Mam możliwość niespodziewaną dosyć podjęcia pracy w UK. W Londynie konkretnie. Okazja dość kusząca pod każdym względem. I tak z Polski planowałam wyjechać za kilka miesięcy, ale miały być to Niemcy i takie przygotowania były już rozpoczęte.
No i tak dumam sobie nad tą Anglią, łażę po forach, gadam ze znajomymi. I jako największe mankamenty podają źle zorganizowaną służbę zdrowia (gorzej niż w Polsce????) no i system edukacji. I to drugie martwi mnie bardziej
Wszyscy wskazują na przepaść między edukacją publiczną a prywatną w Anglii. Od razu zaznaczam, że o prywatnej nawet nie myślę z różnych względów - na szkoły zaharowywać się nie zamierzam. No więc skupiam się na edukacji publicznej a tam z tego co ustaliłam sodoma i gomora - niski poziom, nauczyciele mają uczniów gdzieś, ze szkoły dzieci wychodzą niedouczone i rozwydrzone, po publicznym liceum nie ma szans na dobre studia itp. Czy naprawdę aż tak źle to wygląda? Polski system edukacyjny również mnie nie zachwyca ale czy ten brytyjski może być jeszcze słabszy? czy to takie gadanie ludzi, którzy nie są w stanie się za bardzo rozeznać do jakiej szkoły dziecko posłać ani co w tej szkole faktycznie się dzieje.
Moje dzieciaki mają lat 6 i 8 - dość dobrze się zapowiadają edukacyjnie - są bystrzy i chętnie się uczą, lubią wyzwania. Aha i nie zagłaskuję ich na każdym kroku oraz nie zasypuję pochwałami, oraz nie wychowuję w poczuciu, że są centrum wszechświata. Czy brytyjska szkoła może im w jakikolwiek sposób zaszkodzić? Jakoś nie dowierzam. Jakie są wasze doświadczenia? Proszę o obiektywizm