Dodaj do ulubionych

Ale mam pecha!

05.06.12, 15:15
Słuchajcie zabrakło mi dziś cukru więc wyleciałam do sklepu na 10 minut zostawiając w domu 8 latka. Pech chciał że na tej trasie ( dosłownie kilkanaście metrów !) zgubiłam klucze do mieszkania , a jestem sama mąż będzie dopiero w weekend. Przeszukałam sklep w którym byłam całą tę trasę po kluczach ani śladu.
Dobrze że było w domu moje dziecko więc otwarło mi drzwi. Jestem jednak lekko przerażona bo wymiana zamka ewentualnie wkładki najwczesniej za kilka dni ,może męzowi uda się dotrzec jutro pojutrze i kij jeśli klucze wypadly ,ktos je znalazł , sklepowa zresztą mówi ze sie rozejrzy może znajdą gdzes w tych mrozonkach w których grzebałam ale tak myśle ze mogłam je z roztargnienia gdzieś w biegu zostawić na widoku tj w skrzynce na listy która po drodze sprawdzałam teraz ktos je wyciągnął zna adres i zaraz mi na luzie wejdzie do mieszkania sad
Ale mam pecha!
Co byście zrobiły w takiej sytuacji ?
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 15:20
      Pospiech złym doradca.

      szukasz nieszczescia na tym forum, twierdzac, że zostawiłas samego osmiolatka.


      Zamki do wymiany - to oczywiste
      • leokadiaxx Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 15:26
        Ale jak szukam nieszczescia ? o co ci chodzi bo nie rozumiem
        moje dziecko jest w drugiej klasie podstawówki rocznik 2003 rocznikowo ma juz własciwie 9 lat takie dzieci juz same chodza do szkoły , bez przesady ze nie zostaną chwile same w domu.
        • guamma OT 05.06.12, 15:40
          Zazwyczaj pisze sie o tym, iz dziecka nie powinno sie zostawiac samego w domu. Kazdy rodzic zna wlasne dziecko i sam podejmuje decyzje w tym zakresie (kiedy i na ile).
          Mnie zawsze zastanawia cos innego.
          Co w sytuacji, gdy tego doroslego (ktory zostawil dziecko na chwile) spotka cos zlego?
          Nie wiem - zatrzasnie sie w windzie, spadnie ze schodow, zemdleje, itp.


          • leokadiaxx Re: OT 05.06.12, 15:48
            guamma napisał(a):

            > Zazwyczaj pisze sie o tym, iz dziecka nie powinno sie zostawiac samego w domu.
            > Kazdy rodzic zna wlasne dziecko i sam podejmuje decyzje w tym zakresie (kiedy i
            > na ile).
            > Mnie zawsze zastanawia cos innego.
            > Co w sytuacji, gdy tego doroslego (ktory zostawil dziecko na chwile) spotka cos
            > zlego?
            > Nie wiem - zatrzasnie sie w windzie, spadnie ze schodow, zemdleje, itp.
            >
            >

            No dobrze ja akurat odprowadzam mojego drugo klasistę do szkoły bo mamy daleko a pozatym taka mamy organizację jednak niemal wszystkie dzieci w tej klasie same chodza już do szkoły. Mówię poważnie a chyba bardziej jednak niebezpiecznie dla dziecka na ulicach niz we własnym domu dlatego nie popadałabym w paranoje ja w PRLu bedac po komunii juz latałam z kluczem na szyi i czekałam az mama wróci z pracy.
            • guamma Re: OT 05.06.12, 15:53
              alez ja sie z Toba calkowicie zgadzam.
              Jak pisalam - zupelnie nie chodzi mi o dziecko. Sama sie w wieku 9 lat prowadzalam do szkoly i z powrotem i w domu czekalam grzecznie az mama wroci z pracy (komorek nie bylo).
              Pytanie co jesli ta mama nie wrocilaby... ani za chwile, ani do wieczora...

              Tak sobie tylko rozmyslam smile
              • leokadiaxx Re: OT 05.06.12, 15:55
                Jest telefon w domu można sie kontaktować z innymi bliskimi np zadzwonic do babci , takie dziecko już jest naprawdę kumate.
                • gazeta_mi_placi Re: OT 05.06.12, 16:20
                  Dokładnie.
                  Normalnie rozwinięty (nie opóźniony w rozwoju ani nie upośledzony umysłowo) 8-latek chyba wie jak działa telefon i że można zadzwonić do ojca/babci/cioci.
                  Teraz jednak takie czasy cackolenia się i traktowania dzieci jak ułomnych umysłowo/niedorozwiniętych.
              • slonko1335 Re: OT 05.06.12, 20:03
                Pytanie co jesli ta mama nie wrocilaby... ani za chwile, ani do wieczora...
                >
                > Tak sobie tylko rozmyslam smile

                no ale chyba mowa o ośmiolatku, podejrzewam że przynajmniej przeciętnie inteligentnym. Mój trzyipółlatek potrafi zadzwonić do babci lub taty, więc taki chłopak chyba tym bardziej ? zakładam też, że nie mieszka w środku lasu i do sąsiada też pójść może poprosić o pomoc w razie jakby nieszczęsny telefon odmówił współpracy?
          • my-alena Re: OT 05.06.12, 15:49
            > Co w sytuacji, gdy tego doroslego (ktory zostawil dziecko na chwile) spotka cos
            > zlego?
            > Nie wiem - zatrzasnie sie w windzie, spadnie ze schodow, zemdleje, itp.
            >

            Zostawiam czasami w domu córkę (rocznik 2003). Córka wie, że gdybym z jakiegoś powodu nie wróciła o czasie o którym mówiłam, to ma telefon i dzwoni do mnie lub męża lub idzie do zaprzyjaźnionych sąsiadów. Jak zostawiam dzieci na chwilę same w domu to nie jeżdżę windą (Mąż się kiedyś siedział godzinę w zaciętej windzie).
          • jajko54 Re: OT 05.06.12, 15:55
            guamma napisał(a):

            > > Co w sytuacji, gdy tego doroslego (ktory zostawil dziecko na chwile) spotka cos
            > zlego?
            > Nie wiem - zatrzasnie sie w windzie, spadnie ze schodow, zemdleje, itp.

            proste, albo drugi rodzic wróci albo dziecko bierze telefon i dzwoni - do zaginionego rodzica, do drugiego, do babci itp. zostawiam dziecko samo dopiero jak jest w stanie wykonać taką czynność.
          • hamerykanka Re: OT 05.06.12, 21:29
            Heh, ja bylam takim dzieckiem. Rodzice pojechali do znajomych, zostawili mnie sama (lata 80te, ja w podstawowce), mieli w drodze powrotnej wypadek. Do dzis pamietam jak biegalam na droge wypatrywac ich, w koncu poszlam spac i kolo polnocy zalomotal do drzwi ten wlasnie znajomy z wiescia. ..
            Oni byli przez rok w szpitalach, a ja tulalam sie po znajomych, bo ojca wlasna siostra , ktora mieszkala w tej samej miejscowosci, wypiela sie .

            Niefajnie jest, zostaje trauma, gdy ktos na kogo sie czeka-malzonek czy rodzic, sie spoznia. Dostaje bialej goraczki jak nie zadzwoni ze sie spozni..
            • leokadiaxx Re: OT 05.06.12, 21:36
              Tak tylko że w latach 80 tych to sie jeszcze chodziło zamawiać rozmowy tel na poczcie by sie z kims ewentualnie skontaktować , nie były powszechne telefony stacjonarne w domach a teraz dzieciaki podstawówkowe korzystają ze skejpa , maja swoje komórki i laptopy , są inne możliwosci.
              W ogole dzieci są teraz bardzo kumate , pomjam juz że szybciej dojrzewają to są zupełnie inne czasy ale my sie co ciekawe faktycznie nad nimi trzęsiemy bardziej.
    • kura28 Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 15:24
      Czemu masz czekać kilka dni na wymianę wkładki w zamku?
      W internecie ogłasza się multum fachowców typu "złota rączka", możesz też sama spróbować, to łatwe jest.
      • gazeta_mi_placi Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 16:22
        Otóż to, działają nawet "pogotowia" ślusarskie czynne 24 godziny na dobę, sama raz wzywałam, czekałam na fachowca niecałą godzinę.
    • kk345 Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 15:31
      Wezwij ślusarza, niech Ci jeszcze dziś wymieni zamek
    • deelandra Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 15:34
      ja to bym sama zamek wymienila, przecież to żaden problem nie jest... chyba ze jakiś megapancerny masz i drzwi antywłamaniowe, to faktycznie gorzej
    • jamesonwhiskey Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 15:36
      tekstu "sklepowa" to dobre 20 lat nie slyszalem

      • heca7 Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 15:44
        Tak czy inaczej wg standardów forumowych dostanie Ci się za zostawienie 8-latka samego w domu wink Co tam zgubione klucze....
    • satoja Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 15:55
      na pewno nie masz gdzieś w torebce, płaszczu?

      ja kiedyś "zgubiłam" klucze od firmy. naszukałam się, dorobiłam nowe a po miesiącu znalazłam je w torebce, rozpruła się podszewka w rogu i klucze się przesmyknęły złośliwie pod nią. Cały ten czas nosiłam klucze ze sobą...

      innym razem zostawiłam teczkę z ważnymi dokumentami przy bankomacie. zorientowałam się po godzinie, wróciłam, teczki nie było. cały wieczór jak lump łaziłam po tej ulicy, grzebałam w śmietnikach że może ktoś wyrzucił, sprawdziłam każdy sklep w okolicy i zaułek. figę. wyrozlepiałam ogłoszenia o zgubie. na drugi dzień kolega z pracy się pyta czy czegos nie zgubilam bo znalazca wczoraj dzwonił na telefon jaki tam był na dokumentach.... szlag mnie trafił na kolegę który od razu mi nie oddzwonił i właściwie wkurzona byłam na nadgorliwego znalazcę, bo gdyby nie zabrał tych rzeczy z półki koło bankomatu to bym je sobie znalazła sama i nie traciła czasu i nerwów.
      więc jak ostatnio widziałam klucze na ulicy to ich nie ruszałam, bo na pewno ten kto zgubił będzie po nie wracał po swoich śladach. ewentualnie bym od razu przylepiła tam kartkę "tu znaleziono klucze-kontakt....".
      • leokadiaxx Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 16:01
        Problem mam taki że teraz boje sie opuścic mieszkania w celu wyjscia z niego i np zakupu wkładki bo moze i bym dała radę faktycznie ale hymm zostawic mieszkanie otwarte wziąć ze sobą dziecko i isc na zakupy? Zostawic dziecko samo w takiej sytuacji , tu juz bym sie bała bo jak ktos wejdzie mu do srodka obrobi mieszkanie ? Kurdę no nie ma szans.
        • kajmanik Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 16:05
          wymiana wkładki czy nawet zamka to kwestia kilkunastu minut, no pół godziny. nie masz kolegów? brata? teścia? kobieto , jakaś niezaradna jesteś. ciesz się, ze nie zamknełaś dzieciaka w domu w opcji otwierania tylko z zewnątrz bo wtedy wymiana zamków byłaby twoim najmniejszym problemem.
          • leokadiaxx Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 16:08
            No nie mam chwilowo nikogo ,kto mógłby mi pomóc , wszystko spoko wytrzymam do jutra tylko żeby mi nikt nie wlazł do mieszkania , tego sie boje.
            • gazeta_mi_placi Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 16:22
              Mieszkasz w domku jednorodzinnym czy na strzeżonym osiedlu?
        • ania.rene Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 16:07
          nie masz sasiadow? przyjacol? rodziny? przeciez chyba jest ktos zaufany kto moze zostac z dzieckiem na ten czas kiedy pojdziesz bo wkladke?
          • leokadiaxx Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 16:54
            Słuchajcie znalazłam jakies pogotowie ślusarskie 150 zł taka usługa , facet do mnie już jedzie , nie mam ochoty sie stresować jednak.
    • b.bujak Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 17:06
      szukałaś cukru w mrożonkach ?
      wink
      • leokadiaxx Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 17:10
        Nie ale jak poszłam juz po ten cukier to nabyłam jeszcze lody przy okazji tzn dostałam zamówienie od syna wink
        • leokadiaxx Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 17:52
          Ok nie ma tematu , błyskawicznie pojawił się facet , błyskawicznie wymienił
          mogę spać spokojnie uffff
    • w-za-duzym-swiecie Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 19:41
      "Jestem jednak lekko przerażona bo wymiana zamka ewentualnie wkładki najwczesniej za kilka dni"
      Nie rozumiem czemu za kilka dni?
      Zmieniłabym zamki NATYCHMIAST.
      • leokadiaxx Re: Ale mam pecha! 05.06.12, 19:56
        Była u mnie kobieta i już wiem co zrobiłam.A więc zostawiłam ten klucz w zamku przy skrzynce , ona przyszła mi powiedzieć że wrzuciła go do skrzynki a minęło od zdarzenia wiele godzin , dziwne bo jak szukałam klucza około 15 patrzyłam też do skrzynki wtedy go tam nie było , dlaczego nie zrobiła tego od razu jak chciała pomóc? Dziwni ludzie albo bym zostawiła jak jest albo wrzuciła od razu ,wiadomo że człowiek zazwyczaj na gorąco szuka na trasie która przemierzał , miejsca które odwiedzał. W każdym razie jestem 150 zł w plecy do skrzynki sie i tak nie dostanę bo klucz od niej jest w środku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka