Dodaj do ulubionych

Co za klient....

20.09.13, 13:40
pieniadze.gazeta.pl/Gospodarka/1,125292,14636478,Czy_klientowi_w_sklepie_wszystko_wolno__A_ochroniarzom_.html#BoxSlotII3img#BoxBizTxt
Obserwuj wątek
    • andzia.12345 Re: 20.09.13, 13:43
      Komentarze do artykułu też są dobre, pozwolę sobie jeden zacytować big_grin

      "(...) A dlaczego rozciął? Pan Sławomir tłumaczy to tak: na stoisku nie było nikogo z obsługi. Na wieszaku nie było egzemplarza testowego.Pan Sławomir tak na poważnie to mówi, czy żartuje? egzemplarz testowy? a co to stoisko z telewizorami czy sklep z perfumami? koleś pierwszy raz jest w sklepie? a gdyby na stoisku z chlebem nie było "bochenka testowego", to też by zaczął jeść? może na stoisku z jajami rozbiłby jedno testowe i na testowej patelni usmażył sobie jajecznicę na testowej kuchence? (...)"
    • melancho_lia Re: Co za klient.... 20.09.13, 13:54
      Klient powinien za ten rozpakowany towar zapłacić, bezwzględnie. Ja nie wiem skąd się tacy ludzie biorą.
      Ale inna sprawa, że ochrona nie ma prawa go wyzywać i ubliżać mu, niezaleznie co zrobił.
      • wuika Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:03
        Po tym, jak musiałam przejść całą procedurę reklamacyjną, łącznie z wysłuchiwaniem, jak to próbuję oszukać sklep, próbując im zwrócić po tygodniu połamaną rzecz, bo kupiłam zapakowany produkt, to moje zdziwienie zachowaniem pana jest nieco mniejsze. Aczkolwiek uparłabym się raczej na:
        - szukaniu pracownika, który otworzy i pozwoli sprawdzić towar przed kupnem (bo to sprzedawca zapewnia warunki do sprawdzenia towaru, a nie, że się kupuje kota w worku),
        - otworzeniu w kasie i sprawdzeniu.
      • x.i Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:07
        melancho_lia napisała:

        > Klient powinien za ten rozpakowany towar zapłacić, bezwzględnie. Ja nie wiem sk
        > ąd się tacy ludzie biorą.


        a od kasy od razu do działu reklamacji, bo towar nie działał
        • wuika Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:10
          Gorzej, jak kupi i weźmie do domu. Jeszcze gorzej, jak kupi na prezent suspicious
        • mx3_sp A wystarczyło mieć ze sobą: 20.09.13, 14:13
          • wuika Re: A wystarczyło mieć ze sobą: 20.09.13, 14:17
            Oglądałam w małym okienku i się zastanawiam, o co kaman, kto się kogo i o co czepia i dlaczego ten film taki długi i ma nic tongue_out
    • 18lipcowa3 Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:12
      Pan Sławomir typowa menda,ale zachowanie ochrony to tez przegiecie.
    • bloopsar Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:24
      Wg pana Sławomira to co zrobił jest ok, bo:
      "Na produkcie ani stoisku nie było informacji, że nie wolno otwierać opakowań"
      Czyli jeśli na stoisku z żarówkami nie będzie informacji 'Nie rozbijać żarówek' a na nabiale 'Nie rzucać jajkami' to wszystko wolno?? Klient już w ogóle nie musi myśleć, po to wszędzie ma strzałki i informacje? uncertain
      • mx3_sp Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:34
        doganiamy Amerykę, niestety tylko w kontekście, w pralce nie wolno prać niemowląt.
        • bloopsar Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:37
          > w pralce nie wolno prać niemowląt.

          A solone orzeszki mogą zawierać orzechy...
      • gazeta_mi_placi Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:56
        A ja zawsze otwieram opakowanie z jajami i sprawdzam przed włożeniem do koszyka, dzięki temu już kilka razy uniknęłam przyniesienia do domu opakowania z 1-4 rozbitymi, zgniecionymi jajami.
        Czy też jestem burakiem?
        • mx3_sp Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:59
          ja tez tak robię, ale te wytłoczki nie są szczelnie zafoliowane.
        • bloopsar Re: Co za klient.... 20.09.13, 15:00
          > A ja zawsze otwieram opakowanie z jajami i sprawdzam
          > Czy też jestem burakiem?

          To zależy. Czy niszczysz to opakowanie tak, że następny klient je od razu ominie czy tylko otwierasz delikatnie tak że da się z powrotem zamknąć bez uszkadzania go?
          • gazeta_mi_placi Re: Co za klient.... 20.09.13, 15:09
            Jak jajka są całe niezależnie od tego czy uszkodzę opakowanie czy nie i tak lądują w moim koszyku, jeżeli jajka są uszkodzone odstawiam na półkę i nawet jeśli opakowanie jest uszkodzone to chyba i tak głównym problemem są zgniecione jaja a nie opakowanie, prawda?
    • cherry.coke Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:31
      Historia z serii "trafil burak na buraka"...
    • heet_joe Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:35
      Trudno spodziewać się dobrych manier po ochronie, w której przodują pracownicy zatrudniani za 5 zł za godzinę, ale po panu Sławomirze, który tak szumnie opowiada jaki to uszczerbek na godności musiała ponieść jego narzeczona, spodziewałabym się więcej. A tak w ogóle, to jakby towar nie działał, to nie można go zwrócić do sklepu w terminie 10 dni?
      • wuika Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:38
        Aha suspicious Miałam taki przypadek w tesco. Kupiłam, zawiozłam do domu, chcę uruchamiać po paru dniach - pupa zbita, obudowa w jednym miejscu pęknięta. I dawaj, z powrotem do tesco. I nie, nie przyjęto zwrotu. Pisanie reklamacji, wysłuchiwanie, że to się sprawdza na miejscu (kij z tym, że zamknięte opakowanie, ja nie muszę mieć noża i nożyczek, żeby sprawdzić na miejscu), że to, że tamto, że sama potłukłam i teraz na nich zrzucam winę. I dlaczego po 2 tygodniach, a nie za 5 minut? Bo kurna nie mieszkam pod sklepem i nie mam obowiązku używać wszystkiego od razu. Co się nasłuchałam, to moje. A potem musiałam po 2 tygodniach jechać znowu, żeby towar wymieniony odebrać. Jakbym miała dalej niż 5 km, to bym się wściekła (i tak się wściekłam, ale bym chyba mordowała na miejscu).
        • heet_joe Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:48
          No to nauczka na przyszłość - nie kupować bez możliwości sprawdzenia na miejscu smile Już na pewno nie sprzętu elektronicznego w marketach. Ja w TESCO nie kupuję, odkąd chciano nasłać na mnie policję, bo próbowałam zapłacić kartą narzeczonego za zakupy. Tłumaczyłam, że ten siedzi w samochodzie na parkingu, mogę go zawołać, ale nie pomogło. Pani przy kasie od razu do ochrony, ci zaczęli straszyć mnie policją na oczach oczywiście wszystkich. Zakupy kazali mi zostawić, udzielili okropnej reprymendy. Ach, gdybym wtedy starsza i mądrzejsza była...wiem, że to mój błąd, ale kazania ochroniarzy były grubo przegięte smile
          • gazeta_mi_placi Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:59
            Ależ oni mieli rację. Nie można posługiwać się cudzą kartą. Powinni pociąć kartę a do Ciebie wezwać policję.
            Takie są procedury, płacisz swoją kartą a nie cudzą, że też dorosłym ludziom na tyle odpowiedzialnym aby założyć własną rodzinę stary troll forumowy mówi wyjaśniać takie oczywiste duperele.
            • heet_joe Re: Co za klient.... 20.09.13, 15:04
              Więc mogli to zrobić, ale normalnie. Tymczasem pani na kasie zrobiła najpierw awanturę, zawołała ochronę, ci nadal przy kasie potraktowali mnie jak przestępcę. Za mną stało kilkanaście ludzi, gapili się na mnie jak na idiotkę. Nie miałabym urazu, gdybym usłyszała, że niestety karta nie jest moja, mają takie i takie procedury, proszę za mną itd. Nawet policja by mi nie przeszkadzała. Wiem, że zrobiłam głupotę, ale nadal uważam, że takie sprawy można załatwić kulturalnie. Nie szarpałam się wszak, nie krzyczałam, stałam potulnie i nawet przeprosiłam, wyjaśniając, że narzeczony czeka na parkingu i mogę po niego zadzwonić - nie chcieli nawet o tym słyszeć.
              • gazeta_mi_placi Re: Co za klient.... 20.09.13, 15:13
                Ciesz się, że Cię ostatecznie wolno puścili.
                Już ja widzę jak "wolisz" czekać na policję, a potem użerać się z policjantami, czekać na zeznania itp.
                Cokolwiek by personel nie zrobił byłoby źle - nie wezwali policji by bardziej Ci nie komplikować życia i tracić Twojego czasu - źle, wezwali, narobiłabyś problemu i sobie i narzeczonemu (podpisał umowę z bankiem, że numeru PIN nie udostępnia się osobom trzecim) byłby jeszcze większy jazgot.
                Zasada jest prosta i jasna, korzystasz z własnej karty i tyle, a narzeczony mógł razem z Tobą robić zakupy albo dać Ci gotówkę.
                • heet_joe Re: Co za klient.... 20.09.13, 15:30
                  Pouczanie w tym momencie jest bez sensu, bo naprawdę wiem, co powinniśmy w tej sytuacji zrobić. Zasady też znam. Ja chcę zwrócić uwagę na inny problem. Mianowicie, ochrona często zachowuje się pan i władca sytuacji, bez zwracania uwagi na jakiekolwiek zasady kultury. Ta awantura nie była potrzebna. Na pewno nie na oczach klientów całego sklepu, który jak wiesz do małych nie należy.
          • wuika Re: Co za klient.... 20.09.13, 15:04
            Mam nauczkę na przyszłość. I już bym nie kupiła. Ale jakbym musiała kupić - tak, kupowałam przed samym wyjazdem, o godzinie 22, nic innego nie było czynne, a wiedziała to, co wiem teraz, to w 4 literach bym miała to, że coś jest zapakowane, a personelu brak. Skoro mam sobie sprawdzić i zakupem poświadczyć, że wiem, że kupuję coś sprawnego, to muszę mieć możliwość rozpakowania na miejscu.
      • gazeta_mi_placi Re: Co za klient.... 20.09.13, 14:57
        Nie, nie można. Termin 10 dni dotyczy wyłącznie zakupów przez Internet.
      • maggi9 Re: Co za klient.... 20.09.13, 15:24
        heet_joe napisała:

        > bym się więcej. A tak w ogóle, to jakby towar nie działał, to nie można go zwró
        > cić do sklepu w terminie 10 dni?

        Nie, nie można. To tylko w zakupach internetowych. Przy zwykłych nie ma takiego prawa, choć niektórzy sprzedawcy pozwalają na zwrot pełnowartościowego towaru np H&M. Tylko, że on musi być ok, jak jest uszkodzony to sie towar reklamuje. Nauczcie sie tych pojęci.
    • woman_in_love troszkę smutne co tu piszecie 20.09.13, 15:57
      Większość rzeczy można przecież sprawdzić. Mnie nawet częstują odrobiną wędliny przed zakupem (chyba, że to przez niedowagę). Można sprawdzić i TV i laptopa przed zakupem ale i zapalniczkę. I to nie tylko pod kątem czy działa ale i jak działa. Ubrania można też przymierzyć i wiele innych rzeczy. To chyba jednak wina producenta (i zastosowanego opakowania) oraz sklepu, że nie zapewnił egzemplarza testowego, a nie klienta.
      No chyba, że zmienimy prawo i klient będzie mógł oddać każdy towar w ciągu x h od zakupu, ale wtedy będzie się działo.
      • esr-esr Re: troszkę smutne co tu piszecie 20.09.13, 17:00
        ale sama rozpakowujesz i taszczysz telewizor do najbliższego kontaktu, czy wołasz obsługę?
    • eliszka25 Re: Co za klient.... 20.09.13, 16:04
      ochorniarze sie nie popisali, fakt. jednak facet taki sam burak, jak i ochrona. mnie by nie przyszlo do glowy rozwalac opakowania w sklepie, zeby sprzawdzic dzialanie. tak samo moge przeciez argumentowac, ze np. musze posmakowac wszystkie batoniki w dziale slodyczy, bo niedobrego nie bede kupowac. poza tym facet tak podkresla, ze robil taaaaakie wieeeelkie zakupy za olaboga 300 zl, a MUSIAL sprawdzic latarke-breloczek, ktora pewnie kosztowala 2 zl tongue_out. w ogole awantura na cztery fajerki o jakis duperel. wart pac palaca big_grin
      • gonabe Re: Co za klient.... 20.09.13, 17:41
        Mnie kiedyś w Arkadii ochroniarz próbował na straszyć. Robiliśmy zakupy najpierw jakieś tam ciuchy, buty po butikach, potem poszliśmy na teren marketu. Miałam nową torebkę która niestety na niektórych bramkach w innych sklepach już migała.. ( torebka dosyć mała) no i pakuję żarcie do koszyka przechodzę przez bramkę i oczywiście zaczyna dzwonić. Ja miło do ochroniarza, że to torebka i że ona nowa i już kilka razy dzwoniła smile On mi mówi, że przepraszam ale musimy się udać na przeszukanie, ja że owszem z miłą chęcią ale przeszuka mnie policja, bo Pan nie ma do tego prawa. On że to wykluczone i jakieś tam pierdoły, próbował mnie nastraszyć, była bardzo bardzo nie miły. Finalnie po policję nie zadzwonił, miał ochotę popastwić się nad klientem i tyle ... Dla mnie to była paranoja... co ja miałabym w sklepie ukraść ... żeby było chociaż warte tej torebki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka