Dodaj do ulubionych

zapraszanie gości do domu

23.05.12, 14:19
Mam pewien problem, ale jestem pewna, że mi nieco rozjaśnicie w głowie smile
Razem z mężem mamy wielu znajomych, takich z którymi znamy się i spotykamy jeszcze z czasów przed urodzieniem się dzieci. Obecnie zarówno my, jak i większość naszych znajomych mamy dzieci w podobnym wieku więc ogólnie jesteśmy na podobnym etapie życia.
Często zapraszamy znajomych do siebie, jak nie jednych to drugich, albo nawet wszystkich na raz. Niektórzy znajomi u nas nocują, niektórzy spędzają cały dzień, co oczywiście wiąże się z tym, że przygotowujemy na tą okazję wszystkie posiłki i napoje dla dorosłych i dla dzieci, nocleg w osobnym pokoju itp. Wszystko co jest normalnie związane z przyjmowaniem gości. Zdaża się, że goście spędzają u nas bardzo dużo czasu, czasem też jesteśmy zmęczeni ciągłym "usługiwaniem" bo jednak trochę z tym się wiążą spotkania. Przed ich wizytą musimy zrobić większe zakupy, żeby nikt nie był głodny, jakieś smakołyki, piwo, soczki- co kto lubi. No wiadomo...
Niestety nasi znajomi, prawie nigdy nie zapraszają nas do siebie na rewizytę. Tzn. widzę, że lubią spędzać z nami czas, bo wszyscy po całym dniu mają dobre humory i sami wpraszają się do nas na kolejną wizytę, ale ja czasem też mam ochotę jechać do kogoś w gości. Już nie mówię, że mają mi usługiwać, ale chociażby miło spędziłabym czas w ich wygodnych, wypielęgnowanych ogrodach, a dla dzieciaków też pewnie byłaby to miła odmiana.
Powiedzcie, jak to jest; dlaczego niektórzy ludzie wogóle nie zapraszają do siebie gości? Zaznacze, że spośród wszystkich znajomych o których myślę, nasze warunki lokalowe wcale nie są najlepsze, wręcz przeciwnie...
A może same macie znajomych, do których lubicie jeździć, a nie lubicie ich zapraszać do siebie? Może to mnie natchnie na jakiś trop o co chodzismile
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:22
      Odpowiedź jest banalnie prosta - nie chce im się przyjmować gości ("usługiwanie", przygotowania, gotowanie, potem sprzątanie), są skąpi (tyle kasy przeżrą!), o wiele wygodniej jest przyjść do kogoś, posiedzieć, najeść i napić się do syta, a potem wyjść o której się chce i nie sprzątać. Tyle.
      • gazeta_mi_placi Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:40
        Dokładnie.
      • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:45
        Może masz rację, tylko ja tak bardzo ich lubię, że trudno mi uwierzyć, że mogliby mieć takie beznadziejne podejście...
        • morgen_stern Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:48
          Jedno drugiego nie wyklucza - mogą być i fajni, i wygodniccy wink
          • caroninka Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 16:15
            Podpisuje sie pod tym. Nie bylo z nami jeszcze naszego synka, gdy wlasnie takich znajomych mielismy. Znalismy sie od lat, ale mieszkalismy daleko od siebie, wiec sie tego tak nie widzialo. Dopiero gdy zamieszkalismy blizej siebie, okazalo sie, ze najlepiej jest u nas. Ugotowane, podane, dzieci zabawione, a jak. Przez dwa lata praktycznie dzien w dzien, lubialam ich, wiec nie myslalam o tym, ze to ja goszcze zawsze ich. Gdy zaszlam w ciaze i nie mialam sil na nic, nagle przestali sie pokazywac, a nawet dzwonic. Tak sie zabezpieczqli, co by czasem nie pomoc, czy sie nie przemeczyc zrobieniem herbaty... Bylo mi strasznie przykro, ale nie ma zlegowink nauczylam sie zapraszac do nas tych, ktorzy i nas u siebie lubia goscic.
      • sanrio Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 07:46
        niekoniecznie.
        Ja np.nie przepadam za przyjmowaniem do siebie znajomych wcale nie ze względu na konieczność przygotowań - bo to akurat lubię i nie przeszkadza mi. Nie szczędzę na jedzeniu i napojach, lubię coś upiec lub ugotować. Przyczyna jest inna: ja generalnie nie lubię jak ktoś obcy (tak, moi znajomi są dla mnie obcymi/ludźmi spoza rodziny) kręci mi się po domu. Mam taki zwyczaj, że ogarniam dom jak nam wygodnie, co wiąże się tym, że mam lekki bałagansmile, rzeczy osobiste są na wierzchu (nie, nie brudne gaciebig_grin) i czuję się niekomfortowo z tym, że ktoś może to widzieć. Owszem, mogłabym to pochować na czas wizyty ale mam dużą potrzebę czucia się u siebie w domu jak należy a nie jak w muzeum. Na lodówce zawieszam informacje rodzinne (wizyty u lekarza, rachunki itp.) a gro osób ma fatalny zwyczaj stawania przed nią i zaczytywania sięuncertain
        Mam średnie warunki do siedzenia i podawania czegokolwiek (stół tylko w kuchni,służący za biurko, w salonie niska ława aby z niej cokolwiek zjeść trzeba siedzieć zgiętym w pałąk, z reguły służy za podnóżek).
        Generalnie jest niewygodnie i niefajnie.
        Jest jeszcze coś: preferuję krótkie wizyty (takie do 3 h max.) bo uważam, że każdy ma swoje życie i obowiązki - kiedy jestem u kogoś trzymam się tego czasu bardzo, natomiast są ludzie, którzy mimo wszystkich znaków na niebie mówiących, że czas się pożegnać, siedzą w nieskończoność co jest męczące.
        My home is my castle - tak to w skrócie można określić.
        Poza tym wolę spotykać się w miejscach neutralnych, unikam łażenia po domachsmile
        • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 08:21
          Właśnie taką ewentualność też dopuszczam, pasuje mi to do niektórych ze znajomych, że mogą nie lubić gości u siebie w domu z podobnych do Twoich powodów, ale jakoś nie rozumiem, dlaczego w takim razie nie jest im głupio spędzać u mnie całych dni, często połączonych z noclegami. Mi byłoby po prostu głupio tak nikogo do siebie nie zapraszać a wszędzie chodzić.
          • sanrio Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 10:07
            też tego nie rozumiem, wg mnie to jest to co pisały dziewczyny powyżej, niestety.
            Wiesz co, po prostu może ich już nie zapraszaj, jeśli się wproszą to wytłumacz, że masz inne plany a spotykajcie się na neutralnym grunciesmile
      • misiowamama-2 Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 12:28
        morgen_stern napisała:

        > Odpowiedź jest banalnie prosta - nie chce im się przyjmować gości ("usługiwanie
        > ", przygotowania, gotowanie, potem sprzątanie), są skąpi (tyle kasy przeżrą!),
        > o wiele wygodniej jest przyjść do kogoś, posiedzieć, najeść i napić się do syta
        > , a potem wyjść o której się chce i nie sprzątać. Tyle.


        Dokładnie. Zdanie z ust moich wyjęte wink
    • lepsza.polowa Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:23
      Może swoją gościnnością tak wysoko ustawiłaś poprzeczkę, że znajomi boją się, że nie sprostają?
      A próbowałaś tak mimochodem rzucić w rozmowie "to co, następnym razem spotykamy się u was?"?
      • gazeta_mi_placi Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:42
        Nie mimochodem, nie mimochodem! Głośno i wyraźne albo z wyraźnym akcentem na "U Was" , inaczej zignorują to.
      • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:50
        Próbowałam na kolejne spotkanie umawiać się u nich, ale zawsze obracali to tak, że i tak kończyło się u nas. Np. tego dnia kiedy mieliśmy przyjechać coś im wypadało, a następnego sami zjawiali się u nas w ramach rewanżu, za to, że dzień wcześniej nie mogliśmy się spotkać u nich. Albo niby jechaliśmy do nich, a potem okazywało się, że zaplanowali dla nas zupełnie inne miejsce spotkania, czyli np wybieramy się w jakieś cudowne miejsce, które koniecznie muszą nam pokazać. A mnie szczerze mówiąć wystarczyłoby posiedzieć w ich ogrodzie (bo sama nie mam) i pogadać- tak jak to robimy u nas w domu. Dlatego właśnie zastanawiam się, o co chodzi, jaki problem jest z nami, że nikt nas nie zaprasza do siebie, a wszyscy chętnie nas odwiedzają.
        • lady-z-gaga Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 15:12
          Np. tego dnia kiedy mieliśmy przyjechać coś im wy
          > padało, a następnego sami zjawiali się u nas w ramach rewanżu, za to, że dzień
          > wcześniej nie mogliśmy się spotkać u nich.

          Powiedz, że żartujesz big_grin

          Dlatego właśnie zastanawiam się, o
          > co chodzi, jaki problem jest z nami, że nikt nas nie zaprasza do siebie, a wsz
          > yscy chętnie nas odwiedzają.

          Tak. Problem jest taki, ze zdobyliscie tytuł Łosia i Łosiowej Roku. I nie chcecie go oddać, najwyraźniej, bo inaczej juz dawno byście sobie poradzili z bezczelnością znajomych.
        • gazeta_mi_placi Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 15:20
          >Albo niby jechaliśmy do nich, a potem okazywało się, że zaplanowali dla nas zupełnie inne miejsce spotkania, czyli np wybieramy się w jakieś cudowne miejsce...

          A czy w tym cudownym miejscu (jakaś restauracja czy co?) stawiali Wam chociaż jakieś jedzenie i picie z własnej kieszeni?
          Jak wtedy wyglądała kwestia jedzenia czy picia?
          • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 16:06
            Miejsca, do których nas zabierali to np. las, park lub coś w podobie. Jeśli gdzieś trzeba było płacić za wejście czasem płacili za nas a czasem my płaciliśmy. Nie uważam, żeby kwestia finansowa była tutaj problemem. Chodzi raczej o sam fakt zapraszania- dodam, że jeśli zdażyły się już takie sytuacje, że zapraszali nas do siebie, to nigdy nie jechaliśmy z pustyni rękoma. Zawsze mieliśmy ze sobą jakieś babeczki, ciasto, słodycze dla dzieci czy coś do picia. Nas goście co prawda zwykle odwiedzają z pustymi rękoma, ale mi jest po prostu głupio jechać z niczym, więc tym akurat się nie przejmowałam. Podkreślę jeszcze raz, chodzi o sam fakt zapraszania gości do siebie.
            • z_lasu Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 16:27
              > Nie uważam, żeby kwestia finansowa była tutaj problemem.

              A ja bym jednak rozważyła także ten aspekt. Przyzwoity człowiek czuje potrzebę zrewanżowania się za wyświadczoną grzeczność. Jeżeli nie ma istotnych różnic w statusie materialnym to czuje również potrzebę (ba! wręcz konieczność) zrewanżowania się finansowego. Jak Ty mi dzisiaj postawisz obiad, to ja będę pamiętać, żeby przy najbliższej okazji postawić Tobie - obiad, lody, bilet, czy tam się akurat nawinie, ale będę się czuć dłużnikiem.

              Gdyby nie zapraszali Cię do siebie wyłącznie z powodu np. permanentnego chlewu w chałupie, to nie przychodziliby do Ciebie z pustymi rękami.

              Rozpuściłaś ich niewiarygodnie. Do mnie też tłumy walą, bo mam warunki, ale nie wyobrażam sobie, żebym miała znajomych obsługiwać i utrzymywać. Przyjeżdżają zawsze z własną wałówką, pichcimy wspólnie, a nawet pichcą oni, bo ja nie cierpię gotować, więc chętnie szukam sobie innego pilnego zajęcia wink Zapewniam dach nad głową (a czasem miejsce na namiot), materac i coś do przykrycia (niekoniecznie zaraz krochmaloną pościel). I tyle.
        • policjawkrainieczarow Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 17:15
          Np. tego dnia kiedy mieliśmy przyjechać coś im wy
          > padało, a następnego sami zjawiali się u nas w ramach rewanżu, za to, że dzień
          > wcześniej nie mogliśmy się spotkać u nich.

          No to zróbcie następnym razem tak samo, tylko na odwrót, tzn. wy się u nich zjawcie w ramach rewanzu smile
    • kosmitka06 Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:30
      Ja mam taką zasadę, że jeżeli ktoś mnie zaprosi ja również się tym rewanżuję. Jeżeli ktoś przychodzi do mnie i powiedzmy nie odprasza (a wiem, że np. nie ma warunków) to oczywiście można się spotkać gdzieś "na mieście".
      Jak dla mnie Twoi goście są bardzo wygodni (może nawet podśmiewają się za Twoimi plecami) i lekko bez kultury, bo co za problem jest nawet odprosić na kawę. I skoro piszesz że przebywają długo/często to jednak jest to nie mały wydatek- pomijając fakt wyliczania wydanych pieniędzy na gości wink
      • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:39
        Jeśli wiem, że ktoś nie ma warunków, żeby nas zaprosić, to nie ma problemu. Mamy takich znajomych, którzy mówią wprost i ja to rozumiem, bo też kiedyś "nie mieliśmy warunków". Ale akurat Ci znajomi,którzy nie mają gdzie nas zaprosić zawsze jak wpadają mają ze sobą butelkę wina albo ciasto. A znajomi na których zaproszenie moglibyśmy liczyć zawsze przychodzą z pustymi rękoma, zawsze głodni i chyba po woli zacznę się przychylać do tego co napisałaś- że być może nawet podśmiewają się za naszymi plecami. Przykre to bo jednak ich lubię uncertain
        • upartamama Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 12:23
          ale co to znaczy, że nie ma warunków do zaproszenia gości? Nawet w 1 pokoju znajdzie się miejsce do wypicia kawy i zjedzenia kawałka ciasta dla dwóch dodatkowych osób.

          Warunków może nie mieć ktoś, któ właśnie remontuje mieszkanie. Ale to jest przeważnie krótkoterminowe i potem warunki są.
    • erdbeere40 Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:31
      Miałam taki problem kilka lat temu. Gościliśmy, gościliśmy, cieszyliśmy się, że jest miło, że fajnie. Zawsze u nas, bo u nas tak fajnie. Też warunki lokalowe nie były najlepsze, ale całkiem niezłe. I nagle mąż stracił pracę, tzreba było na czymś przyoszczędzić, ucięliśmy imprezy. Utraty pracy finansowo nie odczuliśmy za bardzo, bo okazało się,że dużo pieniędzy szło na imprezy. A goście, no niestety nas nie zapraszali, czekali na zaproszenia. Mąż oczywiście pracę znalazł, ale z imprezami skończyliśmy. W tej chwili spotykamy się ze znajomymi w różnych lokalach i bez przypału zawsze kelnerowi mówię " oddzielne rachunki, proszę". Podsumowaując, akurat u nas mówię, że mieliśmy kupę znajomych , z przewagą kupy. Także poobserwuj znajomych, o co im naprawdę chodzi. Może tylko ja miałam takiego pecha, a może to standard.
      • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 14:43
        Właśnie tej "kupy" się obawiam. Choć po cichu mam nadzieję, że może oni traktują swoje piękne domy jako azyle, do których nikogo nie chcą wpuszczać, to jednak Twoja wersja mnie przekonuje...
        • erdbeere40 Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 18:26
          Weź ich po prostu sprawdź, przez jakis czas bądź niedostepna, zaganiana, z mnóstwem roboty, bez siły, nie dzwoń, nie zapraszaj. Selekcja naturalna, smutne, ale lepiej wyłowić z tłumu znajomych, tych prawdziwych, bezinteresownych, niż potem przejechać się w ważnej dla ciebie chwili.
    • agaja5b Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 15:15
      Ja np nie zapraszam do siebie gości których nie lubię, poza tym ogólnie nie chce mi się skakać nad gośćmi itp, sama też nie jestem zbyt aktywna towarzysko, nie lubię komuś d... zawracać, bo niby miło i fajnie ale mam świadomość , że kogoś to kosztuje, musi się nabiegać. Wolę spotkania w miejscach neutralnych także dlatego że dla mnie dom to azyl i nie mam potrzeby chwalenia się jak ja mieszkam. Do niedawna mieliśmy też warunki lokalowe niesprzyjające przyjmowaniu gości ale były sytuacje że gościliśmy w kawalerce z małym dzieckiem kuzynów ponad tydzień, bo byli w sytuacji podbramkowej i nie był to dla mnie żaden problem. Jak lubisz gości i często masz to super ale sama widzisz, że nie wszystko jest takie fajne i w końcu czujesz się trochę wykorzystana to znak że należałoby coś z tym fantem zrobić, najlepiej szczerze pogadać, choć za wyniki nie ręczę, pewnie połowa z kupy znajomych okaże się tą jakże pięknie ujętą " kupą"smile
      • inez21 Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 15:32
        U nas przez wiele lat też było tak samo. Mielismy dobre warunki lokalowe a ja niżle gotujęsmile Także przez wiele lat nasz dom był otwarty i wrzało w nim zycie towarzyskie. No i oczywiście nie wiązało się to nigdy z zapraszaniem nas na rewizyty.
        W pewnym momencie zaczęło mnie to męczyć, teraz ze znajomymi spotykamy się okazjonalniesmile
        I wiem ,że wiąże się to z wygodnictwem większości osób. No bo trzeba posprzątać przed i po gościach, obsłużyc ich no i oczywiście koszty zawsze jakieś też są.
        Tak więc teraz każdy urzęduje u siebie lub spotykamy się na neutralnym grunciesmile)
        • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 16:07
          Chyba nasza sytuacja też do tego w końcu doprowadzi, a szkoda, bo czasem fajnie jest po prostu posiedzieć z przyjaciółmi w domu, tylko dlaczego ciągle swoim? wink
          • erdbeere40 Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 18:33
            a szkoda, bo czasem fajnie
            > jest po prostu posiedzieć z przyjaciółmi w domu, tylko dlaczego ciągle swoim?
            Z " przyjaciółmi" tak, ale nie z sępami. Zobaczysz jak ci będzie dobrze bez nich, ja też sobie życia bez kupy znajomych nie wyobrażałam. Piątek - myślenie ,co kupić, co zrobić, żeby wszystkim smakowało, sobota rano - zakupy, przezd południem gotowanie, po południu i w nocy goście, niedziela - niekiedy goście, a po gościach sprzątanie. Teraz wiem, że weekend jest dla mnie i nie wyobrażam sobie, jak moglam żyć w taim amoku. Impreza u mnie z rzadka, przy wyjsciu do knajpy się nie umęczę.
    • kkalipso Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 15:24
      Przypomniałaś mi małe co nieco z dzieciństwa.Mama miała koleżankę taką starszą panią ,piękną ,wesołą,gadatliwą- do każdego miała podejście.Pani ta chodziła od rana po całym mieście i przesiadywała po różnych domach,na wieczór miała już wypchaną różnościami torebeczkę,bo to gdziej pysznych ziemniaczków dostała,od innego herbatki, pomidorka,co my sie naśmiałyśmy z siostrami to szok!Oczywiście nastepnego dnia zapraszała do siebie-nigdy jej mama nie zastała!Jej zaletą było to,że miała coś takiego w sobie,że nie sposob było jej odmówić!

      Mogłabym jeszcze wymienić kilka przykladów,ale nie ma sensu-jedno co zauważyłam ,że TYCH wykorzystywaczy łączy kilka cech wspólnych,są PRZEMILI,GADATLIWI i paskudnie CHCIWI.

      Następnym razem powiedz,że nie zdążyliście zrobić zakupów i dziś składacie się na pizze!Dorośnij nie daj się wykorzystywać!
      • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 16:08
        coraz bardziej otwierają mi się oczy, zwłaszcza jak sobie przypomnę kilka innych sytuacji związanych z chciwością... szkoda
    • broceliande Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 15:56
      Po dodatkowych informacjach (w pierwszym poście tego nie widać) stwierdzam, że oni to robią z premedytacją, nie, że tak wychodzi.
      Już dawno bym nalegała na moją rewizytę, wręcz wprost bym zapytała, o co im chodzi.
      Wykorzystują Was, serio. Tanim kosztem im wychodzą te wizyty.

      My mamy samotnego znajomego, który nas nie zaprasza, mieszka w kawalerce i chyba wstydzi sie kawalerskiego bałaganu. Ale nie wyobrażam sobie, że przychodzi bez niczego.
      Zwykle ma jakąś butelkę, a czasem jedziemy razem na zakupy przed imprezą (mamy takie francuskie wieczory) i on sponsoruje na przykład droższy ser albo jakieś mięso, które chce, żebym zrobiła - królik był ostatnio.
      Więc nie czuję się wykorzystana.
      • gazeta_mi_placi Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 16:02
        Otóż to.
        • thaures Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 16:19
          Ja przeważnie spotykam się na zmianę na zmianę, ale pamiętam czas, gdy jedni znajomi zamieszkali we własnym domu i przez jakiś czas imprezy były u nich- bo lepiej było siedzieć w ogrodzie niż w mieszkaniu.. Ale potem wszyscy zamieszkali w domach i jakoś się rozłożyło po równo. Zresztą na każdą imprezę umawiamy się kto co przynosi. Gospodarze mają tylko zrobić coś na ciepło. Chyba,że to impreza z jakiejś okazji.
          Natomiast miałam koleżankę, która rozeszła się z mężem- wcześniej wszystkie imprezy spędzaliśmy razem ( 4 pary)- po ich rozstaniu zawsze była zapraszana na każde spotkanie. Często się próbowała wymigiwać, ale jakoś udawało się ją przekonać. Natomiast ona nigdy nie zaprosiła nas do swojego- nowego zresztą mieszkania. Przez parę lat jakoś nam to nie sprawiało większych problemów, ale z czasem ( długim-zaznaczam) stało się co najmniej dziwne. Zapraszana była nadal do nas, ale również nadal ciągle szukała wymówki by nie przyjść i z czasem kontakt bardzo osłabł.Niestety-takie kontakty trzeba podtrzymywać z dwóch stron.
          Nieraz też żadne ze znajomych lub my nie mamy chęci robić czegoś w domu- wtedy idziemy do knajpy, gdzie każdy płaci za siebie. I z wiekiem coraz częściej wybieramy taką opcję.
    • kol.3 Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 17:41
      Nie rozumiem takiego goszczenia - przyjeżdżają do Was znajomi na cały dzień, siedzą u Was w domu, Wy latacie wokół nich, wcześniej wydajecie kupę forsy na żarcie, szykujecie nocleg, pościel itp. - powiedz mi po cholerę to wszystko robicie?! Macie za dużo kasy, nie macie potrzeby wypoczynku, musicie roobić z siebie słomiankę? Ludzie wykorzystują Was w niczym się nie rewanżując. Ile można być masochistą?
      Nie wystarczy ulubionych znajomych zaprosić na obiad na parę godzin?
    • kozica111 Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 18:15
      Nie można być fajnym i wygodnickim jednocześnie, po prostu nie są fajni.
    • myelegans Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 19:49
      Jezeli czujesz sie wykorzystywana to jestes wykorzystywana.
      Zrob eksperyment. Nie zapraszaj gosci do siebie, jak sie beda probowali wprosic to powiedz "sluchaj, a moze zrobilibysmy grilla u Was w ogrodzie, dzieci mialyby miejsce do wybiegania, my przyniesiemy jakies kielbaski i piwo, bedzie fajnie"
      Zobaczysz jaka bedzie reakcja.
    • poppy_pi Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 19:57
      Nie lubię jeździć do nikogo na noc. Wizyty, nawet całodniowe, bardzo chętnie. Ale nocować lubię u siebie. Wyjazdy do znajomych na weekend zdarzają nam się raz-dwa razy do roku i są zazwyczaj spowodowane jakimś wydarzeniem i są jedynie sprawą "poboczną" tongue_out
    • poppy_pi Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 19:58
      Aha i sama też nie lubię gości na noc.
    • tomelanka Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 20:03

      ja mam odwrotnie, bo nas wszyscy zapraszaja do siebie, a do nas wszystkim ciezko dupsko ruszyc i daleeeeko, nawet z noworodkiem w listopadzie/grudniu nikt nie widzial problemu bysmy przyjechali MY, a ja chetnie bym kogos ugoscila, choc te "gosciny" nie sa calodzienne, ot kawa, ciasto, salatka, czasem jakis drink/zakaska/pizza, tyle

      co do Twojej sytuacji-po przeczytaniu wszystkich postow nic odkrywczego juz nie napisze
    • donkaczka Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 20:04
      to nie zadni fajni przyjaciele, to sepiszcza
      fajni przyjaciele przyjada z walowka, pomoga przy wszystkim lacznie z koszeniem trawnika i odkurzaniem, bo wiedza, ze dla gospodarzy tez wizyta musi byc przyjemna, a trudno sie dobrze bawic w roli gosposi, kelnera, niani i sprzataczki
      choc wam sie to najwyrazniej udaje big_grin
    • vivi.bon Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 20:27
      Też miałam takie pijawki. Szczytem wszystkiego było, kiedy wyjechałam na parę dni i poprosiłam o zajrzenie do kota. Przez zajrzenie do kota zrozumieli "mieszkajcie u mnie przez tydzień, czujcie się swobodnie w kwestii kosmetyków i zapasów żywieniowych oraz doróbcie sobie proszę klucze". Rozumiem, że bidni studenci, ona w akademiku, on na stancji, ale odcisk dupy na moim blacie kuchennym to jednak przesada. O kluczach dowiedziałam się dwa miesiące później, kiedy wracając z zajęć dostałam sms z poleceniem kupienia kawy, bo mi wyszła.
      • marzeka1 Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 20:33
        Nie, takiego goszczenia jak opisałaś nie kupuję, nie kapuję, dla mnie to żerowanie , bez chęci rewanżu, postarania się; darowałabym sobie chyba takie ciągłe zapraszanie, bo jak dla mnie robicie za jeleni. Miłych, fajnych, gościnnych, ale jeleni.
        • vivi.bon Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 21:02
          U mnie to było tak, że poczucie bycia wykorzystywanym rodziło się dopiero, ale wypadł wyjazd, stwierdziłam, że w związku z tym mogę bez problemu poprosić o zajrzenie do kota, chociaż na chwilę. Do głowy by mi nie przyszło, że wprowadzą się do mnie, a już szczególnie, że dorobią sobie klucze. Mało tego, nie miałam pojęcia o tym, że sobie je dorobili do momentu pamiętnego sms o kawie suspicious Oni z kolei byli przekonani, że wiem (nie wiem jak i skąd), a brak komentarza oznacza akceptację stanu rzeczy, jako kompletnej normalki. Rozgoniłam towarzystwo, ale co się nasłuchałam na temat mojego egoizmu to bajka smile
          • hamerykanka Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 21:29
            Vivi, jestem w szoku...szczeka mi opadla na klawiature...
            • vivi.bon Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 21:38
              Taka karma rodzinna najwyraźniej. Babcia miała kamienicę i o jej przejściach z lokatorami można byłoby napisać powieść. Z gatunku thriller wink
    • zabulin Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 21:37
      U nas jest nieco inaczej.

      Gości bardzo lubimy przyjmować, Oni bardzo lubia u nas bywać (ale nie sa natretni i nie siedza całymi dniami), zawsze zapraszają do siebie, ale to my z kolei wolimy zeby jednak spotkanie było u nas.

      Nie lubie nocowac u kogos w domu (nie wiem czemu, może dlatego ze się nigdy nie wysypiam).

      Co do odpowiedzi na twoje konkretne pytanie- rzeczowo i moim zdaniem trafiajac w sedno odpowiedzial ci morgen
    • ira_07 Re: zapraszanie gości do domu 23.05.12, 22:04
      A czy ci znajomi są znajomymi dla siebie nawzajem? Tzn znają się tylko przez Was, czy razem tworzycie ekpię? Bo może tu tkwi problem? Bywa tak, że ktoś ma sporo znajomych, z róznych kręgów - studia, praca, fitness, cokolwiek. I zaprasza, znają, się lubią, ale nie trzymają blisko. Więc może jedna czy druga para nie rewanżuje się, bo robicie imprezy a oni nie mają kogo zaprosić. Choć w sumie mogliby choć na kolację wink

      Też byłam w takiej sytuacji, niewiele osób znałam w mieście, koleżanka z chłopakiem robili imprezy i się nie rewanżowałam imprezami u siebie, bo po 1. miałam upierdliwych sąsiadów, po 2. niewielu znajomych. Ekipę z imprez u nich znałam, ale to była ekpia z tamtych imprez, nie moi bliscy znajomi. Chociaż, skoro Wy znacie się długo to raczej nowi w mieście nie są wink Ale może też nie mają warunków? Nie zakładałabym złych intencji u WSZYSTKICH.
      • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 08:33
        Ci znajomi znają się tylko przez nas; każdą z tych par poznaliśmy w innym momencie- ktoś jest przyjacielem z dzieciństwa, ktoś ze studiów, ktoś z pracy- duża różnorodność. Albo spotykają się u nas albo wogóle. Spotkania o których mówię, to nie zawsze są typowe imprezy. Bywa, że znajomi przyjeżdżają do nas przed południem, ot tak pogadać, jest miło więc zostają na obiad, podwieczorek, kolację. Jak robi się późno kładziemy dzieci spać, dorośli jeszcze trochę posiedzą np przy winku lub piwku. Czasem na noc nie zostają, ale wychodzą od nas dopiero gdy dzieciaki usypiają na stojąco. Raczej już nie robimy typowych imprez z tańcami do białego rana bo każdy z nas ma małe dzieci pod opieką. Po porostu posiedzimy, pogadamy, coś ewentualnie wypijemy czy zjemy.
        Jeśli chodzi o warunki mieszkaniowe, to my nie mamy złych, nasze mieszkanie jest dosyć wygodne aczkolwiek w bloku. Natomiast wszyscy ze znajomych o których myślę mają albo podobne mieszkanie, albo dom z ogrodem więc nie sądzę, żeby to było przeszkodą.
    • malwa51 Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 02:31
      > Często zapraszamy znajomych do siebie, jak nie jednych to drugich, albo nawet w
      > szystkich na raz. Niektórzy znajomi u nas nocują, niektórzy spędzają cały dzień
      > , co oczywiście wiąże się z tym, że przygotowujemy na tą okazję wszystkie posił
      > ki i napoje dla dorosłych i dla dzieci, nocleg w osobnym pokoju itp. Wszystko c
      > o jest normalnie związane z przyjmowaniem gości. Zdaża się, że goście spędzają
      > u nas bardzo dużo czasu, czasem też jesteśmy zmęczeni ciągłym "usługiwaniem" bo
      > jednak trochę z tym się wiążą spotkania. Przed ich wizytą musimy zrobić większ
      > e zakupy, żeby nikt nie był głodny, jakieś smakołyki, piwo, soczki- co kto lubi
      > . No wiadomo...

      To chyba o to chodzi.Tak jak ktoras dziewczyna wyzej napisala, nie organizuj przez jakis czas spotkan u siebie, badz zajeta- i zobaczymy. Mam wrazenie, ze goscie przychodza na gotowce, z obsluga pierwsza klasa. Dlaczego nie zapraszaja? Moze im sie nie chce - ja jestem nietowarzyska, ale nie lubie ani u kogos bywac, ani podejmowac - wyjatkiem jest kolega meza (czasem u niego nocuje, jak odjedzie mi ostatni autobus do domu, ale tam staram sie wtopic w tlo). O tyle nie jest to trudne, ze panuje tam uroczy kawalerski balagan i o lezace wszedzie skarpety, gacie, jakies lyzki, ciuchy i kable mozna sie pozabijac wink Ten kolega nocuje czasem u nas, ale tego z kolei nie cierpi moj maz (mnie jest obojetne) - juz woli go odwiezc te prawie 60 km do domu nawet o drugiej nad ranem. Moze dlatego, ze facet ma "gadane" i nadaje przez caly czas wink

      Jesli z kims sie spotykam, to raczej na gruncie neutralnym - park czy spacer, bo miejsc typu restauracja czy CH nie znosze. Gdybys podjela mnie domowym przyjeciem, jakie opisujesz, postaralbym sie zrewanzowac. Albo wycieczka, gdzie stawiam zarcie w 100%, albo jakims podobnym przyjatkiem.
      • kropka_a Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 09:26
        To Wy scalacie wszystkich, to są wasi znajomi z wyboru z którymi lubicie spędzać czas. Ale zauwaz, ze nie każdej parze moze być tak blisko do tej poznanej później (czyli waszych de facto znajomych) i dlatego nie czują potrzeby robienia imprezy dla wszystkich u siebie. Zostają zatem spotkania czwórkowe rewanżowe, bo Was może by chętnie zaprosili.
        Pozdrawiamsmile
      • gazeta_mi_placi Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 09:30
        Dokładnie, przestańcie organizować u siebie, wymyślcie jakiś powód (np. przewlekły remont mieszkania, chora teściowa która obecnie u Was mieszka czy coś w ten deseń), ale powiedźcie, że za to chętnie wyjdziecie do nich.
        Zobaczymy co zostanie wtedy ze znajomości big_grin
    • guderianka Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 09:25
      Powinno Cię natchnąć, ze znaleźli jeleni u których można się zabawić, za darno zeżreć, nie sprzątać po sobie i etc. Takie mini wakacje, żyć nie umierac. A że sami nie lubią spędów i bałaganu w domu więc się nie rewanżują
      • ledzeppelin3 Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 10:25
        Niektórzy żeby żyć muszą mieć świadomość, że WSZYSCY ich lubią. Muszą być fajni, inaczej ktoś mógłby ich nie akceptować. A to byłoby COŚ POTWORNEGO.
        A Wasze dzieci nie czują się nieco zagubione w takim tłumie?
        Co do tego, że usługujesz wszystkim, a każdy to wykorzystuje- bycie duszą towarzystwa, lubiana, z serduszkiem na dłoni wymaga poświęceń, więc buzia w kubeł i leć do Tesco po nektar jabłkowo-miętowy (jest tańszy niż sok 100%) i sześć czteropaków- łikend za pasem
        • triss_merigold6 Tak 24.05.12, 10:29
          Niektórzy nie wyrośli z etapu nastoletniego, kiedy potrzeba bycia bardzo fajnym i lubianym-przez-wszystkich jest bardzo silna.
          Niektórzy się strasznie boją niemiłego komentarza na fejsie czy innego zablokowania przez znajomych.
          Cóż, trzeba sie pogodzić z tytułem pary Łosiów Roku.
          • mamam_net Re: Tak 24.05.12, 11:35
            Chyba mnie nie zrozumiałaś; nie zapraszam gości po to, aby być lubianą, nie mam takiej potrzeby i jak ktoś mnie nie lubi to leję na niego cienkim sikiem- nawet jeśli trudno Ci w to uwierzyć. A znajomych o których piszę po prostu lubię, chcę spędzać z nimi czas, nie bankrutuję gdy stołują się u nas dzień czy dwa dni w tygodniu. Ja w tym czasie też miło spędzam czas, tak samo jak oni dobrze się bawię, tak samo jak oni jestem zadowolona, że się spotkaliśmy, dzieciaki są szczęśliwe. Aczkolwiek jest to trochę męczące, że te spotkania zawsze odbywają się u nas. Chociażby dla urozmaicenia wolałabym od czasu do czasu posiedzieć u nich.
            A z twojej wypowiedzi mogę wywnioskować tyle, że albo mogę być łosiem, albo mogę przestać zapraszać gości i się z wszystkimi dookoła pokłócić. Masz przyjaciół którzy lubią Cię odwiedzać?
            • ledzeppelin3 Re: Tak 25.05.12, 20:50
              > A z twojej wypowiedzi mogę wywnioskować tyle, że albo mogę być łosiem, albo mog
              > ę przestać zapraszać gości i się z wszystkimi dookoła pokłócić.
              Jeśli tyle wyniosłaś z wątku i wszystkich, mniej więcej podobnych, odpowiedzi, to twoje problemy wynikają z twojej dziecinności i niedojrzałości. Lubisz się bawić w piaskownicy z innymi dziećmi, tylko czasem zastanawiasz się, czemu wszyscy zawsze bawią się twoim wiaderkiem i łopatką.
              • mamam_net Re: Tak 25.05.12, 22:21
                Nie jestem pewna, czy rozumiesz tekst pisany. Obawiam się, że nie. Przeczytaj jeszcze raz o co mi chodzi.
                Nie pytam, co mam zrobić, aby goście mnie zaprosili, nie proszę o analizę mojego zachowania ani o ocenę jaka jestem. Opisałam moją sytuację i spytałam jak to jest; dlaczego niektórzy ludzie wogóle nie zapraszają do siebie gości? Dostałam kilka konkretnych odpowiedzi, które faktycznie mogą mieć pokrycie w rzeczywistości ale niestety Twoja wypowiedź do nich nie należy. I na podstawie tych kilku odpowiedzi na temat sama wyciągnę sobie wnioski co dalej. Jako osoba dziecinna i niedojrzała nie napiszę Ci, co myślę o forumowych frustratkach które każdego muszą ocenić pisząc zupełnie nie na temat smile
                • ledzeppelin3 Re: Tak 26.05.12, 13:19
                  Tekst pisany mówi Ci w każdym poście: Jesteś łosiem. I ty nie rozumiesz.
                  Cały czas uśmiechasz się i podlizujesz do piszących "ach, jak się cieszę, ktoś ma tak, jak ja" i nie potrafisz przyjąć prawdy.
                  • mamam_net Re: Tak 26.05.12, 19:53
                    ledzeppelin3 napisała:
                    >Może po prostu nie lubią was zapraszać? Może po prostu znaleźli jeleni? Może po prostu nie jestś aż tak lubiana, jak ci się wydaje?

                    Może masz rację, ale powtarzam, że nigdzie nie prosiłam o analizę mojej osoby, nie pytałam jaka jestem i czy mnie lubią. Pytałam o coś innego, ale domyślam się, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem, tylko czekasz aby komuś nawrzucać. Twoje odpowiedzi mówią o tobie więcej, niż chciałabyś się przyznać, ale ja dla odmiany nie zamierzam Ci pisać nic na Twój temat, bo widzę, że i tak masz ogromny problem ze sobą. Nie chcę Ci dodatkowo dowalać. Miłego wieczoru smile
        • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 11:43
          > Niektórzy żeby żyć muszą mieć świadomość, że WSZYSCY ich lubią. Muszą być fajni
          > , inaczej ktoś mógłby ich nie akceptować. A to byłoby COŚ POTWORNEGO.

          rozumiem, że ty też tak masz wink
          A tak ogólnie to nie wiem, z czego wynika Twoja złośliwość, z tego, że Cię nikt nie zaprasza czy z tego, że Cię nikt nie lubi odwiedzać?
          • ledzeppelin3 Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 15:13
            Moja złośliwość wynika z bezbrzeżnego zdumienia, że dajesz się za friko robić w ch..ja. Normalne, że zastanawiam się, ze czego wynika potrzeba towarzystwa posunięta do granicy absurdu. I wychodzi mi, że z potrzeby akceptascji. Bo co może być FAJNEGO w ludziach, o których napisałaś, że mają Cię totalnie w dupie? I że robi się z tego kupa? A Ty dalej w to brniesz. Masochizm? Zresztą, Twoje małpy, Twój cyrk. Ale sytuacja niezmiernie ciekawa- musisz ich gościć, po prostu musisz. Fascynujące.
            • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 21:53
              > Moja złośliwość wynika z bezbrzeżnego zdumienia, że dajesz się za friko robić w
              > ch..ja
              Nie wiem jakie trzeba mieć kompleksy i problemy z samym sobą, żeby uważać, że wszyscy dookoła chcą Cię zrobić w ch... Naprawdę nie wiem...
              Czy tak trudno uwierzyć w to, że lubię przyjmować moich przyjaciół w domu, lubię spędzać z nimi czas i jestem pewna, że oni ze mną też, bo inaczej nie traciliby weekendu u mnie- mają tysiąc innych opcji do wyboru. Zastanawia mnie tylko to dlaczego unikają zapraszania gości do siebie. Nic więcej.
          • ledzeppelin3 Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 15:17
            > A tak ogólnie to nie wiem, z czego wynika Twoja złośliwość, z tego, że Cię nikt
            > nie zaprasza czy z tego, że Cię nikt nie lubi odwiedzać?

            O, mamy sedno i to jak na dłoni. Jednak potrzeba akceptacji- kto nie jest zapraszany, i kto nie zaprasza, nie jest LUBIANY i jest złośliwy. Zatem nie masz wyjścia- jabłko-mięta i czteropak.
    • amonette Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 10:26
      Spróbuj maksymalnie wprost : słuchajcie - u kogo następna impreza? My też się chcemy pogościć i POSIEDZIEĆ SOBIE W OGRODZIE BO JEST LATO wink Jeśli to prawdziwi fajni znajomi, nie będzie faux pas i fochów. A jeśli będą - może i lepiej, że pewni ludzie odpadną w sposób kontrolowany i wiadomo z jakiego powodu.

      No, chyba, ze po prostu lubicie tą zgraję sępów i zalety przewyższają wady. Wtedy się poświęcajcie z pełnym wyrachowaniem.

      U mnie na studiach był sęp, który się szczycił tym, że nigdy sam nie zapłacił za piwo. Chyba naprawdę - przesympatyczna pijawka wink Przy okazji oczywiście jak coś było do piwa - pożerał.
      • ledzeppelin3 Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 10:53
        Na studiach różne rzeczy się robiło i one uchodziły płazem pod szyldem "błędy i wypaczenia młodości".
        Kiedy człowiek wchodzi w dorosłość możnaby się spodziewać, że zamiast karmić obce sępy lepiej zabrać dzieciaka do linoparku albo na tor łyżworolkowy.
        • amonette Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 11:06
          Czasem ma się do sępa słabość, chociaż to taki konik polny z bajki. Chociaż sęp nie znaczy pasożyt - takich gonię. Moje sępy potrafią np skopać ogródek czy właśnie młodzież ze szkoły przywieźć.
    • matyldamoja Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 11:33
      też mam takich znajomych - jest miło wesoło dzieciaki biegają, kawki ciasteczka i wszystko u nas. Fakt warunki lokalowe mamy lepsze, ogród itp ale naprawdę chętnie bym odpoczęła u kogoś nie serwując co chwile jedzenia. Jak się zdzwaniamy to zawsze jest - chętnie byśmy się z wami spotkali - to może wpadniemy na kawkę, no szlag uncertain Jeśli chodzi o neutralny grunt czyt. knajpa to z małymi dziećmi dla mnie nie bardzo bo wolę już siedzieć w domu niż ganiać po zakamarkach knajpy za dwulatkami. Więc chyba rozpuściliśmy gości i mamy za swoje
      • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 11:46
        Cieszę się, że jest ktoś w podobnej sytuacji i nie udziela rad w stylu "usuń wszystkich ze znajomych ne fejsie" smile
        • marzeka1 Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 16:49
          Ale ty nie dostałaś rady: usuń wszystkich znajomych na fb; tylko pokazano ci,że robicie za łosie: miłe, fajne, ale takie, że nie ma się ochoty DLA NICH coś zrobić. I skoro poruszasz problem, to coś chyba sama czujesz, że jest nie tak; obrażasz się na to, co ci piszą i ekstremalizujesz: ty nie masz kogo zapraszać, nie masz przyjaciół. Moim zdaniem ty nie masz przyjaciół, a sępy, co z tego, ze miłe i towarzyskie, jak sępy.
          A prawda jest taka ZDROWE relacje z ludźmi opierają się na zasadzie wzajemności; nie musi być po równo, ale nie przy takim zakłóceniu proporcji.
          Wiesz, mam takie znajome, z którymi spotykamy się w układzie 4 osób od wielu lat, raz do roku i zawsze to jest u każdej z nas po kolei, w tym roku po 4 latach wypada kolacja i impreza u mnie.
          • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 24.05.12, 21:49
            No właśnie problem tkwi w tym, że wiele z was mnie nie zrozumiało; nigdzie nie napisałam, że nie mam ochoty nic robić dla tych ludzi, którzy do mnie przychodzą.Nie jestem tym jakoś specjalnie udręczona. Wręcz przeciwnie, mam ochotę, lubię ich gościć, lubię szykować dla nich posiłki i robić zakupy gdy spodziewam się ich wizyty. Nie z tym mam problemu.
            Problem tkwi w tym, że oni chyba nie lubią zapraszać nikogo do siebie i to mnie dziwi. Bo ja lubię zapraszać gości- gdybym nie lubiła już dawno przestałabym ich przyjmować. Ale nie zmienia to faktu, że czasem miło byłoby spędzić czas u nich.
            • pibelle Re: zapraszanie gości do domu 25.05.12, 13:20
              Ale nie zmienia to faktu, że czasem miło byłoby spędzić czas u n
              > ich.


              No i o to chodzi właśnie. Że chciałabyś, a oni zapewne nie lubią podejmować tego wysiłku i nie stać ich mentalnie na to, żeby raz na jakiś czas wysilić się specjalnie dla Was. Żeby właśnie przywrócić zdrowe propocje, żeby Tobie też było jeszcze fajniej, żeby wszystkim było najfajniej. Nie chce im się, bo nie jesteście dla nich tego warci najwidoczniej. I to jest lekceważące - bo Ty dbasz o ich potrzeby, a oni o Wasze nie. Czyli jesteście łosiami. Może nie ekstremalnymi, ale jednak. A może ekstremalnymi, tylko Ty nie chcesz tego zobaczyć - tego się nie dowiemy, bo sama obiektywnie nie jesteś w stanie tego ocenić będąc stroną.
              A że dysproporcja istnieje widać po samym fakcie założenia wątku - coś Cię jednak uwiera, chciałabyś układ zmodyfikować, a oni się nie dają, utknęłaś i jest Ci trochę niewygodnie mimo, że ogólnie fajnie.
            • lady-z-gaga Re: zapraszanie gości do domu 25.05.12, 14:42
              > Problem tkwi w tym, że oni chyba nie lubią zapraszać nikogo do siebie i to mnie
              > dziwi.

              Jesli tylko z tym masz problem, to dla odmiany mnie to bardzo dziwi.
              Przyjmowałabym gości, fundowałabym imprezy tylko wtedy, gdybym była pewna, że brak rewanżu nie wynika z wygodnictwa, ani z wyrachowana, ale z braku możliwości (nie ważne, finansowych, czy lokalowych).
              Gdybym poczuła, że ktoś wykorzystuje mnie z premedytacją, przyjemność z wizyt byłaby żadna.
              Tobie nie przeszkadza, że szykujesz posiłki dla cwaniaków, robisz zakupy dla cwaniaków i sprzątasz po nich. No to rób dalej, powodzenia.
              Z tego wątku zapamiętam najbardziej obyczaj rewanzu dla kogoś, kogo się miało ugościć, ale się tego nie zrobiło. Trzeba niedoszłym gościom w nagrodę zwalić się na głowę następnego dnia big_grin Pięknebig_grin Przypuśćmy, że mam znajomych, którzy trzy razy zapraszali na obiad do knajpy, potem przychodzi moja kolej, odwołuję w ostatniej chwili, a nazajutrz proponuję, ze w ramach zadośćuczynienia gotowa jestem zjeść kolejny obiad na ich koszt big_grin
              • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 25.05.12, 15:27
                lady-z-gaga napisała:
                > Tobie nie przeszkadza, że szykujesz posiłki dla cwaniaków, robisz zakupy dla cw
                > aniaków i sprzątasz po nich. No to rób dalej, powodzenia.
                > Z tego wątku zapamiętam najbardziej obyczaj rewanzu dla kogoś, kogo się miało u
                > gościć, ale się tego nie zrobiło.

                A ja dla odmiany z tego wątku zapamiętam, że albo się jest cwaniakiem albo łosiem, nic pomiędzy. I jeszcze to, że trzeba być podejrzliwym, nieufnym, bo wszyscy dookoła chcą nas oszukać, wykorzystać i okraść.

                Przypuśćmy, że mam znajomych, którzy trz
                > y razy zapraszali na obiad do knajpy, potem przychodzi moja kolej, odwołuję w o
                > statniej chwili, a nazajutrz proponuję, ze w ramach zadośćuczynienia gotowa jes
                > tem zjeść kolejny obiad na ich koszt

                A to chyba nie do tego wątku odpisałaś, bo ja nigdzie nie pisałam, że czuję się wykorzystana materialnie.
                • lady-z-gaga Re: zapraszanie gości do domu 25.05.12, 22:41
                  Napisałam jak najbardziej w odpowiednim wątku smile
                  To Twoj tekst:
                  Np. tego dnia kiedy mieliśmy przyjechać coś im wypadało, a następnego sami zjawiali się u nas w ramach rewanżu, za to, że dzień wcześniej nie mogliśmy się spotkać u nich.
                  Jesli nie widzisz analogii z tym, co ja napisałam, to żal tongue_out
                  Nie napisałas, ze czujesz się wykorzystywana materialnie, fakt.
                  Ale jestes wykorzystywana i wszyscy w tym wątku próbują Ci to uświadomić. Rozumiem, że ta prawda jest przykra i bronisz się przed nią, może jednak warto się nad tym zastanowić.
            • franczii Re: zapraszanie gości do domu 26.05.12, 06:15
              No jakby nie bylo, czy cie zrozumiano wlasciwie czy nie to ci twoi goscie zachowauja sie jak gbury.
              Nieladnie robia, wychodza na burakow. Nawet jesli nie lubia przyjmowac gosci u siebie to i tak korzystajac tak czesto i tak chetnie z waszej gosciny powinni sie poczuwac do rewanzu i odrobine wysilic, niekoniecznie zapraszac do siebie po kazdej wizycie u was ale od czasu do czasu i nie unikajac w taki sposob jak opisujesz waszych wizyt. Zwlaszcza jesli dawaliscie do zrozumienia, ze przyjemnie by wam bylo posiedziec u nich w ogrodzie.
              • mamam_net Re: zapraszanie gości do domu 26.05.12, 19:56
                franczii napisała:

                > No jakby nie bylo, czy cie zrozumiano wlasciwie czy nie to ci twoi goscie zacho
                > wauja sie jak gbury

                z przykrością stwierdzam, że masz rację. Ja sama to doskonale widzę, zastanawia mnie tylko dlaczego niektórzy nie lubią zapraszać do siebie, no ale po lekturze forum co nieco mi się rozjaśniło wink
    • clio_1 Rewizyty 25.05.12, 13:46
      Ja dla odmiany mam inny problem - mamy bardzo dobrych znajomych, którzy mieszkają w domu z ogrodem. Wpadamy do nich jak nas zapraszają, ZAWSZE przynosimy coś ze sobą - wino/piwo, sałatkę albo deser. Nigdy nie siedzimy na tyłku przy stole, tylko pomagamy przy przygotowaniu jedzenia, przyniesieniu rzeczy z kuchni na stół, rozpalaniu i pilnowaniu grilla itp.
      Przy każdej wizycie zapraszamy do nas, zawsze jest - ok, wpadniemy - i zawsze i tak my jedziemy do nich. Jest mi głupio, bo chciałabym żeby znajomi wpadli też do nas...
      Jakieś pomysły?
      • mamam_net Re: Rewizyty 25.05.12, 14:20
        Clio, właśnie o wypowiedź osoby w takiej sytuacji jak twoja mi chodziło. Napisz jak to jest, że w efekcie zawsze to wy jesteście gośćmi? Jak to się dzieje, być może Wasi znajomi są w takiej samem sytuacji jak ja i też chętnie wpadliby do was, ale zawsze to wy jesteście pierwsi u nich?
        A może ich nie zapraszacie tak konkretnie, tzn. przyjedźcie do mnie w sobotę 7 marca na godzinę 12. Gdy moi znajomi mówią, że następnym razem spotykami się u nich, to albo nie podają konkretnej daty, a nawet jak zaproponują konkretny dzień to potem okazuje się, że coś im wypadło nagle. Ja natomiast (jako ten łoś nazwany tutaj na forum) nie potrafię się wprosić ze słowami "dziś do was wpadnę, czekajcie". Jak mnie znajomi sami nie zapraszają to ja wolę zaproponować, żeby to oni wpadli do mnie. Bo gdybym miała czekać, aż to oni mnie zaproszą, to pewnie bym się nie doczekała. A tak przynajmniej wszyscy miło spędzimy czas. Dodam, że dla mnie słowa "następnym razem spotkamy się u mnie" nie są wiążące, tzn. nie czuję się zaproszona, bo nikt nie mówi kiedy jest ten następny raz. Ja zapraszam gości konkretnie- podaję dokładną datę, godzinę.
      • barbaraonly Re: Rewizyty 25.05.12, 15:15
        clio_1 napisała:
        > chciałabym żeby znajomi wpadli też
        > do nas...
        > Jakieś pomysły?

        Mi sie tez wydaje, ze pewnie nie zapraszasz konkretnie na dany dzien i godzine.
        • clio_1 Re: Rewizyty 26.05.12, 00:07
          Ciężko się z nimi umówić konkretnie, bo na stałe mieszkają w wawie. Za każdym razem jest tak: następny raz u nas, dajcie znać kiedy będziecie. Kiedy dzwonią mówię: to co, spotykamy się u nas jutro o 19? I wtedy pada hasło: to moze wy wpadnijcie do nas...
    • lilka69 ja nie zapraszam do domu tlumow jak 25.05.12, 21:05
      ty bo nie chce miec domu (w sensie mieszkania) do remontu po kilku takich wizytach dzieci.

      twoi znajomi tez nie chca remontowac wiec nie zapraszaja was.
      ja bardzo zapraszam i rzadko bywam zapraszana. umawiam sie z ludzmi w innych miejscach ( kawiarnie, restauracje, place zabaw).

      ty musisz miec mieszkanie w kiepskim stanie...
      • mamam_net Re: ja nie zapraszam do domu tlumow jak 25.05.12, 22:13
        lilka, bardzo możliwe, że masz rację. Drobne remonty na pewno przeprowadzam częściej niż znajomi wink
    • mnb0 Re: zapraszanie gości do domu 26.05.12, 13:46
      Bardzo nie lubie tego porzekadla, ale tu pasuje jak ulal: "nasikaja mu na glowe, a on powie, ze deszcz pada"...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka