Dodaj do ulubionych

O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze

29.09.12, 22:04
Muszę bo pęknę.

Pojechałam z dziećmi na festyn rodzinnny.
Festyn był w szkole, atrakcje głównie na boiskach, w wielu miejscach duże, czytelne drogowskazy z napisem WC - szkoła otwarta, na kazdym piętrze toalety, warunki bardzo przyzwoite.

W pewnym momencie odwróciłam sie od stoiska z ciastami, a na kawałku trawki mamuśka "wysikuje" dziewczynkę na oko pięcioletnią. Tłumy ludzi wokół, ale najlepsze było to, że sikała dokładnie pod strzałką z napisem WC. Ja nie wiem, czy ta matka uznałą że tu jest wc, czy co. Miałam zamiar zrobic zdjęcie, ale zanim włączyłam aparat to mała majtki założyła - słowo daję, miałam ochote zrobić zdjęcie małej z gołym tyłkiem na środku szkolnego podwórka i zapytac tej mamuśki, czy chce, żebym te fotki wrzuciła do inernetu.

Jeszcze jestem zrozumieć park i krzaczki, ale to juz było szczytem wszystkiego.
Obserwuj wątek
    • followthesun Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 29.09.12, 22:07
      Coś się dzieje z ludźmi. crying

      Też mam ochotę na robienie zdjęć.
    • gato.domestico Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 29.09.12, 22:10
      bardzo lubie kiedy wlasciciel "wysrywa" psa na chodniku...zamiast przeciagnac bestie chociaz na trawnik...nie mowie juz o posprzataniu...
      Jestem chyba jedyna w mojej okolicy ktora sprzata...niedlugo beda mnie wytykac palcem...ta co zbiera kupy
      • bez_gwarancji Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 29.09.12, 23:25
        Ukłony dla Cię, w centrum Krakowa przez kilka lat mieszkania i codziennego przeskakiwania przez kupy na chodnikach tylko raz (RAZ!) spotkałam panią z woreczkami... Tragedia po prostu.
        • gato.domestico Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 30.09.12, 12:17
          moze spotkalas mnie...? ale pewnie nie bo ja teraz na peryferiach pomieszkuje smile
      • damajah Ja też zbieram kupy 03.10.12, 13:39
        jako jedyna w okolicy chyba bo aż sensację wzbudzam wśród niektórych sąsiadów a i tak ostatnio zostałam dosłownie zbluzgana przez właścicielkę domu przed którym mój pies wąchał trawnik (Trawnik na ulicy, nie teren prywatny, w ręce miałam worek z posprzątaną kupą a ten trawnik sobie obwąchiwał) Zerwałam takim potokiem bluzgów w którym "spier...laj" było najlżejsze że się dwa dni nie mogłam pozbierać. Mimo że mój pies nie obsikuje ogrodzeń a każda cholerna kupa jest starannie zbierana i przeze mnie i prze męża.
        Ot tak mi się przypomniało jak przeczytałam o psich kupach sad
    • marzeka1 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 30.09.12, 12:23
      E, tam, ostatnio zaliczyłam szok przed bankomatem w centrum miasta; przede mną czekała w kolejce kobieta z synkiem, któremu zachciało się siku; zdjął spodnie, obok na ulicy stało drzewo, odlał się, ze spuszczonymi spodniami i siusiakiem na wierzchu dodreptał do matki big_grin
    • dzoaann Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 30.09.12, 13:11
      a tam, czepiasz sie... ta dziewczynka tylko na oko wygladala na 5 lat, na pewno nie miala jeszcze dwoch lat, byla w trakcie odpieluchowania i musiala sikac tam, gdzie stala i tyle.....
      biedna mamusia musiala ja odskikac publicznie, bo inczej maluszek by majteczki osiusial, a ty zrozumienia nie masz...
      smile
    • czarnaalineczka Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 30.09.12, 13:13
      > ale najleps
      > ze było to, że sikała dokładnie pod strzałką z napisem WC. Ja nie wiem, czy ta
      > matka uznałą że tu jest wc, czy co.

      hehhe na to wyglada
      szkoda ze nie zrobilas foty koniecznie obejmujacej i dziewczynke i ta strzalke
      • andaba Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 30.09.12, 19:56
        czarnaalineczka napisała:

        > szkoda ze nie zrobilas foty koniecznie obejmujacej i dziewczynke i ta strzalke

        Taki miałam zamiar, niestety odrobinę sie spóźniłam.
        Gdyby córka nie zastanawiała się czy woli sernik, czy sernik byłoby mi sie udało smile
    • barbibarbi Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 30.09.12, 13:20
      Ja siedziałam na plaży niedaleko mamuśki, która instruowała synka (5-6 lat) jak ma się odsikać do wody. Ona szeptem do niego, a on na cały głos: "ale jak mama, mam wystawić siusiaka w tej wodzie, czy sikać przez majtki?!" big_grin
      A z tyłu jakieś 100 metrów stał toitoi.
      • jowita771 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 21:29
        Eee, w morzu, takie wielkie morze. Myślisz, że rybki chodzą do toi-toia? Cóż się stanie od sikania do morza?
    • wrednadziewucha Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 30.09.12, 19:45
      Ostatnio widziałam jak matka wysikiwała córkę pod swoją klatką. Innym razem szłam sobie przez osiedle i spotkałam grupkę dzieci obserwującą czterolatka który z obłędem w oczach wysrywal się pod oknem. Nie szło mu za dobrze, biedak się ewidentnie męczy, ryczał jak ranione zwierzę. Bałam się do niego podejść.... Nie wiem co się dzieje z tymi ludźmi.
      • annajustyna Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 30.09.12, 19:48
        To jakis masochista byl czy co?
    • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 30.09.12, 20:08
      Jak mam ubikację w pobliżu to prowadzę, potrafię nawet wpaść do znajomych mieszkających blisko jednego z placów zabaw by odsikać córkę.
      Ale jak nie takiej toalety gdzies gdzie jestem ,a nie ma ich na kilku placach zabaw, w parkach, albo przy plaży- bez skrupułów odsikuję bez toalety, oczywiscie starając sie znalezc ustronne miejsce.
      A jak ustronnego miejsca nie ma to odsikuję dziecko tam gdzie stoję, zasłaniając ją swoim ciałem przed postronnymi.
      Gdyby ktokolwiek kiedykolwiek zwrócił mi uwagę - no cóż, jeszcze się taki nie znalazł, ale gdyby- współczuję takiemu.
      • gato.domestico Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 07:52
        a jak reagujesz na odsikiwanie i odsrywanie psów gdzie popadnie...takze nie ma to dla ciebie znaczenia...?
        Zawsze mozna znalezc ustronne miejsce a nie szczac gdzie popadnie...jak ci corka zechce zesikac sie na chodniku to tez odsikujesz? big_grinD
        • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 09:18
          gato.domestico napisała:

          > a jak reagujesz na odsikiwanie i odsrywanie psów gdzie popadnie...takze nie ma
          > to dla ciebie znaczenia...?
          > Zawsze mozna znalezc ustronne miejsce a nie szczac gdzie popadnie...jak ci cork
          > a zechce zesikac sie na chodniku to tez odsikujesz? big_grinD


          Nie podniecaj sie tak. Dopóki psy szczac będą gdzie popadnie, nie mam skrupułów w odsikiwaniu córki.
          Nie, nie zawsze mozna znalezc ustronne miejsce, wiem, bo szukałam i zdarzyło mi się nie znalezc.
          Moje dziecko nie szcza gdzie popadnie, córka teraz juz wytrzymuje aż gdzies dojdziemy ale jakis czas temu po odpieluchowaniu jeszcze nie, wiec wtedy zdarzyło nam sie tak zrobic. W całej sikającej karierze odsikałam dziecko tak na widoku z 3 razy może, bo jak sama chyba wyczytałaś ZAZWYCZAJ mam gdzie ją odsikać, wiec powtarzam- nie ciskaj sie tak.
          Żal Ci kawałka chodniczka czy co?
          Zulom i psiarzom albo pijanym kibolom tez tak sie ciskasz czy tylko matkom z dziecmi?
      • iwoniaw Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 09:26
        Cytat> A jak ustronnego miejsca nie ma to odsikuję dziecko tam gdzie stoję

        No, nikogo z forum to akurat nie dziwi big_grin
        • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 09:46
          Nie rozumiem.
          To że napisalam że ZAZWYCZAJ szukam kibla, to mało. To że napisałam że NAJCZĘŚCiEJ to ustronne miejsce jest to mało. To, że napisałam że taka sytuacja z odsikaniem zdarzyła się 2-3 RAZY też mało.
          Wpadło w oko tylko ostatnie zdanemie no mnie też to jakoś nie dziwi na TYM FORUM.
          Rozumiem, że mam pozwolić sie dziecku obsikać tylko dla zasady ?


          iwoniaw napisała:

          > Cytat> A jak ustronnego miejsca nie ma to odsikuję dziecko tam gdzie stoj
          > ę

          >
          > No, nikogo z forum to akurat nie dziwi big_grin
          >
          >
          • iwoniaw Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 11:34
            Cytat18lipcowa3 napisała:

            > Nie rozumiem.



            No też nic nowego, ale spróbuję ci przybliżyć ideę:
            To, że nie pozwalasz dziecku lać gdzie popadnie, gdy wc jest osiągalne natychmiast i bez problemu jest NORMĄ i MINIMUM ucywilizowania, a nie żadną zasługą. O twojej kulturze świadczą reakcje w sytuacji, gdy pojawia się trudność/dyskomfort/konieczność wysiłku.
            • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 14:11
              O
              > twojej kulturze świadczą reakcje w sytuacji, gdy pojawia się trudność/dyskomfor
              > t/konieczność wysiłku.
              >


              Wiesz, reakcje są adekwatne do sytuacji i wieku.
              Ja sama sie nie wysikam na ulicy bo utrzymam mocz iles tam czasu, dziecko - nie. Jak widzę toalete w miare blisko dla mnie, a daleko dla 3 latki to lece z dzieckiem na rękach w prawie 30 tyg ciązy dla twojej informacji. Źle?
              Jak córka mówi że nie wytrzyma to jej wierzę po prostu ze nie wytrzyma i wtedy odkładam na bok tę twoją '' KULTURĘ''. Bo wolę dziecko odsikać niż ryzykować że zaleje sobie gacie, spodnie i nie daj boże przewieje pęcherz. No wybacz....
              i mam taki plac że nijak nie da się schowac, a do domu daleko? i co? i w ime kultury mam dac się dziecku obsikac czy moze co ?
              • carmita80 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 14:41
                Lipcowa chrzanisz jak zwykle. Mam dwoje dzieci i nigdy nie sikaly w miejscacg innych niz toaleta, odpieluchowane przed 3-cimi urodzinami ale odpieluchowane a nie zostala im zdjeta pielucha ku radosci babc, cioc i kolezanek. Dokad chodzsz z dzieckiem w tej 30-tygodniowej ciazy, na pustynie? Jesli tak to zakladaj mu pieluche jesli naprawde bedzie musiala to w nia nasika i pecherza jej nie przewieje, uniknie tez zawstydzenia z powodu mokrych ubran takiego samego jak wywolije sikanie na ulicy. Jesli jednak na pustynie nie chadzacie to zawsze znajdzie sie toaleta (szkol, sklep, restauracja, bank itp.) na tyle blisko aby dziecko takze male moglo dojsc. Daruj sobie chrzanienie, ze zalozenie pieluchy spowoduje regres czy tym podobne, bo dziecku odpieluchowanemu to nie grozi.
                • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:08
                  Ty zartujesz z tą pieluchą, prawda?
                  Tak samo jak z pytaniem gdzie to ja chodze w 30tyg ciązy?
                • memphis90 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 21:05
                  zawsze zn
                  > ajdzie sie toaleta (szkol, sklep, restauracja, bank itp.)
                  Jasne, wszędzie na świecie są banki, szkoły i restauracje... Szczególnie w osiedlach-sypialniach... Swoją drogą nie wyobrażam sobie, że pracownicy banku ot tak wpuszczają mnie na zaplecze, do swojej pracowniczej tolaety, żebym mogła odsikać dziecko.
              • iwoniaw Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 14:50
                Lipcowa, to, że twoja trzyletnia córka nie jest odpieluchowana to - wybacz - nie mój problem. Dla dzieci, które nie kontrolują zwieraczy wymyślono pieluchy. Te, które pieluch nie potrzebują, nie muszą lać po krzakach i trawnikach jak psy. Proste.
                • gryzelda71 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 14:55
                  Znasz 3 latka odpieluchowanego,co wytrzyma np 2 km aż będzie jakaś ubikacja?
                  • iwoniaw Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:00
                    A ty nie? Jeśli dziecko jest odpieluchowane, to m.in. oznacza, że nie leje na siebie np. na środku autostrady, tylko potrafi wytrzymać do najbliższej stacji. Jeśli odpieluchowane nie jest (nawet jeśli ma 3 lata i głupio to zaczyna wyglądać) to zakłada mu się pieluchę.
                    • gryzelda71 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:08
                      No z tym do najbliższej stacji może być problem.Naprawdę nie wszedzie stacje co 10 km.I nie zawsze jest się autem i nieprawda,że każdy sklep udostępni matce z dzieckiem toaletę i pełno parków bez toalet.Dziękuję za uwagę.
                      • carmita80 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:12
                        gryzelda71 napisała:

                        > No z tym do najbliższej stacji może być problem.Naprawdę nie wszedzie stacje co
                        > 10 km.I nie zawsze jest się autem i nieprawda,że każdy sklep udostępni matce z
                        > dzieckiem toaletę i pełno parków bez toalet.Dziękuję za uwagę.


                        W takim wypadku zaklada sie pieluche i problem rozwiazany. Jak widac niektorzy nie pojmuja wola dzieci wysikiwac jak psy. A co jesli mu sie kupe zachce? Nasra a mamusia zostawi. Dziekuje za uwage.
                        • gryzelda71 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:19
                          Ale po co wymyślać.Brawo za posiadanie pieluchy zawsze (ciekawe do jakiego wieku taki pampek w torebce),brawo za dzieci co zakręcają pęcherz jak mama mówi nie ma toalety.Ale nie wszyscy chodzą na spacery wybierając miejsce w zasięgu toalet..
                          • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:20
                            Sorry ale to jaki pos..ny pomysł z awaryjną pieluchą u dziecka które pieluch nie nosi od dawna.
                            No zapowietrzyła sie jak nic.
                            • gryzelda71 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:23
                              Nie takie cuda na forum czytałam.
                    • carmita80 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:08
                      iwoniaw napisała:

                      > A ty nie? Jeśli dziecko jest odpieluchowane, to m.in. oznacza, że nie leje na s
                      > iebie np. na środku autostrady, tylko potrafi wytrzymać do najbliższej stacji.
                      > Jeśli odpieluchowane nie jest (nawet jeśli ma 3 lata i głupio to zaczyna wygląd
                      > ać) to zakłada mu się pieluchę.

                      Pieluche zaklada sie tak dlugo jak to konieczne. Nie widuje dzieci sikajacych gdzie popadnie z tego wnioskuje, ze albo maja pieluche albo wytrzymuja.
                      • gryzelda71 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:11
                        Albo gdzie popadnie nie oznacza środka skrzyżowania.
                      • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:12

                        > Pieluche zaklada sie tak dlugo jak to konieczne. Nie widuje dzieci sikajacych g
                        > dzie popadnie z tego wnioskuje, ze albo maja pieluche albo wytrzymuja.


                        Brawo w koncu jurnęłaś?
                        Moja córka tez nie szcza gdzie popadnie, napisalam wyrazie ze zdarzylo nam sie to 2-3 razy, gdzie sie opila sporo, zapomniała powiedziec ze chce jak byla okazja- ach tak co za nieogarnięta 3 latka i tak sie to skonczyło. No niestety.
                        Naprawde wali mnie to co o tym mylisz, ale powiedz mi skad w tobie tyle agresji?
                        • carmita80 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:14
                          18lipcowa3 napisała:

                          > Naprawde wali mnie to co o tym mylisz, ale powiedz mi skad w tobie tyle agresji
                          > ?

                          Buhahahahaha, you've made my day
                          • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:19

                            > Buhahahahaha, you've made my day


                            Zapowietrzyłas sie jakbym co najmniej wyznała że katuję dziecko.
                            Uspokoj sie , oddychaj, na spacer wyjdz.
                            Są gorsze zbrodnie na swiecie niz siki na trawie.
                    • imasumak Iwoniaw, ja Cię bardzo przepraszam, ale chrzanisz 01.10.12, 16:23
                      Czasem odległości między stacjami są na tyle spore, że ja sama (a co dopiero dziecko) nie jestem wstanie wytrzymać od momentu kiedy poczuję że już, już muszę, do najbliższej stacji. Wtedy zatrzymujemy się w jakimś lasku czy przy krzakach. To co kurde, pieluchę mam zakładać?
                      Osobiście jestem przeciwniczką odsikiwania gdzie popadnie, ale bywają okoliczności, które usprawiedliwiają takie zachowania i z w tym punkcie się z Lipcową najzupełniej zgadzam.
                      • iwoniaw Imasumak 01.10.12, 17:38
                        no weź przestań, nie trzeba być prorokiem, żeby wiedzieć, iż przed dłuższą trasą warto odwiedzić toaletę - co dotyczy także i dzieci. BTW - nie wiem o jakim "lasku czy krzakach" na autostradzie piszesz i jak to sobie wyobrażasz. Na zwykłej drodze natomiast stacje benzynowe, parkingi i restauracje są dosłownie co chwilę.
                        I nie, nie ma okoliczności, które "usprawiedliwiają" takie zachowania - to zawsze jest wpadka, zwłaszcza w dużym skupisku ludzi, jak w poście początkowym. Wpadki oczywiście każdemu się mogą zdarzyć, ale nie ma co dorabiać do tego ideologii.
                        • gryzelda71 Re: Imasumak 01.10.12, 18:15
                          Ależ nie wszędzie przy zwykłej drodze są co chwila stacje,parkingi i restauracje.No chyba,że kolejny pomysł,to zapukać do stojącego przy drodze domusmile
                          • 18lipcowa3 Re: Imasumak 01.10.12, 18:23
                            gryzelda71 napisała:

                            > Ależ nie wszędzie przy zwykłej drodze są co chwila stacje,parkingi i restauracj
                            > e.No chyba,że kolejny pomysł,to zapukać do stojącego przy drodze domusmile


                            albo zapukać i poprosic o pieluchę
                            • iwoniaw Re: Imasumak 01.10.12, 19:13
                              Nie, lepiej nalać komuś na progu.
                              Naprawdę to dla was taki problem przewidywać, że dziecko może chcieć skorzystać z wc i zaplanować odpowiednio podróż/ zakupić pieluchy dziecku nietrzymającemu?
                              • gryzelda71 Re: Imasumak 01.10.12, 19:21
                                W sumie masz rację.Jeden pampers w śmieciach więcej to lepsze rozwiązanie niż wysadzenie 5latka w lesie.Tak zdecydowanie lepsze.
                                • memphis90 Re: Imasumak 01.10.12, 21:08
                                  A jak osika jeża albo ropuchę? To są zwierzęta chronione!
                              • 18lipcowa3 Re: Imasumak 01.10.12, 19:21
                                iwoniaw napisała:

                                > Nie, lepiej nalać komuś na progu.
                                > Naprawdę to dla was taki problem przewidywać, że dziecko może chcieć skorzystać
                                > z wc i zaplanować odpowiednio podróż/ zakupić pieluchy dziecku nietrzymającemu
                                > ?
                                >


                                Łeeeeeee tam podroż to pikus -jak podróż, ja tam nawet nocnik w bagażniku wożę.
                                Nie kupuje pieluch dziecku odpieluchowanemu.
                        • imasumak Re: Imasumak 01.10.12, 19:59
                          iwoniaw napisała:

                          no weź przestań, nie trzeba być prorokiem, żeby wiedzieć, iż przed dłuższą trasą warto odwiedzić toaletę - co dotyczy także i dzieci.

                          No wybacz, ale nie mam zwyczaju sikania "na zapas". Jak mi się chce, to sikam, jak nie, to nie i już. Próby odsikiwania dzieci na siłę, też nigdy nie zdawały egzaminu.

                          BTW - nie wiem o jakim "lasku czy krzakach" na autostradzie piszesz i jak to sobie wyobrażasz.

                          Miałam bardziej na myśli takie odludzia jakie bywają np na wschodzie Polski, gdzie można przejechać kilkadziesiąt kilometrów, a stacji benzynowej nie uświadczysz. A na autostradzie owszem, zdarzyła się nam sytuacja awaryjna i trzeba było odsikać dziecko za samochodem. Odpieluchowane jak najbardziej.

                          Na zwykłej drodze natomiast stacje benzynowe, parkingi i restauracje są dosłownie co chwilę.

                          Nie wszędzie, o czym pisałam wyżej.

                          I nie, nie ma okoliczności, które "usprawiedliwiają" takie zachowania

                          Są, tylko Ty ich nie uznajesz, a to nie to samo co "nie ma" wink

                          to zawsze jest wpadka, zwłaszcza w dużym skupisku ludzi, jak w poście początkowym.

                          Ależ oczywiście, że jest to wpadka, nikt tego nie neguje, a moja wypowiedź nie nawiązywała do postu Andaby, a do kategorycznych Twoich opinii.
                        • franczii Re: Imasumak 02.10.12, 06:22
                          > I nie, nie ma okoliczności, które "usprawiedliwiają" takie zachowania - to zaws
                          > ze jest wpadka,

                          Naprawde nie ma takich okolicznosci? A zablokowanie w korku na 2 godziny? 5 minut od domu?
                          Widzialam w takiej sytuacji kilka doroslych osob zalatwiajacych sie publicznie. Pozaostallo mi tylko wspolczuc.
                          Poza tym mowa jest o wpadkach wlasnie. Jak nie ma wpadki to czlowiek korzysta w toalety.
                    • franczii Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 20:02
                      Co tam 3 latek, nawet dorosly czlowiek moze stanac przed koniecznoscia zalatwienia potrzeby poza toaleta. Nie wszyscy tylko jezdza samochodami. Wyobraz sobie ze idziesz 3 godziny pod gorke do schroniska i trzymasz. Albo jeszcze lepiej jedziesz rowerem. Przyjemnej wedrowki/przejazdzki zycze.
                    • franczii Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 06:06
                      Wiesz co Iwoniaw, ja kiedys trzymalam godzine do schroniska. Efekt wysilku fizycznego zwiazanego z wchodzeniem pod gorke polaczony z powstrzymywaniem potrzeby oddania moczu dal efekty delikatnie ujmujac bardzo przykre. Pomijam dyskomfort w czasie wspinaczki. Nie polecam nikomu tym bardziej dzieciom.
                  • carmita80 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:04
                    gryzelda71 napisała:

                    > Znasz 3 latka odpieluchowanego,co wytrzyma np 2 km aż będzie jakaś ubikacja?

                    Zalezy jak bardzo cisnie go na pecherz. Jak naposalam jesli nie ma ani jednego miejsca w ktorym mozna skorzystac z toalety to sie dziecku zaklada pieluche. Rozumiem, ze wiekszosc osob nawet mieszkajacych na wsiach planuje wycieczki z dziecmi. No chyba ze ida/jada przed siebie w nieznane im miejsca dodatkowo puste. Wysikawanie dzieci to pod drzewkami, krzaczkami, na trawnikach czy wprost na ulicy to nawyk rodzicow bez kultury i bez szacunku dla intymnosci wlasnych dzieci w dodatku tlumaczcacych sie idiotycznie.
                    • gryzelda71 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:10
                      Już był tu wątek jak panie w korkach odsikiwały dzieci do NOCNIKÓW.I żadna nigdy nie zatrzymywała się w lesie.A siki zlewały do buteleksmile
                • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:09
                  iwoniaw napisała:

                  > Lipcowa, to, że twoja trzyletnia córka nie jest odpieluchowana to - wybacz - ni
                  > e mój problem. Dla dzieci, które nie kontrolują zwieraczy wymyślono pieluchy. T
                  > e, które pieluch nie potrzebują, nie muszą lać po krzakach i trawnikach jak psy
                  > . Proste.
                  >

                  Ależ jest. Jak najbardziej jest dlatego sika na chodnik a nie w pieluchę.
                  • iwoniaw Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 16:04
                    Różnicę pomiędzy "odpieluchowana" a "ze zdjętą pieluchą, choć zwieraczy nie kontroluje" carmita wyjaśniła powyżej.
                    Dla dzieci nie trzymających moczu (oraz dorosłych też) są pieluchy, te, które kontrolują zwieracze, sikają w toaletach.
                    To, że wysadzasz dziecko na trawę/chodnik/pod drzewa w parku nie dziwi mnie ani trochę, a to, co piszesz w tym wątku, nie zmienia ani na jotę mojego zdania o twojej kulturze. Nie żebym się spodziewała czegoś więcej big_grin
                    • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 16:31
                      iwoniaw napisała:

                      > Różnicę pomiędzy "odpieluchowana" a "ze zdjętą pieluchą, choć zwieraczy nie kon
                      > troluje" carmita wyjaśniła powyżej.


                      Jest odpieluchowana, wyraznie sygalizuje ze chce, od dawna, w nocy tez sie nie obsikuje.
                      Nie udawaj durnej ,dobrze wiesz o co chodzi.
                      Sa sytuacje gdzie zwyczajnie dziecko nie wytrzyma i nie ma to nic wpolnego z odpieluchowaniem.
                      Jak ja raz nie wytrzymalam w korku to znaczy ze tez jestem ze zdjeta pielucha nie odpieluchowana?
                      Wez przestan.

                      > To, że wysadzasz dziecko na trawę/chodnik/pod drzewa w parku nie dziwi mnie ani
                      > trochę, a to, co piszesz w tym wątku, nie zmienia ani na jotę mojego zdania o
                      > twojej kulturze. Nie żebym się spodziewała czegoś więcej big_grin

                      Nie zeby mnie to jakos specjalnie ruszyło.
                    • duzeq Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:47
                      > Różnicę pomiędzy "odpieluchowana" a "ze zdjętą pieluchą, choć zwieraczy nie kon
                      > troluje" carmita wyjaśniła powyżej.
                      > Dla dzieci nie trzymających moczu (oraz dorosłych też) są pieluchy, te, które k
                      > ontrolują zwieracze, sikają w toaletach.

                      Idiotyzm i to do potegi. Sa dzieci i 3-letnie i nawet 4-letnie, wieki wczesniej odpieluchowane, nie sikajace juz w nocy etc, ktore doskonale bawiac sie sie gdzies na swiezym powietrzu sa w stanie ignorowac skutecznie sygnaly mozgu, ze juz czas sie wysikac. A potem trzeba dziecko wysikac natychmiast, bo ono jest w stanie wytrzymac do najblizszych krzakow, nie do najblizszej stacji. Mojej corce odpieluchowanej w rozsadnym czasie, zdarzylo sie pobiec w krzaki dokladnie te 2-3 razy, 1 nie dobiegla nawet do krzakow, bo nie zdazyla, tylko zlala sie w spodnie. Bo taka swietna zabawa byla wczesniej.
                      Jak widze wpisy o tym, ze dzieciom ktorym zdarzylo sie 2-3 razy siknac w krzakach nalezy zakladac pieluchy, bo wg jakichs z tylka wyciagnietych teorii sa one jeszcze nienalezycie odpieluchowane, to mam ochote sie zapytac tych matek czy im wstrzymywany mocz na glowe nie uderza.
                      • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:53

                        > Idiotyzm i to do potegi. Sa dzieci i 3-letnie i nawet 4-letnie, wieki wczesnie
                        > j odpieluchowane, nie sikajace juz w nocy etc, ktore doskonale bawiac sie sie
                        > gdzies na swiezym powietrzu sa w stanie ignorowac skutecznie sygnaly mozgu, ze
                        > juz czas sie wysikac. A potem trzeba dziecko wysikac natychmiast, bo ono jest
                        > w stanie wytrzymac do najblizszych krzakow, nie do najblizszej stacji. Mojej co
                        > rce odpieluchowanej w rozsadnym czasie, zdarzylo sie pobiec w krzaki dokladnie
                        > te 2-3 razy, 1 nie dobiegla nawet do krzakow, bo nie zdazyla, tylko zlala sie w
                        > spodnie. Bo taka swietna zabawa byla wczesniej.



                        Dokładnie tak. Mojej córce tez sie zdarzyło - popuscila ze 2 razy jak sie tak zapomniała w pasjonującej zabawie, że nie myslala o tym.
                        Jest w pełni odpieluchowana, w nocy tez, w dzien podczas drzemki, sama idzie do toalety, podciera sie, spuszcza wode. Jakikolwiek popuszczony sik w majtach powoduje histerie i chec zmiany bielizny, a tu mi jakas nawiedzona mówi, że mam jej pieluchę zakładać.Dobry boże,,,,


                      • franczii Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 06:17
                        > Idiotyzm i to do potegi. Sa dzieci i 3-letnie i nawet 4-letnie, wieki wczesnie
                        > j odpieluchowane, nie sikajace juz w nocy etc, ktore doskonale bawiac sie sie
                        > gdzies na swiezym powietrzu sa w stanie ignorowac skutecznie sygnaly mozgu, ze
                        > juz czas sie wysikac.

                        A nawet starsze. rzeklabym ze starszym zdarza sie czesciej. Takie trzymanie to odkrywanie swojego ciala i sprawdzanie ile wytrzyma. Dzieki temu ja jako dorosly czlowiek wiem ile czasu mam na zalatwienie sie od otrzymania pierwszego sygnalu i moge zdecydowac czy mam wstapic do publicznej wc czy zdaze dotrzec domutongue_out
    • noname2002 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 09:34
      Też mi się nie podoba sikanie w miejscach publicznych ale ostatnio byłam na festynie gdzie kolejka do wc była 30-osobowa. Może u Was też była kolejka?
    • upartamama Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:30
      Szkoda, że piszesz o tym na forum zamiast matce uwagę zwrócić. Bardzo forumowe podejście.
    • koza_w_rajtuzach Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 15:31
      Uff, myślałam, że w tym wątku do mnie się przyczepisz.
      Też nie rozumiem takiego postępowania, do tego wiele matek w bardzo brzydki sposób podnosi dziewczynki do siusiania, tak, żeby swoje genitalia miały jak najbardziej wyeksponowane dla innych osób.
      A dlaczego sądziłam, że się do mnie przyczepisz? Bo mój trzylatek czasem robi siku gdzieś na trawie czy pod drzewkiem, zawsze staram się, aby był jak najbardziej schowany. Mały po prostu jak mówi "chcę siku" to znaczy, że naprawdę chce, bardzo chce, do tego zdarza się, że na tle nerwowym siku robi dosłownie co 10 minut i niestety nie zawsze w pobliżu jest toaleta, a wtedy na szybko szukamy jakiegoś ustronnego miejsca, ale wiadomo, różnie bywa ze znalezieniem takiego miejsca, czasem jest mniej ustronne. Wytłumaczyłam to sobie w ten sposób, że jak zrobi siku w majtki, to i tak siku poleci gdzieś tam na chodnik, więc wyjdzie praktycznie na to samo i do tego będzie jeszcze miał majtki i spodnie mokre. Z córką takich problemów nie miałam, ma silny pęcherz i wiele godzin bez załatwiania się wytrzyma.
      Natomiast zachowanie matki dziewczynki jak najbardziej nie na miejscu. Ale może w toalecie były takie tłoki, a dziecko musiało załatwić się już, teraz, natychmiast? Ja mam właśnie takiego syna, który maksymalnie dwie minuty wytrzyma od zdania "chcę siku".
      • andaba Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 16:24
        Pewnie, mogłam zwrócić uwagę, ale trafiłabym na beton w postaci lipcowej i zepsułabym sobie popołudnie smile

        A toalety były nie tylko nie zatłoczone, ale wręcz puste, tam były głownie dzieci z okolicznych bloków, które odsikiwały się w domu. Ja akurat miałam dalej, więc chwilę wczesniej byłam toaletę zwiedzić i nie było w nich żywego ducha. Martwego też nie. Nie uwierzę w nagłe zapełnienie kilkunastu toalet w ciągu kilkunastu minut.
        • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 17:05
          andaba napisała:

          > Pewnie, mogłam zwrócić uwagę, ale trafiłabym na beton w postaci lipcowej i zeps
          > ułabym sobie popołudnie smile


          Zapewniam cie ze w miejscu gdzie są toalety dostępne nie trafiłabys na mnie odsikującej dziecko na trawce. Jestes betonem jesli jeszcze tego nie zrozumialas.




    • hamerykanka Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 18:57
      A przeciez sa przenosne skladane nocniki , ktore mieszcza sie w torebke. Oraz wklady do nich, jak w pieluchach, wklada sie to do woreczka i wyrzuca do smieci.
      Moja ponad 4 latka jeszcze nie byla wysikiwana pod chmurka. Fakt, ze chodzila w pieluszkach dlugo, az do chwili gdy naprawde mogla wytrzymac na tyle dlugo, by znalezc jakas toalete od momentu zasygnalizowania potrzeby.
      • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:05


        > A przeciez sa przenosne skladane nocniki , ktore mieszcza sie w torebke. Oraz w
        > klady do nich, jak w pieluchach, wklada sie to do woreczka i wyrzuca do smieci.


        Buahaha o dzizas !!!!

      • iwoniaw Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:19
        Do czasu tego wątku byłam przekonana, że rzeczy, o których piszesz to oczywistość.
        Fakt, nie zastanawiałam się nad obyczajami z kręgu lipcopodobnych wink
        • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:25
          iwoniaw napisała:

          > Do czasu tego wątku byłam przekonana, że rzeczy, o których piszesz to oczywisto
          > ść.
          > Fakt, nie zastanawiałam się nad obyczajami z kręgu lipcopodobnych wink


          Wyluzuj naprawde.
        • gryzelda71 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:27
          Rozwalasz mnie.Serio,nigdy,przenigdy nie stawałaś w lesie na siku?
          • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:28
            gryzelda71 napisała:

            > Rozwalasz mnie.Serio,nigdy,przenigdy nie stawałaś w lesie na siku?


            No co ty, nocnik nosi składany zamiast kosmetyczki w torebce, a jak nie ma torebki przy sobie to nosi Teena Lady i w nią sika.
            • iwoniaw Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:32
              Rozumiem, że notorycznie nie mogąc się powstrzymać od sikania (czemu i na forum nieraz wyraz dawałaś) myślisz, że każdy ma twój problem i jak ty jest targetem wzmiankowanego przez ciebie produktu - ale tak nie jest. Więc nie sądź po sobie big_grin
              • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:45
                iwoniaw napisała:

                > Rozumiem, że notorycznie nie mogąc się powstrzymać od sikania (czemu i na forum
                > nieraz wyraz dawałaś)

                a ty zapewne temu uwierzyłas,...?dzizassssss
                • iwoniaw Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:46
                  Napisz coś jeszcze big_grin
      • franczii Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:50
        > A przeciez sa przenosne skladane nocniki , ktore mieszcza sie w torebke. Oraz w
        > klady do nich, jak w pieluchach, wklada sie to do woreczka i wyrzuca do smieci.
        > Moja ponad 4 latka jeszcze nie byla wysikiwana pod chmurka. Fakt, ze chodzila w
        > pieluszkach dlugo, az do chwili gdy naprawde mogla wytrzymac na tyle dlugo, by
        > znalezc jakas toalete od momentu zasygnalizowania potrzeby.
        >

        No ale ten nocnik przenosny to gdzie stawiasz? Nie pod chmurka?
        • hamerykanka Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 23:24
          Nie. Zawsze jezdzimy samochodem wiec albo sie to robilo miedzy samochodami otwierajac dwie pary drzwi i stawiajac nocnik pomiedzy nimi, zeby zapewnic prywatnosc, albo -jesli jechalam z nia SUVem, po prostu wysadzalam ja w czesci tylnej samochodu; dosc miejsca zeby mogla siedziec nie dotykajac glowa podsufitki; okna mam przyciemniane.
          Jednak 99% przypadkow po prostu gnalo sie z nia do toalety w sklepie, w restauracji czy innej najblizszej.
          Nie ma powodu ironizowac, Franchii.
          • franczii Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 05:56
            A jak ktos nie ma przyciemnianych szyb i suwa? Nie ironizuje tylko serio pytam. Moze brak zrozumienia wynika ze sposobu spedzania czasu? Mnie tylko raz sie zdarzylo ze jednemu z dzieci zachcialo sie siku na autostradzie i niestety nie wytrzymalo do nastepnej stacji, a duze juz bylotongue_out Raz sie zdarzylo, ze zachcialo sie w lokalu gdzie do toalety byla kolejka kilkudziesiecioosobowa. Natomiast o wiele czesciej bywam w okolicznosciach , ze toalety nie ma ani w poblizu ani nawet w promieniu kilkuset metrow dlatego z latwoscia potrafie sobie wyobrazizc sytuacje, ze w lasku zalatwia sie nie tylko 3latek ale i dorosly czlowiek.
          • gryzelda71 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 06:36
            Noż kurna,nie wszyscy przemieszczają się samochodami zawsze i wszędzie.
            Nie zawsze jest przy drodze restauracja i nie w każdym sklepie jest ubikacja dla klientów.
            Nie ma co z igły robić widły i twierdzić,że NIGDY w życiu nie sikało się pod chmurką.

            > Jednak 99% przypadkow po prostu gnalo sie z nia do toalety w sklepie, w restaur
            > acji czy innej najblizszej.

            Z ciekawości jak nie było sklepu,restaracji (w Polsce sa takie odcinki,wiem trudno to sobie wyobrazić hehehe)to co to za najbliższa toaleta była?
    • rosapulchra-0 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 01.10.12, 19:06
      A chociaż zwróciłaś matce uwagę?
      Do tego nie musiałaś otwierać aparatu.
    • sadosia75 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 00:21
      i po raz kolejny powtórzę :
      skoro moje psy wytrzymują z sikaniem aż wyprowadzę je z dala od miejsc publicznych na sikanie to dlaczego wybitne dziecko jematki nie potrafi wytrzymać ? wybitnie w dwa dni odpieluchowane dziecko lipcowej zapomina się w zabawie no i jak musi to nie ma zmiłuj. leje gdzie popadnie... faktycznie... wybitna wymówka, no ale czego spodziewać się po kobiecie,która reprezentuje no... to co reprezentuje.
      czyżby moje psy były mądrzejsze od dziecka jematki? A może po prostu jematce nie przeszkadza wyszczywanie dzieciaka pod oknami obcych ludzi i w swoim domu, pod swoim oknem równie chętnie powita inną jematkę z jej wybitnym dzieckiem,które akurat musi i już bo inaczej to się zsika w majtki...

      Od lat wśród pewnej części społeczeństwa panuje zasada : wspólne = niczyje.
      A jak niczyje to wiadomo... dbać nie trzeba. więc można zrobić z miejsca publicznego latrynę...
      No ale to psiarz jest chamem bo psa śmie na trawnik wyprowadzać. a przecież jematka tylko zgodnie z naturą postępuje.
      śmieszne uncertain
      • jowita771 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 06:10
        Jak Twoje psy były szczeniakami, to też wytrzymywały?
        • paartycja Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 06:33
          no i wychodzi na to,że psy leją na trawę i jest ok a dzieci nie mogą..gorszy mocz? toksyczny?
      • 18lipcowa3 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 08:53
        sadosia75 napisała:

        > i po raz kolejny powtórzę :
        > skoro moje psy wytrzymują z sikaniem aż wyprowadzę je z dala od miejsc publiczn
        > ych na sikanie to dlaczego wybitne dziecko jematki nie potrafi wytrzymać ?

        Ależ potrafi. Tylko ty nadal mozesz je odeszczac tylko na trawe, ja moje dziecko odsikuje awaryjnie.


        wybi
        > tnie w dwa dni odpieluchowane dziecko lipcowej zapomina się w zabawie no i jak
        > musi to nie ma zmiłuj.

        No nie ma zmiłuj i musisz to niestety zniesc dziecinko.


        leje gdzie popadnie... faktycznie... wybitna wymówka, no
        > ale czego spodziewać się po kobiecie,która reprezentuje no... to co reprezentu
        > je.


        A ty co soba reprezentujesz?
        Wersal? Nie zauwazyłam.

        > czyżby moje psy były mądrzejsze od dziecka jematki?

        Szczerze wątpie by twoje psy były mądrzejsze od najgłupszego dziecka na swiecie.

        A może po prostu jematce ni
        > e przeszkadza wyszczywanie dzieciaka pod oknami obcych ludzi i w swoim domu, po
        > d swoim oknem równie chętnie powita inną jematkę z jej wybitnym dzieckiem,które
        > akurat musi i już bo inaczej to się zsika w majtki...

        Nigdy nie odszczywałam pod oknami w przeciwienstwie do psiarzy.

        > Od lat wśród pewnej części społeczeństwa panuje zasada : wspólne = niczyje.
        > A jak niczyje to wiadomo... dbać nie trzeba. więc można zrobić z miejsca public
        > znego latrynę...
        > No ale to psiarz jest chamem bo psa śmie na trawnik wyprowadzać. a przecież jem
        > atka tylko zgodnie z naturą postępuje.
        > śmieszne uncertain


        Ty jestes smieszna. Wszelkie publiczne miejsca traktuję jak swoje. Nie śmiecę, nie pluję, nie oddaję kału i tego samego uczę dziecko. Niemniej są sytuacje a raczej były że się nie dało inaczej i nie było to ani pod czymis oknami ani nawet na czyims osobistym trawniku.
        Nigdy nie odsikałas dziecka poza domem? Też na komendę szczają jak twoje psy?

        Wiele matek w tym wątku ma podobne zdanie do mojego ale uczepiłas sie mnie i tylko mnie podajesz jak przykład wyszczywania pod oknami co nie jest prawdą.
        Jakas osobisty uraz czy co? Może posłuchaj sie Triss i poluzuj warkoczyk, co?
        • sadosia75 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 10:17
          och tak tak wiem. twoje wybitne dziecko samo korzysta z łazienki, nie potrzebuje do tego swojej wybitnej matki , pewnie za kilka dni oświadczysz, ze wybitne dziecko wybitnej matki posługuje się samo sztućcami i samo potrafi sobie przygotować kanapki i oczywiście bezproblemowo mówi a w wieku 5 lat będzie czytać oraz pisać...
          w twoim świecie wszystko jest możliwe...
          najgłupsze dziecko na świecie... ech gdybym była tobą to bym pewnie pojechała ci po dzieciaku tak jak ty masz to w zwyczaju ale poznaj WERSAL jaki prezentuję i ciesz się, ze ci odpuszczam. zresztą kłamczucha taka jak ty za chwilę znów coś wymyśli, zeby tylko było jej na wierzchu. ileż to razy tak było. oj głuptasku, głuptasku. zważ na to co piszesz bo ja chętnie wykorzystam twoje magiczne rady i pewnego pięknego dnia się z tobą w sądzie spotkam. a wtedy zobaczymy co ty tam sobą możesz reprezentować i jak bardzo będziesz się płaszczyć...
          i już przestań łgać jak to wspólne traktujesz jak swoje. gdzieś tu jest ten magiczny wątek o odszczywaniu dzieciaków na plaży i jak to ty się szczycisz tym, że dzieciaka na środku plaży wypróżniasz bo możesz...
        • vanillka83 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 11:41
          Nie pojęte dla mnie i jest to szok dla mnie ale zgadzam sie w tym wątku całkowicie z Lipcowa.
          Lipcowa masz racje całkowitą a wszystkie szczekające tak sie dowalą obojętnie co byś nie napisała.
          • julka-4 Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 02.10.12, 11:49
            vanilka83 nic dodać,nic ująćsmileDokładnie to miałam napisać.
            • bei Re: O sikaniu w miejscach publicznych raz jeszcze 03.10.12, 08:18
              Moze mala tak byla zafascynowana festynem, ze poinformowala rodzicielke o potrzebie oddania moczu naprawde w ostatniej chwili?
    • boo-boo Buahahahaha............ 03.10.12, 13:21
      No i co ? Na forum taka bojowa tylko jesteś czy w życiu realnym też ? No bo skoro tak, to powinnaś podejść do tej matki i jej coś powiedzieć, a nie tylko na forum się podniecać.
      Jak widzisz jakiegoś pijaka lejącego pod murem albo takiego łysola z amstaffem co sra na środku chodnika to też tak się do nich od razu rzucasz i lekcję na temat sikania i srania przeprowadzasz czy już odwagi mniej ?
      Mała nasikała powiadasz- zwisa mi to- dopóki w Pl psy będą srały gdzie popadnie bez sprzątania po nich to mam to głęboko gdzieś, że jakiś dzieciak na trawkę się wysikał.

      " słowo daję, miałam ochote zrobić zdjęcie małej z gołym tyłkiem na środku szkolnego podwórka i zapytac tej mamuśki, czy chce, żebym te fotki wrzuciła do inernetu. "

      Słowo daję, że szczęka by ci opadła gdybyś trafiła na mnie bo bym ci uprzejmie odpowiedziała, że owszem wstaw sobie je do internetu tylko zbieraj kasę na prawnika i odszkodowanie skoro taka głupia jesteś i ci się wydaje, że możesz zdjęcie gołej doopy czyjegoś dziecka bezkarnie umieścić w internecie.

      No, a teraz to sobie możesz dopiero pękać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka