Dodaj do ulubionych

Jaka decyzja - pies ...

16.04.12, 11:01
Kilkuletni pies bez powodu rzucił się na n astolatkę, która zapinała mu smycz, aby wyprowadzić go na spacer i dotkliwie ją pogryzł (zostaną blizny).
Ojciec chce psa uśpić, matka - wysterylizować. W międzyczasie pies , którego od tego incydentu do podjęcia decyzji zamykano, wymknął się z winy matki i znów zaatakował dziewczynę.
Lubię psy, ale tego bym uśpiła. Bo gdzie go oddać. Jaka gwarancja, że nie zrobi komuś krzywdy?
Co byście zrobiły?
Ps. Dodam, że może w wychowaniu psa popełniono błędy, ale tego się nie cofnie, właściciele to bardzo fajni i dobrzy ludzie, a dziewczyna spokojna i wrażliwa.
Obserwuj wątek
    • 1konstantin Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 11:03
      zapamietaj sobie raz na zawsze: zaden pies nie rzuca sie BEZ POWODU na drugiego osobnika.

      ciao!
      konstatnin
      • mamaivcia Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 11:05
        nastolatka na tapetę
        co zrobiła temu psu?
      • katus118 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 11:05
        Uśpiłabym.
        • azile.oli Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 11:12
          No nic dziewczyna psu nie zrobiła w takim naszym ludzkim odbiorze. Z pewnością nie robiła mu krzywdy, zapinała smycz przy matce i dzięki temu uniknęła poważniejszych obrażeń, bo zasłaniała twarz, a ocknęła się kilka metrów dalej zalana krwią, a matka pacyfikowała psa. Dziewczyna to nie 11-latka, a 18-latka, psa mają od 3 lat.
          • mamaivcia Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 11:25
            w takim razie pies może być chory i np na ból reagować agresją uncertain
            najpierw i tak trzeba zacząć od weta
            opisać zachowanie psa, dać na obserwację?
            ja jeszcze nie spotkałam weta, który by uśpił zdrowego psa
            • azile.oli Re: Mamaivcia... 16.04.12, 11:46
              Owszem, pies może być chory, ale nic nie wskazuje, aby miał dolegliwości bólowe i nie wygląda na chorego. Zapewne zbadany zostanie.
              Niestety, nawet, gdy się stwierdzi jakąś dolegliwośc nie można mieć nigdy pewności, że to ona była przyczyną agresji.
              Weterynarz nie uśpi zdrowego psa? A jak stwierdzi jego zdrowie psychiczne? Bo racjonalnego w ludzkim rozumieniu powodu do ataku na domownika ten pies nie miał.
              Nie wiem, może mu perfumy nie odpowiadały, albo dziewczyna okres miała?
              I co z psem, którego weterynarz nie chce uśpić, a właściciele nie mogą zatrzymać?
              Oddać do schroniska ? Moim zdaniem nigdy nie ma gwarancji, że już nikomu krzywdy nie zrobi.
    • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 11:16
      Pozbyłabym się psa,bo nie dziecka,to chyba oczywiste.
    • jowita771 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 11:16
      Ja bym uśpiła.
    • triss_merigold6 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 11:17
      Uśpić. Pies może mieć guza mózgu powodującego niekontrolowane napady agresji.
    • slonko1335 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 11:20
      Pozbyłabym się z domu bez chwili wahania.
    • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 12:27
      Ja przede wszystkim zastanowialabym sie nad tym, jak uniknac powtorzenia sie tego. Psa moga uspic, ale jak wezma nastepnego, co to wtedy? Piszesz, ze popelnili bledy w wychowaniu, a znajac Twoje watki (typu straszna babcia z hobby - tak naprawde dziadek satrapa, straszna tesciowa - tak naprawde problem z mezem) to straszny pies tez moze okazac sie strasznymi wlascicielami. Bardzo malo ktory pies gryzie ot tak bez problemu, chyba ze ma problemy psychiczne, guzy mozgu itp., a wtedy tez z reguly jest masa innych objawow.
      Historyjka z innego forum - pies ugryzl dziecko w twarz (usta), zostal uspiony. Dopiero duzo pozniej dziecko przyznalo sie, sie draznilo sie z nim trzymanym w ustach jedzeniem. Fajna trauma dla calej rodzinki.

      Dla dobra wszystkich zainteresowanych pogrzebalabym w tym glebiej. Mozna tez skontaktowac sie z azylami, ktore biora psy z taka historia.
      • bye.bye.kitty Czerykołk, daj linkę do dziadka-satrapy!!! 16.04.12, 17:45

        Nudzi mi się właśniesmile)
    • bea.bea Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 12:38
      Rodzina psa nie chce, życie szkoda...więc kompromis jest taki...oddać .
      • aqua48 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 12:43
        Ja bym uśpiła. Jeśli pies DWA razy rzucił się na DOMOWNIKA i to nie sprowokowany to albo jest chory psychicznie, albo ma guza jak ktoś wyżej napisał. Nie ma gwarancji, że nie rzuci się znienacka na kogoś innego, a jak trafi na małe dziecko, które nie będzie w stanie się obronić?
        • walpurga Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 12:45
          ja tez, w sumie.
          ale ze jestem humanitarna oddalabym jamnika to schroniska. nie bedzie sam w przytulku.
          walpurga
          • bea.bea Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 12:59
            a to jamnik był???tongue_out
    • karra-mia Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 12:44
      uśpiłabym.
    • paskudek1 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 12:54
      ja bym uśpiła, ale ja z tych wrednych i nieczułych jestem, dla mnie człowiek ważniejszy, a zwłaszcza własne dziecko.
    • bea.bea Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 13:04
      wróć..jakiej rasy był pies????
      • azile.oli Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 14:27
        Owczarek belgijski.
        • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 14:37
          O, to raczej trudna rasa, zwlaszcza do dziecka. Te psy sie ciezko dyscyplinuje i wychowuje. A oni go jeszcze nie wykastrowali.
          No ale uspienie niewatpliwe zalatwi sprawe.
    • seniorita_24 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 13:18
      Wykastrować i do psiego behawiorysty.
    • majenkir Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 14:00
      Zalezy jakiej rasy/gabarytow jest ten pies. Jezeli ataki powoduja "jedynie" wink blizny, nie usypialabym, tylko probowala "naprawic" psine przy pomocy behawiorysty.
      Jezeli natomiast to pies wielkosci rottweilera, nie czekalabym na kolejny atak, tylko od razu uspila.
    • franczii Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 14:09
      >Ojciec chce psa uśpić, matka - wysterylizować. W międzyczasie pies , którego od tego incydentu >do podjęcia decyzji zamykano, wymknął się z winy matki i znów zaatakował dziewczynę.

      W szoku jestem ze psa tylko odizolowali i spokojnie sie zastanawiaja co dalej i nawet weterynarza sie nie poradzili.
    • lipsmacker Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 14:41
      Mnie w oslupienie wprowadzaja zdania takie jak "zaden pies bez powodu nie ugryzie" czy "co zrobila psu" i "zaden weterynarz zdrowego psa nie uspi".

      Po pierwsze, i moze zle tu tlumacze bo w temacie siedze po angielsku, ale u niektorych ras wystepuje cos takiego jak patologiczna agresja objawiajaca sie u kilkuletnich psow i manifestujaca sie niesprowokowanym atakiem - najczesciej na wlasciciela. Lagodnemu dotychczas psu nagle szkli sie wzrok i to jest wlasciwie jedyne ostrzezenie zanim rzuca sie na najblizsza osobe.

      Po drugie - opisywana rzecz dzieje sie w Polsce, gdzie znakomita wiekszosc psow pochodzi z przypadkowej hodowli, czesto "bo suka powinna raz miec male". Trudno tu mowic o kontrolowanych cechach, to mozliwe tylko wtedy gdy znakomita wiekszosc psow jest sterylizowana przed osiagnieciem dojrzalosci plciowej a reszta przechodzi selekcje do reprodukcji tak aby dalsze generacje tworzyc z przedstawicieli rasy o najlepszych jej cechach, wukluczajac tym samym np. osobniki agresywne. Tak wiec - sa psy po prostu agresywne. I takie nalezy eliminowac, bez dwoch zdan. Milosc do zwierzat - TAK. Bezpieczenstwo czlowieka wazniejsze - TAK.

      Wychowalam sie w panstwie gdzie kazde pogryzienie przez psa natychmiast trafia do mediow a pies ktory zawinil jest usypiany z automatu, bez zgody wlascicieli. Dodajmy do tego prawa gminne nie zezwalajace na posiadanie wiecej niz 2 psow bez licencji oraz ulgi podatkowe dla wlascicieli sterylizujacych swoje zwierzeta i mamy populacje psow o stabilnych charakterach. To oczywiscie DUZE uproszczenie zagadnienia z ktorym boryka sie aktualnie Polska. Moje podsumowanie jest takie: oczywiscie psa nalezy uspic.

      • majenkir Re: 16.04.12, 14:46
        smacker napisała:
        > Wychowalam sie w panstwie gdzie kazde pogryzienie przez psa natychmiast trafia do mediow


        Pod warunkiem, ze ten pies to pitbull big_grin
      • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 14:54
        Zasadniczo sie z toba zgodze - sa psy z tego typu agresja i nic sie wtedy nie zrobi.

        Ale stosujac podejscie brzytwy Ockhama, najpierw raczej obstawialabym fakt, ze rodzina wziela duzego psa nielatwej rasy do dziecka (osiemnastolatki tych pare lat temu), nie przeprowadzila wowczas treningu dominacji (pies nie nauczyl sie posluszenstwa wobec dziecka), nie wykastrowala. Moze jeszcze trzymala w mieszkaniu? Wszystko czynniki ryzyka.
        • azile.oli Re: Ja się zgadzam.... 16.04.12, 15:42
          Zgadzam się z tym, że rodzinka pewnie wiele tych błędów popełniła, jakie - nie wiem.
          Faktem jest jednak, że pies stanowi zagrożenie dla dziewczyny i nie może u nich pozostać.
          • cherry.coke Re: Ja się zgadzam.... 16.04.12, 15:50
            Nie wiem jak w PL - tutaj sa azyle, ktore zgadzaja sie przyjmowac takie psy. Pies przechodzi trening i jest wydawany nowym wlascicielom, ktorzy spelniaja jakies warunki: np. nie maja dzieci, maja doswiadczenie z psami itp. Oczywiscie poznaja jego historie.

            Golden, o ktorym pisalam ponizej mial juz zalatwione przyjecie do azylu i paru wstepnych chetnych na adopcje (m.in. nas). Ale wlasciciel w ostatniej chwili sie rozmyslil i go uspil (powod: nie mogl sie pogodzic z tym, ze nie bedzie wiedzial, co sie z psem stanie, bo on go tak strasznie kochal). I juz rzucal wzmianki o nastepnym psie. To byl prawdziwy, dorodny idiota bez grama odpowiedzialnosci.
            • cherry.coke Re: Ja się zgadzam.... 16.04.12, 15:51
              Aha, i jesli pies jest rasowy, to oczywiscie skontaktowac sie z hodowca. Tylko pewnie zaraz sie okaze, co to byla za hodowla i rasa...
    • mynia_pynia Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 14:52
      Saba - super wilczur mojej babci (naprawdę piękna suka) miała fazę, że mnie atakowała. Bosze ile ja się nabeczałam z tego powodu (na zasadzie dlaczego się na mnie rzuca, przecież zawsze mnie lubiła a ja ją) było na tyle niebezpiecznie że pies stał uwiązany przy budzie jak ja chodziłam po podwórku a w domu wszyscy uważali żebym nie została z nią sam na sam. Powód był banalny zaczęłam się ubierać na czarno, nosiłam ciężkie buty i musiałam się jej źle kojarzyć. Przeszło jej po 2 latach i wszystko wróciło do normy, czyli mogłam ją zabierać na spacery, kąpać, czyścić uszy itp., to był tylko epizod w naszym życiu bo Saba żyła z 14 lat jak nie dłużej.
    • a_lex Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 14:54
      przeżyłam 32 lata i nigdy NIGDY żaden pies mnie nie ugryzł, nie zaatakował, nie rzucił się.
      przeżyłam te 32 lata z psami. właziłam do kojców (obcym) sukom z małymi...
      nie potrafię wyobrazić sobie, że spokojny dotychczas pies bez powodu rzuca się na domownika... i nie potrafię sobie wyobrazić konieczności podjęcia w związku z tym decyzji o uśpieniu...
      to najprostsze i najtrudniejsze zarazem rozwiązanie...
      • jowita771 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:04
        A ja nigdy nie widziałam żyrafy. I nie potrafię jej sobie wyobrazić. Żyrafy nie istnieją.
        • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:28
          No tak klasyka, błąd popełnili ludzie (błędy w wychowywaniu psa), a odpowiedzialność poniesie pies uncertain Nie uśpiłabym psa, robiłabym wszystko aby go wyleczyć, jeśli to np. guz lub naprostować za pomocą behawiorysty.
          • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:33
            A co z dzieckiem?Może powinno się wyprowadzić?
            • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:37
              Gryzelda, dziecko ma 18 lat, więc już jest dorosłe. Używając słowa dziecko, od razu kojarzy się ono z bezbronnym kilkulatkiem, więc nie jest ono adekwatne do opisywanej dziewczyny. Wracając do problemu, na czas leczenia/terapii powiedziałabym córce aby na razie przestała wychodzić z psem na spacery, głaskać go, pielęgnować i sama nim bym się zajęła.
              Sumienie nie pozwoliłoby mi iść na taką łatwiznę, najpierw nie wychować psa, a później go przez własne błędy uśpić.
              • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:42
                Ale to samo sumienie pozwoliłoby wystawiać dziecko,nawet 18letnie na niebezpieczeństwo?Ojej.
                Psa nie trzeba usypiać,Na pewno sa rzesze chętnych,żeby go wychować i zając sie biedaczkiem.
                • joanna35 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:46
                  Gryzelda może nie rzesze, ale z pewnością kilku miłośników, a przede wszystkim znawców rasy się znajdzie. Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, ze ludzie, którzy nie mają predyspozycji do zajmowania się psem wybierają duże rasy.
                  • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:48
                    Więc oddać tego psa i po kłopocie.
                    • imasumak Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:12
                      No tylko że tutaj się mnożą głosy, żeby uśpić, a nie oddać.
                      • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:13
                        Bo jak chętnych nie będzie to i uśpienie wchodzi w rachubę.Ja bym rozważyła.
                        • imasumak Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:15
                          Chętni w takiej sytuacji się znajdą.
                • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:50
                  W takiej sytuacji należy tymczasowo skutecznie odizolować córkę od psa. Należałoby się też zastanowić, zanim zaczniemy psa podejrzewać o bezpodstawne napady agresji, co mogło spowodować ten atak, bo być może córka jednak ma coś na sumieniu i być może nawet sama nie wie co. Skoro rodzice nie potrafią wychować psa, to córka tym bardziej pewnie nie za bardzo wie, które gesty działają na psa jak płachta na byka. Tutaj szukałabym przyczyny i na pewno zgłosiłabym się do behawiorysty, aby pogodzić psa z córką i wrócić do normalności.
                  • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:58
                    Córkę od psa,a nie odwrotnie?Ło matulu....
                    Szukać przyczyn agresji w zachowaniu córki?
                    A po co komu pies przy którym na gesty trzeba uważać?


                    • jowita771 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:00
                      Też mi szczęka opadła.
                      • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:08
                        To nie musi byc agresja zamierzona, moze to byc gest czy zapach, ktory psu kojarzy sie z jakas trauma i wyzwala reakcje lekowa (czyli u psa gryzienie, jesli nie ma gdzie uciec). A szukanie moze pomoc to wyeliminowac.
                    • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:12
                      > Córkę od psa,a nie odwrotnie?Ło matulu....

                      Czepiasz się.
                  • franczii Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:25
                    Mam psa malego w domu, nigdy mnie zaden nie pogryzl ale mysle, ze gdyby mnie dotkliwie pogryzl i oszpecil to nie chcialabym sie z nim "godzic" i nie czlabym sie w jego obecnosci bezpiecznie.
              • joanna35 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:43
                Oj tam oj tam. Sumienie sumienem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie, a weterynarz kosztuje, specjalista od zachowań też, litościwie pominę milczeniem wkład własny czyli pracę z psem. Suma sumarum zastrzyk będzie tańszy.
                • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:45
                  A czy trzeba zabijać?Ale może ktoś się lepiej zajmie.
                  Nie wierzę w to co piszecie,że zatrzymałybyście takiego psa.A nie,sorki u was takie rzeczy nigdy by nie miały miejsca.
                  • joanna35 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:50
                    Nie wiem czy takie rzeczy u mnie miałyby miejsce, bo dotąd nic takiego się nie zdarzyło, a mam psy od 20 lat przynajmniej i to psy po przejściach. I nie twierdzę, ze nie uśpiłabym psa. Być może tak, ale wcześniej zrobiłabym wszystko, żeby się dowiedzieć dlaczego.
                  • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:54
                    Nie wiem, czy bym go zatrzymala, ale na pewno nie usmiercilabym ot tak bez dania racji. Zwlaszcza, ze zdaje sie, ze w gre wchodza powazne bledy wlasne.
                    • jowita771 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:58
                      Błędy wychowawcze nie mają znaczenia za bardzo. Faktem jest, że pies może komuś zrobić krzywdę, świadomość własnych błędów nie sprawi, że będzie mniej bolało albo blizn nie będzie. Ja bym na pierwszym miejscu postawiła bezpieczeństwo ludzi.
                      • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:05
                        Bledy maja duze znaczenie, bo a) moga chciec miec inne zwierze i nie znajac przyczyny beda je powielac, b) to tez element wychowania dziecka przez pokaz wlasnego zachowania. "Piesek sie zepsul, to go usypiamy" albo "piesek sie zepsul, musimy dowiedziec sie dlaczego i naprawic albo oddac komus, kto chce zepsutego".
                        • ciociacesia mnie od jakiegos czasu fascynuje 16.04.12, 17:32
                          jak to jest ze taki trudny pies z jakas łzawą historia w tle znajduje dom i chetnych do opieki a tysiace pogodnych łagodnych psów nie ma tyle szczescia
                          • azile.oli Re: mnie od jakiegos czasu fascynuje 16.04.12, 17:52
                            No właśnie. Mimo, że mam doświadczenie z psami, to takiego egzemplarza bym nie wzięła, z uwagi na bezpieczeństwo.
                            To nie piesek maltretowany, któremu wystarczy okazywać miłość i może z czasem dojdzie do siebie. To pies do diagnozy, która wcale nie musi zapaść i wcale nie musi być trafna.
                            Tym bardziej, że ofiara raczej w eksperymencie uczestniczyć nie będzie.
                            A tak na marginesie - owszem, weterynarz uśpił zdrowego psa mojego kuzyna, który rzucił się na jego ojca i pogryzł, gdy ten dawał mu miskę z jedzeniem.
                            Pies znał zaatakowanego od szczeniaka i był do niego przyzwyczajony. Ponieważ w rodzinie była dwójka małych dzieci , pies został uśpiony, bez dociekania, czy wujek nie zrobił aby gestu, mogącego psa zdenerwować.
                            Dzieci też mogły przecież taki gest wykonać, zwłaszcza małe dzieci, które zapominają o pewnych rzeczach.
              • franczii Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:44
                No ale przeciez Azile napisala, ze pies byl odizolowany ale udalo mu sie wymknac przy pierwszej okazji i od razu zaatakowal dziewczyne. Moze to i latwizna jest i wina wlascicieli ale uwazam, ze w takiej sytuacji pies nie moze zostac w domu. Pies nie powinien placic za bledy wlasciciela ale corka juz moze prawda?
              • azile.oli Re: Beti... 16.04.12, 15:52
                Na razie, jak dziewczyna jest w domu, to pies musi być zamknięty, bo rzucił się na nią drugi raz, gdy matka nie domknęła kojca.
                Gdzie wyekspediować z własnego domu dziewczynę w 2 klasie liceum i jak tesatować, czy stosun ek psa do niej się zmienił?
                Tu nie chodzi o ukaranie psa, ale zapewnienie domownikowi bezpieczenstwa.
                Owszem, ci rodzice mogą mieć pretensje do siebie, jeśli popełnili błędy w wychowaniu psa, ale jest on niebezpieczny. Czy w imię pokuty za ewentualne błędy w wychowaniu mają ryzykować zdrowie lub życie córki?
                Wyobrażasz sobie 18 -latkę z trwałymi bliznami na ramionach i przedramionach?
                Przykro mi, ale jeśli nie chcą psa zatrzymać, to co mają z nim zrobić?
                Nie da się go socjalizować w domu, jeśli dziewczyna ma normalnie żyć.
                • cherry.coke Re: Beti... 16.04.12, 15:59
                  1. Zamykac kojec
                  2. Skontaktowac sie z hodowca
                  3. Zbadac wstepnie u weterynarza
                  4. Poczytac forum dla wlascicieli belgow (jest gdzies takie, widzialam), zobaczyc, czy sa jakies azyle lub treserzy doswiadczeni z ta rasa, w ogole zapytac o rade
                  5. Jw., tylko na forach ogolnych typu dogomania
                • beti222 Re: Beti... 16.04.12, 16:17
                  Nie mówię o wyeksmitowaniu córki, a o skutecznym odizolowaniu psa. Matka nie domknęła kojca, więc należy uważniej zamykać klatkę i sprawdzać czy jest dokładnie zabezpieczona, a nie przez niedopatrzenie od razu psa usypiać. Sprawdziłabym skąd ta agresja i starałabym się ją wyeliminować, uśpienie, jak już pisałam to byłaby decyzja ostateczna.
            • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:40
              Nie, dziecko niech sobie zostanie, rodzice kupia nastepnego pieska...

              Znam podobna historie z goldenem, ktory byl kompletnie niewytresowany i pogryzl dziecko w przedramie na skutek ruchu, ktory zinterpretowal jako odbieranie mu jedzenia. Wlasciciel uspil psa... i juz mowil o tym, jak to na nastepnego psa wezmie lagodniejsza rase. Rozumiecie - lagodniejsza niz golden... Glupota ludzka jest niezmierzona.
              • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:43
                Taka samą głupotą jest zatrzymanie psa w tym konkretnym wypadku.
              • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:44
                No właśnie, bezmyślni ludzie, nie potrafiący wychować psa, najpierw go sobie wezmą, a jak na skutek błędów wychowawczych pies ugryzie to do uśpienia i kolejny pies i do skutku. Masakra, aż dziw bierze, że są jeszcze tacy ludzie, którzy traktują zwierzę gorzej niż telewizor, bo tv chociaż oddadzą do serwisu a psa pod strzykawkę. Brak słów.
                • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:47
                  Nie no jak wzięli to niech teraz cierpią.Oni,bo pies niewinny.
                  • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:54
                    gryzelda71 napisała:

                    > Nie no jak wzięli to niech teraz cierpią.Oni,bo pies niewinny.

                    Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że biorąc psa, kota, rybkę czy cokolwiek innego jesteś za to odpowiedzialna, czy Ci się to podoba czy nie. Najpierw trzeba sprawdzić skąd ta agresja, spróbować ją wyeliminować, córkę od psa skutecznie na ten czas odizolować. Uśpienie to ostateczność.
                    • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:07
                      Czemu piszesz córke od psa odizolować?To na psa pogryzła?
                      • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:20
                        Rety gryzelda czepiasz się, chodzi mi o odizolowanie psa od córki, jeżeli ta kolejność aż tak Cię kłuje. Pies powinien być skutecznie zamykany w osobnym pomieszczeniu.
                        • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:22
                          Tak kłuje mnie.Bo stawiasz psa na pierwszym miejscu.
                          • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:23
                            No raczej nie chca uspic corki, wiec porownanie jest raczej bez sensu.
                            • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:27
                              Nie pisałam o włascicielach.
                          • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:30
                            gryzelda71 napisała:

                            > Tak kłuje mnie.Bo stawiasz psa na pierwszym miejscu.

                            To jedynie Twoja nadinterpretacja mojego niedopatrzenia.
                            • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:32
                              Mam taka nadzieję.
                  • antychreza Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:15
                    Najprawdopodobniej pies niewinny. Zdrowy, niesprowokowany pies nie zaatakuje członka stada. Przepytałabym dziewczynę, czy coś nie zaszło. To mogło być coś, na co ona nie zwróciła uwagi, a pies odebrał jako powód do agresji. Mówię to z doświadczenia, własnego, popartego blizną na twarzy. Moja psica zahaczyła mnie podczas zabawy zębem w policzek. Miałam 9-10 lat, ponieważ psica była z tych, co jak wysmarowałam ją pastą do zębów, to tylko się obejrzała czemu jej futro tak dziwnie pachnie, przesadziłam z prowokowaniem do skoków. Pobiegłam cała zakrwawiona do mamy z rykiem, że to nie psicy wina, tylko moja i żeby nic jej nie robili. Na szczęście mama uwierzyła i psica była z nami jeszcze kilka lat. Gdybym się nie przyznała, pewnie byłoby po psie.
                    Natomiast jeśli wyjdzie, że z psem jest coś nie tak i nie da się tego naprawić, to bez cudów, trzeba uśpić. Tylko najpierw zbadać o co chodzi, nie na zasadzie ugryzł=uśpić.
                    • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:18
                      A ty nie widzisz różnicy między wypadkiem a atakiem?
                      Jeszcze raz napisze,po co w domu pies przy którym trzeba na GESTY uważac?
                      • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:26
                        Zawsze trzeba uwazac na gesty - na przyklad na gest zblizony do wsadzania palca w oko.
                        Znajoma z azylu miala psa, ktorego bardzo dlugo trzeba bylo oduczac bronienia szyi, bo poprzedni wlasciciel wkladal mu bolesna kolczatke.
                      • antychreza Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:28
                        Mi tam tłukli do głowy, że przy KAŻDYM psie trzeba uważać na gesty. One odberają np. machanie rekoma zupełnie inaczej, niż my.
                        Z perspektywy czasu uważam, że to był atak. To była terierka rosyjska, duży i silny pies. Zwykle używała swojej siły bardzo ostrożnie. Mogła mnie odsunąć, nie raz tak robiła, ale ten jeden raz nie wytrzymała z namolnym dzieciakiem.
                        • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:31
                          A ja nie wyobrażam sobie miec psa przy którym musze sie cały czas pilnować.Zawsze uważałam ze mój jamnior inny,moge przy nim wszystko.
                          • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:38
                            No to mialas szczescie, bo tak naprawde nie wiadomo nigdy smile Jamnior tez potrafi ucapic.
                            Ale jednak ryzyko fizyczne przy jamniku i owczarku belgijskim jest nieporownywalne.
                          • antychreza Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:48
                            Też mi się tak wydawało, aż dostałam zębem w twarz smile
                            • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:56
                              Nie ma takiej opcji,nie schodzą na takie wysokości i nie bawię się z psem w sposób który narażałby moją twarz.
                      • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:29
                        A Ty nie wiesz gryzelda o jakie gesty chodzi czy tylko udajesz ?? Psy odbierają pewnie gesty jako zagrożenie, warto jest trochę choćby poczytać zanim weźmie się psa. Pies to nie człowiek, on reaguje głównie na zachowania, jeżeli ktoś, kto nie ma pojęcia o psach, o konkretnej rasie zabiera się za trzymanie takiego w domu to ja nie mam słów. To nie jest kwestia uważania na gesty przy tym konkretnym psie tylko przy psach ogólnie. Mając psa w domu wypadałoby wiedzieć co u nich wywołuje agresję, poczytać o rasie i oddać na szkolenie lub samemu szkolić jeśli się potrafi. Z resztą ja mam psa ze schroniska, pies z tych lękliwych, pewnie był bity. To już staruszek, nigdy nie był agresywny, reaguje wycofaniem się. Nie podnoszę gwałtownie ręki ani przedmiotów bezpośrednio nad nim, uważam aby nie czuł się zagrożony. Mimo że wiem, że on wtedy nie ugryzie, a raczej się wycofa to i tak staram się aby moje gesty nie wywoływały w nim strachu. Także uwierz mi, że można, a nawet trzeba poznać swojego, osobistego psa dla swojego i jego dobra.
                • jowita771 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:48
                  Trzymanie psa w takim wypadku, jak opisany, to z kolei traktowanie dziecka gorzej, niż psa. U mnie to budzi większy sprzeciw.
                  • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:59
                    jowita771 napisał:

                    > Trzymanie psa w takim wypadku, jak opisany, to z kolei traktowanie dziecka gorz
                    > ej, niż psa. U mnie to budzi większy sprzeciw.

                    To nie jest gorsze traktowanie opisanej w wątku 18-letniej córki tylko próba załatwienia sprawy tak aby zarówno córka była bezpieczna jak i pies został odpowiednio "ustawiony". Dodatkowo będzie to świetna lekcja dla córki, że ponosimy trudności (tymczasowa izolacja psa od córki, leczenie) i walczymy o zwierzę, które wzięliśmy i za które jesteśmy odpowiedzialni, że nie idziemy na łatwiznę i staramy się zrobić wszystko aby kontakty między psem a ludźmi stały się dobre.
                    • azile.oli Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:09
                      A z córką do psychologa. Bo niezłą traumę przeżyła i przez kilka następnych lat, albo i nigdy nie założy bluzki z krótkim rękawem.
                      Ona się już zawsze będzie bała tego psa i piszę to ja, która wychowałam kilka owczarków niemieckich i której nigdy pies nie ugryzł.
                      Ugryzł za to mojego syna - właśnie owczarek niemiecki, mały miał 3 lata i tylko refleks mojego męża spowodował, że mały nie miał zdartego skalpu. Tylko to nie był nasz pies.
                      Chłopak teraz tego nie pamięta, ale kilka lat uciekkał nawet przed ratlerkiem.
                    • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:10
                      Dodatkowo będzie to świetna lekcja dla córki, że ponosimy tr
                      > udności (tymczasowa izolacja psa od córki, leczenie) i walczymy o zwierzę, któr
                      > e wzięliśmy i za które jesteśmy odpowiedzialni, że nie idziemy na łatwiznę i st
                      > aramy się zrobić wszystko aby kontakty między psem a ludźmi stały się dobre.

                      Kosmos.
                      • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:36
                        Dla Ciebie kosmos, dla mnie normalka. Swoją drogą kosmosem nazywasz próbę uratowania sytuacji bez usypiania psa ? Jeżeli można psa "naprawić" to naprawiałabym go i dałabym lekcję córce, że jeśli jest szansa, to śmierć zwierzaka należy traktować jako ostateczność. Chciałabym aby w przyszłości moje dziecko nie szło na łatwiznę tylko starało się ratować sytuację bez ofiar. Tylko, że dla mnie wychowanie dziecka w miłości i przyjaźni do zwierząt jest niezwykle ważne i mam nadzieję, że mi się uda.
                        • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:39
                          A jakby córka nalegała na ODDANIE PSA?Pozbycie się go z domu.
                          No i tu już są ofiary,Córka owa.
                          • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:43
                            Oddanie to nie uśpienie. W takiej sytuacji, gdyby córka prosiła o oddanie psa, bo boi się kiedy on jest w pobliżu, szukałabym dobrego domu i oddałabym.
                            • triss_merigold6 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:55
                              A nie sądzisz, że nowi właściciele powinni być poinformowani z jakiego powodu pies zmienia dom? Tak dla bezpieczeństwa.
                              • beti222 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 17:02
                                No jasne, że powinni. Dla mnie to oczywiste. Szukałam domów dla różnych psów, które potrzebowały pomocy i za każdym razem przyszli właściciele byli informowani o wszystkich wadach zwierzaka, które udało się wychwycić przez czas pozostawania w schronisku lub DT. Informowanie o takich sprawach to podstawa.
                    • ledzeppelin3 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 17:01
                      Dodatkowo będzie to świetna lekcja dla córki, że ponosimy tr
                      > udności (tymczasowa izolacja psa od córki, leczenie) i walczymy o zwierzę, któr
                      > e wzięliśmy i za które jesteśmy odpowiedzialni, że nie idziemy na łatwiznę i st
                      > aramy się zrobić wszystko aby kontakty między psem a ludźmi stały się dobre.

                      Myślę jednak, ze blizny, które jej zostana na całe życie będa dla niej lekcja o znacznie większym ciężarze gatunkowym
                      Lekko pitolisz.
      • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:26
        Nie potrafiłabym podjąć decyzji o zostawianiu psa który atakuje domownika.A też mnie żaden pies nie ugryzł.
        • a_lex Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:04
          a ja nie potrafiłabym tez podjąć decyzji o uśpieniu go...
          mówię, to najprostsza i najtrudniejsza decyzja jednocześnie.
          poszukałabym innych rozwiązań. w tej sytuacji chyba i tak każde będzie złe dla kogoś...
          • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:15
            Złe dla kogoś.Z jednej strony córka z drugiej pies.Złe dla kogo?Kto ważniejszy?
            • a_lex Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:25
              dla wszystkich. są jeszcze dorośli - właściciele psa. nie mają uczuć? no oni chyba najbardziej rozdarci...
              nie wyobrażam sobie takiej sytuacji i konieczności wyboru między dzieckiem a psem... pies to domownik, członek rodziny. ciężko podjąć decyzję o zabiciu domownika, prawda?

              mam nadzieję, że nigdy przed taką koniecznością nie stanę
              • jowita771 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:28
                Serio nie wyobrażasz sobie wyboru między dzieckiem, a psem? Nie wierzę.
              • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:29
                > nie wyobrażam sobie takiej sytuacji i konieczności wyboru między dzieckiem a ps
                > em..

                No ja nie mam watpliwości kogo bym wybrała.Ty serio byś miała?
                • a_lex Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:34
                  nauczcie się czytać - SYTUACJI sobie nie wyobrażam, w której takiego wyboru bym musiała dokonać.
                  • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 16:37
                    Daj spokój....
    • sheer.chance Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 15:37
      Uspilam.
      Wczesniej pies zostal przebadany przez weta, lacznie z przeswietleniami, poziomami hormonow itd. i wyogladany przez behawiorystke, zeby wykluczyc problemy ze zdrowiem czy wychowaniem.

      Okazalo sie, ze mial guza mozgu, a pierwszym objawem byla wlasnie nagla, niesprowokowana agresja wobec domownikow.

      Ciesze sie, ze zdecydowalam sie zanim komus stala sie powazna krzywda.
    • mamaivcia a którego z tych morderców mają? 16.04.12, 16:09
      pl.wikipedia.org/wiki/Owczarek_belgijski
      • imasumak Re: a którego z tych morderców mają? 16.04.12, 16:20
        Puknij się za nim coś napiszesz. Belgi to trudna rasa, ale nie agresywna. Zresztą nazywanie jakiejkolwiek rasy mordercami, jest przegięciem. W przeważającej części za agresje psa odpowiadają ludzie.
        • mamaivcia Re: a którego z tych morderców mają? 16.04.12, 16:27
          Sama się puknij i wyczul na sarkazm wink A potem poczytaj o rasie, szczególnie w kontekście tego co tu autorka pisała.
          • imasumak Re: a którego z tych morderców mają? 16.04.12, 16:30
            Sarkazm na piśmie trudno wyczuć. Jeśli chciałaś być sarkastyczna, trzeba było zaznaczyć to emotikonem.
    • k1k2 Uspilabym 16.04.12, 16:56
      Sama mam duzego, dobrze ulozonego psa i moim zdaniem nie mozna NIGDY dopuscic by "domowy" pies zaatakowal czlowieka, a juz szczegolnie domownika, i "wygral." Oczywiscie do tego jest potrzebne aby opiekunowie ukladajacy psa dbali o jego potrzeby i znali sie na rzeczy. Wiec nie winilabym psa, lecz otoczenie. Ale teraz juz za pozno; nie da sie wymazac tego ataku z pamieci psa ani dziewczyny.

      Gdyby go chcial przyjac do siebie, na zawsze, psi trener, to jeszcze moooze.... ale tak nawet po treningu pies wroci do rodziny ktora z nim sobie nie radzila od poczatku, i dalej beda te same bledy, i nic tylko czekac na prawdziwa tragedie.
    • amoreska Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 16.04.12, 17:18
      Dla mnie niepojęte...

      O psa należy dbać, ale nie kosztem dziecka.
      W tym przypadku pies powinien opuścić ten dom.
      Dziewczyna i tak już swoje przeżyła. Ma się bać dalej???
      • azile.oli Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 16.04.12, 17:41
        Pies powinien być oddany, moim zdaniem. Przy czym nigdy nie przyjęłabym psa z takim problemem pod swój dach. Wszelkie terapie i badania nie są w stanie zagwarantować, że już n igdy do ataku nie dojdzie.
        Tu została zaatakowana dziewczyna, w zasadzie dorosła i gdyby była wtedy sama w domu, mogłoby się skończyć dużo gorzej.
        Jak już ktoś napisał - dorosły pies nie powinien zaatakować członka rodziny. Napiszę więcej - żaden z moich owczarków niemieckich nigdy nie tknął domownika nawet, gdy ten wykonywał gesty, których wobec psów wykonywać się nie powinno.
        Co wiem o tym konkretnym psie : był traktowany bardzo dobrze, dbano o niego, przebywał w domu, mógł się wybiegać na podwórku lub był zabierany na dalsze spacery.
        Dziewczyna na pewno mu nic nie zrobiła : po pierwsze za stara na dowcipy kosztem psa, po drugie - bardzo spokojna.
        Być może w rozumieniu psa zajmowała najniższe miejsce w stadzie, ale z drugiej strony raczej ojciec, głowa rodziny, na to nie pozwalał.
        Bo np nasza suka próbowała sobie wywalczyć miejsce przed naszymi dziećmi, ale to jej się nie udało. Aczkolwiek, w początkowym okresie , gdy miała takie zapędy, to jednak starała się tych najsłabszych chronić.
        • imasumak Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 16.04.12, 18:30
          azile.oli napisała:

          mógł się wybiegać na podwórku lub był zabierany na dalsze spacery.

          No sorry, ale nie ma czegoś takiego jak wybieganie się na podwórku. Z psem, zwłaszcza owczarkiem belgijskim, który wymaga dużej ilości ruchu, chodzi się kilka razy dziennie na długie spacery podczas których należy go zmęczyć, inaczej nadmiar niewykorzystanej energii może przejść w agresję.

          No ale mleko się wylało i trzeba coś zrobić. Ja bym psa oddała na obserwację, potem na szkolenie do dobrego tresera.
          Mój owczarek niemiecki też raz złapał starszą córkę zębami za rękę, całe szczęście nie jej nie zrobił, jednak byliśmy i u weterynarza, i behawiorstysty, a na koniec na kilkumiesięcznym szkoleniu. Pies od tamtej pory (2004 rok) nawet nie pokazał nikomu z domowników zębów.
          • azile.oli Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 16.04.12, 18:43
            No dobrze, rozumiem szkolenie, obserwację też, ale być może psa coś denerwujev w tej dziewczynie i tego bez jej udziału nikt nie zaobserwuje.
            I co potem. Wziąć psa do domu ? Ja bym już nie wzięła. Czym innym jest złapanie za rękę, uderzenie zębami, a czym innym rzucenie się na domownika i pogryzienie go.
            Dziewczyna wcale nie jest za uśpieniem psa, ale po drugim ataku po prostu go się boi, czyli raczej za jego powrotem n ie tęskni.
            Ma szkołę, w przyszłym roku maturę, dojazdy do szkoły zajmują jej masę czasu i w tym układzie nie ma miejsca na odbudowę więzi z psem.
            Zresztą, przykro mi, nie chciałabym w domu psa, który mnie oszpecił i którego się boję.
            • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 16.04.12, 20:12
              "Ma szkołę, w przyszłym roku maturę, dojazdy do szkoły zajmują jej masę czasu i w tym układzie nie ma miejsca na odbudowę więzi z psem. "

              to zmienia postać rzeczy...o jakim dziecku my tu mówimy !!!!!
              pogryzł młoda kobietę.....

              wiec proponuje żeby panna wzięła sprawy w swoje ręce i pokazała psu, ze królowa jest tylko jedna, a nie usypić....a dzieckiem to ja tez jestem dla swojej mamy smile
              • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 16.04.12, 20:14
                Polecam "Zaklinacza psów" ...coby o nim nie mysleć...
                www.zaklinaczpsow.pl/
                • azile.oli Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 16.04.12, 20:32
                  Wszystko fajnie, ale jak ona ma cokolwiek temu psu pokazać, gdy on się na nią rzuca , nawet przy rodzicach? Poza tym na razie dziewczyna ma dość, co jest zrozumiałe. Chciałabyś mieć w tym wieku całe ramiona i przedramiona w bliznach?
                  A o psie decydują rodzice, nie ona, poza tym dzieckiem dla tych rodziców jest, pozbyć się jej nie pozbędą, żeby resocjalizować psa.
                  Dlatego pisałam wcześniej, że problem nie leży w tym, żeby psa wziął ktoś, kto nie ma dzieci.
                  Jak zwierzę ma jakieś zaburzenia, to może zaatakować każdego.
                  • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 16.04.12, 20:49
                    Może cie nie rozumiem, ale właściwie czego ty oczekujesz? skłonna jestem sądzić że satysfakcjonuje cie jedna odpowiedź.....uspić....bo przy innych trzeba się natrudzić...
                    Jest wiele rozwiązań: zatrudnienie behawiorysty, oddanie do schroniska, oddanie komuś kto psa się nie boi......i weźmie go z jego przypadłościami.
                    To wymaga wysiłku i myslenia, a ty chyba oczekujesz jednego....mam wielkiego psa ze schroniska który miał napisane w karcie że nadaje się do kojca i absolutnie nie do dzieci.....Wielkopies śpi pod moim łóżkiem a moje 9cio letnie dziecko wala sie z nim po podłodze....samo sie tak nie zrobiło i wymagało wysiłku....ja nie płakałam, że uśpić go trzeba. A kiedy wychodzę z domu i dziecko zostaje z psem to zakładam mu kaganiec.....jest takie ustrojstwo..smile
                    • beti222 bea.bea 16.04.12, 23:07
                      Twoje podejście jest wspaniałe, wręcz godne podziwu, bo nie każdy chce zadać sobie tyle trudu aby udomowić "bestię", a Ty pokazałaś, że można, da się i to z korzyścią dla wszystkich. Jak najwięcej takich osób jak Ty bym sobie życzyła na świecie wink
                    • gryzelda71 Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 07:35
                      A kiedy wychodzę z domu i dziecko zostaje z
                      > psem to zakładam mu kaganiec.....jest takie ustrojstwo..

                      No i są to sytuacje nie do ogarnięcia dla mnie.
                      • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 07:56
                        Nie jestem super mądra smile smile ale wystarczy trochę poczytać i pooglądać by wiedzieć , ze o dominacji w stadzie nie świadczy wielkość psa...w moim stadzie dominacją wykazuje się york i on jest większym zagrożeniem dla dziecka niż wielkopies smile. Nie chce mi się pisać, zamykanie psa w wypadku tu opisywanego jest bez sensu i wywołuje jeszcze większą flustrację u zwierza. Właściciel pewnie nakrzyczał na tego psa i może mu natłukł, co też jest bez sensu, praca z psem powinna polegać na pokazaniu psu że jest on niżej w postawiony od dziecka...praca polega na tym, że ( pisze tu o własnym psie) pies kiedy warczał na syna zostałam uziemniony i młody zamiast uciekać miał sie właśnie na uległym psie oprzeć położyć, że dziecko bez stresu podchodzi do miski i pies musi się wycofać, że legowisko psa jest zaokupowane przez dziecko pies nie ma prawa go spychać...ale to wymaga wiedzy i pracy...Autorka napisała, ze dziewczyna jest spokojna i może niepewna siebie, a 3 letni pies właśnie wchodzi w wiek walki o władzę i pies swietnie wyczuł słabość panny i szybciutko wykorzystał nadarzającą sie okazję by zepchnąć ja na pozycję za nim, i jeśli właściciele nie zrobią czegoś mądrego ( nie zamykania psa- bo to go niczego nie nauczy) to dziewczyna zawsze już będzie na niższej pozycji...czyli dla psa chłopcem do bicia. Pies jest psem i my w obcowaniu z psami powinniśmy rozumować jak one, a nie myśleć że jak jest w rodzinie to nas kocha i tak będzie zawsze..... Moje dziecko to wie, na co dzień obcuje z naszymi psami przyjmując rolę szefa...dlatego bez obaw zostawiam go....z ograniczonym zaufaniem w postaci kagańca ( bo pies waży więcej).
                        • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 08:03
                          Miłego dnia ......
                          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2864764,2,4,DSCN6131.html
                          smile
                        • gryzelda71 Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 08:03
                          Ale po co osoba z dzieckiem,czy innymi domownikami bierze się za wychowywania trudnego psa.Przecież jak coś pójdzie nie tak inne osoby mogą za to zapłacić.To dla mnie niepojęte.
                          • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 08:19
                            bo niektórzy mają nierówno pod sufitem smile smile smile
                            • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 08:27
                              ciapkowo.pl/kategoria/znalazly_dom/psy-znalazly_dom
                              każdy z nich to tajemnica, z przeszłością, po przejściach, bez gwarancji na super zachowanie smile
                        • franczii Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 08:15
                          Wszystko co piszesz ma sens (przynajmniej wydaje sie ze ma sens dla mnie osoby, ktora wiedze wtemacie ma nikla) ale to powinno byc zrobione zanim dziewczyna zostala dotkliwie pogryziona.
                          Nie wiem jaki ma charakter ta dziewczyna ale wcale nie musi byc na tyle zdeterminiowana zeby w tej sytuacji uczyc sie dominacji nad psem, ktory ja pogryzl. I nie mozna jej o to obwiniac.
                          Gdybym to ja zostala pogryziona to nie sadze zebym sie znow kiedykolwiek bezpiecznie poczula z tym psem. Tak samo gdyby pies pogryzl mi dziecko.
                          • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 08:22
                            Ale ja już napisałam , jest wiele wyjść z sytuacji (poza uśpieniem)a wybór należy do właściciela.
                            Jeśli nie chce psa w domu to niech go nie trzyma... lepiej dla nich i dla psa smile
                            • azile.oli Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 08:53
                              Widzisz, owszem, psa można oddać do schroniska, oddać komuś, poddać terapii.
                              Terapia skuteczna być nie musi, a wytuacji, gdy pies się rzuca na pogryzioną dziewczynę, gdy tylko ją zobaczy, to ja bym jej do udziału w wychowywaniu psa nie angażowała.
                              A inaczej się nie da.
                              Nie wiem, czy psu będzie lepiej w schronisku, nie wiem, czy lepiej, żeby trafił do rodziny i znów tam kogoś pogryzł, w ramach próby podporządkowania sobie.
                              Jednego jestem pewna - ja bym się tego psa z domu pozbyła raz i na zawsze, zanim dojdzie do tragedii.
                              I bardzo dziwi mnie jedno - czy w imię życia psa warto ryzykować życie i zdrowie ludzi?
                              Bo taki pies mógłby trafić ewentualnie do osoby, która zajmuje się szkoleniem psów i jest to jej główne zajęcie. Wtedy może w porę wychwyci wszelkie nieprawidłowości.
                              W normalnej rodzinie, w której członkowie rodziny zajmują się różnymi obowiązkami, czasem któreś z nich zostaje w domu samo miejsca dla takiego psa nie widzę.
                              A , jeszcze jedno - widziałam niejednokrotnie, jak pies próbował sobie podporządkować moje dzieci, ale nie wyglądało to tak, jak u tej dziewczyny.
                              Pies nie ma prawa zaatakować w taki sposób żadnego z członków rodziny.
                              A za uśpieniem jestem dlatego, że oddanie psa to zrzucenie odpowiedzialności na innych , a ze schroniska może trafić do niczego nieświadomych ludzi.
                              • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 09:09
                                ty masz zdecydować co zrobisz z psem, a czy mu będzie dobrze , i co zrobi ktoś kto go dostanie to już nie powinno cie martwić... i dorabianie historii do postanowienia o uśpieniu jest śmieszne.....
                                Sadzisz, że właściciel mojego psa martwił się o moje bezpieczeństwo, a ja jestem na tyle głupia, ze ktoś musi za mnie myśleć ?
                                Ja powinnam podziękować mu że psa nie uśpił tylko oddał do schroniska, bo ten pies morderca jest szczęśliwy i my też..smile
                                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3087341,2,1,psy3.html
                                Przestań dorabiać sobie idealogie i oddaj psa......KONIEC smile

                                chyba ze chodzi o to, ze pies kosztował z 4000 i teraz łatwiej go uśpić niż oddać, i teorię dorabiać....w obronie ludzkości smile
                                • gryzelda71 Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 09:17
                                  Do schroniska oczywiście.Najlepiej jeszcze nie wspominać o tym,ze agresywny.Chętnych pełno,najwyżej jeszcze raz kogoś zaatakuje.No ale to będzie tej osoby wina,bo gest nie taki,zapach nie ten...
                                  Serio ludziom poprzewracało sie w d....
                                  I tym co biorą psa pojęcia nie mając jak to może być i obrońcom,co to szybciej dzieciaka się pozbędą niż psa.
                                • azile.oli Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 09:29
                                  Pies nie jest mój. Jakby był mój i pogryzł kogoś z domowników, po czym za kilka dni chciał poprawić, to bym go uśpiła.
                                  Ciesz się, że ten Twój pies jest wspaniały i cudowny. Ale pomyśl - gdyby wcześniej kogoś pogryzł i wszyscy doszli do wniosku, że to błędy wychowawcze, a tak naprawdę zwierzę sprowokowało coś zupełnie irracjonalnego i z tym czymś się dotychczas u Ciebie nie spotkał i nagle, przypadkowo - zapach, skojarzenie by wróciło?
                                  Jak ktoś jest właścicielem psa i wie, do czego ten jest zdolny, to oddawanie go uważam za beztroskę, bo nie wiadomo , do kogo trafi. Pewnie, już nie sprawa właściciela.
                                  Najłatwiej winić właściciela za zaniedbania w wychowaniu psa. A czasem problem leży w hodowli, pies może mieć zaburzenia osobowości i one się ujawniły, gdy pies dojrzał.
                                  Ja nie twierdzę, że pies jest winny,to zwierzę, nie człowiek, więc nie osądzajmy go w ludzkiej skali.
                                  Czy pies zostanie ukarany przez uśpienie? Wiesz, nie sądzę, aby sobie wogóle zdawał z tego sprawę.
                                  • hellulah Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 09:48
                                    > Ja nie twierdzę, że pies jest winny,to zwierzę, nie człowiek, więc nie osądza
                                    > jmy go w ludzkiej skali.
                                    > Czy pies zostanie ukarany przez uśpienie? Wiesz, nie sądzę, aby sobie wogóle z
                                    > dawał z tego sprawę.

                                    Zgadzam się. Dlatego też uważam, że owszem właściciele powinni podjąć solidne próby naprawcze (albo spróbować przekazać psa komuś, kto się tego podejmie), ale jeśli rokowania będą niekorzystne, pies nadal będzie zagrażał zdrowiu i życiu człowieka, trudno - uśpić.
                                    • bea.bea Re: Stawiacie dobro psa nad dobro dziecka 17.04.12, 10:15
                                      "dlatego też uważam, że owszem właściciele powinni podjąć solidne próby naprawcze (albo spróbować przekazać psa komuś, kto się tego podejmie), ale jeśli rokowania będą niekorzystne, pies nadal będzie zagrażał zdrowiu i życiu człowieka, trudno - uśpić"

                                      Święta racja !!!!!! Ja nic innego nie napisałam....koleżanki sprowadzają jednak problem do:
                                      ugryzł = uśpić...bo nikt inny sobie rady nie da..smile
                                      nie chce mi się już pisać smile ja o kozie, wy o wozie.....każdy ma prawo myśleć jak chce , moje zdanie znacie smile
    • bezpocztyonline Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 18:45
      Uśpiłabym.

      Czy nasze prawo w ogóle teraz dopuszcza usypianie zdrowego, lecz agresywnego psa?
      Jeśli nie - trzeba by oddać do schroniska. Co akurat psu nie posłuży, ani pracownikom schroniska, ani następnym naiwnym-litościwym, ale skoro takie idiotyczne prawo...
    • naomi19 Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 20:39
      Obowiązkiem wręcz właściciela takiego psa jest jego pozbycie się- oddanie do schroniska/adopcji czy uśpienie. Szczerze? Wszystko jedno, którą opcję wybierze. Ochrona dzieci, domowników powinna być na pierwszym miejscu. Bo następnym razem może nie skończyć się tylko na bliznach.
      • phantomka Re: Jaka decyzja - pies ... 16.04.12, 21:29
        Nie potrafię na sucho podjąć takiej decyzji. Nie wiem, co bym zrobiła. Pamiętam z czasów nastoletnich, jak byłam u kuzynki, która miała rottweilera. Nachyliłam się do niej, żeby ją przytulić i dostałam gryza w policzeksmile Okazało się, że ona "tak ma" Kuzynce nadgryzła ucho, jej brata też zaatakowała. Nie czułam się tam już komfortowo i nigdy nie zostałam z tym psem sam na sam. Dlatego nie wyobrażam sobie mieszkać pod jednym dachem ze zwierzakiem, którego się boję. No ale czy zdecydowałabym się na uśpienie?
        • arwena_11 Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 09:32
          Oddać ok, ale nie usypiać.
          I dla właścicieli dożywotni zakaz posiadania jakiegokolwiek zwierzęcia. Nie nadają się. Psa trzeba wychować. jak ktoś nie ma czasu czy ochoty, a chce mieć zabawkę, niech sobie kupi pluszaka.
          • azile.oli Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 09:40
            Ale komu oddać? Do schroniska? bo jakoś nie widzę tłumów chętnych znajomych , bijących się o agresywnego psa. Oddac i co? pozbyć się problemu, niech pogryzie kogoś innego?
            Nie wiadomo, czy właściciele tu zawinili, a w każdym razie , czy zawinili w sposób drastyczny.
            Pies miał zapewnione warunki, odpowiednie dla tej rasy, dbano o niego.
            Nie wiadomo, co spowodowało jego atak i dlaczego był on tak nasilony.
            • franczii Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 09:57
              Przede wszystkim powinni zaczac cos robic, ruszyc sie jakos, popytac w hodowli, z ktorej maja psa, przebadac u weterynarza, postarac sie o namiar na kogos kto jest ekspertem w tych sprawach i moglby doradzic wyjscie ztej sytuacji. Mysle, ze odrobine woli powinni wykazac, zeby uniknac usypiania.
              Zaszokowala mnie bierna postawa tych ludzi: pies pogryzl ich corke a oni go zamkneli w oczekiwaniu na natchnienie do decyzji czy uspic czy trzymac. Moglabym trzymac psa w zamknieciu gdybym miala takie warunki lokalowe (oni widac maja) z zalozeniem ze jest to przejsciowe i niedlugotrwale rozwiazanie ale jednoczesnie szukalabym AKTYWNIE mozliwosci, zeby psu inny dom znalezc.
              • azile.oli Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:13
                Wiesz, ale oni najpierw spędzili z córką 2 dni w szpitalu (oczywiście nie siedzieli tam ciągle, ale dojeżdżali, kontaktowali się z lekarzami), do tego dochodzi praca zawodowa.
                U weterynarza już do tej pory byli , ale nie wiem, z jakim skutkiem.
                Pies został zamknięty, bo priorytetem była córka, a poza tym ojciec chciał go uśpić i ustąpił żonie, która chciała podjąć inne działania.
                Najpierw to oni zajęli się córką, a nie prowadzili akcję - badamy pieska.
                • gryzelda71 Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:15
                  > Najpierw to oni zajęli się córką, a nie prowadzili akcję - badamy pieska.

                  Nie wiem,nie wiem,czy dobra kolejność...wink
                  • azile.oli Re: Gryzeldo... 17.04.12, 10:21
                    No, chyba na tym forum dla większości niezbyt dobra kolejność.
                    A wogóle, to na przyszłośc powinni zamykać córkę, ona rozumna, to się nie wymknie.
                    • triss_merigold6 Re: Gryzeldo... 17.04.12, 10:27
                      Qrde dla mnie to jakiś kosmos, żeby nakłaniać do przebywania pod jednym dachem z psem, którego się boisz. Duże dominujące psy wyczuwają strach perfekcyjnie, to nie jest jorczuś, którego można jednym lekkim kopem posłać na drugi koniec pokoju tylko silny pies ważący pewnie ze 45 kg.
                      • mamaivcia Re: Gryzeldo... 17.04.12, 11:10
                        No ale oni sami teraz sobie to robią, zamykając psa w swoim domu, co pewnie działa na niego jak płachta na byka.
                        Koleżanka autorka też zamiast bić pianę na forum i zbieram punkty za uśpieniem psa, może im pomóc i zadzwonić w tym czasie do hodowcy, poprosić o pomoc. Poszukać azylu dla psa. Podzwonić chociaż po tych azylach, czy schroniskach. Im szybciej to zrobią, tym szybciej wyprowadzą z domu zagrożenie.
                        Bo chyba nikt tu nie twierdzi, że pies na siłę musi zostać w tym domu i na siłę młoda musi go zdominować wink
                        Ja tam uważam, że oni nie są w stanie tego procesu przeprowadzić, wiec teraz tracą tylko czas. I co? znowu zawiozą tą dziewczynę do domu, gdzie czeka na nią pies?
                        Życie ma to do siebie, że wiele trudnych rzeczy trzeba robić równolegle.
                • franczii Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:46
                  no i dobrze ze sie corka zajeli ale z psem tez cos trzeba postanowic. Tylko ze z postow wynikalo, ze poza zamknieciem psa i czekaniem na olsnienie (uspic czy wykastrowac bo tylko o tych dwoch rozwiazaniach pisalas) oraz ewentualnie na pojawienie sie jakiegos chetnego wsrod znajomych nie zrobili. I to jest dla mnie chore. Ja tak jak juz napisalam absolutnie bym takiego psa nie trzymala, to jest wykluczone. W zyciu bym sie nie zdecydowala mna "naprawianie" psa u siebie w rodzinie. Gdybym miala takie warunki lokalowe jak oni moglabym przez krotki okres czasu izolowac od corki ale jednoczesnie aktywnie szukac rozwiazania. Chociaz nawiazac jakis kontakt telefoniczny badz korespondencyjny z ludzmi, ktorzy zajmuja sie takimi przypadkami. A noz znajdzie sie od razu ktos kto wezmie psa i odpowiedzialnosc za niego. A jak nie to trudno ale sprobowac, zadac pytanie przez telefon lub na forum internetowym to nie jest zadna robota i przynajmniej tyle trudu zanim sie podejmie decyzje o usmierceniu chyba mozna sobie zadac.
                  • azile.oli Re: No, wiesz... 17.04.12, 10:56
                    Chyba jednak coś robią, bo pies na razie uśpiony nie został. Gdyby podjęli taką decyzję, to już by sprawę załatwili, a odizolowanie psa było pierwszym posunięciem, słusznym, moim zdaniem.
                    • franczii Re: No, wiesz... 17.04.12, 11:03
                      No oczywiscie, pod warunkiem ze to nie jest zamkniecie dla samego zamkniecia tylko ze rownoczesnie sie dziala.
                      • franczii Re: No, wiesz... 17.04.12, 11:04
                        Jesli mu szukaja jakiegos domu to chyba ok.
            • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:24
              azile.oli napisała:

              > Ale komu oddać? Do schroniska? bo jakoś nie widzę tłumów chętnych znajomych ,
              > bijących się o agresywnego psa.

              OK, ja oficjalnie przestaje czytac twoje watki. Juz i ja, i dziewczyny pisalysmy pare razy, co mozna sprobowac zrobic przed ewentualnym uspieniem. Konkretami. A ty ciagle i ciagle swoje, i nie przestaniesz, dopoki wszyscy nie zgodza sie z zalozona teza (uspic, straszna babcia, straszna tesciowa). Naprawde glowa o sciane tluc nie ma sensu.
              • triss_merigold6 Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:31
                Ok, trzymałabyś w domu psa, którego się boisz i uważasz za nieobliczalnego? Ja nie. I to bez względu na to co można zrobić, terapie, behawioryści i inne cuda wianki.
                • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:40
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ok, trzymałabyś w domu psa, którego się boisz i uważasz za nieobliczalnego? Ja
                  > nie. I to bez względu na to co można zrobić, terapie, behawioryści i inne cuda
                  > wianki.

                  Triss, a ty przeczytalas chociaz ten watek? Wlasnie chodzi o te wszystkie opcje miedzy trzymaniem psa, ktory wykazal agresje w domu a uspieniem go. Telefon do hodowcy na przyklad to podstawa, lub organizacje wspomagajace konkretne rasy, w drugiej kolejnosci organizacje ogolne. Czasem oczywiscie nie ma innego wyjscia poza uspieniem - ale poczytaj historie, jakie opisalam wyzej.
                  Ale autorce latwiej bic piane o strasznym psie, ktory sie rzucil zupelnie bez powodu niz wykonac jakikolwiek ruch konstruktywny. Zaraz jeszcze zacznie opisywac glebiej zycie prywatne znajomych i uklady miedzy zona a mezem.
                  A to, jak czesto uspieniem konczy sie historia, kiedy debilny wlasciciel wzial sobie rase, nad ktora nie panuje, to inna historia. Niewykastrowany belg przy dziecku, "biegajacy" na podworku... swietny pomysl. Ciekawe jaki trening dominacji przeszedl. Zaloze sie, ze zaden.
                  • triss_merigold6 Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:52
                    Czytałam. I powtarzam - albo bym natychmiast uśpiła albo oddała możliwie najszybciej takiego psa nie bawiąc się w skomplikowane treningi i behawiorystów.
                    Wiesz co, wykazywał agresję to mój jamnik kiedy go się zrzucało z fotela. Opisywany pies pogryzł osiemnastolatkę tak, że będzie miała blizny, a jak mu się uda to następnym razem rzuci się komuś do gardła. To wielki, ciężki pies, jestem w stanie sobie wyobrazić jak silny, bo dobre 12 lat miałam owczarka niemieckiego, 50 kg żywej wagi. Priorytetem jest jednak ochrona domowników.
                    • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 12:12
                      No i dokladnie triss - oddac szybko w konkretne rece, z pelna historia i pies moze dostac druga szanse (a byc moze uspienie bedzie konieczne, ale przynajmniej sprobowano). Wielkim plusem posiadania psa rasowego jest to, ze mozna zwrocic sie o pomoc do hodowcy, a takze z reguly jest wsparcie milosnikow i znawcow rasy, z ktorych wielu musialo sobie radzic z trudnymi przypadkami, a niektorzy sa w stanie i maja checi przyjac psa z problemami. To naprawde zdarza sie czesto. Dobry hodowca i doswiadczeni wlasciciele na pewno pomogliby stwierdzic, czy pies jest do spisania na straty, czy nie.

                      Ja tam uwazam, ze kazdemu domownikowi nalezy sie taka szansa. A juz szczegolnie, kiedy widac bledy i zaniedbania. Naprawde nie az tak czesto sie zdarza, zeby zwierzeciu odpalalo ot tak, a prawdopodobienstwo, ze odpalilo akurat takiemu, ktore jest w sytuacji "trudna, duza rasa + zaniedbania + dziecko" jest jeszcze mniejsze.
              • azile.oli Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:41
                Ale ja przyjmuję do wiadomości, że z psem można pracować, że trzeba go przebadać (przebadany, fizycznie zdrowy), ale czy do Ciebie dociera, że ktoś nie chce psa, który pogryzł domownika, choćby ten pies przeszedł milion terapii,. bo mu się nie ufa.
                A prawdziwa przyczyna ataku może nigdy nie zostać ujawniona, nawet w przypadku ludzi nigdy nie ma takiej pewności, tym bardziej w przypadku zwierzęcia.
                Żeby próbować stwierdzić z większą pewnością, co było przyczyną ataku, należałoby pracować z psem w obecności dziewczyny, która nie ma na to ochoty, ani czasu.
                Pies nie został jednak uśpiony do tej pory, co oznacza, że ci ludzie próbują jednak coś robić, a że nie dzieje się to błyskawicznie - cóż, trzeba pracować.
                Nawet im podałam adres ośrodka, gdzie pies może zostać poddany obserwacji, ale ich po prostu teraz na ten ośrodek nie stać. Jakby trzeba było go leczyć, to by kredyt wzięli, albo pożyczyli. Ale teraz wolą wydać tę kasę na leczenie córki. Pies fizycznie nie cierpi.
                I faktycznie, nie czytaj moich wątków, bo masz jakieś odwrócenie pojęć - pies ważniejszy od oszpeconego dziecka, hobby matki ważniejsze od padającej na twarz córki.
                • triss_merigold6 Tak mi się przypomniało 17.04.12, 10:47
                  Tak mi się przypomniało, jest program z kobieta psim behawiorystą - zaproszono ją do domu, w którym był ogromny dwuletni dog. Pies wzięty przez męża przy sprzeciwnie żony. Dominujący, powarkujący, układał się na łóżku w sypialni gospodarzy, potrafił złapać zębami na ramię itd. a pan idiota tłumaczył, że piesio tak żartuje i się bawi i na pewno nie zrobi krzywdy. Córka odmówiła odwiedzania rodziców dopóki ten pies tam jest, bo ją atakował i się bała. Behawiorystka była przerażona, sporo czasu zajęło jej wyjaśnienie panu, że za moment dog będzie śmiertelnie niebezpieczny ale zaczęła psa skutecznie ustawiać.
                • franczii Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:02
                  Czyli wyglada na to ze matka ma nierowno w glowie. Ale maz ze jej ustepuje to tez nieciekawie. Facet powinien absolutnie sie sprzeciwic obecnosci psa w domu a widac siedzi pod pantoflem zony, ktora ma cos z glowa.
              • alinawk Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:42
                > OK, ja oficjalnie przestaje czytac twoje watki. Juz i ja, i dziewczyny pisalysm
                > y pare razy, co mozna sprobowac zrobic przed ewentualnym uspieniem

                No ale dopuszczasz do siebie myśl, że komuś twoje i dziewczyn rady mogą nie odpowiadać czy nie dopuszczasz? Bo chyba się nie uważasz za forumowa wyrocznię?
                Odda psa do schroniska i co, pies pogryzie nastepnych głupków co wezmą pieska bo on taki biedny i skrzywdzony przez złych ludzi, no a nas będzie kochał i nie pogryzie, no bo wiadomo, żaden pies nigdy mnie nie ugryzł i wiadomo że pieski to w ogóle z definicji nie gryzą.
                • cherry.coke Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:52
                  Nie uwazam sie za zadna wyrocznie, skad ten pomysl? Ale skoro ktos pyta rozpaczliwie "ale komu oddac", podczas gdy "komu oddac" i inne miala opisane juz pare razy jak przyslowiowy chlop krowie na rowie, to watek jest zwyczajnie z teza i tyle.
                  Rady wszelakie - zlac i udac, ze nie bylo.
                  Odpowiedzi na pytania, "co bys zrobila" - zlac i udac, ze nie bylo.
                  Straszny pies i straszna babcia musza byc. Jak teza przestaje sie trzymac, nalezy dorzucic wiecej szczegolow z zycia znajomych.
          • hellulah Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 09:45
            Jesteś 100% (na odległość - słynna diagnostyka forumowa) pewna, że to wina właścicieli?

            A co z zaburzeniami psychicznymi, chorobami psychicznymi wrodzonymi? Wychowasz np. spaniela z zaburzeniami psychicznymi? czy jakiegokolwiek psa np. z guzem mózgu?
            • azile.oli Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 09:50
              No właśnie ja nie jestem pewna, że to wina właścicieli. Nawet, jeśli coś zaniedbali, to zachowanie psa może nie mieć z tym związku. A nawet , postawiłabym śmiałą diagnozę, że bezpośredniego związku z tym nie ma.
            • franczii Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 09:59
              Ale z tego co wynika z postow Azile to wlasciciele palcem nie kiwneli zeby dociec przyczyny takiego zachowania i w dodatku nie dowiaduja sie o mozliwosci rozwiazania tej sytuacji. Dla mnie to chore.
              • azile.oli Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:17
                Do tej pory już kiwnęli. Ale jak napisałam - priorytetem było zdrowie córki.
                No i niestety, zgadzam się z ojcem - cokolwiek sprowokowało reakcję psa, nie powinna ona tak wyglądać.
                • bea.bea Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:50
                  a jak?
                  • bea.bea Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:55
                    przypomniała mi sie sytuacja z autobusu .....smilesmile kiedy kiwający się pijak powiedział do pani "odsuń nogi" ona wielkie oczy, a on już groźniej " no odsuń nogi"....odsunęła...
                    i wtedy ten pijak zwymiotował...w miejscu w którym wcześniej nogi pani trzymała.....

                    Wiesz co jak masz tak marnować nasz czas...to uśpij tego psa !!!!!
                    Bo i tak to zrobisz z nasza zgodą, czy bez...............
                    • azile.oli Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:01
                      Przecież to nie mój pies, ile razy m am pisać. I nie ja zadecyduję, co z nim zrobią. Byłam ciekawa, co inni zrobiliby w takiej sytuacji, ale już wiem, że mądre rady dostanę, ale szczerej odpowiedzi, czy zostawiliby w domu psa, który oszpecił ich córkę - już nie.
                      Bo fajnie się pisze, gdy się w takiej sytuacji nie jest.
                      • franczii Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:05
                        No ja ci akurat napisalam, ze w zyciu bym psa takiego nie trzymala ale zanim bym uspila to przynajmniej bym sprobowala mu znalezc inne lokum.
                        • mamaivcia Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:18
                          no sporo osób to pisało
                          ale mam wrażenie, że autorka tego nie chce widzieć wink
                      • bea.bea Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:07
                        no właśnie, a ty tak jesteś zaangażowana, pooglądaj w wolnej chwili, zawsze można od czegoś zacząć, jak są z trójmiasta znam paru podobnych magików...
                        www.youtube.com/watch?v=CAB9Uc6i7ME&feature=relmfu
                      • joanna35 Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:19
                        Byłam ciekawa, co inni zrobiliby w takiej sytuacji,

                        I tylko w celach poznawczych zakładasz kolejne wątki rozkladając na czynniki pierwsze problemy znajomych?
    • vienetta Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 10:25
      jakbym czytała o moim psie, niestety skończył w kojcu, jest odizolowany, czekamy na dalszy rozwój wydarzeń, też go nie wykastrowaliśmy niestety a teraz ma już 7 lat. Nie da sobie przyczepić smyczy i gryzie domowników, wszyscy mamy ślady jego kłów. Błąd nasz, że go nie wykastrowaliśmy, a teraz jest to ciężko zrobić z powodu wieku, bo to duży pies. Nie mamy jednak sumienia go uśpić. Ma zapewnione wszystko, co mozemy, jednak nie chodzi na spacery, bo stwarza za duże zagrożenie.
      -
    • sadosia75 Re: Jaka decyzja - pies ... 17.04.12, 11:40
      Ja bym nie usypiała. Umówiłabym się z behawiorystą i weterynarzem, psa oddała na obserwację. zajęłabym się dzieckiem i jego lękiem, pogryzieniami. w między czasie bym ze specjalistą zastanawiałą się czy atak to wina neurologiczna, wychowawcza czy może faktycznie jedynym wyjściem jest uśpienie psa czy można go zresocjalizować i myśleć o adopcji psa. Najczęsciej psy atakujące zostają u behawiorysty albo adoptują je miłośnicy rasy znający się na behawioryżmie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka