Dodaj do ulubionych

z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobiły?

24.08.12, 09:22
Mieszkam na obrzeżach miasta, taka dzielnica peryferyjna, trochę pojedynczych domów, trochę osiedli bliźniaków, ogródki działkowe, las, łąka. Idąc z psami na spacer, przechodzę gruntową drogą, przy której są dwie posesje – na każdej po dwa psy. Te psy oczywiście okropnie szczekają gdy przechodzimy (moje psy nie, bo je tego oduczyłam – przechodzą obojętnie, patrząc w innym kierunku smile). Rejwach trwa ok. 1-2 minut – tyle, ile trwa nasze przejście wzdłuż posesji. Nie przechodzę tamtędy codziennie – powiedzmy 2-3 razy w tygodniu. I za każdym razem (prawie) jestem opieprzana przez kobietę z jednego z tych domów – wrzeszczy, że przechodzę tamtędy "złośliwie", że drażnię psy "specjalnie", że "już nie mam gdzie chodzić", że to "skandal", ostatnio też chyba coś o "bezmyślnej idiotce" mnie doleciało. Droga jest publiczna, mimo że to tylko nieutwardzona droga, biegnąca w większej części przez lasek i nieużytki, to jest na planach i ma normalne tabliczki z nazwą ulicy.
Najpierw nie reagowałam, potem kiedyś odpysknęłam, że to nie jej prywatna droga. Ja oczywiście mogę chodzić naokoło (chociaż to trochę niewygodne, bo kawałek trzeba się przedzierać przez niezbyt przyjemne chaszcze) , tylko że wkurza mnie to – z jakiej racji mam omijać jej dom, skoro nie przechodzę przez teren prywatny czy wyłączony z ruchu ? Obok mojej posesji przebiega „normalna” ulica, a za płotem chodnik, którym ludzie przechodzą kilka razy na godzinę, a nie kilka razy na tydzień i jakoś muszę się pogodzić z tym, że moje burki wtedy szczekają…. Nie przyszłoby mi do głowy wyskoczyć na nich z mordą – „to już nie macie którędy chodzić”.
Co byście zrobiły na moim miejscu – przechodziły dalej obok tej baby, spróbowały z nią pogadać czy po prostu odpuściły i przebijały się naokoło krzaczorami ?
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 09:27
      Babie na mózg poleciało. Chodziłabym normalnie, chamkę traktowałabym jak powietrze.
    • mamako2216 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 09:33
      Przechodziła bym dalej tą samą drogą,a na babę w ogóle nie zwracała uwagi.
      • szanowna_pani Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 09:51
        mamako2216 napisał(a):

        > Przechodziła bym dalej tą samą drogą,a na babę w ogóle nie zwracała uwagi.

        Tak samo.
    • zuwka Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 09:33
      olałabym
    • chipsi Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 09:40
      Zaproponuj pustakowi żeby następnym razem czekała na Ciebie z Policją big_grin
      Rany, co za ludzie. Równie dobrze Ty mogłabyś do niej wyskoczyć z pretensjami że jej psy Cię stresują i czy musi je wypuszczać akurat jak TY idziesz.
      • chipsi Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 09:43
        I też spotkałam taką idiotkę, która wyskoczyła z ryjem że JEJ pies dziecko budzi. Jej własny pies, bo szczekał jak przechodziłam. Zapytałam czy jak drze ryja to bachor lepiej śpi. Strasznie niezadowolona była i jeszcze długo słyszałam jej jaszczenie za plecami.
    • wuika Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 09:48
      Chodzić dalej. Jak będzie dalej pyskować, to wtedy jej dalej tłumaczyć, że droga publiczna, Twoje psy grzeczne, masz prawo chodzić.
    • murwa.kac Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 09:50
      zasmialabym sie jej prosto w twarz
      • heca7 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 10:03
        Cóż, możliwe, że ta osoba jest chora. Pamiętam sąsiada moich rodziców. Mieszkał 4 posesje dalej ale to małe działki i po jednej stronie domu moich rodziców jest baaardzo duża posesja . Wtedy- to było z 10 lat temu nagle sąsiadowi odbiło. Miał już z 60 lat i rodzice znali go od dawna- jakieś 20- ścia. Mimo, że chodnik jest po drugiej stronie ulicy to przechodził on już na tą gdzie są płoty, brał gruby kij ( las mamy za drogą) i jechał nim po parkanach. A że tu wszędzie siatka lub pręty to hałas był niemiłosierny, zmieszany z wściekłym ujadaniem psów, szczególnie 3 kaukazów na tej wiekiej posesji. Najbardziej nasłuchali się moi rodzice bo sąsiadują z tą działką. Sąsiad był wielkotrotnie proszony o zaprzestanie ale.... on juz był chory. Potem stał się agresywny, potem dopadła go demencja- rodzina umieściła go w zakładzie gdzie zmarł parę lat temu.
        Pozostaje olać.
        • beti222 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 10:39
          Olać i się nie przejmować. Jak babka zacznie się znowu awanturować, to poinformować kulturalnie, że korzystasz z drogi publicznej, a zdaje się, że źródło hałasu to jej, a nie Twoje psy, a Ty nie życzysz sobie być obszczekiwana za każdym razem kiedy korzystasz z drogi publicznej.
    • default Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 10:34
      Dzięki żeście mnie upewniły, że mam rację - chyba jednak coś nie tak z moją asertywnością , bo trochę jednak miałam wątpliwość czy nie powinnam babie ustąpić wink. Może to wynika z faktu, że psiarze często czują się nieco "zaszczuci" i przewrażliwieni - tyle ludzi się czepia, a ja jestem szczególnie narażona, bo nieraz sam widok osoby idącej z czterema psami pobudza ludzi do nieprzyjemnych komentarzy... (z uwagami o głodujących dzieciach włącznie smile)
      • beti222 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 10:44
        default napisała:

        > Dzięki żeście mnie upewniły, że mam rację - chyba jednak coś nie tak z moją ase
        > rtywnością , bo trochę jednak miałam wątpliwość czy nie powinnam babie ustąpić
        > wink. Może to wynika z faktu, że psiarze często czują się nieco "zaszczuci" i p
        > rzewrażliwieni - tyle ludzi się czepia, a ja jestem szczególnie narażona, bo ni
        > eraz sam widok osoby idącej z czterema psami pobudza ludzi do nieprzyjemnych ko
        > mentarzy... (z uwagami o głodujących dzieciach włącznie smile)

        Tak, ale tutaj zrodził się konflikt psy kontra psy, a nie psy kontra dzieci, więc jako psiara możesz czuć się tak samo "zaszczuta" smile Sama jestem psiarą i olewałabym takie komentarze, piszę olewałabym, bo chyba (nie przypominam sobie) nie spotkałam się jeszcze ze złośliwymi docinkami odnośnie posiadania psa lub nawet jego uciążliwości smile Życzę spokoju, uśmiechu i totalnego olania sprawy smile
        • default Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 11:44
          Wiesz, czasem właśnie jest tak że właściwie nie ma konfliktu, a ludzie sami go wywołują, na podstawie samego faktu, że idę z czterema psami - mimo że psy są nieduże, grzeczne, nie szczekają i nie zwracają uwagi na przechodniów. Zdarza się, że ktoś drze się na mnie już z daleka, stojąc kilkadziesiąt metrów dalej, moje psy może go nawet nie widzą, a on się wydziera "skandal, 4 psy bez smyczy". Co kieruje takimi ludźmi - nie wiem. Dlatego kiedy czasem spotykam ludzi, którzy serdecznie się uśmiechają na widok mojej gromady, przyjaźnie zagadują - do mnie i do psów - to jest jak jakieś święto !
          • beti222 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 12:01
            Przykro mi, że spotykają Cię takie sytuacje, dla mnie to jest chore, żeby brakiem sympatii reagować na zwierzaki, przecież to sama radość jest smile Ludzie są różni, niektórzy są smutni, zgorzkniali, nie odczuwają radości z obcowania ze zwierzakiem i dziwią się, że ktoś futrzaka ma i jest z tego powodu szczęśliwy. Olać takie zachowanie innych, trzeba być naprawdę smutnym człowiekiem, żeby negatywnie komentować posiadanie przez kogoś psa/psów. Ciesz się ze swoich czworonogów i olej głupawe teksty, szkoda nerwów smile
    • mw144 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 10:41
      Następnym razem jak wyskoczy zwróciłabym jej uwagę, żeby coś zrobiła ze swoimi psami, bo ludzie spokojnie po ulicy chodzić nie mogą.
      • mw144 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 10:44
        Opcja druga: Są tzw.antyszczekacze. Przy szczekaniu emituje nieprzyjemne dla psa dźwięki. Jak przejdziesz z tym kilka razy, to do psów nawet tępych jak ich właścicielka dotrze, że nie warto na Ciebie szczekać, bo to boli. Niestety koszt urządzenia w granicach 300 zł.
        • beti222 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 11:10
          Tylko co te biedne psiny winne, to normalne, że psy szczekają. Ktoś przechodzi, psy szczekają, jak to na posesji. Mój jak jest na działce też się uaktywnia (na co dzień mieszkamy w mieszkaniu w mieście), chyba zaczyna czuć zew natury i pierwotny instynkt "obrony posesji", mimo iż to kanapowe kundliszcze wink i jak się okazuje, czując wiatr w uszach i trawę pod łapami, zaczyna burkować i szczekać na obiekty z zewnątrz, głównie na samochody wink tylko, że nikomu z nas nie przyszło do głowy aby mieć pretensję po przechodniów i przejezdnych o korzystanie z tej drogi.
        • noname2002 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 12:17
          Ale psy Defailt też by ucierpiały, to bez sensu.
    • dadofiga Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 10:41
      Na pewno nie zmieniałabym trasy. Jak jej tak bardzo nie pasuje to niech wezwie straż miejską. Gdy straż się zjawi i ją wyśmieją lub powiedzą, żeby im d*py nie zawracała bele czym to może da spokójsmile
    • grouse1 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 10:51
      Ja mam podobną sytuację. Chodzę z moim boksiem na spacer późnym wieczorem i żeby dojść do łąki, gdzie może się wyszaleć przechodzę koło kilku domów (zaznaczam, że to wieś). Mój pies spokojnie idzie, a psy za płotami szaleją i drą się jak opętane. Kiedyś jedna z pań zwróciła mi uwagę, żebym tak późno nie chodziła z psem, bo to szczekanie budzi jej dzieci. Powiedziałam pani, że przecież mój pies nie szczeka, idzie sobie spokojnie, a że ona ma durnego psa to juz nie moja wina i jak jej nie pasuje to niech zamyka go wieczorami. Więcej już mi uwagi nie zwróciła. Przecież nie będę swojego trybu życia dostosowywała do czyjegoś psa.
      Co innego, gdyby to mój szczekał, ale w tej sytuacji to nie mój problem. Tak wiec nie przejmuj się, to nie ty masz durnego psa wink
      • beti222 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 11:14
        To nie jest kwestia "durności" psa. Dla psa szczekanie to normalna aktywność, to właścicielka psa ma jakiś problem z tym, że on szczeka. Ma ochotę szczekać, to niech szczeka, takie jego psie prawo smile a według niektórych nawet obowiązek, w końcu pies posesji broni wink
        • ruta.dl Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 14:08
          jak wlascicielowi psa przeszkadza szczekanie, to mogl sobie kota sprawic albo kanarka.
        • grouse1 Re: Beti222 24.08.12, 14:41
          Szczekanie to nie jest normalna aktywność psa. Pies powinien być opanowany, a nie drzeć się bez powodu. Z reszta się zgodzę smile
          • beti222 Re: Beti222 24.08.12, 14:50
            grouse1 napisała:

            > Szczekanie to nie jest normalna aktywność psa. Pies powinien być opanowany, a n
            > ie drzeć się bez powodu. Z reszta się zgodzę smile

            Szczekanie dla psa, to jak mówienie dla człowieka. Nie mam serca nie pozwolić mojemu szczekać na działce. W mieszkaniu szczeka rzadko, bo nie ma powodu do szczekania, a na działce obserwuje psy sąsiadów i wtapia się w psi tłum i szczeka, bo myśli że tak trzeba smile A niech szczeka na zdrowie, na wsi, gdzie mamy działkę, psy słychać 24h, ale jakoś nikomu to nie przeszkadza smile Wiadomo, że pies szczekający non stop bez powodu to inna bajka, ale pies miastowy, który pojedzie na działkę i szczeka, bo ma odpowiedzialne zadanie "pilnować", oczywiście sam sobie to zadanie wyznacza, ma po prostu frajdę, że się do czegoś "przydał", a potem chodzi dumny jak paw, że pogonił traktor za płotem smile
        • nanuk24 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 15:28
          przede wszystkim pies powinin znac komende "cisza" i wlascicielka psa, zamiast wydzierac paszcze na przechodnia, powinna uciszyc psa.
    • tully.makker Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 10:53
      Zaczalbym chodzic tamtedy 5 razy dziennie, codziennie, zaczynajac od porannego spaceru o 5 rano, a konczac na wieczornym o 24.
      • default Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 11:37
        smile Dobre!
        • gazeta_mi_placi Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 11:56
          Może przejdź się z psami i z mężem kilka razy na spacer tamtą drogą, na ogół tego rodzaju Paniusie nie wiedzieć czemu boją się zwrócić jakiejkolwiek uwagi kobiecie idącej z mężczyzną (mężem, narzeczonym) lub samemu mężczyźnie.
          Odważne są z reguły tylko do innych kobiet.
          • majenkir Re: 24.08.12, 12:56
            gazeta_mi_placi napisała:
            > Może przejdź się z psami i z mężem kilka razy


            O! I to jest sluszna koncepcja big_grin!
    • kamunyak Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 11:34
      Kup odstraszacz dla psów i używaj przechodząc obok tej posesji. Psy szybko załapią, że kiedy ty idziesz to nie szczeka się.
      osobiście używam odstraszacza w przypadku psów
      -szczekających godzinami w swoich przydomowych (blokowych) ogródkach
      -szczekajacych godzinami na balkonie
      I w doopie mam, ze bronią swojej posesji (w bloku) oraz ich durnych właścicieli. Szczególnie po kilku godzinach takiego szczekotu.
      Odstraszcz nie szkodzi zwierzętom, to tylko nieprzyjemy dźwięk.
      Psy uciekają przed tym dźwiękiem, nie szczekając, więc baba będzie zadowolona a ty będziesz mieć święty spokój.
      Odstraszacz moze przydać się w innych przypadkach skoro chodzisz na spacery w odludne miejsca np w przypadku zdziczałych psów.
      Na zakończenie;
      mam zwierzęta, od zawsze. Kiedys takze psy. Mój wilczur był mądrym psem i nie darł ryja bez potrzeby. A poza tym był po szkole.
      • czarnaalineczka Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 13:17
        wtf ??
    • gazeta_mi_placi Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 11:51
      Pamiętam jaki kiedyś chodziłam do jednej z koleżanek mieszkającej na wsi, mijając kolejne posesje psy kolejno głośno szczekały, było to irytujące, psy nie żadne wioskowe burki (to taka nowoczesna wieś, gdzie budują się zamożne osoby z miasta, nie ma praktycznie rolników itp.) tylko rasowe, jeden bardziej rasowy od drugiego (i nie ras tzw. niebezpiecznych), a najwięcej ujadał jeden jamnik z kolegą yorkiem, te to już były najgłośniejsze.
      Wierzcie mi, nawet szczekanie psa sąsiada w bloku (to tak do rad - jak Ci przeszkadza hałas wyprowadź się do domku na wsi big_grin ) to pikuś i względna cisza przy takiej kanonadzie szczeków.
      Swoją drogą ciekawe czy da się nauczyć psów, że szczeka się tylko na złodziei wink
    • atojaxxl Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 12:11
      Oj, znam ten ból !!! Z moim psem (na smyczy i nauczonym nie reagować na inne zwierzęta) musiałam przechodzić przez dość duże osiedle domków jednorodzinnych - przy każdym przynajmniej jeden pies za ogrodzeniem. Jeszcze nie zdążyliśmy dojść do osiedla a zaczynała się "kanonada komitetu powitalnego", tak jakby wszystkie te psy przekazywały sobie informacje, że oto rudy idzie na łąkę.
      Też wyskakiwali właściciele posesji, że sama nasza obecność drażni psy i żebym skończyła te spacery z kundlem. Zapytałam kilka razy czy to jest prywatna ulica, a może osiedle zamknięte. Skoro nie, to mam prawo przechodzić tyle razy ile mi się podoba, a szłam codziennie raz na długie wybieganie psiaka. Krótsze spacerki koło domu. I co ciekawe, czasem przychodzili na tę łąkę ludzie z osiedla z psami i zwierzaki ładnie się ze sobą bawiły, a jak tylko znalazły się za siatką to dostawały białej gorączki.
      Zauważyłam też, gdy nasz pies był już starszy, że gdy niosłam go na rękach, to żaden osiedlowy nawet pyska nie otworzył.
      Nie ustępuj, nie łaź po chaszczach, nie wdawaj się w dyskusje. Inna sprawa, że ta kobieta może wykorzystać przeciw Tobie fakt, że psy idą luzem...
      • default Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 12:28
        Psy idą luzem dopiero dalej, kiedy minę te 2 posesje. Mimo że one nie odszczekują się tym zza płotu, to jednak na wszelki wypadek nie zdejmuję im smyczy - bo a nuż jednak nerwy im puszczą i rzucą się do siatki smile Chociaż nawet jakby coś odpysknęły - cóż takiego by się stało ? Psy uwielbiają się oszczekiwać przez płoty i podejrzewam, że dla psów owej baby (nigdy nie wyprowadzanych na spacery) nasze przejście stanowi jedną z niewielu dostępnych im rozrywek i atrakcji....
    • lilly_about Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 12:23
      Zaczelabym tamtedy czesciej chodzic.
    • scibor3 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 12:43
      " to jest na planach i ma normalne tabliczki z nazwą ulicy."

      To, że ma nazwę i jest na planach nie świadczy jeszcze o tym, że to jest teren publiczny. O tym decyduje wpis w KW. Ja mieszkam przy takiej ulicy która jest utwardzona, z porządną podbudową, ma chodniki i latarnie a droga publiczną nie jest. Wprawdzie zaproponowaliśmy gminie nieodpłatne przekazanie drogi ale ta nie chciała.
      • sarah_black38 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 13:04
        A ja mam swoją posesję obok drogi , która należy do dewelopera i też tamtędy przechodzą właściciele czworonogów z całego osiedla . Cóż samo przechodzenie mi nie przeszkadza , gdyby owi właściciele sprzątali po swoich pupilkach ... ale to pobożne życzenie. Trawnik mam obs....ny , drzewka nie chcą rosnąć regularnie podlewane ... Postaw się czasami z drugiej strony, że jednak może coś innym ludziom przeszkadzać. U mnie po drugiej stronie ulicy nic nie ma, są łąki ... jednak nie psiarze uparcie chodzą po ,,mojej " stronie ulicy tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 14:18
        W takim przypadku mieszkańcy powinni odpowiednio oznakować teren np. tabliczką "Teren prywatny/tylko do użytku mieszkańców", inaczej trudno wymagać aby przechodnie (nie tylko autorka wątku) byli jasnowidzami i wiedzieli co kto ma wpisane w KW.
    • majenkir Re: 24.08.12, 12:53
      Nie wiem co Ci napisac, bo jak ludzie ida z psami za moim plotem (sciezka lesna, ktora notabene nalezy do mnie) i moje psy szczekaja, to ja przepraszam za psy, a oni przepraszaja, ze ida. Stosuje to tez, gdy ja jestem "intruzem".

      Wspolczuje, nie lubie nieprzyjemnych sytuacji.
    • bea.bea Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 13:10
      współczuje ci i chyba żeby było raźniej umówiła bym sie z koleżanką ( oczywiście z psem) i chodziła bym czesciej...miałam podobną sytuację choć zupełnie inna...szłam z moimi dwoma z na przeciwka pan ciagniety przez psa strasznie ujadajacego, który z niewiadomych powodów miał do mnie pretesje że jestem na tej ogólnodostepnej drodze .....sytuacja wygladała komicznie bo moje dwa siedziały grzecznie , a pan walczył z psem ...Zapytała grzecznie że nie rozumiem o co mu chodzi , bo to przecież nie ja mam niezrównoważonego psasmile
    • czarnaalineczka Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 13:19
      chodz czesciej i gadaj z psami
      a babe olej
    • to_ja_tola Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 13:58
      no to szczekają te twoje psy,czy nie....Bo coś kręcisz...
      Ale ,w życiu bym nie zmieniła trasy z psami.Powiedziała bym,że jak wykupi drogę i będzie jej prywatą to uszanuje to i będę chodziła kszaczorami.Na razie droga jest publicznasmile
      • default Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 15:04
        to_ja_tola napisała:

        > no to szczekają te twoje psy,czy nie....Bo coś kręcisz...

        Nic nie kręcę, wysoki sądzie ! smile
        Nie szczekają gdy są na spacerze i przechodzą obok obcych posesji. Szczekają, gdy są na swoim i ktoś łazi za naszym płotem.
    • soha2 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 14:09
      powinnaś zacząć chodzić tam 2 razy dziennie, 7 dni w tygodniu - conajmniej
      koniecznie też choć co drugi, późny wieczór, bardzo późny - tak około 23:59 wybierz się też na ostatni w tym dniu spacer
      rób przystanki
      namów psy do obwąc hania każdej roślinki, kamienia wzdłóż owych posesji, popodziwiaj w nocy niebo i gwiazdy, pozastanawiaj się nam marnością losu człowieczego.....
      i jeszcze jak owe psy szczekają, to koniecznie delikatnie postukaj noskiem buta w ogrodzenie tongue_out
      niech właściele wiedzą, że mają psy tongue_out
      no a już tak na zakończenie, to jest to psi obowiązek właściciela tak ułożyć psa, zeby nie szczekał na każdego przechodzącego , bo z autopsji już kilka razy zauważyłam, że tam gdzie dużo psów, szczególnie tych wściekle szczekających, to ostatnio nad podziw często zjawia się straż miejska albo i policja
      szczególnie po 22 jak owe psy nadal ujadają
      olej owe kobiety smile
    • rulsanka Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 15:10
      Nie masz pewności, czy droga jest publiczna, trzeba by zapytać w gminie.

      Co do baby - wariatka jakaś.

      Co do psów. Ja unikam szczekających ulic, stresuje mnie to i nie mam przyjemności ze spaceru. ale jak tobie to nie przeszkadza, to masz prawo tam chodzić ile chcesz.
    • hamerykanka Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 16:58
      No coz, to baby problem nie twoj. A tak swoja droga to kupilabym odstraszacz dla psow w sprayu (sa takie z olejkiem cytrusowym) i w razie czego prysnela po ogrodzeniu, gdyby baby w poblizu nie bylo. Psy powinno odstraszyc skutecznie i po paru razach nawet najglupsze skojarza sobie ze szczekanie na was = bol nosa.
      Lacze sie w bolu, bo ja z kolei zabieram moje dwie dobermanki na wybieganie przy rowerze -psice sa do roweru przywiazane specjalnym urzadzeniem ktore nieco amortyzuje ich ciagniecie czy szarpniecia. No i kiedy przejezdzalam kolo jednej posesji -bez zadnego ogrodzenia, wyskoczyl na nas rottweiler i zaczal atakowac. Ja odjechac nie moglam bo moje psice spanikowaly i baly sie ruszyc, uciec nei mogly bo przywiazane krotko, wiec sciskalam rower kolanami i darlam sie na psa usilujac go odstraszyc. W koncu sie udalo ale ile sie strachu najadlam to moje, bo przeciez moje nawet nie moglyby sie obronic. Po tym kupilam odstraszacz w sprayu i zamierzam pryskac.
      • beti222 Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 18:35
        W przypadku zagrożenia ok, ale kiedy psy są za ogrodzeniem Ty chcesz je odstraszaczem traktować ? Mówisz, że odstraszacz sprawia, że psa boli nos, czemu proponujesz aby autorka sprawiała psom ból ? Przecież one ani nie stanowią dla niej zagrożenia ani nie są dla niej problemem, to właścicielka psów ma problem z tym, że jej własne psy szczekają. Nie rozumiem takiej propozycji w tej sytuacji,.
    • czar_bajry Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 24.08.12, 23:16
      Wzięłabym przykład z własnych psów i przechodziła obojętnie patrząc w inną stronęsmile
      • lib Re: z cyklu: sytuacje sąsiedzkie.Co byście zrobił 25.08.12, 21:47
        Mnie też to niedawno spotkało. Małe osiedle, ogrodzone trzy bloki. Dwie panie wychodzą wieczorem z psami mniej więcej o tej samej porze i czasem na nie trafiam. Ostatnio moja psina pobiegła przodem. Panie ją widziały, mnie nie. Psina nie szczekała, bo na psy nie szczeka. Natomiast pies jednej z pań jak najbardziej. Jak zawsze. Mały ujadający kurdupel. I nagle uszłyszałam przemowę pani: jak to zawsze jest straszny hałas, jak się TA (moja) zjawia. Deczko osłupiałam, mogłaby raczej swoje maleństwo uciszyć. Druga Pani stwierdziła, że przecież moja jest zawsze grzeczna i przychodzi, kiedy się ją woła. Wyłoniłam się zza winkla, pani pierwsza nie odpowiedziała dobry wieczór. Pomyślałam, że może miała ciężki dzień. Ale potem znów nie odpowiedziała. To bardzo ciekawy przykład ślepoty, nieodosobniony jak (nomen omen) widzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka