Dodaj do ulubionych

Incydent w parku

10.07.13, 12:31
Zabralam mlodszego trzyletniego na piekny plac zabaw w parku w poblizu naszego dawnego mieszkania. Mlody bawil sie rewelacyjnie dopoki nie wszedl na malpi gaj w ksztalcie zamku zbudowany tak ze z zewnatrz nie widac co sie dzieje w srodku chyba ze sie wejdzie od dolu do srodka. Chwile nie widze malego na gorze wiec zajrzalam czemu nie wychodzi na zjezdzalnie co uwielbia i weszlam do srodka. Nagle slysze tekst: "Tylko nie mow mamie to ci dam cukierka" do mlodego ze sploszona mina, otoczonego przez dwojke duzo starszych dzieci. Pytam roslego na oko 7-latka i jego na oko rowiesniczke czego ma nie mowic. - Aaa nic, chcialem mu tylko dac cukierka bo go lubie - odparl speszony siedmiolatek. Aha ok, mysle, dziwne to, ale to tylko dzieci, mlody zjechal z gory i wszedl znowu do zamku. Przyczailam sie od dolu by zobaczyc co tam sie bedzie dzialo i slysze gdy maly wspial sie na gore. - Jestes skarzypyta, powiedziales mamie co? Zrobiles to! I lup, gowniarz potraktowal piescia w glowe mojego trzylatka. We mnie sie zagotowalo, kazalam mu zaprowadzic sie do jego matki, przy krzykach dziewczynki ktora mu towarzyszyla "Ja nic nie robilam, ja go nie uderzylam" a matka na mnie z morda! "Jak pani traktuje moje dziecko, on teraz placze! Wie pani na pewno to pomylka, on ma dopiero 5 lat, pewnie zrobil to przypadkowo" zamiast gnoja poprosic o przeproszenie mlodego i po sprawie. Tym razem ja nie wytrzymalam, choc nie interweniuje zwykle w dzieciecych przepychankach, ale rowiesniczych. Powiedzialam jej ze hoduje bandyte ktory bedzie sie znecal nad slabszymi, bo mlodego sobie upatrzyli i nie wiem co z nudow czy dla zabawy mu robili poza biciem. I ze wyglada na 9 lat, taki jest wypasiony. Jeszcze gorsza byla reakcja innego taty, ktory stwierdzil: "To jest...(nazwa dzielnicy, niezlej, blisko centrum stolicy) i tu obowiazuje prawo silniejszego. Sama sie tu pani wychowala i mieszka to powinna wiedziec". Nie wychowalam sie, nie mieszkam i mowie "nie" prawom dzungli. Moj maz stwierdzil ze powinnam dzieciakowi przylac zanim poszlam do matki. Nie zrobie tego nigdy, ale nie zgadzam sie na przemoc wzgledem slabszego i nie ponoszenie jej skutkow przez cwanych spasionych dzieciakow. Po tym incydencie wyszlam bo doszloby do pyskowki tak wkurzyla mnie bezkrytyczna mamuska grubego bachora. Zareagowalam przesadnie?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Incydent w parku 10.07.13, 12:34
      Praga?
    • jagienka75 Re: Incydent w parku 10.07.13, 12:39
      nie, nie zareagowałaś przesadnie i chyba każdy na Twoim miejscu zrobiłby tak samo, chociaż możnaby pójść jeszcze dalej.
      może Ty byś tak nie zrobiła, ale ja bym powiedziała bym babie, o ile przy naszej rozmowie nie byłoby świadków, że jeśli jeszcze raz taki incydent będzie miał miejsce i ona nic ze swoim tucznikiem nie zrobi, to ja jej w łeb przypie..., dosłownie.
      skoro silniejsi tam rządzą...
      może na drugi raz mamuśka zainteresowałaby się tym, co robi jej pociecha.
      • kotobala Re: Incydent w parku 11.07.13, 00:24
        jagienka75 napisała:

        > j rozmowie nie byłoby świadków, że jeśli jeszcze raz taki incydent będzie miał
        > miejsce i ona nic ze swoim tucznikiem nie zrobi, to ja jej w łeb przypie..., do
        > słownie.
        > skoro silniejsi tam rządzą...
        > może na drugi raz mamuśka zainteresowałaby się tym, co robi jej pociecha

        rany, co za buractwo...
      • morekac Re: Incydent w parku 11.07.13, 07:14
        Przesadnie. Wyzywanie 5-latka od tuczników mogłaś sobie darować.. To, że miałaś jakieś 'ale', nie oznacza, że musiałaś zachowywać się jak przekupa z bazaru.
    • soczek_bez_gazu Re: Incydent w parku 10.07.13, 12:40
      bergamotka77 napisała:

      : "To jest...(nazwa dzielnicy, niezlej, blisko centrum stolicy) i tu o
      > bowiazuje prawo silniejszego. Sama sie tu pani wychowala i mieszka to powinna w
      > iedziec". Nie wychowalam sie, nie mieszkam i mowie "nie" prawom dzungli.

      No nie wiem, skoro przy pierwszym konflikcie w piaskownicy wyzywasz 5-latka od upasionych bandytów to może coś jednak było w słowach tego ojca...
      • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 12:48
        Praga Południe. Powiedziałam matce ze wychowa bandyte a nie ze juz ma, co jest blizsze prawdy wink Dzieciak kosmicznie upasiony i rozwiniety, przyrzeklabym ze ma co najmniej 7 jak nie 8-9 a byl pieciolatkiem - wysoki, brzuch wielki, podwojny kark, wygolony na zero jak to niektorzy lubia wink Zastanawiam sie czy oni mu czegos jeszcze tam nie zrobili. On nawet nie zaplakal po tym ciosie, taki byl zaskoczony.
        • joanna.pio Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:20
          co ma upasienie do cech jego osobowości?
          • melancho_lia Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:21
            No właśnie też się zastanawiam. Ale tak jak patrzę po forach to upasione= agresywne, niewychowane
            • feleedia Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:27
              Cóż, autorka wątku widać ma fit-szczurka wyglądającego na półtora roku smile

              przypomina mi się jak moje dziecko zostało kiedyś nazwane bandytą w Bułgarii, bo rzucając sobie muszelkami do morza trafiło w przechodząca z mamuśką dziewczynkę. Mamuśce to wystarczyło do bluzgów.

              Ty mamy widać podobny przypadek big_grin
              • goodnightmoon Re: Incydent w parku 11.07.13, 15:12
                feleedia napisał(a):

                > Ty mamy widać podobny przypadek big_grin

                No tak, zareagować na to, że dziecko dostało pięścią po głowie od starszego chłopaka to rzeczywiście "podobny przypadek".

                Nie lubię tego określenia, ale aż się prosi ... puknij się w głowę, kobieto.
          • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 07:28
            Ma, ma. A to, że dzieciak jest silniejszy niż przeciętny młodzieniec w jego wieku, bo ma zdecydowanie większą masę. Tak więc cechy osobowości są niejako hmmm... fizycznie wzmocnione.
        • czarnakrowawkropkibordoo Re: Incydent w parku 10.07.13, 18:20
          bergamotka77 napisała:

          > Praga Południe. Dzieciak kosmicznie upasiony i rozwiniety, przyrzeklabym ze m
          > a co najmniej 7 jak nie 8-9 a byl pieciolatkiem - wysoki, brzuch wielki, podwoj
          > ny kark, wygolony na zero jak to niektorzy lubia wink

          Ale czy miał plebejskie imię? wink
    • melancho_lia Re: Incydent w parku 10.07.13, 12:46
      1. Mamuśka fajna, skoro kij ją obchodzi co dzieciak robi i jeszcze broni agresora
      2. dzieciak jak widać wzorców dobrych nie ma skoro się tak zachowuje
      3. Wyraźnie jesteś uprzedzona i nieco przesadnie to odbierasz- upasiony dzieciak itp.
      4. Konflikty w piaskownicy były i bedą. Siłowe ich rozwiązywanie także- więc niekoniecznie to dziecko na bandytę wyrośnie.

