Dodaj do ulubionych

psia wierność

02.03.13, 10:36
W nawiązaniu do wątku o zaginionej 3-latce.

Jestem kompletną i totalną kociarą, więc proszę o wybaczenie ignorancji.
Jak to jest z tymi psami?
Czują się członkami stada i będą ochraniać najsłabsze ogniwo?
Czemu nie zostawią na pastwę losu?
To już nie pierwszy taki przypadek opisany w mediach, a jeden znam z własnego(dosłownie) ogródka- Babcia ze złamanym kręgosłupem i przeskakujący przez płot pies szukający pomocy.

To przypadki, czy norma?



"..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
Obserwuj wątek
    • jowita771 Re: psia wierność 02.03.13, 10:45
      Moja siostra ma psa, który szaleje za dziećmi i jak kiedyś poszli na spacer na łąki i dziecko nie chciało wracać, a oni udawali, że idą do domu sami, to pies ich najpierw obszczekał, a potem pobiegł za dzieckiem i nie dawał się odwołać.
    • demonsbaby Re: psia wierność 02.03.13, 10:46
      Raczej norma, tam gdzie są silne więzi w stadzie i pies jest jego członkiem. Niekoniecznie ma się przez to rozumieć - pozostanie owczarka z dzieckiem w lesie i ogrzewanie go, dopóki nie znajdzie się pomoc, niekoniecznie pudel zdejmujący słuchawkę telefonu i wciskający czerwony przycisk alarmowy - specjalnie zainstalowany dla człowieka, który jest pod opieką lekarską, czy szkoleni opiekunowie osób niepełnosprawnych. Jest jeszcze uspokajanie lub spychanie na łózko /ziemię - kiedy nadchodzi atak epilepsji albo innego schorzenia, wymagający położenia się i masa innych przypadków psiej wierności z nieopuszczaniem grobu właściciela włącznie.

      Psy stróżujące instynktownie przyjmują rolę niani i opiekuna słabszych w stadzie.
      • lykaena Re: psia wierność 02.03.13, 10:50
        Dla mnie to nowość.
        Wiadomo co zrobiłby w jakimkolwiek takim przypadku kot.
        Nic.
        • altz Re: psia wierność 02.03.13, 10:54
          lykaena napisała:
          > Dla mnie to nowość.
          Psy są stadne, ale to wszystko nie jest takie proste. Potrafią być agresywne względem dziecka, gdy walczą o miejsce w stadzie. Do takich maluchów raczej podchodzą opiekuńczo.

          > Wiadomo co zrobiłby w jakimkolwiek takim przypadku kot. Nic.
          Jak to nic? Zaczekałby, aż dziecko umrze i wtedy ogryzł kosteczki.
          • demonsbaby Re: psia wierność 02.03.13, 11:00
            altz napisał:

            > lykaena napisała:
            > > Dla mnie to nowość.
            > Psy są stadne, ale to wszystko nie jest takie proste. Potrafią być agresywne wz
            > ględem dziecka, gdy walczą o miejsce w stadzie. Do takich maluchów raczej podch
            > odzą opiekuńczo.

            Co do walki w stadzie i agresji, to nie jest raczej zwolennikiem nazywania sprawy jako agresja. To jest "karcenie" i "ustawianie swojego porządku", co przez człowieka mylnie jest odbierane jako agresja. I się zgodzę w tym, że odpowiedni przywódca takiego stada - potrafi zapędy odczytać w moment i przy nakładzie pracy w krótkim czasie zlikwidować. Moja suka przestała, po wspólnej pracy z dzieckiem, ustawiać swoje porządki z karceniem syna po 2-3tygodniach. Dziś to jest tandem, bez siebie - nigdzie ani rusz.
            • altz Re: psia wierność 02.03.13, 16:57
              demonsbaby napisała:
              > Co do walki w stadzie i agresji, to nie jest raczej zwolennikiem nazywania spra
              > wy jako agresja. To jest "karcenie" i "ustawianie swojego porządku", co przez c
              > złowieka mylnie jest odbierane jako agresja.
              Kiedy jest karcenie, to jest karcenie, ale czasami jest agresja. Ja już widziałem wiele groźnych sytuacji, gdy groźny pies pokazał dziecku, kto rządzi. Małe dziecko tego nie rozumie i potrafi być śmiertelnie pogryzione. Była taka sytuacja, małemu dziecku wracający pies ze spaceru odgryzł pół twarzy, to akurat znam tylko ze słyszenia. Widziałem za to osobiście, jak groźny pies (nie mój) rzucił się na obce dziecko, żeby dziecku odebrać smakołyk. Szczęśliwie pies się opanował, nie zdążyłbym zareagować.
              Psy w stadzie potrafią się bardzo niebezpiecznie zachowywać, prawie jak wilki. A z wilkami wiadomo, jak jest, potrafią nie pozwolić się rozmnażać, agresja jest na takim wysokim poziomie, że suka nie ma rui. Potrafią dać najgorsze ochłapy psu będącemu najniżej w hierarchii. W sumie, to więcej wiemy o wilkach, niż o psach w stadzie, ale zachowanie jest podobne. A przecież były sytuacje zagryzienia dziecka przez stado psów nie aż tak bardzo agresywnych pojedynczo.
              To nie jest zabawa, gdy się ma kilka psów. A nawet przy jednym psie trzeba go obserwować, bo psy mają swoje humory, często pokazują o co im chodzi, ale to się lekceważy albo nie potrafi odczytać i nieszczęście gotowe.
              • demonsbaby Re: psia wierność 02.03.13, 20:43
                altz napisał:

                > demonsbaby napisała:
                > > Co do walki w stadzie i agresji, to nie jest raczej zwolennikiem nazywani
                > a spra
                > > wy jako agresja. To jest "karcenie" i "ustawianie swojego porządku", co p
                > rzez c
                > > złowieka mylnie jest odbierane jako agresja.
                > Kiedy jest karcenie, to jest karcenie, ale czasami jest agresja. Ja już widział
                > em wiele groźnych sytuacji, gdy groźny pies pokazał dziecku, kto rządzi. Małe d
                > ziecko tego nie rozumie i potrafi być śmiertelnie pogryzione.

                Dziecko z założenia nie potrafi się bronić. Stąd ingerencja psa w psim rozumieniu: karcenia / ustawienia, ba nawet zabawy, kiedy to pies waży od 20kg wzwyż nie może się zakończyć teoretycznie bez mniejszego szwanku. To nie reguła. Na wszystkich rasach się nie znam, jednak stróże i alarmujące - nie szkolone do ataku, nie atakują człowieka, a traktują go jako obiekt stróżowania (mówię o członkach stada i nie tylko, w normalnych stadach pies i obcego nie zaatakuje niesprowokowany). Karcenie / ustawienie ma na celu alarm, ustawienie hierarchii i z założenia próbę siły. Zatem przejawem agresji - jako takiej nie jest. Podobnie dominacja, nie zawsze musi być kojarzona z agresją, ale predyspozycjami. Agresja jest już traktowana u psów - jako czynnik podlegający eliminacji. Jednym słowem osobniki agresywne są poddawane eutanazji przez rozsądnych hodowców, a pozostawione przy życiu przez ryzykantów nie podlegają dalszemu rozmnażaniu. Agresja może być wrodzona tyt. błędów krzyżówkowych, chorób psychicznych psa, etc jak i nabyta wskutek błędnego prowadzenia / wyuczenia, mówi się także o pewnych czynnikach predyspozycyjnych - osobiście nie jestem jednak zwolennikiem tej teorii.
                Przejawem agresji niekontrolowanej - jest lęk i fobie u psów - i ten rodzaj jest szczególnie niebezpieczny bo trudny do zauważenia i nieobliczalny.


                Była taka sytuacj
                > a, małemu dziecku wracający pies ze spaceru odgryzł pół twarzy, to akurat znam
                > tylko ze słyszenia.
                Rzadko dochodzi do zagryzień człowieka przez psa.

                Widziałem za to osobiście, jak groźny pies (nie mój) rzucił
                > się na obce dziecko, żeby dziecku odebrać smakołyk. Szczęśliwie pies się opano
                > wał, nie zdążyłbym zareagować.
                Zdobycz - reakcja łowcy, łatwy łup. Moje dziecko "zaatakował" golden retriver na spacerze - powód - chęć zabaw i zdobycia upu - czapki. Właściciel zszokowany . Reakcja - owca, naturalna. Lekko ponad 30kg wpadło na dzieciaka z pazurami i łapami, przewracając i próbując zerwać czapkę. Dziecko - uczone jak się zachowywać podczas ataku psa, zareagowało prawidłowo. Do dziś ma opory, kiedy podchodzą psy, ale do nadrobienia.

                > Psy w stadzie potrafią się bardzo niebezpiecznie zachowywać, prawie jak wilki.
                Psy w zdziczałej sforze, nie ludzkim stadzie.


                > To nie jest zabawa, gdy się ma kilka psów.
                Nie zgodzę się. Rozsądni hodowcy posiadają od wielu lat liczebne stada z sukami hodowlanymi i reproduktorami i jakoś dziwnym zrządzeniem losu, tam gdzie się na psach znają tam do żadnych jakichkolwiek odchyłów z udziałem dzieci i osób dorosłych - ie dochodzi.

                A nawet przy jednym psie trzeba go o
                > bserwować, bo psy mają swoje humory, często pokazują o co im chodzi, ale to się
                > lekceważy albo nie potrafi odczytać i nieszczęście gotowe.
                Absolutnie się nie zgadzam. To jest mentalność człowieka, który pomyłkowo ma psa w stadzie albo pomylił się co do predyspozycji przy chęci posiadania psa.
          • imasumak Re: psia wierność 02.03.13, 12:25
            Niekoniecznie. Mój kot gdy córka jest chora, leży obok niej, wylizuje jej głowę, ogólnie jest niespokojny. A gdy ktoś z domowników wraca do domu, kot siedzi pod drzwiami i wita go głośnym miauczeniem, chociaż normalnie jest raczej cichy.
            • altz Re: psia wierność 02.03.13, 16:41
              imasumak napisała:
              > Niekoniecznie. Mój kot gdy córka jest chora, leży obok niej, wylizuje jej głowę
              > , ogólnie jest niespokojny.
              Niespokojny, bo nie może się doczekać, kiedy ten oblizywany przez niego kotlet będzie mógł w końcu zjeść. smile
              • imasumak Re: psia wierność 02.03.13, 17:15
                Nie sądzę, on ją po prostu lubi (nie w sensie kulinarnym wink)
                • altz Re: psia wierność 02.03.13, 17:58
                  imasumak napisała:
                  > Nie sądzę, on ją po prostu lubi (nie w sensie kulinarnym wink)

                  Być może tak jest, ale to są jednak dzikie zwierzęta. Ja nie ufam im na 100%.
                  Kot jest kot, to taki mały tygrys, instynkty działają. Tygrys jak przewróci, to potrafi zjeść swojego pana, który go wychował na smoczku. Jak się odwrócisz tyłem do dużego kota, to często zaatakuje. Często od zabawy do ataku jest bardzo blisko.
                  Była ostatnio omawiana sytuacja, gdzie lis wszedł do domu i zabrał dziecko z łóżeczka. Pewno chciał zakopać znaleziony pokarm.
                  Dla dużego zwierzęcia małe dziecko może być pokarmem i na to trzeba uważać. Ludzie trzymają węże w domu, a potem się dziwią, że wąż zjadł dziecko. Psy i koty są dużo bezpieczniejsze, ale to nie jest człowiek i warto o tym pamiętać.
                  • twoj_aniol_stroz Re: psia wierność 02.03.13, 18:16
                    Lis zabrał dziecko z łóżeczka? A możesz jakiś link do tego dać? Lis to dość małe zwierzę wysokości tak gdzieś 30 - 35 cm, ważą pewnie jakieś 6-9 kg. To jak takie zwierzę jest w stanie wyciągnąć z łóżeczka dziecko, które waży co najmniej 4-5 kg?
        • jowita771 Re: psia wierność 02.03.13, 10:55
          Niekoniecznie, kiedyś gdzieś był opisywany kot, który nie bardzo lubił się z panem, tzn. kot był pani, a mąż pani za kotem nie przepadał z wzajemnością. I kiedyś pan spał, wybuchł pożar, okno było otwarte i kot mógł zwiać, ale miauczał i skakał po panu aż go obudził.
          • mirmunn Re: psia wierność 02.03.13, 11:08
            tak, opisano też kilka przypadków kotów, które darły się/drapały drzwi/gryzły itd, aby obudzić domowników, kiedy ulatniał się gaz
        • jowita771 Re: psia wierność 02.03.13, 10:58
          Jeszcze mi się przypomniała koleżanka, którą mama wystawiała w wózku do ogrodu, a sama coś tam sobie robiła w domu. I mieli kocicę, która zawsze w takich wypadkach trzymała się blisko wózka i jak tylko dziecko się budziło i zaczynało płakać, biegła po panią.
        • demonsbaby Re: psia wierność 02.03.13, 11:05
          a gdzieś i kiedyś przeczytałam o historii chłopca wychowującego się z psami w Rosji. Był bezdomnym kilkulatkiem żyjącym w dzikiej psiej sforze. Nie pamiętam jak się udało służbom tego dzieciaka zabrać ze sfory - bo psy nie dały podejść. Sądzę, że zostały wybite. Natomiast - to psy go ogrzewały nawet przy tych rosyjskich zimach i przynosiły mu żarcie.
            • totorotot Re: psia wierność 02.03.13, 11:44
              rhaenyra napisała:
















              Rhaenyra, mądrze gadasz ale trochę za cicho.
            • jowita771 Re: psia wierność 02.03.13, 12:05
              Przypomniała mi się kotka mojej kuzynki, która rzuciła się na dobermana sąsiadów, jak trzymał za gardło kundelka. Kundelek tylko piszczał, nie miał szans, kotka usłyszała i biegła po trawie długimi susami, skoczyła dobermanowi do oczu i uratowała kundelka. A doberman potem omijał koty z daleka.
        • nenia1 Re: psia wierność 02.03.13, 11:35
          lykaena napisała:

          > Wiadomo co zrobiłby w jakimkolwiek takim przypadku kot.
          > Nic.

          Jak to nic? Kot przegryzłby grykę albo udusił ogonem big_grin
        • totorotot Re: psia wierność 02.03.13, 11:39
          Wiadomo co zrobiłby w
          jakimkolwiek takim przypadku kot.
          > Nic.


          Też nieprawda.
          Koty alarmują o pożarze, bawią się z dużym dzieckiem drapiąc je jak dokucza, za to ze stoickim spokojem znoszac próby dekapitacji ze strony niemowlaka.
          Dziecka w lesie też by nie opuścił.
        • karykatura12 Re: psia wierność 02.03.13, 11:56
          > Wiadomo co zrobiłby w jakimkolwiek takim przypadku kot.
          > Nic.

          niekoniecznie
          moja kotka ,bardzo reagowała na płacz niemowlaka (moich dzieci gdy były małe)
          przybiegała, ocierała się o dziecko ,lizyła i biegła do mnie z głosnym miauczeniem

        • nangaparbat3 Re: psia wierność 02.03.13, 17:47
          Kiedys skrecilam nogę, nie moglam powstrzymac sie od placzu - lezalam na lozku i płakalam, bylam sama - i wtedy domowy kot, nawet jak na kota powsciagliwy w okazywaniu emocji i w ogole niemiły, przyszedl i zacząl mnie lizać po ręce.
          • altz Re: psia wierność 02.03.13, 17:59
            nangaparbat3 napisała:

            > Kiedys skrecilam nogę, nie moglam powstrzymac sie od placzu - lezalam na lozku
            > i płakalam, bylam sama - i wtedy domowy kot, nawet jak na kota powsciagliwy w o
            > kazywaniu emocji i w ogole niemiły, przyszedl i zacząl mnie lizać po ręce.
            Tygrysy też tak robią, starają się pomóc, a jak się nie da i ocenią stan na kiepski, zagryzają chorego osobnika.
            • nangaparbat3 Re: psia wierność 02.03.13, 18:13
              eutanazja?
              --------
              "antykoncepcja jest niemoralna jak wbijanie noza w brzuch ludzi" T. Terlikowski
    • iuscogens Re: psia wierność 02.03.13, 10:51
      Moja siostra zostawiła kiedyś ścierkę blisko kuchenki, nie wiem jak ale ściereczka zajęła się ogniem, siostra siedziała w pokoju i nic o tym nie wiedziała, nagle do pokoju wpada pies, zaczyna szczekać i do kuchni biegnie, siostra za nim, dzięki temu skończyło się na spalonej ściereczce i opalonych drzwiach kuchennych. To była przygarnięta, bezdomna sunia.
    • zuwka Re: psia wierność 02.03.13, 10:58
      Pies moich teściów, kiedy jeszcze z nimi mieszkałam, w jakiś niewiadomy sposób wyczuwal, ze jestem w ciąży. Nie miałam jeszcze wielkiego brzucha, a w tym okresie wiadomo- do toalety chadzasz częściej niż zwykle. Skubaniec za każdym razem w nocy odprowadzal mnie do toalety i czekał aż wyjdę. Pózniej albo zostawał pod drzwiami toalety i patrzył jak idę do pokoju, albo wracał ze mną smile nigdy wcześniej tego nie robił. I pozostał taki troskliwy do samego końca ciąży. Po porodzie był lekko zazdrosny o dziecko, ale to już inna historia. Przeszło mu. Teraz to już staruszek, który najchętniej ucieka przed dziećmi w ciche i spokojne miejsce.
    • olena.s Re: psia wierność 02.03.13, 10:59
      Norma o tyle, że pies często czuje się zobowiązany do reakcji chronienia stada - a o tyle nie, że reakcja niekoniecznie będzie w naszym ludzkim świecie skuteczna.
    • a.nancy Re: psia wierność 02.03.13, 11:00
      raczej dość normalne, chociaż nie znaczy, że zadziała w 100% przypadków. koty też mają różne charaktery, nie?
      poza tym różne rasy są w różnym stopniu "rodzinne". a niektóre są po prostu za głupie, żeby ocenić sytuację wink
      • mirmunn Re: psia wierność 02.03.13, 11:19
        czytałam też historię o suce z Filipin - normalnie się poryczałam

        Otóż: w tamtych rejonach świata ludzie hodują, tuczą i potem jedzą psy - tak jak u nas kury, świnie czy króliki.
        Pewien facet właśnie w taki celu wziął psa bezdomnego, pies zaprzyjaźnił się z jego córką i uratował życie jej i jeszcze jednej dziewczynki , rzucając się pod motocykl, aby nie potrącił dzieci. Wbiegł pod niego, pysk uwiązł mu w szprychach. Pies przeżył, nie ma całego przodu pyska. Jego historia obiegła świat, w necie zbierali kasę na operację zasklepienia pyska w USA.
        Link
        www.fakt.pl/Stracil-nos-ale-uratowal-dwie-dziewczynki-Pies-bohater,artykuly,181706,1.html
        • stuletnia_stokrotka Re: psia wierność 02.03.13, 11:39
          mirmunn napisała:

          > czytałam też historię o suce z Filipin - normalnie się poryczałam
          >
          no i też się poryczałam sad
    • demonsbaby Re: psia wierność 02.03.13, 11:18
      Nie wiem jak z kotami, ale zapewne i ich inteligencją zajął się nie jeden znawca i z podanych tu linków wynika, że i kot potrafi ocenić zagrożenie dla człowieka.

      Tak czy inaczej konkretne predyspozycje ras, w tym umiejętności i rodzaj nawiązywanych więzi na podstawie inteligencji tychże ras, spróbował sklasyfikować Stanley Coren. Mniej więcej - uchwycił sedno też w kwestii opiekuńczości pupila, przy czym ta pozycja związana z inteligencją ras wg. Corena to też dobry poradnik dla kogoś, kto chciałby psa, a nie wie jakiego.
    • selavi2 Re: psia wierność 02.03.13, 11:30
      Nie jestem ani psiarą ani kociarą, ale do końca życia nie zapomnę pewnego wydarzenia.
      Pojechałam z dziećmi (późna podstawówka)do pensjonatu, do takich dalszych znajomych.
      I drugiego czy trzeciego wieczoru, przy ognisku, odebrałam telefon, po którym poczułam się tak, że natychmiast musiałam być sama i żeby nikt ode mnie nic nie chciał.
      Poprosiłam o przypilnowanie dziecków i powiedziałam, że idę na spacer i będę za 20 min.
      I poszłam.
      Droga była szeroka,pod górę, tylko ciemno i pusto a następna posesja 500 m.
      Nie płakałam, tylko było mi przeraźliwie samotnie i smutno i miałam ochotę zniknąć.
      Uszłam z 20 m i usłyszałam szelest w zaroślach na poboczu i zaraz potem poczułam coś mokrego na ręce.
      To czarny wilczur moich gospodarzy dołaczył do mnie i towarzyszył mi przez cały spacer, dopóki nie wróciłam na teren posesji.
      Wdzięczność i wzruszenie za to towarzystwo, za to że nie byłam sama, za to że ta psia istota uznała mnie za swoje stado i miała mnie na oku, do dziś sprawia, że mam łzy w oczach na wspomnienie tej sytuacji.
    • totorotot Re: psia wierność 02.03.13, 11:35
      Tak, psy takie są. Potrafią oddać życie za właściciela. Dbają o dzieci, pilnują domostwa. Intelektualnie są na poziomie 2-3 latka, tyle że nie mówią po polsku.
      • 3-mamuska Re: psia wierność 02.03.13, 12:34
        Moja mama stawiła kawał jakiejsc kości i mięsa na zupę miała to ugotować wieczorem, z rano dodać warzywa i resztę nie pamietam dokładnie.
        W nocy nagle mój pies piszczy skacze po mnie obudxilam sie w domu ciemno od dymu.
        Okazało sie ze woda wyparowala i gar był juz czarny.
        I dom pełen czarnego dymu. Nie wiem czy do rana byśmy sie nie podusili.
        Resztę nocy spędziliśmy przy otwartych oknach w środku zimy.
        Mama po prostu zasnęła.

        Sunia mojej koleżanki jest pierwsza przy łóżeczku dziecka jak to sie odbudzi.
        Od razu widać ze dziecko nie śpi ,bo zaczyna być nie spokojna i idzie pod drzwi pokoju dziecka kiedy są zamknięte to krąży, kręci sie zeby tylko otworzyć.
        Gdy są otwarte to idzie do łóżeczka i popiskuje wydaje dźwięki.
        Gdy dziecko śpi to nigdy nie pójdzie.
    • imasumak Re: psia wierność 02.03.13, 12:27
      Moja suczka bardzo się identyfikuje z nami. Córkę gdy była malutka mogłam spokojnie zostawić przy niej, włos z głowy jej nie spadł. Czasem zdarzało się, że zostawiałam małą w wózku pod sklepem w towarzystwie psa - nie było szans, żeby ktoś się zbliżył smile
    • twoj_aniol_stroz Re: psia wierność 02.03.13, 13:44
      Nasza suka ma 8 lat. To kundel, maścią i budową ciała podobny do owczarka niemieckiego, ale sporo mniejszy. Poczatkowo były z nia kłopoty, bo jest psem o charakterze dominującym i chciała sobie podporzadkowac nasze dzieci, ale w końcu się dogadaliśmy smile Teraz suka nie tylko jest wiernym kompanem zabaw dzieci, ale ostatnio przybiegła do nas na podwórko i wyraźnie zapraszała pana na spacer. Mąż się zaniepokoił, bo wcześniej pies pobiegł z synem, który pojechał na przejażdżkę quadem, więc wziął rower i pojechał za psem. I oczywiście pies miał rację. Suka przybiegła po pomoc, bo syn zakopał się w piachu i nie mógł wyjechać. Zanim mój mąż przybył z pomocą syn sobie poradził i wygrzebał się z pułapki, nie mniej jednak zanim to zrobił suka widząc co się dzieje pognała po pomoc.
      Kiedyś ostrzegła nas przed włamywaczem, postawiła na nogi cały dom, innym razem obroniła mnie w sklepie przed jakimś gościem z nieciekawymi zamiarami. To w sumie tez była ciekawa historia. Swego czasu prowadziłam sklep w CH. Suka była po zabiegu sterylizacji, więc nie chciałam jej zostawiać na dworze na 8 godzin i zabrałam do siebie na stoisko. Pies jest dobrze wychowany, więc wiadomo było, że nie będzie z nią problemów. Owszem, pozwalała się klientom głaskać, merdała ogonem - pies przyjaciel wszystkich. Tuz przed zamknięciem, kiedy już większość boksów była pozamykana i żywego ducha na korytarzach do sklepu wszedł pewnym krokiem facet. Szedł w moim kierunku, ja nie spodziewałam się niczego złego, a suka wyszła zza biurka zjeżona na karku i z głuchym warkotem stanęła przede mną. Facet bez słowa zrobił w tył zwrot i wyszedł. Nawet nie zdążyłam sie zdenerwować. To na pewno nie był klient, o nic nie zapytał, na nic nie spojrzał, szedł w moją stronę, a ja akurat robiłam raport kasowy... Na szczęście nic sie nie stało smile
      Tak, nasza suka zdecydowanie czuje się członkiem naszego stada i jest gotowa bronić swojej rodziny smile
      • wilowka Re: psia wierność 02.03.13, 15:00
        Psa mam takiego co małe koty wylizywał i wróble wypadłe z gniazda delikatnie jakby paszczę miał piórkami wyłożoną, przynosił. więc historii lojalności wobec ludzi nawet nie ma co opisywać, bo jest niezwykła.
        Ale

        Kiedyś (nudziło mi się) i... udawałam przed kotem, ze zemdlałam. ((no położyłam się tak nienaturalnie i nie reagowałam. Kot najpierw łaził wokoło a potem jak się zaczął drzeć...! Mama przybiegła z kuchni, więc szybko się poderwałam i już więcej nie nabierałam kota. Nawet trochę wobec niego mi głupio było wink (miałam wtedy 20 lat) big_grin
    • shellerka Re: psia wierność 02.03.13, 19:58
      nie wiem, czy u nas byłoby aż tak, ale widzę, że nasza suka, tak jak bardzo długo byłam jedyną osobą, co do której potrafiła okazywać uczucia, tak ostatnio te uczucia okazuje najpierw naszej córce, która kocha ją nad życie. i od jakiegoś czasu, kiedy tylko córka np. płacze, suka zaraz przybiega, zaczyna lizać córkę po pysku, łasić się i ogólnie dba o dobry humor dziecka.

      widzę też, że kiedy dzieciaki są odstawione do babć, suka jest nieswoja. to znaczy nie je tak chętnie, jakaś taka smutna chodzi i siedzi, za to jak dzieciaki wracają, szaleje i to widać.
      • shellerka Re: psia wierność 02.03.13, 19:59
        big_grin dostałam głupawki. suka zaczyna lizać córkę po pyskusmile)) ciekawe czy ktoś to do sygnaturki jakiejś trafi wink
        • kanga_roo Re: psia wierność 02.03.13, 20:26
          mój pies to totalny luzak, kocha cały świat, i czasem żywię obawy, czy zamiast bronić mienia przed złodziejem, nie dołączyłby do kompanii domagając się głaskania smile
          ale zdarzyło się pare razy podczas spaceru na odludziu, że pies ten - sam z siebie - mnie pilnował, nie odstępował na krok, zdarzyło się, że ruszył ostro na osiedlowego pijaczka (choć i do pijaczków się łasił), więc może jednak niepostrzeżenie nas chroni.
          nie zapomnę za to innej sytuacji, a mianowicie mojego pierwszego porodu, który nieomal do końca odbywał się w domu; kiedy zwijałam się na podłodze podczas skurczów, widziałam nad sobą ogromny łeb naszego psa, który próbował mi jakoś pomóc smile
          • shellerka Re: psia wierność 02.03.13, 20:49
            a to też muszę się ponownie dopisać. tak jak suka nie wskakuje na sofę, czy tym bardziej łózko.
            raz byłam chora. ja nie choruję generalnie.
            ale raz mnie coś wzięło i dostałam gorączkę, mdłości, ogólnie chyba jakaś żołądkowa się przypałętała, czułam się okropnie, leżałam na sofie i umierałam i suka do mnie przyszła, wskoczyła i leżała. było mi zimno okropnie mimo koca, a a ona mnie rozgrzewała.
            byłam jej ogromnie wdzięczna za to. i nie wołałam jej. sama wskoczyła, wiedząc, że ogólnei nie wolno.
          • helka.pentelka Re: psia wierność 02.03.13, 21:00
            Mój pies, tchórz nad tchórze, uciekający przed własnym cieniem, wielkością sięgający do połowy łydki.
            Byliśmy u znajomych, i ich pies - wielki posokowiec- chciał przywitać się z mężem, trzymającym na rękach synka, wtedy roczniaka. Nasza psina jak błyskawica rzuciła się wtedy do obrony pana i dziecka.
            Na co dzień pies przychodzi mnie zawiadomić, gdy młody dobiera się do szafek z talerzami. Regularnie przybiega, gdy usłyszy płacz młodego, przy czym zdecydowanie rozróżnia płacz z bólu czy strachu od zwykłego marudzenia czy wymuszania, które go nie ruszają.
            • helka.pentelka Re: psia wierność 02.03.13, 21:08
              I jeszcze jedna niezwykła historia.
              Kiedyś byłam na spacerze ze znajomymi, wózkiem z młodym i psem. Przyplątała się do nas wielka stara owczarka niemieckawink Nie wiem, czyja, bo na pewno nie sąsiadów, ale widać było, że zadbana. Człapała sobie spokojnie, czasem przed nami, czasem za nami, lekceważyła moją psinę, ale czekała na nas, jak zamarudziliśmy chwilę. W pewnym momencie mijaliśmy posesję, z której wybiegło stado takich typowych wsiowych hałaśliwych kundli, którym nie wiadomo, co zaraz do głowy strzeli. Suka momentalnie weszła w rolę psa stróżującego, pasterskiego. Zagoniła nas w stado, zaczęła krążyć dokoła nas, jednocześnie odgoniła kundle szczekaniem.
              • shellerka Re: psia wierność 02.03.13, 21:53
                widzisz. nie wiem, jak Ty, ale ja generalnie wychowywana bez psa, w poczuciu, a raczej inaczej - we wpajanym mi przekonaniu, że pies to zwierz taki zwykły, byłam i jestem w szoku, odkrywając pokłady inteligencji tych zwierząt.
                twój przykład itp. to kolejne dowody
                • helka.pentelka Re: psia wierność 02.03.13, 22:39
                  Ja jestem kociara do szpiku kości, i nigdy nie traktowałam psów poważnie wink ot hałaśliwe głupki, polezą za każdym, kto ma kiełbasę(jak u Tully). Nie to, co szanujący się kot.
                  Ale odkąd mamy swojego psa w domu (rasa mądra, świadomie i długo wybierana pod dziecko), to zdecydowanie zmieniłam zdanie o psach na plus.
    • asia_i_p Re: psia wierność 02.03.13, 20:48
      Podobno psy dziedziczą instynkty stadne po wilkach, u których para naczelna ma dzieci, a reszta stada się nimi opiekuje. Więc pies, który ma prawidłowo rozpoznaną pozycję w stadzie będzie chronił dziecko opiekunów jako dziecko pary dominującej.
    • mynia_pynia Re: psia wierność 02.03.13, 20:57
      Ja i mój pies mamy sztamę, ja mu bronie tyłek, on mi.
      Ogólnie nigdy mi się nic złego nie przytrafiło, psu parę drobnych rzeczy i zawsze ratuje go z opresji.
      Zawsze ogarniają mnie dreszcze jak idę z psem, np po lesie, ten nagle staje jeży się, czeka aż ja przystanę, wówczas bada teren obwąchując powietrze, ja też się rozglądam i po chwili strachu idziemy dalej, a jeśli coś jest realnie niepokojącego to pod wpływem impulsu działamy, wycofując się za linię wroga wink.
    • tully.makker Re: psia wierność 02.03.13, 21:21
      Mam 2 psy - starszy kest u nas juz 15,5 roku i dla mnie psia wiernosc to mit i pic na drazku. Pojda za kazdym, kto akurat trzyma zarcie w rece.
      • igge Re: psia wierność 03.03.13, 00:30
        Moje też pójdą na smyczy z każdym. Wiem bo je jedna pani ukradła i widziałam po jakimś czasie jak szła spokojnie ulicą a one nic, przyjacielskie, mimo, że swój samochód z dziećmi zobaczyły. Ale suka z nerwow po tym dostała alergii. I jak zdarzyło im się kiedyś uciec, to husky, - to wracały po 20 minutach mając cały las do dyspozycji i wolność bez ograniczeń.
        Więc są jednak przywiązane i wierne jak na husky. Taka psia wierność odbija im się w oczach jak rano przychodzą się przywitać i wpatrują dłuższą chwilę w nas i potem starają się położyć na stopach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka