Dodaj do ulubionych

Mam dosc mego meza

23.12.12, 20:59
j.w
Mam dosc mojego M,poprostu. mamy synka 3 latka .
Mieszkamy z moimi rodzicami. Dziadki jeden pokoj. my 2 mniejsze.z czego jeden naszego syna/
Było ladnie przed slubem potem ,dopuki syn sie nie pojawil.
Mąż mi prawie nie pomaga z dzieckiem nie wyjdzie na dwor , nie pomoze w opiece ,nie zajmie sie nim jak ja cos chce zrobic,jak to np.przyszywałam sobie futerko do kurtki,wolal grac na grze niz mi pomoc. potrafi przelezec calymi dniami.
np. teraz okres swiateczny lezy prkatycznie caly dzien. nic mi nie pomaga z synem sie nie zajmie ja chodze na spacery. z moja mama wszystko szykujemy,
a jak dzis przyszedl do mnie siad obok i glupio powiedzial " nieplacz" i dotknal mnie w policzek
ja na to "niedotykaj mnie lezysz calymi dniami i nic nierobisz idz lezec bo tylko to umiesz"
oburzony wyszedl ,spimy osobno on w drugim pokoju ja z synkiem w drugim.
moich rodzicow szlak trafia jak widza ze ja caly dzien na nogach a on lezy i nic nie pomaga.
coraz czesciej zastanawiam sie nad rozwodem?
czy ja kogos zabilam zeby sie tak denerwowac. za kare mam miec takie dalsze zycie.
bardzo chcialam 2 dziecko ,ale ja nie chce miec 2 dziecka z moim mezem.zebym na spacerach byla sama z 2 dzieci....
czy ja bym byla sobie w stanie poradzic sama z dzieckiem?
Obserwuj wątek
    • zuzanna2008 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:06
      Smutne to co piszesz. Niestety chyba sama sobie zgotowałaś taki los, bo przyzwyczilas meża do wygody i że to Ty wszystko robisz. Już na początku małżeństwa trzeba było "wychować' sobie męża. Jest 21 wiek, w małżeństwie powinien być mniej więcej równy podział obowiązków. Ja bym zostawiła takiego męża, jesli się nie zmieni.
      • agaipawel12345 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:12
        tylko ze ja go nigdy w niczym niewyreczala ot tak.
        sam sobie umie wstawic pranie.uszykowac jedzenie ,kanapki czy obiad .ja mu nigdy pod nos nic niepodstawialam.sama nie wiem czemu tak sie zachowuje,naprawde zawsze po takim zachowaniu jest pieknie ladnie a potem znowu to samo.mam tego dosc.
        ja nie mam babci a ni dziadka na emeryturze. jak ja sobie potem poradze z dzieckiem sama.
        • polanka25 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:15
          Może to wina mieszkania z dziadkami pod jednym dachem? Pewnie niewiele musi robić, bo ty i mama ogarniacie prawie wszystko.
        • easyblue Re: Mam dosc mego meza 25.12.12, 10:55
          Potrafi zrobić obiad, uprać etc.???
          To całkiem sporo.
          Czego od niego oczekujesz? Jak wyobrażasz sobie jego,jako idealnego męża?
        • imasumak AgaiPaweł 26.12.12, 19:04
          sama nie wiem czemu tak sie zachowuje,naprawde za
          wsze po takim zachowaniu jest pieknie ladnie a potem znowu to samo.mam tego dosc.


          Czyli on nie zachowuje się tak stale? Bo z powyższego zdania wynika, że nie. Niech zbada sobie cukier, to jest często przyczyną ospałości.
          Może też mieć stany depresyjne, stąd to polegiwanie. Zainteresuj się zdrowiem chłopa, może tu tkwi przyczyna, a nie w lenistwie czy w wrednym charakterze.
          • easyblue Re: AgaiPaweł 27.12.12, 20:57
            to ja jeszcze tarczycę dorzucę, bo jej złe działanie potrafi też nieźle namieszac
      • jola-kotka Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 23:27
        Powiedz o rozwodzie,wywal z domu raz albo dwa to mu przejdzie,a jak go nie kochasz to sie rozwiedz.
        Jesli jednak ci na nim zalezy to zanim sie rozwiedziesz postaraj sie naklonic go do pomocy.
        Z powodu np.nie obierania przez meza ziemniakow i braku spacru z synem chcesz odejsc od meza?
        Jezu coraz bardziej sie przekonuje,ze uczucia juz nic nie znacza na tym swiecie.
        • jola-kotka Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 23:31
          A jesli chodzi o powod zachowania meza to sprawa jest prosta,mieszkacie u twoich rodzicow i facet nie ma poczucia,ze jest u siebie.
          Czesto pewnie nie chce wychodzic przed szereg,jak sie wyprowadzicie do siebie to wtedy bedziesz mogla ocenic czy twoj maz to len,teraz on czuje sie jak gosc w cudzym domu i to jest naturalne zachowanie.
          Sam pewnie nie wie co moze a czego nie.
    • mruwa9 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:15
      oj dzieci, dzieci. Najpierw trzeba dorosnac, a potem bawic sie w meza i zone, mame i tate.
      Zaczac od zdobycia zawodu, pracy, niezaleznosci finansowej i mieszkaniowej, a dopiero potem zabrac sie za rozmnazanie.
      • olewka100procent Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:17
        podziękuj teściowej ..
      • agaipawel12345 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 22:26
        dziecko mielismy po slubie i troche na nie czekalismy,a prace mialam wczesniej i mam nadal i pracuje,i zawsze chcialam miec rodzine.
        • mruwa9 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 22:45
          a mieszkanie masz?
          • falka32 Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 11:59
            mruwa9 napisała:

            > a mieszkanie masz?

            Mruwa, napisz wprost "oddaj dziecko do adopcji, bo nie masz mieszkania". Chyba, że masz jakieś sensowniejsze propozycje, oprócz może jeszcze cofania czasu.
            • mruwa9 Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 15:02
              ruszyc tylek (dotyczy obojga), i wyprowadzic sie od rodzicow. W trybie pilnym.
    • krejzimama Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:18
      Weź się ogarnij! Wystaw mu walizki za drzwi albo się wyprowadź.
      • ola Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 22:50
        >Weź się ogarnij! Wystaw mu walizki za drzwi albo się wyprowadź.

        świetna rada! Wyprowadź się z własnego domu i zostaw go ze swoimi dziadkami i rodzicami.
        Krejzi - co za przemyślna taktyka!
    • gato.domestico Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:18
      z tego co piszesz to drugie dziecko juz masz...szczera rozmoa a jak nie poskutkuje to kop w d...jesli nie masz odwagi to jakas separacja moze sie ogarnie
    • czarnaalineczka Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:25
      > czy ja bym byla sobie w stanie poradzic sama z dzieckiem?
      z tego co piszesz to wlasnie radzisz sobie sama z dzieckiem
      plus z drugim starym dzieckiem
    • emilka_x Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:25
      Rozmawiałaś z nim? ale tak bez pretensji, kłótni, żalów, po prostu powiedz czego oczekujesz i tyle. Może też tak wszystko z mamą organizujesz że on nie czuje się potrzebny. Do faceta trzeba prosto z mostu, żadne aluzje nie pomogą, powiedź mu co i jak i tyle, mów że Ty robisz to i to a on zabiera np dziecko na spacer.
      • verdana Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:46
        Zaraz - piszesz, ze maż nie robi nic. I ze sobie bez niego nie poradzisz sama.
        To jak to jest?
    • nutka07 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 21:58
      Do tego calego towarzystwa w domu, faktycznie tylko Twoj maz nie pasuje.
      Jak sie wyprowadzi to bedziesz miala co chcesz.

      Jakbym tak na kupie mieszkala tez by mi sie nic nie chcialo, tym bradziej przyszywac futreka do kurtki.
      • myelegans Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 22:31
        Maz w depresji po prostu. Ma wlasna rodzine, mieszka z tesciami w jednym mieszkaniu, moze nie widzi perspektyw zmiany. Ty mieszkasz z rodzicami, on z obcymi ludzmi. Moze nigdy nie czul sie swobodnie jak we wlasnym domu.
        Tesciowa ogarnia, moze sie po prostu nie moze wpasowac w role.

        Wyprowadzcie sie i zacznijcie zyc na wlasny rachunek.
    • franza.kafki Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 22:18
      > Było ladnie przed slubem potem ,dopuki syn sie nie pojawil.

      Naprawdę przed ślubem było "ładnie", a potem jeden, mały dzieciak magicznie uczynił z dobrego męża bezużytecznego nieroba? A mówiłaś mu, co ma robić? Czy tylko snułaś się z odkurzaczem i rzucałaś na niego cierpiętnicze spojrzenia?
    • helufpi Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 22:26
      Jeśli chcesz ratować małżeństwo (a warto, bo macie syna, a mąż bez nałogów i przemocy), wyprowadźcie się z mężem od rodziców. Z mamusią wykastrowałyście psychicznie faceta to się tak właśnie zachowuje. Facet potrzebuje brać odpowiedzialność, a nie być chłopcem do "pomagania".
      • agaipawel12345 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 22:31
        tylko tak jakos sie sklada.ze to mojemu m jakos zawsze wszystko i wszyscy przeszkadzaja i gdy ja mam 2 zm i jestem w pracy to wiem ze nikt tak sie moim dzieckiem nie zajmie jak moi dziadkowie.bo maz sie uwali i malo co robi.
        a rozmow mielismy mnostwo i jakos to nic niepomaga.
        • helufpi Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 22:49
          > a rozmow mielismy mnostwo i jakos to nic niepomaga.
          Rozmowy te prawdopodobnie polegają na truciu z Twojej strony, a jeśli tak to są bardzo szkodliwe. Jego wycofanie się (oby tylko, a nie np. depresja) też wynika z negatywnych emocji, tyle że jako facet nie potrafi ich nazwać.
          Niestety, moim zdaniem, musisz zdecydować, co dla Ciebie ważniejsze - ratowanie małżeństwa i psychiki syna, czy bezpieczna darmowa przystań u mamusi.

          wiem ze nikt tak sie moim dzieck
          > iem nie zajmie jak moi dziadkowie
          Czy mąż naraził kiedykolwiek dziecko na niebezpieczeństwo? Zakład że nie, bo byś o tym napisała w pierwszym poście.
          • princesswhitewolf Re: Mam dosc mego meza 24.12.12, 11:57
            Rozmowy te prawdopodobnie polegają na truciu z Twojej strony, a jeśli tak to są bardzo szkodliwe. Jego wycofanie się (oby tylko, a nie np. depresja) też wynika z negatywnych emocji, tyle że jako facet nie potrafi ich nazwać.

            biedaaactwo... taki biedny bo jest facetem i nie radzi sobie z emocjami jako ze facet= istota nizsza nie potrafiaca nazwac emocji.

            No ja cie prosze... nie sprowadzaj winy na autorke postu tylko dlatego ze kolejny chlop jest rozpieszczony przez mamuske i nic mu sie nie chce robic a marzy o kwadratowych jajach...
            Toz to klasyka w swoim gatunku
            • helufpi Re: Mam dosc mego meza 24.12.12, 23:16
              nie sprowadzaj winy na autorke postu tylko dlatego ze kolej
              > ny chlop jest rozpieszczony przez mamuske i nic mu sie nie chce robic a marzy o
              > kwadratowych jajach...
              Piękne to, co piszesz, ale powiedz - czy porada, że pan ma się w obecnej sytuacji po prostu zabrać do pomocy cokolwiek autorce postu daje?
              Gdyby tak było - za jednym zamachem można by było rozwiązać np. problem alkoholowy (przestać pić), nie mówiąc już o problemie z depresją (wziąć się w garść). I to, że to jest klasyka gatunku nic, ale to absolutnie nic nie zmienia. Zmienić można tylko swoje
              postępowanie. A o ile się nie mylę to pani jest zainteresowana zmianą, nie pan (pan pewnie też, tylko nie umiałby zwerbalizować). Nie chodzi mi też zupełnie o kategorię winy i niewinności - raczej akcji i reakcji.
              • princesswhitewolf Re: Mam dosc mego meza 24.12.12, 23:55
                Zmieni
                > ć można tylko swoje
                > postępowanie. A o ile się nie mylę to pani jest zainteresowana zmianą, nie pan
                > (pan pewnie też, tylko nie umiałby zwerbalizować). Nie chodzi mi też zupełnie o
                > kategorię winy i niewinności - raczej akcji i reakcji.


                wiec nie sprowadzaj na nia winy.
                Moja rada- ostrzezenie aby sie zmienil, propozycja terapii i dzialania w tym kierunku a jak nie skuteczne to rozwod.
                • princess_yo_yo Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 11:32
                  jedyna sensowna rada to wyprowadzka od rodzicow i zycie jak malzenstwo/rodzina, jakakolwiek zmiana w sytuacji kiedy pod jednym dachem jest front 'rodzinny' pt watkodajka i rodzice a z drugiej bezuzyteczny 'maz' jest nierealna ale zawsze mozna sobie wlaczyc myslenie zyczeniowe i pogdybac.

                  rada druga to rozwiesc sie z mezem i nic nie zmieniac w swojej sytuacji poza tym ze maz przestanie denerwowac watkodajke i reszte jej rodziny. ona zostanie ze swoimi rodzicami, on sie wprowadzi z powrotem do swoich - potem sie wszyscy moga zastanawiac nad bledami wychowawczymi jakie do tego stanu doprowadzily.
        • mruwa9 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 22:51
          bo tak sie jakos sklada, ze nie zachowujecie sie jak dorosli, tylko jak dzieci bawiace sie w doroslosc.
          Zeby zakladac rodzine i plodzic dzieci, trzeba miec ekonomiczne i mieszkaniowe podstawy bytu.
          • polanka25 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 23:08
            coś mi się zdaje, ze samodzielność bytu jest na razie niemożliwa sad Facet pewnie niewiele zarabia, więc godzi się na mieszkanie z teściami, a z drugie strony niewiele go z nimi łączy. Sytuacja patowa.
            • mruwa9 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 23:17
              tak to jest, jak sie zaczyna od d..y strony sad
        • gwen_s Re: Mam dosc mego meza 25.12.12, 19:21
          > zkadzaja i gdy ja mam 2 zm i jestem w pracy to wiem ze nikt tak sie moim dzieck
          > iem nie zajmie jak moi dziadkowie.bo maz sie uwali i malo co robi
          to właśnie to co napisały dziewczyny, koleś wie, ze dziadkowie zajmą sie dzieckiem, bo są u siebie, on nie to "woli" leżeć...
          może gdybyście mieszkali sami, to on musiałby zając się dzieckiem!!!
        • klownbezueba Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 09:39
          agaipawel12345 napisała:

          > wiem ze nikt tak sie moim dzieck
          > iem nie zajmie jak moi dziadkowie.

          To w końcu mieszkacie z twoimi rodzicami, czy z dziadkami?
    • yen26 Re: Mam dosc mego meza 23.12.12, 23:56
      mąz tez pracuje? kto jest z dzieckiem jak Wy w pracy?
      dla niego to nie jest fajna sytuacja- mieszkanie w domu tesciów
      tez mysle nad rozwodem Juz od 2 lat wink mam drugie mieszkanie, teraz je wynajmuję, jak tylko znajdę prace to chyba sie rozwiodę Mam synka, 4 lata, mąż zarabia duzo, moze jakies alimenty wywalczę Tylko, ze on nie chce mi dac rozwodu- twierdzi, ze mnie kocha ( ale bardziej alkohol i gry na kompie) Nie wiem co robic, po Nowym Roku mam spotkanie z prawniczką Tez sie boje czy sobie poradze Rodziców mam daleko, 200 km, Ty masz dobrze, bo na miejscu, zawsze pomogą Ile masz lat? ja sobie myślę, ze za młoda jestem na to by sie męczyc Chcę byc jeszcze kiedyś szczęśliwa
    • muchomorczerwony Re: Mam dosc mego meza 24.12.12, 09:39
      poradzisz sobie sama z dzieckiem, bedziesz miala wiecej miejsca w mieszkaniu i odejdzie osoba do obslugiwania. skoro i tak nic nie robi, to po co Ci on? no chyba,ze nie pracujesz i jestescie na jego utrzymaniu. naleza ci sie wprawdzie alimenty, ale mnie sad przyznal 250zl, z czego jeszcze ani zlotowki nie ujrzalam przez 7lat,wiec roznie bywa.
      • jola-kotka Re: Mam dosc mego meza 24.12.12, 11:52
        muchomorczerwony napisała:

        bedziesz miala wiecej miejsca w mieszkaniu i
        > odejdzie osoba do obslugiwania. skoro i tak nic nie robi, to po co Ci on?

        Matko ludzie czy wy wiecie co to znaczy kochac?
        Jak nie sprzata to juz po co ci on,to tragedia jest po prostu.

        • princesswhitewolf Re: Mam dosc mego meza 24.12.12, 12:05
          Matko ludzie czy wy wiecie co to znaczy kochac?
          Jak nie sprzata to juz po co ci on,to tragedia jest po prostu.


          Jola wez sie ocknij. Kochac to nie oznacza zatracac pojecie realiow i obslugiwac Pana i wladce.
          Ja rozwiodlam sie z leniem co nic w domu nie robil i do pracy nie chodzil. Musialabym byc niezla desperatka by z siebie robic niewolnika
    • memphis90 Re: Mam dosc mego meza 24.12.12, 15:21
      A nie możesz zwyczajnie mówić mu, co ma być zrobione? Sam, jak widać, się nie domyśli. Kochanie, wyjdź z dzieckiem na spacer, poskładaj ubrania, odkurz dywan i co tam jeszcze trzeba. I nie komentuj, jak zrobi coś nie tak dobrze, jak Twoja mamusia.

      Natomiast kompletnie nie rozumiem głosów, że winne wszystkiemu jest mieszkanie z teściami i wyprowadzka zdziała magicznie cuda. Naprawdę wierzycie, że leń ruszy się z kanapy, zauważy brudne skarpety w kącie i zacznie oglądać Rozenkową polerując srebra? Dobre sobie... Mąż ma depresję, bo nie jest "u siebie"? Czuje się skrępowany? No litości! A leżenie na kanapie, kiedy teściowa po nim sprząta nie wzmaga poczucia skrępowania? Sorry, jak się żyje w Polsce B, to wynajęcie apartamentu pozostaje w sferze marzeń nawet do śmierci i nie wynika to z braku dojrzałości czy chęci, tylko z ogólnej biedy, bezrobocia. Pokolenia powojenne mieszkały w 3 pokolenia w jednym mieszkaniu i było dobrze. Wcześniej funkcjonowały rodziny wielopokoleniowe i też leń był po prostu leniem, a nie misiaczkiem czującym się nie na miejscu w domu teścia. A jak był problem, to głowa rodziny ustawiała delikwenta do pionu. Biedny, kuźwa, misiaczek, który depresje z powodu braku mieszkania musi leczyć płaszczeniem dupska na kanapie uncertain
      • joanna35 Re: Mam dosc mego meza 24.12.12, 21:42
        10/10
      • mruwa9 Re: Mam dosc mego meza 24.12.12, 22:21
        a jaka motywacje do dzialania ma facet w nieswoim domu, gdzie tesciowa nie zyczy sobie przestawiania kubkow i garnkow w swoich szafkach kuchennych i razem z corka (zona misia) rzadza porzadkiem w domu? Proba wychylenia sie z szeregu i przejecia inicjatywy pewnie szybko skonczylaby sie ustawieniem kolegi w szeregu i okazaniem, kto tu naprawde rzadzi, a kto jest jedyne gosciem. Nie wiemy tez, jak wygladaly poczatki rodzicielstwa tej rodziny, czy wnuk nie zostal zawlaszczony przez matke i babcie, a ojciec dziecka sprowadzony do roli reproduktora, z podtekstem: bo ty sie nie znasz. Zupelnie mnie nie dziwi wycofanie sie faceta w takiej sytuacji, jesli na kazdym kroku okazuje mu sie, ze jest piatym kolem u wozu. A potem jest pobudka z reka w nocniku i wielkie zdziwienie, ze to nie dziala tak, jak powinno.
        Nie wiemy, jak naprawde wygladaja relacje w tej rodzinie, ale mialam okazje naogladac sie podobnych ukladow w otoczeniu i jestem przekonana, ze mloda rodzina ma znikoma szanse naturalnie sie dotrzec, mieszkajac pod jednym dachem z rodzicami/tesciami.
        • noname2002 Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 10:25
          10/10
        • aneta-skarpeta Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 13:20
          jak mu źle u tesciów to niech ruszy tyłek i do roboty, zeby zarobic na kawalerkę, a nie d.pe płaszczy przed kompem

          wszycy dookoła źli i niedbrzy, a pan taki biedny, trzeba mu dywan rozwinąc, mieszkanie załatwic, to pan wtedy sie zastanowic, czy zając się własną rodziną
        • asia_i_p Re: Mam dosc mego meza 27.12.12, 10:19
          Ja nie napatrzyłam się układów w otoczeniu, tylko się docierałam w takim układzie - mąż i ja, potem jeszcze przez dwa lata dziecko mieszkaliśmy na strychu domu oficjalnie wspólnego ojca, siostry i mojego, praktycznie ojca, bo ja jakoś, między nami mówiąc (bo rodzina dostaje białej gorączki, jak wspomnę) nie mam specjalnego przekonania do własności wynikającej z tego, że ktoś umarł przed czasem.

          Da się. Nie wiem, czy jednostką wyjątkową jest mój ojciec, mój mąż czy obaj, ale się da. Pięć pierwszych lat to była wspólna kuchnia - jeszcze przed ślubem nalegałam na ustalenie dyżurów, czyli dni, kiedy poszczególne pary małżeńskie (ojciec + macocha, mąż + ja) odpowiadają za kuchnię i to się sprawdziło idealnie, wiedziałam dokładnie kiedy to jest moja odpowiedzialność, a dokładnie kiedy pomagam z dobrej woli. Pracowaliśmy w tej kuchni ten, kto miał czas, pod koniec prawie wyłącznie mąż i nie pozabijał się z nikim. Kwestie finansowe - ojciec prowadził rachunki wydatków na media, kiedy skończyliśmy studia, pozwolił sobie płacić, mniej więcej 1/3, bo stanowiliśmy mniej więcej 1/3 mieszkańców i zajmowaliśmy mniej więcej 1/3 powierzchi mieszkalnej. Potem dobudowaliśmy kuchnię na górze i odseparowaliśmy się spożywczo.

          Warunki dotarcia się w takich okolicznościach są identyczne, jak w każdych innych - wyraźne i bezaluzyjne określenie, co kto i od kogo chce i dobra wola przy realizacji.
      • princess_yo_yo Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 12:01
        no ale ta sytuacja doskonale wpisuje sie w przedwojenne i pozniejsze rodziny wielopokoleniowe, kobiety zaiwaniaja w domu i przy dzieciach plus pracuja zawodowo jesli maja taka okazje a facet co najwyzej chodzi do pracy wiec nie rozumiem skad to oskarzenie o lenistwo - z pierwszego postu trudno wywnioskowac czy misiaczek pracuje czy nie, ale wydaje sie ze lezy po pracy/w dniach wolnych od pracy wiec jak najbardziej przystaje do standardu jaki przywolalas. jak tradycja to tradycja.
    • methinks Re: Mam dosc mego meza 25.12.12, 01:33
      A w ogole to w co gra? Coś fajnego?
      • nutka07 Re: Mam dosc mego meza 25.12.12, 02:38
        Simsy wink
      • blekitny.zamek Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 11:59
        smile
        smile
        smile
    • beverly1985 Re: Mam dosc mego meza 25.12.12, 18:32
      Smieszny ten wątek autorkę przed zajściem w ciążę powstrzymuje "aby nie być samej na spacerez z dwójka dzieci", a nie koszmarna sytuacja mieszkaniowa. Wiesz, że nawet jakbyś miała idealnego męża to często się wychodzi na spacery samemu?

      Dalabym temu niedobremu mężowi jeszcze jedną szansę- wynajęłabym kawalerkę, choćby miała być bardzo ciężko, aby sprawdzić czy mieszkając oddzielnie będzie lepiej. To w końcu małżeństwo, moim zdaniem warto choć spróbowac je ratować. Jak się nie uda- rozstałabym się.

      A zanim zajdziesz w ciążę drugi raz, choćby z innym panem, wyprowadź się koniecznie z domu, a nie w bloku w 3 pokojach w 6 osób!
    • czar_bajry Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 19:02
      Sądzę że przyczyna problemu leży w mieszkaniu z Twoimi rodzicami to oni wiedzą lepiej i lepiej zrobią oni lepiej zajmą się dzieckiem itp.
      Inną sprawą jest to czy Ty powiedziałaś swojemu mężowi czego od niego oczekujesz, co ma zrobić powiedziałaś chodź ze mną na spacer albo idź z dzieckiem na dwór? Czy czekach aż on sam wpadnie na to czemu masz focha.
      Co się dziwisz że cale dnie spędza w pokoju skoro teściowie patrzą wilkiem a żona wyniosła się z sypialni?

      a jak dzis przyszedl do mnie siad obok i glupio powiedzial " nieplacz" i dotkn
      > al mnie w policzek
      > ja na to "niedotykaj mnie lezysz calymi dniami i nic nierobisz idz lezec bo tyl
      > ko to umiesz"

      Głupie to co zrobiłaś i powiedziałaś i jakoś specjalnie się nie dziwię że odszedł...

      czy ja kogos zabilam zeby sie tak denerwowac. za kare mam miec takie dalsze zyc
      > ie.

      Dziecinna jesteś i chyba mało samodzielna skoro akie głupie teksty piszesz.
      Może najwyższa pora dorosnąć i wyrwać się spod skrzydełek rodziców...

      czy ja bym byla sobie w stanie poradzic sama z dzieckiem?

      Sama sobie zaprzeczasz, wątek jest o tym jak to Twój mąż w niczym Ci nie pomaga to niby jak sobie radzisz jeśli nie sama?
    • ida771 Re: Mam dosc mego meza 26.12.12, 21:15
      Nie rób drugiego dziecka. Rozwiedź się. Niczego przy takim chłopie nie osiągniesz.
    • asia_i_p Re: Mam dosc mego meza 27.12.12, 10:35
      Aga, 90% problemów młodych małżeństw to problemy z komunikacją.
      Ja wiem, że nie masz teraz czasu książek czytać. Ale też pamiętam, że analiza męskiej psychiki z pomocą "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" (po Bridget Jones aż wstyd się przyznać wink ) pozwoliła mi zmniejszyć liczbę kłótni z narzeczonym o jakieś 90%. Potem po urodzeniu dziecka mieliśmy kryzys i wtedy z kolei zaczytywałam się Coveyem i znowu próbowałam stosować to, o co mąż bez czytania (on ma lepszy instynkt społeczny) się upominał, czyli zasady porozumienia bez przemocy, chociaż jeszcze nie wiedziałam, że to się tak nazywa. Teraz nie kłócimy się prawie wcale, zazwyczaj gadamy, kłótnie pamiętam chyba ze dwie-trzy z ostatnich kilku lat, parominutowe.

      W skrócie najważniejsze wnioski z obu książek przystające do sytuacji, jakie opisujesz:
      1. Kobieta, im więcej czuje ciepłych uczuć, tym więcej robi dla drugiej osoby, mężczyzna na odwrót - im więcej robi, tym więcej czuje.

      Czyli - ty przez to, że robisz wszystko dla niego, będziesz się czuła coraz gorzej. On, jeśli skłonisz go do zrobienia czegoś dla ciebie, będzie się czuł coraz lepiej i coraz będzie miał cieplejsze uczucia wobec siebie.

      Ty w tej chwili czujesz przewagę moralną - ty męczennica, on nierób - i żeby iść gdziekolwiek dalej, z tej przewagi musisz zrezygnować. To nie jest łatwe, jak tylko spróbujesz, zobaczysz, jak ta przewaga jest ci potrzebna, jak bardzo się jej trzymasz, jak silne są mity kobiety zapracowanej i kobiety niezrozumianej i jak ciężko jest być tą, której pomagają i tą, którą rozumieją.

      Żeby on zaczął robić, musisz o to prosić. Wiem, że to się wydaje skrajnie niesprawiedliwe, po tym, jak ty tyle robiłaś, ale on patrzy ze swojego punktu widzenia - gdybyś potrzebowała pomocy to być poprosiła.

      I teraz następny punkt, trudniejszy - prośba to nie aluzja i nie nakaz i nie opisanie sytuacji. Prośba to prośba. Czyli nie "Mały chce isć na spacer, a ja nóg już nie czuję" tylko "Idź z małym na spacer".

      Prośba zakłada prawo do odmowy, ale odmowę trzeba rozpoznać. I tu największe odkrycie Johna Graya, na które sama w życiu bym nie wpadła. Wytłuszczam, bo kluczowe. Kiedy mężczyzna chce odmówić, mówi "nie". Kiedy marudzi, to znaczy, że zaczyna się zgadzać.Kobiety za często odbierają marudzenie jako odmowę i mówią "Dobra, sama to zrobię". Marudzenie trzeba przeczekać, kolejne prośby będą się spotykały z coraz mniejszym marudzeniem. Przy wyraźnym "nie" trzeba spokojnie przyjąć odmowę, i na następny dzień spróbować jeszcze raz.
      • asia_i_p Re: Mam dosc mego meza 27.12.12, 10:41
        Lecę dalej:
        2. Miłość jest jak pory roku.
        Wiosna - zauroczenie, lato - burza i docieranie się, jesień - zbieranie owoców, zima - pozorna śmierć.
        I jak pory roku jest cykliczna, wszystkie te stany są naturalne i po zimie może, a nawet powinna przyjść wiosna.

        Tyle najważniejsze moim zdaniem z Gray'a, teraz porozumienie bez przemocy.

        3. Najważniejsze, to rozpoznać i nazwać swoje uczucia.

        Kiedy mówisz komuś o swoich uczuciach, nie możesz oskarżać - nie dlatego, że nie masz moralnego prawa, tylko dlatego, że oskarżając nic nie uzyskasz, bo osoba, do której mówisz, będzie się bronić, a nie ciebie słuchać.

        Nie każde zdanie zaczynające się od "czuję się" to informacja o twoich uczuciach. "Czuję się oszukana" - to tak naprawdę zdanie "Oszukujesz mnie". Sztuką jest rozpracować, co czujesz - smutek, złość, niepokój, lęk, niepewność, bezradność - i nazwać to.
      • asia_i_p Re: Mam dosc mego meza 27.12.12, 10:51
        4. Opisujesz sytuację bez przypisywania komuś intencji.

        Czyli nie "Nie chce ci się iść z małym na spacer" tylko "nie idziesz z małym na spacer".

        5. Prosisz wyraźnie o to, czego potrzebujesz.

        Czyli zamiast "Nóg już nie czuję, a mały chce iść na spacer", mąż słyszy "Idź z małym na spacer", a jeśli odmówi dwa-trzy dni z rzędu, słyszy "Od trzech dni codziennie chodzę z małym na spacer. Jestem zmęczona i czuję się przytłoczona wszystkim, co muszę robić, boję się, że nie starczy mi czasu, irytuję się, kiedy mi odmawiasz. Proszę, idź z małym na spacer." Wiem, że brzmi sztywno, z czasem znajdziecie swój język, w którym już sztywno nie będzie brzmiało.

        6. Jeżeli druga strona się blokuje, to masz dwa wyjścia - albo dajesz spokój i odkładasz rozmowę na potem, albo zbierasz siły i aktywnie słuchasz drugiej strony.

        Czyli na moment zapominasz o tym, co masz do powiedzenia, tylko słuchasz tak, jakby ci się zwierzała przyjaciółka - potwierdzasz, że rozumiesz, dopytujesz o to, czego nie rozumiesz, powtarzasz najważniejsze rzeczy, nazywasz po swojemu, żeby sprawdzić, czy dobrze zrozumiałaś. Kiedy miniecie blok upewniasz się, że druga strona jest skłonna tak samo posłuchać ciebie i mówisz.

        Ja ci nie gwarantuję, że to powyżej naprawi twoje małżeństwo. Ale jeśli spróbujesz, będziesz wiedziała czy masz fajnego człowieka z problemami z komunikacją - a komunikacji można się nauczyć - czy jednak człowieka, który nie jest fajny albo który z waszego związku próbuje się wypisać.

        Mam nadzieję, że wam się uda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka