Słuchajcie zabrakło mi dziś cukru więc wyleciałam do sklepu na 10 minut zostawiając w domu 8 latka. Pech chciał że na tej trasie ( dosłownie kilkanaście metrów !) zgubiłam klucze do mieszkania , a jestem sama mąż będzie dopiero w weekend. Przeszukałam sklep w którym byłam całą tę trasę po kluczach ani śladu.
Dobrze że było w domu moje dziecko więc otwarło mi drzwi. Jestem jednak lekko przerażona bo wymiana zamka ewentualnie wkładki najwczesniej za kilka dni ,może męzowi uda się dotrzec jutro pojutrze i kij jeśli klucze wypadly ,ktos je znalazł , sklepowa zresztą mówi ze sie rozejrzy może znajdą gdzes w tych mrozonkach w których grzebałam ale tak myśle ze mogłam je z roztargnienia gdzieś w biegu zostawić na widoku tj w skrzynce na listy która po drodze sprawdzałam teraz ktos je wyciągnął zna adres i zaraz mi na luzie wejdzie do mieszkania

Ale mam pecha!
Co byście zrobiły w takiej sytuacji ?