Dodaj do ulubionych

dziecko jest dziecko

10.05.13, 16:42
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,13872064,Czekajac_na_cud.html?v=1&obxx=13872064#opinions
list tygodnia z wysokich obcasow i odpowiedzi uczonych
dawno nic mnie tak nie zdziwilo
krzyk rozpaczy po 10 latach nieudanych staran
a tu prosze egocentryczna, egoistka
ludzie tez maja problemy
i najlepsze - przeciez adoptuj
co za roznica czyje to je
a moze to po prostu pisze ktos nie wie, jak to jest miec swoje dziecko
i dla niego na sztuki sie liczy
czy tam na kilogramy
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 17:19
      moofka, gdyby nie polskie zasady kwalifikacji do adopcji, które mnie na wstępie z kilku powodów dyskwalifikują, drugie nasze byłoby "z odzysku" smile Tak chcieliśmy od początku, natomiast ośrodki adopcyjne i przepisy skutecznie zniechęcają, toteż Tkanina (młodsza) jest naszą biologiczną córką.
    • sanciasancia Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 17:58
      Ależ to klasyk.
      Co poroniłaś albo Ci umarło?
      Nie płacz, urodzisz sobie nowe.
      • moofka Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 18:07
        nie rozumiem co ci chodzi
        ktos ci tak powiedzial?
        • nabakier Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 18:34
          Wytęż myślenie.
        • sanciasancia Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 19:39
          > ktos ci tak powiedzial?
          Nie tylko mnie. Kilka milionów polskich kobiet usłyszało to od swoich bliskich i dalekich.
          Jako społeczeństwo jesteśmy trochę pozbawieni empatii i na autentyczny ból reagujemy agresją. Tak jak zareagowano na list tamtej kobiety.
          • ciociacesia bo chcemy pocieszyc 12.05.13, 12:21
            bo nie mozemy zniesc tego ze ktos obok cierpi i rozpacza wiec szukamy drogi na skróty - to sie nawet logiczne wydaje - nie ma co plakac tamto dziecko juz i tak nie ozyje ale przeciez zawsze mozna pomyslec o przyszlosci i zrobic nowe. mnostwo ludzi nie rozumie ze zaloba jest konieczna i musi trwac a rozpaczajacego rodzica nic nie pocieszy i mozna jedynie byc obok i towarzyszyc w cierpieniu, wiec ludzie wala teksty majace w ich mniemaniu sens i majace pocieszyc
      • gazeta_mi_placi Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:38
        W przypadku poronienia na wczesnym etapie przez młodą kobietę bez problemów zdrowotnych co w tym złego, bo nie łapię? Raczej forma pocieszenia.
        • ledzeppelin3 Re: dziecko jest dziecko 13.05.13, 11:34
          Ludzie tak mówią, ale nie chcą źle. Po prostu nie wiedzą, co powiedzieć, nikt nas nie uczy podstaw psychologii, inteligencji emocjonalnej jak się nie ma wrodzonej też się nie nauczy w polskiej szkole
          • sanciasancia Re: dziecko jest dziecko 13.05.13, 16:16
            IMHO empatii powinno się uczyć w dom rodzinnym. Po siódmym (no dobra, szóstym) roku życia na niektóre rzeczy może już być za późno.
        • sanciasancia Re: dziecko jest dziecko 13.05.13, 16:14
          Wszelkie pocieszenia należy dostosować do osoby, do której się je kieruje.
    • myga [...] 10.05.13, 18:01
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • nabakier Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 18:05
        A co Ty masz do Sanci? Czegoś nie zrozumiałaś?
      • kk345 Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 18:13
        Chyba powinnas przeczytac jej post jeszcze raz... i jeszcze, do skutku- aż zrozumiesz i przeprosisz.
        • nabakier Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 18:33
          Też jestem ciekawa, czy przeprosi.
          • konwalka Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 18:43
            a sancia co zrobila, zeby ja od kretynek?
            chamstwo zwykłe...
        • myga Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 18:56

          > Chyba powinnas przeczytac jej post jeszcze raz... i jeszcze, do skutku- aż zroz
          > umiesz i przeprosisz.
          ---------------
          zrozumialam, ze do moofki tak napisala, stad moje oburzenie. Post w sumie nieczytelny, link przejrzalam pobieznie, ale jezeli sie pomylilam, to przepraszam.
    • lauren6 Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 19:29
      Rozumiem ból i cierpienie tej kobiety, ale ten list jest napisany w agresywny sposób w stylu "co znaczą twoje problemy wobec tego, że w Afryce dzieci głodują". Stąd taki, a nie inny feedback. Pani bagatelizuje problemy innych osób, jakby to co ją spotkało było największą tragedią na świecie. Dla niej tak. Dla kogoś, komu nie zależy na biologicznym dziecku, lub na posiadaniu dziecka w ogóle jest to problem z kosmosu. W takiej osobie list napisany w tej formie wzbudzi jedynie agresora, nie współczucie.
      • ledzeppelin3 Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 08:56
        Pani bagatelizuje problemy innych osób, jakby
        > to co ją spotkało było największą tragedią na świecie.

        Trzeba mieć wrażliwość koralowca, żeby comiesięczną żałobę po dziecku, trwającą od 10 lat, porównywać do żaoby po ładnym ciele

        No niestety, płacze z powodu rozstępów są NAPRAWDĘ żałosnym problemikiem w porównaniu z męką przez którą ta kobieta przechodzi od 10 lat.
    • princy-mincy Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 19:31
      A mnie dziwi, ze ludzie nie potrafią odpuścić po 10 latach starań o biologiczne dziecko.

      Znam 4 pary, które adoptowaly dzieci, bo z rożnych względów nie mogły mieć biologicznych dzieci. 2 z nich adoptowaly kilkuletnie rodzentwa.
      Znam tez pare, która była juz zapisana w kolejce do adopcji, mieli juz za sobą większość paprieologii, gdy w końcu im sie udało.
      Wszystkie te pary są rodzicami, maja dzieci, które kochają i które kochają ich.

      Sami z mężem tez adoptowalibysmy dzieci, gdybyśmy nie mogli mieć własnego.
    • asia_i_p Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 19:39
      i najlepsze - przeciez adoptuj
      co za roznica czyje to je
      a moze to po prostu pisze ktos nie wie, jak to jest miec swoje dziecko

      Ktoś, kto tak pisze, ma za mało empatii, żeby wiedzieć, że ktoś może czuć inaczej niż on, ale może wiedzieć, jak to jest mieć własne dziecko. Ja mam, a dalej, tak samo jak przed urodzeniem córki, adopcja wydaje mi się sensowną opcją. Ja w ogóle nie czuję swojego udziału w cudzie narodzin, tajemniczej więzi, moje własne geny nie wzbudzają we mnie emocji. W moim domu pojawiła się nowa osoba - konkretna osoba, nie "moje dziecko" - i ją pokochałam - ale myślę, że gdyby się pojawiła w inny sposób, pokochałabym ją tak samo. Prawdopodobnie biologicznie wyjaśnialne deficytem jakiegoś hormonu, ale tak mam i znam osoby, które mają tak samo.

      A są też takie, które potrzebują też więzi biologicznej - i ja zakładam, że jeśli ktoś przez 10 lat starania się o dziecko nie wpadł na adopcję, to nie dlatego, że jest idiotą, który nie wie, że ona istnieje, tylko z jakiejś przyczyny jest dla niego nie do przyjęcia. Więc namawianie go na adopcję to trochę tak, jakby sugerować, żeby sobie tak po prostu wziął i urodził - nic nie wnoszące i wkurzające.
    • moofka Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 20:39
      dziwne to jest co piszecie na tle sasiedniego watku o dzieciach faceta
      tam sa to intruzy ii obcy ludzie
      a przeciez dzieci niby najukochanszego mezczyzny
      a tu okazuje sie ze wszystko jedno jakie dziecko, a nie ma roznicy
      czy se czlowiek sam urodzi i czyje geny
      • kosmopolis Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 21:08
        Mam swoje dziecko, ale gdybym nie mogła mieć, to nie wiem, czy byłabym w stanie adoptować. Raczej starałabym się właśnie za wszelką cenę mieć to moje, urodzone przeze mnie, chociaż może zupełnie z innymi genami.
        Łatwo jest powiedzieć - adoptuj! Bardzo łatwo.

        Ja wiem, że nie nadaję się do pracy w szkole. Nie nadaję się do pracy z chorymi dziećmi. Nie mam nieograniczonych pokładów cierpliwości. Swoje dziecko kocham nad życie, ale to moje dziecko. Jeśli mogłabym mieć do kogoś pretensje o jego zachowanie, wychowanie - to tylko do siebie. Jeśli moje dziecko byłoby nerwowe, wrzeszczące, bojące się, kłótliwe i tak dalej, to w dużej mierze byłaby to moja wina - moich genów, mojej ciąży, mojego porodu, mojej opieki nad dzieckiem. Wiem, ze moje dziecko nie może mieć FAS - bo ja w ciąży nie piłam. Wiem, że jeśli będzie miał problemy astmatyczne, to nie dlatego, że paliłam w ciąży, bo ja w ogóle nie palę. Jeśli będzie miało duże skłonności do tycia, to przeze mnie. Jeśli, jeśli, jeśli... Ale przez to jeśli na pewno będę miała dużo więcej zrozumienia dla swojego dziecka.

        To jest moja słabość. Ja wiem, że mogłabym w razie problemów nie udźwignąć tej adopcji, że dla adoptowanego dziecka mogłabym nie być taką mamą, jaką jestem dla dziecka swojego.
      • asia_i_p Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 21:26
        Nie patrzyłam na tamten wątek, muszę spojrzeć - ale nic nie poradzę na to, że tak mam. Geny nie są dla mnie aż takie ważne. Gdybym się dowiedziała teraz, że podmieniono mi dziecko w szpitalu, to nie tylko nie zmieniłoby to moich uczuć w stosunku do Anki (tak to chyba ma każdy), ale chyba nawet nie odczuwałabym silnego impulsu do szukania własnego dziecka. Owszem, byłoby poczucie odpowiedzialności, czy mu dobrze, ciekawość jakie jest - ale przecież innym ludziom taka sytuacja serca i życia łamie. Rzecz jasna, nie mogę mieć pewności, że tak bym zareagowała, ale mam silne przeczucie.
        Różne bywają wariacje ewolucyjne wink, ja mam taką i ona pewnie nie jest częsta, ale jest. Póki dziecko było mniejsze, póki nie stworzyłam z nim osobistej relacji, odbierałam to jako upośledzenie, teraz wiem, że ludzie są różni, a ja w tej kwestii jestem bardziej różna. Przecież się z tego powodu nie potnę. Że kocham moją Ankę jako moją Ankę bardziej niż jako moją córkę.
      • ashraf Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 21:48
        Hmm, dla mnie bynajmniej nie wszystko jedno! Zawsze chciałam mieć dzieci, lubię dzieci (cudze też), mam do nich serce i cierpliwość, ALE moje kocham tak bardzo, że aż się dziwię jak to możliwe smile Dlatego, że to nasze - moje i męża, że rosło w moim ciele, że patrzy na mnie oczami męża i uśmiecha się jak on. Niestety do adopcji zupełnie bym się nie nadawała. Ani nie doradzałabym takiej opcji nikomu, kto nie może mieć dzieci.
    • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 21:24
      Pozwolę sobie przekopiować komentarz z profilu fb Stowarzyszenia 'Nasz bocian":
      "Smutny list czytelniczki, która od 10 lat stara się o dziecko.
      Pod listem ocean współczucia i empatii wyrażany przez komentujących wezwaniem "Ty egoistko, adoptuj, tyle sierot czeka w domu dziecka!
      Kochani Rodacy!
      Z okazji pięknego majowego piątku mamy dla Was breaking news! Nie trzeba być niepłodnym, aby adoptować! Serio. Tyle sierot czeka w domu dziecka!
      To nawet zastanawiające, że wciąż tyle dzieci czeka w domach dziecka, skoro mamy ponad 22 miliony płodnych i empatycznych Polaków w wieku produkcyjnym, którzy aż się rwą, aby budować rodziny. Niestety cudze."
      I tyle chyba.
      • moofka Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 21:38
        bardzo trafne smile
      • triss_merigold6 Re: dziecko jest dziecko 10.05.13, 21:38
        Bo ludzie głupie som i nie poradzisz. Te sierotki w DD zwykle mają nieuregulowaną sytuację prawną (czytaj: matka menelica pojawia się raz na kwartał i łka przed sądem, że kocha) albo występują w pakietach (czyta: siódemka rodzeństwa odbierana kolejno owej menelicy).
        • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 07:39
          Pamiętam ze swojego szlaku adopcyjnego pierwsze i ostatnie spotkanie z panią dyr jednego takiego ośrodka - jedno dziecko to nie, to państwo nie mogą, przeszkody formalne i tak dalej, ale gdyby chcieli państwo adoptować jeszcze dwójkę starszego rodzeństwa, a najlepiej całą piątkę plus w przyszłości mniejsze dziecko, które jeszcze jest w rodzinie, to bardzo proszę, kwestie formalne nie mają znaczenia. Potem poszła siedzieć za przekręty, ale to już nieco inna historia.
          Przyszli rodzice adopcyjni albo są bohaterami, bo w ogóle adoptują, albo egoistami, bo nie chcą robić za poprawiaczy cudzych błędów i nie chcą być 'rozwiązaniem problemów' dla tych tysięcy sierotek, tylko 'wybrzydzają'. A jak ktoś nie chce adoptować, tylko mieć dziecko biologiczne, to już hohoho, draństwo, bo 'sierotki'.
          Ale, jak już wielokrotnie wspominałam i jak słusznie wytyka 'Nasz bocian', wdrapywanie się do nieba po cudzych plecach i wykazywanie empatii, która nie pociąga za sobą żadnych czynów, nic nie kosztuje, a poprawia samopoczucie.
          • moofka Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 07:54
            Ale, jak już wielokrotnie wspominałam i jak słusznie wytyka 'Nasz bocian', wdra
            > pywanie się do nieba po cudzych plecach i wykazywanie empatii, która nie pociąg
            > a za sobą żadnych czynów, nic nie kosztuje, a poprawia samopoczucie.
            >


            prawda?
            ja do dzis pamietam dialog ze znajomymi przy kielichu
            stwierdzilam wtedy ze gdybym nie miala swoich dzieci pewnie bylobi mi z tym trudno, ale raczej trudnu wychowywania adoptowanych bym nie wziela na siebie
            wowczas znajomi okrzykneli mnie egoistka egocentryczka i w ogole jakze to - jest tyle sierotek
            nasza sytuacja jest identyczna
            kazde z nas wychowuje dwojke wlasnych dzieci
            ale w ich oczach to ja bylam egoistka
            a oni ludzie z sercem
            bo oni to by tak
            a ja to by moze nie

            rozmowy co by bylo gybym bylo w ogole uwazam nie maja wiekszego sensu
        • gazeta_mi_placi Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:44
          Albo niestety często FAS i inne problemy neurologiczne, które wychodzą dopiero po kilku latach.
          Chyba najlepszą rozsądną formą adopcji jest adopcja ze wskazaniem, widzisz kto rodzi dziecko, że np. nie jest to osoba upośledzona umysłowo czy alkoholiczka.
      • nabakier Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 07:54
        Nasz Bocian w punkt.
      • sanciasancia Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 21:02
        Nasz Bocian jak zwykle ma rację.
      • aurita Re: dziecko jest dziecko 13.05.13, 18:40
        Dobry komentarz, nawet znam autorke smile
        Nie ma nic bardziej wkurzajacego niz mowienie "adoptowalabym gdby" przez osobe posiadajaca wlasne dzieci. Lepiej sie ugryzc w jezor.
    • guderianka Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 09:09
      Nie potrafię sobie wyobrazić 10 lat starań uncertain Nie dałabym rady uncertain Comiesięczne oczekiwanie na @ a gdy się pojawia poczucie straty i rozczarowania uncertain Znam ludzi którzy starali się 18 lat-leczyli-ładny kawałek życia podporządkowali wyjazdom, hormonon, badaniom, inseminacjom. Po 18 latach się poddali i adoptowali córeczkę-jak się okazało po 2 latach-mała jest niepełnosprawna. Kochają ją nad życie, jak gdyby nigdy nic wink Koleżanka z kolei kilka lat czekała w OA na dziecko. I po latach "dostała". Jest fajną mamą smile
      Ja kocham dzieciaki, wszystkie, lepią się do mnie różne gluty, obce i znajome, mam do nich więcej cierpliwości niż dla swoich , chciałabym i mogłabym adopotować. Tylko, że to nie takie łatwe. Osobiście nie rozumiem "parcia" na geny, jak napisałam-nie umiałam poświęcić aż tylu lat na starania. Szkoda czasu..
      • iwles Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 09:52
        > Osobiście nie rozumiem "parcia" na geny, jak
        > napisałam-nie umiałam poświęcić aż tylu lat na starania. Szkoda czasu..

        Ty tak, a czy Twój mąz także ?
        Bo znam parę, która tez starała się kilkanascie lat, kiedy wreszcie padło słowo: adopcja, mąż nie był zdecydowany, a w ostateczności jednak sprzeciwił się, nie wiem jaka przyczyna, pewnie jakieś obawy, przy czym ma on poparcie rodziców (i swoich, i żony).
        Sprawa adopcji więc też odpadła sad
        To nie takie proste jest.
        • guderianka Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 09:57
          Wiem, że nie jest proste. Ja piszę o sobie.
          Mój Mąż adoptował moją córkę, poza tym mamy jeszcze dwoje dzieci.
          Ja nawet na tym etapie życie mogłabym/chciałabym adoptować (ostatnią taką fazę miałam 2 miesiące po porodzie chciałam wystąpić o bycie RZ dla mojego kuzynostwa 10-11 lat)
          Mąż jest na nie. I na dalsze rozmnażanie i na adopcję "obcych" dzieci.
        • hellulah Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 10:25
          A ja miałam parcie na geny i nie wstydzę się tego jasno wyrazić.

          Dziecko chciałam mieć nie dla dzidziusia, cycusia czy obserwowania jak rośnie i liczy ze mną gwiazdy i kropki na biedronkach, tylko przede wszystkim jako dopełnienie mojego związku z wybranym przeze mnie facetem. Jako przedłużenie mojej linii genowej, zmodyfikowanej fuzją z genami kogoś, kogo kocham. Chciałam zobaczyć oczy rysy twarzy mojego faceta w rysach kogoś, kto dopiero powstanie.

          Nigdy nie rajcowały mnie cudze dzieci, no ok, na poziomie czysto biologicznym zachwyt na kawaii bobaskiem bywał, jak zachwyt na kociątkiem czy małym labradorkiem. Dzieci znajomych, zasadniczo bystre i sympatyczne, w małych dawkach lubię i potrafię się z nimi dogadywać. Gdybym musiała zapewnić jakiemuś obcemu dziecku dom, zabrałabym się za to solidnie i nie wykluczam stworzenia więzi emocjonalnych. Ale nie o to mi chodziło, gdy brałam pod uwagę posiadanie dziecka.

          Ale nic nie przebije zapachu włosów mojej córki - pachną jak moja mama, a trochę jak mój mąż.

          A co do listu - sądzę, że autorka została nazwana egoistką nie z powodu pragnienia własnego dziecka, ale z racji tonu listu oraz emanującej z niego frustracji. I ok - ja rozumiem tę frustrację, ale niech autorka zrozumie też innych.

          Ja tak akurat nie wnikam w dzietność znajomych. Mam takich, którzy deklarują sami z siebie, niepytani, że po prostu nie chcą dzieci. Większość znajomych jest bezdzietna. Mam znajomych z dziećmi, także wielodzietnych. Jak sami nie podejmują tematu - nie wnikam.

          Gdy mowa o moim życiu, owszem pokazuję focie naszej córki, bo to jest część naszego z mężem życia i nie będę udawać, że dziecka nie mam. Nigdy jednak nie ograniczałam się tylko do ząbków czy pieluch czy egzaminów. Ale na bogów, jeśli ktoś nie dał mi jasnego sygnału, skąd mam wiedzieć, że obraża czy rani go zdjęcie mojej córki, albo mnie w sytuacji matki?

          Przykro się czyta ten list.

          Niestety dzieci są i będą częścią życia ludzi posiadających dzieci.

          Ludzie etapujący rodzicielstwem nie robią tego (zakładam) złośliwie, po prostu sama biologia każe im się cieszyć i dzielić radością z otoczeniem. Owszem, jeśli w tym otoczeniu są osoby straumatyzowane bezpłodnością - pewien poziom kultury osobistej i zwykłego obycia nakazuje pohamować ćwierkanie o ząbkowaniach i pieluchach. Zgadzam się. Tyle, że chyba wypadało by dać jakiś sygnał, zasugerować, że ten temat jest problemem. A nie - cierpieć w milczeniu, ale obrażać się, że ktoś obok ma w naszym odczuciu lepsze życie.

          Ja autorce proponuję nie adopcję, ale terapię. Żeby nie nadreagowała na to, że inni mają swoje potomstwo. Zaraz ktoś tu się zapowietrzy, ale serio, widać że kobieta sobie nie radzi, ma dalej w tym tkwić?

          Nawiasem mówiąc, był tu kilka dni temu wątek o rozmowach z rodzicami walczącymi o dziecko, jak ujmować kwestie dzieci, aby ich nie ranić - he he research przed napisaniem "listu do redakcji"? smile
          • iwles Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 10:32

            masz rację z terapią.
            czytałam gdzieś, że stwierdzenie bezpłodności jest porównywalne do żałoby i w psychologii funkcjonuje w kategoriach straty.
          • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 13:40
            sądzę, że autorka została nazwana egoistką nie z powodu pragnie
            > nia własnego dziecka, ale z racji tonu listu oraz emanującej z niego frustracji

            Po dziesięciu latach starań o dziecko prawo do frustracji przysługuje niejako z automatu. Ton listu też nie jest szczególnie dziwny, nie ma w nim niczego zaskakującego, chyba że dla kogoś słowo niepłodność jest jak yeti, niby ktoś widział, niby ktoś słyszał, ale w przyrodzie nie występuje.

            > . I ok - ja rozumiem tę frustrację, ale niech autorka zrozumie też innych.

            Ale co ma zrozumieć?
            • hellulah Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 23:14
              Odpisałam niżej pod nabakier o tym prawie do frustracji. Serio frustracja jest jakimś dobrem, z którego nie można zrezygnować, trzeba ją pielęgnować i okazywać jak się tylko da? hmm

              Ton jest nieprzyjazny, a czytałam i słyszałam inne wypowiedzi na temat - w innym tonie, nie przekonasz mnie, że ten jest tu normą.

              Zrozumieć innych - np. to, że jeśli ktoś pokazuje zdjęcia swoich dzieci, to nie dlatego, aby jej wbić szpilę i dokuczyć, ale po to, żeby się podzielić, dlatego, że uznaje ją za odpowiednio bliską osobę itd..

              Pytanie o potomstwo może być wynikiem braku ogłady, ale znowu nie musi być celową chamską złośliwością.

              Ja na ten przykład o rozród nikogo nie proszona nie pytam, ale rozumiem motywacje tych wszystkich ciotek, zagadujących np. o drugie dziecko.

              Do zrozumienia to jeszcze zrozumieć, że jeśli nie powie, albo nie zasugeruje, że to problem, nie da żadnego sygnału, to otoczenie nie musi się telepatycznie domyślać. Ja np. znam pary deklarujące się jako bezdzietne z wyboru, więc mając taki przekaz, nie obawiam się np. rozmów o moim dziecku. Ale cholibka, może oni tylko tak ściemniają, jak ta pani z listu...? i co wtedy? w ogóle przy nich udawać, że nie mamy potomstwa?
              • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 08:16
                Hellulah zwróciłą uwagę na ważną kwestię, pisałam o tym niżej.
                Wszystko jest kwestią charakteru i owego -świetnie ujęte Hell- pielęgnowania frustracji.
                O staraniach mojej cioci dowiedziałam się na kilka lat przed adopcją-a to dlatego, że była cudowna. Dla mnie, dla innych dzieciaków, wujek pracował z młodzieżą-nie było w nich tej frustracji. Z kolei koleżanka, która została adopcyjną mamą w wieku 43 lat-żywo kibicowała moim dzieciom i dzieciom innych, oglądała z radością zdjęcia, pytała o dzieci, kibicowała moim staraniom zajścia w ciążę- cieszyła się życiem i nie podporządkowywała swego życia cyklowi miesięcznemu i owulacji.
                To, co opisane jest w artykule przedstawia osobę potrzebującą pomocy terapeutycznej. Czy w miejsce powodu wstawi się :staranie o dziecko, brak dobrej pracy, żal po stracie przyjaciela itp.- pomoc jest tak samo potrzebna bo kobieta ta podporządkowała wszystkie dziedziny i aspekty zycia tylko jednemu sprawiając, ze odczuwa negatywne emocje wobec innych.
              • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 08:57
                Serio frustracja jest
                > jakimś dobrem, z którego nie można zrezygnować, trzeba ją pielęgnować i okazywa
                > ć jak się tylko da? hmm

                Za daleko idące wnioski.

                > Ton jest nieprzyjazny

                Jesteś chyba deko przewrażliwiona.

                > Do zrozumienia to jeszcze zrozumieć, że jeśli nie powie, albo nie zasugeruje, ż
                > e to problem,

                A wtedy dostanie etykietkę chamki, która nie pozwala na biologicznie uwarunkowane wyrażanie radości, czyż nie tak?
          • nabakier Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 14:04
            Hellulah, zaskakujesz mnie sad
            To Autorka listu nie ma prawa do frustracji? Bo?
            I co ma niby zrozumieć- że ktoś nie życzy sobie, by dawała wyraz frustracji? Bo? Albo ma się pogodzić z czyjąś niedelikatnością lub wprost chamstwem?
            • hellulah Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 22:59
              Obawiam się, że zostałam źle zrozumiana, nie wyraziłam się dość precyzyjnie.

              > To Autorka listu nie ma prawa do frustracji? Bo?

              Oczywiście - ma prawo do frustracji, ale jak ty to rozumiesz?

              "Ma prawo do frustracji" czyli jej frustracja jest zrozumiała, nie pojawiła się znikąd. Ja to rozumiem. Ok. Pytanie brzmi, czy ta jej frustracja jest czymś dobrym dla niej samej? serio nabakier napiszesz mi, że dla tej kobiety konstruktywnym i dobrym stanem jest jej frustracja?

              Kolejny aspekt - ona ma powody, aby być sfrustrowana, ale czy to znaczy, że otoczenie musi tolerować przejaw tej frustracji, czyli agresję (np. ton, wymowę tego listu, atak na inne matki i bagatelizowanie ich indywidualnych odczuć)? Ok, ustalmy, że musi, ale to jeszcze nie zagwarantuje powszechnej tolerancji dla tej agresji, nawet jeśli przyjmiemy, że ta agresja jest ok.

              Oj bo chyba znowu piszę nie dość precyzyjnie.

              Pani autorka listu szkodzi sobie, bo zapętla się w nieciekawym (moim zdaniem, możesz uważać inaczej) stanie psychicznym. Napisz mi nabakier, na co jej ta frustracja potrzeba, w jakim stopniu to produktywne? bo może czegoś nie widzę.

              I tak, otoczenie - np. czytelnicy jej listu - mogą sobie nie życzyć jej agresji czyli po prostu ocenić tę agresję negatywnie.

              Mogę rozumieć motywacje osoby, która nie panuje nad sobą, bo np. znajduje się w depresji, ale jeśli np. zacznie mnie wyzywać czy szarpać, mam prawo sobie tego nie życzyć. Autorka listu zarzuca en masse wszystkim i wszystkiemu złą wolę - nie każdy ma w sobie Jezusa do drugiego policzka, stąd też niektóre odpowiedzi pod listem.

              Co do niedelikatności, to tak jak pisałam - skoro pani wyraźni pisze, że nie komunikuje swoich potrzeb (albo mi się coś przeoczyło), trudno, aby wymagała od otoczenia specjalnego traktowania. Udaje że nic się nie dzieje i dziwi się, że otoczenie nie domyśliło się jej tragedii?

              Z przytaczanych przez nią sytuacji mało która nosi moim zdaniem znamiona celowego robienia przykrości. Jeśli np. autorka jako bliska krewna jest zapraszana na chrzciny, to raczej nie dlatego, żeby ktoś chciał jej zrobić na złość, ale dlatego, że taki jest obyczaj, że standardem jest przeżywanie takich imprez w gronie rodzinnym itp..

              Autorka ma do wyboru, albo zrobić coś z sobą i owszem, w pewnym sensie pogodzić się z tym, że ludzie starej daty, albo mniej obyci, albo po prostu niezorientowani mogą niechcący powiedzieć coś, co jej sprawi przykrość, albo wypalać się wewnętrznie i roztrząsać motywy każdego zaproszenia na chrzciny.

              Ten sam list, ale napisany w innym tonie spotkałby się z większym zrozumieniem i moim zdaniem miałby pozytywniejszy skutek (efekt zmiany mentalności otoczenia). Napisany jest napastliwie.

              Wyłania się z niego obraz osoby, która nie zakomunikowała swoich potrzeb, ma za złe zwyczajne ludzkie zachowania, także te, które podejmowane są jako gest przyjaźni w jej kierunku (np. zaproszenie na "roczek", dzielenie się doświadczeniami rodzicielskimi), żywi gwałtowne, ukrywane, negatywne emocje w stosunku do otoczenia, odczuwa zawiść - serio ludzie nie tak są skonstruowani, aby im się to miało podobać. Ale oczywiście - ma prawo taki obraz budować, kto jej zabroni.
              • nabakier Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:44
                Dzięki za obszerna odpowiedź smile
                Moim zdaniem autorka ma prawo do wyrażenia swoich uczuć. Tak, uważam to za zdrowe. Każdy ma prawo do wyrażenia uczuć. Ostatecznie to jej sprawiają przykrość, a nie - ona innym. Nie rozumiem, w czym jej pożalenie się ma budzić agresję. To jest własnie ten punkt. Kobieta jest w swoim nieszczęściu traktowana niedelikatnie, skarży się na to, i spotyka ją szlam internetowy.

                Wyrazenie frustracji ejst produktywne jak każde wyrażenie uczuć włąśnie. To raz. Dwa - w owym wtyrazeniu jest także opis sytuacji. Ten opis to bonus dla wszystkich, zwłaszcza zaś dla tych, którzy nigdy w takiej sytuacji nie byli. Którzy nie widzą świata poza sobą, stawiają innym swoją -zdrową - miarę. Mają zdrowe ciąże, zdrowe dzieci itd. Tymczasem inni nie mieli tego szczęścia. I to tym innym należy się współczucie. I delikatność. Suntelne podchodzenie do ich trudnej sytuacji. To po stronie zdrowego człowieka leży ograniczenie się z owym zadowoleniem z własnego (niezasłużonego w dodatku) szczęścia w obliczu cudzego nieszczęścia. Tak własnie - to jest norma, a nie- odwrotnie. I takie listy nam to uświadamiają- jak bardzo nietaktowni, bez littośni, obojętni bywamy wobec tych, którym nie powiodło się tak, jak nam.
                Być może nigdy nie byłaś w takiej sytuacji- znaczy po stronie tych, którym życie potoczyło się "nie tak" (nie mogą mieć dzieci, mają dzieci kalekie, dysfunkcyjne itd) i jej nie czujesz. Ja byłam, ba- jestem. Wiem, co to znaczy.
                Oczywiście, z czasem ludzie się otorbiają, godzą się z sytuacją, mniej lub bardziej fachowo przepracowują te problemy. Ale to nie oznacza, że cudza nieczułość nie boli. Boli nadal. Zawsze boli, gdy ktoś z głupoty/nieczułości/złośliwości czy czego tam jeszcze nie widzi Twojej sytuacji, nie liczy się z nią. Boli. I ma się prawo o tym powiedzieć.

                Powiedz osobom, straumatyzowanym, ze mają "komunikować" swą traumę. Śmiech na sali. Po prostu nie masz pojęcia o traumie. Wiesz, dlaczego pierwsze pokolenie Szoa milczy o Szoa? Drugie dopiero zaczyna (nieśmiało) przebąkiwać o tym. Pomyśl, dlaczego. Albo się dowiedz. To są naturalne przebiegi traumy. Prawo do milczenia jest naturalnym prawem w takiej sytuacji. I do mówienia także. Zobacz, co robisz- z jednej strony zarzucasz jej kobiecie, że nie potrafi komunikować swojej sytuacji, a gdy jednak zdecydowała się o niej opowiedzieć, czyli podjąć akt komunikacji- dostaje obuchem w łeb. Bo "źle komunikuje". Nic Ci to nie mówi?

                Delikatność to otwarcie w kierunku tego, który ma ciężej. Nie- odwrotnie.

                • lauren6 Re: dziecko jest dziecko 13.05.13, 11:51
                  nabakier napisała:

                  > Dzięki za obszerna odpowiedź smile
                  > Moim zdaniem autorka ma prawo do wyrażenia swoich uczuć. Tak, uważam to za zdro
                  > we. Każdy ma prawo do wyrażenia uczuć. Ostatecznie to jej sprawiają przykrość,
                  > a nie - ona innym. Nie rozumiem, w czym jej pożalenie się ma budzić agresję.

                  W tym, że ona nie tylko wyraziła swoją frustrację, ale również przy okazji zaatakowała inne kobiety bagatelizując ich problemy. Agresja budzi agresję, więc ma to czego chciała pod swoim listem: hejt. Wystarczyłoby nieco zejść z tonu, a te same osoby pewnie by jej mocno współczuły.
                  • hellulah Re: dziecko jest dziecko 13.05.13, 15:56
                    > W tym, że ona nie tylko wyraziła swoją frustrację, ale również przy okazji zaat
                    > akowała inne kobiety bagatelizując ich problemy. Agresja budzi agresję, więc ma
                    > to czego chciała pod swoim listem: hejt. Wystarczyłoby nieco zejść z tonu, a t
                    > e same osoby pewnie by jej mocno współczuły.

                    I tym sposobem krótko wyraziłaś to, co mi zajęło wiele akapitów.
                  • rhaenyra Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 17:16
                    10/10
                • hellulah Re: dziecko jest dziecko 13.05.13, 16:19
                  Dla odmiany dzisiaj krótko:

                  - każdy ma prawo do [wstaw dowolne], ale każde działanie wiąże się z taką lub inną reakcją otoczenia, proste;

                  - serio - nie chodzi o wyrażanie traumy, tylko o poinformowanie o tym, że ma miejsce taka, albo inna opcja.

                  Mam znajomych - nie mają dzieci, choć są w związku od lat - skąd mam wiedzieć, czy dlatego, że brzydzą się dziećmi, pieluszkami, kupkami, kaszkami i ciumkaniem nad niemowlakami różowymi jak skąposzczet, czy dlatego, że nie wypalił n-te in vitro a bardzo dziecka pragną? Mam defaultowo udawać, że nie jestem matką? w ciąży chodząc, miałam opowiadać, że to od niestrawności ten brzuch?

                  I _nie_ chodzi o wypłakiwanie się na ramieniu, ale o krótkie:

                  - nie ma dzieci, bo to nie;

                  albo

                  - staramy się...

                  I imaginuj sobie, znam ludzi którzy w tej czy zbliżonej sytuacji potrafią zakomunikować, co się dzieje.

                  > To po stronie zdrowego człowieka leży ograniczenie się z owym zadowole
                  > niem z własnego (niezasłużonego w dodatku) szczęścia w obliczu cudzego nieszcz
                  > ęścia.

                  Nie zgadzam się na takie podejście.

                  Człowiek ma prawo i do okazywania smutku czy rozpaczy, jak i do okazywania szczęścia.

                  Zauważ przy tym, że nie każdy tak jak pani od listu czy ty musi uważać cudze szczęście za zagrożenie - życie to nie jest gra o sumie zerowej, a szczęściem można (owszem - przy zachowaniu pewnych warunków) się dzielić.

                  Jeśli wie, że może tym sprawić komuś przykrość, owszem - powinien się ograniczyć. Np. pani autorka listu powinna ograniczyć hejt w stronę matek, bo ten hejt na pewno wielu matkom sprawił przykrość - do tego nie trzeba dodatkowych informacji. Natomiast w epoce, gdy wielu ludzi świadomie rezygnuje z rozmnażania się i celowo nie chce dzieci, sam fakt nieposiadania dzieci jeszcze nie znaczy, że ktoś cierpi na bezpłodność.

                  Z zasady nie bombarduję znajomych wieściami o dziecku, ale też nie udaję, że nasza córka nie istnieje, albo że nie odnosi takich czy innych sukcesów - bo to część mojego życia i nie albo ktoś akceptuje mnie jako m. in. szczęśliwą matkę, albo - nie musi być moim znajomym.

                  No więc nikogo nie bombarduję w stylu odpieluszkowego zapalenia mózgu, ale jednak o swoim dziecku wspominam przy okazji i wspominałam, gdy była malutka.

                  > Zawsze boli, gdy ktoś z głupoty/nieczułości/złośliwości
                  > czy czego tam jeszcze nie widzi Twojej sytuacji, nie liczy się z nią.

                  Z "głupotą" się zgodzę i zdaje się, pisałam o tym. Nie zgodzę się ze złośliwością czy nieczułością - i to też (takie zarzuty w liście) podgrzało dyskusję na tamtym forum.

                  A o mnie nic nie wiesz, ponad to, co wyczytasz z forum, więc teoretyzować możesz sobie do woli. Wiadomo, fajnie jest się czuć wyjątkową, naznaczoną, z doświadczeniami, ale uważaj, bo ktoś może swoje mieć i przeżyć, tylko niekoniecznie o tym pisał na ematce. Ale jeśli chcesz sobie popatronizować, w sumie - czemu nie...?
        • sanciasancia Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 21:01
          > > Osobiście nie rozumiem "parcia" na geny, jak
          > > napisałam-nie umiałam poświęcić aż tylu lat na starania. Szkoda czasu..
          Taa, mnie moje geny niespecjalnie ruszają, ale ja mam nieprawidłowy kariotyp.
          Za to potrzebę bycia w ciąży i urodzenia własnego dziecka rozumiem.
          • guderianka Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 21:32
            Ja też rozumiem
            Ale nie za cenę swojego zdrowia umysłowego i zdrowia mojego związku
            chyba
            • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 21:37
              Pewnie dlatego, że masz troje dzieci, a tamta kobieta - żadnego.
              • guderianka Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 21:41
                A może właśnie dlatego, że mam te dzieci?
                • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 22:29
                  Właśnie dlatego takie rozkminki w przypadku dzieciatych można sobie pod tramwaj podłożyć. Masz troje dzieci i właśnie przez to nie masz pojęcia, jaką cenę i w jakich okolicznościach byłabyś w stanie zapłacić, żeby je mieć.
                  • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 08:08

                    Mam za sobą przejścia z zajściem w ciążę, i czas oczekiwania kilku miesięcy-zabijał mnie psychicznie. WIEM, bo znam siebie, że nie dałabym rady żyć tak w oczekiwaniu przez 10 lat.
                    • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:28
                      WIEM, bo znam siebie, że nie dałabym rady żyć tak w ocz
                      > ekiwaniu przez 10 lat.

                      Niepłodność to czekanie, tak czy siak, czy to kilka lat na efekty leczenia, czy to kilka lat na adopcję, przy czym ani jedno, ani drugie nie niesie ze sobą gwarancji doczekania się dziecka (w tej chwili adopcja też nie musi być rozwiązaniem, bo zmieniły się przepisy, polikwidowano ośrodki, a sądy są coraz mniej skłonne do odbierania praw rodzicielskich).
                      Wtedy, jak sądzę, rozmowa o cenie byłaby jednak inna.
                      • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:34
                        Kawko, zrozum, to kwestia charakteru. Nie jestem aż zdeterminowana , cierpliwa, skłonna do poświęceń.
                        • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:37
                          Czyli raz dwa pogodziłabyś się z tym, że nie możesz mieć dzieci, ani bio, ani ado?
                          Jakoś nie wierzę, zwłaszcza że charakter jest w kwestii macierzyństwa na ostatnim miejscu.
                          • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:43
                            Czy ja wiem czy raz dwa ? Nie jestem w stanie powiedzieć kiedy u mnie nastąpiłby moment krytyczny, w którym powiedziałabym sobie dość. Wiem, to co dane było mi odczuwać, wiem jakie wtedy miałam myśli i na tej podstawie twierdzę, że nie umiałabym czekać aż 10lat -i to czekać widząc bezowocne wysiłki, być może przeżywając kolejne poronienia, nieudane inseminacje.

                            W moim odczuciu charakter jest bardzo ważny w podejściu do macierzyństwa (ja chciałam mieć dziecko już w wieku 16lat, Tata prosił wręcz bym poczekała chociaż do matury), przez charakter w tym właśnie wieku ładowałam się macierzyńsko zajmując się na wolontariacie dziećmi z mpdz, itd.
                            • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:53
                              Nie jestem w stanie powiedzieć kiedy u mnie nastąpiłb
                              > y moment krytyczny, w którym powiedziałabym sobie dość.

                              O, i to właśnie jest przedmiotem dyskusji.

                              Wiem, to co dane było m
                              > i odczuwać, wiem jakie wtedy miałam myśli i na tej podstawie twierdzę, że nie u
                              > miałabym czekać aż 10lat

                              W tym sęk, że - jak piszesz - nie musiałaś czekać nawet roku.

                              > W moim odczuciu charakter jest bardzo ważny w podejściu do macierzyństwa (ja ch
                              > ciałam mieć dziecko już w wieku 16lat,

                              Pisałaś o tym kiedyś. IMO z charakterem nie ma to nic wspólnego, raczej z emocjami i przedwczesnym instynktem macierzyńskim.
                              • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:03
                                Kawka, NIE CZEKAŁABYM 10 lat. Nie dyskutuj z tym. Wyraziłaś swoje zdanie-ok, ja mam swoje przekonanie-zostańmy przy tym -ok ?
                                Charakter to Zespół cech wyróżniających dany przedmiot, zjawisko, osobę od innych tego samego rodzaju, np. ze względu na wygląd, postać, działanie czy zachowanie.
                                W tym przypadku instynkt, emocje -to składowe charakteru właśnie
                                • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:13
                                  Mogę nie dyskutować, swoje wiem.
                                  • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:15
                                    To tak jak ja wink
                                    Poznałam Twoją opinię i za nią dziękuję ale się z nią nie zgadzam. Nie lubię jeśli ktoś w kwestii mojego charakteru i moich zasad próbuje udowodnić, że zna je lepiej ode mnie.
                      • vocativa Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:52
                        Niepłodność to czekanie, tak czy siak, czy to kilka lat na efekty leczenia, czy
                        > to kilka lat na adopcję, przy czym ani jedno, ani drugie nie niesie ze sobą gw
                        > arancji doczekania się dziecka
                        Odczucia pewnie każdy ma inne, ale ja mogę napisać za siebie. Czekanie na adopcję dużo mniej mnie frustruje niż starania o dziecko biologiczne. W trakcie starań o dziecko biologiczne, chodziłam do lekarza, robiłam wszystko jak kazał, nic nie wychodziło i miałam poczucie,że nic ode mnie nie zależy. To było mega frustrujące. W trakcie kursu ado za to miałam już za to poczucie konstruktywnego działania, które nas przybliża do dziecka, ale stresowałam się czy dostaniemy kwalifikację. A teraz po kwalifikacji czekanie mnie nie frustruje, tylko cieszysmile Pytałam pracowniczki ośrodka czy zdarzyło się,żeby jakiejś parze po kwalifikacji z ich ośrodka sąd odmówił dziecka. Nie zdarzyło się, a ośrodek działa od kilkunastu lat i ma średnio kilkadziesiąt adopcji rocznie, więc prawdopodobieństwo,że teraz miało by się nie udac jest BARDZO nikłesmile
                        • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:01
                          Wiesz, ja też czekałam na adopcję. Miesiąc, dwa po kwalifikacji - pełny optymizm. Potem optymizm powolutku opadał aż do telefonu i wizyty, po której okazało się, że nie możemy adoptować tego dziecka (pisałam o tym wyżej). Potem znów czekanie, ale w międzyczasie zaszłam w ciążę i urodziłam córkę, więc wypadliśmy z kolejki, i w sumie dobrze.
                          Pamiętam z okresu kursu i tuż po kursie - chodziłam jak nakręcona, życie było piękne, na szkoleniu mówili, że w ciągu roku większość z nas zdąży adoptować, że nie zdarza się, żeby ktoś nie dostał kwalifikacji. Po roku okazało się, że owszem, zdarza się, że ktoś nie dostał, a dzieci ma tylko jedna para.

                          ośrodek działa od kilk
                          > unastu lat i ma średnio kilkadziesiąt adopcji rocznie,

                          Gratulacje, w tej chwili to rzadkość, bo ośrodki przeprowadzają zwykle kilka adopcji na rok.
                          • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:07
                            Kawka-a dopuszczasz w ogóle do myśli, że każdy człowiek jest inny ? I że Ty miałaś inne emocje, ktoś inny jeszcze inne ? I emocje tych wszystkich i ich podejście były kwestią indywidualną ? Że komuś oczekiwanie na adopcję da poczucie kontroli sytuacji i świadomości że coś się dzieje podczas gdy leczenie, oczekiwanie na @, badania-odbierają to poczucie kontroli ? Że dla jednego katorga jest kilka miesięcy starań, dla innego sprawą do zniesienia 2 lata, ale więcej już nie-bo przestaje funkcjonować normalnie ?
                            Mam wrażenie że niepotrzebnie walczysz-i w sumie nie wiem o co,-przecież każdy z nas jest inny-to chyba proste ?
                            • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:21
                              > Kawka-a dopuszczasz w ogóle do myśli, że każdy człowiek jest inny ?

                              Nie, skąd taki szalony pomysł?
                              Nie rozumiesz, o co chodzi - nie o to, że ludzie są różni, tylko o to, że wraz ze zmianami okoliczności życiowych zmieniają się i oni, i ich priorytety, sposób myślenia, stopień zaangażowania i tak dalej. Rodzicielstwo jest w życiu większości ludzi sprawą priorytetową i to, jak się ta sprawa układa, potrafi wpłynąć na każdy aspekt życia, na poglądy, na wszystko. Ty, mając troje dzieci i kilka miesięcy oczekiwania za sobą, z pozycji osoby, która nie miała i nigdy mieć nie będzie problemu z posiadaniem dzieci, wypowiadasz się nadzwyczaj kategorycznie o sprawach, które znasz z teorii. Z tym dyskutuję, tzn. dyskutowałam, bo już mi się nie chce.
                              • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:30
                                Zespół cech wyróżniających dany przedmiot, zjawisko, osobę od innych tego samego rodzaju, np. ze względu na wygląd, postać, działanie czy zachowanie.


                                tak!
                                ale na 100 różnych osób każdy w tej sytuacji zareaguje tak samo?
                                nie!
                                reakcje i podejmowane działania będą różne

                                Ja dyskutuję kategorycznie gdy ktoś-TY-negujesz MOJE odczucia. Ja nie mówię kategorycznie co powinna autorka czy inni w jej sytuacji ale co JA bym zrobiła i dlaczego
                                • marianna72 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:34
                                  guderianka napisała:


                                  > Ja dyskutuję kategorycznie gdy ktoś-TY-negujesz MOJE odczucia. Ja nie mówię kat
                                  > egorycznie co powinna autorka czy inni w jej sytuacji ale co JA bym zrobiła i d
                                  > laczego
                                  Ale ty nie bylas w takiej sytuacji wiec jak mozes wiedziec co bys zrobila.Mozesz ewentualnie przypuszczac ,ze postapila bys tak a nie inaczej ale tego nie wiesz.A fakt posiadania 3 dzieci zmienil twoja percepcje postrzegania problemu
                                  • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:41
                                    wiesz, ja nie od zawsze mam troje dzieciwink
                                    a zdanie w kwestii macierzyństwa wyrobione dość mocno zanim się jakikolwiek młody człowiek w życiu pojawiłwink
                                    • marianna72 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:44
                                      guderianka napisała:

                                      > wiesz, ja nie od zawsze mam troje dzieciwink
                                      Co nie zmienia faktu ze nie bylas w takiej sytuacji , kazdy z nas byl kiedys bezdzietny nie kazdy mial problemy z nieplodnosci.Jak widac po 3 dzieci ty niewink))

                                      > a zdanie w kwestii macierzyństwa wyrobione dość mocno zanim się jakikolwiek mło
                                      > dy człowiek w życiu pojawiłwink

                                      Zdanie sie zmienia pod wplywem sytuacji zyciowych o tym sie przekonalam zyjac troche na tym swiecie
                                      • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:55
                                        Tak. Nie byłam. Ale miałam "próbkę" tych odczuć,oczekiwania, sprawdzania. Próbkę, która jest niczym w porównaniu do starań wieloletnich.
                                        Masz rację-zdanie się zmienia. Nie jesteśmy jak ląd, który jest w tym samym miejscu, raczej jak woda wokół niego. Ale ta woda ma swój skład-kolor, zapach, żyjące w niej organizmy, cykliczność ruchu. I my jako ludzie mamy pewne niezłomne przekonania i zasady, które pozwalają nam określić nasze zachowanie w różnych okolicznościach. Jestem tolerancyjna wobec homoseksualizmu- nie mieszkałam pod jednym dachem z lesbijką ani gejem ale w moim odczuciu-nie stałabym się homofobem. Nie jestem przeciwniczka aborcji-ale sama bym jej nie dokonała. Zostałam wystawiona na próbę gdy Najmłodszemu wyszły nieciekawe wyniki badań genetycznych- i całym sercem wiedziałam, ze tego nie zrobię. Nie jestem rasistką-i podejrzewam, że nie miałabym problemu być i bawić się na jednej imprezie z azjatą, Afroamerykaninem. Nie mam uprzedzeń do narodu żydowskiego-nie znam żadnego Żyda, ale nie podejrzewam bym zapałała niechęcią. Itd. itp.-ludzie mają świadomość swoich pewnych cech, zwłaszcza gdy w grę wchodzą fundamentalne dla nich sprawy .
                                        • marianna72 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 11:15
                                          Coz pozostaje mi tylko pogratulowac stabilnosci przekonan wink)
                                          • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 11:18
                                            Dziękuję.
                                            Fundamenty mam nienaruszone od lat wink
                          • vocativa Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 10:50
                            kawka74 napisała:

                            > Wiesz, ja też czekałam na adopcję. Miesiąc, dwa po kwalifikacji - pełny optymiz
                            > m. Potem optymizm powolutku opadał aż do telefonu i wizyty, po której okazało s
                            > ię, że nie możemy adoptować tego dziecka (pisałam o tym wyżej).
                            Bardzo mi przykro, że spotkała Was taka sytuacja- wyobrażam sobie, że to musiało być straszne przeżyciesad My liczymy się z tym, że pierwsze przedstawione nam dziecko może nie okazać się naszym dzieckiem, ale tak jak pisałaś dalej ośrodek wtedy po pewnym czasie proponuje kolejne dziecko, więc na końcu oczekiwania na pewno jest nasze dziecko. Chociaż tak jak pisałaś droga może okazać się czasem bardziej kręta niż na to optymistycznie liczymysad

                            w międzyczasie zaszłam w ciążę i urodziłam córkę, więc wypadliśmy z k
                            > olejki, i w sumie dobrze.

                            Gratulacjesmilesmile

                            Pamiętam z okresu kursu i tuż po kursie - chodziłam jak nakręcona, życie było p
                            > iękne, na szkoleniu mówili, że w ciągu roku większość z nas zdąży adoptować, że
                            > nie zdarza się, żeby ktoś nie dostał kwalifikacji. Po roku okazało się, że ows
                            > zem, zdarza się, że ktoś nie dostał, a dzieci ma tylko jedna para.

                            A u nas było wiadomo,że nie każdy dostanie kwalifikację i niestety jedna para z naszej grupy nie dostała kwalifikacji, a druga nie na takie dziecko na jakie chcieli (chcieli młodsze, a dostali kwalifikację na starsze). Oprócz tego ośrodek powiedział otwarcie, że średni czas oczekiwania dla pary po kwalifikacji to rok, ale wszystko zależy od tego na jakie dziecko czekamy i czy akurat takie dziecko jest. Wiadomo, że krócej czeka się na starsze nie do końca zdrowe rodzeństwo, a dłużej na zdrowego niemowlaka, który nie pochodzi z rodziny patologicznej, w jego rodzinie nie było chorób psychicznych itd.(zdarza się i 3 lata).

                            > Gratulacje, w tej chwili to rzadkość, bo ośrodki przeprowadzają zwykle kilka ad
                            > opcji na rok.

                            No fajny trafił się nam ośrodek. To jest katolicki ośrodek. Niepubliczny, więc po wejściu nowej ustawy, żeby go nie zamknęli musiał spełniać normę co najmniej 20 adopcji rocznie. Ale on na szczęście corocznie wyrabia co najmniej podwójne minimumwink
                            • kawka74 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 11:03
                              > Bardzo mi przykro, że spotkała Was taka sytuacja- wyobrażam sobie, że to musiał
                              > o być straszne przeżyciesad

                              Szczerze? Okropne. Mimo że to było kilka lat temu, telepie mną do tej pory.
                              Parszywa ze mnie jednostka, ale z satysfakcją myślę o tym, że panią dyrektor wywalili.

                              Chociaż tak jak pisałaś droga może okazać się czasem
                              > bardziej kręta niż na to optymistycznie liczymysad

                              Może być kręta, może być prosta - tego drugiego Wam życzę.

                              > A u nas było wiadomo,że nie każdy dostanie kwalifikację i niestety jedna para z
                              > naszej grupy nie dostała kwalifikacji, a druga nie na takie dziecko na jakie c
                              > hcieli (chcieli młodsze, a dostali kwalifikację na starsze).

                              Pracownicy ośrodka, w swojej chęci podniesienia na duchu oczekujących, czasem naciągają fakty i koloryzują, niestety. U nas jedna para nie dostała kwalifikacji, a drugiej, zamiast adopcji, zaproponowano rodzinę zastępczą.

                              > No fajny trafił się nam ośrodek. To jest katolicki ośrodek.

                              Katolickie są chyba bardziej prężne, niż świeckie, mają możliwości, których te ostatnie ośrodki nie mają. Był jeszcze równie prężny ośrodek 'cywilny' w Otwocku, mieli bardzo dobre efekty, tyle że nie spełnili tej normy, bo ośrodek powstał kilka miesięcy przed zmianami. Szkoda, że ta ustawa w ogóle weszła w życie, sporo krwi napsuła ludziom.
                              Życzę jak najkrótszego czekania smile
                              • vocativa Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 11:59
                                Parszywa ze mnie jednostka, ale z satysfakcją myślę o tym, że panią dyrektor wy
                                > walili.
                                Rozumiem, że masz satysfakcję i moim zdaniem obiektywnie to dobrze, że ją wywalili-takimi delikatnymi sprawami nie może zajmować się ktoś niekompetentny.

                                Był jeszcze równie prężny ośrodek 'cywilny' w Otwock
                                > u, mieli bardzo dobre efekty, tyle że nie spełnili tej normy, bo ośrodek powsta
                                > ł kilka miesięcy przed zmianami. Szkoda, że ta ustawa w ogóle weszła w życie, s
                                > poro krwi napsuła ludziom.
                                Też mi żal Otwocka, słyszałam, że miał świetne wyniki. Co do ustawy zgadzam się w zupełnoścismile

                                > Życzę jak najkrótszego czekania smile

                                Dzięki bardzosmilesmile
            • vocativa Re: dziecko jest dziecko 11.05.13, 22:47
              Guderianko, w obu wpisach wyraziłaś to co czujęsmileJesteśmy z mężem niepłodni.Ja bardzo źle znosiłam starania.To rozczarowanie co miesiąc,latanie po lekarzach. Zaczęłam dochodzić do stanu autorki listu, chciało mi się płakać, jak ktoś z otoczenia zachodził w ciążę. Zaczynało mnie wkurzać jak bliscy mnie pocieszali, mimo, że jestem przekonana, że mieli dobre intencje. I pomyślałam,że nie chcę tak dalej żyć. Jesteśmy z mężem młodzi i szkoda naszego życia na frustrację. Zdecydowaliśmy się na adopcję i teraz po kwalifikacji na rodziców i czekamy na dziecko. To bardzo szczęśliwy moment w naszym życiusmileNie mamy parcia na geny i bardzo cieszymy się,że będziemy mieli dziecko!
              Natomiast rozumiem osoby, które mają inaczej. Na bocianie była nawet kiedyś wątek o tym, czy adopcja rozwiązuje problem niepłodności. I odpowiedzi były podzielone. Końcowe wnioski większości były takie, że rozwiązuje problem bezdzietności. Rozwiązuje problem osób, które chcą mieć po prostu dziecko, a nie do końca pomaga osobom, którym zależy na posiadaniu dziecka biologicznie swojego i partnera oraz na przeżyciu okresu ciąży. I oba podejścia rozumiem,ale jestem przedstawicielką pierwszegosmile
              • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 08:10
                O jak fajnie! Owocnych oczekiwań w takim razie na-jak to mówił mój Mąż gdy został Tata mojej 3 latki - dziecko instant- już gotowe wink Z góry gratuluję kiss

                Nie chcę oceniać-absolutnie. Po prostu kobiety są różne, tak jak różni są ludzie. Ja- i z tego co piszesz Ty-jesteśmy osobami niecierpliwymi życia, emocjonalnymi, spieszącymi się by je jeść a nie czekać i pozwalać by coś nas wewnętrznie zatruwało.
                • vocativa Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:10
                  > Nie chcę oceniać-absolutnie. Po prostu kobiety są różne, tak jak różni są ludzi
                  > e. Ja- i z tego co piszesz Ty-jesteśmy osobami niecierpliwymi życia, emocjonaln
                  > ymi, spieszącymi się by je jeść a nie czekać i pozwalać by coś nas wewnętrznie
                  > zatruwało.
                  Dokładnie!!!smile
                  Bardzo Ci dziękuję za miłe słowakiss Myślę, że określenie Twojego Męża się u nas przyjmie, bo bardzo nam się spodobałosmile
                  • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:21
                    smile smile smile
    • kerri31 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:21
      Jestem tego samego zdania, jeśli starania przez 10 lat (bardzo długo) nie przynoszą rezultatów powinno się myśleć o adopcji, to jest wyznacznik prawdziwego instynktu macierzyńskiego dla osób nie mogących ( z przyczyn zdrowotnych ) mieć dzieci.
      • nabakier Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:49
        Tu nie ma żadnego "powinno". Zrozum to wreszcie. Są różne sytuacje, których nie można generalizować. Ta dyskusja jest bez sensu. Każdą sytuację trzeba rozpatrywać oddzielnie
        • guderianka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 09:51
          Nabakier-"powinno" w kwestii spełnienia wobec siebie powinności i życia pełnią , szczęśliwie a w ciągłej frustracji i poczuciu rozgoryczenia.
          • ciociacesia tylko ze jak zaczynasz starania to nie nastawiasz 13.05.13, 11:03
            na 10 lat nieudanych prób prawda? liczysz ze juz w tym miesiacu, no moze nastepnym. ok moze po terapii hormonalnej, moze po inseminacji, znajomym po 5 latach sie udalo, my probujemy dopiero 4, glupio byloby sie juz teraz poddac skro juz za 2 mies mamy wizyte w klinice i byc moze za 3 mies bedziemy w ciazy. to troche jak z zyciem z przemocowcem. kazda deklaruje ze ona to by sobie nigdy nie pozwolila na takie traktowanie i te co w takim zwiazku trwaja to pewnie to lubia. i faktycznie - sa kobiety ktore potrafia wyjsc ze zwiazku przy pierwszych oznakach przemocy, ale wcale nie sa to wszystkie te co deklaruja ze one to by walizki za drzwi wystawily/dziecko pod pache i uciekły
      • moofka Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 18:03
        kerri31 napisała:

        > Jestem tego samego zdania, jeśli starania przez 10 lat (bardzo długo) nie przyn
        > oszą rezultatów powinno się myśleć o adopcji, to jest wyznacznik prawdziwego in
        > stynktu macierzyńskiego dla osób nie mogących ( z przyczyn zdrowotnych ) mieć
        > dzieci.

        o jakim instynkcie mozna mowic w przypadku adopcji?
        a juz ocenianie prawdziwosci instynktu to jakis kosmos
        jezeli ktos moze byc rodzicem tylko dla swoich biodzieci nie cudzy ch
        to znaczy jego instynkt nieprawdziwy jest?
    • mynia_pynia Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 11:33
      Jak nie miałam dziecka to w kwestii miłości do dzieci miałam zupełnie inne podejście - naprawdę jestem w lekkim szoku jak zmieniła się moja postawa.
      Mam koleżankę która straciła synka po porodzie i ona pozbierała się dość szybko po tej stracie (byłam z niej dumna, nadal jestem) - ale teraz wiem, że ja zawyłabym się na śmierć z żalu.
      Wcześniej uważałam, że miłość miedzy mężczyzną i kobietą jest najważniejsza, że najpierw mąż później dzieci - teraz śmiać mi się chce jak ktoś wypowiada takie słowa.
      • gazeta_mi_placi Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 11:36
        A potem się dziwicie gdy mąż znajduje są nową niunię dla której to on jest najważniejszy.
        • lily-evans01 Re: dziecko jest dziecko 12.05.13, 16:44
          Cóż, niedaleko ten mąż odbiega postawą od małego dziecka wink.
          • ledzeppelin3 Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 09:40
            A ja uważam, że listu nie czyta się przykro, że autorka ma po stokroć rację.
            Ona ma prawo do takich odczuć. Ma prawo być rozgoryczona, że została pozbawiona czegoś, co innym przychodzi z łatwością. Ma prawo, po kolejnej miesiączce, przy rozdartym sercu, być wściekła na idiotki płaczące nad rozstępami. NIE MUSI rozumieć innych. NIE MUSI zachwycać się zdjątkami dzieci, podsuwanymi przez inne matki. Nie rozumiem jej otoczenia, buraków, gruboskórnych idiotów. Bo to są idioci. Zapominamy, jakim dzieci są cudem. Zapominamy za nie dziękować naturze/Bogu. Zapominamy, że płodność jest darem. Jesteśmy bucami, bo kim trzeba być, aby bezdzietnej parze chwalić się ciążowym brzuszkiem? Nie można po prostu pomyśleć i się zamknąć? KIm trzeba być, aby ludzi bezdzietnycxh pytać "a kiedy wy?" Idiotą albo człowiekiem podłym.
            Rozumiem autorkę wątku, choć mam czworo dzieci. Gdybym była niepłodna, miałabym ciężką depresję bądź inne zaburzenia psychiczne. Ale dałabym wtedy popalić idiotom, czego serdecznie autorce listu życzę.
            • moofka Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 14:35
              prawda?
              tez tak uwazam, ze nie zadnego porownania miedzy rozstepami a bezskuteczna walka o dziecko
              a tu tlum 'empatycznych' rzuca sie na kobiete bo martwi sie soba (egoistka i egocentryczka) i grosz zrozumienia dla cudzych problemow (rozstepy) nie ma
              no ja dla takich problemow w zasadzie tez nie mam
              • lily-evans01 Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 17:12
                Tylko, że jeśli osoba bezdzietna zapyta mnie, co u mnie słychać - dowie się coś niecoś też i o moim dziecku, bo to część mojego życia. Skąd do diabła mam wiedzieć, co kogo uraża? Kto bezdzietny z wyboru, a kto się stara, a komu jeszcze ta problematyka zwisa i powiewa?
                Mnie uraża na przykład i boli, jak ktoś kupuje sobie wypasione mieszkanie albo dom i opowiada o tym wszem i wobec, bo sama mieszkam jak mieszkam i na dzień dzisiejszy to rzecz nie do przeskoczenia. I też mi jest przykro, jak znajomi wstawiają fotki swoich chat na fejsie...
                A brak godziwych warunków życia to na pewno problem większy niż rozstępy wink.
                • guderianka Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 17:17
                  Moof-był kiedyś wątek o "żaleniu się". (na poświecenie, trud zycia, problemy)
                  Dostało mi się trochę bo napisałam iż mimo obiektywnie dużych problemów nie odczuwam tak tego, nie zalę się. Opisałam sytuację w jakiej jestem/byłam. Nikt nie pochylił się nade mna, nie pochwalił.
                  bo
                  każdy ma swoje problemy i każdy sam subiektywnie je ocenia
                  zaryzykuje stwierdzenie ze dla dziecka kilkuletniego koncem swiata jest nowa grupa w przedszkolu a nie to, ze pani nie ma dzieci..
                  • moofka Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 19:48
                    subiektywnie je ocenia
                    to jest dobre - a jednak czlowiek dorosly oprocz subiektywnie oceniac powinien miec jeszcze odrobine tak zwanego zdrowego rozsadku
                    latwiej sie zyje i latwiej o empatie kiedy nie ma owego ' co ty wiesz o problemach, przeciez ja mam rozstepy po porodzie i nie spie w nocy bo dziecko sra sto razy na noc'


                    - А еcли я cкaжy кaкyю-нибyдь глyпocть?
                    - Скaжи c yверенным лицoм, тoгдa этo нaзывaетcя тoчкa зрения
                    • rhaenyra Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 19:55
                      tylko ze atak nie nastapil od strony matki
                    • guderianka Re: dziecko jest dziecko 15.05.13, 09:34
                      złe podejście większość ludzi tak nie mówi i nie robi- po prostu czyjes problemy choćby największe nie ruszają tak jak swoje własne
                • rhaenyra Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 17:18
                  idac tym tropem to nawet slubow sie nie powinno brac jawnie bo mozna urazic samotnych
                  • lily-evans01 Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 19:54
                    No właśnie, właśnie wink.
                    Jeśli wiem, że ktoś ma problem związany z faktem, że nie może mieć dzieci albo przeżył stratę - poronienie, to oczywiście tonuję "rodzinne" aspekty mojego życia w rozmowie z taką osobą. Nigdy też nikogo nie dopytywałam o to, czy chce mieć dzieci, czy planuje, jak się z partnerem układa itp.
                    Ale trudno w normalnym życiu, w normalnej rozmowie wyrugować codzienne, zwykłe, ludzkie sprawy. Jak dla mnie dziewczyna ciut przesadziła z tonacją tego listu.
                    Jeśli tak odbierałabym swoje życie i występujące w nim braki - poszłabym chyba do jakiegoś terapeuty.
                    • moofka Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 19:59
                      ale po cholere terapeuta?
                      kiedy ona dobrze wie, co ja uszczesliwi i czego jej brak
                      • lily-evans01 Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 20:25
                        Ale to, czego brak autorce listu, jak na razie leży poza granicą możliwości. I powoduje niezłą frustrację oraz ogląd świata, który kwalifikuje się do terapii.
                        Myślę, że straszliwie trudne i smutne jest życie nastawione tylko i wyłącznie na osiągnięcie celu, którego szanse powodzenia są, hmmm, takie, jakie są.
                        Zauważ, że często w ciążę zachodzą te kobiety, które w końcu odpuściły starania i rozluźniły się psychicznie.
                        Jak to głosi pewna złota myśl: "Panie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę, cierpliwość, abym zniósł to, czego zmienić nie mogę i mądrość, bym odróżniał jedno od drugiego".
            • rhaenyra Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 17:13
              jesli ktos nie musi rozumiec innych to niech sam zrozumienia nie oczekuje
              • ledzeppelin3 Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 18:27
                Dla mnie wykazujecie wrażliwość nosorożca. To jest nic innego, jak porównanie tragedii z powodu pryszcza na nosie i pacjenta z nosem zjedzonym przez nowotwór, tudzież płacze z powodu grubych nóg i kalectwo pacjentów po amputacji. No jest pewna skala nieszczęść. Rozstępy tragedią nie są, są defektem kosmetycznym. Pary niepłodne co miesiąc przeżywają śmierć swojego dziecka. Przecież nie chodzi o to, aby na pytanie bezdzietnego "co u ciebie" sztucznie nie mówić dwói córki z matmy. Chodzi o to, by nie wpierdzielać nosa w nie swoje sprawy i nie dopytywać się o rozród. Chodzi o to, by mieć odrobinę wyczucia i delikatności. Kobiecie, która straciła właśnie roczne dziecko, nie powiecie : "no patrz, a mój już zaczyna chodzić". Chodzi o to, by przy bezdzietnej nie płakać nad sobą w ciąży, bo kilka kilo więcej jest bzdurą przy śmierci przeżywanej co miesiąc przez 10 lat. Tak jak moje problemy są NICZYM przy problemach matki z niepełnosprawnym dzieckiem. Ludzie, trochę pokory.
                • princess_yo_yo Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 18:48
                  ale stopniowanie problemow nie jest uniwersalne. tak, masz racje ale wniosek jest cokolwiek mylny, troche pokory, jesli ty nie musisz rozumiec innych I uwazasz ze twoje problemy sa najwieksze na swiecie to masz do tego pelne prawo. ale nie oczekuj ze ze swiat sie bedzie zachowywal lepiej od ciebie samej. reszta swiata ma dokladnie takie samo prawo do frustracji I nie rozumienia jak ty.
                  autorka listu jest w trudnej sytuacji, jest jej ciezko, jej pozycja jest dramatyczna I tak jak wszystkie inne dramatyczne sytuacje nie da sie jej porownywac do czegokolwiek bo jest tak indywidualna jak tylko moze byc. terapia wydaje sie najlepsza droga w tym przypadku ale do terapi trzeba dojrzec, mozna miec nadzieje ze sie jej uda.
                • rhaenyra Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 19:06
                  dla mnie ty wykazujesz postawe "jestem pepkiem swiata i dopier*** wszystkim ktorzy moim zdaniem maja lepiej, bo tak "
                  • ledzeppelin3 Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 19:52
                    Pięknie siebie opisałaś. Ja próbuję wejść w buty kobiety z listu.
                    • rhaenyra Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 20:00
                      wchodz sobie w czyje chcesz jesli ci to odpowiada
                      ale poki sama syskredytujesz problemy innych nie licz ze ktos sie pochyli nad twoimi
                • lily-evans01 Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 19:56
                  Nie znam osób, które postępowałyby tak, jak piszesz, w powyższych sytuacjach, no po prostu nie znam.
                • crises Re: dziecko jest dziecko 14.05.13, 20:23
                  > Pary niepłodne co miesiąc przeżywają śmierć swojego dziecka.

                  To powinny biegusiem do psychiatry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka