Mam 38 lat. Od około 4 lat zauważam, że pomimo zdrowego odżywania i sportu, zamiast chudnąć lub choćby utrzymywać wagę, co roku przybieram na wadze ok. 1-1,5 kg. Aktualnie od miesiąca usiłuję zgubić choćby 1 kg i nic z tego, a ważąc 66 kg przy wzroście 1,60 m czuję się bardzo niekomfortowo. Teraz po zimie stwierdzam, że o ile w pasie mój obwód się nie zmienił, to bardzo przytyły mi nogi i wyglądają teraz fatalnie

Ostatnio ktoś powiedział mi, że większość kobiet wraz z wiekiem tyje w sposób nieunikniony i być może wkrótce dojdę nawet do 70kg???
Tak się po prostu zastanawiam, czy ma sens ta zdrowa dieta i wyciskanie siódmych potów na fitnessie, skoro i tak waga będzie rosła. Owszem ćwicząc czuję się lepiej i nie chcę z tego rezygnować, ale może niepotrzebnie aż tak pilnuję jedzenia, skoro i tak nic nie wychodzi z odchudzania?
Dodam, że stosuję dietę niskoglikemiczną, jem dużo warzyw, chudego mięsa i ryb, unikam pustych węglowodanów. 2x w tygodniu zumba lub aerobik, 1-2 x rowerek stacjonarnie, teraz mam nadzieję wreszcie ruszyć zwykły rower, do tego raz w tygodniu razem z mężem staramy się zrobić długi spacer z kijkami (ok. 10 km) - zależnie od pogody. A waga ani drgnie, tzn. drga, tylko nie w tą stronę, co trzeba