Dodaj do ulubionych

Problem... córka-ojciec.

04.04.13, 10:42
Mam taki dość poważy problem. W skrócie postaram się opisać naszą sytuację, Wy może spojrzycie na to z innej strony.
Nasza mała ma 7 lat. Jest bardzo mądrym i jak na swój wiek bardzo "kumatym" dzieckiem. Problem jest między nią a jej tatą. Niespecjalnie się dogadują. Wiem że to nie tylko małej wina, to tata od małego raczej nie brał czynnego udziału w jej wychowaniu. Niejednokrotnie zwracałam mu uwagę, kupowałam coś czym razem wiedziałam że się pobawią ale nawet jeżeli już tak się stało to było to na chwilę. Tatuś albo zwykle miał coś do zrobienia, albo zmęczony itp.
Teraz mała już podrosła i widzi co się dzieje... kiedy tata nie ma ochoty się z nią bawić to mówi że musi popracować na komputerze, kiedy dziecko widzi że np. on gra w grę albo ogląda jakiś film. Z małą rozmawia tylko "tak", "nie", "nie wolno". Dziecko czasami się mnie pyta "dlaczego tata ją oszukał"? Że powiedział jej że ma do zrobienia coś ważnego a on robi zupełnie coś innego albo zwyczajnie idzie spać.
Rozmawiałam z nim niejednokrotnie ale jak grochem o ścianę.
Nawet jeżeli są jakieś spotkania w przedszkolu, występy to cytuję: "on ma to gdzieś".
Jest to dla mnie strasznie przykre i szczerze mówiąc nie wiem jak temu zaradzić a nie ukrywam że ciągle dążę do poprawienia stosunków między nimi.
Zauważyłam że jak mała czasami się w coś bawi, jest nawet z nami babcia czy dziadek to oki ale jak tylko tata mówi "a ja mogę się pobawić" to słyszę "idź stąd, nie mam ochoty się z tobą bawić".
Wiem, że to nie wzięło się znikąd ani od teraz bo pewnie problem narastał już wcześniej. Ja wiem że nikogo nie można do niczego zmusić ale to w końcu jest ojciec.
Kiedyś mieli jeszcze jakieś wspólne "tematy" sklejanie modeli, klocki, basen a teraz on nie ma na nic ochoty, a nawet jeżeli się ZMUSI to jest to dosłownie na chwilę. Teraz to widzę że nawet mała stroni od kontaktów z nim, nie chce z nim czasami nawet rozmawiać. Wiem, że jest starsza, też wiele rzeczy widzi i rozumie, samej mi się wydaje że gdybym czuła że ktoś ma mnie dość też kiedyś chyba bym nie wytrzymała i unikała takiej osoby. Staram to sobie już tłumaczyć na różne sposoby jednak boli mnie ta cała sytuacja.
Co radzicie?
Jakie relacje mają Wasze córki z waszymi mężami? Z tatusiami?
Czy to minie? Czy może ja się naprawdę czepiam.
Obserwuj wątek
    • nowel1 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 10:48
      Nie czepiasz się, ale samo nie minie.
      Z tego co piszesz, wiele już zrobiłaś w tej sprawie, chyba wystarczy.
      Relacja ojca z córką to jest w tej chwili problem OJCA.
      Ja porozmawiałabym z nim raz, konkretnie : "Widzisz, co się dzieje. Tracisz szansę na dobry kontakt z córką w przyszłości. Ostatni dzwonek - rób coś albo rzeczy staną się nie do naprawienia".
      I koniec, żadnych działań więcej, podsuwania zabaw, pomysłów. To jego działka.
    • angazetka Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 10:53
      > Nasza mała ma 7 lat. Jest bardzo mądrym i jak na swój wiek bardzo "kumatym" dzi
      > eckiem. Problem jest między nią a jej tatą. Niespecjalnie się dogadują. Wiem że
      > to nie tylko małej wina


      I w tym momencie wszystko mi opadło...

      • wuika Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 10:56
        Zawsze są winne dwie strony suspicious
        Tutaj tatusia (95%) i mamusi (5%). Tatusia, bo jest leserem i bucem ostatnim. I mamusi, że nie stała z kijem nad łbem i nie tłukła tatusiowi do tego pustego czegoś, że to jest JEGO dziecko i żadna łaska, że się dzieckiem zajmie i nawiąże kontakt. Ale nie teraz, a od maleńkości dziecka. Nie "zajmę się, jak nawiążę kontakt, jak dziecko będzie gadać i się bawić z sensem", ale od początku, od pieluch i przecierków. Bo potem wychodzi takie coś: fajnie, że dzieciaczek jest, no ale czasu z nim spędzać przecież nie muszę.
        • wuika Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 11:04
          PS. O ile zakład, że nie będzie nawet kilkunastu - dwudziestu postów, a będzie, że to wcale nie tak źle (mógł bić suspicious) i generalnie, jak tylko mamusia się postara, to tatuś wyrośnie z mentalnych pieluch. I że to w ogóle jest tylko jej wina?
        • foro-estupido Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 11:17
          wuika napisała:

          > Zawsze są winne dwie strony suspicious
          > Tutaj tatusia (95%) i mamusi (5%). Tatusia, bo jest leserem i bucem ostatnim. I
          > mamusi, że nie stała z kijem nad łbem i nie tłukła tatusiowi do tego pustego c
          > zegoś, że to jest JEGO dziecko i żadna łaska, że się dzieckiem zajmie i nawiąże
          > kontakt. Ale nie teraz, a od maleńkości dziecka. Nie "zajmę się, jak nawiążę k
          > ontakt, jak dziecko będzie gadać i się bawić z sensem", ale od początku, od pie
          > luch i przecierków. Bo potem wychodzi takie coś: fajnie, że dzieciaczek jest, n
          > o ale czasu z nim spędzać przecież nie muszę.



          hahahaha
          nie wiesz chyba o czym piszesz....
          Mam własnie w otoczeniu taką kobietę,która okazało się,że tatuś dziecka nie ma dla niego czasu....
          I niestety nic do niego nie dociera.Bardzo mi jej szkoda,ale nie wiem jak zachowała bym się na jej miejscu.
          I ps dla dobrych rad ematek.Rozwód nie jest jak pstryknięcie palcami.
          • wuika Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 11:21
            Tak, nie wiem, o czym piszę. Tatusiów, którzy się nie zajmują, nie komunikują, nie kontaktują, nie bawią i nie spędzają czasu ze swoimi dziećmi uważam za jakiś podgatunek. I jak się nie da wyrugować tego przy najmniejszych objawach olewki własnego potomstwa, to dla mnie taki kolo nie rokuje w ogóle na nic.
        • kotobala Re: Problem... córka-ojciec. 05.04.13, 00:13
          wuika napisała:

          > Zawsze są winne dwie strony suspicious
          > Tutaj tatusia (95%) i mamusi (5%). Tatusia, bo jest leserem i bucem ostatnim. I
          > mamusi, że nie stała z kijem nad łbem

          Smieszna jesteś. Jaki obowiązek ma matka, żeby ojciec był "przyzwoitym" ojcem??? Żaden. Pretensje powinnaś mieć raczej do mamusi ojca, że wychowała to, co wychowała.

          Wina matki jest tylko i wyłacznie to, że zaszła w ciąże z byle czym. Ale to kwestia dyskusyjna...
          • ichi51e Re: Problem... córka-ojciec. 28.10.13, 18:16
            Nieprawda - przewaznie matka zapracowala na zle stosunki najpierw wyrywajac ojcu dziecko jak bylo male nie zachecajac do kontaktow krytykujac i wszystko robiac lepiej a teraz budzi sie z reka w nocniku - bez obrazy dla autorki watku - opisuje swoj przypadek u mnie tak bylo bylam tak super matka ze dla taty nie bylo miejsca. Moje dziecko co prawda mniejsze ale szybko sie okazalo ze ojciec i dziecko sa sobie niemal obcy (dziec zapomnial tate po tygodniu i inne takie...) u nas pomogla ematka (aczkolwiek obraza smiertelna byla 2 dni wiec nie polecam jak sie nie ma meza ktory pojdzie po rozum do glowy umie przyznac sie do bledu i wyciagac wnioski) mielismy sytuacje awaryjna opisalam ja na forum i poslalam mu linka - forum (jednoglosnie) okreslilo go jako porazke i odpad atomowy. Przejal sie zweryfikowal i (tak jak zawsze go podejrzewalam) okazal sie super tata. Ja tez troche wyluzowalam.
            Tobie polecam wyjazd tygodniowy - albo im wspolny hike czy wycieczke - oni musza zbudowac sobie sami wlasna relacje bez twojego wtracania a ty musisz ja zaakceptowac. Imho.
      • helufpi Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 11:04
        > b]Wiem że
        > > to nie tylko małej wina[/b]
        >
        > I w tym momencie wszystko mi opadło...

        DOKŁADNIE na to samo zwróciłam uwagę.
        Za relację rodzic-małe dziecko odpowiedzialni są rodzice. Oboje, nie tylko ten konkretny, którego relacja wydawałoby się dotyczy.
        Poza tym zastanowiłabym się nad jakością swojej relacji z mężem/partnerem - kluczowej relacji w rodzinie, od której zależą wszystkie inne.
      • princy-mincy Re: Problem... córka-ojciec. 28.10.13, 18:08
        Na to samo zwróciłam uwagę- ze wg autorki dziecko jest czemuś winne.
        Nie jest.
        To wina ojca, ze ojciec nie ma z nią dobrego kontaktu.
        Sam doprowadził do tego, ze ona go nie chce- i ja sie jej nie dziwie, tez bym nie chciała bawić sie z kimś, kto mnie okłamuje i lekceważy.

        Najgorszy ojciec dla dziecka to ojciec nieobecny- niby jest, ale go nie ma.
        Współczuje Twojej córce.

        A mężowi moze kup choc jeden poradnik o relacjach rodziców z dziećmi, co?
    • kerri31 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 10:56
      Powinnaś porozmawiać nie z córką, nie na forum tylko z mężem. Dlaczego zmienił zachowanie wobec córki, dlaczego kiedyś razem z nią się bawił a teraz jej unika?
      Czy jest to problem przejściowy (np. jakieś duże zlecenie w pracy i przemęczenie) czy trwa to od dłuższego czasu? Od kiedy ?
      Kiedy mieli najlepszy kontakt ?
      Czy Ty jako żona poświęcasz mu wystarczająco dużo czasu ? Mężowie często traktują dzieci jako wrogów kiedy są odsuwani przez własną żonę i zaniedbywani. Kiedyś to oni byli w centrum uwagi, teraz dzieci zajmują to miejsce, nie każdy facet sobie z tym radzi, nie każdy jest dojrzały emocjonalnie na dziecko.
      Zorganizuj wspólny wypad gdzieś jak się ociepli. Wyjeździe we trójkę do ZOO, parku dinozaurów czy tam gdzie córka czułaby się super, razem z wami. Idźcie nad stawy na spacer pokarmić kaczki, złap męża za rękę, okaż mu czułość. Facet ma jakiś problem, zauważyłam, że im bardziej się męża odtrąca w rodzinie i poświęca czas tylko dziecku, tym bardziej facet się w sobie zamyka i oddala emocjonalnie. Niestety mąż to kolejne tyle, ze duże dziecko, co nie wyklucza szczerej z nim rozmowy/
    • foro-estupido Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 11:14
      niestety będzie coraz gorzej.Wiem to!
      Może tatuś chciał synka?
    • izak31 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 11:15
      Wyslij ich razem gdzieś na 2 tygodnie lub sama wyjedz zostawiajac ich samych w domu....Bedą zdani sami na siebie.
      • foro-estupido Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 11:18
        to nic nie da...
    • kwietniowa.wrozka Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 13:26
      Rozmawiałam z nim nie raz, on nie widzi problemu a jeżeli nawet to zmieni się na dzień max dwa dni i od nowa to samo. Często gdzieś wyjeżdżamy (teraz może mniej) ale nawet na wyjeździe nie jest tak jak być powinno.
      Raczej to jego zachowanie nie wynika z tego że dziecku daję więcej czułości niż mężowi.
      Problemy są jak u każdego, dzień, dwa jest oczywiście do zrozumienia ale nie non stop.
      Rozmawiałam z nim że to ost dzwonek aby coś zmienił, coś dał z siebie... czasami nawet nagrywałam filmiki (tak niby przypadkiem)i później puszczałam aby dostrzegł swoje zachowanie ale do niego nic nie dociera.
      • lelija05 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 13:38
        Nic na siłę.
        A jakie relacje ma/miał mąż z rodzicami?
        • kwietniowa.wrozka Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 13:44
          Właśnie bardzo dobre. Też nad tym dumałam jednak nie mogę nic złego powiedzieć na temat jego relacji z rodzicami.
      • azja001 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 13:39
        Facet nie dojrzał do bycia tatą, nic nie poradzisz. Być może będzie dobrym dziadkiem, albo będzie braki nadrabiał jak wasza córka będzie dorosła kobietą. Mój teść tak ma. jak miał być ojcem dla swoich dzieci to imprezował i za bardzo nie był zaangazowany, za to teraz aż za bardzo zamęcza swoją osobą.
        Uświadomiłabym tatę co może stracić jesli będzie traktował córkę jak nudnego intruza, powtarzałabym to raz na jakiś czas bo tata w ferworze swoich spraw i gier komputerowych może zapomnieć tez co mu ględząca żona mówiła przed chwilą . I tyle chyba można zrobić. Zajęłabym się budowaniem swojej fajnej relacji z córką.
        Przykre to niestety ale nie da sie przyspieszyć dojrzewania ludzi i zmianę ich w prawdziwych, mentalnie dorosłych.
        • taniec_pingwina Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 14:04
          Mam to samo w domu... Córka ma 4 lata. Mąż poświęca jej czas tylko wypychany do zabawy przeze mnie, albo jak ja wychodzę, co stara mi się utrudniać uncertain

          Też jak córka się urodziła miałam świetlaną wizję nowoczesnego zaangażowanego taty. Teraz zostało z niej rozczarowanie. Na szczęście do jego obowiązków należy wożenia małej do przedszkola, więc przynajmniej w drodze sobie gadają, śpiewają itp. W domu - najfajniej jest mu siedzieć samemu przy kompie... Też czuję się bezradna i nie wiem, jak to zmienić. Od tłumaczenia już zdarłam gardło i nie mam siły na więcej. Wg mnie kobieta, która nie ma w domu tego typu egzemplarza nie zrozumie sytuacji, tylko poda "dobre" książkowe rozwiązania. W teorii rzeczywiście dobre, ale w praktyce z takim oporem materii nic nie zrobisz.

          A mój mąż jest niby dorosły i odpowiedzialny, dziecko bynajmniej nie z wpadki, małżeństwo nie z rozsądku... Sama próbowałam się doszukiwać złych wzorców z domu rodzinnego, ale nawet jeśli to to, czy mogę jakoś go zmienić? Ileż razy można faceta wyciągać z gabinetu i namawiać na zabawy? Nawet czterolatka widzi, że on nie robi tego z własnej inicjatywy. A co będzie później? Może tak jak u Ciebie...
    • mayaalex Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 14:34
      Zal mi bardzo Twojej coreczki. Nie wiem co Ci doradzic - trzeba facetem mocno potrzasnac, skoro rodzicow ma fajnych to moze we wspolpracy z nimi?
      Gdyby moj maz tak traktowal naszego synka to przestalabym go kochac. Straszne to. Pomysl co on jej robi tym swoim zachowaniem, jak ja rani i kaleczy. Walcz o corke, facetow sa tysiace, dziecko masz jedno.
    • ruscello Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 14:46
      Pewnie część foumek mnie wyśmieje albo się oburzy, ale dla mnie to jedna z form toksyczności rodzica. Miałam syndrom DDDysfunkcji, z racji wieku nie dorosłego. A w moim domu jedynym malutkim problemem był brak zaangazowania i okazywania miłości przez ojca.

      Dopiero mając 21 lat się pozbierałam. I jestem wolna, bo wcześniej miałam problemy z chłopakami, brak poczucia własnej wartości, w zasadzie wszystko robiłam na złość lub by coś udowodnić ojcu. To jest horror i trudno się z tego wyzwolić. Ojciec jest mi całkowicie obojętny, ale siostra mimo że też się pozbierała, nie rozmawia z ojcem. A do mamy był mimowolny żal, że nie zmusiła ojca do zmiany zachowania-to akurat mijało z wiekiem i od dawna jest ok.

      Autorko, dzieci naprawdę potrzebują czuć i widzieć miłość obojga rodziców. Poczytaj razem z mężem książki o psyhcice dziecka, problemach z jego samoakceptacją, gdy brakuje mu miłości. Poszukaj warsztatów dla rodziców, znajdź jakiegoś pedagoga czy psychologa, który mógłby z Wami porozmawiać - choćby znajomego znajomych. Nie mów mężowi o jego słabym kontakcie z dzieckiem w przyszłośći, tylko mu pokaż, jaką krzywdę robi córce - to może rzutować na jej całym życiu.
      • nangaparbat3 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 15:18
        ruscello napisała:

        > Pewnie część foumek mnie wyśmieje albo się oburzy, ale dla mnie to jedna z form
        > toksyczności rodzica. Miałam syndrom DDDysfunkcji, z racji wieku nie dorosłego
        > . A w moim domu jedynym malutkim problemem był brak zaangazowania i okazywania
        > miłości przez ojca.

        U nas badano relacje w rodzinach chlopcow z zaburzeniami zachowania, spodziewajac się, ze większość miala ojcow stosujacych przemoc albo byla chowana przez samotne matki. Okazalo sie, ze najbardziej toksyczni są ojcowie, ktorzy mieszkajac z dzieckiem ignorują je.
        • totorotot Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 17:24
          Nango, świetna sygnaturka.
          • nangaparbat3 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 19:54
            Slavoj Zizek.
            Trochę smutne.
    • nangaparbat3 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 15:22
      To poważna sprawa i bedzie juz tylko gorzej, wydaje mi się, że pomóc moglaby - jesli w ogole - terapia. Poszlabym do specjalisty od terapii systemowej rodzin. Ale powinna pojść cala rodzina, jesli maz nie widzi powodu, nie wyglada to optymistycznie.
      Czy maz ma rodzeństwo?
      • aqua48 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 15:55
        Ojciec prawdopodobnie nie potrafi znaleźć przyjemności w byciu z córką. Nie potrafi być z niej dumny. Dobrze byłoby, żeby razem robili coś co im obojgu sprawia radość. Choćby na początek wyłącznie we dwójkę chodzili z wizytą do dziadków? Jeździli na większe zakupy raz w tygodniu, czy coś takiego co musiałoby spowodować, że zaczną rozmawiać.
    • edelstein Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 16:29

      Raczej maz-corka,bo ojciec z niego zaden.Albo nie dorosl,albo idiota.
    • araceli Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 16:59
      Może on po prostu (świadomie lub nie) nie chciał mieć dziecka? Nie każdy lubi spędzać czas z dziećmi, niestety nawet ze swoimi.
    • kosheen4 7 lat i dziecko w przedszkolu? 04.04.13, 17:04
      coś kręcisz, koleżanko.
    • totorotot Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 17:09
      Zabawa z dziećmi jest NUDNA. NUDNA. Czy miałabyś coś przeciwko, by córka grała z ojcem w te gry? By oglądali wspólnie filmy interesujące dla obojga, np. komedie itp.? Pozwolisz im pójść się potruć do mcdonalda? Pozwól mężowi zaplanować i zrealizować plan samodzielnie i ani drgnieniem powieki nie okazać niezadowolenia z dokonanego przez męża wyboru aktywności.
      Może by poszli na takie samochodziki?
      Poszukali jakichś śrubek na allegro? Kupili autka na pilota i urządzali wyścigi? Jest mnóstwo aktywności, które i spodobają się dziecku i nie spowodują nieodpartej potrzeby walenia głową w ścianę przez rodzica. I nie wszystkie aktywności muszą być edukacyjne, roztropne i zdrowe.
    • epaw31 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 17:28
      Moje dziecko ma 7 lat - ze stycznia i jest w przedszkolu. Co w tym dziwnego?
      • bi_scotti Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 17:39
        A tak w ogole to on cos LUBI robic procz spania i grania w gry komputerowe? Wy cos we dwoje fajnego robicie razem? On ma jakies hobby, kontakty towarzyskie? Bo, mowiac szczerze, facet (pewnie 30-40 letni), ktorego jedyna forma relaxu jest albo spanie, albo granie na komputerze, budzi niepokoj - jaks forma bluesa/melancholii/przygnebienia?
        Zgadzam sie, ze zabawy z dziecmi bywaja nudne ale dzieci sa pleasers wiec wystarczy sprobowac je wlaczyc we wlasne hobby (moze niekoniecznie tylko ten komputer!) i juz bywa zdecydowanie mniej nudno wink
        Ja bym sie pewnie przyjrzala dokladniej calemu Waszemu ukladowi rodzinnemu zaczynjac od ukladow miedzy Wami dwojgiem. I jesli juz to bym pewnie sie nie wtracala w to jak tata z corka spedzaja czas razem - po prostu bym ich zostawiala we dwoje przy "na moj dus" obietnicy meza, ze na komputerze gral nie bedzie i spac tez nie pojdzie. A juz co beda robic we dwoje to ich brocha, Ty idziesz na dlugie posiedzenie do fryzjera smile
        Nie rezygnuj z rozmow z mezem ale daj mu jakas szanse na uczciwa konwersacje a nie tylko wysluchiwanie Twojego nagging & nagging, to jest malo-produktywne.
    • kosheen4 Re: Problem... córka-ojciec. 04.04.13, 23:25
      > Czy to minie? Czy może ja się naprawdę czepiam.

      nie, nie czepiasz się.
      jak to czytam, to przypominam sobie scenkę, którą widuję często rano - mieszkam obok przedszkola, do którego jeden dość ekscentryczny tatuś przyprowadza swoją córkę. tak się, rozumiesz, mijamy co jakiś czas, ja gonię z workiem za psimi kupami, a on z młodą przez park. ostatnio trzymali się za ręce i razem podskakiwali, i tak to fajnie wyglądało, że aż przystanęłam i się za nimi obejrzałam. jestem stuprocentowo pewna, że to co widziałam jest dla tego dziecka bardzo cenne i w przyszłości będzie procentowało na wielu poziomach.

      co do twojego męża, możliwe, że wydaje mu się, że ona jest jeszcze za mała, może wydaje mu się nudne obcowanie z małym dzieckiem - ale żadna z tych hipotez nie świadczy o panu dobrze, a zmęczenie i praca to do dupy usprawiedliwienie.
      i sorry, ale taki tatuś jakiego opisujesz nie rokuje dobrze. do roli rodzica mu się jeszcze nie dorosło, a jeśli potrwa to jeszcze chwilę, to już mu się dorosnąć nie zdąży. rada? próbować rozmawiać, ale skoro jak twierdzisz - próbowałaś różnych metod, to cóż, rada jest niekiedy wyśmiewana jako proponowana na każdą głupotę, ale udałabym się do jakiegoś psychologa, może pedagoga? i poprosiła o pomoc. jedno pewna, nie powinnaś podejmować więcej prób zrozumienia tatusia od siedmiu boleści, bo dajesz w ten sposób świadectwo własnego zidiocenia.

      dla innych przestroga na przyszłość, przyglądać się bacznie jeszcze przed ślubem, jak się zachowuje oblubieniec w stosunku do dzieci, żeby nie było niemiłych rozczarowań.
      • taniec_pingwina Re: Problem... córka-ojciec. 05.04.13, 07:40
        kosheen4 napisała:


        > dla innych przestroga na przyszłość, przyglądać się bacznie jeszcze przed ślube
        > m, jak się zachowuje oblubieniec w stosunku do dzieci, żeby nie było niemiłych
        > rozczarowań.
        >
        >
        Sorry, ale rada od czapy... Mój mąż z cudzymi dziećmi się lubił bawić... Na wszystkich spotkaniach to on zajmowała się obecnymi dziećmi! Tyle że codzienna opieka i zabawy (które mają bawić dziecko a nie pana) to zupełnie inna bajka niż spotkania raz na kilka tygodni.
        • kwietniowa.wrozka Re: Problem... córka-ojciec. 05.04.13, 08:32
          taniec_pingwina napisał(a):

          > Sorry, ale rada od czapy... Mój mąż z cudzymi dziećmi się lubił bawić... Na wsz
          > ystkich spotkaniach to on zajmowała się obecnymi dziećmi! Tyle że codzienna opi
          > eka i zabawy (które mają bawić dziecko a nie pana) to zupełnie inna bajka niż s
          > potkania raz na kilka tygodni.

          Mój też jeżeli chodzi o CUDZE dzieci to zagada, jak trzeba przypilnuje, pobawi się itp.

          Niestety z naszą córką tak nie jest sad
          Wszystko go nudzi, irytuje, nawet jeżeli już coś chce zrobić to jest to naprawdę chwila. Coś z małą niby mają budować i ciągle słyszę "zaraz"! Coś jej obieca, że gdzieś mieli iść czy jechać też jest "zaraz" a czasami nawet nie dochodzi obiecana sytuacja do skutku.
          Cóż z tego że się gdzieś może nawet i od wielkiego święta wybiorą jak nawet zakupy trwają 10min. takie na szybko pytanie tylko "chcesz to? podoba ci się"? Dziecko odpowiada "tak" lub "nie" i koniec. Wizyta u teściów... to jest tylko przywiezienie małej i na zasadzie MACIE JĄ i się nią zajmujcie.
          On nie ma w ogóle ochoty na spędzanie czasu z małą. Żadna terapia nie wchodzi w grę bo on jest DOBRYM ojcem i nijak nie idzie mu tego przetłumaczyć.

          DO JEDNEJ Z FORUMEK która która stwierdziła że coś kręcę...
          TAK moje dziecko ma 7 lat, skończyło je w marcu... chodzi do przedszkola do zerówki. Gdzie tu widzisz kręcenie???
          • taniec_pingwina Re: Problem... córka-ojciec. 05.04.13, 10:09
            No właśnie też zastanawiałam się, czy o tym pisać, że on się uważa za super ojca. Uznałam, że nie, bo to nie mój wątek i nie chciałam Ci się wcinać, kwietniowa.wrozko...
            Wygląda na to, że nasi mężowie to bracia wink

            U nas w to "zaagażowane" ojcostwo wchodzi: umycie zębów rano, zawiezienie i zabranie z przedszkola (w drodze czasami market, ale jej nic nie kupuje, bo uważa, że dawanie drobiazgów dzieciom bez okazji jest zbędne - mówię tu np. o jogurcie z jakąś figurką, czy gazecie, nie zabawkach, bo to to już w ogóle nie do pomyślenia); wsadzenie i wyjęcie z wanny (czy mała nie ląduje pod wodą patrzy ze swojego gabinetu); czasem 5-40 min. zabawy w weekend i ewakuacja przy pierwszym możliwym pretekście; 1-2 razy w miesiącu zostanie z małą, jak ja wychodzę (przy czym ostatnio dowiedziałam się od 4-latki, że tata spał... i bawiła się sama; mam nadzieję, że to był moment uncertain ). Jak wychodzimy razem, to on idzie przodem, a ja z tyłu w dziecięcym tempie razem z córką... ; czasem usiądzie z nią przy komputerze i pogra chwilę (angielski) ale jak córka, jak to dzieci, chce po raz kolejny robić to samo, to on już jest znudzony i wychodzi, zostawiając ją samą przy monitorze...

            Tak że mam taki problem jak Ty. Staram się go angażować, przypominać, zwracam uwagę na to, żeby cokolwiek razem robili, ale są chwile, że wszystko mi pada i naprawdę mam go w głębokim poważaniu. Nie muszę dodawać, że brak zaangażowania z jego strony, automatycznie oznacza zabawianie córki całymi dniami (np. w ferie) czy popołudniami przeze mnie i jakie to bywa wyczerpujące... Moja cierpliwość jest czasami wystawiana na ciężką próbę smile

            I na terapię też nie da rady... Bo on nie widzi powodu. Jak chcę to ja mogę iść... wrrrr wink
          • kosheen4 Re: Problem... córka-ojciec. 05.04.13, 11:51
            kwietniowa.wrozka napisał(a):


            > Mój też jeżeli chodzi o CUDZE dzieci to zagada, jak trzeba przypilnuje, pobawi
            > się itp.

            > On nie ma w ogóle ochoty na spędzanie czasu z małą. Żadna terapia nie wchodzi w
            > grę bo on jest DOBRYM ojcem i nijak nie idzie mu tego przetłumaczyć.

            cóż, przyjmij na klatę fakt że mąż jest palantem, któremu do szczęścia wystarczy wypłata, możliwość zadupczenia i gra/film, a perspektywa wizyta u specjalisty "od głowy" najpewniej uraża jego męskie ego.
            jeśli on nie widzi problemu, nie dąży do poprawy sytuacji, to idź sama. nie chodzi o jego terapię - jeśli uważasz że dziecku dzieje się krzywda, może specjalista podpowie ci, jak zaimpregnować córkę żeby miała jak najmniejsze deficyty z powodu braku uwagi ojca.

            >Gdzie tu widzisz kręcenie???
            smile
    • poppy_pi Re: Problem... córka-ojciec. 05.04.13, 13:45
      Cóż jeżeli mąż nie widzi problemu i nie wyraża chęci aby się zmienić to choćbyś stanęła na głowie nic to nie da. Mój tata był taki sam, nie byłam typem 'sportowca' więc wg niego do niczego się nie nadawałam i chyba się ze mną zwyczajnie nudził. Tak jest zresztą do dziś. Przestań się tym zadręczać i pielęgnuj swoją więź z córką.
    • kamelia04.08.2007 raczej problem z ojcem 05.04.13, 14:18
      kwietniowa.wrozka napisał(a):


      > Nawet jeżeli są jakieś spotkania w przedszkolu, występy to cytuję: "on ma to gd
      > zieś".


      on, jak on ma to gdzies, to niech nie bedzie zdziwiony, jak go corka na drzewo wysle




      Ja wiem że nikogo nie można do niczego zmusić ale to w końcu jest ojc
      > iec.


      no i co z tego ze ojciec? A ojciec ma prawo miec w dupie corke? Nie mozna z oburzeniem powiedziec "no, jak to przeciez to corka" A na corke mozna sie oburzyc, ze nie chce z ojcem sie bawic.
      Ojciec jest winny calej tej sytuacji. Juz teraz widac efekty, a jak bedzie dorastac, to bedzie jeszcz gorzej.

      Masz problem z ojcem dziecka, a nie z dzieckiem. Coz dziecko winne, ze ma patafiana za pjca
    • fugitive Re: Problem... córka-ojciec. 05.04.13, 15:20
      Są dwie możliwości rozwiązania problemu
      1. Ojciec zauważy, że dzieje się źle, zacznie mu to doskwierać i podejmie pracę nad sobą i relacją z córką
      2. Znajdzie się jakaś wspólna aktywność, hobby, która będzie im obojgu sprawiać przyjemność i w ten sposób się do siebie zbliżą
      IMO nie masz wpływu na zaistnienie żadnego z tych punktów, możesz jedynie starać się coś wytłumaczyć(pkt 1) albo coś wymyślić ( pkt2) ale na końcowy rezultat nie masz wpływu.
      Pociesze cię że kiedyś pisałam tu podobny post, prawie identyczny tylko dzieci miałam wtedy mniejsze. Obecnie moje dzieci są nieco starsze od Twojej córki i mają najlepszego Tatę na świecie, połączyła ich wspólna aktywność rower, narty i wspólne hobby psy rasowe, mogą teraz godzinami siedzieć i gadać o hodowlanych, rasach, wystawach itp.
      Ja próbowałam coś swego czasu robić, ale z perspektywy czasu widzę, że moje działania nie miały sensu.
    • annitka30 Re: Problem... córka-ojciec. 05.04.13, 18:33
      przykro mi to czytać, bo mój ojciec odegrał ogromna role w miom dzieciństwie - on się ze mna najwięcej bawił - ale nie w moje zabawy. zabierał mnie od 4 roku życia w góry, na łódkę, na kajaki, na grzyby, na ryby, kupił atlas nieba i w nocy (miałam 7 lat to była dla mnie atrakcja) oglądaliśmy gwiazdy. czytał mi nie bajki,ale np. mity greckie Parandowskiej, sklejał jakies model to mu podawałam części itp.
      w twoim przypadku to po pierwsze należałoby ograniczyć męzowi kompa. bo on po prostu chce sam dla siebie siedzieć przy kompie i miec spokoj, jakbyście dzieci nie mieli, to być pisała, że w domu nie pomaga i się do ciebie nie odzywa tylko gra. skoro tak lubi kompa to tez postarałabym się, aby oni mogli pograc razem i mam tu na myśli nie strzelanki, tylko np. wii lub ps move czy jak mu tam. U nas działa guitar hero - tata gra, syn kibicuje, syn gra (porusza kontrolerem) ojciec dopomaga na niektórych przyciskach. na PS3 mieliśmy też pozyczone PS3 sport i też razem mogli robić zawody w strzelaniu z łuku, rzucaniu dyskiem itp.
      skoro lubi kompa, to żeby mogli razem coś porobić.
      • bergamotka77 Re: Problem... córka-ojciec. 05.04.13, 19:29
        A ja podam mozliwe inne wytlumaczenie - a moze go nudzi swiat malych dziewczynek i jak juz ktos sugerowal - marzyl o synu? Chcial sklejac modele samolotow, grac w pilke i bawic sie swietlnym mieczem czy latajacym helikopterem a tu swiat dziewczecia - ksiezniczki, wrozki, zwierzaczki i zabawa w dom czy sklep? Niektorzy faceci tak maja choc sie nie przyznaja oficjalnie. Pytalas go o to, wyczulas rozczarowanie plcia dziecka? Moze bedzie lepiej w szkole gdy tata pomoze w nauce, wytlumaczy ulamki, zawiezie na zjaecia sportowe?
    • m.lukaszowska Program weekendowy ojciec 28.10.13, 17:28
      Poszukujemy do programu telewizyjnego par z dziećmi/dzieckiem, w których Pan ciężko pracuje, rzadko bywa w domu. Jeśli już się pojawi, pragnie wychowywać swoje dzieci/dziecko, ale troszkę odbiega to od wychowania jakim kieruje się współmałżonka. Głównie chodzi o to jak partnerzy dzielą się obowiązkami, jakim partner jest ojcem, jak dzieci zachowują się podczas obecności partnera, jakie proponujecie rozwiązania.

      Jeśli taka sytuacja istnieje w Państwa związku, czy też znają Państwo ludzi o stakiej sytuacji, proszę o kontakt .

      Rozmowa do niczego nie zobowiązuje, a w ramach wystąpienia w programie przewidywalne jest wynagrodzenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka