To znowu ja i moje nieśmiertelne dylematy

Ale do rzeczy: kolejne osoby mi wspominają, że dzieciom małym (różnie: wiek od 4-6 miesiąca, czasem koło roku) podaje się żur. Bo to taka cudna zupa i w ogóle dlaczego moje dzieci nie dostają żuru? Zawsze jestem w takim ciężkim szoku, że oczywiste pytanie: a co takiego wspaniałego posiada ten żur, że ma się nic non-stop karmić niemowlęta, nie przechodzi przez moje pyskate usta. I nadal więc mam zagwozdkę, o co z tym chodzi? Jakieś magiczne właściwości ma ukiszony chleb / mąka z dodatkiem czosnku? Dzieci się nim zażerają, czy jak? Pomóżcie