jestem po rozwodzie. z exem mamy dziecko (lat 9). ex mnie zdradzal, zaplodnil kochanke w trakcie malzenstwa, teraz sa razem. mnie to zupelnie nie przeszkadza, nawet sie cieszylam ze kobieta uwolnila mnie od psychopaty

od rozwodu minelo lat 5. facet jednak jest hmm... obrazony na mnie. nie chce sie ze mna kontaktowac, rozmawiac, no i kilkakrotnie juz podkreslal ze 'nie chce cie widziec'

. podkreslam ze ja z nim nie mam potrzeby utrzymywania przyjazni jakies, chodzi tylko o wymiane informacji nt dziecka (terminy wizyt, zmiany wizyt wynikle z choroby i inne takie). nie utudniam mu kontaktow, nie wszczynam awantur (sam to robil). jedyne co smialam zrobic po rozstaniu to zalozyc tym razem szczesliwa rodzine (ex oczywiscie zyczyl mi jak najgorzej, chyba go to 'dreczy' sama nie wiem).
czestotliwosc wizyt wyznaczona jest sadownie, bo ex lubil mnie ciagac po sadach... sam 'wywalczyl' sobie godziny odbiorow i powrotow (ktorych czesto niedopilnowuje i ma do mnie o to pretensje:/) . 'wywalczyl' bo chcial mi przywozic dziecko o ktorej mu sie zywnie podoba w niedziele (czesto p 22 lub 23) a sedzina skrocila mu czas do 17.
jednak konktretne daty mamy ustalac samodzielnie miedzy soba. i tu pojawia sie problem. ex nie chce ze mna gadac. terminy przekazuje dziecku, z nim ustala i do niego ma pretensje gdy ja cos proponuje zmienic. co zrobic z takim fantem?
czy uwazacie ze wciaganie dziecka w takie sprawy jest ok? czy moge zazadac kontaktowania sie tylko ze mna (gdy odwoluje terminy itp np na pismie via list lub mail a nie przez dziecko)? czy gdy sie na to nie zgodzi sa jakies kroki prawne ktore by go zmusily do konsultowania spraw dotyczacych dziecka ze mna osobiscie?