      Ja bym w tej sytuacji do matki nie lazła tylko opieprzyła dzieciaka samodzielnie na miejscu.
      Miałam za to kilka bardziej budujących sytuacji, kiedy po opierdzieleniu przeze mnie (mama na ławce kawałek dalej siedziała), dzieciaka wołała matka i dodatkową burę mu dawała.
      • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 12:59
        no tak melancholia ja tez jestem do tego przyzwyczajona i tez dalabym bure gdyby moje sie tak zachowalo wzgledem innego, zwlaszcza mlodszego dziecka. Na szczescie zaden z moich chlopcow nie ma tendencji do agresji, sa bardzo towarzyscy, lubiani, otoczeni dziecmi i dobrze wspolpracuja w grupie co podkreslaja ich wychowawcy. Mlody nie jest typem ofiary, dosc przebojowy ale i ufny, otwarty jak to trzylatek. Mamusia tucznika (podkreslilam wage bo ona sprawiala ze byl duzo wiekszy i silniejszy niz przecietny 5-latek) stala 50 m dalej w innej czesci parku i plotkowala z kolezanka. Wzbudzilam chyba mala sensacje na tym placu zabaw jak powiedzialam co mam do powiedzenia i wyszlam wink
    • aagnes Re: Incydent w parku 10.07.13, 12:59
      Moim zdaniem jest ok. wcale nie zareagowalas przesadnie i nie wyszlas na dupe wolową jak ja wczoraj na placu zabaw czego nie moge odzalowac.
      mianowicie moja corka (lat 5) podeszla do dziewczyn w wieku od 3 do 10 lat ktore rzucaly sobie pilke, jedna znich zapytala czy chce grac, ona ze tak i ok, bawily sie razem, te mlodsze raz rzucaly raz nie, starsza 10 czy 11 lat zarzadzala, no i dobra, w koncu czula sie tam wazna, ale w koncu zaczela cos z druga starsza szeptac łypiac na Majke i zaraz podeszla do niej ze"ty juz z nami nie grasz". Maja odeszla, ja powiedzialam, ze idziemy dalej na plac tam sie bawia inne dzieci czy cos takiego, po prostu zamurowalo mnie i nie moglam nic sensownego wymyslec poza zdzieleniem dziewuchy w ten jej wielki, paskudny łeb.uwazam, ze zawiodlam corke, powinnam stac w jej obronie w sposob zdecydowany.
      dlatego nie znosze placow zabaw, wszelkich miejsc gdzie moze dojsc do scycji meidzy dzieciakami, rodzicami, dziadkami, uikam jak moge, ale przeciez nie zyjemy na pustyni i niestety trzeba.

      • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:06
        aagnes

        Fakt, dzieci bywaja okrutne wzgledem siebie ale trzeba reagowac. Kiedys na wakacjach tez 9-letni mlodzian powiedzial do starszego, ze sie z nimi (dwoma chlopcami) nie bawi bo... nie ma swojego tableta! I zapytalam rozpuszczonego chlopaka widzac smutna mine starszego w czym mu przeszkadza ze moj nie ma i popatrzy jak sobie graja? Dodalam ze ma wiele rzeczy tylko sie z nimi nie obnosi jak oni. No i chlopak poskarzyl sie ojcu, ktory mial pretensje, bo syn ma prawo bawic sie z kim chce i powinnam jemu to powiedziec bo syn byl przestraszony moja uwaga wink
      • melancho_lia Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:10
        A ja takiej sytuacji bym się jednak nie gotowała. Dziecko ma prawo bawić się z kim chce i nie musi bawić się akurat z moim dzieckiem. Ja swojej tłumaczę, że jak ktoś nie chce się z nią bawić to nie jest to tragedia ani złe zachowanie (o ile oczywiście niechęć do zabawy nie jest okraszona jakimiś innymi fochami, jak np. o takiego tableta).
        Mnie czasami denerwuje jak np. do mojej córy przylepia się inne dziecko i chce się bawić, a córka nie ma na to ochoty i słysze wtedy komentarze- no pobaw się z X nie bądx taka niedobra...
        • antyideal Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:12
          Samo życie, niektorzy nas lubia, niektórzy nie smile
          dziecko musi sie z tym zetknac, choc to bolesne, dla rodzica rowniez.
        • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:17
          zgadzam sie, nic na sile, ale oni sie swietnie bawili razem do momentu kiedy przywodca nie zdecydowal ze kto nie ma tableta to sie nie bawi. Jestem ostatnia osoba ktora wprasza dzieci w niechciane towarzystwo ale uderzylo mnie to nagle wykluczenie z powodu gadzetu - bo jak go nie masz to sie nie bawisz. A on nie chcial sie bawic ich tabletami tylko patrzec zza ramienia w co graja. Raczej moje dzieci szybko nawiazuja kontakt i sa zwykle liderami zabaw ale raz trafilismy na towarzystwo strasznych snobow ktorzy oceniali atrakcyjnosc w zabawie iloscia drogich gadzetow - i to byly iPady oczywiscie, inne nie wchodzily w gre!
          • aagnes Re: calkiem niechcacy sytuacja sie rozwiazala 11.07.13, 09:40
            wczoraj znowu bylam zmuszona isc na plac zabaw, na ktorym urzedowala ww panienka (poobserwowalam ja sobie i uwazam, ze ma nierowno pod sufitem), Majka poleciala bawic sie z kolezankami, a ta juz sie z daleka darla, ze ty sie z nami nie bawisz (ona i jakies inne starsze dzieciaki) bo bawia sie w gwiezdne wojny a ona jest juz leia, na to ja w sumie niewiele sie zastanawiajac powiedzialam do chlopakow, ze chyba powinni wybrac kogos innego bo z tego co pamietam to leia byla ladna. i poszlam dalej. mam gdzies co ona sobie poczula i pomyslala. ewidentnie uwziela sie na moja corke i nie pozwole na taka sytuacje, ze drze na nia morde.
            • jowita771 Re: calkiem niechcacy sytuacja sie rozwiazala 11.07.13, 09:58
              Są takie wredne dzieci, widocznie to ten typ. Na placu zabaw, na który chodzę, jest taka jedna. Jak miała z pięć lat, to już ja przyuważyłam, bo zachowuje się nieciekawie, nie potrafi bawić się z dwiema dziewczynkami, tylko zawsze wybiera sobie jedna i namawia, żeby nie bawić się z innymi. Kiedyś moja córka bawiła się z grubym chłopcem, który wyglądał, jak dziewczynka i wszyscy myśleli, że to dziewczynka, na plac przyszła ta wredna, odciągnęła moją córkę i mówi: nie baw się z nią, bo ona jest gruba. Moja córka patrzyła na wredną i kompletnie nie łapała, o co chodzi. I tak parę razy, ale córka dalej bawiła się ze swoją "koleżanką" i tamta odpuściła, bo zauważyła, że moja nie kuma, że ma się nie bawić. Za każdym razem, jak to dziecko było na placu, namawiało kogoś przeciwko innemu dziecku, to jakiś chory wredny charakter. I nigdy nie widziałam, żeby namawiała np. "baw się ze mną", tylko zawsze jest "nie baw się z nią, bo ona jest głupia" czy cos w tym stylu.
            • anomalia_pogodowa81 Re: calkiem niechcacy sytuacja sie rozwiazala 11.07.13, 15:37
              " powiedzialam do chlopakow, ze chyba powinni wybrac kogos innego bo z tego co pamietam to leia byla ladna."

              Zareagowałaś OKROPNIE sad
              • morekac Re: calkiem niechcacy sytuacja sie rozwiazala 11.07.13, 18:31
                I co się dziwić, że dzieciaki agresywne od kołyski i wyzłośliwiają się na kolegach. Od rodziców się uczą.
              • aagnes Re: calkiem niechcacy sytuacja sie rozwiazala 11.07.13, 21:01
                tak, dokladnie tak jak traktuje inne dzieciaki.
                ta polityczna poprawnosc juz mi bokiem wychodzi, moja corka przenigdy sie tak nie zachowala, duzo wysilku wlozylam w to, zeby nie oceniala innych, zachowywala sie przyzwoicie.
                ale miarka sie przebrala, niektore chamidła wymagaja ukrocenia i koniec kropka. jak chcecie to tolerujcie takie zachowania jak np opisane w pierwszym poscie, i obserwujcie co bedzie dalej.
      • morekac Re: Incydent w parku 11.07.13, 18:21
        po prostu zamurowalo mnie i nie moglam nic sensownego wy
        > myslec poza zdzieleniem dziewuchy w ten jej wielki, paskudny łeb.

        Ale za co?!
    • jamesonwhiskey Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:12
      trzeba sie liczyc z tego typu sytuacjami jak sie lazi po meliniarskich dzielnicach
      • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:21
        james
        nie wiem od kiedy Saska Kępa na przyklad jest meliniarska? Wychowales sie w Wawie ze znasz specyfike jej dzielnic? Teraz Praga Pld ma wiele nowych super osiedli, wrecz wypasionych. To nie Praga Pln - miedzy nimi jest ogromna roznica jesli ktos nie wie, choc obie to Pragi z nazwy.
        • jamesonwhiskey Re: Incydent w parku 10.07.13, 14:42
          > nie wiem od kiedy Saska Kępa na przyklad jest meliniarska? Wychowales sie w Waw
          > ie ze znasz specyfike jej dzielnic? Teraz Praga

          na szczescie nie wiem ze prawa strona to syf
          lewa strona to mniejszy syf
          • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 14:46
            bzdura - syf moze byc i po lewej. To sa brednie fanow tych wszystkich ursynowow i kabat - blokowisk bez charakteru
          • best_bej Re: Incydent w parku 10.07.13, 15:56
            James nie wiesz o czym mowisz. Sprobuj przejsc sie po Dolnym Mokotowie obojetnie o jakiej porze (srednio raz w tygodniu umiera u mnie pijak z przepiscia, srednio 2 razy do roku ktos laduje na klatce z nozem w brzuchu). Nie wiem czy odwzylabym sie po nocy chodzic Chelmska...
            • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 16:18
              Dodam ze to w kamienicy na tym wielkopanskim i bezpiecznym niby Mokotowie zabito prawdopodobnie syna Andy Rottenberg i pochowano jako NN. Wiele lat szukala jego ciala i jakiegos znaku o nim, nigdy nie dowie sie co sie zdarzylo - polecam ksiazke Rottenberg "Prosze bardzo".

              Gazeta ty chyba krakus/krakuska jestes (tez mam troche krakowskiej krwi) wiec skad tak znasz wypasione rejony Warszawy? Z mediow? wink Rozczaruje cie i Sadyba i Wilanow, polozone zreszta blisko siebie sa polozone dosc daleko od centrum, choc niewatpliwie prestizowe wiec tez maja minusy.
              • gazeta_mi_placi Re: Incydent w parku 10.07.13, 16:24
                Nie znam, ale Sadyba to ponoć dobra lokalizacja, tak samo jak Wilanów.
                • antyideal Re: Incydent w parku 10.07.13, 16:30
                  Wilanów wyglada jak makieta do " Truman show".
                  Nie ma to jak klimatyczny Grochów ;D
                  • zuwka Re: Incydent w parku 10.07.13, 18:14
                    I okolice ronda Wiatraczna smile jak ja tęsknię za tym miejscem!
            • jamesonwhiskey Re: Incydent w parku 10.07.13, 17:14
              > labym sie po nocy chodzic Chelmska...

              szmuli to zdaje sie oaza spokoju i dobrego wychowania
    • best_bej Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:28
      Nie przesadzasz, choćja pewnie opierdzieliłabym dzieciaka bez latania do matki. choć może dobrze ze polecialaś niech matka ma na uwadze tendencje dzieciaka. ale za wyzwanie dziecka od grubasów czy tuczników sama bym ci przywaliła.
      W sumie dobrze że na mnie nie trafiłaśwink
    • slonko1335 Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:33
      Zareagować należało na pewno ale dla mnie spaliłaś tekstem o wypasionym - jakie miało znaczenie w tej sytuacji czy był gruby czy chudy?
      Teksty o hodowaniu bandyty to też przegięcie-rozumiem, że rzucałaś je przy dzieciach?
      • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:45
        pisalam jakie mialo to znaczenie - byl ogromny i wygladal na duzo starszego i latwiej bylo mu zastraszyc mojego trzyletniego kurczaka. Nie mam nic do grubych dzieci lae ten troll byl straszny cwany - jak tylko zapytalam gdzie jest twoja mama, zaczal sie trzasc i histeryzowac i udawac ofiare, bo widzial ze wydalo sie co zrobil. Najgorsze ze nie wiem wszystkiego, co oni z nimi robili zanim sie pojawilam w tym zamku, bo czekalam na zewnatrz przy zjezdzalni i mam nadzieje ze nie molestowali czy cos. Synek mowil mi tylko ze go bil, pokazywal gest piescia w glowe, no i sama widzialam.
        • slonko1335 Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:54
          > pisalam jakie mialo to znaczenie - byl ogromny i wygladal na duzo starszego i l
          > atwiej bylo mu zastraszyc mojego trzyletniego kurczaka.
          ale w opisywanej sytuacji nie maiło żadnego, była nie do przyjęcia bez względu na to czy byłby to tłuścioch czy chudzielec-jakby był chudzielec to byś po główce pogłaskała i nic nie zrobiła? teksty o tuszy tego dziecka były nie na miejscu ci tyle.

          jak tylko zapytalam gdzie jest twoja
          > mama, zaczal sie trzasc i histeryzowac i udawac ofiare, bo widzial ze wydalo si
          > e co zrobil
          no pewnie, że tak -przecież to nic dziwnego u dzieci...

          Najgorsze ze nie wiem wszystkiego, co oni z nimi robili zanim sie
          > pojawilam w tym zamku,
          może nic? moze po prostu zastawili mu tylko drogę, coś głupiego powiedzieli-jak to się dzieciakom zdarza-gdyby było to coś strasznego to Twój nie wchodziłby tam kolejny raz-widać dramatu nie było i słabo się wystraszył.....

          Synek mowil mi tylko ze go bil, pokazywal gest piesc
          > ia w glowe, no i sama widzialam.
          no i na to powinnaś zareagować nie mieszając do tego tuszy dziecka
          • gazeta_mi_placi Re: Incydent w parku 10.07.13, 15:54
            Dlaczego nie? Inna jest siła gdy uderzy swoją spasioną ręką spaślak a inna gdy szczuplutka osoba.
            • slonko1335 Re: Incydent w parku 10.07.13, 19:27
              Inna jest siła gdy uderzy swoją spasioną ręką spaślak a inna gdy
              > szczuplutka osoba.
              no i? szczuplutka może walnąć? spaślak równie dobrze może walnąć lekko a szczuplutka z całej siły, jakaś konkretna siła walnięcia jest dozwolona?
        • jowita771 Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:06
          > Nie mam nic do grubych
          > dzieci lae ten troll byl straszny cwany - jak tylko zapytalam gdzie jest twoja
          > mama, zaczal sie trzasc i histeryzowac i udawac ofiare, bo widzial ze wydalo si
          > e co zrobil.

          To następnym razem nie idź z cwaniakiem do matki, tylko go postrasz tak, że będzie omijał Twojego syna szerokim łukiem.
    • majawrzosowa Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:51
      zareagowałaś w porządku.
      w przeciwieństwie do mniesad jakiś czas temu byłam z Młodą w Smyku. godziny przedpołudniowe, sklep pustawy. dziecię stanęło sobie przy chodziku i rozpracowywało system dzwonków, ja dwa metry dalej oglądałam ubrania nie spuszczając dziecięcia z oczu ( dało się). jakieś dwa metry od nas stanęła para z dziewczynką w wózku , na oko 3-4 lata. dziewczynka zażądała wypuszczenia z wózka - tatuś ją wypuścił. mamunia oglądała ubranka. i teraz: dziewczynka podchodzi do mojej córki i mówi " idź stąd!" " idź stąd, nie baw się tu!" czekam, aż uśmiechnięty tatuś zareaguje. ale nic. dziewczynka po kilku " idź stąd" dwa razy z całej siły odpycha moją córkę. a mówimy o dziecku sporo młodszym i mniejszym. i dopiero wtedy dotarło do mnie, że jej rodzice wcale nie zamierzają temperować swojej córuni. powiedziałam " co ty robisz, tak nie wolno!" - na co tatuś zrobił sfochowaną minę i zabrał córunię.
      uwierz, zachowałaś się bardzo dobrze. ja też powinnam od razu wkroczyć do akcji. ale z góry założyłam, że rodzice agresora nie pozwolą mu popychać młodszego dziecka. teraz, w takiej sytuacji bez pardonu opie...lę durnego rodzica który pozwoli swojemu dziecku tak się zachowywać w stosunku do mojej córki. moje dziecko ma 1,5 roku i z dwa razy większą agresorką nie miało żadnych szans. co innego gdyby chodziło o dzieci w podobnym wieku.
      • jowita771 Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:08
        Bardzo dobrze się zachowałaś, a dla tamtej dziewczynki to i tak była kara, ona nie rozumie, że tatuś był sfochowany i że faktycznie był po jej stronie, tylko wie, że ją zabrał z atrakcyjnego miejsca, a Twoja córka tam została i się mogła dalej bawić.
    • dilmahh Re: Incydent w parku 10.07.13, 13:54
      Nie, nie zareagowałaś przesadnie. Twoje dziecko jest jeszcze małe i musi wiedzieć, że ma w mamie wsparcie. Ale te teksty o grubasach, to jednak niepotrzebne... Choć wiem, że jak ktoś skrzywdzi nasze dziecko, to wydaje się paskudny... nawet jak jest pięciolatkiemsmile
      • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 14:30
        haha moj nie jest fit-szczurkiem (zabawne okreslenie btw smile, lubi jesc i ruszac sie, ma normalna budowe i ok. 100 cm wzrostu, (90 centyl) wiec malutki na swoj wiek nie jest smile Jest bardzo ufny i pogodny, z niczego nie robi problemu, rzadko płacze, uwielbia bawić się z dziećmi. Nie mam nic do grubasków, moi chłopcy jako niemowlęta tez byli dość spasieni, bo lubili jeść i wiadomo, brak ruchu. Starszy ma swietnego kumpla w klasie duzych rozmiarow i b. lubie chlopca. Tuszę kojarzę raczej z pozytywnymi cechami - ludzie krągli są zazwyczaj serdeczni i życzliwi, z poczuciem humoru. Sprawy tuszy agresora - typ młodego byczka - bym nie poruszala gdyby matka nie powiedziala ze on taki maly i niewinny, ma dopiero 5 lat a mi sie wyrwalo "Myslalam ze 9, bo taki wypasiony". Nie uzylam slowa spasiony, w koncu wypasiony to komplement w innych sytuacjach co nie? Choc i tak wiadomo o co chodzi i widac bylo, ze matke zatkalo, ale nie bylo mi jej zal. Niewazne, ale pilnujcie maluchow na placach zabaw, miejcie na oku zwlaszcza tych najmlodszych. Ja nie cierpie gdy starsze dzieci rzadza mlodszymi, je wykorzystuja, osmieszaja czy zabawiaja sie ich kosztem. Jestem na to wyczulona.
        • dilmahh Re: Incydent w parku 10.07.13, 14:36
          No, nie chodziło mi, że Twój jest jakiś tam za małysmile Po prostu obiektywnie rzecz biorąc, JEST jeszcze mały, czy może raczej młody, skoro tak bronisz się przed tym "małym"smile
          • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 14:39
            to bylo do kogos innego kto pisal ze mam fit - szczurka wink Jest maly obiektywnie w sensie wieku, nie przekaze mi jeszcze wszystkiego.
        • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 14:37
          Inna sprawa ze w tym parku stykaja sie rozne srodowiska - zaniedbanych dzieciakow ulicy przychodzacych samodzielnie z pobliskich zapuszczonych kamienic i blokow i dzieci zadbanych w towarzystwie rodzicow z nowszych osiedli i domow. Jedne sa same albo ze zniszczonymi i zmeczonymi zyciem matkami, ktore nie maja sily czy ochoty patrzec co robia dzieci a drugie maja rodzicow-cieni, ktorzy bawia sie na tych placach razem z nimi. Widac zderzenie dwoch swiatow, ktore wzajemnie sie bawia, ale w razie incydentu omijaja szerokim lukiem.
          • gazeta_mi_placi Re: Incydent w parku 10.07.13, 15:49
            Ja bym omijała praskie place zabaw. Może Sadyba albo Wilanów?
      • gazeta_mi_placi Re: Incydent w parku 10.07.13, 15:53
        Tekst o grubasach (nie tylko w takich sytuacjach) jest potrzebny i to bardzo potrzebny w czasach gdy już wśród dzieci nadwaga zbiera swoje żniwo.
        Ja tam się nie certolę, znajomej (no już byłej) prosto w oczy powiedziałam, że pasie swoją córkę jak warchlaka.
        Certolcie się tak dalej w pseudo polityczną poprawność, a za 20 lat otyłość będzie normą i będzie trendy oraz sexy. O chorobach zaś z niej wynikającej media będą milczeć bojąc się pozwów od wkurzonych grubasów.
        Grubas to grubas. Lepiej powiedzieć to matce prosto w oczy aby przejrzała i zmieniła póki może jeszcze dietę małego grubasa niż udawać, że "deszcz pada", a dzieciak nie gruby tylko "krągły" lub "duży".
    • lolinka2 Re: Incydent w parku 10.07.13, 14:44
      Nogi z dupy wyrwałabym rodzicowi - kiedyś w Ikei we Wrocławiu, mojej ówcześnie 7letniej córce 4latek wielki jak słoń (serio serio - nadwaga i przerost masy nad intelektem) przywalił kijem (od głowy konia kij był) dwa razy w skroń. Skończyło się wstrząśnieniem mózgu, o czym wychodząc stamtąd nie wiedziałam (dowiedziałam się, jak mi dziecko po 10 min w aucie zwymiotowało).
      Tatuś "bezjajeczny" siedział i patrzył co raz postękując "Piotruuusiu, nie bij dziewczynki", dopadłam na koniec jego i Piotrusia i zażądałam przeproszenia córki. Piotruś zaczął buczeć, tatuś skonsternowany oraz lekko wkurzony "dziecko mi przez panią płacze", dowiedział się, że dziecko płacze, bo było puszczone samopas, pod opieką ale jakby bez niej oraz że ja nie wyjdę, ani oni nie wyjdą dopóki to 'przepraszam' nie padnie, a w alternatywie mam wezwanie policji i oskarżenie o czynną napaść. I że mi na tym "przepraszam" zależy, bo chcę nauczyć córkę, że konsekwencje swoich czynów należy ponosić, a swoich praw dochodzić, tam gdzie jest to słuszne.

      Piotruś wystękał "przepraszam", my wsiadłyśmy do auta, odjechałyśmy kawałek a potem szybka trasa na chirurgię dziecięcą w klinicznym tamtejszym....
    • woman_in_love zaraz zaraz? naruszyłaś cielesność bednego dziecka 10.07.13, 14:53
      każąc mu zaprowadzić się do jego matki? I to jeszcze zastraszyłaś go, aż zaczął płakać? I wykorzystałaś swoją przewagę fizyczną? Ulalala.....
      • bergamotka77 Re: zaraz zaraz? naruszyłaś cielesność bednego dz 10.07.13, 15:00
        woman
        nie bredz albo zmien dilera
        • woman_in_love Re: zaraz zaraz? naruszyłaś cielesność bednego dz 11.07.13, 01:07
          Przecież ja się tylko nabijam z tych, które tak zaraz napiszą.
          • bergamotka77 Re: zaraz zaraz? naruszyłaś cielesność bednego dz 11.07.13, 13:45
            ojej woman in love
            to przepraszam bardzo niektore panie pisza tak serio wink
    • mdro Re: Incydent w parku 10.07.13, 17:01
      Doprowadziłaś do histerii 5-latka. Brawo. Trzeba mu było faktycznie jeszcze przylać, jak mąż doradzał, w końcu jako przeciwniczka przemocy nie możesz przejść obojętnie obok kłótni w piaskownicy.
      • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 17:05
        mdro kolejna na zle dobranych lekach? Czy kolejna moja psychofanka ktora chce dowalic? Albo glupias ze nie rozumiesz historii albo czytac nie umiesz.
        • mdro Re: Incydent w parku 10.07.13, 17:12
          Ja rozumiem, wyzwiska to Twój typowy sposób porozumiewania się? Nie dziwię się, że się dzieciak wystraszył, a mamusia też pewnie się jeszcze trzęsie, jak sobie przypomni, co jakaś wariatka w parku na jej synka nawygadywała. Ciekawam, na jakim forum opisała historię, jak to jej spokojne dziecko przyleciało z płaczem, a za nim jakaś zwariowana mamuśka, wyzywając go od bandytów.

          Niezmiernie mnie zawsze zastanawia, ile na tym forum się znajduje przeciwniczek wszelkiej przemocy, chętnych do bicia i zastraszania dzieci - cudzych, rzecz jasna.
          • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 17:23
            Nikogo nie wyzywalam, nauczyc sie czytac obronczyni ucisnionych wink Jak nie masz nic sensownego do dodania to sie nie wypowiadaj. Pewnie masz takiego agresywnego byczka na stanie i gula ci skoczyla co?
            • przystanek_tramwajowy Re: Incydent w parku 10.07.13, 17:25
              Autorka dała nam taki popis chamstwa i agresji na forum, że aż strach pomyśleć, co wyczyniała w realu na tym placu zabaw. sad
              • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 17:46
                to ciekawe przystanek mozesz podac jakies przyklady mojego chamstwa i agresji? jak na razie slyszalam tylko ze gloryfikuje synow ale to chyba nie chamstwo i agresja? pomylilas mnie z kims?
                • przystanek_tramwajowy Re: Incydent w parku 10.07.13, 18:02
                  bergamotka77 napisała:

                  > to ciekawe przystanek mozesz podac jakies przyklady mojego chamstwa i agresji?
                  > jak na razie slyszalam tylko ze gloryfikuje synow ale to chyba nie chamstwo i a
                  > gresja? pomylilas mnie z kims?

                  Cytat: Pewnie masz takiego agresywnego byczka na stanie i gula ci skoczyla co?

                  Dla mnie chamstwo i wycieczka osobista.
                • przystanek_tramwajowy Re: Incydent w parku 10.07.13, 18:25
                  bergamotka77 napisała:

                  > to ciekawe przystanek mozesz podac jakies przyklady mojego chamstwa i agresji?
                  > jak na razie slyszalam tylko ze gloryfikuje synow ale to chyba nie chamstwo i a
                  > gresja? pomylilas mnie z kims?

                  Cytat: mdro kolejna na zle dobranych lekach? Czy kolejna moja psychofanka ktora chce dowalic? Albo glupias ze nie rozumiesz historii albo czytac nie umiesz.

                  Chamstwo + agresja.
            • mdro Re: Incydent w parku 10.07.13, 17:58
              "Nikogo nie wyzywałam" - to Twoja wersja. Sposób dyskusji tu zaprezentowany każe mi powątpiewać, zwłaszcza że sama napisałaś "Powiedzialam jej ze hoduje bandyte ktory bedzie sie znecal nad slabszymi, bo mlodego sobie upatrzyli i nie wiem co z nudow czy dla zabawy mu robili poza biciem. I ze wyglada na 9 lat, taki jest wypasiony". Jakoś więc powątpiewam, czy "każąc się zaprowadzić do matki", zwłaszcza gdy "aż się zagotowałaś", hamowałaś się w słowach, gestach i wyrazie twarzy. Ale pewnie jesteś z siebie dumna, bo przecież obroniłaś swoje maleństwo przed 2 lata starszym chłopcem. Swoją drogą ciekawe, po co do nich leciał ("mlody zjechal z gory i wszedl znowu do zamku"), prześladowców na ogół się unika.

              "Jak nie masz nic sensownego do dodania to sie nie wypowiadaj" - mam wrażenie, że mam coś sensownego do powiedzenia. Tyle, że Tobie to nie pasuje, bo nie przedstawia Cię w najkorzystniejszym świetle. Tego rodzaju problemy daje się rozwiązać na spokojnie - osoba dorosła ma nad małym dzieckiem olbrzymią przewagę i nie musi uciekać się do zastraszania. Wystarczy spokojna, stanowcza uwaga.

              "Pewnie masz takiego agresywnego byczka na stanie i gula ci skoczyla co?" - gula to skacze Tobie, mam wrażenie. A proces wychowawczy moich "byczków" już się w zasadzie zakończył i to, co dało się uzyskać, jest całkowitym przeciwieństwem jakiejkolwiek agresywności na jakimkolwiek polu (także na tych, niestety, gdzie trochę pazura by się przydało).
          • jolunia01 Re: Incydent w parku 10.07.13, 17:37
            mdro napisała:

            > Niezmiernie mnie zawsze zastanawia, ile na tym forum się znajduje przeciwniczek
            > wszelkiej przemocy, chętnych do bicia i zastraszania dzieci - cudzych, rzecz jasna

            Ja, ogólnie, jestem przeciwniczką przemocy, ale tylko do czasu, kiedy bandyta, nawet w wieku przedszkolnym, znęca się nad dzieckiem. Wtedy zmieniam się w zwolenniczkę kodeksu Hammurabiego. I w doopie mam "biedne" mamuśki bandytów. Zawsze można wezwać policję, jak nie wystarcza interwencja u yebniętej bezstresowo wychowującej bandytę mamuśki.
            • mdro Re: Incydent w parku 10.07.13, 18:05
              Tu nie chodzi o "mamuśki", ale o dzieci. Naprawdę - nawet agresywny - 5-, 6- czy nawet 7-latek to dla Ciebie "bandyta"? Taki, któremu należy odpłacić tym samym - agresją, zastraszeniem czy wręcz biciem? No to sobie wyobraź, że nad Tobą stoi trzy razy większy od Ciebie facet, taki Pudzian, tylko dużo wyższy i wrzeszczy, a wręcz chce uderzyć. Nie znasz go, nie wiesz, co zrobi, pewnie będzie bardzo bolało...
              • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 07:42
                Pamiętam ze swoich szczenięcych czasów, że dorosły, nawet obcy o zgrozo ŚMIAŁ ZWRACAĆ UWAGĘ DZIECIAKOM, kiedy ich zachowanie było nie w porządku.
                Można było dostać opiernicz od sąsiada czy nawet od przypadkowo idącej osoby za np. brudzenie ławki buciorami, wrzaski czy zabawy polegające na niszczeniu czegoś, co było dobrem wspólnym.
                I jakoś mniej było wówczas rozwydrzonych smarkaczy, którzy zachowują się nieprawidłowo, bo mają za plecami poparcie mamuśki - wystarczy krzywo spojrzeć, żeby rozrabiace już krzywda i trauma się stała ...
                Może, jakby matka tego większego chłopca zareagowała bardziej sensownie, tj. spokojnie i rzeczowo wypytała swojego syna i pokrzywdzonego młodszego o całe zdarzenie, to jej syn zastanowiłby się na drugi raz, zanim walnie kogoś w głowę.
                Naprawdę nie uważam, żeby taka krzywda stała się dzieciakowi, który narozrabiał i nie poniósł w efekcie za to najmniejszych konsekwencji. Nikt go nawet nie dotknął, ani mu nie groził.
                • mdro Re: Incydent w parku 11.07.13, 08:33
                  Naprawdę tak trudno zrozumieć, o czym piszę? Nie chodzi mi o niezwracanie uwagi, ale o to, że dla autorki czy niektórych innych forumek jej dzieciątko to ósmy cud świata, a na inne dzieci można krzyczeć i nawet co najmniej straszyć je biciem ("powinnam dzieciakowi przylac zanim poszlam do matki" - to mąż autorki). Popatrz, jakim językiem autorka opisuje swoje dzieci, a jakim tego 5-latka (gnój, tucznik). I nie jest to pierwszy przypadek wątku, w którym różne osoby uważają, że mają prawo agresją reagować na agresję dziecka (cudzego, oczywiście).

                  I jeszcze raz - nie chce mi się wierzyć, że osoba, która w ten sposób zareagowała w dyskusji na forum, zachowała pełen spokój zwracając się do dziecka, które uderzyło jej dziecko. Zresztą opisana reakcja chłopca też o tym nie świadczy, choć oczywiście autorka twierdzi, że to było wyrachowane i udawał (no bo gdzież by się przyznała, że przestraszyła 5-latka). Ciekawe, dlaczego "zaczal sie trzasc i histeryzować", bo - w domyśle - bał się ukarania przez matkę - skoro ta, wg opisu sytuacji, nawet mu uwagi nie zwróciła, ale broniła? (nb. wg świętej zasady wielu forumek, że bez względu na sytuację zawsze należy stawać w obronie swojego dziecka, bo ono musi czuć, że ma w matce oparcie). Może jednak powodem był sposób reakcji autorki wątku?


                  • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 08:42
                    Nie, sądzę, że pierwszy raz w życiu ktoś mu dał reprymendę wink. Dziecię było tak zaskoczone, że nie może w spokoju i cichaczem płoszyć młodszych, tylko komuś wreszcie podpadło, że jego system nerwowy został wyprowadzony z równowagi wink.
                    Pamiętam z dzieciństwa, że miałam sąsiadki, które potrafiły wrzeszczeć na dzieciaki, bo drażniły jej pasa na balkonie, tak dla zabawy (balkon nisko). W końcu rzuciła w jakąś pannę ziemniakami wink. Jak ojciec dowiedział się, jaka była przyczyna całego incydentu, to sam tak zbeształ córę, że pół osiedla słyszało.
                    I nie mogę oprzeć się jednak wrażeniu, że moje pokolenie miało ciut więcej hamulców, przynajmniej na zewnątrz, niż obecne dzieciaki. Zwróć nawet grzecznie uwagę na coś, a słyszysz "niech pani sobie porozmawia z moim tatą".
                    Nie mam powodu, żeby nie wierzyć autorce wątku, że nie wyzywała dzieciaka ani nie straszyła go np. biciem. Co do ewentualnie podniesionego głosu - no niestety, jak się robi chamskie numerki, to trzeba liczyć się z konsekwencjami. Sądzę, że dzieciak dostał pierwszą lekcję takich konsekwencji w życiu.
                    • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 08:42
                      * psa na balkonie, oczywiście big_grin big_grin big_grin
                    • mdro Re: Incydent w parku 11.07.13, 09:24
                      Ależ oczywiście, że nie musiała mu grozić słownie - wystarczyła postawa, podniesiony, ostry głos, mimika. Nie sądzę, by zachowała taki spokój, o jakim pisze - sposób reakcji tu, na forum, wskazuje na dużą impulsywność i nieliczenie się z innymi. Dziecko nie powinno reagować histerią na stanowcze, spokojne zwrócenie uwagi, nawet jeśli spotkało go to pierwszy raz w życiu wink (o czym w przypadku 5-latka mocno wątpię).

                      Poza tym bardzo wiele szczegółów w tej relacji się nie zgadza, np. jak autorka, która "kazala mu zaprowadzic sie do jego matki", która to "stała 50 m dalej w innej czesci parku i plotkowala z kolezanka" odkryła, że to włąśnie jest ta matka? Może biegła (albo szła zamaszystym krokiem) za rozpłakanym dzieciakiem, z towarzyszeniem krzyków innej dziewczynki?
                      • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 09:48
                        Wiesz co, moja córka miała w klasie taką pannę, która dokuczała, wyzywała, kopała, kiedy inne dzieci razem spokojnie się bawiły... A jak jej ktoś odpowiedział podobnie i zanim zdążył naskarżyć, że tak powiem, to prędziutko goniła do nauczycielki cała we łzach i szlochała, jaka ją spotyka krzywda.
                        Pani oczywiście wierzyła bez zastrzeżeń, bo panna po prostu dostawała histerii.
                        W końcu została zmuszona do weryfikacji swoich poglądów, jak wszystkie dziewczęta murem zaparły się, że to nie one zaczynały i że przez jakiś czas znosiły cierpliwie te zaczepki i odchodziły. A tak, to oczywiście było poszkodowane biedactwo, które trzeba było przepraszać wink. Zapewniam cię więc, że są dzieci, dla których łzy na zawołanie to opracowana strategia wink.
                        Nie mnie wyciągać wnioski, jak wyglądała sytuacja ma placu zabaw, bo nikogo z nas poza autorką nie było. Ale powiem szczerze, że jakby większy dzieciak z premedytacją lał mi 3-latkę po głowie, to bym chyba też nie zdzierżyła i podniosła głos.
                        • mdro Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:22
                          OK, można nie zdzierżyć, ale raczej się tym chwalić i szukać poklasku nie należy... Też nie wiem, jak ta sytuacja wyglądała, ale IMO nie była tak jednoznaczna, jak autorka wątku usiłuje przedstawić.

                          Poza tym popatrz na wpisy Jagienki i Jowity - to jest właśnie to, o czym piszę. Przekonanie, że jeśli jakieś dziecko skrzywdzi moje, mam prawo skrzywdzić je. Nieważne, że jestem dorosła, a to jest dziecko (5-letnie np.). Ten spasiony gnój to bandyta i dam mu taką nauczkę, że popamięta na całe życie!
                          • jowita771 Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:26
                            Ok, zagalopowałam się, nie uderzyłabym obcego dziecka, ale potrafię spojrzeć na gó...arza tak, że zmyka, najczęściej to wystarcza, a gdyby nie wystarczyło, to powiedziałabym dwa zdania i to już musiałoby poskutkować. I nie ma opcji, żeby się nie odczepił od mojego dziecka, jeszcze się nie zdarzyło.
                          • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 14:39
                            Ale czym skrzywdzić?
                            Jak popamięta na całe życie?
                            Że komuś nie spodobało się jego zachowanie i podniósł głos? Albo nawet pogroził "w tyłek dostaniesz"?
                            Naprawdę na niektóre dzieci czasem nic innego nie działa...
                            A dezaprobata dla nieaprobowanych społecznie poczynań jest bądź co bądź na trwałe wpisana w życie człowieka.
                            Dziewczyna napisała post, bo prawdopodobnie zatrzęsła nią reakcja tamtych rodziców. Jakby mi ktoś przyprowadził dzieciaka ni stąd ni zowąd na placu zabaw i mu coś zarzucał, to zaczęłabym od wyjaśnienia, co się w ogóle stało i od konfrontacji dzieciaków.
                      • jowita771 Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:29
                        > Ależ oczywiście, że nie musiała mu grozić słownie - wystarczyła postawa, podnie
                        > siony, ostry głos, mimika.

                        I tym sposobem gó...arz dowiedział się, że za straszenie młodszych dzieci czy bicie można ponieść konsekwencje, to na pewno wielka trauma, już nigdy nie będzie równie bezstresowo zastraszał, teraz będzie mu towarzyszył pewien niepokój, to duża strata dla społeczeństwa.
                        • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 14:41
                          ROTFL big_grin big_grin big_grin
                    • gazeta_mi_placi Re: Incydent w parku 11.07.13, 09:58
                      Dzisiaj zwrócisz uwagę to oberwiesz i od dziecka i jeszcze więcej od jego matki.
                • jowita771 Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:23
                  Zgadzam się z Lily-Evans. To hodowanie dzieci, którym nikt nie może zwrócić uwagi, kończy się tym, że gó...arz mówi do nauczycielki "głupia suko", jak ta śmie powiedzieć, że zachowuje się nie tak, jak należy.
              • jolunia01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 11:13
                mdro napisała:

                > Tu nie chodzi o "mamuśki", ale o dzieci.

                Pozwól, że nie zgodzę się z Tobą. Tu naprawdę chodzi o "mamuśki", które nie raczą WYCHOWYWAĆ swojej progenitury.

                > Naprawdę - nawet agresywny - 5-, 6- czy nawet 7-latek to dla Ciebie "bandyta"?

                Owszem, jeśli nawet teraz to "tylko" łobuz, chuligan, rozrabiaka - jak chcą to nazywać dbające o politpoprawność osoby, to jednak walenie młodszych, słabszych, mniejszych po głowie to zwykły bandytyzm.

                > Taki, któremu należy odpłacić tym samym - agresją, zastraszeniem czy wręcz biciem?

                Wiesz, życie podlega ogólnym prawom natury - III zasada dynamiki mówi, że każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i kierunku lecz przeciwnie zwrócona. Niemniej w reakcji autorki wątku, która ZAPYTAŁA, nawet jeśli podniesionym głosem, to nic dziwnego - gdzie jest matka agresora, nie widzę ani zastraszania, ani bicia, ani nawet agresji.

                > No to sobie wyobraź, że nad Tobą stoi trzy razy większy od Ciebie facet, taki Pudzian, tylko
                > dużo wyższy i wrzeszczy, a wręcz chce uderzyć. Nie znasz go, nie wiesz, co zrobi, pewnie
                > będzie bardzo bolało...

                Nie mam chorej wyobraźni. I nie biję dzieci. Nie znaczy to, że nie bałabym się takiego faceta, tylko po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zasłużyłabym na interwencję takiej osoby. Co innego napaść.
    • kamila77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 18:29
      Jeżeli masz na myśli plac zabaw w parku przy Podskarbińskiej to, poza wszystkim, obawiam się, że ta konstrukcja, o której piszesz, przeznaczona jest dla dzieci starszych niż trzyletnie. Aż zerknę jutro na oznaczenia smile
      • bergamotka77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 19:04
        moje juz skonczylo trzy lata smile Nie sadze aby byly ograniczenia, najwyzej w gore bo bywaja tam i nastolatki i tula sie do siebie w zakamarkach a dzieci tam sie bawily i mlodsze od mojego. Poza tym nawet 5 latek to nadal dziecko prawie dwa razy starsze od mojego, a wieksze bylo z trzy razy. Mlody nigdzie nie chodzil za nimi, oni sie przyczepili, cos do niego gadali gdy sobie zjezdzal na tej zjezdzalni i za drugim razem juz czekali na niego by go ukarac za jakas przewinienie - poskarzenie mamie czego nie zrobil.

        przystanek odczep sie ode mnie bo mi duszno wink

        mdro
        o jakim zastraszeniu ty mowisz? Jedyne co mu powiedzialam po tym jak przywalil po glowie malemu to bylo "Gdzie jest twoja mama?" i wtedy zaczal histeryzowac, bo bal sie ze narozrabial. Nawet go nie dotknelam, poszlam za nim do jego mamy i tylko z nia rozmawialam. Wiec swoje chore projekcje przeloz na kogos innego, bo szukasz rzeczy, ktorych nie bylo byle mnie jakos obciazyc.
        • kamila77 Re: Incydent w parku 10.07.13, 19:14
          bergamotka77 napisała:

          > Nie sadze aby byly ograniczenia, najwyzej w gore

          Ależ są, na każdej tablicy przy furtkach są informacje o dopuszczalnym wieku. Polecam zapoznanie się.
          • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 07:54
            Ale jakie to ma znaczenie dla wątku?
            Czyli jak np. młodszy o rok, niż dozwolono, to można go wyganiać, bić po głowie itp.?

            Kiedy jeszcze chadzałam z córką na place zabaw, najlepszy był taki duży, prywatny, zadbany - teoretycznie konstrukcje do zabawy były dla dzieci od lat 4, w praktyce ze zjeżdżalni zjeżdżały o wiele mniejsze maleństwa w asyście matek. Tam szli wszyscy, bo to jedyne czyste i zadbane miejsce, w przeciwieństwie do placów zabaw miejskich. I co, miałam szczuć dziecko 4-letnie, żeby roztrącało i biło dzidziusie, bo one się grzebały?
            • kamila77 Re: Incydent w parku 11.07.13, 09:21
              lily-evans01 napisała:

              > Ale jakie to ma znaczenie dla wątku?

              Wszak napisałam, że żadnego smile
              • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 09:49
                Znaczy się, tak po prostu, żeby się przyczepić, rozumiem wink.
                • kamila77 Re: Incydent w parku 11.07.13, 11:26
                  lily-evans01 napisała:

                  > rozumiem wink.

                  Cieszę się smile Po prostu znam ten plac zabaw, znam ten "zamek" i nieodmiennie mnie dziwi, kiedy ktoś tam wpuszcza maluchy, bo tam zwyczajnie może być niebezpiecznie (brak barierek na górze, otwory w przejściach. Moja córka ma sporo więcej niż 3 lata, a i tak, kiedy się tam gramoli, zdycham ze strachu na dole smile
                  • bergamotka77 Re: Incydent w parku 11.07.13, 14:23
                    odpowiem zbiorczo bo widze ze watek sie jeszcze rozwinal o nowe historie i spostrzezenia:

                    kamila - dobrze ze napisalas ze ten plac zabaw istnieje bo za chwile bym sie dowiedziala ze wszystko sobie wymyslilam, dziecko pobilam a w ogole to moj zaczal i przylal temu malemu osilkowi... Moje dziecko bawi sie zwykle w "mlodszej" czesci placu ale tam jest malo atrakcji dla niego, kosz bujany jest okupowany przez szeptajace nastolatki, lubi kreciolek na pedaly ale prawdziwa atrakcja jest dla niego chodzenie po linie i oba zamki w drugiej czesci. Zreszta zawsze (a bywam tam rzadko bo mieszkam teraz gdzie indziej) biore tam chlopcow razem i drugi syn 11-latek bawi sie z malym w tych zamkach i ma na niego oko. Młody sobie tam super radzi, no i zjezdzalnia wyzsza wink Jest tam jednak sporo mlodszych dzieci. Potem starszy idzie na pajeczyne, no niewazne, dzieci b. lubia ten plac zabaw wiec gdy jestem w poblizu bo cos z nimi zalatwiam - wizyta u lekarza, sprawy urzedowe, to zahaczamy o ten plac. Nigdy nic nas nie spotkalo niemilego choc bywa tam rozny element - rzucajaca k...mlodziez tez bywa, lubi lezec esemesujac na tym krecacym sie kole. Na place zabaw chodze od 10 lat i pierwszy raz nas spotkala agresja uderzajaca w malucha od duzo starszego dziecka, i nie, on nie skarzyl, sama zauwazylam ze cos tam sie dzieje niedobrego i weszlam pod zamek podejrzec. Cala akcja byla zaplanowana i byla taka proba znecania sie - bo maly, ufny i sie nie obroni. Poza tym to ufne, otwarte dziecko jak pisalam, pewnie cieszylo sie ze starsze dzieci sie nim interesuja, jest przyzwyczajony do zabaw ze starszymi, bo ma brata sporo starszego i czesto widuje dwoch kuzynow 5 i 8-letniego wiec umie sie bawic ze starszymi i czesto to robi, oni go traktuja zawsze fair. I nie spodziewal sie ciosu, stal tam zszokowany ale nie plakal. A ten karaluch, bo dla mnie takie akcje sa godne potepienia i nie bede tu politycznie poprawna na pytanie "gdzie twoja mama" wpadl w histerie, zreszta dziewczynka tez, choc nic do niej nie mialam. Moze mine mialam sroga (kto by nie mial) ale nic wiecej nie powiedzialam, poszlam za tym chlopakiem, no i tam matka na mnie naskoczyla zanim dowiedziala sie co sie zdarzylo. Na haslo uderzyl sie oburzyla i zaczela go tlumaczyc pokretnie. Teraz matki sa strasznie przewrazliwione i uwazaja ze dziecko bedzie miec traume, gdy mu sie zwroci uwage, tymczasem to normalne ponosic konsekwencje swoich dzialan prawda? To sie nazywa wychowanie a nie straszenie. Przeproszenie innego dziecka to takie straszne doswiadczenie?

                    mdro czytajac cie mam wrazenie ze chcesz sie do mnie przyczepic za wszeka cene i jak nie masz do czego, to wymyslasz, na zasadzie "tak musialo byc bo ja wiem lepiej". Potem dzieci takich mamusiek zakladaja nauczycielom kosze na glowe, nikogo nie szanuja, znecaja sie nad slabszymi, ale mamusie dalej ciagna "No moj synek/coreczka - on/ona nigdy by tego nie zrobil(a)". Po prostu zal cie czytac. Ja swoje dzieci wychowuje i jak zasluza dostaja bure a nie haslo: "Bo ty na pewno nie chciales, to przypadek, ci niedobrzy cie wrobili" choc kocham ich a raczej dlatego ze ich kocham i chce by wyrosli na porzadnych ludzi.
                    • mdro Re: Incydent w parku 11.07.13, 21:48
                      Jeśli nie masz żadnych argumentów poza osobistymi wycieczkami (bzdurnymi w dodatku, bo nawet nie raczyłaś przeczytać, co pisałam), to jakakolwiek dyskusja z Tobą nie ma sensu, zwłaszcza że Twój opis zaistniałej sytuacji zmienia się z wpisu na wpis (teraz mamy "sama zauwazylam ze cos tam sie dzieje niedobrego i weszlam pod zamek podejrzec. Cala akcja byla zaplanowana"). Napiszę tylko jeszcze jedno - z Twoich wpisów wynika, że jesteś tak samo ślepo zapatrzona w swoje cudowne dzieci jak te "mamuśki", które krytykujesz. I ciekawa jestem Twojej reakcji, gdy Twoje cudo coś zrobi innemu dziecku, a obcy dorosły na nie nakrzyczy. Bo jakoś osobiście wątpię, że osoba, która nie potrafi się pohamować języka w dyskusji internetowej (gdzie jest czas, żeby pisany tekst przemyśleć) będzie umiała pohamować emocje w realu.
    • puza_666 Re: Incydent w parku 11.07.13, 09:28
      Ja zawsze reaguje w takich sytuacjach instynktownie i moze nieco emocjonalnie. W zeszlym roku na zabawie dla dzieco z okazji Hallowen byl taki agresor kilkuletni. Jak zobaczylam ze przystawia sie do mojego dziecko to po prostu wzielam go na rece i bez slowa zanioslam na drugi koniec sali (tak tak, przemoc i naruszenie cielesnosci!!), ale to bylo pierwszy raz. Teraz od razu kaze zaprowadzic sie do mamusi malemu bandycie to w koncu nie jego wina ze opiekun ma glowe w dooopie a nie na karku.
    • melancho_lia Re: Incydent w parku 11.07.13, 09:39
      Miałam okazję wczoraj przetestować, ze jednak muszę osobiście reagować bo opiekunowie mają w d...
      Sytuacja pierwsza- moja córka lat 5 bawi się maskotką- kotkiem na placu zabaw. Podchodzi do niej dwóch chłopaków, starszych. Najpierw się z niej nabijają (młoda nic sobie z tego nie robi, bo takie rzeczy akurat jej nie ruszają), w pewnym momencie jeden z nich wyrywa jej tą maskotkę i obaj uciekają. Młoda w krzyk i za nimi, ja też. Dopadłam do nich i mówię- oddaj jej, bo to nie twoje.
      Chłopak do mnie- no co, pożartowac nie można? Powiedziałam, ze jakoś nieśmieszny też żart skoro młoda płacze i że moze ja jemu coś teraz zabiorę i ucieknę to zobaczy, ze to nie jest smieszne. Młody oddał kota i gdzieś poleciał. Nawet nie wiem gdzie byli jego opiekunowie...
      2. Młoda wchodzi na zjeżdżalnię, przed nią jeszcze jedno dziecko. Pochodzi starsza od nich dziewczynka (na oko 6-7 lat) i zaczyna się przepychać. Moja się nie daje, więc obrywa pięścią w głowę i zostaje uszczypnięta. Zwracam dzieciakowi uwagę, ze nie wolno tak robić, czemu ją bije. na to podrywa się mamusia i z mordą na mnie, że dziecko straszę (całą sytuację widziała). Włącza się jeszcze jedna matka, ze nie wolno bić i szczypać. tamta gada, ze to publiczny plac i my nie ustalamy tu zasad (?!), następnie zabiera córcię z tekstem- chodź, bo to jakieś wariatki...

      Na szczęście są to sytuacje marginalne. Reaguję na miejscu, za takie zachowania po prostu zwracam uwagę, bez wyzwisk, bez krzyku, ale stanowczo. Niestety często rodzic agresora także przystępuje do ataku...
    • mama_zona Re: Incydent w parku 11.07.13, 09:45
      brawo!! postąpiłabym identycznie...
    • jowita771 Re: Incydent w parku 11.07.13, 09:45
      Nie zareagowałaś przesadnie, ale masz nauczkę - przynajmniej jeśli chodzi o tego konkretnego bachora, nie baw się z skarżenie mamusi, tylko jak walnij tak samo gó...arza, jak on chwilę wcześniej Twoje dziecko. Jak poskarży matce-idiotce, to powiedz, że to nieprawda, nie uderzyłaś go, wypieraj się bezczelnie, tak jak ona. A swoją drogą - mam nadzieje, że jej kiedyś przywali w głupi łeb, należałoby się.
    • an.16 Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:02
      Przesadnie. Dzieciak skarżypyta po mamusi. A już uwagi na temat utuczenia... skrajny prymitywizm.
      • amoreska Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:05
        Przesadnie?
        A co, powinna bez słowa i z akceptującą miną patrzeć jak obcy chłopiec okłada jej dziecko po głowie???
        • an.16 Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:11
          Nie. Przesadą była wyprawa do matki, a uwagi nt. tuszy po prostu prymitywne.
          • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 14:47
            No nie, tu nie chodziło o wyśmiewanie się z tuszy, a raczej o podkreślenie, że dziecko, nawet jeśli faktycznie starsze o te 2 lata, miało sporą przewagę fizyczną. Taki spaślak nie musi być mistrzem sztuk walki, wystarczy, że odpowiednio naprze ciałem wink.
        • melancho_lia Re: Incydent w parku 11.07.13, 10:14
          Zwrócic uwagę powinna dzieciakowi, niekoniecznie od razu lecieć do matki.
          uwaga powinna być stanowcza, nie emocjonalna i nie okraszona innymi uwagami o hodowaniu bandyty itp.
          Uwagi na temat tuszy dziecka są prymitywne i chamskie.
    • czar_bajry Re: Incydent w parku 11.07.13, 15:42
      grubego bachora

      ?????

      Rozumiem oburzenie, rozumiem zero tolerancji dla gnębienia słabszych ale za nic nie rozumiem uwag o tuszy dziecka.
      Mam wrażenie iż idziesz po bandzie zupełnie jak ten dzieciak, nie dałaś sobie rady w parku z rodzicami agresorów to teraz walisz na forum eksponując tuszę dziecka.
      • bergamotka77 Re: Incydent w parku 11.07.13, 15:57
        Dalam czy nie dalam, nie stalam bezczynnie patrzac jak dzieciak sie wyzywa na slabszym za jakies wyimaginowane winy. Zreszta przyszla mi po czasie mysl do glowy ze moze odereagowywal w ten sposob jakies kompleksy zwiazane z tusza albo popisywal sie przed rowiesniczka. Bo nad malym mozna miec przewage, a rowiesnicy potrafia dac czadu dzieciom o duzych gabarytach (choc zalezy to od charakteru - znam urocze dzieci z nadwaga, lubiane i popularne). Nie ukrywam ze moja niechec jeszcze wzrosla gdy zobaczylam mamunie tego szkraba i jej reakcje na incydent. Czula sie pewnie bo obok stala jej kolezaneczka.
        • cersei8 Re: Incydent w parku 11.07.13, 19:34
          Bergamotka, moim zdaniem postapilas ok, kazalas chlopcu zaprowadzic sie do matki, pewnie podnioslas glos, ale z doswiadczenia wiem, ze malo ktora matka bylaby w tej sytuacji spokojna.
          Chlopiec pewnie jest rodzajem histeryka i nie dopuszcza do siebie mozliwosci, ze ktos zwraca mu uwage, tym bardziej, ze juz chyba wie, ze matka go broni niezaleznie od okolicznosci.
          Tez jestem ciekawa o czym Twoj synek mialby nie mowic... skoro uderzenie go zaskoczylo to chyba raczej nie o to chodzilo wczesniej... Mozesz miec racje, ze chodzilo o jakis rodzaj molestowania (czy raczej odegrania podpatrzonej sytuacji, bo to w koncu pieciolatek) albo innych zachowan dominacyjnych...

          Rozumiem tez Twoje okreslanie chlopca na forum, coz raczej termin "grzeczne dziecie" nie pasuje smile

          A co do uwagi o tuszy chlopca - to jesli to sprawi, ze matka choc na moment spojrzy na niego obiektywnie, sprawdzi wskazniki wagi odpowiednie dla jego wieku, wzrostu, zauwazy problem i zajmie sie zdrowiem wlasnego dziecka to bedzie Ci to policzone jako dobry uczynek.

          BTW przypomnialy mi sie opisy tuszy i odchudzania Dudziaczka W Harry'm Potterze smile
          • morekac Re: Incydent w parku 11.07.13, 21:45
            Nie od dzisiaj wiadomo, że HP to nader szkodliwa książka...
            Problem polega na tym,że jeśli atakujesz po chamsku,to ludzie skupiają się na obronie przed tym atakiem,a nie na przyznaniu ci racji (nawet jeśli ją masz). Co być może byliby skłonni zrobić, gdyby im się czerwona lampka nie włączyła. Ostatecznie im też może.
    • kerri31 Re: Incydent w parku 11.07.13, 17:41
      Nie ale mogłaś to załatwić sam na sam z gó...arzem. Palnąć go z otwartej w głowę i postraszyć.
      • lily-evans01 Re: Incydent w parku 11.07.13, 18:09
        No właśnie, nikt nic nie widział przecież, co się działo w domku wink.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka