Dodaj do ulubionych

'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia.

08.11.13, 14:31
Witajcie.
2 lata temu moja kuzynka, która była w 8tc, zaczęła krwawić. Pojechała do szpitala (być może było to jakieś pogotowie), ale po zbadaniu, odesłali ją do domu mówiąc, że z ciążą nic się nie da zrobić. Po kilku godzinach moja kuzynka wiedziała, że straciła ciąże, bo w szpitalu dokładne jej opisali, 'co' zobaczy w trakcie poronienia. Kuzynka strasznie to przeżyła i miała żal do lekarzy, że nikt jej tej ciąży nie chciał ratować, bo w PL na pewno dali by jej coś na podtrzymanie, a tu ciążę ratuje się od 12 tygodnia. Lekarz jej powiedział, że oni nie wiedzą, czy samoistnie dochodzi do poronienia, czy też może kobieta wzięła środki poronne. Sytuacja miała miejsce na Wyspach.
Będąc w PL kuzynka poszła na wizytę do gina-ordynatora, który ją pocieszył, że 80% takich wczesnych poronień to wynik mutacji genetycznych i ma się nie zadręczać, bo to nie jej wina. Obecnie kuzynka jest szczęśliwą mamą (półroczna córka).
Nigdy nie byłam w ciąży, ale czasem trafiam na opisy tego, co przeżywa kobieta tracąca ciążę do trzeciego miesiąca. Znieczulica w szpitalu, a nawet jak ciążę uda się utrzymać, to często dziecko rodzi się za wcześnie i nie wiadomo, jakie są szanse na prawidłowy rozwój (czytałam artykuł o rodzicach, których dziecko urodziło się w 7 miesiącu, z licznymi wadami i ci rodzice mieli pretensje, że zostawiono ich samym sobie).
Chyba bardziej odpowiadałoby mi podejście lekarzy na Wyspach to podtrzymywania ciąży takie, jak na Wyspach. Moja kuzynka wróciła do domu, mogła się wypłakać we własnym domu razem z mężem i nie czuła, że komuś przeszkadza. Moją koleżankę po poronieniu położyli obok kobiet, które zaraz miały rodzić - ciężarne się do niej nie odzywały, bo bały się ją czymkolwiek zranić.
A Wy co myślicie?
P.S. nie chciałam nikogo urazić, takie mnie naszły refleksje po lekturze WO.
Obserwuj wątek
    • lady-z-gaga Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 14:57
      2 lata temu moja kuzynka, która była w 8tc, zaczęła krwawić. Pojechała do szpit
      > ala (być może było to jakieś pogotowie), ale po zbadaniu, odesłali ją do domu m
      > ówiąc, że z ciążą nic się nie da zrobić

      Bo może nic już się nie dało zrobić i poronienie było w toku?
      Gdyby pojechała do dobrego prywatnego ginekologa, zrobiłby wszystko, aby uratować ciążę, co nie znaczy, że na pewno by sie udało.
    • paul_ina Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 14:58
      Na szczęście lektura WO mi nie grozi, ale ostatnio miałam przypadek poronienia w najbliższym gronie - przyjaciółka mieszkająca w Niemczech straciła dziecko w 10 tc. Nikt jej nie kładł do szpitala po tym fakcie, lekarz wyjaśnił co i jak, jak może się czuć, dał zwolnienie na kilka dni, powiedział, że płód prawdopodobnie nie był zdolny do życia i "natura już tak to urządziła". Ona przeszła nad tym do porządku, śmierć jest częścią życia, teraz odpoczywają - za chwilę będą się znowu starać.
      Powiem szczerze, jest to dla mnie bardziej naturalne podejście niż ładowanie w kobiety luteiny i innych środków od momentu zapłodnienia, byleby tylko ciąża się "utrzymała".

      Sama jestem w 10 tc, staram się oszczędzać - przy dwójce małych dzieci wychodzi jak wychodzi - mam dietę bogatą w kwas foliowy i magnez - i myślę do swojego dziecka: Kochanie, jesteś trzecia, to nie jest pozycja dla słabych ludzi, od początku musisz być silna.
      Bardzo czekam na to dziecko, oswajam się z nim (czuję, że to dziewczynka) - ale jeśliby na tym etapie pojawiłaby się wizja farmakologicznego utrzymywania ciąży - szczerze mówiąc sama nie wiem, co bym zrobiła.
      Na szczęście to już 10 tc, byle do przodu.
      • goodnightmoon Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 15:16
        paul_ina napisała:

        > Sama jestem w 10 tc
        > jeśliby na tym etapie pojawiłaby się wizja farmakologicznego utrzymywania ciąży - szczerze mówiąc sama nie wiem, co bym zrobiła.

        Sama chyba zdajesz sobie sprawę, że łatwiej mieć takie podejście przy 3-m dziecku i braku problemów z zajściem w ciąże.
        Ale jeśli to np. pierwsza ciąża, która się udała dopiero po 18-25 miesiącach starań i nagle zaczynasz krwawić, to poruszysz niebo i ziemię, żeby ją utrzymać.
        • przeciwcialo Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 15:43
          Jakie sa szanse że nafaszerowana farmakologicznie ciąza skończy sie urodzeniem zdrowego wczesniaka?
          • lady-z-gaga Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 16:47
            Bardzo duże. I nie wczesniaka, tylko zdrowe, urodzone w terminie i siłami natury dziecko.
            • lily-evans01 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:55
              Koleżanka po IV (wcześniejsza strata bliźniąt w 30 tc), chuchaniu i podtrzymywaniu niemal od chwili zapłodnienia właśnie urodziła zdrowego, dużego, silnego chłopaczka (chociaż ciążę rozwiązano ciut wcześniej przez cc, ze względu na inne jej schorzenia).
              Ma żal i nieufność do lekarzy, uważa, że i tamtą ciążę dałoby się uratować. Może tak, może nie - ale wedle jej słów była spora różnica w traktowaniu pierwszej i drugiej ciąży przez lekarza.
              • paul_ina Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 21:44
                Strata w 30 tc - to prawie donoszone dzieci. Ja ją rozumiem.
                • lily-evans01 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 09.11.13, 21:40
                  Co gorsza, schemat był podobny w obu ciążach - tj. jakieś tam plamienia, bóle w 8-9 tc, duphaston, potem dołączyły się jeszcze inne problemy zdrowotne, na które trzeba było zadziałać inwazyjnie pomimo ciąży. Ale wg jej słów, jeśli chodzi o traktowanie problemów za pierwszym i drugim razem, nie ma porównania. Inna sprawa, że poradziłam jej, żeby nie krępowała się i z lekka pohisteryzowała przy każdym kłuciu, pobolewaniu itp, i nie krępowała się konsultować z lekarzem przy CZYMKOLWIEK.
                  No i lekarz trząsł się nad nią jak nad jajkiem, dzieciaczek zdrowy i duży smile.
          • franczii Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 17:03
            Ja mam zdrowych donoszonych synow. Czasem to nie problem zarodka, plodu lecz organizmu matki.
            • hellulah Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:09
              No właśnie ja tak miałam. Problem nie z zarodkiem, tylko ze mną i moim układem hormonalnym. Było zagrożenie poronieniem (jeszcze nie poronienie w toku), uspokoiło się po hormonach.
          • mdmaj2371 Re: Przeciwcialo 08.11.13, 20:54
            przeciwcialo napisała:

            > Jakie sa szanse że nafaszerowana farmakologicznie ciąza skończy sie urodzeniem
            > zdrowego wczesniaka?
            OGROMNA - moje dzieci sa tego przykladem - boje urodzieni w termninie, okazy zdrowia. Stety lub niestety obracam sie w srodowisku gdzie co takich przykladkow jak moje dzieci jest bardzo duzo, aha wczesniakow brak.
            Przyczyn wczesnego poronienia jest bardzo duzo. To nie tylo wady genetycznie, to take czesto zbyt niski progresteron, wytwarzanie sie skrzepow ect.
            W moim przypadkow obie ciazke bylam na lekacha + zastrzykach, od pozytywnej bety do 37 tyodnia.
          • dziennik-niecodziennik Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 21:53
            bardzo duze.
            i niekoniecznie wczesniaka.
        • memphis90 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:39
          Tak, ale nafaszerowanie luteiną pomoże tylko w przypadku niedoboru progesteronu, czyli problemu w organizmie kobiety. Na wady płodu i tak nie pomoże.
          • carmita80 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:17
            memphis90 napisała:

            > Tak, ale nafaszerowanie luteiną pomoże tylko w przypadku niedoboru progesteronu
            > , czyli problemu w organizmie kobiety. Na wady płodu i tak nie pomoże.

            Ale zdaje sie jesli ten problem niedoboru progesteronu wystepuje to suplemntacje zaczyna sie duzo wczesniej niz przy wystepowaniu krwawien w 6-7 tyg ciazy.
            • wuika Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 09.11.13, 11:04
              Jak wiesz o tym problemie, to pewnie. Ale najczęściej dowiadujesz się w trakcie / po pierwszym poronieniu lub przy pierwszych plamieniach / krwotokach.
    • vilez Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 15:02
      Żadna deliberacja tu nie pomoże, bo jest wiele powodów poronień. Nie ma schematu i jednej odpowiedzi.
      • paul_ina Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 21:49
        To najlepsze podsumowanie, przykleiłabym je na koniec wątku.
    • podkocem Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 15:42
      Urodziłam na wyspach dwoje dzieci, polską porodówkową rzeczywistość znam z (wielu) opisów i nie chciałabym rodzić w Polsce. Podoba mi się wyspiarskie podejście zarówno do ciąży jak i porodu.
      • lady-z-gaga Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 16:49
        ale w pierwszym poście mowa o wyspiarskim podejsciu własnie wink
      • paul_ina Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 10.11.13, 02:16
        Podkocem - i w Polsce są wspaniali lekarze i dobra opieka szpitalna. Niestety, trzeba jej poszukać.
    • wiu Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 15:43
      8 tc to już sporo. Okres "spóźnia się" już 3 tygodnie. Na USG zarodek ma już ponad 1 cm, widać jego zarysy, bije mu serce.

      Najwyraxniej NIE WYOBRAŻASZ sobie co to znaczy dla kobiety, która stara się o dziecko od...roku, dwóch lat, pięciu (itd.). To KOMPLETNIE INNY punkt widzenia niż twój - "szęśliwej matki trójki". Dla ciebie wszystko jest takie oczywiste, ty już to przeżyłaś.

      Ale dla kogos, kto MODLI SIĘ o każdy tydzień utrzymania ciąży...? Zastanów się.

      Twój post jest zimny i bez serca.

      Jak bardzo brakowało mi zrozumienia przy tych wszystkich niepowodzeniach - jeszcze to dobrze pamiętam. Tyle że przeważało podejście takei jak twoje - że to "tylko" pierwsze tygodnie. Że "może tak miało być".

      Brak mi słów. Jestes jak z innego świata.
      • guderianka Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 15:51
        Dla mnie życie dziecka zaczyna się w momencie zapłodnienia, a o każde życie trzeba dbać i je szanować, ratować jeśli się da. Wolę nasze polskie podtrzymywanie niż skandynawskie -"przeżyje silniejszy" czy to o czym piszesz.
        • aniorek Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 21:16
          guderianka napisała:

          > Wolę nasze polskie podtrzymywanie
          > niż skandynawskie -"przeżyje silniejszy" czy to o czym piszesz.

          a ja wole skandynawska dbalosc o dziecko po przyjsciu na swiat niz wdupiemanie demonstrowane przez polskie panstwo.
          • guderianka Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 09.11.13, 07:24
            o ile przyjdzie to dziecko na świat tongue_out

            i wolna wola- zamieszkaj w Norwegii, same plusy tongue_out
            albo w Danii tongue_out (jestem na świeżo z newsami bo mieszkajaca tam od 98 r przyjaciółka urodziła swoje pierwsze dziecko )
            • aniorek Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 10.11.13, 10:17
              guderianka napisała:

              > o ile przyjdzie to dziecko na świat tongue_out

              odpowiem w podobnym tonie: przynajmniej w Skandynawii ze zdrowego dziecka nie robi sie warzywa w wyniku bledow lekarskich w trakcie porodu.

              mieszkam w Finlandii, gdzie obowiazuje skandynawski model opieki zdrowotnej. w przeciwienstwie do ciebie, mam swietne porownanie z polskim i powiem ci tylko, ze jesli nie masz o czyms pojecia, to czasem lepiej sobie darowac pisanine.
              • guderianka Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 10.11.13, 14:07
                Tia
                Skoro taki świetny to dlaczego emigranci przyjeżdżają się tutaj leczyć ?
                • aniorek Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 10.11.13, 15:37
                  guderianka napisała:

                  > Tia
                  > Skoro taki świetny to dlaczego emigranci przyjeżdżają się tutaj leczyć ?

                  kto? chyba ci tylko o niektore zabiegi dentystyczne chodzi.

                  a powiedz mi, jak tam w PL z lekami dla osob chorych na stwardnienie rozsiane? bo tutaj leki warte kilkanascie tys euro miesiecznie kazdy chory dostaje za darmo. poczytaj sobie moze, jaka jest w PL sytuacja ludzi chorych na MS i modl sie, zeby nikt z twojej rodziny nie zachorowal. a wbrew pozorom nie jest to rzadkosc w naszej strefie klimatycznej.

                  i jeszcze, przypomnij mi, czy Szwedki przyjezdzaja do Polski rodzic, skoro jest tam o niebo lepiej niz w tej strasznej Skandynawii? bo ja raczej ciagle czytam o tym, ze to Polki wola czesto rodzic w Niemczech niz w cudownych polskich szpitalach. ciekawe, dlaczego??

                  ale zaklinaj sobie dalej rzeczywistosc, na zdrowie.
    • gaskama Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 15:54
      Trudno cos powiedziec. Ja w 6 tygodniu zaczelam lekko krwawic. Pojechalam natychmiast prywatnie do najblizszego ginekologa. Przepisal relanium i odeslal do domu. Pojechalam od niego do mojej ginekolog. Ta kazala wywalic relanium, dala leki na podtrzymanie i kazala kolejne 6 tygodni lezec. Dostosowalam sie do jej rad. Mam cudownego 11 latka.
    • kandyzowana30 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 15:59
      Opisze ci moje poronienie na wyspach. W 11+4 tygodniu zaczelam krwawic. Zadzwonilam do poloznej ok 11. Ta kazala mi zadzwonic do oddzialu wczesnych ciaz w szpialu, ci kazali mi zadzwonic do gp. Gp mogl mnie przyjac dopiero o 16 i tak naprawde nic nie mogl zrobic. Recepcjonistka dotadzila mi jazde na ip, choc przez telefon powiedziano mi ze o ile nie mam krwotoku lepiej do gp. Na ip pojechalam po 12. O 20 zbadal mnie ginekolog I powiedzial, ze nie widzi tkanek dziecka a szyjka zamknieta, ale musze wykonac usg nastepnego dnia (sic!). Co przezylam tej nocy pewnie dlugo zostanie ze mna. Nastepnego dnia powiedziano mi ze ciaza obumarla I za tydzien mam zrobic kolejne badanie zeby potwierdzic. W miedzyczasie poronilam samoistnie. Wiele kobiet dowiaduje sie o tym dopiero podczas pierwszego usg po 12 tygodniu.

    • beataj1 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 16:14
      Ja jestem ciekawa ile kobiet w tej gloryfikowanej Anglii czy Irlandii gdyby miało wybór wzięło by hormony i poruszyło by niebo i ziemie by jednak spróbować utrzymać ciąże. Bo czy to takie szczęście że lekarze nie dają im wyboru.

      Sama mam córkę z ciązy podtrzymywanej hormonami. Nie wiem na ile hormony pomogły - pomogły mi - miałam cień poczucia kontroli. Że mogę coś, cokolwiek zrobić by pomóc - choć lekarze dawali mi kilka procent szans na przetrwanie pierwszego trymestru.
      Po dwóch poronieniach ja naprawdę wiedziałam co mi grozi i jak to sie może zakończyć i że jak juz się zacznie nic nie pomoże choćbym założyła nogi na żyrandol i spała jak nietoperz do góry nogami.
      Ja jestem wdzięczna za wsparcie mnie w tym początkowym czasie. I nie chciałabym by mój lekarz prowadzący miał mnie tak dalece w d.... by nawet nie spróbować pomóc.

      Acha. Córka zdrowa. problemy nie wynikały z zarodka a z felernej macicy.
    • szafa.gdanska Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 16:19
      W Polsce odesłano mnie dwukrotnie z twierdzeniem, że nic w tak wczesnym etapie nie da się zrobić- w 8 i 11 tc.
      Dziękuję za uwagę.
      • konwalka Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 16:29
        podobno tutaj w uk ciaz do 12 t sie nie ratuje
        ja swoja druga ciaze "zaczelam" w Pl
        w 5 tyg (sic!) zaczelo sie plamienie i krwawienie
        moj ginekolog odeslal mnie do szpitala
        przemila lekarz w ip wydarla sie na mnie, ze to jest biochemiczna ciaza, dazy do obumarcia, ale oni "maja obowiazek terazbo kiedys to by sie po prostu usunelo"
        polozyli, pokluli, zawenflonowali, dali leki
        wyszlam z zaleceniem dbania o siebie

        od tamtego czasu minelo 7 lat
        wlasnie moj maz pojechal po moja dazaca do obumarcia ciaze, zeby ja odebrac ze szkoly
        przyjedzie i bedzie sie wyklocac o bajki i komputer (dziecko, nie maz)

        czy wtedy ciaza byla na tyle silna, zeby utrzymac sie tak czy inaczej? czy lekarze, pomimo fochow, ja uratowali?
        nie wiem
        w Uk pewnie by czekano na poronienie
        czy by nastapilo?
        ktoz to dzisiaj oceni?
    • annajustyna Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 16:43
      A ja ostatnio uslszyalam od gina (polskiego), ze jesli dochodzi do jakiegokolwiek krwawienia na tak wczesnym etapie, to zeby isc prywatnie do gina, bo w szpitalu sie nie certola i od razu na czyszczenie sad. Ja mialam krwawienie wlasnie w 8-9 tyg., niemiecki gin kazal lezec pare dni i sie oszczedzac, USG oczywiscie zrobil, dal odpowiednik duphastonu (tylko lepszy, w PL dziewczyny tez biora ten lek - nazwy nie pamietam - po ivf) i duuuuzo magnezu. Skonczylo sie dobrze.
      • franczii Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 17:10
        Ja poronilam w 10 tyg. Pojevhakam na oddziak polozniczy i stwierdzono, ze to prawdopodobnie poronienie w toku ale nikt nawrt nie sugerowak zeby cos czyscic. Poronienie "dokonczylo" sie juz w donu i macica sama sie oczyscila i stwierdzili, ze nic czyscic nievtrzeba. W 1, 5 miesiaca pozniej znow zaszlam w ciaze.
        • annajustyna Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:44
          Widzisz, czyli zalezy od szpitala i lekarza.
    • myga Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 16:55
      Takie poronienie w 10 tygodniu jest dosc czeste i wcale nie oznacza wadliwego plodu, tylko wlasnie jest to koniec okresu zarodkowego a poczatek zycia plodowego, i moze miec zwiazek z problemami zdrowotnymi kobiety, albowiem ksztaltuje sie lozysko i w tym okresie istnieje duze ryzyko poronbienia. wadliwe zarodki gubi sie raczej we wczesniejszych okresach. Przy drugiej i trzeciej ciazy wlasnie w dziesiatym tygodniu mialam krwawienia i tylko wczesnej interwencji lekarzy mam cudowne madre dorosle dzieci.
    • franczii Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 17:01
      Ja mam bardzo reaktywna macice. Na hormonach jechalam we wszystkivh ciazach. Bo jak mi wytlumaczono progesteron nie tylko w niedoborach lutealnych (ktorymi jest spiwodowane zaledwie kilka procent poronien) ale tez pomaga w rozluznieniu macicy a moja ma tendencje do kurczenia sie z powodu kazdej pierdoly nawet niezbyt intensywnej emocji czy drobnego wzruszenia o stresie nie wspominajac i to nie tylko w ciazy, rowniez poza ciaza czuje wszystko brzuchembig_grin taka juz moja uroda. Byc moze moje ciaze by sie uhodowaly na samym odpoczywaniui bez hormonow, tego nie wiem ale nie zaryzykowalabym zeby sie obtym przekonac.
      Za to w sytuacji poronienia tez sie ciesze, ze odeslali mnie do domu, o wield lepiej niz gdybym miala przez to przechodzic na oddziale pelnym ciezarnych lub poloznic. I pozwolono mi sie wyryczec, nikt mnie nie glaskal ani nie wspolczul ale sam fakt ze mi pozwolono i nikt z dezaprobata na moja reakcje nie patrzyl ani probowal "pocieszac", ze przeciez nic takiego sie nie stalo mi w zupelnosci wystarczylo.
    • princy-mincy Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 17:03
      Tak na chłodno- ile poronien, tyle historii.
      Nie zawsze udaje sie ustalić przyczynę.
      Moj rozum mowi mi- jesli zarodek byłby wadliwy, lepiej go poronic.
      Ale to mowi rozum osoby, która nigdy tego nie doświadczyła.

      A emocje, zwłaszcza jesli to taka wyczekana ciąża, wystarana przez miesiące, nawet lata, po inseminacjach, in vitro, to zupełnie cos innego.
      I rozumiem kobiety, które za wszelka cenę chciałyby takie ciążę ratować i podtrzymywać.

      Tu nic ńie jest białe lub czarne.
    • mayaalex Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 17:14
      W Belgii owszem, podtrzymuja nawet wczesne ciaze jesli kobieta juz wczesniej ronila (nie wiem, jak wyglada to po IV, znam kobiete, ktora poronila 2 razy, 3 ciaze donosila na podtrzymaniu od wczesnego etapu). Natomiast rzeczywiscie, nie kazde plamienie traktuja jako poczatek poronienia i nie od razu laduja leki. Jestem w drugiej ciazy i podoba mi sie takie podejscie. Jesli cos jest nie tak, to wolalabym jednak, zeby ciaza obumarla/poronic na poczatku, "decyzja" natury, niz dowiadywac sie pozniej o wadach plodu i decydowac, czy przerywac, czy nie. Ale tez ja mam juz synka i w obie ciaze zaszlam natychmiast, od "zlotego strzalu" wink pewnie gdybym dlugo czekala i leczyla sie, mialabym inne podejscie.
    • kol.3 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:02
      Nie spotkałam się z sytuacją aby kobieta która straciła dziecko leżała razem ze świeżymi mamusiami. Wprost przeciwnie kobieta taka natychmiast była przenoszona na ogólny oddział ginekologii z całą delikatnością właściwą do sytuacji.

      W szpitalach zdarzają się lekarze niesympatyczni i tego nie usprawiedliwiam, ale weź pod uwagę, że lekarz ma do czynienia tygodniowo ze sporą liczbą poronień, martwych urodzeń itp. i on nie może przeżywać nieszczęścia razem z pacjentką, bo by zwariował. Musi być zdystansowany.

      Poza tym nie słuchaj za bardzo opisów z porodówek bo pacjentki też są różne.
      • asia_i_p Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:43
        Ze świeżymi mamusiami też się nie spotkałam, ale z leżeniem na patologii ciąży, między kobietami w wysokiej ciąży - tak.
      • agang Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 10.11.13, 13:03
        leżałam w trakcie podawania kroplówki na poronienie (puste jajo płodowe) z kobietami które czekały na poród uncertain
    • malgosiek2 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:07
      Przez 6 lat pracowałam na patologii ciąży.
      Wiele kobiet tutaj donosiło szczęśliwie swoje dzieci.
      Często ciąże przeleżane od początku.
      Najpierw tzw oddział izolacyjny, gdzie przebywały pacjentki z "niskimi" ciążami, potem przychodziły na górę na patologię.
      Sama doznawałam wielu wzruszeń jak pani donosiła kolejną ciążę i dzieć urodził się zdrowy np.w końcu 7 ciąża się utrzymała i urodziło się dziecko.
      Jedną panią poznałam jeszcze jako praktykantka( było to ponad 20-25 lat temu) na sali porodowej roniła wtedy po raz 2 czy 3 dziecko w 24 tc wtedy jeszcze takie dzieci właściwie nie miały szans na przezycie.
      Przegadałyśmy sporo czasu.
      Potem po iluś tam latach spotkałam na pat.ciąży jeszcze przedwcześnie rodziła 2 razy, wszyskie dzieci w podobnym wieku ciązowym.
      Od początku tej ciąży była na oddz.izolacyjnym, potem u mnie.
      Urodziła dziecko w 32 tc., przeżyło ma się rozumieć i tak szczęśliwej kobiety wtedy to jeszcze nie widziałam.
      Także ja jestem za tym, aby mimo wszystko ratować ciąże.
      Szczęście emanujące od tych kobiet bezcenne i zostanie w sercu do końca życia.
      Z wieloma się spotykałam często w parku na spacerach.
    • ledzeppelin3 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:12
      NIE DA SIĘ uratować ciąży, która jest uszkodzona tak, że roni się do 12 tygodnia.
      Co innego np. ciąża ZDROWA plus krwiak w macicy, ale i wtedy leczenia NIE MA.
      Podejście anglosasów jest jedynie rozsądne, u nas nabija się kasę na wizyty, daje nie wiadomo po co progesteron i każe leżeć, a leżenie i progesteron NIE MAJĄ ZNACZENIA. Panie, które stosowały te zabiegi i ciąża mimo krwawień się utrzymała, mogły ich równie dobrze nie stosować, a i tak ciąża by się utrzymała- bo była zdrowa.
      • lady-z-gaga Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:14
        Zmień nick na IGNORANCJA.
        • ledzeppelin3 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:18
          Zmień nick na IDIOTKA
          • amy.28 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 23:16
            Glupoty piszesz. Ja pierwsza ciaze stracilam i z badan hormonalnych robiobych na biezaco bylo jak byk widac ze to progesreron leci. W drugiej zaczelo sie plamienie tak samo w 6 tc ale dostalam leki progesteron wzrosl i bylo ok.
            • ledzeppelin3 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 09.11.13, 20:55
              Glupoty piszesz. Ja pierwsza ciaze stracilam i z badan hormonalnych robiobych n
              > a biezaco bylo jak byk widac ze to progesreron leci. W drugiej zaczelo sie plam
              > ienie tak samo w 6 tc ale dostalam leki progesteron wzrosl i bylo ok.
              Jeszcze, żabciu, trzeba mieć troszkę wiedzy w ślicznej główce i mieć pojęcie, że spadek, szczególnie gwałtowny, progesteronu jest najczęściej SKUTKIEM wadliwej budowy zarodka i tego, że organizm chce się go pozbyć, a nie przyczyną poronienia
              Poza tym progesteron podawany per os jako suplementacja ma się nijak do poziomu endogennego progesteronu, nie ma dowodów na to, że syntetyczny progesteron przyjmowany z zewnątrz ma wpływ na poziom progesteronu w surowicy.
      • franczii Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:19
        Mnie tam nikt nie kazal lezec, lezalam sama z siebie, tak mi sie po prostu pokladalo. Lekarka jedynie mi zalecila, zebym nie walczyka z ta potrzeba tylko sie pokladala jak tylko mi sie chce.
      • lady-z-gaga Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:20
        pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81o%C5%BCysko_%28anatomia%29
        " U człowieka łożysko zaczyna funkcjonować w 12. tygodniu ciąży.
        Łożysko stanowi naturalną barierę immunologiczną, dzięki której organizm matki wykazuje wybiórczą tolerancję na antygenowo często obcy organizm płodu."


        wytłumaczę: nie trzeba uszkodzonej ciąży, wystarczy niedobór hormonów ciążowych i organizm matki odrzuca/traci ciążę
        przyjmowanie leków we wczesnym stadium (plus unikanie wysiłku - w moim przypadku było to rygorystuczne zalecenie leżenia) pozwala przetrwac do czasu, kiedy łożysko przejmuje funkcje ochronną
        • memphis90 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:49
          Ale niedobór progesteronu nie za bardzo ma związek z immunologiczną funkcją łożyska...
        • trissie Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 11.11.13, 23:37
          wytłumaczę: nie trzeba uszkodzonej ciąży, wystarczy niedobór hormonów ciążowych
          > i organizm matki odrzuca/traci ciążę
          > przyjmowanie leków we wczesnym stadium (plus unikanie wysiłku - w moim przypadk
          > u było to rygorystuczne zalecenie leżenia) pozwala przetrwac do czasu, kiedy ło
          > żysko przejmuje funkcje ochronną

          I to wlasnie wyczytalas z powyzszej informacji? Co ma wspolnego funkcja immunologiczna lozyska z hormonami? W Polsce panie lezą z zagrozoną ciążą od 4 tygodnia i szpikują się luteiną i innymi specyfikami. Znajomy poloznik przyznal, ze wiadomo o tym, ze te leki to placebo, ale chodzi o to, zeby pacjentka poczula się zaopiekowana, wtedy mniej się koncentruje na sobie i zagrozonej ciąży. Myślę, że wie o tym wielu ginekologow, ale nie chcą miec problemow z roszczeniami pacjentek, więc wolą "podtrzymywać" ciążę hormonalnie. Istnieje taka jednostka chorobowa, jak poronienia nawykowe, W UK akurat zgodnie z procedurą wdraża się lecznie po trzecim poronieniu, ale często też nie jest to leczenie hormonalne, szuka się przyczyn w wadach macicy i roznych innych sprawach, a nie z urzędu wali hormony. Ze juz nie wspomnę o wycofanym wreszcie w Polsce fenoterolu (w pozniejszych etapach ciąży), kolejnym placebo, ktory powodowal tylko problemy z napięciem mięśniowym u dzieci.
      • kandyzowana30 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:22
        To dlaczego po wielokrotnych poronieniach jednak kobiete obejmuje sie badaniami I leczeniem od poczatku ciazy ? Skoro sie nie da za pierwszymi 4 x czemu nagle leczenie mialoby przyniesc efekty?
        • agunia777 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:30
          Ja dostałam duphaston w 8 tc ale poronienie było nieuniknione, poroniłam w domu (PL). Tak lepiej.
        • kawka74 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:46
          Bo to może być np. zespół antyfosfolipidowy, który może powodować poronienia i przedwczesne porody. Suplementację progesteronem (która i tak, wg badań, psu na budę się zdaje) i leżenie można sobie w takim przypadku darować.
          • kandyzowana30 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:51
            Moge prosic o zrodla, chetnie poczytam.
            • kandyzowana30 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:26
              Z ciekawosci sprawdzalam co pisze na ten temat ang nice
              "Approximately 20% of pregnancies miscarry in the first trimester and many women will experience some bleeding and/or pain in early pregnancy that does not cause miscarriage. In many countries, women with bleeding and/or pain will be treated with progesterone or progestogens to try and decrease the risk of miscarriage. The evidence for the effectiveness of this treatment has been inconclusive, but data from a meta-analysis of several small studies suggest that progestogens are better than placebo. However, there are theoretical risks to prescribing any treatment in pregnancy and for many practitioners this will be a major change in practice. "
              Wynika z tego, ze progesteron ma jednak wieksza skutecznosc niz cukierki, chociaz nie do konca naukowo udowodniona. W anglii nie ma historii jego uzywania. Przypomne tylko, ze do niedawna w uk nie zalecano takze suplementowania wit d dla ciezarnych i dzieci.
              • carmita80 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:42
                kandyzowana30 napisała:

                >Pr> zypomne tylko, ze do niedawna w uk nie zalecano takze suplementowania wit d dl
                > a ciezarnych i dzieci.

                A ja przypomne ze niedobor tej witaminy nie ma tak groznych konsekwencji jak przedawkowanie. Uk ma tez inne polozenie geograficzne niz pl, inne naslonecznienie. Suplemetowanie tej witaminy zalezy te od stylu zycia, miejsca w jakim sie mieszka, diety. Sztuczna witamina d tak jak reszta nie przyswaja sie tak dobrze jak naturalna. W uk suplemontowalo sie i nadal tak robi Azjatow.
                • kandyzowana30 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:58
                  Juz dla wszystkich, zmieniono zalecenia.
                  • carmita80 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:10
                    kandyzowana30 napisała:

                    > Juz dla wszystkich, zmieniono zalecenia.

                    Zaleca sie dla dzieci od 6 m-ca do 5-go roku zycia ale sa to witaminy platne a jak wiesz w uk leki, szczepionki, opieka dentystyczna w tym fluorowanie oraz suplementy np wit K po urodzeniu itd sa bezplatne wiec nie jest to traktowane jako konieczne. Zgodnie z tym chcesz to mozesz nabyc ale musisz zaplacic. HV dadza tylko namiary jaka i gdzie ta witamine kupic smile
                    • kandyzowana30 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:18
                      No widzisz mojemu dziecku jak mialo goraczke zalecano paracetamol. Tez nie dano recepty, rzeczywiscie moglam odpuscic. Niedobory wit d skutkuja krzywica, przedawkowac ja nie latwo. Juz w tej chwili witaminy dla najbiedniejszych sa w wielu hrabstwach za darmo. Polozna zlecila mi ostatnio zakup witamin dla ciezarnych, wlasnie ze wzgledu na wit d. Na prawde myslisz, ze nie jest to podyktowane sytuacja ekonomiczna?
                      • carmita80 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:32
                        kandyzowana30 napisała:

                        > No widzisz mojemu dziecku jak mialo goraczke zalecano paracetamol. Tez nie dano
                        > recepty, rzeczywiscie moglam odpuscic.

                        Owszem bo paracetamol nie byl koniecznym lekiem, bo goraczke mozna obnizyc innymi metodami. Inna sprawa ze trafil ci sie lekarz sluzbista (tez raz takiego spotkalam) ale wiekszosc sami pytaja czy zapisac smile

                        Niedobory wit d skutkuja krzywica, prze
                        > dawkowac ja nie latwo. Juz w tej chwili witaminy dla najbiedniejszych sa w wiel
                        > u hrabstwach za darmo.

                        Owszem dla tych z income support ktorzy sie kwalifikuja na program healthy start, ale gdyby ta witamine przepisywano nazwe to z urzedu to bylaby za darmo dla wszystkich dzieci.

                        Polozna zlecila mi ostatnio zakup witamin dla ciezarnyc
                        > h, wlasnie ze wzgledu na wit d. Na prawde myslisz, ze nie jest to podyktowane s
                        > ytuacja ekonomiczna?

                        ? Jako ciezarna powinnas miec to za darmo.
              • kawka74 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:14
                Jak dla mnie, z tego fragmentu wynika, że może pomaga, a może nie. Kilka innych badań zresztą kończy się podobnym wnioskiem, część jednak stwierdza, że suplementacja niczego nie zmienia.
                W każdym razie żadne z badań, które znalazłam (wertowałam PubMed), nie uzasadnia faszerowania pacjentek duphastonem w takim zakresie, w jakim jest to spotykane w Polsce.
                • kandyzowana30 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:24
                  Zgadzam sie, przy czym z analizy meta danych wynika, ze ma skutek lepszy od placebo. Faktem jest, ze nie ma miarodajnych badan, ktore by potwierdzily lub wykluczyly jego skutecznosc. Takze za wczesnie chyba na wkladanie jego dzialania miedzy bajki I wysmiewanie sie z wiary w niego polskich pacjentek, bo wcale nie jest to takie jednoznaczne.
                  • kawka74 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:29
                    Owszem, działanie ma, ale sądzę, że bardziej na duszę, niż na ciało.
                    • kandyzowana30 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:35
                      To juz troche wrozenie z fusow. Po prostu narazie nie udowodniono ze wskazaniem na jednak jakies dzialanie tej suplementacji.
                      • kawka74 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:46
                        Dlatego piszę, że sądzę wink
        • carmita80 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:35
          kandyzowana30 napisała:

          > To dlaczego po wielokrotnych poronieniach jednak kobiete obejmuje sie badaniami
          > I leczeniem od poczatku ciazy ? Skoro sie nie da za pierwszymi 4 x czemu nagle
          > leczenie mialoby przyniesc efekty?

          A to kobiety ktore maja nawykowe poronienia faszeruje sie progestoronem?
      • memphis90 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:47
        Ja się z Tobą w dużej mierze zgadzam. Ale z drugiej strony te cukierki, które się w PL przepisuje mają duże znaczenie dla psychiki kobiet, które potem jednak straciły dziecko. W przeciwnym razie pewnie nieustannie rozważałyby "a gdyby jednak, to może..."
        • carmita80 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:00
          memphis90 napisała:

          > Ja się z Tobą w dużej mierze zgadzam. Ale z drugiej strony te cukierki, które s
          > ię w PL przepisuje mają duże znaczenie dla psychiki kobiet, które potem jednak
          > straciły dziecko. W przeciwnym razie pewnie nieustannie rozważałyby "a gdyby je
          > dnak, to może..."

          To moze lepiej faktycznie przepisywac placebo, skoro koniecznie cos przepisac trzeba bo leki maja skutki uboczne.
    • lauren6 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:34
      Moja ciąża była podtrzymywana od 2-giego miesiąca. Urodziłam w terminie zdrowe dziecko.

      Jak możesz się domyśleć mam w głębokim poważaniu opinię osób, które uważają, że do 12tc to spóźniająca się miesiączka.

      Może tylko naprostuję twoje myślenie, że dzieci z ciężkimi wadami bardzo często rodzą się z idealnej ciąży fizjologicznej. Daruj sobie więc mądrości, że natura sama usuwa słabsze jednostki. To by było zbyt piękne i jest po prostu nierealne, by przewidzieć z jakiej ciąży rozwinie się zdrowe, a z jakiej chore dziecko. Jak rodzice czekają na ciążę to dla mnie zdrowe podejście to jest ochrona tej ciąży. Po to wymyślono te sztuczne luteiny, a nie żeby wzruszać rękami "jakoś to będzie".
    • carmita80 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 18:45
      I wciaz w kolo to samo, kiedy w tej Polsce bede wreszcie obowiazywaly jakies ogolne standardy medyczne oparte na dowodach? Powiem szczerze ze szokiujace to ogolne zacofanie kraju, balagan, przekazywanie mitow, bredni przemieszane z nielicznymi przejawami nowoczesnej wiedzy opartej na faktach.
      Do autora/ki watku, na Wyspach (czy wielu innych panstwach) nie istnieje cos takiego jak nieratowanie ciazy do 12-go tygodnia i ratowanie od 12-go. To sa opinie Polek ktore nie maja bladego pojecia o rozwoju ciazy i albo nie potrafia przyswoic faktow w jez angielskim (najczesciej w tym jezyku poblikuje sie badania naukowe w tym medyczne) albo im sie nie chce bo...bo lekarze w pl daja luteine, duphaston, no-spe i kaza lezec plackiem jak tylko plamienie wystapi i to sie nazywa podtrzymywanie ciazy. Jesli pomimo to sie nie uda no to coz sila wyzsza ale "zrobili" co mogli. Niedawno w jakims watku na ematce zalinkowalam medyczne badania dotyczace progesteronu i dlaczego sie go nie suplementuje we wczesnej ciazy ale oczywiscie bez odzewu - nie zdziwiwlo mnie to uncertain Tak, szacuje sie ze 80% poronien w pierwszym trymestrze to wady genegyczne, a az 50-70 % wszystkich zaplodnien konczy sie poronieniem w pierwszych tygodniach i ginekolog twojej zanjomej dal jej dobra rade. Trafil jej sie madry lekarz w pl a o to wcale nie latwo.
      • lady-z-gaga Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:02
        Polskie standardy medyczne są wystarczające, by sprawić, że kobieta po kilku poronieniach może donosić ciążę i urodzic zdrowe dziecko. Sama jestem takim przypadkiem i znam kilka kobiet z podobnymi doświadczeniami. Angielskojezycznych opracowań nie czytałam, wierzę w to, co czytam po polsku, bo jest to zgodne z moimi doświadczeniami i obserwacjami.
        Jak dla mnie, możesz sobie swoje mądrosci w buty wsadzić.
        a tu link
        www.fpe.pl/ciaza_poronienia.php
      • wuika Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:40
        A co z pozostałymi 20%? Nie ratujemy, bo to tylko 1/5 przypadków? Czy może skoro nie mamy pewności, co w danym przypadku będzie powodem ew. poronienia (a czasem mamy, bo czasem kobieta jest przebadana wzdłuż i wszerz i z góry wiadomo, z czym będzie problem), to może jednak założyć, że coś, na co mamy choć znikomy wpływ?
        • carmita80 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:47
          wuika napisała:

          > A co z pozostałymi 20%? Nie ratujemy, bo to tylko 1/5 przypadków? Czy może skor
          > o nie mamy pewności, co w danym przypadku będzie powodem ew. poronienia (a czas
          > em mamy, bo czasem kobieta jest przebadana wzdłuż i wszerz i z góry wiadomo, z
          > czym będzie problem), to może jednak założyć, że coś, na co mamy choć znikomy w
          > pływ?

          A dlaczego uwazasz ze skoro wiadomo w czym jest problem i mozna zaradzic to sie tego nie robi?
          • wuika Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:00
            A nie wiem, opieram się na opiniach znajomych, które odsyłano z krwawieniem z tamtejszych (np. wyspiarskich) izb przyjęć bez badań - bez badania usg, bez badania poziomu hormonów, bez badania ginekologicznego. Po samym wywiadzie stwierdzano, że to na pewno nie po stronie kobiety leży wina, czy jak?
            Wiele zwolenniczek rzekomego wyspiarskiego podejścia do młodych ciąż opisywało, jak to z plamieniami i krwawieniami latało sobie do pracy, bo od lekarzy słyszało jedynie, że co ma być, to będzie. Gdzie w takim miejscu jest miejsce na jakąkolwiek diagnozę i pochylenie się nad problemem, czy akurat powód ew. poronienia nie leży po stronie matki?
            • carmita80 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 20:13
              wuika napisała:

              > A nie wiem, opieram się na opiniach znajomych, które odsyłano z krwawieniem z t
              > amtejszych (np. wyspiarskich) izb przyjęć bez badań - bez badania usg, bez bada
              > nia poziomu hormonów, bez badania ginekologicznego. Po samym wywiadzie stwierdz
              > ano, że to na pewno nie po stronie kobiety leży wina, czy jak?

              Pozwole sobie zasugerowac aby jednak uslyszanymi, wyczytanymi historiami za bardzo sie nie sugerowac.

              > Wiele zwolenniczek rzekomego wyspiarskiego podejścia do młodych ciąż opisywało,
              > jak to z plamieniami i krwawieniami latało sobie do pracy, bo od lekarzy słysz
              > ało jedynie, że co ma być, to będzie. Gdzie w takim miejscu jest miejsce na jak
              > ąkolwiek diagnozę i pochylenie się nad problemem, czy akurat powód ew. poronien
              > ia nie leży po stronie matki?

              J.w.
            • princesswhitewolf Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 09.11.13, 23:38
              Gdzie w takim miejscu jest miejsce na jakąkolwiek diagnozę i pochylenie się nad problemem, czy akurat powód ew. poronienia nie leży po stronie matki?

              no oczywiscie ze jak matka sportsmenka i wydziwia bedac w ciazy cwiczac po 3 godziny dziennie w ciazy to stwarza zagrozenie. Ale chyba to oczywiste i powinna wiedziec? Poza tym nie widze swiadomych acz niecelowych powodow
    • mamusia1999 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 19:06
      poronienie jest takie smutne, ze chyba nie ma patentu, zeby je jakos zlagodzic.
      osobiscie przezylam jedno w 7 tygodniu, pocztakowo wygladalo na niegrozne krwawienie. podtrzymywalismy lekko progesteronem, potem spadlo tetno plodu i juz tylko czekalismy, zeby natura zrobila swoje. podtrzymywanie juz nie mailo sensu, bo wlasnie istnialo uzasadnione podejrzenie, ze plod albo jest bardzo zaburzony genetycznie albo dojdzie do uszkodzenia w wyniku niedotlenienia tkanek. natychmiastowy kuretaz bylby jednak aborcja.
      czulam sie jednak doinformowana, swiadomie zaufalam biologii. no i po ostatecznym poronieniu lezalam na ginekologii, a nie z poloznicami lub ciezarnymi. bylam smutna ale nie rozgoryczona.
      • niutaki Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 21:20
        Swiezy temat, wlasnie stracilam druga ciaze w tym roku... 7 tydzien, krwawienie, szpital, kroplowki i tabletki - wszystko na marne. Ale nikt nie kierowal mnie od razu na wylyzeczkowanie, tylko starali sie cos zrobic.
    • 1rudyrydz Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 21:09
      Ja jestem z ratowanej ciąży. Moja mama była na podtrzymaniu mnie wlasnie od 8tyg, potem cala ciaze lezala. Jestem ja 26letni okaz zdrowia, który skończył studia i w maju wychodzi za mąż . Ja jestem za podtrzymywaniem ciazy od wczesnych tygodni, podobnie jak i za ratowaniem wczesniakow za wszelka cene.
      • 1rudyrydz Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 21:10
        z podtrzymywanej ciazy *
      • moofka Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 09.11.13, 07:06
        ciotka meza zawsze ze wzruszeniem opowiada, ze najmlodsza corke urodzila dzieci temu ze od pierwszego miesiaca lezala z nogami do gory smile
    • olewka100procent Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 21:23
      a ja bym wolała poronić , niż później męczyć się z niepełnosprawnym dzieckiem, i takie dziecko też by się męczyło, okrutne ale takie jest życie. Mam 2 koleżanki które straciły pierwszą ciąże, nie mają żadnej traumy, urodziły już dzieci , więc po co się rozczulać nad sobą ?
      • wuika Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 09.11.13, 11:07
        A wiesz, dlaczego nie mają traumy? Bo mają dzieci. Mnie też przeszła trauma pierwszego poronienia, ale już nie strach, że nigdy człowiek nie jest niczego pewien, jak zaszłam w drugą ciążę, dosyć problemową na początku, ale jednak szczęśliwie rozwiązaną. Teraz też do tamtego tematu mogę podchodzić na luzie, na zasadzie "tak musiało być". Ale jakbym do tej pory w ciąży nie była i dzieci nie miała, to jednak bym do tematu podchodziła inaczej.
    • dziennik-niecodziennik Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 08.11.13, 22:00
      powiem Ci tak - gdybym bardzo pragnęła tego dziecka, gdyby ta ciąża była efektem wielomiesięcznych starań, gdybym czuła ze teraz albo nigdy - zamordowałabym chyba kazdego kto by mi powiedział że "tak wczesnej ciąży sie nie ratuje". ....uj mnie to obchodzi, ja sobie życzę żeby moją ratowano i juz.
    • evee1 Re: 'Ratowanie' ciąży do 12 tygodnia. 09.11.13, 12:30
      W 10 tygodniu drugiej ciazy zaczelam plamic. Poniewaz w mieszkam w kraju typu UK, to moja ginekolog zalecila mi odpoczac w weekend (akurat byl piatek) i zobaczyc co z tego wyniknie. Zadnych lekarstw nie dostalam, ciaza sie utrzymala i urodzilam zdrowe dziecko po terminie.
      Nie jest chyba prawda, ze w UK i innych krajach o podobnym podejsciu do ciaz, KAZDA ciaze traktuje sie beztroskjo do 12 tygodnia. Jezeli kobieta ma problemy z zajsciem czy utrzymaniem ciazy, albo miala poprzednio poronienie, to jednak na takie ciaze patrzy sie nieco inaczej i wykonuje sie rozne badania, ktore maja na celu ocene sytuacji. I podaje sie leki, jezeli sytuacja tego wymaga. Ale w przypadku pierwszej ciazy, nie zawsze wiadomo czy w ogole sa jakies problemy. Samo plamienie wcale nie oznacza jeszcze problemow z utrzymaniem ciazy i dlatego automatycznie nie daje sie hormonow na podtrzymanie. Tak samo jak skurcze BH uznaje sie jako normalny objaw ciazy i zadnen lekarz nie zaleca srodkow rozkurczowych (no-spa jest juz zreszta od kilkunastu lat wycofana z rynku).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka