bergamotka77
29.09.13, 02:14
Jakis czas temu pisalam o mojej znajomej po przejsciach - jest kilka lat po rozwodzie, o jej trudnych relacjach z eksmezem, ojcem dwoch corek, ekskochankiem i zarazem ojcem najmlodszej corki oraz ekspartnerem, ktory je niedawno porzucil a mala wychowywal jak wlasne dziecko. Dziewczyna ma trzy corki, ale mieszka z nia tylko najmlodsza siedmiolatka, owoc pozamalzenskiego zwiazku, ktory rozwalil jej malzenstwo, z ojcem mala nie ma zadnego kontaktu. Starsze, juz nastolatki, od dwoch lat sa pod opieka swojego ojca ze wzgledow finansowych i nie tylko...po prostu tak chca. Sek w tym ze ostatnio w ogole sie nie kontaktuja z matka, nie chca jej widziec na oczy. Ich ojciec pozwal ja rok temu o alimenty, a ostatnio wystapil o podwyzszenie. Generalnie bagno, ale nie w tym rzecz.
Zawsze wydawalo mi sie ze dojrzewajace dziewczyny beda bardziej wyrozumiale dla matki, ktora wychowywala je kilkanascie lat, ale nie. Liczy sie tata i jego nowa partnerka. Z matka sie nie chca widywac w ogole, traktuja ja strasznie gdy zadzwoni, odzywaja sie bez szacunku, drwia z niej, maja za zero. Dziewczyna wpadla do mnie ostatnio na kawe zalamana, chce sie wyniesc do innego miasta bo ludzkie ploty i spojrzenia ja bola, corki unikaja kontaktu, ma mysli samobojcze, eks ja wykancza finansowymi zadaniami choc ma dobra sytuacje materialna a ona sama wychowuje dziecko za niewielka pensje, placi alimenty i czeka na splate meza choc nie moga sie porozumiec i w sprawach finansowych - maja wspolny dom. Psycholog kazala jej odpuscic kontakty z corkami skoro ich nie chca, szczegolnie inspirowane nienawiscia ojca - moze kiedys dorosna i zrozumieja.
I tak naszly mnie refleksje gdy mi sie wyplakala - romans nie poplaca, dziecko z romansu tym bardziej... Od czego to zalezy ze niekiedy dziecko wybacza matce najgorsze rzeczy - gdy pije, bije, cpa i stoi pod latarnia a ona popelnila jeden blad wdajac sie w romans bez przyszlosci i po prawie dekadzie nikt jej tego nie moze nadal wybaczyc, nawet corki? Chce to zamknac, zaczac nowe zycie ale to mozliwe chyba tylko na filmach. Ja nie wyobrazam sobie oddania dzieci ojcu, utraty kontaktu, mam ze swoimi bliskie relacje i chyba wolalabym jesc suchy chleb niz rozstac sie z nimi nawet na krotko. Ale ona tez miala kiedys ze swoimi dobre relacje! Kiedys moja mama mowila mi 'szkoda ze nie masz corki bo one sa zwykle blisko z rodzicami, daja wsparcie i to duzo znaczy', ale widze ze nie miala racji. Nie wiedzialam co znajomej doradzic... Kilkunastoletnie panny smieja sie z matki, traktuja bez szacunku, obrazaja choc to ona je wychowywala. Tak latwo sie zapomina co dobrego dala matka? Smutna jej historia - dziewczyny, nie warto zdradzac i komplikowac sobie zycia! Chyba ze maz jest skrajnie denny a wlasnie spotkalysmy milosc zycia, ktora nie bedzie tylko efemeryda w naszym zyciu - tu bylo inaczej. Kto waszym zdaniem latwiej wybacza matce porazki i potkniecia zyciowe - synowie czy corki?