Gość: Przyszły kierowca
IP: *.nni.pl
23.05.06, 21:41
Dziś po całej jeździe bez żadnych wykroczeń poza gasnącym samochodem
dojechałem do ośrodka i dowiedziałem się że z powodu gasnącego samochodu (5
razy) egzaminator nie może mnie dopuścić do ruchu.
To był nie egzaminator tylko egzekutor na dzisiejszy dzień, aby oblać
wcześniej gościa potrzebował 10 minut, później następnego, a później mnie -
przecież nie mogłem zdać z powodu gasnącego samochodu. Zrozumiałbym gdyby
powidział mi kolejny raz zgaśnie Panu auto i koniec egzaminu, a tu cisza.
Jadę do ośrodka micha mi się śmieje że już mam prawko, a tu zonk w słowach
egazminatora po prostu szok. Pozdrawiam egazminatora egzekutora który daje
nadzieję i trzyma w napięciu do samego końca a później szokuje i dodaje na
maksa adrenaliny.