Tak mi dziś wyszło, gdy porównałam koszty posyłania mojego 7 latka do szkoły z kosztami mojej koleżanki z 3 letnią córką.
U mnie:
- obiad 9 zł * 20 dni + 20 zł świetlicowego/mc + 25 zł koszt podręczników na mc + 20 zł haraczu za korzystanie z międzyszkolnych obiektów sportowych na mc= 245 zł
Przedszkole:
- dzienna wyżywienie (śniadanie, obiad, podwieczorek) 6,50 zł*20 dni + 3 godziny opieki ponad program* 1 zł*20 dni + 10 zł koszt wyprawki plastycznej na mc= 200 zł
Litościwie pominęłam w moich obliczeniach koszt drugiego śniadania

dziecka szkolnego oraz wyprawki pierwszaka ( w tym plecak oraz inne rzeczy tak niezbędne jak farby brokatowe i masa plastyczna uniwersalna w 6 kolorach, słoma prasowana i buk jeden raczy wiedzieć co).
Przy czym uważam, że jakość opieki i zajęć w przedszkolu była bez porównania lepsza.
Może czas skończyć z fikcją, że szkoła jest za darmo, zrezygnować z pseudo składek, komitetów, rad, funduszy i wprowadzić stałą opłatę?
Jako matce (jeszcze) jedynaka nic mi nie przysługuje.