Dodaj do ulubionych

miłosierne podejście do zwierząt

13.04.12, 19:58
Spotkałam się ostatnio dwukrotnie z taką sytuacją, że ktoś chce uratować zwierzę - raz konia, który przeznaczony był do rzeźni, a innym razem ciężarną kotkę - i nie mając co ze zwierzętami zrobić, na siłę niemal, grając na wyrzutach sumienia, wciska stworzenia mojemu znajomemu , mówiąc "bo ty masz warunki, bo ty mieszkasz na wsi". Zastanawiam się dlaczego ludzie chcą być tacy dobrzy, miłosierni, wrażliwi na krzywdę, robią to kosztem drugiego człowieka. Po pierwsze ktoś tymi uratowanymi zwierzętami będzie się musiał zajmować oraz dodatkowo generuje to jednak wydatki (karma, weterynarz itd.). Dlaczego zatem wszystkie te miłosierne osóbki, które nie mają wprawdzie możliwości powiedzmy lokalowych, nie zaproponują układu - "zwierzę będzie u Ciebie ale ja ponoszę wszelkie koszty z nim związane". Sprawa zakończyła się tak, że po moich namowach koń nie został przyjęty i nie wiem co dalej owa osoba ratująca go wymyśli. Mojego znajomego zwyczajnie nie stać na to, by żywić konia, mimo, że mieszka na wsi. Koń generuje ogromne koszty i wymaga stałej opieki. Oczywiście teraz jesteśmy be i niewrażliwi na krzywdę zwierząt ale ja mam to w nosie. A mechanizm jest prosty - każdy chce być miłosierny i litościwy dla stworzeń ale najlepiej niech to będzie kosztem bliźniego swego.
Obserwuj wątek
    • anyx27 Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:04
      To tak jak z tymi miłośnikami zwierząt, którzy kupują psy, a potem te biedne pieski siedzą same w mieszkaniach po 8-10h na dobę, do tego, jeśli już wychodzą na spacery (znam takie, co nie wychodzą), to tylko na smyczy, często 5 min rano i wieczorem, nie ma mowy o wybieganiu. To są miłośnicy zwierząt właśnie...
      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:07
        żeby nie było to sama się tym koniem pomagałam zajmować przez 3 dni. W tym czasie miłosierna ratowniczka nie zjawiła się ani razu. W końcu mnie nerw strzelił i koń został dzisiaj odebrany i szukają mu innego miejsca i innych naiwnych.
      • platynowa_kostka_rubika Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:10
        > a potem te biedne pieski siedzą same w mieszkaniach po 8-10h na dobę

        Taak, na pewno lepiej jest im w schronisku. Tam w ogóle nie siedzą same, a i przestrzeni mają, że hoho! O dobrej jakości karmie i pieszczotach nie wspominając.

        Dzieci też muszą spędzać 8 h bez rodziców, jeśli oboje rodzice pracują. Nie jest to sytuacja idealna, ale trudno, żeby z tego powodu nie mieć dzieci.
        • hellulah Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 22:01
          Dzieci nie litość bogów nie siedzą same, są z opiekunką, babcią, w przedszkolu, w szkole, na świetlicy. Nastolatki czasami siedzą same, ale nie dzień po dniu i nie bez kontaktu z innymi ludźmi.
      • iuscogens Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 23:40
        Bo miłośnicy zwierząt wiedzą, że lepsze jest 8-10 godzin samemu w domu (choć moje sobie w trójkę siedzą w domu) niż 24 godziny na dobę w klatce metr na metr w schronisku. Musiałam raz dać psy na parę dni do hotelu. Jeden z nich nic nie zjadł przez ten czas, tylko trochę pił, leżał smętnie, a jak wrócił do domu, w którym jednak nie jest cały czas z człowiekiem, bo nam niestety pieniążki z nieba nie spadają, to nagle odżył i jeść zaczął. I wszystkie przez godzinę ze szczęścia podskakiwały i jak szalone latały do mieszkaniu, żeby wszystko obwąchać. Miały możliwość wybiegać się w hotelu, tylko dziwne, że jakoś nie chciały.
        • anyx27 Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 11:05
          iuscogens napisał:

          > Bo miłośnicy zwierząt wiedzą, że lepsze jest 8-10 godzin samemu w domu (choć mo
          > je sobie w trójkę siedzą w domu) niż 24 godziny na dobę w klatce metr na metr w
          > schronisku.

          Jasne, że mniejsze zło jest lepsze, ale to nadal nie jest dobro. Jeśli pies ma siedzieć dzień w dzień po 10h sam, to po co w ogóle kupować go i męczyć. Pies to zwierzę stadne, nie mówiąc już o konieczności wychodzenia min. 3 razy dziennie na spacery.
          • iuscogens Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 11:11
            Ja nie kupuję zwierząt, ogólnie kupowanie rasowych w sytuacji gdy w schroniskach jest tyle bezdomnych nie uważam za mądre. Wiem, gdzie by skończyły moje, gdybyśmy ich nie przygarnęli - albo w schronisku albo by się tułały gdzieś po działkach, głodne, bite. To nie jest przesada. Mój mały rudzielec trafił do nas, bo jego właściciel go butem skopał (psa 9-kilowego) i miał uszko złamane i oczy uszkodzone. Inny trafił do mojej mamy, bo go właściciel do studni wrzucił.
            • kawad Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 13:27
              Kotkę zgłoście na miau.pl, a jeśli nie jest za późno to sterylizacja aborcyjna jest tu jak najbardziej wskazana.
            • anyx27 Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 17:36
              Szlachetnie, tylko na przygarnięcie psa powinni decydować się ludzie, którzy mogą zapewnić mu warunki, jakich potrzebuje. Jasne, ze w schronisku psiaki są biedne, osobiście zalewam się łzami na ich widok, ale tym bardziej taki pies potrzebuje odpowiedzialnego właściciela. Pies zabrany z takich warunków potrzebuje obecności ludzi, opieki, a nie kolejnego stresu.
              • figrut Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 19:38
                > Szlachetnie, tylko na przygarnięcie psa powinni decydować się ludzie, którzy mo
                > gą zapewnić mu warunki, jakich potrzebuje.
                Znaczy się, że lepiej, aby te psiaki wegetowały w schronisku do śmierci, byle by nie wziąć ich pod swoje skrzydła do domu, bo nie jest w stanie się im zapewnić kontaktu z człowiekiem przez minimum 20 godzin na dobę. Czy Ty kiedykolwiek byłaś w schronisku i widziałaś, ile jest tam psów i ile z nich musiałoby znaleźć takich właścicieli ?
                Jasne, ze w schronisku psiaki są bie
                > Pies zabrany z takich warunków potrzebuje o
                > becności ludzi, opieki, a nie kolejnego stresu.
                Znaczy się, że ja moje psy karmione najtańszą karmą z biedronki powinnam oddać do schroniska, aby tam oczekiwały na "odpowiedniego właściciela z odpowiednimi warunkami", a nie jadły u mnie najtańszą karmę i przebywały przez większość dnia w kojcu, bo nie stać mnie na więcej, a jednak chcę zapewnić moim psom dom, który znają od szczeniaka. "Mądre", bardzo "mądre" jak zwykle zresztą w Twoim wydaniu Anyx.
                • beti222 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 16:10
                  Figrut, ja myślę, że każdy człowiek wie, że lepszy jest dom skromny, który może nie zapewnia max. czasu i kasy, ale za to zapewnia dużo miłości i opieki niż schronisko lub niebezpieczna tułaczka w okolicach ruchliwych tras. Mam wrażenie, że osoby piszące o tym, że psu tak źle w domu pod nieobecność właściciela piszą to tylko dlatego, że wygodniej im tak myśleć. Pieski w schronisku wyciskają łzy z oczu, no ale wzięcie psa, kiedy się pracuje to przecież dla niego takie straszne i łatwiej jest przejść dalej obojętnie, wycierając sobie płynące po policzku łzy takim właśnie tłumaczeniem.
                  Sama mam psa ze schroniska i mimo, że jest w domu 8 godzin sam to i tak widzę jak się zmienił od momentu kiedy go wzięliśmy. Jest czysty, zadbany, najedzony, wygłaskany, wyspany i szczęśliwy. Kiedy go braliśmy wyglądał jak kupka nieszczęścia, był zrezygnowany i sprawiał wrażenie jakby mu było wszystko jedno, a teraz to jest pies, który potrafi cieszyć się z życia. No ale ja wyrodna jestem, bo w schronisku sobie miał psie towarzystwo i kojec na zewnątrz, a u mnie męczy się na posłaniu w mieszkaniu, nie ma towarzystwa przez kilka godzin (bo niektórym się chyba wydaje, że w schronie to psy mają człowieka na wyłączność 24h).
              • franczii Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 10:01
                Czyli psa moga miec tylko zasobni rentierzysuspicious
              • ulas123 Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 17:16
                > Jasne, ze w schronisku psiaki są bie
                > dne, osobiście zalewam się łzami na ich widok,

                dużo im z tego zalewania łzami przyjdzie...
                • anyx27 Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 20:40
                  ulas123 napisał:

                  > > Jasne, ze w schronisku psiaki są bie
                  > > dne, osobiście zalewam się łzami na ich widok,
                  >
                  > dużo im z tego zalewania łzami przyjdzie...

                  Staram się pomagać, kupuje karmę itd. Ale jestem odpowiedzialna i jeśli nie mam warunków, to nie biorę takiego psiaka do siebie. A moze mam wziąć i skazać go potem na siedzenie w warunkach, o których pisałam wcześniej? Albo komuś podrzucić, o czym pisala autorka wątku?
                  • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 20:49
                    anyx27 napisała: Ale jestem odpowiedzialna i jeśli nie mam
                    > warunków, to nie biorę takiego psiaka do siebie.


                    otóż właśnie to. Ale przecież najlepiej zabrać , podrzucić komuś, a potem się egzaltować nad swoim cudownym serduszkiem i opowiadać znajomym jaka to szlachetna jestem, bo jakiegoś stworka uratowałam (a że chamsko komuś na łeb problem zwaliłam, to już można przemilczeć).

                    Uwielbiam mojego znajomego, ale jego brak asertywności w kwestii tego kota mnie dobił. Teraz on lata nad kociakami, a pani nadal nie ma. Ma być dzisiaj. W ten sposób on już wcześniej dwa koty przygarnął. Konia jakoś się w końcu pozbył. Tej babie przez tydzień psa pilnował już któryś raz z rzędu, bo ona "czuje świat inaczej i kocha wyjazdy". Podła menda jedna!!
                    • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 20:57
                      ostatnio jak jej tego psa tydzień pilnował, to ona zachwycona przyjechała z wypoczynku i mu podarowała w podzięce butelkę szampana.
                      Niech idzie i da psa do psiego hotelu, to zobaczy ile taka zabawa kosztuje.
                      A ten znajomy, no lubię go bardzo , ale mi ręce opadają, bo on nie umie jej odmówić. Chłop jak dąb, prawie 2 metry, a jak ma powiedzieć "nie" to nie umie i potem do mnie dzwoni i się o rade pyta. A mnie nerw trzepie. Ostatni raz wdałam się w ogóle w dyskusję. Następnym razem niech załatwia swoje sprawy sam!!! Kociaczki słodkie, wielkości małej dłoni, trzy pręgowane, a jeden biały.
                    • nangaparbat3 Re: miłosierne podejście do zwierząt 17.04.12, 19:26
                      Niech zgadnę - durzy się w "tej mendzie"?
                      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 17.04.12, 19:31
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Niech zgadnę - durzy się w "tej mendzie"?

                        nie sądzę, bo ona ma męża. Ale, z drugiej strony, bo to problem w dzisiejszych czasach taki mąż wink
                        • nangaparbat3 Re: miłosierne podejście do zwierząt 17.04.12, 19:56
                          W każdych czasach można sie było durzyć w mężatce, to nawet baaaaardzo w cenie było, z różnych względów.
                          • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 17.04.12, 19:58
                            no fakt, bo dyskrecja zapewniona wink
                • beti222 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 16:11
                  ulas123 napisał:

                  > > Jasne, ze w schronisku psiaki są bie
                  > > dne, osobiście zalewam się łzami na ich widok,
                  >
                  > dużo im z tego zalewania łzami przyjdzie...

                  Dokładnie ulas123, zgadzam się z Tobą. Zalewać się łzami na widok smutnego psa w klatce, jakież to szlachetne, no ale wziąć psa do domu, gdzie wszyscy pracują, toż to okrucieństwo. Brak mi słów.
                  • anyx27 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 19:02
                    beti222 napisała:

                    > Dokładnie ulas123, zgadzam się z Tobą. Zalewać się łzami na widok smutnego psa
                    > w klatce, jakież to szlachetne, no ale wziąć psa do domu, gdzie wszyscy pracują
                    > , toż to okrucieństwo. Brak mi słów.

                    Dla mnie okrucieństwem jest to, co obserwuję u siebie w okolicy. Pieski, które nie wychodzą na podwórko, bo są małe i nie potrzebują się wybiegać, pieski, które siedzą po 10h same, bo praca. Tak, dla mnie to okrucieństwo. Ja na psa zdecydowałam się dopiero, gdy wiedziałam, że bedzie sam najwyżej 2 razy w tyg po max 5-6 godzin (nie liczę nieobecności w domu 1-2h w ciągu dnia), gdy bedę mogła poświęcić na spacery min. godzinę dziennie i gdy będę mieć ogródek. Niestety psy w miastach mają często o wiele gorzej, gdy trafiają do pseudomiłośników, niż psy na wsi.
                    • beti222 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 19:59
                      Niewychodzenie z psem na spacer "bo mały" to osobna kwestia i totalnie bezmyślna. Co do reszty pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić. Pies sam w domu przez 8-9 godzin, ale mający kochających i ciepłych ludzi, którzy się o niego troszczą, ma o wiele lepiej niż ten sam pies siedzący w schroniskowym kojcu z pięcioma innymi psami, mający człowieka raz na tydzień przez 15 minut. Do tego dochodzi jeszcze kwestia posiadania "swojego człowieka" i swojego miejsca, miski i dachu nad głową. Najważniejsze jest jednak to, że pies domowy, nawet siedzący te 8-9 godzin sam, kiedy jest u dobrych ludzi, ma pełną opiekę, zarówno weterynaryjną, żywieniową jak i emocjonalną, czyli wszystko co potrzeba, a że idealnie nie jest, bo człowiek nie siedzi z psem non stop to trudno, taki pies i tak ma o wiele lepiej niż schroniskowy.
                    • falka32 Re: miłosierne podejście do zwierząt 18.04.12, 22:41
                      Tak, dla mnie to okrucieństwo. Ja na psa zdecy
                      > dowałam się dopiero, gdy wiedziałam, że bedzie sam najwyżej 2 razy w tyg po max
                      > 5-6 godzin (nie liczę nieobecności w domu 1-2h w ciągu dnia), gdy bedę mogła p
                      > oświęcić na spacery min. godzinę dziennie i gdy będę mieć ogródek.

                      Jeżeli mowa o psach schroniskowych, to powyższa logika jest zbliżona do "oddam nieplanowane dziecko do domu dziecka, bo mieszkam w kawalerce a przecież dziecko musi mieć swój pokój i okrucieństwem wobec niego będzie je wychowywać w tej kawalerce."
                      • anyx27 Re: miłosierne podejście do zwierząt 19.04.12, 11:35
                        falka32 napisała:

                        > Jeżeli mowa o psach schroniskowych, to powyższa logika jest zbliżona do "oddam
                        > nieplanowane dziecko do domu dziecka, bo mieszkam w kawalerce a przecież dzieck
                        > o musi mieć swój pokój i okrucieństwem wobec niego będzie je wychowywać w tej k
                        > awalerce."

                        Czy ja namawiam do oddania psa do schroniska??? Chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Skoro nie mam warunków, nie biorę psa. To odpowiedzialna decyzja. Jeśli mam już psa i nagle wydarzy się coś, co pogorszy te warunki, to przecież go nie oddam!
          • franczii Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 09:56
            Nie wszyscy kupuja. Ja mojego znalazlam na szosie w lesie daleko od miejsc zamieszkanych wiec bez szans na przezycie i juz nastepnego dnia zostawilam w domu na 8 godzin bo do pracy trzeba bylo isc. Pies szczesliwy.
            • iuscogens Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 10:09
              Oj nieładnie, tak świadomie psa na kolejny stres narażać. trzeba go było tam zostawić, aż go znajdzie ktoś z odpowiednimi warunkami...
    • yenna_m Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:05
      no niestety, znalezienie dobrego domu dla zwierzaka nie polega na wciśnięciu go pierwszemu nadarzającemu się frajerowi

      raczej polega na znalezieniu domu, który jest w stanie ponieść koszty utrzymania i opieki nad zwierzakiem
      i tak zwyczajnie chce to konkretne zwierzę

      nie lubię takiego podejścia, jakie reprezentują Twoi znajomi - na dłuższą metę się ono po prostu nie sprawdza
      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:11
        Tak, tylko, że teraz my jesteśmy tymi bezdusznymi co to zwierząt nie kochają. I to mnie właśnie wnerwia najbardziej. Jak ktoś chce zgrywać litościwego, to niech sam się zwierzakiem zajmie rozsądnie albo niech nie świruje z ratowaniem z rzeźni. Rozumiem, że konia żal ale nie da się tak żeby cały świat był milusi.
        • yenna_m Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:15
          ja wiem, czy bezdusznymi?
          może po prostu trzeba szukać domu dla tych zwierzaków dalej i potraktować ten dom znajomego jako dom tymczasowy?
          nie ma przecież w tym niczego złego...
          • karra-mia Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 10:42
            yenna ale znajomego najwyraźniej nie stać na to, zeby byc domem tymczasowym nawet. Nie jest w stanie utrzymać wszystkich ratowanych przez innych zwierząt, jedyne co ma to dom na wsi, ale czy to powód, żeby narażać go na koszty naszego miłosierdzia? Jak ktoś ratuje, to od a do zet. Jak baba konia ratuje, to baba albo konia sobie do swojego mieszkania bierze, albo opłaca jego pobyt w domu tymczasowym, a nie moze być tak, z eratuje i podrzuca, ale jakby co to ona uratowała.
            • yenna_m Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 16:18
              nieco niżej piszę o prawie odmowy
              poza tym pan powinien popracowac nad asertywonością
              • yenna_m Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 16:19
                i wyżej też piszę o tym, na czym polega znalezienie domu dla zwierzaka
    • chyba.ze Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:10
      Jeżeli ktoś jest tak miłosierny, niech sam osobiście zajmie się zwierzakiem.
      Jak nie ma warunków niech odda do hotelu pokrywając dożywotnio koszty utrzymania.
      Rozwiązania typu "zajmij się nim, bo masz gdzie i za co" to żenada i śliziganie na czyichś plecach.
      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:13
        chyba.ze napisała:

        > Jeżeli ktoś jest tak miłosierny, niech sam osobiście zajmie się zwierzakiem.
        > Jak nie ma warunków niech odda do hotelu pokrywając dożywotnio koszty utrzymani
        > a.
        > Rozwiązania typu "zajmij się nim, bo masz gdzie i za co" to żenada i śliziganie
        > na czyichś plecach.

        otóz to właśnie.
        A z kotem było jeszcze tak, że ta kotka taka fajna, taka słodka i malutkie mieć będzie. Więc też powiedziałam, że NIE. Więc teraz jestem bezduszna. Ale mam to w nosie. Tylko , że to świeża sprawa i mnie trochę nosi wink
        • yenna_m Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:17
          no ale masz prawo odmówić
          opieka nad kotką z maluchami to duża odpowiedzialność

          natomiast wzbudzanie poczucia winy u postronnych osób jest niedojrzałe

          ratuję zwierzę - to znaczy, że biorę na klatę konsekwencje tego i szukam mu dobrego domu na stałe
          ew. dobrego domu tymczasowego, który jest skłonny przyjąć zwierzę

          a nie tak, że robię dobre uczynki rękami bliźniego swego wink
    • sadosia75 Re: miłosierne podejście do zwierząt 13.04.12, 20:44
      Bardzo czesto jest tak, że zwierzę jest w płatnym domu tymczasowym. Niestety czesto zdarza się tez tak,że jest to zwyczajnie naciąganie ludzi. Bo taki PDT dostaje powiedzmy ok. 300zł za kota i 400zł za psa plus koszty opieki weterynaryjnej i jeśli coś PDT nie będzie pasowało to powie,że za dwa dni albo zwierze jest zabierane z PDT albo ląduje w schronisku ew na ulicy. Dlatego ja nie płacę na utrzymanie zwierząt w PDT ale chętnie dokładam się do utrzymania zwierząt w hotelach,które rozliczają się z tych pieniędzy uczciwie i nie stawiają sprawy na ostrzu noża.
      Ja jestem BDT (bezpłatny dom tymczasowy ) dla kotów zdarza się też, że i dla psów. Ale nigdy nie biorę do siebie zwierząt na BDT bo ktoś mnie szantażuje, zmusza albo dusi tkliwą historią. Prawda jest taka,że każdy może wziąć do siebie zwierze na DT ale czasami po prostu nie chce i całą robotę ( opieka nad zwierzęciem ) chce zrzucić na kogoś innego ( najlepiej za darmo ) a przy okazji czuje się władcą i panem BDT a jeśli zwierze pójdzie do adopcji to nie BDT czy DT lub hotelik słyszy dziękuję za opiekę a właśnie ten "opiekun" wirtualny zbiera laury.
      Zresztą na dogo wybuchły dwie poważne afery z PDT. Raptem okazało się, że warunki są fatalne a zwierzęta żyją na skraju godności a pieniądze lecą do kieszeni PDT i to całkiem poważne.
      • chomiczkami Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 01:08
        Ja też jestem bezpłatnym domem tymczasowym, ale uczciwie fundacja przywozi karmę i niezbędne akcesoria. Resztę dokładam ze swoich, z dobrego serca wink. W sumie najłatwiej sprawić sobie (albo "uratować sobie") zwierzę, a potem je komuś podrzucić. I jeszcze oczekiwać, że ten ktoś będzie zachwycony nowym zwierzątkiem. Znam kilka takich przypadków i nóż mi się w kieszeni otwiera.

        A właśnie, nie chce ktoś wziąć sobie psa o urodzie dla koneserów? Bo własnie jednego mam na zbyciu wink. Jego piękny charakter jest całkowicie przykryty średnim wyglądem. I kto go przygarnie, kto? Ludzie chcą psy piękne i grzeczne i koniec.
      • pola_lawendowe OT: Sadosia 16.04.12, 21:23
        Na ostatnich przestrzeni lat działając amatorsko i po partyzancku " wcisnęłam" dobrze rokującym ludziom kilka porzuconych radośnie latem psów, które błąkały się po osiedlu.
        Umawiając się, że oni zapewniają futrom dom, a ja, wiedząc, że nie są krezusami, dokładam się do interesu opłacając psom wyżywienie i koszty opieki weterynaryjnej.

        Nie, żebym nie ufała ludzkości, ale. wink Chcąc uniknąć naciągania i mieć nad tym jakąkolwiek kontrolę umówiłam się, że karmę będą kupować we wskazanym przeze mnie sklepie internetowym. W razie karmienia psów dodatkowo czymś innym niż suche, ustaliliśmy, że będą gromadzić rachunki które ja kontroluję co pół roku, chociaż rozliczamy się w systemie miesięcznym. Weterynarz też jeden,wspólny, do którego mam absolutne zaufanie, profesjonalista i wielki psolub, mający ogromne serce dla futrzanych sierot.
        Faktycznie, utrzymanie tych zwierząt to jakieś 250 - 500 miesięcznie, kwota nigdy nie jest sztywną, wiadomo. Nowi opiekunowie bezdomniaczków rozliczają się bez grymasów i rzetelnie. Świadczą o tym przedstawiane rachunki.
        Jedni państwo zrezygnowali z dofinansowanie ich psa przez jakąś obca babębig_grin

        I po przydługim wstępie mam pytanie, jeżeli znajdziesz chwilę: na jakiej zasadzie rozliczają się Płatne Domy Tymczasowe, skoro dochodzi tam do nadużyć? Zainteresowało mnie to, bo widząc po " moich" przekręt wyłapałabym gołym okiem. Czy określona kwota płacona im jest za psa/kota z góry?

        Zainteresowało mnie to, a na dogo nie chcę wchodzić, to nie na moje nerwy.
        Pozdrawiam smile
    • kobieta306 ciąg dalszy historii 13.04.12, 21:51
      właśnie znajomek zadzwonił, że owa pani jednak dziś po południu ciężarną kotkę mu przywiozła, a on sierota nie wiedział jak odmówić i teraz ma ją w domu i wydzwania kto kotkę weźmie. No słów mi brak i na niego i na nią.
      • sadosia75 Re: ciąg dalszy historii 14.04.12, 00:16
        Kotkę na sterylkę aborcyjną zaprowadzić. Zorientujcie się czy działa u was jakaś fundacja która zwraca za sterylki. a często gęsto można coś takiego załątwić. zresztą wielu wetów robi zabieg po kosztach.
        kotkę zgłosić do fundacji albo siebie zgłosić jako DT dla kotki fundacyjnej i wyadoptowac. od pani tel nie odbierać i następnym razem zagrozić powiadomieniem policji o porzuceniu zwierzęcia na prywatnej posesji.
        pani się odechce wyręczać cudzymi rękoma.
      • 3.14-roman Re: ciąg dalszy historii 14.04.12, 00:38
        Może niech Twój kolega spróbuje poszukać chętnych na jakimś kocim forum? Ewentualnie - czy masz może jakieś fotki tego sierściucha? Możesz zamieścić na fotoforum i zalinkować. Tutejsze fora mają wielu gości, może ktoś będzie chętny?

        A swoją drogą, takie: "dobre panie" wysługujące się cudzymi rękoma przynoszą więcej szkody niż pożytku. Bo potem słowa: "miłośnik zwierząt" kojarzą się ludziom głównie z egzaltowanymi paniusiami.
        • beverly1985 Re: ciąg dalszy historii 14.04.12, 11:06
          Moze ogloszenie na facebooku?
          Jesli to wczesna ciążą to przeprowadziłabym sterylizację z aborcją sad
      • deszcz.ryb Re: ciąg dalszy historii 14.04.12, 16:17
        Napisz, skąd jest ten znajomy - a nuż znajdzie się chętny na kociaka?
    • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 19:22
      nie ma szansy na żadną aborcję, bo ten kot jest na "ostatnich nogach" .
      Dziś wymogłam na znajomku, żeby pancia przyjechała i kota zabrała.
      Mam dość miłośników zwierząt typu ta pancia !!!!!!
      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 19:27
        pancia jest uduchowioną artystką typu określenia triss "strugam sobie świątki z drewna lipowego". Żyje z głową w chmurach i myśli, że taki kot się wyżywi głaskaniem i wzdychaniem nad nim. No w każdym razie ma niby dzisiaj kota odebrać śmiertelnie zdziwiona znieczulicą ludzką, czyli moją.
      • sadosia75 Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 19:58
        Zdecydowanie większym wysiłkiem dla organizmu będzie poród. Ja bym nie ryzykowała i decydowała się na sterylkę aborycjną. dla kotki ofkors.
        widziałam kilkanaście kotek na ostatnich nogach,któe rodziły, umierały z wycieńczenia organizm nie dawał sobie rady i trzeba było usypiać młode. nie odratowano żadnego zwierzęcia chociaż dobre panie z fundacji chciały się kociakami zając to nie wiedziały jak i skazały kocięta na wielodniowe cierpienie.
        Tnijcie jeśli jest szansa na to!
    • kawka74 Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 19:36
      Albo pani wdrapuje się po cudzych plecach do nieba (bycie szlachetnym na cudzy koszt jest cudownie proste), albo idiotką, która nie ma pojęcia o SENSOWNEJ pomocy zwierzętom. Ona 'pomaga' tak z doskoku czy z ramienia jakiejś fundacji czy innej instytucji?
      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 19:42
        no właśnie to mnie najbardziej irytuje, że "pani wdrapuje się po cudzych plecach do nieba (bycie szlachetnym na cudzy koszt jest cudownie proste)"
        Ona sama ma kota w domu więc wie co to znaczy. Niby jej kot nie zaakceptował tego nowego, co się przybłąkał i dlatego wcisnęła kota dalej, bo zostawić nie mogła przecież. A znajomy z tych co zwyczajnie nie umie odmówić. Chrząkał, że może ktoś inny, że lepiej nie ale jednoznacznie jej nie odprawił przez telefon. Na to ona ciach kota w karton i za pól godzinki puk puk przywiozłam tego kotka smile
    • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 14.04.12, 19:46
      Po tej akcji nie znoszę serdecznie wszelkich uduchowionych zwierzęcych ratowniczek.
      Jeśli nie ma szansy żeby kota przygarnąć , to trudno, musi zostać na ulicy. To samo koń i rzeźnia.
      Nie można na siłę wciskać komuś stwora, grać na jego uczuciach, wiedząc, że dana osoba zwyczajnie nie odmówi, bo nie umie.
    • kobieta306 pancia jeszcze kota nie odebrała 14.04.12, 20:30
      ma to niby zrobić jutro, bo dziś nie ma czasu. Ok. Poczekamy.
      Ale najlepsze jest to skąd ona tego kota przywlekła - otóż była na wakacjach w innym mieście i tam się ten kot do niej przybłąkał. I ona go kilkaset kilometrów w aucie przywiozła, żeby go komuś wcisnąć.
      • kroliczyca80 Re: pancia jeszcze kota nie odebrała 14.04.12, 20:46
        Żal kocicy, poród lada chwila, a tu stresy terytorialnesad Pancia zapewne czeka, aż kotka się rozmnoży i będzie za późno, żeby ją zabierać....
        • kobieta306 Re: pancia jeszcze kota nie odebrała 14.04.12, 20:50
          podobno znalazła kogoś komu jutro ma kota wcisnąć.
    • xxe-lka Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 10:01
      Nie nazwałabym tego miłosiernym podejściem tylko głupotą. I pani pomagającej i pana który wbrew swojej woli daje się wkręcać
    • guderianka Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 10:07
      My uratowane zwierzaki odwozimy do schroniska dla zwierząt-jeże mlode porzucone przez matkę, gołębie itp.-bo nasze próby pomocy -jesteśmy amatorami-nie dawaly dobrych skutków uncertain gołębie jajo z balkonu Mąż na czas mrozu zabrał do mieszkania i na drugi dzien podrzucił do wysiedzenia. Mam rozumieć, że nie mogąc w pełni pomóc zwierzęciu-wziąć bezdomnego kota do domu- lepiej zostawić go samemu sobie uncertain ?
    • kobieta306 dalszy ciąg 15.04.12, 12:00
      Okazuje się, że kot przywieziony został samochodem z wakacji, a pani był na wakacjach za granicą. Powiedzcie mi jak trzeba być durnym, żeby ratować kota wioząc go w kartonie kilometrami i wciskając sierotowatemu znajomemu??? Na dobrą sprawę to zwierzę musiałoby przejść chyba jakąś kwarantannę. Dacie wiarę - ona tego kota przywiozła z Hiszpanii!!!!Ja chyba śnię sad
      • kobieta306 Re: dalszy ciąg 15.04.12, 12:03
        wyciągam te informację tak kawałkami, bo na początku słowem nie było mowy o tym. A ja się w temat wgryzłam i mi ręce opadają. Miłośnicy zwierząt tego typu to chorzy psychicznie ludzie!!!
      • pysiaczek1234 Re: dalszy ciąg 15.04.12, 12:21
        A na prawdę nie jesteś w stanie wziąć tej kotki do weta i dowiedzieć się czy dokona aborcji za darmo? Czasami weterynarze za takie znajdy kasy nie chcą a lepiej dokonać tej aborcji niż oddać tą kotkę tej durnej babie bo ona pozwoli jej urodzić i będzie później kociaki wciskać albo starym zwyczajem utopią kociaki bo to kłopot.
        A może ta durna baba pokryje część kosztów aborcji skoro kotkę przywiozła?
        Głupie babsko i tyle.
        • kobieta306 Re: dalszy ciąg 15.04.12, 13:20
          tej kobiety ja na dobrą sprawę nie znam. Ona by nas chyba prześladowała, gdybyśmy teraz te koty do aborcji dali, bo z tego co widzę, to ona jest jakaś nawiedzona. Dzisiaj ma przyjechać i kota odebrać. Podobno ma kogoś kto go weźmie.
    • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 14:59
      miała być dzisiaj i póki co echo. Ale nie tracę nadziei wink
      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 17:08
        miłośniczki zwierząt nadal nie ma wink
    • whiteczeremcha Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 18:09
      Miałam wątpliwą przyjemność poznania miłośniczki zwierząt, która z mieszkania (cudzego) zrobiła przytułek dla zwierząt,głównie piesków ,kotków właśnie.Druga strona, a konkretnie mąż zmuszona była do życia w chlewie , bo inaczej tej siedziby określić się nie da.W końcu małżeństwo się rozpadło, bo zwierzaczki były na pierwszym miejscu, a pani nie splamiła się żadną pracą,mając misję do spełnienia, oczywiście wszyscy którzy próbowali przedstawić pani,że małżeństwo to trochę inna bajka zostali bezdusznymi egoistami, bo owa pani woli pomagać zwierzątkom...
      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 15.04.12, 18:23
        ta tutaj też z cyklu tych co "ból świata odczuwa głębiej niż reszta plebsu", artystka rzeźbiarka. Świr jeden. Póki o nie przyjechała.
      • jowita771 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 10:37
        Mam w rodzinie osobę, która ma dom po rodzicach. Górę tego domu zajmuje lokatorka, miłośniczka zwierząt. I nie dość, że nie płaci, to jeszcze sprowadza ciągle jakieś psy i koty. Ta moja krewna ma miękkie serce, ale zachwycona nie jest. I niedawno przyjechała bez zapowiedzi w tygodniu, a tu w jej łazience suka z małymi. Lokatorka już u siebie ma za mało miejsca i wpakowała psy do części właścicielki domu. Naprzeciwko jest drugi dom, nieużywany, tam tez ciągle umieszcza na podwórzu jakieś ciężarne suki. Baba ma mocno zryty beret, nie trafia, że właściciel sobie nie życzy.
    • kobieta306 urodziły się 4 15.04.12, 19:36
      no słodkie jak cholera ale co z tego. Babsztyla nadal nie ma sad

      • kobieta306 Re: urodziły się 4 15.04.12, 19:39
        na fotkach tylko widziałam, bo znajomek mi przesłał na maila.
        No i teraz się zastanawiamy jak ona te małe koty weźmie.
    • kobieta306 no i nie przyjechała 15.04.12, 21:45
      nawiedzona zgaga.
      Po telefonie - oświadczyła, że na 2 małe kotki ma już chętnych. Problem w tym, że jakiś naiwny będzie musiał 8 tyg. się tym kramem zajmować teraz, bo wcześniej rozdzielić nie wolno.
      Po tym zajściu mam alergię na nawiedzone pierd.....te zwierzęce ratowniczki!!!!!!!!!! Bezmózgie baby, które pomiatają człowiekiem, a certolą się nad zwierzakiem.
      On jej mówi, że nie może tych kotów trzymać , prosił żeby zabrała, wreszcie jasno i prosto z mostu, a ta na to, że na dwa małe kotki ma już chętnych - ręce opadają.
      Przy okazji i ja się z nim pokłóciłam, bo mu powiedziałam, że sam sobie winny skoro jej od samego początku nie odprawił.
      • thegimel Re: no i nie przyjechała 16.04.12, 00:56
        A gdzie te koty? Chętnie przygarnę kotkę.
      • alinawk Re: no i nie przyjechała 16.04.12, 10:19
        Ja jestem chętna na pręgowanego kociaczka, a najlepiej kociczkę. Oczywiście jak trochę podrośnie smile. Mój email: alinawk@vp.pl. Jakby coś to napisz.
      • marina2 Re: no i nie przyjechała 16.04.12, 10:32
        ja nie mogę załapać dlaczego się tak przejmujesz postawą znajomego?

        gdyby mu tak bardzo nie pasowało to w końcu powiedziałby jasno nie.widać sytuacja mu pasuje.
        a Ty przybierasz postawę podobną do wyżej opisanej pani.ona broni zwierzątek,a Ty pana .
        • imasumak Re: no i nie przyjechała 16.04.12, 10:41
          marina2 napisała:

          a Ty przybierasz postawę podobną do wyżej opisanej pani.ona broni zwierzątek,a
          Ty pana .


          O to to. Wygląda na to, że bardziej przejmuje się tymi którym zwierzaki wciśnięto, niż oni sami wink. Albo ma misję, albo troll.
          • kobieta306 Re: no i nie przyjechała 16.04.12, 20:04
            misji nie mam i trolem nie jestem.
    • garibaldia Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 10:55
      Przestań się dawać znajomemu wkręcać. Matką jego jesteś czy kuratorką czy co?? On ma "swój" chory układ z artystką, jak go przestanie ten układ rajcować to będzie umiał jej powiedzieć "sama się zajmij tymi zwierzakami a nie wciskaj innym".
      Na razie chłop się nie wysila na odmowę, bo wie, że TY za niego przejmiesz odpowiedzialność.
      Powiedz mu co byś zrobiła na jego miejscu i palcem w bucie więcej nie kiwnij. Jak chłop będzie miał w mieszkaniu konia, 12 psów, krokodyla i pięć cięzarnych kotek to może zauważy, że coś tu nie haloo i se porządek w życiu sam zrobi.

      Dajesz sobą manipulować i rzucasz się bronić "chłopa" przed inną "babą" atakując ją, jak stereotypowa "kobieta" . Opanuj się.
      • beti222 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 16:59
        Też rzuciło mi się w oczy, że autorka jest mocno zaangażowana w sprawę, która jej nie dotyczy, mocno się emocjonuje tym bezradnym panem i bezczelną artystką wink Faktycznie, padły dwie propozycje i autorka nagle ucichła.
        • rosapulchra-0 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 17:16
          Spokojnie sobie poczekajmy. Za jakiś czas się dowiemy, może nawet za chwilę, że kotka już została zabrana przez "artystkę i obrończynię zwierząt" i jest po sprawie i pomocy żadnej nie potrzeba od emam zainteresowanych kociakami big_grin
    • kobieta306 Re: no i nie przyjechała 16.04.12, 20:06
      Trolem nie jestem i akurat Ty mnie już dobrze kojarzysz, bo miałaś ze mną bezpośrednie starcie. Nawiasem mówiąc do tej pory mnie nie przeprosiłaś. Jak się do mnie przyczepisz, to uważaj, bo Ci oddam z nawiązką. serio serio piszę !!!!!!!!!
    • beti222 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 20:07
      Kobieto306, skoro nie chcesz pisać publicznie, rozumiem to, to odezwij się do dziewczyn, które zaoferowały się na przygarnięcie kociaków. Jest kotka i 4 młode kociaki, skoro pani artystka znalazła domy dla dwóch i wstępnie masz kolejne dwa domu z forum, to pozostaje kwestia samej kotki, której obecność może Twój znajomy jakoś przeboleje. W każdym razie wszystko idzie ku dobremu, kotki mają szansę na domy, pytanie tylko, czy odezwiesz się do dziewczyn, które poprosiły o kontakt w sprawie przygarnięcia kotów. Mam nadzieję, że tak.
      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 20:15
        właśnie to robię smile
        • beti222 Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 20:19
          Super smile Mam nadzieję, że pozytywnie sprawa się zakończy smile
      • garibaldia Re: miłosierne podejście do zwierząt 16.04.12, 20:17
        Generalnie, to ja bym te przygarnięte przez znajomego kociaki skonczyła z nim"rozprowadzać", (jak najwięcej wciskając do roboty artystce, a co), i zapowiadając znajomemu kategorycznie, że pomagam mu w tym ostatni raz i jeśli nie chce się następnym razem sam się bujać z zwierzakami to niech sam artystce odmówi i nie bierze od niej zwierząt. Wyręczanie dorosłego chłopa to pomaganie mu być nieodpowiedzialnym za swoje życie. Trzeba mu zostawić miejsce by dorosnął.
    • kosheen4 Re: miłosierne podejście do zwierząt 17.04.12, 20:17
      nonieno, ludzie
      w kwestii kotki: kotka rodzi, zostawiamy jedno kocię, któremu znajdujemy dom, a reszcie osesków po tabletce usypiającej w pyszczek i po zawodach. humanitarnie i bez zbędnych jeremiad, a jeśli istnieje obawa o wrażliwą duszyczkę pani artystki, to oznajmiamy jej, że przeżyło tylko jedno kocię. i tyle.
      • kobieta306 Re: miłosierne podejście do zwierząt 17.04.12, 20:20
        wink
    • alinawk Re: Rosa może a ja nie??? 17.04.12, 20:38
      Tak, potwierdzam, dostałam od Ciebie maila.
    • kobieta306 do moderacji - pytanie 18.04.12, 17:01
      za wpisy w tym wątku moje konto zostało zawieszona i nie mogłam pisać do godz. 14:50 za karę. I mam pytanie - czy rosa również została ukarana, czy tylko ja? Czy szelerka dostała pouczenie, bo przecież również mnie nazwała nieładnie? Wykasowano hurtem moje wpisy, nieważne czy łamały netykietę czy nie. Dostałam ostrzeżenie od moderacji serwisu. Czuję się niesprawiedliwie potraktowana. Prosze o odpowiedź czy konto drugiej osoby w tej dyskusji równiez zostało czasowo zablokowane.
      • shellerka Re: do moderacji - pytanie 19.04.12, 12:01
        a jak nieładnie cię nazwałam?
        i czy zwróciłam się do ciebie osobiście?smile

        i jestem shellerka, nie szelerka. racz zapamiętać.
        • kobieta306 Re: do moderacji - pytanie 19.04.12, 12:10
          oczywiście, że nieładnie mnie nazwałas ale nie bede cytowac, bo znowu zablokują moje konto.
          Przepraszam za przekręcenia nika ale zapamiętywac nie RACZĘ, bo w dyskujsie z Toba się wdawac już nie bedę. Przez to nie mogłam pisac również na innym forum, więc generalnie wymiany zdań się tutaj nie opłacają Uważam natomiast za SKANDALICZNE, że rosa nie dostała bana. To tak co do tematu "równuprawnienia" na forum, którego nie było i nie ma.
          Napisałam w tej sprawie skarge do redakcji, która z pewnościa pozostanie bez odpowiedzi ale mnie to juz nieszczególnie zmartwi wink pozdrawiam i zycze miłego dnia
          • shellerka :) 19.04.12, 12:19
            założysz się?smile

            nawzajem. nawzajem.
    • kobieta306 do rosy 18.04.12, 21:57
      to może rosa Ty mi powiedz, czy tez dostałaś bana na dzisiaj, czy tylko ja?
      • czarnaalineczka Re: do rosy 18.04.12, 22:03
        moderacja nie wytrzymala ? big_grin
        • kobieta306 Re: do rosy 18.04.12, 22:15
          wycieli wszystkie moje posty, zablokowali mi konto dzisiaj do godz. 14:50, kazali wypełnić jakąś ankietę itd. I dlatego się pytam czy tylko mi czy również drugiej stronie tej uroczej dyskusji smile
          • czarnaalineczka Re: do rosy 18.04.12, 22:45
            nigdy bana nie mialam to dokladnie nie wiem
            ale gazeciak kiedys cos o ankiecie pisal
            zdaje sie ze jak sie ma duzo postow usunietych to ban jest automatyczny
            • kobieta306 Re: do rosy 18.04.12, 22:54
              usunęli mi hurtem, czy ładne czy brzydkie (do brzydkich ok, mieli prawo) ale co do reszty?
              Napisałam nawet skargę w tej sprawie smile
              • czarnaalineczka Re: do rosy 18.04.12, 23:32
                do sztrasburga napisz tongue_out
                nie moze po prostu odpuscic
                ogrodek zaczac uprawiac czy cos ?
                ps . rosa i shellerka nie dostaly bana
                • kobieta306 Re: do rosy 19.04.12, 00:13
                  szelerka mogła nie dostać, bo dużo nie pisała. Ale dlaczego rosa nie dostała?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka