Tak, wiem, to żadne odkrycie, ale.. jednak dla mnie odkrycie.
Dobra, ostro chorowałam, ok, nie doszłam jeszcze do siebie jak należy, ale normalnie funkcjonować się staram. Może troche wolniej chodzę, szybciej się męczę, częściej łapię oddech, jednak normalnie żyję.
Aż do dziś, gdy poszłam po zakupy

Do najbliższego sklepu mam jakieś 900 m od mojego domu pod górkę, górka niewielka, ale zawsze to górka. Zasapana, spocona, zmęczona okrutnie w samym sklepie na ławeczce siedziałam jakieś 15 minut i próbowałam dech złapać

Gdy już odważyłam się wstać, to zrobiłam niewielkie zakupy, tylko na dwie siatki, i już wiedziałam, że ich nie doniosę do domu! Taksówki nie wezwę przeca, to tylko niecały kilometr! Autobusem jeden przytanek. I wiecie co? Czekałam te 20 minut na autobus, bo mi za ciężko było

Starzeję się jak nic.
Doszłam do wniosku, że muszę sobie kupić torbę na zakupy, taka na kółkach, bo dźwiganie jest ponad moje możliwości..