Dodaj do ulubionych

Robi dziecku krzywdę czy nie?

18.07.12, 18:12
Mój facet wrócił wczoraj od kumpla mocno zdumiony. Kumpel od lat spotyka się z panią, rozwódką z córką, nie mieszkają razem wprawdzie, ale układ trwa dobre 6-7 lat.
Córka pani ma 13 wiosenek i jest dziewczynką mocno rozpieszczoną, a matka ulega. Teraz dziewczę - na własne życzenie - pojechało na obóz harcerski. Następnego dnia wydzwaniała, żeby ją zabrać, potem zmieniła zdanie, potem znów wydzwaniała, że tęskni, płacze i przyjedź mamo. Mama samochodem nie dysponuje więc kumpel w sobotę pojechał z nią 400 km na ten obóz odwiedzić małolatę, porozmawiać z kadrą i ewentualnie zabrać dziewczę. Ustalono, że krzywdy nie ma, kadra uspokajała, dziewczę uznało, że jednak jej się podoba i zostaje. W niedzielę wrócili, a od poniedziałku były telefony ze zmiennym przekazem: zabierz mnie, bo tęsknię bardzo i błagam mamo i nie zabieraj, bo fajnie. Matka się ugięła, uprosiła kumpla, któremu wcale się nie uśmiechało branie wolnego i trasa przez pół Polski i pojechali po panienkę zabrać ją z obozu.
Z jednej strony teoretycznie pozytywny przekaz, matka reaguje na prośby dziecka etc., a z drugiej... panna sama nie wie czego chce, manipuluje ordynarnie, granic jej nikt nie stawia i wyrasta na naprawdę roszczeniową i rozwydrzoną nastolatkę.
Hm... dzwoniłam do mojego 7,5-latka na obozie - porozmawiał z minutę i bardzo grzecznie zapytał czy może już kończyć, bo coś budują i chciałby się bawić.
Obserwuj wątek
    • bi_scotti Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 18:16
      A wlasny tata tej 13-tki nie moglby sie wlaczyc w te jazdy tam i nazad?
      Krzywde to oni chyba robia glownie przyszlemu zieciowi ale moze chociaz panna ladna bedzie tongue_out
      • nanuk24 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 18:25
        big_grin
      • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 19:27
        Tatuś policjant został rozwiedziony z powodu alkoholizmu i przemocy domowej, alimentów nie płaci od 10 lat i z córką ma kontakt sporadyczny więc nie, nie sądzę, aby włączył się w jazdy w te i nazad.
    • annajustyna Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 18:16
      Wspolczuje kumplowi Twojego faceta sad.
    • helufpi Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 18:24
      Krzywdę to już dziecku zrobili (mama z tatą). Dziecko zostawione przez jednego z rodziców często testuje drugiego "jak bardzo kocha". To, czy należało jechać, czy nie jechać po dziecko na obóz to IMO wtórna sprawa. A matka ma najwyraźniej spore poczucie winy z jakiegoś powodu, skoro spełnia tak głupie żądania córki.
      Reasumując: współczuję córce, nieco mniej współczuję matce, kumpel jest ochotnikiem, więc mu nie współczuję.
      • andaba Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 18:32
        Triss, duzo jeszcze założysz wątków na temat: "Ach, jaka ja jestem cudowna i jakie moje dzieci są cudowne, a inni to tacy beznadziejni"?

        Naprawdę masz aż takie kompleksy? No trudno, zdarza się, ze komuś się życie nie udało i Opatrzność mądrości życiowej poskąpiła, ale przecież nie tobie jednej, uwierz w siebie, kobieto...
    • nandadevir Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 18:30
      jak jeżdziałm kiedyś na kolonie to nie było telefonów, słało się do rodziców listy, pierwszy dochodził po tygodniu, yo było dobre, bo nie dzwoniło się z każdą pierdołą był czas na ochłonięcie.
      • riki_i Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 18:52
        13-latka ma wspaniałe zadatki na bulimiczkę i szajbuskę. Wcale jej źle nie było, chodziło wyłącznie o zwracanie na siebie uwagi połączone z dowartościowaniem własnej osoby. Dziewczę podbija sobie samoocenę. Matka nie powinna reagować na takie głupie zagrania, a już jej dobiegacz tym bardziej. A skoro reaguje, to hoduje sobie psycholkę na własne życzenie.
        • shor-tie Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 23:45
          riki_i napisał:

          > 13-latka ma wspaniałe zadatki na bulimiczkę i szajbuskę.

          Litości,nie każda jest Twoją byłą.
    • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 18:47
      No tak. Lepiej kobiecie dupę obrobić na forum niż z nią porozmawiać, prawda? uncertain
      • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 19:23
        A po wuj miałabym z nią rozmawiać? Nie znam kobiety, znam kumpla. Kumpel od dawna twierdzi, że panna jest rozpuszczona niewiarygodnie, rozmawiał o tym z matką dziewczyny jak się skarżyła nie raz i co z tego skoro tamta nie ma siły ani ochoty na bardziej stanowcze postępowanie. Nie jego dziecko, nie mieszkają razem, w wychowywanie się nie wtrąca.
        • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 19:31
          To po wuj ją obgadujesz na forum?
          • krejzimama Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 19:54
            Hehehe i kto to pisze.
            Naprawdę trzeba mieć nierówno pod sufitem żeby po tym co się wywlekało w sieci na temat innych czepiać się w sumie niewinnego posta.
        • mgla_jedwabna Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 21:41
          Robią krzywdę dziecku. Nie dość, że nie ma ojca, to jeszcze zamiast za matkę ma niekonsekwentną, manipulowalną idiotkę, która nie potrafi wymagać nawet w sytuacji, gdzie wystarczyłoby nic nie robić (zostawić pannę na obozie, skoro tak zdecydowała).

          Do niedojrzałej mamusi-chorągiewki bez kręgosłupa dołącza się tu kumpel - pantoflarz na każde zawołanie. Czy ta mała ma koło siebie kogoś dojrzałego?
          • aandzia43 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 21:59

            > Do niedojrzałej mamusi-chorągiewki bez kręgosłupa dołącza się tu kumpel - panto
            > flarz na każde zawołanie. Czy ta mała ma koło siebie kogoś dojrzałego?

            No, fakt. Chłopak mamusi nie ma oczywiście obowiązku wychowywać pannicy, ale postawić się matce mógłby. Dla własnej wygody i komfortu psychicznego i dla przykładu "jak zachowują się dorośli, nie pozwalający sobie włazić na głowę ludzie".
            Postawy matki nawet nie komentuję. Jakaś zagubiona i niepewna siebie w swoim macierzyństwie jest.
            • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 22:13
              Nie wiem dlaczego się nie postawił, pewnie dlatego, że baba mu płakała i przeżywała każdy telefon od małolaty. D Przy obiekcjach zawsze można mu dziób zatkać argumentem, że nie ma dzieci więc się nie zna i nie wie co matka przeżywa. PPP
              • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 23:57
                Bardzo śmieszne, prawda? uncertain
    • gryzelda71 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 19:50
      Triss,a ty po takich historiach nieudolności innych rodziców czujesz się lepszą matką?
      • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 20:06
        Nie, ale ja nie mam na stanie nastoletniej córki. P
        Po prostu sytuację uważam za dość kosmiczną, matka nie tylko strzela sobie w stopę, ale IMO robi dziewczynie krzywdę. Nastolatka ma prawo mieć fochy i zmieniać zdanie 300x na dzień + wykazywać naturalną dla wieku niestabilność emocjonalną, ale to jeszcze nie powód, żeby się podporządkowywać. Widziałam efekty takiego podejścia samotnej matki do nastoletniej córki na przykładzie mojej bywszej przyjaciółki i nie były fajne.
        • gryzelda71 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 20:16
          Za chwilę mieć będziesz.
          A takie zachowanie dość często u samotnych matek.
          • gazeta_mi_placi Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 08:06
            big_grin big_grin big_grin
    • lilly_about Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 20:26
      Problem chyba nie tkwi w tym jednym obozie, tylko długo wcześniej. Trzeba było się zastanowić dobrze, czy dziewczę na ten obóz w ogóle wysyłać. Jeździłam na kolonie od 12-go roku życia i nigdy nie przyszło mi do głowy dzwonić pierwszej do domu, a co dopiero prosić, żeby mnie zabrali.
    • lineczkaa Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 20:26
      Triss, nastolatek, to osoba o silnych zaburzeniach psychicznych. Oburzasz się jakby co najmniej kumpel z tą dziewczynką sam na wczasy pod namiot pojechał.
      Dlaczego porównujesz swojego syna do innego dziecka i to dużo młodszego? Dzieci są różne, to, że Twój się bawi teraz, nie znaczy, że tak samo się będzie zachowywał za rok. Wyluzuj wink.
      • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 21:18
        Nie oburzam się tylko dziwię, że matce się chce dwa razy w te i nazad trasę robić, bo dziewczyna ma focha. To nie pierwszy widowiskowy foch tej młodej, kumpel się w to nie wtrąca, ale podzielił się refleksjami po prostu.
        • lauren6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 08:40
          Dlaczego zakładasz, że dziewczyna ma focha? Znasz tę rodzinę tylko z opowieści kumpla. Nastoletnia córka alkoholika, która przeszła przez przemoc domową, może mieć cały wachlarz zaburzeń emocjonalnych. Kobieta Twojego kumpla niekoniecznie mu się musi zwierzać np. z leczenia psychiatrycznego swojej córki.
          Obrabianie tyłka matce i córce, znając jedynie wycinek całej historii, jest śmiechu warte. Może jedynie poprawić komuś samopoczucie, bo poczuje się lepszą matką bez takich problemów z dzieckiem big_grin
    • bezpocztyonline Panna pierwszy raz w życiu na wakacjach bez mamy? 18.07.12, 20:42
      Zachowanie normalne u dzieciaka pierwszy raz wypuszczonego z domu bez rodziców.
      Tylko, że z reguły bywa to wieku znacznie wcześniejszym.

      W wieku 13 lat to raczej się na wakacjach za bardzo za rodzicami nie tęskni.
      No chyba, że się ma za dużo wolnego czasu, a wtedy rzeczywiście rodzic powinien sobie postawić pytanie, czy na pewno za to płacił.
      • triss_merigold6 Re: Panna pierwszy raz w życiu na wakacjach bez m 18.07.12, 21:20
        Nie wiem czy pierwszy raz bez mamy.
        Dobra, nawet jeśli nastolatek/nastolatka wysłany na wakacje ma rzuty tęsknoty za matką/rodzicami, to jeszcze nie powód, żeby dziecko zabierać do domu.
        • rosapulchra-0 Re: Panna pierwszy raz w życiu na wakacjach bez m 18.07.12, 21:23
          W tytule napisałaś, że pierwszy raz.
          Znaczy się - tworzysz jakieś historyjki i nawet nie trzymasz się ich konwencji.
          Po prostu żal.pl/
          • triss_merigold6 Re: Panna pierwszy raz w życiu na wakacjach bez m 18.07.12, 21:27
            Nie, w tytule jest pytanie czy robi dziecku krzywdę czy nie.
            A drugi tytuł nie jest mój, patrz na drzewko.
        • gryzelda71 Re: Panna pierwszy raz w życiu na wakacjach bez m 18.07.12, 21:25
          A jak fatalnie czuje się na takim obozie to powód,czy nie?
          • triss_merigold6 Re: Panna pierwszy raz w życiu na wakacjach bez m 18.07.12, 21:30
            Jak dziecko chodzi głodne, jest szykanowane przez inne dzieci, molestowane, nikt się nim nie zajmuje itd. to oczywiście, że trzeba zabrać natychmiast, nie mam wątpliwości.

            Ale tu dziewczyna sama nie wie o co jej chodzi, mogła wracać już w niedzielę kiedy pojechali ją odwiedzić (byli w sobotę, wracali w niedzielę, miała czas do namysłu).
          • bezpocztyonline Re: Panna pierwszy raz w życiu na wakacjach bez m 19.07.12, 09:17
            gryzelda71 napisała:

            > A jak fatalnie czuje się na takim obozie

            Fatalnie się czuje przez piętnaście minut, bo za piętnaście minut się już czuje świetnie?

            I tak po kilka razy dziennie codziennie?

            Zabieraj, odwoź, zabieraj, odwoź, zabieraj, odwoź?

            Musi się dziecko nauczyć funkcjonowania z ludźmi.
            I tego, że mama nie może być na każde zawołanie.
            W tym wieku na taką naukę to już ostatni dzwonek.

            Jeśli dziecko nie jest molestowane, szykanowane, bite, głodzone, to na miejscu matki nie jechałabym absolutnie przez pół Polski na każde zawołanie.

            "Tęsknię"?
            "Tak, ja też, bardzo, a po powrocie wszystko mi opowiesz, jak było."
    • aandzia43 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 21:48
      Pewnie, że matka dobrze dziecku nie robi uginając się przed wszystkimi schizami młodej. Młode rosnąc potrzebuje oprzeć się na starym. Potrzebuje poczuć opór pod mackami, które wszędobylsko zapuszcza. Dzieciak, który nie czuje granic robi się jeszcze bardziej chwiejny i rozedrgany.
      Na miejscu chłopaka matki odmówiłabym zdecydowanie popie...nia przez pół Polski po młodą terrorystkę, która może tym razem raczy się zabrać z matką do domu, a może nei raczy... Dla mnie sytuacja kompletnie niezrozumiała. Chociaż moje młode wrzaskliwe było i emocjonalne, to miało odgórny nakaz i przymus rozgrywania swoich schiz w określonym rozsądnie czasie i wychodzenia do bliźnich z podjętą decyzją. Mogła sobie wrzeszczeć, miotać się, pytać, prosić o radę i wsparcie, dyskutować, ale efektem tego burzliwego procesu musiała być konkretna i niezawisła decyzja. W te albo we wte i nie bawimy się w chowanego.
    • nangaparbat3 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 22:17
      Tatuś policjant został rozwiedziony z powodu alkoholizmu i przemocy domowej,

      To co sie dziwisz, ze obie rozchwiane? To sie może ciągnać latami.

      Mnie corka ściagnela kiedy po raz pierwszy w zyciu pojechała na kolonie, miala niespelna 11, a ja na tyle rozumu, by wyslać ją dość blisko, zeby w razie czego bez wiekszego problemu dojechać (niecale 100 km). Zadzwonila po 2 dniach że ona musi wracać do domu natychmiast - i nie może mi absolutnie powiedziec, dlaczego. Pojechalam następnego dnia rano, okazalo się, że mala ma pierwszą w zyciu miesiaczkę i przerosło ją to calkowicie. Najpierw przez godzinę plakala i plakala, potem zaczęlysmy jeden po drugim rozwiazywać problemy (poplamione przescieradlo, kłopot z niedającymi sie doprac majtkami,kiepskie podpaski, jakie przywiozl z miasta wychowawca, zmeczenie podczas wycieczki w gory). Wreszcie zadecydowała, że zostaje.

      Ale klopoty dziewczynki, o ktorej piszesz, są pewnie zupelnie innego rodzaju, pewnie dotyczą relacji z dziećmi. Moze dziewczynka rozpieszczona (cokolwiek to znaczy), a moze ma nerwicę z somatycznymi objawami (na przyklad), i raz sobie radzi lepiej, raz gorzej, moze sama decyzja wyjazdu byla heroiczna, przecież niczego nie wiemy.
      Bardzo możliwe, ze powinna chodzic na zajęcia socjoterapeutyczne, u nas poradnia ktora je prowadzi organizuje takze wyjazdy wakacyjne - w warszawie na pewno jest cos takiego, to by pewnie było dla niej jak znalazl, no ale musiałby ktoś (kumpel?) matce podpowiedzieć, w dodatku w takiej formie, zeby zechciała radę przyjąć.
      • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 22:24
        Weeeź, rozwód był 10 lat temu, a dziewczyna jest w gimnazjum już.
        O jej relacjach z rówieśnikami nic nie wiem i pytać nie będę. Kumpel mówił tylko parę razy, że jest o matkę dziko zazdrosna (m.in. dlatego rzadko się spotykają i raczej bez towarzystwa młodej) i, że to rozpuszczony bachor.
        • nangaparbat3 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 18.07.12, 22:36
          No i co, ze 10 lat temu?
          Tamta sytuacja zdeterminowala ich wzajemne relacje, same sie z tego nie wykaraskaja.
          A że dziewczyna zazdrosna o matke - a kogo ma poza nią?
          To nie jest dobry, sprzyjajacy rozwojowi układ, w ogole trudno byc matka 1 na 1, a po przejsciach i bez jakiegokolwiek wsparcia ojca - tym bardziej. "Rozpuszczony bachor" to diagnoza kumpla, ktory w calym tym ukladzie nie musi - i ide o zaklad, ze nie jest - obiektywny.
          Ta diagnoza wylacznie dowala im obydwu, nikomu nie pomaga, niczego nie rozwiazuje.
          Stojac z boku, moglabys spowodować, by kumpel pomogł przyjaciołce szukac konstruktywnych rozwiązań, pewnie z korzyścia dla calej trojki. Obwinianie korzystne nie jest dla nikogo.
        • xika_da_selva Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 01:11
          triss_merigold6 napisała:

          . Kumpel mówił tylk
          > o parę razy, że jest o matkę dziko zazdrosna (m.in. dlatego rzadko się spotykaj
          > ą i raczej bez towarzystwa młodej) i, że to rozpuszczony bachor

          i to wszystko wyjasnia. No sorry, facet jest dochodzacym ojczymem (czyli wlasciwie dziecko nie wie kto zacz i jak traktowac swoja sytuacje domowa), ktory w dodatku nie ma problemow z nazwaniem dziecka jak powyzej czyt. rozpuszczony bachor. Na poczatku myslalam, ze to Twoje okreslenie, ale skoro tak tez mowi (niewazne, ze innym) jej dochodzacy ojczym, to wybacz, dzieci nie sa glupie i takie rzeczy wyczuwaja.

          Dla dziecka to zadna stabilizacja: 10 lat temu odszedl ojciec alkoholik i przemocowiec, ktory do teraz ma dziewczynke w tylku. Po 4 latach matka poznaje kolesia, ktory przychodzi do domu od czasu do czasu przez 6-7 lat i wlasciwie nie chce mi sie nawet myslec, jak ja traktuje, skoro kumplowi mowi, ze to rozpuszczony bachor... ok, na pewno oficjalnie wszystko jest OK, ale pewne rzeczy sie wyczuwa..

          Pamietam jakis twoj watek o rozwydrzonej nastolatce u znajomych, ktora manipuluje matka- to pewnie ta sama, prawda? nie kojarze dokladnie postu, ale pamietam, ze obserwowalam rozwoj watku i stawalam po stronie corki totalnie.

          Jak dla mnie kumpel i jego dziewczyna nie zapewniaja dziecku zadnej stabilizacji emocjonalnej, nawet jesli sa gotowi pojechac po nia 400 km.

        • kropkacom Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 07:56
          A ty wierzysz bezgranicznie kumplowi twojego faceta. Przecież to są nawet relacje z drugiej ręki dla ciebie. Ech, życie...
          • gazeta_mi_placi Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 07:59
            Faceta? Jaki facet... Pleciuga gorsza od baby na rynku big_grin
            • lampka_witoszowska Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 12:11
              i przez 6-7 lt nie umie nawiązać poprawnych kontatów z dzieckiem, hahaha
              kumpla na zajęcia socjoterapeutyczne od zaraz wysłać, może przynajmniej nie spierniczy układu matka-córka
              • triss_merigold6 Pogięło Cię? 19.07.12, 12:27
                Pogięło Cię? Oni nie funkcjonują w typowym związku, spotykają się u niego w domu raz na 2-3 tygodnie żeby spędzić razem może dobę i każdy ma własne życie. Taki układ. Dziewczynkę kumpel zna oczywiście, ale nie ma i nie miał zamiarów nawiązywać z nią bliższej relacji, czasem je gdzieś zawoził dalej na zakupy czy pomagał w technicznych rzeczach w domu i tyle. Zasadniczo fochy młodej ma gdzieś.
                • lampka_witoszowska Re: Pogięło Cię? 19.07.12, 16:52
                  i to mnie niby pogięło? big_grin

                  lekcja na przysżłość - nie jeść ciastek podczas czytania forum wink
    • sueellen Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 00:57
      Lomatkoicorko. Oczami wyobrazni widze 12-letnia siostrzenice M. Wypisz wymaluj. Matka ostatnio jednak twarda sie zrobila. Czterdziecha jej zaraz stuknie, stawia sie wszystkim. W zeszlym miesiacu wyjechala na ponad 3 tygodnie do Chin, w przyszlym roku juz planuje Meksyk. Nikogo nie zabiera ze soba (zwlaszcza corki i faceta, najwyzej kolezanke). Po latach dogadzania dziecku i wszystkim w okolo zaczela przybierac postawe: pocalujta mnie wszyscy w 4 litery. Jesli sie cos zlego dzieje dziecku, oczywiscie reaguje, ale jesli mloda ma tylko fochy, ignoruje. Mam jednak czasem wrazenie ze z nadopiekunczosci przeszla za bardzo w strone ignorancji i Mloda czuje sie odrzucona. Mam nadzieje, ze szybko znajdzie zloty srodek.
      • vector40 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:30
        Lekarstwem byłby wspólny, rodzinny grill. Doradź to koleżance. W organizowaniu grilla jesteś mistrzynią.
    • xxe-lka Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 09:07
      Tak triss masz cudownego syna. Wspaniale wychowujesz dzieci i w ogóle smile Bo o tym jest wątek prawda? smile
      Co do opisanego problemu - mam jeden komentarz - rodzice robią sobie sami kuku oraz swoim dzieciom. I nie chodzi wcale o obóz i czy należy tam posyłać 5 latki co by się hartowały. Chodzi o produkcję roszczeniowych, nieprzystosowanych do życia ludzi. W przypadku tej 13 latki za wiele już wychowawczo nie zdziałają
      • verdana Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 09:13
        Pojęcia nie masz, czy robi deziecku krzywdę, czy wręcz przeciwnie, potrafi wspierać nastolatkę z problemami, które ta nastolatka jak najbardziej ma prawo mieć. Taki zyciorys, jak tego dzieciaka może spowodować zaburzenia, a jak wiadomo, dziecko z autentycznymi atakami paniki czy depresją najlepiej zostawić samemu sobie, nie pomagając, aby wiedziało, ze jak sie fatalnie czuje psychicznie, to nikt nie pomoże.
        Oczywiście, to moze być też rozpuszczony bachor - ale wcale nie musi.
        A ojczym, oplotkowujacy dziecko wśród znajomych, to skandal i szczyt wszystkiego. Trudno sie dziwić, ze dzieciak, który musi z takim typem byc na codzień, nie jest szczególnie szczęśliwy.
        Nio i rozumiemy, ze Ty wzorowo wychowujesz dzieci i nikt Ci nie dorówna. Jesli ktoś oczywiście nie zastanawia się teraz, czy wysyłanie półrocznego niemowlecia do żłobka i fundowanie dziecku ojczyma - ex alkoholika nie jest krzywdą dla dzieci.
        • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 10:00
          Verdana, brawo!
          Z drobną uwagą - alkoholik jest alkoholikiem przez całe życie. Może być jedynie trzeźwiejącym alkoholikiem, nie mylić z trzeźwym.
        • gazeta_mi_placi Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 10:05
          Dobre Verdana, paskudny typek ten ojczym.
          Zresztą jaki ojczym skoro jest dochodzący już 7 czy 8 rok, widać jak poważnie traktuje związek z tą Panią z dzieckiem skoro po 8 latach dalej żadnych decyzji typu ślub czy wspólne zamieszkanie tylko "dochodzenie" jak do dziwki w agencji sad W dodatku bezpłatnej sad
          • xika_da_selva Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 10:15
            Najbardziej to dziecka szkoda.
            Nie dosc, ze biologiczny ojciec ma ja gdzies (co akuratw tym wieku jest niezwykle wazne dla dziecka, ktore zaczyna szukac wlasnej tozsamosci), byl przemcowcem i alkoholikiem, to jeszcze teraz, od prawie 10 lat przychodzi jakis koles od czasu do czasu, ktory stara sie dziewczynke omijac szerokim lukiem „bo jest zazdrosnym rozpuszczonym bachorem” (say what?) i jeszcze ja obsmarowuje z kumplem alkoholikiem, ktory ma jedno male dziecko na stanie i ten opowiada to swojej dziewczynie, ktora opisuje sytuacje na publicznym forum.
            I co gorsza, to wlasnie ten ojczym potem jest wysylany, zeby dziewczynke odebrac z obozu. I jak w takiej sytuacji byc „normalna” 13latka?
            • gazeta_mi_placi Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:36
              > ten opowiada to swojej dziewczynie...

              Konkubinie.
              Osobie w jej wieku plus mieszkającej na stałe z mężczyzną dziewczyna już nie uchodzi.
            • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 12:39
              A kto Ci powiedział, że ten facet przychodzi do nich do domu?! Sorry, nie jest masochistą. Pani się z nim spotyka u niego raz na jakiś czas , jak córkę zostawia pod opieką babci lub młoda jedzie do tatusia.
              Nie został wysłany, bo nikt by mu dziecka z obozu nie wydał. Pojechał z matką na jej usilne prośby i cała sytuacja wydała mu się mocno absurdalna. O tyle nie miał jaj, że przy prośbach o drugi wyjazd 400 km w ciągu tygodnia, nie zabił kobiety śmiechem.
        • an_ni Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:11
          oj Verdana pojechalas jak prymitywny troll
          ani nie wiesz czy dziecko ma jakies napady paniki czy depresji, ani nie wiesz czy ma nadal jakas traume po rozwodzie (wychodzi na to ze byla malym dzieckiem ), ani nie przeczytalas dokladnie ze ten ojczym zadnym ojczymem nie jest, bo z nimi nie mieszka i nie wychowuje pannicy, ale pojechac przy okazji po Triss mozna , zalosne
          czekac az wejdziesz do grupy trollicy rosapulchry ...
          • lauren6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:45
            an_ni napisała:
            > ani nie wiesz czy dziecko ma jakies napady paniki czy depresji,

            Oczywiście o chorobach psychicznych nastolatki nic nie wiemy. Wyłączmy logiczne myślenie, które podpowiada, że jeśli ktoś przechodzi w dzieciństwie przez gehennę mieszkania pod jednym dachem z alkoholikiem przemocowcem ma prawo w wieku dojrzewania wykazywać problemy. Oprzyjmy się na opinii kochanka matki, że to rozpuszczony, manipulujący bachor, chorobliwie zazdrosny o matkę.
            • an_ni Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:59
              jaasne, w ogole na emamie czytam ze wszystkie nastolatki maja powazne zaburzenia zachowania!
              tylko jeden ideal co ma trojke na stanie nie ma problemow!
              • triss_merigold6 Ale zaraz o co kaman? 19.07.12, 12:31
                Laska się rozwiodła dobre 10 lat temu, dziewczynka ma kontakt z ojcem sporadyczny - czasem do niego jeździ na weekend i tyle. Od 10 lat mają spokój i żadnej przemocy, alkoholu itd. Pani pracuje, skończyła w międzyczasie studia, nie jest niezaradną kretynką, ma do jakiejś pomocy swoją matkę. Młoda jest w gimnazjum, nie ma dramatycznych problemów z nauką.
        • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 12:15
          verdana napisała:

          > fundowanie dziecku ojczyma - ex alkoholika nie jest krzywdą dla dz
          > ieci.

          Ojej, ile z jednej strony głębokiego zrozumienia i psychologicznej głębi.
          Szkoda, ze wyłącznie jeśli chodzi o dojrzewającą młodzież, którą wszyscy krzywdzą
          na każdym kroku.

          Taki ex-alkoholik to widzę, że jest na etacie wilka, do końca życia nie powinien
          już z nikim się wiązać, mieć dzieci i na wszelki wypadek powinno się go szczelnie
          izolować od społeczeństwa.
          • xika_da_selva Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 12:25
            Wydaje mi sie, ze tutaj bardziej chodzi o to, ze nikt nie ma idealnego zycia i ze kazdy czasem podejmuje sie decyzje, ktore, jakby nie patrzec, obiektywnie sa raczej negatywne niz pozytywne (np. Trzezwiejacy alkoholik jako partner czy decyzje bohaterki watku, chociaz wlasciwie trudno ocenic kto jest bohaterem, rozwydrzona nastolatka, niestabilna matka, plotkujacy i niezdecydowany kochanek, plotkujacy facet autorki, plotkujaca autorka czy moze jej dziecko-bo i takie interpretacje sie pojawilywink).
            Wszystko zalezy od tego, jak opiszesz sytuacje.
            Moznaby napisac:” dziewczyny, kumpel ma fajna narzeczona, ktora ma coreczke z kiepska przeszloscia i nieciekawa obecna sytuacja rodzinna- biologiczny to przemocowiec, a obecny pan wiecznie dochodzacy omija coreczke szerokim lukiem, niezbyt ja lubi, uwaza za rozwydrzona gowniare, co oczywiscie dziecko wyczuwa. Biedna dziewczyna wlasnie wyjechala na oboz i cierpi, teskni i placze za matka, kolezanka zastanawia sie czy po nia jechac, czy moze byc konsekwentna i twarda, co myslicie?” i juz odpowiedzi bylyby inne.
            Problematyka zostala przedstawiona bardzo jednostronnie, z trzeciej reki, na zasadzie troche magla, a ze watek popelnila osoba bardzo kategorycznie sie wypowiadajaca na temat czegokolwiek, to potem takie odpowiedzi sie pojawiaja. A triss pewnie tylko czeka, az komus sie powinie noga i napisze kilka zdan za duzo i znow bedzie sieczkawink, forum schodzi na psysmile

            nenia1 napisała:

            > Taki ex-alkoholik to widzę, że jest na etacie wilka, do końca życia nie powinie
            > n
            > już z nikim się wiązać, mieć dzieci i na wszelki wypadek powinno się go szczeln
            > ie
            > izolować od społeczeństwa.
          • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 15:30
            Jaki ex-alkoholik???
            Alkoholikiem jest się przez CAŁE ŻYCIE!
            Powtarzam, można co najwyżej być TRZEŹWIEJĄCYM ALKOHOLIKIEM, ale na pewno nie trzeźwym!
            • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 17:19
              Jakbyś nie zauważyła, to cytuję ze Verdaną, której parę postów wyżej, pod tym stwierdzeniem biłaś brawo.

              Poza tym jak rozumiem, że alkoholik to jak cukrzyk, choroba do końca życia, to nie łapię, jak to niby alkoholik nie może być nigdy trzeźwy?
              • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 17:24
                No to sobie poczytaj o tej chorobie. Wujek google nie gryzie.
                • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 17:29
                  To prawda nie gryzie, mało tego twierdzi, że alkoholik może być trzeźwy, dlatego ciebie pytam, bo to ty, a nie wujek takie twierdzenia stawiasz.
                  • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 17:50
                    No ciebie jednak gryzie:
                    www.12krokow.niepije.pl/1rzezwiejacy-alkoholik-vt3324.htm
                    • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:04
                      no a tak konkretnie, oprócz pogadanek edyty z kariną?
                      • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:10
                        A tak konkretnie to sobie poszukaj. Dostałaś pełne info i nawet nie przeczytałaś, więc nie mam o czym z tobą rozmawiać.
                        • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:13
                          No to było pewne, że tak odpowieszsmile

                          Sorry, ale tam się specjaliści z imienia i nazwiska nie wypowiadają.

                          A przez dialogi kariny, maariana i edwarda jakoś nie chce mi się przebijać.
                          • sadosia75 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:26
                            Alkoholik trzeźwieje całe swoje trzeźwe życie bo praktycznie w przypadku 90 % trzeźwiejących alkoholików pociąg do alkoholu pojawia się co jakiś czas. Dlatego też mówi się, że człowiek trzeźwieje a nie, że jest trzeźwy. Osoba trzeźwa ( nie mylić z osobami uzależnionymi ) nie odczuwa nagłych napadów chęci wypicia, nie odczuwa głodu alkoholowego, nie wpada w furię jeśli nie może wypić ( a to często zdarza się w początkach trzeźwienia ) . Osoba trzeźwa nie ryzykuje trzeźwym życiem jeśli wypije kieliszek wina. Alkoholik tak. Alkoholik nigdy nie będzie trzeźwym człowiekiem dlatego, że całe swoje życie zmaga się z alkoholizmem. Alkoholik może być osobą trzeźwiejącą i obchodzić swoje np. 4 urodziny w trzeźwości ale nigdy nie nazwie się osobą trzeźwą. Oczywiście zaraz tu się znajdzie jakaś ematka,która zna kogoś kto zna kogoś kto jest alkoholikiem i nazywa się osobą trzeźwą... w to nie wątpię smile jednak śmiem się z tym nie zgodzić.
                            I akurat tak się składa, że Andrzej ( znany osobom z kregu AA ) mógłby uczyć wielu "specjalistów z imienia i nazwiska"

                            Nenia gdybyś schowała swoje antypatie do Rosy i jednak przebrnęła przez rozmowę AA to byś wyciągnęła kilka mądrych wniosków.
                            • sadosia75 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:28
                              I trzeba też dodać, że życie w abstynencji to coś zupełnie innego niż trzeźwienie.
                              Dlatego też i z tego powodu mówi się, że alkoholik trzeźwieje a nie, że jest trzeźwy ( abstynent )
                              Samo trzeźwienie to przechodzenie przez wiele etapów swojego życia itp itd. O tym też poczytasz na forum AA.
                              • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:33
                                No super, ale jak się to ma do tematu wątku o jeżdżeniu 400 km na obóz po nastolatkę, bo panienka ma zmienne nastroje?
                                • sadosia75 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:36
                                  Pewnie tak samo jak to, że twój 7 letni syn zapytał grzecznie po minucie rozmowy z tobą czy może już kończyć.
                            • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:43
                              > Nenia gdybyś schowała swoje antypatie do Rosy i jednak przebrnęła przez rozmowę
                              > AA to byś wyciągnęła kilka mądrych wniosków.

                              To nie jest antypatia do rosy, to jest antypatia do dosrywania komuś tylko dlatego, że związał się z alkoholikiem.

                              Teraz taka wielka moda na psychologiczne zanurzenia, tacy wszyscy obczytani, zaznajomieni, mądrzy, empatyczni, pochyleni z troską, zafrasowani itd.

                              Tylko dziwne, że któryś raz z kolei czytam dosrywanie Triss z powodu faceta alkoholika, który od wielu lat nie pije.

                              I wiesz co, ja mam wrażenie, ze juz dawno doszłam do mądrych wniosków.

                              Nie ważne czy coś nazwę z dokładnością encyklopedyczną, nie ważne że mogę brylować bo mam precyzyjną wiedzą na temat alkoholizmu i wszelkich form nazewniczych w tej chorobie, ważne czy daję człowiekowi szansę.

                              A tu taki wątek, tyle współczucia, zrozumienia, a nagle zza winkla sruuu, to ty triss niszczysz życie swojemu dziecku i narażasz go na krzywdy, bo związałaś się z alkoholikiem, który nie pije od 10 lat.

                              Ale najważniejsze że się wie, jak się mówi, od razu mi się Łęcka przypomina, też najważniejsze że Wokulski jadł rybę nożem i widelcem, już można było omdlewać i czuć się takim lepszym.

                              • kropkacom Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:49
                                Nenia, a jak ocenić pomysł triss na wątek? Empatyczny, jakieś psycho dywagacje...
                                Panie Boże trzymaj mnie jak najdalej od ludzi przenoszących czyjeś problemy na forum.
                                • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:51
                                  Zlikwidujmy forum?
                                  • kropkacom Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:54
                                    Nie, dlaczego? Który pod rząd to twój wątek przedstawiający rodzinne problemy jakiś waszych znajomych?
                                    • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:57
                                      Fefnasty? Ja lubię takie wątki, ale naprawdę nie ma przymusu czytania i komentowania. Można wygasić.
                                      • kropkacom Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:03
                                        Triss, na moje możesz sobie codziennie obgadywać siostrę, panią Julię z pracy i jakieś tam znajome. Śliska jednak jesteś...
                              • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:50
                                Mnie nie rusza, pewnie dlatego, że nie mam żadnych cech współuzależnienia. Nie lituję się, nie współczuję, nie wspieram i nie dawałam szansy. To mojego chłopa problem, nie mój - ustaliliśmy to wiele lat temu w czasach gdy znajomość była mocno niezobowiązująca.
                              • sadosia75 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:52
                                Wiesz co no problem leży jednak w tym, że Triss sobie też nie odmawia w dosrywaniu. I jeśli zdarzy się okazja to bardzo chętnie z niej korzysta.
                                I o ile doczytałam to nie Rosa napisała o partnerze alkoholiku a Verdana. Więc nie wiem dlaczego to Rosie się obrywa? Bo Rosie można dowalić a Verdanie nie wypada?
                                Staniesz tak samo żwawo w obronie Rosy jak znów ją zaatakują na innych wątkach? Tu zresztą też Rosie się oberwało bo jest Rosą...
                                • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:55
                                  Och, Rosa tego nie wyciągnęła bo po prostu nie zdążyła.smile W innych wątkach przypomina powyższe niemal za każdym razem. Współczuję kobiecinie wyparcia, musi jej być strasznie trudno patrzeć w lustro.
                                  • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:22
                                    Rozumiem, że siedzisz w mojej głowie i wiesz co zamierzałam, zamierzam i będę zamierzać? Triss, żałosna jesteś, nic poza.
                                • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:56
                                  Dosrywam Rosie? A gdzie konkretnie? Bo proszę ją żeby mi wyjaśniła
                                  dlaczego trzeźwiejący a nie trzeźwy?

                                  Czy wy wszystkie nie wpadacie w jakąś histerię?

                                  • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:58
                                    Oczywiście, że wpadają - i Rosa i Sadosia miały alkoholików w bardzo bliskiej rodzinie, reagują klasycznie jak współuzależnione. Trudno się dziwić.
                                    • sadosia75 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:03
                                      No Triss brawo wink a już się martwiłam, że może jadzik się skończył. Ale nie ! widzę, że jesteś w świetnej formie ! Zdrówko dopisuje. To dobrze.
                                      Sadosia nie miała a ma. Proszę nie uśmiercać mojego Taty. Ja się nie wstydzę tego, że mój Tato od 13 lat trzeźwieje. A Ty się wstydzisz, że Twój konkubent jest trzeźwiejącym alkoholikiem?I moja droga Triss ja nie jestem współuzależniona. nie jestem też DDA. Przecież jesteś taka obcykana w temacie uzależnień. Powinnaś o tym wiedzieć, że nie prezentuję ani jednej cechy DDA czy współuzależnionej. Co więcej w wątku o tym jak to alkoholizm nie jest chorobą w którym brałaś udział sama pisałaś o tym, że ja nie jestem DDA czy współuzależnioną . No ale wtedy to byłaś moją frendsówką smile Teraz jadzikiem zamiast miodzikiem.
                                    • kropkacom Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:04
                                      Jesteście wszystkie lepsze niż Kaczyński i dziadek Tuska big_grin
                                    • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:23
                                      Co ty wiesz o współuzależnieniu? No co?
                                  • sadosia75 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:04
                                    A napisałam, że dosrywasz? Ty konkretnie Ty?
                                • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:57
                                  sadosia75 napisała:

                                  > Wiesz co no problem leży jednak w tym, że Triss sobie też nie odmawia w dosrywa
                                  > niu. I jeśli zdarzy się okazja to bardzo chętnie z niej korzysta.

                                  Cudowne tłumaczenie. I jakie wygodne.

                                  Można robić tak samo źle, ale jest się moralnie usprawiedliwionym.

                                  • sadosia75 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:06
                                    Usprawiedliwiam Rosę czy Verdanę? Nie. Zadałaś pytanie Rosie dlaczego AA jest trzeźwiejący a nie trzeźwy. Odpowiedziałam Ci skoro odpowiedź Rosy była niezadowalająca.
                                    Chciałaś bronić Triss więc Ci odpowiedziałam, że i ona sobie nie odmawia jak ma okazję ale skoro już tak się angażujesz w obronę to czy zaangażujesz się tak samo w obronę np. Rosy.
                                    • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:21
                                      Dziewczyno, nie znasz mnie.

                                      Ja się nie angażuję w obronę triss, czy rosy, mylisz pojęcia.

                                      Mam dość zimny charakter, nie uważam się za osobę emocjonalną, nie bronię dlatego, że lubię, bronię pewnej idei, bo takie mam przekonania.

                                      Tak, wiem, że są ludzie którzy bronią nie ważne czy ktoś ma rację, czy nie, bronią bo się lubią i nie ważne czy najlepsza psiapsiułka jest zwykłym chamem, lecą i bronią bo tak działa TWA i zasada bezrozumnej wzajemności w biciu piany na forum.

                                      Akurat dość mam często zdanie inne niż Triss, piszę jej o tym i jest git. Nie omdlewa, trollem mnie nie nazywa, ofiarą się nie czuje. Ja tu się nie bawię w bronienie i atakowanie, ja dyskutuję.

                                      Przyznaję, że taki sposób konwersacji mi odpowiada bardziej, niż jakieś oczekiwania i dąsy typu "ojej, ojej, dlaczego tą bronisz, a tej nie bronisz" połączone z oceną stopnia zaangażowania.

                                      • sadosia75 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:30
                                        No to czy Cię znam czy nie to akurat w 100% zalożyć nie możesz. Ot taki urok internetu.
                                        Kto wie może jutro rano będziesz piła ze mną kawę a może tankujemy w tym samym miejscu i mówimy sobie dzień dobry.
                                        Trochę jednak emocjonalnie zareagowałaś bo skąd oburzenie, że zarzucam Ci atak na Rosę? Niczego takiego nie napisałam. Co więcej chciałaś usłyszeć od Rosy dlaczego alkoholik trzeźwieje. Dowiedziałaś się tego ode mnie. Zero reakcji na cały wpis. Jedynie zareagowałaś na dodatek o Rosie.
                                        Tak ja to widzę. I dlatego też zapytałam czy staniesz w obronie Rosy jeśli ją zaatakują z powodu jej rodziny itp. Ciągle o to pytam i ciągle odpowiedzi nie ma. Może gdzies się gubi pytanie w wypowiedziach?
                                        • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 20:05
                                          Nie piszę o znajomości z widzenia, kawy nie pijam, a w Podlasiu nie tankuję, choć nie powiem jak myślę o jakimś domku w lesie na starość, to właśnie tamsmile
                                          Ale to szczegóły, oczywiście.

                                          Co do reszty, tak odebrałam twój post, który podpięłaś pod moją wypowiedź.

                                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,137552772,137587399,Re_Robi_dziecku_krzywde_czy_nie_.html
                                          I nie chciałam się dowiedzieć dlaczego mówi się, że alkoholik trzeźwieje, a dlaczego nie można powiedzieć o nim, że jest trzeźwy, jak o każdym innym człowieku który w danym momencie nie pił alkoholu.

                                          I tu nie chodzi (znowu) o atak na rodzinę i potrzebę jej bronienia, tylko o z jednej strony głębokie uwrażliwienie nad problematyką alkoholizmu, a z drugiej sugerowanie, że wiązanie się z byłym alkoholikiem trzeźwiejącym (teraz dobrze?) od 10 lat jest krzywdą dla dzieci.

                                          Nie bronię tu nikogo z powodu ataku na jego rodzinę, nie mam jakiegoś hopla na punkcie świętości rodziny, dzieci, konkubentów czy psów. Wyjątkiem są koty, czarnesmile

                                          • sadosia75 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 20:20
                                            Porzuciłam me piękne Podlasie na rzecz Krakowa. Nie powiem, żeby był mniej piękny od Podlasia w końcu to Kraków no ale... Podlasiem nie jest jednak smileWięc kto wie czy sie w Krakowie albo gdzieś na trasie nie spotkałyśmy. Zresztą świat jest tak mały, że nigdy nic nie wiadomo !
                                            Ja Twoje wpisy oczywiście rozumiem, masz pełne prawo stawać w obronie idei ( baa gdyby każdy stawał w obronie idei a nie człowieka w ramach miodziku a nie jadziku to by było pięknie ! ) i dlatego też pytałam czy gdyby idea dotyczyła Rosy to czy też byś tak stawała chętnie do obrony? No wiadomo Rosa to nie czarny kot... ( swoją drogą zupełnie rozumiem tą obronę czarnych kotów. to przecież oczywista oczywistość )
                                            Co dziwne ( bo już nie śmieszne ) napisałaś o tym, że histeryzujemy ( Tobie chodziło o fakt ataku na Rosę prawda? ) a Triss ( ofkors jak zwykle niewinna jak lylyja ) wyskakuje o alkoholiźmie, mojej i Rosy rodziny. I o tym właśnie pisałam stwierdzając, że Triss sobie nie odmawia dosrywania jak ma okazję. Założę się, że teraz wertuje strony "fachowe" o syndromie DDA i współuzależnieniu, zeby mi udowodnić, że jestem wielbłądem wink I przy kolejnej możliwej okazji wytknie mi , że jestem DDA albo, że jestem histeryczką. No w każdym razem wyciągnie coś z tej rozmowy i wsadzi w inną.
                                            Co ciekawe jako jedna z niewielu sprzeciwiałam się wywlekaniu spraw prywatnych, rodzinnych na forum jako " argument" co często gęsto było stosowane przy ataku na Triss. Zazwyczaj zaczynało się od Triss, jej dzieci a kończyło na facecie. Cóż widocznie Triss weszło w krew to co zazwyczaj wylewano na nią.
                                            Bywa.

                                            Nenia miło mi było wymienić z Tobą kilka postów. Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię niczym. Do następnego razu na forum wink a jak się spotkamy na kawie to Ci opowiem o "tankowaniu w Podlasiu " wink
                                            • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 20:53
                                              Sadosiu, bardzo Ci dziękuję. Bardzo.
                                          • malila Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 22:05
                                            nenia1 napisała:
                                            > I tu nie chodzi (znowu) o atak na rodzinę i potrzebę jej bronienia, tylko o z j
                                            > ednej strony głębokie uwrażliwienie nad problematyką alkoholizmu, a z drugiej s
                                            > ugerowanie, że wiązanie się z byłym alkoholikiem trzeźwiejącym (teraz dobrze?)
                                            > od 10 lat jest krzywdą dla dzieci.

                                            Zastanawiam się, czy masz na myśli wypowiedź Verdany, czy jakąś inną. Bo w poście Verdany nie ma śladu sugestii, o której piszesz. Nie wynika z niej w żaden sposób, że wiązanie się z alkoholikiem niepijącym oznacza czyjąś krzywdę.
                                            Jest za to bardzo jasno i wyraźnie napisane, że w taki sposób, w jaki kumpel ojca jej najmłodszego dziecka opisuje córkę pani, z którą uprawia seks, jakiś znajomy może opisywać rodzinne perturbacje Triss. Być może nawet mógłby to być ów kumpel;>
                          • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:28
                            Nenia, wyluzuj, mój partner nie pije od ponad 10 lat i we wszystkich sferach - praca, przynoszenie pensji do domu, dzieci, relacje ze mną, życie towarzyskie, kontakty z rodzicami, hobby etc. - funkcjonuje poprawnie i bez zastrzeżeń. On ma świadomość, że jest alkoholikiem, ja nie mam obaw, że zapije.
        • triss_merigold6 Jaki ojczym?! 19.07.12, 12:35
          Jaki ojczym?!
          Wyraźnie piszę: od kilku lat spotykają się u kumpla w domu raz na kilka tygodni - dziecko jest wtedy pod opieką babci albo swojego tatusia. Sypiają ze sobą, rozumiesz, jak dorośli ludzie + kumpel czasem pomoże organizacyjnie/technicznie. Z młodą facet ma kontakt minimalny i nie próbował wchodzić w rolę opiekuna czy tatusia.
          Jaki życiorys?! Baba się rozwiodła 10 lat temu, dziecko miało 3 lata więc od 10 lat ma spokój, pracę, żadnej przemocy.
    • hellulah Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:09
      Pytasz, to powiem tak:
      - po raz kolejny upubliczniasz nieswoje sprawy i problemy, w sposób pozwalający na łatwą identyfikację, oj nieładnie IMHO;

      - masz jakiś uraz/kompleks/coś na tle nastoletnich dziewcząt? czy to taka poza dla podtrzymania imydżu?

      - proces wychowania dziecka to... proces, zaczyna się tak w okolicy urodzenia, 13-latki nie spadają zazwyczaj z nieba, tylko są produktem określonego wychowania i środowiska - skąd więc te pretensje głównie do dziecka? samo się urodziło (geny), samo się wychowywało?

      - 13-latka ma wpisane w hardware pewne zachwiania emocjonalne, a mądry dorosły powinien wiedzieć, jak sobie z tym poradzić, albo gdzie szukać pomocy;

      - w tym układzie jest pardon my French bordel na kółkach a nie zdrowe relacje, matka nie potrafi stawiać granic, nikt chyba tam nie potrafi się komunikować, a ojczym zamiast pomóc albo przynajmniej nie przeszkadzać, plotkuje jak baba w maglu;

      - nie jest za późno by coś naprawiać, ale trzeba się za to brać, przy czy uwaga, odpowiedzialni tu są przede wszystkim dorośli - matka, ojciec, w jakimś stopniu także pan niby ojczym - a nie niedobre, fuj zepsute dziecko;

      - no właśnie, a gdzie jest ojciec?

      - gdyby teoretycznie (bo moje dziecko takich zachowań nie ma, no ale ona jest wychowywana a nie hodowana, i ma szczęście żyć w wystarczająco - per analogiam do pojęcia "wystarczająco dobrej matki" - kochającej się rodzinie) moja chciała wracać/nie wracać z obozu,
      wynegocjowałabym jakiś deadline/ultimatum i ostatecznie zabrała na jej życzenie, ale już bez zapewnienia innych atrakcji w zamian (prosty rachunek ekonomiczno-logistyczny);

      - dzieci muszą być kochane, muszą być wysłuchane, a cześć tego komunikuje się im stawiając proste, ale sprawiedliwe i wspólne ustalane granice.

      Tyle.
    • tosterowa Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:12
      Triss, z całym szacunkiem, ale nie chciałabym być twoją kumpelą...
      • anten_ka Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:28
        Triss..przypominasz mi swoimi wypowiedziami pewną znajomą. Jej dziecko też jest zawsze najzdolniejsze, najgrzeczniejsze, do tego ma kochanego męża i sama jest bardzo dobrą żoną...a reszta , reszta jest jakaś dziwna i w ogóle "jak tak mogą robić?" smile
        Ciężko się z takimi osobami przebywa, a już na pewno nie ma opcji zaprzyjaźnić się.
        • gazeta_mi_placi Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:33
          Jak myślisz czemu ona tyle czasu spędza na forum? Bo właśnie nikt w realu nie chce się z nią zaprzyjaźnić (zresztą nawet na forum jest nielubiana), nawet z własną siostrą koty drze. Żałosna osoba, która próbuje się dowartościować opisując a to paskudną siostrę, a to paskudnego rozwydrzonego bachora znajomych, a to innych paskudnych rozwiedzionych znajomych.
          A sama jej rodzinka to pewnie dno i pół kilo schowanego przed naszymi oczami mułu.
          • nangaparbat3 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:41
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Jak myślisz czemu ona tyle czasu spędza na forum?

            Gazeta - moze zmien nick na "Kocioł"?
            • gazeta_mi_placi Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 11:45
              Nie mogę, już jest zarejestrowany przez kogoś innego.
              • nangaparbat3 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 12:02
                smile
    • lampka_witoszowska Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 12:07
      dzieci są różne, tak na moje oko
      bywa, że jedno dziecko różnie się zachowuje w różnych okresach swojego żywota

      kumpel, będąc w luźnej relacji z panią matką, może ulegać jej prośbom, a nie musi - a nic mu do tego, jak pani wychowuje swoje, nie jego, dziecko
      • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 13:24
        Toż właśnie w wychowywanie się nie wtrąca.smile Ale wysłuchuje czasem opowieści pani matki + może mieć własne obserwacje i komentować sobie spontanicznie przy osobach niezaangażowanych. Poproszony o pomoc, pomógł, pojechał.
        • lampka_witoszowska Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 16:58
          nie wtrącanie się polega na obsmarowaniu dzieciaka przed znajomkami? łał smile

          powiem wprost - koledze w dupie się poprzewracało
          jedno podobne słowo albo przejaw oceniania mojego dziecka w tym stylu i gość zjeżdża z mojego pola widzenia i z pola widzenia dziecka
          dobry seks niczego nie tłumaczy, prawdziwa przyjaźń skreśla podobne pierniczenie o dziecku, matka ma prawo iść na taki układ, ale z partnerem, który ją szanuje, a nie szemrze po obcych ludziach, jaką krzywde mamusia córce robi

          rzyg, no nie czuję inaczej
          • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 17:13
            Lampka, absolutnie się podpisuję pod każdym twoim słowem!
          • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 17:32
            A możesz uzasadnić dlaczego?

            Jakaś omerta w sprawie głupich zachowań obowiązuje?

            Tysiące macoch narzeka na forum na swoich pasierbów i nikt im nic nie powie, mało tego
            często spotykają się z dużym zrozumieniem, a tu facet nie może nawet pisnąć kumplowi, tylko powinien zapylać autem co drugi dzień po 400 km?
            • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 17:53
              Koleś nie jest ojczymem, co kilkakrotnie podkreślała triss, to raz. Dwa, jeśli taka wielka krzywda mu się stała, że dwukrotnie się zgodził pojechać do dziecka swojej kochanki, to powinien ją odpowiednio skasować za paliwo i stracony czas, a nie obrabiać jej tyłka do znajomych.
              • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:07
                rosapulchra-0 napisała:

                > Koleś nie jest ojczymem, co kilkakrotnie podkreślała triss, to raz.

                Aha, czyli ojczym może. Nie może tylko pan, który ojczymem nie jest.
                To znaczy, że nie sam fakt gadania na dziecko jest zły, tylko status pana nie jest odpowiedni.

                Jeśli kumplowi zwierza się ojczym to ok, jeśli nie ojczym - rzyg. Trochę dziwna logika, ale niech będzie.

                • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:12
                  Trollujesz?
                  Doskonale wiesz, że nie ma zgody na obgadywanie, nieważne, czy dziecka kochanki, czy znajomego. Ale jeśli koleś regularnie się z panią spotyka, zna jej sytuację rodzinną, to tym bardziej jego postępowanie jest ohydne.
                  • nenia1 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:26
                    Tak, trolluję, bo mam inne zdanie niż ty, to musi być trolling, albo chamstwosmile

                    Buhahahaha...ty to jednak zabawna bywasz...

                    Tu na forum praktycznie nie ma wątku, żeby ktoś nie opisywał zdarzeń ze swojego, cudzego
                    czy obcego życia, w którym udział biorą inne osoby.
                    W taki razie każdemu można zarzucić to co tu się zarzuca triss.

                    Podobnie w realu ludzie się sobie zwierzają, tym bardziej jak spotykają ich takie kuriozalne sytuacje.

                    Oczywiście, że można to nazwać obgadywaniem, wiele mamusiek wierzy, że dzieci są niewinnymi aniołkami i jakiekolwiek słowa krytyki są ohydnymi kalumniami.

                    Sama poznałam taką panią, której syn pisał do mnie anonimy i wydzwaniał z żądaniem pieniędzy, bo inaczej zabije moją córkę (sprawa była dość głośna, nawet program w tvn był smile
                    Pani po wszystkim do mnie przyszła i wpierała, że za drogo się ubieram i to dlatego synek się skusił, a poza tym to prawdziwy anioł, który na pewno tego nie chciał.
                    • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:31
                      Hm... sądzę, że Rosa powinna zacząć od lektury własnego bloga.

                      Krytyka zachowania dziecka może być konstruktywna, to jeden z podstawowych elementów socjalizacji. Rodzic mając info i ocenę z zewnątrz też ma szanse na przemyślenie własnego postępowania.smile
                • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:19
                  Pogadać ludzka rzecz...
                  Dzieci są oceniane za swoje zachowanie i wkład wychowawczy rodziców w przedszkolu, szkole, na treningach, koloniach, w każdym miejscu publicznym i podczas praktycznie każdej interakcji z ludźmi oraz zwierzętami. Nie widzę w tym nic niestosownego.
                  Matka może i powinna kochać dziecko nieprzytomnie, ale idealizacja, uleganie we wszystkim i bezkrytyczne podejście dzieciątkom szkodzą, jak widać na załączonym obrazku. Jak również rodzicielskie poczucie winy czy co tam powodujące nieumiejętność stawiania granic.

                  Facet pojechał na prośbę pani matki, IMO mógł lekkim twistem odmówić, ale wtedy też zapewne okazałby się zły. D
            • lampka_witoszowska Re: Neniu 20.07.12, 08:53
              nenia1 napisała:

              > A możesz uzasadnić dlaczego?


              ale co uzasadnić? swoje zdanie? otóż dla mnie dziecko jest ważniejsze od kochanka

              >
              > Jakaś omerta w sprawie głupich zachowań obowiązuje?


              nie wiem, nie wnikałam czy cokolwiek obowiązuje i nei mam takiej potrzeby big_grin


              >
              > Tysiące macoch narzeka na forum na swoich pasierbów i nikt im nic nie powie, ma
              > ło tego
              > często spotykają się z dużym zrozumieniem, a tu facet nie może nawet pisnąć kum
              > plowi, tylko powinien zapylać autem co drugi dzień po 400 km?

              nie interesują mnie tysiące macoch, ja z pasierbica miałam całkiem fajny układ i sobie chwalę, czyjeś narzekanie mnei nei obchodzi, póki ktoś mnie o zdanie nie zapyta
              - i przede wszystkim, jak la mnie - ten facet kompletnie nic nei musi, a już jechac po moje dziecko, skoro mam auto, które umiem prowadzić - no, nie ma powodu

              zresztą, kochanek nie służy do mania obowiązków, o ile się orientuję wink
          • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:25
            Być może są ludzie, którzy nie dzielą się uwagami na temat innych, ale ja takich nie znam.

            Wiesz, możesz sobie zakładać, ale żeby założenia realizować w praktyce to jeszcze trzeba mieć taką możliwość. Od ilu lat jesteś samotną matką córki, przypomnij? Wychowujesz podobny egzemplarz dziewczęcia - pępka świata?
            Widzisz, to jakże empatyczne i wrażliwe nastoletnie dziewczę jakoś nie wzięło pod uwagę, że matka nie ma samochodu i przejażdżka na drugi koniec Polski do wygwizdowa w lesie, jest dla niej cokolwiek trudna logistycznie. Jeszcze trudniejsze są dwie takie przejażdżki. Toteż empatyczne i wrażliwe dziewczę powinno się cieszyć, że matce ktoś te podróże i zabranie panienki na gwizdek umożliwił.
            • verdana Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 18:52
              Znasz dziewczę z opiwieśćki kumplka, który słyszał od kumpla. I tyle - nic nie wiesz o dziecku jako takim, nic nie wiesz o ty, jak bardzo kumpel kumpla dziewczyny nie lubi.
              Naprawdę, w tej samej chwili ktoś moze opisywać, że ma znajomą, której syn z pierwszego małżeństwa został wysłany daleko od domu, na kolonie, mimo, ze ma dopiero siedem lat , a w domu ojczyma, zakochanego w jego młodszej siostrze. I ze dziecko nawet nie chce rozmawiac z matką, kiedy ta dzwoni.
              Niby wszystko sie zgadza, prawda? A wydźwiek jakiś taki nieco inny, niż rzeczywistość.
            • lampka_witoszowska Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 20.07.12, 09:07
              triss_merigold6 napisała:

              > Być może są ludzie, którzy nie dzielą się uwagami na temat innych, ale ja takic
              > h nie znam.

              jednak chwalę sobie rozróżnianie ordynarnego obgadywania od normalnej rozmowy, co można z fantem zrobić - a tu nie ma tematu, pan dzieckiem nei jest zainteresowany, to co przeżywa? coś co go nei interesuje?

              >
              > Wiesz, możesz sobie zakładać, ale żeby założenia realizować w praktyce to jeszc
              > ze trzeba mieć taką możliwość. Od ilu lat jesteś samotną matką córki, przypomni
              > j? Wychowujesz podobny egzemplarz dziewczęcia - pępka świata?

              słonko smile no, nie wiem, czy daje Ci jakąś satysfakcję, że wydaje Ci się, iż wiesz o czyimś życiu wystarczająco dużo, ale skoro chciałaś, a ja mam chętkę, to donoszę:
              otóż nie wychowuję samotnie córki, wróciliśmy do siebie z ojcem mojego dziecka - czy potrzebujesz z tego powodu przeprosin? jeśli tak, wystarczy słowo big_grin może się skuszę big_grin

              natomiast powaznie: niezależnie od samodzielnego wychowywania, wychowywania z nowym partnerem (nie kochankiem, bo kovhanek odseparowany by był od dziecka) albo wychowywania dziecka w pełnej rodzinie - dziecko jak najsłabsze ogniwo dla mnie jest najwazniejsze
              dla Ciebie nie musi
              i guzik Ci, kwiatuszku, do tego, czy ktoś jest sam czy z bandą kochanków

              a, nie wychowuję pępka świata - natomiast dzieci, które nei dostają uwagi opiekunów, w końcu stają się z tym swoim niedosytem pępkami świata (tu musiałabyś jednak nieco psychologii liznąć)


              > Widzisz, to jakże empatyczne i wrażliwe nastoletnie dziewczę jakoś nie wzięło p
              > od uwagę, że matka nie ma samochodu i przejażdżka na drugi koniec Polski do wyg
              > wizdowa w lesie, jest dla niej cokolwiek trudna logistycznie. Jeszcze trudniejs
              > ze są dwie takie przejażdżki. Toteż empatyczne i wrażliwe dziewczę powinno się
              > cieszyć, że matce ktoś te podróże i zabranie panienki na gwizdek umożliwił.

              moja pasierbica miała podobnie - kilkaset km jej mama pojechała, żeby ją zabrać z kolonii - i bardzo dobrze zrobiła, do dziś dzieciak (no, pannica) zwyczajnie nie odnajduje się na takich wyjazdach - może? ano, może, pomimo swojego fajnego charakteru i udanych przyjaźni z rówieśnikami


              mam nadzieję, że mieści Ci się to w głowie wink
              • rosapulchra-0 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 20.07.12, 09:25
                Lampko, jesteś moją idolką. Onegdaj triss wypowiedziała się autorytatywnie na mój temat, przy okazji wyzywając mnie od alkoholiczek, co podłapały miejscowe trolle i złapały się tematu jak ślepy i łysy brzytwy. Zapomniała przy tym dodać, że sama ma w domu od kilku lat niepijącego alkoholika.
              • triss_merigold6 Wygrzebałam stary wątek (nie mój) 20.07.12, 11:07
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,117196798,117196798,Matka_jest_wredna_i_zasluguje_na_samotnosc_.html
                Ten wątek chyba nawet ktoś w obecnej dyskusji przywołał - masz przykład jakie efekty przynosi pozwalanie dziecku na to, żeby rządziło matką tylko dlatego, że ma fanaberie.

                Co pan przeżywa? Absurdalność sytuacji i powtarzalność scen tzn. nie pierwsza to jazda jaką dziewczę matce funduje. Skoro przejechał ot tak 1600 km, to owszem ma prawo sobie dowolnie komentować na boku. Taktowny był, panience nie powiedział ani słowa.
                Dziecko jest ważne ale to nie znaczy, że trzeba się do jego życzen stosować bez względu na sytuację. Nie pojechałabym po dziecko kilkaset kilometrów tylko dlatego, że "nie odnalazło się na takim wyjeździe" albo dlatego, że tęskni czy nudzi się. Trudno, od tego się nie umiera. Najwyżej w następnym roku wakacje zostałyby zorganizowane inaczej, jak nie obóz to coś innego.
                Pojechałabym gdyby chodziło głodne, bite, molestowane, gdyby opiekunowie olewali kwestie opieki i bezpieczeństwa.
                • lampka_witoszowska Re: Wygrzebałam stary wątek (nie mój) 20.07.12, 14:37
                  Ty owszem
                  inni mają inne zdanie, tak po prostu
                  jeśli Cię ten fakt frustruje, zawsze możesz sięgać po podobne wątki albo wypowiadac się nt. czyjegoś życia i próbowac dyskredytować rozmówcę - w oczach mądrych ludzi co prawda nie zdyskredytujesz, a sama wyjdziesz na osła - ale i do tego masz prawo
                • xika_da_selva Re: Wygrzebałam stary wątek (nie mój) 20.07.12, 16:46
                  triss_merigold6 napisała:
                  . Nie pojechałabym po dziecko kilkaset kilometrów tylko dla
                  > tego, że "nie odnalazło się na takim wyjeździe" albo dlatego, że tęskni czy nud
                  > zi się. Trudno, od tego się nie umiera. Najwyżej w następnym roku wakacje zosta
                  > łyby zorganizowane inaczej, jak nie obóz to coś innego.
                  > Pojechałabym gdyby chodziło głodne, bite, molestowane, gdyby opiekunowie olewa
                  > li kwestie opieki i bezpieczeństwa.


                  A jak bys to sprawdzila? Przynajmniej ten jeden raz musialabys pojechac= nie kazde dziecko jest w stanie o tego typu naduzyciach rozmawiac na zywo, a co dopiero przez telefon (vide czyjas corka, ktora dostala miesiaczke akurat na obozie).
                  Jak dla mnie to „problem” troche z d.upy wziety. Przejmuje sie problemami najblizszych mi osob, to na pewno, ale w zyciu niewirtualnym historie o kochance kolegi mojego chlopaka lataja mi kolo nosa na tyle, ze nawet nie zostalyby zarejestrowane w mojej pamieci, a co dopiero na publicznym forum. Ale co osoba, to problemysmile
                  • triss_merigold6 Re: Wygrzebałam stary wątek (nie mój) 20.07.12, 17:08
                    Wiesz, dla mnie to kuriozalna ciekawostka, a nie problem. W każdym razie nie mój problem. Problem to ma ta nieszczęsna kobieta i problem będzie mieć panienka w przyszłości, bo wyrasta na typową attention seeker.

                    Doprecyzuję: zabrałabym gdybym miała jakieś sygnały, że coś się dzieje złego. Sygnały od dziecka, kadry czy rodziców innych dzieci. Nie wysyłam potomka w zupełnie obce środowisko, drugi raz pojechał z druhnami, które zna i z dziećmi, które też zna ze zbiórek, a z niektórymi rodzicami jestem w kontakcie i porównujemy relacje.
                    • verdana Re: Wygrzebałam stary wątek (nie mój) 20.07.12, 18:50
                      Nie masz zielonego pojecia, kto tu ma problem i jaki.
                      Może być tak, zę dziewczyna z całkiem rozsadnych powoidów chciała wracać do domu. Matka przyjechała, namówiła ją, aby jeszcze została, zę to nieprawda, zę jest okropnie, nieprawda, zę nikt jej nie lubi, niepraweda, ze wychowawca jest chamem - zostań córuchno, wszyscy na pewno Cię lubią, wydaje ci się, zę jest źle, zobaczysz, to tylko tesknota, będzie lepiej, zostań.
                      I dziewczyna zostaje, po czym okazuje się, ze oczywiście miała rację, trzeba sie zmywać z obozu jak najszybciej się da.
                      Moja córka pojaechała po raz piaty na obóz sportowy swojego klubiu karate, ze znanymi ludźmi, ze sprawdzoną kadrą i gdyby nie szef obozu, który przypadkowo wszedł na salę, zostałaby pobita. Przed trenera. Nie jest to relacja córki, wiem o tym takze od kierownictwa obozu.
                      To, zę wszystko jest "sprawdzone" nic nie oznacza, tak naprawdę.
                      • lily-evans01 Re: Wygrzebałam stary wątek (nie mój) 21.07.12, 12:57
                        Verdano, masz 100% racji.
                        Kiedyś też przeżyłam taką kolonię, gdzie mama namawiała mnie na pozostanie, zmianę pokoju itp. Pamiętam, że zostałam okradziona przez dziewczynkę, z którą w pokoju się znalazłam. Było też dużo innych nieprzyjemnych rzeczy, które nie zdarzyłyby się, gdybym wróciła z mamą do domu... Widziałam bójki, picie-przemycanie alkoholu, starsi chłopcy próbowali molestować dziewczynki.
                        Może zabrakło spokojnej rozmowy i wysłuchania dziewczyny. Może po prostu faktycznie chciała zwrócić uwagę matki i powinna zostać na obozie - ale nie w taki sposób ta sprawa powinna być rozwiązywana.
                        Ja tamto doświadczenie kolonijne pamiętam niestety do dzisiaj. Potem się okazało, że te kolonie, prawie w całości wówczas opłacone przez kuratorium (matka dostała kartę ze szkoły, gdzie pracowała), były dla dzieci z rodzin najuboższych... a tak szczerze to po prostu z patologii.
                        Wróciłam z tych wakacji już nie ta sama, popsuły się moje oceny, relacje w klasie, stałam się mega wycofana przez całą III klasę. I wciąż miałam wrażenie, że nikt mi nie pomógł wtedy, kiedy potrzebowałam. Że nie mam do kogo zwrócić się o pomoc.
                        Przy moim dziecku staram się poważnie reagować na sygnały, wspólnie wypracować ustalenia - ale trzeba ich się potem trzymać.
                        • mama303 Re: Wygrzebałam stary wątek (nie mój) 21.07.12, 20:05
                          lily-evans01 napisała:

                          > Przy moim dziecku staram się poważnie reagować na sygnały, wspólnie wypracować
                          > ustalenia - ale trzeba ich się potem trzymać.

                          Właśnie chodzi o trzymanie sie podjetych decyzji. Ok, jeśli dziecko jest zdecydowane wracać do domu to jade po nie ale od tej decyzji już u mnie nie byłoby odwrotu.
                          • lily-evans01 Re: Wygrzebałam stary wątek (nie mój) 22.07.12, 12:45
                            Tak, ale konsekwentnym trzeba być dużo wcześniej. Potem dziecko rodzicem wywija, bo samo nie wie, gdzie może i powinno się zatrzymać.
                            A jeszcze raz powtórzę, że dzieci z rodzin po rozpadzie wymagają szczególnego przykładania się do kwestii wychowawczych...
                    • nangaparbat3 Re: Wygrzebałam stary wątek (nie mój) 20.07.12, 22:06
                      Przyznasz jednak, ze ani Twoj kumpel, ani Ty sama nie spróbowaliscie nawet spojrzeć na problem z perspektywy tej dziewczynki. Zachowujecie sie jak najwredniesi belfrzy, ktorzy wszystko wiedzą, ocenią, obwinią, podsumują. Brrr.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 19.07.12, 19:28
      Wiesz, mam gdzies co o tobie tu pisza. Ale prawda taka, ze nie znasz tych ludzi osobiscie a kolega koledze to moze opowiadac.
      W rodzinie mielismy podobna sytuacje. Pani spotykala sie z panem przez pare lat a jak corka pani miala tak z 13 lat to jej zaczelo odpalac.
      I taka pani jak ty, ktora uslyszalaby o tej malej od kogostam, moglaby tak ja opisac jako rozwydrzonego bahora.
      A prawda byla taka, ze mloda stawala na glowie aby tylko matka zwrocila na nia uwage. I widzieli to wszyscy w rodzinie. A panu corka pani nie byla do niczego potrzebna. Dobrze na tym wszystkim to wyszla pani i pan bo corka pani nie moze pozbierac sie w zyciu.
    • mama303 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 21.07.12, 08:21
      triss_merigold6 napisała:

      > Z jednej strony teoretycznie pozytywny przekaz, matka reaguje na prośby dziecka
      > etc., a z drugiej... panna sama nie wie czego chce, manipuluje ordynarnie, gra
      > nic jej nikt nie stawia i wyrasta na naprawdę roszczeniową i rozwydrzoną nastol
      > atkę.

      Przekaz nie jest pozytywny i bardzo zły dla przyszłosci dziewczęcia. Zupełnie nie ponosi konsekwencji swych decyzji.
      • lily-evans01 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 21.07.12, 12:48
        A ja współczuję dziewczynce niełatwej sytuacji.
        Coś niecoś pamiętam jeszcze z wieku, gdy miałam 13 lat, tak naprawdę człowiek jest wtedy wielkim dzieciakiem kierowanym impulsami.
        Matka i ojciec zbierają to, co zasiali.
        Dzieci z rodzin rozbitych wymagają więcej troski, starania, konsekwencji, poczucia bezpieczeństwa, uczenia odpowiedzialności i rozwiązywania problemów - od zarania. Matka jest chwiejna, dziecko nie ma wyznaczonych granic i też się miota. W dodatku czuje brak akceptacji ze strony dochodzącego, brzydko mówiąc, popychacza.
        Wkurza mnie naprawdę klasyfikowanie trzynastolatki jako rozpuszczonej, rozwydrzonej itp. Wina tu leży w warunkach domowych, które powinny ulec zmianie i to chyba w całości.
        • triss_merigold6 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 21.07.12, 21:02
          O właśnie... konsekwencji.
          Dzieci z niepełnych rodzin znakomicie potrafią wygrywać matczyne poczucie winy.
          Rozumiem pojechać raz. Pojechali, byli 2 dni, rozmawiali, mogła wtedy wrócić. Ale zostać z własnej woli, a potem zmieniać zdanie i zmuszać matkę, żeby przyjechała ponownie? Rozumiem, że nastolatka zmienia zdanie co pół godziny ale matka jest od tego, żeby ją ustawić do pionu.
          • lily-evans01 Re: Robi dziecku krzywdę czy nie? 22.07.12, 12:49
            Triss, z tego, co opisujesz, nie sądzę, żeby matka w ogóle jakkolwiek ustalała granice. A to powinno być robione dużo, dużo wcześniej.
            Dzieci rozwiedzionych rodziców to ludzie z traumą już od narodzin, że tak się szumnie wyrażę. Tylko konsekwentne, stabilne i cierpliwe wychowanie od pieluch sprawi, że taki człowiek, pozbawiony tego drugiego rodzica i widzący na codzień tego pierwszego, obciążonego wszystkimi obowiązkami - że taki człowiek sam będzie stabilny i poukładany.
            Tu chyba czegoś zabrakło. A szczególnie już współczuję temu dziecku relacji z partnerem matki, ni to ojczymem, ni to mamusi kochasiem... niezbyt dobrze do młodej chyba nastawionym.

            Sama jestem tzw. DDRR, wiem niestety, co piszę sad.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka