marcelina4
16.07.13, 17:45
rozbolał mnie wczoraj okropnie ząb, więc zadzwoniłam do swojego gabinetu z prośba o umówienie wizyty, pacjenci z bólem zęba sa przyjmowani poza kolejnością, więc pani z recepcji powiedziała, że jest moja pani stomatolog i mam po prostu przyjechać
no to pojechałam, ale nie miałam z kim zostawić córki, więc ją zabrałam ze sobą, córka pięć lat
przychodnia stomatologiczna mała, dosłownie dwa gabinety, rentgen, toaleta i recepcja, jakis pokój socjalny dla lekarzy, w poczekalni mało miejsca, nie ma kącika dla dzieci
no i zrobił się problem, bo nie było jak zostawić córki w poczekalni, czekali inni pacjenci, pani z recepcji zajeta swoja pracą, więc zapytałam, czy córka może wejść ze mną do gabinetu, lekarka nie miała nic przeciwko temu
w gabinecie sa dwa fotele dla pacjentów, oddzielone parawanem, jest tez mały stolik ( głównie na torebki pacjentek ), córka miała usiąść przy tym stoliku i malować książeczkę
niestety pacjentka z fotela obok nie zgodziła się na to, bo stolik tak ustawiony, że córka bokiem siedziałabym do tego własnie fotela, gdzie była inna pani
i ta pani nie zgodziła się na obecność córki, bo jak stwierdziła : będzie się gapić, a ona sobie tego nie życzy
no i nie odbyłam wizyty, bo i tak weszłam bez kolejki przed innym pacjentem, nie chciałam człowieka przetrzymywać jeszcze dłużej, żeby czekać aż skończy się wizyta pani, która nie chciała córki w gabinecie
moje dziecko jest na serio grzeczne, nie latałaby po gabinecie, nie podchodziłaby do fotela, tylko siedziała przy stoliku i malowała, czy to na serio nie do zniesienia dla dorosłej osoby?
wyszłyśmy, poszukałam w necie innego gabinetu i pojechałam tam, przyjęli mnie bez gadania, córka usiadła w kąciku dziecięcym i czekała na mnie, wizyta trwała 15 minut
co sądzicie? bo ja jestem na serio wkurzona, o co była ta cała akcja tej drugiej pacjentki?