agaipawel12345
23.12.12, 20:59
j.w
Mam dosc mojego M,poprostu. mamy synka 3 latka .
Mieszkamy z moimi rodzicami. Dziadki jeden pokoj. my 2 mniejsze.z czego jeden naszego syna/
Było ladnie przed slubem potem ,dopuki syn sie nie pojawil.
Mąż mi prawie nie pomaga z dzieckiem nie wyjdzie na dwor , nie pomoze w opiece ,nie zajmie sie nim jak ja cos chce zrobic,jak to np.przyszywałam sobie futerko do kurtki,wolal grac na grze niz mi pomoc. potrafi przelezec calymi dniami.
np. teraz okres swiateczny lezy prkatycznie caly dzien. nic mi nie pomaga z synem sie nie zajmie ja chodze na spacery. z moja mama wszystko szykujemy,
a jak dzis przyszedl do mnie siad obok i glupio powiedzial " nieplacz" i dotknal mnie w policzek
ja na to "niedotykaj mnie lezysz calymi dniami i nic nierobisz idz lezec bo tylko to umiesz"
oburzony wyszedl ,spimy osobno on w drugim pokoju ja z synkiem w drugim.
moich rodzicow szlak trafia jak widza ze ja caly dzien na nogach a on lezy i nic nie pomaga.
coraz czesciej zastanawiam sie nad rozwodem?
czy ja kogos zabilam zeby sie tak denerwowac. za kare mam miec takie dalsze zycie.
bardzo chcialam 2 dziecko ,ale ja nie chce miec 2 dziecka z moim mezem.zebym na spacerach byla sama z 2 dzieci....
czy ja bym byla sobie w stanie poradzic sama z dzieckiem?