mindtriper 05.09.13, 21:06 Na fali wątków o obrażaniu się Zdarzyło się wam, że osoba, której coś daliście (materialnie bądź mentalnie) tak odwinęła kota ogonem, że żałowałyście, że cokolwiek dla tej osoby robiłyście? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gazeta_mi_placi Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:08 Tak, niestety, bardzo drogo za to zapłaciłam. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:10 Zdarzyło, parę razy. Takie ryzyko interakcji społecznych Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:22 Dość bliska koleżanka mająca problemy z mężem i jego niepowstrzymaną chęcią wyru.ania wszystkiego, co nie zdoła w porę uciec. Wspierałam, osuszałam łzy, solidarnie potwierdzałam, że drań, że funta kłaków niewart, gościłam ją i dziatki i tak dalej. Ostatecznie zostałam oskarżona o zamach na mir domowy i domowe ognisko jak również chęć uwiedzenia biednego misia. Przez samą koleżankę oczywiście Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:12 Niedawno przekonałam się, że jeśli zrobisz coś dla kogoś, nie jest wcale powiedziane, że ten ktoś się odwdzięczy tym samym. Czyli dajesz coś i nie masz z tego nic. Kiedy mnie to spotkało, pomyślałam tylko, że zrobiłam coś z życzliwości, ta życzliwość do mnie nie wróciła, ale... miała sens. Jestem tą milszą osobą. Nigdy nie żałowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:57 ale życzliwość i pomoc przyjdzie, tylko od kogoś innego! tak to jest, ze ty pomożesz komuś, a ktoś inny tobie, a jemu, znów nie ty, a ktoś jeszcze inny. i tak ten łańcuszek idzie.... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Rażąca niewdzięczność 06.09.13, 09:05 Nieprawda, mnie nikt nie pomógł, oczywiście mogę zaczekać jeszcze 50 lat i na łożu śmierci mi ktoś pomoże, he he Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:41 tak szczegóły pominę milczeniem Odpowiedz Link Zgłoś
d.d.00 Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:43 Tak, zdarzyło się. Teraz wiem,że czasem lepiej nie proponować pomocy. Jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardy tyłek Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:46 Ja nawet nie proponowałam, tylko byłam proszona o pomoc. A potem się dziwiłam, że dla niektórych pożyczka znaczy prezent, naciągnięcie mnie na bardzo drogie rozmowy telefoniczne i że moje rzeczy można ukraść w ramach wdzięczności ofkors,. Długo by wymieniać.. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:43 Tak. Ze wstydem przyznaję, że wielokrotnie. Długo musiałam się uczyć, że są ludzie, których należy omijać szerokim łukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:44 Kiedyś często się zdarzało. Był taki okres w życiu , że miałam do czynienia z bardzo wyrafinowanymi osobami (zwłaszcza kobietami) .Teraz po czasie kiedy selekcje się zrobiło , wiem , że na dobre mi to wyszło bo jak miałam nauczyć się ŻYĆ ?! Wiem , że moja pomoc to był mój własny wybór. Błędem jest liczyć na to , że moja koleżanka , siostra , kolega zachowają się adekwatnie wobec mnie jeśli zajdzie potrzeba . Odpowiedz Link Zgłoś
diodeo1 Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 22:17 > Kiedyś często się zdarzało. Był taki okres w życiu , że miałam do czynienia z b > ardzo wyrafinowanymi osobami (zwłaszcza kobietami) WYRAFINOWANY 1. «będący wyrazem wysokiego poziomu umysłowego, artystycznego, technicznego itp.; też: o kimś reprezentującym taki poziom» 2. «przejawiający się lub odbywający na wiele wymyślnych sposobów; też: o kimś zachowującym się w taki sposób» Odpowiedz Link Zgłoś
thegimel Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 23:03 . «dążenie do osiągnięcia własnych celów, nawet kosztem innych, zachowując pozory szlachetności» Słownik Języka Polskiego PWN Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 23:39 > Wiem , że moja pomoc to był mój własny wybór. Błędem jest liczyć na to , że mo > ja koleżanka , siostra , kolega zachowają się adekwatnie wobec mnie jeśli zajdz > ie potrzeba Chyba "analogicznie"... Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 21:55 Tak, zdarzyło się. Robiłam za pełnoetatową nianię do dziecka, bezpłatnie, a w zamian dostawałam op...l od drzwi, że nie odkurzyłam/pozmywałam/whatever i podziwiałam focha w postaci rzucenia się do ww czynności jeszcze w płaszczu... Doglądałam mieszkania na czas urlopu gospodarzy - ochrzan od mamy (siostra poskarżyła się jej, nie mnie nawet), że zostawiłam łóżko niepościelone (si, zaspałam do pracy) i piasek w przedpokoju (osypał się z glanów przy zakładaniu). Że zmyłam zostawione gary, wyniosłam zostawione wysypujące się śmieci, odkurzyłam i umyłam podłogi i zostawiłam żarcie w lodówce, choć zastałam pustą - nieważne. No, odechciało i się. Odpowiedz Link Zgłoś
iziula1 Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 22:17 Tak. Niestety. Duża firma, moja podwładna - ratowałam ją przed zwolnieniem. Wywalczyłam jej przeniesienie do innego działu ( o którym wiem że marzyła, bo był zgodny z jej wykształceniem ). Dziewczyna "z wdzięczności" obsmarowała mi tyłek wśród koleżanek z innych działów plus zachowywała się wobec mnie wprost po chamsku. Kiedy w końcu po 6 m-cach jednak straciła pracę, bo w nowym dziale się nie sprawdziła, nie rozumiała dlaczego nie chciałam z nią rozmawiać telefonicznie oraz odmawiałam jej propozycjom spotkania. I hit hitów - liczyła, że zatrudnię ją u siebie Odpowiedz Link Zgłoś
montechristo4 Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 22:46 tak - woziłam, przywoziłam, pożyczałam, wspierałam i pomagałam załatwiać. A na koniec kopnieto mnie w d.upę. To skutecznie oduczyło mnie angażowania się w pomoc "przyjaciółkom" Odpowiedz Link Zgłoś
kosc_ksiezyca Re: Rażąca niewdzięczność 05.09.13, 22:59 Ostatnie lata studiów, koleżanka dołączyła do nas dopiero na mgr, bo licencjat robiła z czegoś innego. Generalnie historia jak z podstawówki było fajnie, jak dawałam notatki, opracowywałam teksty, pomagałam w zdawaniu egzaminów, ćwiczeń i projektów, wysłuchiwałam płaczów na byłego/obecnego, przyjmowałam zasmarkaną w środku nocy, kiedy chciała się wygadać etc. Kiedy ja jednak potrzebowałam stosunkowo niewiele - też dobrego słowa, "zwykłego" psychicznego wsparcia, dostałam... opie... I to bynajmniej nie ten z rodzaju "motywujących". Ograniczyłam mocno kontakt na kilka miesięcy, podczas których obserwowałam jakieś dziwacznie szczeniackie komentarze na moim fejsie. No mówię, dziecinada Tzn niby one były życzliwe, ale tak naprawdę głupawe i pretensjonalne. Później się na kawę spotkałyśmy, niby spoko, po czym po kilku dniach walnęła tak jadowitym i napisanym z pozycji "wyższości moralnej" komentarzem pod jednym z moich postów, że aż się we mnie zagotowało. I wtedy chłop rzekł: "A nie możesz ty jej po prostu wyje.bać?" Co też uczyniłam. I poczułam wielką ulgę. Wiem, gimbaza, ale to była pierwsza, taka "podręcznikowo" toksyczna osoba w moim życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: Rażąca niewdzięczność 06.09.13, 08:38 Raz pozyczylam kase kolezance, obrazila sie nam mnie.... bo chcialam ja odzyskac.... . Kase odzyskalam ale przestala byc moja kolezanka. Odpowiedz Link Zgłoś
mindtriper Re: Rażąca niewdzięczność 06.09.13, 08:44 No to ja miałam sytuację z prezentem. To był prezent tzw. marzenie, czyli coś o czym ta osoba gadała i gadała. No i dostała. I zaczęło się! Że nie w tym momencie, że nie tak, że inaczej itd. Do tego dodatkowe wymagania. W końcu byłam wykończona i żałowałam, że chciałam sprawić przyjemność. Odpowiedz Link Zgłoś
kietka Re: Rażąca niewdzięczność 06.09.13, 08:59 niestety tak i ciagle nie moge sie nauczyc, ze ludzie to "swinie" Ostatni raz dałam sie "wykorzystac" w tym tygodniu, nie usłyszałam nawet dziekuję... no kiedy ja sie naucze, kiedy chronic tylko wlasny tylek Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Rażąca niewdzięczność 06.09.13, 09:07 Tak. Przyjaciółka, wielokrotnie wyrzekała na swojego ślubnego: że chorobliwie skąpy, że przy dziecku nie pomaga, że ciepła nie okazuje, że seksu za mało, że przestali się rozumieć i niewiele już między nimi jest więc ona się zaraz będzie rozwodzić. Słuchałam, głaskałam, przejmowałam się bardzo, starałam się udzielać rad - jak umiałam. Po czym okazało się, że TO JA ukochanego szkaluję, staję między nimi, on jest taki wspaniały, a ja niesłusznie go nie znoszę - bo on taki cud, a ja wredna, no w sumie to ja próbuję ich rozwieść . I wiecie co? Przyjaźnimy się nadal, ale teraz, jak mówi cokolwiek o ślubnym, to już tylko słucham, z grzecznym uśmiechem, czasem kiwnę głową. Żadnego przejmowania się, żadnych rad. Czasem martwię się, że naprawdę będzie potrzebowała pomocy, a ja oleję, ale tak dostałam od niej po tyłku, że trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Rażąca niewdzięczność 06.09.13, 08:58 Tak. Długo wysłuchiwałam zwierzeń, problemów rodzinnych, zdrowotnych, narzekania na pracę, życie, facetów itd. A jak sama się do niej zwróciłam z problemem, który psychicznie mnie w tamtej chwili przerósł (problem zdrowotny, o którym potrzebowałam z kimś pogadać) spotkał mnie mentalny środkowy palec. Odpowiedz Link Zgłoś
hiacynta333 Re: Rażąca niewdzięczność 09.09.13, 00:21 Nie wiem czy to niewdzięczność, ale przykro mi się zrobiło bardzo Było to w czasach, gdy DVD było drogie. Kupiłam, choć miałam VIDEO jeszcze dobre. W tym czasie był jakiś mundial, mąż ze statku dzwonił, by mu 2 ostatnie mecze nagrać. Sprawdzam Video, a tam same szumy się nagrywają Technika do przodu idzie , postanowiłam kupić nagrywarkę DVD . Kupiłam, został mi w domu odtwarzacz DVD, myślę sobie, po co ma leżeć, dam teściom. Dałam za darmo. Za parę dni teść dzwoni, że ma jajka dla mnie. No ok, mam dzieci jajka się przydadzą Przywiózł, ale zapłacić musiałam. I tak ze wszystkim, co dają to muszę płacić. A ja głupia myślałam, że w rodzinie miłością się rozliczamy. Tak u mnie było, ale ja już sierotą jestem Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Rażąca niewdzięczność 09.09.13, 07:38 Tak, ale to drobiazgi ( przez filtry retrospektywy to teraz drobiazgi ) Nie żałuję, intencje miałam dobre, a że wyszło jak wyszło...życie ma teraz taki pęd, ze ludzie nie mają czasu na powiedzenie " dziękuję ". Odpowiedz Link Zgłoś
maadzik3 Re: Rażąca niewdzięczność 09.09.13, 07:58 tak. wtopilam bardzo, bardzo ciezko. bez szczegolow Odpowiedz Link Zgłoś
troompka Re: Rażąca niewdzięczność 09.09.13, 08:52 heh, mnie spotkala taka syt. w najblizszej rodzinie. Po smierci rodzicow nalezal nam sie dom rodzinny z siostrą po połowie. Jako ze tam nie mieszkalam odkąd wyszlam za mąż a siostra tak, wpadła na pomysł, abym zrzekła się swojej części na rzecz jej córki (akurat wyszła za mąż i miałaby gotowy, choć do remontu, kąt). Przystałam na to, poczym przed wyjazdem do notariusza usłyszałam od niej, że koszty notariatu dzielimy na pół?!! - no i wtedy szlag mnie trafił. W efekcie domu sie zrzekłam, siostra zapłacila notariuszowi, ale zadra dalej we mnie tkwi. Odpowiedz Link Zgłoś