amarytil
04.09.13, 14:45
Niedlugo rodzę więc kompletujemy z meżem rzeczy dla dziecka.
Mieszkamy w innej miejscowości niż rodzina brata, on ma dwoje już starszych kilkulatkow więc i trochę rzeczy dziecięcych już niepotrzebnych. Twierdzili że mają np łóżeczko dziecięce do rozdania, które im tylko miejsce zajmuje, więc chętnie dadzą. Mąż przy okazji delegacji nadłożył ponad godzinę jazdy by zabrać łóżeczko, było rozkręcone, spakowane w pokrowiec, z materacem w środku. Gdy rozpakowaliśmy już w domu, okazało się , że jest.... zapleśniałe. Jestem wściekla, jak można nie sprawdzić czy oferowane rzeczy się do czegokolwiek nadają zanim się je komuś wciśnie??