Dodaj do ulubionych

nie wierze w niejadkow...

21.05.12, 04:35
a w rodzicow leniwych czy bez wyobraznii
Starsze dziecko, obecnie 8 letnie, pochlania i pochlanialo wszystko bez najmniejszych problemow od zarania. Skora i kosci na niej w tej chwili, a je wszystko i duzo (az ide na badania za 2 tyg., bo gdybym ja tyle jadla, to bym miala +++ extra kg).
No ale ok, majac niejadkow w kregu, szczesliwa bylam, ze taki bezproblemowy egzemplarz mnie sie przytrafil...
i sie pojawilo 2 dziecko, i tym plula, tamtym plula, i sobie pomyslalam, aha i mnie sie trafil niejadek, ale zaczelam obserwowac, podgladac, co zjada a co nie
i specjalne menu dla niej, i zaczela jesc, a nawet uwielbia, to co uwielbia, i to jej serwuje, same zdrowe rzeczy - podkreslam
i tak jak my dorosli, mamy swoje ulubione potrawy, tak i dzieci maja swoje, ktore chetnie zjadaja
i zal mi tych, ktore sa zmuszane do czegos czego nie lubia, i jeszcze kare na koniec maja - nie dostaja deseru
aha, i jeszcze pisze to na podstawie obserwacji, gdzie dzieciom podawane jest byleco- i maja to jesc, albo gora slodyczy ciagle i skargi, ze takie niejadki
sa dzieci, ktore jedza malo, albo duzo, ale jedza zdrowe posilki jesli dorosli im je podadza

i jeszcze na koniec opisze taka kolezanke: jej corka wowczas 2-3-4 letnia(nie wiem jak jest obecnie), codziennie, naprzemiennie prowadzila ja do mcdonalda lub pizzerii, bo ona nic nie je, jedynie te 2 rzeczy, a tu przeciez i mieso i warzywa, a w domu nic nie chce, znalam ja dosc blisko wiec wiem, ze nie dziewczynka byla niejadkiem, tylko mamusia wyobrazni nie miala

i zal mi tych dzieci, i nie piszcie, ze macie niejadkow, a poprobujcie troche

uff, juz dawno to chcialam napisac,...
Obserwuj wątek
    • franczii Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:01
      > i specjalne menu dla niej, i zaczela jesc, a nawet uwielbia, to co uwielbia, i
      > to jej serwuje, same zdrowe rzeczy - podkreslam

      Gorzej jak nie lubia wiekszosci dan obiadowychsuspicious Makaronu niet, ryzu niet, ziemniakow niet, wiekszosci warzyw niet, wiekszosci owocow tez nie. Codziennie by mogl jesc mieso ale tylko w wersji kotlet z piersikurczaka panierowany. A jak trafi do mc donalda to zajada ze smakiem cheesburgera. Moze na to masz jakies swiatle rady?
      • krolowa_online Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:09
        ile ma lat?
        ziemniaki-sprobuj mashed potatoes - z maslem i mlekiem, moja uwielbia, miesem pluje przewaznie (starsza wybierala mieso ze wszystkiego aby zjesc smile 0

        makaron
        • krolowa_online Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:16
          gotuje geste zupy, ryz, mieso, warzywa lub makaron, jakies grochy, groszki zielone, kukurydza, to jest podstawa, dalej sie juz nie martwie
          zreszta, pobudzilam tym apetyt, dobralam co lubi, sery, jogurty, chleb z rodzynkami, bo wiem jak bylo 2 miesiace temu, kiedy miala 11 miesiecy i wierzylam ze mam niejadka
        • krolowa_online Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:00
          > makaron
          • franczii Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:19
            Odnosnie sosow i rodzajow makaronu to jest ci u nas dostatek i urozmaicenie ogromne bo to podstawa wyzywienia we Wloszechtongue_out Moje dzieci to polmakaroniarzewink Ale mlodszy syn nic nie lubi. Ciekawostka jest taka, ze rozszerzanie diety szlo super i do prawie 2 lat jadl wszystko i z duzym smakiem. potem zaczal byc wybredny i stopniowo doszlo do tego, ze rzadko kiedy widze go jedzacego ze smakiem, rzadko kiedy nie trzeba upominac i przypominac, zeby jadl. Ja tez bym chetnie dawala tylko to co lubi i nie zmuszala. Na sniadanie moge mu dac ulubione platki, jogurt, dzem specjalnie dla niego zakupiony malinowy lub jezynowy bez sladu pestki. Je tez chleb, salate i surowa marchew. Z owocow je tylko jablko i teraz truskawki. Zadnych innych nie tknie. Teraz czeresnie, moze by i zjadl ale ma zahamowania i boi sie pestek to samo jest z arbuzem i winogronami. Na szczescie lubi swiezy sok z pomaranczy (oczywiscie tylko przecedzony zeby sie kawaleczek owocu nie zaplatal) to zima codziennie mu robilam. Ale najwiekszy problem to jest obiad i kolacja bo z gotowanych dan naprawde zbyt malo lubi zeby ograniczyc sie do dawania tylko tego. Ostatnio przekonal sie do mozzarelli i jajka na miekko. Sukces wielki ale jaka udreka i jakim namawianiem okupiony.
          • krolowa_online Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:21
            a jeszcze np, takie male makaroniki, muszelki, ugotowac, na to plasterki sera (nie zoltego, Krafta np) do mikrofali, gwarantuje, ze bedzie jadl
            niejednego niejadka wyciagnelabym z niejadztwa
            • franczii Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:24
              Krafta to on oczywiscie je i serek filadelfie ale mnie naprawde zalezy na tym, zeby zjadal mniej przetworzone jedzenie wiec plasterki krafta i filadelfia to dla mnie zaden sukces.
              • franczii Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:29
                Dodam jeszcze, ze starszy moj syn 6 letni tez jest badzo wybredny ale nie az tak i w jego przypadku da sie zastosowac zasade zeby nacisku zadnego nie stosowac i dawac tylko to co lubi bo lubi wystarczajaco duzo zeby jadlospis byl urozmaicony. Chociaz i on najbardziej lubi chlebe, mcdonalda, filadelfie, przetworzone serki kraftowe i mrozone gotowcami.
                • guderianka SI 21.05.12, 12:43

                  franczci-moze ma zaburzenia SI ?często ujawniają sie własnie w tym wieku, może odpowiednia terapia pomoże ?
            • kasnova Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 09:56
              krolowa_online napisał:

              > a jeszcze np, takie male makaroniki, muszelki, ugotowac, na to plasterki sera (
              > nie zoltego, Krafta np) do mikrofali, gwarantuje, ze bedzie jadl
              > niejednego niejadka wyciagnelabym z niejadztwa

              U mnie kiepsko byłoby z Twoją gwarancją, bo moje dzieci nie tkną sera pod żadną postacią, a już najbardziej roztopionego.
              • rulsanka Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 11:07
                Mój jadek by tego nie tknął smile
                Roztopiony ser, makaron zmieszany z czymkolwiek - są ble.
                Za to zje surówkę z pora itp. A w ogóle większość rzeczy je, z małymi wyjątkami.
              • yenna_m Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 14:36
                moi by sie porzygali tongue_out
                • truscaveczka Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 17:04
                  Ja bym się porzygała, robiąc to.
                  A mój niejadek na mleko i pszenicę uczulony, więc nawet by nie mógł powąchać.
          • yenna_m Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 14:36
            na pomidory alergia
            gulasz z mielonego? nie ma mowy, zeby ruszyli big_grin
        • lafiorka2 Re: nie wierze w niejadkow... 22.05.12, 11:59
          krolowa_online napisał:

          >
          > da sie da, nie ma niejadkow

          Hahaha...przekaże to znajomej,której dziecko nawet"nie trawi" mc donaldabig_grin
    • zebra12 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:24
      Mylisz niejadka z dzieckiem wybrednym. Niejadek nie chce jeść NICZEGO. Jest różnica? Mam 3 dzieci, w tym jedno było tzw niejadkiem. Dotyczyło to głownie pierwszego roku życia. Moje dziecko dostawało szału na widok butelki. Pokarm miała zmieniany wiele razy, zupek też nie chciała. Nie istniało u niej pojęcie głodu. Mogła nie jeść dobę, dwie - dalej nie eksperymentowałam. Córka miała anemię i dużą niedowagę, nie wychodziły jej zęby. Na rok ważyła ledwo 8 kg, przy wadze urodzeniowej 3450 i nie miała ani jednego zęba... Karmiona na siłę wymiotowała. Dało się ją nakarmić jedynie wieczorem na tzw śpiocha.W szpitalu karmili ją sondą.
      Uważam, że moje dziecko było niejadkiem i niebiosom dziękuję, że z tego wyszła.
      • krolowa_online Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:28
        nie, uwazam, ze Twoje dziecko mialo jakies patologiczne zaburzenia zywieniowe, a nie bylo niejadkiem
        skoro je chamburgery, pizze i slodycze, to to nie jest niejadek
        • krolowa_online Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:30
          i jak doszla do 8kg nic nie jedzac
          • zebra12 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:42
            Karmiłam na śpicha, dodawałam masło i żółtko do jedzenia - wskazania lekarza i piła soki owocowe przecierowe - to jej podchodziło w miarę.
        • zebra12 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:45
          Masz rację. Miała zdiagnozowaną anoreksję wczesnodziecięcą... Powodem było karmienia na siłę w szpitalach. Często chorowała, przeszła ciężkie rozlane infekcje HIB. Urodziła się bowiem bez jednego rodzaju odporności, a dokłądnie brakowało jej odporności humoralnej. Dlatego nie gorączkowała wcale, mimo powaznych śródmiąższowych zapaleń płuc, które wciąż nawracały, a potem zapaleń uszu.
          Lecę do tej pracy, bo w końcu nie zdążę smile
          • krolowa_online Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:52
            zebra12 napisała:

            .
            > Lecę do tej pracy, bo w końcu nie zdążę smile

            strasznie wczesnie, ja dopiero koncze niedziele i spac sie klade wink
      • deelandra Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 10:11
        mogę się dopisać do zebry - u nas też była anoreksja dziecięca, prócz szpitala i karmienia sondą to ta sama historia: zanik łaknienia, karmienie na śpiocha, maksymalne ukalorycznienie posiłków (żółtka, oliwa z oliwek, masło), żeby chociaż ta jedna łyżeczka, którą w siebie wcisnął miała ciut więcej kalorii, przy czym zachowanie odpowiedniej diety, bo przecież hiperkalcemia i hiperfosforemia i ciągłe pielgrzymki po specjalistach, z których żaden nie potrafił nam pomóc, bo specjalistów od anoreksji dziecięcej w Polsce praktycznie nie ma, lekarze interweniują dopiero jak trzeba karmić sondą, więc coś w rodzaju terapii prowadziłam sama i zajęło mi to aż trzy lata
        więc droga ostojo mądrości, czyli autorko wątku - nie pisz o rzeczach, o których nie masz pojęcia, wiem, że zaraz mi zarzucisz, że moje dziecko również miało zaburzenia, owszem miało, ale nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że wykrycie przyczyny to nie jedna wizyta u lekarza i postawienie diagnozy, tylko w większości błądzenie po omacku, dziesiątki badań i miesiące poszukiwań przyczyny, a do tego czasu ma się w domu skrajnego NIEJADKA, który dostaje szału na sam widok jedzenia i spokojnie mógłby się zagłodzić na śmierć
    • szironna Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 05:59
      wierzyć nie musisz. natomiast zastanawiam się jak na podstawie tylko 1 w sumie dziecka możesz ferować, że niejadków nie ma? otóż są. tak samo jak są dzieci wybredne. są też dzieci z onm w jamie ustnej i z innymi problemami zdrowotnymi. przy każdym trzeba się napracować, by dziecko zjadło zdrowo.
      widzisz zdaję sobie sprawę, że są rodzice - jak to napisałaś - leniwi, którym nie chce się przygotowywać urozmaiconych, zdrowych posiłków i idą na tzw. łatwiznę. ale są też rodzice, którym na tym zależy, a dziecko i tak nie zje z powodów m.in. jak wyżej. i wtedy wymaga to szerszego spojrzenia na problem, bo samo ugotowanie posiłku nie wystarczy.
      • krolowa_online Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:07
        szironna napisała:

        > wierzyć nie musisz. natomiast zastanawiam się jak na podstawie tylko 1 w sumie
        > dziecka możesz ferować, że niejadków nie ma? otóż są. tak samo jak są dzieci wy
        > bredne. są też dzieci z onm w jamie ustnej i z innymi problemami zdrowotnymi. p
        > rzy każdym trzeba się napracować, by dziecko zjadło zdrowo.
        > widzisz zdaję sobie sprawę, że są rodzice - jak to napisałaś - leniwi, którym n
        > ie chce się przygotowywać urozmaiconych, zdrowych posiłków i idą na tzw. łatwiz
        > nę. ale są też rodzice, którym na tym zależy, a dziecko i tak nie zje z powodów
        > m.in. jak wyżej. i wtedy wymaga to szerszego spojrzenia na problem, bo samo ug
        > otowanie posiłku nie wystarczy.

        nie, nie ma niejadkow, sa wybredne, tak jak i dorosli, sa tacy co zjedza wszystko i tacy co na smak zylki w miesie zwymiotuja, sa choroby, patologie, ale zdrowe dzieci, jesli nie podaje im sie sokow i slodyczy, mozna dobrac menu i to zjedza

        ale są też rodzice, którym na tym zależy, a dziecko i tak nie zje z powodów
        > m.in. jak wyżej. i wtedy wymaga to szerszego spojrzenia na problem, bo samo ug
        > otowanie posiłku nie wystarczy.


        i co wtedy?
        • szironna Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:21
          > i co wtedy?

          wtedy jest terapia.

          > nie, nie ma niejadkow, sa wybredne, tak jak i dorosli, sa tacy co zjedza wszyst
          > ko i tacy co na smak zylki w miesie zwymiotuja, sa choroby, patologie, ale zdro
          > we dzieci, jesli nie podaje im sie sokow i slodyczy, mozna dobrac menu i to zje
          > dza

          wybacz, ale Twoje "wiem lepiej" mnie rozwala wink. widać mało wiesz w tym temacie, ale to może i lepiej, bo oznacza że masz bezproblemowe dzieci. i z tego się ciesz. niemniej skoro masz takie podejście to i dyskusja się nie sklei, prawda?
          tak czy inaczej miłego dnia, ja - podobnie jak zebra - też już powoli zmykam do pracy.
          • krolowa_online Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:28
            ja to pisze na podstawie obserwacji dziesiatek dzieci, do takich wnoskow doszlam, to nie tak bo moje
            pamietam, takie co faszerowaly sie od rana delicjami, i bylo, ze jesc nie chce-niejadek
            i mialam kolezanke, pamietam jak wciskala twarda wolowine z grilla, kiedy dziewczynka ze lzami w oczach zula pol godz., albo wciskala jej szaszlyk z kurczaka z papryka i cebula, moj 3 letni wtedy "jadek" nie przelknalby tego, salaty zielonej wtedy nie lubiala, a jej niejadek musial jesc na sile
            i bylo, ze moja je wszystko, a jej nic nie chce
            a moja jadla wszystko to co lubila, a kolezanka swojej wciskala to co wciskala, 3-4 letniemu wtedy dziecku
            • olena.s Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 07:22
              Obserwacja dziesiątków dzieci, tzn. ploteczki wśród znajomych, tak? Poparte uczuciem pełnej wyższości nad tymi prymitywami od hamburgerów i pizzy?
              Nie truj.
              Niejadki są - pamiętam post pewnej matki, pewnie już siwej jak gołąb, której dziecko potrafiło przez tydzień (!!!!!) zjeść dwie suche bułki. I innej, której dziecko odmawiało wszystkiego poza parówkami. I taką, której dziecko jadło 1/5 tego, co powinno.
              Dodam jeszcze, że póki dziecka się nie zdiagnozuje na wszystkie strony nie masz pojęcia, czy ono chore czy zdrowe, a jak chore - to na co.
              Więc choć mi sie udało dziecko wdrożyć do w miarę sensownej diety, to jeszcze nie powód do zadzierania nosa i pouczania osób, którym trafił się trudniejszy egzemplarz.
            • yenna_m Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 14:38
              wiesz, przy 1 dziecku tez wiedzialam na temat dzieci tyle, ze encyklopedie moglabym napisac

              otrzezwienie przyszlo, gdy urodzilo się drugie
              zupelnie inne

              a mnie kopara opadła tongue_out
              • falka32 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 15:45
                > wiesz, przy 1 dziecku tez wiedzialam na temat dzieci tyle, ze encyklopedie mogl
                > abym napisac
                >
                > otrzezwienie przyszlo, gdy urodzilo się drugie
                > zupelnie inne

                U autorki wątku jest mniej więcej podobnie, czyli jest to drugie dziecko - niejadek obłaskawiony, po pierwszym wszystkojadku.

                I to wiekopomne odkrycie, że niejadków nie ma i uniwersalną technikę obłaskawiania niejadków autorka już głosi, ponieważ to drugie dziecko ma już 13 miesięcy i od 2 miesięcy już nie jest niejadkiem. big_grinbig_grinbig_grin
                • yenna_m Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 15:48
                  powinna se trzecie machnąć wink
                  mam wrażenie, że przestanie śpiewać jak neofita wink
    • ala_bama1 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:39
      Gadasz takie głupoty że az ciężko czytać, to że masz jedzące dzieci nie znaczy że wszystkie są takie. Widać że nie masz pojęcia o czym prawisz. Wejdz sobie na forum "matki niejadków" i tam się wymądrzaj (zostaniesz wyśmiana w minute z twoimi mundrościami) Slogany, hasła typu "jak zgłodnieje to zje" są bardzo charakterystyczne dla laików nie mających pojęcia w temacie, dlatego nawet nie chce mi się podejmować polemiki. Zegnam
      • mamaemmy Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 08:17
        Mówisz jak moja mama wczoraj:
        Nie wierze,że ludzie maja problem z uśpieniem dziecka wieczorem!
        Zobacz,Emke sie kladzie,czyta jej bajke i ona po 5 minutach juz spi!
        Wlasnie wtedy ja uswiadomilam,że to tak jak z niejdakami-kazdy patrzy po sobiesmile
        Ale w tym co piszesz jest troche racji-na wczesniakach jak Emma malutka nie chciala jeśc,dostałam rade,aby ją ROZSMAKOWAC w jedzeniu-i dawac jej tylko to co lubi-i to zdalo rezultaty.wtedy.
        Dziś jadlaby najchętniej TYLKO platki,kanapke z szynką,omleta,nalesniki i pierogi ze szpinakiem,zupy,kurczaka i kotleta.Koniecsmile
        Całą reszte potrafi jeśc baardzo dlugo..
        Z drugiej strony-ja bylam niejadkiem od małego-ale dzis wiem,że gdyby dawali mi to tylko co lubię-oszczędziliby sobie i mnie kupę nerwowsmile
        • spacey1 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 11:43
          Mamo Emmy, trochę mnie rozbawił twój post smile Wymieniona przez Ciebie lista potraw, które je twoje dziecko jest całkiem spora i co więcej - nie sa to śmieci, tylko prawdziwe, wartościowe jedzenie. Przypomina mi to moją koleżanke, która narzekała, że ma syna niejadka, a jak kiedyś zobaczyłam ile potrafiła w niego wcisnąć podczas jednego pikniku nad jeziorkiem... sama się potem śmiałą, jak jej to uświadomiłam. smile
          • mamaemmy spacey! 21.05.12, 20:09
            Ale mnie podniosłas na duchu!
            NAPRAWDĘ!
            Przypomniałam sobie ze ona jeszcze lubi pieczonego lososia i spagetti po bolońsku..
            To własnie jest chyba najwazniejsza rzecz-spojrzec na cos z dystansu.
            Dziękismile
            • spacey1 Re: spacey! 22.05.12, 00:10
              cieszę się smile pozdrawiam - mama dwojga kiedyś-niejadków, dziś względnych-jadków
            • paskudek1 Re: spacey! 22.05.12, 10:05
              jak on a takie rzeczy jada i to ze smakiem , to ty kobieto nie narzekaj tylko sie cichutko pomódl w podziękowaniu za jedzące dziecko. Ja mam nie niejadka, tylko właśnie wybredny egzemplarz. prawdopodobnie z zaburzeniami SI, ale to dopiero muszę rozpracować, bo wcześniej o czyms takim pojęcia nie miałam. Mądrzy lekarze też nie mówią o takich czarach smile Ale jak mu coś podpasuje to zjada tyle ile dorosły by czasem nie dal rady. Ale jak czegoś nie chce, nie zna, nie spróbuje (nie bo nie) to żeby tydzień nie jadł, z głodu padał, NIE ruszy za skarby świata. I niech mi teraz taka mądra powie JAK zmusić?
    • lukas.2004 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 06:56
      Ja kiedyś też uważałam, że jestem wzorowym rodzicem - dziecku jak się wytłumaczy, to wszystkiego posłucha, jak się mądrze nakarmi, to zawsze pięknie zje itd. A potem pojawiła sie moja córka i przestałam tak twierdzić.
    • kropkacom Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 08:31
      Dla mnie (zaznaczam) niejadek to dzieciak jedzący dobrze jedynie kilka rzeczy. Owszem rodzic dla świętego spokoju powinien odpuścić i karmić dzieciaka tym co lubi. Co jeśli jest to tylko bułka z nutellą?
    • jowita771 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 08:34
      Trochę racji pewnie masz, ale nie z każdym dzieckiem to działa. Ja byłam niejadkiem, lubiłam tylko chleb z masłem (a najlepiej tylko masło) i słodycze. Trudno z tego ułożyć sensowne menu. Moja córka też niejadek, ale mniejszy, lubi trzy zupy, piersi kurczaka i kluski albo pierogi na słodko. I ja jej coś z tego codziennie daję. Zupy mam zamrożone, jak my jemy coś dla niej niestrawnego, ona dostaje swoją zupę. Mój teść za to próbuje jej wciskać jedzenie, co mnie denerwuje, bo dorosłemu się nie wmusza czegoś, czego nie lubi, dlaczego dziecku można?
      Ale zdaję sobie sprawę, że bywają gorsze niejadki, niż moja córka i wtedy rodzice mają problem. jednak McDonald to najgorsze rozwiązanie z możliwych. Wolałabym dziecko samymi kanapkami paść bez niczego ciepłego.
    • schere Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 08:58
      Ja też kiedyś - przed urodzeniem dziecka rzecz jasna - byłam taka mądra: nie ma niejadków, dziecku da się wytłumaczyć, idt, itp.... Urodziło mi się dziecko bezproblemowe, do drugiego roku życia jadło pięknie, a do tego spało pięknie, żadnych kolek, uczuleń, no super egzemplarz smile.
      A po skończeniu 2 lat: myk i odmieniło mu się. I zrobił się niejadek. Nie sprawdziły się: dekorowane kanapki, teoria, że jak zgłodnieje to zje, wspólne gotowanie, wspólne posiłki w czasie których rodzice zachwycają się surówkami, przegonienie po świeżym powietrzu przez pół dnia, kolejna teoria, że jak pójdzie do przedszkola to się nauczy.
      Moje dziecko lubi: suchy chleb, 2 zupy, kotlety, jabłka, banany, ziemniaki, płatki soki, wodę, omlet, naleśniki, serek waniliowy. Nie lubi słodyczy. Nie lubi truskawek (to już dla mnie zupełnie niepojęte zjawisko wink). Warzywa uważa za trujące, zupy jarzynowe ma nakaz jeść bo inaczej nie jadłby warzyw w żadnej postaci.
      Daleka jestem od krytykowania innych rodziców i naprawdę nie przypominam sobie czy jest ktoś wśród moich znajomych kto karmi dziecko słodyczami.
      • verdana Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 09:24
        A ja nie wie3rzę w bunt dwulatka i w bunt nastolatka. To wszystko tylkoi wina nieudolnych rodziców. Jak się umie wychować dziecko, to żaden bunt nie istnieje - to tylko wymówki ludzi, którym się nie chce i tyle. To, zę od wieków pisze się o buncie młodzieży (i o niejadkach) to czysty wymysł.
        Piszę to mając absolutną pewność, że tak jest, bo moje dzieci sie nie buntowały i nie buntują. Czyli można.
        Podobnie jak nie ma nic takiego, jak źle uczace sie dzieci, źle śpiące w nocy, nieumiejące korzystać z toalety w określonym wieku, mające wady wymowy itd. Wszystkie dzieci są idealne, wina lezy w lenistwie rodziców...
      • pade Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 09:27
        Nie lubi truskawek...
        Mój, teraz już prawie czternastoletni syn od rozszerzenia diety, czyli od około pierwszego roku zycia, jadł tylko dwie zupy-rosół i pomidorowa. I nie daj boże jak zmieniłam śmietanę-musiała byc obowiązkowo, makaron, albo dodałam za duzo przypraw. Smak miał byc ten sam i basta. Do tego dziecko jadło ziemniaczki purre, pulpety w sosie pomidorowym i schabowe. I NIC WIĘCEJ.
        Zero kanapek, zup mlecznych czyli zero śniadań. Banana spróbował mając ok. 5 lat, jabłko też i na tym koniec. Nie zna smaku truskawki, czeresni, malin, ma odruch wymiotny na widok cytrusów, arbuza tez nigdy nie próbował, nie wspomnę o pomidorach, ogórkach....ZERO WARZYW do tej pory.
        Musiałam go zabrać z przedszkola bo nic nie jadł, kompletnie nic, zdarzało mu się zasłabnąć. Nie ruszył bo mama inaczej gotuje-inny smak. I tak mu zostało. Wraca z obozów jak cień, je suchy chleb, ewentualnie jakieś mięso. Pizza może być tylko z pizzy hut, innych nie ruszy.
        Nie jest wybredny, on naprawdę nie jest w stanie zmusić się do spróbowania czegokolwiek nowego.
        Córa-przeciwieństwo. Ostatnio jem tylko warzywa na patelnię i robię tez dla niej, mimo, że ma obiad w szkole. Zjada ze smakiem i mówi: ja ja to uwielbiam mamusiusmile
        Śmieszą mnie takie posty jak autorki. Mój tato, też twierdził, że metoda zawsze się znajdzie..dopóki nie urodził się mój synsmile
      • rudylis35 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 09:43
        schere napisała:

        Moje dziecko lubi: suchy chleb, 2 zupy, kotlety, jabłka, banany, ziemniaki, pła
        > tki soki, wodę, omlet, naleśniki, serek waniliowy. Nie lubi słodyczy. Nie lubi
        > truskawek (to już dla mnie zupełnie niepojęte zjawisko wink). Warzywa uważa za tr
        > ujące, zupy jarzynowe ma nakaz jeść bo inaczej nie jadłby warzyw w żadnej posta
        > ci.
        Mój to samo oprócz zupy: suchy chleb, jabłka, banany, ziemniaki, płatki soki, wodę, omlet, naleśniki tylko z serkiem waniliowym, serek waniliowy, kotlet tylko mielony z indyka za to lubi jeszcze surową marchewkę, mleko i żółty ser. Jarzynowej nie zje za zadne skarby, musiałabym sonda go nakarmić. Też ładnie jadł do 2 urodzin, a od 5 lat je to samo. Morfolagia jak marzenie, wzrost 97 centyl smile Czyli jest to dieta pełnowartościowa smile
    • beat_girl Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 09:27
      To sa dwie zupelnie rozne sprawy.
      czesciej wystepuje w naturze dziecko zapychane smieciami i slodyczami i dlatego tak ci sie wydaje. niejadkow pewnie jest mniej a ze istnieja to wiem na pewno. ja do nich nie naleze moja corka tym bardziej, ale znam dwoje dzieci ktore zyją powietrzem a ich matki z ojcami razem sa zalamani. jedna z nich doslownie plakała jak widziala jak moja corka zjadla cos tam normalnie - kęs za kęsem - zjadla i poszla. to sa wizyty u lekarzy, psychologow, jakies srodki na apetyt, masakra.
      wiec nie wypisuj takich rzeczy mieszajac dwa pojecia, jak juz musisz sie wyżyc to napisz o karmieniu dzieciakow syfem i chociaz tyle twojego, ze bedziesz miala racje, bo takich akurat jest mnostwo.
    • kosmitka06 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 09:37
      Może i masz rację a może Tobie się po prostu udało. Moje dziecko jest strasznym jadkiem więc nie wiem co to znaczy niejadek! Ale do czasu... mojego brata córeczka jest właśnie takim niejadkiem. Robili jej przeróżne badania bo w obecnej chwili ma sporą niedowagę. Próbowali wszystkich sposobów, dziecko nie ma ulubionego dania, nie mówiąc już o warzywach czy owocach, nawet bardzo mało pije. Były wciskane w nią soki, zwykła woda, herbata, itp. ale wiem że napije się łyka, góra dwa i jej to wystarcza na bardzo długo. Mało tego sama kiedyś zrobiłam "eksperyment" i sądziłam że jak jej wcisnę jakiś słodycz to zadziała... ale nie. Lody, czekolada, dla niej są jak obiad- niedobre! Więc nie zgodzę się z Tobą że wystarczy chcieć bo moja bratowa cuda w kuchni odstawia jednak bez rezultatu.
    • adellante12 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 09:41
      pisze taka kolezanke: jej corka wowczas 2-3-4 letnia(nie w iem jak jest obecnie), codziennie, naprzemiennie prowadzila ja do mcdonalda lub pizzerii, bo ona nic nie je, jedynie te 2 rzeczy, a tu przeciez i mieso i warzywa, a w domu nic nie chce,

      Współczuję jej dziecią

      big_grin
      • antyideal Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 09:50
        Dziecię mialo jak w raju z takim podejsciem mamusi.
        Nie ma to jak wychowac sobie rodziców wink
        Inna sprawa - ciekawe jak teraz wygląda po tej
        mcdonaldowej diecie.
    • koza_w_rajtuzach Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 09:54
      smile)
      Na swoją córkę czasem mówię niejadek, a czasem, że jest wybredna, ale tak naprawdę nie uważam jej za niejadka, bo jeść je, ale ma bardzo ograniczone menu, a takie dzieci często niejadkami się nazywa. W domu mogę ją karmić w taki sposób, aby ją zadowolić, ale jeśli jest w przedszkolu do 15-ej i nic oprócz kanapki z masłem na śniadanie nie zje i tak jest już od trzech lat, to jest to chyba problem, prawda? Niby nie niejadek, bo apetyt ma, chce jeść, domaga się, zmuszać jej do niczego nie zmuszam, choć boli mnie to, że moja córka żadnych warzyw nie je, tzn. je tylko ziemniaki, kukurydzę by też jadła, ale jest uczulona. Ma 6 lat, sytuacja ta trwa od 4 lat, czyli większość jej życia. Z owoców je tylko jabłka, sezonowo arbuzy i rzadko banana zje, nic oprócz tego nie ruszy, jej ulubione dania to naleśniki, pierogi ruskie, udka i skrzydełka z kurczaka, ryż z cukrem i cynamonem i to całe jej menu obiadowe, nic ponadto nie jada, kanapki zjada tylko z masłem, lubi też kaszki niemowlęce. Gdzie tu witaminy? Nie zmuszam jej do jedzenia, ale sytuacja jest dla mnie przykra i uważam to za problem.
      • niutaki Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 10:05
        a ja nie wierze ze no nie wiemsuspicious np ze mozna pokarmu nie miec, albo ze mozna meza zdradzac, albo ze mozna szpinak lubic, no nie wierzewink a moje dziecko jest jadkiem i bylo i dowodzi to dokladnie nicsmile
    • azile.oli Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 10:07
      No, niestety, ale ja wierzę, że są dzieciaki - niejadki. I żadna kreatywność, stanowczość nie pomoże. Oczywiście nie twierdzę, że to musi być stan stały, ale są takie etapy w życiu niektórych dzieci, że one nie chcą jeść. Moja córka była taka i nie pomagało nic. W pewnym okresie swojego życia zjadała tylko niewielkie ilości przetworów mlecznych i nic poza tym jej nie smakowało. Od czasu do czasu czegoś innego spróbowała, w minimalnej ilości , by potem przez dłuższy czas nie brać tego do ust. Szczerze mówiąc, to nawet słodyczy nie jadła.
      Żeby było ciekawie, wyniki badań miała idealne.
      Dopiero z czasem (mniej więcej w wieku 4 lat) zaczęła przejawiać jakieś preferencje kulinarne i wreszcie zaczęła w miarę normalnie jeść, aczkolwiek mnóstwa rzeczy do ust nie weźmie.
      Syn mojego kuzyna był niejadkiem od chwili, gdy go matka od piersi odstawiła w wieku lat 3, a w zasadzie to był niejadkiem od początku, bo poza mlekiem matki nie chciał jeśc nic, wyjątek robiąc czasem dla śledzi w occie.
      Dziś chłopak ma 16 lat, jest mały i chudy jak na swój wiek i zjada naprawdę mikroskopijne ilości w porównaniu do swojej 9 - letniej siostry.

      • luska1973 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 10:21
        Się podpiszę z tymi 4 latami smile))

        Syn dał mi tak w kość "niejadztwem", że do dziś nie mogę uwierzyć w jego oponkę na brzuchu chociaż wyrósł ze stanu permanentnego niejedzenia na tyle dawno, ze zdążył ją wyhodować smile))
        I nijak nie mogę zrozumieć, ze z dziecka będącego na 3 centylu zjadającego w porywach 2 chrupki kukurydziane dziennie w bardzo krótkim czasie wskoczył na 97 centyl bo po prostu pewnego dnia (w okolicy właśnie 4 lat) zaczął normalnie jeść. Czego oczywiście wszystkim matkom niejadków życzę.

        Ale pewnie się zaraz dowiem, że wcześniej go źle karmiłam, albo w ogóle głodziłam.
        • aqua48 Ja jestem przykładem niejadka. Istniejemy! 21.05.12, 10:50
          Sama byłam klasycznym niejadkiem i pamietam, że NIC MI NIE SMAKOWAŁo. Może trudno w to uwierzyć, ale wszystko wydawało się mdłe i powodowało odruch wymiotny. Nie lubiłam w ogóle czynności jedzenia, a zwłaszcza przełykania jedzenia! Tygodniami jadłam te same trzy potrawy na krzyż i nie chciałam absolutnie nic innego. Dziwię się, jak moi biedni rodzice wytrzymali nerwowo, bo ciągle bylam podejrzewana o anemię zlośliwą. Brak apetytu przeszedł mi dopiero w liceum. Wtedy potrafiłam zjeść trzy porcje na raz smile
    • volta2 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 10:50
      a mój przypadek jest też całkiem skomplikowany
      bo jest niejadkiem z ogromnym apetytem.

      i niestety to też jest problem, bo wtedy zajada bardzo dużo, ale tylko tego co lubi.
      i jak był w fazie kaszek niemowlęcych jako 3 latek i jedyne ponad to co chciał to były suche bułki - to zjadał tych bułek niewspółmiernie dużo.

      i rady typu przegłódź go, nie daj bułki o 11-tej, to zje zupę o 14-tej były bez sensu.
      bo głodziłam dzieciaka 3 godziny a on i tak zupy nie zjadł, za to 3 bułki i owszem.

      teraz dalej jest fanem suchego chlebal, potrafi zjeść połowę - ale czy można o nim powiedzieć, że nie ma problemów z jedzeniem?

      jedyne co mnie pocieszało, to to, że w miarę szybko zaczął jeść zupy, zaczął od rosołu i miał go codziennie, potem doszło kilka innych i tak się jakoś zaczęło.

      potem w przedszkolu - pierwszy rok dramat, nie jadł nic przez cały dzień, w czterolatkach ktoś zauważył, że zjadł suchy chleb i od tamtej pory pani od posiłków była jego bogiem.
      bo zatrzymywała przylepki bez masła, dawała suchy makaron bez spagetti i kaszę bez gulaszu. do dziś ją pamięta, lepiej od wychowawczyń. a był już blisko wypisania jako nieprzystosowany...

      do dziś nie powiem o nikim, że jest leniwy, czy dziecko ma nienormalne, w zakresie jedzeniowym, bo sama przeszłam gehennę.
    • edelstein Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 10:53
      Moj tam je wszystko,wciaga jak najlepszy odkurzacz.Wycwanil sie juz pol roku temu i sam do lodowki siega jak ma glodwinka jak na stol wjezdzaja konisberger klopsy czy pierogi to ja zostaje bez obiadu,bo zjada swoja i moja porcje.Dlatego jak robie klopsy to z kg mielonki,a pierogow odrazu minimum 70sztuk i dozuje,bo moglby naokraglo jesc.Syn nie jest fanem fast foodow,zje,ale uszy trzesa mu sie przy innych potrawach.Niejadki,ktore znam faktycznie sa niejadkami z powodu rodzicow i ich dziwnego podejscia do jedzenia.Sa tez tacy,tu na forum,co niska wage dziecka uwazaja za atut.No coz,moje dziecko bedac noemowlakiem mialo alergie pokarmowa,dla mnie jego niska waga byla tragedia.Na szczescie alergia sie cofnela w duzej mierze i teraz moj syn wreszcie zaczyna wygladac jak dziecko,a nie jak patyczak.
      • niutaki Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 11:02
        edelstein napisała:
        No coz,moje dziecko bedac noemowlakiem mialo alergie
        > pokarmowa,dla mnie jego niska waga byla tragedia

        Ojj tak, moja corka jako niemowle tez miala okres, ze byla po prostu za chuda i tez z powodu alergii. Bylam wtedy bliska rozpaczy, waga w miejscu stala, a jak drgnela to w dol niestetysad teraz to tylko wspomnienie, ale wtedy malo nie zwariowalam ze strachu o nia.
        • edelstein Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 12:18
          Moj syn urodzony z waga ponad 4kg i w trzecim miesiacu majacy prawie 8kg z dnia na dzien zaczal niknac w oczach,waga stanela,alergoa doslownie na wszystko.Efekt:niedozywienie.No bo jak mial jesc skoro nie bylo prawie nic co jesc mogl,byl tak glodny,ze neocate obrzydliwy zjadal jakby to byl rarytas z najwyzszej polki.Walka byla ostra o kazdy gram.W momencie gdy alergia zaczela sie cofac szczescie moje bylo nieziemskie.Teraz go wysypuje czasem po czyms i dostaje obsesji,ze alegia powrocila.Jestem szczesliwa mama jadkawinki osobiscie nie mam nic przeciw,by jeszcze z dwa kg przytyl.
          • niutaki Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 12:22
            ojej to u nas az tak nie bylo zle, choc objawy skorne tez ma jeszcze czasem, no ale corka ma juz 10 lat, a Twoj to chyba jeszcze szkrab?
            • edelstein Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 12:44
              Moj ma 3lata i ludzie,ktorzy widzieli jego zdjecia z czasow niemowlecych lapali i lapia sie za glowe.Wygladal jak jedna wielka rana,rana na ranie,szczegolnie na zgieciach lokci i kolan i ta twarz,opuchniete oczka i krosta na kroscie.Jak ktores miejsce nie bolalo to swedzialo,ale on wolal by bolalo niz swedzialo.Cortizon nie dawal rady.Masci sprowadzalam z innych krajow,konsultacji od cholery,przetestowane byly wszystkie mleka.Po wszystkich oprocz Neocate wymiotowal na km,chlustalo z niego doslownie,a jak nie chlustalo to biegunka i tylek odparzony do miecha.Dopiero od pol roku jest calkiem ok.Ze zgrpza wspominam tamten okres dlatego tak. sie ciesze,ze je.Choc jeszcze zdarzy mu sie wysypka czy wymioty,ale to jest teraz juz luksus w porownaniu z kiedys.
              • niutaki Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 14:21
                dobrze ze najgorsze za Wami, moja corka zgiecia, owlosiona skora glowy i twarz - to byla masakra, saczace, swedzace rany brrr
    • lineczkaa Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 11:48
      Akurat uncertain.
      Ja do 7 roku życia jadłam tyle co kot na płakał, a jak wmuszono we mnie więcej to wymiotowałam. Potem mi przeszło... niestety wink.
      Niejadki istnieją.
    • aurinko Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 12:07
      heh, jestem żywym przykładem na to, że jesteś w błędzie. Ale jesteś tak mocno przekonana o słuszności swoich wniosków, że szkoda mojego czasu aby wyprowadzać cię z błędu.
    • joxanna Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 13:25
      Trochę masz rację, a trochę niesmile. Racja że wielu niejadków po prostu dostaje 'niejadalne' dla siebie jedzenie. Ale trochę 'nie' - bo czasem chodzi o ośli upór tych dzieci, które nie tkną niczego, nawet nie spróbują, jeśli nie jest na ich liście. I ich się bardzo ciężko karmi.

      Ja mam córkę z niezwykle wyczulonym smakiem. W ostrej fazie rozpoznawała wody po smaku i niektórych marek nie piła - i nie chodzi tu o Zubera, czy nawet Muszyniankę, tylko takie bardziej podstawowesmile

      Moje dziecko ma pewną pulę potraw, które je chętnie. obok Macdonalda (wyłącznie kurczaki, hamburgera nawet nie powącha) najchętniej żywiłaby się w domu jagnięciną, tuńczykiem (lata walki przekonały ją do 'zaledwie' łososia), sushi, awokado. Pije np kakao z miodem - ale ma swoje ulubione gatunki miodu i to nie takie proste rozróżnienia, które każdy czuje, np między gryczanym i lipowym. Nie, moje dziecko ma określony stosunek do miodu mniszkowegosmile.

      Wszystko super, tylko mnie po prostu nie stać na to, żeby ją tak karmić na co dzieńsmile.

      Bardzo trudno przekonać takie dziecko, że jeśli dziś mamy mielone (toleruje po latach walki), to może chociaż kawałek zjeść. Nie, ona ma ochotę na sushi z awokado, a jak nie ma, to najwyżej zje jabłko.

      I dlatego ona trochę podpada pod niejadka, poza domem jest bardzo źle z jedzeniem, ale to jest efekt głównie uporu.

      mam jeszcze dwójkę, która też ma dość konkretne upodobania - ale mają też tę odrobinę tolerancji, żeby zamiast jagnięciny zjeść kotleta z indykasmile
    • solejrolia Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 13:29
      moim zdaniem jesli dziecko jest ZDROWE, to się nie zagłodzi.
      jeśli jest chore, to nalezy leczyć, a nie wymawiać się niejadztwem.
      moja znajoma nie gotuje zup, bo jej syn ich nie lubi, dobre sobie, jakby ugotowała, i mu podała, na zasadzie: zjedz ile chcesz, a jak nie zjesz to będziesz głodny, szybko połapałby się, o co chodzi w jedzeniu.
      i nie rozumiem idei "deseru" w nagrodę. w jaką nagrodę? za zjedzenie posiłku?
      u nas są desery, bo lubimy, po posiłku, nie zamiast, po południu, bo chce nam się cos słodkiego, ale nigdy w nagrodę.

      miałam do czynienia z "niejadkiem" z powodu choroby, jak tylko stan się stabilizował, to apetyt wracał aż miło. dziecko nadrabiało szybciutko spadek wagi. taka specyfika choroby.warzne było, bo stale kontrolować co się daje do jedzenia, żeby to było maksymalnie wartościowe, np deserem były orzechy, banan, czekolada, budyń z żółtkiem etc.

      miałam do czynienia z brakiem łaknienia u fizycznie zdrowego dziecka: była anemia, co powoduje dalszy spadek apetytu, a spadek apetytu i to, ze dziecko malutko zjadało, powodowały anemię -zamknięte koło. podałam środek na apetyt, po 4dniach poprawa, po 10 odstawiłam, i do tej pory jest git. i emocje też uspokoiły się.

      no i miałam do czynienia z dzieckiem, któremu wmówiono, że jest niejadkiem, a jak był z nami na wakacjach to już drugiego dnia wsuwał wszystkie posiłki aż miło, i brokuły i surówki, i makaron i nawet ogórki kiszone, a w domu nie je tych rzeczy.
      z drugiej strony, jak widzę mamę tego dziecka (160 cm w kapeluszu i chyba rozmiar 34) to ja się nie dziwię, że chłopczyk mało je, gdyż albowiem mniej potrzebuje i nie ma po kim być dużym i rosłym "facetem".

      no i cała reszta to rozpieszczenie i wybrzydzanie. i tak, jak autorka postu pisze, zwykłe lenistwo rodziców. totalne niechciejstwo.
      ja tak się zastanawiam, czemu rodzice godzą się dawać np. na śniadanie kanapkę z nutellą, jaką to ma wartość? a słodkie płatki śniadaniowe?
      czy to poza kaloriami ma jakieś witaminy, czy sole mineralne?
      śmieszy mnie, jak słyszę, że batoniki nadają się na śniadanie, bo są mussli, a nie lepiej dać coś wartościowego, choćby jabłko pokrojone na ćwiartki.
      zwykłe zapychaczeuncertain
      do mojej córki często przychodzą zaraz po lekcjach koleżanki. oczywiście pytam, czy głodne, nie (10latki głodne, też coś!) to pytam, czy zjadły II śniadanie w szkole, nie (oczywista) to wyciągam np. ogórki kiszone, sok z marchwi (sokowirówka) czy co tam mam i wcinają aż miło te suche buły. i tak zastanawiam się, po co rodzice wciąż, już 3rok, przygotowują na IIśniadanie do szkoły takie same jak co dzień kanapki, skoro to się nie sprawdzauncertainczemu się nie wysilą i nie zaproponują czegoś innego. albo te suche buły nie uatrakcyjnia jakoś- liść sałaty, plasterek ogórka, czy pikle jakieś, no cokolwiek...
    • yenna_m Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 14:35
      są niejadki
      oj są
    • policjawkrainieczarow Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 14:37
      A ja wierze, bo sama takim bylam. Objawialo sie to tym, ze w ogole nie odczuwalam glodu i jak ktos mi mowil, zjedz, bo bedziesz glodna to nei wiedzialam, o czym ci panstwo do mnie mowia. W przedszkolu caly dzien spedzalam nad talerzem, bo zanim skonczylam jeden posilek, juz byla pora na nastepny. Doskonale pamietam moment, w ktorym pierwszy raz w zyciu poczulam ochote na jedzenie (na kanapke z kielbasa konkretnie) i pomyslalam "o, to jest chyba to,o czym oni ciagle mowia, ja chyba jestem glodna".
    • bea.bea Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 14:39
      wierzę, widziałam....choć nie doświadczyłam...
    • nabakier Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 15:49
      Jako dziecko jadłam niewiele i byłam chuda. Nie wiem, czy byłam niejadkiem, bo to kwestia definicji. Ale np. na obiad szkolny szkoda mi było czasu. Domowy zresztą też nie za bardzo mi wchodził.

      Minęło mi z dorosłością. Teraz z ochotą zjadam, co mi mąż ugotuje. Gdybym jednak miała sama gotować, to...pewnie bym wolała znowu być..niejadkiem smile
    • noemi29 Re: nie wierze w niejadkow... 21.05.12, 15:56
      Hmmmm, ciekawe... pewnie w większości przypadków jest tak jak piszesz. Brak wyobraźni, lenistwo, czy co tam jeszcze.

      Polecam w ramach edukacji odwiedzić ośrodek zajmujący się terapią SI, poznasz tam naprawdę wielu niejadków, dzieci nadwrażliwych oralnie, nadwrażliwych na zapachy, którym wszystko śmierdzi i konsystencje pewnych potraw, produktów wywołują odruch wymiotny. Tym rodzicom naprawdę wyobraźni nie brakuje.

      Moje dziecko od 7 miesięcy ma terapię Si i prawie popłakałam się ze szc e scia, gdy ostatnio zjadł rybę. Siedem miesięcy ciężkiej harówy mojej i terapeutki... Tak, naprawdę są niejadki. Trzeba się po prostu rozejrzeć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka