yenna_m
10.08.13, 03:23
Do rozpoczęcia dyskusji natchnęła mnie, jakże głęboka myśl exiny
U kobiet dodatkowo irytuje mnie fakt, ze swoją pozycję zyciową budują na tym, co wypracuje maż. Owszem, one zajmują się dziecmi i nawet pracują na waciki, ale to Jego obecność decyduje o ich (kobiet) statusie.
Do jasnej Anielki, wkurza mnie takie podejście. Bo przecież wiadomo, że jeśli ktoś idzie do pracy to nie po to, żeby zarabiać na waciki. Jeśli ktoś zarabia niewiele, to też dlatego, że akurat rynek pracy tak wycenia daną pracę (litościwie pominę fakt gorszego opłacania kobiet za tą samą pracę, którą wykonują mężczyźni). Poza tym - czy kobieta, zarabiając (czasem wcale nie takie grosze), ma do końca wpływ na to, że postrzegana jest przez pryzmat pozycji zawodowej męża? (vide: całe grono kobiet typu Kwaśniewska)
Czy my, kobiety, możemy przestać wreszcie, za przeproszeniem, robić kupę na własną płeć? Ciągle mam wrażenie, że wprawdzie człowiek człowiekowi wilkiem, to jednak kobieta kobiecie żmiją.
Nikt tak cudownie nie "podsumuje" dokonań zawodowych/życiowych niż inna kobieta.