , a po cholerę?
      • iuscogens Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:19
        ale ja nic nie klepię, ja z ciotką rozmawiam raz na rok i to nie jedzeniu. Widzimy się jak przyjedzie do wawy idziemy gdzieś na kawę czy obiad, nic jej nie mówię co jemu, co kto gotuje. W życiu by mi to nie przyszło do głowy, ogólne rodzinie mówię mało, bo obieg informacji jest pierwszorzędny uncertain
        ale rodzina wie, że jestem wege i była u mnie babcia na święta, która cały czas nie może sie pogodzić z tym, że ja nie jem mięsa i go nie gotuję.
    • z_lasu Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:27
      Ale rozmawiałaś z ciotką? Nie. Rozmawiałaś z babcią. To prawdopodobnie jest babci interpretacja Twojego pożycia małżeńskiego i babci interpretacja zamiarów ciotki. A potem może się okazać, że nie w Paryżu tylko w Moskwie, nie samochody tylko rowery itd.
      • iuscogens Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:31
        W sumie może masz rację, może to jakieś przeinaczenie, choć babcia raczej nie ma tendencji do takich akcji i raczej nie byłoby w jej stylu, żeby coś wymyślać czy nadinterpretować po swojemu. Czuję się jak w 4 części "Samych swoich"
        • z_lasu Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 22:37
          Wiesz, raz jeden w życiu miałam taką sytuację (zasadniczo mam normalnych krewnych i znajomych smile ). Pewna koleżanka bardzo chciała zaingerować w moje życie i odwieść od planów (bardzo osobistych - okołodzieciowych) i jako wsparcie próbowała zaangażować moją przyjaciółkę, o czym mnie poinformowała (że niby przyjaciółka ma to samo zdanie w tej sprawie co ona i też do mnie w tej sprawie zadzwoni). Przyjaciółka rzeczywiście zadzwoniła niebawem i zahaczyła o temat, mi gul skoczył jak stąd na Hawaje, ucięłam rozmowę i zastanawiałam się co kobicie strzeliło do głowy po tylu latach przyjaźni, żeby mi się w życie wtrącać. Dopiero po jakimś pół roku, jak się spotkałyśmy przy dobrej butelce, to się wyjaśniło, że ona tylko chciała się dowiedzieć jak ja to widzę i co dokładnie planuję, bo jak jej tamta naopowiadała, to rzeczywiście film sensacyjny wyszedł big_grin Więc się chciała dowiedzieć u źródła... smile

          Może ciocia coś rzuciła, że się wybiera do Ciebie, albo cóś, a babcia uznała to za poparcie dla sprawy, którą ją gnębi smile
    • wuika Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:30
      Bo widzisz, skoro droga ciocia widzi Cię raz do roku, to nie jest skażona bezpośrednim stykiem z Wami na co dzień, posiada zatem szerszy ogląd na sprawę. Widocznie z pewnego oddalenia kiepski stan Twego małżeństwa jest lepiej widoczny wink Troszczy się o Ciebie, stąd te ciekawe uwagi.
      • iuscogens Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:39
        troszczy się to pewne, do tego jest z gatunku tych wszystko-lepiej-wiedzących, a to przy dobrych intencjach mieszanka wybuchowa, lubię ją, żeby nie było, ale się zbulwersowałam tongue_out
    • peggy_su Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:31
      Założę się, że ciotce nic do Twojego małżeństwa i Twojego gotowania. To babcia się martwi i chciała się powołać na jakiś inny autorytet. Że niby babcia sie wcale nie wtrąca, ale skoro już nawet ciotka się martwi... taka życiowa, zaradna kobieta, to coś w tym musi być.
      • iuscogens Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:33
        Babcia się i tak wtrąca, ale jest przy tym strasznie kochana i wiem, że intencje ma dobre smile
        • imasumak Wiesz, a ja sie trochę martwię o Ciebie ;) 26.02.12, 21:45
          A wiesz dlaczego? Jesteście młodym związkiem, teraz Twój mąż na dodatek w rozjazdach i problemu na razie nie ma, albo go nie widać. Jeśli dobrze zrozumiałam, on mimo że nie jest wege, dostosowuje się do Ciebie, Ty do niego nie. Teraz nie ma z tym problemu, ale z czasem może na tym tle zgrzytać - rozumiesz, taki brak symetrii wink. Na Twoim miejscu ugotowałbym mu czasem coś mięsnego, albo zasugerowała, żeby gotował dla siebie co chce. smile
          To tyle tytułem refleksji nad kwestią żywieniową w Twoim związku wink
          • iuscogens Re: Wiesz, a ja sie trochę martwię o Ciebie ;) 26.02.12, 21:53
            Czy ja wiem czy 7 lat to tak mało?? Mój mąż jest wszystkożerny, dla niego ma być dużo i smacznie, tony mięsa wpycha w niego teść jak tylko się u niego pojawi, czyli jak jest w domu, przyjamniej raz na tydzień, ba teść jest z opcji mojej babci i mu zawsze mięsną wałówkę robi ze sobą. Naprawdę on nie jest stłamszony, jemu to smakuje smile
            Ba siedzi teraz w super mięsnym kraju i jak wraca do domu to twierdzi, ze nie może doczekać się wege kuchni bo mięso tam je na okragło.
            • imasumak Re: Wiesz, a ja sie trochę martwię o Ciebie ;) 26.02.12, 22:05
              Małżeństwem jesteście 7 lat? Ja wiem, że wcześniejsze mieszkanie się też liczy, ale to jednak nie to samo wink.
              Oczywiście może tak być, że problemu z tego nigdy nie będzie - ja tylko tak sobie głośno myślałam na ten temat, bo w sumie głupio by było, żeby kotleta szukał gdzieś poza domem, prawda? wink.
              Ale ostatecznie przecież będziesz chyba widziała, jeśli mężowi coś się zacznie zmieniać w temacie.
        • sadosia75 Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:45
          Kochana bo Babcie od tego są wink żeby się czasem wtrącić ale żeby je kochać mimo wszystkowink
          moja np. póki Pana Henryka nie poznała i na randki nie zaczęła chodzić to mi dzień w dzień mówiła, że mąż to musi mieć dobry obiad i dobry sex! codziennie big_grin
          • iuscogens Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:54
            No babcia to ja wiem, ale teraz nadciagają posiłki w postaci cioci wink
    • nanuk24 Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:56
      babcia jak babciawink ale co powiesz na to, ze moja mama(po 50) jak tylko widziala mojego meza mieszajacego w garach, szczerze go przepraszala, ze tak mnie zle wychowala. Bo jakze to tak? Prawdziwy mezczyzna, zeby gotowal, a ja w najlepsze uwazam to za cos oczywistego i normalnego?wink
      • iuscogens Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 21:58
        Moja babcia chyba nie zarejestrowała tego, że mąż gotuje, bo jak była na święta to przejęła pełnię władzy nad kuchnią i nikt inny nie miał tam wstępu smile Ale podejrzewam, ze też byłaby zbulwersowana.
        • tezee Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 22:03
          ja rozumiem ze pewne rzeczy mogą nas dziwić , możemy myślec krytycznie o jakims stylu zycia przyzwyczajeniach innych niż nasze , innych niż te ktore uważamy za dobre słuszne ale komentowania tego , wtrącania się no za cholerę nie rozumiem w stosunku do dorosłych ludzi.Jakbym sie miała zawieścić na mojej rodzinie to tez mi sie wiele nie podoba , to że moja ciotka przekarmia sie tymi domowymi obiadami i deserami ,żre na potęgę a już nie mieści się w drzwiach ale przeciez nie będe jej telefonicznie czyniła uwag na temat tuszy i robiła pogadanki żeby ograniczyła jedzenie , litości...
    • sueellen Re: Rosół i małżenstwo 26.02.12, 22:16
      Ciotki maja czasem dziwaczne pomysly. Kiedy bylam chyba w 8 miesiacu ciazy moj m poszedl na impreze. Mnie sie nie chcialo. Wydzwanial pol nocy pytajac czy wszystko ok i zapewniajac ze juz sie zbiera. Z kazdym telefonem "juz sie zbiera" wychodzilo bardziej bekoczaco. W koncu telefon wylaczylam. Juz wiedzialam, ze wruci dopiero nastepnego dnia po poludniu jak sie wyspi i wytrzezwieje. Rano oczywiscie obudzilam sie sama w domu, poszlam na zakupy dzieckowe do CH . Wrocilam dobrze po 16:00 ale nadal go nie bylo. Zadzwonil jego ojciec, a ja wypalilam jak glupia, ze wyszedl wczoraj na impreze i nie wrocil smile. Co sie dzialo potem, glowa mala. Telefon za telefonem od roznych osob, wydzwanianie po siostrach, szwagrach i kuzynach i ogolne poszukiwania gdzie ONI (bo okazalo sie ze wiecej osob zaginelo tej nocy - nic dziwnego - wspolnie imprezowali, wspolnie odsypiaja).
      W koncu, kiedy m juz laskawie wrocil do domu, zadzwonila jego ciotka z wykladem na temet przyzwoitego zachowania sie, odpowiedzialnosci i w ogole z zyciowymi radami rodzicielskimi, partnerkimi i w ogole.
      • nabakier Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 07:31
        Trochę się nie dziwię tym reakcjom. Bo ciąża to -było nie było - nie całkiem stan, który można monitorować na pewniaka. Wnoszę, że pełna prawidłowa fizjologia ciążowa u Ciebie- podziwiać. Ale starsze pokolenie wie, że może być różnie. i że zdrową zasadą jest nie zostawiać kobiety w ciąży samej w domu.
        Ja taką zasadę mam. Nie zostawia się chorych osób samych w domu, i kobiet w ciąży. Moje dziecko przeżyło, bo ktoś był w domu. A nie musiał, bo "było ok". Dopóki nie przestało być ok, a przestało być nagle. od tej pory nigdy przenigdy już nie zostałam sama. ale to się rozumie, jak się przeżyje to nagłe przejście od stanu ok do nie-ok.
        I taką interwencję rodziny uważałabym za uzasadnioną, interwencję w sensie wyrażenia swojego stanowiska w sprawie.
        • kropkacom Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 07:44
          Dziewczyna nie mieszka w środku lasu i jakby co to może pomoc wezwać. Nie cierpię wtryniania się w cudze, dobre życie. Mogę uprzejmie wiele znieść, ale w duchu nie znoszę.
          • nabakier Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 08:51
            Może nie dać rady wezwać pomocy. Jak dostanie krwotoku albo jej zacznie rozrywać szew (są takowe), to tylko leżenie i to z nogami do góry, a nie żadne latanie po telefonach. O to chodzi.

            Też nie cierpię wtrącaczy, i mam szeroki pierścień buforowy wobec mojego życia. Ale takie jak powyższa sytuacje są wyjątkowe.
            • kropkacom Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 13:07
              Dorośli ludzie, którzy nie są w opałach, nie potrzebują takiej troski. Co dziwne jak troska by się przydała wszyscy zapominają jak masz na imię.
              • nabakier Re: Rosół i małżenstwo 28.02.12, 07:55
                Ludzie bywają w opałach, także zdrowotnych. Nic w tym dziwnego czy wyjątkowego. zakładają też rodziny i z rodzin pochodzą. słowem, rodziny nie są tylko dla zdrowych i nie w opałach. I jak najbardziej powinni móc na nie liczyć w takich sytuacjach.
        • kura28 Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 14:49
          Wiele ciężarnych jest na zwolnieniu po kilka miesięcy, w skrajnych przypadkach przez całą ciążę. Mężowie musieliby masowo rezygnować z pracy żeby przypadkiem żony w ciąży samej w domu nie zostawiać.
    • anorektycznazdzira Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 07:44
      A Ty jesz wegetariańsko? To pewnie o nawrócenie na dietę mięsną Ciebie a nie o żołądek męża chodziwink
    • nabakier Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 08:53
      W mojej rodzinie takie uwagi są nie do pomyślenia. Po prostu. Nikt- matka, ojciec, ciotka, pociotka, kuzynka, nikt się objawi z czymś takim.
      Jakoś tak mamy, ze nie trzeba się o to upominać.
    • default Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 09:07
      Też podejrzewam, że Twoja rodzina martwi się Twoim weganizmem, bo starszym osobom ciężko uwierzyć, że taka dieta jest zdrowa i kompletna. Nawiązanie do szczęścia małżeńskiego zapewne zostało użyte dla wzmocnienia dramatyzmu i siły argumentu wink Moja córka ponad 10 lat była wegetarianką i ja ciągle wysłuchiwałam od mojej matki zatroskanych pytań o jej stan zdrowia.
      A tak nawiasem mówiąc - dobra kuchnia to coś, co faceta ogromnie przywiązuje do kobiety, na Waszym, wczesnym etapie związku nie ma to takiego znaczenia, ale z upływem lat panowie coraz bardziej sobie to cenią.
    • klubgogo Re: Rosół i małżenstwo 27.02.12, 21:00
      A mój powiedział, że niedziela bez rosołu, to nie niedziela.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka