bergamotka77
09.03.13, 15:18
Kurcze mam z tym problem, ze u nas panuja takie dosc sztywne formy i powszechne "paniowanie" wsrod ludzi dosc mlodych i w zblizonym wieku tj.po 30-tce. W klasie starszego na przyklad, choc znamy sie kilka lat i lubimy, wiekszosc rodzicow jest per Pan, Pani. Synek byl wczesniej w prywatnym przedszkolu i tam wszyscy z automatu, niezaleznie od wieku, pozycji spolecznej, stopnia zaznajomienia mowili sobie na ty. Mieszkalam tez troche za granica i mowienie do sedziwego profesora po imieniu nie jest dla mnie brakiem szacunku ale norma. A tu rowiesnicy, ktorych dzieci sie swietnie znaja i lubia, odwiedzaja w domach i my tez dosc czesto sie widujemy - poza zebraniami i odbieraniem dzieci takze na treningach i wydarzeniach szkolnych, urodzinach itp. za kazdym razem zaczynamy od "Dzien dobry pani" a nie "Czesc co slychac". Co prawda nie wszyscy, ale zdecydowana wiekszosc. Takie to jest sztuczne i formalne i nie wiem czy samej mi wypada zaproponowac przejscie na ty? Jak jest u was?