Dodaj do ulubionych

Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki

15.02.13, 22:36
żałujące paru stówek na swoje dziecko?
Na dodatek zapiekłe w swoich beznadziejnych jękach i skomleniu.
Jakaś wada genetyczna? Wada wychowawcza? Kiepski ojciec? Doły społeczne i kompleksy z tym związane?
Bo nie bardzo rozumiem.
Czytam ten męski bełkot w wątku Triss i zastanawiam się , czy nie jest to aby projekt internetowy. Nawet beznadziejne typy ze stowarzyszeń W stronę ojca czy tym podobnych mają więcej godności i zdrowego rozsądku.
600zeta dobra kwota - buhahaha. No błagam, toż to połowa czesnego za przyzwoitą szkołę, a gdzie reszta? Ubrania, buty, jedzenie, wyjazdy, sport, rozrywki, kieszonkowe, kultura.
Inny temat to idiotki, które nie wymagają od swoich partnerów i ex dostatecznych kwot na dziecko. Idiotki wierzące, że dla źle pojętego honoru własnego lepiej jest karmić dziecko suchym chlebem, kluskami i pasztetową.
Jakiś obłęd.



--
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 22:40
      S kątowni.
      Urzeka mnie idea odpuszczenia alimentów całkowicie w zamian za dobry kontakt ojca z dzieckiem. Forumka, która to reklamuje, ma na głowie mocno dorosłą wykształconą córunię, którą praca omija dużym łukiem. Ciekawe czy wzorzec tatusia miał na to wpływ?
    • deszcz.ryb Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 22:44
      W domyśle: drugą połowę alimentów "płaci" matka, więc dziecko ma przeżyć nie za 600 zł, a za 1200 - to jest różnica, prawda? Jeżeli ojciec jest majętny, to zasądza się wyższe alimenty, ale jeżeli ojciec zarabia 2000, to przecież nikt mu nie zabierze z tego 1000, prawda? Ojciec też musi za coś żyć. A prywatna szkoła nie jest dziecku niezbędna, jeżeli jest zdolne, to świetnie sobie poradzi i w publicznej.
      • powerextension Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:07
        Deszcz ryb, ciekawe czy karmisz swoje koty Whiskasem? Nie, no widzisz, a mówią , że to też karma i co to za różnica ;D
        Ze szkołami dla DZIECI , z jedzeniem dla DZIECI, ubraniami dla DZIECI jest podobnie. Czaisz różnicę? Ja nie rozumiem typków, którzy dla własnych dzieci nie chcą dobrze. No nie rozumiem. Jeżeli ojciec nie jest kaleką bez rąk, ślepym i głuchym, serio - da się w dużym mieście dorobić.
        • deszcz.ryb Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:26
          > Deszcz ryb, ciekawe czy karmisz swoje koty Whiskasem?

          Oczywiście, że nie karmię swojego kota whiskasem.

          Ale nie można porównywać whiskasa [najgorsza, syfiasta karma dla kotów] do szkoły publicznej. Miliony polskich dzieci chodzą do takich szkół i większości dobrze się później wiedzie. Poziom publicznych szkół NIE jest koszmarny, gdyby był, to wszędzie dookoła byłyby prywatne szkoły, bo rodzice woleliby do nich zapisywać dzieci. Ale szkoły publiczne są ok, owszem,są gorsze i lepsze, ale to samo można powiedzieć o prywatnych. [Poczytaj np., co o szkole prywatnej swoich dzieci pisała forumowiczka mama_kotula.]

          Dlatego też wysyłanie dziecka do szkoły prywatnej to fanaberia - chcesz, to możesz to zrobić, ale na swój koszt, jeżeli ojciec dziecka się na to nie zgadza.

          >z jedzeniem dla DZIECI, ubraniami dla DZIECI jest podo
          > bnie. Czaisz różnicę?

          Nie, nie czaję różnicy. Czy jest jakaś specjalna szynka, którą TRZEBA kupować dziecku? Bo szynką dla dorosłego dziecko się otruje? Czy ubrania dla dzieci muszą być szyte ze złotogłowiu i w związku z tym muszą być o wiele droższe od ubrań dla dorosłych?

          >Jeżeli ojciec nie jest kaleką bez rąk, ślepym i głu
          > chym, serio - da się w dużym mieście dorobić.

          Tak, i ojciec po 8 godzinach w pracy będzie leciał np. do mcdonaldsa na kolejne 4 godziny, bo musi dorobić żeby można było posłać dziecko do szkoły prywatnej. uncertain Naprawdę musisz tego ojca nienawidzić. Już nie mówiąc o tym, że jest kryzys i pracy nie ma.

          I możesz mnie uznać za kalekę bez rąk - nie mogę znaleźć pracy od kilku miesięcy.W dużym mieście. Nawet na kasę w sklepie mnie nie chcieli, bo nie mam doświadczenia.
          • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:29
            Ale pewnie jest coś w czymś masz doświadczenie albo możesz je zdobyć. Możesz też skorzystać z pomocy rodziny i znajomych przy poszukiwaniu pracy. Jeśli po x latach pracy nie masz żadnych kontaktów zawodowych, to znaczy że masz dwie lewe ręce.
            • deszcz.ryb Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:46
              > Ale pewnie jest coś w czymś masz doświadczenie albo możesz je zdobyć. Możesz te
              > ż skorzystać z pomocy rodziny i znajomych przy poszukiwaniu pracy. Jeśli po x l
              > atach pracy nie masz żadnych kontaktów zawodowych, to znaczy że masz dwie lewe
              > ręce.

              Jeszcze nie mam X lat pracy, dopiero wchodzę na rynek, chociaż mam już całkiem dobre doświadczenie. I TAK, mam dziedzinę, w której jestem świetnym fachowcem [nawet mam pochwalne referencje z poprzedniego miejsca pracy]. Ale co z tego, kiedy rzadko trafia się oferta z tej dziedziny [i nie, to nie politologia, psychologia czy inne modne obecnie kierunki wink ]. Szukam już w każdy możliwy sposób, przyjaciele podrzucają mi oferty, rodzina wspiera [akurat nie mają komu mnie polecić], wysyłam cv, latam po firmach z cv itp. Mam już tego dosyć i ogólnie mi ciężko. sad
          • powerextension Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:45
            > Ale nie można porównywać whiskasa [najgorsza, syfiasta karma dla kotów] do szko
            > ły publicznej.
            Ale dlaczego nie można. Stosując Twoją retorykę - miliony kotów jedzą syfną karmę i żyją. Pal licho jakość życia. Cytując ematki - da się. Kupowanie kotu puszek z karmą drożysz niż 3 zeta też można nazwać fanaberią, bo przecież są tacy , którym na chleb brakuje.
            Jaki odsetek kotów jest karmiony TOTW czy Orijen? Podobnie jest z np. niepublicznymi żłobkami, przedszkolami, szkołami -nie wszyscy posyłają, ale są tacy, dla których to priorytet.
            Udawanie, że dla dzieci alimenciarzy tylko suchy chleb i minimum jest co najmniej w twoim wykonaniu hipokryzją. Policz, ile wydajesz - jako bezrobotna na swoje zwierzęta. A teraz spróbuj empatycznie pomyśleć, że są matki, które dla swoich dzieci chcą podobnie dobrze dobrze. A tatusiowie (niektórzy) nie bardzo. Cieszyłabyś się, gdyby twój partner wymagał od ciebie karmienia waszych pupilów ową syfną karmą dla zasady? Chyba nie bardzo.
            • deszcz.ryb Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:54
              > Udawanie, że dla dzieci alimenciarzy tylko suchy chleb i minimum jest co najmni
              > ej w twoim wykonaniu hipokryzją.

              No przecież nie minimum. Skąd ci się to minimum wzięło? Skoro dziecko dostaje 600 zł i drugie 600 od matki [bo o takim piszemy], to ma 1200 na wyżywienie, odzianie i różne inne. To jest sporo kasy - spokojnie wystarczy na ZDROWE jedzenie, porządne ciuchy, na uprawianie jakiegoś sportu i na kieszonkowe. Gdzie tu widzisz suchy chleb? Nie popadaj w skrajności.

              To tylko szkołę prywatną uważam za fanaberię, która nie jest konieczna do prawidłowego rozwoju dziecka.

              I owszem, zgadzam się z tobą. Jeżeli ojciec uchyla się od płacenia albo daje z łaski 200 zł na miesiąc, chociaż go stać na sporo więcej, to jest draniem. Ale w tym wątku pisałyśmy przecież o dziecku, które dostaje od ojca 600 i od matki 600. To nie jest mało.
              • lily-evans01 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:30
                W tej dyskusji o nieszczęsnych 600 zł wielu osobom umknęło to, od czego sprawa się zaczęła. 1200 zł na dziecko w szkole publicznej to summa summarum przyzwoity budżet. Ale - w grę wchodzi coś takiego, jak osobiste starania, organizowanie czasu dziecku, zawiezienie go do lekarza, na zajęcia, spędzenie z nim weekendu czy sądownie przyklepanej części wakacji.
                Jakiś niedołęga w poprzednim wątku wyskoczył z tekstem, że w czasie urlopu idzie się do drugiej pracy, żeby mieć na buty na zimę.
                Część polskich rodzin pewnie tak musi robić, część nie. Triss najlepiej zna swojego byłego, jeśli ma on wolne weekendy i pracę od 8 do 16 plus jest młodym, zdrowym bysiem - a dzieckiem się nie zajmuje - to kwota 600 zł po jednej stronie, a 600 zł plus cały wysiłek matki i jej nowego męża - to czysta kpina.

                Co do szkół prywatnych - zgodzę się z powyższą argumentacją bo, dałam się sama zwariować, ponoszę za to konsekwencje i ja, i dziecko, oby już ten koniec roku szkolnego nadszedł wreszcie ...
                • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:48
                  lily-evans01 napisała:
                  > Jakiś niedołęga w poprzednim wątku wyskoczył z tekstem, że w czasie urlopu idzi
                  > e się do drugiej pracy, żeby mieć na buty na zimę.
                  To ja napisałem. Nie uważam się za niedołęgę. Staram się zarobić wtedy, gdy się daje. Na urlopie można sporo zarobić, bo koszty utrzymania już mam.
                  Nie rozumiesz tego, bo jesteś z grupy matek, które mają stale pieniądze. Niech Ci się trafi jakaś poważna choroba, choćby nowotwór w rodzinie, to zmienisz zdanie i nie będziesz już niedołęgą, chociaż pieniędzy nie będziesz mieć. Życzę Ci jakiegoś doświadczenia, niekoniecznie tak ekstremalnego, to uczy pokory. smile
                  • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 09:28

                    Nie, to Ty nie rozumiesz
                    Że matka MUSI iść na urlop nie wtedy gdy chce ale wtedy gdy jest potrzeba by zapewnić opiekę dziecku. Nie może myśleć o dodatkowej pracy, bo ojciec dziecka rzucając kilka stów raz w miesiącu uważa, że nie musi się juz marwtic tak przyziemnymi sprawami jak opieka nad dzieckiem.
                    • lily-evans01 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 10:51
                      Zgadza się.
                      Lepiej dla dzieci, jak żyją nawet dość skromnie i przeciętnie, ale są zadbane i dopilnowane przez OBOJE rodziców, kiedy wiedzą, że są kochane i potrzebne.
                      Dzieciom lepiej zrobi czas poświęcony przez rodziców i dopilnowanie niż prywatna szkoła.
                  • zuzi.1 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 10:54
                    altz zamiast siedziec cały czas na róznych forach i narzekac na brak kasy wziąłbys się po prostu do roboty i polepszył sobie i swoim dzieciom poziom zycia wink Mógłbys sobie podac rękę z sabatem z forum brak seksu..., on też tylko narzeka, że na nic go nie stac, nawet na rozwód z pracującą żoną, ale forumuje równo całymi dniami...Dla mnie tacy faceci to są właśnie nieudacznicy, z którymi nie można isc przez życie z jakimkolwiek poczuciem bezpieczeństwa...
                    • lily-evans01 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 10:55
                      Albo mógłby się w tym czasie zająć swoimi dziećmi... Ale po co wink.
                      • zuzi.1 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 10:58
                        No właśnie wink
                    • zuzi.1 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:01
                      i się potem jeszcze dziwią, że żona nie ma ochoty na seks z nimi wink
                    • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:04
                      zuzi.1 napisała:
                      > altz zamiast siedziec cały czas na róznych forach i narzekac na brak kasy
                      Ja nie narzekam na brak kasy, tłumaczę tylko innym, żeby nie przesadzali.

                      > wziąłbys się po prostu do roboty i polepszył sobie i swoim dzieciom poziom zycia wink
                      Dzieci mają dość, jak będą miały lepiej, to zrobią się głupie od tego.
                      Szukam, kombinuję, tutaj i teraz nie jestem w stanie dorobić. Zostaje mi dodatkowa praca przez internet, ale z tym też nie lekko, chociaż szukam.

                      > Dla mnie tacy faceci to są właśnie nieudacznicy, z którymi nie m
                      > ożna isc przez życie z jakimkolwiek poczuciem bezpieczeństwa...
                      Spacerować lubię, jeśli chodzi o chodzenie gdzieś razem. wink
                      Poczucie bezpieczeństwa to 6 tysięcy co miesiąc? big_grin
                      Tylko tyle? Dla mnie to by było za mało, liczą się ważniejsze sprawy, niż duże pieniądze.

                      Nie myśl, że jeśli tyle o sobie napiszesz, to Cię wybiorę. wink
                  • lily-evans01 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:00
                    Skąd wiesz, czy mam pieniądze? I ile czasu na nie pracuję?
                    Zdziwiony - bo uważam, że każdy ma obowiązek zająć się własnymi dziećmi? Nawet jeśli ma czas i możliwość tylko w weekendy po południu, to też jest regularny kontakt i odciążenie drugiej strony.
                    Notabene, były Triss nie jest inwalidą, nie ma nowotworu, ma wolne weekendy i czas na życie towarzyskie, a na zajęcie się własnym synem już nie za bardzo.
                    Jak to mówią - kto chce, szuka sposobu.
                    Kto nie chce - szuka powodu.
                    • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:04
                      Z tego co kojarzę altz nie chciał się zajmować dziećmi, zostawił to w gestii eks-bo ona nie chciała pozwolić mu na taką częstotliwość kontaktów jaką on chciał. Więc wspaniałomyślnie postanowił całkowicie zrezygnowac z tych kontaktów, żeby dzieci nie cierpiały.
                      Altz-ustosunkuj się, nie chce mi się szukać i linkowac Twoich wypowiedzi z SM
                      • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:17
                        guderianka napisała:

                        > Z tego co kojarzę altz nie chciał się zajmować dziećmi, zostawił to w gestii ek
                        > s-bo ona nie chciała pozwolić mu na taką częstotliwość kontaktów jaką on chciał
                        > . Więc wspaniałomyślnie postanowił całkowicie zrezygnowac z tych kontaktów, żeb
                        > y dzieci nie cierpiały.
                        > Altz-ustosunkuj się, nie chce mi się szukać i linkowac Twoich wypowiedzi z SM
                        Tak było, ale źle piszesz. Chciałem jakiejś równowagi między rodzicami, chciałem się zajmować dziećmi, bo tak było w związku, wiele spraw z dziećmi to ja robiłem częściej, ja rzadziej dzieciom odmawiałem i miałem fajniejsze pomysły na zabawy i wspólne wyjazdy. Nie chciałem kontaktów, ale normalnie zajmować się dziećmi i wychowywać.
                        Pani stwierdziła, że nie, bo nie. Przeszedłem ciężkie załamanie straciłem pracę i zdrowie. Dzieci jakoś niespecjalnie się przejęły, że zabrakło kogoś w domu, przyzwyczaiły się szybko, co mnie bardzo zaskoczyło. Miałem utrudnione spotkania, nie wolno mi było wziąć dzieci na dłużej. Nie chciałem żyć, jak pies na łańcuchu i żebrać o wszystko. Nie mogłem tak funkcjonować, więc stwierdziłem, że kończę ten cyrk i odpuszczam sobie dzieci w tym wcieleniu, a powinienem się zająć sobą, bo jak facet nie ma własnych pieniędzy i majątku, pracuje na wspólne, to jest stale w d.. kopany i nie jest szanowany przez kobiety.
                        Tak więc, z kontaktów zrezygnowałem, bo o nie nie zabiegałem.
                        Piszę to już teraz bez żalu, przeszło mi zupełnie.
                        • lily-evans01 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:48
                          altz napisał:

                          Tak było, ale źle piszesz. Chciałem jakiejś równowagi między rodzicami, chciałe
                          > m się zajmować dziećmi, bo tak było w związku, wiele spraw z dziećmi to ja robi
                          > łem częściej, ja rzadziej dzieciom odmawiałem i miałem fajniejsze pomysły na za
                          > bawy i wspólne wyjazdy.

                          No patrzcie, tatuś był fajniejszy i miał lepsze pomysły... Niedocenione biedactwo... Albo płaksiwy chłopczyk, który zrobił wypad ze wspólnej piaskownicy, bo nie tylko jego zabawy się liczyły wink.

                          > Pani stwierdziła, że nie, bo nie. Przeszedłem ciężkie załamanie straciłem pracę
                          > i zdrowie. Dzieci jakoś niespecjalnie się przejęły, że zabrakło kogoś w domu,
                          > przyzwyczaiły się szybko, co mnie bardzo zaskoczyło.

                          No widzisz, misiu, chyba wcale nie byłeś taki fajniejszy wink.

                          Może i dobrze, że zrezygnowałeś, dzieciarnia nie będzie miała obrazu i wzoru ojca-depresanta, szlochającego w chusteczkę przy każdej życiowej trudności.

                          A skoro nie masz żalu, nie boli, przeszło - najlepiej nie kompromituj się i odpuść sobie takie wątki wink.
                          • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:00
                            ily-evans01 napisała:
                            > No patrzcie, tatuś był fajniejszy i miał lepsze pomysły... Niedocenione biedact
                            > wo... Albo płaksiwy chłopczyk, który zrobił wypad ze wspólnej piaskownicy, bo n
                            > ie tylko jego zabawy się liczyły wink.
                            Myślę, że jesteś niedojrzała. Gdyby kobieta napisała, że to ona głównie zajmowała się dziećmi, nie byłabyś taka głupio złośliwa.
                            Jeśli masz problem ze zrozumieniem, to napiszę jeszcze raz, że mnie nie interesowało stanowisko ojca weekendowego, tylko pełna opieka z kontaktami dla matki, albo jakaś równoważna. To ja odprowadzałem i przyprowadzałem dziecko do przedszkola, ja prałem i sprzątałem w domu, wychodziłem na szczepienia i do lekarza. Więc niby z jakiej paki, miałem z tego zrezygnować? smile

                            > No widzisz, (cenzura) chyba wcale nie byłeś taki fajniejszy wink.
                            Nie wiem, myślę nad tym. Okaże się, jak dzieci będą starsze, o ile się spotkamy jeszcze.

                            > Może i dobrze, że zrezygnowałeś, dzieciarnia nie będzie miała obrazu i wzoru oj
                            > ca-depresanta, szlochającego w chusteczkę przy każdej życiowej trudności.
                            Wolę słowo rozpacz. Tak, byłem w rozpaczy, ze straciłem rodzinę. Nie wstydzę się tego i moich uczuć. Wtedy zapłakałem, chociaż zazwyczaj nie płaczę. Więc znowu nie masz racji.

                            > A skoro nie masz żalu, nie boli, przeszło - najlepiej nie kompromituj się i odp
                            > uść sobie takie wątki wink.
                            Uważam, ze ty się skompromitowałaś, nie ja. Jesteś zwykłym przemocowcem, jak wiele kobiet, nie masz za grosz empatii i nie powinnaś się zajmować dziećmi.
                            • lily-evans01 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:18
                              Nie wiem, płaczliwy misiu, co bierzesz, ale zmień lekarza - bo to raczej nie pomaga wink.
                              EOT
                              • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:24
                                ily-evans01 napisała:

                                > Nie wiem, płaczliwy misiu, co bierzesz, ale zmień lekarza - bo to raczej nie po
                                > maga wink.
                                > EOT

                                Masz wielki problem ze sobą i z przemocą. To się skądś bierze.
                                Jeśli chcesz, to napisz do mnie prywatnie, postaram się Ci jakoś pomóc.
                                To jest poważna propozycja, nie lekceważ tego.
                            • agata_abbott Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 18.02.13, 11:38
                              > Jeśli masz problem ze zrozumieniem, to napiszę jeszcze raz, że mnie nie interes
                              > owało stanowisko ojca weekendowego, tylko pełna opieka z kontaktami dla matki,
                              > albo jakaś równoważna. To ja odprowadzałem i przyprowadzałem dziecko do przedsz
                              > kola, ja prałem i sprzątałem w domu, wychodziłem na szczepienia i do lekarza. W
                              > ięc niby z jakiej paki, miałem z tego zrezygnować? smile

                              Czyli co, "albo po mojemu, albo wcale"? No tak, to jest bardzo dojrzałe...uncertain
                              • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 18.02.13, 12:02
                                agata_abbott napisała:
                                > Czyli co, "albo po mojemu, albo wcale"? No tak, to jest bardzo dojrzałe...uncertain
                                Nie. Albo uczciwie i w taki sposób, żeby dało się funkcjonować albo wcale. Jest to dojrzałe, bo w takich propozycjach, jak sugerujesz, trudno zachować zdrowie psychiczne. Rodzice powinni w pierwszej kolejności pomyśleć o sobie, bo nie pomogą dziecku, jeśli będę funkcjonować na krawędzi życia i śmierci.
                                • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 18.02.13, 12:39
                                  O rany, altz jaki TY wrażliwy jesteś...bidulek...
                                  • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 18.02.13, 12:59
                                    guderianka napisała:
                                    > O rany, altz jaki TY wrażliwy jesteś...bidulek...
                                    Ja wiedziałem, że ktoś się głupio odezwie. Nie spodziewałem się tylko tego po Tobie. smile
                                    Masz instrukcję w samolocie, najpierw rodzic zakłada sobie maskę, a potem dziecku. Jeśli się nie uratuje sam, to dziecku też nie pomoże.
                                    Jestem wrażliwy, przeszedłem poważną depresję, miałem przez dwa lata wielką ochotę popełnić samobójstwo i tylko dlatego, że ktoś mi pomógł, to jakoś z tego wyszedłem. Byłem bardzo związany z dziećmi, dlatego zapłaciłem taką wysoką cenę. Mam nadzieję, że mi przeszło.
                                    Rodzic, oprócz pieniędzy na alimenty, musi mieć gdzie mieszkać i co jeść. Powinien sam o siebie zadbać, bo zazwyczaj dla innych, dla żony dla sądu, teściów, jest śmieciem i numerem w statystyce, nie jest człowiekiem. Nawet kury się karmi, żeby znosiły jajka, krowy poi i wyprowadza na pastwisko, żeby dawały mleko, a do facetów takich zasad się nie stosuje. smile
                                    • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 18.02.13, 13:02
                                      To bardzo przykre co piszesz..
                                      • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane kobiety 18.02.13, 13:06
                                        guderianka napisała:
                                        > To bardzo przykre co piszesz..
                                        Takie jest życie, trzeba unikać chorób i uzależnień.
                        • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:57
                          Ano właśnie, dokładnie nie pamiętałam szczegołów ale sens zawiera się w zdaniu :

                          Tak więc, z kontaktów zrezygnowałem, bo o nie nie zabiegałem
                          • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:07
                            guderianka napisała:
                            > Ano właśnie, dokładnie nie pamiętałam szczegołów ale sens zawiera się w zdaniu
                            > Tak więc, z kontaktów zrezygnowałem, bo o nie nie zabiegałem

                            Doskonale wiesz, że to jest kłamstwo.
                            Wiem, że to jest jakiś problem dla Ciebie i Tobie podobnych - ojciec, który zajmował się dziećmi i chciał to robić dalej, a nie chciał się podporządkować widzimisię matki.
                            Nie chciałem się podporządkować i być psem i pośmiewiskiem dla dzieci? Tak było.
                            Lepiej, żeby nie miały ojca, niż takiego, który pozwala sobą pomiatać.
                            • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:20
                              nie kłamstwo-całe clue sytuacji
                              mój eks też w imie dobra dziecka i tak dalej...

                              żalosne, nawet walczyć o dzieci Wam się nie chce, kiedys Wam za nieobecnosc podziękują..
                              kiedy faceci zrozumieją, ze kazde dziecko pragnie miec ojca-niedoskonalego, grubego,chudego,leniwego, moze trche despotycznego-whatever..
                              • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:47
                                guderianka napisała:
                                > nie kłamstwo-całe clue sytuacji
                                > mój eks też w imie dobra dziecka i tak dalej...
                                Ja jestem świadomy, jakie są mechanizmy, dlatego tak postępuję. Wiem, jak wygasza się więź. Wiem, jakie miałbym problemy ze sobą, gdybym ciągnął tę patologię.
                                Może dzieci miałyby lepiej, może nie, bo by tęskniły, teraz nie tęsknią, przyzwyczaiły się. ja też się przyzwyczajam. To nie jest złe wyjście.

                                > żalosne, nawet walczyć o dzieci Wam się nie chce, kiedys Wam za nieobecnosc pod
                                > ziękują..
                                Tak piszesz, a gdybym potraktował poważnie Twoje słowa, wziął pistolet i zastrzelił matkę, to też nie byłoby dobre wyjście. Sama byś inaczej mówiła, nie o walce, tylko że byłem emocjonalnie niezrównoważony i że żadnej wcześniejszej propozycji walki nie było. smile
                                Co by dziecko na tym zyskało? Jeden rodzic nie żyje, a drugi w więzieniu?
                                Można by było porwać dziecko, póki jest małe, ale to też bez sensu, bo zyskuje jednego, a traci drugiego rodzica. Nie ma lepszego rozwiązania, oprócz jakiejś opieki równoważnej, ale na to musi się zgodzić samica i sąd.
                                Proponowałem dziecku jakieś rozwiązania z ojcem na co dzień, myślało dwa tygodnie, ale wybrało inny wariant z matką, ale bez ojca. Chociaż muszę uczciwie przyznać, że matka okłamała dziecko, bo mówiła, ze ja będę, natomiast ze mną nie negocjowała. Kiedyś ją dziecko rozliczy.
                                Rezygnuje ten, kto bardziej kocha dziecko, a wygrywa ten, któremu dziecko służy za narzędzie i nie liczy się z potrzebami dziecka.

                                > kiedy faceci zrozumieją, ze kazde dziecko pragnie miec ojca-niedoskonalego, gru
                                > bego,chudego,leniwego, moze trche despotycznego-whatever..
                                Przecież Ty sama proponowałaś byłemu, żeby się zrzekł praw do dziecka? Więc o co Ci teraz chodzi? Zgodził się.
                                Ja też bym się zgodził, gdyby dziecko tak chciało. Nie leciałbym od razu pytać o alimenty, tylko tym się różnię. Ale możliwe, że ojciec waszego dziecka po prostu bał się długów i komornika?
                                Gdyby dziecko mi powiedziało, że będzie mieszkać ze mną od poniedziałku, to bym je przyjął. Natomiast na kontakty i spotkania co dwa tygodnie mojej zgody nie ma i nie będzie.
                                Jeśli dziecko chce mieć ojca, to niech to udowodni. Mogło mieć ojca, pokomplikowało wszystko, teraz dziecka ruch. Od dziecka też trzeba wymagać, a czasami więcej, niż od matki, bo bywa że jest mądrzejsze.

                                A dzieci nie "podziękują", bo jeśli się teraz nic nie ułoży, to nie dostaną takiej szansy.
                                • zuzi.1 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 14:58
                                  a ile to dziecko ma lat? ze masz takie oczekiwania wobec niego
                                • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 15:12
                                  Ty się altz w Salomona nie baw wink-i nie mów, że rezygnuje ten kto bardziej kocha. Weź pod uwagę, że Twoje dzieci moga nie zrozumieć tego tłumaczenia. Ja jestem dorosła, poukładana emocjonalnie, mam swoje dzieci. Wiem dlaczego moja mama oddała mnie babci na wychowanie na 8 m-cy. I mam żal.
                                  Więzi nie da się zbudowac, gdy dzieci są dorosłe. Więź buduje się latami, drobnymi szczególami dnia powszedniego, chociażby w weekendy bo pokazuje się dzieciom, ze są chciane, że chce sie z nimi być mimo wszystkiego.
                                  Ja nie kupuję Twojego tłumaczenia i postępowania-sorry
                                  Jeśli dziecko chce mieć ojca, to niech to udowodni. Mogło mieć ojca, pokompliko
                                  > wało wszystko, teraz dziecka ruch. Od dziecka też trzeba wymagać, a czasami wię
                                  > cej, niż od matki, bo bywa że jest mądrzejsze.

                                  Ty się naprawdę nie znasz na dzieciach. Poczytaj proszę coś na temat psychologii rozwojowej i spójrz na siebie krytycznie. I nie krzywdź

                                  -
                                  • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 15:27
                                    guderianka napisała:
                                    > Ja jestem dorosła, poukładana emocjonalnie, mam swoje dzieci.

                                    Skoro jesteś taka poukładana, to odpowiedź, dlaczego domagałaś się od ojca dziecka zrezygnowania z praw rodzicielskich i dlaczego potem o to samo miałaś pretensję?
                                    • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 07:59
                                      No właśnie dlatego.
                                      Skoro Pan od lat nie widział dziecka, nie wspierał, nie wpłacił a ochoczo podszedł do tego pomysłu-to czemu nie,zwłaszcza że dziecko było wychowywane przez nowego tatę.
                                      Pretensji nigdy nie miałam-tylko żal w sercu, że nawet w obliczu możliwości odebrania praw widział tylko pozbycie się obowiązków, że nawet wtedy w jego sercu nic nie drgnęło i bez problemu zgodził się by z aktu urodzenia została wymazana związana z nim przeszłość. Żal i niezrozumienie dla takiego i zachowania i podobnych będę miała zawsze.
                                      • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 08:41
                                        guderianka napisała:
                                        > Pretensji nigdy nie miałam-tylko żal w sercu, że nawet w obliczu możliwości ode
                                        > brania praw widział tylko pozbycie się obowiązków, że nawet wtedy w jego sercu
                                        > nic nie drgnęło i bez problemu zgodził się by z aktu urodzenia została wymazana
                                        > związana z nim przeszłość. Żal i niezrozumienie dla takiego i zachowania i pod
                                        > obnych będę miała zawsze.
                                        Prosiłaś, to się zgodził. Widocznie mu nie zależało. Widzę często takie sytuacje, że pani się pogniewa, rozwiedzie, a potem byłego męża śledzi, sprawdza, chyba coś ją boli? Panowie też podobnie postępują. Jeśli się nie jest czegoś pewnym, to się nie blefuje. Widocznie Ci zależało na tym, żeby jednak ojciec nie zrezygnował, to nie trzeba było proponować. Teraz to jest pozamiatane, nie widzę możliwości spotykania się ojca z dzieckiem, myślę że dziecko uniesie się honorem i nie będzie się chciało spotkać, bo ojciec się wyparł. Możesz mieć żal do ojca, ale i do siebie. Ja wiem, że to jest trudne, więc nie potępiam, tylko się dziwię, bo, według mnie, dziecko nic na tym nie zyskało.
                                        • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 08:50
                                          No tak dobry misio, prosiłam to się zgodził. Szkoda że rownie tyle dobroci serca nie miał by się z dzieckiem przez 6 lat zobaczyć, odwiedzić w szpitalu, dolozyć do życia-latwiej było wyzywać kalekę od oszustek. Faktycznie, dobry człowiek wink
                                          Prosze Cie altz nie pokazuj, że myślisz tak prosto, w taki łopatologiczny sposób. Nic nie jest czarno białe tym bardziej gdy w grę wchodzą emocje. Wybór który podjełam był najlepszym z możliwych, mamy fajną zgraną i kochającą się rodzinę, która wspiera się w trudnych sytuacjach. Co nie zmienia faktu, ze mam świadomość, że biologiczny ojciec który był przy narodzinach córki ma ją w odwłoku, bo m.in nie spełniła jego oczekiwań i jest niepełnosprawna. Nie mam do siebie żadnego żalu bo zrobiłam wszystko by było dobrze. I jest dobrze. Co nie zmienia wcale faktu, ze posiadam całe spektrum emocji.
                                          • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 09:13
                                            guderianka napisała:
                                            > Nie mam do siebie żadnego żalu bo zrobiłam wszystko by było dobrze.
                                            > I jest dobrze. Co nie zmienia wcale faktu, ze posiadam całe spektrum emocji.

                                            Mnie to trochę dziwi, gdybym ja miał taką sytuację, to bym starał się zapomnieć. Giń! Przepadnij! Zmoro z przeszłości! Nie miałbym żadnych sentymentów, trochę się dziwię widząc to spektrum emocji. Ale każdy jest inny i inaczej przeżywa, to też fakt.
                                            Każdy niech robi, co do niego należy, w tym miejscu, w którym się znalazł, to będzie dobrze.
                                            A sentymenty są słabością człowieka, nie pozwalają normalnie funkcjonować, to jest choroba, z którą trzeba sobie poradzić i cały czas zwalczać. smile
                                            • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 10:27
                                              Jesteśmy inni
                                              Nie chcę zapominac o przeszłości-bo jest ona moja częścią, czymś co mnie ukształtowało. Owoc decyzji młodzieńczych w wieku lat 13 własnie wariuje z siostrą w pokoju obok. Nie chcę wypierać rzeczywistości. Mam świadomość zła, które zrobił eks ale też świadomość tego, że dzięki niemu mam wspaniałe dzieckowink
                                            • echtom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 11:36
                                              > A sentymenty są słabością człowieka, nie pozwalają normalnie funkcjonować,

                                              Ja bardzo dobrze funkcjonuję ze swoimi sentymentami do byłego męża - po pierwszych burzliwych latach po rozstaniu ułożyliśmy sobie dobre, wręcz przyjacielskie relacje i nie mam zamiaru o niczym zapominać.
                                • olena.s Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 09:09
                                  > Jeśli dziecko chce mieć ojca, to niech to udowodni. Mogło mieć ojca, pokompliko
                                  > wało wszystko, teraz dziecka ruch. Od dziecka też trzeba wymagać, a czasami wię
                                  > cej, niż od matki, bo bywa że jest mądrzejsze.

                                  Jesteś fatalnym ojcem. Fatalnym. Ile miało to dziecko,które "pokomplikowało"? 5 lat? 6? I ty tak sobie zwyczajnie się wymiksowałeś całkowicie?
                                  Mdłości biorą.
                                  • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 09:20
                                    olena.s napisała:
                                    > Jesteś fatalnym ojcem. Fatalnym. Ile miało to dziecko,które "pokomplikowało"? 5
                                    > lat? 6? I ty tak sobie zwyczajnie się wymiksowałeś całkowicie?
                                    > Mdłości biorą.

                                    A co to znaczy "wymiksowałeś"? Czy to jakiś kobiecy slang? big_grin
                                    Panowie tego nie używają, więc mogę tego nie rozumieć.
                                    Muszę sprostować, nie jestem ojcem, byłem, ale się rozwiedliśmy wyrokiem sądu i decyzją matki. A mdłości są dobre, szczególnie na zatrucie jadem. big_grin
                                    Miłego dnia życzę! wink
                                    • olena.s Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 09:39
                                      Poćwicz sarkazm, na razie ci średnio idzie.
                                      Ile lat miało dziecko, kiedy ci "pokomplikowało", ty tatusiu roku? Przedszkolak? Młodsza podstawówka?
                                      Ile lat miało dziecko, od którego oczekiwałeś jakichś działań, zmierzających do zmiany miejsca pobytu?
                                      • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 09:42
                                        olena.s napisała:
                                        > Poćwicz sarkazm, na razie ci średnio idzie.
                                        > Ile lat miało dziecko, kiedy ci "pokomplikowało", ty tatusiu roku? Przedszkola
                                        > k? Młodsza podstawówka?
                                        > Ile lat miało dziecko, od którego oczekiwałeś jakichś działań, zmierzających do
                                        > zmiany miejsca pobytu?
                                        Ja wiem, o kim mówię i znam dobrze tę osobę. Tobie taka wiedza nic nie da, bo nic nie wiesz o tej osobie.
                                        • olena.s Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 09:46
                                          Acha, czyli bardzo mądry przedszkolak.
                                          No gratulacje.
                                          Faktycznie, przy takim stawianiu sprawy dzieci wyciągnęły z twoim zniknięciem nienajgorszy los.
                                          • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 10:03
                                            olena.s napisała:
                                            > Faktycznie, przy takim stawianiu sprawy dzieci wyciągnęły z twoim zniknięciem n
                                            > ienajgorszy los.

                                            A widzisz! Masz podobny pogląd do mojego, że tak jest najlepiej. Wymiana kilku postów i mamy już wspólne zdanie! wink Miłej niedzieli życzę!
                                            • olena.s Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 10:08
                                              Tak, nie zgadzmy się do co przyczyn. Ty uważasz, że zrobiłeś najlepiej w danej sytuacji. Ja uważam, że twoje dzieci korzystają wobec braku kontaktu z tak okaleczonym emocjonalnie i toksycznym facetem.
                            • claudel6 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 23:54
                              >Lepiej, żeby nie miały ojca, niż takiego, który pozwala sobą pomiatać.
                              naprawdę w to wierzysz??? jezu, nie ma takiej rzeczy, która rozdzieliłaby mnie z moim dzieckiem. żaden sąd, żaden drugi rodzic, żaden brak kasy, nic. nie wiem, chyba tylko smierć. Twoja postawa dużo pokazuje - jak łatwo jest ojcom w imię swojej wygody/dumy zrezygnowac z czegoś, za co matka oddałaby zycie.
                              • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 03:15
                                claudel6 napisała:
                                > jezu, nie ma takiej rzeczy, która rozdzieliłaby mnie z moim dzieckiem.
                                > żaden sąd, żaden drugi rodzic, żaden brak kasy, nic. nie wiem
                                Wystarczy jeden rodzic i jeden sędzia, Mądrzejsi od nas nie dawali sobie z tym rady.
                                Wystarczy popatrzeć na statystyki 94% spraw rozwodowych to opieka matki nad dzieckiem, mężczyźni nie są na tyle głupsi, mnie zaradni czy kochający dzieci od kobiet.

                                > , chyba tylko smierć. Twoja postawa dużo pokazuje - jak łatwo jest ojcom w imię
                                > swojej wygody/dumy zrezygnowac z czegoś, za co matka oddałaby zycie.
                                Umrzeć dla dzieci i za dzieci jest łatwo, gorzej jest żyć i to wcale nie jest takie wygodne. Zapraszam na drugą. smile Ale to już chyba w następnym wcieleniu.
                                • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 08:00
                                  Wystarczy jeden rodzic i jeden sędzia, Mądrzejsi od nas nie dawali sobie z tym
                                  > rady.

                                  Pitolisz altz. Przecież sąd nie pozbawił Cie praw, nie zakazał kontaktów ani zbliżania się do dzieci. Ty sam się wyautowałes z ich życia "dla ich dobra" bo działałeś w imię zasady "wszystko albo nic" . Do bani postawa
                                  • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 09:00
                                    guderianka napisała:
                                    > Pitolisz altz. Przecież sąd nie pozbawił Cie praw, nie zakazał kontaktów ani zb
                                    > liżania się do dzieci.
                                    Masz rację, sąd tego nie zrobił. Mogłem iść do sądu i ciągnąć przez kilka razy sprawy, aż by się udało, tylko że ja uważam, że to jest sprawa pomiędzy rodzicami, a nie między rodzicami a jakimś śmiesznym człowiekiem w płaszczu batmana, który ma marne pojęcie o sytuacji.
                                    Poza tym, myślałem, że nie zyskam satysfakcjonującego rozwiązania. Już się nasłuchałem komentarzy batmana, że ojciec może sobie dłużej pracować, nie musi odwiedzać, może wyjechać za granicę na długo, że wystarczą mu spotkania raz na dwa tygodnie po godzinie, a ja wiem, że tak się więzi nie utrzyma. Z patologią się nie dyskutuje, gdyby to wiedział chłopak z Łodzi, to może by stracił sympatię dziewczyny, ale nie stracił życia. Ja to wiem. Ostatnio byłem miło zaskoczony reakcją sędziego płci żeńskiej, zareagowała, jak powinni wszyscy, ustawiła priorytety i matkę dziecka, konkretnie wyraziła swoje zdanie i dezaprobatę wobec działań matki. Wszystko konkretnie, ale grzecznie. Ja bym dał pani medal, ale jednocześnie wiem, że tak powinni zachowywać się wszyscy i ja się dziwię normalności, bo jest taka rzadka.

                                    > Ty sam się wyautowałes z ich życia "dla ich dobra" bo dz
                                    > iałałeś w imię zasady "wszystko albo nic" . Do bani postawa
                                    Nie "było wszystko albo nic", dobrze o tym wiesz, nie chciałem matce ograniczać praw, zgodziłbym się na opiekę równoważną, na jakieś przesunięcia, jeśli by tego chciały dzieci. Więc nie było to wszystko. Okazało się, że dostałem nic, pomimo niby równorzędnych praw. Próbowałem funkcjonować w tym patologicznym układzie, ale ja nie lubię fikcji, a wiem, że i tak więź by wygasła przy takim nastawieniu strony przeciwnej. Nie dałem rady, za dużo zdrowia mnie to kosztowało.
                                    Bardzo dużo pań pisze o koniecznej stabilizacji, teraz dzieci mają sytuację stabilną, wiedzą, że mają matkę, a ojciec ich nie odwiedza i nie będzie odwiedzał. Jakoś się w tym znajdują, chociaż być może czasami jakaś tęsknota jest. Ja jakoś daję radę, to tym bardziej one mogą.
                        • wuika Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 22:49
                          Odpuściłeś sobie dzieci, bo się okazało, że posiadanie dzieci to nie tylko 'organizowanie rozrywek i rzadsze odmawianie'? Rzeczywiście, bardzo dojrzale. I na pewno bardzo wygodne.
                          • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 03:10
                            wuika napisała:
                            > Odpuściłeś sobie dzieci, bo się okazało, że posiadanie dzieci to nie tylko 'org
                            > anizowanie rozrywek i rzadsze odmawianie'?
                            Wiesz, że to nie prawda, ale coś musisz napisać, żeby sobie poprawić nastrój. smile
                            To się leczy! wink
            • asia_i_p Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:50
              Ale dlaczego nie można. Stosując Twoją retorykę - miliony kotów jedzą syfną kar
              > mę i żyją. Pal licho jakość życia.
              Z tym, że Whiskas wypada źle w obiektywnych badaniach. A nie wszystkie szkoły prywatne wypadają w badaniach lepiej niż publiczne. Na poziomie liceum można powiedzieć, że nawet nieliczne szkoły prywatne wypadają lepiej.
              • lily-evans01 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 10:54
                A poza tym liczą się nie tylko wyniki, naprawdę.
                Nigdzie nie jest powiedziane, że prywatna szkoła zapewni dzieciom lepszą atmosferę, fajniejsze kontakty międzyludzkie czy bardziej kreatywnych nauczycieli. Ja np. jestem dosyć rozczarowana prywatną podstawówką. Nauka i wyniki to nie wszystko. Dodam też, że np. mamy skromne, nieciekawe, a potwornie drogie obiady. W znanej mi publicznej SP dzieci wybierają z 3 zestawów obiadowych i rzadko kiedy mają takie g... jak makaron z serem czy ryż z truskawkami jako drugie danie. A obiady o połowę tańsze.
    • kawka74 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 22:46
      > Jakaś wada genetyczna? Wada wychowawcza? Kiepski ojciec? Doły społeczne i kompl
      > eksy z tym związane?

      Plus społeczne przyzwolenie kobiet tak przywiązanych do idei Ojca/Męża/Głowy Rodziny, że są gotowe popełnić pierdyliard idiotyzmów, byle by utrzymać pozory.
      • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 22:53
        IMO minimalizacja potrzeb własnych i dzieci + niechęć do jakichkolwiek konfrontacji. Bo konfrontacje/spory/starcia są niemiłe, a miła kobieta nie chce być postrzegana jako zajadła sucz. I, nie daj Boże, władcza. P
    • echtom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 22:52
      > żałujące paru stówek na swoje dziecko?

      Niektórzy panowie wolą sobie wkręcać, że to nie jest ich dziecko - znam takie przypadki. Albo nie chcą dawać pieniędzy do rąk znienawidzonej byłej, tym razem wmawiając sobie, że pewnie wyda na siebie.
      • adellante12 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:06
        A ja znam przypadek gdy facet przez osiem lat płacił na dójke dzieci po rozwodzie. Całkowitym przypadkiem okazło się że żadne nie jest jego dzieckiem. Malo tego oboje dzieciaków ma różnych ojcow.. Z tego co wiem syn z matką do dzisiaj nie chce miec nic wspólnego. Sprawa się wydała jak oboje dzieciaków miało juz spore -nascie lat...
    • woman_in_love nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 PLN, 15.02.13, 22:56
      edukacja w PL jest nadal bezpłatna, a publiczne szkolnictwo nadal dobre. Jeśli się dało d... za przeproszeniem cieciowi, to trudno oczekiwać, że zapłaci nawet te 600 PLN na szkołę. Trudno też wtedy oczekiwać, że wystarczy na "wyjazdy, sport, rozrywki, kieszonkowe, kulturę". Ale gdyby się było jego żoną, to również stopa życiowa nie byłaby wysoka. Te parę stówek w górę może się dla kogoś na najniższej krajowej okazać po prostu niemożliwe do zapłacenia.

      A przyzwolenie społeczne na niepłacenie alimentów, ukrywanie dochodów itp. itd. wynika z represyjności i opresyjności polskiego systemu alimentacyjnego, czyli, że się przekleję z innego wątku:

      Nie rozumiem np. kompletnie tej koncepcji, że badania DNA wykazują, że kto inny jest ojcem a exmąż i tak musi płacić alimenty.
      Nie rozumiem też czemu nie zasądza się % od pensji jako alimentów. Owszem, pewna grupa pań by straciła, bo np. utrata pracy exa albo dostanie gorszej pracy spowodowałaby odcięcie od alimentów/ich obniżenie i pogorszenie sytuacji materialnej, jednak w normalnej rodzinie stałoby się dokładnie tak samo. Zresztą trzeba myśleć głową a nie cip.. i nie robić sobie dzieci z popaprańcami albo gołodupcami, bo się miało motylki w brzuszku. A jeśli już się zrobiło to nie ma się co dziwić, że samemu trzeba iść do pracy albo że nie starcza na zajęcia dodatkowe dla dziecka. Trudno. Nie starcza, to trzeba z nich zrezygnować i obniżyć swoją stopę życiową.
      Nie rozumiem też, czemu przy uwzględnianiu alimentów nie bierze się automatycznie pod uwagę tego, że się alimenciarzowi pojawiły nowe dzieci (skoro one nic nie winne i też mają prawo do godnego życia). Sama bym dobremu pracownikowi płaciła część wynagrodzenia pod stołem, gdyby exsia cisnęła go absurdalnymi alimentami, a on w domu miał 2 nowych dzieci, na które by nie starczało.

      Pochodzenie z rozbitej rodziny nie powoduje automatycznie, że stać będzie na "wszystko co najlepsze" dla takiego dziecka (że niby to mu jakoś zrekompensuje smutne dzieciństwo) i trzeba się z tym pogodzić albo pójść do pracy.

      • adellante12 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:08
        ma to sens..
      • triss_merigold6 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:11
        W sumie to masz rację...
        Mnie się pojawiło nowe dziecko więc nie mogę - idąc Twoim tokiem rozumowania - ponosić tak wysokich jak dotąd wydatków na starszaka. Co oznacza, że moje zobowiązania powinny ulec obniżce, a zobowiązania eksa podwyżce. Alleluja!
        • przeciwcialo Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 16.02.13, 08:03
          No ale drugie dziecko ma ojca w domu któy chyba łozy na wspólne gospodarstwo domowe chyba że płącicie za moje i za nasze .
          • noname2002 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 16.02.13, 09:38
            Tak samo jak dzieci z nowego zwiazku rozwodnika maja matke, ktora zapewne doklada sie do utrzymania.
      • znowu.to.samo Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:14
        > Nie rozumiem też, czemu przy uwzględnianiu alimentów nie bierze się automatycz
        > nie pod uwagę tego, że się alimenciarzowi pojawiły nowe dzieci (skoro one nic n
        > ie winne i też mają prawo do godnego życia).

        Ten to lepiej niech już zawiąże interes na supeł tongue_out
        • adellante12 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:17
          Ten to lepiej niech już zawiąże interes na supeł tongue_out

          To tak samo kobietę po rozwodzie powinno sie sterylizowac...
          Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miala masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy....
          • triss_merigold6 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:20
            Zasadniczo uważam, że łatwiej jest zarabiać więcej/dorabiać niż zrezygnować z dalszych planów prokreacyjnych...
            • adellante12 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:24
              Triss... Moje zdanie w całej tej sytuacji znasz dobrze. Problem dla mnie jest całkowicie z czapy bo po prostu wynika z lenistwa głupoty i złosliwości.

              Natomiast fascynuje mnie ortodoksyjna głupota niektórych wypowiedzi smile)))P
          • jolunia01 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:24
            adellante12 napisał:

            > Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miala masę to internet kupowalibyśmy na kil
            > ogramy....

            Czy mogę sobie pożyczyć na sygnaturkę? Proooszę!
            • adellante12 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:28
              a bierzsmile)))
      • powerextension Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:15
        Nie rozumiem też, czemu przy uwzględnianiu alimentów nie bierze się automatycznie pod uwagę tego, że się alimenciarzowi pojawiły nowe dzieci (skoro one nic nie winne i też mają prawo do godnego życia). Sama bym dobremu pracownikowi płaciła część wynagrodzenia pod stołem, gdyby exsia cisnęła go absurdalnymi alimentami, a on w domu miał 2 nowych dzieci, na które by nie starczało.

        Jeżeli kogoś nie stać na zapewnienie przyzwoitego życia jednemu dziecku, po kiego diabła robi sobie następne? Nie rozumiem. Oczywiście naiwnych ci.p biorących panów z odzysku (bo taki biduś i zła żona rozwala te jego sześc stówek na głupoty) nie brakuje - stąd to chore współczucie dla nierobów.
        Dziecko się ma na całe życie i serio, w głowie mi się nie mieści i mojemu partnerowi też, że można się migać i od obowiązków finansowych i od obowiązków wychowawczych.
        • adellante12 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:20
          Oczywiście naiwnych ci.p biorących panów z odzysku nie brakuje

          Ta za to rozwodki z przychówkiem to rarytas i delicje.... I tylko głupi i niedojrzaly sie na nie nie rzuca.... smile))))
          Skad w ludziach tyle glupoty sie bierze to mnie nigdy nie przestanie zadziwiać....
          • powerextension Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 15.02.13, 23:29

            Nie znam się, co jest rarytasem i dla kogo, ale mnie z kolei zadziwia ta bojowa obrona niektórych kobiet (bardzo często kolejnych żon) swojego misiaczka przed wydatkami na jego dzieci. A być może za kilka lat misiaczek -nierób i oszust podobnie i je wydyma i będzie oszczędzał na ich dzieciach. Zero myślenia.
            • przeciwcialo Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 16.02.13, 11:52
              Dokładnie.
              Związki z ludźmi mającymi już inne zobowiązania raczej do łatwych nie należą wink
            • falka_85 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 18.02.13, 11:38
              powerextension święte słowa. Zawsze mnie zastanawiało jakim cudem żona nr 2 nie dostrzega, że skoro teraz "misiaczek" nie chce łożyć na dzieci z pierwszego związku, to bardzo, ale to bardzo prawdopodobne, że za parę lat, znajdzie sobie panią nr 3 i wtedy będzie się wymigiwał od alimentów również na dzieci ze związku nr 2. Dokładnie, zero myślenia, przynajmniej tego wykraczającego poza dzisiaj.
      • attiya Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 16.02.13, 07:14
        bezpłatne - z całym szacunkiem ogarnij się uncertain
        szkoła płaci za:
        książki
        tornister/torba
        zeszyty, przybory do pisania, kredki, piórniki
        mundurki - w bardzo wielu szkołach i to kupowane przynajmniej razy dwa - jedno w praniu, drugie w chodzeniu
        strój na wf, buty, kapcie
        ubezpieczenie, komitet rodzicielski, te wszystkie dodatkowe opłaty na wyjścia, kina, teatry, muzea itd itd
        składki na Dni Nauczyciela, początki, końce roku i inne okazje związane ze szkoła
        to są wydatki niemal obowiązkowe - nie liczę zielonych szkół i innych wyjazdów kilkudniowych płatnych, te jeszcze czasem można sobie odpuścić ale gdy często nawet dziecko z ubogiej rodziny jedzie, to ty masz swojego nie puścić na taki wyjazd?
        faktycznie, szkoła jest bezpłatna
        • lily-evans01 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 16.02.13, 08:38
          Attyia, płacę za wszystko, co wymieniłaś na tej liście.
          Plus ponad 900 zł czesnego i ok. 200 miesięcznie za obiady.
          Po przeliczeniu wszystkiego - jestem za tym "bezpłatnym" szkolnictwem, bo i tak 3/4 kosztów mi w przyszłym roku odejdą, gdy zrezygnuję z prywatnej.
          Na całą wyprawkę - rzeczy dobre, solidne, "markowe" - wydałam równowartość jednego czesnego (plecak, przybory, podręczniki do I kl. SP, kapcie na zmianę, strój na wf itp.).
          Za wycieczki, zielone szkoły, kino, w szkołach niepublicznych też się płaci.
          W mojej szkole niby się kupuje dzieciom bilety na przejazd komunikacją miejską - ostatnio szli łącznie 7 przystanków pieszo, na mrozie -8, bo ktoś chciał zaoszczędzić na biletach łącznie 44 zł, wliczając nauczycielki...
          Wobec tego wszystkiego, uważam, że szkoła publiczna jest NIEMAL bezpłatna wink.
          • attiya Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 16.02.13, 20:44
            no ba tongue_out
            a ja prawie jestem królową angielską tongue_out
            i z łezką w oku wspominam okres, gdy stare książki przekazywałam młodszemu rocznikowi a książki do następnej klasy przynosił nam starszy rocznik...
        • paskudek1 Re: nie ma obowiązku "przyzwoitych" szkół za 600 16.02.13, 08:46
          koszt podręczników do klasy 3 szkoły podstawowej oko 400 zeta, wydatek na RAZ w roku
          Rada Rodziców w zależności od szkoły, jak ktoś się daje dymać i płaci 50 zeta miesięcznie "bo to Warszawa" (taki argument usłyszałam ostatnio od siostry, siostrzenica w liceum sie uczy), ja płacę 50 zeta na rok i koniec. Klasowa składka wynosi mnie średnio 10 na miesiąc a i to niekoniecznie. Wyjazdy do kina i teatru są i owszem, ale tez nie co miesiąc. Strój na wf nie musi być z adidasa ani nike czy reeboka. Mozna kupić zwyczajne spodenki i zwyczajną koszulkę, dziecko NA PRAWDĘ nie musi posiadać do ciorania po sali gimnastycznej markowego ciucha. Plecak-tornister kupiłam pierwszakowi, teraz jest w klasie trzeciej, we wrześniu musze kupić jakiś nowy bo ten rzeczywiście kończy żywot. Ale wydałam wtedy prawie 200, liczone na 3 lata. Opłacało się.
          Szkola prywatna nie jest dziecku niezbędna do życia ani do zdobycia wykształcenia, nawet średnio inteligentne dziecko jest w stanie opanowac program w szkole publicznej. Więc przestańcie pier..lić.
          W tym roku dziecko poszło na dodatkowy angielski - 95 zeta miesięcznie w szkole językowej. Nie stać mnie na prywatne lekcje i mu ich nie kupię. Tak samo nie stać mnie na basen, jazdę konną itp. Więc konno nie jeździmy a na basen chodzimy incydentalnie. Dziecko ŻYJE i ma się dobrze.
          Kurcze zastanawia mnie co mają robić rodziny które na utrzymanie 4 osób mają 2000 zeta i ani grosza więcej? A czasem i mniej? Muszę zapytać koleżanki jak żyje, bo wg waszych kryteriów powinna już zdechnąć.
        • woman_in_love bzdurna argumentacja 16.02.13, 12:49
          * tornister/torba - kupujemy w ciuchlandzie za 5 PLN
          * zeszyty, przybory do pisania, kredki, piórniki - najtańsze w tesco,
          * mundurki - w bardzo wielu szkołach, ale tylko prywatnych
          * strój na wf, buty, kapcie - to grosze , bo to stara koszulka chińska + spodenki za 9 PLN + trampki za 30 PLN
          * ubezpieczenie - to jakieś grosze
          * komitet rodzicielski - nieobowiązk
          * dodatkowe opłaty na wyjścia, kina, teatry, muzea - to nie jest obowiązkowe i jak się jest biedotą to nie stać ludzi na takie rzeczy i zawsze pewna niewielka część klasy nie idzie tam
          * składki - nieobowiązkowe
          * zielonych szkół i innych wyjazdów kilkudniowych - nieobowiązkowe

          Reasumując. Alimenciarz powinien płacić % swojej pensji na alimenty. Jeśli złapałaś dobrze zarabiającego, to OK, masz szczęście i możesz realizować swoje aspiracje i ładować w dziecko nawet 10 000/miesięcznie. Jednakże, jeśli eksio jest cieciem i zarabia 1500/mies w ochronie (w Warszawie) to trudno oczekiwać, że będzie mógł wesprzeć twoje wysokie aspiracje co do dziecka oraz sfinansować twoje pomysły na jego wychowanie. Wtedy albo sama bierzesz się do roboty, albo spuszczasz z tonu, bo trudno oczekiwać, że wyciśniesz z niego 500 PLN/mies. i trudno też się dziwić, że każda próba podwyższenia tych alimentów będzie skutkowała miganiem się.
    • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 22:59
      W sumie u wielu to czysta wygoda. Ponarzekają, że muszą jeść suchy chleb, ale nie ruszą się żeby załatwić kasę, bo w sumie to im wygodniej z tym suchym chlebem i narzekaniem. Z narzekania mają zysk w postaci współczucia idiotek i wsparcia od niektórych mężczyzn.
      • patunki Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 19:10
        Jasne, Triss, kasa leży na ulicy, pracy jest w bród, tylko brać. Wystarczy się ruszyć. Od dwóch lat naprawdę BARDZO intensywnie szukam jakiejkolwiek dodatkowej pracy i to nie w Pcimiu Dolnym a w Warszawie. I nie mogę nic znaleźć. Nie każdy ma możliwość zarabiania dziesięciu tysięcy miesięcznie, uwierz.
    • kropkacom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:15
      Wychodzi na to, ze miałam rację. Jedna ze stron bierze prawie zawsze rozwód ze swoim dzieckiem/dziećmi. Wyjście widzę w daniu wyboru: albo w odbiera się jednej ze stron jakichkolwiek prawa do dziecka po rozwodzie, albo wdraża się opiekę naprzemienną.
      • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:24
        A wiesz Kropko co jest przekomiczne? To, że panie, które rezygnują z egzekwowania od ojców dzieci jakiegoś sensownego wkładu finansowego, wychowują panienki z dwiema lewymi rękami do roboty i synów, którzy lekceważą łożenie na rodzinę bo są stworzeni do wyższych celów.
        • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 07:44
          Ja muszę się tu wtrącić bo ja byłam taką panią. I absolutnie nie zgadzam się z generalizowaniem. Sytuacje sa tak różne i jest ich tak wiele, że nie można wszystkich podciągać pod jedną teorię. O moich dzieciach można powiedziec wiele ale na pewno nie to, że mają lewe ręce
        • aneta-skarpeta Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 07:56
          nieprawda w wielu przypadkach jest inaczej

          ale może dzieki temu, że tak myslisz, poczujesz sie lepiej
          • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:29
            kurde aneta, podpięłaś pode mnie-i jeśli to do mnie to nijak nie rozumiem wink
            • owianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 09:25
              Ależ Aneta podpięła się pod triss.
              • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 09:28
                spójrz na drzewko wink
                • aneta-skarpeta Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 09:40
                  no patrze
                  odpowiedzialam na post triss i jestem drugą równoległą odpowiedzią, po Tobiesmile
                  • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:05
                    aha wink
        • echtom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 09:19
          > panie, które rezygnują z egzekwowania od ojców dzieci jakiegoś sensownego wkładu finansowego, wychowują panienki z dwiema lewymi rękami do roboty

          Zafrapowałaś mnie - jak tłumaczysz ten mechanizm?
          • stacie_o Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 19:35
            Ja nie triss, ale wytłumaczę. Matka pokazuje, że cokolwiek się nie stanie, to ona zarobi, załatwi, zorganizuje w zamian za tatusia. Dziecko powiela ten wzorzec, wiedząc że przecież mama zawsze zarobi, załatwi, zorganizuje....
        • nabakier Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 08:58
          A skąd taki odczapny wniosek? Równie dobrze można powiedzieć, ze pazerne, roszczeniowe i konfliktowe matki wychowują pazerne, roszczeniowe i konfliktowe potomstwo.
    • gadkaszmadka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:25
      Biora się stąd, ze - jak wykazano w jakims badaniu (musiałabym grzebac za źródłem), mężczyźni negocjacje porównują do meczu, a kobiety - do wizyty u dentysty. Trudno, żeby w takim układzie ugrywały tyle, ile powinny, a panowie biorą minimalne wymagania za dobrą monetę i traktuja jak standard.
      • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:27
        Dziękuję za wskazówkę.wink
        • konwalka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 15.02.13, 23:36
          ja w sumie odpuscilam
          ale to byl wybor mniejszego zla
          przez pare lat wpl otrzymywalam 250 zl z fa, potem kiedy wyemigrowalam to juz nie

          zasadzone alimenty byly gdzie tam sobie w nieokreslonej przestrzeni
          po 12 latach komornik wyegzekwowal chyba z 80 zl miesiecznie (tyle przyszlo )

          egzekucja komornicza przez cale lata byla bezskuteczna

          sa i takie sytuacje
          • pulcino3 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 00:12
            Ja chyba też zaliczam się do tych idiotek
            moim wyrokiem alimentacyjnym mogę sobie tyłek wypucować- tyle ma wartości.
            Egzekucja bezskuteczna. Dług rośnie i co z tego, mój ex ma to gdzieś. Kontakt z dzieckiem wielkie zero.
            Z Fa nic nie dostaję bo o jakieś smieszne ochłapy przekraczam.

            Ja nie unosze sie honorem, ja sie poddałam z bezsilności. Nie mam siły dalej walczyć, bo nie widzę kszty efektu.

            Tobie Triss kibicuje i życzę jak najlepiej.
      • virtual_moth Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 01:17
        gadkaszmadka napisał(a):

        > mężczyźni negocjacje porównują do meczu, a kobiety - do wizyty u dentysty.

        Inaczej. Mężczyzni porównują grozby kobiet do brzęczenia upiedliwej muchy, kobiety w spawach o alimenty/rozwód robią doktorat z prawa. Jak myslisz, kto wygrywa, kto się najbardziej piekli i kto najbardziej narzeka na sądy?
        Mój eks tak samo jak exowy Triss cos tam brzęczał, nie zgaadzał się, proponował 100 zł alimentów, groził czyms tam i buchał testosteronem. Ostatecznie ma odebraną władzę nad dzieckiem, wyrok w zawieszeniu z 209 kk i alimenty 700 zł, mimo ze biedaczek trwale bezrobotny i teleadresowo nieuchwytny. No i płaci, bo boi sie bardzo więzienia. Wszystko bez adwokata.
        Na miejscu exa Triss dołozyłabym dobrowolnie z 200 zł do tych 900 zł, ab tylko nie szła do sądu. Ale to facet, nie ma zielonego pojęcia w czym rzecz.
    • yuka12 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 00:37
      To sa takie typy, ktore maja wbite gleboko, ze za wszystko jest odpowiedzialna (lub winna) KOBIETA. Takiego typa spotykam regularnie w rodzinie, z podobnymi pogladami walcze u mojego meza (choc poza tym jest o.k.) i mysle, ze wystepuje u duzej czesci meskiej populacji. Jezeli do tego dojdzie zyciowa pie...watosc (te studia sa zupelnie nie dla mnie, moj szef to cymbal, ta praca nie jest opowiednia/jest za ciezka/ za skomplikowana, tego nie jestem w stanie zrobic) i egocentryzm (dzisiaj nie pojde do pracy, bo mam katar i zle sie czuje, jutro tez nie, wy sobie jakos poradzicie z tym zleceniem) zwlaszcza w rodzinie (nie pojde na spacer z synem, bo musze sprawdzic wyniki meczu) plus brak samokrytyki i poczucia rzeczywistosci, mamy bylego meza TRISS.
      Po prostu wynik chowania chlopcow na panow tego swiata bez nauki odpowiedzialnosci za ten swiat (i wlasne dzieci). I mamy pierdoly, tchorze i buraki z dodatkiem wrodzonej glupoty, choc czasem takze po prostu nieszczesliwe misie (bo zycie tez niezle dokopuje).
    • virtual_moth Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 01:01
      Gdzis ty sie uchowała? 5 lat na osiedlu zamknietm to chyba za mało na tak niski kontakt z rzeczywistością? Pewnie emigrantka, jak 90% ematek. Zazdroszczę braku kontaktu z polską rzeczywistoscią i polskimi maczosamismile
    • zebra12 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 07:13
      Sądy są winne. Skoro sąd podnosi alimenty o 50 zł!!!, bo biedny tatuś nie pracuje, to człowiekowi ręce opadają. Zwłaszcza, gdy taki tatuś nigdy nie pracował...
    • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 07:41
      Sędzina zasądziła mojemu rocznemu dzieck 150 zł- chwaląc przy okazji umięśnienie eksa
      Po dwóch latach gdy okazalo się, że dziecko jest niepelnosprawne-sąd podniósł alimenty do 200zł. Bo tatuś nie pracował. Tata nie płacił, po jakimś czasie płacił komornik.
      I byłam tą idiotką, która miała w doopie walkę o większą kasę. Bo dziecko nigdy nie jadło suchego chleba, bo zarywałam noce byle tylko dorobić, bo nie chciałam pieniędzy od kogoś kto miał gdzies swoje dziecko od lat i chętnie zrzekł się praw rodzicielskich w sądzie byle tylko mieć pewność, że wycofam od komornika egzekucję alimentów.
      • przeciwcialo Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:24
        O matko, faktycznie przykre.
        • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:31
          No przykre. Sędzina pochwaliła eks, że zrzekł się praw dla dobra dziecka (moja corka miała wtedy mówiąc kolokwialnie nowego tatę, który planował ją adopotowac po wyjasnieniu sytuacji prawnej-co zresztą uczynił). Eks na drugi dzień po sprawie wydzwaniał czy już wycofałam alimenty od komornika. A ja do dzisiaj mimo że mineło kilka lat czuje w sercu żal, że ojciec jakby nie było tak łatwo i bez problemu zrzekł się wszystkiego co go lączyło z dzieckiem...Kurde, mogł zawalczyć.. sad
          • przeciwcialo Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:41
            ja wiem że to prywatne pytanie ale czy wczesniej cokolwiek sugerowało że ex mąż może się tak zachowac?
            Dobrze że wszystko się poukładało.
            • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:54
              i tak i nie
              Nasz związek to przypadek, krótka znajomość, zauroczenie, szybki seks i ciąża. Konsekwencją wychowania w domu rodzinnym ślub (gdyby glupota umiała furwać to latałabym wtedy na wysokości lamperii tongue_out)-a potem konsekwencje tego ruchu-czyli rozwód w 11 m-cy po ślubie. Już w czasie małżeństwa robił mniejsze lub większe numery, po rozstaniu nie wykazywał zainteresowania dzieckiem. Widział je raz-gdy miało 2,5 roku, było po operacji, z zawiniętymi nogami. Co nie przeszkadzało mu na sprawie o podwyższenie alimentów wykrzyczec mi na korytarzu, że specjalnie nogi zabandażowałam, żeby kasę od niego wyrwać tongue_out Potem znowu nie widział dziecka-nasz kontakt odnowił się chyba jak córka miała 6 lat i wzięliśmy się za porządkowanie formalne naszej sytuacji prawnej. Eks po otrzymaniu pozwu o odebranie praw rodzicielskich zadzwonił i zaproponował układ, że on zrzecze sie dobrowolnie praw i nie zrobi syfu w sądzie a ja wycofam alimenty. Mi i tak było to obojętne ponieważ mój Mąż mial adoptowac córkę po uprawomocnieniu wyroku a to likwidowałoby i tak obowiązek alimentacyjny. Wiesz, biedny misio tłumaczyl mi, że ma nowe dziecko i ono kosztuje, bo cyt "wiesz, wyjazdy nad morze, wyjście do wesołego miasteczka itp" tongue_out taki kochany tata
              BTW-prawdopodobnie rozstal się z mamą syna i ona wychowuje go sama...
              • przeciwcialo Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:58
                Tym bardziej ciesze się że poukładało ci się tak fajnie mimo kłopotów.
                • guderianka Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 09:19
                  trzeba zejść w dolinę by móc wejść na szczyt wink
                  dziękuję za dobre slowo smile
      • echtom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 09:17
        Ja w ogóle się nie sądziłam o alimenty, tylko zawsze jakoś z eksem dogadywałam. Podobnie jak ja ma dość niestabilne dochody - w lepszych okresach dawał mi przyzwoitą kasę, w gorszych symboliczne "parę stówek", ale za to opłacił czasem młodym jakiś wyjazd czy zajęcia dodatkowe. W sumie wkładam w dzieci znacznie więcej pracy i zaangażowania niż on, ale tego nie wyliczam, bo w imię wymuszonej równości świadczeń nie chciałoby mi się ciągać po sądach.
    • super-mikunia Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:14
      A skąd się biorę kobiety, które spychają rolę ojca do dawcy nasienia i dawcy pieniędzy na jego utrzymanie.
    • nabakier Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:18
      Tu są dwie sprawy:
      1. sprawa Triss;
      2. sprawa alimentów w ogóle (poza jej przypadkiem).

      ad.1We sprawie Triss mnie urzekła odporność pana ojca na argumentację. A że
      nie lubię takich przypadków, ergo: lubię ich douczyć. zatem rolą sądu byłoby douczyć, że argumenty drugich osób należy traktować poważnie.

      ad 2. ale tak w ogóle to ja jednak uważam, że rodzice, którzy się tułają w tej sprawie (kontaktów z dziećmi, relacji między sobą) stanowią w moich oczach niezłą patologię. Mają bowiem rację ci, którzy wskazują w poprzednim wątku, że takie oddawanie się do sądu (jako pokłosie nieumiejętności rozmowy i rozwiązywania konfliktów) przełoży się na sytuacje dziecka. Wrogość rodziców wobec siebie ZAWSZE uderza w dziecko.

      I tego ostatniego Triss nie rozumie.Pisze bowiem, że matki, które nie oddają ojców do sadu, unikają konfrontacji, ale sama w konfrontacjach nie zachowuje się fair. Ba. osoby które nie unikają konfrontacji, są przez nią petowane (tak, Triss, załatwiam prywatę w tym miejscu). Myślę, więc, że eks Triss i ona są siebie warci, tyle że każde co innego ma za uszami. Eks Triss bezmyślność, ona- pewien rodzaj władczości i przemocowości.

      I teraz clou.
      Żyjemy w takich czasach, kiedy opieka wspólna (nie-naprzemienna) jest jak najbardziej możliwa, ba- należy do standardów kultury. Wyliczanie na pieniądze opieki, miłości itd jest poniżej poziomu, bo ZAWSZE odbije się na dziecku. Tutaj oczywiście, nasze kochane sądy mają na sumieniu tysiące rodzin, bo do niedawna nie nie orzekały takiej opieki, wpychając te rodziny w sytuacje konfrontacji. Wystarczy wtedu jedno niedogadanie się rodziców między sobą, by poszła fala retorsji, mściwości, "a ja ci pokażę", "a ja ci w takim razie nie zapłacę na ten angielski dla niego".
      Kim trzeba być, by tego nie rozumieć?

      Piszę to ja, która taki model opieki wspólnej skutecznie stosuje. Musiałabym naprawdę (przede wszystkim we własnych oczach) nisko upaść, by oddawać ojca dziecka do sadu o jakieś 200-300 zł. Jesteśmy po to ludźmi, by się dogadywać nawet jak to jest psychologicznie trudne. Jeżeli nie dogadamy się w sprawie forsy, to w poważniejszych kwestiach nie dogadamy się na pewno. Trzeba wiedzieć, o co warto walczyć, nawet jak się walkę lubi. w sprawie dziecka- nikt jeszcze takiej walki nie wygrał, bo zawsze płacącym jest dziecko.

      • nabakier Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:21
        W sprawie (nie-we sprawie)...literówka.
      • jak.z.nut Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 16:38
        Tyle że świat nie składa się z samych mądrych, sprawiedliwych i odpowiedzialnych ludzi.
        Jeśli po drugiej stronie jest beton, to chyba naturalne że trzeba "kuć".
        Jedni się dogadują a inni idą do sądu i jesli tatuś nie czuje że przez ileś lat dziecko podrosło, ma inne potrzeby, a przy tym unika współodpowiedzialności za dziecko ( wakacje, choroby) to frajerstwem jest mu odpuszczać bo zrezygnuje z kilku godzin w miesiącu w jakich widuje dziecko...
      • notoczo Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 00:13
        nabakier to ze Tobie cos sie wydaje nie znaczy ze tak jest w istocie.. ja na ten przyklad nie moge sie dogadac z eksem nawet w sprawie zmiany o 1h pory rozpoczecia jego wizyt. JEDNA godzina a facet robi tyle halasu jakym mu conajmniej reke ucinala. Wyskakuje ze mu utrudniam kontakty ze ,wobec twojej zlej woli...' to on mi zrobi na zlosc itp itd. ie dostrzega ze dziecko ma wtedy jakies tam zajecia i ich koniec przypada na godzine pozniejsza anizeli ma je odebrac w piatek tatus. Nie wazne ze dziecko chce w tych zajeciach brac udzial. Nie wazne. Bo przeciez to ja wymyslam i mu robie na zlosc uncertain a wszystko po 5 latach od rozwodu.
        Zrozum sa typy z ktorymi sie niedogadasz, niezrownowazeni psychicznie, emocjonalnie na poziomie zerowym walczacy nie O dobro dziecka a PRZECIW matce. Zawsze i wszedzie. I bycie kobieta z klasa i na poziomie rozbija sie wtedy o mur chamowatosci i idiotyzmu do kwadratu. Taki lajf.
        • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 03:19
          notoczo napisała:
          > Zrozum sa typy z ktorymi sie niedogadasz, niezrownowazeni psychicznie, emocjona
          > lnie na poziomie zerowym walczacy nie O dobro dziecka a PRZECIW matce. Zawsze i
          > wszedzie. I bycie kobieta z klasa i na poziomie rozbija sie wtedy o mur chamow
          > atosci i idiotyzmu do kwadratu. Taki lajf.

          Facet jest głupi i tyle. Ale tak samo zachowujących się matek są tabuny nawet na forach, to nie jest męska dziedzina, kobiety są w tym dużo bardziej wyrachowane.
        • echtom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 10:15
          > walczacy nie O dobro dziecka a PRZECIW matce.

          To prawda, czasem przybiera to wręcz drastyczne formy. I wtedy z dwojga złego lepszy jest ojciec olewający.
    • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 08:40
      powerextension napisała:
      > żałujące paru stówek na swoje dziecko?
      Rozumiem, że chcesz obniżenia alimentów? Bo tylko parę stówek? wink

      > 600zeta dobra kwota - buhahaha. No błagam, toż to połowa czesnego za przyzwoitą
      > szkołę, a gdzie reszta? Ubrania, buty, jedzenie, wyjazdy, sport, rozrywki, kie
      > szonkowe, kultura.
      Nie ma obowiązku szkoły prywatnej. A jeśli rodzice oboje chcą wysłać dziecko choćby i do Hongkongu, to mi nic do tego.


      > Inny temat to idiotki, które nie wymagają od swoich partnerów i ex dostatecznyc
      > h kwot na dziecko.
      To jest jakiś wybór, nie wiesz jaki i z czym się wiąże. Warto jest to uszanować i nie nazywać ich idiotkami, bo to tylko o Tobie świadczy.

      Dla mnie takie twoje miauczenie świadczy tylko o twoim nieprzystosowaniu do życia na Ziemi. Kobiety, które nie radzą sobie z normalnymi pieniędzmi, dla mnie są matkami specjalne troski. Ja sobie radzę za dużo mniejsze pieniądze i nie miauczę. Wolałbym odłożyć dziecku na mieszkanie, niż płacić za głupoty, które dziecku nie są konieczne i zrobią z niego następną kalekę, która się poradzi sobie za normalne pieniądze, tylko będzie chodzić po forach i jęczeć, że ktoś mu nie dołożył.

      Dla matek, które się dogadują i potrafią się rządzić pieniędzmi pełen szacunek!
      • kawka74 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 09:13
        > Dla mnie takie twoje miauczenie świadczy tylko o twoim nieprzystosowaniu do życ
        > ia na Ziemi. Kobiety, które nie radzą sobie z normalnymi pieniędzmi, dla mnie s
        > ą matkami specjalne troski. Ja sobie radzę za dużo mniejsze pieniądze i nie mi
        > auczę. Wolałbym odłożyć dziecku na mieszkanie, niż płacić za głupoty, które dzi
        > ecku nie są konieczne i zrobią z niego następną kalekę, która się poradzi sobie
        > za normalne pieniądze, tylko będzie chodzić po forach i jęczeć, że ktoś mu nie
        > dołożył.
        >
        > Dla matek, które się dogadują i potrafią się rządzić pieniędzmi pełen szacunek

        Podziwiam, naprawdę podziwiam wysiłek, jaki wkładasz w dorobienie ideologii do męskiego nieudacznictwa, lenistwa i migania się od obowiązków.
        Ja się nie dziwię, że jesteś sam, ja się dziwię, że miałeś jakąkolwiek partnerkę.
        • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 10:19
          kawka74 napisała:
          > Podziwiam, naprawdę podziwiam wysiłek, jaki wkładasz w dorobienie ideologii do
          > męskiego nieudacznictwa, lenistwa i migania się od obowiązków.
          > Ja się nie dziwię, że jesteś sam, ja się dziwię, że miałeś jakąkolwiek partnerkę.

          Podziwiaj! Może z czasem się czegoś ode mnie nauczysz. smile
          Żyje się za tyle, ile jest. Tak samo jest z kosztami, takie są koszty, jakie są możliwości.
          Mnie z powodu rozwodu spadły dochody kilkakrotnie, nie dałem sobie rady, psychika siadła, straciłem wszystko, ale płacę systematycznie alimenty i jakoś żyję, daję sobie radę, chociaż nie odkładam, jak to robiłem wcześniej. Dałem sobie radę, bo byłem przygotowany do życia w biedzie. Nie chodzę po forach i nie piszę, że należą mi się od kogoś jakieś pieniądze, tłumaczę jedynie, jak ludzie naprawdę żyją. Z budżetu nic nie dostałem, chociaż byłem dłuższy czas na bezrobociu, prędzej byłem skubany przez cwaniaczków, takie są koszty szukania pracy.
          Większość osób z 6 miliardów ludzi żyje za takie pieniądze, jakie mam teraz, więc nie czuję się wyjątkowo. Nie chciałbym być z kobietą, która nie radzi sobie z utrzymaniem dziecka w wieku szkolny za 1200 zł albo trochę więcej. Świadczy to o nieporadności życiowej.
          Tak myślę, że Polki ogólnie podupadły, młodym facetom radzę szukać żon z Wietnamu, Finlandii, Japonii czy Ukrainy i w wielu innym krajach, ale nie tutaj.

          > Ja się nie dziwię, że jesteś sam, ja się dziwię,
          > że miałeś jakąkolwiek partnerkę.
          Zdziwiłabyś się, jak twoje wyobrażenie różni się od rzeczywistości. big_grin
      • krejzimama Jaka nauka z tego wątku? 16.02.13, 09:34
        Prawdziwa, dumna, doskonała ematka w życiu ne da swojemu kotu Whiskasa.
        Whiskas jest dla plebsu ez bidetu, które nie posyła 3 latka na kurs garncarstwa.
        • lily-evans01 Re: Jaka nauka z tego wątku? 16.02.13, 10:57
          LOL smile
    • beverly1985 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 09:45
      Nie czytałam wątki i nie wiem, na jakim poziomie zyje Triss i ojciec jej dziecka. Jeżeli ojciec dziecka jeżdzi na wakacje na kanary kilka razy w roku, gra w tenisa i co rok zmienia samochód na nowy- tak to 600 zł to mało i niech wystepuje koniecznie o podwyższenie.

      Natomiast wtciąganie ogólnych wnioskow, ze alimenty w kwocie 600 zł to wrecz drobne dla przecietnej rodziny w Polsce- to dopiero belkot. Jeżeli oboje rodzice pracują to facet daje 600 zl i kobitka niech dorzuci 400 zl- to 1000 zł na dziecko, naprawdę tak mało?

      Mozna na dziecko wydac i 10 tys. miesięcznie, jak forumka tutaj, ale nie idźmy w skrajności.
      • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 10:07
        beverly1985 napisała:

        > Nie czytałam wątki i nie wiem, na jakim poziomie zyje Triss i ojciec jej dzieck
        > a. Jeżeli ojciec dziecka jeżdzi na wakacje na kanary kilka razy w roku, gra w t
        > enisa i co rok zmienia samochód na nowy- tak to 600 zł to mało i niech wystepuj
        > e koniecznie o podwyższenie.
        Też tak uważam.

        > Natomiast wtciąganie ogólnych wnioskow, ze alimenty w kwocie 600 zł to wrecz dr
        > obne dla przecietnej rodziny w Polsce- to dopiero belkot. Jeżeli oboje rodzice
        > pracują to facet daje 600 zl i kobitka niech dorzuci 400 zl- to 1000 zł na dzie
        > cko, naprawdę tak mało?
        Święta racja, ale niektóre osoby mają zabetonowane mózgi na te fakty i się nie przekona, bo są jak dzieci, które mówią "ale ja chcę!".
        • iwles Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 10:40

          Może warto byloby uświadomić sobie, że koszty utrzymania dziecka, to nie tylko nowe ciuchy i nowy plecak. To przede wszystkim koszty mieszkania: czyli czynsz, energia, gaz, woda, tv, telefon, internet, a nawet utrzymanie samochodu, którym matka dowozi dziecko do szkoly, na zajęcia itp. Niech te koszty minimalnie wynoszą miesięcznie 1600 zl, podzielić na pół i jeszcz raz na pół to tatuś powinien tylko na te wydatki płacić 400 zł.
          Zostaje więc 200 zł (+ drugie 200 zl ze strony matki, jesli juz mowimy o równym podziale ), co daje 400 zł. na miesiąc dla dziecka na:
          - jedzenie
          - ubranie
          - wydatki szkolne
          - rozrywkę
          - itd...

          Po podzieleniu na 30 dni, wychodzi średnio 13 zł/dziennie, z czego tatuś daje połowę, czyli 6,50 zł.
          • czar_bajry Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 10:57
            Stąd iż większość panów jest święcie przekonana iż ta kasa idzie na potrzeby byłej partnerki i cholera ich bierze, że za ich krwawicę pani sobie kupuje.... wacikitongue_out
            Ten typ nie jest w stanie zrozumieć iż kasa potrzebna na wydatki związane z dzieckiem.
            • hugo43 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:08
              kiedys tak z ciekawosci policzylismy ile kosztuje utrzymanie naszego czterolatka.samo przedszkole to 800pln(w panstwowym nie przyjeli-brak miejsc),1/3 kosztow utrzymania mieszakania(czynsz i oplaty za prad i gaz) to min 200 pln,porzadne buty na rok to jakies 50pln/mies.a gdzie jedzenie,ubrania,wakacje,zabawki,rozrywki itd. jak ktos mowi,ze 600pln alimentow na dziecko w wieku przedszkolnym czy szkolnym to jest ok,to mnie pusty smiech ogarnia.i w ogole facet,ktory zaluje na wlasne dziecko ,to jest totalna porazka.
              • nabakier Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:15
                > 1/3 kosztow
                > utrzymania mieszakania(czynsz i oplaty za prad i gaz)
                A jakbyś mieszkała w 100-pokojowej willi to tez byś liczyła na dziecko 1/3 jej utrzymania? No bez jaj.
                • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:21
                  nabakier napisała:

                  > > 1/3 kosztow
                  > > utrzymania mieszakania(czynsz i oplaty za prad i gaz)
                  > A jakbyś mieszkała w 100-pokojowej willi to tez byś liczyła na dziecko 1/3 jej
                  > utrzymania? No bez jaj.

                  Jak w misiu. wink Po to się robi duże koszty, żeby więcej na tym zarobić albo kogoś pogrążyć.
                  Karą za wielkie mieszkanie powinno być samodzielne sprzątanie całości.
                • iwles Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:24

                  no ale w alimentach na dziecko chodzi głowie o to, aby standard życia dziecka po rozwodzie rodzicow, nie zmniejszył się, więc jesli do tej pory stać było oboje rodziców na utrzymanie 100 pokojowej willi, to w imię czego standard dziecka mialby sie obniżyć ? smile
                  • baltycki Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:28
                    iwles napisała:

                    > no ale w alimentach na dziecko chodzi głowie o to, aby standard życia dziecka p
                    > o rozwodzie rodzicow, nie zmniejszył się, więc jesli do tej pory stać było oboje
                    > rodziców na utrzymanie 100 pokojowej willi,

                    Bo od tej pory musi byc stac na 2 mieszkania?
                    • iwles Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:39

                      No bez przesady, w utrzymaniu tego pierwszego mieszkania partycypuje, przy najgorszym ukladzie, w 1/4.
                      I mowimy o polskich realiach, ta willa i 100 pokoi to standard nie jest, raczej mieszkanie w bloku, ok. 3 pokojowe.
                      • baltycki Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:18
                        iwles napisała:

                        >
                        > No bez przesady, w utrzymaniu tego pierwszego mieszkania partycypuje, przy najg
                        > orszym ukladzie, w 1/4.
                        > I mowimy o polskich realiach, ta willa i 100 pokoi to standard nie jest, raczej
                        > mieszkanie w bloku, ok. 3 pokojowe.

                        Pominmy te niepowazna wille.
                        O ile kiedys 2 pensje rodzicow wystaczaly na jedno mieszkanie, jeden telewizor, jeden komplet mebli, jedna pralka, itd, itd, to po rozwodzie musza wystarczyc na wszystko x 2 (za wyjatkiem sprzetow sluzacych dziecku), wiec oczywiste, ze standard obnizy sie (teoretycznie) wszystkim.

                        Koszty "mieszkaniowe".
                        Zalozmy, ze dziecko przeprowadza sie do mnie, musialbym zamienic moje 2-pokojowe mieszkanie na 3-pokojowe oraz wyposazyc pokoj dziecka i o ten wydatek (czynsz za dodatkowy pokoj, jego remonty, wyposazenie) dziecko zwiekszyloby moje koszty stale.
                        Z dzieckiem czy bez, mialbym w mieszkaniu kuchnie, lazienke, przedpokoj, balkon, net, TV, telefon, wiec nie rozumiem, dlaczego matka dziecka mialaby partycypowac w tych kosztach.
                        Pisze wylacznie o kosztach stalych.
                        • iwles Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:37

                          Ale niestety, takie są koszty rozwodu a wynik jest ten sam: ilość pieniędzy tylko dla siebie (czy to matka czy ojciec) zmniejsza się, bez względu na to, z kim mieszka dziecko.
                          Jeżeli jedna ze stron uważa, że za malo zostaje mu pieniędzy tylko dla siebie, zawsze może postarac się dorobic, tylko że ... rodzicowi, przy którym dziecko zostaje, drastycznie zmniejsza się także czas, jaki może spędzić bez dziecka, albo musi zatrudnić opiekunkę, a to dodatkowe koszty. Łatwiej więc o dodatkowy zarobek chyba jest stronie, z ktorą dziecko nie mieszka, prawda ?
                          • nabakier Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:44
                            Ta willa to był przykład na absurdalność takiego myślenia.

                            I dlatego powinna być opieka wspólna.
                  • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:36
                    iwles napisała:
                    > no ale w alimentach na dziecko chodzi głowie o to, aby standard życia dziecka p
                    > o rozwodzie rodzicow, nie zmniejszył się, więc jesli do tej pory stać było oboj
                    > e rodziców na utrzymanie 100 pokojowej willi, to w imię czego standard dziecka
                    > mialby sie obniżyć ? smile

                    Sama wiesz, że to nie jest możliwe. Poziom życia musi się zmniejszyć, bo trzeba utrzymywać dwa domy (czyli dwie 100 pokojowe wille!), zamiast jednego, gotować dwa obiady, dwa razy płacić za transport itd. Ktoś napisał kiedyś jakąś głupotę, a potem wielu powtarza. smile
                  • przeciwcialo Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:46
                    Mam wrażenie że po rozwodzie robi się wszystko aby standard życia dziecko uległo znacznemu podniesieniu, nagle się okazuje że ono musi mieć to, tamto i jeszcze to podczas gdy w czasie trwania rodziców małżeństwa nawet nie miałoby szans pomarzyć o tych musthevachwink
                    To szczególnie po przeczytaniu paru wątków na ematce.
                    • kropkacom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:05
                      Może się mylę, ale tam gdzie była bida aż piszczy są alimenty duuużo mniejsze niż te 600 złotych. Tam gdzie nie było prywatnej szkoły nie będzie jej w kosztach. Może więc nie fantazjujmy...
                    • olena.s Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 09:25
                      Być może, ale to jest również efekt niedowładu systemu.
                      Jeżeli rodzic, z którym dziecko zostaje miałby pewność, że w momencie wzrostu kosztów z wiekiem dziecka sąd zasądzi podwyżkę, a komornik w razie czego sprawnie ją odzyska, to nie musiałby (taki rodzic) walczyć o żadne 'górki' w alimentach. To raz.
                      A dwa - na codzień, póki jest wspólnota majątkowa zaspokajamy potrzeby wszystkich i nie rozliczamy ile kosztuje nas Jaś, ile pani Nowakowa, a ile pan Nowak. I jak się to liczy przy okazji rozwodu, to jedna strona nie tylko nie może, ale nie chce uwierzyć, ile faktycznie na tego Jasia wydajemy co miesiąc. Tak normalnie, bez kombinowania.
                      • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 09:39
                        olena.s napisała:
                        > Jeżeli rodzic, z którym dziecko zostaje miałby pewność, że w momencie wzrostu k
                        > osztów z wiekiem dziecka(...)
                        Ktoś ładnie napisał, że najdroższe jest utrzymanie małych dzieci, a potem koszty tylko rosną. To jest ten paradoks, który zupełnie nie przeszkadza w logicznym dowodzeniu swoich racji. smile

                        A co do pewności, że będzie więcej pieniędzy, to takiej nie ma i być nie może. Nie ma pewności, że będziemy mieli jakąkolwiek pracę albo że nie będzie następnej wojny światowej za 10 lat. Mamy jedynie pewność, że wszyscy umrzemy. wink
                  • nabakier Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:00
                    A co z różnicą standardów życia rodziców? Kiedy matka generuje koszty przez wysoki standard, a ojciec ma niski standard. Do czyjego standardu powinno dorównywać dziecko?
                    Nigdzie nie ma zapisu, że po rozwodzie standard życia dziecka nie może obniżyć.
                    • iwles Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:08

                      co najmniej do standardu sprzed rozwodu.
                      • iwles Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:09

                        a i dodam jeszcze że sąd bierze pod uwagę nie tylko chcenie matki, ale i możliwosci ojca.
                      • nabakier Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:41
                        Nie ma takiego obowiązku, Iwles. Masz tylko obowiązek zapewnić standard minimalny, inaczej wchodzą odpowiednie instytucje.
                • czar_bajry Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 17:19
                  nabakier napisała:

                  > > 1/3 kosztow
                  > > utrzymania mieszakania(czynsz i oplaty za prad i gaz)
                  > A jakbyś mieszkała w 100-pokojowej willi to tez byś liczyła na dziecko 1/3 jej
                  > utrzymania? No bez jaj.

                  Ona nie metraż liczyła tylko ilość osób zamieszkałych - naprawdę tego nie pojęłaś?
                  • nabakier Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 08:54
                    A od kiedy czynsz nie jest liczony od metrażu? Nie pojęłaś jeszcze zasad liczenia czynszu? (odpowiadam w Twojej poetyce)
              • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:33
                hugo43 napisała:

                > kiedys tak z ciekawosci policzylismy ile kosztuje utrzymanie naszego czterolatk
                > a.samo przedszkole to 800pln(w panstwowym nie przyjeli-brak miejsc),1/3 kosztow
                > utrzymania mieszakania(czynsz i oplaty za prad i gaz) to min 200 pln,porzadne
                > buty na rok to jakies 50pln/mies.a gdzie jedzenie,ubrania,wakacje,zabawki,rozry
                > wki itd. jak ktos mowi,ze 600pln alimentow na dziecko w wieku przedszkolnym czy
                > szkolnym to jest ok,to mnie pusty smiech ogarnia.i w ogole facet,ktory zaluje
                > na wlasne dziecko ,to jest totalna porazka.

                Ludzie mają dwie pensje po 1400 zł i mają dwójkę dzieci, jakoś funkcjonują, chociaż według Ciebie, powinni umrzeć. wink Większość z 6 miliardów osób na świecie tak ma labo gorzej.

                Gdyby Ci się chciało, to byś wyczytał, że ja też pisałem o przedszkolu dla małego dziecka i napisałem, że w tym wieku koszty są wyższe. Zaraz ktoś na mnie naskoczył, że potem to są dopiero koszty, bo dziecko się przebiera i przebiera, a gdy napisałem że studenci żyją za 1300-1500 zł, to nie wierzyli. smile Tak jest, rozmawiam ze studentami. Jak dostaną stypendium, to jest ich dodatkowy zysk, jeśli mnie, to dorabiają i żyją z tego, co mają. Ja połowę z tego i nie uważam, że mam źle.

                A co do przedszkola, to bardzo różnie się płaci. Ja płaciłem coś około 140 zł miesięcznie, ale mieszkałem w mniejszej miejscowości i o 15:30 trzeba było dziecko odebrać. Zresztą słusznie, bo dziecko nie powinno mieszkać w przedszkolu. Starałem się odbierać wcześniej, ale nie zawsze dziecko chciało, więc szedłem czasami drugi raz, gdy miało ciekawe zajęcia i chciało zostać.
                Znam również rodziców, którzy pracują na przemian, dzieci oddają ma krótko, a przeważnie sami się nimi zajmują.

                A facet nie żałuje, tylko może nie mieć. Również pisałem, że separowanie ojca od dzieci nie jest dobre dla wszystkich. Rodzic, który funkcjonuje w normalnym środowisku, zna potrzeby dziecka i chętnie zamiast chodzić spać i odpoczywać, weźmie dodatkową pracę.
                Tak wiec alimenciary same sobie robią krzywdę.
              • beverly1985 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:16
                > kiedys tak z ciekawosci policzylismy ile kosztuje utrzymanie naszego czterolatk
                > a.samo przedszkole to 800pln(w panstwowym nie przyjeli-brak miejsc),

                Naprawde myslisz, ze przecietna rodzina w Polsce posyla dziecko do prywatnego przedszkola? Wiele dzieci siedzi w domu z dziadkami, wiele chodzi do przedszkoli panstwowych.

                Rozumiem, ze ty posylasz do prywatnego (tez posylałam) i placisz za to 800 zł- wnioskuje jednak, ze żyjesz na poziomie wyższym niż ta srednia rodzina, gdzie 2 osoby pracuja i kazda dostaje 2 tys. (albo i mniej).

                Przeciętny dochód rozporzadzalny na osobe w Polsce to nieco ponad 1000 zł- jesli ktoś chce wyciagac wnioski ogólne to niech trzyma sie tej średniej jako punktu wyjścia. I teraz ci, którym zyje sie lepiej jak tobie) wydaja na dziecko więcej (a więc i alimenty więskze). Ci, którym żyje się gorzej- dostana i alimenty mniejsze.

                • hugo43 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 14:20
                  temat alimentow i rozwodow zaczal mnie interesowac,odkad moja przyjaciolka jest w separacji.wkrotce sprawa rozwodowa i jej ex daje obecnie na dziecko 400pln w warszawie.sam sobie standartu raczej nie obnizyl,najwazniejsze to codzien zawiezc pupe autem do pracysmile
          • baltycki Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:13
            iwles napisała:

            > To przede wszystkim koszty mieszkania: czyli czynsz,
            > energia, gaz, woda, tv, telefon, internet, a nawet utrzymanie samochodu, który
            > m matka dowozi dziecko do szkoly, na zajęcia itp. Niech te koszty minimalnie w
            > ynoszą miesięcznie 1600 zl, podzielić na pół i jeszcz raz na pół to tatuś powin
            > ien tylko na te wydatki płacić 400 zł.

            Tak mowi Grzybkowski & Guzek, ja pozwole sobie miec inne zdanie.

    • brak.polskich.liter Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:28
      powerextension napisała:

      > Jakaś wada genetyczna? Wada wychowawcza? Kiepski ojciec? Doły społeczne i kompl
      > eksy z tym związane?

      Eee, niekoniecznie.
      Od przypadkow beznadziejnych, kiedy to jeszcze w trakcie trwania zwiazku z typem widac, ze sie toto do niczego sensownego - moze poza samym splodzeniem dziecka - nie nadaje, odroznilabym faciow, ktorzy bedac w zwiazku z matka dziecka trzymali pion i byli zaangazowanymi ojcami. Natomiast w momencie rozstania z kobieta dzieci staly sie jakby bardziej jej dziecmi (chodzilo kiedys po ktoryms forum takie piekne okreslenie "byle dzieci" - o cos takiego mniej wiecej mi chodzi) i z postepem czasu sa coraz bardziej jej przypisane.
      Taki mechanizm powtarza sie w kazdym kolejnym zwiazku misia-patysia. Dzieci splodzone przez misa z aktualna love sa jego ukochanymi dziecmi, z chwila wymiany love na nowszy model badz wykopania misia z gawry przez love staja sie bylymi dziecmi, zas bywsza juz love pazerna suka, ktora go w te byle bachory niecnie wrobila.

      Wypadkowa checi dokopania bylej love (a wiadomo, ze tu ja zaboli) i gleboko zakorzenionego przekonania, ze dzieci to sprawa glownie kobiet.

      Ot i cala filozofia.
    • lady-z-gaga Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 11:36
      Mężatki, ktorym nie wystarcza na prywatne szkoły, prywatnych lekarzy, na konie i tenisa dla dzieci, na wypasione wakacje powinny natychmiast się rozwieść.
      Ponieważ dzieciom rozwiedzionych rodziców to wszystko należy się jak psu micha wink
      • kropkacom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:19
        Jak nie starcza w czasie trwania małżeństwa to nikt nie uroni łzy jak potem tez nie starczy.
        • lady-z-gaga Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:32
          Nie jestem pewna....smile
          nie bronię cwanych tatusiow, migających się od uczciwego i sprawiedliwego łożenia na dzieci, żeby nie było smile
          jednak w przeciętnym małżeństwie żona nie wysyła męża na noc do drugiej pracy, żeby na prywatną szkołę starczyło
          a wyjazd na polskie morze albo jezioro nie jest synonimem degradacji społecznej i zaniku uczuć rodzicielskich

          • kropkacom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:39
            Wiesz, moje dzieci chodzą do szkoły powszechnej i nie czuje się na siłach bronić tylko tej opcji. Żaden sąd nie zaakceptuje warunków, które rażąco odbiegają od realnych danej rodziny, danego dziecka.
            • kropkacom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:41
              Tu nie ma mowy o biednych panach, ale takich, których było stać i najprawdopodobniej jest stać nadal. Którzy po rozwodzie nagle stali się nie zdatni do zarobienia na alimenty (czyli na własne dzieci) i na siebie samego.
              • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:53
                kropkacom napisała:

                > Tu nie ma mowy o biednych panach, ale takich, których było stać i najprawdopodo
                > bniej jest stać nadal. Którzy po rozwodzie nagle stali się nie zdatni do zarobi
                > enia na alimenty (czyli na własne dzieci) i na siebie samego.

                Ale przecież ludzie chorują po rozwodach, to jest zwyczajna depresja, jak po śmierci rodziców. Dlaczego się tego nie zauważa?
                Ludzie są różni, po jednych spływa, innym wydaje się, że spływa, a okazuje się, że jedna nie spływa, a jeszcze innym świat się wali i nie mogą nic robić. Żeby nie było, znam przypadki żon, które straciły pracę z tego powodu. Ja musiałem zrezygnować z pracy, bo bym komuś zrobił krzywdę, bałem się o innych.
                • kropkacom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 13:02
                  Słuchaj, nie neguje depresji. Pohamowałabym jednak odnoszenie całego tego wątku do siebie. Zbyt wielu facetów się miga, nie płaci ma gdzieś swoje dzieci.
                • rhaenyra Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 15:13
                  ojej jaki ty biedny wrazliwy jestes
    • ilonka001988 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:25
      Doleję oliwy do ognia... ale ostatnio zdałam sobie sprawę ile KOBIET przyzwala na takie coś. Solidarność jajników to kpina w tym wypadku. Kilka moich koleżanek wdało się w romanse a takimi "wolnymi ptaszkami" z odzysku. Ja się pytam, dziewczyno jak ci nie wstyd jeździć do Tunezji na wakacje z nim jak wiesz że on już zapowiedział że we wrześniu SWOIM dzieciom do książek nie dołoży, ja bym była tym typem obrzydzona a i w lustro nie mogłabym spojrzeć wiedząc za jaką kasę (na co powinna być przeznaczona) się bawię. Buzia w ciup i udawanie że to jej w ogóle nie dotyczy, poza tym to jego przeszłość z którą on sobie już PORADZIŁ i ona nie będzie mu WYPOMINAĆ.

      Padłam, nie wstanę, wątek triss czy ten mnie nie dziwi.
      • marzeka1 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:43
        Ilonka, moja koleżanka z takim się związała- jak mógł migał się od płacenia na 3 dzieci, kontaktów żadnych z nimi nie utrzymywał- strzeliła sobie z nim dziecko, teraz po rozstaniu jest zdziwiona, że pan nie łoży żadnej kasy i nie utrzymuje w ogóle z córką kontaktów- a łącznie rozmnożył się 4 razy!
        • ilonka001988 Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:50
          Zakład że znajdzie się trzecia która łyknie jak młody pelikan bajęczkę o tym, że dwie poprzednie to złe kobiety były, w dzieci go wrobiły, zraniły okrutnie a teraz mają czelność do ścigać?
          W jednym jestem pewna równouprawnienia - w głupocie ludzkiej uncertain
        • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:55
          marzeka1 napisała:
          > łącznie rozmnożył się 4 razy!
          Widocznie ma dobre geny!
          Wszystko się dzieje na poziomie zwierzęcym. Samica, samiec i feromony.
      • brak.polskich.liter Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 12:58
        ilonka001988 napisała:

        > Doleję oliwy do ognia... ale ostatnio zdałam sobie sprawę ile KOBIET przyzwala
        > na takie coś. Solidarność jajników to kpina w tym wypadku.

        Masz racje, istnieje ogromne przyzwolenie dla olewania wlasnego potomstwa przez tatusiow-bidusiow. Tak, jak istnieje przyzwolenie na innego rodzaju specyficzna "zaradnosc" (korupcje, oszustwa podatkowe, wywozenie smieci do lasu, pospolite kradzieze, etc). IMO te dwie rzeczy jakos sie lacza.

        > Solidarność jajników to kpina w tym wypadku.

        Tu nie chodzi o zadna solidarnosc jajnikow czy innych narzadow, ale o zwykla przyzwoitosc.

        > Kilka moich koleżanek
        > wdało się w romanse a takimi "wolnymi ptaszkami" z odzysku. Ja się pytam, dzi
        > ewczyno jak ci nie wstyd jeździć do Tunezji na wakacje z nim

        Ciekawe, ile tych Twoich znajomych obudzi sie z reka w klopie, jesli - niefortunnie - strzela sobie ze swoimi wesolymi miskami z odzysku dzieciatka, po czym miskowie zafunduja im powtorke z rozrywki? To sie dosc czesto zdarza, historia lubi sie powtarzac w tej czy innej formie.

        Mialam kiedys wsrod dalszych znajomych takiego miska-seryjniaka. Dowcipny, nieglupi, atrakcyjny towarzysko gosc, z apetytem na zycie i uzycie. Prestal byc znajomym, kiedy pochwalil sie przy drinku, ze nie placi na zadne ze swoich dzieci (a mial je z kilkoma damami, ostatnia w szeregu, ktora niegdys razem z nim ochoczo plula na poprzednia sucz-eksiare, dosc szybko podzielila los owej suczy). Taki spryciulek z niego byl, no.

        Pamietam zdziwione reakcje niektorych wspolnych znajomych (w tym kobiet) kiedy informowalam, co i dlaczego i pytania "yyy, ale o co ci chodzi wlasciwie?".
        • echtom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 14:34
          > (a mial je z kilkoma damami, ostatnia w szeregu, ktora niegdys razem z nim ocho
          > czo plula na poprzednia sucz-eksiare, dosc szybko podzielila los owej suczy)

          Jakby zaśpiewał klasyk: "Był sprawcą wielu ciąż jako mąż i niemąż".
        • powerextension Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 15:06
          > Masz racje, istnieje ogromne przyzwolenie dla olewania wlasnego potomstwa przez
          > tatusiow-bidusiow.
          No więc własnie to mnie zadziwia. Tak jak mit, który powtarza się w kazdej narracji, że dziecku niewiele trzeba. W zasadzie byle co musi starczyć i ma się cieszyć. Składam to na karb dziedzictwa mentalnego chłopów pańszczyźnianych i biedoty, która jeszcze w latach 40. najnormalniej głodowała, więc buty, własne łozko, wygódkla czy zabawki dla dziecka były luksusem.
          Z dziedzictwa społecznego trudno się wyzwolić nawet po 3-4 pokoleniach, stąd głosy w tym watku i pań i panów (zaraz się okaże, że taka przeszłośc nikogo tu nie dotyczy i wszyscy są co najmniej u Minakowskiego - cha cha cha).
          Druga sprawa, to mi, że jakiś chłop - nawet zły, pijany, nierób, przemocowiec, dziad w domu być musi, bo inaczej kobieta nie jest niczego warta. Stąd popularnośc patologicznych miśkow nierobów i radośc takim trurtniem z odzysku. Wiele pań na forum prezentuje ten styl myslenia.
          I trzecia rzecz - sprawy, które decydują o postepie cywilizacyjnym (czyli wydatki na rozrywkę, kulturę, hobby, sport, a przede wszystkim edukację), są wysm iewane lepperowskim rechotem.
          Oczywiście w ten sposób wiekszość w jakiś sposówb niweluje sobie swój dyskomfort psychiczny i zwykłą zawiść, ale zastanawiam się, czy po wałkowaniu tematu w mediach na temat śmieciowych szkół pseudo-wyższych za cięzką kasę, do której idą absolwenci g.ó.wnianych gimnazjów i byleliceuów i nie mają potem szansy na zatrudnienie, nie pojawiają się jakieś przebłyski, że ścieżka edukacyjna potomstwa powinna przebiegać inaczej? Że warto doinwestować wczesniej, żeby potem na luzie dziecko skończyło bardzo dobre liceum i dobre studia? Nawet ojciec nieudaczny leń powinbien to załapać i najnormalniej chcieć, żeby dziecko miało w życiu lepiej.
          A - jak widac z tego watku - niekoniecznie.
          • brak.polskich.liter Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 15:19
            powerextension napisała:

            > Nawet ojciec nieudaczny leń powinbien to załapać i najnormalniej chcieć,
            > żeby dziecko miało w życiu lepiej.

            No, tu by trzeba przyjac zalozenie, ze rzeczony ojciec faktycznie chce, zeby jego dziecko mialo w zyciu lepiej.
            Ja tymczasem odnosze wrazenie, ze czesc ojcow ma wlasne dzieci autentycznie w doopie. Cytujac klasyczke - tak gleboko, ze kolonoskop by nie siegnal. Dotyczy to nie tylko ojcow rozwiedzionych.
            Nawet nie to, ze chcieliby, zeby te dzieci mialy zle czy jakos tam gorzej niz oni sami (chociaz i takie przypadki sie zdarzaja). Nie. Po prostu dobrostan dzieci, ich wyksztalcenie, kapital kulturowy, szczescie i przyszlosc guzik ich obchodza.
            • olewka100procent Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 15:56
              czyli idąc tokiem głupiego rozumowania niektórych tu obecnych , nie można sobie robić dzieci kiedy nasz standard życia jest średni . No super myślenie, ale jeżeli każdy by tak myślał, to nasz naród byłby na wymarciu . I tak jak zapewne wiecie, mamy przyrost ujemny, więc chwała tym którzy stawiają na prokreacje, bo ktoś musi na te emerytury robić . Uważam, że dziecko nie potrzebuje żadnych luksusów do szczęśliwego życia. Ważne, że jego podstawowe potrzeby będą zaspokojone. A prywatne szkoły i lekcje tenisa ? ludzie dajcie spokój
              • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 16:09
                olewka100procent napisała:
                > czyli idąc tokiem głupiego rozumowania niektórych tu obecnych , nie można sobi
                > e robić dzieci kiedy nasz standard życia jest średni

                Odrzucamy 75% dorosłych partnerów, taki jest zazwyczaj wskaźnik zarabiających byle jak, a reszta ma prawa się rozmnażać!
                • powerextension Uderz w stół... :D 16.02.13, 18:30

                  Ciągniesz to takich postów, jak ćma do ognia.
          • echtom Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 16.02.13, 17:05
            > Że warto doinwestować wczesniej, żeby potem na luzie dziecko skończyło bardzo dobre liceum i dobre studia?

            Tylko że prywatna podstawówka i gimnazjum tego nie gwarantują. Przeciwnie - konfrontacja z renomowanym państwowym liceum bywa bardzo bolesna. Zdolny dzieciak spokojnie się odnajdzie w każdej podstawówce, a potem najlepiej poszukać dobrego gimnazjum w innym rejonie, jeśli rejonowe jest marne.
            • triss_merigold6 I to też kosztuje 16.02.13, 22:05
              Znakomita większość inwestycji w edukacje i kulturę dziecka wiąże się z kosztami.
              Mam kilka ścian książek, dziecko ma własną biblioteczkę, kilkadziesiąt audiobooków, syn był chyba w każdym muzeum w Warszawie i okolicach, do Centrum Nauki Kopernik chodzimy regularnie (stałe karty), od 3. roku życia dziecka chodziliśmy z nim do teatrów, kin, na warsztaty plastyczne itd. Oczywiście ten basen i angielski też jest dodatkowo.
              Nie za darmo oczywiście. To jest dawanie dziecku zaplecza kulturowego, które da mu znacznie większe szanse w przyszłości na dobrą szkołę i elastyczność zawodową.

              Jak ktoś to neguje i sprowadza koszty utrzymania dziecka szkolnego do ciuchów na grzbiecie i pełnego talerza, to faktycznie chyba ma genetyczny spadek po chłopach pańszczyźnianych.uncertain
              • powerextension Re: I to też kosztuje 16.02.13, 22:43
                > Jak ktoś to neguje i sprowadza koszty utrzymania dziecka szkolnego do ciuchów n
                > a grzbiecie i pełnego talerza, to faktycznie chyba ma genetyczny spadek po chło
                > pach pańszczyźnianych.uncertain
                Ależ masa ludzi ma w swoich genach geny chłopów pańszczyźnianych i nie powiela tego schematu mentalnego. Więc co TU jest nie tak? Bo to nie jest zwykła bieda.
                To jakieś maksymalne dziadowanie i źle pojęta oszczędność.
                • olena.s Re: I to też kosztuje 17.02.13, 09:34
                  Więc co TU jest nie tak? Bo to nie jest zwykła bieda.
                  >
                  Podejrzewam parę czynników.
                  1. Brak zaufania. Świat się zmienia szybko i tacy rodzice nie widzieli (i nie wierzą, w związku z tym) że te dodatkowe francuskie i narty są nie tylko rozrywką i snobizmem ale inwestycją o stosunkowo niskim stopniu ryzyka.
                  2. Obawa przed wyrwaniem się dziecka ponad własną warstwę społeczną. Przed 'wynoszeniem się' nad pokolenie poprzednie.
                  3. Kompletny brak zrozumienia dla innych rodzajów dróg edukacyjno/zawodowych. Na przykład mój dziadek był ciężko zrozpaczony i dotknięty, kiedy mój tata wybrał humanistykę a nie porządny i szacowny zawód inżyniera.
              • altz Re: I to też kosztuje 17.02.13, 03:10
                triss_merigold6 napisała:
                > Mam kilka ścian książek, dziecko ma własną biblioteczkę, kilkadziesiąt audioboo
                > ków, syn był chyba w każdym muzeum w Warszawie i okolicach, do Centrum Nauki Ko
                > pernik chodzimy regularnie (stałe karty)
                Książki się czyta samemu wink
                Ale muzea, skanseny, teatry itd. też polecam, fajna sprawa, byle nie zamęczyć dziecka, bo nie oszukujmy się, nie każdy lubi wszystko i w każdej ilości.
              • przeciwcialo Re: I to też kosztuje 17.02.13, 13:00
                No to ja się nie dziwię że ex bezkosztowo młodego załatwia, chłopak przeorany na każda strone, czasu wolnego nie ma więc pewnie z przyjemnością z ojcem na kompie pogra big_grin
              • lily-evans01 Re: I to też kosztuje 17.02.13, 14:04
                Cała ta kultura przez okres 10 m-cy i tak kosztuje mniej niż ze dwa miesiące czesnego w prywatnej szkole, więc nie przesadzajmy...
                A teraz się poczepiam wink.
                Naprawdę dodatkowy angielski jest potrzebny przedszkolakowi, czy dziecku z zerówki, które i tak musi odsiedzieć swoje w placówce do 16-16.30? A gdzie czas na zajęcia ruchowe, na wypoczynek, na zabawę?
                Moja córka chodzi do szkoły tańca 2 x w tygodniu i to jest maksimum po lekcjach codziennie do 15, od czasu do czasu idziemy do kina, na warsztaty plastyczne, do muzeów. Ale też szukamy tańszych rozwiązań, np. w weekendy są bilety rodzinne, a do muzeów państwowych będzie w soboty wejście za free (jedna z niewielu mądrych decyzji włodarzy mojej wioski z tramwajami wink..
                Tak z drugiej strony zalewanie dzieci zajęciami dodatkowymi ze 3-4 razy w tygodniu, a co weekend zajęcia dokształcające i "ukulturniające" nie pozwalają na właściwy wypoczynek, zabawę czy bardziej leniwe i luźne spotkania z kolegami, bo znowu trzeba na coś się spieszyć.
                Koszty owszem rosną z wiekiem, zainteresowania się rozwijają, i świetnie, że są zdolni, ciekawi świata młodzi ludzie, ale jak ktoś mi mówi, że dziecko 5-7 letnie musi mieć codziennie zaplanowane coś dodatkowego i kosztownego.... No nie dajmy się zwariować.
                • imasumak Re: I to też kosztuje 17.02.13, 16:14
                  Syn Triss chodzi do drugiej klasy, jestem w stanie uwierzyć, że w tym wieku dziecko jest zainteresowane dodatkowymi zajęciami i poznawaniem kultury, bo mam 9latkę na stanie i widzę jak lubi spędzać czas. smile
                  A poznawanie kultury to nie tylko muzea i teatry, ale także podróże, a ich koszty mogą przewyższać czesne w szkole prywatnej smile.
                  Zresztą nie chodzi nawet o licytowanie się o ilość zajęć, a o to, że ojciec żałuje kasy na rozwój dziecka. Dlaczego? Wydaje mi się, że nie jest w równym stopniu co matka zainteresowany jego rozwojem.
        • josef_to_ja Ale jak widać kobiety na takich lecą. 17.02.13, 14:42
          A taki zawsze sobie znajdzie nową chętną. Więc widać co mają w sobie takie wolne ptaszki, że cały czas mają tabuny chętnych. Tak samo kryminaliści, wieczni bezrobotni, damscy bokserzy, niewierni babiarze, alkoholicy, ćpuny działają na kobiety jak muchy na lep.
      • josef_to_ja Żałosne takie panny. 17.02.13, 15:08
        To tylko pokazuje, ile jest idiotek, które lecą na idioty.
    • jak.z.nut Dodalabym jeszcze kolejne partnerki 16.02.13, 16:51
      jako powód nagłej niechęci do spędzania czasu z dzieckiem i logicznego podwyższania alimentów co jakiś czas. Mój eks jest tu idealnym przykładem, póki panny nie poznał był obecny, alimenty płacił i dokładał czasem do "książek". Panna zaszła w ciąże, wakacje stara się organizować w roku szkolnym żeby pasierba nie brać a alimenty sa chyba tak kosmicznie wysokie, ze moje dziecię miało wypominane musli, które skonsumowało w czacie pobytu u nichwink. W tym przypadku, moje dziecko jednak ma wielkie szczęście bo ma dziadków od strony eks, którym nie sprawia trudności pójście na wywiadówkę jak ja nie mogę, opieka w czasie choroby czy nawet wpłacanie dodatkowych pieniędzy na konto oszczędnościowe.
      • olewka100procent Re: Dodalabym jeszcze kolejne partnerki 17.02.13, 13:01
        a ty by byś wzieła ich dziecko na wakacje ?
        • lily-evans01 Re: Dodalabym jeszcze kolejne partnerki 17.02.13, 14:11
          Ale to eks ma z nią wspólne dziecko i SWOJE dziecko na wakacje bierze, natomiast z tym drugim dzieckiem osoba pisząca powyższego posta nie ma żadnego pokrewieństwa. Stąd też nie musi, a chyba nawet nie powinna zabierać na wakacje dziecka dwóch obcych dla niej osób w świetle prawa.
          Żeby nie było, jak najbardziej uważam, że integracja i kontakty powinny działać w obie strony - jeśli mojemu dziecku dobrze układałoby się u eksa i "nowej", to i to "ich" byłoby zapraszane do mnie. Ale raczej na weekend, na wspólną zabawę dzieci, a nie na wakacje. Co za bzdurny i z czapy wzięty argument.
        • jak.z.nut Re: Dodalabym jeszcze kolejne partnerki 18.02.13, 13:15
          ja nie mam obowiązku, bo ten dzieciak jest dla mnie kompletnie obcy, natomiast mój eks, taki obowiązek sam na siebie wziął, płodząc dziecko jak i ustalając opiekę nad nim w sądzie. I odpowiem ci ze ja wzięłabym małego ze sobą z jednego powodu: gdyby moj syn wyraził chęć spędzenia czasu z bratem.
    • jamesonwhiskey Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 14:42
      a skad sie biora pokraki ktorych jedynym sposobem na nie zdechniecie z glodu jest lupienie jelenia zwanego bylym mezem
      • iwles Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 14:49

        bo ten jeleń zrobil kiedys jelonka i jest za niego odpowiedzialny.
        • jamesonwhiskey Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 14:57
          co najwyzej wspolodpowiedzialny
          roznica jest taka ze leniwa pokraka jak ma wymagania prywatnych szkol i nart w aspen
          powinna je wspolfinansowac w polowie a nie zrzucac cala finanowe obciazenie na jelenia
          • iwles Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane pokraki 17.02.13, 15:10

            no przecież caly czas wlasnie chodzi o współfinansowanie.
      • imasumak Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 15:22
        Na ogól jest tak, że po rozwodzie dziecko zostaje z matką, więc większy wkład w jego wychowanie ma ona. A tatuś ma płacić na potrzeby dziecka, a nie byłej żony - chyba że są zasądzone alimenty również na nią. Rozkład, kto i ile ma łożyć na dziecko określa sąd w oparciu o dochód obojga rodziców, potrzeby dziecka i czas, jaki poświęcają mu rodzice. Ponieważ to zazwyczaj matka jest bardziej zaangażowana, zasadne jest, żeby potrzeby finansowe w większej części pokrywał ojciec. Niestety zazwyczaj tak nie jest, więc nie chrzań.
        • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 15:33
          > ec. Niestety zazwyczaj tak nie jest, więc nie chrzań.


          ty chrzanisz
          jesli dochod matki to jakies nedzne grosze
          to te wyszarpane alimenty wydaje na dziecko czy moze latanie dziur w budrzecie domowym



          Ponieważ to zazwyczaj matka jest bardziej zaan
          > gażowana, zasadne jest, żeby potrzeby finansowe w większej


          tak, jest strasznie zaangazowana ale chyba w pierdzenie w fotel i siedzenie na forum
          • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 15:40
            Słuchaj, wątek powstał w oparciu o sytuacje Triss, raczej te marne 6 stów od eksa nie służy jej do łatania dziur w budżecie domowym. I tak jest w większości przypadków, o patologi nie mówimy.
            • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 15:53
              on 6 stow ona 6 stow razem daje 1200
              juz nie rob scen ze za to nie da sie utrzmac dziecka
              dla przypomnienia zdaje sie to mniejwiecej tyle co minimalna pensja

              poza tym niejeden student musi sie utrzymac za podobno kwote i jakos daje rade

              oraz skoro ta cala triss umie zarobic kase
              no to chyba nie musi wyciskac jak cytryne tego bylego glaba ktory zarobic widocznie nie potrafi
              • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:05
                To nie chodzi za ile można utrzymać dziecko - przypuszczam, że nawet za 4-5 stów się da. Chodzi o to, na ile stać oboje rodziców. Triss twierdzi, ze eks nie zarabia gorzej od niej, w przeciwieństwie do niej ma jedno dziecko, a ponosi znacznie mniejsze koszty i czasowe, i finansowe utrzymania syna. To chyba nie w porządku?
                • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:12
                  > riss twierdzi,

                  wiec trzeba do tego co twierdzi podejsc z duza rezerwa

                  > rzej od niej, w przeciwieństwie do niej ma jedno dziecko, a

                  zaraz zaraz, to nie jego wina ze sie pani rozmnaza a zbytnio jej nie stac na drugie dziecko wiec wymyslila sobie ze byly maz za to zaplaci

                  to jest wpozadku ?


                  a pon
                  > osi znacznie mniejsze koszty i czasowe, i finansow


                  tego tez bym nie bral za pewnik, poprostu mowi ze tak jest
                  a czemu tak jest juz nie mowi

                  pozatym mieszkajc sam ponosi on znacznie wieksze koszty utrzymania siebie



                  • iwles Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:21

                    > zaraz zaraz, to nie jego wina ze sie pani rozmnaza a zbytnio jej nie stac na dr
                    > ugie dziecko wiec wymyslila sobie ze byly maz za to zaplaci

                    i tu się mylisz, sąd często np. przychyla się do wniosku o zmniejszenie alimentow, jeżeli ojcu dziecka urodzilo sie drugie dziecko.
                    • przeciwcialo Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 18:42
                      A jak kobiecie się urodzi kolejne dziecko to alimenty trzeba podnieść wink
                  • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:21
                    Ojej, jakiś ty czepliwy. Zakładam, że Triss mówi prawdę, a nawet jeśli nie, to chyba nie masz wątpliwości, że takie sytuacje jak ona opisuje, istnieją? Przecież tu chodzi o dyskusję nad zjawiskiem, a nie o rozważania, czy akurat ta konkretna forumka mówi prawdę.

                    zaraz zaraz, to nie jego wina ze sie pani rozmnaza a zbytnio jej nie stac na drugie dziecko wiec wymyslila sobie ze byly maz za to zaplaci

                    Co ty gadasz? Po pierwsze, nie chodzi o to, że jej nie stać, tylko że eks nie partycypuje nawet w równym stopniu co ona. Ona cały czas zapewnia dziecku odpowiedni poziom życia, niezależnie od tego, ile on płaci, i niezależnie od tego, że urodziła drugie dziecko.
                    • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:31
                      istnieją? Przeci
                      > eż tu chodzi o dyskusję nad zjawiskiem, a nie o rozważania, czy akurat ta konkr
                      > etna forumka mówi prawdę.

                      to ja ci mowie o inym zjawisku gdzie alimenty to tylko bicz na pograzenie bylego meza i sposob na wygodne zycie bez ruszania palcem

                      czy takie sytuacje jak opisuje nie istnieja ?


                      > Po pierwsze, nie chodzi o to, że jej nie stać, tylko że eks nie p
                      > artycypuje nawet w równym stopniu co ona. Ona cały czas zapewnia dziecku


                      bo moze nie jest taku super zaradny i go nie stac i zapewnia w stopniu jaki moze
                      nie pomyslalas o tym


                      • iwles Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:44


                        > to ja ci mowie o inym zjawisku gdzie alimenty to tylko bicz na pograzenie byleg
                        > o meza i sposob na wygodne zycie bez ruszania palcem

                        to "wygodne zycie" to mieszkanie kątem u rodzicow albo w mieszkaniu komunalnym (bo takie dawales przyklady) za 600 zl/miesiac ?

                        poza tym, akurat nie o tym dyskusja, tylko o sytuacji, gdzie oboje rodzice pracują a koszty utrzymania dziecka rosną (natomiast alimenty przez kilka lat są constans, a ustalane były na poziomie potrzeb przedszkolaka). W międzyczasie bylo juz kilka podwyżek np. mediów, zwiekszono vat na wiele artykułów, w tym na artykuly dziecięce itd., a alimenty ciągle na tym samym poziomie, a koszty wydatkow rosną.
                        • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:51
                          > ykuly dziecięce itd., a alimenty ciągle na tym samym poziomie, a koszty wydatko
                          > w rosną.


                          no i zgadzas sie
                          w watku a alimentach zawsze widzimy matke noworodka poswiecajaca cala siebie
                          no ale ok to jest jej wklad
                          ale dziecko rosnie jej wklad w poswiecaniu sie maleje
                          wiec wklad materialny powinien rosnac
                          czylu suma jaka on placi powinna zostac nie zmieniona suma jaka ona placi powinna wzrastac
                          • iwles Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 17:05

                            mówisz o jakim wieku ?
                            Od jakiego wieku dziecko może samo biegac do lekarza i samo zostac w domu na zwolnieniu?
                            Od jakiego wieku może samo przemieszczać się po mieście np. na basen czy zajęcia dodatkowe ? Albo samo z kolegami pójśc do kina ?
                            Albo na kilka godzin zostac samo w domu ?
                            Od jakiego wieku dziecko samo powinno gotowac sobie obiady, prać i prasować ?
                            I samo chodzic do fryzjera i na zakupy ubraniowe ?

                            Od jakiego wieku matka nie powinna razem z dzieckiem spędzać czasu na wspólnych rozrywkach, tylko w tym czasie iść do drugiej pracy ?
                            I dlaczego od wspólnego spędzania czasu jest tylko matka ?

                            I dlaczego tylko matka ma podjąc dodatkową pracę, a ojciec nie musi nic, ponad to,co zasądzil sąd ? (dobrze jeśli chociaz z tego się wywiązuje, mówię tu o czasie spędzanym z dzieckiem).

                            Powiem ci - nie ma takiej granicy, bo o ile spędzanie czasu z niemowlakiem to glownie opieka, o tyle spędzanie czasu ze starszym dzieckiem, nazywa się wychowywaniem.
                            • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 17:16
                              > Od jakiego wieku dziecko może samo biegac do lekarza i samo zostac w domu na z
                              > wolnieniu?


                              ja pierdzile, hartujcie te dzieci bo ciagle cos czytam o bieganiu do lekarza
                              to nie jest normalne



                              Od jakiego wieku może samo przemieszczać się po mieście np. na basen czy zajęcia dodatkowe ?


                              od 7dmiu lat

                              Albo samo z kolegami pójśc do kina ?

                              zalezy od jakiego wieku jest film

                              > Od jakiego wieku dziecko samo powinno gotowac sobie obiady, prać i prasować ?


                              trzeba go wdrazac jak najwczesniej

                              > I dlaczego tylko matka ma podjąc dodatkową pracę, a ojciec nie musi nic, ponad
                              > to,co zasądzil sąd ?


                              bo sie mniej "poswieca" nie materialnie wiec ma okazje sie wykazac materialnie
                            • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 17:33
                              iwles napisała:
                              > mówisz o jakim wieku ?
                              > Od jakiego wieku dziecko może samo biegac do lekarza i samo zostac w domu na z
                              > wolnieniu?
                              Dużo zależy od wychowania, a nie tresury czy wyręczania, bo i takie matki znam, niestety.
                              Widziałem już sytuacje, gdy chłopak 12 lat musiał być zawsze pod opieką matki sad Dla mnie to jest tragedia. Widziałem też dzieci, które w wieku 6 lat świetnie sobie radziły same w domu, trzeba było tylko zadzwonić z raz z pracy, żeby dziecko zauważyło zainteresowanie rodzica i poczuło się pewniej. Do lekarza bardzo często można iść po pracy, rodzic podejmuje decyzję, jakieś doświadczenie ma, a wielu bogatszych krajach nie daje się tak łatwo zwolnień lekarskich, jak u nas.

                              > Od jakiego wieku dziecko samo powinno gotowac sobie obiady, prać i prasować ?
                              Teraz już się nie pierze, robi to pralka. Trochę prałem ręcznie, więc wiem, o czym mówię.
                              A obiad sobie mama też musi ugotować, zresztą to nie jest taki wielki problem, w każdym razie, dla mnie. Wielu rzeczy się nie prasuje, mało kto chodzi w spodniach z kantem, a żelazka są dużo lepsze, niż kiedyś, mam porównanie, prasowałem również pościele. wink
                              Bardzo się poprawiło w domu, potrzeba dużo mniej pracy, niż kiedyś. Kiedyś pranie to było ponad pół dnia, tara w rękę, gar z mydłem, balia, jednym słowem - tragedia. smile Nie chcę do tego wracać i chyba żadna pani również nie.

                              > I samo chodzic do fryzjera i na zakupy ubraniowe ?
                              Pójdź z dzieckiem 10 lat do fryzjera, to będzie się wstydziło przed kolegami, w każdym razie tak mają chłopcy.

                              > Od jakiego wieku matka nie powinna razem z dzieckiem spędzać czasu na wspólnych
                              > rozrywkach, tylko w tym czasie iść do drugiej pracy ?
                              To jest wybór. Ja uważam, że nie warto mieć większych pieniędzy, jeśli to ma się odbijać na czasie wspólnym i na odpoczynku. Wiele osób tego nie rozumie i przez to dzieci się wychowują same, siedzą same całe dnie. Właśnie wczoraj jedna matka przedszkolaka, na forum RiCD wygadała się, że do dziecka wraca po 19, a nie chce, żeby wcześniej ojciec zajął się dzieckiem, bo się rozstali i ona nie chce, bo nie! Jakieś kompletnie niezrozumienie swojej roli.

                              > I dlaczego od wspólnego spędzania czasu jest tylko matka ?
                              Nie jest, dlatego nie rozumiem, czemu panie tak masowo zawłaszczają czas z dzieckiem. To nie jest w interesie dziecka, ani matki, o ojcu nie wspomnę, bo to według sądu ojciec to jest rasa psa, a nie człowiek.

                              > I dlaczego tylko matka ma podjąc dodatkową pracę, a ojciec nie musi nic
                              Czasami warto z czegoś zrezygnować, usiąść razem z książką, dziecko czyta, rodzic gotuje. Nie potrzeba do tego audiobooków, komputerów i telewizorów. Do muzeum można pójść w tańszy dzień. Naprawdę nie potrzeba aż tak wielu pieniędzy, żeby dziecko osiągnęło sukces. Czasami takie nadmiernie wydawane pieniądze niszczą wyobraźnię dziecku, spontaniczność, własną twórczość, a nawet zdrowie (choćby nadużywane antybiotyki).
                              • gadkaszmadka Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 18:27
                                > Bardzo się poprawiło w domu, potrzeba dużo mniej pracy, niż kiedyś. Kiedyś pran
                                > ie to było ponad pół dnia, tara w rękę, gar z mydłem, balia, jednym słowem - tr
                                > agedia. smile Nie chcę do tego wracać i chyba żadna pani również nie.

                                pieprzysz, technologia nie sprawia, że jest mniej pracy, tylko, że więcej się da zrobić w tym samym czasie, więc sie zmieniły standardy i wymagania. Kiedyś pranie to była cała impreza, ale też nie prano tak często, koszula raz założona nie była uwzana za brudną.
                                • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 18:42
                                  gadkaszmadka napisał(a):
                                  > pieprzysz, technologia nie sprawia, że jest mniej pracy, tylko, że więcej się d
                                  > a zrobić w tym samym czasie, więc sie zmieniły standardy i wymagania.

                                  Czy mam rozumieć, że:
                                  Stosujesz pieluchy tetrowe, pierzesz je i prasujesz?
                                  Spodnie nosisz wyłącznie na kant i codziennie do stroju koszulę, również tak chodzą ubrane dzieci?
                                  Gdy pierzesz w pralce, cały czas patrzysz przez okienko, żeby się równo kręciło?
                                  Białe pranie gotujesz w kociołku?
                                  Wykręcasz ręcznie wszystkie wyprane rzeczy?
                                  Szorujesz drewniane podłogi do białości?
                                  Nie używasz miksera, mikrofalówki, lodówki,...
                                  Kroisz kapustę i przygotowujesz kiszoną kapustę na zimę w beczce?
                                  Peklujesz i wędzisz mięso?
                                  Skubiesz pierze na poduszki?
                                  itd.
                                • triss_merigold6 Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 18:43
                                  Pozwolę sobie zauważyć, że skoro Altzowi domowe zajęcia zabierają tak mało czasu, to ma mnóstwo wolnych godzin, które mógłby poświęcić na pracę zarobkową zamiast pół dnia pisać kocopały na ematce narzekając na niskie zarobki.
                                  • powerextension Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 19:42
                                    Altz - podobnie jak nasz ulubieniec z wąsem, jest mocny w gębie i na wszystko ma odpowiedź. I swój jedynie słuszny patent oszczędnościowy. Ciekawe, czy też woził dziecko starym strupem i w koszyku zamiast fotelika.
                                    Gdyby płacili mu za każdą godzinę spędzoną na ględzeniu na forum, byłby milionerem.
                                    Ta jego żona to chyba miała (do czasu jak widać) anielskie nerwy, bo taki mędrek-gawędziarz z dwiema lewymi łapami do wszystkiego potrafi doprowadzić do szału.
                                    • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 20:51
                                      > Altz - podobnie jak nasz ulubieniec z wąsem, jest mocny w gębie i na wszystko ma
                                      > odpowiedź. I swój jedynie słuszny patent oszczędnościowy. Ciekawe, czy też woził dziecko > starym strupem i w koszyku zamiast fotelika.
                                      > Gdyby płacili mu za każdą godzinę spędzoną na ględzeniu na forum, byłby milionerem.
                                      > Ta jego żona to chyba miała (do czasu jak widać) anielskie nerwy, bo taki mędrek-
                                      > gawędziarz z dwiema lewymi łapami do wszystkiego potrafi doprowadzić do szału.

                                      Widzisz, tyle tekstu napisałaś, a w nim nic. Bo to jest wydmuszka! smile
                                      Jeśli masz jakieś świetne pomysły na uzdrowienie gospodarki, to nie czekaj, tylko od razu leć do ministra gospodarki! najlepiej razem z Triss. Bardzo by chciał, żebyście miały rację, ale, niestety, nie macie.
                                      Niewiele wiesz na temat rynku i społeczeństwa, jeszcze mniej wiesz o mnie, więc sobie musisz pozmyślać dla poprawy nastroju. wink
                                      • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 20:55
                                        altz napisał:

                                        Niewiele wiesz na temat rynku i społeczeństwa, jeszcze mniej wiesz o mnie, więc sobie musisz pozmyślać dla poprawy nastroju. wink

                                        Ja za to wiem, że mój mąż, gdyby mu brakowało na utrzymanie dzieci, poszedłby dorobić bodaj fizycznie i dorobiłby.
                                        • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 21:28
                                          imasumak napisała:
                                          > Ja za to wiem, że mój mąż, gdyby mu brakowało na utrzymanie dzieci, poszedłby d
                                          > orobić bodaj fizycznie i dorobiłby.
                                          O ile ktoś by go chciał. smile
                                          Ja pracowałem fizycznie, to nie jest taka prosta sprawa, jak się niektórym często wydaje.
                                        • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 21:31
                                          > Ja za to wiem, że mój mąż, gdyby mu brakowało na utrzymanie dzieci, poszedłby d
                                          > orobić bodaj fizycznie i dorobiłby.


                                          nawet jak by nie bylo roboty, to on by ja znalazl
                                          normalnie czak noris rynku pracy
                                          moze niech jakis poradnik napisze dla tych wszytkich ktorzy szukaja roboty a nie bardzo sie udaje
                                          • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 21:56
                                            A wiesz, że mu doradzę. Bo jakoś dziwnym trafem, od czasów techniku, przez studia i po, nigdy nie miał problemu ze znalezieniem pracy.
                                            • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 22:14

                                              > A wiesz, że mu doradzę. Bo jakoś dziwnym trafem, od czasów techniku, przez stud
                                              > ia i po, nigdy nie miał problemu ze znalezieniem pracy.


                                              to genialnie , tylko wiesz zeby to nie bylo zwykle pierdzielenie to proponuje cwiczenia praktyczne z przykladami
                                              zadanie to znalezienie pracy w powiecie szydlowskim
                                              bezrobocie bagatela na poziomie 35% wiec dla czaka norisa znalezienie pracy to jedno popoludnie w drugie popopudniemoze spisac swoej przemyslenia
                                              i bach macie kupe kasy za recepte rozwiazujaca bezrobocie
                                              • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 22:25
                                                Jak nie ma pracy w miejscu zamieszkania, to się wyjeżdża. I tego też doświadczyliśmy.
                                                • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:00
                                                  aha , czyli masz swietna odpowiedz na wszytko
                                                  wyjezdza sie ale na wyjazd trzeba miec pieniadze
                                                  • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:06
                                                    No tak. A na życie na miejscu to już nie trzeba?
                                                  • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:12
                                                    trzeba ale jesli na miejscu masz tyle ze ledwo nie zdechniesz z glodu
                                                    to trudno odlozyc na wyjazd i start
                                                    a jeszcze trudniej ruszyc w nieznane i tracic ta nedzna ale jednak stabilizacje na miejscu
                                                  • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:17
                                                    jamesonwhiskey napisał:
                                                    > trzeba ale jesli na miejscu masz tyle ze ledwo nie zdechniesz z glodu
                                                    > to trudno odlozyc na wyjazd i start

                                                    Trzeba mieć rezerwę chociaż z 5 tysięcy. Chyba z Providenta po 85% odsetek. smile
                                                  • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:26
                                                    Tak jak myślałam - panowie z tych, co lubią mnożyć problemy.
                                                    Tymczasem ci, co sa naprawdę zdeterminowani, pracę znajdują smile
                                                  • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:39
                                                    czy ja wiem czy to mnozenie problemow raczej realizm
                                                    inaczej patrzy sie z pozycji musze zarobic
                                                    a inaczej z pozycji moj maz musi zaroboic
                                                  • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:55
                                                    A któż powiedział, że tylko mąż musi? To wy raczej twierdzicie, że nie musi big_grin
                                                  • altz Re: Skąd się biorą te leniwe, nieudane kobiety 17.02.13, 23:39
                                                    imasumak napisała:
                                                    > Tak jak myślałam - panowie z tych, co lubią mnożyć problemy.
                                                    > Tymczasem ci, co sa naprawdę zdeterminowani, pracę znajdują smile

                                                    Pracę znaleźć jest łatwiej, niż zarobić. wink
                                                    Oszustów jest od groma i wykorzystują sytuację na rynku. Nie powiem, na ile mnie nacięli w zeszłym roku, ale potrafię już spokojnie o tym rozmawiać. Ile firm budowlanych splajtowało..., tragedia. Dlatego teraz wolę pracę bez wodotrysków, za mało, ale pewnie. Oprócz tego coś sobie sam organizuję na dłuższy czas, ale przygotowanie zajmuje czas i pieniądze.
                                                  • imasumak Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:27
                                                    Jakiś klub powinniście chłopcy założyć big_grin
                                                  • powerextension Re: Coś ci się pomyrdało kolego 18.02.13, 18:55
                                                    Tak, Klub Facetów, Którzy Wiedzą Lepiej i Chcieliby Dobrze, Ale Złe i Podłe Babsztyle Im w Tym Przeszkadzają.
                                                    Panowie powinni doczytać w literaturze psychologicznej o grze w "tak, ale". Są modelowym przykładem. Specjalnie dla nich cytat z dzieła poety:

                                                    A, jak myślę, ze panowie

                                                    duza by juz mogli mieć,

                                                    ino oni nie chcom chcieć!
                                                  • aneta-skarpeta Re: Coś ci się pomyrdało kolego 18.02.13, 11:02
                                                    mam przyklad w rodzinie
                                                    dosc mlody chlop-4 dzieci, zona nie pracuje, bo dzieci małe
                                                    mieszkają na podlaskiej wsi

                                                    nie bylo pracy, zaczał zajmowac sie budowlanką, ale raz szło lepiej, raz gorzej

                                                    złapał pracę w warszawie, w produkcji, pracuje na zmiany
                                                    wynajmuje pokoj w okolicy, do zony jezdzi na weekendy
                                                    jak sie trafia to dorabia w remontach, potrafi wtedy spac nawet w samochodzie
                                              • notoczo Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 22:29
                                                wiesz ale jak tu nauczyc kogos czegos czego on sam tak naprawde nauczyc sie nie chce? moze wydaje mu sie ze chcialby ale jak przyjdzie co do czego tooo... podajcie mi na tacy oferte a nie dawajcie wskazowki jak byc mezczyzna a nie cieniasem.
                                                Moj eks z zawodu nauczyciel wf tez wiecznie biedny i na nic mu nie starcza. To nic ze godzin pracy ma niewiele (i tu nie pije do reszty nauczycieli ktorzy musza sie do zajec porzadnie przygotowac, sprawdzac spr itp) i moglby dorobic. Bo jesli dorobic to tak najlepiej byle sie nie narobic albo nie wstaje z lozka. Obecnie natomiast jestem z facetem ktory byl dla mnie ogromnym pozytywnym zaskoczeniem. Ze jednak mozna jak sie chce. Pracuje fizycznie, ma swoj konkretny zawod ale jest tzw.'zlota raczka' i 'zadnej pracy sie nie boi' smile jak nie wie jak cos zrobic to tyle bedzie szukal, probowal az zrobi. Nie raz nie dwa zrobil cos lepiej niz tzw fachowcy. I za to mu ludzie placa. Nie za wyksztalcenie a za porzadnie wykonana prace. Da sie? Da sie! Zawsze powtarza ze praca dla tych co maja glowe na karku jest a nawet jest jej mnostwo i nie ma tu ograniczen typu ubogie wojewodztwa i inne podobne wymowki. Za praca jezdzi tam gdzie go potrzebuja a placa mu tak zeby sie mu dojazdy zwracaly a robota oplacala. Szkoda ze obecnie tacy faceci jawia sie jako jacys bohaterzy bo nimi de facto nie sa. Po prostu sa PRAWDZIWYMI mezczyznami.
                                                • powerextension Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 22:47
                                                  no więc właśnie, prawdziwy facet.
                                                  Niektórzy jednak są raczej parodią mężczyzny i wolą jałowe dyskusje. Od pisania na forum dzieciom tych panów się nie polepszy, pieniędzy nie przybędzie, ale co sobie jadu i zółci uleją to ich. Jest to dla mnie zabawny i zupełnie inny gatunek, taki do pośmiania się w necie. Mam dużo szczęścia nie spotykać takich niedojd w realu. Wyobrażam sobie takiego wdającego się w pyskówki pracownika, który na wszystko ma sto odpowiedzi - porażka. Nie dziwota, że dla takich sensownej pracy nie ma.
                                                  • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 22:57
                                                    edojd w realu. Wyobrażam sobie takiego wdającego się w pyskówki pracownika, któ
                                                    > ry na wszystko ma sto odpowiedzi - porażka. Nie dziwota, że dla takich sensowne
                                                    > j pracy nie ma.

                                                    brawo , nie dosc ze harpia jezdzi po nim jak po starej kobyle to jeszcze w robocie ma robic za szmate do podlogi
                                                    jak nic prawdziwy mezczyzna
                                                  • notoczo Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:05
                                                    'nie dosc ze harpia jezdzi po nim jak po starej kobyle to jeszcze w robocie ma robic za szmate do podlogi jak nic prawdziwy mezczyzna'

                                                    oj czasem jezdzi oj jezdzi ehhh sie rozmarzylam wink nie zazdrosc to brzydkie uczucie wiesz?

                                                    a za szmate przynajmniej moj nie robi, a zreszta nawet jakby robil to za takie granty sama bym robila ale w jego profesjach preferuja facetow big_grin ma facet talent. Wroc. Ma jaja.
                                      • powerextension Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 21:07
                                        > Jeśli masz jakieś świetne pomysły na uzdrowienie gospodarki, to nie czekaj, tyl
                                        > ko od razu leć do ministra gospodarki! najlepiej razem z Triss. Bardzo by chcia
                                        > ł, żebyście miały rację, ale, niestety, nie macie.
                                        Człowieku o czym ty bredzisz?
                                        Na temat rynku i społeczeństwa wiem, zdziwisz się, całkiem sporo, muszę wiedzieć, bo z tego żyjemy (nie najgorzej). Wiem też, że mój partner nigdy nie zniżyłby się do utyskiwania na forach, a już na pewno na ematce ;D I wiem, podobnie jak imasumak, że mój mąż na dzieci potrafiłby zawsze dorobić, gdyby była taka potrzeba. Na szczęście nie wszyscy faceci to marudne miągwy i łajzy.
                                        • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 21:29
                                          powerextension napisała:
                                          > Na szczęście nie wszyscy faceci to marudne miągwy i łajzy.
                                          Czy to Ty dorabiasz na pudelku? big_grin
                                          Styl już masz! wink
                                • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 20:49
                                  > pieprzysz,

                                  nie szastalbym takimi okresleniami w twoim przypadku

                                  hnologia nie sprawia, że jest mniej pracy, tylko, że więcej się d
                                  > a zrobić w tym samym czasie

                                  i tu ujawnia sie brak logiki i twoje piepszenie
                                  skoro mozna zrobic wiecej w tym samym czasie to zdaje sie pracvy jest mniej
                                  ale rozumiem ze tak dlugi ciag przyczynowo skutkowy moze cie przerosnac i nic z tego nie pojmiesz
                              • triss_merigold6 W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 18:41
                                W tańszy dzień (w tygodniu) to ja pracuję, a dziecko jest w szkole, więc do muzeum czy kina możemy iść tylko w weekend. Proste?
                                • jamesonwhiskey Re: W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 20:39

                                  > W tańszy dzień (w tygodniu) to ja pracuję, a dziecko jest w szkole, więc do mu
                                  > zeum czy kina możemy iść tylko w weekend. Proste?



                                  powiedz mi skoro masz takie swietne pomysly na zarabianie
                                  to co ci po tej marnej 100 od jakiejs lamagi
                                  przecierz tyle zarobisz sobie w 15 minut bez uzerania sie
                                  to tak tylko z checi zemsty czy z jakiego powodu?
                                  • triss_merigold6 Re: W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 21:37
                                    Polubownie zaproponowałam dobrowolną podwyżkę o 300 zł, a nie o stówę. We wniosku do sądu będzie oczywiście wyższa kwota.

                                    Nie widzę żadnego powodu dla którego tylko ja miałabym dokonywać wysiłku finansowego. Tak w imię zasad i żeby teraz eks pokombinował jak zarobić więcej, a nie ja.
                                    • jamesonwhiskey Re: W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 21:49
                                      wow , dobrowolna podwyzka o 50% no to ladnie
                                      powinien cie chyba po pietach calowac

                                      chcesz 900 to ty tez wydajesz ze swojej strony 900
                                      razem 1800 , sporo

                                      > Nie widzę żadnego powodu dla którego tylko ja miałabym dokonywać wysiłku finans
                                      > owego. Tak


                                      ja widze jeden, w koncu dokonujesz wysilku dla wlasnego dziecka


                                      >Tak w imię zasad i żeby teraz eks pokombinował jak zarobić więcej, a nie


                                      aha , czyli ten caly koszt 1800 to tak wirtualnie zeby go pograzyc
                                      swietnie




                                      • triss_merigold6 Re: W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 21:52
                                        A nienie. Nie mam zamiaru godzić się na podział 50/50, bo eks czasowy i organizacyjny wkład ma duużo mniejszy.
                                        No, mój eks też może dokonać wysiłku na rzecz własnego dziecka, to szczytny cel i godny poświęcania czasu i energii.
                                        • jamesonwhiskey Re: W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 22:06
                                          > A nienie. Nie mam zamiaru godzić się na podział 50/50, bo eks czasowy i organiz
                                          > acyjny wkład ma duużo mniejszy.


                                          aha , czyli wracamy do mojej tezy poczatkowej ze on ma za wszyttko placic
                                          kontaktu brak , a ty sie za to poswiecasz
                                          ale chyba az tak duzo tego poswiecenia nie ma skoro pracujesz do tego drugie male dziecko
                                          ile dzinnie, 3 minuty przy obiedze tego poswiecenia w twoim wykonaniu bedzie

                                          > No, mój eks też może dokonać wysiłku na rzecz własnego dziecka, to szczytny cel
                                          > i godny poświęcania czasu i energii.

                                          bardzo szczytny a w tym wypadku wrecz bezinteresowny bo kontaktu brak
                                          ewentualnie plac i sie na oczy nie pokazoj
                                          nie chce wnikac w powody bo ich nie znam ale przypuszczam ze ty tez jestes jednym z nic
                                          • notoczo Re: W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 22:38
                                            a moze jej byly tak jak i moj tylko chrzani ze jakby mu dano to by z dzieckiem spedzal wiecej czasu a nie tylko ma alimenty placic bla bla a jak przyszlo co do czego (teraz mieszkamy w dwoch roznych wojewodztwach) i ferie mielismy w innym czasie, zaproponowalam mu ze mala pojedzie do niego na tydzien to odrzekl ze ON wtedy PRACUJE i kto ma sie wtedy zajmowac dzieckiem??? EEE ze co?? Ja sie pytam. A jak niby JA pracuje to kto sie dzieckiem zajmuje? Pytam mnie kto jak organizuje mu opieke czy ma to pan eks gleboko w doopie? Zgadnij.
                                            • jamesonwhiskey Re: W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 22:50
                                              a ile wczesniej mu powiedzialas , dwa dni prze planowanym wyjazdem
                                              czy ma tam rodzine
                                              czy ty masz rodzine w swoim miejscu zamieszkania
                                              zorganizowanie opieki na stale to co innego niz na chwile

                                              wiec wiesz teraz wyskoczylas z typowymi zalami
                                              jaka to ja jestem wspaniala jak ten cham sie nie starapomijajac przy tym wiele istotnych detali
                                              • notoczo Re: W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 23:01
                                                no james... jak kula w plot big_grin chcialbys aby to co piszesz bylo prawda, nie jest tak? wink
                                                Otoz moj eks o roznicy w terminie ferii wiedzial juz gdzies w sierpniu a moze i wczesniej gdy to podawane sa oficjalnie kalendaria dni wolnych dla placowek szkolnych. Co Ty nie wiesz ze takie cos istnieje? Jaki z Ciebie ojciec? (to zart) Dodatkowo eks jak juz wspominalam jest nauczycielem wiec wymowki ze o tym mogl nie wiedziec nie ma.
                                                Druga sprawa to to ze mieszkamy w dwoch roznych miastach ba wojewodztwach to juz nie moja 'wina' sam sie wyprowadzil do nowej pani. Tam 'ma' jej rodzine, jakby chcial to moglby prosic o opieke co mnie to ma interesowac? Jakby chcial to moglby tez na te 4h dziennie wynajac nianie. Jakby chcial. Ale zal kasy czyz nie? Tu gdzie ja mieszkam tez nie mam bliskiej rodziny a radzic sobie musimy wiec nie chrzan ze sie nie da. Jak ktos jest nieudacznikiem to zawsze ma wytlumaczenie na 'nie.da.sie.a.swiat.mnie.nie.kocha' och och prawie wspolczuje...
                                                • jamesonwhiskey Re: W tańszy dzień to się pracuje 17.02.13, 23:14
                                                  no dobra gamon sie nie postaral
                                                  ale co sie spodziewac po nauczycielu wf
                              • koronka2012 Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 20:29
                                altz napisał:

                                > > Od jakiego wieku dziecko może samo biegac do lekarza i samo zostac w domu
                                > na zwolnieniu?

                                Mojej 17letniej córki lekarz nie przyjął, bo ponoć zgodnie z przepisami powinna być z opiekunem. Co do opieki na zwolnieniu, to nikt tego nie kontroluje, więc kwestia uznaniowa.

                                > Pójdź z dzieckiem 10 lat do fryzjera, to będzie się wstydziło przed kolegami, w
                                > każdym razie tak mają chłopcy.

                                przed kolegami??? bo co - u was jest moda na nierówne domowe strzyżenie, czy jak?
                                ja bym sie wstydziła raczej byle jakiego strzyżenia, moje dziecko tym bardziej

                                > Czasami takie nadmiernie wydawane pieniądze niszczą wyobraźnię dziecku, spontaniczność, własną twórczość, a nawet zdrowie (choćby
                                > nadużywane antybiotyki).

                                Taaaa, taniej na 2 zdrowaśki do pieca... a uczestnictwo w kulturze, nie daj boże jakiś koncert, czy teatr, albo zwiedzanie zabytków bezpowrotnie niszczą kruchą psychikę dziecka.... co innego lepienie z plasteliny w domu.

                                Na marginesie - aparat ortodontyczny - to koszt paru tysięcy lekko licząc. NFZ nie finansuje - przynajmniej nie tego, który jest skuteczny. Czas oczekiwania na wizytę w Warszawie - ok. roku (tu się nie opłaca bawić w kontrakty z NFZ).
                                • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 21:13
                                  koronka2012 napisała:
                                  > Mojej 17letniej córki lekarz nie przyjął, bo ponoć zgodnie z przepisami powinna
                                  > być z opiekunem. Co do opieki na zwolnieniu, to nikt tego nie kontroluje, więc
                                  > kwestia uznaniowa.
                                  To dziwne, bo większość znanych mi lekarzy przyjmuje. Ale mniejsza z tym, można pójść po pracy. Tylko rozumiem, że niektórzy pracują na dwa etaty i dziecka za dnia nie widzą, bo inaczej się nie da. mógłby być wtedy problem. Tylko, to też jest jakiś wybór, jakiś pomysł na życie, dla mnie nie do przyjęcia, ale innym może pasować.

                                  > przed kolegami???
                                  Dziecko bierze pieniądze i najczęściej idzie z kolegą do fryzjera. Tylko tyle. Samo sobie wybiera fryzurę, ma, według mnie, takie prawo.

                                  > Taaaa, taniej na 2 zdrowaśki do pieca...
                                  Sauna nie jest złym pomysłem, jeśli jest zamiast niepotrzebnych antybiotyków, to jestem za. Tylko trzeba uważać, bo nie zawsze można iść do sauny.

                                  > jakiś koncert, czy teatr, albo zwiedzanie zabytków bezpowrotnie niszczą kruch
                                  > ą psychikę dziecka.... co innego lepienie z plasteliny w domu.
                                  Ja tak nie napisałem, ale rozumiem, że to są Twoje wątpliwości?
                                  Dziecko musi mieć czas się ponudzić, żeby uruchomić własną twórczość.
                                  Normalnie jest tak, że coś zobaczy, wraca do domu i zaczyna to przetwarzać za pomocą dostępnych sobie środków. Dla mnie to jest genialne, ale do tego musi mieć czas wolny.
                                  Plastelina, masa solna, papier i nożyczki, farby, masa papierowa, piasek, klocki, patyki, ubrania, krzesła, i inne, to są bardzo chętnie wykorzystywane środki przez dziecko. Nawet Abakanowicz robi coś z worków, jakoś nikt jej się nie czepia. smile

                                  > Na marginesie - aparat ortodontyczny - to koszt paru tysięcy lekko licząc.
                                  Drogie dziadostwo, jak diabli i na razie nic na to nie poradzimy. Może z czasem jakaś konkurencja się pojawi i upadnie ta zmowa cenowa? Oby!
                        • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 17:04
                          iwles napisała:
                          > poza tym, akurat nie o tym dyskusja, tylko o sytuacji, gdzie oboje rodzice prac
                          > ują a koszty utrzymania dziecka rosną (natomiast alimenty przez kilka lat są co
                          > nstans, a ustalane były na poziomie potrzeb przedszkolaka). W międzyczasie bylo
                          > juz kilka podwyżek np. mediów, zwiekszono vat na wiele artykułów, w tym na art
                          > ykuly dziecięce itd., a alimenty ciągle na tym samym poziomie, a koszty wydatko
                          > w rosną.

                          Coś się uczepiła tej wersji? Mówiłem już w tym wątku, że na forum obowiązuje teoria, że najdroższe są przedszkolaki, bo przedszkole, niania, choroby, szybko wyrastają z rzeczy itd. A potem koszty już tylko rosną. wink
                          Uzasadnione koszty nie rosną, mogą rosnąć chęci, bo dziecko dorosło do rakiety do tenisa, a nawet do rakiety kosmicznej, więc wydatki takie mogą już się wydawać uzasadnione. smile
                          Starszakowi z liceum można też wynająć nianię, ale warto zapytać jaki biust preferuje? big_grin
                          Zmniejszenie potrzeb rekompensuje zmiany stawek VAT.
                          Co do wzrostu, rodzice muszą się dogadywać, jeśli oboje chcą zwiększyć poziom wydatków i uznają to za uzasadnione. Tak, jak w Unii, Polska nie może kazać Niemcom płacić więcej.
              • iwles Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:10

                > on 6 stow ona 6 stow razem daje 1200


                dałbys radę wyzyć za tyle, razem z dzieckiem, powiedzmy 3-4 klasa szkoły podst., żyjąc na poziomie takim, jak zyjesz obecnie ?

                Jeżeli zaraz rzucisz argumentem, że pracujesz i zarabiasz, stąd twoj budżet domowy to więcej niz 1200 zł., to wiedz, że większośc matek tez pracuje i ich wklad w dziecko jest duzo większy niż te 600 zł z jej strony.
                • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:17

                  > dałbys radę wyzyć za tyle, razem z dzieckiem, powiedzmy 3-4 klasa szkoły podst.
                  > , żyjąc na poziomie takim, jak zyjesz obecnie ?


                  no wlasnie dochodzimy do tego mitycznego takiego samego poziomu zycia
                  jak maz byl bogaty a pani biedna to po rozwodzie pani tez ma zyc jak przed rozwodem czy tylko dziecko?


                  czy chcesz mi powedziec ze pani chodzi z dzieckiem do restauracji zeby zylo na takim samym poziomie i za jego pozilek placi pieniedzmi z alimentow a sama zamawia wode bo jej nie stac na takie ekstrwagancje

                  czy dziecko jest wysylane na narty do aspen za pieniadze ojca a ona kupije se dzurawe buty w lumpeksie bo na tyle ja stac
                  cos nie chce mi sie wierzyc


                  edz, że większośc matek tez pracuje i ich wkla
                  > d w dziecko jest duzo większy niż te 600 zł z jej strony.

                  no i zonowu wklad , wklad, ale ile to warte to nic nie wiadomo
                  poza tym chyba nie podliczacie czasu spedzonego z wlasnym dzieckiem jako wklad
                  to chyba jest przyjemnosc

                  • echtom Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:32
                    > poza tym chyba nie podliczacie czasu spedzonego z wlasnym dzieckiem jako wklad
                    > to chyba jest przyjemnosc

                    A dla ojca przykrość?
                    • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:36
                      > A dla ojca przykrość?

                      walczenie o kazde 5 miut w sadzie to chyba nie jest jakas extra rozrywka
                      • echtom Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:43
                        Jakoś więcej znam przypadków odwrotnych, że nawet te przyznane "5 minut" było zbyt obciążające czasowo. Ale już wiem, że do tego można dorobić piękną ideologię.
                        • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:47
                          ideologie typu ze panie niegdy nie graja dzieckiem
                          sa wyjatkowo ugodowe i przyjazne a nie chetne zemsty nawet kosztem dziecka
                          ze zeby dziecko przyznane bylo ojcu to musi byc jedynie zdegenerowna alkocholiczka po 15 odwykach jeszcze jakies dorabianie ideologii pominolem
                          • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 17:09
                            jamesonwhiskey napisał:
                            > ideologie typu ze panie niegdy nie graja dzieckiem
                            > sa wyjatkowo ugodowe i przyjazne a nie chetne zemsty nawet kosztem dziecka
                            > ze zeby dziecko przyznane bylo ojcu to musi byc jedynie zdegenerowna alkocholic
                            > zka po 15 odwykach jeszcze jakies dorabianie ideologii pominolem

                            Panie grają dziećmi, mają to we krwi i mają koleżanki, które podpowiedzą, że ona jest najlepsza, najważniejsza i ma się nie dawać, bo musi być postawione na jej zdaniu!
                            Nie mogę się zgodzić z Twoim wyolbrzymieniem, takich zdegenerowanych pań nie ma, aż tak wiele, chociaż spora grupa ma jakieś uzależnienia.
                            I jeszcze jedno, jest spora grupa pań bardzo rozsądnych i mądrych życiowo. Na postawie swoich doświadczeń uważam, że może być ich nawet 1/3, a to bardzo dużo.
                          • guderianka Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 20:54
                            tu masz niestety rację
                            sądy w Polsce-nie wiem jak gdzie indziej
                            z założenia przyznają opiekę matce
                            potrzeby dziecka i ich wyliczenie tak naprawdę jest potrzebne w celu ustalenia alimentacji-ale z kolei dochody rodzica nie są brane pod uwagę podczas rozpatrywania "u kogo " ma być dziecko
                            ale to tylko jedna strona medalu
                            inną jest, że niestety wszyscy cierpimy na deficyt dobrych ojców, którzy próbują walczyć o swoje dziecko. wszyscy też cierpimy ponieważ dorośli ludzie nie potrafią się porozumieć bez sądu
                            gdyby medal miał trzy strony trzecią byłyby więzi-z racji biologii matka ma silniej uwarunkowane instynkty rodzicielskie. Bomba hormonalna w czasie ciąży, porodu i połogu wyjątkowo nam sprzyja. Ojcowie sa tego pozbawieni, natura nijak ich nie wspomaga w odczuwaniu miłości do dziecka. Może stąd tyle 'porzuceń" ?
                            • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 21:24
                              guderianka napisała:
                              > z racji biologii matka ma silniej uwarunkowane instynkty rodzicielskie.
                              Nie ma instynktów rodzicielskich, to już dawno zostało udowodnione. To się wypracowuje, jak każdą inną więź.

                              > Bomba hormonalna w czasie ciąży, por
                              > odu i połogu wyjątkowo nam sprzyja. Ojcowie sa tego pozbawieni, natura nijak ic
                              > h nie wspomaga w odczuwaniu miłości do dziecka. Może stąd tyle 'porzuceń" ?
                              Fakt, kobiecie hormony rzucają się na mózg dość często. Panie same o tym piszą, że są wtedy straszne. Ojcowie nie są niczego pozbawieni przez naturę, mogą być takimi samymi rodzicami, jak matki. Pozbawiani są za to czasu z dzieckiem, który jest konieczny do powstania więzi, a potem(po rozwodzie) są z premedytacją odseparowani od dziecka, żeby ta więź wygasła.

                              Za 10-15 lat wszyscy będą się wstydzić obecnej sytuacji, a wielu nie będzie wierzyć, że można było być taki podłym wobec rodzica i dzieci i robić to w imieniu prawa. Jestem tego pewien.
                              • guderianka Re: Coś ci się pomyrdało kolego 18.02.13, 10:26
                                Ewentualnie sami się pozbawiają tych praw dla dobra dziecka tongue_out
                    • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:38
                      echtom napisała:

                      > > poza tym chyba nie podliczacie czasu spedzonego z wlasnym dzieckiem jako
                      > wklad
                      > > to chyba jest przyjemnosc
                      >
                      > A dla ojca przykrość?
                      Jest przykrość, że on tak nie może i jest traktowany jak obywatel drugiej kategorii.
                      Dobrze, że to zauważyłaś!
                • altz Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:36
                  iwles napisała:
                  > > on 6 stow ona 6 stow razem daje 1200
                  > dałbys radę wyzyć za tyle, razem z dzieckiem, powiedzmy 3-4 klasa szkoły podst.
                  > , żyjąc na poziomie takim, jak zyjesz obecnie ?
                  Ja dałbym radę za 1200 w dwie osoby, standard by mi się podniósł.

                  > wiedz, że większośc matek tez pracuje i ich wkla
                  > d w dziecko jest duzo większy niż te 600 zł z jej strony.
                  Sr... tutu, 70-75% społeczeństwa wykonuje najmniej płatne prace i zarabia w okolicach minimum albo trochę ponad to. Takie wskaźniki są większości krajów, tylko wysokość minimalnej się zmienia. Wyłączyć trzeba kraje żyjące z bogactw naturalnych, jak choćby Arabia Saudyjska. W związku z tym w Polsce nie ma szans na dokładanie dużo więcej, niż 600 zł, chyba że w bajkach dla koleżanki z podstawówki, jeśli chcemy się pochwalić sukcesem życiowym. wink
                  Jeśli chodzi o rzeczywistość forumową, to mogę w to uwierzyć, tutaj przekrój jest inny, niż w życiu.
          • iwles Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 15:43

            serio uważasz, że za 6 stów da się przezyc miesiąc ? (to ty twierdzisz, że alimenty to jedyny dochod matki z dzieckiem)
            • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 15:50
              > serio uważasz, że za 6 stów da się przezyc miesiąc ? (to ty twierdzisz, że alim
              > enty to jedyny dochod matki z dzieckiem)

              no to idz na forum obok
              dziesiatki przypadkow ,zyje katem u rodzicow, czy w jakiejs komunalce
              alimenty to moj jedyny dochod a ten ham nie placi
              • iwles Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 16:48

                jak nie płaci, to oczywiście, że jest chamem.
                smutne jest tez to, że wielu ojcow nie interesuje, ani w jakich warunkach dziecko zyje, ani nawet czy ma co jeść sad
                • mamakrzysia4 Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 18:47
                  bo jak mówi mój eks teść matka jest dla dzieci
                  a ojciec bywa im tylko potrzebny....
                  • jamesonwhiskey Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 20:45
                    > bo jak mówi mój eks teść matka jest dla dzieci
                    > a ojciec bywa im tylko potrzebny....


                    nie wiem co to za strofy z sofy
                    ale to jest zwykly belkot
                    wypowiedziane jak przypuszczam przez starego czlowieka wiec mozna potraktowaz z przymruzeniem oka
                    • mamakrzysia4 Re: Coś ci się pomyrdało kolego 17.02.13, 23:48
                      nie takiego starego 65 lat
                      czynnego zawodowo
                      pamiętam jak surowo zakazywał swojemu synowi odwiedzin
                      w szpitalu kiedy dzieci chorowały bo przecież od tego jest matka
                      a ty tylko sam będziesz chory a ona ma siedzieć z dziećmi i tyle
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka