amyszka07
13.05.13, 14:56
Nastolatka miałaby zostać sama w domu jednorodzinnym powiedzmy w niedzielę od 8 rano do 23-24. Bliskie mi osoby organizują przyjęcie (nie wesele), są zaproszone wyłącznie osoby dorosłe i na siłę właśnie jest wpraszana (przez jej rodziców i babcię) ta dziewczyna. Pojawiają się argumenty, że ktoś akurat może próbować się włamać itp., nie można zapewnić opieki (!!) - żyje tylko rodzina jej mamy (będą na przyjęciu), ojciec był jedynakiem, dziadkowie ze strony ojca nie żyją itd. itp. Dom faktycznie na uboczu, najbliżej mieszkają osoby, które będą na przyjęciu, wobec tego do najbliższych sąsiadów jakieś 200 m. Przyjęcie 40 km od domu. Dziewczyna rozgarnięta, bardzo dobra uczennica ale jedynaczka, zawsze łażąca wszędzie z rodzicami. Rodzice leciwi, po 50, nadopiekuńczy. Nie chodzi nawet o to, że to dodatkowe miejsce, ale od początku było zaplanowane, że żadnych dzieci nie będzie, w dodatku jeśli zostanie ona zaproszona to pojawią się w rodzinie kwasy - dlaczego dziecko a nie ciocia Halinka czy wujek Zdzisiek. Zapraszałybyście?