nenia1 Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 00:05 Nie, nie zgadzam się z takim obrazem, ale mogę mówić tylko za siebie. Owszem, słyszę powszechne narzekania kobiet, ale przychylam się do zdania, że w dużej mierze same kobiety kurczowo trzymają się roli "niezastąpionej strażniczki ogniska domowego". "To zwykle ona chodzi na zwolnienia, kiedy dziecko jest chore, to najczęściej ona zwalnia się z pracy wcześniej, żeby zdążyć odebrać dziecko z przedszkola" Pytanie, dlaczego tak robi. Najczęściej pada odpowiedź, że dlatego, że mąż więcej zarabia. Ile jednak nawet tu na tym forum padało wypowiedzi, że kobiety wolą jak mąż zarabia wiecej, bo źle by się czuły w odwrotnym modelu. Kobiety za bardzo dbają o fasadę "jak mnie widzą" na zewnątrz, a to pochłania mnóstwo czasu i energii, czyli jestem wystarczająco idealną żoną, matką, córką, pracownicą. Brakuje im troski o sobie, o wnętrze. Mało która ma ciekawe hobby, to na prawdę smutne, ale większość znanych mi kobiet koncentruje się na pracy, domu i dzieciach. I to wszystko. Są tak idealne i niezastąpione, że zabierają facetom całą powierzchnię do działalnia. Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 09:08 hmm, ja zajmuję się praniem, sprzątaniem, zakupami dla dzieci, męża i do domu, ogrodem i samochodami. do tego księgowością, wszelaką dokumentacją i sprawami administracyjnymi. wszystko bez fanatyzmu, ale w większości jest na mojej głowie. mąż potrafi fantastycznie zająć się dziećmi, posprzątać, ugotować, zrobić pranie i poprasować (tylko on prasuje) ale nie robi tego często (no dzieciakami zajmuje się codziennie wieczorem na równi ze mną). tylko że on ma ciężką pracę wymagającą również dużego wysiłku fizycznego a ja studiuję, pracuję na pół etatu lub, jak obecnie, jestem na macierzyńskim. przez pół roku mąż pracuje po 10 - 12 godzin dziennie, drugie pół po 4-5, więc u nas podział obowiązków zależy od pory roku. gdyby mąż pracował 8 godzin dziennie w biurze pewnie wszystko by wyglądało inaczej, ale nie wiem też czy bym wytrzymała z takim "biurowym panem". znam za to małżeństwa gdzie kobiety przejmują męskie role pracując i zarabiając więcej niż partner, który ma na głowie cały dom i, na ogół, żonę niezadowoloną z męża i wiecznie gderającą że mąż jest za mało męski (zaraz po tym jak go opieprzy ze niedokładnie poskładał ubrania dzieci w szafie). i żeby nie było - jestem za całkowitym równouprawnieniem kobiet i mężczyzn i równym podziałem obowiązków, ale to nie znaczy że należy każdy obowiązek wykonywać wspólnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 09:37 esr-esr napisała: > znam za to małżeństwa gdzie kobiety przejmują męskie role pracując i zarabiając > więcej niż partner, który ma na głowie cały dom i, na ogół, żonę niezadowoloną > z męża i wiecznie gderającą że mąż jest za mało męski (zaraz po tym jak go opi > eprzy ze niedokładnie poskładał ubrania dzieci w szafie). Otóż właśnie, pięknie przytoczylaś przykład, o ktorym pisałam w moim poście. Kobieta przejmuje męskie role bo pracuje i zarabia WIĘCEJ niż partner. Do tego bajka z morałem jak to się źle kończy (pani gdera i jest niezadowolona) Kobiety same z chęcią ładują się w niewolnictwo ekonomiczne, przekonane, że porządek świata opiera się na przewadze mężczyzn, kiedyś fizycznej, obecnie ekonomicznej. Bo to takie męskie jak pan zarabia więcej. Jak mniej to trzeba nim pogardzać. Nie dziwota, że z takim myśleniem kończą jak panny służące. Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 13:06 albo Ty nie zrozumiałaś mnie, albo ja Ciebie. przytoczony przeze mnie przykład opiera się właśnie na przewadze ekonomicznej, bo koleżanki moje zarabiając więcej uważają, że ich mężowie zajmujący się domem więcej niż one (bo np. pracują krócej, bądź w innych godzinach i wcześniej są w domu) są beznadziejni jako faceci ponieważ nie spełniają ich wizji faceta super męskiego, zarabiającego krocie i jednocześnie z uśmiechem zajmującego się domem, czyli mąż ma spełniać obie role - męska i kobiecą bo ona przecież zarabia. i dlatego właśnie gderają, że ich mężowie są beznadziejni. wysłuchałam ostatnio kilka takich żali kobiet gardzących swoimi mężami pracującymi w domu (w sensie prac domowych). ja uważam, że zarobki nijak się mają do podziału obowiązków w domu bo są różne zawody i każdy z nas po swojej pracy jest inaczej zmęczony, np nie wyobrażam sobie żeby np. operator ciężkiego sprzętu, hutnik czy górnik przodowy miał siłę myć okna po powrocie do domu, tak samo jak rozumiem że przedszkolanka może mieć ochotę na odpoczynek od dzieci. i dlatego to ja, wykonująca pracę umysłową przed komputerem w domu, koszę trawę i myję samochód a nie mój mąż, który zsiadł własnie z kombajnu po 10 godzinach koszenia. i odwrotnie - ja siedzę teraz z dziećmi i wieczorem lubię zrobić coś fizycznego, a mąż bawi się z dzieciakami. i robimy to niezależnie od naszych dochodów (w końcu jesteśmy małżeństwem i dochody mamy wspólne). Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: "Matka Polka ma dość." 08.03.12, 09:20 Nie, u nas nie jest tak jak opisano w artykule. Żeby nie było, ustawienie relacji zabrało nam (i w pewnym sensie nadal zabiera) dobre kilkanaście lat. I nie żeby mój mąż był jakimś konserwatywno-patryjalchalnym burakiem, był raczej tumiwiśmym-anarchistyczo-przedopieszczonym przez kobiety w rodzinie małolatem. Opierdzielał się nie dlatego, że ja-kobieta miałam coś robić, tylko szczerze dlatego, że nie widział sensu w robieniu wielu rzeczy, więc nie miał zamiaru tracić na nie sił witalnych, tudzież zawsze stawiał pracę i swój rozwój na najpierwszym planie. Obecnie tak dzielimy się obowiązkami, że jest relatywnie (bo jak? linijką to mierzyć?) po równo. I tak np. ja, z racji mego wstrętu do kolejek w przychodniach, prawie w ogóle nie chadzam z dzieckiem do lekarzy, ani nawet specjalnie tego nie pilnuję. Z drugiej strony, ta przeszłość i jej skutki: gdy trzeba było mi robić intensywnie karierę, akurat małżonek albo nie bardzo się garnął do współdziałania w prowadzeniu domu, albo nie miał czasu, bo sam intensywnie robił karierę (pacz wyżej). I teraz jestem kilka lat do tylu i w ogóle w czarnej dupie. Ale co mam mówić? że w jak była taka, albo inna okazja zawodowo-rozwojowa, to pan mąż nie był idealnym mężem? Teraz mimo, iż pan mąż w moim odbiorze zbliża się do ideału (serio, naprawdę, szczerze), i tak co przepadło, przepadło, i #^&* Odpowiedz Link Zgłoś