triss_merigold6
30.08.13, 08:54
Jak mantra powtarzają się wątki w których kobieta jest zatroskana/przerażona relacją w jaką wchodzi (bądź w jakiej jest) jej przyjaciółka. Patrzy z boku i widzi chamstwo, egoizm, brutalność, uzależnienia czy inne niefajne cechy misia i to, że przyjaciółka leci jak ćma do ognia w - kolejny najczęściej - toksyczny układ. Martwi się, słucha, coś chce doradzić etc. Pytanie brzmi: czy którejś udało się skutecznie zauroczonej/zakochanej dziewczynie wyperswadować związek, ostudzić jakoś, nakłonić do krytycznego przyjrzenia się panu?
Szczerze mówiąc ja się chyba nie spotkałam z takim przypadkiem, nawet jeśli z góry było wiadomo, że np. pan ma żonę i się nie rozwiedzie albo jest hazardzistą czy ma udowodnioną skłonność do przemocy. Nie, nie chodzi o wścibskie wtrącanie się, tylko o zwyczajną troskę, uzasadniony strach, że bliskiej osobie stanie się krzywda.
Udało się którejś z forumek kiedykolwiek przekonać?