Dodaj do ulubionych

sytuacja u dentysty

16.07.13, 17:45
rozbolał mnie wczoraj okropnie ząb, więc zadzwoniłam do swojego gabinetu z prośba o umówienie wizyty, pacjenci z bólem zęba sa przyjmowani poza kolejnością, więc pani z recepcji powiedziała, że jest moja pani stomatolog i mam po prostu przyjechać
no to pojechałam, ale nie miałam z kim zostawić córki, więc ją zabrałam ze sobą, córka pięć lat
przychodnia stomatologiczna mała, dosłownie dwa gabinety, rentgen, toaleta i recepcja, jakis pokój socjalny dla lekarzy, w poczekalni mało miejsca, nie ma kącika dla dzieci
no i zrobił się problem, bo nie było jak zostawić córki w poczekalni, czekali inni pacjenci, pani z recepcji zajeta swoja pracą, więc zapytałam, czy córka może wejść ze mną do gabinetu, lekarka nie miała nic przeciwko temu
w gabinecie sa dwa fotele dla pacjentów, oddzielone parawanem, jest tez mały stolik ( głównie na torebki pacjentek ), córka miała usiąść przy tym stoliku i malować książeczkę
niestety pacjentka z fotela obok nie zgodziła się na to, bo stolik tak ustawiony, że córka bokiem siedziałabym do tego własnie fotela, gdzie była inna pani
i ta pani nie zgodziła się na obecność córki, bo jak stwierdziła : będzie się gapić, a ona sobie tego nie życzy
no i nie odbyłam wizyty, bo i tak weszłam bez kolejki przed innym pacjentem, nie chciałam człowieka przetrzymywać jeszcze dłużej, żeby czekać aż skończy się wizyta pani, która nie chciała córki w gabinecie
moje dziecko jest na serio grzeczne, nie latałaby po gabinecie, nie podchodziłaby do fotela, tylko siedziała przy stoliku i malowała, czy to na serio nie do zniesienia dla dorosłej osoby?
wyszłyśmy, poszukałam w necie innego gabinetu i pojechałam tam, przyjęli mnie bez gadania, córka usiadła w kąciku dziecięcym i czekała na mnie, wizyta trwała 15 minut
co sądzicie? bo ja jestem na serio wkurzona, o co była ta cała akcja tej drugiej pacjentki?
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 17:50
      Trafilas na wariatke. Dentysta to nie ginekolog przeciez wink. U mojego dentysty w ogole nie ma drzwi pomiedzy gabinetami.
      • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 17:56
        Dlaczego obrażasz obcą Ci osobę? Nie każdemu pasuje asysta u prywatnego jak mniemam stomatologa (więc trochę pieniążków na to idzie) cudzych dzieci. Mnie to absolutnie nie dziwi.
        Wizyta u dentysty dla dużej części osób jest stresująca i bez dodatkowych niepotrzebnych widzów.
        • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:07
          a przepraszam, gdzie obrażam? napisałam coś obraźliwego o tej pani? że głupia, nieużyta, albo czubek?
          weź się gazeta nie czepiaj, a skoro juz musisz, to chociaż trochę się rozumem posługuj, bo czytania ze zrozumieniem, to juz nawet nie wymagam
          • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:09
            To do Majenkir.
            • majenkir Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:13
              Bo wg mnie to wariatka. Pewnie tez z publicznego kibla wypedza matki z przedszkolakami plci meskiej.
              • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:42
                taaa... i co jeszcze robi ta wariatka? pewnie lapie koty i obdziera ze skory
              • allatatevi1 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:52
                Ja też wypędziłam kiedyś z przebieralni basenowej taką matkę z synkiem.
                Dla mnie to dyskomfort i mam w nosie jakieś rozhisteryzowane mamusie.
                • carmita80 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:01
                  allatatevi1 napisała:

                  > Ja też wypędziłam kiedyś z przebieralni basenowej taką matkę z synkiem.
                  > Dla mnie to dyskomfort i mam w nosie jakieś rozhisteryzowane mamusie.

                  A cobna to zasady przebieralni basenowej, kierownictwo? W przebieralniach basenow z ktorych korzystam jest jasna informacja ze w zenskiej moga przebywac chlopcy do lat 8.
                  • allatatevi1 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:05
                    Tak? A w męskiej mogą przebywać dziewczynki do lat 8?

                    Mężczyźni nie muszą tolerować cudzych dzieci podczas przebierania się, my kobiety też nie musimy.
                    • kota_marcowa Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:13
                      > Tak? A w męskiej mogą przebywać dziewczynki do lat 8?
                      >

                      A myślisz, ze jak pięciolatka idzie z ojcem na basen, to on z nią wchodzi do damskiej? big_grin
                    • carmita80 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:14
                      allatatevi1 napisała:

                      > Tak? A w męskiej mogą przebywać dziewczynki do lat 8?

                      Nie wiem bo w meskiej nie bylam.

                      > Mężczyźni nie muszą tolerować cudzych dzieci podczas przebierania się, my kobie
                      > ty też nie musimy.

                      Dzieci do pewnego wieku nie sa samodzielne wiec trzeba im pomoc ciekawe jak ma to zrobic matka (od razu napisze np singielka) ktora ma syna np w wieku 4 lat i ktora nie moze wejsc z nim do przebieralni damskiej? Zreszta problemu nie ma bo sa kabiny, takze wieksze, rodzinne. Ja jezdze z synem (6l) na lekcje plywania i ide z nim (tak jak inne matki) do przebieralni damskiej, do meskiej jako kobieta nie pojde przeciez.
                      • allatatevi1 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:30
                        Rób jak chcesz, dla mnie obecność takiego dziecka to dyskomfort. Wyprosiłam tą panią z synkiem z przebieralni, po jej wyjściu inne kobiety mi podziękowały - też nie czuły się komfortowo, ale nie były na tyle asertywne żeby to głośno wyrazić.

                        Zresztą zauważyłam, że dzieci w dzisiejszych czasach to jakieś kaleki.
                        Jak ja miałam 3. lata poszłam do przedszkola, potrafiłam się ubrać, samodzielnie korzystałam z toalety (jak 100% moich rówieśników). A w innym wątku przeczytałam, że dzisiejszym przedszkolakom trzeba pomagać w toalecie...
                        W Hiszpanii 4-latki jeżdżą na weekendowe zielone przedszkola i potrafią 2-3 dni funkcjonować samodzielnie.

                        Ja dzieci w przebieralni nie toleruję, jak ktoś wyhodował sobie małą kalekę, która nie potrafi przebrać się na basenie, to już jego problem.
                      • allatatevi1 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:32
                        Twój 6-letni syn nie potrafi się sam przebrać na basenie?
                        • carmita80 Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 00:00
                          allatatevi1 mysle ze na basenie nie masz zadnego prawa do wypraszania kogokolwiek a wszelkie watpliwosci powinny byc zglaszane obsludze i zalatwiane w sposob cywilizowany i zgodnie z przepisami. Na basenach sa konkretne przepisy ktore mowia do jakiego wieku dzieci musza byc w przebieralniach nadzorowane przez osoby dorosle, kwestia tego czy potrafia sie przebrac itd nie ma tu nic do rzeczy, bo chodzi tu m.in o bezpieczenstwo, sprawne korzystanie z urzadzen oraz mozliwosc narazenia, podatnosc na wykorzystanie ze wzgledu m in na wiek i nie moznosc z tego powodu prawidlowej oceny i reakcji w roznych sytuacjach.
                          • bergamotka77 Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 00:12
                            carmita masz 100 proc. racji!
                          • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 09:26
                            Dlaczego nie miała prawa? Postąpiła wg właściwej kolejności, najpierw zwrócenie uwagi osobie łamiącej regulamin, w drugiej kolejności (gdyby to nie pomogło) dopiero udanie się do obsługi.
                            Jak ktoś zajmuje Twoje miejsce parkingowe i masz możliwość rozmowy z nim to od razu wzywasz policję (czy inny odpowiednik służb za to odpowiedzialnych) czy jednak wcześniej próbujesz mu powiedzieć, że to Twoje miejsce i żeby odjechał?
      • 3-mamuska Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:26
        Moglas córkę postawić koło swojego fotela. Postalaby koło ciebie ,podtrzymala cie za rękę i tyle.
        Tez bym nie chciała żeby obce dziecko gapilo mi sie w paszcze.
    • zurekgirl Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 17:51
      Moze babka dzieci nie trawi i juz. Wszedzie jej przeszkadzaja. Ale co by bylo, gdyby to twoja corka byla pacjentka, a ty bys sie pojawila jako opiekun i z jeszcze jednym dzieckiem na reku. Chyba decyzjapowinna nalezec do lekarza. Parawanu nie bylo?
      • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 17:54
        A może po prostu czas w końcu dojrzeć w dobie pajdokracji, że nie tylko dzieci mają swoje prawa (i matki z dziećmi), ale inni dorośli też?
        Nie czułabym się komfortowo gdyby przy na ogół nieprzyjemnej wizycie u dentysty były inne osoby poza wyszkolonym personelem.
        Ja mam tak, że nawet dwie osoby przy zabiegu (nawet personel) to dla mnie dodatkowy stres, idealnie się czuję jak jest jedna i tak jest, mam fajną dentystkę.
        Czemu i w imię czego mam znosić obcą osobę nie będącą personelem?
        • zurekgirl Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 22:46
          Pani zdaje sie w pelni swiadomie wybrala gabinet, gdzie w jednym pokoju sa dwa fotele stomatologiczne. Na tym obok mogl zasiasc papiez albo bezdomny. Albo samo dziecko.
          • kk345 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 23:44
            > Na tym obok mogl zasiasc papiez albo bezdomny.
            Bo bezdomni masowo korzystają z tego samego dentysty, co papieżbig_grin
          • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 00:06
            owszem, ale jako pacjent, z wlasna otwarta paszcza
    • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 17:51
      Nie tylko dzieci mają swoje prawa, dorośli też. Nie każdy sobie życzy obecności obcej osoby (innej niż niezbędny personel) przy zabiegach dentystycznych.
      I gdzie ojciec dziecka, który nawet w nagłej choć dość prostej sytuacji nie "pomoże" przy dziecku?
      • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 17:57
        no tak, to jeszcze powinna wyjść druga lekarka, pani pielęgniarka i drugi pacjent, żeby warunki były w pełni komfortowe, zresztą pani stomatolog, która obsługiwała te pacjentkę sama próbowała ja przekonać, ale pani powiedziała nie, bo ona płaci za te wizytę i sobie nie życzy
        a co cie obchodzi, gdzie był ojciec mojej córki? nie było go i już
        • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:04
          Personel jest niezbędny, cudze dziecko zaś nie, taka jest różnica. Pani zachowała się asertywnie, miała prawo odmówić i odmówiła, tak samo jak Ty zapłaciła za wizytę i miała prawo (tak, dorosły człowiek też ma prawa) nie chcieć osób postronnych nie będących personelem.
          • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:10
            ja tez jestem pacjentem i mam prawo skoro płacę przyjść do lekarza z dzieckiem, zwłaszcza, że nikt z personelu problemu nie widział, w czym prawo tej pani jest pierwsze od mojego?
            • kanna Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:14
              Nie, masz dokładnie takie samo prawo jak druga pacjentka. Do obsługi bez towarzystwa, którego sobie nie życzysz.
              Pacjent MA PRAWO odbyć wizytę bez towarzystwa psów, dzieci i kotów innych osób. Jesli one go krępuja/przeszkadzja mu.
              • jowita771 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:19
                Ale gdyby pacjentką była dziewczynka, to matka i tak miałaby prawo być w gabinecie, więc wyszłoby na to samo.
                • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:22
                  Matka tak, ale nie inna dorosła osoba nie będąca personelem.
                  • jowita771 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 20:49
                    Gdyby autorka przyprowadziła do dentysty córkę, to byłyby obecne dokładnie te same osoby, więc co szkodziło się zgodzić? Autorkę bolał ząb, nie miała z kim zostawić dziecka, bólu zęba się nie planuje. Babsko nieużyte i tyle.
                    • kk345 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 23:46
                      > Gdyby autorka przyprowadziła do dentysty córkę, to byłyby obecne dokładnie te s
                      > ame osoby, więc co szkodziło się zgodzić?
                      Ale mamusia trzymałaby córkę za rękę, a nie siedziała przy parawanie, malując i rozglądając się wokół...
    • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 17:54
      Oczywiscie ze miala racje, nie kazdy chce byc ogladany przez inne osoby podczas zabiegu.

      "czy to na serio nie do z niesienia dla dorosłej osoby?" jest pytaniem nie na miejscu, bo wszystko jest do zniesienia... ja sie pytam, czy pacjentka ma prawo do prywatnosci?
      • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 17:59
        ale nie ma tam zupełnej prywatności, stomatolog jest, pomoc dentystyczna, drugi pacjent, a pani stomatolog akurat dyktowała tzw. przegląd, czyli pełny obraz stanu uzębienia tej pani, który zresztą kompletnie mnie nie interesował
        • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:07
          To normalne ze w gabinecie jest personel medyczny i pacjenci. Ale nie osoby "postronne."
          • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:13
            ludzie, chodzi o małe dziecko, które nikomu do paszczy zaglądać nie będzie, przeciez nie stałaby sobie na krzesełku obok fotela i nie oglądała wszystkiego z zaciekawieniem, zresztą na córce gabinet stomatologiczny i jego odgłosy ( równiez pacjentów ) nie robią wrażenia, była nie raz i nie jedno słyszała
            • kanna Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:17
              Ty to wiesz, tamta kobieta - nie. A jeśli dziecko się przestraszy, krzyknie, traci coś? Kogoś? Ona ma prawo nie wiedzieć, jak zachowuje się twoje dziecko. Więcej - ma prawo nie ufać tamu, co mówisz.
              • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:22
                może z takimi lękami lepiej nie wychodzić z domu? co innego mogę zrobić jak zapewnić, że dziecko będzie grzeczne? związać i zakneblować? wtedy będzie pewność, że się nie poruszy, przecież gdyby córka była problematycznym dzieckiem, nie wzięłabym jej, na co mi dodatkowy kłopot?
                ale tak, tak, wiem, pani tego nie wiedziała i z góry założyła, że dziecko jest nie wychowane i zrobi w gabinecie sajgon
                zreszta argumenty były dwa, będzie się gapić i pani płaci, to wymaga
                cóz nie chciałam się kłócić, więc wyszłam, nie poszłam do dentysty z zamiarem robienia afery
              • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:22
                Dodatkowo na ogół przy takich wizytach ludzie są mniej lub bardziej zestresowani i należy im umożliwić względnie jak najlepszy komfort.
                Ciekawe co by było gdyby jej córka nie lubiła chodzić dentysty, zawsze to wiązałoby się ze stresem i akceptowała by wyłącznie obecność jednej ulubionej dentystki i ewentualnie matki, a tu jakiś obcy dorosły miał by się przyglądać? Też by się zgodziła nie zważając na komfort córki?
                • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:35
                  a skąd wiadomo, że córa miałaby się przyglądać?
            • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:19
              Ty to wiesz jako matka, obca osoba może tego nie wiedzieć, zwłaszcza że we współczesnych czasach jest wysyp rozpuszczonych bachorów.
              I nawet jakby wiedziała na 100% że Twoja córka jest spokojna miała prawo odmówić.
              Chyba, że odmawiasz jej tego prawa?
              • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:37
                nie odmawiam, uszanowałam pani wole i opuściłam gabinet
                uważam jednak, że ta pani była powiedzmy mało empatyczna
                • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:39
                  > uważam jednak, że ta pani była powiedzmy mało empatyczna

                  cudne smile
                  • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:44
                    serio?
                    • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:50
                      jak najbardziej
                      • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:55
                        fajnie, że tak Ci sie podoba, serio
            • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:21
              Nie,no wlasnie ze nie chodzi o twoje dziecko, tylko o TAMTA PANIA.
    • jowita771 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 17:59
      Zamiast się wkurzać na babę powinnaś jej współczuć, kompletnie bez dystansu do siebie , wiesz jak jej musi być ciężko? Nie jest łatwo być pieprzniętym.
    • volta2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:00
      a gdzie są takie gabinety, że idzie taśmowo?
      jeszcze czegoś takiego nie widziałam, nawet w prlu.

      co do pani - ja też bym się bała, że potrąci wstając od stolika rękę, która trzyma wiertło, albo że lekarz będzie poirytowany i zdekoncentrowany.

      sama pamiętam, że miałam chyba banalne odkamienianie - a moje dzieci latały między gabinetem lekarskim(w sensie korytarz, nie gabinet) a placykiem zabaw przy naszym bloku. i trzaskały nowymi drzwiami nowego gabinetu(szklane połączone z olbrzymim oknem) - dentysta nie wytrzymał i się wydarł na nich. i ogólnie było nieprzyjemnie, bo ja się denerwowałam o moje bachory, on się denerwował moimi bachorami i swoimi wychuchanymi drzwiami.

      nie dziw się kobiecie, nie cały świat musi znosić cudze bachory.
      • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:03
        no ale napisałam, że druga pani stomatolog, która przyjmowała tę pacjentkę nie miała nic przeciwko, przekonywała ją, gdyby dziecko jej w czymś miało przeszkodzic, to chyba by to powiedziała?
        stolik był pod ścina, z boku fotela, w odległości około 1,5 metra, dentystka siedziała zupełnie do drugiej stronie fotela, dziecko nawet by nie miało szans do niej podejść, bo nie było jak
        • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:08
          I jak cała sytuacja się skończyła? A skoro masz małe dziecko i nie możesz liczyć na pomoc ojca dziecka w awaryjnych sytuacjach może poszukaj gabinetów (są takie) przyjaznych dzieciom? Wiele prywatnych gabinetów reklamuje się jako rodzinne lub przyjazne dzieciom, tam zapewne Twoje dziecko nie robiłoby problemów ani pacjentom ani personelowi, gdyż wszystko by tam było urządzone pod nie (np. wydzielony stolik z zabawkami czy personel który by je zabawiał podczas Twojego zabiegu).
          • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:15
            pojechałam do innego gabinetu
            a dlaczego tak cie ciekawi ojciec mojego dziecka, gdzie był i dlaczego nie mógł pomóc? a jak napiszę, że mój mąż nie żyje, to będziesz usatysfakcjonowany?
        • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:10
          No dobrze, stomatolog nie przeszkadzalo, ale pacjentce przeszkadzalo, i koniec dyskusji.
          • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:13
            Jak to mówią "klient nasz Pan", klientka (bo gabinet jak rozumiem prywatny więc płatny) zapłaciła i miała prawo aby zabieg odbywał się na jej warunkach.
    • tyggrysio Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:01
      Po pierwsze, mogła nie chcieć i miała prawo - może jak ją boli to krzyczy i nie życzy sobie być oglądana i podłuchiwana? Drugi pacjent skupia się na ogół na swoim bólu wink więc tak bardzo nie "przeszkadza".
      Po drugie - skąd ona miała wiedzieć, że dziecko spokojne? Większość psich opiekunów mówi tak o swoich psach, ale im też się nie wierzy.
      • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:06
        wiesz co? porównanie z tyłka wyjęte to raz, a dwa sama bym się nie zdecydowała zabrac ze soba dziecka, gdybym wiedziała, że może robić problemy to dwa
        • lauren6 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:12
          Wielu rodziców ma skrzywioną optykę i nie wiedzą, że słodkie zapoznawanie się ze światem ich maluszka może być dla kogoś mega wkurzające. Np. w sytuacji gdy pani wije się z bólu na fotelu dentystycznym, a pięciolatka jej się przygląda. Dla wielu osób by to było krępujące i mają pełne prawo do takiego odczucia.
          • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:15
            Dokładnie, rzadko kiedy wizyta u dentysty jest przyjemna, ja np. podczas usuwania kamienia dość mocno krwawię, często muszę "odpluwać" nadmiar krwi i cieszę się, że świadkiem tego jest jedna osoba (dentystka), a i tak mnie to trochę krępuje (przy pluciu staram się zasłaniać chusteczkami na ile mogę).
            Już nie mówiąc już o tym, że pacjentka mogła mieć dużo gorszy zabieg np. borowanie czy usuwanie zęba.
          • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:26
            gdzie w prywatnym gabinecie widziałaś ostatnio wijącego się z bólu pacjenta, co nawet zwykłego znieczulenia, które jest już chyba standardem wszędzie nie dostał?
            nie przesadzajcie z tymi dantejskimi scenami, nic takiego się nie działo i pani na mega wystraszoną tez nie wyglądała
            nao ale tak, poszłam z bachorem, na pewno nie wychowanym i wstrętnym i tylko ja uważam, że to słodkie dziecko

            • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:38
              Boze, kobieto, ile razy trzeba powtarzac ze to jak masz wychowane dziecko to twoja sprawa, a prywatnosc pacjentki to JEJ PRAWO? I nie ma sie tu o co obrazac ze nie chce byc skrepowana obecnoscia postronnej osoby i wyzywac ja od wariatek czy przeczulonych czy doradzac zeby nie wychodzila z domu. Ty mozesz sie nie krepowac obecnoscia dziecka, a ona tak.

              A co do znieczulenia, owszem, czasem przeprowadza sie zabiegi bez niego, z roznych wzgledow (m. inn. przeciwwskazania medyczne).
            • tyggrysio Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:47
              Widziałam całkiem niedawno: są ludzie, na których znieczulenie nie działa, nawet takie w potrójnej dawce. Kwestia nerek podobno.
              Uprzedzając: rozumiem, co napisałaś - pacjentka obok nie zwijała się z bólu. Chciałam tylko zwrócić uwagę, że zdarzają się wyjątki, których istnienie kwestionowałaś.

              Chyba nikt nie napisał, że Twoje dziecko było niegrzeczne. Tylko to, że czasem niektórzy rodzice mówią, że dziecko jest grzeczne i spokojne, żeby "uspokoić" nieznajomych. A to nie zawsze jest prawda.
              • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:54
                no dobrze, ale ta pani mogła to też wyartykułować w bardzie przystępny sposób, gdyby powiedziała o skrępowaniu, strachu przed wizytą i zrobiłaby to w sposób życzliwy, to nie byłoby tez i mojego wzburzenia
                ale płacę, więc wymagam i nic mnie obchodzi raczej nie nastraja życzliwie
                • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:06
                  Wiesz co (to nie osobiście do Ciebie tylko ogólnie) dziś panuje taka straszna pajdokracja matek z dziećmi, które żądają traktowania siebie i swojego potomstwa często ponad regulaminy (patrz wątek o CCC ) i generalnie szczególnego lepszego traktowania od reszty śmiertelników, że możliwe że ta Pani wolała od razu postawić sprawę twardo.
                  Niestety z jednej strony mamuśki wywalczają czasem lepsze traktowanie od osób bez dziecka, z drugiej strony wpływa to na większą niechęć reszty społeczeństwa, nikt nie lubi osób roszczeniowych, a w ostatnich czasach tymi osobami są właśnie matki z małymi dziećmi.
        • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:14
          Tyggrysio ma sporo racji, swoej dziecko nie zawsze sie ocenia obiektywnie. Poza tym, a co jesli zacznie sie nudzic, albo bedzie chciala podejsc do ciebie i pytac o cos, kredka jej sie poturla pod fotel, itp.

    • lauren6 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:09
      Sądzę, że druga pacjentka miała pełne prawo do tego, żeby odbyć zabieg bez widowni. Poszłaś do innego gabinetu, masz zrobiony ząb, nie widzę problemu.
      • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:12
        Ja widzę. Autorka wątku żądała akceptacji obecności jej dziecka przy zabiegu innej pacjentki.
        Nie była to prośba bo prośba zakłada zarówno zgodę, jak i odmowę, a tu jak widać autorka nie założyła, że inna pacjentka odmówi.
        Na odmawiającą zaś posypał się kubeł pomyj od innych mamusiek, żenujące.
        • lauren6 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:14
          Od kiedy forma "zapytałam" jest równa "zażądałam"?

          Masz zwidy.
          • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:17
            Zapytanie chyba też zakłada że druga osoba może odmówić i należy się z tym pogodzić i tyle, żądanie zakłada tylko zgodę.
            • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:43
              a ten dalej swoje, czyta to, co chciałby, żeby było napisane, czyli, że zastraszyłam kobietę i siłą jej dziecko prawie na kolana posadziłam, bo przecież przyszłam z zamiarem zrobienia afery i w dodatku jeszcze nie wyszłam na dobre z pieluchowego zapalenia mózgu, brawo gazeta, dawaj więcej, co jeszcze wyczytałeś?
        • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:28
          wiesz co? nie chcę komentowac stanu twojego umysłu, bo mnie wytną
          przeciez wyszłam, skoro pani się nie zgodziła, gdzie wyczytałeś, że na siłę z dzieckiem w gabinecie odbyłam wizytę???
    • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:19
      Dodam jeszcze ze jako rodzic nie bralabym malej do gabinetu gdzie moze byc swiadkiem jak osoby nawet dorosle boja sie dentysty, albo odczywaja intensywny stres i bol. W sumie wieksza jatka niz u wspomnianego wyzej ginekologa. Kazdy rozumie ze cudziej pochwy dziecko nie bedzie ogladac, ale obsliniana, zakrwawiona, wypchana wata buzie to juz moze? I to niezaleznie od tego jak sie z tym wlascicielka buzi czuje?

      No i u dentysty rozne sytuacje sie zdarzaja, z szokiem anafilaktycznym wlacznie, i akcja ktora po min nastepuje.
      • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:24
        Ja kiedyś przy banalnym usunięciu kamienia krwawiłam tak, że lekko przerażona była młoda higienistka która mi to robiła i to ja ją musiałam pocieszać, że tak po prostu mam (nadwrażliwe dziąsła) .
      • carmita80 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:30
        Trzeba bylo posadzic dziecko (nawet na podlodze) tak aby nie mialo mozliwosci zobaczyc tamtej pacjentki i tyle. Kobieta byla jakas dziwna, nieuzyta baba bym ja okreslila i tyle. Nago chyba na tym fotelu nie lezala wiec w czym problem? Nie rozumiem argumentu o krzyczeniu itp przeciez stosuje sie znieczulania. Nasz dentysta rodzinny juz kiedy bylam w ciazy mowil aby w miare mozliwosci przychodzic z dziecmi aby od samego poczatku byly do dentysty przyzwyczajone i takie wizyty traktowaly jako standard, w koncu do dentysty chodzi sie co 6m -cy od kiedy pierwszy zab wyjdzie a nawet wczesniej smile
        • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 09:31
          I co z tego? Jedynie naga osoba może odmówić obecności cudzego dziecka?
    • klubgogo Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:26
      Jakaś przewrażliwiona ta baba była. Chyba, że faktycznie miała taki syf w paszczy, że bała się dziecko przestraszyć.
      • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:27
        Do prywatnosci u ginekologa tez to sie stosuje? smile
        • klubgogo Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:31
          No sorry, ale gabinetu ginekologa z dwoma fotelami i parawanem jeszcze nie widziałam, dentysty też nie.
          • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:33
            Ja widzialam nie raz, w niektorych szpitalach to standard.
            • carmita80 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:42
              k1k2 napisała:

              > Ja widzialam nie raz, w niektorych szpitalach to standard.

              ??? To jakas tasma?
              Gabinet ginekologiczny to zupelnie inna bajka, tam jakby nie bylo przeprowadza sie inngo rodzaju badania a wiec stosuje sie nie tylko parawan ale i przykrywa brzuch pacjentki paooerowymi recznikami, zazwyczaj sa w gabinecie dwie osoby z personelu zwlaszcza jesli lekarz to mezczyzna, zamyka sie tez drzwi na klucz. U dentysty lezy sie ubranym na fotelu i w zasadzie to wnetrze jamy ustnej widac dokladnie z bliska wink
              • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:49
                no tak troche jak tasma. dosc dluga sala bez scianek dzialowych , lecz z parawanami. parawan mozna tez zasunac od przodu. przed wejscem do sali jest przebieralnia jak na basen wink i wchodzi sie na badanie juz w papierowym kitlu. kazda pacjentka ma pielegniarke (czy inna osobe personelu) ktora wszystko przygotowuje, a lekarz jest jeden i podchodzi tylko na kluczowy moment.
                • carmita80 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:54
                  k1k2 napisała:

                  > no tak troche jak tasma. dosc dluga sala bez scianek dzialowych , lecz z parawa
                  > nami. parawan mozna tez zasunac od przodu. przed wejscem do sali jest przebiera
                  > lnia jak na basen wink i wchodzi sie na badanie juz w papierowym kitlu. kazda pa
                  > cjentka ma pielegniarke (czy inna osobe personelu) ktora wszystko przygotowuje,
                  > a lekarz jest jeden i podchodzi tylko na kluczowy moment.

                  OMG a gdzie to tak? Brzmi koszmarnie, jak w nakims obozie? Serio, istnieje takie miejsce? W jakim celu tak sie dzieje?
                  • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:02
                    w szpitalu za wielka woda

                    oczywiscie kazdy moze sobie pojsc do lekarza prywatnie i spedzic z nim czas 1:1 (no, plus pielegniarka, przy badaniu ginekologicznym musi byc 3-cia osoba) ale wtedy sie placi jak za zboze

                    z dentystami podobnie. mozna sobie wstawic implant za $1000 lub za $7000

                    tak czy siak, przychodzi sie na badania lub zabieg bez dzieci, szczegolnie gdy jest przebieralnia i "cywilne" ciuchy zostaja w szawce

                    • carmita80 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:07
                      k1k2 napisała:

                      > w szpitalu za wielka woda
                      >
                      > oczywiscie kazdy moze sobie pojsc do lekarza prywatnie i spedzic z nim czas 1:1
                      > (no, plus pielegniarka, przy badaniu ginekologicznym musi byc 3-cia osoba) ale
                      > wtedy sie placi jak za zboze

                      No wlasnie, to mi sie za wielka woda nie podoba, jak sie ma tanie ubezpieczenie albo zadne to serwis okropny.
                      • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:31
                        Ja nie mowie ze to byl zly serwis. Inaczej zorganizowane po prostu, tu czas lekarza wiecej kosztuje i lekarz nie bedzie czekal az sie pacjentka rozbierze, usadowi, ubierze; az sie jej zmierzy temperature i cisnienie i zwazy itp.

                        zreszta kiedys moja dentystka tez wszystko robila sama, lacznie ze zmienaniem wacikow bo slinociagu nie bylo, a teraz moze sie skupic na samej pracy "glownej" bo asystentka sie zajmuje reszta
    • alpha.sierra Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:39
      Pani miała prawo się nie zgodzić na obecność Twojej córki.

      Ja pani serdecznie współczuję i życzę jej takiej samej empatii ze strony innych ludzi, jaką sama okazała. Ja tam się staram raczej iść ludziom na rękę, o ile chamsko nie próbują czegoś na mnie wymusić. No ale są jednostki, które egzekwują bezwzględnie swoje prawa i nic z tym nie możesz zrobić - takie mają prawo, koniec, kropka.

      Uwielbiam ludzi, którzy pomimo swoich praw potrafią być po prostu po ludzku życzliwi i takich bardzo doceniam.
      • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:49
        no cóż, zapytałam, wyjaśniłam, że wizyta jest nie zaplanowana, pani odmówiła, miała prawo, ale może zbyt naiwnie liczyłam na czyjeś zrozumienie dla tej sytuacji
        • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:56
          Jak widać wszystko na tym świecie działa najczęściej w obie strony, pacjentka liczyła, że Ty ją zrozumiesz i jej niechęć przed dodatkowymi osobami, a Ty liczyłaś, że pacjentka Cię zrozumie.
          • alpha.sierra Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:02
            Autorka zapytała, zrozumiała i uszanowała pani prawo do prywatności, więc o co kaman?
          • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:04
            no ale okazałam zrozumienie, siłą nie odbyłam wizyty z dzieckiem pomimo sprzeciwu tej pani
            • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:11
              No chyba trudno abyś w ogóle zakładała realnie taką opcję???? Czy ja śnię?
              • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:18
                ja nie, wyobraź sobie, że nie jestem takim burakiem
      • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:59
        Może ta Pani na co dzień i w wielu innych sytuacjach jest empatyczna, ale tak ją stresuje wizyta u dentysty, że w tej jednej sytuacji empatia jej się wyłącza.
        Wy wszystkie jesteście zawsze i w każdej jednej sytuacji życiowej empatyczne i przede wszystkim myślicie o komforcie innych?
        • alpha.sierra Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:03
          Myślę o swoim komforcie, ale pójście komuś na rękę naprawdę nie boli.
          • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:10
            Widocznie w tym przypadku bolało, nie wiesz jaka tamta Pani jest na co dzień, może jest wolontariuszką po godzinach pracy, może często idzie z życzliwości innym na rękę, ale w tym konkretnym przypadku postąpiła inaczej?
    • allatatevi1 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 18:49
      Druga pacjentka miała pełne prawo do prywatności w czasie wizyty.
      Postronnych ludzi nie musi obchodzić i nie obchodzi twoja sytuacja, dbają przede wszystkim o własny komfort. Byliby dziwni, gdyby bardziej myśleli o obcych ludziach (takich jak ty) niz o sobie.
      • alpha.sierra Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:00
        Tak, rzeczywiście, zwykła życzliwość to strasznie dziwna sprawa.
        • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:01
          Ja zawsze uważam jedno - zacząć od siebie. Gdzie życzliwość czy choćby zrozumienie dla tamtej kobiety? Może ma aż taką fobię dentystyczną, że sama wizyta bez żadnych komplikacji po drodze ją stresuje? Czemu wymagać życzliwości i zrozumienia tylko dla jednej strony? Bo ma dziecko?
          • carmita80 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:04
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Ja zawsze uważam jedno - zacząć od siebie. Gdzie życzliwość czy choćby zrozumie
            > nie dla tamtej kobiety?

            No przeciez autorka nie odbyla wizyty choc byla emergency dlatego wlasnie miala dziecko ze soba uncertain
          • alpha.sierra Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:12
            Tak. Bo jest ktoś, kogo boli tak bardzo, że musi zawlec dziecko ze sobą do dentysty i dla tego kogoś też nie jest to komfortowa sytuacja. Ale uwalmy panią, bo ma dziecko a my mamy swoje prawa.

            Jak ktoś jest empatyczny, to po prostu jest, a jak ktoś ma sukowaty charakter, to niczym się tego nie zmieni.
            • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:24
              A skąd tamta pacjentka miała wiedzieć czy to zwykły przegląd czy wybielanie czy bolący ząb? A nawet jeśli może ją też bolało i to dużo bardziej niż autorkę wątku i z tego powodu była mniej wyrozumiała niż zwykle na potrzeby innych?
              Jeszcze trochę (jak prorokowałam w innym wątku) a wejdzie prawo, że traktowanie matki z dzieckiem na równi z innym dowolnym klientem to dyskryminacja tejże.
              • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 20:16
                stąd miała wiedzieć, że po wejściu do gabinetu zapytałam moją lekarkę, czy mogę z dzieckiem, że mam bolący ząb i wizyta nie umówiona, nie wiem, czy pani była głucha, czy sobie może uszy zatkała, ale jeżeli nie, to raczej doskonale to słyszała
                pani była na przeglądzie jamy ustnej, jej lekarka dyktowała stan uzębienia pielęgniarce, pani nie wyglądała ani na cierpiącą, ani na wsstraszoną czekającym ją za chwilę rwaniem zęba
          • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:15
            nie dlatego, że ma dziecko, tylko dlatego, że mnie okropnie bolał ząb, nie rozumiesz, czy specjalnie udajesz głupa i co raz bardziej zawiłe klecisz teksty, żeby podkręcić atmosferę??
            zaraz napiszesz, że ta pani, to było nowe wcielenie matki Teresy, a ja z ryjem pojechałam jak ostatnia chmówa
            sądzisz, że polazłam do dentysty z dzieckiem specjalnie, dla sportu, powyżywac się na kimś i poujadać jakie to ja mam prawa jako matka?


      • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:00
        jasne i tym sposobem wyzbądźmy się wszelkiej ludzkiej życzliwości i troski o innych, w końcu najświętszy obowiązek to dbać o siebie, cała reszta się nie liczy, co tam jakaś empatia, bzdury
        byłoby to faktycznie bardzo dziwne, gdybym spotkała się z życzliwym podejściem tej pacjentki, ani chybi jakaś chora na głowę by była
        • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:13
          Przesadzasz, każdej osobie, nawet najbardziej empatycznej może zdarzyć się odmowa.
          Należy to zaakceptować, a nie pieklić się.
        • lily-evans01 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 23:55
          No, ale Ty też nie troszczyłaś się o samopoczucie tej pani i nie starasz się jej motywów zrozumieć z należytą empatią, jak widać wink.
    • asia_i_p Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:01
      Może kobieta jest dentofobką i nie była pewna, jak się zachowa? Ja się zawsze boję, że zacznę wrzeszczeć i wolę mieć jak najmniej świadków. Chociaż mogła wziąć pod uwagę wyjątkową sytuację - ja bym pewnie wzięła. Mimo to nie ma sensu robić z niej wariatki, bo uwierz mi, to mógł być dla niej poważny dyskomfort.
    • edelstein Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:03

      Miala prawo,skorzystala z niego,czesc piesni.
    • aneta-skarpeta Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:30
      powiem szczerze, że jestem wręcz w szoku, że w 2013 r. są jeszcze prywatne gabinety gdzie są 2 fotele w 1 pomieszczeniu

      poważnie

      nie chodziłabym do takiego stomatologa
      • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:41
        A to swoją drogą. Plątałam się zanim znalazłam "swoją" dentystkę po różnych prywatnych gabinetach i też się z czymś takim nie spotkałam.
        Inna sprawa po co zabierać dziecko do miejsca które jest ciasne i nie do końca przystosowane nawet dla dorosłych o wyższych wymaganiach, a co dopiero do dziecka.
        • marcelina4 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 20:11
          gazeta, czy ty na serio jesteś jakiś chory? jak sądzisz po co zabrała dziecko do ciasnego, nie przystosowanego dla niego gabinetu, zgaduj:
          a) bo mi sie nudziło w domu
          b) bo lubię adrenalinę i poszłam sobie jej poszukac u dentysty
          c) bo mnie bolał ząb, nie miałam innego wyjścia

          i tak nie wierzę, że wybierzesz odpowiedź c
    • eliszka25 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:31
      hm, u ginekologa nie bylabym szczesliwa, gdyby mialo sie na mnie gapic obce dziecko. u dentysty by mi to nie przeszkadzalo. ja na fotelu dentystycznym i tak mam zamkniete oczy (przeciez lampa swieci prosto w twarz) i nawet nie mialabym zielonego pojecia, czy twoja corka patrzy na mnie, czy na sufit, wiec nawet gdyby sie po prostu gapila w moja paszczeke bez mrugniecia okiem, to by mi to bylo doskonale obojetne. ale ja moze dziwna jestem, bo podczas pierwszego porodu zgodzilam sie, zeby odbierala go dziewczyna zdajaca egzamin na polozna.
      • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 19:42
        U ginekologa tez mozesz zamknac oczy smile

        A tak serio, ludzie maja rozne potrzeby dotyczace sfery prywatnosci, i dlatego zaklada sie ze w sytuacji intymnej typu badanie/zabieg ta dyskrecja po prostu przysluguje. Jedna osoba da sie podotykac i poogladac calej grupie studentow, inna sie krepuje i z trudem przemaga nawet przed samym lekarzem.

        Brawo za to ze sie zgodzilas, ale chyba nie chclalabys zeby w razie odmowy ta dziewczyna strzelia focha i obmawiala cie na forum imputujac ze w zyciu prywatnym jestes wariatka.
        • ola33333 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 21:04
          nie chce mi sie czytac calego watku, ale uwazam, ze ta pani mogla sie wykazac wiekszym zrozuminiem. W koncu byla u dentysty, a nie na przyklad u ginekologa. Obnazac sie nie musiala.
          • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 21:10
            I co z tego? Może nie miała ochoty bo ktoś się przypatrywał jej krwawiącej paszczy, miała prawo.
            • tomcug Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 21:30
              No ja pracuję z dziećmi, uwielbiam je, ale na wizytę w towarzystwie dziewczynki też nie byłabym chętna. U nas mamy świetną dentystkę, ale nie ma drzwi oddzielających poczekalnię od gabinetu, fotel ustawiony przodem do tych "drzwi", których nie ma. I poszłam tylko raz, dziękuję bardzo. Wizyta u każdego lekarza jest sprawą bardzo intymną, osobistą.
            • alpha.sierra Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 21:42
              Miała prawo i mogła nie mieć ochoty na towarzystwo. I tak, jak ona ma prawo nie rozumieć autorki, tak samo autorka ma prawo nie rozumieć jej. No chyba że posiadając dzieci trzeba już wszystkich wokół przepraszać, że się żyje.
              • k1k2 Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 00:04
                Nooo niezupelnie tak jest, bo sytuacja nie jest symetryczna. Pani na fotelu nie chciala zrezygnowac ze swojego prawa na rzecz ematki (ktora prawa nie miala), i zostaje za to wywleczona na forum i obsmarowana az milo.
                • gazeta_mi_placi Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 09:38
                  Z psychoanalizą, że pewnie nie lubi dzieci, że pewnie nie empatyczna, że ma kijek w tyłku.
                  W sumie gdyby to był ginekolog też by się znalazły usprawiedliwienia, że przecież są jednorazowe fartuchy więc niewiele widać poza tym dziecko pod takim kątem że i tak by wiele nie widziało, poza tym Pani tylko na cytologię, a nie bolesne wymrażanie nadżerki więc co jej szkodzi cudze dziecko i że prędzej by zrozumiały gdyby chodziło o wizytę u stomatologa bo jest boleśniejsza i mniej przyjemna big_grin
                  Kij się zawsze znajdzie.
    • varna771 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 21:35
      kącik dla dzieci??? jezeli przychodnia nie świadczy usług dla dzieci tzn.nie ma dentysty ze specjalizacją stomatologia dziecięca nie musi być żadnych kącików.
      • bergamotka77 Re: sytuacja u dentysty 16.07.13, 22:23
        skoro byla taka grzeczna to dlaczego nie mogla poczekac w poczekalni, POD gabinetem, to nie trzylatka, chyba nie ucieknie? Odmawiasz innym prawa do prywatnosci, spojrz dalej niz na czubek wlasnego nosa. Kiedys musialam zabrac dziecko i w takiej sytuacji czekalo, kolorowalo w poczekalni przy stoliku kawowym. A to fakt ze dla niektorych ludzi wizyta u stomatologa to potworny stres (nawet przeglad bo maja np. slabe zeby i boja sie ze wyjda kolejne ubytki i wiekszy stres i kasa do wydania w perspektywie) i czuja sie rozdraznieni byle czym. Moj brat nastawia sie psychicznie do takiej wizyty kilka tygodni wink
    • aurita Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 09:58
      wlasciwie to masz racje: wielkie halo o nic. Jednak , ja np. tak sie stresuje dentysta, ze nie chodze do gabinetow gdzie sa dwa fotele: musze miec cisze i spokoj...Tak, pod tym wzgledem jestem wariatka.
    • odi507 Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 10:13
      Dziecko zostawia sie w domu.Ja takze wyprosilabym bachora.
    • sushi_girl Re: sytuacja u dentysty 17.07.13, 10:22
      Mnie zaskakuje roszczeniowaść matek, które uważają, że wszyscy zawsze i wszędzie zrozumieją ich potrzebę upchnięcia dzieciaka. Wizyta u lekarza - niezależnie jakiego - jest czymś intymnym i nie chce się tego dzielić z cudzym dzieckiem.
      W poczekalni mogła kolorować, nie jest potrzebny kącik dla dzieci. W łbach się poprzewracało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka