buldog2
24.10.08, 17:55
W roku 2005 głośna była zemsta, wówczas prezydenta Warszawy, Lecha Kaczyńskiego, jaką obiecał i spełnił na pielęgniarce, która sprawiedliwość i porządek w przyjmowaniu pacjentów stawiała ponad rekomendację z partyjnego klucza Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy Lech Kaczyński zachował jak pezetperowski sekretarz średniego szczebla, który chce pokazać wszystkim, kim jest, pomyślałem tylko, jak długo jeszcze będziemy się wstydzić.
Pod rządami PiS miał miejsce kolejny (nie jedyny) skandal, kiedy Panią Katarzynę Kolendę-Zaleską stratowały hordy Biura Ochrony Rządu. W identyczny sposób demonstrowali swoją władzę i stosunek do poddanych przywódcy III świata – Afryki i Ameryki Łacińskiej.
Przed jakim zagrożeniem ze strony Pani Kolendy-Zaleskiej bronił premiera funkcjonariusz BOR? Jedyna sensowna odpowiedź, to ta, że bronił przed naruszeniem feudalnych stosunków pomiędzy rządem i społeczeństwem, panem i sługą, któremu należy się bat.
Za wzorcowy przyklad chamstwa okazanego dziennikarce, każdemu człowiekowi, ale przede wszystkim kobiecie, funkcjonariusz BOR powinien stracić pracę w trybie dyscyplinarnym. Gdyby premierem był prawdziwy facet, stałoby się to jeszcze na korytarzu sejmowym. Ten się nie zatrzymał... A gdyby na miejscu Pani Kasi stała Pani Kanclerz Angela Merkel (dla mnie – wzór polityka), czy borowiec również przewróciłby Ją i zepchnął z drogi premiera? – Zapewne nie. To kim jest dla Jarosława i Lecha Kaczyńskich jest dziennikarka – małpą, czy bydłem?
Bydłem.
Są panowie, otoczeni klaką i borowcami, jest i bydło i raszka (zapożyczenie z rosyjskiego). Raszka – tu, to nasze społeczeństwo obywatelskie. To co mu służy, trzeba zwalczać. I przeciwnie: Ojcu Dyrektorowi kłaniać się, ilekroć w ich stronę splunie.
Jarosław Kaczyński, będąc premierem, uważa (tak powiedział), że społeczeństwo obywatelskie jest czymś szkodliwym, zbędnym, podobnie brat Prezydent. Media powinny być pod pełną kontrolą, jego kontrolą, a niepokorni dziennikarze zneutralizowani. Tak jak w Ukrainie za Kuczmy i Gruzji dziś. Opozycję rozpędza się tam armatkami wodnymi, gazem i przy pomocy ciekawszych nowinek, za to w wyborach Saakaszwili otrzymuje 2/3 głosów (w innych, zdaje się, ponad 90%) – oto wzór demokracji, najlepszy przyjaciel i godny sojusznik Prezydenta.
Sojusznik godny Prezydenta, okazuje się.
Prezydent RP, wzorem Kuczmy i Szewardnadze, oświadczył polskiej dziennikarce, że nie pomogą jej żadne służby, że i tak ją wykończy.
Jak Ją wykończy? W jaki sposób Prezydent Kaczyński chce wykończyć Monikę Olejnik?! Tak jak Annę Politkowską, albo Pyjasa? Czy jak Gongadze? Dlaczego wszyscy nabrali wody w usta?
Do tego rodzaju gróźb lepiej nie odnosić się bezpośrednio po ich usłyszeniu, reakcje emocjonalne bywają nieprzemyślane i pozbawione rozsądku. Na to potrzeba skupienia.
Gdyby nie wcześniejsze wydarzenia, można byłoby przypuścić, że nadmiar środków wprawiających w stan euforii stał się powodem rzucenia przez Prezydenta pustych słów, jednak w wymienionym kontekście powinniśmy powiedzieć, że ujawnił prawdę. Po trzykroć powtórzoną, w sponiewieraniu pielęgniarki, w wodotrysku pogardy dla małp wszelkich i nie dość usłużnych, a obecnie w słowach nienawiści wypowiedzianych pod adresem dziennikarki. Nieprawda, że Prezydent Kaczyński nie myślał, kiedy je wypowiadał. Prezydent mówił to co myślał i czego pragnął, a niesiony na fali sukcesu nie zawahał się przed odrzuceniem pozorów.
Nieważne, czy adresatem gróźb godnych państw republik bananowych jest dziennikarz Zetki, Gazety czy Gazety Polskiej, TVP czy TVN. Przekroczony został Rubikon i nie widać usiłowania powrotu. Wszystko to, w dłuższej perspektywie, oznacza degradację i dalszą destrukcję i urzędu Prezydenta, i popierającej go opozycji, – wiadomo jednak, każda partia sama wybiera własną drogę.
Do tego co zaszło, powinniśmy mieć przemyślany, jednakowy i nieprzemijający stosunek - niniejszy wpis jest próbą odniesienia się do tematu.
I wybrać sposób, w jaki ten stosunek zaprezentować.
___
Pozdrowienia
buldog.