Koleżanka z pracy w rozmowie ze mną powiedziała o innej koleżance, że jest damą. Skrzywiłem się na to, ale myślę, że wiem, o co jej chodziło. Ta wspólna znajoma przychodzi do pracy zawsze bardzo elegancko ubrana - ale nie "profesjonalnie" elegancko, ale prawie "wieczorowo" elegancko - ma też pełny makijaż, perfekcyjną fryzurę, biżuterię, zawsze buty na wysokim obcasie i pończochy. Przy tym wygląda tak każdego dnia i w każdych okolicznościach. Czasami przed ważnym deadlinem musimy zostać w biurze do późna i pracować na pełnych obrotach - koło 21:00 ja już jestem rozchełstany, mam wypieki na policzkach, każdy włos sterczy w inną stronę i najpewniej zdołałem się oblać kawą; podobnie reszta zespołu. Ale nie ona - nawet jeśli siedzimy w biurze trzynastą godzinę, mamy coraz mniej czasu, a klient stoi za drzwiami - ona wygląda, jakby wyszła spod igły. Nie mam pojęcia, jak to robi. Jest przy tym bardzo pewna siebie, odrobinę wyniosła i trzyma dystans.
Ja tymczasem prędzej powiedziałbym, że damą jest ta koleżanka, z którą rozmawiałem - elegancka, ale stosownie do okazji, zadbana, ale naturalna, ma wdzięk, ładnie się porusza (co na wysokich obcasach jest prawie niemożliwe), jest przy tym bardzo pomocna i koleżeńska, potrafi się z każdym dogadać, zawsze mówi o innych dobrze i wszyscy mamy do niej ogromne zaufanie. Kiedy powiedziałem jej, że jak dla mnie, to ona jest damą, wyraźnie się zawstydziła i opuściła wzrok, co też mi do damy pasuje.

Może jestem stronniczy, bo cenię naturalność, ale takie jest moje pierwsze wrażenie.
Ale tak ogólnie, unikałbym używania pojęcia "dama" - wydaje mi się, że jest przestarzałe i już niepotrzebne. A może dlatego, że dama kojarzy mi się ze zrównoważeniem, a ja lubię ludzi narwanych.
A kim według Was jest dama? Stosujecie jeszcze to pojęcie? Z moich dwóch koleżanek wskazalibyście Królową Śniegu czy Księżną Dianę?
Dla wytrwałych piosenka, która zawsze mi się kojarzy, gdy słyszę słowo "dama" ("Three Times A Lady"):
www.youtube.com/watch?v=5jLvnuf10uU&feature=BFa&list=HL1332860213&lf=mh_lolz
(Jak na mój gust trochę tu za dużo tego "I love you", ale refren zapada w pamięć).