Dodaj do ulubionych

Mozarella, brie light - mozna...?

25.04.08, 09:07
Wracam do pracy po macierzyńskim i chcę wykorzystać fakt, że będę zajęta i nie
będę miała czasu na podjadanie. Ostatnia moja próba z SB skończyła się
fiaskiem, bo wyłożyłam się na śniadaniach sad.

Doszłam do wniosku, że będę w stanie pokonać "kryzys śniadaniowy", jeśli zjem
trochę nabiału. Czy można jeść sery? Mozarella ma ok 1g węglowodanów na 100g.
Czy można uznać, że jest dozwolona? A co z moim ukochanym brie...?
Obserwuj wątek
    • springonline Re: Mozarella, brie light - mozna...? 25.04.08, 10:53
      Wręcz trzeba, ale nie brie, bo jest za tłusty. Wybieraj takie, o
      obniżonej zawartości tłuszczu - mozarella, feta, wszelkie twarożki,
      trochę cheddara.
      • tata.zbiggy Re: Mozarella, brie light - mozna...? 25.04.08, 15:39
        > Wręcz trzeba, ale nie brie, bo jest za tłusty.

        ale tak naprawdę to co że tłusty? "za tłusty" oznacza "tuczący" wg
        Ciebie?
        nie, kilogramów od tego nie przybędzie, bo węgli ma śladowe ilości.
        jedyne co tłuszcz nasycony zwiększa to poziom cholesterolu, co nie
        wiąże się z żadnym ryzykiem, a już szczególnie u kobiet.
        Tak więc spoko polecam tłusty serek, byle bez bułki, może to nie
        jest to 100% kompatybilne z SB, ale na pewno nie zaszkodzi na
        zdrowie.
        • springonline Re: Mozarella, brie light - mozna...? 25.04.08, 17:34
          tata.zbiggy napisał:

          > > Wręcz trzeba, ale nie brie, bo jest za tłusty.
          >
          > ale tak naprawdę to co że tłusty? "za tłusty" oznacza "tuczący" wg
          > Ciebie?
          > nie, kilogramów od tego nie przybędzie, bo węgli ma śladowe
          ilości.

          Przybędzie, kilogramy biorą się także z tłuszczu, a nawet nic się
          łatwiej od niego nie magazynuje. Nienasycony pobudza spalanie tkanki
          tłuszczowej, nasycony nie.


          > jedyne co tłuszcz nasycony zwiększa to poziom cholesterolu, co nie
          > wiąże się z żadnym ryzykiem, a już szczególnie u kobiet.


          LDL zdecydowanie się wiąże ...


          > Tak więc spoko polecam tłusty serek, byle bez bułki,
          może to nie
          > jest to 100% kompatybilne z SB, ale na pewno nie zaszkodzi na
          > zdrowie.

          No nie jest smile Organizm ma spalać tkankę, a nie tłuszcz z żarcia.

          Gdyby dziewczyna była aktywna fizycznie, nie jadała mięsa ani masła
          itd., kawałek brie niewiele by znaczył, ale nic o tym nie wiemy.
          • tata.zbiggy Re: Mozarella, brie light - mozna...? 25.04.08, 17:50
            > kilogramy biorą się także z tłuszczu, a nawet nic się
            > łatwiej od niego nie magazynuje. Nienasycony pobudza spalanie tkanki
            > tłuszczowej, nasycony nie.

            jest to niestety nieprawda, tłuszcz magazynuje się tylko w obecności
            podwyższonej insuliny, a poziom tejże podnoszą węglowodany - czyli musiałabyś
            zjeść ten serek z czymś o wysokim IG żeby przytyć. Przykłady - ludzie którzy
            przyjmują po 4000kcal dziennie, ale głównie (80%) tłuszcz - nie tyją, nawet po
            miesiącu takiego żarcia.


            > LDL zdecydowanie się wiąże ...

            podejście do LDL jako jednorodny typ lipidów pochodzi z dawnych czasów. Obecnie
            wiadomo już, że w skład LDL wchodzą różne frakcje i tylko takie małe kulki są
            szkodliwe, a puszyste baloniki wcale nie są złe. Zwłaszcza u kobiet chyba żadne
            badanie nie wykazało związku cholesterolu z zawałami (a u mężczyzn wyniki też
            nie są jednoznaczne).

            > No nie jest smile Organizm ma spalać tkankę, a nie tłuszcz z żarcia.

            Tłuszcz jest potrzebny też do produkcji hormonów, błon komórkowych itd., więc
            może przyda się do czego innego.
            • springonline Re: Mozarella, brie light - mozna...? 28.04.08, 00:38
              tata.zbiggy napisał:

              > > kilogramy biorą się także z tłuszczu, a nawet nic się
              > > łatwiej od niego nie magazynuje. Nienasycony pobudza spalanie
              tkanki
              > > tłuszczowej, nasycony nie.
              >
              > jest to niestety nieprawda, tłuszcz magazynuje się tylko w
              obecności
              > podwyższonej insuliny, a poziom tejże podnoszą węglowodany - czyli
              musiałabyś
              > zjeść ten serek z czymś o wysokim IG żeby przytyć.
              Przykłady - ludzie którzy
              > przyjmują po 4000kcal dziennie, ale głównie (80%) tłuszcz - nie
              tyją, nawet po
              > miesiącu takiego żarcia.

              Rozumiem, że mówimy raczej o wysokim GL. Nigdy nie interesowałam się
              taką dietą, bo praktyki samobójcze mnie nie pociągają wink
              Natomiast nie ulega dla mnie wątpliwości, że mechanizm spalania
              tkanki tłuszczowej w organizmie bardzo trudno trwale i skutecznie
              pobudzić, a dostarczanie tłuszczów nasyconych może temu procesowi
              tylko zaszkodzić. Nie mówiąc o tym, że nie ma żadnego sensu z punktu
              widzenia potrzeb organizmu.


              >
              >
              > > LDL zdecydowanie się wiąże ...
              >
              > podejście do LDL jako jednorodny typ lipidów pochodzi z dawnych
              czasów. Obecnie
              > wiadomo już, że w skład LDL wchodzą różne frakcje i tylko takie
              małe kulki są
              > szkodliwe, a puszyste baloniki wcale nie są złe.

              Nie wiem, co to sa dla Ciebie "dawne czasy" wink O subtypach LDL
              wiadomo od bardzo dawna. No i?


              Zwłaszcza u kobiet chyba żadne
              > badanie nie wykazało związku cholesterolu z zawałami (a u mężczyzn
              wyniki też
              > nie są jednoznaczne).

              Wyniki setek badań klinicznych w kilku ostatnich dekadach
              jednoznacznie wskazują na to, że nasycone kwasy tłuszczowe są
              poważnym czynnikiem ryzyka niedokrwiennej choroby serca. Przejście
              na dietę niskotłuszczową cofa miażdżycę. Ale chętnie poczytam,
              dlaczego to wszystko złudzenie wink



              >
              > > No nie jest smile Organizm ma spalać tkankę, a nie tłuszcz z żarcia.
              >
              > Tłuszcz jest potrzebny też do produkcji hormonów, błon komórkowych
              itd., więc
              > może przyda się do czego innego.

              Jest w tym coś z demagogii smile Dostarczać trzeba organizmowi tłuszcze
              egzogenne. Nasycone do nich, jak wiesz, nie należą. Natomiast są
              czynnikiem ryzyka wielu chorób, nie tylko krążenia. Przede wszystkim
              podejrzewane są o poważne związki z chorobami nowotworowymi.
              • tata.zbiggy Re: Mozarella, brie light - mozna...? 28.04.08, 11:27
                springonline napisała:

                > Natomiast nie ulega dla mnie wątpliwości, że mechanizm spalania
                > tkanki tłuszczowej w organizmie bardzo trudno trwale i skutecznie
                > pobudzić, a dostarczanie tłuszczów nasyconych może temu procesowi
                > tylko zaszkodzić. Nie mówiąc o tym, że nie ma żadnego sensu z
                punktu
                > widzenia potrzeb organizmu.

                dostarczanie tłuszczów pomaga w spalaniu tłuszczu z tyłka i bioder!
                piszę serio - sprawdź co to jest ketoza!

                > >
                > >
                > > > LDL zdecydowanie się wiąże ...

                > Nie wiem, co to sa dla Ciebie "dawne czasy" wink O subtypach LDL
                > wiadomo od bardzo dawna. No i?

                jak to "no i"?: odpowiedź jest że nie cały LDL jest "zły" tylko
                jest "zły" i "dobry" LDL. Idąc dalej - można mieć dużo LDL i być
                zdrowy jak ryba smile warunek - dobry, wysoki HDL (dzięki tłuszczom
                nasyconym i jednonienasyconym) i niskie trójglicerydy (mało węgli w
                diecie)
                zob. www.cbn.com/health/naturalhealth/drsears_heartattack.aspx


                > Wyniki setek badań klinicznych w kilku ostatnich dekadach
                > jednoznacznie wskazują na to, że nasycone kwasy tłuszczowe są
                > poważnym czynnikiem ryzyka niedokrwiennej choroby serca. Przejście
                > na dietę niskotłuszczową cofa miażdżycę. Ale chętnie poczytam,
                > dlaczego to wszystko złudzenie wink

                "setek badań" to ściema powtarzana w mediach nie mająca
                potwierdzenia w rzeczywistości. fakty są takie: w latach 50-tych
                Ancel Keys postawił hipotezę że tłuszcz w jedzeniu zagraża sercu,
                poprzez podniesienie cholesterolu we krwi, "potwierdził" to na
                przykładzie 7 krajów porównując dietę z liczbą zawałów itp. (ale
                wziął tylko takie kraje dzięki którym wyszło mu tak jak chciał,
                pominął np. Francję czy chyba Szwajcarię).
                Były to czasy, kiedy można było tylko zmierzyć całkowity cholesterol
                a nie poszczególne frakcje i wtedy poszła fama, powtarzana do
                dzisiaj, że całkowity cholesterol powoduje zawały i sklerozę.

                Potem kiedy zaczęto odróżniać różne frakcje cholesterolu okazało się
                że poziom HDL jest ujemnie skorelowany z ryzykiem zawału/sklerozy, a
                LDL dodatnio ale w sposób "marginalny". Co było robić - żeby
                poprzednia teoria jakoś trzymała się kupy, nazwano LDL złym
                cholesterolem, bez wnikania że nie jest on jednorodny.

                W linku który podałem powyżej są wyniki badań które mówią, że
                najlepszym wskaźnikiem ryzyka chorób serca jest iloraz TG/HDL
                (im mniej TG i więcej HDL tym lepiej). LDLem nie ma się co
                przejmować jeżeli ten iloraz jest dobry.

                I jeszcze zauważ jedno - cały czas jest mowa o wpływie cholesterolu
                na choroby serca i sklerozę, a nie na tycie - nie wiadomo skąd się
                wzięło przekonanie że jedzenie tłuszczu powoduje tycie.

                > egzogenne. Nasycone do nich, jak wiesz, nie należą. Natomiast są
                > czynnikiem ryzyka wielu chorób, nie tylko krążenia. Przede
                wszystkim
                > podejrzewane są o poważne związki z chorobami nowotworowymi.

                i tu się nie zgodzę - ludzie jedli głównie tłuszcze nasycone już od
                czasów polowań na mamuty i aż do niedawna choroby nowotworowe nie
                były tak rozpowszechnione jak teraz. Zbiegło się to m.in. z
                rozpowszechnieniem tłuszczów wielonienasyconych, które obniżają
                odporność organizmu (czytałem niedawno artykuł o tym, jak to
                stosowano tłuszcze wielonienasycone jako środek zmniejszający
                odporność po przeszczepach (jest to potrzebne żeby przeszczep nie
                został odrzucony) ale po jakimś czasie zauważono zwiększoną liczbę
                zachorowań na nowotwory u tych ludzi)
                podobnie - ludzie zawsze byli poddani działaniu słońca, a jakieś
                czerniaki pojawiły się dopiero w 20 wieku

                tu jest artykuł o tym: www.second-
                opinions.co.uk/fats_and_cancer.html
                a tu jest o tym, że tłuszcz zwierzęcy nie powoduje zachorowania na
                raka piersi:
                www.second-opinions.co.uk/animal_fat_breast_cancer.html
                co prawda są to dość prowokacyjne tezy jak dla kogoś kto przywykł do
                tego co pisze prasa, ale zauważ, że artykuły odwołują się do badań a
                nie do spekulacji!
                • springonline Re: Mozarella, brie light - mozna...? 28.04.08, 16:42
                  > dostarczanie tłuszczów pomaga w spalaniu tłuszczu z tyłka i
                  bioder!
                  > piszę serio - sprawdź co to jest ketoza!

                  Tak, jak pisałam wyżej, wyłacznie tłuscze nienasycone stumulują
                  proces spalania tkanki tłuszczowej. Organizm nie zaczyna
                  automatycznie spalać tkanki, kiedy nie dostarczasz mu węgli. Po
                  pierwsze zależy, co dzieje się z tempem przemiany materii. Nie będę
                  wymieniać wszystkich "opóżniaczy", wymienię ten, którego dotyczy
                  nasza dyskusja: zbędeny tłuszcz w pożywieniu. Im organizm lepiej
                  wyćwiczony w zwalnianiu (liczy się staż dietetyczny, genetyka,
                  rodzaj aktywności fizycznej, liczba, pora i obfitośc posiłków,
                  poziom spozycia białka itd....), tym więcej można "zaoszczedzić" na
                  powstrzymaniu się od tych tłuszczy, które nie są niezbędne. Po
                  drugie zależy, jaką masz aktywność noradrenaliny, co z kolei zależy
                  od genetyki i jadłospisu. Po trzecie zależy, czy jest dość l-
                  karnityny. Przeważnie nie jest dość, kiedy jest się na diecie,
                  uprawia sport, jest się kobietą lub nie je mięsa. Czynników jest
                  więcej, ale nie wdając się w to dalej, ogólnie prawda jest taka: w
                  określonych warunkach biochemicznych nadmiar tłuszczu (z tłuszczu)
                  się zmagazynuje, ale trwały rozkład tkanki tłuszczowej jest o wiele
                  trudniejszy i zbędne tłuszcze go zahamują.

                  Gdzie jest ta zła fama całego cholesterolu, bo nie w Polsce wink Nawet
                  popularne publikacje medialne odnoszą się do HDL/LDL, a pierwszy
                  lepszy lekarz pierwszego kontaktu jest świadomy subtypów LDL. Nie
                  widzę też nic dziwnego w fakcie, że nauka coraz precyzyjniej
                  namierza "winnych", nie tylko w sensie subtypu frakcji, ale też
                  efektu krzyżowania się poszczególnych czynników ryzyka. Na przykład
                  wieńcówki smile Jak wiadomo równanie wygląda zwykle 1+1 = więcej niż 2.
                  Z tego też powodu zupełnie bez sensu są argumenty typu "a kiedyś
                  ludzie się opali i żyli". Nowotwory skóry nie pojawiły się niedawno,
                  czasem można się natknąć na popularne publikacje onkologiczne
                  ilustrowane przykładami z historii malarstwa, choć przecież moda na
                  hiperopalanie jest wymysłem 2. poł. XX wieku...


                  > warunek - dobry, wysoki HDL (dzięki tłuszczom
                  > nasyconym


                  Absurd smile Przepis na doobry HDL: aeroby, nie palić, soja,
                  nienasycone tłuszcze, niskie GL, orzeszki ziemne, niacyna i masz HDL
                  po uszy bez żadnych skutków ubocznych.


                  > "setek badań" to ściema powtarzana w mediach nie mająca
                  > potwierdzenia w rzeczywistości


                  Potwierdzeniem są tysiące żyjących pacjentów poradni leczenia
                  nadciśnienia.


                  > rozpowszechnieniem tłuszczów wielonienasyconych, które obniżają
                  > odporność organizmu

                  Tylko przy deficycie antyutleniaczy, który praktycznie nie występuje
                  u ludzi świadomych, że trzeba jeść zielsko i nie należy za dużo
                  smażyć. Tłuszcze nasycone sa szczególnie grożne dla kobiet, ponieważ
                  podwyższaja poziom estrogenów, ale i dla jelita grubego, a nawet
                  prostaty.

                  Nie wiem jak Ty, ale ja nie poszukuję fragmentarycznych badań na
                  ograniczonych grupach, które miałyby dać mi usprawiedliwienie dla
                  folgowania sobie w tym, czy w tamtym wink Na takie badanie jest zawsze
                  antybadanie. Mnie interesuja wnioski na temat korelacji między
                  określona praktyką a ryzykiem wystąpienia dysfunkcji, podparte
                  dłuższymi obserwacjami klinicznymi. W kilku ośrodkach wink
                  • tata.zbiggy Re: Mozarella, brie light - mozna...? 29.04.08, 08:18
                    widzę że należysz do innej szkoły smile
                    time will tell....

                    co jest lepsze Twoim zdaniem: masło czy margaryna? smażenie na oleju
                    słonecznikowym czy na smalcu?

                    a antyutleniacze są też w czerwonym winie, którym proponuję popijać
                    wielonienasycone omega 6 w orzechach zamiast zagryzać je
                    zielskiem smile)
                    • springonline Re: Mozarella, brie light - mozna...? 30.04.08, 22:58
                      tata.zbiggy napisał:

                      > widzę że należysz do innej szkoły smile
                      > time will tell....
                      >
                      > co jest lepsze Twoim zdaniem: masło czy margaryna?

                      To jest pytanie z gatunku czy lepiej mieć tyfus czy cholerę wink
                      Margaryna to oczywiście świństwo, ale masło jest tylko nawykiem.

                      smażenie na oleju
                      > słonecznikowym czy na smalcu?

                      Smalec nie wchodzi w grę z mojego punktu widzenia - pochodzenie.


                      > a antyutleniacze są też w czerwonym winie, którym proponuję
                      popijać
                      > wielonienasycone omega 6 w orzechach zamiast zagryzać je
                      > zielskiem smile)

                      Ale na diecie SB przynajmniej czasem na zmianę z zieloną herbatą wink
    • bardu Re: Mozarella, brie light - mozna...? 26.04.08, 22:17
      Tłuste sery w pierwszej fazie są zabronione.
      "...Wskazane: chude mięsa i białe sery, ryby, jaja, orzechy, grzyby, serek tofu, warzywa o niskim indeksie glikemicznym (poniżej 60).
      Niedozwolone: pieczywo, ryż, ziemniaki, makaron, tłuste sery, masło, tłuste mleko, jogurt, ciasta i słodycze, alkohol, owoce i soki owocowe..."
      Więcej przeczytasz tutaj:
      zdrowegotowanie.wordpress.com/2007/02/22/dieta-plaz-poludniowych-2/
      southbeach.c10.pl/


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka