kwietniowa.wrozka
04.04.13, 10:42
Mam taki dość poważy problem. W skrócie postaram się opisać naszą sytuację, Wy może spojrzycie na to z innej strony.
Nasza mała ma 7 lat. Jest bardzo mądrym i jak na swój wiek bardzo "kumatym" dzieckiem. Problem jest między nią a jej tatą. Niespecjalnie się dogadują. Wiem że to nie tylko małej wina, to tata od małego raczej nie brał czynnego udziału w jej wychowaniu. Niejednokrotnie zwracałam mu uwagę, kupowałam coś czym razem wiedziałam że się pobawią ale nawet jeżeli już tak się stało to było to na chwilę. Tatuś albo zwykle miał coś do zrobienia, albo zmęczony itp.
Teraz mała już podrosła i widzi co się dzieje... kiedy tata nie ma ochoty się z nią bawić to mówi że musi popracować na komputerze, kiedy dziecko widzi że np. on gra w grę albo ogląda jakiś film. Z małą rozmawia tylko "tak", "nie", "nie wolno". Dziecko czasami się mnie pyta "dlaczego tata ją oszukał"? Że powiedział jej że ma do zrobienia coś ważnego a on robi zupełnie coś innego albo zwyczajnie idzie spać.
Rozmawiałam z nim niejednokrotnie ale jak grochem o ścianę.
Nawet jeżeli są jakieś spotkania w przedszkolu, występy to cytuję: "on ma to gdzieś".
Jest to dla mnie strasznie przykre i szczerze mówiąc nie wiem jak temu zaradzić a nie ukrywam że ciągle dążę do poprawienia stosunków między nimi.
Zauważyłam że jak mała czasami się w coś bawi, jest nawet z nami babcia czy dziadek to oki ale jak tylko tata mówi "a ja mogę się pobawić" to słyszę "idź stąd, nie mam ochoty się z tobą bawić".
Wiem, że to nie wzięło się znikąd ani od teraz bo pewnie problem narastał już wcześniej. Ja wiem że nikogo nie można do niczego zmusić ale to w końcu jest ojciec.
Kiedyś mieli jeszcze jakieś wspólne "tematy" sklejanie modeli, klocki, basen a teraz on nie ma na nic ochoty, a nawet jeżeli się ZMUSI to jest to dosłownie na chwilę. Teraz to widzę że nawet mała stroni od kontaktów z nim, nie chce z nim czasami nawet rozmawiać. Wiem, że jest starsza, też wiele rzeczy widzi i rozumie, samej mi się wydaje że gdybym czuła że ktoś ma mnie dość też kiedyś chyba bym nie wytrzymała i unikała takiej osoby. Staram to sobie już tłumaczyć na różne sposoby jednak boli mnie ta cała sytuacja.
Co radzicie?
Jakie relacje mają Wasze córki z waszymi mężami? Z tatusiami?
Czy to minie? Czy może ja się naprawdę czepiam.