bella_roza
26.06.13, 13:31
mam w weekend imprezę w gronie zaangażowanym w moje hobby, a mąż akurat wyjechany. bez namysłu poprosiłam teściową o dyżur przy dzieciach, bo moja mama owszem pomogłaby ale musiałabym się nasłuchać, jak to ja "wciąż gdzieś latam" (może raz na pół roku zdarzy mi się wieczorne wyjście), "mało widuję swoje dzieci" (specjalnie przeszłam na zmniejszony etat a pracuję nie dla swojego widzimisię) itp... teściowa bez mrugnięcia okiem przychodzi i wręcz zachęca żebym wyszła np na swoje zajęcia fitness z których chciałam zrezygnować kiedy męża nie ma. no i fajnie że mam taką teściową a przykro że od własnej matki takie rzeczy słyszę. ona całe życie nie pracowała bo mogła, a potem przyznała że to był błąd nie pracować.
czy ktoś mnie rozumie?