Dodaj do ulubionych

Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa

26.08.13, 00:02
fajnych, wartościowych kobiet w związkach z totalnymi burakami?
Zastanawiam się, co nimi kieruje. Mądre (w innych dziedzinach życia), wykształcone,piękne, pracowite, sympatyczne, a zapierniczają na dwóch etatach, obsługują dom, dzieci i pana, który wolny czas spędza przed telewizorem z piwkiem w ręku czy grając. Pana, który nie dość, że palcem nie kiwnie, to jeszcze wymaga. Pana, który jest gburowaty, nie dba o związek (i nigdy tego nie robił), nie stara się.
Niby wiem, że wychowanie w patriarchalnych wzorcach kulturowych itd., że obawa samotności, ale zastanawiam się, co sprawia, że powyższe panie tak kompletnie zatraciły zdrowy instynkt samozachowawczy.
Ja wolę być sama, niż żyć z kimś, kto mnie nie szanuje i robić za AGD. Jestem samotną starą panną lat prawie 29smile, bo za facetów chcących ze mnie zrobić drugą mamusię zawsze szybko uprzejmie dziękuję (a tak na marginesie: parę moich związków zakończyło się m.in. z powodu mojego stanowczego nie wobec idei rozmnożenia się), a faceta, który by mi odpowiadał nie spotkałam. Wiem, że są wartościowi faceci, niektóre znajome, panie z rodziny są z takimi w związkach, ale jest ich zdecydowanie niewiele.
Dlatego zastanawiam się, dlaczego tyle kobiet ma zupełnie odwrotnie niż ja.
Pytam Was, bo w kilku wątkach na ematce zauważyłam totalne niezrozumienie mojej postawy pt. pakuj walizki i krzyżyk na drogę. Bo panie nie widziały nic złego w zachowaniu pana, które dla mnie byłoby nieakceptowalne (choćby w wątku, w którym m.in. pan oznajmił pani, że ma wstać do dziecka, bo ON ZARABIA). Bo panie wspaniałomyślnie nie robiłyby problemu.
Ktoś mi wyjaśni?
Obserwuj wątek
    • mary_lu Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 00:20
      Opowieści z mchu i paproci...

      Napisz coś bliższego realizmowi, bo kiepskim trollom nie chce się odpisywać.
      • pfegele Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 07:04
        Ni chrzan...
    • bri Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 00:20
      Nie, w moim otoczeniu nie ma wielu kobiet, które żyją z totalnymi burakami. Kilka związków jest mało rokujących, ale tylko jeden z powodu wyraźnych wad u faceta. W ogóle nie przypominam sobie w moim pokoleniu jednego chociażby znajomego faceta, który wymagałby wykonywania prac domowych od kobiety, a sam nic by nie robił.

      Pojedyncza sprzeczka o to, kto wstanie do dziecka jako przyczyna wystawienia walizek za drzwi to absurd, nawet jeśli zachowanie pana jest faktycznie nie w porządku.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 00:25
        Wiesz, tu nie chodziło o pojedyncze zachowanie pana, a o ich szereg i ogólne nierokowanie.
        No właśnie u mnie odwrotnie, masa świetnych, wartościowych kobiet w związkach z byle kim. Chociaż stać je zdecydowanie na więcej.
        • bri Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 00:34
          Ciebie stać na więcej, a jesteś po prostu sama. Nie ma w tym nic złego, ale niektórzy lubią od czasu do czasu jednak być z kimś.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 00:39
            Ja też lubię być z kimś. Ale nie kosztem robienia z siebie podnóżka i/lub przymykania oczu na wybryki pana. O takie przypadki mi chodzi konkretnie.
            • czar_bajry Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 00:51
              Tu raczej konstruktywnych odpowiedzi nie dostaniesz gdyż większość e mam ma za partnerów odpowiedzialnych i pracowitych partnerów którzy preferują związki partnerskie i biorą aktywny udział w życiu domowym, ponadto mają świetną pracę i zarabiają porządne pieniądze a nie jałmużnę na waciki....
              Pozostałe panie które na takich super samców nie trafiły są albo samotne albo tylko w przelocie na forumtongue_out
            • mary_lu Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 00:56
              Naprawdę te buraczane miśki masowo leciały i chciały zapładniać taką wyjątkową megalomaniaczkę?
    • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 06:00
      Przede wszystkim to bardzo tendencyjnie i krzywdząco piszesz o innych kobietach, które są w związkach, które znowu tobie się nie podobają.
      Nie jest codziennie u tych kobiet, więc wypowiadasz się na podstawie tylko i wyłacznie strzępów informacji i swoich wyobrażeń. Bo ty byś odeszła, a ona nie, więc ona jest głupia. Nie przyszło ci do głowy, że pan się robi gburowaty w twoim towarzystwie, bo cię zwyczajnie nie znosi, ale obiecał żonie, że nie będzie ci jawnie swojej niechęci okazywał?
      No i nie ma związków doskonałych, o czym ty ciągle zapominasz. W dodatku każdy normalny człowiek ma potrzebę stabilizacji, a tę może mieć właśnie w związku z, jak to określiłaś, burakiem.
      Znam jedną starą pannę, lat 42. Ona, podobnie jak ty, jest bardzo radykalna w swoich poglądach na związki, szczególnie cudze. Też niejednokrotnie słyszałam od niej nie rady, ale wręcz żądania, że mam odejść od swojego męża, bo ona taki, siaki, owaki. Siebie określa jako atrakcyjną i inteligentną kobietę i zupełnie nie może zrozumieć, dlaczego każdy jej związek to katastrofa. A to taki typ osoby, z którą nie da się bezkonfliktowo przebywać więcej niż godzinę. Mnie zupełnie nie dziwi, że faceci uciekają od niej, gdzie pieprz rośnie. W tej chwili pani jest tak zdesperowana i nastawiona na posiadanie dziecka, że jest jej zupełnie obojętne, z kim to dziecko mieć będzie, bo ona już sobie założyła, że zostanie samotną matką, a przyszłemu ojcu nie powie o tym ani słowa.
      Życzę jej naprawdę z całego i serca i swojej serdeczności, żeby nie udało jej zajść w ciążę, bo ona absolutnie nie nadaje się na matkę. Unieszczęśliwi co najmniej dwie osoby - siebie i przyszłe dziecko.
    • lady-z-gaga Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 06:48
      >Niby wiem, że wychowanie w patriarchalnych wzorcach kulturowych itd., że obawa samotności, ale zastanawiam się, co sprawia, że powyższe panie tak kompletnie zatraciły zdrowy instynkt samozachowawczy.

      Chcesz powiedziec, że samotna, zgorzkniała i bezdzietna 30letnia panna, udzielająca porad małżeńskich na e-mamie, to jest przykład prawidłowo działającego instynktu samozachowawczego?
    • pfegele Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 07:03
      Jest sporo racji w tym co piszesz.
      Czesto inteligentne, dobrze wyksztalcone i sympatyczne babki wiaza sie z kretaczami i burakami.
      Ale z drugiej strony nic nie jest czarno - biale. Jest tez spora masa facetow wiazacych sie z 'modliszkami' - oni tez sa fajni, inteligentni, wartosciowi, a zyja z totalnym dnem wink
      Nie podejmuje sie analizowania przyczyn, dla ktorych takie zwiazki nadal trwaja wink
      I tak, tez dziwie sie niektorym forumkom, ze uznaja za nadwrazliwe dziewczyny, ktore w moim odczuciu sa w zwiazku zaniedbywane, czasem traktowane jak smiec po prostu. Moze taka specyfika tego forum big_grin
      Co do idei rozmnazania sie - jest raczej naturalna, nie dziw sie facetom, z ktorymi bylas, ze chcieli miec dzieci...
    • kocianna Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 07:58
      Bardzo, bardzo często też widzimy związek tylko z jednej strony. Moje przyjaciółki dziwią się, jak ja wytrzymuję ze swoim egotycznym, egoistycznym i egocentrycznym chłopem. Jego znajomi zastanawiają się, jakim on musi być pantoflarzem, że nie wywalił jeszcze tej hetery (czyli mnie) za drzwi. A nam jest po prostu dobrze razem tak, jak jest. Tyle, że lubimy na siebie ponarzekać tongue_out
      A tak w ogóle to moje dość bogate doświadczenie rozmów z parami w kryzysie mówi, że jeśli nie ma otwartej patologii typu uzależnienia albo przemoc, to wszystkie konflikty mają dokładnie tę samą przyczynę - podstawowe braki w komunikacji.
    • solejrolia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 08:08
      właściwie to nie.
      zupełnie w innym środowisku obracam się.
      albo oboje są fajni, wykształceni na podobnym poziomie i pasują do siebie (przynajmniej pod tym względem).
      albo...wręcz odwrotnie: facet zaradny, fajny, przystojny, a u boku zakompleksiona wredna baba, która tylko utyskuje, zamiast wziąć się i coś zmienić w swoim życiu, to narzeka i marudzi, gdera, zazdrości i czeka aż na nią spłynie lepszy los... zupełnie nie wiem, co panowie widzą w takich roszczeniowych paniach. piszę to na serio. (i pewnie wsazę w kij w mrowisko, ale trudno, ostatnio kilka takich spotkałam jędzowatych...suk...i oczy mi się otwierają, jak baby potrafią być buraczano-wredne).
      • tezee Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 10:54
        Akurat jędzowate suki mają większe branie niż rozczłapane ciepłe kluchy tak było i zostanie.
    • gazeta_mi_placi Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 08:23
      >Mądre (w innych dziedzinach życia), wykształcone,piękne, pracowite, sympatyczne.

      A ile znasz kobiet spełniających jednocześnie wszystkie w/w kryteria, bo ja żadnej.
      Albo piękna i niesympatyczna, albo wykształcona i sympatyczna, ale przeciętna z wyglądu.
    • adellante12 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 08:28
      totalne niezrozumienie mojej postawy pt. pakuj walizki i krzyżyk na drogę.

      Bo zbyt czesto taka postawa skończyłaby się tym ze to pani miałaby wystawione walizki za drzwi...
      To pierwsze primo.
      Drugie primo jest takie że rozpieprzanie wszystkiego jest banalnie proste - foch i do mamusi..
      Dorosli ludzie w budowanie małzeństwa i relacjiw nim wkładaja mnóstwo energii uczuc i pracy. Dlatego zawsze najpierw usiłuja naprawić to co sie sypie niż zwijać żagle.
      Poza tym rodzina to coś wiecej niż tylko Twoje widzimisię i rozbuchane EGO...
    • kropkacom Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 08:34
      Nie wnikam. I dziwię się, że ktoś wnika. Naprawdę. Albo ci się tematy o muzułmanach skończyły, albo bycie singlem gdzieś tam głęboko ci nie leży. Nie musisz odpowiadać, bo właściwie to tez mnie nie interesuje...
    • 18lipcowa3 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 08:59
      Wiesz, że kurcze chyba tak.
    • tosterowa Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 09:09
      W takim razie może powinnaś przyjąć taktykę tych gburowatych panów i obniżyć iq oglądając głupie seriale, nie pomalować gęby, rzucić robotę i nie myć garów, toż to przecież klucz do znalezienia księcia na białym koniu. Zresztą polecam, takie sponiewieranie się dobrze czasem robi również na zbyt nadęte ego.
    • lauren6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 09:14
      > Ja wolę być sama, niż żyć z kimś, kto mnie nie szanuje i robić za AGD.

      To się dowartościowałaś. Wchodzisz na forum dla matek w celu terapeutycznym? Polecam jednak wizytę u dobrego psychologa.
      • konwalka Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 09:31
        cos by sie znalazlo
        coraz wiecej natomiast w zyciu spotykam takich bab, co to "od powietrza, glodu,ognia i wojny" i od nich oczywiscie uchowaj nas Panie...
        i za zadne skarby swiata nie rozumiem po cholere oni <ci faceci> z nimi siedza
        moze dobrze tancza
    • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 09:48
      Daj dobry przykład i stwórz wzorcowy, równouprawniony i trwały partnerski związek z atrakcyjnym, niebanalnym oraz wspierającym mężczyzną. Masz wszelkie dane, żeby to uczynić.
      Jedna drobna uwaga - stworzenie takiego związku bez dzieci jest banalnie łatwe.

      Ad meritum: nie, w moim otoczeniu nie widzę takich układów. Kto miał się rozwieść już się rozwiódł, są rodziny patchworkowe, samotni rodzice obojga płci i standardowe pełne rodziny z dziećmi. Panowie zaangażowani w ojcostwo bardzo i poświęcający dzieciom sporo czasu, panie pracujące, robiące kursy i podyplomówki. Natomiast u nikogo nie ma idealnego podziału obowiązków i obciążeń 50/50, bo to po prostu niemożliwe - ów podział jest płynny i zmienia się zależnie od potrzeb i możliwości.

      • taniec_pingwina Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 10:19
        Też nie natrafiłam jeszcze na taki układ wśród znajomych.

        Powiem więcej - jeden jest taki związek, że jak dowiedziałam się, że pan z gatunku tych co od żony oczekują "robienia za AGD", to mi szczęka opadła. Pan b. wykształcony, przystojny, z ciekawym hobby, przyzwoicie zarabiający (zapewne w Twoim typie tongue_out), jego żona też na takim poziomie atrakcyjności, mają dzieci. Jak ona mi się kiedyś zwierzyła, to długo zbierałam szczękę z podłogi. Tak że wierz mi - nie wszystko widać z zewnątrz.
        • tezee Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 10:34
          No widzisz bo tak juz jest na świecie że nie kochamy tylko i wyłącznie obowiązkowych ideałów czy tylko tych ktorzy nas dobrze traktują, nie pokochasz faceta za to że sprzata wynosi smieci, choc doskwiera ci to życiowo a mozesz kochać gdy tego nie robi. Trwa sie przy kims też z roznych powodów,to jest bardziej złozone niż ci się wydaje i tyle na ten temat.
    • fomica Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 10:30
      Nie, nie ma takiej masy, chyba nikogo takiego nie znam. Te umęczone, poświęcające się matki-polki, piękne, mądre i wykształcone, stłamszone przez gburowatych troglodytow, z którymi związały się ulegając społecznemu naciskowi patriarchalnego świata, to takie oklepane i nudne już urban legend; każdy słyszał, nikt nie widział smile
      Ale bajka pozwala lepiej sie poczuć wolnym, światłym, samodzielnym, wyemancypowanym i świadomym swojej wartości feministkom, które za każde krzywe spojrzenie, jedno niewłaściwe słowo, dwie minuty spóźnienia sa gotowe wystawiac walizki za drzwi.
      Jesli opowiadanie bajek (a raczej dramatow) poprawia ci humor, to niech ci pójdzie na zdrowie.
    • sumire Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 10:35
      nie. w moim otoczeniu przeważają single, wróć, stare panny w tutejszej nomenklaturze. jeśli są w związkach, to raczej w luźnych, ale z fajnymi facetami. znam tylko jedno beznadziejne małżeństwo, ona świetna dziewczyna, on imbecyl z tendencją do skoków w bok - ale faktycznie w jej przypadku naczelną motywacją do pójścia do ołtarza był fakt, że przekroczyła trzydziestkę i czuła presję.
      • tezee Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 10:42
        O prosze jestes... a juz myslałam ze to ty pod innym nickiem wysmażyłaś ten post.
      • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 10:52
        LOL, ciekawe jacy okażą się ci fajni faceci kiedy związki wejdą na inny poziom niż luźne spotykanie się weekendowe + w pakiecie pojawią się dzieci.
        Dziecko może (nie musi ale może) radykalnie zmienić układ sił i wymusza inną alokację zasobów (czasu, energii, kasy, powierzchni mieszkaniowej).
        • taniec_pingwina Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:02
          triss_merigold6 napisała:

          związki wejdą na inny poziom
          > niż luźne spotykanie się weekendowe + w pakiecie pojawią się dzieci.
          > Dziecko może (nie musi ale może) radykalnie zmienić układ sił i wymusza inną al
          > okację zasobów (czasu, energii, kasy, powierzchni mieszkaniowej).

          Otóż to - gadanie z singielką o małżeństwach, to trochę jak ze ślepym o kolorach...
          W końcu ten leniwy misiek z piwkiem (nie znam, ale wierzę w ich istnienie) też może być ciepłym wspierającym partnerem dla dynamicznej pani, która nie potrzebuje się na nim wieszać finansowo. Ile ludzi, tyle układów. Część udana, część nie. Nad czym tu właściwie dywagować?
          • lauren6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:08
            Ten misiek z piwkiem może być po 12h zasuwania w robocie na kierowniczym stanowisku, dodatkowo ma obowiązki z cyklu "nie AGD": zajęcie się samochodem, załatwienie czegoś na mieście (bo żona z dzieciakami siedzi) itd. Za to obca baba go na forum obsmaruje, że jak w końcu wraca do domu to siada z piwem przed TV zamiast iść kibel szorować. Tak to jest jak się ma zerowe pojęcie o funkcjonowaniu w związku.
        • tezee Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:02
          Zgadza się siedzi taka nawet dochodzącego nie ma, dzieci ogląda w serialach i prawi na chłodno o cudzych związkach i relacjach. Smiechu warte ale mimo wszystko się nie smieje bo wiem z czego wynika, po co tworzy fasadę
          w gruncie rzeczy dziewczynie doskwiera brak mężczyzny w życiu.
        • sumire Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:04
          nadal fajni. niedawno byłam na ślubie pary, która przez 8 lat żyła w takim sobie niezobowiązującym układzie. może nie ma z czego LOLować jednak?...
          • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:07
            Yyy 8 lat i niezobowiązujący układ? Chyba jednak zobowiązujący.
            Luźny związek to takie ff, bez deklaracji, wspólnych planów, wspólnego mieszkania i wyłączności seksualnej.
            • sumire Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:16
              nie mieszkali razem, spotykali się czasem raz na tydzień, czasem raz w miesiącu. aż któregoś dnia - bum. i zaskoczeni przyjaciele odebrali zaproszenia na ślub. bywa i tak.

              generalnie rzecz biorąc nie istnieje coś takiego jak zupełnie niezobowiązujące układy. mój znajomy mawia, że po 3. razie każdy układ staje się mniej lub bardziej zobowiązujący i właściwie zgadzam się z nim. mityczni FF są trochę jak jednorożce.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 17:33
                > generalnie rzecz biorąc nie istnieje coś takiego jak zupełnie niezobowiązujące
                > układy. mój znajomy mawia, że po 3. razie każdy układ staje się mniej lub bardz
                > iej zobowiązujący i właściwie zgadzam się z nim. mityczni FF są trochę jak jedn
                > orożce.

                Pozwolę się z tym nie zgodzić na bazie własnych doświadczeń.
                • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 18:38
                  A pozwalaj. W końcu nikt ci nie chce odebrać wyobraźni, prawda? wink
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 18:49
                    Rosa, Twoja taktyka pt. "Jeśli z czymś się nie spotkałam, to na pewno nie istnieje" stała się żenująca. Tak teraz, tak jak i w przypadku wątku o paniach, które nie wiedziały, że spotykają się z zajętym panem.
                    Rozumiem, że jesteśmy całkiem inne, w końcu wybaczyłaś coś, za co ja bym natychmiast wykopała, ale naprawdę proponuję poszerzenie horyzontów. EOT.
                    • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 20:10
                      Ale to właśnie ty stosujesz tę taktykę.
                      Ja mam dwudziestoletni staż z jednym facetem, a takich jak ja na tym forum jest znacznie więcej niż ci się wydaje.
                      Twoja pogarda dla mężatek jest żenująca. A wiesz dlaczego?
                      Boś sama jak palec. FF to nie związek, spotykanie się ze sobą to może młodzież uprawiać, ale nie dorośli, dojrzali ludzie.
                      Z twoich wypowiedzi i tego radykalizmu przypominasz mi właśnie tę znajomą - starą pannę po 40-tce, której nagle się ubzdurało, że zrobi sobie dzidziusia i będzie miała nową zabawkę na starość. Nie tędy droga.
                      Ty byś wystawiła walizki za drzwi, a ja nie. I wiesz co? Naprawdę dobrze się z tym czuję. A tobie nic do tego.
                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 20:40
                        Miałam się już nie wypowiadać, ale...
                        Gdzieś Ty wyczytała moją pogardę dla mężatek? To są insynuacje, absolutnie nie uważam, że kobiety zamężne są w jakiś sposób gorsze.
                        Masz rację, pisałam już wielokrotnie, że jestem obecnie sama, bo żaden poznany facet mnie nie interesuje, a z byle kim wiązać się nie zamierzam. Przy czym pisałam również, że mam za sobą parę związków, w tym jeden ponad siedmioletni, zakończony przeze mnie z powodu nacisków na rozmnażanie. Więc nie rozmawiasz z teoretyczką.
                        > FF to nie związek, spotykanie się ze sobą to może młodzież
                        > uprawiać, ale nie dorośli, dojrzali ludzie.
                        Po pierwsze, mam 28 lat, nie uważam się za dojrzałą.
                        Po drugie, FF uważam za świetny układ, tym bardziej, jeśli posiada się potrzeby seksualne, facet jest mega gorący, a nie ma się zbytniej ochoty na angażowanie z tymże panem i wzajemnie.
                        Po trzecie, każdy związek się od czegoś zaczyna, nie wiem dlaczego "dorośli, dojrzali ludzie" nie mogliby zacząć od spotykania się, randek.
                        • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 22:00
                          No jak to gdzie? W twoich postach.
                          Siedmioletni związek na dochodne to IMHO żaden związek. Tak, wiem, zaraz napiszesz, że tworzyliście rodzinę. Masz 28 lat i 7-letni związek za sobą. Czyli dzieciakami byliście, gdy zaczęliście się spotykać. Ta informacja nadal nie czyni cię wiarygodną z temacie związków.
                          Dziś FF uważasz za świetny układ, ale za jakiś czas, gdy znowu kolejny FF znajdzie sobie żonę (i to nie będziesz ty), a ciebie odstawi w trybie przyspieszonym, to się okaże, że nagle ci źle i niedobrze, bo jednak jakieś nieśmiałe nadzieje w układzie pokładałaś.
                          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 22:10
                            Rosa, żal mi Ciebie czytać. Próbujesz być jasnowidzką, ale Ci nie wychodzi.
                            > Siedmioletni związek na dochodne to IMHO żaden związek.
                            Skąd wiesz, że na dochodne?Gdzie ja tak napisałam? Że byliśmy dziećmi się zgodzę.
                            > Dziś FF uważasz za świetny układ, ale za jakiś czas, gdy znowu kolejny FF znajd
                            > zie sobie żonę (i to nie będziesz ty), a ciebie odstawi w trybie przyspieszonym
                            > , to się okaże, że nagle ci źle i niedobrze, bo jednak jakieś nieśmiałe nadziej
                            > e w układzie pokładałaś.
                            No i skąd te insynuacje? Skąd pomysł, że będę pokładać nieśmiałe nadzieje, skoro tak nie jest, a że doskonale znam siebie, wiem że nie będzie?
                            Na podstawie czego twierdzisz, że będę chciała coś więcej? Mierzysz mnie swoją miarką czy co?
                            Tak na marginesie, to że pan jest dobry na FF, nie oznacza, że nadaje się na przykład do związku.
                            • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 22:17
                              Ja Ci wierzę, miewałam ff, bo to była znacznie lepsza i bezpieczniejsza opcja niż one night standy. Owych ff odstawiałam w trybie natychmiastowym i bez bólu jeśli na horyzoncie pojawiał się rokujący kandydat na związek i uczucia. Najzdrowiej jeśli ff należy do kategorii absolutnie nie chciałabym go w domu na co dzień , no i spędzanie czasu razem powinno być ograniczone, żeby się nie przyzwyczaić.
                              • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 22:48
                                Napisałam o tym samym, tyle że w odwrotnej konfiguracji.
                            • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 22:57
                              Nie od dziś stosujesz taktykę - na nieposiadanie argumentów po prostu obrażasz.

                              Myślisz, że jesteś lepsza ode mnie i innych mężatek, bo z powodu byle pierdoły wystawiasz pana za drzwi. Uwierz mi, że wykopując pana ze swojego życia tylko robisz mu dobrze! No i zdecydowanie nie jesteś lepsza. Jesteś sama, dobiegasz 30-tki i jesteś tak zgorzkniała, że aż przykro się robi.
                              • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 23:05
                                Pani ma szansę się nawrócić. Pozna pana chętnego do ślubu i dzieci, zakocha się, pobiegnie do ołtarza/usc i rok później powije pierworodne. A jak powije to zostanie czołową matką Polką kwoką i będzie głosić. Co przydarzyło się i mnie i Lipcowej i jeszcze wielu innym zaklinającym się, że są absolutnie wyjątkowe, dziecioodporne i w ogóle.
                                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 23:12
                                  Wątpię, bo już poznawałam mnóstwo panów chętnych do ślubu i dzieci i musiałam im niestety grzecznie odmawiać. Czuję się za młoda na takie drastyczne ruchy. I w przeciwieństwie do np. Lipcowej, nie twierdzę kategorycznie, że dzieci nigdy nie będzie. Nie przewiduję, owszem, nie chcę, ale nie wykluczam, że po 35 czy później może mi się odmienić, chociaż raczej nie sądzę.
                                  Natomiast mam zdecydowaną pewność co do braku chęci związania się z nierokującym panem.
                                  • pfegele Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 23:31
                                    Czyli to stanowcze 'nie' wobec idei rozmnazania, dotyczylo danego momentu w zyciu?
                                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 23:43
                                      To stanowcze nie wobec idei rozmnażania dotyczy przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości. Dopuszczam natomiast myśl, że mogę zmienić zdanie, niejedną Lipcową widziałam.
                                      • pfegele Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 00:18
                                        Ktos mi wyjasni o co chodzi z Lipcowa? o.O
                                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 00:29
                                          Lipcowa była wojującą bezdzietną z wyboru, zaklinała się, że bachorów never, a czasem kierowała inwektywy w stronę ematek.
                                          Po czym się jej odmieniło i została ematką dwójki dzieci. Przez chwilę równie kategorycznie jeździła po bezdzietnych. Teraz coś na forum jej mało, pewnie celebruje macierzyństwo. tongue_out
                                          • pfegele Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 05:04
                                            Widze, ze to forum nosi rozne ciekawe historie... wink
                                          • guderianka Re: skąd? 27.08.13, 08:44
                                            Skąd o tym wiesz ? To historie sprzed lat a Twój nick jest na forum od niedawna ?
                                            Masz inne nicki, trollujesz czy co ?
                                            • triss_merigold6 Re: skąd? 27.08.13, 08:51
                                              Yyyy sprawdziła w wyszukiwarce? A poza tym gdzieś pisała, że była pod innym nickiem. Ciekawe która to z forumowych żelaznych singielek.
                                              • guderianka Re: skąd? 27.08.13, 08:56
                                                Trzeba mieć masę czasu i cierpliwości i chęci żeby przebrnąć przez lekturę wszystkich wątków przed przemianą lipcowej i po. Zaryzykuję-nie da się tego zrobić, bo i tak gubi się kontekst wypowiedzi względem innych itd.
                                                Nie doczytałam że była pod innym nickiem
                                                Też jestem ciekawa kto to suspicious
                                      • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 06:59
                                        No widzisz! Niby stanowcze nie, ale okazuje się, że stanowcze to ono jest na pokaz. Już teraz, między wierszami można wyczytać, że twój obecny stan ci nie odpowiada, ale próbujesz zachować dobrą minę do złej gry.
                                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 15:02
                                          Ależ odpowiada. Sprawdź lepiej Rosa, czy Ci powieki nie opadają tudzież popilnuj lepiej swojego męża.
                                          • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 15:15
                                            wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                                            > Ależ odpowiada. Sprawdź lepiej Rosa, czy Ci powieki nie opadają tudzież popilnu
                                            > j lepiej swojego męża.

                                            Tylko na tyle cię stać? Żadnych rozsądnych argumentów, za to obrażanie pełną gębą. Jednak zbyt wysoko cię ceniłam - mój błąd, jesteś prostaczką jednak.
                                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 15:24
                                              Acha, czyli jeśli Ty mnie obrażasz, to jest fajnie, a kiedy ja zaczynam odpowiadać Ci tym samym, to oznacza, że jestem prostaczką? Kimże w takim razie Ty jesteś? Prostaczką z opadającymi powiekami?
                                              • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 15:54
                                                wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                                                > Acha, czyli jeśli Ty mnie obrażasz, to jest fajnie, a kiedy ja zaczynam odpowia
                                                > dać Ci tym samym, to oznacza, że jestem prostaczką? Kimże w takim razie Ty jest
                                                > eś? Prostaczką z opadającymi powiekami?

                                                Jeszcze ani razu cię nie obraziłam. Widać jesteś bardzo uczulona na swoim punkcie. A gdy coś ci nie odpowiada, to walisz na oślep. Twoje uwagi o moich powiekach i zdradzie mojego męża spływają po mnie jak ślina po krysztale. Musisz się bardziej postarać. Nie zrobisz tego jednak - bo to jest dla ciebie zbyt skomplikowane. Śmieszna i żałosna jesteś jednocześnie miotając się w swoich kłamstwach na swój temat. Ale to nie moja sprawa, więc brnij dalej big_grin Będziesz wieczną pokazówką na forum tongue_out
                                  • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 06:55
                                    wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                                    > Wątpię, bo już poznawałam mnóstwo panów chętnych do ślubu i dzieci i musiałam i
                                    > m niestety grzecznie odmawiać. Czuję się za młoda na takie drastyczne ruchy. I
                                    > w przeciwieństwie do np. Lipcowej, nie twierdzę kategorycznie, że dzieci nigdy
                                    > nie będzie. Nie przewiduję, owszem, nie chcę, ale nie wykluczam, że po 35 czy p
                                    > óźniej może mi się odmienić, chociaż raczej nie sądzę.
                                    > Natomiast mam zdecydowaną pewność co do braku chęci związania się z nierokujący
                                    > m panem.

                                    To mnóstwo, to ile? Jeden? Dwóch? Jakoś ciężko mi uwierzyć, że całe tabuny panów leciały do ciebie z pierścionkiem.
                                    Lipcową się nie zasłaniaj. Nie wiem, ile lipcowa ma lat, ale nie wydaje mi się, aby była od ciebie dużo starsza, o ile w ogóle jest starsza.
                                    BTW, co wg. ciebie oznacza nierokujący pan?
                                  • barbibarbi Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 15:06
                                    Też taka byłam w wieku 28 lat. Dzieci? NIeeeeeeee!!!!!!
                                    A teraz jestem szczęśliwą mamą i nie wyobrażam nie mieć dziecka, po prostu u niektórych instynkt ujawnia się później.
                                    A i nie robię za sprzęt AGD. I nie znam związków w moim otoczeniu gdzie ona jest super hiper, a on leniwy gbur, znajome pary zazwyczaj są na zbliżonym poziomie.
                                • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 06:51
                                  Pewnie, że ma szansę i oby z niej skorzystała.
                                • lajente Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 11:16
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Pani ma szansę się nawrócić. Pozna pana chętnego do ślubu i dzieci, zakocha się
                                  > , pobiegnie do ołtarza/usc i rok później powije pierworodne. A jak powije to zo
                                  > stanie czołową matką Polką kwoką i będzie głosić. Co przydarzyło się i mnie i L
                                  > ipcowej i jeszcze wielu innym zaklinającym się, że są absolutnie wyjątkowe, dzi
                                  > ecioodporne i w ogóle.

                                  Są dwa gatunki ludzi - jeden gloryfikuje stan w którym się aktualnie znajduje i nie ma to za wiele wspólnego ze świadomym, przemyślanym wyborem, z tego gatunku się wywodzę panie "nawrócone", które po prostu wcześniej, im bardziej niepewne własnej sytuacji tym mocniej krzyczały i umniejszały tych, którzy żyli inaczej. Dlatego wcześniej dowalały mężatkom, teraz będą dowalać singielkom - to nie tyle kwestia światopoglądu ile punktu, w którym się aktualnie się znajdują.
                                  A drugi gatunek - ma swoje poglądy poukładana i nie musi przekonywać świata, że wszyscy powinni być tacy jak on. I tu zdarzają się przypadki braku nawrócenia i konsekwentne życie zgodnie z własnymi poglądami.
                                  • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 12:10
                                    Nie ma sensu zaklinać rzeczywistości, tj. można ale to już graniczy z wyparciem.
                                    Spełniona i zadowolona ze swojego życia singielka z urodą, kasą, możliwościami, adoratorami etc. zwykle nie prowadzi działalności misyjnej na forum dla kobiet z dziećmi i totalnie odmiennym stylem życia. Nie prowadzi, bo życie obcych kobiet z dziećmi, mężami, garami, zakupami jej totalnie zwisa, te światy się nie przenikają. Qrde, jak byłam bezdzietną singielką, to ludzie z dziećmi byli dla mnie praktycznie niewidzialni.
                                    Maniakalnie wchodzić na takie forum będzie kobieta, która - czytając opisy monotonii życia codziennego i problemów - chce bardzo siebie przekonać, że jej życie jest fantastyczne i że ona wybiera inaczej.
                                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 14:40
                                      A nie pomyślałaś, że po prostu lubię siedzieć na ematce, bo to bardzo ciekawe forum?
                                      W dobie smartfonów można na imprezie między jednym drinkiem a drugim skrobnąć post.
                                      Forum teoretycznie dedykowane jest dzieciatym kobietom, ale jakoś za dużo się tutaj o dzieciach nie rozmawia.
                                      • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 15:44
                                        Może jestem nienormalna, ale na imprezie to ja imprezuję, a nie siedzę na forum dla matek.
                              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 23:07
                                Nie odpowiedziałaś na zadane pytania. Pisałam Ci już, że nie uważam się za lepszą od mężatek. Posiadanie chłopa to nie jest żadne kryterium.
                                > Myślisz, że jesteś lepsza ode mnie i innych mężatek, bo z powodu byle pierdoły
                                > wystawiasz pana za drzwi.
                                Byle pierdoły? Napisałam wyraźnie, że wystawiłabym panu walizki za drzwi,gdyby zdarzyła mi się taka sytuacja jak Tobie, nie uważam zdrady za pierdołę.
                                W żadnym miejscu Cię nie obraziłam.
                                Zgorzkniała w odbiorze (bo wewnętrznie się nie czuję) byłam od urodzenia, dziękuję za komplement.
                                • riki_i Re: 27.08.13, 00:10
                                  Jak preferujesz układy ff, to przecież nawet nie wiesz, czy jesteś jedyną partnerką danego dobiegacza, czy też jedną z wielu. Jak luzik to luzik - przecież taka swobodna i wyzwolona nie będziesz robiła faciowi śledztw co do jego wierności albo zazdrosnych awantur - czyż nie, Kociaczku? No więc skoro tak, to lepiej abyś nie wypowiadała się autorytatywnie w temacie zdrady, bo jest to cokolwiek niepoważne.

                                  Żyjesz w oparach ułudy i jeśli będziesz się dalej kurczowo trzymać tego kierunku, to boleśnie to odczujesz w momencie, kiedy już będzie za późno.

                                  Znam dobrze taką 28-letnią Panią, która ma się obecnie za Królową Życia, bo Panowie z e-darling wystają pod drzwiami z koszami kwiatów i fundują wyjazdy na Majorkę. Ale znam też inne Panie, troszkę posunięte w latach, które taka postawa jak miały lat 28 i jeszcze parę lat potem (ile natura dała...) , zaprowadziła w ciemne odmęty. Samotności, uzależnień, dziwactw , bądź właśnie łapania w końcu byle jakich męskich portek. Kobieta niestety nie jest w oczach mężczyzny jak przysłowiowe wino. W pewnym momencie znienacka Twój czas minie i nie będzie się dało tego odwrócić.

                                  Radzę więcej pokory, mniej przebierania w facetach i mniej kapryszenia. Choć to oczywiście wołanie na puszczy - sam fakt założenia takiego wątku i ton w jakim się wypowiadasz wskazuje, że -jak na razie- jesteś przypadkiem beznadziejnym.

                                  Riki facet
                                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: 27.08.13, 00:24
                                    Zwykle nie lubię karmić trolli, ale:
                                    - czytałeś, że byłam w związkach, także długoletnim? Jak długo trzeba być sparowanym, żeby móc się wypowiadać? 20 lat?
                                    - po co niby w układzie ff miałabym robić śledztwa i awantury? W układzie ff nie ma czegoś takiego jak zdrada. Jest czysty seks. I tyle. I dobrze, ja nie wnikam co robi pan w wolnym czasie i mam szczerą nadzieję, że pan również.
                                    - nie szukam pana na stałe, a tym bardziej nie korzystam z portali randkowych
                                    - nie obchodzi mnie czy kobieta w oczach mężczyzny jest jak przysłowiowe wino. Mam to w (..).
                                    - wspaniale się czuję sama ze sobą, kocham siebie, więc nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.
                                    • riki_i Re: 27.08.13, 01:42
                                      1. No i co z tego, że byłaś w związkach? Wydaje się, że bardzo niewiele Ciebie nauczyły, skoro w wieku 28 lat uważasz, że możesz długoterminowo przebierać, kaprysić i grymasić oraz utrzymywać relacje ff, bez żadnych konsekwencji takiego postępowania. Sorry, ale Twój czas już powoli wycieka - czas przyjąć to do wiadomości. Dziś masz lat 28 i jeśli jesteś superlaską, to możesz mieć każdego - młodszego, równolatka, a i 10-15 lat starszego przystojniaka też. Ale jak będziesz miała lat 37 i zaczniesz korodować, to ten target męski zmieni się drastycznie, oczywiście na twą niekorzyść. Toż to elementarz...

                                      2. W układzie ff jak najbardziej występuje zjawisko zdrady, o czym się przekonasz np. wtedy, gdy partner Cię zarazi jakimś opornym na leki świństwem. Niekoniecznie "do-wcipnie" moja Droga, bo ja złapałem grzyby w jamie ustnej - od pocałunków lub orala. Moja Pani od ff robiła loda jakiemuś gościowi najprawdopodobniej z HIV-em, bo to właśnie oni roznoszą szczep candida dubliniensis. Ale Ty wiesz swoje. Najlepiej o czymś nie rozmawiać, to wtedy tego czegoś nie ma, tak?! W układzie ff nie rozmawiamy o swoim życiu erotycznym, więc nie ma zdrady - pacz pani jakie to proste tongue_out

                                      3. Ależ całą sobą krzyczysz o faceta na stałe! Tylko takiego, coby spełnił wymagania z Marsa -jak to pięknie ujęła któraś z przedmówczyń. To, że Ty nie korzystasz z portali randkowych, a podana przeze mnie kobieta tak, nie ma tu nic do rzeczy - chodziło mi o intencjonalne podejście do związków, które akurat macie takie same.

                                      4. Postrzeganie wieku kobiet przez mężczyzn zacznie Cię żywotnie obchodzić, gdy przestaniesz być dla nich zwierzyną łowną pierwszej jakości. Czyli niebawem.

                                      5. Nie musisz bynajmniej podkreślać, że kochasz siebie... wylewa się to z każdej linijki tekstu.

                                      Ps. O co mi chodzi? O to, że niczym Kwaśniewski chcę Ci powiedzieć "Wielki Czerwiu, nie idźcie tą drogą! big_grin Co prawda na razie pławisz się w samouwielbieniu, ale tekst pisany w necie ma tę zaletę, że pozostaje for ever. Więc piszę to wyłącznie z myślą o przyszłości i o tym, że kiedyś te moje uwagi zrozumiesz, a wtedy mogą się przydać - oby w momencie, gdy jeszcze nie będzie za późno.
                                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: 27.08.13, 02:42
                                        Przyjąłeś błędne założenie, a mianowicie takie, że obchodzi mnie bądź zacznie obchodzić, co myślą faceci. Nie obchodzi i nie będzie. Nie interesuje mnie czy mam jakiś adoratorów czy nie i ilu. Źle Ci się wydaje, że całą sobą krzyczę o faceta. Nic bardziej mylnego. Jeśli się zjawi, jakiś który będzie mi odpowiadał (a naprawdę wątpię) to fajnie, jeśli nie, to ok. Podobno człowiek jest zwierzęciem stadnym, ale ja czuję się również doskonale pojedynczo, uwielbiam przebywać sama ze sobą.
                                        > Postrzeganie wieku kobiet przez mężczyzn zacznie Cię żywotnie obchodzić, gdy
                                        > przestaniesz być dla nich zwierzyną łowną pierwszej jakości. Czyli niebawem.
                                        Jak wyżej. Już mam to bardzo głęboko.
                                        >- oby w momencie, gdy jeszcze nie będzie za późno.
                                        Za późno na co?
                                        • triss_merigold6 Masz jeszcze 3 lata 27.08.13, 09:00
                                          Masz jeszcze 3 lata. Za 3 lata będziesz po magicznej 30-tce i tak jak Riki pisze, okaże się że owych kandydatów jest coraz mniej. Znaczy, kandydatów na upojny weekend czy tydzień na nartach czy inną rekreację będziesz miała, ale tych zainteresowanych stałym związkiem zacznie gwałtownie ubywać. Przy okazji pary - a konkretnie kobiety w parach - pod różnymi pretekstami wymiksują Cię z towarzystwa zanim się zorientujesz co jest grane.
                                          Masz jeszcze 3 lata sporych szans na znalezienie sensownego kandydata na męża i ojca dzieciom i lepiej to zrób jeśli nie chcesz skończyć jako drinkująca podstarzała Hello Kitty.
                                          • rosapulchra-0 Re: Masz jeszcze 3 lata 27.08.13, 11:03
                                            No przeca pisała, że mnóstwo facetów się o jej rękę starało, ale ona odrzucała ich konsekwentnie, bo nie rokowali.
                                            Ciekawe, w czym ci panowie nie rokowali?
                                            Pomijam już fakt, że chwali się w innym momencie, że ma 28 lat, 7-letni związek ze sobą i kilka innych też, jakoś nie umiem zmieścić w ramach czasowych tego mnóstwa panów chcących ją pojąć za żonę. No chyba, że jej czas był z gumy, a ona sama spotykała z kilkoma jednocześnie, pewnie stąd ma takie, a nie inne podejście do zdrady confused
                                            • araceli Re: Masz jeszcze 3 lata 27.08.13, 11:16
                                              rosapulchra-0 napisała:
                                              > Ciekawe, w czym ci panowie nie rokowali?

                                              No ze słów autorki wynika, że dzieci mieć wstręciuchy chciały suspicious
                                              • rosapulchra-0 Re: Masz jeszcze 3 lata 27.08.13, 11:21
                                                Myślisz, że to ten główny powód?
                                                Żadnych innych, ukrytych nie ma?
                                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Masz jeszcze 3 lata 27.08.13, 14:41
                                              Tak, zdradzałam, nie jestem z tego dumna.
                                          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Masz jeszcze 3 lata 27.08.13, 14:59
                                            > Masz jeszcze 3 lata. Za 3 lata będziesz po magicznej 30-tce i tak jak Riki pisz
                                            > e, okaże się że owych kandydatów jest coraz mniej. Znaczy, kandydatów na upojny
                                            > weekend czy tydzień na nartach czy inną rekreację będziesz miała, ale tych zai
                                            > nteresowanych stałym związkiem zacznie gwałtownie ubywać.

                                            Ty również błędnie zakładasz, że zależy mi na jakichkolwiek kandydatach. Czy są czy ich nie ma, co z tego?

                                            >Przy okazji pary - a
                                            > konkretnie kobiety w parach - pod różnymi pretekstami wymiksują Cię z towarzyst
                                            > wa zanim się zorientujesz co jest grane.

                                            Wiem, że tak się dzieje, ale nie rozumiem dlaczego. Przecież misio jeśli kocha, to nie zdradza.
                                            Poza tym z mojej strony nie ma się czego obawiać. Ja na pewno na ich pysiów nie polecę.

                                            > Masz jeszcze 3 lata sporych szans na znalezienie sensownego kandydata na męża i
                                            > ojca dzieciom i lepiej to zrób jeśli nie chcesz skończyć jako drinkująca podst
                                            > arzała Hello Kitty.

                                            Możesz mi powiedzieć, w jakim celu miałabym szukać kandydata na męża i ojca dzieciom?
                                            Skoro małżeństwo mi wisi, a dzieci mieć stanowczo nie chcę?
                                            Gdzie ja pisałam, że nie chcę skończyć jako drinkująca podstarzała Hello Kitty? Ta perspektywa mnie nie przeraża, a wręcz mi się podoba.

                                            Nie potraficie mnie zrozumieć, bo mierzycie mnie swoją własną miarką. Zakładacie, że skoro Wam chłop i dzieci do szczęścia potrzebne, to mnie też. Nic bardziej mylnego.
                                        • riki_i Re: 27.08.13, 11:08
                                          Nie przyjąłem błędnego założenia.

                                          Zupełnie inna jakościowo jest sytuacja, gdy jesteś piękna i młoda, na każdym kroku nagabują Cię faceci, a Ty im oświadczasz, że jest Ci dobrze samej, bo tak! , a zupełnie czym innym ponura rzeczywistość, w której dla facetów z przedmiotu intensywnego adorowania stajesz się zrupieciałym klamotem stojącym sobie gdzieś z boku na klatce schodowej.

                                          Dziś może Ci się wydawać, że bycie singielką jest cool i trendy - choć przecież tak naprawdę żadną singielką nie jesteś (układy ff po trzecim razie, jak to trafnie napisała jedna z przedmówczyń, stają się po prostu formą luźnego związku).

                                          Ciekawe co powiesz, jak amatorzy na Twe wdzięki najpierw stopnieją do grona niezobowiązujących weekendowo-wyjazdowych bzykaczy , potem do grona Panów odwiedzających zaledwie na krótko twe mieszkanie, a na końcu zamkną się w targecie 20 lat starszych nieciekawych facetów.

                                          Każdy człowiek na Ziemi ma naturalną potrzebę bliskości i obecności w swym życiu drugiego człowieka. Do samotności można się , owszem, przyzwyczaić, ale jest to bardzo gorzkie przyzwyczajenie. Poza tym łatwo jest wygłaszać niewzruszone zaklęcia, gdy wszystkie drzwi w życiu ma się jeszcze otwarte, a cały świat stoi przed nami otworem.

                                          Tylko jak Ci boleśnie prawdziwie napisała Triss - masz jeszcze 3 lata takiego życia. No, może 6 lat - o ile jesteś superlaską i dbasz o siebie. Ale potem będzie kicha. A jak Ci się zmienią priorytety i zaczniesz szukać trwałego związku (a zmienią się na 100%, bo natury ludzkiej nie da się oszukać), amatorów może już po prostu nie być. I zacznie się dramat.

                                          Więc piszę to po to, abyś była mądra przed szkodą, a nie po szkodzie.
                                          • taniec_pingwina Re: 27.08.13, 11:26
                                            riki_i napisał:

                                            >
                                            > Więc piszę to po to, abyś była mądra przed szkodą, a nie po szkodzie.

                                            Zależy Ci najwyraźniej na szczęściu autorki wątku wink
                                            Mnie, szczerze mówiąc ono obojętne, ale dorzucę coś od siebie.

                                            My się z koleżankami też świetnie bawiłyśmy w babskiej paczce - do czasu aż kolejne dziewczyny zaczęły odpływać w ramiona mniej lub bardziej udanych panów. I wtedy zaczęłam się zastanawiać, czego ja właściwie chcę. I wyszło, że jednak wolę się związać niż być wyluzowaną singielką z pasją, karierą i potężnymi oczekiwaniami. Przycięłam nieco oczekiwania (w sferach nieistotnych) i dałam sobie szansę poznać pana lepiej zanim go odrzucę, bo np. ma 5 cm wzrostu mniej niż bym sobie życzyła. I z tego dawania sobie szansy w niedługim czasie zakochałam się nieziemsko (ale nie od pierwszego wejrzenia - od pierwszej przegadanej (tylko wink ) nocy smile ) w wieku 30 lat. Z naszej paczki zostały 3 singielki (teraz już pod 40). Jedna naprawdę nie wiem, czemu nadal jest sama, bo wydaje się rozsądna i normalna, jednak te dwie pozostałe - niby fajne osoby, z pasją, karierą, itp. (na przyjaźń naprawdę bez zarzutu)... No ale nigdy nie chciały się zniżyć do tego, żeby umówić się z facetem nie spełniającym w 100% ich oczekiwań (łącznie z garderobą - co już wg mnie jest dość nierozsądne, bo jak już się ma ciśnienie na ekstra modnego pana, to chyba można z czasem zasugerować to czy owo)... I teraz one już tak pewne swojego wyboru nie są. Tzn. nadal świetnie się bawią, ale potwierdzają to co napisane wyżej - na bzykanko, luz (póki co), ale na związek kandydatów brak... Tymczasem wieczory w domu z książką i samotne wypady do kina nieco straciły na atrakcyjności. Szczerze przyznają, że chciałyby mieć rodzinę, mimo że "doskonale czują się w swoim własnym towarzystwie".
                                          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: 27.08.13, 14:51
                                            Owszem przyjąłeś błędne założenie. Przyjąłeś, że interesuje mnie, czy na każdym kroku nagabują mnie faceci czy nie, albo za parę lat zacznie interesować. Nie interesuje. Jest mi to doskonale obojętne. Nie buduję swojego poczucia wartości na zainteresowaniu i adoracji płci przeciwnej.
                                            Przyjmujesz, że jestem taka jak Ty i za parę lat zmienią mi się priorytety. Na podstawie czego?
                                            > Każdy człowiek na Ziemi ma naturalną potrzebę bliskości i obecności w swym życi
                                            > u drugiego człowieka.
                                            Kwantyfikatory...
                                            Tak, jasne... Nie każdy. O pustelnikach nie słyszałeś? Nie nadaję się do pustelniczego życia, ale nie przeczę, że ludzie, którzy chcą żyć samotnie, z dala od innych ludzi istnieją.
                                            • taniec_pingwina Re: 27.08.13, 15:02
                                              wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):


                                              > Przyjmujesz, że jestem taka jak Ty i za parę lat zmienią mi się priorytety. Na
                                              > podstawie czego?
                                              Nie no ja wiem, że nie jesteś taka ja. Umiem czytać tongue_out Jak Ci tylko piszę o kilku znajomych laskach, a Ty możesz zrobić z tą wiedzą co uważasz za stosowne (np. olać). Ale, szczerze, to na pustelnicę mi nie wyglądasz - takie raczej nie potrzebują forumowych dyskusji do szczęścia.
                                              I coś tam jeszcze pisałaś o facetach, zwracających uwagę na kobietę, która ma to w nosie bądź nie i czerpie z tego satysfakcję (tak zrozumiałam), tyle że w mojej ocenie to ma niewiele wspólnego z chęcią założenia rodziny, ewentualnie jej brakiem. Nie widzę związku. Mogą startować do Ciebie tabuny, a ty będziesz mieć to gdzieś, albo jeden z którym zaczniesz fajny, rokujący związek.
                                              Miłego singlowania w takim razie smile
                                              I też jakoś w tym kontekście tym bardziej, nie wiem skąd potrzeba poruszenia kwestii tych rzekomych różnic w poziomie partnerów w związkach... Cóż... Uroki forum wink Niektóre z odpowiedzi, jakie dostałaś brzmią w każdym razie mocno sensownie tongue_out
                                              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: 27.08.13, 15:22
                                                Pisałam przecież. Po raz kolejny przyjaciółka związała się z burakiem, który jej nie szanuje.
                                                I nie mam serca powiedzieć jej: widziały gały co brały, kiedy się znów wypłakuje. A typ pana zawsze ten sam: "kark", koledzy, mecze, piwo, siłownia, wymagania nieziemskie co do standardów prowadzenia domu, ale sam palcem nie ruszy. I w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że w otoczeniu mam mnóstwo takich kobiet.
                                                • taniec_pingwina Re: 27.08.13, 15:35
                                                  wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                                                  > Pisałam przecież. Po raz kolejny przyjaciółka związała się z burakiem, który je
                                                  > j nie szanuje.
                                                  OK. Pewnie ma coś w psychice co sprawia, że z takimi się wiąże (z resztą ktoś już to napisał).
                                              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: 27.08.13, 15:26
                                                Tak, otrzymałam parę merytorycznych wypowiedzi. Dziękuję.
                                            • riki_i Re: 27.08.13, 19:10
                                              Napiszę jeszcze raz, najkrócej i najzwięźlej jak potrafię, to może zrozumiesz.

                                              1. W ogóle nie podważam tego, że nie interesują Cię tu i teraz faceci. Nie podważam tego , że lubisz być samotna, a potrzeby fizyczne zaspokajać przez ff. Wszystko to co piszesz o sobie uznaję za prawdę. Ale to jest prawda TU I TERAZ.

                                              2. Sens moich wypowiedzi jest taki, że za jakiś czas (nie wiem kiedy - może za rok, może za cztery lata, a może być i za 10 lat) dzisiejszy stan ducha Ci się zmieni o 180 stopni. Dlaczego? A bo po prostu tak się dzieje z ludźmi.

                                              3. I clou moich rozważań, które brzmi następująco - Jak Ci się już ogląd rzeczy zmieni, to może być za późno na stały satysfakcjonujący związek, bo nie będzie nań chętnych Panów.

                                              Wszystko.
                                          • raohszana Re: 27.08.13, 19:12
                                            riki_i napisał:
                                            > Każdy człowiek na Ziemi ma naturalną potrzebę bliskości i obecności w swym życi
                                            > u drugiego człowieka. Do samotności można się , owszem, przyzwyczaić, ale jest
                                            > to bardzo gorzkie przyzwyczajenie. Poza tym łatwo jest wygłaszać niewzruszone z
                                            > aklęcia, gdy wszystkie drzwi w życiu ma się jeszcze otwarte, a cały świat stoi
                                            > przed nami otworem.
                                            *
                                            Taaa? Każdy jeden? A toś kwantyfikatorem z rzyci walnął. Widać nie jestem człowiekiem, bo a ten przykład doskonale sobie radzę bez opcji "mam żona" i w ogóle ludzi za dużo to mie nie pasuje.
                                            • riki_i Re: 27.08.13, 19:15
                                              Zobaczymy czy to samo powiesz na starość.
                                              • raohszana Re: 27.08.13, 19:18
                                                Aha, to wcześniej nie można wiedzieć czego się chce i co się lubi, tylko na starość? No karwia, to muszę zacząć buraki wpieprzać, bo skąd ja wiem, że nie lubię jak nie jestem starym osobnikiem jeszcze.

                                                Sądzisz, że jak przez trzy dekady mi pasuje to nagle mi się odmieni bo jakiś random z forum tako rzecze?
                                                • rosapulchra-0 Re: 27.08.13, 19:47
                                                  raohszana napisał:

                                                  > Aha, to wcześniej nie można wiedzieć czego się chce i co się lubi, tylko na sta
                                                  > rość? No karwia, to muszę zacząć buraki wpieprzać, bo skąd ja wiem, że nie lubi
                                                  > ę jak nie jestem starym osobnikiem jeszcze.
                                                  >
                                                  > Sądzisz, że jak przez trzy dekady mi pasuje to nagle mi się odmieni bo jakiś ra
                                                  > ndom z forum tako rzecze?
                                                  >
                                                  Dziś jesteś arogancka, ale riki ma rację, o czym sama się boleśnie przekonasz za kilka lat.
                                                  • raohszana Re: 27.08.13, 20:05
                                                    A Ty wróżka jesteś czy co, że wiesz co mi się porobi z kapucynem? A może pójdę do zakonu albo co?

                                                    I arogancją jest twierdzić, że opinia pana z forum nie determinuje moich wyborów i decyzji?
                                                  • pfegele Re: 27.08.13, 20:41
                                                    Bo tu na forum wiedza lepiej co czlowiekowi do szczescia jest potrzebne. Kazdemu smile
                                                    Tylko co, jesli tym co maja mezow na starosc sie odmieni i beda zalowac, ze ich maja? tongue_out
                                                • riki_i Re: 27.08.13, 19:48
                                                  Tak, sądzę, że nawet i cztery dekady może Ci pasować, ale potem się odmienić. Priorytety się zmieniają wraz z wiekiem i gospodarką hormonalną organizmu. Acz są i wyjątki - jak zawsze.
                                                  • raohszana Re: 27.08.13, 20:06
                                                    No to wtopa, bo mi wściek macicy nie grozi. Ani inne zabawy hormonalne, no chyba, że kryzys wieku średniego i świecenie portfelem przed młodziakami, ale to i statecznym panom i paniom w związkach się zdarza.
                                                  • triss_merigold6 Też mi sie tak wydawało 27.08.13, 20:47
                                                    Też mi się wydawało, że skoro przez 3 dekady nie chciałam dzieci, to wściek macicy mi nie grozi. Pierwsze było zaplanowane z rozsądku i innych powodów. Autentyczny i nie do opanowania wściek macicy mnie trafił jak skończyłam 35 lat, z tego się wzięło młodsze dziecię.
                                                  • raohszana Re: Też mi sie tak wydawało 27.08.13, 21:26
                                                    Okiej, dobra, a co z tymi, co wścieku macicy nie dostaną, no bo... no bo nie i już, zwyczajnie możliwości wariactwa hormonalnego nie ma?
                                                  • riki_i Re: Też mi sie tak wydawało 27.08.13, 22:14
                                                    Co z tymi? Nic, będą żyć... i m.in. sprawiać sobie kolejne koty, wielkie kapelusze z kwiatkami, albo truć dupę zamężnym paniom ze swego otoczenia, tak jak siostra Triss.
                                                  • raohszana Re: Też mi sie tak wydawało 27.08.13, 22:28
                                                    Taaak? I to już z góry ustalone? No patrz pan, wszyscy już za mnie i Czerwia i inne osoby o podobnym pomyśle - zdecydowali. A na jakiej podstawie?

                                                    Nie no, dlaczego nie można żyć tak, a nie inaczej, tylko wszyscy wiedzo lepij.

                                                    ---
                                                    Upgrade your pet - get a boyfriend!
                                                  • riki_i Re: Też mi sie tak wydawało 27.08.13, 22:53
                                                    Jajko

                                                    Było sobie raz jajko mądrzejsze od kury.
                                                    Kura wyłazi ze skóry,
                                                    Prosi, błada, namawia: "Bądź głupsze!"
                                                    Lecz co można poradzić, kiedy ktoś się uprze?

                                                    Kura martwi się bardzo i nad jajkiem gdacze,
                                                    A ono powiada, że jest kacze.

                                                    Kura prosi serdecznie i szczerze:
                                                    "Nie trzęś się, bo będziesz nieświeże."
                                                    A ono właśnie się trzęsie
                                                    I mówi, że jest gęsie.

                                                    Kura do niego zwraca się z nauką,
                                                    Że jajka łatwo się tłuką,
                                                    A ono powiada, że to bajka,
                                                    Bo w wapnie trzyma się jajka.

                                                    Kura czule namawia: "Chodź, to cię wysiedzę."
                                                    A ono ucieka za miedzę,
                                                    Kładzie się na grządkę pustą
                                                    I oświadcza, że będzie kapustą.

                                                    Kura powiada: "Nie chodź na ulicę,
                                                    Bo zrobią z ciebie jajecznicę."
                                                    A jajko na to najbezczelniej:
                                                    "Na ulicy nie ma patelni."

                                                    Kura mówi: "Ostrożnie! To gorąca woda!"
                                                    A jajko na to: "Zimna woda! Szkoda!"
                                                    Wskoczyłu do ukropu z miną bardzo hardą
                                                    I ugotowało się na twardo.


                                                    Pogadamy jak już się ugotujesz na twardo big_grin
                                                  • pfegele Re: Też mi sie tak wydawało 27.08.13, 23:03
                                                    Albo jak kura zdechnie.
                                                  • raohszana Re: Też mi sie tak wydawało 27.08.13, 23:12
                                                    Rozumiem, że tylko dlatego, żeś ciut starszy to wszystkie rozumy żeś pozjadał i wiesz lepiej co dla kogo dobre?

                                                    Bogowie, ale argumenty kretyńskie. Moja Babcia jest starsza niż Ty i uważa, że lepiej by jej było samej niż robić tak, jak kretyńskie argumenty przykazywały, powtarzanie przez całą masę takich, co to muszą wiedzieć lepiej i układać innym życie. Co nam z tego wynika, bo ona już jest na twardo?
                                                  • riki_i Re: Też mi sie tak wydawało 27.08.13, 23:55
                                                    Jest takie powiedzenie, że jak czujesz się trzeźwa, a jakiś jeden napotkany człowiek wmawia Ci, że jesteś pijana, to można to zignorować. Jeśli jednak wszystkie kolejne napotkane osoby mówią Ci to samo, to niezależnie od własnej samooceny należy iść do domu i położyć się spać.

                                                    Opinia większości osób, które coś tam już w życiu przeżyły jest tutaj taka, że podejście Twoje i Wielkiego Czerwia to ślepa uliczka. Oczywiście, cały czas piszę, że są wyjątki. Być może się do nich akurat zaliczasz, acz wątpię.

                                                    Potrzeba bliskości drugiej osoby jest imho podstawową potrzebą człowieka. Samotne wycie do Księżyca to nie jest przeznaczenie naszego gatunku. Są ludzie, którzy doskonale do końca życia obywają się bez dzieci, mówią, że są z tym szczęśliwi (M. Czubaszek) i ja im wierzę. Można się w życiu obyć bez dzieci. Jednak w życie pustelnicze powodujące szczęśliwość nie wierzę, zwłaszcza w udawane życie pustelnicze za którym skrywają się układy ff i zgrane paczki przyjaciół. Takie model egzystencji się z czasem wypala i trzeba wiedzieć, kiedy wysiąść z tego tramwaju, aby nie dojechać samotnie na jakąś zapomnianą bocznicę.

                                                    Twoja Babcia zapewne po prostu żałuje życia z Dziadkiem, z którym jak sądzę była pod różnymi względami niedopasowana. Gdyby mogła przeżyć swe życie jeszcze raz, zapewne intensywnie szukałaby lepszego partnera, a nie zamykała się samotnie w wysokiej wieży przyjmując nocami niezobowiązujących kochanków.

                                                    Podoba mi się, że chociaż chcesz posłuchać innych opinii niż Twoja własna. To już coś.
                                                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Też mi sie tak wydawało 28.08.13, 00:09
                                                    Rikuś, jak na razie to zachęcasz jedynie do wstrzemięźliwości seksualnej i uciekania od każdego chłopa z daleka. Twój post o grzybie był na tyle sugestywny, że teraz będzie mi się śnić po nocach. tongue_out
                                                  • raohszana Re: Też mi sie tak wydawało 28.08.13, 00:16
                                                    Ale trzeźwość to nieco inna kwestia - krótko terminowa i wymagająca co najwyżej zamieniania kilku słów.

                                                    Ale właściwie dlaczego wątpisz z urzędu, skoro nasz nie znasz? Dlaczego zbywasz nasze zdanie na nasz temat? To generalnie mało sympatyczne, takie wpieranie na siłę.
                                                    Tym bardziej, że tak, ja WIEM, że mi nie grozi wściek macicy i rzucanie się na chłopów, zwłaszcza cudzych. I to nie jest zależne od chcenia. Pomijam już rolę rozumu i wyboru takiego, a nie innego życia.
                                                    Co do samego faceta - Czerw wyraźnie twierdzi, że jak się znajdzie taki, a nie inny to się pewno i zwiąże, więc po co jej wpierać, że ma brać to, czego nie chce, bo zdziwaczeje bez chłopa?

                                                    No, ale dlaczego koniecznie trzeba mieć męża/żonę i dziatki, coby być zadowolonym? Upierasz się przy tym i upierasz, całkiem nawet nie wiedząc co ja na ten temat sądzę, ale po prostu wiesz lepiej i finito. Ja rozumiem, że tak bywa, że komuś najpierw się zdaje, że woli sam, a potem się odmienia. Ale dlaczego uparcie wiesz lepiej za konktretne osoby i wpierasz nam, zamiast operować argumentem ogólnym?

                                                    Ja myślę, że ona w ogóle nie przyjmowałaby kochanków i nie miała chłopa, za to zrobiłaby masę innych rzeczy. Jeśli ona twierdzi, że nie lubi facetów i twierdzi, że narobiła głupot, bo mówili, bo to, bo tamto - ja jej wierzę, bo dlaczego nie? Dziadek umarł dawno, starszy był zresztą, więc to relatywnie młoda kobita - a chłopa nie szuka i za cholerę nie chce, choćby miał być najlepszy, bo woli co inne.

                                                    Ja tam lubię inne opinie, nie lubię tylko formy "bo tak będzie i ja wiem lepiej co Ci potrzebne", bo z takich mądrości społecznych to niejedna tragedia wyszła. Naocznie uwidziana.
                                                  • riki_i Re: Też mi sie tak wydawało 28.08.13, 12:09
                                                    Wątpię z urzędu na podstawie stereotypów, klisz, uogólnień i mądrości ludowej.... już Ci lepiej ?

                                                    Są pewne społeczne "tryndy", na które można pomstować i wylewać kubły pomyj (na przykład to, że faceci wolą młodsze), można dawać 1001 kontrprzykładów, walczyć z nimi "siłom i godnościom osobistom", ckliwymi filmami, wykładami gender i nie wiem czym jeszcze, a i tak -niestety- w wielu przypadkach ta zgrana klisza się w 100% potwierdzi. Pretensje wnoś do Pana Boga, że tak poustawiał świat.

                                                    To, że Ci się ogląd zmieni wynika z tego, że tak jest. Priorytety stylu życia się samoczynnie przestawiają w pewnym momencie (z nielicznymi wyjątkami - wciąż podkreślam, że są wyjątki). Osobiście mam teorię taką, że steruje nami biologia i atawizmy, ale nie będę tych moich osobistych przemyśleń tutaj wykładał, bo i po co.

                                                    Dostrzegam w tym wszystkim co piszesz jakiś taki młodzieńczy bunt , typu "a ja i tak wam wszystkim pokażę, że świat może być inny". A jak fakty temu przeczą, to tym gorzej dla faktów big_grin

                                                    No ok, żyj jak chcesz, przecież nikt Cię tutaj na siłę nie zmusi do szukania sobie chłopa na stałe, i to jeszcze spośród egzemplarzy , które dziś uważasz za wybrakowane. Ja tylko nieśmiało raczyłem zauważyć, że trwanie w tym stylu życia MOŻE (ale nie musi) doprowadzić do b. smutnych konsekwencji, z których powinno się zdawać sprawę zawczasu. Bo potem już nie da się tego odkręcić.

                                                    Nic nie wpieram, tylko prezentuję swoje poglądy. Możesz się z nimi fundamentalnie nie zgadzać i postępować odwrotnie do tego, co ja głoszę. Na tym kończę, bo już nie mam siły na dalszą dyskusję. Pozwól, że nie odniosę się już do wątku Babci - z niego też zapewne rozlałaby się dyskusja na kolejne posty, czego chcę uniknąć. Pozdrawiam EOT
                                                  • raohszana Re: Też mi sie tak wydawało 28.08.13, 12:16
                                                    A ja dalej uważam, że stawianie się na pozycji jedynego słusznego i "bo ja starszy" oraz wpieranie "MUSISZ mieć chłopa i dziecki, bo będą konsekwencje straszne" szkodzi młodym ludziom, zwłaszcza dziewczynom.
                                                    Pomijam już podejście Triss, że jak chłopa nie masz, to jesteś wybrankowana i w ogóle.

                                                    I tyle.
                                                  • riki_i Re: Też mi sie tak wydawało 28.08.13, 12:32
                                                    raohszana te porady dotyczyły kobiety w wieku 28 lat , nigdy w życiu nie odniósłbym ich do dziewczyn przed 25 rokiem życia.
                                                  • raohszana Re: Też mi sie tak wydawało 28.08.13, 12:34
                                                    A lat 28 to nie jest młoda osoba?
                                                  • triss_merigold6 Re: Też mi sie tak wydawało 28.08.13, 12:38
                                                    Młoda w sensie młode dziewczę to jest dwudziestolatka. Kobieta 28-30-letnia jest dorosła, dojrzała, kawałek życia ma już za sobą. Nadal jest młoda, ale powinna ogarniać świat trochę inaczej niż licealistka czy studentka.
                                                  • raohszana Re: Też mi sie tak wydawało 28.08.13, 14:19
                                                    A w tym ogarnianiu świata mieści się posiadanie własnego zdania co do siebie? Czy trzeba robić jak wszyscy bo inaczej to zdziwaczeje?
                                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: 27.08.13, 02:50
                                        Co do choroby: szczerze współczuję. Myślę, że każdy podejmując współżycie płciowe liczy się z tym, że może coś złapać. Ryzyko istnieje zawsze, nawet gdy śpisz jedynie z własnym mężem, o czym boleśnie przekonała się jedna z forumek.
          • lauren6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:15
            Oj też znam taką parę, która po latach niezobowiązującego związku się pobrała. Rozwód po kilku latach małżeństwa mają zdecydowanie mniej fajny. Życie wymusza zobowiązania, czy się tego chce czy nie. Dla wszystkich to lepiej jeśli to wymusi przed pojawieniem się dzieci, niż po, bo wtedy zazwyczaj jest zonk.
            • tezee Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:17
              Ja uwazam że to jest tylko klasyczny przechodzony związek,
              rzadko wypala gdy ludzie decydują sie na ślub po latach bycia razem w mlodosci.
              • kropkacom Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 22:09
                Ja na przykład nie czułam, że jestem w przechodzonym związku, a ślub wzięliśmy kilku latach bycia razem i poznaliśmy się w młodości. Teraz była 12 rocznica ślubu. Czasami trzeba wyłączyć myślenie schematami.
                • sumire Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 07:18
                  wyłączyć myślenie schematami? tutaj? spójrz na większość odpowiedzi w tym wątku... 'porzućcie wszelką nadzieję', jak pisał poeta smile
          • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 12:51
            Ależ jest. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Jedna para, która dopiero co wzięła ślub -to śmieszny przykład. Nie masz bladego pojęcia, jak życie tej pary będzie wyglądać za dziesięć lat.



            sumire napisała:

            > nadal fajni. niedawno byłam na ślubie pary, która przez 8 lat żyła w takim sobi
            > e niezobowiązującym układzie. może nie ma z czego LOLować jednak?...
    • lauren6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:04
      A na głównej gazety wisi taki list:
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,14482324,Kobiety__pracujcie_.html
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wg autorki listu to panowie są źle traktowani przez żony w tym topiku uroczo określone jako "AGD". Jak pani zawodowo się nie rozwija to pan automatycznie musi docisnąć w pracy, przez co jego życie staje się bardziej stresujące niż życie żony latającej po domu ze szmatą.

      Najłatwiej jest usiąść i krytykować cudze związki. Znacznie trudniej samej być w zadowalającym obie strony związku z drugim człowiekiem, prawda?
      • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:08
        Napisany przez bezdzietną panienkę, która guano wie na temat powodów dla których ludzie decydują się na taki, a nie inny podział zadań i obowiązków.
        • sanciasancia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 17:59
          Z pewną liczbą błędów logicznych i rzeczowych, co chyba nie najlepiej świadczy o naszych politechnikach.
        • araceli Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 08:38
          triss_merigold6 napisała:
          > Napisany przez bezdzietną panienkę, która guano wie na temat powodów dla
          > których ludzie decydują się na taki, a nie inny podział zadań i obowiązków.

          Wiedza na temat 'dlaczego kobiety nie pracują przy bogatym mężu' to akurat rocket science nie jest big_grin
          • araceli Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 08:40
            Nie mówiąc już o tym, że autorka zalinkowanego tekstu 'panienką' nie jest ale Triss w swojej nienawiści do feministek wszelakich nawet przeczytać tego nie potrafi smile Pani śmiała skrytykować niepracujące kobiety więc instynkt 'naszych biją' się włączył wink
            • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 09:09
              Aaaaa lol. Jakich naszych? Pracuję, pracowałam do końca ciąży, po macierzyńskim wróciłam do pracy. Nie identyfikuję się z kobietami trwale rezygnującymi z pracy.
              • araceli Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 09:48
                triss_merigold6 napisała:
                > Aaaaa lol. Jakich naszych? Pracuję, pracowałam do końca ciąży, po macier
                > zyńskim wróciłam do pracy. Nie identyfikuję się z kobietami trwale rezygnującym
                > i z pracy.

                'Naszych' czyli opozycjonistek do 'tych wrednych feministek'. Cokolwiek Madzia Środa i jej podobne powie będzie złe nawet, że niebo jest niebieskie big_grin
          • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 09:02
            Bogatym? Bogaty to jest Kulczyk. Inżynier w Polsce jest najwyżej przyzwoicie zarabiającym.
            • araceli Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 09:05
              triss_merigold6 napisała:
              > Bogatym? Bogaty to jest Kulczyk. Inżynier w Polsce jest najwyżej przyzwoicie
              > zarabiającym
              .

              Ale nie zmienia to faktu, że kwestia dlaczego zony tych inżynierów zostają w domu to nadal nie jest wiedza tajemna. Można chociażby poczytać forumowe wątki o kurach domowych i poszerzyć horyzonty big_grin

              Swoją drogą - gdybyś stosowała konsekwentnie swoje 'zasady' to sama powinnaś siedzieć cicho w tematach singielkach bo totalnie 'guano' o nich wiesz big_grin
              • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 09:18
                Ależ wiem wystarczająco dużo, ostatecznie po pierwszym rozwodzie miałam taki epizod i ciepło go wspominam ze względu na doznania rozrywkowe. Ponadto moja siostra, jej koleżanki, kuzynka, jedna z sióstr mojego partnera są starymi pannami, takimi 35+ i mam obserwacje z pierwszej ręki.
                • pfegele Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 09:42
                  Hm, no ale autorka tez miala epizod bycia w zwiazku, czy nawet kilka epizodow, pewnie jej siostra/ kuzynka/ sasiadka ma meza i dzieci i autorka tez ma obserwacje z pierwszej reki jak to wyglada suspicious
                • araceli Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 09:46
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Ależ wiem wystarczająco dużo, ostatecznie po pierwszym rozwodzie miałam taki ep
                  > izod i ciepło go wspominam ze względu na doznania rozrywkowe. Ponadto moja sios
                  > tra, jej koleżanki, kuzynka, jedna z sióstr mojego partnera są starymi pannami,
                  > takimi 35+ i mam obserwacje z pierwszej ręki.

                  No tak a autorka listu, którą krytykujesz to 'guano wie' mimo, że ma obserwacje z pierwszej ręki? Ach te podwójne standardy big_grin
                  • pfegele Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 27.08.13, 09:59
                    No, dulszczyzna powialo...
    • an_ni Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:05
      lepiej zaliczyc nawet kiepski zwiazek niz byc bezwiazkowo lub niezobowiazujaco zwiazkowo niedoswiadczona kobietą po 30-tce
      jeszcze lepiej miec dziecko nawet ze srednio zadowalajacego zwiazku - oby delikwent byl dobrym ojcem, a potem jak sie zmadrzeje (nikt mi nie powie ze 20 kilku latka jest madra doswiadczona kobieta) i nie jest sie spelnionym to jest jeszcze czas po 30-tce a nawet po 40-tce o siebie zadbac
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 17:29
        Ale się z emateczek jad wysączył.
        Coś Wam zdradzę, to, że aktualnie nie mam chłopa na stałe, nie oznacza, że nie posiadam doświadczeń związkowych dłuższych niż niejedna ematka; nie oznacza również, że nie bawię się w ff lub niezobowiązujące randki z panem dochodzącym. Przyznaję, fajnie byłoby mieć świetnego pana na stałe, ale ponieważ takiego nie spotkałam, nie zamierzam obniżać wymagań i za parę lat wypisywać postów na ematce: dziecko ma 2 lata, a on ani razu nie był z nim na spacerze ani nie przewinął i 4 latkowi ubrał body 2 latka (chociaż akurat mnie to nie grozi), albo mój mąż jest nie za bardzo umysłowo i wszystkie obowiązki domowe trzeba pokazywać mu palcem i koordynować.
        Poza tym bardzo lubię się pośmiać z przekonania wielu ematek z jedną królową na czele, że kobieta bez faceta nie znaczy nic i koniecznie musi być sfrustrowana.
    • redheadfreaq Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:11
      Nie, na szczęście nie. Ja nie muszę lubić partnera mojej przyjaciółki, wierzę, że wybrała dla siebie najlepiej, jak to możliwe. Nie moja brocha.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 17:41
        Mnie nie chodzi nawet o lubienie, ale przelało mi się, gdy zobaczyłam jak bliska mi osoba-mądra, wartościowa dziewczyna po raz kolejny ładuje się w układ z nierokującym "byczkiem", dla którego najważniejsi są kumple, piwo i siłownia. Nie chce mi się już jej leczyć po raz tysiąc pięćdziesiąty ósmy, mam ochotę powiedzieć: widziały gały co brały, zostaw go albo dalej się z nim męcz, twój wybór. I zdałam sobie sprawę, że w otoczeniu mam całą masę takich kobiet, a tych w dobrych związkach jest zdecydowanie mniej.
        • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 21:46
          Brutalnie odpowiem: widocznie właśnie na takiego ją stać i takiego potrzebuje. Lepiej pomyśl jakie własne potrzeby ona chce zaspokoić, wchodząc w układ z kimś z zupełnie - Twoim zdaniem - innej bajki.
    • ewcia1980 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:19
      nie, nie zauwazyłam takiego zjawiska.

      owszem - związki są różne.
      ale każdy ma cos za uszami.
      teoria o idealnych paniach w związkach z burakowatymi panami jest .... chyba w celu poprawienia sobie samopoczucia.

      • triss_merigold6 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:36
        Przyjmijmy nawet, że istnieją związki dobrych, pracowitych, inteligentnych, gospodarnych, życzliwych światu i ładnych kobiet z nieczułymi, leniwymi burakami. Warto zadać sobie pytanie jakie profity te idealne czerpią z takiego układu - może poczucie bycia tą lepszą niż zły on? może satysfakcję z własnej poświętliwości i możliwość manipulowania poczuciem winy? może podziw otoczenia wyrażany frazą jak ty z nim wytrzymujesz? może skupienie na złym leniwym panu skutecznie odwraca uwagę od własnych problemów?
    • triss_merigold6 Zadaj inne pytanie 26.08.13, 11:46
      Zadaj inne pytanie: może owe totalne leniwe buraki to maks na co stać te fajne wartościowe kobiety. Inni, lepsi, bardziej współpracujący etc. są poza zasięgiem.
    • dziennik-niecodziennik Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 11:47
      > Pytam Was, bo w kilku wątkach na ematce zauważyłam totalne niezrozumienie mojej
      > postawy pt. pakuj walizki i krzyżyk na drogę. Bo panie nie widziały nic złego
      > w zachowaniu pana, które dla mnie byłoby nieakceptowalne (choćby w wątku, w któ
      > rym m.in. pan oznajmił pani, że ma wstać do dziecka, bo ON ZARABIA).

      to raczej wynika z tego ze z małym dzieckiem dosc ciężko jest tak po prostu spakować walizki i krzyżyk na drogę...
    • lafiorka2 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 12:38
      ja ostatnio obserwuję właśnie odwrotność.
      Kolejna sierota znalazła faceta,który nosi ją na rękach...
      Trzy z nich z poprzedniego związku z tym samym facetem.Koniec taki sam...koleś zdradzał na umór,ćpał i w ogóle.Jedna z tego"związku" wyszła z dzieckiem.Ale dzisiaj już planuje ślub z przystojnym,z pieniędzmi,z mądrym i wartościowym człowiekiem.
      Druga po rozstaniu z tamtym "układała" sobie życie kilka lat.Dzisiaj jej dziecko ma wspaniałego"wujka",a ona pracę,dom i szczęśliwy związek.Do tej pory pałętała się to tu ,to tam...
      Trzecia układa sobie życie z bliżej mi nie znanym,ale podobno tez fajnym facetem.
      Dlatego mam wrażenie,że same sieroty i głupie laski znajdują porządnych facetów.(ostatecznie,znaczy się)
      • rosapulchra-0 Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 17:54
        No toś, lafiorka, kopnęła wyznawczynię w sam środek niezależnego zadka..
    • naplaze Re: Czy w Waszym otoczeniu też jest taka masa 26.08.13, 12:42
      > fajnych, wartościowych kobiet w związkach z totalnymi burakami?

      Nie, natomiast sporo jest związków fajnych, inteligentnych, dobrze zarabiających i pięknych jak modelki kobiet z mężczyznami dobrze zarabiającymi, inteligentnymi i brzydkimi jak noc.

      Wszystkie te dziewczyny były uprzednio w długoletnich związkach z facetami podobnymi do nich samych: baardzo przystojnymi, z dużym IQ, z jajami, tzn. z charakterem, życiowo zaradnymi - no po prostu takie śliczne pary, ze aż miło patrzeć. I ci faceci w pewnym momencie znajdywali sobie jakieś inne panie (wcale nie młodsze, najczęściej brzydsze, nierzadko niepracujące, które potem utrzymywali, jedna była 30- letnia dziewicą, co nigdy nie miała chłopaka) i szybko zwijali żagle. Ich zostawione na lodzie ex-dziewczyny, będące najczęściej tuż przed 30-stką, w ciągu kilku miesięcy znajdowały sobie nowych facetów, po dwóch latach od zawarcia znajomości zawsze już było dziecko.

      I właśnie ci nowi są zawsze inteligentni, życiowo zaradni oraz... potwornie brzydcy. Nie: tacy sobie, tylko autentycznie brzydcy. Kumpel-gej, który również zauważył tę prawidłowość, powiedział, że tego właśnie nie rozumie u heteroseksualnych kobiet, i że w branży takie dysproporcje nigdy by się nie wydarzyły. Co jeszcze różni tych byłych od obecnych to to, że exowie to były takie samce alfa, a nextom (przy równie dużym intelekcie) trochę jakby... brakuje testosteronu.

      Generalnie wszyscy są szczęśliwi: i ci faceci, którzy porzucili, w swoich nowych związkach, i te porzucone kobiety, które szybko znalazły pocieszenie w ramionach brzydali. I niech im się dobrze wiedzie! ale ten schemat jest zauważalny. Jeden z panów porzucających powiedział mi kiedyś, w przypływie szczerości, o swojej byłej kobiecie i jej nowym: "wiesz, w jej wieku (30l.) trudno już złapać kogokolwiek, także nawet ją rozumiem..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka