Nie chcę zaśmiecać innego wątku, ale chciałabym poznać Wasze zdanie na taki temat.
Jak to jest u Was - jeśli zapraszacie gości na przyjęcie - nie jakiegoś grilla z papierowymi tackami i plastikowymi widelczykami, tylko takie przy stole z obrusem, porcelaną i ciocią Władzią

- czy oczekujecie, że ci goście będą Wam pomagać w kuchni?
Ja, przyznam szczerze, nie. I to bardzo nie. A okazuje się, że są osoby, dla których niepomaganie w kuchni i nieprzyjście z własnym ciastem (sto razy piękniejszym niż moje) równałoby się z plamą na honorze. Nie mówię oczywiście o pytaniu "czy pomóc Ci w kuchni?", które sama zadaję, jak jestem u kogoś. Ale zadawszy je, postępuję według udzielonej odpowiedzi. Jak jest z tym w Waszych środowiskach?
Z tego co wiem, klasyczny savoir-vivre każe gospodarzowi znieść wszystko, co wymyśli gość, więc wyprosić z tej kuchni, jak już ktoś się w niej rządzi nie można.