bergamotka77
10.07.13, 12:31
Zabralam mlodszego trzyletniego na piekny plac zabaw w parku w poblizu naszego dawnego mieszkania. Mlody bawil sie rewelacyjnie dopoki nie wszedl na malpi gaj w ksztalcie zamku zbudowany tak ze z zewnatrz nie widac co sie dzieje w srodku chyba ze sie wejdzie od dolu do srodka. Chwile nie widze malego na gorze wiec zajrzalam czemu nie wychodzi na zjezdzalnie co uwielbia i weszlam do srodka. Nagle slysze tekst: "Tylko nie mow mamie to ci dam cukierka" do mlodego ze sploszona mina, otoczonego przez dwojke duzo starszych dzieci. Pytam roslego na oko 7-latka i jego na oko rowiesniczke czego ma nie mowic. - Aaa nic, chcialem mu tylko dac cukierka bo go lubie - odparl speszony siedmiolatek. Aha ok, mysle, dziwne to, ale to tylko dzieci, mlody zjechal z gory i wszedl znowu do zamku. Przyczailam sie od dolu by zobaczyc co tam sie bedzie dzialo i slysze gdy maly wspial sie na gore. - Jestes skarzypyta, powiedziales mamie co? Zrobiles to! I lup, gowniarz potraktowal piescia w glowe mojego trzylatka. We mnie sie zagotowalo, kazalam mu zaprowadzic sie do jego matki, przy krzykach dziewczynki ktora mu towarzyszyla "Ja nic nie robilam, ja go nie uderzylam" a matka na mnie z morda! "Jak pani traktuje moje dziecko, on teraz placze! Wie pani na pewno to pomylka, on ma dopiero 5 lat, pewnie zrobil to przypadkowo" zamiast gnoja poprosic o przeproszenie mlodego i po sprawie. Tym razem ja nie wytrzymalam, choc nie interweniuje zwykle w dzieciecych przepychankach, ale rowiesniczych. Powiedzialam jej ze hoduje bandyte ktory bedzie sie znecal nad slabszymi, bo mlodego sobie upatrzyli i nie wiem co z nudow czy dla zabawy mu robili poza biciem. I ze wyglada na 9 lat, taki jest wypasiony. Jeszcze gorsza byla reakcja innego taty, ktory stwierdzil: "To jest...(nazwa dzielnicy, niezlej, blisko centrum stolicy) i tu obowiazuje prawo silniejszego. Sama sie tu pani wychowala i mieszka to powinna wiedziec". Nie wychowalam sie, nie mieszkam i mowie "nie" prawom dzungli. Moj maz stwierdzil ze powinnam dzieciakowi przylac zanim poszlam do matki. Nie zrobie tego nigdy, ale nie zgadzam sie na przemoc wzgledem slabszego i nie ponoszenie jej skutkow przez cwanych spasionych dzieciakow. Po tym incydencie wyszlam bo doszloby do pyskowki tak wkurzyla mnie bezkrytyczna mamuska grubego bachora. Zareagowalam przesadnie?