Bachor wrrr

02.03.13, 23:02
Witajcie

Dziś wykipiałam - przytrafiła mi się taka oto sytuacja.

Na placu zabaw moje dziecko niechcący (widziałam) dotknęło butem (nie uderzyło) mniejsze dziecko. Po prostu stał w kolejce i czekał na swoją kolej na zjeżdżalni, na której non-stop zjeżdżało jedno dziecko i w końcu zaczął się przepychać aby też zjechać. Mam mniejszego dziecka wydarła się na mojego syna: Co za BACHOR przyszedł co to za BACHOR kopie moje dziecko!!!
Szczerze mówiąc wykipiałam, podeszłam i zwróciłam jej uwagę, że ma się tak nie odzywać do mojego dziecka. Odp.: To nie dziecko to BACHOR.

Wdałyśmy się w mało przyjemną pyskówkę.

Co byście zrobili w mojej sytuacji?
Dodam, że pierwszy raz nas coś takiego spotkało. Dziecko nie sprawia trudności wychowawczych i świetnie bawiło się z innym dziećmi.
Ma w tej chwili awersję do tego placu zabaw.
    • carmita80 Re: Bachor wrrr 02.03.13, 23:11
      Nie dziwie sie, ze ma awersje uncertain niestety sa matki/ojcowie/opiekunowie, ktore nie wiedza, ze dziecku sie nie zwraca uwagi tylko doroslym, ktorzy z nim przyszli - ty na taka trafilas, mialas pecha. Wylumacz dziecku, ze tamta mama byla bardzo niemila i ze czasem takie osoby sie spotyka i to wszystko.
      • czar_bajry Re: Bachor wrrr 02.03.13, 23:18
        Uf ...powiedziała bym ... no nie napiszę co bo mnie wytnątongue_out
      • fffkkklll Re: Bachor wrrr 02.03.13, 23:20
        Powiem ci szczerze, że zrobiło mi się przykro - mieliśmy przyjemnie spędzić czas wink Dziecko zapytało mnie: "Co to znaczy bachor?" Odpowiedziałam, że to nieprzyjemne określenie niegrzecznego dziecka. Synek odpowiedział: "Chodźmy stąd do domu, już mam dosyć słuchania dyskusji o bachorach"... zrozumiałam, że nie powinnam z nią wdawać się w dyskusję, tylko zwrócić uwagę i odejść - zresztą to my wyszliśmy na prośbę mojego dziecka z placu zabaw, a oni zostali. A z drugiej strony? Może zakodowałam dziecku w głowie niewłaściwy komunikat? Może powinniśmy zostać i bawić się w innym miejscu?
    • demonsbaby Re: Bachor wrrr 02.03.13, 23:16
      "5palczastego" liścia na otrzeźwienie - niestety. Z możliwością zarzutów w prokuraturze mogłabym się zderzyć. Jestem narwana, a tępa dzida nie miałaby po co przychodzić na plac zabaw.
      Jakbym ochłonęła, to nie pyskówkę a tabletusie na chęć do życia bym zaproponowała z sugestią poszukiwania dobrych uszatów w najbliższej okolicy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja