mindtriper
09.09.13, 10:23
Dobrze, ja wiem, ze zaraz przeczytam, że to moja wina i że merlin jest super, a ja głupia, ale opiszę sytuację.
Na początku sierpnia kupiłam komplet podręczników, spodobało mi się, że wystarczyło wpisać miasto, szkołę i już wyskakiwał cały komplet.
Dostałam maila, że dziękjuą za wpłatę i zamówienie zrealizują do 21 dni, podając ostateczną datę dostarczenia przesyłki na 23 sierpnia.
Do 23 sierpnia nie przyszło nic, oprocz mailowej ankiety, jak oceniam usługę.
Poczekałam do 26 sierpnia i wystawiłam negatywną.
O, od razu merlin się pobudził i prosił o anulowanie opinii bo jest krzywdząca i nieprawdziwa, bo przecież książki miały przyjść 30 sierpnia (NIEPRAWDA, mam maile).
28 sierpnia przyszły trzy książki, ale nie komplety, tylko jakiś podręcznik, jakieś ćwiczenia.
I mail, że część wysłali, a część doślą później, więc odeślą mi pieniądze za tą drugą część, a ja mam je znowu wpłacić na nowe zamówienie. Paranoja.
Dobra, dzwonię do merlina i słyszę: jesteś-48-w-kolejce, jesteś-47-w-kolejce.
Po 20 minutach pan potwierdził te rewelacje i obiecał, że do 4 września książki przyjdą.
3 września dostaję maila, że oni tych książek nie mają, nigdy nie mieli i mieć nie będą i mogę czekać aż kiedyś się pojawią albo zwrócą mi pieniądze.
No, cholera jasna!
Dziecko tydzień jedzie na ksero od kolegi, głupio mu, bo to I klasa, a książek nie ma.
Zamówiłam znowu, przez poczciwe Allegro, kurier dzwonił, że dziś po 11 będzie.
Ale nie udało się zamówić tylko podręcznika albo tylko ćwiczeń, więc te co już merlin przysłał - muszę mieć (70 zł poszło się kopać), a zwrotu nie chcieli przyjąć, bo minęło już 10 dni.
Może i ktoś z was był szczęśliwy z kontaktów z merlinem, ale ja przestrzegam, nie idźcie tą drogą!