Dodaj do ulubionych

Lepiej miec corke?

29.09.13, 02:14
Jakis czas temu pisalam o mojej znajomej po przejsciach - jest kilka lat po rozwodzie, o jej trudnych relacjach z eksmezem, ojcem dwoch corek, ekskochankiem i zarazem ojcem najmlodszej corki oraz ekspartnerem, ktory je niedawno porzucil a mala wychowywal jak wlasne dziecko. Dziewczyna ma trzy corki, ale mieszka z nia tylko najmlodsza siedmiolatka, owoc pozamalzenskiego zwiazku, ktory rozwalil jej malzenstwo, z ojcem mala nie ma zadnego kontaktu. Starsze, juz nastolatki, od dwoch lat sa pod opieka swojego ojca ze wzgledow finansowych i nie tylko...po prostu tak chca. Sek w tym ze ostatnio w ogole sie nie kontaktuja z matka, nie chca jej widziec na oczy. Ich ojciec pozwal ja rok temu o alimenty, a ostatnio wystapil o podwyzszenie. Generalnie bagno, ale nie w tym rzecz.

Zawsze wydawalo mi sie ze dojrzewajace dziewczyny beda bardziej wyrozumiale dla matki, ktora wychowywala je kilkanascie lat, ale nie. Liczy sie tata i jego nowa partnerka. Z matka sie nie chca widywac w ogole, traktuja ja strasznie gdy zadzwoni, odzywaja sie bez szacunku, drwia z niej, maja za zero. Dziewczyna wpadla do mnie ostatnio na kawe zalamana, chce sie wyniesc do innego miasta bo ludzkie ploty i spojrzenia ja bola, corki unikaja kontaktu, ma mysli samobojcze, eks ja wykancza finansowymi zadaniami choc ma dobra sytuacje materialna a ona sama wychowuje dziecko za niewielka pensje, placi alimenty i czeka na splate meza choc nie moga sie porozumiec i w sprawach finansowych - maja wspolny dom. Psycholog kazala jej odpuscic kontakty z corkami skoro ich nie chca, szczegolnie inspirowane nienawiscia ojca - moze kiedys dorosna i zrozumieja.

I tak naszly mnie refleksje gdy mi sie wyplakala - romans nie poplaca, dziecko z romansu tym bardziej... Od czego to zalezy ze niekiedy dziecko wybacza matce najgorsze rzeczy - gdy pije, bije, cpa i stoi pod latarnia a ona popelnila jeden blad wdajac sie w romans bez przyszlosci i po prawie dekadzie nikt jej tego nie moze nadal wybaczyc, nawet corki? Chce to zamknac, zaczac nowe zycie ale to mozliwe chyba tylko na filmach. Ja nie wyobrazam sobie oddania dzieci ojcu, utraty kontaktu, mam ze swoimi bliskie relacje i chyba wolalabym jesc suchy chleb niz rozstac sie z nimi nawet na krotko. Ale ona tez miala kiedys ze swoimi dobre relacje! Kiedys moja mama mowila mi 'szkoda ze nie masz corki bo one sa zwykle blisko z rodzicami, daja wsparcie i to duzo znaczy', ale widze ze nie miala racji. Nie wiedzialam co znajomej doradzic... Kilkunastoletnie panny smieja sie z matki, traktuja bez szacunku, obrazaja choc to ona je wychowywala. Tak latwo sie zapomina co dobrego dala matka? Smutna jej historia - dziewczyny, nie warto zdradzac i komplikowac sobie zycia! Chyba ze maz jest skrajnie denny a wlasnie spotkalysmy milosc zycia, ktora nie bedzie tylko efemeryda w naszym zyciu - tu bylo inaczej. Kto waszym zdaniem latwiej wybacza matce porazki i potkniecia zyciowe - synowie czy corki?
Obserwuj wątek
    • coca-cola100 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 02:47
      Najpierw trzeba sobie powiedziec,ze wchodzac w romans jak to nazwalas czesto nie wiemy czy ma on przyszlosc na dlugie lata czy nie,taka ruletka uda sie albo nie jak z kazdym zwiazkiem.
      Temat jest mi bardzo bliski i moje wnioski po kilku latach sa takie,ze jezeli jestesmy nieszczesliwe to warto wejsc w nowy uklad nawet jesli mialby okazac sie porazka.Nie mozna dla dzieci tkwic w czyms co nas zatruwa.Nigdy nie mialam sytuacji w ktorej moja corka nie chcialaby miec zemna kontaktu,ale rozlake z walsnym dzieckiem da sie przezyc pod warumkiem,ze wiesz czy jest ono bezpieczne i kochane przez ojca z ktorym zostalo.
      Odnoszac sie do sytuacji,ktora opisalas,tutaj sytuacja jest trudniejsza bo dzieci nie maja lat 7,mowa o nastolatkach,ktore prawdopodobnie czuja sie tak samo zdradzone i oszukane jak ich ojciec,obwiniaja matke o rozpad rodziny.
      Nie mysla co jej zawdzieczaja poniewaz emocje biora gore a fakt ciaglego przebywania z osoba poszkodowana w tym ukladzie czyli z ojcem nie pozwalaja tym emocja opasc.
      Moze byc tak,ze ojciec "buntuje"corki przeciwko matce.Buntuje w cudzyslowiu bo moze to robic zupelnie nieswiadomie w poczuciu wlasnej krzywdy.
      Nie rozumiem tylko zdziwienia o te alimenty,nieistotna jest sytuacja materialna ojca matka ma obowiazek placic na wlasne dzieci i tu nie ma sie czemu dziwic,ze pozwal ja byly maz o alimenty.
      Szkoda tylko,ze nie potrafili dogadac sie i musza to robic za posrednictwem sadu,ale to tez swiadczy o nie przepracowanych emocjach.Fakt malych zarobkow i posiadanie kolejnego dziecka z innym facetem nie zwalnia matki z utrzymywania pozostalych dzieci.
      Czy lepiej miec syna czy corke,zachowanie dziecka w kazdej sytuacji nie zalezy od jego plci,ale od charakteru,wrazliwosci a w takiej sytuacji rowniez od wiekszego przywiazania do jednego z rodzicow.
      Moim zdaniem nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie,jedna corka bedzie do rany przyloz inna z piekla rodem i z synem moze byc tak samo.
      • bi_scotti Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 05:11
        Dzieci zaczynają od tego, że kochają swoich rodziców. Po pewnym czasie sądzą ich. Rzadko kiedy im wybaczają. Oscar Wilde

        Nawet najrozsadniejsze dzieci, nawet juz bardzo dorosle wciaz gdzies podswiadomie oczekuja, ze my - rodzice - bedziemy perfect. A skoro nie jestesmy, to tego braku perfekcji nie potrafia nam nigdy tak naprawde w pelni wybaczyc. Niezaleznie od tego, czy tymi dziecmi sa synowie, czy corki. Taki "krzyz" kazdego rodzica smile Poczytaj sobie tu rozne wpisy doroslych (!!!) kobiet, ktore opisuja swoje (niby!) toksyczne matki badz tesciowe, najczesciej calkiem normalne, zwyczajne kobiety, ktore grzesza ... niedoskonaloscia, zwyczajnym czlowieczenstwem z calym bagazem szaro-burych bledow popelnianych przez normalnych ludzi. I te piszace tu kobiety, same juz matki, nie sa w stanie zrozumiec/wybaczyc/zaakceptowac tego, ze ich wlasne matki nie byly, nie sa i nie beda perfect, co nie znaczy przeciez, ze sa zle/podle/okrutne ... Jakze czesto mozna nawet tu, na forum, przeczytac jakies dziecinne zarzuty, ze matka nie tak spojrzala czy nie to powiedziala, nie podziekowala albo nie przeprosila - to sa najczescie zwykle bzdurki, wrecz smieszne gdy sie na to patrzy z boku ale dla piszacych nie do zaakceptowania, bo dokonane przez ich matki uncertain A co tu mowic o nastolatkach, ktore z zalozenia stawiaja swoim rodzicom wyzsze wymagania, dla ktorych zycie z zalozenia jest czarno-biale i ktore z zalozenia postrzegaja swiat w kontekscie "wszystko albo nic". Ta matka, o ktorej piszesz, nie ma innego wyjscia niz przeczekac. Jesli faktycznie zainwestowala w corki w minionych latach, ktoregos dnia one sie ku niej zwroca ale poki co ona moze tylko na nie uczciwie placic i cierpliwie czekac. Nothing comes from nothing, eh ...

        • ida771 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 08:10
          Etap obwiniania minie po kilku(nastu) latach i odezwie się w dziewczynach miłośc do mamy "zaszczepiona" w dzieciństwie. Nie odchodzi się tak łatwo od korzeni. Istotne tylko by miały możliwosc wolnosci myśli i czynów i nie uwikłały się w jakąś sytuację która nie pozwoli im decydowac o sobie, a mama żeby była cały czas otwarta na spotkania z dziecmi. Może nawet lepiej że to dziewczyny, bo chłopak to wiadomo którą częścią ciała myśli i ja obserwuje w rodzinie chłopaków jak gładko weszli z kolei pod pantofle partnerek odsuwając rodzine w której wyrośli na bok.
          • capa_negra Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:36
            ida771 napisała:

            > Etap obwiniania minie po kilku(nastu) latach i odezwie się w dziewczynach miłoś
            > c do mamy "zaszczepiona" w dzieciństwie. Nie odchodzi się tak łatwo od korzeni.

            Nie każdemu.

            Nie rozmawiam z moją panią matką od 30 lat, nie utrzymuje z nią żadnych kontaktów - żadna z nas nie próbowała ich nigdy nawiązać.
            Nawet jeśli gdzieś na siebie wpadniemy to się nie znamy.
        • laquinta Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:23
          Rozsadnie napisalas, ale z jednym sie nie zgodze. No chyba, ze nie zrozumialam.

          > Jesli faktycznie zainwestowala w corki w minionych latach, ktoregos dnia one sie ku niej zwroca ale poki co ona moze tylko na nie uczciwie placic i cierpliwie czekac. Nothing comes from nothing, eh ...

          Patrze juz wiele lat na ten swiat i widze, ze mozna inwestowac w dzieci, czekac cierpliwie i sie ostatecznie nigdy nie doczekac. A tez mozna nieinwestowac i spijac z posiadania dzieci sam miod.
          • bi_scotti Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 00:12
            laquinta napisał(a):

            > Patrze juz wiele lat na ten swiat i widze, ze mozna inwestowac w dzieci, czekac
            > cierpliwie i sie ostatecznie nigdy nie doczekac. A tez mozna nieinwestowac i s
            > pijac z posiadania dzieci sam miod.

            I tak bywa. I to jest zwyczajny pech w zyciu. Powaznie mowie. Niektorzy w zyciu maja szczescie a inni maja pecha, bez zadnej logiki uncertain Moze wierzacy w cos widza logike, ja nie. I traktuje takie przypadki jak fakt posiadania lub nie talentu vs. posiadania lub nie jakiegos disability (chocby learning). Z rodzicielstwem podobnie - niektorzy sa szczesciarzami: wkladaja niewiele, bywaja glupi i/lub niedbali a rezultaty sa amazing, u innych wrecz odwrotnie. Ale probowac trzeba ... dlatego zakladam, ze jesli opisywana w pierwszym poscie kobieta faktycznie w te corki kiedys zainwestowala uczucie, zainteresowanie, dobry przyklad, wartosci etc. etc. to po okresie burzy i naporu, te corki w sobie odnajda to, co w nie matka wlozyla. Choc, oczywiscie, moze byc i tak, ze ta akurat matka jest pechowcem i wszystko, co wlozyla zniknelo, przepadlo, nie zagniezdzilo sie w tych jej corkach. I tak byc moze. Wtedy juz tylko mozna jej wspolczuc ...
            • laquinta Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 17:41
              bi_scotti napisała:

              Z rodzicielstw
              > em podobnie - niektorzy sa szczesciarzami: wkladaja niewiele, bywaja glupi i/lu
              > b niedbali a rezultaty sa amazing, u innych wrecz odwrotnie

              Z Twoich slow wynika, ze relacje rodzicow z dziecmi nie zaleza tylko od tego jacy sa rodzice, ale tez od tego, jakie sa dzieci.
              Moze byc tak, ze jedne dzieci matke, ktora 'poszla w dluga' beda bronic i chronic, przyrodniemu rodzenstwu robic babysitting, a inne beda matke od dziwek wyzywac, nie chcac jej na oczy widziec.



        • ledzeppelin3 Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:21
          I te piszace
          > tu kobiety, same juz matki, nie sa w stanie zrozumiec/wybaczyc/zaakceptowac te
          > go, ze ich wlasne matki nie byly, nie sa i nie beda perfect, co nie znaczy prze
          > ciez, ze sa zle/podle/okrutne ... Jakze czesto mozna nawet tu, na forum, przecz
          > ytac jakies dziecinne zarzuty, ze matka nie tak spojrzala czy nie to powiedzial
          > a, nie podziekowala albo nie przeprosila - to sa najczescie zwykle bzdurki, w


          Nieprawda. Piszące tu dziewczyny zwykle opisują smutne, toksyczne relacje, pełne przemocy. Nie mówię o bzdurach typu "teściowa nie chce zająć się naszym Pysiem, bo zapisała się na uniwersytet trzeciego wieku", bo i takie oczywiście się zdarzają. Ale w odniesieniu do własnych matek dziewczyny są zwykle wyrozumiałe, i opisują tylko naprawdę toksyczne relacje. NIE MA wątków typu "mama krzywo spojrzała". To Twoje urojenia, bi-scotti, coś, co z jakiegoś powodu CHCESZ zobaczyć.
          • hellulah Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:44
            Też mnie to zastanowiło...
    • marychna31 nie ma to żadnego związku z płcią dziecka nt 29.09.13, 08:14

    • mid.week Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 08:49
      a ona popelnila jeden blad wdajac sie w romans bez przyszlosci i po prawie dekadzie nikt jej tego nie moze nadal wybaczyc, nawet corki?

      Zmiana męża I na męża II, a męża II na kochanka, porzucenie córki/córek to chyba nie jest jeden błąd... Nieosiągalny jak dla mnie poziom niefrasobliwości. A to tylko jeden wpis. Zgroza.
      • marzeka1 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 09:28
        mid.week napisał(a):

        > a ona popelnila jeden blad wdajac sie w romans bez przyszlosci i po prawie d
        > ekadzie nikt jej tego nie moze nadal wybaczyc, nawet corki?

        >
        > Zmiana męża I na męża II, a męża II na kochanka, porzucenie córki/córek to chyb
        > a nie jest jeden błąd... Nieosiągalny jak dla mnie poziom niefrasobliwości. A t
        > o tylko jeden wpis. Zgroza.

        - się podpiszę: to nie jest JEDEN , ale poważny i z konsekwencjami błąd- to raczej seria, ciągłe pakowanie się w sytuacje dziwne i na dodatek z konsekwencjami.
        Myślę, ze płeć chyba nie ma tu wiele wspólnego, chociaż niezwykle podoba mi się odpowiedź Bi_scotti
    • najma78 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 08:51
      Doradzilabym twojej znajomej aby przestala sie z corkami kontaktowac nawet telefonicznie. Sa nastolatkami czyli w trudnym wieku dojrzewania a i ojciec i jego parfnerka maja tu pewnie swoj wklad. Niech to zostawi i przeczeka. Pomysl z przeniesieniem sie do innego miasta jest do przemyslenia na powaznie, moze nawet do innego panstwa. Zmiana i to radykalna swojego zycia moglaby jej pomoc.
      Uwazam tez ze rodzice nie powinni oczekiwac od dzieci - bez wzgledu na plec - ze te beda wsparciem emocjonalnym itd. Dzieci nie wycbowuje sie dla siebie, one dorastaja i maja swoje zycie, w obecnych czasach rozjezdzaja sie po swiecie i z rodzicami kontakt maja rzadszy. Taki life. Nie musza nawet mieszkac deleko ale beda miec swoje zycie ktore niekoniecznie bedzie zbiezne z naszym i nie ma sie co dziwic. Ja zdaje sobie sprawe z tego ze moje dzieci kiedys mnie ocenia ale mam nadzieje ze w sumie ta ocena nie bedzie niska, choc wiem ze zapewne cos moglam zrobic inaczej, lepiej.
    • nagako Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 09:10
      Hmmm trudno powiedzieć - pewnie niezależnie od płci. Pewnie po prostu od sytuacji.

      U mnie -co prawda rodzice są razem ale nie chciałbym żeby moje małżeństwo tak wyglądało za 25 lat. Też mam problematyczne relacje z mamą. Dlaczego z nią a nie z tatą? Oboje są siebie warci, żadne z nich nigdy nie powiedziało: kocham Cię. Ale od ojca przynajmniej to czułam. Oboje nagrzebali. Tata nigdy nie oczekiwał że w jakimś sporze staniemy po którejkolwiek ze stron, nigdy nie oczekiwał absolutnego bezrefleksyjnego "stawania po jego stronie". Natomiast moja mama doprowadziła do sytuacji w ktorej słowo matka wypowiedziane przez tatę brzmiało cieplej niż tatuś w ustach mamy.
    • mruwa9 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 09:22
      to nie ma zwiazku z plcia dzieci.
      kobieta ma jakas zwichrowana psychike, ze sie bez przerwy pakuje z deszczu pod rynne. Powinna poszukac profesjonalnej pomocy (psychiatra, psycholog), zeby pomoc sobie, a przez to i dzieciom.
      Doczytalam, ze spotkala psychologa.
    • rosapulchra-0 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 09:31
      Dziewczynki są zmanipulowane przez ojca, który w akcie zemsty za zdradę pozbawia ją wszystkiego, co ich kiedyś łączyło. To bardzo niedobre zjawisko i chyba tylko ktoś, kto ma na niego wpływ, może pomóc rozwiązać ten problem.
      Nie patrzyłabym tu przez pryzmat płci dzieci, raczej przez pryzmat żądnego zemsty ojca tych dzieci.
      Sama posiadam trzy córki i zupełnie nieobiektywnie mówię: dziewczynki są the best.
    • ladnyusmiech Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 10:00
      Dużo piszesz o tej kobiecie a niewiele o dziewczynach. Myślę, że kluczowa była sytuacja do której doprowadziła matka. Czyli jak długo trwał jej romans i jak wyglądał? Jak na ten romans reagował ojciec? Jak wtedy wyglądało w ich domu? Może ona tam nie bywała, świetnie bawiąc się z kochankiem, a oni we trójkę przeżywali to bardzo negatywnie? Może tak to widzą? Chodzi mi o to, że dla przykładu jeśli sukcesywnie przez powiedzmy 2 lata spotykała się z innym mężczyznom, a w tym czasie dziewczyny miały okazję widzieć jak to wpływa na rodzinę i jak niszczy ojca to naturalne są wręcz pokłady nienawiści do matki, że zepsuła wszystko co kochały.

      I bez sensu porównywanie do patologicznych sytuacji. Bo te dzieci nie mają nic do stracenia. Wychowały się w ekstremalnych warunkach i nie mają w życiu najczęściej żadnych perspektyw. Skazane często na życie w niezbyt ciekawych warunkach. A twoja przyjaciółka zabrała swoim dzieciom najważniejszą rzecz - rodzinę którą miały.
      • bergamotka77 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 14:07
        ona jest swiadoma ze nawalila ale tez szuka dla siebie usprawiedliwienia. To nie przyjaciolka, kiedys sie dobrze znalysmy, mieszkala niedaleko, potem sie wyprowadzila i ostatnio przez kilka lat mialam z nia prawie zerowy kontakt, ale dziecko srednie chodzilo do niedawna z moim do szkoly, spotykalam je regularnie, mala zawsze mnie bardzo lubila i chciala wpadac sama do mnie wiec matki jej brakowalo juz wtedy. Matka dzieci ma toksyczna matke i ja obwiniam o jej wybory zyciowe, przy tym bedac starsza ode mnie kilka lat jest potwornie niedojrzala i nieodpowiedzialna. Jest atrakcyjna kobieta po 40-tce, ale teraz zaczyna coraz bardziej ubierac sie jak nastolatka co robi sie smieszne, bo jest takie rozpaczliwe. Na pewno miala problemy z samoocena i szukala potwierdzenia swojej wartosci w ramionach facetow. Tylko uroda przemija a zostaje calo bagne tym wywolane. Ich malzenstwo kiedys wydawalo mi sie szczesliwe i b. lubilam jej meza... Po odkryciu romansu ten facet czyli maz chcial z nia byc mimo wszystko tylko to dziecko mu przeszkadzalo ale wczesniej ona odmowila aborcji choc maz, kochanek (zonaty zreszta) i matka ja namawiali. Ona nie chciala przystac na taki uklad, eks sie wyprowadzil i ona ledwo sobe radzila z alimentami na starsze i utrzymaniem duzego domu wiec po 2 latach doszla do wniosku, ze skoro byly nie chce placic wiecej to moze przejmie dziewczyny na pewien czas by stanela na nogi - wiadomo zajecia dodatkowe nie sa za darmo itd. Ona sie wyprowadzila z najmlodsza a maz wrocil do ich domu gdzie zamieszkal ze starszymi. Wynajela mieszkanie, ale nie sama tylko z nowym partnerem, duzo mlodszym ktory z nimi stworzyl dom i byly szczesliwe. Kolejny blad - mala myslala ze to on jest jej ojcem, bo tak jej mama powiedziala a partner chcial pobyc tatusiem. Po 3 latach partner sie zawinal, mial dosyc jej balaganu - procesow z ojcami dzieci, pogarszajacej sie sytuacji materialnej - bo zamknela biznes ktory kiedys miala a z pensji bylo ciezko placic alimenty na dwojke, wynajmowac mieszkanie, utrzymywac trzecie bez alimentow no i zyc. I tak pan sie wyprowadzil, jej nie bylo stac na wynajmowanie dotychczasowego mieszkania wiec wrocila do domu maleznskiego. Eks sie wyprowadzil z dziewczynami do malego mieszkania ktore sobie kupil po rozwodzie i zerwali kontakty. Tak to wyglada w skrocie, dziewczyna chodzi na terapie ale nadal jest w rozsypce, ma zalegle alimenty do zaplacenia, maz nie chce ja splacic za dom w zadanej wysokosci by mogla sie wyprowadzic i cos sobie kupic. Przed nia zima i wysokie koszty ogrzewania domu na ktory ja nie stac. No kanal po prostu. A ekspartner juz za granica uklada nowe zycie - mielie zreszta tam wyjechac razem. Tez bym wyjechala na jej miejscu bo ma poszukiwany i dobrze platny tam zawod ale zaniedbala jezyki no i dopiero od niedawna ma paszport dla malej po batalii sadowej, bo ojciec nie utrzymuje kontaktow i nie placil alimentow, ale sie nie zgadzal dotad na jego wydanie. Jak wam sie podoba?
        • krecik Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:00
          Prawde mowiac, sama sobie nagrabila. Nie mam ani zrozumienia ani cierpliwosci dla kogos, kto podejmuje wybory zyciowe nie liczac sie z innymi, i oczekuje, ze inni beda z piesnia na ustach je wybaczali, jak sie mu odmieni.

          A stosunek corek do niej calkowicie tlumaczy przerzucanie ich na barki drugiego rodzica, gdy sie troszke trudniej w zyciu zrobilo. I potem wtrynianie sie do ich domu, i pewnie oczekiwanie, ze ja przyjma z otwartymi ramionami, a w rzeczywistosci pozbawienie wlasnych dzieci wygody domu rodzinnego to juz kosmos.

          Powinna sie calkowicie odciac, dom wynajac i wyjechac gdzie badz. I nie oczekiwac, ze ktokolwiek sie nad nia pochyli. Ale jakos tak mam wrazenie, ze w tej historii zaniedlugo pojawi sie nastepny odcinek, jesli sie pojawi kolejny jelen chetny pocieszac ryczaca czterdziestke.

          Ag
          • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:25
            > A stosunek corek do niej calkowicie tlumaczy przerzucanie ich na barki drugiego
            > rodzica, gdy sie troszke trudniej w zyciu zrobilo.

            przepraszam, nie rozumiem słowa "przerzucanie".
            to są tak samo jego córki jak jej i obowiązek wychowania spoczywa na obojgu.
            co złego w tym, że córki mieszkają z ojcem? matka mieszkająca z córkami pod mostem byłaby święta, ale matka przeprowadzająca się, by córki mogły mieszkać z ojcem w dużym domu, to suka?

            • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:30
              I jeszcze jedno - piszesz, że ludzie wytykają twoją koleżankę palcami, plotkują - do tego stopnia, że chce się wyprowadzić. To wszystko wali rykoszetem w dzieci, które również są obiektem plotek i wytykania. A na to nastolatki są wyjątkowo wrażliwe. No i widzą, że nie były traktowane tak, jak teraz jest traktowana przyrodnia siostra. Już za to samo dziecko jest w stanie znienawidzić rodzica, gdy ma świadomość, że ten poświęca czas, uczucia i pieniądze bratu czy siostrze. Na tym forum dorosłe kobiety żalą się, że były gorzej traktowane niż brat czy siostra.
            • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:11
              No dokładnie. Tu wychodzi jedno: ukarać ją, ukarać. Straszne. Ukarać ją, i przy okazji dzieci. Takie karajace osoby kompletnie nie zdają sobie sprawy, z tego, jakie piekło w imię "sprawiedliwości" rozpętują.
            • agata0 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:03
              Niby tak, ale dzieci mogły to zinterpretować jako porzucenie w trudnej chwili.
            • krecik Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:44
              > przepraszam, nie rozumiem słowa "przerzucanie".

              No, przerzucanie. Jest mi niewygodnie z trojka dzieci, to wykopsam dwie starsze do tatusia, co to mnie do aborcji chcial zmusic, zeby z najnowszym dzieckiem i nowszym partnerem bylo mi latwiej za czynsz placic. Oj, co to za nieuzytek z tego eksa, jeszcze alimenty na corki chce, no wiecie panstwo. A corki, nie rozumiem, czemu takie niewdzieczne, przeciez je wlasnym cycem wykarmilam, a ze ich ojca w trabe puscilam i ich sie pozbylam, jak mi zycie przestalo pod nogi kokosy rzucac... No nie badzmy tacy malostkowi...

              Ag
              • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:49
                Like it!
              • kkokos Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 07:58
                krecik napisała:

                > No, przerzucanie. Jest mi niewygodnie z trojka dzieci, to wykopsam dwie starsze
                > do tatusia, co to mnie do aborcji chcial zmusic, zeby z najnowszym dzieckiem i
                > nowszym partnerem bylo mi latwiej za czynsz placic. Oj, co to za nieuzytek z t
                > ego eksa, jeszcze alimenty na corki chce, no wiecie panstwo. A corki, nie rozum
                > iem, czemu takie niewdzieczne, przeciez je wlasnym cycem wykarmilam, a ze ich o
                > jca w trabe puscilam i ich sie pozbylam, jak mi zycie przestalo pod nogi kokosy
                > rzucac... No nie badzmy tacy malostkowi...

                jestem pełna podziwu dla twoje złej woli, naprawdę. każdą historię można opowiedzieć w tak nienawistny i pełen pogardy sposób, w jaki to zrobiłaś, przypisując przy okazji bohaterce motywację najbardziej prymitywną z możliwych - motywację, o której w gruncie rzeczy nie masz pojęcia. nie dziwi mnie to - to ty napisałaś, że bohaterka wątku "zmieniała facetów jak rękawiczki, niemal z każdym mając po drodze dziecko", podczas gdy chodzi o dwóch facetów w ciągu niemal dziesięciu lat. trzeba być prawdziwą babą z magla, by coś takiego napisać. mieć dojrzałość intelektualną i emocjonalną na poziomie "pudelka" i "faktu".
                twój rozumek jest odwrotnie proporcjonalny do twojej podłości i tyle.
    • krecik Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 10:17
      > Kto waszym zdaniem latwiej wybacza matce porazki i potkniecia zy
      > ciowe - synowie czy corki?

      Plec nie ma tu znaczenia. Ta kobieta w ciagu ostatnich kilku lat zmieniala facetow jak rekawiczki, z prawie kazdym majac dziecko i oczekuje, ze jej nastoletnie dzieci z pierwszego zwiazku beda wyrozumiale dla jej potrzeb seksualno-emocjonalnych? Wolne zarty.
      W oczach corek potknela sie ona moze raz, potem juz polozyla sie w blocie dobrowolnie. zaloze sie, ze czuja sie zdradzone i porzucone. Zgadzam sie z Biscotti - i uwazam, ze matka ma szanse na odzyskanie corek dopiero po tym, jak te rany sie zagoja. Moze wtedy, dgzie corki dorosna, byc moze same zaloza rodziny i zobacza, ze wybory zyciowe nie sa takie proste. Ale byc moze nigdy matce nie wybacza i musi sie ona z tym pogodzic.
      Z tego, co piszesz ona chyba nie czuje sie winna tej sytuacji a wrecz uwaza za ofiare? Moge sie oczywiscie mylic, ale dlaczego w takim razie ma zal do wlasnych corek o to, jak ja traktuja? W moim rozumieniu ona uwaza, ze nic sie nie stalo, ze sie "potknela".
      Moze ona powinna pomyslec, jak by sie czula, gdyby to ona byla w sytuacji swojego pierwszego meza, i jak by mu przykrecala srube z alimentami bez wzgledu na to, jaka mialby sytuacje.

      Tak czy inaczej - kiedy ona miala te lepsze relacje z corkami? Czy aby nie zanim puscila drugiego faceta w trabe? Skoro corki sa pod opieka ojca dopiero od dwoch lat, to wczesniej byly z nia?

      Ag
    • nangaparbat3 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 10:22
      Jak by nie patrzeć, tym dziewczynkom w pewnym momencie rozpadł się świat, obwiniają matkę, prosta sprawa. Jak pisze Bi, od własnych rodzicow wymagamy więcej niż od kogokolwiek, a tu przecież nawet calkiem dojrzale osoby piszą, że matka zaslużyla.
      Mnie uderzylo, że sytuacja symetryczna z ojcem odchodzącym do nowej kobiety i nowego dziecka to niemal codzienność, i dzieci często wtedy obwiniają i wściekają sie na ojca, tak to po prostu jest.
      Płeć nie ma nic do rzeczy.
      Myśle, że rada pani psycholog na ten moemnt jest słuszna - kolezanka przeżywa rozstanie, jest jej bardzo ciężko, kontakt z corkami mialby być pewną pociechą - a one w tej roli nie chcą wystąpić, może zresztą nie tyle nie chcą, co nie mogą, nie potrafią.Mogą czuć satysfakcję, ze porzucono ją tak jak kiedyś ona porzucila je (nie piszę o faktach, tylko o tym, jak one mogą to postrzegać). Ja bym teraz odpuscila, pamietala o wszystkich ważnych wydarzeniach w ich zyciu, okazjach do zyczeń i prezentow, tak żeby wiedzialy, ze o nich myślę, ale nie czuły się zmuszane do kontaktu. A czas naprawde leczy rany, chociaż nieraz trzeba wielu lat.
    • m_incubo Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 10:43
      Lepiej mieć córkę? Nie, lepiej być młodym, szczęśliwym i bogatym.
      Płeć dziecka nie ma żadnego znaczenia, kobieta miała dużego pecha dokonując życiowych wyborów, ale byłabym bardzo ostrożna w wydawaniu osądów w stylu "zgroza, nieosiągalny dla mnie poziom niefrasobliwości" na podstawie jednego wpisu jakiejś znajomej, bo to dość żałosne.
      Nie wiemy czy chodzi tylko o romans czy może matka nawaliła na kilku innych polach, nie wiemy jaka była sytuacja przed i po rozwodzie, jakie jest teraz stanowisko ojca, czy nie buntował dziewczyn. Myślę, że sytuacja z córkami z czasem może się poprawić, ale ona może tylko czekać, nadal pamiętać o urodzinach itp.
    • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 10:50
      To nie jest kwestia płci. To jest kwestia niedojrzałości obojga rodziców. Nikt normalny nie dopuszcza do takiej eskalacji wrogości, by wciągać w to dzieci.
      I tak, po owocach ich poznacie, czyli po skutkach. To są te owoce właśnie.
    • helufpi Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 11:02
      Myślę, że gdyby to ja urządziła takie piekło moim dzieciom to ostatnią rzeczą, o którą bym się martwiła byłaby ich wyrozumiałość względem mnie. Martwiłabym się raczej o to, w jaki sposób mogę to chociaż częściowo naprawić.
      Dziwne jest też dla mnie tytułowe pytanie w kontekście tematu wątku - bo oznacza ni mniej ni więcej, tylko "dzieci jakiej płci można łatwiej zrobić w bambuko?".
      I trzecia rzecz - opisujesz widoczne na zewnątrz przejawy charakteru koleżanki i jej panów. Nic nie wiesz o tym, co się tak naprawdę działo w tym domu, więc trudno nam oceniać, czy zachowanie dziewczyn jest adekwatne. Może jest zbyt surowe. A może właśnie jest wyrozumiałe, biorąc pod uwagę okoliczności.
    • mvszka Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 11:36
      żałosna jest każda matka która wymaga dojrzałego spojrzenia na jej wybryki przez dzieci, które może wyglądają jak ale na pewno nie są dorosłe- to wciąż dzieci, a brak szacunku do matki nie bierze się z powietrza, ani nawet z samego gadania tatusia źle o niej, musiała na to w jakiś sposób zapracować, a skoro ma córeczkę z którą mieszka a tatuś owej nawet nie został pozwany o alimenty, a ona jako jedyne wyjście widzi zawinąc d"upę do innego miasta ( chyba tylko po to żeby tam narobić nowego bajzlu) to nie wiem czy psycholog lub ktokolwiek jej pomoże
      • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 11:46
        Pytanie brzmi - dlaczego dzieci mają obowiązek wybaczyć matce? Mamy tu relację jednej strony - biedna kobieta, która chce ułożyć sobie życie, a dzieci tego nie sa w stanie zrozumieć.
        Zazwyczaj jednak dzieci nie zostają z ojcem. Zazwyczaj, jeśli rodzic sie stara, odwiedza, utrzymuje kontakt - to dzieci po pewnym czasie się uspokajają i bardzo pragna kontaktu - nawet jeśli mają do rodzica pretencje.
        Być moze po prostu matka porzuciła nie tylko meża, ale i dzieci. Moze romanse były od tych dzieci ważniejsze. Jakoś nie mamy pretencji do dziei, które nie mają ochoty na kontakty z ojcem, który odszedł i przestał interesowac sie rodziną, przeciwnie - dla wszystkich jest jasne, ze wina lezy po stronie ojca.
        Ale gdy chodzi o matke, to nagle sie okazuje, że jakakolwiek jest - dzieci są winne, ze nie kochają jej całym sercem.
        • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 11:52
          No, dla mnie Verdano, takie coś nie jest jasne. Wina leży po stronie obojga rodziców, jeśli nie potrafią oddzielić swoich osobistych problemów od relacji z dziećmi. I obie strony musza w to grać, by się to "udało". Ja takim rodzicom bym odbierała dzieci i posyłała je do rodzin zastępczych.
          • mruwa9 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 11:56
            no ale jak wina lezy po stronie obojga rodzicow?
            Jak rozumiem, ojciec wychowuje i opiekuje sie swoimi nastoletnimi corkami. To matka sie wykrecila z obowiazkow rodzicielskich wobec starszych corek, pakujac sie w kolejne zwiazki i majstrujac sobie kolejne dzieci. To z nia jest cos nie tak, z jej psychika i osobowoscia. A odpowiedzialnoscia za bagno, w ktore sie sama wpakowala, obarcza caly swiat, tylko nie siebie.
            To nie fair.
            • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 11:59
              Wina wplątywania dzieci w konflikty, które mają ze swoim małżeństwem. To trzeba zawsze umieć rozdzielać. Relacje małżeńskie (czy to trwanie w małżeństwie, czy rozwód czy cokolwiek tam innego) powinny być oddzielone od wymiaru rodzicielskiego. Inaczej dochodzi np. do sytuacji pani Samusionek.
            • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:30
              To m
              > atka sie wykrecila z obowiazkow rodzicielskich wobec starszych corek, pakujac s
              > ie w kolejne zwiazki i majstrujac sobie kolejne dzieci.

              naprawdę to wykręcanie się z obowiązków rodzicielskich? oczywiscie powinna żyć w celibacie do końca życia, nigdy nawet nie próbować układać go sobie na nowo - rozumiem, że wszystkie matki na tym forum, które mają dzieci z różnymi partnerami z definicji wykręciły się z obowiązków rodzicielskich wobec starszych dzieci, tak?
          • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 12:28
            Wtedy za winy rodziców odpowiedza w najwiekszym stopniu dzieci. Zabranie dzieci od ludzi, których kochają (nawet bardzo głupich, czy skonfliktowanych) i oddanie obcym ludziom, którzy dzieci nie kochają i których dzieci nei kochają to nie jest dobre rozwiazanie. Chyba,że sie uznaje, ze priorytetem jest ukaranie rodziców i w tym celu można sie posłużyć dziećmi. Ale chyba nie o to chodzi.
            Uwazam, zę rodzice powinni sie porozumieć. Uwazam też jednak,że nie zawsze niechęć do jednego z rodziców jest tylko efektem manipulacji drugiego.
            • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 12:33
              A jednak takie wrogie konfliktowanie się rodziców bardzo negatywnie wpływa na dzieci i wtedy lepsza jest rodzina zastępcza, niż tacy rodzice (dopóki nie dojdą do porządku z sobą).

              Oczywiście, że nie zawsze. Ale ja o takiej sytuacji piszę.
              • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 13:13
                Nie, nie jest lepsza. W rodzinie zastępczej nikt dzieci nie kocha, nikt ich nie zna, wymagania sa nagle zupełnie inne niż w rodzinie, dzieci musza podporządkować sie kompletnie obcym ludziom. Rodzina zastępcza jest lepszym rozwiązaniem dla dzieci tylko wtedy, gdy konflikt miedzy rodzicami jest tak głęboki, zę żadnej ze stron na dziecku nie zalezy i dla obu jest tylko karta przetargową. Jeśli dla jednej strony dzieci sa ważne - to zdecydowanie lepiej dla dzieci zostać u kogoś, dla kogo jest kimś istotnym, a nie tam, gdzie jest tylko obiektem wychowania.
                Odebranie dzieci rodzicom nie wpływa zazwyczaj negatywnie na dziecko - to po prostu niszczy dzieci psychicznie, całkowicie odbiera poczucie bezpieczeństwa i jest to często nieodwracalne.
                • najma78 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 13:30
                  Dzieci sa pod opieka ojca i jego partnerki ze wzgledow finasowych jak i z wyboru - to napisala autorka. One sa czesciowo w rodzinie zastepczej bo ojciec jest biologiczny ale zastepcza matka. Dzieci wyrazaja sie zle o matce, szydza, zle sie odnosza itd. a to juz przekraczanie granic bo jakby nie bylo to ich matka - najblizsza krewna, maja 50% genow od niej i wychowywala je przez iles lat. Jesli nie chca sie spotykac nie musza, czuja sie zranione przez matke i maja prawo ale ojciec i partnerka powinni wplynac na dziewczyny aby umialy sie odpowiednio zachowac czyli na szyje sie rzucac nie musza skork nie czuja tego ale przestac mowic zle do innycj osob i odzywac sie kulturalnie. To sa podstawy. One sa za mlode, niedojrzale i dlatego musza byc madrze wychowywane. Pytanie czy sa?
                • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 13:33
                  To właśnie w Polsce kuleje- terapia rodzin po rozbiciu/rozwodzie/w kryzysie, którego powodem są relacje rodziców itd. Nie ma podstawowych standardów prawnych i w zakresie psychologii. Co więcej- samo prawo wzmacnia relacje zaburzone, np. odwetowe.
                  Tymczasem standardem powinno być, że oboje rodzice - bez względu na to, przy kim będą dzieci, mają obowiązek wspierać kontakty dzieci z drugim rodzicem. Odkładając na bok swoje relacje z tymże rodzicem. I powinni być z tego rozliczani. Bo prawem dziecka jest prawo bycia wychowywanym przez oboje rodziców.
                  W ekstremalnej sytuacji, jako że tacy rodzice zaburzają rozwój dzieci, powinni mieć te dzieci odebrane (jak u Samusionek i jej eks męża).

                  Tutaj oczywiście nie wiemy, czy dzieci nie maja kontaktu z matką ze względu na to, co ona w szczególe zrobiła, czy ze względu na to, że dziećmi manipuluje ojciec. Ja mówię o zasadach ogólnych.
                • nangaparbat3 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 14:55
                  Oj. Rodzina zastępcza to często nieco dalsza rodzina dziecka, kocha jak najbardziej. A z tą miłością rodzicow roznie bywa. Znam dzieci, które robia wrażenie mielonych na miazgę przez rodzicow. Nierzadko zresztą sami rodzice oddają dzieci dziadkom, żeby zacząć nowe, bez obciążeń życie. Znam i takie przypadki.
                  • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:06
                    Rodzina zastępcza to także częśto kompletnie obcy ludzie. Zazwyczaj, gdy trzeba odbieać dzieci rodzicom i "przekazywać" do rodziny zastępczej - nie jest to rodzina dziecka, szczególnie w sytuacji takiego konfliktu miedzy małżonkami. Wtedy konflikt przenosi sie na dalszą rodzinę, bo co to za matka, która odbiera synowi czy córce dzieci, bo kłóćą sie z byłym współmałżonkiem? Takie "rodziny zastepcze" to zazwyczaj fikcją - jak sobie wyobrazasz dzieci wychowywane przez matkę ojca, który chce te dzieci wychowywać, one chcą być z nim - ma siłą zatrzymać nastolatki, które chcą mieszkać z ojcem? Nie wpuszczać syna do domu?
                    To działa, gdy sa małe dzieci, zapici czy nieobecni rodzice - a i wtedy często sprowadza sie do brania pieniędzy bez zmiany rzeczywistej sytuacji.
                    • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:18
                      Niestety, nie ma innej metody, niż izolacja od takich rodziców, dopóki się nie naucza normalnego zachowania i nie zrozumieją swoich ról. Dzieci wplątywane w konflikty między rodzicami to piekło. Tacy pieklący się między sobą rodzice, izolujący dzieci od jednego z rodziców, absolutnie nie spełniają swej roli.
                      A rodzina zastępcza to normalna instytucja wychowawcza.
                      Siła nie- cała rodzina powinna być terapeutowana. Właśnie o tym piszę, że u nas tego kompletnie nie ma. A powinno być z klucza- gdy w rodzinie są nieletni.
                      • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:30
                        Nie rozumiesz - dziecko nie służy jako coś, co służy do nauczenia czegokolwiek rodziców.
                        I nie rozumiesz, co dzieje się z dziećmi, zabranymi przymusowo od rodziców do obcych ludzi. Tak, rodzina zastępczaq to normalna instytucja wychowawcza,. Nie rodzina.
                        Rodzina powinna być rzeczywiście pod opieką terapeuty, ale dzieci nie można traktowac jako monety przetargowej "Będziesz zachowywał sie przyzwoicie, albo zabierzemy dziecko". Bo niech szlag trafi rodziców. Dziecko jest ważne. A wybacz - nawet pieklący sie rodzice bywają (nie zawsze, oczywiście) lepszą rodziną niż brak rodziny.
                        Sprawiasz wrażenia, jakby w ogóle uczucia dzieci były tu nieistotne.
                        • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:40
                          Rozumiem, rozumiem smile To chodzi o dobro dziecka.
                          Nigdzie nie pisałam o przymusowości. Pisałam, że najpierw terapia.
                          Odebranie to ostateczność. Ale czasem konieczna . Bo dla psychiki najważniejszy jest spokój. I tu się różnimy.
                          A standardy prawne i opiekuńcze owszem, kształtują postawy rodzicielskie także.
                          • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:02
                            Mój wujek (z konieczności) wychowywał sie parę lat w czyms, co można by nazwać "rodziną zastępczą". Ci ludzie byli dla niego bardzo dobrzy. Ci ludzie go nie kochali i oddali, gdy juz zanikła konieczność mieszkania u nich. Potem został adoptowany przez moich dziadków.
                            Delikatnie mówiąc - kanał. To skutkuje zaburzeniami wiezi, niezaleznie, jak potoczy sie dalsze życie dziecka. I zaburzeń wiezi nie da sie , niestety, uleczyć .
                            Dla psychiki dziecka nie jest najwazniejszy spokój, tylko poczucie bezpieczeństwa i miłość.
                            • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:14
                              Ale to jest osobny problem. Patologicznych rodzin, także- zastępczych. Nie można jednak z góry zakładać, że dziecko trafi do takiej. Natomiast tu ma już piekło gotowe- piekło życia bez matki, nawet jak to jest "z wyboru" dziecka (śmiem wątpić). Ono jest już w sytuacji patologicznej.
                              • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:28
                                To nie była patologiczna rodzina, tylko bohaterscy ludzie, wychowujący z poświęceniem i troską zydowskie dziecko. Dla dziecka jednak - zero różnicy. I w tym problem.
                                Dziecko nie moze przywiazywać sie co parę lat do innych ludzi, nawet najlepszych. Problemy ma przyjaciel mojej córki, wychowywany przez pierwszych pięć lat życia przez kochającą babcię, a potm zabrany przez rodziców. Większosć takich dzieci - mimo, ze patologia tu zerowa - ma cholerne problemy w dalzym zyciu. Dziecko nie moze byc przekazywane z rąk do rąk, z wyjatkiem sytuacji ekstremalnych. Ta jeszcze ekstremalna nie jest.
                                • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:46
                                  Dzieci wychowane w patologicznych rodzinach naturalnych tez maja problemy. To nie argument, Verdano. Na te sprawę, oczywiście. To inny problem.
                                  • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:07
                                    Zalezy od patologii. Weż pod uwagę jedno - sa problemy, które w dalszym zyciu da sie rozwiązać terapią. Zaburzenia więzi sa nieuleczalne. A wiec nalezy ich unikać , jak ognia.
                                    W tejs prawie mamy do czynienia z nastolatkami, które podjęły decyzję zamieszkania z ojcem. Gdyby zamiszkały z matką i nie znosiły ojca - w ogóle sprawy by nie było (choć nie ukrywam, ze też powinna być).
                                    • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:03
                                      To, że mieszkają z ojcem to nie problem. Problemem jest top, jaki mają kontakt z matką. Ojciec nie powinien na to pozwalać. o to mi chodzi.
                                      • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:04
                                        Ale co ma zrobić? Nie da się nikogo zmusić do miłości.
                                        • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:06
                                          No niektóre z was to chyba ostro porypało. Ojciec ma zmuszać nastoletnie córki do kontaktów z matką, jeśli one ich nie chcą? Te dziewczyny mogą już o takich rzeczach decydować same. Nawet sąd bierze pod uwagę zdanie nastoletnich dzieci w kwestii, z kim chcą mieszkać.
                                          • dniuy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:21
                                            one chyba jeszcze młode i niewiele o życiu wiedzą, żeby takie kwiatki sadzićsmile
                                            trzeba ustawę wprowadzić, że dzieci mają obowiązek rodziców kochać bez względu na to co rodzice wyprawiają, a drugi rodzic ma dzieci zmuszać do kontaktów.
                                            właściwie, to od razu czador dzieciakom, po 18nastce też nie powinny mieć prawa do własnych uczuć i zdania.
                            • nangaparbat3 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:51
                              verdana napisała:
                              > Dla psychiki dziecka nie jest najwazniejszy spokój, tylko poczucie bezpieczeńst
                              > wa i miłość.
                              Problem w tym, że dzieci takich walczących z sobą rodzicow tracą poczucie bezpieczeństwa i trudno powiedzieć, czy czują, że są kochane. znam dzieci (nastoletnie) zyjące w niekończącym sie konflikcie lojalności i poczuciu winy, koncentrujace sie calkowicie na lagodzeniu konfliktu miedzy rodzicami, biorące na siebie odpowiedzialność za rodziców i winę za to, co się dzieje. Myślę, że po prpostu nie potrafisz nawet wyobrazić sobie, jak strasznie tacy rodzice manipulują
                              dziećmi, wmawiając im (i pewnie nawet w to wierząc), że wszystko co robią, to dla ich dobra.
                              • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:17
                                A Ty sobie potrafisz wyobrazić nastolatka, wbrew swojej chęci, przeniesionego do obcej rodziny i obcych obyczajów? Do ludzi, których nie zna, a którzy nagle mają nad nim władzę? Którzy wymagają czego innego niz w domu?
                                Nie sądzisz, ze to jest rodzaj zniewolenia nastoletniego dziecka - nakaz, aby nagle zamieszkał z dala od rodziców, w obcym domu i słuchał ludzi, którzy w ogóle go nie obchodza?
                                Te dziewczyny nie łagodza żadnych konfliktów. Mieszkają u ojca i nie chcą widzieć matki. I za to miałyby wyladować u obcych ludzi?
                                Są przypadki szczególne, gdy dziei nie sa kochane, są zaniedbywane, mają wszystkiego dosyć - i to inna sprawa. Tu jednak wszystko opiera sie na tym, że nastolatki mają pretensje do matki. Sądzisz, ze powinny byc odebrane ojcu, aby się nauczyć, ze mamusię trzeba kochać?
                                • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:48
                                  Jejku, kwestia proporcji. Co pierwsze, co drugie, co trzecie. Co przyczyną, co skutkiem. Itd.
                                  • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:57
                                    Jakie osobiste? Osobiste to by było, gdyby w swój romans pani nie wciągnęła w pewnym momencie całej rodziny. Zaufanie i miłość dzieci dostajemy na kredyt, ale jak widać nie jest to kredyt dożywotni - czasami można je stracić. Twoim zdaniem vilez dzieci mają obowiązek kochać rodziców bez względu na to, co im robią?

                                    • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:05
                                      Ale co ma mieć życie osobiste matki do miłości do dzieci? Przecież nic. To są dwie odrębne sprawy. To, że matka sobie układa na nowo życie nie oznacza, że nie kocha dzieci.
                                      • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:09
                                        Ale jej zachowanie wskazuje, że kocha dzieci tylko wtedy gdy ich potrzebuje.
                                        • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:11
                                          Ona nie potrzebuje dzieci, tylko pieniędzy, które musiałby płacić mąż, gdyby córki były z nią.
                                          • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:04
                                            Mniej więcej o to mi chodziło. Dzięki za doprecyzowanie wink
                                • nangaparbat3 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:34
                                  Nie, oczywiscie nie mam na mysli tego konkretnego przypadku, tych konkretnych dziewczynek. Natomiast znam osoby, które nie marzą o niczym innym jak tylko zeby wreszcie wynieść się z rodzinnego domu, chociaż na chwilę.
                                  • triss_merigold6 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:36
                                    To zdrowy objaw dojrzewania tj. chęć wyniesienia się z rodzinnego domu.
                                    • nangaparbat3 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:43
                                      Oczywiście, ale oprócz tego zdarza się, wcale nierzadko, że młodzi ludzie są poddawani okropnej przemocy psychicznej. O tym myślę.
    • agnieszka77_11 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 13:58
      Myślę, że relacja matka-córka jest nieco trudniejsza i bardziej wymagająca. Moim zdaniem nie wyrobiła sobie dobrych relacji z dziewczynkami, gdy były jeszcze małe i stąd ich dzisiejsze oddalenie. Ale to nie zależy chyba od płci. Dzieciom po prostu potrzebny jest czas poświęcany przez rodziców. Może tata dawał go więcej. Mimo to w dorosłym życiu widzę, że częściej szacunek do matki wykazują synowie niż córki. Wiele córek ma wieczne żale do matek o wszystko. Faceci szanują matki za sam fakt, że ich wychowała na ludzi.
      • bergamotka77 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 14:39
        no wlasnie agnieszka to mnie zastanowilo ze corki chyba jednak wymagaja od matek wiecej. Przyjaciel mojego meza w sytuacji rozwodu rodzicow z winy matki stanal po jej stronie, corka nie chciala matki znac i nigdy jej nie wybaczyla wiec cos jest na rzeczy. Jedna z tych dziewczyn ma juz 16 lat i dopoki matka miala partnera i kase byla ok, takie mam wrazenie. Odrzucily ja dopiero teraz gdy ja facet zostawil i z kasa bardziej krucho...Tata nie mirszka z partnerka
        • agnieszka77_11 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:04
          Myślę, że to działa w dwie strony. Matki wymagają więcej od córek, a później córki więcej od matek. Każdą sytuację określamy z punktu widzenia siebie. Ocenianie przez pryzmat faceta jest dla nas niejako abstrakcyjne. U mnie w rodzinie też to się sprawdza. Moja mama wymagała zawsze ode mnie więcej niż od mojego brata. Często krytykowała (i krytykuje do tej pory) różne zachowania, decyzje. Od mojego brata wymagała tego aby był grzeczny i się uczył, a ode mnie już często jakiejś określonej ścieżki działania. I także teraz relacje mojej mamy z bratem są bardziej poprawne niż ze mną. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale często. Wiadomo, że są różne matki i różne córki i dużo zależy od charakteru obydwu. Ale dziecko często ciągnie tam, gdzie ma większy spokój psychiczny.
    • jematkajakichmalo Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 14:54
      Moim zdaniem plec nie ma tu znaczenia.
      Nie dziwie sie jednak dziewczynkom skoro mamusia (w moich oczach dz...) funduje im takie "atrakcje". Mi wystarczylo przeczytanie poczatku Twojego watku i sie pogubilam kto jest kto z kim i czyim ojcem...
      Piszesz: "Tak latwo
      > sie zapomina co dobrego dala matka? "

      No... tylko ja sie pytam co im faktycznie dala?

      Ktos dodal, ze nie nalezy marnowac zycia tylko dla dzieci, jesli sie z mezem/partnerem nie uklada. To racja, ale mozna to rozegrac w inny sposob anizeli puszczenie sie z kochankiem i zrobienie sobie dziecka.
      Najbardziej to mi zal tej najmlodszej dziewczynki, bo ona poniekad musi zostac z matka i nie ma do kogo uciec sad Ta bedzie miala spaprane zycie, bo mamusia zapewne nie przestanie na swoich dotychczasowych wybrykach. Jak wyjedzie do innego miasta to dopiero bedzie miala pole do popisu uncertain

      A Tobie to sie dziwie, ze jeszcze jestes jej kolezanka. Moja przyjaciolka (wtedy) tez prawie rozwalila czyjas rodzine i od tego momentu przestala byc moja przyjaciolka, a nawet kolezanka.
      • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:37
        mamusia za
        > pewne nie przestanie na swoich dotychczasowych wybrykach. Jak wyjedzie do inneg
        > o miasta to dopiero bedzie miala pole do popisu uncertain
        >
        > A Tobie to sie dziwie, ze jeszcze jestes jej kolezanka. Moja przyjaciolka (wted
        > y) tez prawie rozwalila czyjas rodzine i od tego momentu przestala byc moja prz
        > yjaciolka, a nawet kolezanka.

        jematkojakichmało, jesteś cudowną egzemplifikacją powiedzenia, że kobieta jest najgorszym wrogiem innej kobiety.
        jesteś prorokiem i widzisz przyszłość, to, jak się bohaterka wątku będzie zachowywać za granicą? nie, po prostu łatwo przychodzi ci wylewać pomyje na inne kobiety. czujesz się dzięki temu lepsza?
        • jematkajakichmalo Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:12
          kkokos napisała:


          >
          > jematkojakichmało, jesteś cudowną egzemplifikacją powiedzenia, że kobieta jest
          > najgorszym wrogiem innej kobiety.


          Jakby to byl mezczyzna mialabym takie zdanie w tej kwestii. wWg Ciebie powinnam jeszcze biedulke po glowie poglaskac czy jak?? rozwalila swoja rodzine (nie wiemy, czy kochankowi tez nie), skrzywdzila swoje dzieci, a najbardziej to ktore teraz z nia zostalo.


          > jesteś prorokiem i widzisz przyszłość, to, jak się bohaterka wątku będzie zacho
          > wywać za granicą?

          Pewnosci nie mam, ale jak cale dotychczasowe zycie tak wygladalo to ciezko uwiezyc, ze diametralnie sie cos zmieni...(byc moze na jakis czas sie uspokoi). Tak trafilo, ze nie wierze w cudowne przemiany.

          nie, po prostu łatwo przychodzi ci wylewać pomyje na inne kob
          > iety. czujesz się dzięki temu lepsza?

          Lepsza? Nie jestem aniolem, ale w zagadnieniu rodzina/wiernosc chyba tak. Chyba trudno na jednym poziomie postawic 2 osoby: jedna ktora ma swoje zasady i wg nich zyje a druga ma w nosie wszystkich i wszystko dookola. Idzie doslownie po trupach do celu i nawet wlasne dzieci schodza na dalszy plan.
          • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:28
            jematkajakichmalo napisała:

            > Jakby to byl mezczyzna mialabym takie zdanie w tej kwestii. wWg Ciebie powinnam
            > jeszcze biedulke po glowie poglaskac czy jak?? rozwalila swoja rodzine (nie wi
            > emy, czy kochankowi tez nie)

            no właśnie pogłaskałaś po głowie faceta - biedny kochanek, któremu ta parszywa bohaterka wątku rozwaliła rodzinę! przecież on niewinny, to ona, ta harpia, zgwałciła go, gdy spał!

            skrzywdzila swoje dzieci, a najbardziej to ktore
            > teraz z nia zostalo.

            jasne, trzeba było wyskrobać, w końcu wszyscy łącznie z ojcem dziecka na to naciskali!

            > Lepsza? Nie jestem aniolem, ale w zagadnieniu rodzina/wiernosc chyba tak. Chyba
            > trudno na jednym poziomie postawic 2 osoby: jedna ktora ma swoje zasady i wg n
            > ich zyje a druga ma w nosie wszystkich i wszystko dookola. Idzie doslownie po t
            > rupach do celu i nawet wlasne dzieci schodza na dalszy plan.

            ja nie widzę, by ona szła po trupach, by miała w nosie wszystkich i wszystko dookoła. ale ten akapit wiele mówi o tobie. tak jakbyś przekonywała samą siebie, że twoje zasady są lepsze i że życie według nich daje ci satysfakcję... a jeśli nie daje, zawsze można sobie poprawić samopoczucie odsądzająć innych od czci i wiary.
            • jematkajakichmalo Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 20:01
              kkokos napisała:

              > jematkajakichmalo napisała:
              >

              > no właśnie pogłaskałaś po głowie faceta - biedny kochanek, któremu ta parszywa
              > bohaterka wątku rozwaliła rodzinę! przecież on niewinny, to ona, ta harpia, zgw
              > ałciła go, gdy spał!

              -Nie poglaskalam, oczywisicie on tez temu winien, ale raczej tez jej nie zmuszal?


              >
              >
              > jasne, trzeba było wyskrobać, w końcu wszyscy łącznie z ojcem dziecka na to nac
              > iskali!
              >
              Nie wyskrobac ale nie bzykac na boku, a jak juz ja swedzialo to metod na zabezpieczenie jest naprawde sporo. To nie sredniowiecze.


              >
              >
              > ale ten akapit wiele mówi o tobie. tak jakbyś przekonywała samą siebie,
              > że twoje zasady są lepsze i że życie według nich daje ci satysfakcję... a jeśli
              > nie daje, zawsze można sobie poprawić samopoczucie odsądzająć innych od czci i
              > wiary.

              Nie musze siebie przekonywac (ani nikogo innego), ze moje zasady sa lepsze od zdradzania meza i rujnowania zycia sobie (sobie w koncu tez zrujnowala) i calej rodziny...
              Naprawde istnieje wiele sposobow na rozegranie tej sytuacji skoro nie chciala z nim byc i im sie nie ukladalo.

              A ty tak jej bronisz jakby o ciebie chodzilo... a dlaczego choc na chwile nie postawisz sie w sytuacji tych dzieci (nie napisze meza, bo znow bedzie, ze faceta po glowie glaszcze tongue_out ). Dlaczego one maja ja bazwarunkowo kochac? Pomiajajc zawirowania i dramat jaki przeszly w domu to na pewno w szkole i wsrod przyjaciol latwego zycia nie maja, szczegolnie w wieku nastoletnim.
              • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:47
                > -Nie poglaskalam, oczywisicie on tez temu winien, ale raczej tez jej nie zmusza
                > l?

                spontanicznie napisałaś coś innego, spontanicznie uznałaś, że to ona rozwaliła rodzinę kochankowi (co zresztą nie jest prawdą, jak pisze bergamotka, bo żona przyjęła kochanka z powrotem). to, co teraz napiszesz na ten temat, nie ma już znaczenia - pokazałaś, że przykładasz podwójne standardy do, jak to ujmujesz, bzykającej na boku żony i bzykającego męża. jemu wolno, jej nie.

                > Nie wyskrobac ale nie bzykac na boku, a jak juz ja swedzialo to metod na zabezp
                > ieczenie jest naprawde sporo. To nie sredniowiecze.
                >

                ciekawe, że jak antykoncepcja zawodzi w małżeństwie, oznacza to jedynie, że zawodzi antykoncepcja i jest to wina antykoncepcji. jeśli zaś antykoncepcja zawodzi w innym układzie, to jest niepodważalna i ewidentna wina "bzykających się na boku" - tak jakby dla nich produkowano inne, lepsze, absolutnie_niezawodne kondomy, a ci idioci nie chcieli ich używać...

                > A ty tak jej bronisz jakby o ciebie chodzilo... a dlaczego choc na chwile nie p
                > ostawisz sie w sytuacji tych dzieci (nie napisze meza, bo znow bedzie, ze facet
                > a po glowie glaszcze tongue_out ). Dlaczego one maja ja bazwarunkowo kochac?

                bronię, bo nie podoba mi się, jak pełne hipokryzji forumowe sępy ją rozdziobują za całokształt, choć niekoniecznie za całokształt jej się należy.
                i nigdzie nie napisałam, że dzieci mają ją bezwarunkowo kochać. ale nam nie wolno jej bezwarunkowo potępiać, zwłąszcza za wyoblrzymione winy, których nie popełniła.
    • czar_bajry Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:07
      dzieci są skłonne wybaczyć prędzej ojcu niż matce romans i rozbicie małżeństwa a przynajmniej mnie się tak wydaje.
      Córki uważają iż matka to nie kobieta i nic oprócz zajmowania się domem i dziećmi jej nie można.
      • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:38
        czar_bajry napisała:

        > dzieci są skłonne wybaczyć prędzej ojcu niż matce romans i rozbicie małżeństwa
        > a przynajmniej mnie się tak wydaje.
        > Córki uważają iż matka to nie kobieta i nic oprócz zajmowania się domem i dzieć
        > mi jej nie można.

        święta racja!
    • 18lipcowa3 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:22
      Płeć nie ma zadnego znaczenia, ojciec po prostu bardzo zmanipulował dzieci.
      • bergamotka77 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:36
        ale co ojciec zmanipulowal w dwa lata duze dziewczyny a wczesniej kilkanascie lat ona byla z nimi wiecej i teraz jakby nigdy nie byla ich matka? Co prawda jej maz byl dobrym ojcem, zaradnym i odpowiedzialnym, rodzina byla dla niego wszystkim. Najgorsze ze jego tez mi bardzo szkoda...Wszyscy znajomi mowia ze ta historia go zniszczyla a mial kiedys tyle radosci zycia i poczucia humoru w sobie.

        Jematka
        a ty mi znajomych nie wybieraj - mam udawac ze jej nie znam gdy dzwoni? Jestem chrzestna jej jednego dziecka wiec i tak zerwac kontaktow nie moge. A poza tym nie oceniam tak latwo ludzi, znam jej matke i wiem co zrobila jej i jej rodzenstwu emocjonalnie.
        • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:44
          Nikt by nastolatek nie zmanipulował i nie zmusił do mieszkania z ojcem, gdyby matka była w porządku. To nie przedszkolaki. Najwidoczniej pani nieźle nawywijała, że córki od niej uciekły i traktują tak, jak traktują. Pani ewidentnie niestabilna psychicznie i lepiej, żeby córki trzymały się od niej z daleko. Sobie już zrypała życie, teraz chciałaby zrypać im? Jeden kochanek, drugi kochanek, teraz pora na trzeciego, czwartego... A pomiędzy kolejnymi kochankami córki mają robić za wsparcie psychicznie dla mamuśki, bo czuje się samotna i opuszczona?
          • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 15:53
            Otóż to własnie. Tez mi się tak wydaje. Dziewczyny, które ieszkały kilkanaście lat z matką mogą chcieć miedszkać z ojcem - to normalne. Wątpię jednak, czy gdyby matka była dla nich naprawde dobra, to znienawidziły by ją tylko dlatego, że ojciec coś mówi. Trudnow yrokować czy matka jest niestabilna psychicznie, ale sądzę, zę bardziej zajeta była romansami, niz dziećmi - i ze dziewczyny nie tyle mają za złe porzucenie męża, co porzucenie - psychiczne - ich samych.
            Zmanipulować mozna łato paroletnie dziecko, które ma słaby kontakt z drugim rodzicem. Nie nastolatki, które doskonale znają matkę czy ojca i mogą w każdej chwili sie z nim spotkać i porozmawiać bez obecnosci drugiego rodzica.
            • bergamotka77 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:12
              tak mysle verdana ze te relacje musialy byc niefajne tak do konca bo zadne dziecko nie odrzuca matki ot tak, nawet gdy obwinia ja o rozstanie rodzicow. Ja zawsze mialam wrazenie ze ona troche rywalizuje z corkami co jest najgorsza mozliwa postawa matki. One jako dzieci mialy lekka nadwage i jak mi sie wydaje niewiele z tym robila - bo one lubia jesc to im nie zabroni, tlumaczyla. A potem wspominala ze ja dietetyczka ochrzanila za diete dzieci. O mloda dba bardziej w sensie zdrowia i wygladu choc ostatnio przybiegla do mnie wieczorem z chorym dzieckiem bo nie miala nic na goraczke w domu (!) Ale ubiera ja ladnie, dba by sie rozwijala i uprawiala sport a starsze troche takie chodzily niezbyt zadbane jak na dziewczynki choc ona zawsze zrobiona i dobrze ubrana. Hmm i zawsze marzyla o synku, odkad pamietam, zazdroscila mi ze moi tak sa ze mna zwiazani i oddani.
              • nangaparbat3 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:10
                bergamotka77 napisała:

                >
                > . Hmm i zawsze marzyla
                > o synku, odkad pamietam, zazdroscila mi ze moi tak sa ze mna zwiazani i oddani.

                To masz odpowiedź.
                • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:21
                  Ja nikomu nie zabraniam zakochiwania się i szukania szczęścia w ramionach kolejnych facetów - a imię ich legion nawet może być. Ale najpierw trzeba zamknąć za sobą jeden rozdziała życia, a potem otwierać drugi. Mogła się pani najpierw rozwieść, rozwiązać sprawy majątkowe i kwestie opieki nad dziećmi, a potem rzucać się w ramiona kochanka. W końcu tego właśnie wymaga się na tym forum od facetów - najpierw się rozwiedź, a potem związuj z inną.
                  • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:43
                    To też nie podlega ocenie. Zwłaszcza ze strony dzieci. To jest nadal życie osobiste tej kobiety.
                    • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:10
                      Zakochanie nie podlega ocenie. Zmiana partnera - rozumowo nie podlega, uczuciowo czasem moze. Ale jesli jednak zakochanie wiąże sie z zaniedbywaniem dzieci - zdecydowanie podlega.
                      • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:05
                        A widzisz. Jeśli. Tutaj tego nie wiemy.
                        • verdana Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:36
                          Sądzę, ze wiemy. Nastoletnie dziewczyny wyprowadzające sie od matki do gorszych warunków , zostawiajace nei tylko matkę, ale i siostrę - to jest pewna wyraźna poszlaka, ze nie czuły sie w domu dobrze.
                          • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 07:20
                            Nie, Verdano. Równie prawdopodobna jest poszlaka, że dziewczynami ktoś manipuluje. Obok mnie rozgrywa się właśnie podobna historia -ojciec z teściową zmanipulowali córkę przeciw matce, bo matka się rozwiodła i żyje w nowym związku. Dziewczyna w wieku wczosnolicealnym, zgłupiała jak nie wiem co. Agresja wobec matki, wyzywanie jej, odmowa zamieszkania z nią, spotykania się. A matka ok kobieta, i miały całkiem dobrą relację. Bo mamusia "zgrzeszyła" (rodzina silnie katolicka). Teraz, pod wu latach młoda zaczęła jakby wykazywać objawy rozsądku- przyjechała na wakacje i okazało się, że u mamy jest ok. Ale jak pojechała do taty i babci, to się zaczęły akcje z jej strony.
            • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:45
              Może tak być, ze narozrabiała w relacji z córkami. Ale z klucza tego zakładać nie można. Na forum rozwodowym wiele jest przykładów manipulowania dziećmi przez którąś ze stron (bez względu na płeć)- odwetowego manipulowania, więc byłabym tu ostrożna. Ja bym najpierw zapytała, czy ojciec naprawdę dba o relacje dziewczyn z matką, czy aby nie wzmacnia ich wrogiej postawy wobec matki.
              • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:49
                Przeczytaj ten post forum.gazeta.pl/forum/w,567,147163799,147168557,Re_Lepiej_miec_corke_.html
                Wydaje mi się, że za urządzenie takiego piekła to dziewczyny mogły ją znienawidzić i bez ingerencji ojca. Babka jest skrajnie nieodpowiedzialna. Nie potrafiła zapewnić dzieciom poczucia bezpieczeństwa, zasadniczo zrobiła im piekło na ziemi.
                • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:57
                  Przeczytałam.Ale widzę to inaczej, niż Ty. Córkom nic do osobistego życia matki czy ojca. Nic a nic. To jest główna linia, której się zawsze trzeba trzymać. Jeśli oczywiście, spełniała swą rolę jako matka dobrze.
                  Może być rodzina i potrójnie patchworkowa, jeśli to wszystko rozegra się bez ujmy dla funkcji rodzicielskich, to będzie ok.
                • laquinta Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 20:27
                  sen.bon napisał(a):

                  Nie potrafiła
                  > zapewnić dzieciom poczucia bezpieczeństwa, zasadniczo zrobiła im piekło na zie
                  > mi.

                  Wniosek z tego taki, ze co druga matka urzadza swoim dzieciom pieklo na ziemi. Albo Ty nie nie wiesz co to pieklo.
                  • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 21:30
                    Uprzejmie informują, że rozwód to nie piekło na ziemi co nie zmienia faktu, że jest to raczej traumatyczne przeżycie. Natomiast to co owa pani uczyniła mogę swobodnie nazwać piekłem.
                    • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:07
                      Traumatyczne jest również życie dziecka w rodzinie "pełnej", w której rodzice się nie kochają.
                      • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:11
                        Zgadzam się. Nie zmienia to faktu, że ciąży z nowym kochankiem to nie najlepsze rozwiązanie kwestii braku miłości w małżeństwie. Można to było rozegrać o wiele rozsądniej. Mówiąc dosadnie: pani mogła kierować się mózgiem, a nie chcicą.
                        • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 07:22
                          Sam widzisz, że mówisz o małżeństwie, a nie o rodzicielstwie. Łączysz coś, co nie powinno być tu łączone.
                          Jak pani powinna to rozegrać, to też skomplikowana sprawa, życie nie jest pod sznurek. Nie ma to nadal jednak związku z relacją z córkami.
                          • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 12:30
                            No niestety nie. To Ty rozdzielasz coś, co jest połączone. Jeżeli kobieta bierze sobie kochanka i płodzi z nim dziecko, po czy owemu niemowlęciu poświęca o wiele więcej uwagi i okazuje więcej troski niż swoim córkom z poprzedniego związku to niestety ale one to odczuwają. Potem (na skutek romansu) pani kombinuje z alimentami. Krótka dygresja: facet za coś takiego zostałby tutaj zeżarty. Podsumowując obecny burdel w jej życiu to konsekwencje złego rozwiązania sprawy małżeństwa.
          • agnieszka77_11 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:15
            Córki często przestają mieć dobre relacje z matką, która jest zaprzeczeniem ich własnych zasad. Jeżeli matka chla na umór alkohol, a córki raczej są abstynentkami będą potępiać taką matkę. Jeżeli matka będzie się prowadzać ciągle z nowymi kochankami, a one same starają się być lojalne wobec swoich partnerów nie będą mieć do niej szacunku. Prędzej wybaczą ojcu tą zdradę, a nawet jak jej nie wybaczą to łatwiej będzie im z nią żyć. Gdy się dowiedzą, że mama poszła w tango to już tak fajnie nie jest. To wynika z pewnego wizerunku samych siebie jaki w sobie mamy. Facet jest dla nas innym bytem, natomiast nasza matka jest kobietą tak jak my.
            • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:48
              A mnie się wydaje, że to nie jest takie proste. Dzieci same z siebie się nie nakręcają na rodziców, z moich obserwacji wynika, że raczej są nakręcane. Dzieci biorą rodziców prosto i trzeba wyższej jazdy,m by im te prosta relację złamać. Moim zdaniem za takie złamanie najczęściej odpowiadają niestety dorośli.
    • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:45
      w ciągu niemal 10 lat po rozwodzie ta kobieta miała dwóch facetów - jednego będącego przyczyną rozwodu i drugiego, który jej dziecko wychowywał przez parę lat jak własne.
      to wystarczyło, by pisać o niej w formie "poszła w tango", "jeden kochanek, drugi, zapewne zaraz trzeci i czwarty", "szlaja się", insynuować "po wyjeździe to dopiero będzie miała możliwości".
      jeśli facet po rozwodzie w ciągu 10 lat ma dwie partrnerki, to piszecie, że moczy na prawo i lewo? ale jeśli mowa o kobiecie, uważacie ją za dziwkę.

      dlaczego jesteście tak wredne dla własnej płci?
      • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 16:51
        Zwróć uwagę, że owa kobieta rozwaliła córkom rodzinę i zrobiła im burdel z życia. Rozwodu i romansu nie rozegrała z rozsądkiem, troską i odpowiedzialnością za dzieci tylko zachowywała się jak owładnięta hormonami i motylkami. Więc jeżeli dla pani motorem napędowym jest popęd seksualny to niestety opinię ma, jaką ma.
        • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:02
          To jakiś horror! Najpierw wyprowadził się ojciec. Później wyprowadziła się matka, a wrócił ojciec. Potem matka wróciła z nowym dzieckiem, a wyprowadził się ojciec z córkami - nota bene ona zajęła dom należący do niej i eks męża, a eks mąż z córkami wynieśli się do mniejszego lokum. Pewnie teraz kombinuje, że po odzyskaniu córek miałaby alimenty i fundusze na utrzymanie siebie, domu i najmłodszego dziecka. Trzeba mieć wyjątkowy talent, żeby taki burdel sobie i innym z życia zrobić.
          • dniuy patologia 29.09.13, 20:05
            > Pewnie teraz kombinuje, że po od
            > zyskaniu córek miałaby alimenty i fundusze na utrzymanie siebie, domu i najmłod
            > szego dziecka.

            Dokładnie tak. Babsztyl się zorientował, że lepiej jej było jednak mieć córki przy sobie i nie płacić alimentów (a je przy okazji wykorzystać do opieki nad małą) i teraz dąży do przechwycenia córek. By to ex dawał jej kasę a nie ona jemu.


            > Najpierw wyprowadził się ojciec. Później wyprowadziła się mat
            > ka, a wrócił ojciec.

            a jak myślicie dlaczego matka zostawiła starsze córki i się wyprowadziła? ....bo młody kochanek czekał z otwartymi rękami. I jeszcze dziecko najmłodsze okłamywała że to tatuś.... I wtedy córki jej przeszkadzały, gdy kochanek był. Zapragnęła ich obecnośći (i kasy exmęża) gdy ją kochanek kopnął w d...

            Sory, ale ten babsztyl to wyjątkowa emocjonalna patologia. Jak można takie jazdy urządzać własnym dzieciom? Może mieć i stu kochanków, ale na litość, nie mieszać w to dzieciaków i nie zabawiać się nimi w taki sposób!


            Do tego bergamotka chyba też coś ma nie halo z głową, żeby o tym co ta baba sobie nagrabiła, pisać w kontekście "lepszy syn czy córka". A co ma piernik do wiatraka??
        • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:02
          Zwracam Ci uwagę, że każdy jest owładnięty popędem seksualnym. Ty też. To nie ma nic do rzeczy. Każdy ma prawo do realizacji życia osobistego, w tym i seksualnego, każdemu też mogą się przytrafić klęski w tej materii. Nikomu to oceniać. Nikomu.
          Ważna jest wypełniania prawidłowo lub nie rodzicielskość. Tylko to się tu liczy. A tu ja nie mam pewności, że ona nie wydalała, z postów mi to jednoznacznie nie wynika. Może tak było, a może nie. W każdym razie rola ojca w tej sytuacji jest dążyć do wzmocnienia kontaktów dziewczyn z matką.
          • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:07
            No ta pani, jak nam bardzo ostrożnie pisze autorka wątku, nie przejmowała się za bardzo swoimi córkami jako dziećmi - ani ich wyglądem, ani dietą, ani rozwojem. Dziewczyny to na pewno pamiętają i mają teraz porównanie z młodszą siostrą, o którą mamusia dba o wiele bardziej niż o nie - ubiera starannie, wozi na zajęcia dodatkowe, dba o jej dietę.
            • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:15
              To możliwe- nie znam innych wątków.
          • mruwa9 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:23
            ale czlowiek tym sie rozni od bezrozumnego wierzecia, zeby umiec zapanowac nad swoimi popedami, zwlaszcza w momencie, gdy ich realizacja moze skutkowac skrywdzeniem innych osob. W tym przypadku-dzieci.
            Jak dla mnie to ojciec nastolatek wypelnia swoja rodzicielska role, w przeciwienstwie do matki, ktorej tak uparcie bronisz.
            A rola ojca jest w tym momencie, gdy matka jest zupelnie niewydolna jako rodzic, przede wszystkim bronic dobra wlasnych dzieci i wzmacniac ich poczucie bezpieczenstwa.
            Matka najwyrazniej niewiele, poza uzalaniem sie, robila i robi, zeby nalezycie zatroszczyc sie o te kontakty. Zwlaszcza, e nie ma ani slowa o tym, ze to ojciec zniecheca corki czy utrudnia im kontkty z matka. To one same ich nie chca. maja prawo. I wyraznie maja powody.
            • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:26
              Nie bardzo rozumiem, co ma życie osobiste do roli rodzicielskiej. jedno to jedno, a drugie to drugie. O tym piszę.
              • mruwa9 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:44
                no oczywiscie przedkladanie kolejnych romansow z coraz to kolejnymi panami i porzucanie wlasnych dzieci, zeby nieskrepowanie oddawac sie nowej milosci absolutnie nie wplywa na samopoczucie dzieci i na role matki...
                • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:51
                  No dobra, poddaję się.
                  • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:59
                    Czy wyobrażacie sobie dwie nastolatki, które mają dobry kontakt z matką, kochają ją i czują się z nią bezpiecznie, ale dobrowolnie opuszczają ją i dom, w którym mieszkały od zawsze i wyprowadzają się z ojcem do mniejszego mieszkania? A te nastolatki tak właśnie zrobiły, bo chyba ojciec ich raczej nie uprowadził, nie przekupił, nie zaszantażował. Czyli wolały z ojcem w mniejszym mieszkaniu niż z matką w domu rodzinnym. Coś w ich relacjach z matką jest w takim razie nie w porządku.
                    • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:19
                      Czyli wolały z ojcem w mniejszym mieszkaniu niż
                      > z matką w domu rodzinnym. Coś w ich relacjach z matką jest w takim razie nie w
                      > porządku.

                      nie, zamiana polegała na tym, że one zostawały w tym samym domu, matka się wyprowadzała, ojciec się wprowadzał. dopiero po jakimś czasie, gdy matka wróciła, ojciec z dziećmi sie wyprowadził.

                      i oczywiście to oznacza, że matka jest puszczającą sie na prawo i lewo szmatą, przerzucającą dzieci jak bagaż na barki tego biednego, udręczonego ojca, który przecież - w przeciwieństwie do matki - nie ma najmniejszego obowiązku na co dzień zajmować sie własnymi córkami, prawda?

                      nikt tu nie twierdzi, że matka jest chodzącym ideałem. wdała się w bezsensowny romans, rozbiła swoją rodzinę (ciekawe, czy jej mężowi radzono - tak jak powszechnie radzi się na tym forum zdradzonym kobietom - zacisnąć zęby, przeczekać i "przebaczyć"), nie do końca sobie radzi jako matka (ciekawe, że matka ma obowiązek sobie radzić w swojej roli, a jeśli ojciec sobie nie radzi - cóż, faceci tak mają). ale odsądzanie jej od czci i wiary to raczej robienie sobie dobrze przez różne paniusie, które tylko tak mogą poczuć się lepsze od innych kobiet: wylewając pomyje na ich głowy w internecie.
                      • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:24
                        Czyli nie chciały mieszkać z matką w domu rodzinnym, tylko wyniosły się z ojcem. Dokładnie tak, jak napisałam.
                      • princess_yo_yo Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:42
                        niepotrzebnie sie tutaj wszyscy skupiaja na romansach.

                        nie zmienia to faktu ze nastolatkow sie juz nie da manipulowac tak jak kilkulatkow w zadna strone. wiec skoro corki wola mieszkac z ojcem to niech mieszkaja. skoro nie palaja wielka miloscia do matki to widocznie maja powody. jesli sa w bledzie to kiedys to zobacza ale dosc powszechne tutaj argumetowanie ze matce sie wiez z corkami nalezy to jakis absurd.
                        • dniuy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:53
                          dokładnie. Panie które sama zdradzały będą bronić pani, że miała prawo do zmiany życia. Panie z urazem do facetów będą usprawiedliwiać każdą podłość jeśli ją robi żona.
                          A problem jest taki, że kobieta jako matka sobie słono nagrabiła, córki jej mają dość i chcą świętego spokoju i mieszkania z ojcem, a kobieta nie jest w stanie tego uszanować, bo się obudziła, że jej wizerunek publiczny lepiej by wyglądał jakby córcie ją kochały.
                          • princess_yo_yo Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:01
                            komentarz o zdradzaniu I ukladaniu sobie zycia na prawde nie jest tutaj potrzebny.

                            rownie dobrze corki moga nie chciec z nia mieszkac z zupelnie innych powodow o ktorych watkodajka nie ma pojecia. zawsze rozbrajaja mnie takie opowiastki jak rodzic mial swietny kontakt z dzieckiem a potem z dnia na dzien tenze sie zmienil na fatalny I to zzazwyczaj z powodu jakiejs absurdalnej konspiracji (manipulacja drugiego rodzica, otoczenia, kolegow itd) bo przeciez dziecieca milosc I szacunek sie rodzicowi naleza jak psu buda.

                            to nie tak, co sie nawkladalo od wczesnego dziecinstwa odplaca z nawiazka pozniej, czasem duzo pozniej.
                • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 17:54
                  mruwa9 napisała:

                  > no oczywiscie przedkladanie kolejnych romansow z coraz to kolejnymi panami i po
                  > rzucanie wlasnych dzieci, zeby nieskrepowanie oddawac sie nowej milosci absolu
                  > tnie nie wplywa na samopoczucie dzieci i na role matki...

                  właśnie o tym pisałam - w ciągu prawie 10 lat aż 2 facetów, z czego jeden przez kilka długich lat oznacza dla ciebie "kolejne romanse z coraz to kolejnymi panami, nieskrępowane oddawanie się nowej miłości". naprawdę to tak wiele? rozumiem, że ty w życiu miałaś tylko jednego faceta, drugi związek oznaczałby, że jesteś szmatą/
                  • dniuy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 20:13
                    nieważna ilość facetów, ważna bezmyślność: zdrada i dziecko z romansu, rozbicie rodziny, wyprowadzka z najmłodszą by zamieszkać z kochankiem i zostawienie córek ojcu, okłamywanie najmłodszej co do tego kto jej ojcem, a gdy kochanek się zwinął i przestał sponsorować to zwalenie się z powrotem "starej" rodzinie na głowę -zmuszenie tym samym starszych dzieci do wyprowadzki (bo widać dzieci wiedziały co je czeka i nie chciały mieć bajzlu i kłótni w domu, wolały ciasnotę w wynajętym, byle nie z matką- każda normalna matka by to uszanowała a nie wprowadzała się tam z powrotem bo "jej" się należy.. widać ta normalna nie jest)
                    • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:20
                      dniuy napisała:

                      > nieważna ilość facetów,

                      naprawdę? to dlaczego tyle forumowych sępów używa nagle argumentu o kolejnych romansach i kolejnych facetach? skoro nieważna, to można pisać prawdę, a nie podniecać się jak baba w maglu i wyolbrzymiać tak, że do malinowskiej spod siódemki dojdzie już wersja o 13 chłopach w jedną noc?

                      zostawienie có
                      > rek ojcu

                      czyżby ojciec był rodzicem upośledzonym? odebrano mu prawa rodzicielskie? nie ma obowiązków wobec własnych córek? nie poradzi sobie z codzienną logistyką domową oraz pracą? (ciekawe, jakimż to cudem matki zwykle sobie radzą?)
                      a skoro nic z tych rzeczy, to dlaczego nagle fakt zamieszkania córek z ojcem traktuje się, jakby ta matka porzuciła je w lesie jak jasia i małgosię? na tym etapie życia wszystkich chyba tak było dla wszystkich lepiej...

                      a gdy kochanek si
                      > ę zwinął i przestał sponsorować

                      a to ciekawe, jednak piszesz jak prosta baba z magla. bergamotka pisała o tym, że facet - który przez trzy lata wychowywał córkę bohaterki wątku jak własną - odszedł m.in. po tym, jak zamknęła swój biznes. może to ona przedtem sponsorowała jego?
                      • dniuy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:31
                        wymyślaj dalej. jak już skończyć snuć(swoją) historię skrzywdzonej niewinnej leliji , wspaniałej matki córkom (która tylko niechcący zawsze chciała syna i z córkami rywalizowała oraz je zaniedbywała - doczytaj) , wspaniałej żony mężowi, wspaniałej partnerki kochankowi, wspaniałej przedsiębiorczej kobiety - to się obudź.

                        ps. musisz naprawdę nienawidzić facetów, że takim jadem zioniesz w kierunku męża tej pani i gloryfikujesz kobiety tam, gdzie ewidentnie na całej linii nawaliła kobieta swoim własnym bezmyślnym i okrutnym zachowaniem wobec swoich dzieci.
                        dzieci głupie nie są. i wbrew oczekiwaniom niektórych osób, nie można dorastających córek uwiązać na smyczy i kazać chodzić tak, jak głupi rodzic akurat ma fanaberię.
                        • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:42
                          dniuy napisała:

                          > wymyślaj dalej. jak już skończyć snuć(swoją) historię skrzywdzonej niewinnej l
                          > eliji , wspaniałej matki córkom

                          niczego takiego nie pisałam. albo nie czytasz uważnie, albo zachowujesz się jak przedszkolak, który w swym dziecięcym rozumku naprawdę nie ma innych argumentów i w zazdrości krzyczy "idź sobie to tego twojego wspaniałaego stefanka, skoro go tak kochasz!".

                          > ps. musisz naprawdę nienawidzić facetów, że takim jadem zioniesz w kierunku mę
                          > ża tej pani i gloryfikujesz kobiety tam, gdzie ewidentnie na całej linii nawali
                          > ła kobieta swoim własnym bezmyślnym i okrutnym zachowaniem wobec swoich dzieci.

                          no proszę, czego to kobieta się nie dowie na forum, gdy próbuje przeciwstawić się zbiorowemu wylewaniu pomyj na inna kobietę. jeśli nie przyłącza się do zbiorowego dziobania, do hien rozrywających inną kobietę na strzępy, to z pewnością nienawidzi mężczyzn. BO TYLKO NIENAWIŚĆ DO MĘZCZYZN POWODUJE, ŻE JAKAŚ KOBIETA NIE PRZYŁĄCZA SIĘ DO PALENIA CZAROWNICY NA STOSIE.
                          no wybacz, nie pozostaje mi nic innego, jak uznać cię za kretynkę.

                          nie wiem, gdzie widzisz w moich wypowiedziach jad wobec męża tej pani. że się nie użalam nad biedakiem, co zamieszkał z córkami i musiał ogarnąć to, co codziennie ogarnia tysiące kobiet samodzielnie wychowujących dzieci? czy że potępiam fakt, iż postawił jako warunek powrotu żony do domu, że dokona ona aborcji (tak, potępiam - uważam, że zmuszanie kobiety zarówno do urodzenia, jak i do usunięcia ciąży, zarówno przez ojca dziecka, jak i przez inne osoby, zarówno prośbą, groźbą, jak i emocjonalnym szantażem, który miał miejsce w tym przypadku, jest godne potępienia)? gdzie w tym jad? być może nie wiesz, co to jest jad - na tym forum znajdziesz go dużo, poczytaj wypowiedzi innych.

                          gdzie ewidentnie na całej linii nawali
                          > ła kobieta swoim własnym bezmyślnym i okrutnym zachowaniem wobec swoich dzieci.

                          widzisz, dla ciebie jest to ewidentne, dla mnie nie. ja tam widzę parę punktów, przy których nie ona nawaliła - choć oczywiście od jej bezmyślności cała historia się zaczęła, ona narozrabiała i ona za to płaci. tam są jednak odcienie szarości, a nie sama czerń - ty jednak za bardzo jesteś zajęta ujadaniem wraz ze stadem, by to zauważyć.
                          • krecik Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 00:36
                            > ja tam widzę parę punktów, przy których nie ona nawaliła

                            A jakie to punkty?

                            > choć oczywiście od jej bezmyślności cała histo ria się zaczęła, ona narozrabiała i ona za to
                            >płaci.

                            No wlasnie. I o to wlasnie w watku chodzi.

                            Ag
                            • kkokos Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 07:39
                              krecik napisała:

                              > > ja tam widzę parę punktów, przy których nie ona nawaliła
                              >
                              > A jakie to punkty?

                              a choćby odważna decyzja o urodzeniu dziecka, kiedy wszyscy ją przekonywali do aborcji. jakoś forumowe nawiedzone obrończynie życia tego nie zauważyły - gdyby usunęła tę ciążę, byłby kolejny powód do spalenia kobiety na stosie i na forum furczałoby od potępienia, ale skoro coś nie pasuje do obrazka, to się pomija milczeniem.
                              uważam szantaż męża "albo usuwasz, albo nie będziemy próbować ratować małżeństwa" za absolutnie skandaliczny. i nie ma co tłumaczyć pana szokiem po zdradzie żony - to klasyczne pokazanie swojej władzy nad kobietą, żeby nie miała wątpliwości, kto tu rządzi.

                              > No wlasnie. I o to wlasnie w watku chodzi.

                              nie, w wątku najwyraźniej chodzo o ukamieniowanie tej kobiety za rzeczy według forum niewybaczalne, jak "porzucenie dzieci", objawiające się tym, że nastoletnie córki zamieszkały z ojcem.
                              • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 08:30
                                To schodzi jeszcze niżej, Kokosie, zamieszkanie dziewczyn z ojcem jest interpretowane jako kara dla matki, za to, że ośmieliła się odejść od męża. To jest ten punkt.
                                • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 12:32
                                  To nie jest kara to konsekwencje wcześniejszej głupoty. Coś jak piekąca skóra po włożeniu ręki do ogniska.
                                  • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:12
                                    Nie.
                                    • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 22:29
                                      Chyba kpisz tongue_out
      • nangaparbat3 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:04
        Też mnie to zdumiało, ktoś napisal, ze zmienia facetow "jak rękawiczki".
        • mruwa9 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:17
          Wg bergamotki jest kilka lat po rozwodzie, oprocz eksmeza miala w miedzyczasie dwoch facetow. Samo w sobie nie musi byc problemem, ale tu najwyrazniej bylo dla samych dzieci, skoro wybraly DOBROWOLNIE zamieszkanie z ojcem i rownie DOBROWOLNIE nie zycza sobie kontaktow z matka.
          • vilez Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:40
            To nie powinien być powód. To nie jest normalne. Albo powody są inne, albo ktoś dziewczyny podburza.
            • mruwa9 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 18:54
              dziewczyny sa nastolatkami. Mieszkaja z tata, ktory zaspokaja ich potrzeby, jakie maja, jako osoby nieletnie (potrzeby mieszkaniowe, zywieniowe, bezpieczenstwa, stabilizacji, bliskosci itd). I nagle zjawia sie matka, ktora dziewczyny olala cienkim sikiem ladnych pare lat temu, domagajac sie kontaktow i dobrych relacji, ktore wczesniej sama, osobiscie, uczynila niedobrymi.
              Czyje dobro ma miec pierwszenstwo w tym ukladzie: dobro matki, ktora chce kontaktow z wczesniej olewanymi dziecmi (bo dopoki miala chlopa w domu, problemu nie bylo, chlop sie wymeldowal, to mama nagle przypomniala sobie o starszych corkach), i jej urazona duma, czy dobro nastoletnich dzieci, ktore chca po prostu swietego spokoju i nie chca juz zadnych nowych rewolucji u boku niezrownowazonej emocjonalnie matki oraz jakiegos jej potencjalnego kolejnego partnera?
              • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:36
                matki, ktora chce konta
                > ktow z wczesniej olewanymi dziecmi (bo dopoki miala chlopa w domu, problemu nie
                > bylo, chlop sie wymeldowal, to mama nagle przypomniala sobie o starszych corka
                > ch),

                widzisz, to co chcesz widzieć - wszystko interpretujesz tak, by tę kobietę maksymalnie potępić.

                nie ma słowa o tym, że dopóki był chłop w domu, matka olewała starsze dzieci. chyba że uważasz, iż sam fakt mieszkania nastoletnich (nastoletnich - nie niemowląt karmionych piersią) córek z ojcem oznacza, że matka dzieci olewa. ale to by oznaczało, że twoim zdaniem obowiązki matki i ojca wobec nastoletnich dzieci są zupełnie inne - matka ma obowiązek trzymać dzieci przy sobie choćby pod mostem, a jeśli pozwala im mieszkać z ojcem w domu, to nie jest matką.
                • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:40
                  Mnie interesuje, co też pani nawywijała dodatkowo, że ją ludzie na ulicy wytykają palcami. Przecież nie za to, że się z mężem rozwiodła i dziecko miała z kochankiem.
                  • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:54
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    > Mnie interesuje, co też pani nawywijała dodatkowo, że ją ludzie na ulicy wytyka
                    > ją palcami. Przecież nie za to, że się z mężem rozwiodła i dziecko miała z koch
                    > ankiem.

                    chyba żartujesz? czytałaś tę dyskusję? "zmienia facetów jak rękawiczki", "matka, co ma dupie swoje dzieci", "po trupach idzie do celu" - myślisz, że kumoszki w realu zachowują się inaczej niż kumoszki na forum?
                    jeśli to małe miasto, to wystarczy, że dzieci mieszkają z ojcem, a już kobieta jest skreślona i należy na jej widok spluwać (pamiętasz wiadra pomyj wylewające się na supernianię, gdy gdzieś powiedziała, że jej nastoletni synowie mieszkają z ojcem?) no i jeszcze ten, co z nią przez parę lat mieszkał i jej córkę wychowywał jak swoją, to - usiądź, bo ze zgrozy upadniesz - MŁODSZY OD NIEJ był...
                    • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 20:01
                      Kumoszki w realu, podobnie jak na forum, szybko się nudzą jednym tematem. Widocznie styl życia wzmiankowanej pani nieustannie dostarcza im tematu do plotek.
                  • bergamotka77 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:15
                    nic nie nawywijala ale w malej spolecznosci to wystarczy - tu wszyscy sie znaja i ja i jej eksmeza i kochanka ktory notabene wrocil do zony ktora przyjela go z otwartymi ramionami wink Ja tez znam ich wszystkich - z mezem sie lubilismy, kochanka kojarze z widzenia, tylko jego zony nie znam. Ona uwaza ze jak odbiera corke to ludzie dziwnie patrza ale takie sensacje wiadomo tylko w showbiznesie a tu sasiadka z ulicy X ma takie przejscia, ludzie sie tym ekscytuja. Poza tym dziewczyna fajna, otwarta, pomocna, ma duzo uroku, chce pracowac nad soba, poszla na terapie, stara sie wyprostowac zycie. No i ten jej partner tez fajny bardzo byl - widzialam go ze 3 razy, ale zrobil super wrazenie wiec potrafi tez wybierac dobrze, no ale tym razem on nie chcial. Taka karma, jak mowia moze przez to ze kogos unieszczesliwila sama nie moze znalezc szczescia? Ja sugeruje jej tym razem partnera obcokrajowca bo Polacy to konserwatywny narod i nie wybaczaja takich rzeczy. Macie duzo racji w tym co piszecie.
              • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:39
                nastoletnich dzieci, ktore chca po prostu sw
                > ietego spokoju i nie chca juz zadnych nowych rewolucji u boku niezrownowazonej
                > emocjonalnie matki oraz jakiegos jej potencjalnego kolejnego partnera?

                tak, to jest bardzo możliwe - że dziewczyny chcą po prostu świętego spokoju. to nie usprawiedliwia faktu szydzenia z matki, wyśmiewania jej, obrażania itd.

                nie oznacza również, że kobieta zasługuje na takie wiadro pomyj, jakie się na nią w tym wątku wylało.
                • princess_yo_yo Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:50
                  ja to bym sie chciala dowiedziec jak wyglada to wysmiewanie, obrazanie I szydzenie - tak z boku.

                  wtedy mozna byloby cos na temat tej sytuacji powiedziec. zeznania 'ofiary' I to z drugiej reki nie bardzo mnie przekonuja, zwlaszcza w przypadku jesli jest to 'odrzucony' rodzic.
          • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 19:11
            mruwa9 napisała:

            > Wg bergamotki jest kilka lat po rozwodzie, oprocz eksmeza miala w miedzyczasie
            > dwoch facetow. Samo w sobie nie musi byc problemem, ale tu najwyrazniej bylo d
            > la samych dzieci, skoro wybraly DOBROWOLNIE zamieszkanie z ojcem i rownie DOBRO
            > WOLNIE nie zycza sobie kontaktow z matka.

            według bergamotki romans, przez który rozleciało się małżeństwo miał miejsce niemal dekadę temu - tak pisze w pierwszym poście. w dalszm ciągu jest to dwóch facetów w ciągu niemal dziesięciu lat. nie dwóch lat, a "niemal dekady".
            piszer również, że nie wie, czy dziewczyny nie są przez ojca podburzane. psycholog podobno - bo to już naprawdę jest z trzeciej ręki - dopuszcza możliwośc "inspiracji nienawiścią ojca".
            skąd więc twoje absolutne przekonanie o dobrowolności nieżyczenia sobie kontaktów z matką?
            • mruwa9 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 20:50
              A skad twoje absolutne przekonanie, ze to biedna matka jest ofiara w tej calej historii?
              Uwazam, ze liczy sie przede wszystkim dobro dzieci i ich prawo do stabilizacji oraz normalnego zycia.
              Matka, ktora sama z soba nie potrafi dojsc do porzadku, pakujac sie raz po raz w dziwne zwiazki, wczesniej rozwaliwszy swoja rodzine, nie jest w stanie dzieciom tej stabilizacji zapewnic. A najwyraziej chodzi jej o jej wlasna, egoistyczna , urazona dume, a nie o dobro corek.
              Pije piwo, ktore sama nawarzyla. Jaka akcja, taka reakcja.
              • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:00




                mruwa9 napisała:

                > A skad twoje absolutne przekonanie, ze to biedna matka jest ofiara w tej calej
                > historii?

                ależ niczego takiego nie napisałam. uważam jednak, że stopień potępienia oraz klasyczne argumenty rodem z magla o porzuceniu dzieci i zmienianiu facetów jak rękawiczki są po prostu niewspółmierne do win rzeczywistych. stado kumoszek potrzebowało kogoś do rozdziobania na niedzielne popołudnie, to rozdziobały.

                > Matka, ktora sama z soba nie potrafi dojsc do porzadku, pakujac sie raz po raz
                > w dziwne zwiazki, wczesniej rozwaliwszy swoja rodzine, nie jest w stanie dzieci
                > om tej stabilizacji zapewnic.

                tak, odnoszę wrażenie, że dokładnie tak jest, jak napisałaś w tym zdaniu.

                A najwyraziej chodzi jej o jej wlasna, egoistyczn
                > a , urazona dume, a nie o dobro corek.

                zupełnie nie widzę tu egostycznej urażonej dumy, zwłaszcza "najwyraźniej".

                > Pije piwo, ktore sama nawarzyla. Jaka akcja, taka reakcja.

                sorry, ale g.wno prawda. reakcja taka, jakby te dzieci potopiła.
                • mruwa9 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:14
                  pisalam kilkadziesiat postow wyzej: jesli matka chce poprawic swoje relacje z dziecmi, powinna zaczac od zrobienia porzadku z sama soba. Psycholog, psychiatra.
                  I poczytaj, co bergamotka pisala o bohaterce watku: rozwalila zycie swoim dzieciom, rozwalila zycie swojemu eksmezowi, ktory byl i jest dobrym ojcem, ktory rowniez ciezko zniosl sytuacje, jaka byla zona mu zgotowaa,ze zdrada, rozwodem, opuszczeniem starszych corek.
                  I co, maja oni teraz wszyscy ze szczescia skakac i wspanialomyslnie witac matke marnotrawna, ktora nagle przypomniala sobie o swoich macierzynskich powinnosciach wobec starszego potomstwa?
                  Nie kazdy ma zapedy na bycie Chrystusem i pokorne nadstawianie drugiego policzka. Eksmaz i nastoatki maja podstawy oraz prawo, zeby miec zal i uraze do matki, za to, co im zrobila.
                  • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:29
                    o
                    > puszczeniem starszych corek.

                    nie wiemy, czy były opuszczone. fakt zamieszkania z ojcem nie oznacza opuszczenia. chyba że wokół są same forumowe baby z magla i codziennie dziobią "biedactwa, matka was opuściła". bergamotka nie pisała, że od chwili zamieszkania córek z ojcem matka zerwała z nimi wszelkie kontakty, prawda?

                    > pisalam kilkadziesiat postow wyzej: jesli matka chce poprawic swoje relacje z d
                    > ziecmi, powinna zaczac od zrobienia porzadku z sama soba. Psycholog, psychiatra
                    > .

                    ależ oczywiście, że musi najpierw dojść do ładu sama ze sobą i uporządkować swoje życie. co zapewne długo jeszcze będzie bardzo trudne. wkurza mnie tylko, że stado hien wiesza na niej psy traktując wszystko, co ta kobieta zrobiła, jak przestępstwo, choć co złego, na litość boską, było w związku z facetem, który jak swoją wychowywał jej córkę? wkurza mnie banda hipokrytek, która po prostu jedzie po kobiecie po całości tylko po to, by poczuć się lepiej.
                    • triss_merigold6 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:39
                      Bo ona przynajmniej podjęła ryzyko wyjścia z niesatysfakcjonującego małżeństwa i zawalczenia o siebie. Przypuszczam, że 90% ematuś nie byłoby na to stać bo co ludzie powiedzą. Miała potwornego pecha, że jej nie wyszło
                      • dniuy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 22:48
                        Bo może jest osobą niestabilną i nieodpowiedzialną. To co ma jej wyjść? Jedyne co jej wyjdzie to jakaś kolejna głupota. Nie ma na kim się powiesić emocjonalnie więc wymyśliła sobie, że zawiśnie teraz na emocjach córek, bo to one jej są potrzebne. Tylko, że one już nie mają ochoty na to.
                        Niejedna kobieta z małżeństwa wyszła i "miała odwagę o siebie zawalczyć". Ale wiele z nich tym samym stabilizuje życie dzieci a nie rozpieprza traktując jak pionki w swojej zabawie.
                      • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:02
                        riss_merigold6 napisała:

                        > Bo ona przynajmniej podjęła ryzyko wyjścia z niesatysfakcjonującego małżeństwa
                        > i zawalczenia o siebie. Przypuszczam, że 90% ematuś nie byłoby na to stać bo [i
                        > ]co ludzie powiedzą[/i]. Miała potwornego pecha, że jej nie wyszło

                        miała cholernego pecha - albo zwyczajnie głupia była - że wdałą się w romans z dupkiem, ewidentnym dupkiem. miałą ogromną odwagę urodzić dziecko, które zostało przez ojca odrzucone już na starcie; urodzić w sytuacji, gdy absolutnie wszyscy namawiali ją do aborcji. forum się zachwyca, ze tatuś takich szlachetny dla swoich dzieci i je tak dzielnie wychowuje - a tatuś się zachował klasycznie jak samiec dbający o włąsne geny: gdy jego kobieta byla w ciąży z innym, namawiał ją do aborcji, więcej, postawił taki warunek, jeśli mieliby znów być razem (tak przynajmniej pisze bergamotka).
                        miała pecha, że drugi facet, choć przez parę lat im wychodziło, ostatecznie odszedł. mało który wychowywałby cudze dziecko jak swoje. z drugiej strony można się domyślać, że zaangażowanie kobiety w ciągłą walkę z poprzednimi facetami mogło go zmęczyć.
                        nie jest ławo żyć w społeczności, w której kochanek wraca na łono żony i dla spoleczności sprawy nie bylo, a kobieta, wychowująca jego dziecko, jest nawet po latach wytykana palcami. nie jest łatwo procesować się jednocześnie z dwoma facetami, wychowywać małe dziecko i prowadzić biznes. nie jest też łatwo żyć w małej społeczności i po czterdziestce wyglądać młodziej niż wszystkie koleżanki ze szkoły - to też może być kamyczek przyczyniający się do niechęci wobec niej.

                        jak się też okazuje, sam fakt zamieszkania nastoletnich dzieci z ojcem czyni z kobiety sukę. i to oczywiste, że jedynym powodem, dla którego cierpi, gdy nastoletnie córki nie chcą z nią rozmawiać, jest pazerność na pieniądze, które ojciec musiałby jej płacić, jeśliby dziewczyny mieszkały z nią. jasne, bo taka suka to tylko o pieniądzach myśli i uczuć nie ma. ale ten ostatni argument najwięcej mówi o osobie, która go wysunęła.
                        • triss_merigold6 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:04
                          Przyznam, że nie czytałam całości.
                          Powinna zmienić środowisko.
                        • mruwa9 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:24
                          nie dramatyzuj.
                          Nie chodzi o to, czy jest suka, czy nie.
                          IMHO jest po prostu niezrownwazona emocjonalnie, ma problemy z sama soba i w te problemy wciaga dzieci. Trudno dac dzieciom stabilne warunki do dorastania, gdy sie sama jest tak labilna i niedojrzala.
                          • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:46
                            mruwa9 napisała:

                            > IMHO jest po prostu niezrownwazona emocjonalnie, ma problemy z sama soba i w t
                            > e problemy wciaga dzieci. Trudno dac dzieciom stabilne warunki do dorastania, g
                            > dy sie sama jest tak labilna i niedojrzala.

                            a czy ja gdziekolwiek napisałam, że tak nie jest?

                            > Nie chodzi o to, czy jest suka, czy nie.

                            owszem, też chodzi. obserwuję ten wątek od początku i w wielu wypowiedziach chodzi właśnie i dokładnie o to - i dlatego z uporem naprawdę godnym znacznie lepszej sprawy powtarzam, że nie jest.
                        • dniuy Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:27
                          Kokos dalej opowiada jakąś swoją historię tongue_out
                        • bergamotka77 Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 00:23
                          Zgadzam sie z ponizsza wypowiedzia kkokos w 100 proc. W naszym spoleczenstwie nie ma szans kobieta, ktora wyszla z malzenstwa z wlasnej woli, mimo ze maz nie pil i nie bil. Choc jak widac trafila na faceta ktoremu to nie przeszkadzalo - w sensie jej przeszlosc. Gdyby uporzadkowala sprawy finansowe i rodzinne moze mogliby zyc razem? Chlopak sie pewnie przestraszyl, zmeczyl albo rodzice go namowili do rozstania bo wiadomo, zwlaszcza polskie matki nie sa zachwycone gdy ukochany jedynak wiaze sie z kobieta starsza o prawie dekade z trojgiem dzieci z dwoch roznych ojcow. Ale podziwiam jej sile bo ja chyba bym usunela dziecko z takiego zwiazku - ona zostala sama z mala, nikt z rodziny jej nie wspiera, poza psychoterapeutka i kilkoma kolezankami nie ma nikogo, matka i rodzenstwo sie odsuneli, wstydza sie bo "co ludzie powiedza?". Nie ma wsparcia w dawnym kochanku, maz prawie po dekadzie nadal wyzywa ja od dziwek itp. a jej najmlodsza corke od bekartow i podkresla w pozwach jej rozwiazlosc (!) Nawet sedzia powiedziala ze kieruje sie wylacznie popedem seksualnym - szok! A wiem ze tak nie jest - zagubiona mala dziewczynka w srodku w niej siedzi. Corki jej zawsze traktowalam z sympatia ale mam teraz duze obiekcje do ich zachowania te teksty kiedy wyniesie sie z domu bo chca z tatusiem w nim zamieszkac i o szykowaniu kasy na alimenty sa ponizajace. Kurcze moje zycie choc tez mialam przejscia z rodzina meza, wydaje mi sie banalnie proste i nieskomplikowane wink Swoja droga jak zwykle zycie jest bardziej zawile niz scenariusz filmowy.

                          > miała cholernego pecha - albo zwyczajnie głupia była - że wdałą się w romans z
                          > dupkiem, ewidentnym dupkiem. miałą ogromną odwagę urodzić dziecko, które został
                          > o przez ojca odrzucone już na starcie; urodzić w sytuacji, gdy absolutnie wszys
                          > cy namawiali ją do aborcji. forum się zachwyca, ze tatuś takich szlachetny dla
                          > swoich dzieci i je tak dzielnie wychowuje - a tatuś się zachował klasycznie jak
                          > samiec dbający o włąsne geny: gdy jego kobieta byla w ciąży z innym, namawiał
                          > ją do aborcji, więcej, postawił taki warunek, jeśli mieliby znów być razem.
                          > miała pecha, że drugi facet, choć przez parę lat im wychodziło, ostatecznie ods
                          > zedł. mało który wychowywałby cudze dziecko jak swoje.
                          • dniuy Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 00:39
                            bergamotka77 napisała:

                            > W naszym spoleczenstwie n
                            > ie ma szans kobieta, ktora wyszla z malzenstwa z wlasnej woli, mimo ze maz nie
                            > pil i nie bil.


                            Ale bzdurzysz, znam takich na pęczki. Na strasznie zabitej dechami wsi musicie obie mieszkać, albo z takich środowisk się wywodzicie, że nie umiecie inaczej myśleć i przekładacie to na swoje lęki.
                            • kkokos Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 07:21
                              dniuy napisała:

                              > Ale bzdurzysz, znam takich na pęczki. Na strasznie zabitej dechami wsi musici
                              > e obie mieszkać, albo z takich środowisk się wywodzicie, że nie umiecie inaczej
                              > myśleć i przekładacie to na swoje lęki.

                              a umiesz ty coś napisać nie obrażając innych? tylko malutcy ludzie plują taką pogardą na innych, wiesz?

                              twoje doświadczenia są takie, że "na pęczki", doświadczenia autorki wątku są inne. to oczywiście jest powód, by jej przykopać udowadniajac, że jesteśs lepsza. lepsza, ale żmija.
                          • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 12:23
                            A wiem ze tak nie jest - zag
                            > ubiona mala dziewczynka w srodku w niej siedzi.
                            W środku dorosłej kobiety powinna być dorosła kobieta, a nie rozkapryszona i egoistyczna dziewczynka. Dobrze, że chociaż na psychoterapię chodzi.
                      • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:08
                        Ona nie miała pecha. Ona była i jest bezdennie głupia i chytra. A jak już dzieci w podstawówce wiedzą chytry dwa razy traci.
                        • kkokos Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:44
                          sen.bon napisał(a):

                          > Ona nie miała pecha. Ona była i jest bezdennie głupia i chytra. A jak już dziec
                          > i w podstawówce wiedzą chytry dwa razy traci.

                          rozumiem, że ją znasz i doskonale wiesz, jakie były motywy jej postępowania na każdym etapie.

                          mam jednak nieodparte wrażenie, że ktoś, kto na podstawie wątłych przesłanek zarzuca innym chytrość i pazerność, sam taki właśnie jest. bo nie mieści mu się w głowie, że ktoś może mieć inne motywy.
                          • sen.bon Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 23:48
                            Bazuję na tym co przekazała wątkotwórczyni.
                        • jematkajakichmalo Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 09:36
                          Mysle, ze z kokos nie ma co dyskutowac. Ona sama nie reprezentuje soba nic lepszego skoro pochwala takie zachowania typu zdrada i rozwalanie rodziny. Naprawde nie rozumiem jak mozna zaciekle bronic kogos kto zrobil cos takiego (naprawde pomijam sytuacje miedzy nia a mezem czy kochankiem, bo oni sa dorosli i teoretycznie wiedza co robia, chodzi mi tu o dzieci).

                          Podam tylko taki przyklad z rodziny: bylo sobie malzenstwo A B. Pani A poszla w tany i trwalo to 3 lata (przynajmniej dziecka z tego nie bylo). Pan B dowiedzial sie po tak dlugim czasie o romansie i zazadal rozwodu. O dziwo Pani A wziela bez problemu wszystko na siebie.
                          Ale co najlepsze. W malzenstwie A B sa dwie dorastajace corki. Nawet sedzia byl wielce zdziwiony, ze dzieci zostaja u Pani, bo u nich to z automatu jest przyznawane, ze w takiej sytuacji dzieci zostaja po stronie, ktora nie zawinila! Czyli nawet dla sadow cos takiego jest oczywiste, a w tym watku to pani rozpacza, ze wyrodne dzieci nie chca z nia zostac??

                          Kokos ja cie blagam skoncz te dyskusje, bo to zenujace, ze jej bronisz. Dla mnie ZDRADA to najgorsze co moze byc. A ta pani zdradzila. Nie tylko meza, ale przede wszystkim dzieci, a najbardziej to chyba to najmlodsze.
                          • triss_merigold6 Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 09:53
                            Udajesz czy naprawdę nie wiesz?
                            Wina/brak winy nie mają wpływu na to z kim zostają dzieci. Fakt przyprawiania rogów małżonkowi nie oznacza, że z automatu dzieci zostają z tatusiem.
                            • jematkajakichmalo Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:23
                              Oczywiscie to z kim zostana dzieci zalezy od wielu czynnikow, ale te dzieci musza jeszcze CHCIEC, a one nie chca. Moim zdaniem ta kobieta nigdy nie miala dobrego kontaktu z dziecmi i stad teraz ta niechec.
                              • vilez Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 13:53
                                Może nie chcą własnie dlatego, ze ktoś je nakręcił w myśl: "matka to zdzira".
                          • kkokos Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 21:21
                            > Kokos ja cie blagam skoncz te dyskusje, bo to zenujace, ze jej bronisz.

                            to twój problem, że czujesz sie zażenowana. wygaś mnie albo siądź sobie w kącie z workiem na głowie i poczekaj, aż ci zażenowanie przejdzie. co mnie to obchodzi?

                            skoro jesteś za głupia, by zauważyć, że NIGDZIE nie broniłam jej zdrady, to zgadzam się z tobą, że nie mamy o czym ze sobą rozmawiać.
                            • jematkajakichmalo Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 22:35
                              Khe??? Sama juz nie wiesz co piszesz? To przepraszam kogo bronisz?
                            • jematkajakichmalo Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 10:01
                              Cos mi sie jeszcze przypomnialo...
                              Bardzo przypominasz jedna forumowiczke (dosc prosta moznaby powiedziec) ktora jak juz nie ma nic do powiedzenia, bo brakuje jej argumentow zaczyna rzucac teksty: zmien lekarza, albo dawke lekow, idz sie leczyc na glowe big_grin a teraz doszedl ten o worku na glowie...co mnie to obchodzi!"...
                              ehhhhh....
    • x.i Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 21:33
      podobno córka to najlepsza inwestycja na starość - syn się zajmie swoim życiem a córka przecież nie powinna..
      • triss_merigold6 Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 21:34
        Dość obrzydliwe podejście.
        • x.i Re: Lepiej miec corke? 29.09.13, 21:36
          ale niestety mocno popularne.. tu jest jeszcze lepszy przykład, że nawet syn to nie jest stracona sprawa:
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,106149239,,Opieka_nad_tesciowa_na_starosc.html?v=2
    • asia_i_p Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 09:25
      Nastolatki w ogóle z natury nie są wyrozumiałe. Są wymagające, sądzą ostro i nie trzeba sobie szukać kochanka, żeby tego doświadczyć. Myślę, że więcej wybaczają młodsze dzieci albo dorosłe. Więc twoja znajoma jeszcze się pewnie wybaczenia córek doczeka.

      I wiem, że dla matki to musi być ogromnie trudne, ale chyba dobrze jest w takiej sytuacji nie nakręcać dodatkowo emocji, nie występować z pozycji ofiary córek, tylko za brak szacunku objechać podobnie, jak objechałaby będąc z nimi w dobrych stosunkach (dalej jest matką i dalej je wychowuje, jakby nie patrzeć).

      I tak sobie jeszcze myślę, że to dziecko, które wybacza wszystko, jest w zasadzie od matki dalej niż te dziewczyny od twojej znajomej, bo już jej nie traktuje jak matki, już nic się dla siebie nie spodziewa i nie oczekuje, tylko tak kocha trochę, jak zmarłego albo jak obiekt nieszczęśliwej miłości. To już prędzej u twojej znajomej jest szansa na powrót normalnych stosunków.

      A dobijających plotek współczuję. Myślałam, że tak już nie bywa, ale koleżanka siostry opowiadała, jak w wieku 18 lat wybrała się do ginekologa na pierwszą wizytę, a po paru godzinach była już u jej matki sąsiadka pytająca, kiedy ona za mąż wychodzi. Bo jak ginekolog, to ciąża, a jak ciąża, to ślub. Miasteczko 10 tysięcy. Finanse - tu już inna sprawa, jeśli córki są u ojca to matka płaci alimenty, w drugą stronę nikt by nie odpuścił przecież.

      Czasem się wszystko skrupi na człowieku w jednym momencie. Tylko że nawet wtedy rozwiązanie jest z przodu, a nie z tyłu, a koleżanka chyba chciałaby powrotu do przeszłości albo wymazania przeszłości. Nie da się "iść dalej" na tych warunkach, najpierw trzeba zaakceptować to, co się ma.
      • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 09:47
        > I tak sobie jeszcze myślę, że to dziecko, które wybacza wszystko, jest w zasadz
        > ie od matki dalej niż te dziewczyny od twojej znajomej, bo już jej nie traktuje
        > jak matki, już nic się dla siebie nie spodziewa i nie oczekuje, tylko tak koch
        > a trochę, jak zmarłego albo jak obiekt nieszczęśliwej miłości. To już prędzej u
        > twojej znajomej jest szansa na powrót normalnych stosunków.

        Jest jeszcze opcja, że dziecko rozumie, że to są sprawy: 1. dorosłych, 2. osobiste. I z tego tytułu zachowuje się normalnie, a nie z powodu nadmiaru czy braku uczuć.
        • asia_i_p Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 10:55
          Chodziło mi o dziecko z postu startowego, cytuję: "ze niekiedy dziecko wybacza matce najgorsze rzeczy - gdy pije, bije, cpa i stoi pod latarnia".

          Co do tego rozumienia, że to są osobiste sprawy dorosłych, tutaj jestem dosyć sceptyczna, może dlatego, że kiedy tato żenił się po raz drugi, tak bez zastanowienia zaakceptowałam, że to jego wybór i jego sprawy. A potem nosząc na rękach moją kolkującą przyrodnią siostrę albo rumieniąc się przed znajomymi przy odgłosach awantury z dołu musiałam dochodzić do wniosku, że ta deklaracja, że to jego wybór, którego on tylko ponosi konsekwencje, była trochę na wyrost.

          Wybór był jego, miał do niego prawo, ale dzieci jak najbardziej ponoszą konsekwencje wyborów rodziców, więc nie zawsze są w stanie odnosić się do nich z dorosłym dystansem. Ja ponosiłam krótko, bo byłam już po maturze, na wylocie, moja 10 lat młodsza siostra ponosiła te konsekwencje znacznie dłużej. A najboleśniej ponosi je moje najmłodsze rodzeństwo, dzieci z tego właśnie drugiego małżeństwa.

          W niektórych przypadkach nie da się oddzielić dorosłych spraw osobistych od życia rodziny i dzieci są w sytuacji osoby, która nie decydowała, a ponosi pełne konsekwencje cudzych wyborów. To jest bolesne i trudne do wybaczenia.
          • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 12:35
            Asia, ale równie dobrze mogłabyś ponosić konsekwencje w naturalnej rodziny, w której byłyby kłótnie itd. Nie o taki poziom konsekwencji mi chodzi, bo takie konsekwencje to ponosimy wszystkiego, w czym jesteśmy (pogody, spóźnienia tramwajów itd). I co?
            To SĄ sprawy dorosłych (z kim są w związku, a z kim nie). Jakiekolwiek by nie podjęli decyzje, konsekwencje dla świata jakieś będą. Ale to nie oznacza z klucza prawa dziecka do wtrącania się, oceniania samej decyzji itd. Można oceniać wykonanie, ale nie - samą decyzję.
            • asia_i_p Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 13:43
              Oczywiście, żebym mogła. I tak samo to, co dzieje się z tą rodziną, to byłaby moja sprawa.

              Związek rodziców z dzieckiem jest tak bliski, że wszelkie ich decyzje - zawodowe, mieszkaniowe - bardzo silnie na dziecko wpływają. I tak, przeprowadziłam się bliżej miejsca pracy, do większego mieszkania, zresztą poprzednie musiałam zwolnić - ale nie oczekiwałam, że moja 2,5-latka będzie tym szczerze zachwycona i kiedy pierwszej nocy płakała, że chce do domu, było mi jej żal. Ponieważ ona absolutnie miała prawo oceniać sytuację ze swojego punktu widzenia, jej emocje nie były nie na miejscu, niewłaściwe - po prostu były. Rzucamy dziećmi po świecie jak chcemy, więc chociaż bierzmy na klatę ich reakcje.


              >I co?

              I czujemy emocje. I rozumowo możemy uznawać prawo rodzica do układania sobie życia, ale nie kupować gadki, że to nie twoja sprawa - bo to jest nasza sprawa. Im jesteśmy młodsi, im bardziej uzależnieni od rodzica, tym bardziej jest to nasza sprawa. Ponieważ związek rodzica znaczy, że nie tylko w jego życiu, ale i w życiu dziecka pojawia się nowa osoba. Mieszka w tym samym miejscu. Albo to dziecko zmienia miejsce zamieszkania.

              Chyba łatwiej to przełknąć, kiedy rodzic powie "Rozumiem, że komplikuję ci życie, ale nie mogę czekać z nowymi związkami, aż dorośniesz, bo będzie za późno" niż kiedy mówi "To moja sprawa i ciebie nie dotyczy". Im bardziej dajemy dziecku prawo do oceny, do negatywnych uczuć, tym większa szansa na zrozumienie z jego strony. Ale też rozumiem, że im bardziej są nasze decyzje kontrowersyjne z obiektywnego punktu widzenia, im mniej jesteśmy ich pewni, tym trudniej przyjąć krytykę dziecka i pogodzić się z jego żalem i złością.
              • bergamotka77 Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:04
                Nikt nie wie wzsystkiego ale znam fakty. Ona chciala zakonczyc to malzenstwo sensownie lae on nie chcial i jak widac zrobil i robi wszsytko by ja niszczyc, byc moze do konca zycia. Nie splacil jej uczciwie, nie moga tez sprzedac domu bo nie ma chetnego wiec kwestie finansowe nie sa uregulowane i musi tam mieszkac a nie chce. Co ciekawe ten dom podarowala im matka dziewczyny, ona mu podarowala polowe. Glupote zrobila moim zdaniem. On rozmawia z nia tylko przed prawnika. Nie mowie ze spoleczenstwo jest takie hermetyczne i ograniczone, ale jej matka jest, to dewotka koscielna i taka jest i takimi kategoriami operuje. Sama lubi plotkowac a tu klops - taki przypadek w jej wlasnej rodzinie. W dodatku musi oddwac najmlodsza corke matce gdy pracuje na druga zmiane i mala u niej zasypia w ubraniu a ona takie spiace dziecko musi zaniesc do auta i zawiezc do domu bo matka nie chce do niej zaprowadzic choc mieszka tuz obok. Taka historia.
                • asia_i_p Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:38
                  Ma ciężko i to budzi współczucie. Ale dalej będę twierdziła, że jakkolwiek chamstwo córek trzeba by było ukrócić (i powinna to sama zrobić, zupełnie spokojnie), o tyle nie ma co robić z młodych i pogubionych dziewczyn wiedźm, które dręczą biedną matkę, bo mają patriarchalne przekonania. One mają dokładnie takie samo prawo do zagubionej dziewczynki w środku jak ich matka, a z racji wieku i burzy hormonalnej nawet większe.

                  I jeżeli chce je odzyskać, to niech z nimi pogada, zamiast przyjmować bez słowa wyzwiska, a potem chodzić po znajomych i użalać się nad swoim losem. Jest w tym rodzaj biernej agresji - no chyba, że to deprecha, wtedy rozumiem, że może nie mieć siły walczyć. Na szczęście, jak mówisz, chodzi na terapię, więc może się dopracuje czegoś konstruktywnego.
                  • hellulah Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:46
                    Racja.
              • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:33
                Twoja sprawa, ale nie w sensie udziału w decyzji i oceny, czy ktoś podjął dobrą decyzję (kryteria tej decyzji). To jego decyzja, a Tobie pozostaje ją przyjąć.

                Emocje to zupełnie inna sprawa. Zawsze są emocje- w każdym przypadku. do emocji mamy prawo, ale nic z tego konkretnie dla decyzji nie wynika.
                Nie, nie bierzemy na klatę. dziewczyny postępują chamsko, skandalicznie. W świetle tego, co napisała bergamotka mam rację- są podburzane przez niepogodzonego z decyzja eksżony ojca dziewczyn.

                Rodzic nie powinien się tu tłumaczyć z czegokolwiek i komukolwiek (porozmawiać o tym wszystkim to można ewentualnie, jak już dorosną i cokolwiek zaczną rozumieć z takich spraw). Może wykazać zrozumienie dla pewnych reakcji. Pewnych, nie- wszystkich. Te reakcje dziewczyn są absolutnie nie na miejscu i nie powinno być na nie zgody. Niczyjej.

                ten ojciec nie powinien zajmować sie dziewczynami, skoro generuje takie reakcje córek.
                • asia_i_p Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:47
                  Z tym, że matka na chamskie odzywki godzić się nie powinna, to się zgadzam i to pisałam od razu. Natomiast wymuszać na nich kontaktu nie powinna. Że je napędza ojciec, to już nie jest takie pewne i trzeba by było mieć na to jakieś dowody, nim by się chciało w tej sprawie podejmować decyzje oparte na tym przekonaniu.

                  I nie zgadzam się, że rodzic nie powinien się z niczego tłumaczyć. Po pierwsze nie nazywałabym tego "tłumaczeniem się", bo nie robi niczego złego. Po drugie, skoro świat jest tak skonstruowany, że to, co robią rodzice, przewraca świat dzieci do góry nogami, a one nie mają nic do powiedzenia, oraz do jakiegoś tam wieku z tego przewróconego świata odejść nie mogą, to należy im się dostosowane do ich poziomu wyjaśnienie, co się dzieje. Tak, jak przed bolesnym zabiegiem tłumaczysz dziecku, co się będzie działo, tak, jak według mnie w normalnej rodzinie tłumaczy się przyczyny przeprowadzki, która rozwala dziecku życie towarzyskie, przyczyny rezygnacji z wakacji, o których dziecko marzyło - nie dlatego, że rodzic nie zasługuje na autonomię, tylko dlatego, że każdy członek rodziny zasługuje na szacunek i informację.
                  • hellulah Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:49
                    Podoba mi się, co piszesz.

                    Tak właśnie traktują dzieci ludzie, którzy potrafią w dziecku, istocie od siebie zależnej i słabszej, zobaczyć także istotę integralną i osobną
                  • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:09
                    Tłumaczyć dziecku na jego poziomie. Czyli bez tłumaczenia SIĘ. Mówi się, dziecku że podjęte zostaną takie a takie decyzje, bo (rodzice się nie dogadują, ich drogi się rozeszły itp). Koniec "tłumaczenia". Emocje w sensie łez. smutku, rozbicia- owszem, przytulic, powiedzieć, że się rozumie, że to normalne (takie reakcje). I przedstawić plan działania, czyli jak to wszystko będzie teraz wyglądać (tak a siak).
                    Tak postępują dojrzali ludzie względem ludzi w krytycznych zakrętach rodzinnych. Jak widać, tego chyba trzeba uczyć (dlatego uważam, że z klucza przy rozwodach osób z nieletnimi dziećmi powinna być przydzielona pomoc psychologa i/lub asystent społeczny, a w skrajnych przypadkach przeginek- kurator. Tu nie radzi sobie cała rodzina, co napisałam na początku. Postawa ojca- mocno nie ok (opierając się na tym, co napisała Bergamotka).
                    • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:10
                      tfu...
                      > Tak postępują dojrzali ludzie względem DZIECI w krytycznych zakrętach rodzinnych
                    • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:15
                      vilez napisała:

                      > Tłumaczyć dziecku na jego poziomie. Czyli bez tłumaczenia SIĘ. Mówi się, dzieck
                      > u że podjęte zostaną takie a takie decyzje, bo (rodzice się nie dogadują, ich d
                      > rogi się rozeszły itp). Koniec "tłumaczenia".

                      Proponujesz oszukiwanie dzieci? Przecież w tym wypadku to byłoby kłamstwo. To pani się rozeszły nogi, to znaczy drogi z resztą rodziny. Nie widzę powodu, że ojciec brał na siebie winę.
                      • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:19
                        Jakie kłamstwo? Fakty to kłamstwo? A co - mają tłumaczyć, że mamusia z tatusiem się w łóżku nie dogadują, albo że maja taki a taki konflikt (tu: tatuś ogląda porno, mamusia jest samotna, co tam jeszcze z pierdylionowego piętra)? Takie rzeczy mówi się dzieciom? Czy jakie?
                        • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:22
                          Od niedogadywania się w małżeńskim łóżku do łóżka kochanka jest daleka droga. Przynajmniej dla mnie, może dla ciebie nie. Pani poszła na skróty, to niech weźmie winę na siebie. Jak jej było źle z panem mężem, to się trza była rozwieść a potem lądować w wyrze z innym.
                          • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:44
                            Informowanie o winie wciąga dzieci w konflikt lojalnościowy. To niedopuszczalne. (Już nie mówiąc o tym. że z ta winą to mogą wyjść mocno piętrowe konstrukcje).
                            • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:48
                              No faktycznie - mogło być w tym łóżku z kochankiem piętrowo. Ja tam w pozycje seksualne nie wnikałam. big_grin
                  • kkokos Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 21:30
                    asia_i_p napisała:

                    Że je napędz
                    > a ojciec, to już nie jest takie pewne i trzeba by było mieć na to jakieś dowody
                    > , nim by się chciało w tej sprawie podejmować decyzje oparte na tym przekonaniu
                    > .

                    jak pisze bergamotka, "maz prawie po dekadzie nadal wyzywa ja od dziwek itp. a jej najmlodsza corke od bekartow". wystarczy, by robil to przy starszych córkach...
    • hellulah Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 11:07
      Ja wychodzę z założenia, że nawet ty wszystkiego o tych ludziach nie wiesz. Po wierzchu widzisz to i to, ale nie masz pojęcia, jak jest pod tym przysłowiowym dywanem, pod który zmiata się brudy... Nie masz pojęcia, jakie były relacje między tymi ludźmi i co się działo.

      A poza tym uważam, że o ile rodzice, powołujący dzieci na świat, mają - moim zdaniem obowiązek - jeśli nie "kochania" to choć okazywania zainteresowania i czułości dzieciom, to już dziecko niczego nie _musi_.
      • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 12:38
        Nie musi traktować matki grzecznie? A to nowość (jak dla mnie).
        • hellulah Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:43
          Spoko, widocznie po prostu funkcjonujemy w innych paradygmatach. Jak dla mnie nikt w stosunku do nikogo nic nie musi, ponad to, co regulują zasady ogólnej uprzejmości. O przepraszam, jedyne wspomniani wyżej rodzice, skoro powołują na świat niesamodzielne, zależne w pełni dziecko - coś jednak muszą. Poza tym - tyle masz w relacji, ile sobie wypracujesz. Nic z automatu. I uprzedzę, nie chodzi mi o jakąś wymianę stricte barterową. Chodzi o inwestowanie w relację i nasz szacunek, przyjaźń, miłość do tej drugiej osoby.

          Dziecko ma jak najbardziej prawo wyrażać także i negatywne emocje. Urodzenie czy nawet wychowywanie dziecka nie daje nikomu mandatu na bycie całowanym po rękach. Dziecko to nie jest niczyja własność ani przedłużenie naszego "ja". Oczywiście, z biegiem lat wypadałoby się nauczyć kanalizowania negatywnych emocji oraz poprawnego funkcjonowania w obrębie ustalonych społecznie ram komunikacyjnych, więc jeśli zdarzają się u tych dziewczyn zachowania chamskie - nie pochwalam.

          Nie oceniam takich czy innych decyzji tej konkretnej matki jako złych czy dobrych. Ale sorry, te decyzje miały wpływ na jej dzieci. I nie można odmawiać tym dzieciom odczuwania tego wpływu. Dobrze napisała asia - nawet przeprowadzka wpływa na dziecko. Więc rodzica w tym głowa, aby z dzieckiem w odpowiednim czasie odpowiednio przepracować tę "przeprowadzkę". Bo to rodzic jest w tym układzie tym dorosłym, prawda?
          • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:02
            Widzę różnicę między zdrowym wyrażaniem emocji a tym, co prezentują w tym zakresie owe córki.
            • hellulah Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:08
              Pytanie brzmi - co ta matka zrobiła, aby córki potrafiły "zdrowo wyrażać emocje"?

              • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:11
                Co zrobili OBOJE.
    • adellante12 Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 11:16
      Kilkunastoletnie panny smieja sie z matki, traktuja bez szacunku, obrazaja choc to ona je wychowywala.

      No nie bez powodu nie bez powodu....Ciekaw jestem ile dzieciaków i rówiesników miało z nich szyderę przez długie lata dzieki takiej rodzicielce (na termin "matka " trzeba zasłuzyć)
      Przecież ta kobieta to jakiś niezrównowazony psychicznie i emocjonalnie osobnik..
      • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 12:37
        I uważasz takie postępowanie pannic za ok??? Nawet jak matka jest niezrównoważona, to to uprawnia do takiego traktowania ją ? Żartujesz.
        • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 12:37
          Traktowania jej.
        • adellante12 Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 13:39
          Nie nie żartuję. Zbierasz co posiejesz.. To się nazywa odbrazowianie pomnika Matki Polki Przenajswiętszej..
          • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:25
            A co tu takiego matka posiała?
            • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:30
              Ta pani to chodząca katastrofa: jako matka do niczego, jako żona porażka, jako kochanka do dooopy, jako biznes women też porażka. Chyba powinna się utopić.
              • bergamotka77 Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:34
                przystanek

                no udowodnilas tym samym ze nikt tak nie dokopie jak kobieta kobiecie. Solidarnosc jajnikow? Nie ma czegos takiego. Zazdroszcze moim synom - ich plec sie trzyma razem, usprawiedliwia swoje wybryki i raczej nie beda narazeni na takie osady ze strony innych facetow nawet jesli im sie noga powinie zawodowo czy prywatnie.
                • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 14:41
                  Jasne, jasne... Mam się użalić nad panią, tylko dlatego, że obydwie mamy jajniki? Mimo, że jej postępowanie mnie brzydzi? Jedyne, co powinna teraz zrobić, to usunąć się z życia eks męża i starszych córek. Dla dorastających dzieci nie ma niczego gorszego niż chwiejna emocjonalnie matka, która szuka w nich oparcia. Jak sobie ktoś pościele, tak się wyśpi. Może pani ścieliła zbyt wiele łóżek na raz. tongue_out
                  • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:00
                    Czyli jednak o te łózka chodzi, a nie o jej wydolność wychowawczą. A jak te łóżka z tą wydolnością korelują?
                    • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:04
                      Korelują w ten sposób, że zarówno łóżkowo, jak i wychowawczo pani jest na minusie. Dla mnie nie zasługuje na współczucie, ale raczej na solidnego kopa w 4 litery, żeby się ogarnęła i przestała robić z siebie ofiarę. Na jej samorealizacji i dążeniu do szczęścia już zbyt wiele osób ucierpiało. Ale, jak widać zawsze znajdą się życzliwe psiapsiółki, które będą wieszać psy na mężu i dzieciach, bo nie przyjęli pani, po tym, jak jej się noga powinęła - no powiedzmy, że noga.
                      • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:16
                        Ale nadal nie wiadomo, jak korelują. Serio pytam.
                    • adellante12 Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 22:05
                      Skorelowały jak widac na przykładzie córek które olały taka korelację i solidarność jajników. Postawiły na normalność a nie bujanie rozchwianego emocjonalnie rozumku mamusi..
                      • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 22:32
                        Widać mamy jednak różne standardy normalności.
                        • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 22:34
                          Chyba raczej moralności. big_grin
                          • vilez Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 22:40
                            Chyba jednak nie.
              • laquinta Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 10:08
                przystanek_tramwajowy napisał:

                > Ta pani to chodząca katastrofa:

                Niestety Ty tez.
                • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 10:22
                  Z czego wnioskujesz? Nie zdradziłam męża, nie rzucił mnie kochanek, nikt nie wyzywa mnie od dziwek a mojego dziecka od bękartów, nie brakuje mi na czynsz, nikt mnie nie wytyka palcami na ulicy. Ja zapracowałam na swoje życie, pani na swoje. Mojego nie nazwałabym katastrofą. Pani swoje zapewne tak, jeśli myśli nad rzuceniem się z mostu.
                  • vilez Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 10:29
                    My tu naprawdę nie rozmawiamy o Twoim prowadzeniu się. Rozmawiamy o relacjach rodziców z dziećmi po rozwodzie. O prawie do bycia wychowywanym przez oboje rodziców. Tego nie rozumiesz. Fiksujesz się na życiu osobistym tej Pani.
                    • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 10:30
                      A jedno z drugim ma wiele wspólnego. Gdyby się pani nie puściła, nie byłoby całego problemu.
                      • vilez Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 13:48
                        I tu jest ten mentalny czop. Trzeba umieć oddzielać te sprawy. Inaczej będzie musiało wejść prawo. Najwyższy już czas by weszło, skoro niektóre osoby nie potrafią odgraniczyć swych ról rodzicielskich od życia osobistego w materii związków.
                        Wczoraj ktoś tu linkował projekt takich zmian w prawie rodzinnym.
                      • noname2002 Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 14:22
                        A nienienienie, gdyby się pani puszczała po cichutku, nawet z wieloma panami i lepiej zabezpieczała, to wszystko byłoby super. Albo gdyby była panem.
                        • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 14:35
                          Przykład tej pani wskazuję, że nawet jak się puszczamy, to trzeba to robić z głową. Choć pozornie głowa wcale nie jest do tego potrzebna big_grin. Po pierwsze zabezpieczać się, a po drugie wybrać faceta odpowiedzialnego, który gdy zabezpieczenie zawiedzie, nie zwieje jak ostatni gnojek. To taka rada dla znudzonych mężatek.
                  • laquinta Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 10:32
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    > Z czego wnioskujesz?

                    No chocby z tego postu.
                    Nawet nie wiesz jaka jestes mentalna katastrofa. Pani Dulska jak nic.
                  • bergamotka77 Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 13:28
                    I to jest straszne przystanek ze o tym mysli. Pewnie nie planowala tego, tak sie zycie ulozylo. Gdyby ja facet nie rzucil wszyscy by zapomnieli i wybaczyli ale czesto samotna kobieta po przejsciach w Polsce jest traktowana jak katastrofa. Dostala juz za swoje, zrozumiala bledy. Do konca zycia ma za nie placic i nie byc szanowana?
                    • przystanek_tramwajowy Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 13:34
                      No, ona ma na koncie recydywę. Może wszystko by inaczej wyglądało, gdyby się opamiętała po pierwszym kochanku? Niestety, są takie błędy, za które się płaci do końca życia. Jej stosunki z córkami nigdy nie będą wyglądały tak, jak przed romansem. Myślę, że jej podstawowy błąd polega być może na tym, że ona chciałaby wszystko wymazać i czysta jak lelija wrócić do poprzedniego życia. Terapeutka powinna jej uświadomić, że to niemożliwe.
                      • vilez Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 13:52
                        A gdzie Ty wyczytałaś o wymazywaniu czy czymkolwiek równie idiotycznym? Nikt nie jest lelija, nikt- Ty, ja, czy pozostajemy w pierwszym związku czy fefnastym. Ludzie maja prawo do rozwodów, zmiany partnerów itp. Nadal pozostają rodzicami. Czy to w małżeństwie, czy poza nim. Zrozum to wreszcie: tu nie ma za co karać. Jeśli kogoś ukarzesz, to tylko: dzieci. A Ty cały czas tkwisz w tym miejscu. O tym tu rozmawiamy.
      • kkokos Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 21:34
        adellante12 napisał:

        > Kilkunastoletnie panny smieja sie z matki, traktuja bez szacunku, obrazaja c
        > hoc to ona je wychowywala.

        >
        > No nie bez powodu nie bez powodu....Ciekaw jestem ile dzieciaków i rówiesników
        > miało z nich szyderę przez długie lata dzieki takiej rodzicielce (na termin "ma
        > tka " trzeba zasłuzyć)
        > Przecież ta kobieta to jakiś niezrównowazony psychicznie i emocjonalnie osobnik
        > ..

        z całą pewnością są tacy rodzice, którzy zadbają, by ich dzieci miały z córek bohaterki wątku szyderę. starannie zadbają. w pełnym poczuciu własnej lepszości, bo "zdrada to dla mnie coś najgoszego" na przykład. takich ludzi nazywamy faryzeuszami.
        a twoje dzieci miałyby szyderę?
        • vilez Re: Lepiej miec corke? 01.10.13, 07:27
          Kokosie, przede wszystkich chcę Ci powiedzieć, że dla takich osób, jak Ty, warto się poprzedzierać i przez ogromne sterty netowych bzdur smile
          Jak widzisz, to nie to miejsce na taką rozmowę- to dwa.
          Trzy, że nienawistnicy, zaczopowani mentalnie na tym jednym miejscu, będą zawsze- nie w tym, to w innym wydaniu.
          Cztery, że są do opanowania i zdyscyplinowania tylko prawem. I to daje nadzieję smile
          Pozdrawiam Cię serdecznie!
    • morekac Re: Lepiej miec corke? 30.09.13, 15:57
      Zawsze wydawalo mi sie ze dojrzewajace dziewczyny beda bardziej wyrozumiale dla
      > matki, ktora wychowywala je kilkanascie lat

      Być może za te kilkanaście lat dziewczyny byłyby bardziej wyrozumiałe, ale dojrzewające dzieci z definicji nie są nadmiernie wyrozumiałe dla rodziców. A w dodatku tutaj są kwestie przerowadzek, wprowadzek, zmian opieki - wiesz, wcale się nie dziwię, że dziewczyny nieco alergicznie reagują na matkę, wprowadzającą tyle chaosu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka